Dodaj do ulubionych

Pani doktor nie dotyka pacjenta i stwierdza zgon

19.06.09, 17:57
Ja jako nielekarz myslalem zawsze ze aby stwierdzic zgon trzeba na
rozne sposoby dotknac pacjenta. Ja nie studiujac medycyny zrobilbym
to minimum 2 razy aby sie upewnic.
Wg rodziny pacjentki ktora zostala uznana za zmarla pani doktor nie
dotknela nawet starszej kobiety!!!
Czy beda wyciagniete konsekwencje? Czy pani doktor nie powinna
przynajmniej czasowo stracic prawa wykonywania zawodu za narazenie
zycia pacjentki? Czy zachowanie pani doktor bedzie odnotowane w
statystykach nie wiem jak to nazwac ale niech bedzie ze bledow
lekarskich. Lecz to pewnie nie kwalifikuje sie nawet jako blad
lekarski.
Obserwuj wątek
    • andnow2 A skąd ta informacja pochodzi? 19.06.09, 22:07
      szlachcic napisał:

      > Wg rodziny pacjentki ktora zostala uznana za zmarla pani doktor
      > nie dotknela nawet starszej kobiety!!!
      • szlachcic Re: A skąd ta informacja pochodzi? 19.06.09, 22:40
        wypowiedzial sie nie wiem czy syn czy ziec, nie wazne, ktos z rodziny
        to ze pani doktor nie pracuje juz w pogotowiu potwierdza tylko fakt
        ze sie skompromitowala narazajac zycie czlowieka
        w stanach za takie cos na 100% odebrane bylyby prawa wykonywania
        zawodu i rodzina w super prostej sprawie moglaby dochodzic
        odszkodowania. Pogogtowie zwiekszone mialoby stawke ubezpieczenia i
        ta pani doktor takze podniesiona mialaby stawke ubezpieczenia
        indywidualnego
        W tym kraju to skomasowany atak na srodowisko lekarskie co
        potwierdza oczywiscie forumowi lekarze
        • snajper55 Re: A skąd ta informacja pochodzi? 19.06.09, 22:56
          szlachcic napisał:

          > ta pani doktor takze podniesiona mialaby stawke ubezpieczenia
          > indywidualnego

          Jakiego ubezpieczenia ? Na życie ?

          S.
          • andnow2 posagowego snajper55, najpewniej posagowego 20.06.09, 05:23
            snajper55 napisał:

            > Jakiego ubezpieczenia ? Na życie ?


            i nie wymądrzaj się proszę, że odpowiedzialności cywilnej. Sądzę, że
            przy swej prowokacyjnej złośliwości rozpoznasz i ironię mego postu.

            Brzydko traktujesz wątki o błędach lekarskich, jakbyś miał immunitet
            w tym zakresie, czego z całego serca Tobie i Twoim bliskim życzę
            (immunitetu oczywiście, nie błędów).
            • szlachcic Re: posagowego snajper55, najpewniej posagowego 20.06.09, 09:42
              aby popelnic blad lekarski nalezy udowodnic bledne DZIALANIE lekarza
              oraz przedstawic jak powinno wygladac prawidlowe DZIALANIE
              to jest blad lekarski na 100%
              to co zrobila pani doktor jest zdarzeniem innym. w przysiedze
              hipokryty jest jasno napisane. przede wszystkim nie szkodzic i to co
              zrobila panie doktor wpisuje wlasnie sie IDEALNIE w to
              obawiam sie andnow ze sprawa jest do wygrania przez adwokatow pani
              doktor i znowu statystyki bledow lekarskich nie ulegna zmienie
              i znowu pani doktor nie bedzie ukarana no bo niby z jakiego powodu
              na tym polega roznica miedzy polska sprawiedliwoscia w stosunku do
              lekarzy/pacjentow a europejska czy amerykanska
              ale jak wiemy lekarze forumowi mowia ze nie ma problemu zamiatania
              bledow lekarskich. Poza oswiadczeniem slava ktory podniecony
              dyskusja w temacie o PRZYMUSOWYCH UBEZPIECZENIACH NA WYPADEK
              NIEUDANYCH ZDARZEN MEDYCZNYCH pzyznaje racje ze te ubezpieczenia to
              dobry pomysl argumentujac to ze dzieki temu nie bedzie ukrywanych
              bledow lekarskich. podnieconemu w dyskusji doktorowi wymsknelo sie
              to o czym wiedza wszyscy
              • p.atryk Podniecac sie to niezdrowo, "szlachcic" 20.06.09, 16:48
                Z troski o ciebie to pisze.
                • 1951b jaki troskliwy ten P.atryk................ 21.06.09, 00:08
                  P.atryk napisał:

                  „Podniecać sie to niezdrowo, "szlachcic"
                  Z troski o ciebie to pisze.”

                  Podniecać się pisząc na temat tego incydentu to niezdrowo,
                  ale obudzić się w kostnicy, bo lekarka popełniła błąd,
                  to pewnie ”bardzo zdrowo”.
                  • p.atryk Chcesz czegos ,1951b ,ode mnie? 21.06.09, 17:23

                    Nie odnosze sie do sytuacji "budzenia w kostnicy". Odnosze sie do
                    permanentnej nieumiejetnosci zalozenia przez "szlachcica" watku :
                    -z czytelna mysla glowna
                    -popartego (min.) wylinkowanym zrodlem

                    Powtorze pytanie-chcesz czegos ode mnie,1951b? To pisz wprost, nie
                    krepuj sie.
                    • 1951b chcę P.atryku abyś odpowiedział........ 22.06.09, 01:22
                      P.atryk napisał:

                      „Powtorze pytanie-chcesz czegos ode mnie,1951b?
                      To pisz wprost, nie krepuj sie.”

                      Prawdę powiedziawszy nie interesuje mnie czy Szlachcic umie, czy też nie umie zakładać wątki. Dla mnie ważny jest temat, jaki poruszył.

                      Zgon określa się na podstawie istnienia tzw. pewnych znamion śmierci
                      lub stwierdzenia faktu, że przyczyna śmierci jest niewątpliwa, np. dekapitacja.
                      Wydawałoby się, że lekarz w XXI wieku, nie powinien mieć problemów z określeniem czy pacjent jest żywy czy martwy a jednak zdarzają się przypadki, że żywych ludzi wysyła się do kostnicy.
                      W związku z tym nasuwa się pytanie, co można zrobić, aby takie sytuacje się nie powtarzały?

                      Chętnie bym przeczytała, co Ty jako lekarz masz do powiedzenia na ten temat.
                      • snajper55 Re: chcę P.atryku abyś odpowiedział........ 22.06.09, 03:13
                        1951b napisała:

                        > W związku z tym nasuwa się pytanie, co można zrobić, aby takie sytuacje się nie
                        > powtarzały?

                        Można na przykład, przed wysłaniem ciała do kostnicy, oddzielać głowę od ciała.
                        Ten sposób daje nam pewność, iż taki przypadek już nigdy się nie powtórzy.

                        Można też się zastanowić co zrobić, aby wypadki drogowe się nie powtarzały. Albo
                        katastrofy samolotowe. Lub choćby wybrakowane prezerwatywy.

                        S.
                        • andnow2 snajper55 łowcą skór? 22.06.09, 04:58
                          snajper55 napisał:

                          > Można na przykład, przed wysłaniem ciała do kostnicy, oddzielać
                          > głowę od ciała. Ten sposób daje nam pewność, iż taki przypadek już
                          > nigdy się nie powtórzy.

                          Widzę, że mocno wszedłeś w klimaty łowców skór.


                          > Można też się zastanowić co zrobić, aby wypadki drogowe się nie
                          > powtarzały. Albo katastrofy samolotowe. Lub choćby wybrakowane
                          > prezerwatywy.

                          A coby się nie przewrócić, to najlepiej siedzieć lub leżeć i nigdy
                          nie wstawać, a już w żadnym wypadku nie wychodzić z domu. Taki mniej
                          więcej sens ma Twoja wypowiedź, Drogi Snajperze.

                          Z punktu widzenia poprawności stwierdzania zgonu, to naprawdę
                          obojętne jest, czy kierowca jechał zgodnie, czy niezgodnie z prawem.
                          Misją ratownika jest ratowanie życia, a nie wymierzanie
                          sprawiedliwości.
                        • cccykoria Re: chcę P.atryku abyś odpowiedział........ 22.06.09, 10:36
                          snajper55 napisał:

                          > 1951b napisała:
                          >
                          > > W związku z tym nasuwa się pytanie, co można zrobić, aby takie
                          sytuacje s
                          > ię nie
                          > > powtarzały?
                          >
                          > Można na przykład, przed wysłaniem ciała do kostnicy, oddzielać
                          głowę od ciała.
                          > Ten sposób daje nam pewność, iż taki przypadek już nigdy się nie
                          powtórzy.
                          >
                          > Można też się zastanowić co zrobić, aby wypadki drogowe się nie
                          powtarzały. Alb
                          > o
                          > katastrofy samolotowe. Lub choćby wybrakowane prezerwatywy.
                          >
                          > S.

                          Oj snajper snajper w tak powaznej sprawie przeginasz i to
                          bardzo W ogole odp nie na temat ....Bronisz dr? ,a to
                          dlaczego?
                          • snajper55 Re: chcę P.atryku abyś odpowiedział........ 22.06.09, 11:10
                            cccykoria napisała:

                            > Oj snajper snajper w tak powaznej sprawie przeginasz i to
                            > bardzo W ogole odp nie na temat ....

                            Tylko troszeczkę. ;) Zwracam uwagę, że bardzo trudno o pewność w prawie
                            wszystkich dziedzinach naszego życia. A koszty osiągnięcia tej pewności są
                            najczęściej absurdalnie wysokie.

                            > Bronisz dr? ,a to dlaczego?

                            Ależ skąd. Popełniła błąd, powinna ponieść konsekwencje. Choćby po to, aby
                            ludzie wystrzegali się błędów. Ale wiem, że takie przypadki będą się nadal
                            zdarzać, tak jak katastrofy samolotowe. Bo człowiek ze swej natury jest omylny.

                            S.
                        • 1951b wybrakowane prezerwatywy 23.06.09, 02:35
                          snajper napisał:

                          „Można na przykład, przed wysłaniem ciała do kostnicy, oddzielać głowę od ciała.
                          Ten sposób daje nam pewność, iż taki przypadek już nigdy się nie powtórzy.
                          Można też się zastanowić co zrobić, aby wypadki drogowe się nie powtarzały. Albo katastrofy samolotowe.
                          Lub choćby wybrakowane prezerwatywy.”

                          Jak czytam tego typu posty, to uważam, że ludzie w pierwszej kolejności powinni się zastanowić, co można zrobić, aby nie powtarzały się wybrakowane prezerwatywy.
                          • andnow2 Jeszcze jedna bardzo istotna wątpliwość 23.06.09, 03:04
                            1951b napisała:

                            > > snajper napisał:
                            > > ...
                            > > Można też się zastanowić co zrobić, aby wypadki drogowe się nie
                            > > powtarzały. ...
                            > > Lub choćby wybrakowane prezerwatywy.
                            >
                            > Jak czytam tego typu posty, to uważam, że ludzie w pierwszej
                            > kolejności powinni się zastanowić, co można zrobić, aby nie
                            > powtarzały się wybrakowane prezerwatywy.


                            A ja czytając tego typu posty, zastanawiam się również, co by tu
                            zrobić, by nie powtarzali się wybrakowani moderatorzy forum
                            internetowych?
                      • p.atryk Re: chcę P.atryku abyś odpowiedział........ 22.06.09, 05:00
                        > Zgon określa się na podstawie istnienia tzw. pewnych znamion
                        śmierci


                        Owszem. Tylko do wystapienia tych "pewnych znamion" (stezenie
                        posmiertne i plamy opadowe wg. med.sadowej) trzeba odpowiedniego
                        czasu.I trzeba sie oprzec na "niepewnych znamionach". A jak nazwa
                        wskazuje-orzekanie na podstawie "znamion niepewnych" moze byc
                        obarczone bledem.

                        > Wydawałoby się, że lekarz w XXI wieku, nie powinien mieć problemów
                        z określeniem czy pacjent jest żywy czy martwy ...

                        W promilowej czesci przypadkow jednak ma. I zdarza sie to na calym
                        swiecie, wpisz np. w wyszukiwarke "mistaken death".

                        > W związku z tym nasuwa się pytanie, co można zrobić, aby takie
                        sytuacje się nie powtarzały?

                        Takie sytuacje beda sie powtarzaly.
                        • andnow2 Czegoś tu nie rozumiem 22.06.09, 05:24
                          p.atryk napisał:

                          > Owszem. Tylko do wystapienia tych "pewnych znamion" (stezenie
                          > posmiertne i plamy opadowe wg. med.sadowej) trzeba odpowiedniego
                          > czasu.I trzeba sie oprzec na "niepewnych znamionach". A jak nazwa
                          > wskazuje-orzekanie na podstawie "znamion niepewnych" moze byc
                          > obarczone bledem.

                          Skoro lekarka w Zwoleniu nie stwierdziła znamion pewnych, to nie
                          powinna prosić sąsiadów o udzielenie rodzinie pomocy w organizacji
                          pogrzebu, a raczej o czuwanie na powrotem funkcji życiowych. Choć
                          mnie osobiście wydaje się, że to ona, gdy nie stwierdziła funkcji
                          życiowych, powinna raczej powalczyć trochę o ich przywrócenie,
                          podobnie zresztą, jak lekarz Andrzej M. z wypadku Huberta na
                          Płowieckiej, zamiast opowiadać strażakom, że Hubert z pewnością nie
                          żyje, powinien raczej powalczyć o ratowanie życia Huberta.
                          • p.atryk Zauwazylem,ze nie rozumiesz 22.06.09, 05:33
                            Nie zajmuje sie przypadkiem "lekarki w Zwoleniu", tylko odpowiadam
                            na ogolnie postawione pytanie 1951b.
                            • andnow2 Ale wątek dotyczy lekarki w Zwoleniu, 22.06.09, 05:44
                              p.atryk napisał:

                              > Nie zajmuje sie przypadkiem "lekarki w Zwoleniu", tylko odpowiadam
                              > na ogolnie postawione pytanie 1951b.

                              więc nie dziwuj się nad pytaniami i wątpliwościami dotyczącymi jej
                              małoprofesjonalnego zachowania i nie zaogniaj niepotrzebnie
                              atmosfery dyskusji.

                              Jeśli nie chcesz się wypowiadać, po prostu nie musisz. Nie atakuj
                              jednak innych uczestników dyskusji.
                              • p.atryk Ale pytanie nie dotyczylo lekarki w Zwoleniu... 22.06.09, 05:59
                                ...totez moze draznic mnie podpinanie pod moja odpowiedzia nie
                                zwiazanych z nia dygresji.
                                Stwierdzilem jedynie, ze nie rozumiesz tematu, na ktory chcesz
                                dyskutowac,skoro sugerujesz prowadzenie reanimacji kazdego pacjenta
                                az do momentu wystapienia plam opadowych.
                                Czy dla ciebie stwierdzenie, ze czegos nie rozumiesz jest
                                rownoznaczne z atakiem?
                                • andnow2 No i co z tego, wuluzuj proszę. 22.06.09, 06:17
                                  p.atryk napisał:

                                  > Stwierdzilem jedynie, ze nie rozumiesz tematu, na ktory chcesz
                                  > dyskutowac,skoro sugerujesz prowadzenie reanimacji kazdego
                                  > pacjenta az do momentu wystapienia plam opadowych.


                                  Przecież napisałem właśnie w tytule mego postu, że czegoś tu nie
                                  rozumiem ....

                                  Natomiast ja nie wymagam od ratowników reanimacji aż do wystąpienia
                                  plam opadowych. Problem w tym, że zarówno w wypadku Huberta na
                                  Płowieckiej, jak i w Zwoleniu w ogóle nie podjęto reanimacji, bo
                                  wcześniej nie zbadano dostatecznie pacjentów. Stwierdzenia zgonu
                                  dokonano "na oko" i "na odległość", "zdalnie".

                                  No i problemem jest tendencyjne budowanie przez kolegów lekarzy
                                  legendy niewinności lekarki, czego przykładem są moim zdaniem dwie
                                  wypowiedzi w relacji video pod poniższym linkiem:

                                  www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090615/POWIAT0208/305671543
                        • cccykoria Re: chcę P.atryku abyś odpowiedział........ 22.06.09, 11:49
                          Patryk co zrobic ,aby te sytuacje sie nie zdarzaly?Pacjenci
                          nie maja wiedzy ,a dr maja i dalej bledy popelniaja.Co by
                          bylo jakby bylo miejsce w lodowce? Przeciez ta kobieta
                          zyla?
                          Przypomniala mi sie sytuacja gdy bedac na oddziale chir.
                          umiera starsza kobieta .Wnuczka byla pielegniarka z innego
                          szpitala i to Ona zazyczyla sobie ,aby dr zrobil ekg tej
                          zmarlej .Dr oburzony mruczy cos pod nosem ale
                          zrobil ,teraz wiem dlaczego pielegniarka sie tego
                          domagala.Ludzie ,ktorzy mieli do czynienia z takimi
                          sytuacjami pisza testament w ktorych podaja
                          rozne "zyczenia" ,aby nie byc pochowany zywcem....To przykre

                          Ponadto zachowanie rodziny ma duzo do zyczenia.Jak moj
                          tatus zmarl nie lecialam pierwsze zalatwiac formalnosci
                          pogrzebowe ....
                          • cccykoria Re: Jeszcze jedno pytanie 22.06.09, 11:52

                            Moze ktos by odp?
                            U mnie w bloku zmarla sasiadka w domu To bylo PR policja
                            i prokurator.Czy tak powinno prawidlowo byc? Ponadto dostali
                            wezwania na policje..........
                            • slav_ Re: Jeszcze jedno pytanie 22.06.09, 12:41
                              Tak, jeśli lekarz miał wątpliwości co do okoliczności zgonu.
                        • 1951b Re: chcę P.atryku abyś odpowiedział........ 23.06.09, 02:30
                          P.atryk napisał :

                          „Owszem. Tylko do wystapienia tych "pewnych znamion" (stezenie
                          posmiertne i plamy opadowe wg. med.sadowej) trzeba odpowiedniego
                          czasu.

                          Dobrze wiesz, że plamy opadowe mogą się pojawić jeszcze przed zgonem.
                          Plamy opadowe są jednym z wczesnych, pewnych znamion śmierci.
                          Stężenie pośmiertne jest jednym z późnych, pewnych znamion śmierci.

                          P.atryk napisał :

                          „I trzeba sie oprzec na "niepewnych znamionach". A jak nazwa
                          wskazuje-orzekanie na podstawie "znamion niepewnych" moze byc
                          obarczone bledem.”

                          Kiedy się trzeba oprzeć na niepewnych znamionach śmierci, aby stwierdzić zgon?
                          • andnow2 Też chętnie poznam odpowiedź na to pytanie 23.06.09, 02:55
                            1951b napisała:

                            > Kiedy się trzeba oprzeć na niepewnych znamionach śmierci, aby
                            > stwierdzić zgon?


                            Czy w ogóle trzeba i wolno w warunkach pokojowych, bez żadnych
                            sytuacji nadzwyczajnych stwierdzić zgon na podstawie niepewnych
                            znamion śmierci?
                          • p.atryk Mam nadzieje, ze zostane dobrze zrozumiany 23.06.09, 05:48
                            1. Lekarz nie moze stwierdzac zgonu na podstawie "znamion
                            niepewnych"- braku reakcji zrenic, braku tetna, oddechu,itd. W
                            takiej sytuacji powinien przystapic do resuscytacji pacjenta.

                            2. Od resuscytacji pacjenta lekarz moze odstapic w przypadkach,
                            okreslanych przez sekcje 8 European Resuscitation Council Guidelines
                            for Resuscitation 2005 ( www.erc.edu ).

                            3. Za istotna dla dyskusji uznalbym rekomendacje o niepodejmowaniu
                            resuscytacji u pacjentow, u ktorych przybyly lekarz/ratownik nie
                            stwierdza oddechu i akcji serca, a pacjent nie byl resuscytowany
                            przez co najmniej 15 min. po utracie przytomnosci. To oznacza (po
                            spelnieniu "warunku 15 min.") wlasnie kierowanie sie przez lekarza w
                            ocenie stanu pacjenta "znamionami niepewnymi"

                            4.Na zakonczenie cytat z Kodeksu Etyki Lekarskiej:
                            Art.32
                            1.W stanach terminalnych lekarz nie ma obowiązku podejmowania i
                            prowadzenia reanimacji lub uporczywej terapii i stosowania środków
                            nadzwyczajnych.
                            2.Decyzja o zaprzestaniu reanimacji należy do lekarza i jest
                            związana z oceną szans leczniczych.
                            • andnow2 Jako laik w zasadzie mógłbym się może i zgodzić 23.06.09, 09:11
                              p.atryk napisał:

                              > 3. Za istotna dla dyskusji uznalbym rekomendacje o niepodejmowaniu
                              > resuscytacji u pacjentow, u ktorych przybyly lekarz/ratownik nie
                              > stwierdza oddechu i akcji serca, a pacjent nie byl resuscytowany
                              > przez co najmniej 15 min. po utracie przytomnosci. To oznacza (po
                              > spelnieniu "warunku 15 min.") wlasnie kierowanie sie przez lekarza
                              > w ocenie stanu pacjenta "znamionami niepewnymi"


                              z Twoją teorią "warunku 15 min." (dla porządku spytam, czy to Twoja
                              reguła, czy też może pochodzi z jakiejś uznanej szerzej pragmatyki),
                              pod warunkiem jednak, że lekarz/ratownik nie doprowadza metodą
                              łódzkich łowców skór lub ratowników z wypadku Huberta na Płowieckiej
                              do ziszczenia się "warunku 15 minut" swą bezczynnością.

                              Nie daje mi jednak spokoju, dlaczego lekarz/ratownik uzyskujący
                              dostęp do pacjenta dopiero po 15 minutach od wypadku, miałby
                              zaniechać ustalenia znamion pewnych? Przecież, nie mając dostępu do
                              ofiary nawet przez znacznie dłuższy czas niż 15 minut,
                              lekarz/ratownik nie może wiedzieć, kiedy i czy w ogóle ofiara
                              straciła przytomność?


                              > 4.Na zakonczenie cytat z Kodeksu Etyki Lekarskiej:
                              > Art.32
                              > 1.W stanach terminalnych lekarz nie ma obowiązku podejmowania i
                              > prowadzenia reanimacji lub uporczywej terapii i stosowania środków
                              > nadzwyczajnych.
                              > 2.Decyzja o zaprzestaniu reanimacji należy do lekarza i jest
                              > związana z oceną szans leczniczych.

                              Wierzę, że kryterium zaistnienia lub nie stanu terminalnego nie jest
                              długość braku dostępu do pacjenta, kiedy lekarz/ratownik nie ma
                              bladego pojęcia, co z pacjentem się działo, w szczególności, czy
                              stracił przytomność, czy też może w zaciszu wraku auta pomstował na
                              beznadziejność lekarza/ratownika biegającego wokół wraku i
                              obwieszczającego beznadziejność sytuacji, zamiast wydobywać ofiarę i
                              ratować jej życie.
                              • p.atryk Moja odpowiedz byla skierowana do 1951b 23.06.09, 17:23
                                ...i nie widze powodu, by nawiazywac za wszelka cene do
                                niesmiertelnego WNP (Wypadku Na Plowieckiej), lowcow skor ani
                                odwiecznych krzywd doznawanych ze strony germanskich najezdzcow.
                            • 1951b Re: Mam nadzieje, ze zostane dobrze zrozumiany 24.06.09, 03:34
                              P.atryk napisał :

                              „3. Za istotna dla dyskusji uznalbym rekomendacje o niepodejmowaniu
                              resuscytacji u pacjentow, u ktorych przybyly lekarz/ratownik nie
                              stwierdza oddechu i akcji serca, a pacjent nie byl resuscytowany
                              przez co najmniej 15 min. po utracie przytomnosci.”

                              Dobrze zrozumiałam, co napisałeś w punkcie 1, 2 i 4.

                              Chciałabym omówić punkt 3 i rozwiać swoje wątpliwości.

                              Po zatrzymaniu akcji serca i braku oddechu do czterech minut niedotlenienia, nie dochodzi do zmian w mózgu.
                              Po czterech minutach od zatrzymania akcji serca następuje obumieranie kory mózgowej, całkowita utrata świadomości następuje po 10 minutach, po tym czasie da się tylko zresuscytować poszkodowanego.
                              Jeżeli karetka dojedzie do 10 minut, a przed przyjazdem karetki, nikt nie wykonał zastępczego oddychania i krążenia, to osoba poszkodowana nie ma szans na normalne życie.

                              Reanimacja i resuscytacja oznaczają to samo w sensie wykonywanych czynności natomiast różnią się, jeżeli chodzi o efekty.
                              U chorego zresuscytowanego w przeciwieństwie do zreanimowanego nie ma powrotu świadomości.

                              Niepodejmowanie resuscytacji u pacjentów, u których przybyły lekarz/ratownik nie stwierdza oddechu i akcji serca, a pacjent nie był resuscytowany, przez co najmniej 15 min. po utracie przytomności, uważam za słuszne, choć często bolesne i niezrozumiałe dla rodziny.

                              P.atryk napisał :

                              „To oznacza (po spelnieniu "warunku 15 min.") wlasnie kierowanie sie przez lekarza w ocenie stanu pacjenta "znamionami niepewnymi".

                              Rozumiem, że lekarz robi EKG - stwierdza brak akcji serca.
                              Wie, że serce nie pracuje już od 15 minut i zapada decyzja o niepodejmowaniu resuscytacji. Pacjent umiera. Tak?

                              Na początku naszej rozmowy zadałam pytanie:
                              co można zrobić, aby pacjent, który jest żywy nie został uznany za zmarłego.
                              Odpisałeś, że takie przypadki będą się zdarzały.
                              Prawdę powiedziawszy nie otrzymałam odpowiedzi na moje pytanie. Czyli co? Nic już się w tej sprawie nie da zrobić.
                              Tekst linka
                              A może czas na zmianę przestarzałych i mało precyzyjnych przepisów, cytuję:

                              „Żaden z obowiązujących aktów nie precyzuje, jakie badania powinny być przeprowadzone przez lekarza celem stwierdzenia zgonu i jego przyczyny. Niewątpliwie jednak podstawową czynnością jest w tym wypadku dokonanie oględzin zwłok.
                              Zgodnie z przepisem § 6 ust. 1 cytowanego rozporządzenia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 1961 r. lekarz, który ma stwierdzić zgon powinien:

                              1) ustalić tożsamość zwłok i dokonać osobiście ich oględzin,
                              2) przeprowadzić wywiad wśród osób z otoczenia osoby zmarłej w celu ustalenia okoliczności, w których zgon nastąpił,
                              3) zapoznać się z dokumentami dotyczącymi stanu zdrowia danej osoby w okresie poprzedzającym zgon.”

                              Skoro, żadem z obowiązujących aktów nie precyzuje, jakie badania powinny być przeprowadzone celem stwierdzenia zgonu to trudno się dziwić, że jest jak jest.
            • snajper55 Re: posagowego snajper55, najpewniej posagowego 20.06.09, 12:33
              andnow2 napisał:

              > i nie wymądrzaj się proszę, że odpowiedzialności cywilnej.

              OC ? Na pewno nie OC. Chyba, że OC kierowcy. Dlatego pytam się Szlachcica, o
              jakim ubezpieczeniu pisze.

              S.
          • szlachcic Re: A skąd ta informacja pochodzi? 20.06.09, 09:19
            "A skąd ta informacja pochodzi?"

            spoleczenstwo sobie ja wymyslilo jak lowcow skor
            • cccykoria Re: A skąd ta informacja pochodzi? 20.06.09, 10:39
              www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090619/KRAJSWIAT/107927783

              O to chodzi?

              Dziwne zachowanie rodziny.Bronia PR ,pewnie ze mozna sie
              mylic ,ale czy w takich przypadku?.Juz kiedys czytalam o
              mylnym zgonie ,nie bede pisac o kogo chodzi ,chybaa kazdy
              wie.
              • szlachcic Re: A skąd ta informacja pochodzi? 20.06.09, 17:53
                polscy lekarze czynia cuda
                i to za takie marne pensje
                • obs2 Re: A skąd ta informacja pochodzi? 20.06.09, 18:27
                  > polscy lekarze czynia cuda

                  no, nie przesadzaj

                  > i to za takie marne pensje

                  tu masz rację. Przeczytajcie artykuł o strajkach energetyków.
                  Elektromonter sieciowy zarabia 2500 zł netto i chce podwyżki.
                  Lekarz też tyle zarabia i też chce podwyżki.
                  • szlachcic Re: A skąd ta informacja pochodzi? 20.06.09, 21:16
                    > tu masz rację. Przeczytajcie artykuł o strajkach energetyków.
                    > Elektromonter sieciowy zarabia 2500 zł netto i chce podwyżki.
                    > Lekarz też tyle zarabia i też chce podwyżki.

                    1. iwazasz ze srednie zarobki lekarza to 2500zl? Znacznie wiecej obs
                    2. organizacja pracy zakladow energetycznych jest znacznie lepsza
                    niz SZ a to ma oczywiste znaczenie w jakosci pracy i w wysokosci
                    zarobkow
                    3. i nie wyciagaj obs jak Twoi koledzy kretynskich wnioskow ze ja
                    nie chce aby lekarze zarabiali dobrze
    • czarnapodpalana Re: Pani doktor nie dotyka pacjenta i stwierdza z 21.06.09, 00:14
      wyobrazam sobie wiele sytuacji, kiedy, aby stwierdzic zgon, nie
      trzeba dotykac pacjenta
      • szlachcic Re: Pani doktor nie dotyka pacjenta i stwierdza z 21.06.09, 10:27
        czarnapodpalana napisała:

        > wyobrazam sobie wiele sytuacji, kiedy, aby stwierdzic zgon, nie
        > trzeba dotykac pacjenta

        i oczywiscie ten przyklad taki byl bo inaczej bys nie pisala tego
        Boze, chron nas od takich lekarzy
        • czarnapodpalana Re: Pani doktor nie dotyka pacjenta i stwierdza z 21.06.09, 11:21
          Nie wiem czy ten przyklad byl taki, bo nie podales szczegolow. Czy
          doszlo do dekapitacji? Czy zwloki zostaly wylowione po 4 tygodniach
          z jeziora? Opisz jakie byly okolicznosci smierci.
          • andnow2 zajrzyj, n.p. do relacji Janusza Petza 21.06.09, 11:28
            czarnapodpalana napisała:

            > Nie wiem czy ten przyklad byl taki, bo nie podales szczegolow. ...
            > Opisz jakie byly okolicznosci smierci.


            www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090619/KRAJSWIAT/107927783
          • szlachcic Re: Pani doktor nie dotyka pacjenta i stwierdza z 21.06.09, 12:12
            czarnapodpalana napisała:

            > Nie wiem czy ten przyklad byl taki, bo nie podales szczegolow.

            czy fakt ze zajela sie ta sprawa prkuratura, to ze uwazam to za
            skandal ze pani doktor nie dotknela pacjenta i zalozylem watek nie
            jest argumentem do tego aby byc przekonany ze tej starszej pani nie
            wylowiono po 3 miesiacach z jeziora ani nie miala ucietej glowy?
            tak/nie
            jezeli to za malo to informuje ze spadla z lozka i nie odpadla jej
            glowa.
            • snajper55 Re: Pani doktor nie dotyka pacjenta i stwierdza z 21.06.09, 15:33
              szlachcic napisał:

              > czy fakt ze zajela sie ta sprawa prkuratura,

              Nic nie napisałeś o żadnej prokuraturze.

              > to ze uwazam to za skandal ze pani doktor nie dotknela pacjenta i
              > zalozylem watek nie jest argumentem do tego aby byc przekonany ze
              > tej starszej pani nie wylowiono po 3 miesiacach z jeziora ani nie > miala
              ucietej glowy?
              > tak/nie

              Nie. Dlaczego mielibyśmy coś takiego założyć ? Napisałeś tylko, że jej nie
              dotknięto.

              > jezeli to za malo to informuje ze spadla z lozka i nie odpadla jej
              > glowa.

              No to nie trzeba było jej dotykać, skoro nie miała głowy i Czarnapodpalana ma rację.

              S.
            • czarnapodpalana Re: Pani doktor nie dotyka pacjenta i stwierdza z 22.06.09, 00:36
              szlachcic napisał:

              > czy fakt ze zajela sie ta sprawa prkuratura, to ze uwazam to za
              > skandal ze pani doktor nie dotknela pacjenta i zalozylem watek nie
              > jest argumentem do tego aby byc przekonany ze tej starszej pani
              nie
              > wylowiono po 3 miesiacach z jeziora ani nie miala ucietej glowy?
              > tak/nie
              > jezeli to za malo to informuje ze spadla z lozka i nie odpadla jej
              > glowa.


              To co dla laika wydaje sie oczywistym, czesto nie jest oczywistym
              dla profesjonalisty.
              I vice versa.
          • szlachcic Re: Pani doktor nie dotyka pacjenta i stwierdza z 21.06.09, 12:18
            czarnapodpalana
            dlaczego do stwierdzenia zgonu czlowieka ktory ma ucieta glowe w
            wypadku wzywa sie lekarza?
            dlaczego do lezacego czlowieka z zewn wygladajacego ok wzywa sie
            lekarza?
            Przemysl to co napisalem wyzej i wyciagnij wnioskie dlaczego w obu
            przypadkach wzywa sie lekarza i odpowiedz czy w obu przypadkach test
            sprawdzenia funkcji zyciowych musi/moze byc taki sam
            • snajper55 Re: Pani doktor nie dotyka pacjenta i stwierdza z 21.06.09, 15:35
              szlachcic napisał:

              > czarnapodpalana
              > dlaczego do stwierdzenia zgonu czlowieka ktory ma ucieta glowe w
              > wypadku wzywa sie lekarza?

              Ponieważ potrzebny jest papierek - zaświadczenie o zgonie czy jak to tam się
              nazywa.

              S.
      • andnow2 Masz na myśli, n.p. brak dostępu do wraku auta, 21.06.09, 11:21
        czarnapodpalana napisała:

        > wyobrazam sobie wiele sytuacji, kiedy, aby stwierdzic zgon, nie
        > trzeba dotykac pacjenta

        jak w wypadku lekarza Andrzeja M. z wypadku Huberta na Płowieckiej?
        • czarnapodpalana Nie znam szczegolow 21.06.09, 11:24
          tego wypadku.
          • andnow2 to poczytaj sobie, n.p. pod tym linkiem 21.06.09, 11:32
            czarnapodpalana napisała:

            > Nie znam szczegolow tego wypadku.


            www.xing.com/app/forum?op=showarticles;id=2613936
        • szlachcic Re: Masz na myśli, n.p. brak dostępu do wraku aut 21.06.09, 12:23
          andnow2 napisał:

          > jak w wypadku lekarza Andrzeja M. z wypadku Huberta na Płowieckiej?

          andnow ten przypadek z ta starsza pania jest bardziej jaskrawy wiec
          nie tworz kolejnych odnog watku bo lekarze to wykorzystaja
          oczywiscie w dalszym laniu wody
          Im trzeba zadawac proste pytania, zadane w formie takiej aby
          odpowiedzia bylo jak to mozliwe tak/nie
          jako stary forumowicz forum lekarskiego powinienes to wiedziec
    • awanturka Diagnoza bez dotykania pacjenta 21.06.09, 03:32
      Autentyczny przypadek - śmierć teściowej.

      Teściowa momentami traci przytomność, gdy ją odzyskuje mówi od rzeczy a w momentach większej przytomności skarży się na silny ból głowy (z tyłu).

      Poniewż dzieje się to nagle wzywamy pogotowie. Pogotowie wiezie teściową do szpitala. W szpitalu lekarka nie zbliżając się do teściowej stwierdza, że są to zmianymi miażdzycowe. Stwierdza też, że KŁAMIEMY, że takie zmiany nie pojawiają się z dnia nadzień. Sugeruje, że chcemy wyjechać na urop (był lipiec) i dlatego postanowiliśmy matkę umieścić w szpitalu!

      Załatwiamy "przez znajomości" przyjęcię do innego szpitala (trzeba czekać ładnych parę dni) gdzie lekarz prostym testem (przygięcie głowy do piersi) stwierdza zapalenie opon mózgowych, która to diagnoza potwierdza się w testach labolatoryjnych.

      Za tydzień teściowa umiera w szpitalu zakaźnym.

      Po co to piszę? żeby uświadomić lekarzy z jakimi problemami borykacją się pacjenci lub ich rodziny w kontakcie ze słuzbą żdrowia. Absolutnie nie uogólniam. Wiem, że to pewnie są rzadkie przypadki, ale się zdarzają.

      Apel do lekarzy - wskazujcie i piętnujcie takich "kolegów po fachu"!
      • szlachcic Re: Diagnoza bez dotykania pacjenta 21.06.09, 10:25
        > Stwierdza też, że KŁAMIEMY,

        to swiadczy o kulturze pani doktor

        >gdzie lekarz prostym testem (przygięcie głowy do piersi)

        to swiadczy ze pani doktor jest leniwa albo nieudolna bo miala
        mozliwosc podwazenia przyjecia do szpitala i podanie przyczyny
        dlaczego jakby ten test wypadl inaczej niz w rzeczywistosci
      • andnow2 Przyłączam się do apelu awanturki 21.06.09, 11:39
        awanturka napisała:


        > Apel do lekarzy - wskazujcie i piętnujcie takich "kolegów po
        > fachu"!


        Niestety, przynajmniej tu na tym forum, większość adresatów apelu
        wydaje się myśleć inaczej.
        • awanturka Re: Przyłączam się do apelu awanturki 21.06.09, 11:52
          Dziekuję za linka
          • andnow2 Nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie 21.06.09, 12:00
            awanturka napisała:

            > Dziekuję za linka
        • szlachcic Re: Przyłączam się do apelu awanturki 24.06.09, 11:36
          > > Apel do lekarzy - wskazujcie i piętnujcie takich "kolegów po
          > > fachu"!
          > Niestety, przynajmniej tu na tym forum, większość adresatów apelu
          > wydaje się myśleć inaczej.

          forumowi lekarze to wspaniali ludzie, maja przykaz ze nie wolno
          krytykowac kolegi po fachu to nie krytykuja
          bedzie przykaz pietnowac beda zapewne pietnowac
          trzeba cierpliwie czekac
      • awanturka Re: Diagnoza bez dotykania pacjenta 21.06.09, 12:02
        > Apel do lekarzy - wskazujcie i piętnujcie takich "kolegów po fachu"!....

        Bo tacy lekarze psują opinię całemu srodowisku!


        A tak przy okazji.

        Chcielismy z męzem poprostu poprostu powiedziec tej lekarce, że odesłała do domu osobę z ropnym zapaleniem opon mózgowych (o wstepowanie na drogę prawna nie było mowy - nie było świadków, pielegniarka wyszła na czas badania a poza tym watpliwe, zeby chciała swiadczyc przeciw lekarzowi). Chcielismy jej tylko powiedzieć.... I okazało się, że dotarcie do niej jest nimozliwe (mimo, ze zwróciliśmy się do jej zwierzchnika), bo na pieczątce dokumentu jaki nam wydano w czyms w rodzaju recepcji na izbie przyjęć okazało się, że widnieje pieczatka lekarza - mężczyzny, więc nie tego, który badał tesciową.

        Spotkalismy się ze strony zwierzchnika lekarki nie tylko z brakiem pomocy w tej sprawie ale i z czynnym utrudnianiem dotarcia do niej.

        Podkreslam, ze bylismy kulturalni, rzeczowi, chcielismy jej tylko poprostu powiedzieć....
        • szlachcic Re: Diagnoza bez dotykania pacjenta 24.06.09, 11:49
          > Spotkalismy się ze strony zwierzchnika lekarki nie tylko z brakiem
          >pomocy w tej sprawie ale i z czynnym utrudnianiem dotarcia do niej.

          dlaczego ja sie nie dziwie temu?

          > Podkreslam, ze bylismy kulturalni, rzeczowi, chcielismy jej tylko
          >poprostu powiedzieć....

          to nie Ty decydujesz czy jestes kultularna i rzeczowa a jasnie pan
          doktor
          W tym kraju z lekarzami/pielegniarkami generalnie nie ma szans wygrac
          przez 60 lat po wojnie tkwia w stalinowskim mysleniu i mentalnosci,
          przez te lata cementowali to i doprowadzili swoj swiatek do tego
          czym dzisiaj jest. Nawet oficjalne przepisy mowia nie wolno
          krytykowac kolegi, to juz dostatecznie odstrasza od normalnosci w SZ
          a jak jakis sie zdarzy to mu w leb i tych przypadkow tez sie by
          kilka znalazlo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka