Dodaj do ulubionych

poczucie winy...

26.04.10, 15:04
Czy to możliwe,że poczucie winy może zniszczyć związek?
Jestem żonaty od 20lat,tkwiłem w małżeństwie,które ciągnęło się od
zawsze bez jakichkolwiek oznak miłości (ożeniłem się za młodu,z
powodu ciązy żony), mam 20letniego syna.
Póltora roku temu poznałem osobę,która zmieniła moje życie.Po raz
pierwszy w życiu zaznałem uczuć o istnieniu których wiedziałem,ale
wcześniej ich nie zaznałem.Odnalazłem radość w małych codziennych
rzeczach (przyjemność wynikająca z bycia razem,z tworzenia wspólnej
przyszłości,chęci pragnienie posiadania wspólnych dzieci,albo radość
ze zwykłego powrotu wieczorem do domu).
Początkowo myślałem,że to może tylko coś nowego,co zwykle wydaje sie
bardziej atrakcyjne,czy też radość z wyjścia z dotychczasowej rutyny
życia.Widzę jednak,że moje uczucia są coraz głębsze,pomimo wielu
trudności,które wiążą sie z rozwodem w trakcie którego jestem i z
rozłąki z synem,którego bardzo kocham.Syn nieakceptuje mojej
decyzji,a żona pomimo tego wszystkiego ciągle daje mi do
zrozumienia,że chce ze mną być...Od 8 miesięcy nie mieszkam w domu,a
ona robi wszystko co w jej mocy,by wzbudzić we mnie poczucie winy.
Moje ukochana silnie odczuwa wyrzuty sumienia i ma momenty,że
poczucie winy doprawadza ją do chęci poddania się i nie walczenia
już dłużej o naszą miłość.
Ja po tym czasie i wszystkim co się wydarzyło nie mam już poczucia
winy.Chcę przeżyć tylko szczęśliwie i pogodnie moje życie.Kocham
syna,ale nie mam poczucia winy w stosunku do niego,bo kocham
kobietę,która nie jest jego matką...
Chcę zacząć cieszyć się nowym związkiem.Mam nadzieję,że to
możliwe.Co myślicie jako kobiety na ten temat?

Obserwuj wątek
    • sabbbinka Re: poczucie winy... 26.04.10, 15:11
      Miłość jest szalona jest albo jej nie ma smile) nie często spotyka się
      człowieka który potrafi złamać konwenanse smile życzę powodzenia ,życie
      ma się tylko jedno i należy je przeżyć dla siebie smile a syn podrośnie
      zrozumie „dzieci są naszym ciałem nie duszą „ i one maja swoje życie
      do przeżycia a nie osądzanie naszego smile
      • zolza38 Re: poczucie winy... 26.04.10, 15:40
        Chcesz być szczęśliwy?
        No to rób wszystko, aby nim być!
    • gazeta_mi_placi Re: poczucie winy... 26.04.10, 15:50
      Dziecko już odchowane i pewnie samodzielne,na co czekasz chłopie?
    • asdaa Re: poczucie winy... 26.04.10, 20:26
      o letni syn jest dorosły i nie musisz go pytać o zdanie, ani on nie musi wyrażać
      zgody ma Twoje życie. Być może z czasem zrozumie na tyle, by przynajmnie
      tolerować Twój nowy związek. Musisz z nim pogadać i wytłumaczyć, że jego ojcem
      będziesz zawsze.
      Życzę powodzenia
    • ajmj Re: poczucie winy... 26.04.10, 22:15
      Możesz stworzyć bardzo udany związek. Nie poddawaj się.


    • bell-a30 Re: poczucie winy... 27.04.10, 09:41
      Żona ci się zestarzała i wymieniasz ją na inny model. Co ty robiłeś
      żeby żona czuła się kochana?
      To dpoiero po 20 latach doszłeś do wniosku, że żle ci w życiu było?
      A następnym razem, myśl głową a nie główką, to nie musiał byś się
      żenić.I nie rób z siebie teraz sieroty.
      • annajurczyk Re: poczucie winy... 27.04.10, 10:10
        w zyciu sa wazniejsze rzeczy jak milosc, szkoda mi was
        niedowartosciowanych dupkow, ktorzy daja sie zlapac kobietom. Za co
        kocha ciebie twoja kochanka? mozna na tobie polegac? masz dusze?
        jestes odpowiedzialny? mozna budowac z toba przyszlosc? nie wycofasz
        sie po kilku latach? jaka jest roznica wieku miedzy toba a kochanka?
        kobiety oczekuja czegos wiecej jak milosci, mysle, ze ty po prostu
        masz kryzys wieku sredniego i chcesz zaczac zycie od nowa, sadzisz,
        ze ono bedzie lepsze jak dotychczasowe, kazdy wiek ma swoje prawa,
        nie mozna sie cofac i ogladac do tylu, tylko isc do przodu. Masz
        teraz czas na poznawanie walorow zycia po 40tce, bez obowiazkow,
        malych dzieci i pieluch. Nie wiem czy twoja partnerka nie chce
        czasem stabilnosci i dzieci z toba, jestes na to napewno gotow?
        • gazeta_mi_placi Re: poczucie winy... 27.04.10, 16:37
          Może kochanka w tym samym wieku z odchowanymi dziećmi (znam osobiście dwie takie) i wcale jej nie zależy na następnych dzieciach.
          Jedna z moich znajomych ma pełnoletnie dziecko i nie planuje następnych,jest tylko o ok.5-7 lat młodsza od żony,w drugim przypadku kochanka jest równolatką żony z dziećmi w wieku studenckim.
      • lu_bella Re: poczucie winy... 27.04.10, 10:10
        Nie wyczytałam, że kochanka młodsza od żony uncertain
        Zdarza, oj zdarza, że te "następne" są starsze, grubsze, mniej wykształcone suspicious

        Do autora.
        Żona nie chce zmienić tej sytuacji, bo...i tu można wpisać co się chce.
        20 lat to szmat czasu. Nie będzie łatwo. A szkoda, bo zapewne jest jeszcze w wieku kiedy można sobie życie ułożyć. Niestety z takim podejściem nie będzie nawet próbować, tylko użalać się nad sobą.
        Może jednak ktoś z bliskich uświadomi jej, że to nie koniec świata, a wręcz początek nowego życia.
        Co do syna to wg mnie nie ma prawa decydować o życiu rodziców. Zapewne kiedyś mu przejdzie.
        • annajurczyk Re: poczucie winy... 27.04.10, 10:20
          nie wiem kto tutaj sie uzala nad swoim zyciem? sadze, ze ci ludzie,
          ktorzy szukaja wrazen i szczescia nigdy nie beda zadowoleni. Oni
          mysle, ze na nich czeka ktos inny, lepszy od tego co maja. Dlaczego
          oni sie nie koncentruja nad tym aby byli szczesliwi z tymi osobami,
          ktore wybrali kiedys tam i takze mysleli, ze to wielka milosc? To
          takie przelewanie z pustego w prozne, jak ktos nie potrafi kochac to
          wszystko jedno kogo spotka, po czasie milosc i tak minie. A czasu na
          to nie mamy zbyt wiele. Ile razy mozna zaczynac od nowa, 2,3 razy?
          nie lepiej jest rozwijac sie w stalym zwiazku aby osiagnac cos
          wyzszego jak uniesienie i namietnosc?
          • lu_bella Re: poczucie winy... 27.04.10, 10:43
            annajurczyk napisała:

            > nie wiem kto tutaj sie uzala nad swoim zyciem?

            Jak to kto ? Żona, która cały czas wzbudza poczucie winy w prawie byłym mężu. Nie wiem dokładnie czy owa kobieta starała się i dbała o męża, czy na zasadzie złapałam chłopa i jego psi obowiązek być ze mną do końca życia.

            sadze, ze ci ludzie,
            > ktorzy szukaja wrazen i szczescia nigdy nie beda zadowoleni. Oni
            > mysle, ze na nich czeka ktos inny, lepszy od tego co maja.

            Wśród tych ludzi bardzo często są ludzie, którzy w bardzo młodym wieku zawarli małżeństwa bo tak nakazywał honor ( ? surprised). Poznałam kiedyś takiego faceta. On niby się nie żalił, ale kiedy opowiadał co go uszczęśliwia byłam w szoku. Po jakimś czasie znajomi u których miałam okazje go widzieć, opowiedzieli, ze właśnie jego ojciec przymusił go do ślubu z dziewczyna, która była z nim w ciąży po Iszym razie. Prawie się nie znali. Nie zdradzał jej, zajmował się dzieckiem, pracował, przynosił pensję i był nieszczęśliwy. Nie zdziwiłabym się jakby to był jego post ( wiek syna nie pasuje wink)


            Dlaczego
            > oni sie nie koncentruja nad tym aby byli szczesliwi z tymi osobami,
            > ktore wybrali kiedys tam i takze mysleli, ze to wielka milosc?

            Autor pisze, że wielkiej miłości nie było. Nie wiem też czy zona się starała. prawda ?

            To
            > takie przelewanie z pustego w prozne, jak ktos nie potrafi kochac to
            > wszystko jedno kogo spotka, po czasie milosc i tak minie.


            czasem pewne zdarzenia są następstwem błędów sad Niestety nie ma ludzi idealnych. Oczywiście trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów, ale wyrzuty ze strony zostawionego partnera to też konsekwencje.
            Może powinni byli dawno się rozstać ? Może łatwiej by było ?

            A czasu na
            > to nie mamy zbyt wiele. Ile razy mozna zaczynac od nowa, 2,3 razy?
            > nie lepiej jest rozwijac sie w stalym zwiazku aby osiagnac cos
            > wyzszego jak uniesienie i namietnosc?

            Zaczynać trzeba wtedy kiedy jest taka potrzeba. Tragedie w życiu są różne. Nie tylko odejście małżonka/-ki. czasem życie daje tak popalić, że parę razy zaczyna się od nowa. Najważniejsze, żeby zacząć, a nie stać w miejscu i tonąć w bagnie.

            Jest wiele przyczyn, które niszczą związki sad
            • annajurczyk Re: poczucie winy... 27.04.10, 11:01
              piszesz bardzo analitycznie, widzisz w mojej sytuacji bylo podobnie,
              tylko, ze ja nie zlapalam meza na dziecko 25 lat temu tylko on
              podjal za mnie decyzje i byl tak zakochany, ze za nic nie chcial ze
              mnie zrezygnowac. Pobralismy sie po 6 miesiacach znajomosci, mowil,
              ze jestem miloscia jego zycia. Teraz znalazl swoja nastepna milosc
              zycia, zna ja 4 tygodnie i mowil, ze mnie nigdy nie kochal. Ja nie
              uzalam sie nad soba tylko rozumie zony, bo one takze byly kiedys
              milosciami zycia a facet tylko temu zaprzecza. Zycie idzie do przodu
              i na szczescie odkrylysmy, ze poswiecilysmy szmat czasu palantom,
              nasz czas jest zbyt kosztowny aby sie nad soba uzalac.
              • lu_bella Re: poczucie winy... 27.04.10, 11:29
                Staram się podchodzić do życia z dystansem. Wierzę i ufam, ale z pewnym ograniczeniem. Nie wiem czy to dobre, ale rozczarowania mniej bolą.
                napisałaś, że...lepiej rozwijać się w stałym związku, aby osiągnąć coś wyższego jak uniesienie i namiętność...I możne tu był błąd ? Może dla kogoś to uniesienie i namiętność to podstawa do bycia razem ?
                Każdy jest inny, każdy ma inny sposób na szczęście. Nie na wszystko mamy wpływ.

                Czy mąż przestał Cie kochać ? Wątpię. ale co ma mówić. Czy nowa jest miłością jego życia ? Okaże się.
                Mleko się rozlało i tyle. Nie ma wyjścia trzeba żyć dalej. zamknąć tamten rozdział i znaleźć nowy sposób na życie, które jest nieodgadnione.
                Być może czeka cie szczęście o którym nawet nie marzyłaś smile
          • daria_nowak Re: poczucie winy... 29.04.10, 11:43
            Nie przesadzasz z patrzeniem przez własny pryzmat?
            Toż facet napisał, że ślub był z powodu ciąży (opcja "bo wypada", może takie
            historie spowodują, że ludzie zaczną myśleć, zamiast się żenić bez miłości, za
            to np. pod presją presją rodziny).

            Od nowa można zaczynać wielokrotnie. Można tez doskonalić to, co się już ma.
            Wszystko zależy od tego, czy stare wybory miały sens na chwilę, czy na długo.

            Zawsze wszak można siedzieć w domu, z człowiekiem, do którego ma się stosunek
            najwyżej obojętny i nie chcieć nic więcej, prawda? Ale cyrograf podpisany, więc
            nie ma przebacz?


            A do autora: Walcz o swoje szczęście.
      • edypia111 Re: poczucie winy... 27.04.10, 11:24
        Po prostu nie kocha żony i tyle. Co w tym dziwnego?
        Prawda jest banalna - jeśli w związku jest miłość, to nie szuka się i nie znajduje niczego na zewnątrz. Wspólne życie dla większości kobiet jest wskaźnikiem, że są kochane, a najczęściej jest ono wynikiem wygody, lenistwa i nieumiejętności odejścia w przestrzeń - bez nikogo na zewnątrz. Większość małżeństw dożywa tak późnej starości, a niektórzy po prostu mają szczęście i trafiają na coś większego. Wtedy okazuje się, że nazywali miłością coś, co nią nie było i tyle.
        Nie słyszałam, by był obowiązek trwania przy żonie i sprawiana by czuła się kochana. Życie pokazuje, że wina najczęściej jest gdzieś po środku.
        Nie
        • prawie_kochanka Re: poczucie winy... 27.08.10, 02:18
          > Nie słyszałam, by był obowiązek trwania przy żonie i sprawiana
          by czuła się koc
          > hana.


          A ja słyszałam. Podobno mówi się coś takiego: "Ślubuje Ci miłość,
          wierność i uciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci
          "
          Nie słyszałam natomiast o jakimkolwiek przymusie wstępowania w
          związek małżeński.
    • edypia111 Re: poczucie winy... 27.04.10, 11:19
      Na pewno jest jej ciężko i na pewno wszystkim Wam ciężko. Nie sądzę, by to poczucie winy zniszczyło związek, ale może zniszczyć ją. Dbaj by tak się nie stało i tyle.
      Syn na pewno boryka się z nową sytuacją i zapewne zajmie mu to sporo czasu, ale wreszcie zrozumie. To pewnie też kwestia dojrzałości, za jakiś czas przestanie być Twym synem, a zacznie kumplem, jest w końcu dorosłym facetem.
      Żona też będzie musiała wreszcie zrozumieć, że to koniec i zajmie się sobą.
      Decyzja, jaką podjąłeś jest zawsze ciężka i zawsze niesie ze sobą mnóstwo nieprzyjemnych konsekwencji, które najczęściej wzmacniają nowy związek. Skoro chcesz o niego walczyć i podjąłeś trudną decyzję, to wiesz dobrze co robisz i w tej perspektywie Twoja miłość powinna to widzieć.
      • bell-a30 Re: poczucie winy... 27.04.10, 11:43
        A gdzie są potrzeby kobiety?tylko się mówi że chłop taki
        biedny.Chodzą po świecie takie rozchwiane emocjonalnie,
        zakompeksione sieroty, co tylko potrafią narzekać. Taka sierota ma
        czas właśnie na kochanki, nie pomagając przy domu, dzieciach,itp.
        itd.
        Chłopie było wcześniej pomieszkać z potencjalną żoną,i ją poznać,
        a nie póżniej narzekać że się myślało główką,a nie głową.
        Było podjąć taką decyzje 15 lat temu, a nie wpędzać kobiete w lata.
        Każdy dobry katolik w tym kraju musi mieć conajmniej dwie żony.
        • edypia111 Re: poczucie winy... 27.04.10, 12:56
          No dobrze, ale nawet gdyby przyjąć Twoją perspektywę i gdyby się z Tobą zgodzić,
          to co robić dalej?
          Co powinien zrobić teraz autor? Mleko się rozlało w końcu, więc co?
          • bell-a30 Re: poczucie winy... 27.04.10, 13:06
            Dla mnie pan jest niedojrzały emocjonalnie, kobieta przez niego
            straciła najważniejsze lata, a on zrobi tak żeby jemu było jak
            najlepiej. Tylko niech nie robi z siebie sieroty, jaki on
            biedny,śmiechu warte.
            • edypia111 Re: poczucie winy... 27.04.10, 13:10
              Problem w tym, że to nie problem. Ona tez mogła odejść i można to odwrócić.
              Oboje stracili najlepsze lata, ale najlepsze lata życia nie czynią z męża ani z
              żony własności.
              Możliwe natomiast, że był niedojrzały przez te lata na tej samej zasadzie na
              jakiej bywają niedojrzałe kobiety, gdy mylą poczucie przynależności, opiekę i
              wspólne życie z miłością. Bezpieczeństwo ponad wszystko. Po obydwu stronach
              czasem jednak ktoś przeciera oczy ze zdumienia i odkrywa, że istnieje inny świat.
              W życiu czasem tak bywa, że miłość przychodzi nie w porę i w dziwnych
              okolicznościach, czy to jest czyjaś wina? Czy to świadczy o niedojrzałości?
              • bell-a30 Re: poczucie winy... 27.04.10, 13:30
                Dlatego dla mnie takie sieroctwo nie powinno zakładać rodziny.Tylko
                szuakć wrażeń i sensu życia samodzielnie. Odkrył swoje powołanie jak
                się starzeć zaczął.
                • lu_bella Re: poczucie winy... 27.04.10, 14:47
                  A co można powiedzieć o dorosłej kobiecie, która bez portek w domu jest "zagubiona" ? tongue_out
                  • bell-a30 Re: poczucie winy... 27.04.10, 15:08
                    Te kobiety tutaj są tago przykładem. rzuci- nie rzuci, kocha- nie
                    kocha. Nudne to już.Jakby świat się kręcił wokół tego że trzeba
                    chłopu dogadzać.
                    • gazeta_mi_placi Re: poczucie winy... 27.04.10, 16:10
                      Czy to takie dziwne że związki uczuciowe dla niektórych osób są ważne?
                    • annajurczyk Re: poczucie winy... 27.04.10, 16:16
                      sa wazniejsue rzeczy w zyciu jak milosc, kazda osoba, ktora zostala
                      zdradzony wyrzuca taka niedojrzala sierote z domu, choc samam kocha
                      do upadlosci. Czy kiedys spojrzal kiedys ktos na to od tej strony?
                      zdradzony musi stlumic swoje uczucia dla tej osoby, ktora juz nie
                      chce byc razem, to znaczy, ze sie da poskromic milosc dla szacunku
                      dla siebie samego i dumy. Dla mnie najwazniejsze jest jak corka
                      mowi, ze jestem cool i ma do mnie zaufanie, ona wie, ze jej nie
                      zawiode i nie zostawie samej. Ojciec niestety nie potrafi z dziecmi
                      utrzymywac kontaktu, za bardzo jest zajety budowaniem nowego
                      szczescia. Ja sie w sumie ciesze, ze nie bede mu musiala na starosc
                      zmieniac pampersow, niech to robi jego mloda kochanka. Tez jestem
                      zdania, ze niedojrzale dupki nie powinny zakladac rodzin.
                      • lu_bella Re: poczucie winy... 27.04.10, 16:30
                        annajurczyk napisała:

                        > sa wazniejsue rzeczy w zyciu jak milosc, kazda osoba, ktora zostala
                        > zdradzony wyrzuca taka niedojrzala sierote z domu, choc samam kocha
                        > do upadlosci.

                        Jeżeli chodzi o autora wątku to ja mam wrażenie, że on właśnie dojrzał. Po wielu latach związku bez miłości zakochał się, zapragnął mieć dzieci.
                        Twojemu mężowi odbiło. Bywa i tak sad

                        Czy kiedys spojrzal kiedys ktos na to od tej strony?
                        > zdradzony musi stlumic swoje uczucia dla tej osoby, ktora juz nie
                        > chce byc razem, to znaczy, ze sie da poskromic milosc dla szacunku
                        > dla siebie samego i dumy.

                        Nikt nie każe tłumic uczuć. Inna sprawa, że są one sprzeczne. Ale w myśl Twojego rozumowania, to osoba, która się zakocha i nie odchodzi z małżeństwa też tłamsi swoje uczucia i na dodatek okłamuje.


                        Dla mnie najwazniejsze jest jak corka
                        > mowi, ze jestem cool i ma do mnie zaufanie, ona wie, ze jej nie
                        > zawiode i nie zostawie samej.


                        I tego sie trzymaj. to chyba ważniejsze niż mąż.

                        Ojciec niestety nie potrafi z dziecmi
                        > utrzymywac kontaktu, za bardzo jest zajety budowaniem nowego
                        > szczescia.

                        Chcesz powiedzieć, ze w przeciągu 4 tyg stracił dobry kontakt z dziećmi ? A możne on go nigdy nie miał ? suspicious


                        Ja sie w sumie ciesze, ze nie bede mu musiala na starosc
                        > zmieniac pampersow, niech to robi jego mloda kochanka.

                        tez tak uważam wink teraz znajdź sobie młodszego wink


                        Tez jestem
                        > zdania, ze niedojrzale dupki nie powinny zakladac rodzin.


                        Wierz mi, że znam paru naprawdę niedojrzałych dupków i niewiele ma to wspólnego z kochankami uncertain
        • gazeta_mi_placi Re: poczucie winy... 27.04.10, 16:17
          >Taka sierota ma
          czas właśnie na kochanki, nie pomagając przy domu, dzieciach,itp.
          itd.

          Syn ma 20 lat.
      • gazeta_mi_placi Re: poczucie winy... 27.04.10, 16:31
        Znam dużo kobiet które po tym jak mąż znalazł sobie kochankę i odszedł odżyły.
        Znalazły pracę zawodową (te które wcześniej nie pracowały),zapisały się na
        zajęcia sportowe i inne,zaczęły częściej udzielać się towarzysko.
        Czasem jednak są sytuacje gdzie odejście od żony daje dużo dobrego,także samym
        żonom.
        Choć przykre z drugiej strony,że żony dopiero po odejściu męża lub odkryciu
        romansu zaczęły się rozwijać,a wcześniej tylko dom,dzieci i mąż.
        • annajurczyk Re: poczucie winy... 28.04.10, 09:11
          to nie zawsze tak jest, ze zony sie zaniedbuja, ja teraz mysle, ze
          za bardzo go kochalam, bezgraniczna milosc moze wyczerpac obydwie
          strony. Maz zawsze mial dobry kontakt z dziecmi, dla chlopcow byl
          wzorem faceta a dla corki ukochanym tatusiem, teraz to po prostu
          inny czlowiek, nikt go nie poznaje i wszyscy bardzo cierpimy.
          Podobno milosc czyni nas lepszymi ludzmi, u meza tego niestety nie
          widze.
          • annajurczyk do simionka 28.04.10, 09:20
            dlaczego tkwiles w malzenstwie, ja tego nie rozumiem, wszyscy,
            ktorzy po 20 latach sie na nowo zakochuja mowia, ze tkwili w
            malzenstwie bez milosci. Czy pomysleliscie o tej drugiej polowie?,
            dlaczego ona musi tracic swoje mlode lata dla was tylko tkwiacych z
            wygody, nie lepiej to zakonczyc wczesniej? ale wlasna wygoda i
            egoizm sa silniejsze, jeszcze gdyby zona pozwalala oficjalnie na
            zdrade to tkwilibyscie dalej w takim zwiazku bez milosci, a zona
            niech sie zajmuje wami jak mamuska i o was dba. To dla was najlepszy
            uklad, jak cos nie wyjdzie to do mamuski na kolana aby pocieszyla,
            takich tez znam.
            • bell-a30 Re: do simionka 28.04.10, 12:06
              Właśnie takie sieroty tak funkcjonują, myślenie zależne od sytuacji.
              Jak za żoną szalał to naćpany był. Nikt go w kajdankach i na
              postronku nie trzymał.Bez żadnych zasad w życiu. Odnośnie opieki,
              taki 20latek nie potrzebuje żeby z tatusiem chodzić za rączke, mówię
              o małych dzieciach. ale takie sieroctwo to tylko szuka służącej co
              by się jego kiełbasą zabawiała, bo jak nie będzie grzeczna to
              pójdzie sobie innych pań poszukać.Właśnie takie sieroty co nie
              poświęcają czasu dzieciom, domowi, mają czas na kochanki i użalanie
              się nad sobą. Zająć się sobą pracą, mieć pasje, a nie rzuci- nie
              rzuci...itp, itd.
            • lu_bella Re: do simionka 29.04.10, 08:28
              annajurczyk napisała:

              > dlaczego tkwiles w malzenstwie, ja tego nie rozumiem,


              Do pewnych zmian potrzebny jest impuls. Czasem trzymamy się czegoś najzwyczajniej z przyzwyczajenia. Przychodzi moment, że mówimy w końcu- STOP sad i dziwimy się, ze tak długo w tym tkwiliśmy. Niestety dotyczy to wielu dziedzin życia.


              wszyscy,
              > ktorzy po 20 latach sie na nowo zakochuja mowiaze tkwili w
              > malzenstwie bez milosci.


              Autor nie zakochał się na nowo, tylko I-szy raz uncertain


              Czy pomysleliscie o tej drugiej polowie?,
              > dlaczego ona musi tracic swoje mlode lata dla was tylko tkwiacych z
              > wygody, nie lepiej to zakonczyc wczesniej?


              Nie ma dobrego momentu na zakończenie małżeństwa. jakby zrobił to wcześniej to poleciałyby gromy, ze kobietę z małym dzieckiem zostawił uncertain


              ale wlasna wygoda i
              > egoizm sa silniejsze,


              Wątpię czy w takiej sytuacji była wygoda suspicious

              jeszcze gdyby zona pozwalala oficjalnie na
              > zdrade to tkwilibyscie dalej w takim zwiazku bez milosci,

              A to już czysta spekulacja. Żona chyba wiedziała w jakie małżeństwo się pakuje. też mogła powiedzieć NIE. Zaryzykowała. Zaryzykowała swoje tzw. młode, najlepsze ( zdaniem co niektórych ) lata.


              a zona
              > niech sie zajmuje wami jak mamuska i o was dba. To dla was najlepszy
              > uklad, jak cos nie wyjdzie to do mamuski na kolana aby pocieszyla,
              > takich tez znam.

              Znowu spekulacje. Nie wiemy jakie były układy z tym małżeństwie. Może to żonie było wygodnie, bo chłop zarobił pieniądze, zajął się częścią prac domowych no i miała z kim iść pod rękę do kościoła ? wink
              Nie oceniałabym w tym przypadku tak ostro, bo mało wiemy. A życie to nie bajka. Każdy ma swoje problemy, tyle, że nie każdy o nich mówi.
              • annajurczyk Re: do simionka 29.04.10, 08:59
                bardzo pozytywne wytlumaczenie pobudek Pana, jego chyba juz nie
                interesuja nasze posty poniewaz nie udziela sie i nie dziekuje za
                dobre rady....
                • edypia111 Re: do simionka 29.04.10, 17:55
                  Wykaraskasz się, Anno. Tylko to zajmie Ci strasznie dużo czasu. Rzadsze będą amplitudy nastrojów, aż wreszcie nie będzie ich wcale. Obawiam się jednak, że to długa perspektywa czasowa. I mam nadzieję, że w tym czasie Twój ex też będzie już poukładany, że nie zdarzy Wam się historia powrotu. To bowiem zawsze czyni związek żałosnym i po jakimś czasie i tak okazuje się, że nic z tego nie wyjdzie.
                  Pozdrawiam i życzę siły.
                  • edypia111 Re: do simionka 29.04.10, 17:56
                    A to oczywiście była odpowiedź na Twój post w innym wątku smile
              • gazeta_mi_placi Re: do simionka 29.04.10, 14:18
                >Nie ma dobrego momentu na zakończenie małżeństwa. jakby zrobił to wcześniej to poleciałyby gromy, ze kobietę z małym dzieckiem zostawił.

                To prawda.
                Jakby chciał odejść gdy żona w ciąży-źle,bo wiadomo..
                Jakby dziecko było małe-też źle,bo matkę z małym dzieckiem porzuca.
                Jakby było nastolatkiem też źle,bo funduje rozwód dziecku w trudnym dla niego okresie dojrzewania.
                Jak dziecko ma 20 lat-też widać źle bo żonie zmarnował najlepsze lata.
                I tak źle i tak niedobrze wink
    • n.i.p.69 Re:Napisałeś, że..... 29.04.10, 11:05
      .....nie masz poczucia winy....hmmmm(?)>>>>>>>

      Pochwala zlego o sobie mniemania

      Myszolow nie ma sobie nic do zarzucenia. Skrupuly obce sa czarnej panterze.

      Nie watpio o slusznosci czynow swych piranie. Grzechotnik aprobuje siebie
      bez zastrzezen.

      Samokrytyczny szakal nie istnieje. Szarancza, aligator, trychina i giez zyja
      jak zyja i rade sa z tego.

      Sto kilogramow wazy serce orki,

      ale pod innym wzgledem lekkie jest.

      Nic bardziej zwierzecego

      niz czyste sumienie

      na trzeciej planecie Slonca.


      W.Szymborska
    • jawciazy Re: poczucie winy... 23.08.10, 06:53
      Zastanawiam się jak to wygląda po kilku miesiącach, pewnie się już nie dowiem niestety...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka