Dodaj do ulubionych

Przygarnę kotka

27.03.10, 10:39
Przygarnę kociaka , najchętniej ok 3 miesięcznego do domu w marysinie.Zapewniam dobrą opiekę i towarzystwo miłego psa ;) Kotek nie musi być wysterylizowany,mogę sama się tym zająć i zaprowadzić go do weterynarza,jak tez zapewnić odpowiednie szczepienia.Prosze o kontakt na maila zauencz@wp.pl
pozdrawiam :)
Obserwuj wątek
    • Gość: dor Re: Przygarnę kotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.10, 21:05
      zajżyj na allegro, tam za przysłowiową złotówkę można kupić kotka.
      Pozdrawiam
    • kafa9 Re: Przygarnę kotka 06.07.10, 00:54
      czy ogłoszenie jest nadal aktualne. posiadam 9 tygodniowe kociaki!
    • Gość: kasia Re: Przygarnę kotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.10, 18:06
      ja mogę oddać jeśli jesteś zainteresowana kasiau3o2.pl
    • superplebs Re: Przygarnę debilka 19.08.10, 13:55
      Słuchajcie no rybeńki ...

      Ponieważ któryś z was kretynów ruszył nazwisko „Reszke”, nie mamy już
      najmniejszych powodów, żeby dalej chronić małego 29 – letniego chłopczyka
      Alanka...Miał czas, nie skorzystał, won!!!
      Otóż ten niewinny chłopaczek robił był właśnie maturę, gdy Fundusz alimentacyjny
      upomniał się o zwrot nienależnych świadczeń.. Pytasz debilku: „ po co Alan
      miałby się kontaktować z matką, on nie chce jej widzieć, raz to powiedział i
      wystarczy, módlcie się, żeby się nie odezwał i nie napisał, jakie mu urządziła
      sieroce dzieciństwo!!”... Zacznę – jak przystało w katolickim kraju - od
      modlitwy – otóż z drżeniem serc naszych oczekujemy na rewelacje – możemy nawet
      podpowiedzieć ich treść: „Sylwia zażywała narkotyki i leczyła się
      psychicznie”.... Narkotyki zażywał kiedyś niedoszły narzeczony Sylwii, zaś
      rzeczywiście musiała skorzystać z pomocy psychiatry po ciężkim pobiciu przez
      ówczesnego swego męża „damskiego boksera” Jana R., czyli ojca Alana R
      Ten cwaniak – już jako były mąż - chciał to wykorzystać i zamknąć ją w Szpitalu
      Psychiatrycznym – wykorzystując swoje koneksje we Wrocławiu - ale Sylwia
      zażądała badań, które wykluczyły jakiekolwiek kłopoty z jej „psyche” !!!„ i
      misterny plan Jana R. poszedł się je.... Piszecie kretynki o obowiązku
      alimentacyjnym. Otóż w każdym normalnym kraju – a Polska jak wiadomo do nich nie
      należy – w momencie rozwodu zapada decyzja i dziecko może być zarówno z matką,
      jak i ojcem. Sylwia zostawiając Janowi R. wszystko zostawiła mu także syna
      albowiem wolała opiekę „własnego” alkoholika aniżeli opiekę jego „dziadka” czyli
      swojego ojczyma – pijaka Edwarda Janusza T. Jan R. w ramach tej „opieki” szybko
      się ożenił zapewne z jedną z tych co to w klubiku poznawał a następnie wywalał
      nogą z łóżka i niewinny cherubinek Alanek musiał na to patrzeć....
      Ale po kolei...Więc gdy dowiedział się o sprawie sądowej zrobiło mu się mokro w
      gaciach. Nie było mu mokro gdy wraz z oszustem tatusiem niejakim Janem R.
      wytoczyli sprawę Sylwii podając nieaktualny jej adres doskonale wiedząc, że nie
      mieszka już we Wrocławiu tylko w Jeleniej Górze. Ponadto Alan otrzymywał wówczas
      niewielkie bo niewielkie ale jednak alimenty za pośrednictwem Komornika, któremu
      Sylwia jak najbardziej podając adres wpłacała co miesiąc pieniądze. Gdyby więc
      muzyk jakiś tam nauczyciel zawodu, czy muzyki Jan R. dołożył należytej
      staranności bez trudu ustaliłby adres swojej byłej żony. Sylwia odwołała się od
      wyroku, gdy tylko zapukał do niej komornik z nową wieścią i doszło – w wyniku
      skargi na wznowienie postępowania - do rozprawy, na którą Alan przybył z
      trzęsącymi się nóżkami. Był wówczas maturzystą i alimenty jeszcze mu się
      należały w odróżnieniu od późniejszej próby ich wyłudzenia (wspólnie i w
      porozumieniu z tatusiem, bo brakowała mu na budowę domu). Wtedy nie uczył się
      już, a pracował – i wiadomość ta nie pochodzi z kosmosu jeno od jak najbardziej
      jego zgorszonej postawą Alana i jego ojca ciotki, obecnie mieszkanki Mińska
      Mazowieckiego – w Australii i w Irlandii... A propos cioci, to muzyk Jan R.
      brzydził się chałturami, przeto wylegiwał się do południa, ale nie brzydził się
      brać pieniędzy od swojej siostry też muzyka, gdy ta chałturzyła za
      granicą....Ot, taka dziwna moralność. Na wniosek stron sędzia zarządziła
      przerwę. Podczas krótkiego spotkania matki z synem Alan błagał żeby ona wycofała
      sprawę, bo on nie chce mieć kłopotów i będzie dobrym dzieckiem oraz będzie z nią
      w kontakcie.... Ponieważ jednocześnie Sylwia załatwiała zamianę mieszkania ze
      swoją matką i drugim mężem i oszust Alanek ujął ją tym swoim bajdurzeniem
      zdecydowała się wycofać sprawę i przejąć zadłużenie z
      Funduszu na siebie. Gwarantem był jej nowy mąż Paweł P. (czyli tatuś dwóch
      kolejnych „nieszczęśliwych” według wpisów internetowych dziewczynek, malutkich
      dziewczynek: 19 i prawie 16 latek...) Pawełek kiwał głową no bo jako chłopek
      spod Łodzi miał już dach nad łbem, a jednocześnie w tajemnicy przed żoną
      uzyskawszy podstępnie fikcyjną rozdzielność majątkową zaczął ją zadłużać w jej
      własnej Firmie, w której był pełnomocnikiem, w ZUS-ie... I tak powstało
      zobowiązanie alimentacyjne (nie do Alana tylko Funduszu) Sylwii.
      O prawdziwych intencjach „chcącego się wówczas spotkać z matką 19 – latka Alana
      R. dowiedziała się praktycznie zaraz po podpisaniu ugody w Sądzie, gdy Alan
      telefonując do swego tatusia powiedział: „Nic z tego oni mają
      rozdzielność....Może nam dzisiaj Alanek wytłumaczy sens tych skomplikowanych
      zaszyfrowanych słów.... c.b.d.o.

      * * *

      O postępowaniu z dłużnikiem alimentacyjnym, o którym tłumoku dla ubogich piszesz
      dalej można mówić gdy sie ma wyrok sądowy, albo co najmniej
      zabezpieczenie....Tak się składa, że małoletnie Paulina P. Była do pierwszych
      dni lipca na moim utrzymaniu (podobnie jak jej odcięta od Firmy matka), a nie
      przypominam sobie żebym był jej ojcem....Więc może najpierw Pawełku oddaj
      „kaskę”, którą niepotrzebnie roztrwoniłeś (może ci teraz zabraknąć) na
      detektywów, a potem piszcie debilki o jakichkolwiek zobowiązaniach, a także o
      „sumieniu”, które akurat dla was jest pojęciem zupełnie abstrakcyjnym !!!A i
      jeszcze jedno: jak tam dieta z gotowych zupek oglądaczu „Turbo”

      * * *







      „nijaka jana niczego od was nie żąda durnie jak narazie („na razie” pseudo
      polonistko, ale w wieku 71 lat trudno się już uczyć...nawet mając ciałko....) to
      wy od niej żądacie za chwilę będziecie żadać odszkodowań za wasze kapuściane
      decyzje od samego początku waszego spotka” Oczywiście swoje za te plugastwa
      zapłacisz razem z tym swoim knurem, procesy już ruszyły, a będzie ich i więcej i
      droższe dla was! Ale teraz będzie o twoim ukochanym „dziecku” - czyli TOZ-ie,
      który skutecznie rozwaliłaś. Otóż przypomnę ci, że gdy twój ukochany obecnie, a
      przedtem twierdziłaś, że ma wyraz twarzy niedorozwiniętego zięć postanowił
      odciąć jedzenie dla psa o imieniu „LUNA”, którego kilka dni wcześniej Katarzyna
      P wzięła ze schroniska rozpętałaś przeciwko niemu prawdziwą wojnę w
      jeleniogórskim oddziale TOZ-u (oczywiście telefonicznie i bodaj w weekend).
      Zapewniłaś więc panu zięciowi wizytę inspektorów z TOZ-u. Ostatecznie Kaśka wraz
      z psem wylądowała w Gulczewie, gdzie Luna znalazła nie tylko żarcie, ale także
      spory wybieg.....Ale to akurat już nie twoja zasługa pani prezes....V – jak ty
      to mawiałaś – władzy kilka dni później byłaś już przyjaciółką Pawełka, a naszym
      zajadłym – także internetowym – wrogiem. To się nazywa kameleon, a nie skorpion
      pisarzyno nocna

      * * *





      Piszesz ciemniaku: „cudzego konia i cudzą rzeke jak wszystkim”...po pierwsze nie
      przypominam sobie, żeby w Polsce sprywatyzowano rzeki, szczególnie tak duże jak
      Bug. A co do „cudzego konia”....Gdyby wszystkie konie mojego zmarłego ojca,
      które dzięki brakowi zainteresowania niektórymi składnikami spadku przez mojego
      syna Janusza bezprawnie przebywające po ludziach (nawet łącznie z bryczką jak to
      jest w przypadku „opowiadacza” Jerzego B.) wróciły dziś do Gulczewa, to
      powstałaby niezła stadnina. A więc chłoptysie i dziewczęta może wreszcie sobie
      przypomnicie na czyich karkach jeździcie.....???!!! Pewnie nie wiecie nawet
      dlaczego...

      * * *

      Piszesz dalej ciaptaku: „ Ciekawe jakie wakacje zapewnial plebs swoim 2zonom i
      dzieciom z pierwszego malzenstwa pochwal sie swoimi w

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka