Dodaj do ulubionych

Grzecznościowe recepty- piszecie?

23.11.08, 10:40
Z pewnością każdy z lekarzy był wielokrotnie proszony przez znajome
osoby o receptę na dany lek,
a każdy z nielekarzy o taką receptę prosił.
Rozumiem- kiedy przychodzi znajoma, bliska osoba, celowo do mnie , z
prośbą- nie odmawiam,
niedawno jednak spotkałem przypadkowo w sklepie koleżankę b.żony-
która "tak przy okazji" zagadnęła mnie o receptę, bo ta którą
posiada się "przedatowała".
Odpowiedziałem, ze owszem- wypiszę, tylko co mam napisać- rachunek
czy fakturę- bo wtedy potrzebuję pełne dane.
I podałem cenę.
Wtedy koleżanka opdarła, ze ona sobie w aptece lek załatwi, bo to i
tak na 100% to data się nie liczy.
A była żona na mnie obrazona.
Bo zachowałem się jak ziemniak.
Co sądzicie na temat takich grzecznościówek?
Obserwuj wątek
    • maga_luisa Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? 23.11.08, 11:14
      Uprzejmie proszę o dokumentację choroby, PESEL i numer ubezpieczenia.
      Zwykle na tym sprawa się kończy.
      Swoją drogą, zawsze jestem tym autentycznie zdziwiona. Czy komuś przyszłoby do
      głowy poprosić urzędnika w prywatnej sytuacji o jakiekolwiek urzędowe
      zaświadczenie, i to za darmo?
      • ir1.easy Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? 23.11.08, 12:33
        hmm... jako pacjent, przyznam, że sama to robię czasami (przy okazji
        wizyty u jakiegoś lekarza), choć rzadko, bo czuję się w takiej
        sytuacji mocno niezręcznie. I wiem też, jak to może być irytujące
        dla lekarza. Mam ten sam problem w swojej pracy. Ludzie nagminnie
        zwracają się do mnie po poradę, znajomi i rodzina (to normalne, już
        przywykłam), ale także nowopoznane osoby, jak tylko dowiedzą się co
        robię zawodowo. I czasem pęcznieje we mnie bunt, że przecież moja
        wiedza nie wzięła się znikąd, zdobywałam ją latami i wciąż muszę ją
        pogłębiać, że to kosztuje, że przecież z tego żyję, a oni nie mają
        żadnych oporów by bezpłatnie się edukować dzięki mnie. Ale, cóż -
        pomagam, odpowiadam itd., w ramach przysługi, "bezpłatnej wymiany
        usług". Ja pomogę lekarzowi, on wystawi receptę jakiejś np.
        księgowej, ta z kolei sporządzi PIT'a sąsiadowi hydraulikowi, on
        naprawi kran prawnikowi, ten poradzi coś mechanikowi samochodowemu,
        a mechanik powie mi jak konserwować samochód itd. - wszystko w
        ramach przysługi. Sądzę, że tak będzie zawsze. I może to i dobrze.
        • borderlineonline Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? 23.11.08, 12:53
          Ja pomogę lekarzowi, on wystawi receptę jakiejś np.
          > księgowej, ta z kolei sporządzi PIT'a sąsiadowi hydraulikowi, on
          > naprawi kran prawnikowi, ten poradzi coś mechanikowi
          samochodowemu,
          > a mechanik powie mi jak konserwować samochód itd. - wszystko w
          > ramach przysługi. Sądzę, że tak będzie zawsze. I może to i dobrze.

          I tu się mylisz.
          Ja w biurze rachunkowym płacę za każde rozliczenie- a cała rodzina
          właściciela owego biura chodzi do mnie za darmo na badania,
          mechanik samochodowy też wpada do doktora- a ja muszę zawsze płacić.
          Czasy banku przysług nie nadejdą- z tego żyjemy.
          chociaż też bym tak chciał.
          I pomagam w nadziei na otwarte drzwi w razie mojej prośby-
          i zawsze dostaję rachunek.
          • ir1.easy Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? 23.11.08, 13:25
            :-) nadzieją się nie najemy, ale warto ją mieć :-) Podobno dobra
            energia też w końcu wraca :-)))
            P.S.
            ja swojej księgowej także za wszystko płacę, ale na szczęście ona
            wyjątkowo mnie też, chociaż udzielamy sobie rabatów :-).
          • nocny_piter Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? 23.11.08, 21:23
            > Ja w biurze rachunkowym płacę za każde rozliczenie- a cała rodzina
            > właściciela owego biura chodzi do mnie za darmo na badania,

            Wygląda na to, że po prostu zatraciłeś instynkt samozachowawczy. Żałosne...
            • borderlineonline Projekcja poczucia własnej żałosności. 24.11.08, 16:56
              nocny_piter napisał:

              > Wygląda na to, że po prostu zatraciłeś instynkt samozachowawczy.
              >Żałosne...

              Żałosne drogi Piterze to wyrażanie politowania w sposób autorytarny,
              ekspercki, niby to lakoniczny- a tak naprawdę, Twój głos ma w
              dyskusji wartość zerową.
              Nie zatraciłem instynktu samozachowawczego, wręcz przeciwnie.
              Cała rodzina mojej księgowej zgłasza się do mnie w godzinach pracy
              etatowej- i tylko dlatego nie mogę ich solidnie skasować, bo nie
              jest to gabinet prywatny, a oddział szpitalny. Nie przyjmuję w
              poradni- więc wygodnie owym ludziom przyjść na oddział, omijając
              poradnianą poczekalnię.
              Niestety- osatnimi czasy zmuszony byłem poprosić, aby owa rodzina
              zapisała się do mnie w gabinecie pryawtnym- i cisza.
              Bo w gabinecie też mam kolejkę.
              Zbyt niewygodnie czekać do mnie, jeszcze za to płacić.
        • slav_ Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? 23.11.08, 14:41
          To w ogóle nie jest kwestia "grzeczności".
          Lekarz wystawiając receptę "grzecznościowo" ma OBOWIĄZEK spełnić wszystkie wymogi formalne dotyczące leczenia i ponosi przy tej okazji pełną odpowiedzialność za decyzję terapeutyczną (bo jest lekarzem a nie "przepisywaczem recepty").
          Ponosi (zwykle nie znając w ogóle historii pacjenta) pełna odpowiedzialność zawodową za błąd w ordynacji np pomięcie przeciwwskazań dla podania tego leku jak również będzie musiał uzasadnić tę ordynacje w przypadku wystąpienia działań niepożądanych (nie ma ŻADNEGO znaczenia że pacjent "brał wcześniej ten lek"). Może tez przez tego wdzięcznego pacjenta być w takim przypadkiem z powodzeniem oskarżony o to że nie uprzedził o takowych ubocznych działaniach.
          Nie ulega wątpliwości że w takim przypadku ubezpieczyciel lekarza odmówi pokrycia roszczeń - ubezpieczenie co oczywiste opiewa na świadczenie usług w określonym miejscu i warunkach.
          Dodatkowo (to juz poza odpowiedzialnością czysto medyczną) wydajając receptę "refundowaną" ma OBOWIĄZEK odnotować ordynacje leku w dokumentacji z której wynika zasadność wydania leku oraz wypisać go w sposób dający podstawy do refundacji zgodnie z posiadaną umowa z nfz na takowe refundowane recepty - brak takowej dokumentacji po kontroli nfz poskutkuje co najmniej żądaniem zwrotu kwoty refundacji.
          Reasumując - "grzecznościowe" wypisywanie recept jest postępowaniem wysoce nieprofesjonalnym.
          • borderlineonline Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? 23.11.08, 15:35
            Slav- w 100% się z Tobą zgadzam-
            nie pytam o to czy wypisywanie recept jest właściwe-
            rzeczywiście, grzecznością nazywają to pacjenci, lecz stąd pewnie
            swoiste wymuszenia na lekarzach.
            Ja pytam o sposoby , jakie macie na odmowę takiej przysługi.
            Maga podała sposób o wiele subtelniejszy od mojego uniku-
            i pewnie nie jest uznawana za ziemniaka, zwłaszcza, że pewnie
            nie ma byłej żony :-),
            • maga_luisa Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? 23.11.08, 15:37
              To tylko dlatego, że jestem wciąż za mało asertywna ;-)
              Ale pracuję nad tym :-DDD
              • borderlineonline asertywność 23.11.08, 15:45
                jeśli asertywność ma się wiązać z byciem Ziemniakiem-
                to co przeskrobała Frytka!?! :-)
                Asertywność , juz tak na serio, ma byc odmawianiem tak, aby nikogo
                nie zranić, czy nie urazić-
                czy pytanie o sposób zapłaty za wystawienie recepty może urażać?
                Jeśli muszę się rozliczyć z recept przed NFZ - a powinienem je
                notować, to oczywiste dla fiskusa wydaje się kasowanie za ich
                wypisywanie, tak myślę.
                Jeśli biorę recepty na gabinet- to muszę wykazać przychody w owym
                gabinecie- przecież nie mogę ich wypisywać za friko!.
            • slav_ Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? 23.11.08, 18:16
              Odpowiedź była do ir1.easy (i ogólnie - do pacjentów) którzy odmowę takiej "grzeczności" tłumacza różnymi złymi cechami lekarza który "może ale nie chce" a jest dokładnie odwrotnie - czyli czasem tak robi a "bezwzględnie nie powinien" i w żadnym wypadku nie kwalifikuje sie to do "pomocy sąsiedzkiej".

              >oczywiste dla fiskusa wydaje się kasowanie za ich
              >wypisywanie, tak myślę.

              Niekoniecznie. Lekarz może leczyć za darmo.
              Jednak po pierwsze nie zwalnia go to od odpowiedzialności (!) (o czym przekonał sie jeden z moich znajomych udzielający się darmowo jako wolontariusz i leczący w przychodni dla ludzi poszkodowanych przez los który został oskarżony przez jednego z pacjentów który uznał że lekarz "źle go leczy" i raczył zgłosić to do prokuratury co było o tyle łatwe że sam tam często bywał) a po drugie fiskus może nie uwierzyć w dobre serce i oskarżyć o ukrywanie dochodów.

              Osobiście poza pracą nie noszę recept ani pieczątki (po co miałbym to robić?).
              Poza tym po prostu tłumaczę co muszę spełnić by wypisać receptę, zwłaszcza refundowaną (dokumentacja). Wystarcza i to bez specjalnego "odmawiania".
    • przeciwcialo Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? 23.11.08, 15:58
      Mimo posiadania sporej ilosci znajomych wykonujacych zawód lekarza
      to chyba na palcach jednej ręki wyliczyłabym ilość takich
      grzecznosciowych recept.
      Leki wypisuje mi lekarz rodzinny wpisując wszystko do karty albo
      specjaliści którzy mnie lecza.
      Nie lubie wykorzystywac znajomości.

    • vlad Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? 23.11.08, 16:41
      Z rzadka piszę wyłącznie osobom któe znam i które sa moimi pacjentkami. W
      szpitalu jak ktoś z personelu prosi io rp to proszę o założenie karty na IP i
      potwierdzenie porady kartą chipową (wydruk kuponu). 90% rezygnuje.
      Natomiast nie mogę oduczyć żony zabierania recept na imprezy rodzinne i
      wypisywania leków ( bo ciocia będzie potrzebowała).

    • protozoa Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? 23.11.08, 17:12
      NIE!!!!!!!
      1. Nie muszę miec przy sobie pieczątki i druków recept.
      2. Dalsi znajomi wiedzą, że jestem zołza i do tego służbistka ( PESEL, historia
      choroby itd).
      3. jestem dośc asertywana.
      Wyjątki: stan zagrożenia zdrowia/życia albo bardzo bliska rodzina.
      NIE DAJ SOBIE WEJŚC NA GŁOWĘ.
    • jag_2002 Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? 23.11.08, 18:12
      Generalnie wypisuje ze swojego gabinetu tylko dobrym znajomym i wystawiam
      fakture, oni wiedza, ze to musze zrobic i nie maja pretensji, a faktura ma
      wysokosc stosowna do stopnia zazylosci. Innym nigdy nie odmawiam, ale tak jak Ty
      informuje, ile u mnie kosztuje wizyta.
      • ir1.easy Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? - do slav... 23.11.08, 20:03
        dr slav - domyślam, że "użył mnie" Pan jako przykładu (skoro już
        wtargnęłam do tego wątku) i stąd uogólnienie?
        Ludzie mają tendencje do nadużywania wiedzy, umiejętności i
        możliwości innych (specjalistów). Odpowiedzialność, jasne - na to
        trzeba uważać, ale nie o to chodzi (nie chcę wchodzić w dyskusję na
        ten temat, proszę mi wierzyć - rozumiem), a o to, jak się uchronić
        przed namolnymi osobnikami, którzy nie są Państwa pacjentami, a
        próbują wyłudzić receptę. Po prostu odmawiać, pod pretekstami lub
        bez nich. Jeśli pacjent ceni lekarza to i tak do niego wróci, tyle,
        że nie poprosi już nigdy o receptę "z innej parafii" lub "dla
        brata"; jeśli nie jest pacjentem to prawdopodobnie nigdy się nim nie
        stanie (zgodnie z wywodem p. slav... - po prostu się obrazi). Ludzie
        powinni wreszcie zrozumieć, że nie ma nic za darmo i że specjalista
        to nie jest dobry samarytanin, ani ktoś kto ma obowiązek pomagać
        gratis; powinni zrozumieć, że wiedza i możliwość wystawienia recepty
        to jest coś wymiernego, choć nie da się tego dotknąć. O "pomocy
        sąsiedzkiej" i wymianie przysług pisałam w nieco innym aspekcie - to
        zapewne zawsze będzie miało miejsce. Dodam tylko przekornie :-), co
        mam począć z lekarzami, którzy zgłaszają się do mnie na koleżeńsko-
        sąsiedzko-ogólnoludzkie bezpłatne konsultacje? Chyba poproszę ich o
        jakąś receptę :-))) - w ramach wyrównania rachunków. I żeby nie
        było, oprócz ostaniego zdania - reszta mojego postu jest jak
        najbardziej serio, nie żadna prowokacja.
        • slav_ Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? - do slav.. 23.11.08, 20:58
          Faktycznie pozwoliłem sobie na uogólnienie aby "wyczyścić przedpole" i proszę mi wierzyć brak zapłaty za wystawienie recepty jest zdecydowanie ostatnim argumentem na "nie".
          Jestem przekonany że nawet udzielając tych koleżeńsko - sąsiedzko - ogólnoludzkich porad powstrzymuje się Pani przed wypisaniem dokumentu opatrzonego własną pieczęcią i podpisem rodzącego odpowiedzialność zawodową a takim dokumentem jest recepta.
          A nagabywanie na takowe "porady" bez względu na specjalność jest zdecydowanym nadużyciem poza przypadkami osób sobie bliskich lub dyskusji na bardzo ogólnym poziomie. Nie mam oporów przed wytłumaczeniem nawet obcej osobie "na czym polega jakaś choroba" natomiast w żadnym przypadku takiej osobie nie będę sugerował "jaki lek ma wziąć" albo "czy bierze dobre leki" - bo takie pytania często padają.
          • marcinoit Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? - do slav.. 23.11.08, 21:39
            a ja zwyczajnie nie mialem recept :)
            oczywiscie ludzie w wiekszosci w to nie wierzyli i uwazali mnie za nieuzytego cwoka :)
            • ir1.easy Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? - do slav.. 23.11.08, 22:30
              a Pan do mnie zwykle z taką atencją, co mnie zachwyca, nawet gdy
              jest kpiną. Na tym wątku akurat nie do mnie, ale jest tu nieco
              luźniej więc pozwalam sobie wyrazić swoją wdzięczność w tym
              względzie. :-)
          • ir1.easy Re: Grzecznościowe recepty- piszecie? - do slav.. 23.11.08, 22:22
            pełna zgoda. Za darmo raczej nie pieczątkuję; użycie pieczątki jest
            wstępem do wystawienia faktury (odpowiedzialność karna, skarbowa,
            0dszkodowawcza, i dyscyplinarna i może jeszcze jakaś, o której
            jeszcze nie wiem) - ale jakość usługi z pieczątką czy bez niej
            zasadniczno się nie różni. Gdybym miała mośliwość wystawiania
            recept, z pewnością bym to czasami robiła. Na szczęście zmuszona
            jestem opierać się innym pokusom/ i naciskom.
            • claratrueba chyba mam szczęście do lekarzy 24.11.08, 10:04
              Przyznaję się- nadużywam moich lekarzy: prosze o recepte na antybiotyk
              ginekologa, dentystę ew. weterynarza. Mówiąc prawde tzn. wyjeżdżam b. często za
              granicę, w tym również w kierunku, gdzie wolałabym nie korzystac z jakiejkolwiek
              "opieki medycznej" (Wschód), Berodual wypisuje mi pediatra "przy okazji" wizyty
              u syna. Zawsze spotykam sie z pełnym zrozumieniem i receptę dostaję. Może
              wierzą, że poważna, niemłoda osoba nie bierze leków jak landrynek a inhalatora
              nie używa do walki z nieświeżym oddechem. Zresztą i tak wszystkie te leki lądują
              w koszu- przeterminowane. A przy okazji: dawno temu pojawił mi sie problem braku
              tabletek antykoncepcyjnych- mój pobyt w UK przedłużył się i zapas się skończył.
              Recepte wypisał mi GP, czyli odpowiednik naszego rodzinnego po moim
              poinformowaniu o branych tabletkach, bez żadnych ceregieli. Recepta była "stałym
              zleceniem" dla apteki- ważnym zdaje sie pół roku tzn. co miesiąc, bez recepty,
              otrzymywałam w aptece swoje tabletki. Nie prostsze?
              • slav_ Re: chyba mam szczęście do lekarzy 24.11.08, 10:16
                Dużo prostsze.
                Wystarczy zmienić prawo i przenieść te relację (jak również wiele innych administracyjnych czynności a taką jest np. refundacja) z nfz - lekarz na nfz - ubezpieczony oraz przekazać więcej praw i odpowiedzialności za swoje zdrowie pacjentom.
                Jednak urzędnicy się tego boja i tego nie chcą. Lekarz w tej relacji jest "wygodniejszy" a takowa relacja lepiej się poddaje kontroli i możliwości formalnych obwarowań co urzędnicy uwielbiają - pacjent (faktyczny podmiot ubezpieczenia) jest dzięki temu ubezwłasnowolniony. Poza tym unikają dzięki temu kontaktu z ubezpieczonym - ten jakby co piekli się w gabinecie lekarza a nie przed biurkiem urzędnika nfz.
              • snajper55 Re: chyba mam szczęście do lekarzy 24.11.08, 11:38
                claratrueba napisała:

                > Zresztą i tak wszystkie te leki lądują w koszu- przeterminowane.

                A my za te leki przepisywane "na wszelki przypadek" płacimy... No, chyba, że
                bierzesz pełnopłatne recepty. Bierzesz ?

                S.
                • claratrueba Re: chyba mam szczęście do lekarzy 24.11.08, 12:16
                  Zawsze. Takie mi moi lekarze wypisują, nigdy do głowy mi nie przyszło, żeby
                  domagać się refundowanych.
                  • slav_ Re: chyba mam szczęście do lekarzy 24.11.08, 12:40
                    Nie musiałaś się "domagać".
                    Leki wypisane z praktyki(poradni) przez lekarza z umowa z nfz refundowane są
                    "automatycznie" bez wzgledu na to gdzie były wypisane jeśli tylko są opatrzone
                    odpowiednią pieczątką i oznaczeniem oddziału nfz pacjenta - nawet jeśli byś tego
                    nie chciała.
                    • snajper55 Re: chyba mam szczęście do lekarzy 24.11.08, 12:48
                      slav_ napisał:

                      > Leki wypisane z praktyki(poradni) przez lekarza z umowa z nfz refundowane są
                      > "automatycznie" bez wzgledu na to gdzie były wypisane jeśli tylko

                      No właśnie. Jeśli tylko. A jeśli nie jeśli, to są pełnopłatne. To taki
                      automatyzm warunkowy. ;)

                      S.
                      • slav_ Re: chyba mam szczęście do lekarzy 24.11.08, 13:33
                        Nie bardzo rozumiem cel Twojego posta.
                        Mój dotyczy tego że pacjent ubezpieczony nie tylko nie musi się "domagać"
                        refundacji ale w zasadzie musi wręcz spełnić dodatkowe warunki(!) aby otrzymać
                        lek bez refundacji (czyli celowo wydana recepta z odpłatnością 100% lub wizyta u
                        lekarza który nie ma umowy na recepty z nfz (rzadkość) itp - w innym przypadku
                        otrzyma refundację czy tego chce czy nie.
                        Twój ???
                        • claratrueba Re: chyba mam szczęście do lekarzy 24.11.08, 14:08
                          A czy to nie jest tak (naprawdę nie wiem, wykupując antybiotyk raz na 2-3 lata),
                          że do refundacji potrzebna jest jakaś diagnoza i adnotacja w karcie pacjenta? A
                          tam mi przeciez nikt nie wpisze "zdrowa jak byk, ale wyjeżdża i chce spać
                          spokojnie". Z ciekawości pytam, bo ostatnio wet mi przysługi receptowe wyświadcza.
                          • slav_ Re: chyba mam szczęście do lekarzy 24.11.08, 14:25
                            "Technicznie" do refundacji nie jest potrzebna - recepta zostanie zrealizowana.
                            Jednak nie wpisując tego do dokumentacji lekarz (poza daniem świadectwa lekceważenia pacjenta i swojej pracy) naraża się na odpowiedzialność zawodową (np. w razie działań niepożądanych z dokumentacji musi wynikać zasadność użycia leku itp) oraz finansową (niektóre leki są baaardzo drogie a wydawane za opłatę "ryczałtowa przy chorobach przewlekłych, chorobach dzieci itp i ich refundacja jest powiązana z rozpoznaniem właśnie (a nie pacjentem). Brak takich wpisów to proszenie się prędzej czy później o kłopoty - nfz może kontrolować wpisy i recepty i żądać zwrotu - nieuzasadnionych - refundacji (również unieważnienia umowy na prawo do wypisywania refundowanych recept).
                        • snajper55 Re: chyba mam szczęście do lekarzy 24.11.08, 17:12
                          slav_ napisał:

                          > Nie bardzo rozumiem cel Twojego posta.
                          > Mój dotyczy tego że pacjent ubezpieczony nie tylko nie musi się "domagać"
                          > refundacji ale w zasadzie musi wręcz spełnić dodatkowe warunki(!) aby otrzymać
                          > lek bez refundacji (czyli celowo wydana recepta z odpłatnością 100% lub wizyta
                          > u
                          > lekarza który nie ma umowy na recepty z nfz (rzadkość) itp - w innym przypadku
                          > otrzyma refundację czy tego chce czy nie.
                          > Twój ???

                          Mój tego, że lekarz zawsze może wypisać receptę pełnopłatną. Czyli nie jest to
                          automatyzm tylko decyzja lekarza.

                          S.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka