Dodaj do ulubionych

Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny dostali Ame...

05.10.09, 12:05
W naszej nauce też pewnie byłyby takie nagrody, gdyby nie kierowali
nią, w znakomitej większości, starsi panowie i starsze panie,
których głównym celem jest obrona zdobytej pozycji zawodowej (wypada
dodać, że w przeważającej mierze są to ludzie bez lub z mizernymi
osiągnięciami w skali międzynarodowej).
Z tych względów młodzi, zdolni zmuszeni są emigrować lub porzucić
badania na rzecz biznesu.
Tutaj też dramatycznie przydałaby się reforma.
Obserwuj wątek
    • aeromonas Re: Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny dostali A 05.10.09, 12:40
      Generalizujesz i przesadzasz. Jak rozumiem - chciałabyś "reformy"
      polegającej na zwolnieniu wszystkich powyżej 40 lat i zastąpienia
      ich "młodymi zdolnymi". Duża część tych "starszych pań i panów" ma
      poważny dorobek naukowy, opublikowany w znaczących zagranicznych
      czasopismach - teraz po prostu inaczej się nie da. Młodych zdolnych
      nikt nie wyrzuca, zresztą nie ma ich zbyt wielu. Problemem jest
      skandaliczne niedofinansowanie samych badań oraz absurdalnie niskie
      zarobki. Mało który młody zdolny ma zapał do pracy za 1200 zł
      miesięcznie, a mając do dyspozycji 20000 zł rocznie na badania
      niewiele można zdziałać. Biorąc pod uwagę pieniądze przeznaczane na
      naukę (podobnie, jak w przypadku służby zdrowia), efekty są i tak
      proporcjonalnie niezłe.
      • babcia.klozetova Re: Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny dostali A 05.10.09, 13:02
        Dodatkowo sprawę na łopatki kładzie system studiów doktoranckich: nie liczą się
        do stażu pracy i wynagrodzenie głodowe. Kto za to utrzyma rodzinę??
      • adam02138 polscy naukowcy=polscy pilkarze 05.10.09, 13:43
        To sa mity.

        Pieniadze na badania sa, ERC, ESF, i inne agendy UE. Trzeba chciec i
        umiec. Wiekszosc polkich naukowcow zwyczajnie nie ma kwalifikacji by
        sie ubiegac o te pieniadze.

        Jak sie wezmie pod uwage poziom i miejsce publikacji, ich
        cytowalnosc, to 2000 zl pensji dla przecietnego adiunkta jest i tak
        za wysoki.

        Ale rozumiem ze jakbysmy mieli te pieniadze co Amerykanie to bysmy
        rowniez Nobla mieli.

        Przypomina mi to nasa kadre pilkarska, tez narzekali ze malo kasy.
        Teraz kasa na poziomie swiatowym, a wyniki jeszcze gorsze.

        aeromonas napisała:

        > Generalizujesz i przesadzasz. Jak rozumiem - chciałabyś "reformy"
        > polegającej na zwolnieniu wszystkich powyżej 40 lat i zastąpienia
        > ich "młodymi zdolnymi". Duża część tych "starszych pań i panów" ma
        > poważny dorobek naukowy, opublikowany w znaczących zagranicznych
        > czasopismach - teraz po prostu inaczej się nie da. Młodych
        zdolnych
        > nikt nie wyrzuca, zresztą nie ma ich zbyt wielu. Problemem jest
        > skandaliczne niedofinansowanie samych badań oraz absurdalnie
        niskie
        > zarobki. Mało który młody zdolny ma zapał do pracy za 1200 zł
        > miesięcznie, a mając do dyspozycji 20000 zł rocznie na badania
        > niewiele można zdziałać. Biorąc pod uwagę pieniądze przeznaczane
        na
        > naukę (podobnie, jak w przypadku służby zdrowia), efekty są i tak
        > proporcjonalnie niezłe.
        • thannatos Re: polscy naukowcy=polscy pilkarze 05.10.09, 14:53
          adam02138 napisała:

          > To sa mity.

          > Pieniadze na badania sa,

          Zgadzam sie. To znaczy ogolnie w Polsce przeznacza sie mniej pieniedzy na badania biomedyczne niz na "Zachodzie", ale sa w Polsce LICZNE laboratoria/kliniki majace finansowanie na przecietnym poziomie europejskim i publikujace na poziomie o wiele nizszym niz przecietny poziom europejski. Po prostu szefowie tych laboratoriow maja "plecy w ministerstwie" na tyle silne, ze moga zalatwic sobie kazdy grant (krajowy, bo na ich wypoty na Zachodzie nikt by nawet nie spojrzal), a do tego nie musza sie obawiac, ze ktos ich bedzie probowal z tych finansow rozliczyc. Moga wiec sobie spokojnie oni i ich adiunkci jezdzic po atrakcyjnych turystycznie miejscach na "konferencje" i na tym wlasciwie konczyc swoja dzialalnosc naukowa. Nazwiskami rzucal nie bede, bo i tak to nic nie zmieni.

          Musze jednak przyznac, ze znam tez kilka (niestety tylko kilka) polskich laboratoriow, ktore dorownuja laboratoriom zachodnioeuropejskim z swojej dziedzinie, a nawet czasami je przewyzszaja. I znow nie bede wymienial nazwisk, ale poddam tylko delikatnie haslo: Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej. Jest to obecnie chyba jedyna POLSKA instytucja, ktora takich ludzi zauwaza i naprawde sie nimi opiekuje.

          Niestety druga grupa laboratoriow staje do nierownej konkurencji z pierwsza o granty ministerialne. I nadal okazuje sie, ze "plecy" sa wazniejsze od "pracy".

          Wracajac jednak do pierwotnego stwierdzenia - problem finansowania polskiej nauki jest nastepujacy:
          1. ze wzgledu na istnienie tej pierwszej z w/w grup laboratoriow, naukowiec polski spostrzegany jest w kraju jako darmozjad i pasozyt. Kto o zdrowych zmyslach przeznaczy pieniadze na cos takiego (oczywiscie o ile nie jest to jego "znajomy")?
          2. system habilitacyjny powoduje, ze "stara wiara" ma pejcz, pod ktorym trzyma kogokolwiek tylko chce, blokujac dostep do habilitacji "tym krnabrnym". Czyli naukowcy, ktorzy cokolwiek potrafia, ale nie lubia lizac tylkow glupszym do siebie i nie maja w sobie syndromu "doktora Judyma" daja noge z kraju gdziekolwiek tylko, byle z dala od "starej wiary". Powoduje, to ze na polu polskiej nauki zostaja "mierni, bierni, ale wierni" - czego skutkiem jest - patrz punkt 1.
          3. finansowanie z Unii byc moze i cos by zmienilo, bo recenzenci nie siedza w polskim grajdole, ALE aby sie o nie ubiegac, trzeba byc najczesciej szefem labu, zeby byc szefem labu, trzeba miec habilitacje, zeby miec habilitacje - patrz punkt 2.

          No coz, ja sam siedze od lat w zachodnich szpitalach/uniwersytetach, radze sobie niezle i jakos tylko troche testnie za krajem. Staram sie jednak wspolpracowac w swojej dziedzinie z tymi kilkoma wybranymi polskimi labami, piszac razem granty, sciagajac z nich polskich mlodych naukowcow do siebie na szkolenia i razem z nimi publikujac. Moze w ten chociaz sposob jestem w stanie zmienic nieco tragiczna obecnie sytuacje polskiej rodzimej biomedycyny.
          • dala.tata Re: polscy naukowcy=polscy pilkarze 05.10.09, 22:56
            thannatos, ilu znasz uwalonych na habilitacji krnabrnych mlodych wilkow. wiesz,
            takich w ppublikacjami w Nature, Science, Cell etc, ale jednak bez habilitacji.
            szlad mnie trafia jak czytam te piekne alibi na swoje lenistwo i brak
            habilitacji: bo stara wiara ma pejcz. wiec poprosze o uczciwe konkrety (neistety
            bez nazwisk, wiec bede musial wierzyc na slowo). ja osobiscie nie znam nikogo
            takiego. znam natomiast przynajmniej kilka dennych habilitacji, ktore zostaly
            przepuszczone, bo 'tak trzeba'.

            co do finansowania polskiej nauki, nalezaloby zmienic praktycznie
            wszystko.jednak habilitacja nie ma z tym nic wspolnego.
            • thannatos Re: polscy naukowcy=polscy pilkarze 06.10.09, 00:09
              dala.tata napisał:

              > thannatos, ilu znasz uwalonych na habilitacji krnabrnych mlodych wilkow. wiesz,
              > takich w ppublikacjami w Nature, Science, Cell etc, ale jednak bez habilitacji.

              W Polsce? Zadnego. Wszyscy tacy zwiali az sie kurzylo. Ale polskich naukowcow na
              Zachodzie, ktorzy publikuja w Nature, Cell, NEJM i kilku innych pismach na tym
              poziomie znam. Nie za wielu, ale sa takie osoby. Niektorym z nich proponowano
              nawet czlonkowstwo PAN, aby tylko udawali, ze trzymaja sztame ze "stara wiara" -
              chyba niewiele z tego wyszlo.

              Znam tez wielu polskich naukowcow na Zachodzie publikujacych po prostu
              przyzwoicie (impact factor 10-20), tez nie spieszacych sie zbutnio z habilitacja
              (bo i po co ona na Zachodzie?).

              > znam natomiast przynajmniej kilka dennych habilitacji, ktore zostaly
              > przepuszczone, bo 'tak trzeba'.

              Ja tez.

              > co do finansowania polskiej nauki, nalezaloby zmienic praktycznie
              > wszystko.jednak habilitacja nie ma z tym nic wspolnego.

              W obecnej formie ma. Nie protestuje przeciw habilitacji jako takiej, ale
              przeciwko jej obecnej formie, ktora (zanim zostanie zrobiona) czyni czlowieka
              niewolnikiem swego szefa. Na Zachodzie, czlowiek po doktoracie i ze znosnymi
              publikacjami na postdocu, ma szanse otrzymac wlasny lab po prostu za swoj
              dorobek. W Polsce ma wedzidlo pod postacia habilitacji. Dodatkowo na Zachodzie
              po otrzymaniu samodzielnej pozycji podlega sie ciaglym ocenom PRAKYCZNYM -
              publikacje, patenty, granty. W Poslce po zdobyciu habilitacji, przechodzi sie po
              prostu na stronie "swietych krow" i czy sie stoi, czy sie lezy....
              • dala.tata Re: polscy naukowcy=polscy pilkarze 06.10.09, 17:27
                nie chce mi sie wchodzic w debate na temat tego, czy w USA jest odpowiednik
                habilitacji czy nie, bo dl amnie sprawy sa oczywiste, a moze dla ciebie nie. ja
                nie znam takich adiunktow w Polsce ktorzy publikuja w takcih pismach i nie
                speisza sie do habilitacji. zupelnie nie wiem na czym mialaby polegac zaleta
                takiej postawy.

                co do bycia niewolnikiem szefa, to kwestia zalezy glownie od szefa. natomiast
                zgadzam sie co do swietokrowosci, jednak znow to nie kwestia habilitacji tylko
                braku systemu oceny pracownika, ktory, nie mam zadnych watpliwsoci, powinien byc
                duzo ostrzejszy.
            • charioteer1 Re: polscy naukowcy=polscy pilkarze 06.10.09, 00:09
              Sa w Polsce miejsca, w ktorych sie fajnie pracuje i sa skanseny tak straszne, ze
              mozna by wycieczki oprowadzac jak po Nowej Hucie. Czasami to wszystko jakos
              koegzystuje obok siebie w tej samej dyscyplinie. Habilitacje robi sie i tu, i tu.
            • adam02138 To jak pytac czy dziewice lubia seks? 06.10.09, 03:32
              > thannatos, ilu znasz uwalonych na habilitacji krnabrnych mlodych
              >wilkow. wiesz, takich w ppublikacjami w Nature, Science, Cell etc,
              >ale jednak bez habilitacji.

              Pytanie jest z zalozenia podtsepne. Jakby znal to by znaczylo ze
              habilitacja im nie stoi na drodze do kariery, jakby nie znal to
              znaczy ze brak habilitacji jest uzasadniony bo w koncu nie publikuja
              w Nature etc.

              Droga dalatato trzeba umiec zadawac pytania nie tylko po to by sie
              pokazac, ale czasami po to by sie cos dowiedziec.

              Mnie osobiscie polska habilitacja wisi, jest mniej wiecej warta tyle
              co polski doktorat. Na losowej probce prac mozna okreslic ze jest
              znikome prawdopodobienstwo ze warto czytac/cytowac. Oczywiscie sa
              wyjatki.

              Mnozenie bytow biurokratycznych nie zastapi jakosci, nie wiem ile by
              sie zaklinalo rzeczywistosc.
              • dala.tata Re: To jak pytac czy dziewice lubia seks? 06.10.09, 17:29
                po pierwsze, drogi dalatato, po drugie, nie mam zadnych watpliwosci, ze moglbym
                sie od ciebie nauczyc zadawac wiele sensownych pytan. niestety nie dane mi bylo
                otrzec sie nawet o twa wielkosc.
                • adam02138 ocieranie sie o wielkosc 06.10.09, 18:11
                  > po pierwsze, drogi dalatato, po drugie, nie mam zadnych
                  watpliwosci, > ze moglbym
                  > sie od ciebie nauczyc zadawac wiele sensownych pytan. niestety nie
                  > dane mi bylo
                  > otrzec sie nawet o twa wielkosc.

                  Nie z kazdym/kazda mam ochote sie ocierac, a co dopiero ocierac o
                  moja wielkosc. Wiec nie placz. Taki los :)

                  Zawsze pozostaje tobie ocieranie sie o siebie samego, moze wielkosc
                  nie ta, ale coz.
                  • andrewleonard chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie ciała... 07.10.09, 13:03
                    Co jest fundamentem osobowosci? Pamięc długoterminowa a ta jest
                    ograniczona iloscią neuronow w mozgu.
                    • charioteer1 Re: chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie cia 07.10.09, 15:38
                      andrewleonard napisał:

                      > a ta jest
                      > ograniczona iloscią neuronow w mozgu.

                      Tak, Leos, a liczba neuronow maleje w ciagu zycia, wiec z czasem osobowosc ci
                      sie degeneruje.
                      • thannatos Re: chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie cia 07.10.09, 18:29
                        Wszystko wskazuje na to, ze andrewleonard jest osoba mloda, ktora liznela co
                        nieco wiedzy popularnonaukowej i na tej podstawie wysnuwa daleko idace wnioski
                        na temat jak zbudowany jest swiat, czlowiek, umysl i kilka innych jeszcze rzeczy.

                        Nie orientuje sie biedak, ze nawet przy obecnym stanie wiedzy naukowej, sa to
                        wypowiedzi porownywalne z opisywaniem wnetrza olbrzymiego ciemnego pokoju
                        widzianego przez dziurke od klucza.

                        Ale nie przeszkadzajmy mu - pozyje troche, moze nauczy sie pokory wzgledem
                        ogromu niewiedzy, jaki posiadamy na temat swiata.
                        • charioteer1 Re: chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie cia 07.10.09, 18:49
                          Leos? Byl tu zawsze. Dziecinnieje z wiekiem...
                        • andrewleonard Re: chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie cia 07.10.09, 19:02
                          Kulą w plot thannos. Mam doktorat z medycyny (State University of
                          New Jersey) oraz doktorat z chemii fizycznej (State University of
                          Florida). Ukonczyłem cztery inne fakultety, dwa na polskich
                          uczelniach i dwa na amerykanskich uczelniach). Jestem obywatelem
                          amerykanskim od 1969 roku.
                          • dala.tata Re: chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie cia 07.10.09, 19:32
                            ja juz tylko nie pamietam ktory jest ten tajny.
                          • braat1 Re: chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie cia 09.10.09, 09:22
                            andrewleonard napisał:

                            > Kulą w plot thannos. Mam doktorat z medycyny (State University of
                            > New Jersey) oraz doktorat z chemii fizycznej (State University of
                            > Florida). Ukonczyłem cztery inne fakultety, dwa na polskich
                            > uczelniach i dwa na amerykanskich uczelniach). Jestem obywatelem
                            > amerykanskim od 1969 roku.

                            Zapomniales pododac dlugosc IQ.
                            • andrewleonard Re: chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie cia 09.10.09, 10:40
                              168/48
                              • thannatos Re: chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie cia 14.10.09, 12:28
                                > Autor: braat1

                                > Zapomniales pododac dlugosc IQ.

                                andrewleonard napisał:

                                > 168/48

                                To pierwsze to dlugosc, drugie IQ - w sumie ma sens.
                                • madcio Wystarczy. 14.10.09, 18:38
                                  Wiem, że leoś jako troll i mitoman sam się podstawia, ale wystarczy. Wolałbym
                                  mniej złośliwych uwag personalnych, więcej uwag merytorycznych.
                                  • thannatos Re: Wystarczy. 14.10.09, 19:59
                                    Jeszcze za malo mioch merytorycznych uwag w tym watku? :P
                        • madcio Re: chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie cia 07.10.09, 22:32
                          You must be new here.

                          Leoś to stały troll-bywalec na tej grupie. Nie przejmuj się. Wycinam go czasem,
                          jak przegnie pałę, i to wszystko.
                          • thannatos Re: chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie cia 08.10.09, 10:49
                            Rzeczywiscie, rzadko zagladam na forum nauka, choc na forum gazety bywam od ok 6
                            lat.

                            Nadal stwierdzam u 'Leosia' objawy mlodego zapalczywego umyslu, niezaleznie od
                            tego ile ma lat biologicznie. Moze po prostu nigdy nie dorosl lub cierpi na
                            przypadlosc zwana hipomania. To by wiele tlumaczylo.
                            • andrewleonard Re: chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie cia 08.10.09, 13:27
                              Swieżosc umysłu jest proporcjonalna do świeżosci gonad.
                              Ja mam czworo dzieci w wieku od 1 roku do 6 lat.
                              Nie chcę zgadywać ty cierpisz thannatos.
                              I z szacunkiem proszę - na chamstwo to tylko cenzor madcio ma
                              przyzwolenie GW.
                              • thannatos Re: chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie cia 08.10.09, 15:01
                                Cztery fakultety i czworo dzieci i jeszcze czas na Forum GW. No, no, moja
                                diagnoza hipomanii ma coraz wiecej podstaw...
                                pl.wikipedia.org/wiki/Hipomania
                                • andrewleonard Re: chodzi o niesmiertelnosc osobowosci a nie cia 08.10.09, 20:20
                                  Ja nie muszę ci nic diagnozować, bo twoje zawistne chamstwo jest
                                  ewidentne. Zdumiewająca jest twoja teoria ,że na forach dyskusyjnych
                                  jedynie bezdzietni i bez matury są wiarygodni. No cóż , polskie
                                  piekło. Bedziesz szczęsliwy na FN, bo tu nawet mad cenzorek matury
                                  nie ma.
                                  • andrewleonard dlaczego niesmiertelnosc mózgu niemożliwa jest? 08.10.09, 20:57
                                    Dlaczego neurony kory mózgowej prawie całkowicie nie posiadają
                                    zdolnosci regeneracji? Ponieważ ta cecha umożliwia trwanie w ciągu
                                    ludzkiego życia pamięci, osobowosci i inteligencji. Regeneracja
                                    kory mozgowej niszczylaby utrwalone w neurolemmie kanaly przepływu
                                    bioprądow, ktore są podstawą naszej pamieci.
                                    Dlatego mozg jest skazany na smierc w ciągu ok 90 lat i każdy
                                    wysilek w kierunku regeneracji mozgu to smierc osobowosci, pamięci i
                                    inteligencji. A więc stawia to kres bzdetom ateistycznego
                                    ciemnogrodu o wiecznym życiu.
                                    • charioteer1 Re: dlaczego niesmiertelnosc mózgu niemożliwa je 09.10.09, 00:05
                                      Leonie, tak sie sklada, ze te kanaly niszczy degeneracja kory.
                                      • andrewleonard Re: dlaczego niesmiertelnosc mózgu niemożliwa je 09.10.09, 10:38
                                        Wiele cennych danych o istocie pamięci dostarczyly badania nad 90-
                                        latkami, ktorych kora mozgowa powoli obumiera. Jedna ze staruszek
                                        potrafila odtworzyc z pamięci cała książke ktorą przeczytala 70 lat
                                        temu. Potym jednorazowym wyczynie ta pamięc obumarła na zawsze.
                                        Można postawic hipotezę ż mozg magazynuje całożyciowe informacje ,
                                        ale ewolucyjnie wykształcony mechanizm przywoływania pamięci ma
                                        ograniczone możliwosci.
          • gniewkosynrybaka nic dodac, nic ujac... 11.10.09, 20:00
            thannatos, masz pelna racje, lepiej bym tego nie opisal. coz jednak z tego
            wynika? stara kadra musi po prostu wymrzec, jak dinozaury, i po nich pozostana:
            ci nowi, co lizneli nauki w osrodkach zachodznich i US, oraz ci co lizali im
            tylki, tzw.namaszczeni. Jesli namaszczeni beda w przewadze to nic sie za bardzo
            nie zmieni. Czyli: wracac czy nie wracac????
            • andrewleonard Re: nic dodac, nic ujac... 11.10.09, 20:35
              Nauka rozwija sie tyko w osrodkch zachodnich. Nikt z Rosji ani z
              Polski nagrod Nobla w dziedzinie nauki nie dostaje. Dlaczego?
              Bo w Polsce i Rosji nauki się nie uprawia, za to odprawia
              się "namaszczanie" przez korporacje durnych profesorkow i
              biurokratow.
        • kpix nie zgodze sie z Toba 05.10.09, 15:10
          kilku naukowcow moze sie nie wiem jak napinac i zatrudniac nawet
          specjalistow do pisania podan. To nie zmieni jednak ogolnego trendu,
          jakim jest trwajace od 20 lat - no wlasnie - skandaliczne niedofinansowanie
          nauki. To jest po prostu fakt. To niedofinansowanie sprawia, ze jest coraz
          trudniej z pozycji naszego kraju startowac do eksperymentu ktory jest
          aktualnie "na fali".

          Dam przyklad ze swojej dzialki. Nie ma dzis najmniejszych szans, by w
          Polsce powstal sredniej wielkosci akcelerator. Taki aktualnie buduja
          Niemcy w Darmstadt (projekt FAIR). Powstanie takiego osrodka tworzy setki
          nowych miejsc pracy dla naukowcow (nawet jesli to sa stypendia), wielu
          mlodych naukowcow (tez i Polakow) trenuje wiedze o detektorach, glowkuje
          nad nowymi rozwiazaniami i optymalizacjami, wielu innych obmysla nowe
          eksperymenty czy zjawiska teoretyczne do przetestowania. Wspolpraca
          z wieloma krajami (ktora sie odbywa poprzez cotygodniowe e-konferencje
          w podgrupach) sprawia, ze mozna zaczerpnac wiedzy z innych uniwersytetow,
          gdzie sa inne "szkoly myslenia". Tyle ze to wszystko koncentruje sie
          nie wokol np. Krakowa, a wokol Darmstadtu. Glownie tam sie te dziesiatki
          zebran odbywa, tam sa etaty, tam na korytarzach najlatwiej z ludzmi
          wymienic idee. Sekcje z Krakowa i z Warszawy rozmawiaja ze soba glownie
          tam i o tamtych rzeczach. Np. na konferencje w Polsce poswiecona w 1/2
          na temat projektu FAIR przyjechalo raptem ... 10 Polakow bezposrednio
          z Fair. Zas gdy tylko jakas kolaboracja ma w Darmstadcie zebranie, nagle
          Polacy zjawiaja sie masowo.

          Spojrzmy prawdzie w oczy. Polska w wielu dziedzinach przestala sie liczyc.
          Polscy naukowcy czesto kuja rzeczy zwiazane z projektami poza Polska.
          Uwazam, ze wina za ten stan ponosi polskie panstwo, redukujac wklad budzetu
          do nauki do poziomu drastycznie niskiego.
          • adam02138 Naukowcy=pilkarze, do kpix i thannatos 05.10.09, 15:40
            Thannatos,

            zgadzam sie z Toba, ze nie wszyscy naukowcy soe kiepscy. Dlatego
            analogia z pilkarzami. My tez mamy kilku dobrych, tyle ze nic z tego
            nie wynika. Nauka to praca zespolowa. I tu masz racje, nasz system
            nie wyzwala energii, bo Pan Docent musi sie podpisac po wnioskiem, a
            to klopot. Z wlasnego doswiadczenia i innych wiem ze grant w Polsce
            to klopot dla wszystkich, od Pan w Biurze Obslugi Badan, do
            Kierownika zakladu. Ale to nie jest problem do rozwiazania ktorego
            wymaga sie pieniedzy. Mozna to poprawic przy zero nakladu.

            Trzeba tylko sie zapytac po co w Polsce nauka. Czy to ma byc wklad
            do swiatowej wiedzy, czy zwyczajnie kasta ludzi co maja byc
            podziwiana przez lokalna gawiedz choc nic ciekawego soba nie
            reprezentuje.


            Drogi Kpix,

            Ciekawe jak tam fizyka u Niemcow wygladala zanim mieli akcelerator,
            czyli nawet dzis. Zeby inwestowac publiczne pieniadze w cos takiego
            trzeba miec pewnosc ze ma sie kadre na poziomie. Jezeli jest na
            poziomie, to nie bedzie miala problemu wygrac granty i kupowac czas
            w Niemczech, Szwajcarii, etc. Tak robia astronomowie z teleskopami,
            nie nasi, ale to juz inna sprawa. Na podstawie badan i osiagniec
            wtedy mozna przekonac spoleczenstwo bysmy wydawali pieniadze na
            akcelerator.

            Z tego jednak co opisujesz Ci z Warszwy i Ci z Krakowa nawet nie
            racza sie spotkac w kraju, polaczyc sily, etc. Wiec przepuszczam ze
            musielibysmy wybudowac dwa akceleratory, by wielcy profesorowie sie
            na siebie nie poobrazali.

            Najpierw osiagniecia potem kasa.
            • kpix Re: Naukowcy=pilkarze, do kpix i thannatos 05.10.09, 15:58
              > Ciekawe jak tam fizyka u Niemcow wygladala zanim mieli akcelerator,
              > czyli nawet dzis. Zeby inwestowac publiczne pieniadze w cos takiego
              > trzeba miec pewnosc ze ma sie kadre na poziomie. Jezeli jest na
              > poziomie, to nie bedzie miala problemu wygrac granty i kupowac czas
              > w Niemczech, Szwajcarii, etc.
              Nauka u Niemcow wczesniej wygladala tak, ze mieli gorszy akcelerator.
              I racja, ze zaplecze mysli naukowej jest bardzo wartosciowe. Ale
              z kolei przypadek Finlandii pokazuje, ze nie jestesmy skazani na
              implikacje w druga strone. W pewnym momencie w Finlandii, kraju
              o raczej nieliczacej sie nauce, postanowiono postawic na jej mocne
              wsparcie: 2-3% budzetu. Dzis uniwersytet np. w Jyvaskyla jest znanym,
              liczacym sie uniwersytetem, cyklotron zbudowano w kilka lat (my
              warszawski zbudowalismy w lat 30). A dla samej gospodarki jest tak:
              vis a vis tego uniwersytetu postawila swoja siedzibe Nokia. Reszty
              chyba nie trzeba mowic :)
              I to jest przyklad, jak silna nauka moze dawac rowniez zysk
              gospodarczy.

              > Na podstawie badan i osiagniec wtedy mozna przekonac spoleczenstwo
              > bysmy wydawali pieniadze na akcelerator.
              Alez tu nie chodzi o zadne lobbowanie na akcelerator. To chodzi
              o przyklad, ze polskiej nauki po prostu nie stac na duze projekty,
              podczas gdy nauke panstwa osciennego stac. I jesli myslimy o
              prawdziwym konkurowaniu, to nie byslimy o gronie Slowacja, Bialorus,
              Moldawia, tylko myslimy o poziomie Niemcy, USA, Francja, UK, Japonia,
              a nawet Rosja. Sformulowania: "Najpierw osiagniecia potem kasa."
              klasyfikuje niestety jako demagogiczne i uwazam za najlepszy sposob,
              zeby dobic polska nauke jeszcze bardziej. Dzis osiagniecia robi sie
              glownie w zwiazku z wielkimi ukladami detekcyjnymi w Szwajcarii
              (Cern), Niemczech (Desy, GSI), USA (Brookhaven), Japonii (KEK, w
              przyszlosci JParc) i to wyznacza trend. Kto jako kraj nie inwestuje
              - odpada. Mozesz jako Polak sobie tam pojechac i dolaczyc do grupy,
              a twoich studentow i doktorantow pod te grupe podpiac. Tyle.

              > Z tego jednak co opisujesz Ci z Warszwy i Ci z Krakowa nawet nie
              > racza sie spotkac w kraju, polaczyc sily, etc. Wiec przepuszczam ze
              > musielibysmy wybudowac dwa akceleratory, by wielcy profesorowie sie
              > na siebie nie poobrazali.
              Mylisz sie. Po prostu prawdziwa fizyka zderzania czegos z czyms toczy
              sie w Niemczech, Szwajcarii i USA - i to determinuje kierunek. Tam sie
              wytworzyla masa krytyczna i tam jest po co sie spotykac.

              pozdrawiam i lece, bo zarwalem kawalek czasu.
              • adam02138 Re: Naukowcy=pilkarze, do kpix i thannatos 05.10.09, 16:47
                Masz racje, to co powiedzialem (Najpierw wyniki potem kasa) to
                demagogia. Nie znam przykladu Finlandii, trudno mi cos na ten temat
                powiedziec. Ale zeby byla mozliwosc finansowanie nauki w kraju tak
                biednym jak Polska musi byc przekonanie ze to nie beda pieniadze
                wyrzucone w bloto. Nie jest tak ze wystarczy zainwestowac w nauke i
                wszystko bedzie dobrze, a pieniadze zwroca sie i pomnoza. Gdyby tak
                bylo kazdy dostawalby grant. Niestety, a raczej na szcescie, zeby
                byc finansowanym trzeba pokazac ze ma sie odpowiednia wiedze,
                ciekawy projekt, zdolnosci, potencjal i chec.
                Instytucje zajmujace sie nauka w Poslce, uniwersytety jak UW, czy
                UJ, jak i placowki PAN niestety w wiekszosci przypadkow sa
                przechowalnia dziwnych ludzi, ktorzy na swiecie nie osiagneli prawie
                nic. Napewna sa tam tez ludzie wspaniali, tak jak niektorzy naszy
                pilkarze. Ale to nie wystarczy.

                Dlatego podtrzymuje swoja teze, dawanie pieniedzy na polska nauke w
                obecnym ksztalcie jest wywalaniem kasy w bloto, i obroci sie to
                przeciwko nam naukowcom, bo ludzie w pewnym momencie sie polapia
                jakie to oszustwo. Mowiac szczerze, to juz jest oszustwo, bo przy
                tych nawet mizernych nakladach efekty sa jeszcze mizerniejsze, za to
                podatnicy utrzymuja cale rzesze pseudo naukowcow.
    • melord_b Nagrodę Nobla...E.Blackburn jest Australijka 05.10.09, 13:18
      pracuje w USA
      • thannatos Re: Nagrodę Nobla...E.Blackburn jest Australijka 05.10.09, 14:29
        Szostak zas urodzil sie w UK, a bachelora zdobyl w Kanadzie. Jedynie Greider
        jest rodowita Amerykanka i zostala wyksztalcona w USA

        Ogolnie ta nagroda wpisuje sie w chlubna przeszlosc amerykanskiej nauki (mowie o
        biotechnologiach), ktora od ok 40 lat zdolnym naukowcom Z ZAGRANICY zapewniala
        godne warunki pracy i mozliwosc calkiem udanej kariery. Tego nie robila nauka z
        zadnym innym kraju, wliczajac Europe.

        Niestety (dla USA) trend ten obecnie ulegl znacznemu oslabieniu i widac raczej
        kierunek odsrodkowy niz dosrodkowy w tej dziedzinie. Ja sam znam amerykanskich
        profesorow, ktorzy rezygnuja z pracy w USA przenoszac sie do Irlandii i...
        Singapuru, nie mowiac juz o tych z zagranicy, ktorzy wracaja do swoich krajow
        wyjsciowych. Wszystko jest to zasluga Jego Wysokosci Slonca Teksasu, a obecny
        prezydent niewiele jest w stanie zrobic (nawet jesli chce), bo stan ekonomii
        kraju na to nie pozwala.

        Na razie wiec wciaz Noble dla "Amerykanow", ale poczekajmy 20-25 lat - zobaczymy
        poklosie pogromu urzadzonego przez GWB.
        • dr_pitcher Re: Nagrodę Nobla...E.Blackburn jest Australijka 06.10.09, 03:52
          Troche przesada z ta ucieczka amerykanskich profoesorow do Europy.
          Ja w swojej dziedzinie widze akurat na odwrot.
          • thannatos Re: Nagrodę Nobla...E.Blackburn jest Australijka 06.10.09, 09:05
            No coz, co ja poradze, ze znam takie osoby. Na przyklad Daniel Tenen (on akurat
            nie do Europy).
            www.nature.com/naturejobs/2008/081023/full/nj7216-1144a.html

            Ale mowa glownie nie o profesorach, tylko o osobach po postdocu, ktorym do tej
            pory nawet nie przemknelo przez glowe nie przeszlo opuszczac Stany, a teraz:
            www.businessweek.com/smallbiz/content/aug2007/sb20070821_920025.htm
    • ola11144 Dokladnie - historyczny, pierwszy Nobel dla AUS!!! 05.10.09, 14:17
      to chyba warto nadmienic.......
    • spector1 Katarzyna Adamala - przyszłą polską noblistką ? 05.10.09, 17:01
      genetics.mgh.harvard.edu/szostakweb/people.html
      Nawet 20 krotnie zwiększone nakłady na badania naukowe w Polsce nie
      wyciągną polskiej nauki z zacofania.
      Politycy polscy są odpowiednio finansowani.Czy płace mają wpłw
      na ich kompetencje?

      Noblista Szostak przeniósł się z bogatej Kanady do USA bo tam
      są odpowiednie warunki dla zdolnych naukowców.

      Regresja nauki w USA nie grozi.Azjatyckie pchły oraz europejskie
      warsztaty naukowe nie są konkurentami dla USA.

      Co roku GB opuszcza ok 300 tys młodych, zdolnych ludzi, którzy w
      większości przenoszą się do USA.
      Podobna sytuacja panuje od lat w Niemczech.
      Dopływ nowej kadry do USA jest zagwarantowany na następne 100 lat.

      Obecny europejski kołchoz,jakim jest UE, rozpadnie się z hukiem
      w ciągu max 10lat.

      Rankingi (jakość życia)katapultujące Norwegię ,Islandię (będącą w
      agonii gospodarczej i inne europejskie kraje sprawiają,że ich
      mieszkańcy wpadają w samozadowolenie bez pokrycia w tym także Polacy.

      Dla dobra polskiej nauki takie instytucje jak PAN powinny być dawno
      zlikwidowane.
      Zlikwidowano KC PZPR a PAN ma się dobrze.
      Polska ma ponad 40 tys profesorów.
      95% z nich zajmuje się bzdurami co nie wróży zmian na lepsze.

      Spector
    • andrewleonard NIesmiertelnosci nigdy nie będzie... 05.10.09, 23:10
      zbyt aktywna telemeraza= nowotwor
      mało aktywna telemeraza= smierc
      To tak na ostudzenie ewentualnych bzdetow futurologow ateistycznych
      • thannatos Re: NIesmiertelnosci nigdy nie będzie... 06.10.09, 00:18
        andrewleonard napisał:

        > zbyt aktywna telemeraza= nowotwor
        > mało aktywna telemeraza= smierc
        > To tak na ostudzenie ewentualnych bzdetow futurologow ateistycznych

        Nie tak prosto. Nie chodzi o aktywnosc telomerazy, tylko o brak jej kontroli.
        Embrionalne komorki macierzyste maja wysoka aktywnosc telomerazy i nie sa
        automatycznie nowotworami, gdyz podlega ona kontroli. Takze jesli opracujemy
        metode wzbudzania aktywnosci telomerazy, tak, aby nie wymknela sie ona spod
        kontroli, mozemy uczynic maly krok w kierunku dlugowiecznosci. Oczywiscie, o
        niesmiertelnosci nie moze byc mowy. Ale dlugowiecznosc, czemu nie?

        Dla znajacych angielski, polecam:
        www.nature.com/bjc/journal/v96/n7/full/6603671a.html

        PS. Akurat telomeraza nie jest najbardziej "obiecujacym" genem dlugowiecznosci;
        sa inne, ale to na inna dyskusje.
        Dla zainteresowanych:
        www.brighthub.com/science/genetics/articles/46284.aspx
        • asteroida2 Re: NIesmiertelnosci nigdy nie będzie... 06.10.09, 11:31
          > Oczywiscie, o niesmiertelnosci nie moze byc mowy.

          "Oczywiście, człowiek nigdy nie będzie latał. Każdy to wie."

          Współczesne systemy informatyczne mają backupy, dzięki którym po awarii można
          odtworzyć system w poprzednim stanie. Skąd pomysł, że nie da się czegoś takiego
          zrobić dla człowieka?
          • thannatos Re: NIesmiertelnosci nigdy nie będzie... 06.10.09, 12:37
            > Współczesne systemy informatyczne mają backupy, dzięki którym po awarii można
            > odtworzyć system w poprzednim stanie. Skąd pomysł, że nie da się czegoś takiego
            > zrobić dla człowieka?

            Abstrahujac od faktu, ze jest to najlepsza droga do utworzenia Armii Klonow ze
            Star Wars, to nadal nie uczyni czlowieka niesmiertelnym, tylko najwyzej
            dlugowiecznym.


            > "Oczywiście, człowiek nigdy nie będzie latał. Każdy to wie."

            O ile wiem, czlowie na razie nie lata - czyni to urzadzenie do tego zbudowane.
            Czlowiek jest tylko na/w tym urzadzeniu.
            • asteroida2 Re: NIesmiertelnosci nigdy nie będzie... 06.10.09, 13:26
              > Abstrahujac od faktu, ze jest to najlepsza droga do utworzenia Armii
              > Klonow ze Star Wars, to nadal nie uczyni czlowieka niesmiertelnym,
              > tylko najwyzej dlugowiecznym.

              Normalnie "długowieczność" odnosi się jedynie do zahamowania procesów starzenia.
              "Nieśmiertelność" oznacza niemożliwość uśmiercenia - zarówno w wyniku wypadku,
              jak i świadomego działania.
              Oczywiście jeśli Wszechświat się kiedyś skończy, to nic w nim nie jest
              nieśmiertelne. Ale to jest kwestia semantyki - czy człowieka żyjącego
              nieograniczenie długo nazwiesz nieśmiertelnym, czy nie.

              > > "Oczywiście, człowiek nigdy nie będzie latał. Każdy to wie."
              > O ile wiem, czlowie na razie nie lata - czyni to urzadzenie do tego
              > zbudowane. Czlowiek jest tylko na/w tym urzadzeniu.

              Mi tam wystarczy, jeśli będę nieśmiertelny na/w jakimś urządzeniu.
              • thannatos Re: NIesmiertelnosci nigdy nie będzie... 06.10.09, 14:52
                > Mi tam wystarczy, jeśli będę nieśmiertelny na/w jakimś urządzeniu.

                Trzymam kciuki. Domyslam sie, ze masz mniej niz 25 lat i cieszysz sie dobrym
                zdrowiem i cale zycie stoi przed Toba otworem. Oby tak zawsze.

                Ja osobiscie mam szczera nadzieje, ze nikt mnie samego nie bedzie probowal
                uczynic niesmiertelnym. Byloby to zreszta bardzo ciezkie. Po jakims czasie
                umarlbym z nudow.
                • asteroida2 Re: NIesmiertelnosci nigdy nie będzie... 06.10.09, 15:00
                  > Ja osobiscie mam szczera nadzieje, ze nikt mnie samego nie bedzie
                  > probowal uczynic niesmiertelnym.

                  Jeśli tylko nie jesteś wyznawcą jednej z religii obiecujących wszystkim
                  nieśmiertelność, raczej nie masz powodów obawiać się tego scenariusza.

                  > Po jakims czasie umarlbym z nudow.

                  No cóż, nie ma przymusu interesowania się światem. Jeśli się spędza czas na
                  piciu piwa albo oglądaniu M jak Miłość, to rzeczywiście szybko można się znudzić.

                  Ale jeśli czyta się książki (które powstają szybciej niż człowiek jest w stanie
                  czytać), interesuje się rozwojem nauki (w której każde odkrycie prowadzi do
                  kolejnych), albo chce się zobaczyć jak najwięcej świata (który jest o wiele zbyt
                  złożony i zmienny, żeby jeden człowiek był w stanie go poznać) - to żadna
                  długość życia nie jest wystarczająca.

                  Wiek nie ma tu znaczenia. Znam 70-cio latków, którzy wciąż interesują się światem.
                  • thannatos Re: NIesmiertelnosci nigdy nie będzie... 06.10.09, 15:10
                    asteroida2 napisał:

                    > > Ja osobiscie mam szczera nadzieje, ze nikt mnie samego nie bedzie
                    > > probowal uczynic niesmiertelnym.
                    >
                    > Jeśli tylko nie jesteś wyznawcą jednej z religii obiecujących wszystkim
                    > nieśmiertelność, raczej nie masz powodów obawiać się tego scenariusza.
                    >
                    > > Po jakims czasie umarlbym z nudow.
                    >
                    > No cóż, nie ma przymusu interesowania się światem. Jeśli się spędza czas na
                    > piciu piwa albo oglądaniu M jak Miłość, to rzeczywiście szybko można się znudzi
                    > ć.
                    >
                    > Ale jeśli czyta się książki (które powstają szybciej niż człowiek jest w stanie
                    > czytać), interesuje się rozwojem nauki (w której każde odkrycie prowadzi do
                    > kolejnych), albo chce się zobaczyć jak najwięcej świata (który jest o wiele zby
                    > t
                    > złożony i zmienny, żeby jeden człowiek był w stanie go poznać) - to żadna
                    > długość życia nie jest wystarczająca.
                    >
                    > Wiek nie ma tu znaczenia. Znam 70-cio latków, którzy wciąż interesują się świat
                    > em.

                    Hahaha, zmartwie Cie, jestem lekarzem i naukowcem. Interesuje sie swiatem
                    zawodowo - poczytaj moje posty w tym watku. A jako hobby interesuje sie
                    historia, w tym historia religii - WSZYSTKICH religii takze tych, ktore obiecuja
                    to i owo. "M jak milosc" jeszcze w zyciu na oczy nie widzialem i nie planuje, a
                    piwo uwielbiam, ale zdrowie nie pozwala.

                    I nadal - prosze, aby nikt mnie nie probowal uszczesliwiac niesmiertelnoscia.
                    • andrewleonard NIesmiertelnosci nigdy nie będzie- argument .... 06.10.09, 17:19
                      ... kosmologiczny. Kosmos jest skonczony w każdym aspekcie.
                      Ma początek i koniec. Nie moze byc życia nieskonczenie długiego.
                      W życiu można byc pewnym tylko śmierci i podatków.
                      • andrewleonard NIesmiertelnosci nigdy nie będzie, fizjolologiczny 06.10.09, 17:25
                        ...argument. Komórka rakowa moze zyc bardzo długo - ale mózg nigdy.
                        A glównie dlugoiecznosc mózgu nas interesuje - nic chodzi nam o
                        długowicznosc w formie warzywa.
    • ogabignac Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny dostali Ame... 08.10.09, 12:23
      Jack W. Szostak to na 100% Polak tyle ze wycial w imieniu literke.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka