Dodaj do ulubionych

Reinkarnacja

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 22:35
Czy wierzycie w reinkarnację?
Obserwuj wątek
    • Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 07.02.02, 17:44
      Duch Platona (albo hinduizmu) krąży i straszy ...
      Wydaje się, że nie jest to zbyt przekonywująca hipoteza (łagodnie mówiąc)
      Dlaczego nikt nie pamięta o poprzednich wcieleniach, skąd się biorą nowe dusze,
      skoro liczba ludzi drastycznie się zwiększa
      To mity
    • innppp Re: Reinkarnacja 07.02.02, 19:41
      "Nie wierze, tak jak nie wierzylem w poprzednim
      wcieleniu"
      Kto to powiedzial?
    • Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 08.02.02, 09:43
      Ja bym chciała wierzyć, bo to pomaga w życiu - karma wyjaśnia, dlaczego
      przydarza ci się, to co ci się przydarza i pozornie wygląda np. na straszną
      niesprawiedliwość losu. Poza tym, żeby pojęcie reinkarnacji stało się dla
      ciebie realne, musisz medytować, wtedy to poczujesz. A co do nowych ludzi, to
      myslę, że te dwa pojęcia się nie wykluczają, tzn. nie wszystkie duże pochodzą
      z "recyclingu" - być może powstają też nowe. Właściwie czemu nie? Ja wolę
      reinkarnację od pojęcia nieba i piekła, bo daje drugą (trzecią, czwartą...)
      szansę i nie trzeba tłuc się po Czyśćsu w białej szacie z jakąś harfą.
      • Gość: Stefan Re: Reinkarnacja IP: *.zaspa.gda.pl 08.02.02, 10:30
        Minio:
        > A co do nowych ludzi, to myslę, że te dwa pojęcia się nie wykluczają, tzn. nie
        > wszystkie duże pochodzą z "recyclingu" - być może powstają też nowe.

        A co sie stanie z nadmiarem dusz, kiedy ludzkosc opanuje swoj przyrost naturalny
        i bedzie sie mniej ludzi rodzilo niz umieralo? Prawda, moga sie wcielac w inne
        zwierzeta. No wiec, co sie stanie po ew. katastrofie kosmicznej, gdy nagle
        wiele dusz opusci ciala i nie bedzie nic zywego, w co moglyby sie wcielic?

        Minio:
        > nie trzeba tłuc się po Czyśćsu w białej szacie z jakąś harfą.

        Racja, tez bym wolal sie przecielic niz lazic z harfa. Skoro obydwoje wolimy,
        to pewnie juz tak jest...

        - Stefan

        • Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 08.02.02, 16:08
          Gość portalu: Stefan napisał(a):

          > Minio:
          > > A co do nowych ludzi, to myslę, że te dwa pojęcia się nie wykluczają, tzn.
          > nie
          > > wszystkie duże pochodzą z "recyclingu" - być może powstają też nowe.
          >
          > A co sie stanie z nadmiarem dusz, kiedy ludzkosc opanuje swoj przyrost naturaln
          > y
          > i bedzie sie mniej ludzi rodzilo niz umieralo?
          NAPRAWDĘ W TO WIERZYSZ? Na razie tak jest tylko w Europie Zachodniej, w innych
          krajach przyrost jest piramidalny.
          Prawda, moga sie wcielac w inne
          > zwierzeta.
          Ale chyba tylko wtedy, kiedy mają złą karmę, poniewaz człowiek, który osiągnie
          oświecenie rozpływa się w nirwanie i tyle.
          No wiec, co sie stanie po ew. katastrofie kosmicznej, gdy nagle
          > wiele dusz opusci ciala i nie bedzie nic zywego, w co moglyby sie wcielic?
          Żelazna męska logika zawsze mnie zachwyca. ja natomiast intuicyjnie czuję,
          że "ew.katastrofa kosmiczna" została już ujęta w planach jakiejś Siły Wyższej.
          Może spytamy Dalajlamy?
          >
          > Minio:
          > > nie trzeba tłuc się po Czyśćsu w białej szacie z jakąś harfą.
          >
          > Racja, tez bym wolal sie przecielic niz lazic z harfa. Skoro obydwoje wolimy,
          > to pewnie juz tak jest...
          > ...gdyby tylko było to takie proste.../// pozdr serdcz Minio
          > - Stefan
          >

          • Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 08.02.02, 17:23
            Z tym przyrosrtem to jest tak, że wszystko wskazuje na to że on jest opanowany.
            Znacznie zmniejsza się przyrost w bastionach dziecioróbstwa. Ludność świata
            będzie wzrastać, ale dużo wolniej niż sądzono jeszcze kilkanaście lat temu. W
            II poł. XXI w. ludność świata zacznie kurczyć się wszędzie. W Europie będzie
            już skurczona.
            Czy biegać z harfą czy się wcielać to kwestia gustu, ale najprawdopodobniej ani
            jedno ani drugie rozwiązanie nie jest prawdziwe. Umrzemy, przestaniemy istnieć
            i tyle. Różne techniki pozwalaja opanować człowiekowi lęk przed nie istnieniem,
            ale po co się oszukiwać? To jak zmężem który wie, że żona przyprawia mu rogi,
            ale udaje że jeżeli nie znalazł ją w łóżku z innym to wszystko jest w porządku.
            Zresztą czy dusze wcielają sie w bakterie? A dlaczego nie w rośliny? Albo
            wirusy? To bez sensu
            • sapiezanka Re: Reinkarnacja 09.02.02, 20:52
              Gość portalu: Alex napisał(a):

              > Z tym przyrosrtem to jest tak, że wszystko wskazuje na to że on jest opanowany.
              >
              > Znacznie zmniejsza się przyrost w bastionach dziecioróbstwa. Ludność świata
              > będzie wzrastać, ale dużo wolniej niż sądzono jeszcze kilkanaście lat temu. W
              > II poł. XXI w. ludność świata zacznie kurczyć się wszędzie. W Europie będzie
              > już skurczona.
              Jak ludzi zabraknie, to Ziemia moze sie rozpasc. Nie ma problemu...
              Reinkarnacja jest wpisana w cykl wedrowki duszrowniez miedzy planetami Ukladu Slonecznego i dalej. Prosciej
              mowiac, zyciem na Ziemii opiekuja sie jakies "duchy" albo " istoty wyzsze", co nie znaczy, ze kontroluja lub weryfikuja
              nasze zycie. te istoty, zwane potocznie aniolami, przeszly cykl ziemskich wcielen. Jest nauka, ktora mowi o tym, ze
              w pojedynczym ludzkim egzemplarzu znajduja sie minimum 3 duchy ( ego, super ego, id albo podswiadomosc,
              swiadomosc i nadswiadomosc. Polecam Junga )Jak ludzi zabraknie, to Ziemia moze sie rozpasc
              > Czy biegać z harfą czy się wcielać to kwestia gustu, ale najprawdopodobniej ani
              >
              > jedno ani drugie rozwiązanie nie jest prawdziwe. Umrzemy, przestaniemy istnieć
              > i tyle. Różne techniki pozwalaja opanować człowiekowi lęk przed nie istnieniem,
              >
              > ale po co się oszukiwać? To jak zmężem który wie, że żona przyprawia mu rogi,
              > ale udaje że jeżeli nie znalazł ją w łóżku z innym to wszystko jest w porządku.
              Jezeli ten maz wie i mimo to zostaje w zwiazku z nierzadnica, to albo jest idiota albo zdaje sobie sprawe, ze taka jest
              jego karma, wieci ma zadatki na medrca.
              > Zresztą czy dusze wcielają sie w bakterie? A dlaczego nie w rośliny? Albo
              > wirusy? To bez sensu
              Polecem "Genezis z ducha" Juliusza Slowackiego. W tym dzinym dziele, ktore podobno powstalo w ciagu jednej
              doby pod wplywem natchnienia, nasz mniejszy wieszcz opisuje ewolucje ducha... i twierdzi, ze nawet skaly maja
              swojego ducha, leniwego!
              Czy wierze? Wiem. Przezylam kiedys wyjscie poza cialo. Dosyc dalekie, bo do przestrzeni, w ktorej pojecie dualizmu
              nie istnialo. Paradoksalne! ale czulam sie tam jednoczesnie: czastka przynalezaca do wielkiego wszechswiata i
              czastka, ktora ten
              wszechswiat zawiera w sobie. Jako czlowiek skoncze sie kiedys. Umre. Ale kontynuacja energiomaterii pozostanie.
              Pozdrawiam. Zwlaszcza Niedowiarkow. Czym bylby swiat, gdyby istnieli tylko Wiarkowie? Nie wierze w istnienie
              dobra bez szlifujacego je zla na poziomie naszego ludzkiego swiata. Anilom pewnie jest latwiej. Ale one moga
              projektowac swiaty, ktore nam sie w "najbardziej lebskiej pale" nie mieszcza!!!
              Sapĺiezanka
            • Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 11.02.02, 16:42
              Gość portalu: Alex napisał(a):

              > Z tym przyrosrtem to jest tak, że wszystko wskazuje na to że on jest opanowany.
              >
              > Znacznie zmniejsza się przyrost w bastionach dziecioróbstwa. Ludność świata
              > będzie wzrastać, ale dużo wolniej niż sądzono jeszcze kilkanaście lat temu. W
              > II poł. XXI w. ludność świata zacznie kurczyć się wszędzie. W Europie będzie
              > już skurczona.
              > Czy biegać z harfą czy się wcielać to kwestia gustu, ale najprawdopodobniej ani
              >
              > jedno ani drugie rozwiązanie nie jest prawdziwe. Umrzemy, przestaniemy istnieć
              > i tyle. Różne techniki pozwalaja opanować człowiekowi lęk przed nie istnieniem,
              >
              > ale po co się oszukiwać?

              Ja bym czuła, że oszukuję samą siebie, gdybym odrzuciła całą sferę duchową (nie
              chodzi o duszę, choć jak zwał tak zwał - ja wolę terminologię Kena Wilbera -
              stany subtelne na przykład). Trudno mi uwierzyć, że medytując sama się nakręcam i
              coś mi się tam majaczy. Zresztą buddyzm jest o tyle fajny, że zaleca testowanie
              wszelkich prawd, które głosi, a nie ślepe ich przyjmowanie. A nawet przy twoim
              założeniu, że istnieje tylko ciało i umysł i nic więcej, warto medytować, bo to
              poprawia charakter, w szczególności empatię (i humor!)

              To jak zmężem który wie, że żona przyprawia mu rogi,
              > ale udaje że jeżeli nie znalazł ją w łóżku z innym to wszystko jest w porządku.
              > Zresztą czy dusze wcielają sie w bakterie? A dlaczego nie w rośliny? Albo
              > wirusy? To bez sensu


        • Gość: +++ignor Re: Reinkarnacja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.02.02, 00:56
          Gość portalu: Stefan napisał(a):

          > Minio:
          > > A co do nowych ludzi, to myslę, że te dwa pojęcia się nie wykluczają, tzn.
          > nie
          > > wszystkie duże pochodzą z "recyclingu" - być może powstają też nowe.
          >
          > A co sie stanie z nadmiarem dusz, kiedy ludzkosc opanuje swoj przyrost naturaln
          > y
          > i bedzie sie mniej ludzi rodzilo niz umieralo? Prawda, moga sie wcielac w inne
          > zwierzeta. No wiec, co sie stanie po ew. katastrofie kosmicznej, gdy nagle
          > wiele dusz opusci ciala i nie bedzie nic zywego, w co moglyby sie wcielic?
          >
          > Minio:
          > > nie trzeba tłuc się po Czyśćsu w białej szacie z jakąś harfą.
          >
          > Racja, tez bym wolal sie przecielic niz lazic z harfa. Skoro obydwoje wolimy,
          > to pewnie juz tak jest...
          >
          > - Stefan
          >

          Witam!

          Stefanie!

          Tę sprawę rozstrzygnął już kościół scentologiczny...
          Dużo ludzi zginęło po wojnie fotonowo-grawitrono-gluonowo-kwarkowej...
          Teraz jest dużo wolnych dusz i chodza bardzo nieszczęśliwe.
          Dlatego jest tak źle na świecie...
          Ale Ty możesz te grzechy odkupić
          Włacając datek na k.ś.

          Z wyznawców dobrze znam jedynie Johna Travoltę.

          Małymi literami, bo Niemczech zdelegalizowano...
          I słusznie!



          Pozdrawiam!

          Ignorant
          +++
    • Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 11.02.02, 18:12
      Każdy człowiek potrzebuje sensu swojego istnienia i innych. Dlatego obawiając
      się śmierci (nie bojąc się nawet tego, że to my rozpłyniemy się, ale tego iż
      przestaną istnieć nasi bliscy, dzieci, żony, kochanki, rodzice itd). Dlatego
      potrzebne są nam protezy tłumaczące istnienie. Dlatego sekty (ale i "porządne"
      religie) wciąż zdobywają nowych wyznawców). Każdy ma prawo wierzyć to co chce.
      To jego oprawo. Ja uważam, że najbliższe prawdy jest to, że życie człowieka
      jest śmiertelną chorobą przenoszoną drogami płciowymi. Ale oczywiście może się
      mylę. Trudno w nauce szukać prawd dotyczących świata który ex denifitione nie
      podlega naukowym regułom. Ale to co wiemy z biologii raczej jest bardzo odległe
      od religijnej wizji istnienia człowieka, czy to w wersji chrześcijańskiej,
      buddyjskiej, neoplatońskiej czy jakiekolwiek innej. Jak napisałem ja w
      reinkarnacje nie wierzę i uważam że nie jest to zbyt rozsądny pomysł. Tym
      ostatnim zdaniem nie chcę nikogo obrazić. Każdy ma prawo wierzyć w co chce, ale
      z mojego punktu jest to oszukiwanie się. Ale może jak powiedział Jacek Kuroń
      może nie została mi po prostu dana łaska wiary.
      Kosmiczne duchy opiekujące się Ziermią i ludzkością, to też nie brzmi dosyć
      racjonalnie. Jeżeli nie będzie ludzi Ziemi nic się nie stanie. Ma ona przed
      sobą jeszcze kilka miliardów lat istnienia i nic jej sie nie stanie.
      • Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 12.02.02, 09:11
        Ok. Jasne, że trudno uwierzyć w coś, czego nie da się przekazać werbalnie, ale
        weź pod uwagę następującą rzecz: zakładam, że od zawsze masz poczucie
        swojego "ja", nie w sensie ego, bo to zbyt płytkie, ale mówiąc najprościej,
        czujesz, że ty z dzieciństwa, ty z wczoraj i ty z teraz to ta sama osoba. Co to
        jest? Dwadzieścia lat temu miałeś inne myśli, inny bagaż doświadczeń, inne
        pragnienia, przeżywałeś inne emocje, ba, nawet ciało miałeś inne (nawet nie
        chodzi o to, że było mniejsze, tylko o to, że było zbudowane z innych komórek -
        takich samych ale nie tych samych). Mówiąc krótko, wszystko dotyczące ciebie
        było inne, a ty wciąż czujesz, że to byłeś ty. Dlaczego?
        Polecam Kena Wilbera "Krótka Historia
        Wszystkiego", "Niepodzielone", "Śmiertelni nieśmiertelni".
        • Gość: Stefan Re: Reinkarnacja IP: *.zaspa.gda.pl 12.02.02, 11:12
          Minio:
          > od zawsze masz poczucie swojego "ja", nie w sensie ego, bo to zbyt płytkie,
          > ale mówiąc najprościej, czujesz, że ty z dzieciństwa, ty z wczoraj i ty z
          > teraz to ta sama osoba. Co to jest?
          [...]
          > Mówiąc krótko, wszystko dotyczące ciebie było inne, a ty wciąż czujesz, że to
          > byłeś ty. Dlaczego?

          Okolo tysiaca lat temu ksiezniczka Wanda utopila sie w Wisle, bo nie chciala
          Niemca; to byla ta sama Wisla, ktora ciagle plynie przez Krakow...

          Jak to ta sama? To juz nie ta sama woda, bo tamta juz dawno splynela; zupelne
          inne brzegi, bo tamte zostaly wielokrotnie rozmyte i na nowo przez wode usypane
          z innego piachu; nawet nie to samo miejsce, bo Wisla razem z Ziemia i reszta
          Ukladu Slonecznego zdazyla przebiec kawalek orbity dookola centrum Galaktyki.
          Skoro to juz jest zupelnie inna rzeka, moze powinnismy ja inaczej nazwac?

          Logujesz sie do forum dyskusyjnego GW i czytasz ten sam tekst, ktory ja przed
          chwila napisalem. Jak to ten sam? Przed Twoimi oczami jarza sie zupelnie inne
          piksele niz przed moimi. Jesli sobie go wydrukujesz i bedziesz go czytac z
          papieru, w ogole nic materialnego nie bedzie laczylo tekstu, ktory ja napisalem
          z tekstem, ktory Ty czytasz. W jakim sensie jest to MOJ tekst?

          Co stanowi o tozsamosci plynacej rzeki, kopiowanego tekstu, czlowieka po latach
          i innych rzeczy zmieniajacych swoje materialne nosniki? Jesli chcesz, mozesz to
          nazwac dusza. Czytasz inny tekst, ale jego dusza jest ta sama. Materialnie
          jestes innym zlepkiem atomow niz 20 lat temu, ale dusza jest ta sama. Jako
          scislak, pewnie wolalbym inna nazwe; np. dla tekstu mowilbym o zawartosci
          informacyjnej, dla rzeki wynalazlbym jakis termin geologiczny. Dla czlowieka
          nie mam propozycji, mozemy zostac przy duszy. Tylko ze TAKA dusza nie ma w
          sobie nic transcendentnego ani eschatologicznego. Byc moze przy odpowiednim
          rozwoju technik medycznych dalaby sie przesiedlic w inne cialo; ale w braku
          wszelkich cial przestanie istniec, jak przestaje istniec papierowy list napisany
          bez kalki i zniszczony przed wyslaniem.

          Chyba jednak nie o taka dusze Ci chodzi, prawda? W takim razie podaj inny
          argument.

          - Stefan

          • Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 12.02.02, 17:16
            Gość portalu: Stefan napisał(a):

            > Minio:
            > > od zawsze masz poczucie swojego "ja", nie w sensie ego, bo to zbyt płytkie
            > ,
            > > ale mówiąc najprościej, czujesz, że ty z dzieciństwa, ty z wczoraj i ty z
            > > teraz to ta sama osoba. Co to jest?
            > [...]
            > > Mówiąc krótko, wszystko dotyczące ciebie było inne, a ty wciąż czujesz, że
            > to
            > > byłeś ty. Dlaczego?
            >
            > Okolo tysiaca lat temu ksiezniczka Wanda utopila sie w Wisle, bo nie chciala
            > Niemca; to byla ta sama Wisla, ktora ciagle plynie przez Krakow...
            >
            > Jak to ta sama? To juz nie ta sama woda, bo tamta juz dawno splynela; zupelne
            > inne brzegi, bo tamte zostaly wielokrotnie rozmyte i na nowo przez wode usypane
            > z innego piachu; nawet nie to samo miejsce, bo Wisla razem z Ziemia i reszta
            > Ukladu Slonecznego zdazyla przebiec kawalek orbity dookola centrum Galaktyki.
            > Skoro to juz jest zupelnie inna rzeka, moze powinnismy ja inaczej nazwac?
            >
            > Logujesz sie do forum dyskusyjnego GW i czytasz ten sam tekst, ktory ja przed
            > chwila napisalem. Jak to ten sam? Przed Twoimi oczami jarza sie zupelnie inne
            > piksele niz przed moimi. Jesli sobie go wydrukujesz i bedziesz go czytac z
            > papieru, w ogole nic materialnego nie bedzie laczylo tekstu, ktory ja napisalem
            > z tekstem, ktory Ty czytasz. W jakim sensie jest to MOJ tekst?
            >
            > Co stanowi o tozsamosci plynacej rzeki, kopiowanego tekstu, czlowieka po latach
            > i innych rzeczy zmieniajacych swoje materialne nosniki? Jesli chcesz, mozesz t
            > o
            > nazwac dusza. Czytasz inny tekst, ale jego dusza jest ta sama. Materialnie
            > jestes innym zlepkiem atomow niz 20 lat temu, ale dusza jest ta sama. Jako
            > scislak, pewnie wolalbym inna nazwe; np. dla tekstu mowilbym o zawartosci
            > informacyjnej, dla rzeki wynalazlbym jakis termin geologiczny. Dla czlowieka
            > nie mam propozycji, mozemy zostac przy duszy. Tylko ze TAKA dusza nie ma w
            > sobie nic transcendentnego ani eschatologicznego. Byc moze przy odpowiednim
            > rozwoju technik medycznych dalaby sie przesiedlic w inne cialo; ale w braku
            > wszelkich cial przestanie istniec, jak przestaje istniec papierowy list napisan
            > y
            > bez kalki i zniszczony przed wyslaniem.
            >
            > Chyba jednak nie o taka dusze Ci chodzi, prawda? W takim razie podaj inny
            > argument.

            Nie mówisz poważnie! Mam ci podać argument, udowadniający istnienie duszy?! Nie
            sądzisz, że gdyby istniał, mielibyśmy od tysięcy lat bardzo ułatwione zadanie i
            kwestia wiary lub jej braku przestałaby miec znaczenie? Ja nie próbuję udowodnić
            swojej racji, po pierwsze dlatego, że sama jej do końca nie sformułowałam i
            testuję różne możliwości - jednak przy założeniu, że śmierć nie jest końcem
            wszystkiego (znów przypomniał mi się fajny koan: jeśli umrzesz zanim umrzesz, nie
            umrzesz, kiedy umrzesz) a tylko przejściem. Możesz to nazwać tchórzostwem - dla
            mnie te poszukiwania i poznawanie siebie jest bardzo ekscytujące. A z drugiej
            strony wydaje mi się dość beztroskie, odrzucenie całej sfery "dusznej" tylko
            dlatego, że nie dysponujesz niezbitym argumentem na jej istnienie. Na każdym
            etapie rozwoju ludzkości w danym momencie nie dysponowaliśmy dowodami na
            istnienie tego, czy tamtego (elektryczność, kulista ziemia, atomy, fale świetlne,
            etc). Czy to znaczy, że wtedy te pojęcia, czy zjawiska nie istniały i dopiero po
            ich udowodnieniu cudownie zbudziły się do życia? co nie znaczy, że spodziewam się
            rychłego odkrycia niezbitego dowodu na istnienie duszy...
            >
            > - Stefan
            >


            • Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 12.02.02, 17:24
              Ludzie od dawna szukali argumentów, które by świadczyły iż człowiek ma duszę (i
              do tego nieśmiertelną). Bez skutku? Może dlatego, że dusza to tylko fantom
              wytwór naszego mózgu. Coraz więcej wiemy o działaniu naszego najważniejszego
              organu. Wraz z poznaniem mechanizmó jego działania, spekulacje czy jest coś
              jeszcze być może stracą sens. Oczywiście może jest to zbyt kategoryczne
              stwierdzenie ( entuzjastą takiego podejścia jest Crick, jego praca o móżgu
              ukazała się w czarnej serii Prószyńskiego), ale poczekajmy na ustalenia nauki.
              Kiedyś próbowano empirycznie zwarzyć duszę udowadniając jej istnienie. Ważono
              żywego i zwłoki. Różnicy nie zauważono. Być może im lepiej będziemy znali
              funkcjonowanie naszego móżgu nie będziemy w ogóle potrzebowali duszy, aby
              objaśnić człowieka. Im lepiej poznajemy naturę ludzką to tym mniej miejsca
              zostaje na metafizykę. Im bardzieju Kubuś zagląda tym bardziej nie ma tam
              Prosiaczka
            • Gość: Stefan Re: Reinkarnacja IP: *.zaspa.gda.pl 12.02.02, 17:35
              Minio:
              > Nie mówisz poważnie! Mam ci podać argument, udowadniający istnienie duszy?!

              Byloby to wspaniale, ale ja nie prosilem o DOWOD istnienia. Prosilem o SZKIC
              DEFINICJI, zebysmy wiedzieli o czym mowimy. Tozsamosc zmieniajacego sie
              czlowieka, o ktorej wspominalas, nie jest dobrym kandydatem na ta definicje.
              Tylko tyle mowilem.

              Minio:
              > z drugiej strony wydaje mi się dość beztroskie, odrzucenie całej sfery
              > "dusznej" tylko dlatego, że nie dysponujesz niezbitym argumentem na jej
              > istnienie.

              Pewnie. Niczego nie odrzucam. Zadaje tylko pytanie, z ktorego moze wyniknac
              wyostrzenie uzywanych przez nas pojec, a moze tez nie wyniknac.

              - Stefan

              • Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 13.02.02, 09:30
                Gość portalu: Stefan napisał(a):

                > Minio:
                > > Nie mówisz poważnie! Mam ci podać argument, udowadniający istnienie duszy?
                > !
                >
                > Byloby to wspaniale, ale ja nie prosilem o DOWOD istnienia. Prosilem o SZKIC
                > DEFINICJI, zebysmy wiedzieli o czym mowimy. Tozsamosc zmieniajacego sie
                > czlowieka, o ktorej wspominalas, nie jest dobrym kandydatem na ta definicje.
                > Tylko tyle mowilem.

                Określ "tożsamość". Dla mnie to, co opisałam, to nie jest tożsamość, ani ego, za
                pomocą którego się wyodrębniamy i oddzielamy od innych. To "coś" pozwala ci
                poczuć się jednym ze wszystkim i może być wyjściem do dyskusji na temat "ducha".
                >
                > Minio:
                > > z drugiej strony wydaje mi się dość beztroskie, odrzucenie całej sfery
                > > "dusznej" tylko dlatego, że nie dysponujesz niezbitym argumentem na jej
                > > istnienie.
                >
                > Pewnie. Niczego nie odrzucam. Zadaje tylko pytanie, z ktorego moze wyniknac
                > wyostrzenie uzywanych przez nas pojec, a moze tez nie wyniknac.
                >
                > - Stefan
                >

                • Gość: Stefan Re: Reinkarnacja IP: *.ipipan.gda.pl 13.02.02, 10:47
                  Minio:
                  > Dla mnie to, co opisałam, to nie jest tożsamość, ani ego, za pomocą którego
                  > się wyodrębniamy i oddzielamy od innych. To "coś" pozwala ci poczuć się jednym
                  > ze wszystkim i może być wyjściem do dyskusji na temat "ducha"

                  To teraz nie rozumiem. Niczego podobnego w sobie nie znajduje, byc moze nie
                  wiem, gdzie i czego szukac. Czy moze tak byc, ze jedni sa ,,jednym ze
                  wszystkim'' a inni nie sa? Moze Ty jestes a ja nie jestem?

                  Moze Ty masz dusze a ja nie mam?
                  - Stefan

    • dziewczyna23 Re: Reinkarnacja 13.02.02, 11:59
      ja nie wierzę..miom zdaniem rodzimy się i umieramy..piekło, niebo, reinkarnacje
      i takie tam to wszystko tylko dlatego, ze nie potrafimy pogodzic sie ze swoim
      odejsciem -na zawsze-..a gadanie typu naprawie to w przyszym zyciu,( ktos tak
      wczesniej napisal) jest tak a nie inaczej bo w poprzednich pewnie cos
      narozrabialem to ucieczka przed odpowiedzialnoscia za wlasne czyny

      moze i istnieje cos takiego ..reinkarnacja,niebo,pieklo...dusza..
      • Gość: Maja Re: Reinkarnacja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.02, 21:52
        dziewczyna23 napisał(a):

        > ja nie wierzę..miom zdaniem rodzimy się i umieramy..piekło, niebo, reinkarnacje
        >
        > i takie tam to wszystko tylko dlatego, ze nie potrafimy pogodzic sie ze swoim
        > odejsciem -na zawsze-..a gadanie typu naprawie to w przyszym zyciu,( ktos tak
        > wczesniej napisal) jest tak a nie inaczej bo w poprzednich pewnie cos
        > narozrabialem to ucieczka przed odpowiedzialnoscia za wlasne czyny
        >
        > moze i istnieje cos takiego ..reinkarnacja,niebo,pieklo...dusza..
        Moze i istnieje tez cos takiego jak ciekawosc i niewiedza...?
        Moze niektorych to ubawi, ale ja tezkiedys "wyszlam poza cialo". Co stmtad przynioslam? Na przyklad wiedze, ze
        kiedy bylam czasteczka nie odczuwalam ani zimna ani goraca, ze nie bylo jasnosci oddzielonej od ciemnosci... A teraz
        smieje sie do rozpuku, jak czytam w pismie popularnonaukowym, ze na jakims etapie wszechswiata byla ciemnosc i
        dopiero potem z chmur gazowych zaczely powstawac pierwsze gwiazdy. mnie to nie dziwi. Ja tam bylam. Kiedy
        pierwszy raz w zyciu zobaczylam symbol jang-jing, nikt nie musial mi tlumaczyc, co to jest. Wiedzialam. Nie wiadomo
        skad, a bylam mala dziewczynka. powiecie, ze pewnie gdzies slyszalam. Powiem wam, ze chyba nie, bo jak
        zobaczylam to cos pierwszy raz, to cieszylam sie, jakbym znalazla swoj talizman. ( zadnego talizmanu do tej pory nie
        posiadam). Zreszta teraz naukowcy coraz przychylniej patrza na hipoteze o istnieniu ciemnej materii. Znamy "jasna".
        Poznamy i ciemna. Dla mnie to oczywiste.
        Nie chce nikogo przekonywac o tym, co jest prawda, a co nie. Nie chce nikogo namawiac do tego, by uwierzyl.
        Sama nie wierze az tak, ze dalabym sobie reke uciac. Ale jako element wielkiej i pieknej filozofii reinkarnacja jest super.
        Tak samo zreszta mysle o miosci blizniego, mimo, ze to z innej filozofii.... Niedlugo pewnie bedzie sie mowilo o
        "telepatii" elektronow... Nie warto sie ograniczac do zbyt waskich przekonan.
        Pozdrawiam
        Maja

        • Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 14.02.02, 15:26
          Przepraszam co ma ciemna materia do reinkarnacji. To jakieś bzdury. Ciemna
          materia to cząsteczki elentarne (takie jak posiadające jednak masę Neutrina,
          czy cząsteczki supersymetryczne, jeżeli oczywiście są). Ta ciemna materia nie
          ma nic do stanów świadomości. O elektronach napisano wiele ale o telepatii?
          Przepraszam za słowa, ale jestem wzburzony, trzymajmy się pewnych reguł.
          Co do wyjścia poza siebie, to nie dyskutuje. Ale to jest tak jak z tymi
          tunelami które widzą osoby które były w stanie śmierci klinicznej. Wszystko to
          działanie naszego móżgy w bardzo ekstremalnych warunkach. Niestety obiekt który
          umarł nigdy nie przekaże nam swoich doświadczeń.
          Każdy ma prawo wierzyć w co chce: reinkarnacje, krasnoludki, płaską ziemię. Ale
          powinno sie mieć jakieś dowody. Tym czasem ich po prostu nie ma. Dlaczego
          więcej ludzi nie ma podobnych wizji, wyjścia poza siebie? Czy nie jest to
          dziwne? To świadczy, że wizje są w określonym człowieku, a nie są od niego
          niezależne
          • Gość: Stefan Ciemna materia IP: *.ipipan.gda.pl 14.02.02, 16:21
            Alex:
            > Przepraszam co ma ciemna materia do reinkarnacji. To jakieś bzdury.
            [...]
            > Przepraszam za słowa, ale jestem wzburzony

            A czemu Cie w tym kontekscie wzburza ciemna materia? Parapsychologia zawsze
            zywila sie modnymi terminami z nauk scislych, oczywiscie bez proby zrozumienia,
            co te terminy znacza. Ze 20 lat temu czytalem wyjasnienia pewnego luminarza, ze
            telepatia polega na emisji strumieni neutrin z miejsc do akupunktury (one sie
            jakos nazywaly, juz nie pamietam). Wtedy byly akurat w modzie neutrina a ich
            polaczenie z akupunktura wzbudzalo powszechnny entuzjazm. Przedtem dusze
            zmarlych uchodzily w czwarty wymiar, a jeszcze dawniej panowala ektoplazma i
            magnetyzm. Teraz rzadzi Jej Wysokosc Ciemna Masa i Brakujaca Materia. Albo
            moze na odwrot. To sa normalne dzieje. Ciemna materia dobrze brzmi i nie
            widac, w czym mialaby byc gorsza od magnetyzmu lub czwartego wymiaru.

            Alex:
            > Co do wyjścia poza siebie, to nie dyskutuje. Ale to jest tak jak z tymi
            > tunelami które widzą osoby które były w stanie śmierci klinicznej.

            O, wlasnie, tunelami. Nastepne beda albo tunele czasoprzestrzenne miedzy
            wszechswiatami albo kwantowy efekt tunelowy.

            Alex:
            > Każdy ma prawo wierzyć w co chce: reinkarnacje, krasnoludki, płaską
            > ziemię. Ale powinno sie mieć jakieś dowody.

            Jakby sie mialo dowody, to by juz nie trzeba bylo wierzyc. Credo quia
            absurdum. QUIA
            • Gość: Alex Re: Ciemna materia IP: 193.0.117.* 15.02.02, 15:25
              Gość portalu: Stefan napisał(a):

              >
              > A czemu Cie w tym kontekscie wzburza ciemna materia? Parapsychologia zawsze
              > zywila sie modnymi terminami z nauk scislych, oczywiscie bez proby zrozumienia,
              > co te terminy znacza. Ze 20 lat temu czytalem wyjasnienia pewnego luminarza, z
              > e
              > telepatia polega na emisji strumieni neutrin z miejsc do akupunktury (one sie
              > jakos nazywaly, juz nie pamietam). Wtedy byly akurat w modzie neutrina a ich
              > polaczenie z akupunktura wzbudzalo powszechnny entuzjazm. Przedtem dusze
              > zmarlych uchodzily w czwarty wymiar, a jeszcze dawniej panowala ektoplazma i
              > magnetyzm. Teraz rzadzi Jej Wysokosc Ciemna Masa i Brakujaca Materia. Albo
              > moze na odwrot. To sa normalne dzieje. Ciemna materia dobrze brzmi i nie
              > widac, w czym mialaby byc gorsza od magnetyzmu lub czwartego wymiaru.
              >
              > - Stefan

              Ciemna materia jak wcześniej czwarty wymiar (który zresztą sporo namieszał w
              sztuce współczesnej, bez fascynacji nim nie można zrozumieć sztuki okresu
              międzywojnia) przyciągaja różnych szarlatanów, którzy oferują łatwe, miłe i
              przyjemne wytłumaczenie całego istnienia, nie bacząc co ten termin znaczy i jak
              to co piszą odnosi się do niego. I to jest karygodne. Jest to zaśmiecanie umysłów
              sprowadzanie nauki do jednej z pseudonauk o podobnym autorytecie co astrologia
              czy podziemne żyły wodne. A potem książki popularnonaukowe znajdują się w jednym
              miejscu z bredniami o astrologii - przecież skoro tu jest o ciemnej materii i tu
              to nie jest to samo? Dlatego wzburzyły mnie dyrdymały o ciemnej materii w
              kontekście reinkarnacji - to problemy które nie mają wspólnych punktów.
              >

    • Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 13.02.02, 17:56
      Szanowna Minio!
      Dlaczego idea, że bakterie maja duszę Cię śmieszy, gdzie jest granica i co ją
      stanowią, że istoty żywe maja wedle Ciebie dusze, albo nie?
      Badania USG wczesnych ciąż pokazały, że o ile wśród porodów jest 1/50
      bliźniaków, to we wczesnych etapach ciąży jest ich 1/10. One obumierają.
      Zresztą nie tylko one. Aż 70% wszystkicjh poczęć (SIC!) jest niezauważanych
      przez kobiety, dlatego że ze względu na wady genetyczne nie rozwijają się. Do
      tego klonowanie jeszcvze pogmartwa sytuacje. Przeprowadzono eksperyment na
      zwierządkach podziału zarodka we bardzo wczesnej fazie rozwoju. Zaczęły
      rozwijać się dwa. Ty te wszystkie nie udane zarodki ludzkie maja duszę. A
      jeżeli tak to po, skoro i tak nie zdąrzą zasłużyć sobie na poprawę swojego
      losu, albo go pogorszyć. A może dusza nie powstaje przy poczęciu, tylko jeżeli
      tak to kiedy? Te pytania są równie istotne dla wszelkich religii. Czy to jest
      chrześcijaństwo czy buddyzm.
      Pozdrowienia
      • Gość: Harry Re: Reinkarnacja IP: 192.168.5.* 14.02.02, 23:12
        Jestesmy dziecmi wszechswiata, a raczej jego czastka, i na powrot sie z nim
        polaczymy. Jestesmy oddzielonym elementem calosci, a bedziemy jednoscia. To
        wszechswiat nas stworzyl i do niego nalezymy, czy to nie pieknie byc
        wszechswiatem ? Byc ta sila co tworzy (dazy do lokalnego zmniejszenia entropi,
        zadziwiajace, zarowno czlowiek jak i wszechswiat daza do jak najwiekszego
        lokalnego zmiejszenia entropi, wykazujac w tym zadziwiajaca determinacje ).
        Prawdizwa gleboka medytacja prowadzi do wylaczenia mysli, calkowitego
        oczyszczenia ekranu swiadomosci, wtedy smierc i czas przstaja miec znaczenie
      • Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 15.02.02, 09:30
        Alex,
        nie twierdzę, że bakterie mają albo nie mają duszy. Zgadzam sie natomiast z
        Harrym, że jesteśmy wszyscy (w tym bakterie) częścią większej całości. Kazdy z
        nas jest "holonem", czyli odrębną jednostką a zarazem częścią czegoś większego.
        Kręcimy się w łańcuchu ziemskiej egzystencji, a może nas z niego wyrwać tylko
        oświecenie. to wymaga pracy, koncentracji, uważności i ... wiary. chciałabym
        cię przekonać, że warto, ale nie oszukujmy się, nie mam na to wystarczających
        argumentów, przynajmniej w/g ciebie. Ja wiem jedno, kiedy medytuję żyje mi się
        łatwiej, kiedy przestaję dopada mnie stres, wątpliwości, chandry i cała reszta
        utrapień dzisiejszego świata. I to wcale nie znaczy, że buddyści obojętnieją na
        otoczenie i dlatego wydają sie tacy spokojni. zamiast się bać, po prostu
        obserwujesz swój strach, zamiast się stresować, patrzysz na swój stres z
        pozycji bezstronnego świadka - to trudne, ale możliwe do osiągnięcia.
        • Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 15.02.02, 15:32
          Jesteśmy częścią biosfery. Po naszej śmierci rozłożą nas bakterie i nasza
          materia zostanie ponownie wykorzystana w obiegu życia. Na tyle się zgadzam.
          Wszechświat nas stworzył, brzmi to bardzo patetycznie. Szkoda że nie poczuwa
          sie do ojcostwa (albo macierzyństwa) za ten świat powinniśmy dostać porządne
          alimenty. Nie przeceniajmy swojego znaczenia (podobnie jak zwolenicy twardej
          zasady antropicznej). Ziemska biosfera jest mało znaczącą częścią naszej
          planety, gdyby zniszczono życie na niej nic by sie nie stało. Jak na razie
          wiemy że życie jest na jednej małej planecie, gdy tyle światów koło jest
          niezamieszkałych i do tego się nie nadaje. Rozrzutny ten stwórca. Co do tego
          czy dążymy do zmniejszenia entropii? To chyba nie. Raczej ją tylko zwiększamy.
          Nie wiem z skąd pomysł że wszechświat dąży do zmniejszenia entropii. Zresztą
          wszechświat to coś a nie ktoś.
          • Gość: harry Re: Reinkarnacja IP: 192.168.5.* 15.02.02, 18:09
            Chyba sie jednak zgodzisz ze czlowiek to nizszy poziom entropii niz dajmy na to
            plazma kwarkowo-gluonowa
          • Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 18.02.02, 09:00
            Skoro uważasz, że świat to coś, a nie ktoś, masz jednak do niego mnóstwo
            pretensji... Nic ci nie jest winien, żadnych alimentów, etc. Ktoś
            powiedział: "Bóg istnieje, ale za bardzo bym na niego nie liczył".
            • Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 193.0.117.* 18.02.02, 16:23
              Te stwierdzenia o wszechświecie to oczywiście ironia. Nie mozna mieć pretensji
              do czegoś.
              Dlaczego traktować świat jako kogoś. Nie ma on świadomości. Nie jest istotą.
              Dlaczego?
              Dalej redukując do absurdu - jestem ciekaw dokąd zwierzęta wedle Ciebie są
              uduszowione. Gdzie przebiega granica: ma duszę, albo jej nie ma. Po czym poznać
              punkt krytyczny? Ja w każdym razie tego nie widzę.
              Pozdrowienia
              • Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 20.02.02, 16:59
                Rzeczywiscie, trudno jest udowodnić, że mucha ma duszę, skoro nie możemy tego
                zrobić w przypadku człowieka. Dla mnie jednak ważniejsze od duszy, jest pojęcie
                stanów subtelnych i buddyjskie przekonanie, że tworzymy jedną całość i że
                zabijając muchę zabijasz cząstkę siebie. Dusza w odniesieniu do każdego
                istnienia ludzkiego czy zwierzęcego, itd, wiąże się nierozerwalnie
                z "wyodrębnianiem" poszczególnych bytów, podczas gdy cała filozofia buddyjska
                podkreśla, że odczuwanie indywidualności jest złudzeniem. (tzw. złudzenie ego).
                Właśnie to założenie zawsze wzbudza największe opory u ludzi - pojęcie
                indywidualności jest głęboko zakorzenione a nawet kultywowane. Tak więc,
                wracając do głównego wątku, bez względu na to, czy mucha ma duszę czy nie,
                czuję, że nie jest bytem zupełnie oderwanym od mojego (co nie znaczy, że z
                wyglądu jestem podobna do muchy).
                pozdrawiam
                • Gość: Alex Re: Reinkarnacja IP: 212.33.87.* 22.02.02, 14:58
                  Czy mucha jest bytem oderwanym związanym ze mną , to ja tego nie czuję. Śmierć
                  muchy nie robi na mnie wrażenia (a jeżeli jestem przeciwko zabijaniu zwierząd w
                  celach konsumpcyjnych, to dlatego iż nie podoba mi się to, a nie że czuję z
                  nimi łączność duvhową czy jakąś inną). Ale sens mojej wypowiedzi jest inny.
                  Zakładając że ludzie mają coś na kształt duszy i zwierzęta, to gdzie jest ta
                  granica. Między isrtotami uduszowionymi a pozbawionymi jej. Musza ma mieć, a
                  Płazińce czy obleńce? Nie ma powodu aby odmawiać im to co nie odmawia się
                  musze. Ale jeżeli mają je płazińce to co z gąbkami. Albo jamochłonami? A
                  grzybami? Roślinami? Jednokomórkowcami? Bakteriami? Moim zdaniem nie widać
                  granicy, ergo ona nie istnieje? Tak samo jak z problemem od kiedy można
                  powiedzieć, że człowiek ma duszę. Szczególnie wsytuacji rozwoju genetyki. Czy
                  Lem okaże się jeszcze raz wizjonerem w XXI podróży w Dziennikach Gwiazdowych
                  • Gość: Minio Re: Reinkarnacja IP: 192.168.1.* 22.02.02, 15:38
                    Jeśli chodzi o Lema, to jest geniuszem i moim totalnym idolem (wymyślił
                    rzeczywistość wirtualną kilka dziesięcioleci przed resztą, że już o chemokracji
                    nie wspomnę). A co do granicy duszowatości - załóżmy na chwilę, że wierzysz w
                    istnienie duszy - co twoim zdaniem (i u kogo/u czego) warunkowałoby jej
                    istnienie lub brak?
                    pozdr serdcz
                  • Gość: harry Re: Reinkarnacja do Alexa IP: 192.168.5.* 23.02.02, 12:09
                    Nie jestem zwolennikiem reinkarnacji ale twoj problem z przebiegiem granicy
                    mozna rozwiazac. Prawdopodobnie odbierasz dusze jakos pojecie jednoznaczne i
                    scisle okreslone. A mozna potraktowac dusze w sposob ciagly. Dusza nie byla by
                    wtedy duszy rowna. Wtedy wszystko co zyje mogloby miec dusze, tyle ze "dusza"
                    pierwotniaka byla by jedynie namiastka duszy czlowieka. Moze byc takowa dusza
                    owa "substancja" (nie w potocznym znaczeniu) wypelniajaca calosc i wtedy kazdej
                    istocie zywej dostaje sie kawaleczek wyodrebniony z tej calosci. Dla
                    pierwotniaka jest to malenki kawalek a dla czlowieka nieco wiekszy. I co ty na
                    to?
                    Sam przy okazji nie proponuje zadnej teorii, chcialem jedynie obalic twoj tok
                    obalenia reinkarnacji.
                    • Gość: Alex Re: Reinkarnacja do Alexa IP: 193.0.117.* 23.02.02, 13:08
                      Pozdrowienia szanownym adwersarzom!

                      Otóż nie. Jeżeli dusza jest czymś swoistym, nieśmiertelnym bytem, który może
                      odradzać się w w ciałąch bardzo różnych istot, to nie może być to byt który
                      jest dla pewnych istot tylko w części. Wtedy z duszą jest tak jak z ciążą -
                      albo się jest, albo nie. tertium non datur ....
                    • Gość: Stefan Wielka Babimurga IP: *.zaspa.gda.pl / 10.1.5.* / *.zaspa.gda.pl 23.02.02, 14:44
                      harry:
                      > Nie jestem zwolennikiem reinkarnacji

                      Ja natomiast jestem. W tym sensie, ze chetnie bym reinkarnowal po smierci.
                      Jestem rowniez zwolennikiem domowych krasnoludkow, ktore by mi pomagaly
                      utrzymywac porzadek w kuchni, oraz zab zamieniajacych sie w piekne ksiezniczki
                      pod wplywem mojego pocalunku. Kurcze, dlaczego glowna cecha rzeczy dobrych i
                      potrzebnych jest nieistnienie?

                      harry:
                      > wszystko co zyje mogloby miec dusze, tyle ze "dusza" pierwotniaka byla by
                      > jedynie namiastka duszy czlowieka.

                      A co zrobic z takimi stworami, co do ktorych nie da sie ustalic, czy to jeden
                      organizm czy wiele? Np. porosty stanowia konglomerat zlozony z grzyba i glonu i
                      trudno powiedziec, czy to symbioza dwoch odrebnych organizmow, czy juz jeden
                      organizm. To ile dusz taki porost powinien miec? Wlasciwie kazda komorka
                      eukariotyczna jest w pewnym sensie symbioza roznych prostszych komorek. My
                      jestesmy symbiozami komorek eukariotycznych. Czy mamy w zwiazku z tym po jednej
                      duszy ludzkiej, czy po wiele malych duszyczek na kazda komorke? Nowotwory
                      polegaja na tym, ze jakas komorka zaczyna realizowac swoj wlasny interes
                      rozrodczy przestajac sie ogladac na reszte spolecznosci komorek
                      • Gość: harry Re: Wielka Babimurga IP: 192.168.5.* 23.02.02, 15:09
                        Gość portalu: Stefan napisał(a):

                        > Ale poki jest jak jest, to skorzystam z sytuacji i wyznam Ci, ze dusz wprawdzie
                        > nie ma, ale na pewno istnieje Wielka Babimurga. Nie umiem na jej temat
                        > powiedziec nic konkretnego, wiem tylko, ze nie jest ani cielesna, ani
                        > materialna, ani duchowa. Ma wielki wplyw na losy Wszechswiata, ale wcale nie
                        > taki, jaki moglby Ci przyjsc do glowy. Jest dla mnie kompletnie nie do
                        > pomyslenia, ze Wielka Babimurga moglaby nie istniec. A w dodatku skoro ja nie
                        > potrafie udowodnic istnienia Wielkiej Babimurgi a naukowcy nie potrafia
                        > udowodnic jej nieistnienia, to mamy remis. Musisz sie zgodzic z tym, ze na 50%
                        > ona jest. Prawda?
                        >
                        > - Stefan

                        Trudno powiedziec, przeciez faktycznie cos takiego moze istniec i nie mozna tego
                        wykluczyc. Jednak twoja definicja jest tak metna ze nie ma nawet czego szukac bo
                        to tylko kwestia nazwy. Bo w koncu mozna pewnie znalezc cos co ma wplyw na losy
                        wszechswiata ale nie taki jaki mi przychodzi do glowy.
                        Co do duszy to ja proponuje inne podejscie a wy dalej stosujecie logike
                        jednowartosciowa ze albo sie ma dusze albo nie. Moze takie glony maja dusze tylko
                        troche. A w czlowieku cala ilosc duszy przenzaczona na pjedyncze komurki
                        eukariotyczne sklada sie na cala duza ludzka. Krotko mowiac dusza nie musi byc
                        skladem odzielnych jednostek a jest jedna, duza i ciagla. A odzielenie naszej
                        swiadomosci od calosci to tylko zludzenie.
                        A co do koniecznosci udowodnienia, to nie ma obiektywnych dowodow na istnienie
                        swiata w zwiazku z czym nawet nie ma o czym dyskutowac bo przeciez nie ma nas.

                        Nie jestem zwolennikiem reinkarnacji, tzn wydaje mi sie to malo prawdopodobne
                        (bardzo malo) to nie pisalem ze nie wierze w dusze, choc jedynie taka w moim
                        wlasnym rozumowaniu nie koniecznie zgodnym z wiejskimi wyobrazeniami.
                        Nie bede sie jednak staral nic dowodzic ale czasem smiesza "naukowcy" ktorzy
                        twierdza ze maja naukowy dowod na niesitnienie Boga. Religia nie jest
                        falsyfikowalna (wg Poppera) a zatem nie mozna jej obalic naukowo i koniec.
                        • Gość: maja Re: Wielka Babimurga IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.02, 02:15
                          Madry Stwfanie,

                          Wielka Babimurga moze i moze nie istniec.
                          Pewnie tak, ale nie napisano o niej kilku ksiag filozoficznych.
                          A o reinkarnacji tak. Napisano,wiec istnieje wieksze prawdopodoboienstwo
                          istnienia reinkarnacji nizistnienia "Wielkej Babimurgii.

                          ALEX:
                          "Ciemna materia jak wczesniej czwarty wymiar (który zreszta sporo namieszal w
                          sztuce wspólczesnej, bez fascynacji nim nie mozna zrozumiec sztuki okresu
                          miedzywojnia) przyciagaja róznych szarlatanów, którzy oferuja latwe, mile i
                          przyjemne wytlumaczenie calego istnienia, nie baczac co ten termin znaczy i jak
                          to co pisza odnosi sie do niego. I to jest karygodne. Jest to zasmiecanie umyslów
                          sprowadzanie nauki do jednej z pseudonauk o podobnym autorytecie co astrologia
                          czy podziemne zyly wodne. A potem ksiazki popularnonaukowe znajduja sie w jednym
                          miejscu z bredniami o astrologii - przeciez skoro tu jest o ciemnej materii i tu
                          to nie jest to samo? Dlatego wzburzyly mnie dyrdymaly o ciemnej materii w
                          kontekscie reinkarnacji - to problemy które nie maja wspólnych punktów."

                          Szkoda, zee az tak Cie to wzburzylo.Sformulowanie "ciemna materia" bylo uzyte przewrotrnie przy okazji mowy
                          o symbolu yang - ying czyli ciemnej materii zawartej w jasnej materii z zalozeniem odwrotnosci,rozdzielnych
                          jednoczesnie i zawirajacych sie wzajemnie w sobie oraz rozdzielonych dwoma centrami... Nie rozumiesz? To
                          poczytaj o tym problemie filozoficznym. Jak bys pomyslal, to bys wiedzial, ze to zadne naduzycie, tylko
                          dalekozrocznay zart - jasna materia jest znana, a ciemna jescze nie!!

                          HARRY:
                          "Nie jestem zwolennikiem reinkarnacji ale twoj problem z przebiegiem granicy
                          mozna rozwiazac. Prawdopodobnie odbierasz dusze jakos pojecie jednoznaczne i
                          scisle okreslone. A mozna potraktowac dusze w sposob ciagly. Dusza nie byla by
                          wtedy duszy rowna. Wtedy wszystko co zyje mogloby miec dusze, tyle ze "dusza"
                          pierwotniaka byla by jedynie namiastka duszy czlowieka. Moze byc takowa dusza
                          owa "substancja" (nie w potocznym znaczeniu) wypelniajaca calosc i wtedy kazdej
                          istocie zywej dostaje sie kawaleczek wyodrebniony z tej calosci. Dla
                          pierwotniaka jest to malenki kawalek a dla czlowieka nieco wiekszy. I co ty na
                          to?
                          Sam przy okazji nie proponuje zadnej teorii, chcialem jedynie obalic twoj tok
                          obalenia reinkarnacji."

                          Ja tez nie proponuje zadnej teorii. I nikogo nie mam zamiaru !nawracac! Chce tylko przyblizyc temat.
                          Rzeczywiscie, jesli potraktowac reinkarnacje jako proces ciagly, to nalezaloby uzyc metafory kodu
                          genetycznego - wszystko moze mioec dusze, wszystko to, co posiada geny i kod genetyczny.
                          Stopien "skomplikowania" tej duszy zalezy wylacznie od stopnia zroznicowaniaodpowiedniego czy adekwatnego
                          do genetycznego.
                          Stad wniosek, ze bakteria moze posiadac dusze i ma do tej duszy takie samo prawo, jak czlowiek. Jednak dusza
                          bakterii posiada proporcjonalny stopien rozwoju wzgledem duszy czlowieka,ktory jest zgodny ze stopniem
                          skomplikowana proporcjonalnym doilosci genow bakterii i genow czlowieka.
                          Problem w tym, ze nie znamy tak zwanej sredniej - przecietnej ilosci genow tak zwanych aniolow i tym
                          podobnych stworzen!

                          Serdecznosci
                          Maja
                          • Gość: Stefan Re: Wielka Babimurga IP: *.zaspa.gda.pl / 10.1.5.* 25.02.02, 02:46
                            maja:
                            > Madry Stwfanie,

                            Sluham Cie, pjekna Maju.

                            maja:
                            > Wielka Babimurga moze i moze nie istniec. Pewnie tak, ale nie napisano o niej
                            > kilku ksiag filozoficznych. A o reinkarnacji tak. Napisano,wiec istnieje
                            > wieksze prawdopodoboienstwo istnienia reinkarnacji nizistnienia "Wielkej
                            > Babimurgii.

                            Ciekawa i optymistyczna linia rozumowania. Napisano wiecej piosenek o wznioslej
                            i szczesliwej milosci niz o beznadziejnym kieracie malzensko-rodzinnym. Stad
                            wniosek, ze na swiecie wiecej jest milosci niz kieratu. Ale zrobiono tez
                            wiecej filmow o morderstwach niz o reinkarnacji
                            • Gość: maja Re: Wielka Babimurga IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.02, 21:00
                              Witam Cie Stefanie - SOKOLE OKOj!

                              Gratuluje wnikliwosci i pedanterii.

                              Gość portalu: Stefan napisał(a):
                              > maja:
                              > > Wielka Babimurga moze i moze nie istniec. Pewnie tak, ale nie napisano o
                              > niej
                              > > kilku ksiag filozoficznych. A o reinkarnacji tak. Napisano,wiec istnieje
                              > > wieksze prawdopodoboienstwo istnienia reinkarnacji nizistnienia "Wielkej
                              > > Babimurgii.
                              Stefan:
                              > Ciekawa i optymistyczna linia rozumowania. Napisano wiecej piosenek o wzniosle
                              > j
                              > i szczesliwej milosci niz o beznadziejnym kieracie malzensko-rodzinnym. Stad
                              > wniosek, ze na swiecie wiecej jest milosci niz kieratu. Ale zrobiono tez
                              > wiecej filmow o morderstwach niz o reinkarnacji
                              • Gość: Alex Re: Wielka Babimurga IP: 193.0.117.* 26.02.02, 14:33
                                To, że ktoś o czymś mówi nie znaczy jeszcze, że to jest. Powstanie wielu ksiąg
                                filozoficznych (pisanie o Wedach jako księgach filozoficznych to zbyt dużo
                                powiedziane) nie znaczy, że to istnieje. Platon, który sam był zwolennikiem
                                reinkarnacji wymyślił również Atlantydę. Inni filofowie opisywali inne krainy
                                utopijne, aby pokazać jak świat powinien wyglądać. Ale od tego ani nie przybyło
                                Atlantydy, ani Utopii. Występowanie terminu w księgach religijnych też nie jest
                                jeszcze dowodem na cokolwiek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka