pct3 19.08.09, 11:36 wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Urodzila-dziecko-na-chodniku-bo-odmowiono-jej-karetki,wid,11409479,wiadomosc.html?ticaid=1897b ale o co chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
1951b Re: poród 19.08.09, 12:01 No jak to, nie wiesz o co chodzi? Baba była leniwa i szła zbyt wolno do szpitala. Nie wiedziała, że z byle powodu nie wzywa się karetki, pewnie nie czyta tego forum. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: poród 19.08.09, 12:14 Nie wiedziała, że z byle powodu nie wzywa się karetki no tak, ale wielu ludzi nie wie różnych rzeczy. Dalej nie rozumiem idei artykułu. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: poród 19.08.09, 12:26 Bezpodstawnie czepiają się szpitala, że nie wysłał karetki do leniwej i nieuświadomionej baby. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: poród 19.08.09, 23:54 1951b napisała: > Nie wiedziała, że z byle powodu nie wzywa się karetki, pewnie nie czyta tego fo > rum. Dokładnie tak. Do porodu nie wztywa sie karetki. Poród to nie jest zagrożenie życia. S. Odpowiedz Link Zgłoś
zgubiles_sie_jelonku No, baba nie czyta tego forum 22.08.09, 21:45 1951b napisała: > No jak to, nie wiesz o co chodzi? > Baba była leniwa i szła zbyt wolno do szpitala. > Nie wiedziała, że z byle powodu nie wzywa się karetki, pewnie nie czyta tego forum. Bo pewnie po polsku czytac nie potrafi. Bo jest ze Zjednoczonego Królestwa. A to daleko. Na zachodzie Europy, gdzie istnieja krainy pacjentów miodem i mlekiem płynące. " Szpital nie chciał wysłać ambulansu do rodzącej niedaleko kobiety (fot. AFP / Max Nash) Pewna Brytyjka mieszkająca w Leicester musiała urodzić dziecko na chodniku po tym, gdy szpital odmówił jej przysłania ambulansu. Całą sprawę opisuje serwis internetowy brytyjskiego tabloidu "Daily Mail". Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Niby niedaleko, a jakże różne standardy 19.08.09, 13:09 pct3 napisał: > ale o co chodzi? Po paru latach obcowania z polskimi lekarzami - uczestnikami tego forum oceniłbym to tak: ad 1 "Gdy Carmen Blake, 27-letnia matka trojga dzieci, niespodziewanie poczuła bóle porodowe, zadzwoniła do oddalonego od jej domu o 100 metrów szpitala, by przysłali karetkę. Odmówiono jej jednak ambulansu i polecono, aby wzięła gorącą kąpiel i po prostu przyszła na izbę przyjęć." W Polsce miałaby problem, gdyby tak po prostu wykąpana przyszła na izbę przyjęć. Musiałaby schować się za ścianą i z telefonu mobilnego wezwać karetkę. ad 2 "Mimo szczęśliwego zakończenia, Carmen Blake była zbulwersowana tym, jak została potraktowana przez służby medyczne. Rzeczniczka wspomnianego szpitala zapowiedziała, że wszelkie zażalenia zostaną skrupulatnie rozpatrzone - pisze "Daily Mail"." Wielu lekarzy z tego forum powiedziałoby, że baba "Bomiś", zamiast cieszyć się ze zdrowego dziecka, wykazuje roszczeniową postawę, czyhając na zadośćuczynienie, a ROZ umorzyłby postępowanie z powodu braku standardów dowożenia rodzącej karetką do szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Niby niedaleko, a jakże różne standardy 19.08.09, 13:37 W Polsce miałaby problem, gdyby tak po prostu wykąpana przyszła na izbę przyjęć. Musiałaby schować się za ścianą i z telefonu mobilnego wezwać karetkę. Nieprawda. W Polsce karetka przyjechałaby w podskokach. I to jest właśnie paranoja do kwadratu i za to powinno się wsadzać (jako za marnowanie funduszy publicznych). Żeby była jasność - chodzi mi o wezwanie karetki do "możliwości porodu". Jeżeli poród jest zaawansowany (a np. wieloródka może to ocenić)- karetka jednak chyba się należy, choć i to jest przedmiotem dyskusji. A przedmiotem dyskusji jest dlatego, że całe grono walczących feministek od lat walczy by uznać ciążę i poród za fizjologię, a gdy przychodzi co do czego, to okazuje się ze na ciążę chce się mieć zwolnienie, a do porodu niech przyjeżdża karetka S jak do najcięższych stanów zagrożenia życia. No to nie dziw się że istnieje pomieszanie materii. Innymi słowy: macie baby to coście chciały. Prosta logika. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b o co Ci chodzi? 19.08.09, 14:48 Pct3 napisał: "Jeżeli poród jest zaawansowany (a np. wieloródka może to ocenić)- karetka jednak chyba się należy, choć i to jest przedmiotem dyskusji." No właśnie z artykułu wynika, że ta baba to wieloródka, więc oceniła, że poród jest zaawansowany i zadzwoniła po karetkę. Jak wynika z dalszego ciągu wydarzeń zrobiła prawidłowo. Możesz mi wyjaśnić o co Tobie chodzi w tym wątku. Chodzi Ci o tą konkretną babę, czy o wszystkie baby w ciąży? Jeżeli Ci chodzi o wszystkie baby to mogłeś założyć wątek bez tego artykułu. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: o co Ci chodzi? 19.08.09, 16:41 Możesz mi wyjaśnić o co Tobie chodzi w tym wątku. Chodzi Ci o tą konkretną babę, czy o wszystkie baby w ciąży? Jeszcze raz. Koncepcja iż do porodu (nawet w toku) winna jechać karetka jest koncepcją nie wynikającą z przesłanek medycznych, a zwyczaju który utrwalił się w XX wieku (który zmienił ciążę w chorobę a poród w krytyczne wydarzenie). I teraz: grupa klientów systemu ochrony zdrowia (w Polsce, w Anglii, gdziekolwiek indziej), grupa którą można okreslić jako wojujące feministki (choć one raczej wolą określać się jako przebudzone w swej wiekami tłamszonej modelem paternalistycznym kobiecej wolności) oczekuje (całkiem możliwe że słusznie) podejścia do ciąży jak do normalnego etapu w życiu kobiety, a do porodu jako do zwykłego wydarzenia ów okres kończącego. Z tego jawnie wynika że karetka potrzebna nie jest (pytanie, czy w ogóle potrzebny jest szpital - być może co najwyżej położna i posprzątane mieszkanie z dostępem do wody). I co? Okazuje się, że gdy system ochrony zdrowia, w tym przypadku jego ratowniczy sektor, chce spełniać (bardzo możliwe że słuszne) oczekiwania swych klientów - to też jest źle. Jak zwykle. Przywykliśmy, ale nie przestaniemy tego punktować. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: o co Ci chodzi? 19.08.09, 20:30 No to jak to jest z tą konkretną babą. Karetka się należała, czy leniwa baba szła do szpitala zbyt wolno? Odpowiesz mi, czy mam sama zgadywać? Pct3 napisał: "Jeszcze raz. Koncepcja iż do porodu (nawet w toku) winna jechać karetka jest koncepcją nie wynikającą z przesłanek medycznych, a zwyczaju który utrwalił się w XX wieku (który zmienił ciążę w chorobę a poród w krytyczne wydarzenie)." Z zasady do tego typu spraw nie powinno się wzywać karetek, są jednak wyjątki takie jak ten, opisany w artykule. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: o co Ci chodzi? 19.08.09, 20:55 Karetka się należała, czy leniwa baba szła do szpitala zbyt wolno? powyższe nie wyczerpuje wszystkich możliwości wyboru, skoro już zadajesz pytanie zamknięte. Baba nie była leniwa, a w każdym razie nie mamy o tym wiedzy. Trudno również założyć, że szła zbyt wolno. Karetka się należała w momencie gdy rozpoczął się poród na ulicy. Ot co. A że i szybko i dobrze się skończył - kolejny dowód dla wojujących feministek dla wyprowadzenia porodów ze szpitali. Gdyby były - nie daj Boże - komplikacje- to właśnie jak raz karetka by przyjechała i dowiozła na porodówkę. Proste? Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: o co Ci chodzi? 19.08.09, 21:03 Pct3 napisał: "Gdyby były - nie daj Boże - komplikacje- to właśnie jak raz karetka by przyjechała i dowiozła na porodówkę." Przyjechałaby na czas lub nie. Na dwoje babka wróżyła. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: o co Ci chodzi? 19.08.09, 21:12 moze w takim razie wszyscy na co dzien powinni jezdzic karetkami? tak na wszelki wypadek Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: o co Ci chodzi? 19.08.09, 21:29 Nie bądź złośliwy. Nigdzie nie napisałam, że wszyscy powinni na co dzień jeździć karetkami, tak na wszelki wypadek. Co więcej mogę ci napisać, że staram się trzymać od pogotowia i karetek jak najdalej. Jak to pisałeś; bierzesz usługę złą albo wcale, tak to jakoś było. Ponieważ bałam się złej usługi nie skorzystałam z pomocy pogotowia w grudniu ubiegłego roku i jak widać mam się dobrze po pierwszym zawale. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: o co Ci chodzi? 19.08.09, 21:50 taak? juz po pierwszym? dawno nie rozmawialismy moze powinnismy powrocic do dyskusji o roznych sprawach? w tych okolicznosciach i z twoim podejsciem obawiam sie, ze nie bedzie wiele czasu na rozmowe boje sie, ze nie wykorzystam okazji Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: o co Ci chodzi? 19.08.09, 22:25 extorris napisał: > taak? > juz po pierwszym? > > dawno nie rozmawialismy > > moze powinnismy powrocic do dyskusji o roznych sprawach? > w tych okolicznosciach i z twoim podejsciem obawiam sie, ze nie bedzie wiele > czasu na rozmowe > boje sie, ze nie wykorzystam okazji Chyba to co napisales jest WIELKIM NIeTAKTEM ,nie sadzisz ? a wrecz sie podzegasz. Nie znasz dnia ani godziny... Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: o co Ci chodzi? 19.08.09, 22:34 extorris napisał: "taak? juz po pierwszym?" Jesteś zdziwiony, bo ja nie, to było do przewidzenia. extorris napisał: "dawno nie rozmawialismy moze powinnismy powrocic do dyskusji o roznych sprawach?" o czym chcesz rozmawiać? extorris napisał: "w tych okolicznosciach i z twoim podejsciem obawiam sie, ze nie bedzie wiele czasu na rozmowe boje sie, ze nie wykorzystam okazji" No to zacznij rozmawiać,może jeszcze zdążę odpowiedzieć na kilka twoich postów. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: o co Ci chodzi? 19.08.09, 22:37 to tylko szczera (autentycznie) troska o twoj faktycznie latwy do przewidzenia los, wynikajacy z przyjecia przez ciebie zasady, ze "na zlosc babci odmroze sobie uszy" Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: o co Ci chodzi? 19.08.09, 22:50 Na jakiej podstawie twierdzisz, że przyjęłam zasadę "na zlosc babci odmroze sobie uszy" możesz mi to wyjaśnić. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: o co Ci chodzi? 19.08.09, 22:54 mam wrazenie, ze twoja postawa jest czyms w rodzaju "zemsty" na tzw. sluzbie zdrowia tyle ze ta zemsta dotyka wylacznie ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: o co Ci chodzi? 22.08.09, 11:15 To nie zemsta lecz obrona przed przypadkowymi pracownikami tzw."służby zdrowia". Po co ma mi ktoś potem tłumaczyć, że nie potrafiłam dogadać się z lekarzem, lub nie umiałam powiedzieć co mi dolega. Niepotrzebne mi są tłumaczenia, że "R" nie ma defibrylatora, krzesełka kardiologicznego. Nie ma nawet oznakowania ( pewnie pęd powietrza zerwał )jak pędzili na ratunek. Po co mi nowy stres. Poszłam do lekarza , którego darzę zaufaniem i zgodnie z moimi oczekiwaniami mi pomógł - jak widać skutecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: o co Ci chodzi? 19.08.09, 21:16 Przyjechałaby na czas lub nie. Na dwoje babka wróżyła. Jak zawsze, moja droga, jak zawsze. Dotykasz nierozwiązywalnego problemu: nieskończonego eskalowania oczekiwań "zabezpieczenia" w imię tego że "może by się uratowało". Na miasteczko 30 tysięczne są 2 karetki. Możliwe że wiele godzin obie stoją bezczynne. Ale przychodzi moment gdy obie wyjeżdżają i to do nagłych przypadków. OK - dajemy radę. Ale przychodzi moment, gdy równocześnie są 3 pilne wezwania. Raz na kilka lat- równocześnie przychodzą 4 pilne wezwania. Co zrobić - postawić 4 karetki, czy może raczej - zlikwidować jedną; dlaczego? Ano bo zdarzył się kiedyś dyżur w którym przez 24 godziny OBIE KARETKI NIE WYJECHAŁY ani razu (naprawdę). Więc może wystarczy jedna? A może zdarzy się tak, że postawimy karetkę na każdym rogu, a na któryś z rogów przyjdzie taka chwila, że 2 osoby na nim będą umierać? A może każdy człowiek powinien mieć lekarza idącego za nim krok w krok ze sprzętem do ratowania życia? Skoro tak- to ciężarna powinna mieć też ginekologa. A jak ciężarna ginekologa, to i każdy inny- chirurga. A jak się stanie coś z okiem? Ja tylko wskazuję na nierozwiązywalność i "donikądnieprowadzalność" takich rozważań. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: o co Ci chodzi? 22.08.09, 10:47 pct3 napisał: „A może każdy człowiek powinien mieć lekarza idącego za nim krok w krok ze sprzętem do ratowania życia?” Nie ja tak nie uważam. Prawdę powiedziawszy ostatnio odnoszę wrażenie, że na tym forum, facet o nicku snajper chodzi za mną krok w krok i jest to bardzo nieprzyjemne uczucie. Gdyby jeszcze w realu chodził za mną jakiś gość ze sprzętem do ratowania życia, to nie wytrzymałabym takiego obciążenia, musiałabym zgłosić się do psychiatry:). Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 obs2, trzymam Ciebie za słowo 19.08.09, 14:58 pct3 napisał: > Nieprawda. W Polsce karetka przyjechałaby w podskokach. Dotychczasowe moje 3 lata na tym forum pokazały jednak, że na relacje o tym, że z przyjazdem karetek w Polsce jest problem, nie trzeba zbyt długo czekać. No chyba, że snajper55 wytnie taką relację, albo extorris zmobilizuje szwadrony oblężonej twierdzy do naciskania na kosz. Wtedy oczywiście relacja znika bez szemrania. No, ale może ta dotychczasowa wojna na relacje o wpadkach polskich ratowników wreszcie czemuś posłużyła, i obyśmy na kolejną relację o nieuzasadnionej odmowie wysłania karetki do zagrożonego pacjenta musieli czekać jak najdłużej, czego Tobie, sobie i wszystkim potrzebującym szczerze życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
zgubiles_sie_jelonku Zadziwia mnie 19.08.09, 16:47 Nawet relacje z UK mozna wykorzystac, by pojezdzic po polskich lekarzach. Janczarzy i nieustraszeni lowcy wampirow zawsze gotowi,jak widze. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: obs2, trzymam Ciebie za słowo 19.08.09, 23:56 andnow2 napisał: > No, ale może ta dotychczasowa wojna na relacje o wpadkach polskich > ratowników wreszcie czemuś posłużyła, i obyśmy na kolejną relację o > nieuzasadnionej odmowie wysłania karetki do zagrożonego pacjenta > musieli czekać jak najdłużej, czego Tobie, sobie i wszystkim > potrzebującym szczerze życzę. A jakiż to w tym przypadku pacjent był zagrożony ? Poród to nie zagrożenie życia. S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Jak urodzi Twoja żona, córka lub wnuczka na ulicy, 20.08.09, 03:22 snajper55 napisał: > A jakiż to w tym przypadku pacjent był zagrożony ? Poród to nie > zagrożenie życia. to porozmawiamy o zagrożeniach w trakcie takiego porodu. Punkt widzenia zależy bowiem jednak bardzo od punktu siedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
maga_luisa Re: Jak urodzi Twoja żona, córka lub wnuczka na u 20.08.09, 10:14 Zdarzają się i będą się zdarzać porody na ulicy, w taksówce, autobusie, samolocie. Czy to Twoim zdaniem oznacza, że pod domem każdej ciężarnej powinna stać karetka? ( obs pisze o tym kilka postów wyżej). Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 jeśli chodzi o mnie, 20.08.09, 11:22 maga_luisa napisała: > Zdarzają się i będą się zdarzać porody na ulicy, w taksówce, > autobusie, samolocie. > Czy to Twoim zdaniem oznacza, że pod domem każdej ciężarnej > powinna stać karetka? ( obs pisze o tym kilka postów wyżej). to karetka pod każdym domem stać nie musi, a nawet uważam, że karetki nie powinny wystawać pod domami. Uważam natomiast, że dyspozytorka słysząc alarmujący głos wieloródki, że rodzi, powinna wysłać tam karetkę. Analogicznie uważam, że gdy wieloródka stawi się na izbie przyjęć i oświadczy, iż czuje, że niebawem będzie rodzić, to też nie należy odsyłać jej z izby przyjęć, by stanęła za drzwiami i zadzwoniła po karetkę. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: jeśli chodzi o mnie, 20.08.09, 15:40 andnow2 napisał: > Uważam natomiast, że dyspozytorka słysząc alarmujący głos > wieloródki, że rodzi, powinna wysłać tam karetkę. Nie, nie powinna, ponieważ karetkę wysyła się jedynie w przypadkach zagrożenia życia. S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 A co na to fachowcy? 20.08.09, 18:09 > > Uważam natomiast, że dyspozytorka słysząc alarmujący głos > > wieloródki, że rodzi, powinna wysłać tam karetkę. snajper55 napisał: > Nie, nie powinna, ponieważ karetkę wysyła się jedynie w > przypadkach zagrożenia życia. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 To 20.08.09, 21:44 Ustawa z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej: Art. 28. 1. Pogotowie ratunkowe udziela świadczeń zdrowotnych w razie wypadku, urazu, porodu, nagłego zachorowania lub nagłego pogorszenia stanu zdrowia, powodujących zagrożenie życia. S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 podziwiam Twoje samozadowolenie, snajper55 20.08.09, 23:55 snajper55 napisał: > Ustawa z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej: > Art. 28. 1. Pogotowie ratunkowe udziela świadczeń zdrowotnych w > razie wypadku, urazu, porodu, nagłego zachorowania lub nagłego > pogorszenia stanu zdrowia, powodujących zagrożenie życia. Jako doradca prawny takiej pani dyspozytorki pogotowia poradziłbym jej, by w żadnym wypadku nie odważyła się kwestionować twierdzenia istnienia zagrożenia życia przez telefonującą do niej kobietę, proszącą o wysłanie karetki, bo jest sama w domu i czuje, że właśnie zaczyna rodzić. Orzekanie przez taką dyspozytorkę na odległość i przez telefon o braku zagrożenia dla życia samotnie rodzącej i jej dziecka, to mniej więcej tak, jak stwierdzanie zgonu uwięzionego we wraku auta Huberta z wypadku na Płowieckiej przez lekarza nie mającego dostępu do ciała ofiary. Odpowiedz Link Zgłoś
st.lucas Re: podziwiam Twoje samozadowolenie, snajper55 21.08.09, 08:57 O czym w ogole ten artykul?! Pacjentka mieszkala 100m od szpitala. Zaden dyspozytor w zadnym kraju nie wyslalby karetki! Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 chyba nie czytasz regularnie tego forum 21.08.09, 09:36 st.lucas napisał: > O czym w ogole ten artykul?! > Pacjentka mieszkala 100m od szpitala. > Zaden dyspozytor w zadnym kraju nie wyslalby karetki! Ja laik, od pisujących tu fachowców od ratownictwa medycznego dowiedziałem się, że w Polsce, to nie można od tak stawić się na SOR i udowodnić, że jest się w stanie zagrożenia życia lub zdrowia. W Polsce, zdaniem tych specjalistów, po to wymyślono numer alarmowy 112, by nie nachodzić izb przyjęć dyżurujących szpitali; trzeba wyjść przed szpital lub schować się za ścianą i wezwać karetkę pogotowia z telefonu komórkowego. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: chyba nie czytasz regularnie tego forum 21.08.09, 16:40 Ja laik, od pisujących tu fachowców od ratownictwa medycznego dowiedziałem się, że w Polsce, to nie można od tak stawić się na SOR i udowodnić, że jest się w stanie zagrożenia życia lub zdrowia. Nie, Andnow. Można zjawić się na SOR udowadniając że jest się w stanie zagrożenia - i będzie się przyjętym. Pojedyncze wyjątki które owszem zdarzały się w polskich SORach nie zmieniają tej reguły Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: chyba nie czytasz regularnie tego forum 21.08.09, 16:59 ale o czym tu rozmawiac? kobieta rodzaca nie idzie na SOR, po kiego grzyba?? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 obs2, ja też tak uważam i zjawiam się i podobnie 21.08.09, 16:59 pct3 napisał: > Nie, Andnow. Można zjawić się na SOR udowadniając że jest się w > stanie zagrożenia - i będzie się przyjętym. Pojedyncze wyjątki > które owszem zdarzały się w polskich SORach nie zmieniają tej > reguły jak claratrueba nie pozwalam sobie wmówić czegoś innego, gdybym nawet trafił na taki "pojedynczy wyjątek". No ale claratrueba jest lekarzem, a ja i moja odpowiedzialna za kontakty z ochroną zdrowia żona reprezentujemy zawody w sposób naturalny predestynowane do obracania relacji konfliktogennych w sprzyjające współpracy. Moja społeczna troska na tym forum dotyczy pacjentów mniej zaprawionych w kruszeniu murów niemocy i niechęci. Cieszy jednak Twoja jednoznaczna deklaracja w tej sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Słowo „pacjent” brzmi jak obelga 22.08.09, 10:54 Czasem myślę, że pacjenci zwyczajnie przeszkadzają pracownikom służby zdrowia w ich pracy. Ot chociażby ta „głupia” baba z tego artykułu. Gdyby odrobinkę pomyślała to zamiast wolniej iść i szybciej rodzić, powinna szybciej iść i wolniej rodzić ;) Dla chcącego nic trudnego. Problemu by nie było no, ale czegóż można oczekiwać od nierozgarniętej pacjentki, babsko zadzwoniło po karetkę. Proponuję ten watek wkleić na forum ciężarnych, niech się trochę podszkolą przed porodem. Odpowiedz Link Zgłoś
maga_luisa Re: Słowo „pacjent” brzmi jak obelga 22.08.09, 10:58 :-) Ostatnio słyszany cytat z dra House`a : "Życie lekarza byłoby fantastyczne, gdyby nie pacjenci". Oczywiście wszyscy wiemy, że to żart, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Słowo „pacjent” brzmi jak obelga 22.08.09, 11:15 maga_luisa napisała: > :-) Ostatnio słyszany cytat z dra House`a : > > "Życie lekarza byłoby fantastyczne, gdyby nie pacjenci". > > Oczywiście wszyscy wiemy, że to żart, prawda? A nawet wtedy nie chciałbym być lekarzem. Wolałbym być nauczycielem. Oczywiście bez uczniów. ;) Te długie wakacje... ;)) No i super dochodowe korepetycje. Oczywiście też bez uczniów. ;) S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 A nie moderatorem bez moderowanych? 22.08.09, 12:12 snajper55 napisał: > A nawet wtedy nie chciałbym być lekarzem. Wolałbym być > nauczycielem. Oczywiście bez uczniów. ... Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Słowo „pacjent” brzmi jak obelga 22.08.09, 12:50 Oczywiście wszyscy wiemy, że to żart, prawda? oczywiście nie. I o tym też było już x razy. Przyszli studenci medycyny wiedzą sporo o zawodzie lekarza. Że dużo nauki. Że oglądasz ropiejące rany i wszy. Że pochylasz się nad kałem. Że pracujesz w nocy. W wigilię. W sylwestra. Że jedziesz karetką do pacjenta w listopadową słotę o 3 rano. Że masz dyżury pod rząd. Że prokurator może chcieć z tobą rozmawiać. To wszystko wiedzą ale nie wiedzą najważniejszego. W wieku 16, 17, 18 lat- gdy zapada decyzja o pójściu na medycynę- nie wiesz jak cięzko pracuje się z ludźmi. To jest los kelnerów, kasjerów, sprzedawców, doradców, prawników, lekarzy, portierów, urzędników, nauczycieli. Część lekarzy potrafi się do tego przyznać i idzie na patologię bądź tą część radiologii która nie wymaga przesadnego kontaktu z pacjentem (broń Boże usg, broń Boże zaawansowane techniki obrazowe wymagające dialogu z pacjentem). Część lekarzy brnie w karierę kliniczną okresowo mając odwagę przyznać się, że pacjent jest trudny do wytrzymania, ale jest np. "nośnikiem receptorów" z których robi się habilitację (autentyczne). Część lekarzy po prostu pracuje z pacjentami, wahając się między judymowską miłością do nich a nienawiścią (wynikającą z wieloletniej frustracji) - przy czym słowo nienawiść pada dopiero w gabinecie psychiatrycznym z ust lekarza po albo tuż przed próbą samobójczą (też autentyczne). Po prostu - ludzie wybierając medycynę nie mają pojęcia jak ciężka jest praca z ludźmi (nieważne - kasowanie biletów do kina, czy leczenie). Stąd problemy. Potem trzeba to jakoś ugryźć i poukładać, ale odpowiedź będzie tylko jedna że nam "przeszkadzają pacjenci". Ja wiem - myślenie i próby zrozumienia bolą. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 No to podoba mi się, obs2 gratuluję 22.08.09, 13:01 pct3 napisał: > Po prostu - ludzie wybierając medycynę nie mają pojęcia jak ciężka > jest praca z ludźmi (nieważne - kasowanie biletów do kina, czy > leczenie). > > Stąd problemy. Potem trzeba to jakoś ugryźć i poukładać, ale > odpowiedź będzie tylko jedna że nam "przeszkadzają pacjenci". > Ja wiem - myślenie i próby zrozumienia bolą. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Słowo „pacjent” brzmi jak obelga 22.08.09, 11:18 1951b napisała: > Proponuję ten watek wkleić na forum ciężarnych, niech się trochę podszkolą przed > porodem. A to jest całkiem niezły pomysł. Na forum Praca zauważyłem, iż sporo ciężarnych traktuje ciążę jak chorobę, na którą mają prawo dostawać zwolnienia na życzenie. Teraz widzę, że czasem poród jest traktowany jako zagrożenie życia. Swoją droga można się zastanawiać jak ten nasz gatunek przetrwał tyle stuleci... S. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Bardzo spostrzegawczy jesteś "miszczu" 22.08.09, 12:38 Masz rację zrób porządek na forum dla ciężarnych, wklej im ten wątek. Wielka szkoda, że nie możesz wycinać tam postów, na ale wszystko jeszcze przed tobą, możne jak się postarasz to zostaniesz tam adminem. Mam tylko jedną prośbę do ciebie, nie łaź za mną na forum i nie dopisuj się pod moimi postami, przy każdej nadarzającej się okazji, bo zaczyna to być nudne i irytujące. A jeszcze jakbyś raczył odpowiedzieć na mój list z przed tygodnia to byłabym ogromnie zobowiązana. Rozumiem, że łatwo się posty wycina, gorzej jest z uzasadnieniem dlaczego się to robi. Spróbuj snajper możne ci się uda:) Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Bardzo spostrzegawczy jesteś "miszczu" 23.08.09, 01:36 1951b napisała: > Masz rację zrób porządek na forum dla ciężarnych, wklej im ten wątek. > Wielka szkoda, że nie możesz wycinać tam postów, na ale wszystko jeszcze przed > tobą, możne jak się postarasz to zostaniesz tam adminem. Toż ja właśnie chcę im wkleić ten wątek a nie coś wycinać. Nie zrozumiałaś. > Mam tylko jedną prośbę do ciebie, nie łaź za mną na forum i nie dopisuj się pod > moimi postami, przy każdej nadarzającej się okazji, bo zaczyna to być nudne i > irytujące. To jest otwarte forum i każdy może odpowiadać na te posty, na jakie ma ochotę odpowiadać. I ja mam zamiar nadal tak robić. > A jeszcze jakbyś raczył odpowiedzieć na mój list z przed tygodnia to byłabym og > romnie zobowiązana. > Rozumiem, że łatwo się posty wycina, gorzej jest z uzasadnieniem dlaczego się t > o robi. > Spróbuj snajper możne ci się uda:) Przeczytaj jeszcze raz posty, który ode mnie dostałaś. Tam są wszystkie odpowiedzi. S. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Bardzo spostrzegawczy jesteś "miszczu" 23.08.09, 10:29 snajper55 napisał: > 1951b napisała: > > > Mam tylko jedną prośbę do ciebie, nie łaź za mną na forum i nie dopisuj > > się pod moimi postami, przy każdej nadarzającej się okazji, bo zaczyna > > to być nudne i irytujące. > > To jest otwarte forum i każdy może odpowiadać na te posty, na jakie ma ochotę > odpowiadać. I ja mam zamiar nadal tak robić. To znaczy mam zamiar nadal pisać w tych miejscach, w jakich mam ochotę. S. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: Bardzo spostrzegawczy jesteś "miszczu" 24.08.09, 00:32 snajper55 napisał: "Przeczytaj jeszcze raz posty, który ode mnie dostałaś. Tam są wszystkie odpowiedzi." No przeczytałam i niestety nie dowiedziałam się co jest niezgodnego z regulaminem lub netykietą w moim poście o treści : "wieje nudą zakłamaniem i obłudą" Może prawda na tym forum jest niezgodna z regulaminem lub netykietą? snajper55 napisał: "To jest otwarte forum i każdy może odpowiadać na te posty, na jakie ma ochotę odpowiadać. I ja mam zamiar nadal tak robić." Skoro tak, to będę musiała ciebie ignorować. snajper55 napisał: "Toż ja właśnie chcę im wkleić ten wątek a nie coś wycinać. Nie zrozumiałaś." Dobre sobie, nie zrozumiałam. Jak chcesz wkleić to wklej, natomiast jeśli chodzi o wycinanie, to między "nie chcę wycinać" a "nie mogę wycinać" jest zasadnicza różnica snajper. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Bardzo spostrzegawczy jesteś "miszczu" 24.08.09, 01:51 1951b napisała: > Skoro tak, to będę musiała ciebie ignorować. Ależ proszę bardzo. Nie będę się gniewać. :) S. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Nie będę się gniewać. :) 24.08.09, 02:22 cieszę się, że w końcu doszliśmy do porozumienia. Z dniem dzisiejszym dla mnie jako rozmówca nie istniejesz :) moderatora niestety muszę tolerować Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: Słowo „pacjent” brzmi jak obelga 22.08.09, 13:15 snajper55 napisał: > 1951b napisała: > > > Proponuję ten watek wkleić na forum ciężarnych, niech się trochę podszkol > ą przed > > porodem. > > A to jest całkiem niezły pomysł. Na forum Praca zauważyłem, iż sporo ciężarnych > traktuje ciążę jak chorobę, na którą mają prawo dostawać zwolnienia na życzenie > . > Teraz widzę, że czasem poród jest traktowany jako zagrożenie życia. Swoją droga > można się zastanawiać jak ten nasz gatunek przetrwał tyle stuleci... > > S. Wiesz troche przeginasz ,albo nie masz dzieci ,albo a nie napisze..... Czy nie slyszales o kobietach umierajacych przy porodzie? czy obce jest Tobie slowo poronienie?..................... Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Słowo „pacjent” brzmi jak obelga 22.08.09, 14:29 Czy nie slyszales o kobietach umierajacych przy porodzie? czy obce jest Tobie slowo poronienie? do kobiety umierającej przy porodzie na pewno pojedzie karetka. A poronienie? To zależy. Czy obca jest Tobie wiedza o tym że poronienie może zaistnieć w sposób niezauważalny dla kobiety? Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: Słowo „pacjent” brzmi jak obelga 22.08.09, 15:10 pct3 napisał: > Czy nie slyszales o kobietach umierajacych przy porodzie? czy > obce jest Tobie slowo poronienie? > > do kobiety umierającej przy porodzie na pewno pojedzie karetka. > A poronienie? To zależy. > Czy obca jest Tobie wiedza o tym że poronienie może zaistnieć w sposób > niezauważalny dla kobiety? Nie mialam na mysli PR odp ogolnie .Snajper twierdzi ,ze porod to pikus i nie jest zagrozeniem dla zycia ciezarnej o dziecku juz nie wspomne,czy wszystkie rodza sie zywe? NIE Czy kobiety nie umieraja przy porodzie TAK i to w szpitalu Poronienia mialam na mysli te chorobowe .Sa kobiety ,ktore wiekszosc ciazy spedzaja w szpitalu ,lub w domu sa na CHOROBOWYM i z tego snajper sie " smieje" itd tak to zrozumialam.. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 takie pytanie laika 22.08.09, 15:21 pct3 napisał: > do kobiety umierającej przy porodzie na pewno pojedzie karetka. > A poronienie? To zależy. Potrafisz określić, od jakiego momentu (usprawiedliwiającego wezwanie karetki) kobieta umiera przy porodzie, a do jakiego momentu tylko rodzi (i wezwanie karetki byłoby według Ciebie i Snajpera nieuprawnione)? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Może wszechwiedzący snajper55 znaOdp.na pyt.laika? 22.08.09, 20:18 andnow2 napisał: > Potrafisz określić, od jakiego momentu (usprawiedliwiającego > wezwanie karetki) kobieta umiera przy porodzie, a do jakiego > momentu tylko rodzi (i wezwanie karetki byłoby według Ciebie i > Snajpera nieuprawnione)? Odpowiedz Link Zgłoś
zgubiles_sie_jelonku A komu sie chce? 22.08.09, 21:36 andnow2 napisał: > > > Potrafisz określić, od jakiego momentu (usprawiedliwiającego > > wezwanie karetki) kobieta umiera przy porodzie, a do jakiego > > momentu tylko rodzi (i wezwanie karetki byłoby według Ciebie i > > Snajpera nieuprawnione)? W zamian za te informacje zaczniesz sie czepiac slowek, sformulowan,poszukiwac definicji i podwazac ich sens-generalnie wywracac kota ogonem. Poszukaj sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 odpowiedzi nie dostanę,więc podzielę się refleksją 22.08.09, 22:39 zgubiles_sie_jelonku napisał: > A komu sie chce? ... > Poszukaj sobie. Ulubioną odpowiedzią forumowych lekarzy na pytania o odpowiedzialność lekarzy za jakieś nieszczęście jest konstatacja, że po szkodzie to każdy mądry i wie, jak lekarz powinien postąpić przed szkodą, by jej zapobiec. A dlaczego niby nie uruchomić trochę wyobraźni przed szkodą i zapobiec jej, niekiedy siłą rzeczy nawet trochę na zapas? Gdyby odmówiono kobiecie wysłania karetki, a ona lub jej dziecko zmarłoby w trakcie porodu rozpoczętego w samotności, w zaciszu domowym, to pewnie znalazłby się niejeden forumowy obrońca dyspozytorki pogotowia, twierdząc, że skąd mogła przewidzieć, że stan rodzącej i jej płodu był aż tak dramatyczny. Ja nie jestem specjalistą od porodów, ale nie wyobrażam sobie, by odbiór porodu można uznać za dziedzinę, w której kobieta i jej bliscy mogą współcześnie poradzić sobie sami, bez fachowej, medycznej pomocy i już sam ten fakt stanowi o zagrożeniu co najmniej zdrowia matki i dziecka. Jeśli zdarzają się objawy wskazujące, że nie jest możliwe stawienie się rodzącej samodzielnie, planowo do szpitala celem odbycia porodu, nie wyobrażam sobie, by odmówić kobiecie pomocy pogotowia ratunkowego. No chyba, że taka pani operatorka chce potem tłumaczyć światu, że po tragedii rodzącej, to zawsze łatwo powiedzieć, że gdyby wysłano karetkę możnaby tragedii zapobiec. Zapobiegać, znaczy przewidywać, również zagrożenia w przyszłości, niekiedy "na zapas". Lepiej wysłać parę razy karetkę niepotrzebnie, niż raz odmówić rzeczywiście potrzebującemu. Taki to już jest ten biznes ratowniczy, jak w ubezpieczeniach, chodzi o zapobieganie nieszczęściom, a nie tylko o likwidację szkód. Odpowiedz Link Zgłoś
zgubiles_sie_jelonku Leniwy moralizator 22.08.09, 22:57 Za leniwy, by poszukac odpowiedzi na pytanie: jakie sa fazy porodu, jak dlugo trwaja, czym sie charakteryzuja i jakie oraz w ktorej fazie sa szanse wystapienia komplikacji. Ile czasu ma wg.ciebie kobieta na dotarcie do szpitala od momentu wystapienia pierwszych, regularnych skurczy do rozpoczecia fazy drugiej porodu ? Znajdz sobie odpowiedzi we wlasnym zakresie i nie truj wiecej glodnych kawalkow. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Dziad swoje,baba swoje,a kobieta rodzi na chodniku 23.08.09, 06:11 zgubiles_sie_jelonku napisał: > Leniwy moralizator > Za leniwy, by poszukac odpowiedzi na pytanie: jakie sa fazy > porodu, jak dlugo trwaja, czym sie charakteryzuja i jakie > oraz w ktorej fazie sa szanse wystapienia komplikacji. Ile czasu > ma wg.ciebie kobieta na dotarcie do szpitala od momentu > wystapienia pierwszych, regularnych skurczy do rozpoczecia fazy > drugiej porodu? > Znajdz sobie odpowiedzi we wlasnym zakresie i nie truj wiecej > glodnych kawalkow. Ot i cały polski pragmatyzm. Taka dyspozytorka będzie egzaminowała rodzącą ze znajomości faz porodu, a nie usłyszy, że jest sama w domu bez pomocy, że dziecko prawie na dywanie i t.d. i t.p. A potem Stare Tukany dziwią się, przychodzi prokurator i ustala, czy ta przydługa rozmowa "edukacyjna" z operatorką pogotowia przez telefon nie powinna zostać zastąpiona sprawną akcją ratowniczą. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: odpowiedzi nie dostanę,więc podzielę się refl 23.08.09, 09:31 odpowiedź dostaniesz, tylko że ona jest krótka i Cię nie zadowoli. Jest taka jakiej już udzielił Snajper: decyduje dyspozytor ratownictwa. W związku z tym, w Anglii gdzie obowiązują procedury, karetka najpierw nie została wysłana, a została wysłana gdy poród był już w toku. To że okazało się że przyjechała już po porodzie, nie ma nic do rzeczy. Po prostu zdarzają się faktycznie takie ekspresowe porody - i jak widać nic się nie stało. Choć i tak istnieje silne domniemanie, że kobieta wyczekiwała za długo i dlatego nie udało jej się zdążyć do szpitala. Gdyby kobieta zgłosiła że traci przytomność, gdyby ktoś kto był z nią relacjonował że ma duszność, że sinieje - karetka by przyjechała. Teraz co do Twoich refleksji: Ulubioną odpowiedzią forumowych lekarzy na pytania o odpowiedzialność lekarzy za jakieś nieszczęście jest konstatacja, że po szkodzie to każdy mądry i wie, jak lekarz powinien postąpić przed szkodą, by jej zapobiec. niezależnie od tego że przedstawiłeś to zręcznie jako cienką wymówkę, to czy nie uważasz że tak jest w istocie. Tzn. zapobiegać trzeba, ale to co powyżej i tak pozostanie trafne i zawsze- nie tylko w medycynie - będziemy wiedzieć lepiej po szkodzie? znalazłby się niejeden forumowy obrońca dyspozytorki pogotowia, twierdząc, że skąd mogła przewidzieć, że stan rodzącej i jej płodu był aż tak dramatyczny. Nie do końca. Od tego jest by na podstawie rozmowy ustalić prawdopodobny stan faktyczny. Nie bronimy, gdy ktoś nie wykonuje obowiązków. Bronimy np. wtedy gdy komuś zarzuca się błąd wynikający z nieposiadania wszechwiedzy itp. Jeśli zdarzają się objawy wskazujące, że nie jest możliwe stawienie się rodzącej samodzielnie, planowo do szpitala celem odbycia porodu, To właśnie jest przedmiotem największej tu kontrowersji o czym już była mowa. Otóż ustalenie z całą pewnością czy istnieją takie objawy - nie jest możliwe. Wg Ciebie należy w związku z tym wysyłać zawsze karetkę. Z punktu widzenia "ludzkiego dobra pacjenta" - masz rację. Ale jak to sfinansować? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Trochę nisko wyceniasz ludzkie życie, 23.08.09, 13:44 pct3 napisał: > Otóż ustalenie z całą pewnością czy istnieją takie objawy - nie > jest możliwe. Wg Ciebie należy w związku z tym wysyłać zawsze > karetkę. Z punktu widzenia "ludzkiego dobra pacjenta" - masz > rację. Ale jak to sfinansować? stawiając ryzyko jego utraty na szali z równowartością kosztu wyjazdu karetki do chorego. Przeciętnie koszt taki zamknie się poniżej PLN 100,--, niekiedy może nieco przekroczy tę kwotę. O czym my więc mówimy?! Ryzyko odszkodowań, gdyby chory poniósł szkodę z powodu odmowy udzielenia mu pomocy oscyluje w zupełnie innych granicach finansowych!!!! Nie chciałbym być źle zrozumiany, ale po kilkuletnim wysłuchiwaniu utyskiwań lekarzy na tym forum, boję się, że problem jest zupełnie innej natury. Otóż, jak mnie tutaj przekonywała kiedyś któraś z koleżanek, taki dyżur w pogotowiu był dla niej - poza możliwością dodatkowego zarobku - także szansą wyspania się przed kolejnym dniem pracy w szpitalu. I wygląda na to, że właśnie w tej patologii jest pies pogrzebany. Dla normalnego, wyspanego i wypoczętego dyżuranta, to w zasadzie bardzo istotnej różnicy nie powinno czynić, czy czuwa w dyżurce, czy też w karetce, w drodze do chorego lub od chorego. Natomiast jeśli chodzi o chorego nadużywającego karetki i robiącego sobie z niej taksówkę, to istnieją dostateczne instrumenty prawne, by go do takich zachowań zniechęcić. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Trochę nisko wyceniasz ludzkie życie, 23.08.09, 14:51 > Przeciętnie koszt taki zamknie się poniżej PLN 100,--, niekiedy może > nieco przekroczy tę kwotę. O czym my więc mówimy?! Mówimy o JEDNYM wyjeździe. Teraz sobie to stosownie przemnóż przez ilość wezwań. Poza tym tej niepotrzebnie wysłanej karetki nie ma tam gdzie jest faktycznie potrzebna i ktoś traci życie... Teraz sobie to przemnóż na te stuzłotówki. > Natomiast jeśli chodzi o chorego nadużywającego karetki i robiącego > sobie z niej taksówkę, to istnieją dostateczne instrumenty prawne, > by go do takich zachowań zniechęcić. Praktycznie nie ma ŻADNYCH takich możliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 muszę się z Tobą nie zgodzić 23.08.09, 15:49 slav_ napisał: > Mówimy o JEDNYM wyjeździe. > Teraz sobie to stosownie przemnóż przez ilość wezwań. Ten argument nic nie wnosi do naszej dyskusji, no chyba że uważasz, że z powodu rabatu ilościowego pojedyncze życie ludzkie jest tańsze, ale to oczywiście niesmaczny żart. > Poza tym tej niepotrzebnie wysłanej karetki nie ma tam gdzie jest > faktycznie potrzebna i ktoś traci życie... Ten argument stanowi klasyczne demagogiczne nadużycie. W dobie współczesnej łączności przekierowanie karetki w drodze do bardziej potrzebującego nie stanowi problemu. > Teraz sobie to przemnóż na te stuzłotówki. O niesmaczności "rabatu ilościowego" pisałem wyżej. > > Natomiast jeśli chodzi o chorego nadużywającego karetki i > > robiącego sobie z niej taksówkę, to istnieją dostateczne > > instrumenty prawne, by go do takich zachowań zniechęcić. > Praktycznie nie ma ŻADNYCH takich możliwości. Dla chcącego nic trudnego. Pozwać go o zwrot kosztów, a dodatkowo obwinić i skazać za szalbierstwo. Chcieć znaczy móc. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: muszę się z Tobą nie zgodzić 23.08.09, 17:09 > Ten argument nic nie wnosi do naszej dyskusji, no chyba że uważasz, > że z powodu rabatu ilościowego pojedyncze życie ludzkie jest tańsze, > ale to oczywiście niesmaczny żart. To TY użyłeś argumentu "kosztowego" a teraz masz pretensje że jest komentowany? jeśli był to faktycznie tylko niesmaczny żart to samokrytyka zrozumiała > Ten argument stanowi klasyczne demagogiczne nadużycie. W dobie > współczesnej łączności przekierowanie karetki w drodze do bardziej > potrzebującego nie stanowi problemu. Co ty powiesz? Poczytaj sobie podręczniki ze szkoły podstawowej. Dla przypomnienia: Według fizyki ziemskiej karetki nie poruszają się z taka prędkości jak fala elektromagnetyczna i do pokonania przestrzeni potrzebują sporo czasu - proporcjonalnego do odległości. A jeszcze najpierw muszą zweryfikować zasadność wezwania na miejscu. Przez cały ten okres są "wyłączone" z innych interwencji - nawet kilkadziesiąt minut. > Dla chcącego nic trudnego. Pozwać go o zwrot kosztów, a dodatkowo > obwinić i skazać za szalbierstwo. Chcieć znaczy móc. Dla prawników - raj. Dla Pogotowia - życzę szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 No tak, jest mały szkopuł, 23.08.09, 17:27 slav_ napisał: > > Dla chcącego nic trudnego. Pozwać go o zwrot kosztów, a dodatkowo > > obwinić i skazać za szalbierstwo. Chcieć znaczy móc. > > Dla prawników - raj. > Dla Pogotowia - życzę szczęścia. jak przyjdzie co do czego, to przed sądem nie wystarczy nawyzywać od "Bomisiów", a trzeba udowodnić, że wezwanie było nieuzasadnione. A co gdy jeszcze na dodatek okaże się, że to dyspozytorka przydługo przekonywała przez telefon, że nic się nie stało, blokując linię alarmową, opóźniając wyjazd do uzasadnionego wezwania? Odpowiedz Link Zgłoś
zgubiles_sie_jelonku To proste 23.08.09, 17:56 andnow2 napisał: > A co gdy jeszcze na dodatek okaże się, że to dyspozytorka przydługo przekonywała przez telefon, że nic się nie stało, blokując linię alarmową, opóźniając wyjazd do uzasadnionego wezwania? Dyspozytorka wyciaga swoja magiczna rozdzke, robi "pstryk' i juz ma nowa linie. Tej samej sztuczki uzywa,gdy brakuje jej karetek.Bo juz wszystkie wyslala. Czesc do wezwan uzasadnionych, a czesc do bolow brzuszka,zlamanych paluszkow,bolesnych miesiaczek i innych postulowanych na tym forum "zagrozen zycia". Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: Jelonku uwazaj 24.08.09, 10:45 bo wilki grasuja ,a slyszalam ze lubia szamac takie zwierzatka:)ja tak z czystej niegrzecznosci ,martwie sie o Ciebie;) Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: No tak, jest mały szkopuł, 23.08.09, 17:58 No waśnie. Dla tego "bomisie" mogą spokojnie dzwonić po karetkę i włos im z głowy nie spadnie. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 A może istnieje również odbicie lustrzane Bomisia? 23.08.09, 18:06 slav_ napisał: > No waśnie. > > Dla tego "bomisie" mogą spokojnie dzwonić po karetkę i włos im z > głowy nie spadnie. Zamiast "Bo mi się należy", n.p. "Bo mi się nie chce"? Odpowiedz Link Zgłoś
zgubiles_sie_jelonku Skoro wiesz lepiej,andnow2 23.08.09, 18:14 To odnies sie moze do ponizszego. Uwaga, to jest tytul artykulu: "Karetki mogą nie przyjeżdżać na każde wezwanie" A to jest link (trzeba kliknac): www.biomedical.pl/aktualnosci/karetki-moga-nie-przyjezdzac-na-kazde-wezwanie-191.html A tu sa wybrane fragmenty (bo znow cos ci umknie ;)): "...Według szacunków resortu, aż 7 na każdych 10 wyjazdów karetek mogłoby być załatwione poprzez wizytę w przychodni...Karetka może nie przyjechać, jeśli dyspozytor uzna, że sprawa jest błaha. " "Jak mówił [rzecznik ministra zdrowia Paweł Trzciński], zmiana filozofii pracy zespołów ratowniczych będzie wieloletnim procesem przyzwyczajania pacjentów do tego, że karetki mogą nie przyjechać na ich wezwanie, jeśli dyspozytorowi wyda się ono nieuzasadnione." No i minelo dwa i pol roku z hakiem, a wlasnie "wielepieje" z "bomisiami" maja sie nadal swietnie. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Trochę nisko wyceniasz ludzkie życie, 23.08.09, 18:24 Trochę nisko wyceniasz ludzkie życie, stawiając ryzyko jego utraty na szali z równowartością kosztu wyjazdu karetki do chorego. Trochę mi się nie chce odpowiadać na posty świadomie znacznie głupsze niż pisząca je osoba. Ale już Ci wyżej napisano, że chodzi o sumę. Andnow, ja naprawdę chciałbym by karetka mogła jechać zawsze do "teoretycznie potrzebującego", dla samej idei ratowania 1 osoby kosztem 100 czy 500 niepotrzebnych interwencji. To samo można rozciągnąć na całą medycynę. Dasz radę zaplanować taki system? Z finansowaniem? To ja się chętnie zatrudnię w systemie Twojego autorstwa. Nie będę musiał decydować o selekcji- skupię się na medycynie. Przyjmę do szpitala każdego. W karetce - każdego do szpitala zawiozę. W przychodni - zlecę każde "należące do tematu" badanie i konsultację. To samo na oddziale szpitalnym. Masz gwarancję zatrudnienia lojalnego i pracowitego lekarza. Tylko Ty martwisz się o sfinansowanie tego. OK? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Czy jesteś pewien, że dyspozytorka pogotowia 23.08.09, 20:30 pct3 napisał: > Przyjmę do szpitala każdego. W karetce - każdego do szpitala > zawiozę. > ... > Tylko Ty martwisz się o sfinansowanie tego. OK? odmawia wysłania karetki lub też deliberuje ponad miarę nad zasadnością jej wysłania w trosce o fundusze NFZ, a nie z innych powodów leżących raczej w sferze słabości i niedoskonałości natury ludzkiej nadwiślańskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Czy jesteś pewien, że dyspozytorka pogotowia 23.08.09, 20:43 > odmawia wysłania karetki lub też deliberuje ponad miarę nad > zasadnością jej wysłania w trosce o fundusze NFZ Myślę że dyspozytorka ma "głęboko" fundusze nfz. Zwróć uwag że z punktu widzenia dyspozytorki najprościej jest wysłać karetkę do każdego(!) wezwania - krócej gada przez telefon, nie musi się tłumaczyć, nie słucha inwektyw, ona się w karetce nocą nie tłucze i żadna odpowiedzialność. > powodów leżących raczej w sferze słabości i niedoskonałości natury > ludzkiej nadwiślańskiej? A może jednak ta "słabość i niedoskonałość" bierze się z odpowiedzialności za to co robi i świadomości że jak już wyśle wszystkie karetki do bomisiów i katarków to nie będzie miała kogo wysłać do zawału albo wypadku? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Nie to miałem oczywiście na myśli 23.08.09, 20:57 slav_ napisał: > A może jednak ta "słabość i niedoskonałość" bierze się z > odpowiedzialności za to co robi i świadomości że jak już wyśle > wszystkie karetki do bomisiów i katarków to nie będzie miała kogo > wysłać do zawału albo wypadku? Nie chodzi mi oczywiście o bomisiów i katarki, a o te nagłaśniane przez media wypadki, kiedy dyspozytorki odmówiły oczywiście potrzebującym (między innymi właśnie zawałowcom), a oni zmarli lub musieli używać cudów, by ratować zdrowie i życie. > Myślę że dyspozytorka ma "głęboko" fundusze nfz. W tej sprawie, to modelowo, co do zasady, trudno się z Tobą oczywiście nie zgodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Czy jesteś pewien, że dyspozytorka pogotowia 23.08.09, 20:55 w trosce o fundusze NFZ, a nie z innych powodów można powiedzieć tak: może nie bezpośrednio deliberuje nad budżetem nfz albo nad zagadnieniami makroekonomiki ochrony zdrowia. Pewnie nie. Ale jej zachowanie jest zdrowym, opartym o uwarunkowania, skutkiem. Dyspozytorka wie ile ma karetek "na placu" (tak się mówiło kiedyś, teraz, w dobie scentralizowania CPR mówi się inaczej, ale chodzi o to samo). Więc jak ma "na placu" pusto, to ma problem. Albo jak ma tylko jedną karetkę, a rejon duży. Jak by miała 20 karetek, choćby i nie "na placu" a rozlokowanych, ale dostępnych (z czego, powiedzmy, jeździ 10) - to można karetki słać, bo a nuż kolka nerkowa okaże się zawałem serca (bywało), tym samym okaże się biegunka z bólem brzucha (bywało), zaczynający się poród okaże się być porodem zagrażającym życiu matki i dziecka (bywało), dwie plamki na stopie za chwilę zaowocują piorunującym zespołem antyfosfolipidowym i zgonem (bywało).... Po prostu, Andnow, niezależnie od tego czy dyspozytorka o tym myśli, czy nie to dalej jest problem kasy. Powtarzam: stwórz i opłać system w którym nie martwimy się o ekonomizację środków. Będziesz miał kilometrową kolejkę lekarzy chcących tam pracować i deklarujących (np. pod rygorem utraty mienia) że nikomu nigdy nie odmówią pomocy - w imię idei "że może kogoś uratujemy". Ale pod tym właśnie warunkiem. Przyjmuję w POZ każdego zgłaszającego się natychmiast. Ale obok mnie jest 6 innych gabinetów gdzie przyjmują koledzy z tego samego POZ. Przyjmuję w izbie przyjęć każdego zgłaszającego się, ale w tej samej izbie mam 5 kolegów internistów, neurolog ma 3 kolegów neurologów, chirurg ma 5 kolegów chirurgów, jest też 2 okulistów, 1 laryngolog, 3 anestezjologów... Karetką jadę do wszystkiego, ale jest to jedna z 300 karetek (a nie kilkunastu) jeżdżących po Krakowie. To się nazywa ekonomia księżycowa. Bywały przykłady że była wcielana w życie. Można próbować. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: takie pytanie laika 23.08.09, 01:41 andnow2 napisał: > Potrafisz określić, od jakiego momentu (usprawiedliwiającego > wezwanie karetki) kobieta umiera przy porodzie, a do jakiego momentu > tylko rodzi (i wezwanie karetki byłoby według Ciebie i Snajpera > nieuprawnione)? To, czy wezwanie jest uzasadnione, ocenia dyspozytor. Zadzwoń i się zapytaj. S. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Słowo „pacjent” brzmi jak obelga 23.08.09, 01:39 cccykoria napisała: > Wiesz troche przeginasz ,albo nie masz dzieci ,albo a nie > napisze..... > Czy nie slyszales o kobietach umierajacych przy porodzie? czy > obce jest Tobie slowo poronienie?..................... Słyszałem także o umierających po użądleniu pszczoły. Czy do każdego użądlonego ma przyjeżdżać pogotowie ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Nie każda rodząca wzywa pogotowie, tak jak 23.08.09, 08:37 snajper55 napisał: > Słyszałem także o umierających po użądleniu pszczoły. Czy do > każdego użądlonego ma przyjeżdżać pogotowie ? i nie wzywa pogotowia każdy użądlony. My tutaj nie rozmawiamy o taksówkach dowożących tysiące rodzących do szpitala na umówiony termin porodu. Rozmawiamy o sytuacjach, gdy kobiety rozpaczliwie wzywają pomocy, bo same we własnym zakresie nie zdążą dojechać do szpitala ze względu na zaawansowaną lub nagłą z różnych powodów, n.p. patologicznych akcję porodową. No i wtedy, to naprawdę nie czas na egzaminowanie rodzącej i jej bliskich ze znajomości faz porodowych i czasu ich trwania, tylko trzeba udzielać efektywnej pomocy ratującej życie i zdrowie kobiety i dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Nie każda rodząca wzywa pogotowie, tak jak 23.08.09, 10:23 andnow2 napisał: > i nie wzywa pogotowia każdy użądlony. Chodzi mi o co innego. O to,że nie każde ugryzienie pszczoły jest zagrożeniem życia wymagającym przyjazdu pogotowia tak jak nie każdy poród jest zagrożeniem życia wymagającym przyjazdu pogotowia. A stan zagrożenia nie ocenia ugryziony czy rodząca, tylko dyspozytor pogotowia. Dlatego Twoje pytanie "Czy nie slyszales o kobietach umierajacych przy porodzie?" nie jest żadnym argumentem. Jest zwykłą demagogią. > Rozmawiamy o sytuacjach, gdy kobiety rozpaczliwie wzywają pomocy, Nie jest ważne w jaki sposób wzywają pomocy, rozpaczliwie czy nie rozpaczliwie. Ważne jest to, czy istnieje zagrożenie życia, czy też nie istnieje. Kareta ratunkowa wysyłana jest tylko w tym pierwszym przypadku. Inaczej karetki pogotowia będą jeździć aby wyciągnąć pacjentce kleszcza. S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 O nie, pacjentki z kleszczem przyjdą same, 23.08.09, 13:21 snajper55 napisał: > Inaczej karetki > pogotowia będą jeździć aby wyciągnąć pacjentce kleszcza. pod warunkiem jednak, że nie odeślą ich z SOR, by wezwały karetkę przez numer alarmowy "112". Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: O nie, pacjentki z kleszczem przyjdą same, 23.08.09, 18:20 pytanie tylko, po co mają przychodzić? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 By wyjęto im kleszcza z trudnodostępnego miejsca 23.08.09, 18:55 pct3 napisał: > pytanie tylko, po co mają przychodzić? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Nie po to, by kazano im dzwonić na 112 23.08.09, 18:56 pct3 napisał: > pytanie tylko, po co mają przychodzić? Odpowiedz Link Zgłoś
pct3 Re: Słowo „pacjent” brzmi jak obelga 22.08.09, 12:42 Proponuję ten watek wkleić na forum ciężarnych, niech się trochę podszkolą przed porodem. cenna inicjatywa. Czasem myślę, że pacjenci zwyczajnie przeszkadzają pracownikom służby zdrowia w ich pracy. Nie, to wy pacjenci nie chcecie zrozumieć, że system, chociaż jest za darmo, to nie służy do tego by każdy zawsze wszędzie i natychmiast otrzymywał to co wg JEGO widzimisię mu się należy. Ok 50 % aktywności tego forum jest związane z tym tematem - ale jak widać: jak grochem o ścianę. Nawet wielcy humaniści i ekspreci w rodzaju Casio czy Avacef nie byli w stanie tego pojąć. Odpowiedz Link Zgłoś