ladymama2828
26.04.14, 12:31
Dla tych, co może mnie troszkę pamiętają sprzed 3 lat to pragnę powiedzieć, że moja bajka zakończyła się szczęśliwie.
Oczywiście nie ma reguły, ale tu zazwyczaj prowadzone były słowne przepychanki między żonami i kochankami, podczas których stygmatyzowano, że żony to zapewne "zdradzane żony" a kochanki to "naiwne kochanki"... Splot zdarzeń, że ja i on-poznani na szkoleniu, na drugim końcu Polski, nie wiedzieliśmy nawet, że jesteśmy z tego samego miasta...Potem bardzo trudny czas-eksplozja uczuć, mój rozwód, kłopoty finansowe, jego rozwód, wyprowadzka, mieszkanie kątem gdzie popadnie, dyżury, przychodnie, poradnie, moje egzaminy specjalizacyjne. By wreszcie po 3 latach powiedzieć, że udało się.
To on był zawsze wtedy, gdy było mi ciężko i trzeba było kopnąć mnie w tyłek. To ja stałam przy nim, kiedy nie miał już sił. Miłość przetrwa każdą niepogodę.
W ten piękny wiosenny dzień chciałam Wam tylko powiedzieć, że jak się bardzo chce i jeśli to jest prawdziwa miłość to człowiek wszystko przetrwa. Dla samego sexu, podekscytowania i chemii to pewnie nie byłoby warte tylu wyrzeczeń. Ale gdy w tym wszystkim poza miłością są wspólne pasje, zrozumienie i totalna akceptacja to zawsze trzeba ryzykować!!!
Trzymajcie się wiosennie
LadyMama