Gość: medium IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 22:35 Czy wierzycie w reinkarnację? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 07.02.02, 17:44 Duch Platona (albo hinduizmu) krąży i straszy ... Wydaje się, że nie jest to zbyt przekonywująca hipoteza (łagodnie mówiąc) Dlaczego nikt nie pamięta o poprzednich wcieleniach, skąd się biorą nowe dusze, skoro liczba ludzi drastycznie się zwiększa To mity Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Re: Reinkarnacja 07.02.02, 19:41 "Nie wierze, tak jak nie wierzylem w poprzednim wcieleniu" Kto to powiedzial? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 08.02.02, 09:43 Ja bym chciała wierzyć, bo to pomaga w życiu - karma wyjaśnia, dlaczego przydarza ci się, to co ci się przydarza i pozornie wygląda np. na straszną niesprawiedliwość losu. Poza tym, żeby pojęcie reinkarnacji stało się dla ciebie realne, musisz medytować, wtedy to poczujesz. A co do nowych ludzi, to myslę, że te dwa pojęcia się nie wykluczają, tzn. nie wszystkie duże pochodzą z "recyclingu" - być może powstają też nowe. Właściwie czemu nie? Ja wolę reinkarnację od pojęcia nieba i piekła, bo daje drugą (trzecią, czwartą...) szansę i nie trzeba tłuc się po Czyśćsu w białej szacie z jakąś harfą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: Reinkarnacja IP: *.zaspa.gda.pl 08.02.02, 10:30 Minio: > A co do nowych ludzi, to myslę, że te dwa pojęcia się nie wykluczają, tzn. nie > wszystkie duże pochodzą z "recyclingu" - być może powstają też nowe. A co sie stanie z nadmiarem dusz, kiedy ludzkosc opanuje swoj przyrost naturalny i bedzie sie mniej ludzi rodzilo niz umieralo? Prawda, moga sie wcielac w inne zwierzeta. No wiec, co sie stanie po ew. katastrofie kosmicznej, gdy nagle wiele dusz opusci ciala i nie bedzie nic zywego, w co moglyby sie wcielic? Minio: > nie trzeba tłuc się po Czyśćsu w białej szacie z jakąś harfą. Racja, tez bym wolal sie przecielic niz lazic z harfa. Skoro obydwoje wolimy, to pewnie juz tak jest... - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 08.02.02, 16:08 Gość portalu: Stefan napisał(a): > Minio: > > A co do nowych ludzi, to myslę, że te dwa pojęcia się nie wykluczają, tzn. > nie > > wszystkie duże pochodzą z "recyclingu" - być może powstają też nowe. > > A co sie stanie z nadmiarem dusz, kiedy ludzkosc opanuje swoj przyrost naturaln > y > i bedzie sie mniej ludzi rodzilo niz umieralo? NAPRAWDĘ W TO WIERZYSZ? Na razie tak jest tylko w Europie Zachodniej, w innych krajach przyrost jest piramidalny. Prawda, moga sie wcielac w inne > zwierzeta. Ale chyba tylko wtedy, kiedy mają złą karmę, poniewaz człowiek, który osiągnie oświecenie rozpływa się w nirwanie i tyle. No wiec, co sie stanie po ew. katastrofie kosmicznej, gdy nagle > wiele dusz opusci ciala i nie bedzie nic zywego, w co moglyby sie wcielic? Żelazna męska logika zawsze mnie zachwyca. ja natomiast intuicyjnie czuję, że "ew.katastrofa kosmiczna" została już ujęta w planach jakiejś Siły Wyższej. Może spytamy Dalajlamy? > > Minio: > > nie trzeba tłuc się po Czyśćsu w białej szacie z jakąś harfą. > > Racja, tez bym wolal sie przecielic niz lazic z harfa. Skoro obydwoje wolimy, > to pewnie juz tak jest... > ...gdyby tylko było to takie proste.../// pozdr serdcz Minio > - Stefan > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 08.02.02, 17:23 Z tym przyrosrtem to jest tak, że wszystko wskazuje na to że on jest opanowany. Znacznie zmniejsza się przyrost w bastionach dziecioróbstwa. Ludność świata będzie wzrastać, ale dużo wolniej niż sądzono jeszcze kilkanaście lat temu. W II poł. XXI w. ludność świata zacznie kurczyć się wszędzie. W Europie będzie już skurczona. Czy biegać z harfą czy się wcielać to kwestia gustu, ale najprawdopodobniej ani jedno ani drugie rozwiązanie nie jest prawdziwe. Umrzemy, przestaniemy istnieć i tyle. Różne techniki pozwalaja opanować człowiekowi lęk przed nie istnieniem, ale po co się oszukiwać? To jak zmężem który wie, że żona przyprawia mu rogi, ale udaje że jeżeli nie znalazł ją w łóżku z innym to wszystko jest w porządku. Zresztą czy dusze wcielają sie w bakterie? A dlaczego nie w rośliny? Albo wirusy? To bez sensu Odpowiedz Link Zgłoś
sapiezanka Re: Reinkarnacja 09.02.02, 20:52 Gość portalu: Alex napisał(a): > Z tym przyrosrtem to jest tak, że wszystko wskazuje na to że on jest opanowany. > > Znacznie zmniejsza się przyrost w bastionach dziecioróbstwa. Ludność świata > będzie wzrastać, ale dużo wolniej niż sądzono jeszcze kilkanaście lat temu. W > II poł. XXI w. ludność świata zacznie kurczyć się wszędzie. W Europie będzie > już skurczona. Jak ludzi zabraknie, to Ziemia moze sie rozpasc. Nie ma problemu... Reinkarnacja jest wpisana w cykl wedrowki duszrowniez miedzy planetami Ukladu Slonecznego i dalej. Prosciej mowiac, zyciem na Ziemii opiekuja sie jakies "duchy" albo " istoty wyzsze", co nie znaczy, ze kontroluja lub weryfikuja nasze zycie. te istoty, zwane potocznie aniolami, przeszly cykl ziemskich wcielen. Jest nauka, ktora mowi o tym, ze w pojedynczym ludzkim egzemplarzu znajduja sie minimum 3 duchy ( ego, super ego, id albo podswiadomosc, swiadomosc i nadswiadomosc. Polecam Junga )Jak ludzi zabraknie, to Ziemia moze sie rozpasc > Czy biegać z harfą czy się wcielać to kwestia gustu, ale najprawdopodobniej ani > > jedno ani drugie rozwiązanie nie jest prawdziwe. Umrzemy, przestaniemy istnieć > i tyle. Różne techniki pozwalaja opanować człowiekowi lęk przed nie istnieniem, > > ale po co się oszukiwać? To jak zmężem który wie, że żona przyprawia mu rogi, > ale udaje że jeżeli nie znalazł ją w łóżku z innym to wszystko jest w porządku. Jezeli ten maz wie i mimo to zostaje w zwiazku z nierzadnica, to albo jest idiota albo zdaje sobie sprawe, ze taka jest jego karma, wieci ma zadatki na medrca. > Zresztą czy dusze wcielają sie w bakterie? A dlaczego nie w rośliny? Albo > wirusy? To bez sensu Polecem "Genezis z ducha" Juliusza Slowackiego. W tym dzinym dziele, ktore podobno powstalo w ciagu jednej doby pod wplywem natchnienia, nasz mniejszy wieszcz opisuje ewolucje ducha... i twierdzi, ze nawet skaly maja swojego ducha, leniwego! Czy wierze? Wiem. Przezylam kiedys wyjscie poza cialo. Dosyc dalekie, bo do przestrzeni, w ktorej pojecie dualizmu nie istnialo. Paradoksalne! ale czulam sie tam jednoczesnie: czastka przynalezaca do wielkiego wszechswiata i czastka, ktora ten wszechswiat zawiera w sobie. Jako czlowiek skoncze sie kiedys. Umre. Ale kontynuacja energiomaterii pozostanie. Pozdrawiam. Zwlaszcza Niedowiarkow. Czym bylby swiat, gdyby istnieli tylko Wiarkowie? Nie wierze w istnienie dobra bez szlifujacego je zla na poziomie naszego ludzkiego swiata. Anilom pewnie jest latwiej. Ale one moga projektowac swiaty, ktore nam sie w "najbardziej lebskiej pale" nie mieszcza!!! Sapĺiezanka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 11.02.02, 16:42 Gość portalu: Alex napisał(a): > Z tym przyrosrtem to jest tak, że wszystko wskazuje na to że on jest opanowany. > > Znacznie zmniejsza się przyrost w bastionach dziecioróbstwa. Ludność świata > będzie wzrastać, ale dużo wolniej niż sądzono jeszcze kilkanaście lat temu. W > II poł. XXI w. ludność świata zacznie kurczyć się wszędzie. W Europie będzie > już skurczona. > Czy biegać z harfą czy się wcielać to kwestia gustu, ale najprawdopodobniej ani > > jedno ani drugie rozwiązanie nie jest prawdziwe. Umrzemy, przestaniemy istnieć > i tyle. Różne techniki pozwalaja opanować człowiekowi lęk przed nie istnieniem, > > ale po co się oszukiwać? Ja bym czuła, że oszukuję samą siebie, gdybym odrzuciła całą sferę duchową (nie chodzi o duszę, choć jak zwał tak zwał - ja wolę terminologię Kena Wilbera - stany subtelne na przykład). Trudno mi uwierzyć, że medytując sama się nakręcam i coś mi się tam majaczy. Zresztą buddyzm jest o tyle fajny, że zaleca testowanie wszelkich prawd, które głosi, a nie ślepe ich przyjmowanie. A nawet przy twoim założeniu, że istnieje tylko ciało i umysł i nic więcej, warto medytować, bo to poprawia charakter, w szczególności empatię (i humor!) To jak zmężem który wie, że żona przyprawia mu rogi, > ale udaje że jeżeli nie znalazł ją w łóżku z innym to wszystko jest w porządku. > Zresztą czy dusze wcielają sie w bakterie? A dlaczego nie w rośliny? Albo > wirusy? To bez sensu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: +++ignor Re: Reinkarnacja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.02.02, 00:56 Gość portalu: Stefan napisał(a): > Minio: > > A co do nowych ludzi, to myslę, że te dwa pojęcia się nie wykluczają, tzn. > nie > > wszystkie duże pochodzą z "recyclingu" - być może powstają też nowe. > > A co sie stanie z nadmiarem dusz, kiedy ludzkosc opanuje swoj przyrost naturaln > y > i bedzie sie mniej ludzi rodzilo niz umieralo? Prawda, moga sie wcielac w inne > zwierzeta. No wiec, co sie stanie po ew. katastrofie kosmicznej, gdy nagle > wiele dusz opusci ciala i nie bedzie nic zywego, w co moglyby sie wcielic? > > Minio: > > nie trzeba tłuc się po Czyśćsu w białej szacie z jakąś harfą. > > Racja, tez bym wolal sie przecielic niz lazic z harfa. Skoro obydwoje wolimy, > to pewnie juz tak jest... > > - Stefan > Witam! Stefanie! Tę sprawę rozstrzygnął już kościół scentologiczny... Dużo ludzi zginęło po wojnie fotonowo-grawitrono-gluonowo-kwarkowej... Teraz jest dużo wolnych dusz i chodza bardzo nieszczęśliwe. Dlatego jest tak źle na świecie... Ale Ty możesz te grzechy odkupić Włacając datek na k.ś. Z wyznawców dobrze znam jedynie Johna Travoltę. Małymi literami, bo Niemczech zdelegalizowano... I słusznie! Pozdrawiam! Ignorant +++ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 11.02.02, 18:12 Każdy człowiek potrzebuje sensu swojego istnienia i innych. Dlatego obawiając się śmierci (nie bojąc się nawet tego, że to my rozpłyniemy się, ale tego iż przestaną istnieć nasi bliscy, dzieci, żony, kochanki, rodzice itd). Dlatego potrzebne są nam protezy tłumaczące istnienie. Dlatego sekty (ale i "porządne" religie) wciąż zdobywają nowych wyznawców). Każdy ma prawo wierzyć to co chce. To jego oprawo. Ja uważam, że najbliższe prawdy jest to, że życie człowieka jest śmiertelną chorobą przenoszoną drogami płciowymi. Ale oczywiście może się mylę. Trudno w nauce szukać prawd dotyczących świata który ex denifitione nie podlega naukowym regułom. Ale to co wiemy z biologii raczej jest bardzo odległe od religijnej wizji istnienia człowieka, czy to w wersji chrześcijańskiej, buddyjskiej, neoplatońskiej czy jakiekolwiek innej. Jak napisałem ja w reinkarnacje nie wierzę i uważam że nie jest to zbyt rozsądny pomysł. Tym ostatnim zdaniem nie chcę nikogo obrazić. Każdy ma prawo wierzyć w co chce, ale z mojego punktu jest to oszukiwanie się. Ale może jak powiedział Jacek Kuroń może nie została mi po prostu dana łaska wiary. Kosmiczne duchy opiekujące się Ziermią i ludzkością, to też nie brzmi dosyć racjonalnie. Jeżeli nie będzie ludzi Ziemi nic się nie stanie. Ma ona przed sobą jeszcze kilka miliardów lat istnienia i nic jej sie nie stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 12.02.02, 09:11 Ok. Jasne, że trudno uwierzyć w coś, czego nie da się przekazać werbalnie, ale weź pod uwagę następującą rzecz: zakładam, że od zawsze masz poczucie swojego "ja", nie w sensie ego, bo to zbyt płytkie, ale mówiąc najprościej, czujesz, że ty z dzieciństwa, ty z wczoraj i ty z teraz to ta sama osoba. Co to jest? Dwadzieścia lat temu miałeś inne myśli, inny bagaż doświadczeń, inne pragnienia, przeżywałeś inne emocje, ba, nawet ciało miałeś inne (nawet nie chodzi o to, że było mniejsze, tylko o to, że było zbudowane z innych komórek - takich samych ale nie tych samych). Mówiąc krótko, wszystko dotyczące ciebie było inne, a ty wciąż czujesz, że to byłeś ty. Dlaczego? Polecam Kena Wilbera "Krótka Historia Wszystkiego", "Niepodzielone", "Śmiertelni nieśmiertelni". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: Reinkarnacja IP: *.zaspa.gda.pl 12.02.02, 11:12 Minio: > od zawsze masz poczucie swojego "ja", nie w sensie ego, bo to zbyt płytkie, > ale mówiąc najprościej, czujesz, że ty z dzieciństwa, ty z wczoraj i ty z > teraz to ta sama osoba. Co to jest? [...] > Mówiąc krótko, wszystko dotyczące ciebie było inne, a ty wciąż czujesz, że to > byłeś ty. Dlaczego? Okolo tysiaca lat temu ksiezniczka Wanda utopila sie w Wisle, bo nie chciala Niemca; to byla ta sama Wisla, ktora ciagle plynie przez Krakow... Jak to ta sama? To juz nie ta sama woda, bo tamta juz dawno splynela; zupelne inne brzegi, bo tamte zostaly wielokrotnie rozmyte i na nowo przez wode usypane z innego piachu; nawet nie to samo miejsce, bo Wisla razem z Ziemia i reszta Ukladu Slonecznego zdazyla przebiec kawalek orbity dookola centrum Galaktyki. Skoro to juz jest zupelnie inna rzeka, moze powinnismy ja inaczej nazwac? Logujesz sie do forum dyskusyjnego GW i czytasz ten sam tekst, ktory ja przed chwila napisalem. Jak to ten sam? Przed Twoimi oczami jarza sie zupelnie inne piksele niz przed moimi. Jesli sobie go wydrukujesz i bedziesz go czytac z papieru, w ogole nic materialnego nie bedzie laczylo tekstu, ktory ja napisalem z tekstem, ktory Ty czytasz. W jakim sensie jest to MOJ tekst? Co stanowi o tozsamosci plynacej rzeki, kopiowanego tekstu, czlowieka po latach i innych rzeczy zmieniajacych swoje materialne nosniki? Jesli chcesz, mozesz to nazwac dusza. Czytasz inny tekst, ale jego dusza jest ta sama. Materialnie jestes innym zlepkiem atomow niz 20 lat temu, ale dusza jest ta sama. Jako scislak, pewnie wolalbym inna nazwe; np. dla tekstu mowilbym o zawartosci informacyjnej, dla rzeki wynalazlbym jakis termin geologiczny. Dla czlowieka nie mam propozycji, mozemy zostac przy duszy. Tylko ze TAKA dusza nie ma w sobie nic transcendentnego ani eschatologicznego. Byc moze przy odpowiednim rozwoju technik medycznych dalaby sie przesiedlic w inne cialo; ale w braku wszelkich cial przestanie istniec, jak przestaje istniec papierowy list napisany bez kalki i zniszczony przed wyslaniem. Chyba jednak nie o taka dusze Ci chodzi, prawda? W takim razie podaj inny argument. - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 12.02.02, 17:16 Gość portalu: Stefan napisał(a): > Minio: > > od zawsze masz poczucie swojego "ja", nie w sensie ego, bo to zbyt płytkie > , > > ale mówiąc najprościej, czujesz, że ty z dzieciństwa, ty z wczoraj i ty z > > teraz to ta sama osoba. Co to jest? > [...] > > Mówiąc krótko, wszystko dotyczące ciebie było inne, a ty wciąż czujesz, że > to > > byłeś ty. Dlaczego? > > Okolo tysiaca lat temu ksiezniczka Wanda utopila sie w Wisle, bo nie chciala > Niemca; to byla ta sama Wisla, ktora ciagle plynie przez Krakow... > > Jak to ta sama? To juz nie ta sama woda, bo tamta juz dawno splynela; zupelne > inne brzegi, bo tamte zostaly wielokrotnie rozmyte i na nowo przez wode usypane > z innego piachu; nawet nie to samo miejsce, bo Wisla razem z Ziemia i reszta > Ukladu Slonecznego zdazyla przebiec kawalek orbity dookola centrum Galaktyki. > Skoro to juz jest zupelnie inna rzeka, moze powinnismy ja inaczej nazwac? > > Logujesz sie do forum dyskusyjnego GW i czytasz ten sam tekst, ktory ja przed > chwila napisalem. Jak to ten sam? Przed Twoimi oczami jarza sie zupelnie inne > piksele niz przed moimi. Jesli sobie go wydrukujesz i bedziesz go czytac z > papieru, w ogole nic materialnego nie bedzie laczylo tekstu, ktory ja napisalem > z tekstem, ktory Ty czytasz. W jakim sensie jest to MOJ tekst? > > Co stanowi o tozsamosci plynacej rzeki, kopiowanego tekstu, czlowieka po latach > i innych rzeczy zmieniajacych swoje materialne nosniki? Jesli chcesz, mozesz t > o > nazwac dusza. Czytasz inny tekst, ale jego dusza jest ta sama. Materialnie > jestes innym zlepkiem atomow niz 20 lat temu, ale dusza jest ta sama. Jako > scislak, pewnie wolalbym inna nazwe; np. dla tekstu mowilbym o zawartosci > informacyjnej, dla rzeki wynalazlbym jakis termin geologiczny. Dla czlowieka > nie mam propozycji, mozemy zostac przy duszy. Tylko ze TAKA dusza nie ma w > sobie nic transcendentnego ani eschatologicznego. Byc moze przy odpowiednim > rozwoju technik medycznych dalaby sie przesiedlic w inne cialo; ale w braku > wszelkich cial przestanie istniec, jak przestaje istniec papierowy list napisan > y > bez kalki i zniszczony przed wyslaniem. > > Chyba jednak nie o taka dusze Ci chodzi, prawda? W takim razie podaj inny > argument. Nie mówisz poważnie! Mam ci podać argument, udowadniający istnienie duszy?! Nie sądzisz, że gdyby istniał, mielibyśmy od tysięcy lat bardzo ułatwione zadanie i kwestia wiary lub jej braku przestałaby miec znaczenie? Ja nie próbuję udowodnić swojej racji, po pierwsze dlatego, że sama jej do końca nie sformułowałam i testuję różne możliwości - jednak przy założeniu, że śmierć nie jest końcem wszystkiego (znów przypomniał mi się fajny koan: jeśli umrzesz zanim umrzesz, nie umrzesz, kiedy umrzesz) a tylko przejściem. Możesz to nazwać tchórzostwem - dla mnie te poszukiwania i poznawanie siebie jest bardzo ekscytujące. A z drugiej strony wydaje mi się dość beztroskie, odrzucenie całej sfery "dusznej" tylko dlatego, że nie dysponujesz niezbitym argumentem na jej istnienie. Na każdym etapie rozwoju ludzkości w danym momencie nie dysponowaliśmy dowodami na istnienie tego, czy tamtego (elektryczność, kulista ziemia, atomy, fale świetlne, etc). Czy to znaczy, że wtedy te pojęcia, czy zjawiska nie istniały i dopiero po ich udowodnieniu cudownie zbudziły się do życia? co nie znaczy, że spodziewam się rychłego odkrycia niezbitego dowodu na istnienie duszy... > > - Stefan > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 12.02.02, 17:24 Ludzie od dawna szukali argumentów, które by świadczyły iż człowiek ma duszę (i do tego nieśmiertelną). Bez skutku? Może dlatego, że dusza to tylko fantom wytwór naszego mózgu. Coraz więcej wiemy o działaniu naszego najważniejszego organu. Wraz z poznaniem mechanizmó jego działania, spekulacje czy jest coś jeszcze być może stracą sens. Oczywiście może jest to zbyt kategoryczne stwierdzenie ( entuzjastą takiego podejścia jest Crick, jego praca o móżgu ukazała się w czarnej serii Prószyńskiego), ale poczekajmy na ustalenia nauki. Kiedyś próbowano empirycznie zwarzyć duszę udowadniając jej istnienie. Ważono żywego i zwłoki. Różnicy nie zauważono. Być może im lepiej będziemy znali funkcjonowanie naszego móżgu nie będziemy w ogóle potrzebowali duszy, aby objaśnić człowieka. Im lepiej poznajemy naturę ludzką to tym mniej miejsca zostaje na metafizykę. Im bardzieju Kubuś zagląda tym bardziej nie ma tam Prosiaczka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: Reinkarnacja IP: *.zaspa.gda.pl 12.02.02, 17:35 Minio: > Nie mówisz poważnie! Mam ci podać argument, udowadniający istnienie duszy?! Byloby to wspaniale, ale ja nie prosilem o DOWOD istnienia. Prosilem o SZKIC DEFINICJI, zebysmy wiedzieli o czym mowimy. Tozsamosc zmieniajacego sie czlowieka, o ktorej wspominalas, nie jest dobrym kandydatem na ta definicje. Tylko tyle mowilem. Minio: > z drugiej strony wydaje mi się dość beztroskie, odrzucenie całej sfery > "dusznej" tylko dlatego, że nie dysponujesz niezbitym argumentem na jej > istnienie. Pewnie. Niczego nie odrzucam. Zadaje tylko pytanie, z ktorego moze wyniknac wyostrzenie uzywanych przez nas pojec, a moze tez nie wyniknac. - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 13.02.02, 09:30 Gość portalu: Stefan napisał(a): > Minio: > > Nie mówisz poważnie! Mam ci podać argument, udowadniający istnienie duszy? > ! > > Byloby to wspaniale, ale ja nie prosilem o DOWOD istnienia. Prosilem o SZKIC > DEFINICJI, zebysmy wiedzieli o czym mowimy. Tozsamosc zmieniajacego sie > czlowieka, o ktorej wspominalas, nie jest dobrym kandydatem na ta definicje. > Tylko tyle mowilem. Określ "tożsamość". Dla mnie to, co opisałam, to nie jest tożsamość, ani ego, za pomocą którego się wyodrębniamy i oddzielamy od innych. To "coś" pozwala ci poczuć się jednym ze wszystkim i może być wyjściem do dyskusji na temat "ducha". > > Minio: > > z drugiej strony wydaje mi się dość beztroskie, odrzucenie całej sfery > > "dusznej" tylko dlatego, że nie dysponujesz niezbitym argumentem na jej > > istnienie. > > Pewnie. Niczego nie odrzucam. Zadaje tylko pytanie, z ktorego moze wyniknac > wyostrzenie uzywanych przez nas pojec, a moze tez nie wyniknac. > > - Stefan > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: Reinkarnacja IP: *.ipipan.gda.pl 13.02.02, 10:47 Minio: > Dla mnie to, co opisałam, to nie jest tożsamość, ani ego, za pomocą którego > się wyodrębniamy i oddzielamy od innych. To "coś" pozwala ci poczuć się jednym > ze wszystkim i może być wyjściem do dyskusji na temat "ducha" To teraz nie rozumiem. Niczego podobnego w sobie nie znajduje, byc moze nie wiem, gdzie i czego szukac. Czy moze tak byc, ze jedni sa ,,jednym ze wszystkim'' a inni nie sa? Moze Ty jestes a ja nie jestem? Moze Ty masz dusze a ja nie mam? - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna23 Re: Reinkarnacja 13.02.02, 11:59 ja nie wierzę..miom zdaniem rodzimy się i umieramy..piekło, niebo, reinkarnacje i takie tam to wszystko tylko dlatego, ze nie potrafimy pogodzic sie ze swoim odejsciem -na zawsze-..a gadanie typu naprawie to w przyszym zyciu,( ktos tak wczesniej napisal) jest tak a nie inaczej bo w poprzednich pewnie cos narozrabialem to ucieczka przed odpowiedzialnoscia za wlasne czyny moze i istnieje cos takiego ..reinkarnacja,niebo,pieklo...dusza.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja Re: Reinkarnacja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.02, 21:52 dziewczyna23 napisał(a): > ja nie wierzę..miom zdaniem rodzimy się i umieramy..piekło, niebo, reinkarnacje > > i takie tam to wszystko tylko dlatego, ze nie potrafimy pogodzic sie ze swoim > odejsciem -na zawsze-..a gadanie typu naprawie to w przyszym zyciu,( ktos tak > wczesniej napisal) jest tak a nie inaczej bo w poprzednich pewnie cos > narozrabialem to ucieczka przed odpowiedzialnoscia za wlasne czyny > > moze i istnieje cos takiego ..reinkarnacja,niebo,pieklo...dusza.. Moze i istnieje tez cos takiego jak ciekawosc i niewiedza...? Moze niektorych to ubawi, ale ja tezkiedys "wyszlam poza cialo". Co stmtad przynioslam? Na przyklad wiedze, ze kiedy bylam czasteczka nie odczuwalam ani zimna ani goraca, ze nie bylo jasnosci oddzielonej od ciemnosci... A teraz smieje sie do rozpuku, jak czytam w pismie popularnonaukowym, ze na jakims etapie wszechswiata byla ciemnosc i dopiero potem z chmur gazowych zaczely powstawac pierwsze gwiazdy. mnie to nie dziwi. Ja tam bylam. Kiedy pierwszy raz w zyciu zobaczylam symbol jang-jing, nikt nie musial mi tlumaczyc, co to jest. Wiedzialam. Nie wiadomo skad, a bylam mala dziewczynka. powiecie, ze pewnie gdzies slyszalam. Powiem wam, ze chyba nie, bo jak zobaczylam to cos pierwszy raz, to cieszylam sie, jakbym znalazla swoj talizman. ( zadnego talizmanu do tej pory nie posiadam). Zreszta teraz naukowcy coraz przychylniej patrza na hipoteze o istnieniu ciemnej materii. Znamy "jasna". Poznamy i ciemna. Dla mnie to oczywiste. Nie chce nikogo przekonywac o tym, co jest prawda, a co nie. Nie chce nikogo namawiac do tego, by uwierzyl. Sama nie wierze az tak, ze dalabym sobie reke uciac. Ale jako element wielkiej i pieknej filozofii reinkarnacja jest super. Tak samo zreszta mysle o miosci blizniego, mimo, ze to z innej filozofii.... Niedlugo pewnie bedzie sie mowilo o "telepatii" elektronow... Nie warto sie ograniczac do zbyt waskich przekonan. Pozdrawiam Maja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 14.02.02, 15:26 Przepraszam co ma ciemna materia do reinkarnacji. To jakieś bzdury. Ciemna materia to cząsteczki elentarne (takie jak posiadające jednak masę Neutrina, czy cząsteczki supersymetryczne, jeżeli oczywiście są). Ta ciemna materia nie ma nic do stanów świadomości. O elektronach napisano wiele ale o telepatii? Przepraszam za słowa, ale jestem wzburzony, trzymajmy się pewnych reguł. Co do wyjścia poza siebie, to nie dyskutuje. Ale to jest tak jak z tymi tunelami które widzą osoby które były w stanie śmierci klinicznej. Wszystko to działanie naszego móżgy w bardzo ekstremalnych warunkach. Niestety obiekt który umarł nigdy nie przekaże nam swoich doświadczeń. Każdy ma prawo wierzyć w co chce: reinkarnacje, krasnoludki, płaską ziemię. Ale powinno sie mieć jakieś dowody. Tym czasem ich po prostu nie ma. Dlaczego więcej ludzi nie ma podobnych wizji, wyjścia poza siebie? Czy nie jest to dziwne? To świadczy, że wizje są w określonym człowieku, a nie są od niego niezależne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Ciemna materia IP: *.ipipan.gda.pl 14.02.02, 16:21 Alex: > Przepraszam co ma ciemna materia do reinkarnacji. To jakieś bzdury. [...] > Przepraszam za słowa, ale jestem wzburzony A czemu Cie w tym kontekscie wzburza ciemna materia? Parapsychologia zawsze zywila sie modnymi terminami z nauk scislych, oczywiscie bez proby zrozumienia, co te terminy znacza. Ze 20 lat temu czytalem wyjasnienia pewnego luminarza, ze telepatia polega na emisji strumieni neutrin z miejsc do akupunktury (one sie jakos nazywaly, juz nie pamietam). Wtedy byly akurat w modzie neutrina a ich polaczenie z akupunktura wzbudzalo powszechnny entuzjazm. Przedtem dusze zmarlych uchodzily w czwarty wymiar, a jeszcze dawniej panowala ektoplazma i magnetyzm. Teraz rzadzi Jej Wysokosc Ciemna Masa i Brakujaca Materia. Albo moze na odwrot. To sa normalne dzieje. Ciemna materia dobrze brzmi i nie widac, w czym mialaby byc gorsza od magnetyzmu lub czwartego wymiaru. Alex: > Co do wyjścia poza siebie, to nie dyskutuje. Ale to jest tak jak z tymi > tunelami które widzą osoby które były w stanie śmierci klinicznej. O, wlasnie, tunelami. Nastepne beda albo tunele czasoprzestrzenne miedzy wszechswiatami albo kwantowy efekt tunelowy. Alex: > Każdy ma prawo wierzyć w co chce: reinkarnacje, krasnoludki, płaską > ziemię. Ale powinno sie mieć jakieś dowody. Jakby sie mialo dowody, to by juz nie trzeba bylo wierzyc. Credo quia absurdum. QUIA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Ciemna materia IP: 193.0.117.* 15.02.02, 15:25 Gość portalu: Stefan napisał(a): > > A czemu Cie w tym kontekscie wzburza ciemna materia? Parapsychologia zawsze > zywila sie modnymi terminami z nauk scislych, oczywiscie bez proby zrozumienia, > co te terminy znacza. Ze 20 lat temu czytalem wyjasnienia pewnego luminarza, z > e > telepatia polega na emisji strumieni neutrin z miejsc do akupunktury (one sie > jakos nazywaly, juz nie pamietam). Wtedy byly akurat w modzie neutrina a ich > polaczenie z akupunktura wzbudzalo powszechnny entuzjazm. Przedtem dusze > zmarlych uchodzily w czwarty wymiar, a jeszcze dawniej panowala ektoplazma i > magnetyzm. Teraz rzadzi Jej Wysokosc Ciemna Masa i Brakujaca Materia. Albo > moze na odwrot. To sa normalne dzieje. Ciemna materia dobrze brzmi i nie > widac, w czym mialaby byc gorsza od magnetyzmu lub czwartego wymiaru. > > - Stefan Ciemna materia jak wcześniej czwarty wymiar (który zresztą sporo namieszał w sztuce współczesnej, bez fascynacji nim nie można zrozumieć sztuki okresu międzywojnia) przyciągaja różnych szarlatanów, którzy oferują łatwe, miłe i przyjemne wytłumaczenie całego istnienia, nie bacząc co ten termin znaczy i jak to co piszą odnosi się do niego. I to jest karygodne. Jest to zaśmiecanie umysłów sprowadzanie nauki do jednej z pseudonauk o podobnym autorytecie co astrologia czy podziemne żyły wodne. A potem książki popularnonaukowe znajdują się w jednym miejscu z bredniami o astrologii - przecież skoro tu jest o ciemnej materii i tu to nie jest to samo? Dlatego wzburzyły mnie dyrdymały o ciemnej materii w kontekście reinkarnacji - to problemy które nie mają wspólnych punktów. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 13.02.02, 17:56 Szanowna Minio! Dlaczego idea, że bakterie maja duszę Cię śmieszy, gdzie jest granica i co ją stanowią, że istoty żywe maja wedle Ciebie dusze, albo nie? Badania USG wczesnych ciąż pokazały, że o ile wśród porodów jest 1/50 bliźniaków, to we wczesnych etapach ciąży jest ich 1/10. One obumierają. Zresztą nie tylko one. Aż 70% wszystkicjh poczęć (SIC!) jest niezauważanych przez kobiety, dlatego że ze względu na wady genetyczne nie rozwijają się. Do tego klonowanie jeszcvze pogmartwa sytuacje. Przeprowadzono eksperyment na zwierządkach podziału zarodka we bardzo wczesnej fazie rozwoju. Zaczęły rozwijać się dwa. Ty te wszystkie nie udane zarodki ludzkie maja duszę. A jeżeli tak to po, skoro i tak nie zdąrzą zasłużyć sobie na poprawę swojego losu, albo go pogorszyć. A może dusza nie powstaje przy poczęciu, tylko jeżeli tak to kiedy? Te pytania są równie istotne dla wszelkich religii. Czy to jest chrześcijaństwo czy buddyzm. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Harry Re: Reinkarnacja IP: 192.168.5.* 14.02.02, 23:12 Jestesmy dziecmi wszechswiata, a raczej jego czastka, i na powrot sie z nim polaczymy. Jestesmy oddzielonym elementem calosci, a bedziemy jednoscia. To wszechswiat nas stworzyl i do niego nalezymy, czy to nie pieknie byc wszechswiatem ? Byc ta sila co tworzy (dazy do lokalnego zmniejszenia entropi, zadziwiajace, zarowno czlowiek jak i wszechswiat daza do jak najwiekszego lokalnego zmiejszenia entropi, wykazujac w tym zadziwiajaca determinacje ). Prawdizwa gleboka medytacja prowadzi do wylaczenia mysli, calkowitego oczyszczenia ekranu swiadomosci, wtedy smierc i czas przstaja miec znaczenie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 15.02.02, 09:30 Alex, nie twierdzę, że bakterie mają albo nie mają duszy. Zgadzam sie natomiast z Harrym, że jesteśmy wszyscy (w tym bakterie) częścią większej całości. Kazdy z nas jest "holonem", czyli odrębną jednostką a zarazem częścią czegoś większego. Kręcimy się w łańcuchu ziemskiej egzystencji, a może nas z niego wyrwać tylko oświecenie. to wymaga pracy, koncentracji, uważności i ... wiary. chciałabym cię przekonać, że warto, ale nie oszukujmy się, nie mam na to wystarczających argumentów, przynajmniej w/g ciebie. Ja wiem jedno, kiedy medytuję żyje mi się łatwiej, kiedy przestaję dopada mnie stres, wątpliwości, chandry i cała reszta utrapień dzisiejszego świata. I to wcale nie znaczy, że buddyści obojętnieją na otoczenie i dlatego wydają sie tacy spokojni. zamiast się bać, po prostu obserwujesz swój strach, zamiast się stresować, patrzysz na swój stres z pozycji bezstronnego świadka - to trudne, ale możliwe do osiągnięcia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 15.02.02, 15:32 Jesteśmy częścią biosfery. Po naszej śmierci rozłożą nas bakterie i nasza materia zostanie ponownie wykorzystana w obiegu życia. Na tyle się zgadzam. Wszechświat nas stworzył, brzmi to bardzo patetycznie. Szkoda że nie poczuwa sie do ojcostwa (albo macierzyństwa) za ten świat powinniśmy dostać porządne alimenty. Nie przeceniajmy swojego znaczenia (podobnie jak zwolenicy twardej zasady antropicznej). Ziemska biosfera jest mało znaczącą częścią naszej planety, gdyby zniszczono życie na niej nic by sie nie stało. Jak na razie wiemy że życie jest na jednej małej planecie, gdy tyle światów koło jest niezamieszkałych i do tego się nie nadaje. Rozrzutny ten stwórca. Co do tego czy dążymy do zmniejszenia entropii? To chyba nie. Raczej ją tylko zwiększamy. Nie wiem z skąd pomysł że wszechświat dąży do zmniejszenia entropii. Zresztą wszechświat to coś a nie ktoś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: harry Re: Reinkarnacja IP: 192.168.5.* 15.02.02, 18:09 Chyba sie jednak zgodzisz ze czlowiek to nizszy poziom entropii niz dajmy na to plazma kwarkowo-gluonowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 18.02.02, 09:00 Skoro uważasz, że świat to coś, a nie ktoś, masz jednak do niego mnóstwo pretensji... Nic ci nie jest winien, żadnych alimentów, etc. Ktoś powiedział: "Bóg istnieje, ale za bardzo bym na niego nie liczył". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 18.02.02, 16:23 Te stwierdzenia o wszechświecie to oczywiście ironia. Nie mozna mieć pretensji do czegoś. Dlaczego traktować świat jako kogoś. Nie ma on świadomości. Nie jest istotą. Dlaczego? Dalej redukując do absurdu - jestem ciekaw dokąd zwierzęta wedle Ciebie są uduszowione. Gdzie przebiega granica: ma duszę, albo jej nie ma. Po czym poznać punkt krytyczny? Ja w każdym razie tego nie widzę. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 20.02.02, 16:59 Rzeczywiscie, trudno jest udowodnić, że mucha ma duszę, skoro nie możemy tego zrobić w przypadku człowieka. Dla mnie jednak ważniejsze od duszy, jest pojęcie stanów subtelnych i buddyjskie przekonanie, że tworzymy jedną całość i że zabijając muchę zabijasz cząstkę siebie. Dusza w odniesieniu do każdego istnienia ludzkiego czy zwierzęcego, itd, wiąże się nierozerwalnie z "wyodrębnianiem" poszczególnych bytów, podczas gdy cała filozofia buddyjska podkreśla, że odczuwanie indywidualności jest złudzeniem. (tzw. złudzenie ego). Właśnie to założenie zawsze wzbudza największe opory u ludzi - pojęcie indywidualności jest głęboko zakorzenione a nawet kultywowane. Tak więc, wracając do głównego wątku, bez względu na to, czy mucha ma duszę czy nie, czuję, że nie jest bytem zupełnie oderwanym od mojego (co nie znaczy, że z wyglądu jestem podobna do muchy). pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 212.33.87.* 22.02.02, 14:58 Czy mucha jest bytem oderwanym związanym ze mną , to ja tego nie czuję. Śmierć muchy nie robi na mnie wrażenia (a jeżeli jestem przeciwko zabijaniu zwierząd w celach konsumpcyjnych, to dlatego iż nie podoba mi się to, a nie że czuję z nimi łączność duvhową czy jakąś inną). Ale sens mojej wypowiedzi jest inny. Zakładając że ludzie mają coś na kształt duszy i zwierzęta, to gdzie jest ta granica. Między isrtotami uduszowionymi a pozbawionymi jej. Musza ma mieć, a Płazińce czy obleńce? Nie ma powodu aby odmawiać im to co nie odmawia się musze. Ale jeżeli mają je płazińce to co z gąbkami. Albo jamochłonami? A grzybami? Roślinami? Jednokomórkowcami? Bakteriami? Moim zdaniem nie widać granicy, ergo ona nie istnieje? Tak samo jak z problemem od kiedy można powiedzieć, że człowiek ma duszę. Szczególnie wsytuacji rozwoju genetyki. Czy Lem okaże się jeszcze raz wizjonerem w XXI podróży w Dziennikach Gwiazdowych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 22.02.02, 15:38 Jeśli chodzi o Lema, to jest geniuszem i moim totalnym idolem (wymyślił rzeczywistość wirtualną kilka dziesięcioleci przed resztą, że już o chemokracji nie wspomnę). A co do granicy duszowatości - załóżmy na chwilę, że wierzysz w istnienie duszy - co twoim zdaniem (i u kogo/u czego) warunkowałoby jej istnienie lub brak? pozdr serdcz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: harry Re: Reinkarnacja do Alexa IP: 192.168.5.* 23.02.02, 12:09 Nie jestem zwolennikiem reinkarnacji ale twoj problem z przebiegiem granicy mozna rozwiazac. Prawdopodobnie odbierasz dusze jakos pojecie jednoznaczne i scisle okreslone. A mozna potraktowac dusze w sposob ciagly. Dusza nie byla by wtedy duszy rowna. Wtedy wszystko co zyje mogloby miec dusze, tyle ze "dusza" pierwotniaka byla by jedynie namiastka duszy czlowieka. Moze byc takowa dusza owa "substancja" (nie w potocznym znaczeniu) wypelniajaca calosc i wtedy kazdej istocie zywej dostaje sie kawaleczek wyodrebniony z tej calosci. Dla pierwotniaka jest to malenki kawalek a dla czlowieka nieco wiekszy. I co ty na to? Sam przy okazji nie proponuje zadnej teorii, chcialem jedynie obalic twoj tok obalenia reinkarnacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Reinkarnacja do Alexa IP: 193.0.117.* 23.02.02, 13:08 Pozdrowienia szanownym adwersarzom! Otóż nie. Jeżeli dusza jest czymś swoistym, nieśmiertelnym bytem, który może odradzać się w w ciałąch bardzo różnych istot, to nie może być to byt który jest dla pewnych istot tylko w części. Wtedy z duszą jest tak jak z ciążą - albo się jest, albo nie. tertium non datur .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Wielka Babimurga IP: *.zaspa.gda.pl / 10.1.5.* / *.zaspa.gda.pl 23.02.02, 14:44 harry: > Nie jestem zwolennikiem reinkarnacji Ja natomiast jestem. W tym sensie, ze chetnie bym reinkarnowal po smierci. Jestem rowniez zwolennikiem domowych krasnoludkow, ktore by mi pomagaly utrzymywac porzadek w kuchni, oraz zab zamieniajacych sie w piekne ksiezniczki pod wplywem mojego pocalunku. Kurcze, dlaczego glowna cecha rzeczy dobrych i potrzebnych jest nieistnienie? harry: > wszystko co zyje mogloby miec dusze, tyle ze "dusza" pierwotniaka byla by > jedynie namiastka duszy czlowieka. A co zrobic z takimi stworami, co do ktorych nie da sie ustalic, czy to jeden organizm czy wiele? Np. porosty stanowia konglomerat zlozony z grzyba i glonu i trudno powiedziec, czy to symbioza dwoch odrebnych organizmow, czy juz jeden organizm. To ile dusz taki porost powinien miec? Wlasciwie kazda komorka eukariotyczna jest w pewnym sensie symbioza roznych prostszych komorek. My jestesmy symbiozami komorek eukariotycznych. Czy mamy w zwiazku z tym po jednej duszy ludzkiej, czy po wiele malych duszyczek na kazda komorke? Nowotwory polegaja na tym, ze jakas komorka zaczyna realizowac swoj wlasny interes rozrodczy przestajac sie ogladac na reszte spolecznosci komorek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: harry Re: Wielka Babimurga IP: 192.168.5.* 23.02.02, 15:09 Gość portalu: Stefan napisał(a): > Ale poki jest jak jest, to skorzystam z sytuacji i wyznam Ci, ze dusz wprawdzie > nie ma, ale na pewno istnieje Wielka Babimurga. Nie umiem na jej temat > powiedziec nic konkretnego, wiem tylko, ze nie jest ani cielesna, ani > materialna, ani duchowa. Ma wielki wplyw na losy Wszechswiata, ale wcale nie > taki, jaki moglby Ci przyjsc do glowy. Jest dla mnie kompletnie nie do > pomyslenia, ze Wielka Babimurga moglaby nie istniec. A w dodatku skoro ja nie > potrafie udowodnic istnienia Wielkiej Babimurgi a naukowcy nie potrafia > udowodnic jej nieistnienia, to mamy remis. Musisz sie zgodzic z tym, ze na 50% > ona jest. Prawda? > > - Stefan Trudno powiedziec, przeciez faktycznie cos takiego moze istniec i nie mozna tego wykluczyc. Jednak twoja definicja jest tak metna ze nie ma nawet czego szukac bo to tylko kwestia nazwy. Bo w koncu mozna pewnie znalezc cos co ma wplyw na losy wszechswiata ale nie taki jaki mi przychodzi do glowy. Co do duszy to ja proponuje inne podejscie a wy dalej stosujecie logike jednowartosciowa ze albo sie ma dusze albo nie. Moze takie glony maja dusze tylko troche. A w czlowieku cala ilosc duszy przenzaczona na pjedyncze komurki eukariotyczne sklada sie na cala duza ludzka. Krotko mowiac dusza nie musi byc skladem odzielnych jednostek a jest jedna, duza i ciagla. A odzielenie naszej swiadomosci od calosci to tylko zludzenie. A co do koniecznosci udowodnienia, to nie ma obiektywnych dowodow na istnienie swiata w zwiazku z czym nawet nie ma o czym dyskutowac bo przeciez nie ma nas. Nie jestem zwolennikiem reinkarnacji, tzn wydaje mi sie to malo prawdopodobne (bardzo malo) to nie pisalem ze nie wierze w dusze, choc jedynie taka w moim wlasnym rozumowaniu nie koniecznie zgodnym z wiejskimi wyobrazeniami. Nie bede sie jednak staral nic dowodzic ale czasem smiesza "naukowcy" ktorzy twierdza ze maja naukowy dowod na niesitnienie Boga. Religia nie jest falsyfikowalna (wg Poppera) a zatem nie mozna jej obalic naukowo i koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maja Re: Wielka Babimurga IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.02, 02:15 Madry Stwfanie, Wielka Babimurga moze i moze nie istniec. Pewnie tak, ale nie napisano o niej kilku ksiag filozoficznych. A o reinkarnacji tak. Napisano,wiec istnieje wieksze prawdopodoboienstwo istnienia reinkarnacji nizistnienia "Wielkej Babimurgii. ALEX: "Ciemna materia jak wczesniej czwarty wymiar (który zreszta sporo namieszal w sztuce wspólczesnej, bez fascynacji nim nie mozna zrozumiec sztuki okresu miedzywojnia) przyciagaja róznych szarlatanów, którzy oferuja latwe, mile i przyjemne wytlumaczenie calego istnienia, nie baczac co ten termin znaczy i jak to co pisza odnosi sie do niego. I to jest karygodne. Jest to zasmiecanie umyslów sprowadzanie nauki do jednej z pseudonauk o podobnym autorytecie co astrologia czy podziemne zyly wodne. A potem ksiazki popularnonaukowe znajduja sie w jednym miejscu z bredniami o astrologii - przeciez skoro tu jest o ciemnej materii i tu to nie jest to samo? Dlatego wzburzyly mnie dyrdymaly o ciemnej materii w kontekscie reinkarnacji - to problemy które nie maja wspólnych punktów." Szkoda, zee az tak Cie to wzburzylo.Sformulowanie "ciemna materia" bylo uzyte przewrotrnie przy okazji mowy o symbolu yang - ying czyli ciemnej materii zawartej w jasnej materii z zalozeniem odwrotnosci,rozdzielnych jednoczesnie i zawirajacych sie wzajemnie w sobie oraz rozdzielonych dwoma centrami... Nie rozumiesz? To poczytaj o tym problemie filozoficznym. Jak bys pomyslal, to bys wiedzial, ze to zadne naduzycie, tylko dalekozrocznay zart - jasna materia jest znana, a ciemna jescze nie!! HARRY: "Nie jestem zwolennikiem reinkarnacji ale twoj problem z przebiegiem granicy mozna rozwiazac. Prawdopodobnie odbierasz dusze jakos pojecie jednoznaczne i scisle okreslone. A mozna potraktowac dusze w sposob ciagly. Dusza nie byla by wtedy duszy rowna. Wtedy wszystko co zyje mogloby miec dusze, tyle ze "dusza" pierwotniaka byla by jedynie namiastka duszy czlowieka. Moze byc takowa dusza owa "substancja" (nie w potocznym znaczeniu) wypelniajaca calosc i wtedy kazdej istocie zywej dostaje sie kawaleczek wyodrebniony z tej calosci. Dla pierwotniaka jest to malenki kawalek a dla czlowieka nieco wiekszy. I co ty na to? Sam przy okazji nie proponuje zadnej teorii, chcialem jedynie obalic twoj tok obalenia reinkarnacji." Ja tez nie proponuje zadnej teorii. I nikogo nie mam zamiaru !nawracac! Chce tylko przyblizyc temat. Rzeczywiscie, jesli potraktowac reinkarnacje jako proces ciagly, to nalezaloby uzyc metafory kodu genetycznego - wszystko moze mioec dusze, wszystko to, co posiada geny i kod genetyczny. Stopien "skomplikowania" tej duszy zalezy wylacznie od stopnia zroznicowaniaodpowiedniego czy adekwatnego do genetycznego. Stad wniosek, ze bakteria moze posiadac dusze i ma do tej duszy takie samo prawo, jak czlowiek. Jednak dusza bakterii posiada proporcjonalny stopien rozwoju wzgledem duszy czlowieka,ktory jest zgodny ze stopniem skomplikowana proporcjonalnym doilosci genow bakterii i genow czlowieka. Problem w tym, ze nie znamy tak zwanej sredniej - przecietnej ilosci genow tak zwanych aniolow i tym podobnych stworzen! Serdecznosci Maja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: Wielka Babimurga IP: *.zaspa.gda.pl / 10.1.5.* 25.02.02, 02:46 maja: > Madry Stwfanie, Sluham Cie, pjekna Maju. maja: > Wielka Babimurga moze i moze nie istniec. Pewnie tak, ale nie napisano o niej > kilku ksiag filozoficznych. A o reinkarnacji tak. Napisano,wiec istnieje > wieksze prawdopodoboienstwo istnienia reinkarnacji nizistnienia "Wielkej > Babimurgii. Ciekawa i optymistyczna linia rozumowania. Napisano wiecej piosenek o wznioslej i szczesliwej milosci niz o beznadziejnym kieracie malzensko-rodzinnym. Stad wniosek, ze na swiecie wiecej jest milosci niz kieratu. Ale zrobiono tez wiecej filmow o morderstwach niz o reinkarnacji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maja Re: Wielka Babimurga IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.02, 21:00 Witam Cie Stefanie - SOKOLE OKOj! Gratuluje wnikliwosci i pedanterii. Gość portalu: Stefan napisał(a): > maja: > > Wielka Babimurga moze i moze nie istniec. Pewnie tak, ale nie napisano o > niej > > kilku ksiag filozoficznych. A o reinkarnacji tak. Napisano,wiec istnieje > > wieksze prawdopodoboienstwo istnienia reinkarnacji nizistnienia "Wielkej > > Babimurgii. Stefan: > Ciekawa i optymistyczna linia rozumowania. Napisano wiecej piosenek o wzniosle > j > i szczesliwej milosci niz o beznadziejnym kieracie malzensko-rodzinnym. Stad > wniosek, ze na swiecie wiecej jest milosci niz kieratu. Ale zrobiono tez > wiecej filmow o morderstwach niz o reinkarnacji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Wielka Babimurga IP: 193.0.117.* 26.02.02, 14:33 To, że ktoś o czymś mówi nie znaczy jeszcze, że to jest. Powstanie wielu ksiąg filozoficznych (pisanie o Wedach jako księgach filozoficznych to zbyt dużo powiedziane) nie znaczy, że to istnieje. Platon, który sam był zwolennikiem reinkarnacji wymyślił również Atlantydę. Inni filofowie opisywali inne krainy utopijne, aby pokazać jak świat powinien wyglądać. Ale od tego ani nie przybyło Atlantydy, ani Utopii. Występowanie terminu w księgach religijnych też nie jest jeszcze dowodem na cokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś