awanturka
14.06.09, 13:02
Jestem osoba wykształconą, ale nie zwiążaną z medycyną o szerokich zainteresowaniach, duzo czytam, intresuję sie wieloma sprawami. W kręgu moich zainteresowań lezy też biologia i medycyna.
czytam czasem cos ciekawego np. o najnowszych badaniach naukowych i chcę dowiedzieć sie o nich duzo więcej niż mozna tak sobie przeczytac w necie. No wiec wchodzę na portale medyczne, znajduję interesujące mnie artykuły czy prace i tu stop!!!, okazuje się, ze "praca dostęopna wyłacznie dla lekarzy". Kiedys chciałam wykupić dostęp do jakiejs pracy naukowej (płatność SMS), też okazało się, że tez trzeba byc lekarzem.
Czemu tak jest? Czym to jest podyktowane?
Czuję się potraktowana jak kompletny ignorant, ktory niczego nie rozumie a wiedza może mu tylko zaszkodzić, więc za mnie trzeba zdecydować co mogę czytać a co nie...
Wytłamaczcie mi czemu tak jest?
Mnie przxychodzi do głowy parę przyczyn:
- by uniknąć sytuacji, że pacjent diagnozuje się sam
- by uniknąć sytuacji, że pacjent narzuca sposób leczenia czy kwestionuje sposób leczenia stosowany przez lekarza
-zapobiec przypadkom symulowania chorób z wykorzystaniem wiedzy zdobytej na portalach medycznych (np. do potrzeb rentowych)
-utrzymywac pacjenta w stanie nieswiadomoswiadomosci by zminimalizowac ilosć oskarżen o błędy w sztuce (mających i nie majacych podstaw)
Próbowałam czytac na takich portalach artykuły przeznaczone dla pacjenta, ich poziom jest żenujący...
A ja chcę wiedzieć! Z jednej strony kierowana żywym zainteresowaniem wieloma zagadnieniami medycznymi (o czym juz pisałam) a z drugiej by byc partnerem dla lekarza - to naprawdę przynosi dobre owoce - leczę się na chorobę przewlekłą o ciężkim przebiegu i dzięki temu, że wiem duzo o tej chorobie jestem świadomym pacjentem i nie tylko mogę porozmawiać bardziej rzeczowo z lekarzem ale czynnie uczestniczę w procesie leczenia i mój lekarz to bardzo ceni.
I jeszce jedno - dzieki temu co wiem, wiem, ze wiedza medyczna jak i możliwości terapii są ograniczone (w moim przypadku bardzo) i nie przychodzi mi do głowy oskarżać lekarza o nieudolnosć czy niekompetencje bo wiem, że czsem dochodzimy do sciany, że niewiele się da zrobic i tyle.. (A akurat jeżeli chodzi o moje schorzenie w artykułach dla pacjenów mozna wyczytać, że można zrobic dużo, wręcz zdziałać cuda - to takie tanie pocieszenie osób, które traktuje sie jak dzieci, którym nie można powiedziec prawdy)