03.02.07, 23:34
a czy ktos z was zna lekarza (w Polsce, a najlepiej w Warszawie), ktory by
znal sie na tej diecie u mozna by sie bylo z nim skonsultowac?
Ja mam duzo zapalu (pierwszy tydzien za soba), lubie eksperymenty i ta dieta
mi sie wydaje przyjemna w uzyciu, ale mam ciagle watpliwosci i niesmialosc -
ja sie wychowalam na makrobiotyce (a tu jakies L-karnityny..) i zawsze
slyszalam, ze watrobe sie oczyszcza odstawiajac mieso...
A poza tym mam pewien problem, coraz powazniejszy - cos w rodzaju zgagi. Po
kazdym jedzeniu, i po wodzie zurawinowej czuje taki bol w okolicy mostka.
Chyba zgaga, ale bynajmniej nie przechodzi i niepokoi mnie. Czy ktoras z was
cos takiego przerabiala? pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kompotzsushi Re: lekarz, zgaga, makrobiotyka 04.02.07, 02:00
      Cześć, wiem, o czym mówisz.
      Od razu jednak zastrzegę, że nie znam takiego lekarza, ale :
      1. Wiele lat temu stosowałam makrobiotykę i to dość ortodoksyjnie (ja już tak
      mam), ale nie wytrzymała ona konfrontacji z moim życiem zawodowym (wspólne
      obiady z ludźmi z pracy, późne powroty do domu, brak czasu na gotowanie,
      monotonia jadłospisu i spowodowana tym totalna niechęć mojego męża).
      Niestety, makrobiotyki moim zdaniem nie da się stosować częściowo, więc moje
      sporadyczne "popełnienia" np. słodkiej bułki (tyko to dostępne w sklepiku w
      porze lunchu), małego piwa, normalnego obiadu, spowodowały totalne rozluźnienie
      i totalne tycie, niestety.
      Po wielu latach, a zwłaszcza po urodzeniu dziecka mój stosunek do mięsa zmienił
      się na pozytywny, l-karnityna zaś jest substancją pozyskiwaną z mięsa. Ja się
      już nie boję. Fakt, nie je się tu rzeczy w całości, tylko jakieś ekstrakty
      (l-karnityna, białko serwatkowe, witaminy, zioła - sylimaryna, chrom...) i do
      tego jeszcze zero soli, zero tamari... ZERO PEŁNEGO RYŻU! Ale cóż, nawet Ohsawa
      pisał w swoich książkach, żeby samodzielnie poszukiwać.

      2. To pieczenie w górze żołądka - to jest choroba refluksowa. Ja to mam. Kwas
      żołądkowy podchodzi do dolnego zwieracza przełyku. Miałam to wiele lat, leczyłam
      się u gastrologa (z tytułem profesorskim), dostałam na to omeprazol i łykałam
      przez jakiś czas. Potem już tylko sporadycznie, żeby przerwać "eskalację" tych
      objawów. Na początku tej diety, co dziwne, nie miałam takich problemów, nawet po
      czosnku i cebuli, myślałam, że wyzdrowiałam. Niestety, zrobiłam sobie ostatnio
      te wypłukujące "ciasteczka" i zaczęło się pieczenie, odbijanie. Przez pierwszy
      dzień nie robiłam nic, postanowiłam przeczekać, ale nie przeszło. Na drugi dzień
      wzięłam rennie (neutralizuje kwas), efekt był krótkotrwały.
      Dzisiaj jednak wzięłam rano mój omeprazol (na receptę!) i zastosowałam
      następujące środki:
      - rano łyżkę mielonego siemnienia zalałam wrzątkiem, powstał kleik, to był mój
      pierwszy napój, zrezygnowałam z wody z cytryną (potem będę ją po prostu bardziej
      rozcieńczać)
      - na śniadanie zrobiłam koktail z serwatki z jagodami, a nie z moimi ulubionymi
      malinami, które mają drażniące żołądek pestki + kromkę chleba esseńskiego (faza 2)
      - potem jajko na miękko, a nie na twardo (łatwiej strawne)
      - na obiad zjadłam nie mięso, ale rybę (filet z mintaka)
      - nie jadłam dzisiaj surowych warzyw (moja ulubiona rukola dwa dni wcześniej
      "dobiła" mój żołądek), tylko gotowane
      - sok żurawinowy piłam mocniej rozcieńczony (najlepiej rób go sama, wg przepisu
      z książki, on nie jest zbyt intensywny)
      - na kolację jajko z warzywami, wcześniej gruszkę
      Jutro rano znów wezmę mój lek i mam nadzieję, że na tym poprzestanę, bo chodzi o
      czasowe "wyłączenie" produkowania kwasu, żeby podrażnienia żołądka/przełyku
      miały czas się zagoić. Potem, byle nie szaleć, wszystko wraca do normy.
      Tak to jest ze mną. Tobie proponuję wizytę u gastrologa (nie u internisty, nie u
      chirurga - mnie nie pomogli - zapisywali mi ranigast i nic to ne dawało).
      Spróbuj też modyfikować dietę do potrzeb swojego organizmu, polecam kleik z
      siemienia lnianego, zaraz sama taki wypiję i... spać!

      A jak nic to nie da, to rzuć to w cholerę i wracaj do makrobiotyki.
      Pamiętaj, Twoje zdrowie na pierwszym miejcu!
      • jagi1234 Re: lekarz, zgaga, makrobiotyka 04.02.07, 21:54
        dzieki kompotzsushi! :)
        ta makrobiotyka to bardziej ksztaltowala moj swiatopoglad niz dzialanie na
        codzień... Więc się przestawię zapewne, a twoje wsparcie jest bardzo cenne.

        No i to co mowisz o refluksie, to dla mnie zupełnie nowe rzeczy. W ogóle po raz
        pierwszy mam ten problem, po tygodniu PWT mi się zrobiło. Może byłam za
        gorliwa, za dużo tej żurawiny... Kupię sobie może na początek ranigast i
        zobaczymy. To znaczy dziś odstawiłam całkiem żurawinę i wiesiołek (bo tam
        napisane, że moga byc wzdęcia..) oraz jajka (bo faktycznie po jajku na twardo
        kilka dni temu coś takiego się zaczęło). No i jest lepiej. Poczekam pare dni na
        czystej wodzie i zobaczymy... Bardzo bym nie chciała przerywac PWT - mam całą
        zamrażarkę zurawiny :)), no i w ogóle dobrze mi idzie (smakuje mi bez soli i
        olej lniany, i nawet smażenie na bulionie..), ale tez sie boję żebym sobie nie
        zrobiła jakiegoś kuku. A czy ten żołądek reaguje refluksem na jedzenie
        ciężkostrawne czy tez po prostu na kwas? Czy na wszystko co drażni?
        Pomysł z kleikiem jest super na pewno jutro rano od tego zacznę.
        • misia_mama_ptysia Re: lekarz, zgaga, makrobiotyka 05.02.07, 11:33
          Hmmm, zanosi się na to iż każda osoba mająca problemy z żołądkiem przy
          rozpoczęcia pwt ma problemy ze zgagą. Ja miałam podobnie, a przy 2 czy 3 dniu
          picia soku z żurawiny pojawił mi sie nieprzyjemny zapach w ustach. O rany,nie
          wiedziałam już co robić , bo mycie zębów pozostawiało krtótkotrwały efekt. Na
          szczęście to minęło, podejrzewam / żurawina ma właściwości grzybobójcze/ że
          leczył mi się przełyk.
          Od dzisiaj wracam ponownie do pwt i nie mam tego efektu co za pierwszym razem,
          ale odstępstwo w stronę słodkiego skutkuje zgagą /w zeszłym tygodniu robiłam
          faze przygotowawczą, ale przyjechała babcia do wnuka , no i dogadzała
          kulinarnie, nie powiem - zgrzeszyłam odrobinę/

          Pozdrawiam
          misia:))
          • kompotzsushi Re: zgaga, makrobiotyka 05.02.07, 12:55
            Jagi, mnie myślenie makrobiotyczne też zostało do dzisiaj, bo ono coś w sobie
            ma, poza tym dzięki znajomości makrobiotycznych "patentów" przetrwałam mleczną
            alergię mojego syna, praktycznie bez ciągłego podawania leków, sama dieta.
            To mnie pociąga w PWT, że stosunek autorki do mleka jest dość chłodny (jak w
            makrobiotyce), przejrzałam sobie ostatnio jedną z moich ulubionych książek
            Annemarie Colbin "Odżywianie i zdrowie", w którym porównuje skład mleka krowiego
            i kobiecego - wnioski są proste - serwatka jest dla nas ok, kazeina (ser) -
            niekoniecznie...

            W sprawie refluxu - ja w najgorszym okresie miałam go prawie po wszystkim, ale
            najbardziej po czosnku, cebuli i tłustych potrawach, zwłaszcza mięsnych, choć
            też np. po łososiu i śledziach, które uwielbiam, i po jajkach na twardo, też po
            mocnej herbacie i po gotowanym kurczaku (ale po pieczonym nie?!).
            Kwaśne potrawy napawały mnie wręcz strachem, po nich mi się też zaostrzało, ale
            raczej uważam, że one nie powodowały refluxu, tylko pogarszały istniejącą sytuację.

            Ja na PWT w ogóle nie reaguję na czosnek i cebulę (dawniej miałam po nich też
            okropne i bolesne wzdęcia, brr..).

            Zauważyłam też, że dużo daje zastąpienie większości mięsa średniotłustymi rybami
            (mintaj, panga), co również zbliża nas trochę do makrobiotyki.
            Jak Ci się polepszy trochę, to wypróbuj jajko na miękko, jak miałam małego psa,
            to weterynarz kazał mu dawać jajko na miękko, bo to nawet dla szczeniaka
            najłatwiej strawne i najlepiej przyswajalne.
            Wiesiołka bym się nie bała, bo reflux i wzdęcia to 2 różne rzeczy.

            Jagi, jak Ci pomaga ranigast, to fajnie, dla mnie on był do niczego. A na nagły
            atak refluxu dobre jest rennie (tylko zawiera trochę cukru, niestety), które
            neutralizuje kwas, a nie obciąża wątroby, bo ma jakiś taki prosty skład.

            Misia, ten nieprzyjemny zapach w ustach to mógł być znak lekkiej ketozy -
            przejścia organizmu na spalanie tłuszczu zamiast węglowodanów, co jest częste w
            dietach niskowęglowodanowych. Z tego, co wiem, to raczej dobry (choć niezbyt
            piękny) znak.

            Trzymajcie się!
            • misia_mama_ptysia lekarz 05.02.07, 22:24
              byłam na wykładzie z oleofarmu nt. oleju lnianego >podczas pytań polecił siebie
              lekarz dr Wojnowski z INEGRUM, mówił że badają, przyglądają się ludziom
              stosującym dietę z olejem lnianym. Może on Tobie pomoże , choc przyznam , że
              wyglądało to troszkę jak autoreklama.
              Pozdrawiam
              misia :))
              • jagi1234 Re: lekarz oraz L-karnityna 06.02.07, 15:43
                dzieki Misiu, no zobacze co z tym lekarzem - poszukam tego Integrum w necie,
                ale jak mi sie problem utrwali to gastrolog jednak pewniejszy ;). na razie
                stosuje sie do wskazowek kmopotzsushi i odczuwam znaczna poprawę!!
                pozdrawiam
                czy ktos pamieta czy w ktoryms watku sa informacje jaka L-karnityne stosujecie?
                nie moge sie dokopac.
                • kompotzsushi Re: L-karnityna 06.02.07, 20:51
                  Pamiętam z książki, że musi być co najmniej 1000 mg l-karnityny dziennie.
                  Ja kupuję firmy ACTIVITA 600mg, ale czystej karnityny jest tam 500mg, biorę 2
                  tabletki godzinę przed ćwiczniami, a jak nie ćwiczę, to w przerwach między
                  posiłkami po 1 tabletce.
                  Sama nie wiem, czy to pomaga, pewnie ma swój udział w całości planu.
                  Dziwne, od kilku dni moja waga stoi, za to ubywa mi cm w pasie i biodrach.
                  No i już trochę większe obciążenia ustawiam sobie na siłowni, więc pewnie
                  mięśnie rosną, a co? Będę jak Pudzianowski niedługo!
                  • kompotzsushi Re: jagi 06.02.07, 21:08
                    Jagi, trzymaj się, kombinuj. Sprawdzaj, co Ci szkodzi, a co nie, tak jak to
                    robisz teraz. Swoją drogą dałaś czadu z tym węgorzem, ja bym po tym miała szok
                    żołądka. Zauważyłam wcześniej, że tłuste rzeczy mi mniej szkodzą na żołądek, gdy
                    zjadam jednocześnie ok 2x tyle węglowodanów (czyli schabowy z ziemniakami,
                    węgorz z chlebem). Ale to idealna droga do tycia. Z drugiej strony przez te
                    tendencje nie mogłam stosować metody Montignaca, bo tam są całkiem tłuste
                    potrawy np. mięsne + same warzywa. PWT nie szkodzi mi tak bardzo, bo tu białka
                    są chude i towarzystwo warzyw jest ok. Co ciekawe, nawet cała łyżka oleju
                    lnianego nie jest mi w stanie zaszkodzić... Więc może ta różnica w rodzaju
                    tłuszczu jest najważniejsza.

                    Nie wiem, skąd ten cholerny reflux się bierze. Ja nawet dałam sobie zrobić
                    gastroskopię (da się przeżyć, bo to trwa bardzo krótko), pokazała mi jakąś
                    maleńką, chyba wrodzoną, przepuklinę na granicy żołądka i przełyku, może to
                    to... Ale co to zmieni? Przecież się nie będę operować na takie głupstwo, trzeba
                    przystosować sposób jedzenia. Mnie to znowu dziś dopadło - na siłowni, na
                    bieżni. A wcześniej zjadłam jajecznicę z surową cebulą, nie brałam też dziś
                    leku. Może pobiorę go jeszcze kilka dni. Moja gastrolog twierdziła, że to może
                    być też ze stresów. Hmm...
            • misia_mama_ptysia Re: zgaga, makrobiotyka 05.02.07, 22:26
              O kompotzsushi, dzięki za wyjaśnienie tej przykrej dolegliwości
              pozdrawiam
              misia :))
            • jagi1234 Re: rownowaga kwasowo-zasadowa 27.03.07, 00:32
              Kompotzsushi, a czy masz wiedze o tym czy ta dieta (jedzenie tyle białka) nie
              spowoduje u nas zakwaszenia organizmu? Ja sie tego boje, bo wiem, ze to
              niezdrowe, a z drugiej strony czuje sie tak dobrze (mam energie, zniknely
              typowe dla mnie napady sennosci), ze trudno pomyslec aby to dieta mi nie
              sluzyla. Wiesz cos o tym? (pytam, bo ty wiesz o wszystkim :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka