Dodaj do ulubionych

jęki i żale

18.10.08, 08:39
W czwartek nastąpił kolejny pogrom internistów na egzaminie specjalizacyjnym.
Oczywiście, 47 % ocen niedostatecznych świadczy o jakości testu (nota bene 6
pytań ze 120 zostało unieważnionych w dniu egzaminu!).
Oczywiście, wiem jaka atmosfera towarzyszy temu zdawaniu, egzamin ten też
kiedyś zdawałem.
Oczywiście współczuję tym którzy polegli.
Ale poczytajcie komentarze chociażby na
www.mp.pl/kurier/index.php?aid=34249&c_all=1
Rozżalenie jest zrozumiałe, ale zastanawia jego skala i forma.
Nie przypomina wam to trochę uwag Szlachcica (którego w dalszym ciągu uważam
za niezwykle kontrowersyjnego forumowicza, ale takiego, którego uwagi CZASAMI
wnoszą ożywcze i zdrowe spojrzenie?), uwag dotyczących nieustannego mękolenia
i biadolenia polskich lekarzy?
Tak, powody są. Oczywiście. Zaistniało tu coś co można nazwać skrzywdzeniem
zdających, i nie po raz pierwszy. Wszystko prawda.
Ale na litość, ci zdający to 30- czy 40-letni ludzie!!!
Wykonujący zawód wymagający ogromnej dojrzałości i siły.
Niezdanie egzaminu specjalizacyjnego to duża przykrość.
Ale co innego konstruktywne głosy o protestach, zainteresowaniu mediów sprawą
itp., co innego użalanie się w stylu "jak to, MI nie pozwolono zdać?".
Oczywiście to nie dosłowny cytat, ale taki jest wydźwięk niejednej wypowiedzi.
Niestety Szlachcic (i nie tylko on) ma czasem rację.
CZĘŚĆ (potwarzam, CZĘŚĆ) polskich lekarzy chce mieć wszystko podane na tacy z
argumentacją: bo tak, bo panu lekarzowi się należy.
Nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem po stronie konstruktorów egzaminu.
Zdałem go, ale nie było łatwo a stres przekraczał miary akceptowalne dla
takich sytuacji (w końcu zdawałem w zyciu dziesiątki egzaminów i coś wiem o
sytuacji egzaminu). Niemniej jednak, wadliwość egzaminu to jedno, a przesadne
reakcje, to drugie.

Obserwuj wątek
    • aron2004 Re: jęki i żale 18.10.08, 08:45
      jak się im nie podoba egzamin to won z Polski niech wyjeżdżają nikt
      ich tu na siłę nie trzyma
      • obs2 Re: jęki i żale 18.10.08, 09:02
        Aron, wielu tak robi.
        To już zaczyna być problem.
        Ja wiem że busiarza stać w razie czego na wizyty u lekarza za 100 czy 200 zł.
        Ale wielu nie będzie stać.
        • aron2004 Re: jęki i żale 18.10.08, 10:24
          poszli za granicę nikt was tu nie trzyma. Nie jesteście godni żeby
          leczyć Polski Naród Katolicki.Damy sobie radę bez was.
          • vlad busiarzowi bank nie da kredytu 18.10.08, 11:17
            na leczenie. Nie będziesz miał misiu zdolności kredytowej. A jak cie przyszpili
            choroba to mając w perspektywie czekanie 6 miesięcy na konsultacje specjalisty
            sprzedasz busa i ostatnie gacie.
    • turpin Re: jęki i żale 18.10.08, 12:06
      Czterdzieści siedem procent to rzeczywiście sporo i w jakimś stopniu jest to na
      pewno objaw klęski systemu szkolenia internistów. Najprościej jest 'winić' sam
      test, ale brzytew Ockhama nie zawsze tnie tam, gdzie trzeba.

      Przez 17 lat mojej kariery medycznej cierpliwie nauczałem polską młódź lekarską
      i z całą stanowczością stwierdzam, że dobra 1/3 mojej studenterii absolutnie nie
      nadawała się do tego, by zostać lekarzami. To ci, którym udało się skończyć
      studia na trójczynach i poprawkach, których rozmowy zawężały się do kolokwiów i
      egzaminów (żeby to chociaż gadali o seksie i motocyklach...) i którzy
      przychodzili na każdy sprawdzian z książką, wertując ją gorączkowo do momentu
      wejścia do sali, a potem próbowali odpisywać.

      Egzamin na medycynę jest raczej łatwy, studia są umiarkowanie trudne, prestiż
      zawodu jest niski, zatem i jakość 'materiału ludzkiego' w tej profesji, jest
      taka, że czasami trzeba przyznać rację naszej forumowej maskotce Aronowi.

      Proszę mnie źle nie zrozumieć
      • obs2 Re: jęki i żale 18.10.08, 12:21
        > Najprościej jest 'winić' sam
        > test, ale brzytew Ockhama nie zawsze tnie tam, gdzie trzeba.

        Co w takim razie sądzisz o mocno spiskowej teorii "zatrzymywania lekarzy w kraju
        przez blokadę specjalizacji"? Czy tu brzytwa Ockhama też "cięłaby nie tam, gdzie
        trzeba"?

        > To ci, którym udało się skończyć studia na trójczynach i
        > poprawkach,

        z tych niejednokrotnie rekrutują się świetni klinicyści, a także profesorowie i
        to z tych bardziej łebskich.

        > i którzy przychodzili na każdy sprawdzian z książką, wertując ją
        > gorączkowo do momentu wejścia do sali,

        a z kolei ja obserwowałem takie zjawisko raczej wśród studentów piątkowych o
        zacięciu kujonów.

      • sonic84 Re: jęki i żale 18.10.08, 12:50
        Brzytwa nie brzytew (mianownik w liczbie pojedynczej a nie dopełniacz w liczbie
        mnogiej o ile mnie pamięć -sięgająca w tym momencie podstawówki-nie
        myli).Wybacz,musiałam to napisać :D.

        rzez 17 lat mojej kariery medycznej cierpliwie nauczałem polską młódź lekarską
        > i z całą stanowczością stwierdzam, że dobra 1/3 mojej studenterii absolutnie ni
        > e
        > nadawała się do tego, by zostać lekarzami. To ci, którym udało się skończyć

        Zaledwie jedna trzecia?Musiałeś trafić na wyjątkowo wybitną grupę studentów.Tak
        naprawdę wąskie grono absolwentów danego kierunku w pełni nadaje się do
        wykonywania zawodu,do którego była przysposabiana przez cały okres swoich
        studiów.Dotyczy to wszystkich kierunków.Przyczyna jest bardzo prosta-nie żyjemy
        w świecie idealnym i jest niemożliwością ,aby wszyscy studenci pasowali do
        idealnego pod względem intelektualnym i moralnym wzoru przedstawiciela danej
        profesji.Przykro mi.Ja już zdałam sobie z tego sprawę szczenięciem jeszcze
        będąc.No ale może należysz do wąskiego grona idealistów.Fajnie,że możesz sobie
        na taki intelektualny luksus jeszcze pozwolić-zwykle jest on domeną ludzi bardzo
        młodych.

        To ci, którym udało się skończyć
        > studia na trójczynach i poprawkach, których rozmowy zawężały się do kolokwiów i
        > egzaminów (żeby to chociaż gadali o seksie i motocyklach...) i którzy
        > przychodzili na każdy sprawdzian z książką, wertując ją gorączkowo do momentu
        > wejścia do sali, a potem próbowali odpisywać.

        Nie zauważyłam żadnej korelacji pomiędzy wynikami w nauce podczas studiów a
        pózniejszymi sukcesami.Osoby wertujące do ostatniej chwili książki zwykle
        zaliczają się do grupy tych,co osiągają wysokie wyniki na egzaminach.Motocykle i
        seks jako alternatywa dla rozmów o nauce?Na litość boską-to nie gimnazjum.
        • osmanthus Brzytwa vs brzytew (sonic84) 19.10.08, 02:31
          sonic84 napisała:

          > Brzytwa nie brzytew (mianownik w liczbie pojedynczej a nie
          dopełniacz w liczbie
          > mnogiej o ile mnie pamięć -sięgająca w tym momencie podstawówki-
          nie
          > myli).Wybacz,musiałam to napisać :D.

          Brzytwa albo brzytew - obie formy sa prawidlowe. Pamiec siegajaca
          podstawowki tym razem cie zawiodla. Zanim kogos poprawisz sprawdz
          czy masz racje poprawiajac.
          Wybacz, musialam to napisac :D


          • sonic84 Re: Brzytwa vs brzytew (sonic84) 20.10.08, 12:46
            Hmm ok.Brzytew-stara forma wychodząca już z użycia?Być może-sprawdzę z
            ciekawości.Nie mam w zwyczaju poprawiać ani wytykać błędów językowych ale
            ponieważ nieznajomość języka polskiego jest u nauczycieli akademickich z
            polskich uniwersytetów medycznych (m in mojego) tak powszechna,że nie mogłam się
            powstrzymać od komentarza.W tym przypadku mogłam się mylić.Sprawdzę to ;)
      • pakiestra Re: jęki i żale 20.10.08, 02:35
        > Przez 17 lat mojej kariery medycznej cierpliwie nauczałem polską
        młódź lekarską
        > i z całą stanowczością stwierdzam, że dobra 1/3 mojej studenterii
        absolutnie ni
        > e
        > nadawała się do tego, by zostać lekarzami.

        Moje doswiadczenie bylo dokladnie polowe krotsze - nie mniej jednak
        wnioski podobne. Nie wiem jak to wygladalo dokladnie procentowo.
        Ujme to tak, na 10 osobowa grupe studentow - pozytywne rokowanie
        przedstawialo 5-6 osob, reszte musze pominac milczeniem. Oczywiscie
        to srednia, byly i takie grupy, ze w czasie prowadzonych zajec
        mialem ochote: wyc, kopac, walic glowa o sciane. Nie chodzi tu wcale
        o to, ze studenci nie znali podtypow receptorow histaminowych ale o
        to, ze brakowalo im tzw. zdrowego rozsadku (nie wiem jaka byla
        geneza tego deficytu).

        prestiż
        > zawodu jest niski, zatem i jakość 'materiału ludzkiego' w tej
        profesji, jest
        > taka, że czasami trzeba przyznać rację naszej forumowej maskotce
        Aronowi
        Niestety pozostaje mi sie zgodzic. Wlasnie "medialne przypadki" z
        luboscia opisywane i roztrzasane na lamach tabloidow, Gaz Wybu i TVN
        Uwaga powoduja, ze nawet czlowiek imajacy sie prostych zajec, bez
        doktaratow i profesur, oszukujacy na prawo i lewo wszelka mozliwa
        wladze usatwodawczo-wykonawcza (np. ksiedza na spowiedzi, ZUS) ma
        niestety racje.
        Twierdzę tylko, że nasza profesja jest
        > skontaminowana sporą dawką bęcwalstwa, znacznie większą niż np w
        Kanadzie i UK
        > (w tych krajach miałem okazję studiować i pracować).
        Wiem, ze proba dwuosobowa moze nie miec znaczenia satystycznego, nie
        mniej jednak pozwole sobie dorzucic marne trzy grosze. Nie jestem
        medyczna alfa i omega, nie wiem wszystkiego. Posiadam doswiadczenie
        z pracy w 2 systemach i stazu w trzecim, trzy prawa wykonywania
        zawodu (lacznie z tzw. ojczystym czyli polskim). Nie pisze tego zeby
        sie nadymac i w jakis sposob czuc sie lepszym bo nigdy nie czulem
        sie gorszy. Po prostu reporterska obserwacja, potwierdzenie postu
        przedmowcy i tyle, moze statystycznie nieistotne, ok i tylko tyle.
        Pozdrawiam Turpinie.


    • mindflayer Re: jęki i żale 18.10.08, 22:00
      Testy są układane przez głąbów, nieważne że z tytułami naukowymi. Tuż przed
      aferą z iwabradyną i Piechą (rok temu?) było pytanie na teście z interny właśnie
      o iwabradynę (kiedy stosować) i mało kto wiedział o co chodzi. Puenta jest taka
      - dziś wiemy, że działanie iwabradyny jest wątpliwe i należy zapytać, co chciano
      wyegzekwować od egzaminowanych. Wiedzę o niezarejestrowanym wówczas leku, który
      w dodatku po początkowym entuzjazmie okazał się być nieskuteczny? To tak jak
      postawić pytanie astronomom z jakiego gatunku sera zbudowano Księżyc.
      Inne pytanie dotyczyło diagnostyki jakiejś choroby którą od początku stworzenia
      na całym świecie opisano u 100 chorych. Po ch... taka wiedza?

      Z drugiej strony, egzaminy specjalizacyjne są do zdania, trzeba się po prostu
      uczyć. Rozumiem, że raz można oblać, ale trudno mi zrozumieć, dlaczego mają
      pracować w zawodzie osoby co oblewają 3-4(!) razy.
      • franc_tireur Re: jęki i żale 19.10.08, 16:25
        Trochę sie muszę nie zgodzić.

        O iwabradynie, podobnie jak o nikorandylu, można było na pewno poczytać w
        wytycznych postępowania w stabilnej dławicy piersiowej w European Society of
        Cardiology we wrzeniu 2006 w Medycynie Praktycznej (czyli ponad rok przed aferą
        z Piechą). I, o ile sie nie mylę, jeszcze kilka razy, ale nie pamiętam teraz w
        których numerach.
        Nie widzę powodu, żeby w pytaniach na specjalizację nie było pytań o
        zastosowanie nowych leków - jeśli nie świeżo upieczony specjalista na podstawie
        lektury najbardziej popularnego czasopisma, to kto ma o nich wiedzieć? I jak
        sprawdzić, czy lekarze się jakkolwiek dokształcają? W którym momencie i jak ich
        do tego samokształcenia zmusić, bo chyba nie za pomocą śmiesznego systemu
        punktów edukacyjnych. I skoro ja jako lekarz, który nie rozpoczął jeszcze
        specjalizacji, mogłam o tej iwabradynie przeczytać, to czemu nie miałby i nie
        powinien tego zrobić lekarz specjalista?

        I nie wiem co masz na myśli pisząc, że iwabradyna jest nieskuteczna. Z tego, co
        wiem, jest bardzo dobra alternatywą beta-blokera, kiedy nie można go stosować, a
        trzeba obniżyć HR. Może się mylę? Na pewno nie wiem wszystkiego.
        • mindflayer Re: jęki i żale 19.10.08, 20:16
          Zobacz wyniki BEAUTIFUL:

          www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18757088?ordinalpos=7&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_DefaultReportPanel.Pubmed_RVDocSum
          Lancet. 2008 Sep 6;372(9641):807-16. Epub 2008 Aug 29

          Ivabradine for patients with stable coronary artery disease and left-ventricular
          systolic dysfunction (BEAUTIFUL): a randomised, double-blind, placebo-controlled
          trial.

          BACKGROUND: Ivabradine specifically inhibits the I(f) current in the sinoatrial
          node to lower heart rate, without affecting other aspects of cardiac function.
          We aimed to test whether lowering the heart rate with ivabradine reduces
          cardiovascular death and morbidity in patients with coronary artery disease and
          left-ventricular systolic dysfunction. METHODS: Between December, 2004, and
          December, 2006, we screened 12 473 patients at 781 centres in 33 countries. We
          enrolled 10 917 eligible patients who had coronary artery disease and a
          left-ventricular ejection fraction of less than 40% in a randomised,
          double-blind, placebo-controlled, parallel-group trial. 5479 patients received 5
          mg ivabradine, with the intention of increasing to the target dose of 7.5 mg
          twice a day, and 5438 received matched placebo in addition to appropriate
          cardiovascular medication. The primary endpoint was a composite of
          cardiovascular death, admission to hospital for acute myocardial infarction, and
          admission to hospital for new onset or worsening heart failure. We analysed
          patients by intention to treat. The study is registered with ClinicalTrials.gov,
          number NCT00143507. FINDINGS: Mean heart rate at baseline was 71.6 (SD 9.9)
          beats per minute (bpm). Median follow-up was 19 months (IQR 16-24). Ivabradine
          reduced heart rate by 6 bpm (SE 0.2) at 12 months, corrected for placebo. Most
          (87%) patients were receiving beta blockers in addition to study drugs, and no
          safety concerns were identified. Ivabradine did not affect the primary composite
          endpoint (hazard ratio 1.00, 95% CI 0.91-1.1, p=0.94). 1233 (22.5%) patients in
          the ivabradine group had serious adverse events, compared with 1239 (22.8%)
          controls (p=0.70). In a prespecified subgroup of patients with heart rate of 70
          bpm or greater, ivabradine treatment did not affect the primary composite
          outcome (hazard ratio 0.91, 95% CI 0.81-1.04, p=0.17), cardiovascular death, or
          admission to hospital for new-onset or worsening heart failure. However, it did
          reduce secondary endpoints: admission to hospital for fatal and non-fatal
          myocardial infarction (0.64, 95% CI 0.49-0.84, p=0.001) and coronary
          revascularisation (0.70, 95% CI 0.52-0.93, p=0.016). INTERPRETATION: Reduction
          in heart rate with ivabradine does not improve cardiac outcomes in all patients
          with stable coronary artery disease and left-ventricular systolic dysfunction,
          but could be used to reduce the incidence of coronary artery disease outcomes in
          a subgroup of patients who have heart rates of 70 bpm or greater.
          -----
          Słyszałem też znawców przedmiotu ;-), którym wierzę, bo nie pracuję z tym na
          codzień. Iwabradyna nie jest teraz żadną alternatywą dla betablokerów.
          • franc_tireur Re: jęki i żale 19.10.08, 20:30
            "but could be used to reduce the incidence of coronary artery disease outcomes in
            a subgroup of patients who have heart rates of 70 bpm or greater."

            Czyż nie to napisałam powyżej, opierając się właśnie o BEAUTIFUL?
            Nie twierdzę, że jest równoważna stosowaniu beta-blokera. Twierdzę tylko, że
            kiedy nie można stosować beta-blokera, można nią zmniejszyć HR i odnieść
            kliniczne korzyści.
            Pzdr.
            • mindflayer Re: jęki i żale 19.10.08, 21:43
              "Ivabradine did not affect the primary composite endpoint (hazard ratio 1.00,
              95% CI 0.91-1.1, p=0.94)."
              Ten wynik jest kluczowy. Iwabradyna nie ma wpływu na pierwotny punkt końcowy,
              czyli na przeżycie. To jest cios dla badania na 10000 pacjentów i wszystko inne
              stara się być jedynie uzasadnieniem wydania pieniędzy. Analiza podgrup jest
              zawsze bardziej ryzykowna, nie dyskredytuję tej obserwacji, ale trzeba być
              ostrożnym. I na pewno nie można mówić o równoważności iwabradyny i betablokera
              ("non-inferiority").
              • extorris Re: jęki i żale 20.10.08, 00:37
                pozwole sobie niesmialo zauwazyc, ze badanie beautiful nie jest w stanie wykazac
                wyzszosci lub nizszosci iwabradyny nad beta-blokerem

                to nie jest badanie porownawcze

                badanie bylo kontrolowane placebo, a chorzy otrzymywali standardowe leczenie
                faktycznie 87% w obu grupach dostawalo beta-blokery

                a wiec badano czy dodatek iwabradyny do standardowego leczenia poprawia wyniki

                poprawa w podgrupie z wyjsciowym hr >70 jest dosc oczywista i spodziewana bo
                wynika z podstawowego mechanizmu dzialania, wspolnego dla beta-blokerow,
                werapamilu i iwabradyny jakim jest zmniejszanie zapotrzebowania serca na tlen
                poprzez obnizenie HR
                prawdopodobnie wzrost dawki beta blokera mialby tu ten sam efekt
                zdziwilbym sie, gdyby wyniki byly inne

                iwabradyna nie mozna zobic nic wiecej niz mozna zrobic werapamilem
                starym, sprawdzonym, skutecznym i tanim lekiem

                servier nie trafil z lekiem w rynek
                nie twierdze, ze nie jest potrzebny, jednak w zaden sposob nie stanowi wartosci
                dodanej w stosunku do obecnych na rynku lekow
                ma takie same (w interesujacym tu klinicznie zakresie) przeciwwskazania jak
                werapamil, nie moze byc wiec stosowana u chorych z przeciwwskazaniami do beta i
                werapamilu (poza moze "nadwrazliwoscia na werapamil", choc tu, ze wzgledu na
                strukturalne podobienstwo ta "nadwrazliwosc" moglaby okazac sie krzyzowa)

                refundacja iwabradyny w polskim systemie, gdzie brakuje na przyslowiowe gaziki
                jest skandaliczna, bo lek ten nie rozwiazuje zadnego istniejacego problemu

                servier mialby badania 4 fazy w polsce na koszt NFZ
                • franc_tireur Re: jęki i żale 22.10.08, 19:47
                  > iwabradyna nie mozna zobic nic wiecej niz mozna zrobic werapamilem
                  > starym, sprawdzonym, skutecznym i tanim lekiem

                  Hm, no a w przypadku pacjenta z ciężką obturacją oskrzeli i niewydolnością
                  serca? Nie można pomyśleć o iwabradynie?

                  • extorris Re: jęki i żale 22.10.08, 20:08
                    formalnie iwabradyna jest przeciwwskazana w niewydolnosci krazenia, tak jak i
                    werapamil

                    osobiscie dosc ostroznie bym podchodzil do probowania bardzo nowych lekow u
                    chorych ze znacznymi obciazeniami, szczegolnie, gdy brak jest wystarczajacych
                    danych o bezpieczenstwie lub szczegolowych zalecen

                    mam warzenie ze iwabradyna i werapamil maja w CHD zblizona wartosc (ale jeszcze
                    nie potwierdzona badaniem head to head)
                    • franc_tireur Re: jęki i żale 22.10.08, 20:57
                      Formalnie tak - wg farmindeksu producent zaleca nawet ostrożność przy NYHA II
                      (nie wiedziałam). Pewnie to całkowite lenistwo intelektualne pytać zamiast
                      pomyśleć samemu, ale właściwie w jakim mechanizmie jest to przeciwwskazane?
                      Przecież lek teoretycznie nie wpływa na funkcję LK.
                      • extorris Re: jęki i żale 22.10.08, 21:46
                        sa dane, np badanie convince, wg ktorego werapamil szkodzi na niewydolnosc krazenia
                        nie da sie nim zastepowac beta-blokera w HF, co znajduje potwiedzenie w wytycznych

                        wprzypadku iwabradyny brak jest danych, w zwiazku z czym nalezaloby przyjac, ze
                        jest bardziej podobna do werapamilu, nie do beta-blokera

                        a co do tego szczegolnego mechanizmu dzialania beta blokerow? dlaczego werapamil
                        i pewnie iwabradyna nie maja ich cech?
                        sadze, ze wynika to z tego, ze beta bloker w CHF nie dziala jako spowalniacz
                        (jak to ma miejsce w CAD), ale moduluje uklad autonomiczny

                        przewlekla stymulacja adrenergiczna jest elementem CHF, beta-blokery ja lecza,
                        verapamil (i iwabradyna) nie
                        • persistens Re: jęki i żale 22.10.08, 23:10
                          Beta-blokery w dlugotrwalym stosowaniu w CHF nie tylko hamuja os RAA, dzialajac
                          modulujaco, ale tez zmieniaja energetyke (zmiana substratu z wolnych kwasow
                          tluszczowych na glukoze) i fenotyp komorek serca (z tzw."plodowego" na bardziej
                          "dojrzaly" typ ekspresji genow, miedzy innymi poprzez inhibicje szlakow kinazy
                          kalcyneuryny/CAM), odwracajac proces patologicznej przebudowy. Czyli mowiac
                          krotko - efekt plejotropowy.
                          Iwabradyna - inibitor rozrusznikowego pradu spoczynkowej depolaryzacji If
                          (mieszany Na-K) dziala tylko na komorki w obrebie wezla SA. Co za tym idzie -
                          zmniejsza jedynie czestosc akcji serca, zmniejszajac zapotrzebowanie tlenowe i
                          poprawiajac perfuzje. Wynikow badan nad korzysciami ze stosowania dlugotrwalego,
                          jak i z potencjalnych efektow metabolicznych dotad nie widzialem. Chociaz
                          ostatnio na popularnosci zyskuje potencjalne wykorzystanie jej jako leku w SVT,
                          z racji tego ze ma wieksze powinowactwo do izoform kanalow jonowych
                          odpowiedzialnych za te zaburzenia w komorkach rozrusznikowych.
                          • franc_tireur Re: jęki i żale 23.10.08, 22:27
                            No to jeszcze raz, bo widzę, że nie zostałam do końca zrozumiana - jasna jest
                            dla mnie rola beta-blokerów w PNS i myślę, że nie musimy sie tu nawzajem
                            wielokrotnie przekonywać o ich bezkonkurencyjności w porównaniu do iwabradyny
                            tudzież tłumaczyć mechanizmów działania osi RAA lub odwracania remodelingu,
                            jasne jest dla mnie, dlaczego Ca-blokery są przeciwwskazane w PNS - w końcu
                            działają inotropowo ujemnie przy braku dobroczynnych atrybutów beta-blokerów.

                            Nie rozumiem jedynie, dlaczego właściwie iwabradyna jest przeciwwskazana -
                            właśnie dlatego, że wiem, że działa tylko na komórki w węźle SA i nie upośledza
                            siły skurczu lewej komory. Rozumiem dlaczego nie jest wskazana. Nie rozumiem
                            zasady przeciwwskazania.
                            • extorris Re: jęki i żale 24.10.08, 05:51
                              tak na prawde znaczenie ma tu brak danych

                              jesli w badaniach 3 fazy CHF byla kryterium wykluczajacym, a w 4 fazie nie ma
                              jescze danych o bezpieczenstwie w CHF to jest przeciwwskazanie

                              ono musi byc, chocby po to aby uniknac roszczen w przypadku ewentualnej wpadki
                              podobnej do vioxxu, lipobaju czy avandii

                              zgadzam sie z toba ze istnieje tu pole dla potencjlnej przewagi iwabradyny nad
                              werapamilem, jednak przydatnosc takiego zwalniacza w CHF jest watpliwa - nie
                              zastapi beta-blokera, nie przyniesie korzysci, bo korzysci z beta blokera w CHF
                              nie wynikaja ze zwalniania, a zwiekszy ryzyko np dekompensacji wysilkowej

                              i na koniec:
                              iwabradyna ma rejestracje wylacznie jako lek drugiego rzutu w wiencowce
                              zastosowanie jej (poza badaniami naukowymi) z innych wskazan grozi procesem
            • pakiestra Re: jęki i żale 20.10.08, 02:38
              Nie twierdzę, że jest równoważna stosowaniu beta-blokera. Twierdzę
              tylko, że
              > kiedy nie można stosować beta-blokera, można nią zmniejszyć HR i
              odnieść
              > kliniczne korzyści.
              > Pzdr.

              Swiadkowie Serviera ????
    • franc_tireur Dżizus ! 19.10.08, 15:59
      Rzeczywiście, jak by nie współczuć, człowiek sie po prostu musi zaczerwienić:

      "zemu tutaj stoisz na wyniki patrzysz?
      nagrodę za trud mój
      chciałam tu zobaczyć
      jestem na wpół martwa
      bez skrzydeł
      nadzieji
      zdradzona przez
      "ojców wielkiej medycyny"
      Czemu tutaj stoisz na wyniki patrzysz?
      stopień moje żony
      chciałem tu zobaczyć
      chciałbym móc zrozumieć
      co się tutaj stało
      czemu ludzi tyli
      TAK potraktowano
      jaki to jest system
      czemu to ma służyć:
      rozłąkom małżonków
      tęsknocie dzieciaków
      wydawaniu forsy
      i deptaniu dudzy
      Czemu tutaj stoisz
      stopień mojej MAMY
      chciałem tu zobaczyć
      wróciła do domu teraz ciagle płacze
      prosi:
      dzieci moje prosze mi wybaczcie
      że was porzuciłam dla
      książęk
      kariery
      daremne to było
      tród mój i wasze czekanie
      ze w końcu normalność w tym domu sie stanie
      Czemu tutaj stoisz
      na te kartki patrzysz?
      wynik mego dziecka chciałam tu zobaczyć
      tele się uczyło
      było poza światem
      nie wiem czemu
      ktos jest
      tak OKRUTNYM KATEM
      Czemu tutaj stoisz na oceny patrzysz?
      stopień naszej doktór przyszłem tu zobaczyć
      w pracy jej nie było
      siedziała z książkami
      jeździła na kursy do wielkiej warszawy
      ateraz tu patrzę
      i nie mogę pojąć...
      czy można zaufać takim konowałom...???????

      na oceny patrzysz?"
    • st.lucas Przyznaję Panu Koledze rację. 21.10.08, 12:53
      Sam - po zdanym 3-godzinnym teście z gyn-poł. nie bylem w stanie
      przypomnieć sobie telefonu do domu i do mamy...
      MUSI być trudno.
      Na przykład pewien mój b. zdolny kolega zdający francuski LEP, był
      wielce niezadowolony. Zdał go "tylko" na db.
      Ale pozytywnie test ów zaliczyło tylko 30% zdających...

      Po co te trudności? To ma głęboki, jestem pewien, sens.

      Nasz zawód powinien mieć charakter elitarny a to oznacza
      konkursowość. Ergo winniśmy wzorem Francuzów uzależnić możliwość
      wyboru specjalizacji TYLKO od wyniku LEP-u - i niczego innego!!!
      • m.algorzatka st.lucas... 21.10.08, 15:09
        ...mam wrazenie, ze nie wiesz o czym mowisz. Czy ubiegals sie o cos na zasadzie
        "konkursowosci"?
        Co powiesz jesli na 2 miejsca specjalizacji ubiega sie 200 chetnych i wielu z
        nich wazne egzaminy ma zdane na 98-99%?
        To jest "competition" i sam egzamin tu nie wystarczy.
        • st.lucas Re: st.lucas... 21.10.08, 15:27
          Chyba nie zostałem zrozumiany: ja mówiłem o tym jak w ogóle być
          powinno. A nie o tym jak w Polsce jest.
          Dlatego z egzaminu specj. przeszedłem na LEP. A z niego na dobre
          zasady wyboru specjalizacji - zasady których w Polsce brak.
          Pozdrawiam.
          • iza42 Re: st.lucas... 22.10.08, 21:46
            Mysle, ze celem egzaminu specjalizacyjnego nie jest wykreowanie gwiazd elity
            medycznej ale raczej sprawdzenie wiedzy i umiejetnosci kandytata, ktore powinny
            byc na poziomie zapewniajacym kompetentna, samodzielna prace lekarza.Zgadzam
            sie, ze w polski system nie gwarantuje takiej pewnosci i czasem zdarza sie, ze
            przesligzuja sie przezen miernoty. I to jest wielka wada systemu w Polsce, na
            zachodzie takie przypadki prawie sie nie zdarzaja.
            Natomiast to pytanie egzaminacyjne dotyczace jakiegos nowego, kontrowersyjnego
            leku wyglada troche mi na reklame na rzecz firm farmaceutycznych, chyba nie jest
            zgodne z etyka umieszczanie takiego pytania na egzaminie specjalizacyjnym?
      • vlad a ja sie będę czepiał 23.10.08, 00:07
        Musi być trudno. Na to zgoda. Ale o jakości układanych pytań świadczy choćby
        ilość skreslonych pytań tuz przed egzaminem.
        Jeżeli na jakies pytanie odpowiada żle 80-90% zdających to świadczy o tym, że to
        pytanie zostało źle sformułowane lub wręcz , że niema na nie odpowiedzi.
        Wpadły mi w ręke pytania z USMLE. Każda odpowiedź podparta podręcznikiem,
        wytycznymi.
        Nasi luminarze odpowiedzialni za egzaminy spec boja sie najwyraźniej publikować
        tego typu bazy pytań. Przypomina mi sie egzamin ustny do dwójki, kolo "siedzący
        w sutku" dosatał pytanie z raka piersi. No bajka po prostu. Ale przewodniczący
        komisji miał wiadomości sprzed lat nastu i kolo mało nie oblał. Gdyby prof miał
        układać pytania testowe to nie byłoby członków komisji, którzy obroniliby
        zdającego. POlałby jak złoto.
        • liton Re: a ja sie będę czepiał 23.10.08, 00:12
          człowieku - gdzie wyjeżdżasz polskim znawcom z USMLE..
          przecież ten egzamin to zupełnie inne myślenie, niż w naszej cudownej rzeczywistości - pytania na wiedzę, nie na udupienie
          • vlad Re: a ja sie będę czepiał 23.10.08, 00:25
            NO własnie o to myślenie chodzi. To co sie teraz dzieje na PES ma na celu
            udupienie a nie sprawdzenie wiedzy czy umiejętności wyciągania wniosków ,
            myślenia hm, nazwijmy to "klinicznego"..
            • iza42 Re: a ja sie będę czepiał 23.10.08, 00:58
              Z tym ze pytania USMLE sprawdzaja wiedze studenta konczacego medycyne a pytania
              na egzaminie specjalistycznym sprawdzaja wiedze kandydata na specjaliste. Od
              tego drugiego wymaga sie wiecej niz wiedzy prosto z ksiazek.
              • liton Re: a ja sie będę czepiał 23.10.08, 14:41
                no dobra, lecimy z łopatologią, skoro inaczej się nie da..

                nie chodzi o to CO się wymaga od testowanego, tylko JAK się tę wiedzę egzekwuje

                pytania na USMLE są tak ułożone, że nie sprawdzają wiedzy o chorobach, których było 100 od zarania dziejów, czy też występujących endemicznie wśród eskimosów..

                tam wszystko jest LOGICZNE i oparte na EBM - zwykłe pytania o infekcje dróg oddechowych sprawdzają twoją znajomość medycyny PRAKTYCZNEJ, nie teretycznej

                przykład: infekcje górnych dróg oddechowych, pytanie jakim antybiotykiem leczyć - akurat tak się składało, że byłem na 3cim roku i uczyłem się tego, zaznaczyłem więc tak jak mnie uczono..
                jaki rezultat? zła odpowiedź - w badaniach klinicznych nie wykazano skuteczności tego antybiotyku w danym schorzeniu
                • m.algorzatka Re: a ja sie będę czepiał 23.10.08, 18:12
                  Nie rozumiem dlaczego uniewazniono az 6 pytan. Jezeli zdajacy sa w stanie
                  udowodnic, ze ich odpowiedzi maja sens, to mimo ze nie sa one na "liscie
                  odpowiedzi prawidlowych", powinny byc zaliczone.
                  Chociaz, hmmm... byc moze jest to jedna z roznic edukacji med. w Polsce i
                  Stanach. Tu mozna dyskutowac, nie podwaza to niczyjego autorytetu, nikt sie nie
                  obraza, wprost przeciwnie egzaminujacy uwielbiaja takie sytuacje.
                • iza42 Re: a ja sie będę czepiał 23.10.08, 21:14
                  liton napisał:

                  > no dobra, lecimy z łopatologią, skoro inaczej się nie da..
                  >
                  > nie chodzi o to CO się wymaga od testowanego, tylko JAK się tę wiedzę egzekwuje

                  Nie musisz mi tutaj wyjezdzac z lopatologia, znam USMLE sama go zdawalam, z
                  dobrym wynikiem zreszta, zdawalam rowniez rozmaite egzaminly specjalizacyjne.
                  Porownywanie USMLE do egzaminu na specjalizacje podobne jest do porownywania
                  gruszezek z jablkami.
                  USMLE nie sprawdza wiedzy dotyczacej rzadkich przypadkow bo jest to egzamin
                  ogolny z medycyny, natomiast egzamin epscjalizacyjny moze to robic. USMLE opiera
                  sie glownie na wiedzy ksiazkowej, egzamin specjalizacyjny oprocz wykorzystuje
                  rowniez inne zrodla. Oczywiscie w kazdym przypadku testu pytania powinny byc
                  zrozumiale, uprzednio przetestowane oraz free of commercial bias, z tego co
                  tutaj napisane wyglada na to ,ze w Polsce tak nie jest.
                  >
                  > pytania na USMLE są tak ułożone, że nie sprawdzają wiedzy o chorobach, których
                  > było 100 od zarania dziejów, czy też występujących endemicznie wśród eskimosów.
                  > .
                  >
                  > tam wszystko jest LOGICZNE i oparte na EBM - zwykłe pytania o infekcje dróg odd
                  > echowych sprawdzają twoją znajomość medycyny PRAKTYCZNEJ, nie teretycznej
                  >
                  > przykład: infekcje górnych dróg oddechowych, pytanie jakim antybiotykiem leczyć

                  to nie jest przyklad sprawdzania wiedzy praktycznej

                  > - akurat tak się składało, że byłem na 3cim roku i uczyłem się tego, zaznaczył
                  > em więc tak jak mnie uczono..
                  > jaki rezultat? zła odpowiedź - w badaniach klinicznych nie wykazano skutecznośc
                  > i tego antybiotyku w danym schorzeniu
                  • practicant ...a teraz ja sie doczepie... 24.10.08, 22:34
                    Norma na egzaminach na studiach sa pytania o kazuistyke.Tak samo-na
                    LEPie pytania o choroby,ktorych naliczono moze 100 od poczatku
                    dziejow.Co do PESu-podejrzewam,ze pytania z dzialu "co mial na mysli
                    ukladajacy test" rowniez sa norma.Haczyki,haczyki,jeszcze raz
                    haczyki!!!!
                    Za rok koncze studia.Potrafie z zamknietymi oczami zdiagnozowac
                    tocznia.Za to-gdyby nie wlasne zainteresowania,tak jak wiekszosc
                    moich kolegow nie mialbym pojecia,co zrobic z pacjentem z NZK...
              • vlad Re: a ja sie będę czepiał 23.10.08, 23:51
                izuniu, zrozum,że w naszym porąbanym polskim grajdołku znajduja sie ludzie,
                którzy chca by zdający znali wyniki ich pracek opublikowanych w wydawanych przez
                akademie pisemkach. I tak układają pytania.
                • foczka_z_ochoty Egzaminować i odbierać prawo wykonywania zawodu! 24.10.08, 02:24
                  Ci młodzi co polali egzamin, to ja rozumiem - przecież nie można im pozwolić na
                  wyjazdy, więc najprościej nie dać tytułu 'specjalisty'.

                  Sama parę dni temu pocieszałam moją przerażoną przyjaciółkę, żeby sobie nie
                  brała do serca wyników egzaminu bo ona jest z innej bajki (dermatologia, tu nie
                  trzeba trzymać specjalistów w Polsce, bo nie uciekają).

                  Ale dla mnie ważniejsze jest pytanie: dlaczego nie egzaminuje nikt tych co
                  kończyli studia 20, 30 lat temu? Przecież połowie z nich trzeba by odebrać prawo
                  wykonywania zawodu!

                  (no to już pewnie jestem trolką, co? ale kilka razy szlaq mnie trafiał jak
                  rozmawiałam z polskim 'specjalistą', zwłaszcza takim zaszytym w przychodniach i
                  zarabiającym na kilku etatach, NIKT ich nie pilnuje żeby zdobywali wiedzę a nie
                  tylko kasę, z małym wyjątkiem prawdziwych pasjonatek/-ów z powołaniem to są
                  dooornie...).

                  pozdrawiam
                  • obs2 Re: Egzaminować i odbierać prawo wykonywania zawo 24.10.08, 11:24
                    > ale kilka razy szlaq mnie trafiał jak rozmawiałam z
                    > polskim 'specjalistą', zwłaszcza takim zaszytym w przychodniach i
                    > zarabiającym na kilku etatach, NIKT ich nie pilnuje żeby zdobywali
                    > wiedzę a nie tylko kasę,

                    A rozmawiałaś z polskim 'specjalistą' ze szpitala z dużego miasta?
                    Czy wręcz z kliniki? Tu też na ogół NIKT nie pilnuje obowiązku
                    zdobywania wiedzy. O ile ktoś nie chałturzy wykładami, to ma w nosie
                    tą nową wiedzę poza swoim wąziutkim poletkiem (np. diabetolog który
                    zajmuje się tylko gastroparezą i tu owszem jest na bieżąco - ileż
                    znamy takich przykładów!). Jest grupa pasjonatów, jest grupa tych
                    którzy się pną w stronę habilitacji i profesury, ci muszą
                    przynajmniej robić wrażenie. Ale przeciętny lekarz, nawet z kliniki?
                    Mitologizujesz tą różnicę między przychodnianymi a szpitalnymi.
                    Oczywiście jedno jest w szpitalach ewidentne. Nieporównanie łatwiej
                    uczyć się procedur: wkłuć centralnych, endoskopii, usg, nie mówiąc
                    już jak ktoś jest zabiegowcem. Ale co do wiedzy? Nie ma różnic.
                    Książka, szkolenia, aktualne czasopisma- to jest tak samo dostępne i
                    równie się nie chce po to sięgnąć lekarzowi przychodni jak i
                    szpitalnemu.
                • iza42 Re: a ja sie będę czepiał 24.10.08, 02:38
                  vlad napisał:

                  > izuniu, zrozum,że w naszym porąbanym polskim grajdołku znajduja sie ludzie,
                  > którzy chca by zdający znali wyniki ich pracek opublikowanych w wydawanych prze
                  > z
                  > akademie pisemkach. I tak układają pytania.
                  I pewnie za te pseudoprace placa im niezle pieniadze jakies firmy
                  farmaceutyczne... Jest takie prawo, ktore mowi ,ze autorzy materialow naukowych
                  i dydaktycznych musza ujawnic tzw conflict of interest. Czyzby ono w Polsce nie
                  obowiazywalo?
                  • obs2 Re: a ja sie będę czepiał 24.10.08, 11:37
                    > musza ujawnic tzw conflict of interest. Czyzby ono w Polsce nie
                    > obowiazywalo?

                    Zaczyna poniekąd obowiązywać.
                    Ale szczerze mówiąc, średnio wierzę w te deklaracje.
                    W zachodnich publikacjach spotyka się wyjątkowo często
                    sformułowanie "konfliktu interesów nie zadeklarowano". Czy tak jest
                    naprawdę i zawsze?
                    U nas też napiszą o braku konfliktu.


                    • iza42 Re: a ja sie będę czepiał 24.10.08, 20:03
                      Trudno sprawdzic czy zawsze to robia, ale nierzadko przyznaja sie do tego, ze
                      biora udzial w badaniach sposorowanych przez jakas firme farmaceutyczna.
                      Internetowe materialy edukacyjne, na przyklad na Medscape zawsze zawieraja tzw
                      feedback respondetow, autorzy prosza o ocene oraz pytaja czy material jest
                      neutralny, czy sa w nim jakies tzw commercial bias a jezeli tak to jakie. Na
                      takie rzeczy naprawde zwraca sie uwage.
                      • obs2 Re: a ja sie będę czepiał 24.10.08, 22:29
                        O, a nasi lekarze nie przyznają się że firma X dała im 5 długopisów,
                        a firma Y jedynie 1 długopis.
                        Ale są jaskółki. Gdzieś czytałem o znienawidzonym przez repów
                        ordynatorze oddziału klinicznego, który czystość w temacie "związki
                        lekarzy z przemysłem" posunął, dla czystości formy, do decyzji o
                        nieprzyjmowaniu przez jego zespół nawet długopisów. Repowie klęli i
                        omijali oddział szerokim łukiem.
                        A na serio, masz rację. Bowiem związków tych pewnie nie da się
                        uniknąć (choć również w ramach dbałości o czystość formy, można by
                        próbować). Choćby z racji, że raz na czas w sprawach związanych z
                        badaniami naukowymi sponsorowanymi przez firmę musi się wypowiedzieć
                        praktyk. Czyli pomysł jakichś kategorycznych rozdziałów i zakazów
                        upada u podstaw.
                        • seniorita15 Re: a ja sie będę czepiał 05.11.08, 20:47
                          W Szwecji nie ma egzaminow spejalizacyjnych.Po 5 latach solidnie
                          odbytych stazy ,dostaje sie podpis kierownika specjalizacji.I jest
                          sie specjalista.Nacisk nalezy polozyc na solidnie.Nikt nie
                          zaryzykuje podpisania czegokolwiek, bez rzeczywistych umiejetnosci
                          praktycznych i wiedzy.Te 5 lat- to lata duzego wysilku,ale za niezle
                          wynagrodzenie.A potem znaczace podniesienie pensji.
                          • obs2 Re: a ja sie będę czepiał 05.11.08, 21:14
                            > Te 5 lat- to lata duzego wysilku,ale za niezle
                            > wynagrodzenie.A potem znaczace podniesienie pensji.

                            a to zupełnie tak jak u nas. Stosując wiadome kryteria wiadomych forumowiczów.
                            Ot, np. z 18 zł za 24 zł. Za godzinę. Brutto. Albo podobnie.
                            Oczywiście pojawią się głosy że 24 zł/godz to jest niezła płaca w Polsce i że
                            setki tysięcy mają gorzej. I to jest tyż prowda.
                          • marcinoit Re: a ja sie będę czepiał 05.11.08, 21:19
                            podobnie jest w hiszpani.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka