Swego czasu mój mąż się zakochał, zauroczył i pomimo obowiązków, dzieci i tego co nas łączyŁO poszedł w długą- związał się z ukochaną i urodziło im się dziecko.
Wzięliśmy rozwód, minęły 2 lata- stanęłam na nogi i ... odczepić się od niego nie mogę. Nocne smsy, niezapowiedziane wizyty poza czasem odwiedzin dzieci, komplementy, prezenty i inne pierdoły dające wyraźny sygnał tokowania misia w moją stronę. Mało tego-zaczął mi się zwierzać

Cóż kiedy to mnie już nie interesuje- mam swoje towarzystwo, ciekawą pracę, życie, może i kogoś na dłużej.
Śmiać mi się chce po prostu.
I pytam- KOCHANKO CO Z TOBĄ?
Po ciąży zbrzydłaś, nie dbasz już o swojego misia, czy jakaś nuda się zakradła do Was, że będąc z wizytą u dzieci przedłuża ją w nieskończoność zagadując o kolacji ze śniadaniem?
Ogarnij się kobieto, bo zaraz staniesz się next EX!