dotyczy linka : jak zostałam kochanką i co tu robic.... hehehe UCIEKAC
ku przestrodze

To trwało do wczoraj

Od lutego mieszkaliśmy razem, fajnie się układało, praktycznie zero kłótni. Niby fajnie ale cały czas pamiętałam jak mnie potraktował jak się dowiedziałam, że jestem w ciąży. Boże Narodzenie razem. Sylwestra chciałam spędzic z przyjaciółkami i zobaczyc jego reakcję. Kręcił nosem ale powiedział, że pójdzie do brata. Rano zadzwoniła jego żona, że córka jest chora, pojechał, przyjechał po 17 o 19 wychodził bo córeczka prosiła, żeby tatuś spędził z nią Sylwestra. Powiedziałam, że dla mnie to tak jakby spędzał z żoną sylwestra. Powiedział ze mała pójdzie wcześnie spac a on pojedzie do brata i zadzwoni do mnie. W międzyczasie jak był oczywiście wylądowaliśmy w łóżku. Czuły i w ogóle. Pojechał, nie zadzwonił, komórka wyłączona.... o 2 w nocy zadzwoniłam do jego żony. To była najlepsza rzecz jaką zrobiłam w życiu,a przynajmniej podczas życia z nim. Okazało się ze się przespali bo córka poszła wcześnie spac, na drugi dzień świąt też. Dzisiaj jego żona napisała smsa, więc trochę poesemesowałyśmy. I dowiedziałam się że w ogóle lądowali w łóżku

I było tak super. Wiem, że podkolorowała z tym super sexem podczas sylwestra, bo znam jego możliwości. Chciała mi dowalic. Więc jej powiedziałam, ze kiedyś powiedział, ze przy niej myślał że jest impotentem. Tyle mojego. Oczywiście wczoraj telefon jego matki z wyzwiskami, telefon do moich rodzicow. Ze mną jak dzwoniłam w nocy nawet nie chciał gadac. Napisał tylko smsa że nie mamy o czym rozmawiac, że jest draniem i w poniedziałek zabierze rzeczy. Że nie zsaługuje na żadną z nas, ze stracił wszystko, że jego przeznaczeniem jest samotnośc (hehehe kiedyś po takim tekście byłoby mi go szkoda). Wczoraj napisałam, ze chce klucze od mieszkania. Odpisał żebym przyjechała pod blok jego siostry. Zajechałam, otworzył drzwi samochodu, dał klucze, ani cześc , nic i zatrzasnął drzwi. Twarz taka zacięta, że masakra. Wkurzony bo jak ja mogłam zadzwonic, cztery lata robił ze mną co chciał a ja zadzwoniłam.Wczoraj zabrałam swoje rzeczy. W mieszkaniu zostawiłam tylko prezenty od niego. Zapomniałam o bransoletce, którą dostałam na święta. Chciałam podjechac pod "nasze" mieszkanie i zostawic mu za szybą samochodu ale stwierdzilam ze mam to gdzies. I zaniosłam do kosza

Dzisiaj napisał, zebym przywiozła mu klucze. Ani czy mogłabym ani czy mogę. Zapytałam, czy po takiej podłosci nie ma odwagi spojrzec mi w twarz. Napisał, że nie ma. Co mu napisałam w jeszcze dwóch smsach to moje, ale że generalnie że mnie bardzo skrzywdził,żeby wiedział chociaż i tak ma to gdzieś, smsy bez wulgaryzmów. Jeszcze wczoraj miałam ochotę spotkac się z nim w mieszakaniu i mu to wygarnac. Dzisiaj już nie. Odwiozłam klucze, byłam z koleżanką. Nie doszedł do samochodu. Wyszłam, rzuciłam klucze na chodnik i powiedziałam, ze tyle jest wart. Odjechałam. Jego mina ... ponoc bezcenna, nie widziałam. I tyle dla mnie po czterech latach jest wart mój były kochanek. Ideał, druga połówka, kotuś. Smsy dzisiejsze z jego żoną... były jak terapia. Nie wiem ile było w nich prawdy, na pewno co jakiś czas ją bzykał. I wiecie co kiedyś był taki czas że nie chciałam żeby wrócił do żony, dzisiaj nie ma to dla mnie znaczenia. Nie chciałabym byc na jej miejscu. Do wczoraj wierzyłam ze jest uczciwy, ale zawsze wiedziałam ze nie wybaczę mu zdrady

Na początku jak mieszkał z nią, to niby było inaczej, bo są razem blablala więc pewnie sypiają mało kiedy ale sypiają. Ale skoro mieszkał ze mną i poszedł do innej, nigdy

I wiecie co teraz czuję ulgę. Olbrzymią ulgę. Trzeba było jeszcze tego roku żeby to skończyc. Rok temu nie spałam po nocach. Dzisiaj mi się spało świetnie. Może będę miała jakieś gorsze momenty ale nowy rok zaczęłam z czystą kartą

Szczęście w nieszczęściu. I jeżeli drogie koleżanki zaczynacie romansowac to powiem wam jedno... idźcie w drugą stronę. A jeżeli facet tak bardzo kocha to niech się najpierw rozwiedzie. Bo może i niektórym kochankom się zdarza, że facet zostawi żonę. Ale niewiele ma to "szczęście". Ja zmarnowałam cztery lata, wierząc w to że będziemy razem. I nie mam zamiaru zmarnowac nawet jednego dnia więcej na romans z zajętym facetem. I powiem wam jeszcze coś, w większości na tym forum są kobiety, które mają problemy albo z kochankami albo z mężami. Kobiety, które są szczęśliwe ze swoimi facetami nie piszą na forum. Jak zaczęłam tu pisac , to w momencie kiedy było źle a nie jak fruwałam, i mam nadzieję, ze może jednej z Was, ktora czyta posty innych kobiet z nadzieją że faceci zostawiają żony, a jak nie zostawiaja to z nią będzie inaczej ta wiadomośc pomoże odejśc. Dla mnie on byl ideałem. A tak naprawdę to było jedne wielkie kłamstwo. Na szczęście jest to za mną i tego Wam życze.