Dodaj do ulubionych

Nie chce przyjąć do szpitala

15.03.09, 17:35
Mieszkam w Legnicy, jakieś 4 tygodnie temu moja mame zaczęły boleć plecy, lekarz rodzinny dawał jej jakieś zastrzyki (na korzonki) ból się tak nasilił że mama nie mogła się ruszyć, dostaliśmy skierowanie do szpitala niestety nie chcieli mamę przyjąć i skierowali ja do poradni, zrobiliśmy prześwietlenie i okazało się że jest złamanie patologiczne kręgosłupu w dodatku ma podwyższone OB, zrobiliśmy rezonans magnetyczny i neurochirurg powiedział że to może być osteoporoza lub jakiś przerzut nowotworowy, skierował mame do lekarza rodzinnego i aby lekarz rodzinny wypisał skierowania na kilka badan (ginekolog, usg j. brzusznej, gęstość kości i kilka innych i jeszcze raz rezonans magnetyczny. Zacząłem jeździć ale na terminy czeka się naprawdę długo dla przykładu (rezonans magnetyczny 7 miesięcy)
Ta osoba się naprawdę meczy i jest problem z pójściem do łazienki musze mamę prowadzić a potem to nawet tabletki przeciw bólowe nie pomagają. A co dopiero jeździć po przychodniach i robić wyniki i czekać na terminy

Zacząłem chodzić do ordynatora o oni mi odp. Ze przyjmujemy tylko z bezpośrednim narażeniem życia.
Nie wiem co mam robić w poniedziałek jeszcze idę do dyrektora szpitalu
Ale może ktoś z was ma wieksza wiedze i wie jak to rozwiązać co mam zrobić, proszę o pomoc
Obserwuj wątek
    • lek4rz Re: Nie chce przyjąć do szpitala 15.03.09, 18:17
      zrobiliśmy rezonans magnetyczny i neurochirurg powiedział że to może być
      osteoporoza lub jakiś przerzut nowotworowy, skierował mame do lekarza rodzinnego
      i aby lekarz rodzinny wypisał skierowania na kilka badan (ginekolog, usg j.
      brzusznej, gęs> tość kości i kilka innych i jeszcze raz rezonans magnetyczny.
      Zacząłem jeździć ale na terminy czeka się naprawdę długo dla przykładu (rezonans
      magnetyczny 7 miesięcy)

      To nie jest niby forum do udzielania porad medycznych, ale mam jedno pytanie:
      czy ktoś zrobił badanie w kierunku szpiczaka (elektroforeza białek surowicy,
      oznaczenie białka w moczu, RTG całego kośćca), czy tak po prostu bez sensu
      zaplanowali kolejny rezonans? Przydałaby się jeszcze morfologia, ręczny rozmaz
      krwi obwodowej i poziom wapnia.
    • young_doc Re: Nie chce przyjąć do szpitala 15.03.09, 18:17
      do ordynatora jakiego oddziału? neurochirurgii???
    • mikroesde Re: Nie chce przyjąć do szpitala 01.04.09, 15:02
      Przeczytałam to i się trochę przestraszyłam bo to dokładne opisanie sytuacji
      mojej mamy. Po wielu miesiącach, badaniach i jeżdżeniach po lekarzach okazało
      się, że to nowotwór: szpiczak mnogi. Zawalcz, żeby jak najszybciej wykluczyć tą
      chorobę.
      • practicant Re: Nie chce przyjąć do szpitala 01.04.09, 17:45
        Rzeczywiscie.Super pomysl.Najpierw wykluczmy najrzadsze,najmniej prawdopodobne
        zespoly-a potem zajmijmy sie diagnozowaniem pod katem chorob,ktore faktycznie
        moga byc powodem stanu pacjenta.Ehh...
        • maretina Re: Nie chce przyjąć do szpitala 01.04.09, 21:00
          pewnie, ze nie, ale ludzie staja sie nieufni na podstawie wlasnych doswiadczen,
          w mojej rodzinie doswiadczenie jest takie:mloda osoba, 42 lata, od kilku lat
          miala okresowe bole brzucha, na przemian zatwardzenia i biegunki.wiele razy
          zglaszala problem lekarzowi rodzinnemu, ale ten smial sie (zartobliwie), ze
          kobiety tak maja. przez kilka lat wypisywal nospe itd. twierdzil, ze nie ma
          podstaw na diagnostyke gastrologiczna." na szczescie" na poczatku biezacego roku
          dolegliwosci sie zwiekszyly,nie ustepowaly po nospie w szpitalu wykryto nowotwor
          jelita grubego wielkosci 9 cm, wyrosl na bazie polipa, ktory gdyby byl o czasie
          wykryty i usuniety nie mialby szans uczynic z mlodej energicznej osoby kogos,
          kto musi miec stomie. nowotwor wykryto w ostatniej chwili dajacej szanse na
          przezycie i pozytywne rokowanie, pojedyncze komorki rakowe byly juz w wezle
          chlonnym, na szczescie otorbione, nie "rozlazly sie", bo wtedy juz by bylo po
          ptakach. onkolodzy poinformowali rowniez o tym, ze stan, w jakim chora trafila
          na oddzial byl zagrozeniem zycia, ponad pol metra jelita cienkiego znajdowalo
          sie w grubym i na dodatek sperforowalo.nie dziwcie sie, ze ludzie garna sie do
          szpitali, jesli nie maja innej mozliwosci diagnostycznej. moja mama jako krewna
          pierwszego stopnia powinna zrobic kolonoskopie ( nakaz onkologa leczacego
          siostre mamy). i co? lekarz powiedzial, ze na raka to ona nie wyglada.
          oczywiscie pojdzie prywatnie i zaplaci, ale nie kazdego na to stac i nie
          wszystkie badania mozna zrobic ambulatoryjnie.
          • maretina ps. lekarze lekarzom tez nie wierza.... 01.04.09, 21:05
            kiedy diagnozowalam swoja chorobe, wiele razy musialam powtarzac to samo
            badanie, bo lekarz z gdanska nie wierzyl temu co wyszlo lekarzowi z olsztyna,
            lekarz z bialegostoku nie wierzyl temu z gdanska, a chora, o ktorej wyzej
            pisalam w ciagu dwoch tygodni byla dwa razy diagnozowana w dwoch roznych
            szpitalach, bo onkolodzy twierdzili, ze nie maja zbyt wielkiego zaufania do
            swoich kolegow pracujacych rzut beretem od nich.zatem w co my pacjenci mamy
            wierzyc i komu? wiem, ze medycyna to nie matematyka, czesto sa sytuacje watpliwe
            itd, ale jesli tak jest i chcecie, zeby pacjenci rozumieli Wasz punkt widzenia,
            postarajcie sie czasami zrozumiec ich zachowanie.
            • obs2 Re: ps. lekarze lekarzom tez nie wierza.... 01.04.09, 21:19
              > wiem, ze medycyna to nie matematyka, czesto sa sytuacje watpliwe
              > itd, ale jesli tak jest i chcecie, zeby pacjenci rozumieli Wasz punkt
              > widzenia, postarajcie sie czasami zrozumiec ich zachowanie.

              Napisałaś dwie bardzo ważne i mądre rzeczy.
              Po pierwsze, medycyna to nie matematyka, to w ogóle nie jest nauka.
              Ale może tym bardziej powinna być zalgorytmizowana, dla dobra wszystkich:
              pacjenta, lekarza, makroekonomii, pod warunkiem oczywiście dobrych i realnych
              algorytmów.
              A po drugie - to o wzajemnym rozumieniu. Temat rzeka. I przyczyna tego, co mój
              kolega, renesansowa dusza zawodowego inżyniera, zawodowego fotografa i niemal
              zawodowego muzyka, określił kiedyś słowami mniej więcej takimi: to przerażające,
              że gabinet lekarski, czy też oddział szpitalny, stał się miejscem starcia i
              wręcz wojny lekarzy i pacjentów.
              A takim miejscem gabinet i oddział jest. Czy to zaczęło się w PRL i trwa?
              Pewnie tak. Pewnie to że pacjent powyżej pewnej ilości tylko i wyłącznie
              przeszkadza (i w gabinecie i na izbie przyjęć i w oddziale), to niestety
              brzmiące niedopuszczalnie etycznie, ale niestety do bólu prawdziwe stwierdzenie.
              To że lekarz sprawia wrażenie jakby był w pracy za karę, to nie jest zawsze
              tylko wrażenie (vide choćby wątek o lekarzu w podkoszulku, i różne, w tym
              niejakiego obs2, dziwne próby wytłumaczenia tego).
              Jak powiedziałem, temat rzeka.
              Dla mnie smutne jest jedno. Nie widzę szansy na zwiększenie intensywności prób
              zrozumienia. Po obu stronach - i wśród lekarzy, i wśród pacjentów- nie widzę woli.
        • mikroesde Re: Nie chce przyjąć do szpitala 01.04.09, 21:11
          Gdyby w przypadku mojej mamy ktoś wykluczył najpierw tą najrzadszą i najmniej
          prawdopodobną chorobę może jeszcze by żyła. A tak przez wiele miesięcy leczono
          ją na korzonki lub dawano zwykłe środki przeciwbólowe. Nie jestem tu obiektywna,
          ale mam dość takiego podejścia, gada się o profilaktyce, wczesnym wykrywaniu
          raka (bo wtedy jest większa szansa na wyleczenie) ale tylko gada!
          • doszysz Re: Nie chce przyjąć do szpitala 14.04.09, 17:05
            Pacjentka ma wskazania do diagnostyki szpitalnej (OB! choć nie
            piszesz czy dwu- czy trzycyfrowe) - i w tym celu warto od lekarza
            rodzinnego wziąć skierowanie na internę, gdzie zrobią podstawową
            diagnostykę - typu wspomniany proteinogram, białko monoklonalne,
            różne rentgeny etc. Łatwiej kierować dalej pacjenta, który już
            gdzieś leży, niż "z ulicy". Szpiczak nie jest niestety aż tak
            rzadki, zwłaszcza u starszych osób, ale zmiany zwyrodnieniowe i
            osteoporoza są zdecydowanie częstsze.
        • arek103 practicant, doucz sie! szpiczak mnogi to czesta ch 14.04.09, 23:07
          practicant napisał:

          > Rzeczywiscie.Super pomysl.Najpierw wykluczmy najrzadsze,najmniej prawdopodobne
          > zespoly-a potem zajmijmy sie diagnozowaniem pod katem chorob,ktore faktycznie
          > moga byc powodem stanu pacjenta.Ehh...

          Practicant, doucz sie! Szpiczak mnogi to czesta choroba - jest to najczestszy
          pierwotny nowotwor kosci!
          • practicant Buehehe:) 15.04.09, 00:24
            > Practicant, doucz sie! Szpiczak mnogi to czesta choroba - jest to najczestszy
            > pierwotny nowotwor kosci!

            Sluchaj ratowniku,chcesz koniecznie,zebym Cie totalnie skompromitowal...?:)
            Ma neurologiczne objawy ubytkowe?Objawową hiperkalcemie?Nawracajace zakazenia
            ukl.oddechowego&moczowego?nadmierna lepkosc
            krwi,hepatomegalie,splenomegalie,powiekszone obwodowe wezly,albo niewydolnosc
            nerek?Ma przynajmniej jeden objaw oprocz bolu w okolicy ledzwiowej?
            Nie?To znaczy,ze duzo bardziej prawdopodobna jest osteoporoza,badz przerzut
            jakiegokolwiek innego nowotworu,np.nerki.Co byloby dla Ciebie logiczne-gdybys
            ukonczyl wydzial lekarski,a nie ratownictwo /czyt.wiedzial cokolwiek poza BLS&ALS/.

            Ps.Szpiczak jest czesciej u facetow,skoro juz chcesz statystyki.To raz.I tak
            czestsze sa przerzuty.To dwa.Trzy-Ty kompromitujesz sie jeszcze
            bardziej,podwazajac jako ratownik kompetencje,wiedze i doswiadczenie
            neurochirurga,ktory konsultowal przypadek/tak jak ja podaje najczestsze
            statystycznie osteoporoze,lub przerzut,tak on tak przypuszczal po badaniu/.Nie
            dosc,ze nie widziales pacjenta na zywo,to jeszcze masz czelnosc sie
            wymadrzac?Kim Ty u diabla jestes,czlowieku,zeby wypisywac takie rzeczy,co?Troche
            pokory,ratowniku!!
            • loraphenus bardzo Ciebie proszę 15.04.09, 00:38
              przyjmij do wiadomości. To jest Aruś.

              Ekspert od medycyny tropikalnej, po medycynę nuklearną, kardiodiabetologię etc. itd.

              i wyobraź sobie, że serwery gazeta.pl nie padną od wypisywanych przez Areczka
              bredni.

              Doceń też fakt, że za darmo Areczek dostarcza nam kabaretu.
              • practicant Re: bardzo Ciebie proszę 15.04.09, 03:50
                Cos w tym jest.Ale caly czas wkurza mnie madrzenie sie kogos,kto nie ma pojecia
                na dany temat...
                • cccykoria Re: bardzo Ciebie proszę 15.04.09, 13:25
                  practicant napisał:

                  > Cos w tym jest.Ale caly czas wkurza mnie madrzenie sie kogos,kto
                  nie ma pojecia
                  > na dany temat...

                  Twoj ANIOL STROZ Cie prosi :D ,a Ty jeszcze dyskutujesz?
                  hehe :) :D
            • radeberger Re: Buehehe:) 15.04.09, 11:26
              to, że nazywa szpiczaka pierwotnym nowotworem kości nie rzuciło ci się w oczy? (swoją drogą)

              bo mnie aż pali w oczy..
              • practicant Re: Buehehe:) 15.04.09, 14:10
                Rzucilo sie.Ale jakkolwiek pisanie czegokolwiek do arusia ma sens maly,to
                tlumaczenie mu co to jest zespol limfoproliferacyjny,gammapatie monoklonalne,czy
                klonalny rozrost plazmocytow zasadniczo uwazam za rzecz totalnie mijajaca sie z
                celem...
              • arek103 Re: Buehehe:) 05.05.09, 22:25
                radeberger napisał:

                > to, że nazywa szpiczaka pierwotnym nowotworem kości nie rzuciło ci się w oczy?
                > (swoją drogą)
                >
                > bo mnie aż pali w oczy..


                www.onkonet.pl/dl_npkosci.html
                A co, moze szpiczak to przerzut? :)
                www.onkonet.pl/dl_npkosci.html
                'Pierwotne nowotwory kości rozwijają się z tkanki mezenchymalnej i zaliczane są
                do grupy mięsaków. Występują dość rzadko. Stanowią około 1,5% wszystkich
                nowotworów złośliwych. W 1996 roku zarejestrowano 540 nowych zachorowań na ten
                typ nowotworu: 332 u mężczyzn i 208 u kobiet. Umieralność na raka kości w tym
                okresie wynosiła odpowiednio 323 (mężczyźni) i 210 (kobiety). Szczyt
                zachorowalności przypada na 2 i 3 dekadę życia.

                Pomijając szpiczaka mnogiego (myeloma), który stanowi 50% pierwotnych nowotworów
                kości...'
                • radeberger Re: Buehehe:) 05.05.09, 22:40
                  jak ci napiszę na płocie "dupa" - rzucisz się do całowania?

                  pl.wikipedia.org/wiki/Szpiczak_mnogi
                  www.netdoktor.at/krankheiten/fakta/plasmozytom.htm
                  www.myelom.org/unterseiten/myelom1.html
                  dalej chcesz mnie pajacu pouczać?
                  • arek103 Re: Buehehe:) 05.05.09, 23:01
                    radeberger napisał:

                    > jak ci napiszę na płocie "dupa" - rzucisz się do całowania?
                    >
                    > pl.wikipedia.org/wiki/Szpiczak_mnogi
                    > www.netdoktor.at/krankheiten/fakta/plasmozytom.htm
                    > www.myelom.org/unterseiten/myelom1.html
                    > dalej chcesz mnie pajacu pouczać?

                    A chodzi ci moze o to, ze tam podano, ze szpiczak to 'nowotwór układu
                    krwiotwórczego'? Ale szpik kostny (bedacy czescia kosci!) nalezy wlasnie do
                    ukladu krwiotworczego! Nowotwor ukladu kriotworczego jak najbardziej moze byc
                    nowotworem pierwotnym kosci! Tak jak nowotwor ukladu naczyniowego moze byc
                    jednoczesnie nowotworem mozgu! Jedno drugiemu nie przeczy. Ludzie udzielajacy
                    sie na tym forum, gdzie wyscie dostali te dyplomy?...
                    • radeberger Re: Buehehe:) 05.05.09, 23:23
                      areczku - każdy ma prawo się pomylić, ale tylko debil się upiera na siłę przy błędzie..

                      międzynarodowy index chorób - ICD-10 stary1.portalmed.pl/finn2/klasyfikacje/icd10/index.stm
                      pierwotne nowotwory kości - C40 - C41
                      Szpiczak Mnogi - C90.0

                      i zamknij się w końcu, bo drażnisz swoim głupim uporem

                      EOT
                      -----
                      "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

                      odpowiedzi od niezalogowanych będą najczęściej olewane..
                      • arek103 Cyrk :) 05.05.09, 23:48
                        radeberger napisał:

                        > areczku - każdy ma prawo się pomylić, ale tylko debil się upiera na siłę przy b
                        > łędzie..
                        >
                        > międzynarodowy index chorób - ICD-10 stary1.portalmed.pl/finn2/klasyfikacje/icd10/index.stm
                        > pierwotne nowotwory kości - C40 - C41
                        > Szpiczak Mnogi - C90.0
                        >
                        > i zamknij się w końcu, bo drażnisz swoim głupim uporem
                        >
                        > EOT
                        > -----
                        > "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."
                        >
                        > odpowiedzi od niezalogowanych będą najczęściej olewane..

                        Szpiczak mnogi to jednoczesnie wlasnie C40-C41 (zaleznie od lokalizacji) jak i
                        C90.0. Widze, ze to dla niektorych jest zbyt trudne do pojecia, ze jakas choroba
                        moze dotyczyc jednoczesnie roznych narzadow i ukladow. A leiomyoma nie moze byc
                        choroba przelyku tylko ukladu miesnowego, co? Powinienes pracowac w cyrku! :)
                      • arek103 A tu masz klasyfikacje WHO nowotworow kosci 06.05.09, 00:25
                        Klasyfikacja WHO nowotworow kosci (zwroc uwage na grupe 'nowotwory szpiku
                        kostnego'):

                        Nowotwory Pochodzenia Kostnego

                        1) łagodne
                        -kostniak (osteoma)
                        -kostniak kostninowy (osteoidosteoma)
                        -kostniak zarodkowy (osteoblastoma)
                        2) złośliwe
                        -mięsak kostny (osteosarcoma)
                        -wewnątrzkostny
                        -zewnątrzkostny
                        -wewnątrzszpikowy

                        Nowotwory Pochodzenia Chrzęstnego

                        1) łagodne
                        -chrzęstniak (chondroma)
                        -kostaniakochrzęstniak (osteochondroma)
                        -chondroblastoma
                        -chrzęstaniakomięsak (chondrosarcoma)

                        Guz Olbrzymiokomórkowy (tumor gigantocellularis)

                        Nowotwory Szpiku Kostnego

                        -mięsak Edwinga (sarcoma Ewing)
                        -szpiczak (myeloma)
                        -chłoniaki, białaczki (lymhoma,leucaemia)

                        Nowotwory Naczyniowe

                        haemangioma, haemangiopericytoma, haemangioendothalioma

                        Nowotwory Tkanek Miękkich

                        liposarcoma, fibrosarcoma

                        Nowotwory Niesklasyfikowane

                        Zmiany Guzopodobne

                        -torbiele kości
                        -zarniniak kwasochłonny
                        -dysplazja włóknista kości
                        -kostniejące zapalenie mięśni
                        -guz brązowy w nadczynności przytarczcyc

                        • radeberger Re: A tu masz klasyfikacje WHO nowotworow kosci 06.05.09, 15:04
                          swoją bystrością dorównujesz wodzie w kiblu..

                          nowotwór KOŚCI to nie to samo co PIERWOTNY nowotwór kości - zrozum to w końcu, bo literki na klawiaturze mi niedługo się zetrą jeśli będę musiał cię uczyć czytania ze zrozumieniem ICD-10
                          • arek103 Re: A tu masz klasyfikacje WHO nowotworow kosci 07.05.09, 00:40
                            radeberger napisał:

                            > swoją bystrością dorównujesz wodzie w kiblu..

                            Nie wiem, co chcesz osiagnac poprzez bycie niegrzecznym.

                            > nowotwór KOŚCI to nie to samo co PIERWOTNY nowotwór kości - zrozum to w końcu,

                            Nigdzie tak nie twierdzilem. To oczywiste, ze nowotwór KOŚCI to nie to samo co
                            PIERWOTNY nowotwór kości. Nie kazdy nowotwor kosci jest nowotworem pierwotnym,
                            ale szpiczak akurat nim jest. Szpiczak to nie jest nowotwor przerzutowy kosci,
                            tylko nowotwor pierwotny kosci.

                            > bo literki na klawiaturze mi niedługo się zetrą jeśli będę musiał cię uczyć czy
                            > tania ze zrozumieniem ICD-10

                            Poucz raczej siebie.
                            • radeberger Re: A tu masz klasyfikacje WHO nowotworow kosci 07.05.09, 15:10
                              ja swoje powiedziałem - jeśli nie kumasz - twój problem i twojego otoczenia

                              miłego dnia
                              • arek103 Re: A tu masz klasyfikacje WHO nowotworow kosci 07.05.09, 18:46
                                radeberger napisał:

                                > ja swoje powiedziałem - jeśli nie kumasz - twój problem i twojego otoczenia
                                >
                                > miłego dnia

                                Cale szczescie, ze nie jestes lekarzem...
                    • practicant Re: Buehehe:) 05.05.09, 23:27
                      > Ludzie udzielajacy
                      > sie na tym forum, gdzie wyscie dostali te dyplomy?...

                      Widzisz areczku,problem polega na roznicy poziomow dyplomow w hierarchi
                      medycznej...Twoj jest troche nizej niz dyplom lek med...:)

                      Swoja droga,to zabawne-stawianie szpiczaka w jednym rzedzie z miesakami:)

                      Redeberger-uwazaj,nazwales areczka pajacem /czyli po imieniu/-zaraz zostaniesz
                      zakrzyczany za prezentowanie poziomu niegodnego lekarza...;)
                      • radeberger Re: Buehehe:) 05.05.09, 23:48
                        taki los jak się nazywa rzeczy po imieniu ;)

                        nie wyznaję zasady większości polskich kolegów "lepiej mieć spokój niż rację"
                        • arek103 Re: Buehehe:) 06.05.09, 00:02
                          radeberger napisał:

                          > nie wyznaję zasady większości polskich kolegów "lepiej mieć spokój niż rację"

                          Ty nie masz przeciez ani jednego ani drugiego :)
                      • arek103 Dyplom 05.05.09, 23:55
                        practicant napisał:

                        > > Ludzie udzielajacy
                        > > sie na tym forum, gdzie wyscie dostali te dyplomy?...

                        > Widzisz areczku,problem polega na roznicy poziomow dyplomow w hierarchi
                        > medycznej...Twoj jest troche nizej niz dyplom lek med...:)

                        Zeby potwierdzic lub zaprzeczyc musialbym najpierw wiedziec jaki jest twoj dyplom.

                        > Swoja droga,to zabawne-stawianie szpiczaka w jednym rzedzie z miesakami:)

                        Co znaczy stawianie w jednym rzedzie? Wszystkie choroby zajmujace kosc sa w tym
                        sensie w jednym rzedzie. Sa rozne choroby nowotworowe kosci i z roznych tkanek
                        one sie wywodza. Szpiczak czy miesaki to tylko jedne z nowotworow kosci.

            • arek103 Najczestszy pierwotny nowotwor kosci u doroslych 05.05.09, 22:37
              practicant napisał:

              > > Practicant, doucz sie! Szpiczak mnogi to czesta choroba - jest to najczes
              > tszy
              > > pierwotny nowotwor kosci!
              >
              > Sluchaj ratowniku,chcesz koniecznie,zebym Cie totalnie skompromitowal...?:)

              Co ty z tym ratownikiem? Jakies niespelnione marzenia czy co?

              ...
              > Ps.Szpiczak jest czesciej u facetow,skoro juz chcesz statystyki.To raz.I tak
              > czestsze sa przerzuty.To dwa.

              Naucz sie czytac, przeciez napisalem najczestszy PIERWOTNY nowotwor kosci. To
              oczywiste, ze przerzuty za najczestszymi nowotworami kosci u ludzi doroslych
              (jednak juz nie jest tak u dzieci), nie sa one jednak nowotworami pierwotnymi.

              > Trzy-Ty kompromitujesz sie jeszcze
              > bardziej,podwazajac jako ratownik kompetencje,wiedze i doswiadczenie
              > neurochirurga,ktory konsultowal przypadek

              Neurochirurg nie ma uprawnien, kompetencji ani wystarczajacej wiedzy i
              doswiadczenia by interpretowac badanie rezonansu magnetycznego. To nie ta
              specjalizacja.

              > tak jak ja podaje najczestsze
              > statystycznie osteoporoze,lub przerzut,tak on tak przypuszczal po badaniu/.

              A on tak przypuszczal (blednie wlasnie), poniewaz nie byl osoba kompetentna do
              oceny badania. Akurat zlamanie osteoporotyczne od zlamania patologicznego nie
              jest takie trudne do odroznienia w rezonansie jesli badanie jest oceniane przez
              KOMPETENTNEGO specjaliste.

    • arek103 Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 14.04.09, 23:32
      rrr83 napisał:

      > Mieszkam w Legnicy, jakieś 4 tygodnie temu moja mame zaczęły boleć plecy, lekar
      > z rodzinny dawał jej jakieś zastrzyki (na korzonki) ból się tak nasilił że mama
      > nie mogła się ruszyć, dostaliśmy skierowanie do szpitala niestety nie chcieli
      > mamę przyjąć i skierowali ja do poradni, zrobiliśmy prześwietlenie i okazało si
      > ę że jest złamanie patologiczne kręgosłupu w dodatku ma podwyższone OB, zrobili
      > śmy rezonans magnetyczny i neurochirurg powiedział że to może być osteoporoza l
      > ub jakiś przerzut nowotworowy, skierował mame do lekarza rodzinnego i aby lekar
      > z rodzinny wypisał skierowania na kilka badan (ginekolog, usg j. brzusznej, gęs
      > tość kości i kilka innych i jeszcze raz rezonans magnetyczny. Zacząłem jeździć
      > ale na terminy czeka się naprawdę długo dla przykładu (rezonans magnetyczny 7 m
      > iesięcy)
      > Ta osoba się naprawdę meczy i jest problem z pójściem do łazienki musze mamę pr
      > owadzić a potem to nawet tabletki przeciw bólowe nie pomagają. A co dopiero jeź
      > dzić po przychodniach i robić wyniki i czekać na terminy
      >
      > Zacząłem chodzić do ordynatora o oni mi odp. Ze przyjmujemy tylko z bezpośredni
      > m narażeniem życia.
      > Nie wiem co mam robić w poniedziałek jeszcze idę do dyrektora szpitalu
      > Ale może ktoś z was ma wieksza wiedze i wie jak to rozwiązać co mam zrobić, pro
      > szę o pomoc

      Post napisales miesiac temu i ani razu nie odpowiedziales tutaj, moze juz
      poradziles sobie ze sprawa. Po pierwsze trzeba rozstrzygnac, czy chodzi o
      chorobe nowotworowa czy nie. Podstawowy objaw to bole kregoslupa jak piszesz.
      Wynik rezonansu neurochirurg przedstawil ci jako niejednoznaczny, zrobil to na
      podstawie opisu radiologa. Pamietaj, ze neurochirurg nie jest uprawniony do
      oceny badania rezonansu. Zawsze mozesz poprosic o opinie i interpretacje badania
      przez drugiego radiologa, jesli sa watpliwosci. Jesli nie da sie wykluczyc
      choroby nowotworowej w kregoslupie na podstawie rezonansu to TRZEBA dalej
      diagnozowac. Mozliwosci diagnozowania jest sporo i nie musi to byc robione w
      szpitalu jesli zmiana w kregoslupie nie jest niestabilna czy nie grozi uciskiem
      rdzenia. Pytaj lekarza pierwszego kontaktu co dalej robic. Nie jest tez glupio
      skontaktowac sie z ortopeda, bo to on najpredzej powie ci co zrobic z tym
      zlamaniem kregow, czy mama w ogole powinna chodzic, czy moze powinna miec np.
      gorset itp. Jest to wazne.
      I jeszcze jedno - nie zawsze szpital ci pomoze. Czesto przyjmuja tylko pacjenta,
      ale i tak nie maja mozliwosci diagnostyki, bo np. nie maja nawet TK i beda
      pacjentowi robic setki niepotrzebnych badan zanim zrobia podstawowe TK kl.
      piersiowej i brzucha.
      Z drugiej strony jesli masz skierowanie do szpitala to wydaje mi sie, ze szpital
      nie ma prawa odmowic przyjecia pacjenta. A jesli odmawia, popros o pisemna
      adnotacje na skierowaniu, ze odmawia i o podbicie sie pieczatka. A w ogole to
      ktory to szpital w Legnicy?
      • snajper55 Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 15.04.09, 00:52
        arek103 napisał:

        > Z drugiej strony jesli masz skierowanie do szpitala to wydaje mi sie, ze szpital
        > nie ma prawa odmowic przyjecia pacjenta.

        A jakiż to przepis zmusza szpital do przyjęcia pacjenta nawet ze skierowaniem ???

        S.
        • cccykoria Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 15.04.09, 16:42
          Zgadzam sie z tym .To dr ,ktory przyjmuje pacjenta
          decyduje ...
          • arek103 Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 06.05.09, 00:04
            cccykoria napisała:

            > Zgadzam sie z tym .To dr ,ktory przyjmuje pacjenta
            > decyduje ...

            I bierze odpowiedzialnosc. rowniez wtedy kiedy nie przyjmuje. Dlatego dobrze,
            zeby miec pisemne potwierdzenie nieprzyjecia, ze wzgledu na te odpowiedzialnosc.
            • snajper55 Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 06.05.09, 02:51
              arek103 napisał:

              > I bierze odpowiedzialnosc. rowniez wtedy kiedy nie przyjmuje. Dlatego dobrze,
              > zeby miec pisemne potwierdzenie nieprzyjecia, ze wzgledu na te odpowiedzialnosc

              Nie. Lekarz ponosi odpowiedzialność jedynie za pacjentów, którzy są pod jego opieką.

              S.
              • arek103 Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 07.05.09, 00:30
                snajper55 napisał:

                > arek103 napisał:
                >
                > > I bierze odpowiedzialnosc. rowniez wtedy kiedy nie przyjmuje. Dlatego dob
                > rze,
                > > zeby miec pisemne potwierdzenie nieprzyjecia, ze wzgledu na te odpowiedzi
                > alnosc
                >
                > Nie. Lekarz ponosi odpowiedzialność jedynie za pacjentów, którzy są pod jego op
                > ieką.
                >
                > S.

                No wlasnie! Lekarz odmawiajac przyjecia do szpitala ponosi odpowiedzialnosc za
                te swoja decyzje podjeta wobec pacjenta, ktorego mial wlasnie pod opieka przez
                okres podejmowania decyzji. Dlatego nalezy wziac pisemne potwierdzenie odmowy
                przyjecia. Jesli ta decyzja bedzie bledna i pacjentowi cos sie stanie mozna
                skutecznie dochodzic odszkodowania. Oczywiscie, to nie lekarz zaplaci je z
                wlasnej kieszeni, tylko jego pracodawca.
                • snajper55 Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 07.05.09, 00:36
                  arek103 napisał:

                  > Jesli ta decyzja bedzie bledna

                  A co to znaczy, że decyzja nieprzyjęcia do szpitala była błędna ??? Toż pacjent
                  nie jest przyjmowany dlatego, że jest zdrowy, tylko dlatego, że na przykład nie
                  ma w szpitalu miejsca.

                  S.
                  • arek103 Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 07.05.09, 23:38
                    snajper55 napisał:

                    > arek103 napisał:
                    >
                    > > Jesli ta decyzja bedzie bledna
                    >
                    > A co to znaczy, że decyzja nieprzyjęcia do szpitala była błędna ??? Toż pacjent
                    > nie jest przyjmowany dlatego, że jest zdrowy, tylko dlatego, że na przykład nie
                    > ma w szpitalu miejsca.
                    >
                    > S.

                    Tu dostales wyczerpujaca odpowiedz na swoje watpliwosci:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=92721813&a=94995324
        • arek103 Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 05.05.09, 22:12
          snajper55 napisał:

          > arek103 napisał:
          >
          > > Z drugiej strony jesli masz skierowanie do szpitala to wydaje mi sie, ze
          > szpital
          > > nie ma prawa odmowic przyjecia pacjenta.
          >
          > A jakiż to przepis zmusza szpital do przyjęcia pacjenta nawet ze skierowaniem ?
          > ??
          >
          > S.

          Moze i zaden. Szpital moze prawdopodobnie dowolnie wybrac sobie, kogo bedzie
          chcial hospitalizowac. Niemniej dobrze wziac pisemne potwierdzenie odmpowy
          przyjecia, bo w razie jesli pacjentowi sie cos stanie bedzie mozna liczyc na
          spore odszkodowanie od szpitala.
          • snajper55 Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 06.05.09, 02:50
            arek103 napisał:

            > Moze i zaden. Szpital moze prawdopodobnie dowolnie wybrac sobie, kogo bedzie
            > chcial hospitalizowac. Niemniej dobrze wziac pisemne potwierdzenie odmpowy
            > przyjecia, bo w razie jesli pacjentowi sie cos stanie bedzie mozna liczyc na
            > spore odszkodowanie od szpitala.

            Nie można liczyć na żadne odszkodowanie, ponieważ szpital nie ma obowiązku
            pacjenta przyjąć. Nie ponosi więc żadnej odpowiedzialności za skutki nieprzyjęcia.

            S.
            • arek103 Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 07.05.09, 00:33
              snajper55 napisał:

              > arek103 napisał:
              >
              > > Moze i zaden. Szpital moze prawdopodobnie dowolnie wybrac sobie, kogo bed
              > zie
              > > chcial hospitalizowac. Niemniej dobrze wziac pisemne potwierdzenie odmpow
              > y
              > > przyjecia, bo w razie jesli pacjentowi sie cos stanie bedzie mozna liczyc
              > na
              > > spore odszkodowanie od szpitala.
              >
              > Nie można liczyć na żadne odszkodowanie, ponieważ szpital nie ma obowiązku
              > pacjenta przyjąć.
              Nie ponosi więc żadnej odpowiedzialności za skutki nieprzyjęc
              > ia.

              Mozna liczyc i takie odszkodowania byly placone. Mozna sie tez spotkac z
              odpowiedzialnoscia karna, nie tylko finansowa, za nieprzyjecie pacjenta i
              niepodjecie koniecznej diagnostyki i leczenia.
              • snajper55 Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 07.05.09, 01:48
                arek103 napisał:

                > Mozna liczyc i takie odszkodowania byly placone. Mozna sie tez spotkac z
                > odpowiedzialnoscia karna, nie tylko finansowa, za nieprzyjecie pacjenta i
                > niepodjecie koniecznej diagnostyki i leczenia.

                Nie można i w Polsce nie były płacone, ponieważ w Polsce szpital nie ma
                obowiązku pacjenta przyjąć poza przypadkami ratowania życia. Nie ma takich
                przepisów, które by to nakazywały, a więc nie można karać za ich złamanie.

                S.
                • casio69 Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 07.05.09, 11:49
                  >w Polsce szpital nie ma
                  > obowiązku pacjenta przyjąć poza przypadkami ratowania życia. Nie ma takich
                  > przepisów, które by to nakazywały, a więc nie można karać za ich złamanie.<

                  Owszem, są takie przepisy w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej.
                  Temat był już poruszany na forum.
                  Co nie znaczy, że istnieje obowiązek hospitalizacji na życzenie.

                  Większość hospitalizowanych nie jest z powodu ratowania życia, a więc brak
                  obowiązku hospitalizacji 'na życzenie' nie oznacza bezwarunkowego prawa do
                  odmowy z powodu "niezagrożenia" życia.
                  • snajper55 Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 07.05.09, 14:54
                    casio69 napisał:

                    > Owszem, są takie przepisy w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej.
                    > Temat był już poruszany na forum.

                    Dasz linka, bo jako pacjent jestem bardzo ciekaw. ;)

                    S.
                    • casio69 Re: Popros o pisemne potwierdzenie odmowy 07.05.09, 15:18
                      Bardzo proszę. Rzeczywiście, nie jest to link dostępny dla nie-lekarzy.

                      Ustawa z 30 VIII 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej (Dz.U. Jedn. tekst z 2007 r., Nr 14, poz. 89) stanowi w art. 7: "Zakład opieki zdrowotnej nie może odmówić udzielenia świadczenia zdrowotnego osobie, która potrzebuje natychmiastowego udzielenia takiego świadczenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia". Z kolei ustawa z 5 XII 1996 r. o zawodzie lekarza i lekarza dentysty (Dz.U. Jedn. tekst z 2005 r., Nr 226, poz. 1943) w art. 30 przewiduje, że: "Lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia oraz w innych przypadkach nie cierpiących zwłoki". Jest to obowiązek ustawowy, nałożony na zakłady opieki zdrowotnej, zarówno publiczne, jak i niepubliczne oraz na lekarzy. Jego naruszenie może prowadzić do odpowiedzialności cywilnej zakładu i lekarzy wobec pacjentów, którzy na skutek odmowy leczenia ponieśli szkodę, oraz do odpowiedzialności karnej. Można uznać, że są to stany nagłe, wymienione w art. 19 ustawy z 24 VIII 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz.U. Nr 210, poz. 2135). Prawo do pomocy lekarskiej i świadczeń medycznych przysługuje wówczas każdej osobie, niezależnie od tego czy jest ubezpieczona w NFZ, czy ma inne prawo do leczenia.
                      Sąd Najwyższy w wielu orzeczeniach podkreślał, że umowy zakładów opieki zdrowotnej i lekarzy prowadzących prywatną praktykę z Narodowym Funduszem Zdrowia określają rodzaj i limity świadczeń oraz zawierają ograniczenia kwotowe. Tworzą więc zobowiązanie, którego powstanie i wykonanie podlega ocenie z punktu widzenia prawa cywilnego (orzecz. SN z 7 VIII 2003 r., IV CKN 393/01, Biul. SN 2004/1/11). Postanowienia umów są dla stron wiążące. Jednocześnie w kilku orzeczeniach Sąd Najwyższy stwierdził, że poza umowami zakres zobowiązania NFZ wobec świadczeniodawców określają także przepisy ustaw nakładających na zakłady opieki zdrowotnej i lekarzy obowiązek udzielania pomocy zdrowotnej (orzeczenie SN z 15 XII 2004 r., IV CK 361/04).
                      Na uwagę zasługuje wyrok Sądu Najwyższego (SN) z 13 VII 2005 r. (I CK 18/05), w którym stwierdził, że: "W umowie między Kasą Chorych (Narodowym Funduszem Zdrowia) i świadczeniodawcą zastrzeżenie określające limit świadczeń dotknięte jest nieważnością w zakresie świadczeń nie cierpiących zwłoki ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia, jeśli strony nie ustaliły niezbędnych przedsięwzięć organizacyjnych, zapewniających udzielenie tych świadczeń po wyczerpaniu limitu przez innego świadczeniodawcę. (...) Świadczeniodawca, jeśli po wyczerpaniu limitu sam ma nie wykonywać świadczenia, powinien w każdej chwili wiedzieć, dokąd ma odesłać pacjenta". Oczywiście nie zawsze odesłanie będzie możliwe z uwagi na nagłość sytuacji chorego, rodzaj zabiegu, specjalizację szpitala, kiedy pomoc musi być pacjentowi udzielona natychmiast lub niezwłocznie. W związku z tym za pozaumowne i pozalimitowe świadczenia zdrowotne, wykonywane na skutek przymusu ustawowego, Narodowy Fundusz Zdrowia powinien świadczeniodawcom zapłacić (orzeczenie SN z 25 V 2006 r., II CSK 93/05). Nie może istnieć sytuacja, że świadczeniodawcy, wykonując obowiązek ustawowy nałożony przez Państwo, czynią to na własny koszt, bez wynagrodzenia. Trzeba też wskazać na wyrok SN z 17 X 2006 r. (I CSK 178/06), w którym przyjęto, że jeśli szpital wykonał niektórych świadczeń medycznych mniej, niż zamówił NFZ, ale innych więcej, należy mu się za nie zapłata. SN stwierdził, że "umowa o świadczenie zdrowotne nie jest umową jak każda inna. Za tym kontraktem stoi ważny interes publiczny. Jeżeli świadczenia przekraczające ustalony limit były uzasadnione medycznie i mieszczą się w ogólnej wartości świadczeń ustalonych w umowie ze szpitalem na dany rok, szpitalowi należy się wynagrodzenie".
                      Gdy chodzi natomiast o procedury wysokospecjalistyczne, to są one finansowane z budżetu Państwa (rozporządzenie Ministra Zdrowia z 13 XII 2004 r. w sprawie świadczeń wysokospecjalistycznych finansowanych z budżetu państwa, z części pozostającej w dyspozycji ministra właściwego do spraw zdrowia, Dz.U. Nr 267, poz. 2261). W wyroku z 28 VII 2005 r. (I CK 82/04) SN orzekł, że "niezależnie od określonej umową zawartą przez publiczny zakład opieki zdrowotnej ze Skarbem Państwa ilości wysokospecjalistycznych procedur medycznych budżet państwa miał obowiązek zwrotu świadczeniodawcy kosztów tych procedur służących wykonaniu przez świadczeniodawcę obowiązku ustawowego" (a więc wynikającego z ar. 7 ustawy o z.o.z. i art. 30 ustawy o zawodzie lekarza).
    • aelithe Re: Nie chce przyjąć do szpitala 15.04.09, 20:56
      zakażenie szpitalne jest zdarzenime pewnym i oczekiwanych
      po co chcesz wykończyć mamę
      • arek103 Re: Nie chce przyjąć do szpitala 15.05.09, 21:59
        aelithe napisał:

        > zakażenie szpitalne jest zdarzenime pewnym i oczekiwanych
        > po co chcesz wykończyć mamę

        Sluszna uwaga ;)
    • barabara6 Re: Nie chce przyjąć do szpitala 18.05.09, 22:12
      "neurochirurg powiedział że to może być osteoporoza l
      ub jakiś przerzut nowotworowy, skierował mame do lekarza rodzinnego i aby lekarz rodzinny wypisał skierowania na kilka badan (ginekolog, usg j. brzusznej, gęstość kości i kilka innych i jeszcze raz rezonans magnetyczny."
      A dlaczego neurochirurg nie wystawił tych wszystkich skierowań? Po co ta niepotrzebna zwłoka?? (neurochirurg odsyła do rodzinnego - rodzinny zleca badania - z wynikami wracasz do rodzinnego - ten odsyła do neurochirurga)

      "Zacząłem chodzić do ordynatora" - ordynatora neurochirurgii??
      • aaa11144 Re: Nie chce przyjąć do szpitala 22.05.09, 20:23
        to trzeba się dowiedzieć jak się nazywa ordynator albo jeśli mieliście
        nieprzyjemne doświadczenia z nim to zastępca ordynatora, znaleźć w internecie
        kontakt z nim i umówić się prywatnie i wtedy wypisze skierowanie do szpitala.
        jeśli skierowanie będzie od lekarza pracującego w szpitalu, do którego się
        wybieracie na pewno przyjmą
        • radeberger Re: Nie chce przyjąć do szpitala 23.05.09, 03:11
          aaa11144 napisała:

          > to trzeba się dowiedzieć jak się nazywa ordynator albo jeśli mieliście
          > nieprzyjemne doświadczenia z nim to zastępca ordynatora, znaleźć w internecie
          > kontakt z nim i umówić się prywatnie i wtedy wypisze skierowanie do szpitala.
          > jeśli skierowanie będzie od lekarza pracującego w szpitalu, do którego się
          > wybieracie na pewno przyjmą

          osobiście uważam, że za takie podchodzenie do sprawy powinno się taką osobę roznieść końmi po rynku - pierwotny bloker wszystkich reform.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka