Dodaj do ulubionych

Sprzeczne prognozy dotyczące przyszłości klimat...

IP: *.enterpol.pl 27.01.04, 18:13
Hurra jestem pierwszy!!
Obserwuj wątek
    • Gość: piotr.ny No to co? IP: 216.223.52.* 27.01.04, 18:20
    • Gość: jola kwasniewska [...] IP: *.moduleweb.net / *.moduleweb.net 27.01.04, 18:41
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: bduniek Re: "SPRZECZNE"? IP: *.polanka.kom-net.pl 27.01.04, 19:10
        czlowieku, wiesz co to czytanie ze zrozumieniem? w artykule jest wyraźnie
        napisane, że ŚREDNIA temperatura na Ziemi rośnie (czyli globalne ocieplenie jest
        faktem:); ale już temperatura w różnych porach roku w różnych miejscach
        niekoniecznie zawsze musi być wyższa niż teraz
        • Gość: jola kwasniewska Re: "SPRZECZNE"? IP: *.moduleweb.net / *.moduleweb.net 27.01.04, 19:18
          Gość portalu: bduniek napisał(a):

          > czlowieku, wiesz co to czytanie ze zrozumieniem? w artykule jest wyraźnie
          > napisane, że ŚREDNIA temperatura na Ziemi rośnie (czyli globalne ocieplenie jes
          > t
          > faktem:); ale już temperatura w różnych porach roku w różnych miejscach
          > niekoniecznie zawsze musi być wyższa niż teraz


          Czytalam uwaznie. Nie ma zadnej SPRZECZNOSCI! Artykul uzywa fakty celowo pomieszane z papka propagandowa Exxonu. Dlatego jest falszywy. Dwie polprawdy nie tworza calej prawdy.
      • legal.alien Re: "SPRZECZNE"? 27.01.04, 19:49
        A gdzie te niepodwazalne dowody na globalne ocieplenie?? W glowach paru
        cwanych klimatologow? Z tego co czytalem to krotki okres ocieplenia z jakim
        mamy teraz doczynienia nie pozwala wydawac sadow o jakiejs globalnej
        katastrofie.
        Proponuje poczytac jeden z ostatnich numerow Wprost i Jana Winieckiego.

        Największy postęp w ekologii dokonał się tam, gdzie dominuje największy wróg
        ekologów: cywilizacja zachodnia

        Jan Winiecki

        W felietonie o motywach wielu (większości?) ekologów wspomniałem pouczającą
        historię byłego ekologa, duńskiego profesora statystyki Björna Lomborga,
        obrzucanego błotem za to, że w liczącej 800 stron książce, cytując 1800 prac
        źródłowych, odważył się napisać prawdę. Mianowicie, że sytuacja ekologiczna na
        świecie wyraźnie się poprawia. A w każdym razie tam, gdzie jest najbardziej
        atakowana, to znaczy na Zachodzie. Lomborg już tego nie napisał, ale wnioski z
        podawanych statystyk nasuwały się same. Największy postęp dokonuje się tam,
        gdzie dominuje największy wróg ekologów - cywilizacja zachodnia - z jej
        kapitalistyczną gospodarką rynkową i jej wysokim poziomem produkcji i
        zamożności.
        Otóż saga Lomborga miała ciąg dalszy. Nie skończyło się na obrzucaniu błotem
        przez uczonych, którzy gdzie indziej sami przyznawali się - jak przypominałem -
        do przesady i uproszczeń (czytaj: zafałszowań), by nadać rozgłos swoim
        poglądom, straszącym nas wszystkich ekologiczną apokalipsą. Wojownicy
        ekologiczni spowodowali, że rok po wydaniu książki Duńska Komisja ds.
        Nieuczciwości w Nauce stwierdziła, iż praca Lomborga jest "obiektywnie
        nieuczciwa" i "niezgodna ze standardami obiektywizmu naukowego". Raport
        rzeczonej komisji nie zawierał jednak żadnych dowodów zafałszowań, a jedynie
        jakieś nieścisłości w kilkunastu przypisach (na 2930 przypisów w całej
        książce!); stwierdzenie komisji było więc zdumiewające i - łagodnie mówiąc -
        niebezstronne.

        Kompromitacja "Ministerstwa Prawdy"
        Lomborg jednak odwołał się i właśnie niedawno duńskie Ministerstwo Nauki,
        Technologii i Innowacji wydało w tej sprawie oświadczenie surowo napominające
        komisję. Jej raport został określony jako "niezadowalający", "zasługujący na
        krytykę", "emocjonalny" i "całkowicie pozbawiony argumentacji". Innymi słowy,
        komisja do spraw nieuczciwości w nauce sama okazała się nieuczciwa! Zostawmy
        sprawy duńskie Duńczykom. Ucząc tam kiedyś przez rok, przekonałem się, że są
        tam dwa uniwersyteckie skanseny lewactwa wszelkiego rodzaju (z komunistami i
        ekologami włącznie); być może więc właśnie towarzystwo z owych uczelni
        obsiadło osławioną komisję i - zgodnie z modelem Orwellowskiego Ministerstwa
        Prawdy - starało się zamknąć usta Lomborgowi.
        Znacznie bardziej niepokojące są ogólnocywilizacyjne implikacje sprawy
        Lomborga. Instytucja skądinąd przecież naukowa, prostytuując naukę, usiłuje
        zastraszyć uczonego mającego inne zdanie. I to nie w jakimś islamistycznym
        Iranie, ale w sercu cywilizacji zachodniej, która wyrosła na wolności nauki. A
        przecież nie tylko członkowie komisji opluwali Lomborga. Robili to uczeni
        mijający się z prawdą tak dalece, że - mierząc standardem Pinokia - w
        porównaniu z nimi nos pani minister Jakubowskiej wyglądałby jak nos Kleopatry!
        Jak widać, walka o rozgłos i pieniądze - a jedno i drugie przydaje się
        wojującym ekologom i ich naukowym wspólnikom (biorąc pod uwagę doświadczenia
        Lomborga, chciałoby się powiedzieć: poplecznikom) - nie zna granic. Etycznych
        również. Prawda jest bowiem kompromitująca dla ekowojowników. W krajach
        kapitalistycznej gospodarki rynkowej stan środowiska naturalnego poprawił się
        radykalnie w ostatnich paru dziesięcioleciach.

        Jest lepiej, trzeba kłamać!
        Nie potrzeba do tego książki Lomborga. Najnowszy Index of Leading
        Environmental Indicators 2003, wydawany od 8 lat przez dwa amerykańskie
        wolnorynkowe instytuty American Enterprise i Pacific Research, wskazuje, że
        sytuacja w USA poprawia się w każdej dziedzinie. Na przykład wzrasta poziom
        zalesienia, a wiemy z innego źródła, że wzrost ten następuje tylko w prywatnym
        sektorze produkującym drewno na potrzeby gospodarki (okropny ten kapitalizm,
        bo właściciele lasów nie tylko pracują dla zysku, ale jeszcze poprawiają stan
        środowiska!).
        Z kolei oparte również na oficjalnych danych agencji rządowych pomiary różnego
        rodzaju zanieczyszczeń wskazują trwały i bardzo znaczny postęp. Na przykład
        zanieczyszczenie powietrza w USA od 1970 r., mierzone poziomem sześciu
        najbardziej zanieczyszczających substancji, spadło o 25 proc. W tym czasie -
        dodajmy - gospodarka amerykańska zwiększyła PKB o 161 proc., użytkowanie
        samochodów, określane liczbą przejechanych kilometrów, wzrosło o 149 proc., a
        zużycie energii (główne źródło zanieczyszczeń) zwiększyło się o 42 proc. Ilość
        odprowadzanych do środowiska toksycznych chemikaliów spadła o 51,2 proc. tylko
        w stosunku do 1988 r.; w tym samym czasie produkcja przemysłowa objęta
        monitoringiem wzrosła prawie o połowę.
        Skoro jest lepiej, a ekowojownicy wojują z cywilizacją zachodnią, liberalizmem
        i kapitalizmem, to nie ma rady - trzeba kłamać. I kłamie się, mącąc w głowach
        nie znającym prawdy obywatelom, którzy niestety nierzadko wierzą w nadchodzącą
        ekologiczną apokalipsę. Czasami jednak kłamstwo ma bardzo krótkie nogi.
        Latem 2002 r. prasę angielską obiegły dwa zdjęcia przedstawione przez
        organizację Greenpeace, pokazujące, jak topnieją lodowce na półkuli północnej.
        Lodowiec na wyspie Svalbard na zdjęciu z 2002 r. był wyraźnie mniejszy niż ten
        sam lodowiec na zdjęciu z 1918 r. Pech chciał, że zareagował na te zdjęcia
        szef obserwatorium badawczego na Svalbardzie, wskazując w liście do prasy
        angielskiej, że pokazano tylko jeden lodowiec, podczas gdy inne nie maleją,
        lecz się powiększają. Przyłapani na matactwie "greenpicerzy" wydali
        oświadczenie, że chociaż jakieś lodowce rosną, to ich fotografie podsumowują
        sytuację lodowców na świecie. Ale i to nie jest prawdą! Czasopismo "Science"
        podało bowiem nieco wcześniej, że powłoka lodowa na przykład w zachodniej
        części Arktyki nie tylko przestała się kurczyć, ale rośnie w tempie prawie 27
        bilionów ton rocznie.

        Niektórzy trzeźwieją
        Po "sceptycznym obrońcy środowiska" (luźny przekład tytułu tak atakowanej
        książki Lomborga) w kolejce sceptyków zaczynają się ustawiać następni. I to, o
        dziwo, m.in. z najbardziej "zielonej" w Europie Szwecji. Valfrid Paulsson,
        były szef szwedzkiej agencji ochrony środowiska i architekt rządowej polityki
        w tym zakresie w latach 60. i 70., stwierdził publicznie, że rynek recyklingu
        surowców, który miał się powiększyć i stać się opłacalny w ciągu 30-40 lat,
        nadal jest marzeniem. Koszty sortowanego surowca wtórnego (szkła, plastiku,
        papieru) są wciąż parokrotnie wyższe niż nowych materiałów. A jako coup de
        grâce Paulsson dodał, że nie tylko ekonomia, ale i ekologia recyklingu jest
        wątpliwa, i zalecił spalanie nie sortowanych, standardowych śmieci (z
        wyłączeniem groźnych odpadów, takich jak farby, baterie, lekarstwa itd.).
        Reakcje na oświadczenie Paulssona i kilku jego kolegów były podobne do odzewu
        na książkę Lomborga. Biurokracja ochrony środowiska (z następcą Paulssona
        włącznie) oświadczyła, że nie zgadza się z opinią swego byłego
        szefa. "Greenpicerzy" natomiast (przedstawiciele Partii Zielonych) wystąpili w
        swoim stylu. Nie mogąc oskarżyć praktyka polityki o nienaukowość, oskarżyli go
        o wprowadzanie w błąd opinii publicznej. Oczywiście, nie podając żadnych
        kontrargumentów.
        Otrzeźwienie jednak przychodzi, choć bardzo powoli. Tym bardziej że od
        pierwszych genialnych pomysłów upłynęło już parę dziesięcioleci i można
        sprawdzić to i owo. Jedną z takich zweryfikowanych kwestii jest znaczenie tzw.
        alternatywnych źródeł energii. Od dziesięcioleci karmi się nas nonsensami na
        przykład o energii wiatrowej i jej wspaniałych perspektywach. Nic nie znaczyła
        ona ćwierć wieku temu, nic nie znaczy obecnie i
        • Gość: jola kwasniewska Re: "SPRZECZNE"? IP: *.moduleweb.net / *.moduleweb.net 27.01.04, 20:08
          legal.alien napisał:

          > A gdzie te niepodwazalne dowody na globalne ocieplenie?? W glowach paru
          > cwanych klimatologow?

          Nie. Jest wiele rzetelnych prac nie oplaconych przez Exxon.



          Z tego co czytalem to krotki okres ocieplenia z jakim
          > mamy teraz doczynienia nie pozwala wydawac sadow o jakiejs globalnej
          > katastrofie.
          > Proponuje poczytac jeden z ostatnich numerow Wprost i Jana Winieckiego.


          Holy crap! WPROSTactwo zrodlem informacji! A moze masz cos bardziej rzetelnego?



          >
          > Największy postęp w ekologii dokonał się tam, gdzie dominuje największy wróg
          > ekologów: cywilizacja zachodnia

          :-) Dokonujesz manipulacji piszac "ekolodzy". Wyraz kluczowy propagandy Exxon.
          Czy naukowcy piszacy rzetelnie to tez "ekolodzy"?

          Wiec klikam w wyszukiwarkach: PCB, Monsanto, Anniston, polar bears, General Electric, Hudson. W jakiejkolwiek kombinacji. Imponujace. Zaledwie dwie firmy na swiecie moga zatruc cala planete na setki tysiecy lat. A co z "tania" energia elektryczna? Kto ma placic za przechowywanie przez miliony lat radioaktywnycxh smieci? www.citizen.org/cmep/energy_enviro_nuclear/nuclear_waste/hi-level/yucca/index.cfm
          www.epa.gov/radiation/yucca/
          Yucca to rzeczywiscie postep. Tylko w ktora strone?
        • Gość: piotr.ny Re: "SPRZECZNE"? IP: 216.223.52.* 27.01.04, 20:26
          Klimat w Polsce juz byl w przeszlosci duzo cieplejszy. Przypomina mi sie dawna
          lekcja historii o zakonie krzyzackim. Otoz jednym z dzialow gospodarki zakonnej
          byla produkcja wina. Nie sadze aby braciszkowie raczyli sie winem z lesnych
          jagod. Raczej w obecnej pln-wsch Polsce, czyli polskim biegunie zimna, oplacala
          sie uprawa winnej latorosli. Hmmmmm, ciekawe. Zainteresowanych odsylam do
          malborskiego muzeum i biblioteki.
          Swoja droga fajnie by bylo gdyby nie trzeba bylo importowac do Polski
          poludniowych owocow.
          • Gość: jola kwasniewska Re: "SPRZECZNE"? IP: *.moduleweb.net / *.moduleweb.net 28.01.04, 01:23
            Gość portalu: piotr.ny napisał(a):

            > Klimat w Polsce juz byl w przeszlosci duzo cieplejszy. Przypomina mi sie dawna
            > lekcja historii o zakonie krzyzackim. Otoz jednym z dzialow gospodarki zakonnej
            >
            > byla produkcja wina.

            Zakon byl niebezpieczenstwem bo byl panstwem w panstwie, w tym gospodarka, a w tym nawet bicie wlasnej monety.


            > Nie sadze aby braciszkowie raczyli sie winem z lesnych
            > jagod. Raczej w obecnej pln-wsch Polsce, czyli polskim biegunie zimna, oplacala
            >
            > sie uprawa winnej latorosli. Hmmmmm, ciekawe.

            Twoj nauczyciel lub nauczycielka nie mieli wiedzy dotyczacej klimatu. Zreszta polska wiedza autorow podrecznikow szkolnych o Zakonie jest na poziomie Michnika i Zagorskiego razem wzietych. Czyli zadna. Biegun jest w okolicach Suwalk - Augustowa. Wtedy to byly niedostepne tereny zamieszkiwane przez Jacwingow. Zakon preferowal dostep do transportu, czyli do rzek i Baltyku w kategoriach epoki. Stad rozwoj w kierunku Kurlandii. Z Malborka do Suwalk w owych czasach to jak dzisiaj z Nowego Jorku do Jowisza.

            • Gość: piotr.ny Re: "SPRZECZNE"? IP: *.pace.edu 28.01.04, 01:39
              ojej jaki ty madry jestes, hi, hi, na wszystkim sie znasz, hi, hi. Zaloze sie
              ze w szkole jedynymi twoimi przyjaciolmi byly ksiazki, wiesz co wspolczuje ci.
              Zawsze ciagnelismy lacha z takich jak ty. :)))
              • Gość: jola kwasniewska Re: "SPRZECZNE"? IP: *.moduleweb.net / *.moduleweb.net 28.01.04, 01:43
                Gość portalu: piotr.ny napisał(a):

                > ojej jaki ty madry jestes, hi, hi, na wszystkim sie znasz, hi, hi. Zaloze sie
                > ze w szkole jedynymi twoimi przyjaciolmi byly ksiazki, wiesz co wspolczuje ci.
                > Zawsze ciagnelismy lacha z takich jak ty. :)))


                Czy to jest potwierdzenie czy zaprzeczenie mojego zdania? To w koncu ile czasu zajelo przedostanie sie z Malborka do Suwalk? I gdzie sa zrodla?
                • Gość: piotr.ny Re: "SPRZECZNE"? IP: *.pace.edu 28.01.04, 02:12
                  Przypominasz mi takich lebkow ktorzy do oczu skakali z powodu "pi", ze to nie
                  3.14 tylko 3.1415. Ze uzywanie 3.14 to przejaw braku wyksztalcenia, i
                  niechlujstwa.
                  Albo np. czytalem kiedys ze boboony (nie jestem pewien pisowni) podgatunek
                  szympansow, nauczone jezyka migowego, zaczely sprzeczac sie ze swoim
                  nauczycielem o kolor recznika. Recznik byl bialy, i mial delikatna czerwona
                  obwodke. I baboony, pokazujac obwodke, klocily sie ze recznik jest czerwony.
                  Tak, gluptasku, masz racje, poniewaz kolo Suwalk jest zimniej niz w okolicach
                  Olsztyna, absolutnie dowodzi to...cholera nie wiem czego. Moze tego ze w
                  Suwalkach jest zimniej :)??? Dla ciebie pewnie dowodzi to, ze recznik nie jest
                  bialy, i ze uzywanie 3.14 jest grzechem smiertelnym, i co tam jeszcze chcesz.
                  Ty skad sie logujesz ? z Danii? Niezle, o drugiej w nocy zamiast z kims fajnym
                  uprawiac jakas fajna akcje, ty siedzis przy komputerze, co za ponure zycie,
                  moja rada dla ciebie - go out, get life.

                  • Gość: jola kwasniewska Re: "SPRZECZNE"? IP: *.moduleweb.net / *.moduleweb.net 28.01.04, 02:44
                    Gość portalu: piotr.ny napisał(a):

                    > Tak, gluptasku, masz racje, poniewaz kolo Suwalk jest zimniej niz w okolicach
                    > Olsztyna, absolutnie dowodzi to...cholera nie wiem czego. Moze tego ze w
                    > Suwalkach jest zimniej :)???

                    Ja nic nie udowadnialam. Ty tez nic. Tylko zauwazylam, ze opieranie sie na pamieci z lekcji historii sprzed lat w Polsce nie jest miarodajnym zrodlem to wysuwania teorii klimatow. Musialo Ci mozg przemrocic w ostatnich dniach. Zreszta, na zdrowy rozum, byloby to bledne z powodow jakie podalam. Klimat tak sie nie zmienil w przeciagu paru stuleci, choc problemy czasami wystepowaly (np. wulkany na Filipinach spowodowaly paroletnie oziebienie w Europie).
                    • Gość: muka! Re: "SPRZECZNE"? IP: *.chello.pl 28.01.04, 11:48
                      Przepraszam bardzo, ale ktoś tu ma chyba paranoję. Bo jak czytam twoje
                      wypowiedzi, to widząc "Exxon" mam wrażenie, jakby w domyśle było "żydzi". Nie
                      dosłownie, ale w strukturalnie. Bo ewidentnie jesteś zwolennikiem teorii
                      spiskowej.

                      Nikt przy zdrowych zmysłach nie neguje negatywnego wpływu cywilizacji na
                      klimat. Ale używanie do opisu konfliktu interesów związanego z ochroną
                      środowiska terminów nieomalże rewolucyjnych ("propaganda", "pranie mózgu"). Że
                      już nie wspomnę o "obalaniu" wywodów na temat uprawy win przez Zakon Krzyżacki,
                      które przypominają bełkot, a nie dyskusję (przepraszam, ale co ma do rzeczy
                      bicie monety przez Zakon Krzyżacki z faktem, że produkował on wino?).

                      Na zakończenie drobne pytanie: kto spowodował trzy ostatnie zlodowacenia, które
                      w ciagu ostatnich kilkuset tysięcy lat dotykały Ziemię. Wielkie korporacje?
                      • Gość: jola kwasniewska Re: "SPRZECZNE"? IP: 213.217.69.* 29.01.04, 00:10
                        Gość portalu: muka! napisał(a):

                        > Przepraszam bardzo, ale ktoś tu ma chyba paranoję. Bo jak czytam twoje
                        > wypowiedzi, to widząc "Exxon" mam wrażenie, jakby w domyśle było "żydzi". Nie
                        > dosłownie, ale w strukturalnie. Bo ewidentnie jesteś zwolennikiem teorii
                        > spiskowej.
                        >


                        Nie jestem zwolenniczka, natomiast umiem czytac, i chyba lepiej niz frajerstwa w dziale nieukowym Zagorskiego. Konspiracja? A dlaczego nie?
                        http://www.pbs.org/now/ (ostatni piatek) Przejdzi do transkryptu calosci programu i przeczytaj jak Exxon torpeduje Kyoto i Mediolan. Zdziwiony?
                        To zapisz sie do PACER:
                        pacer.psc.uscourts.gov/
                        i poszukaj wlasnych dokumentow EXXON kluczem "civil conspiracy". Przypomne, lawnikow w USA wybieraja razem OBIE STRONY sporu. Pozniej wroc do dyskusji.


                        > Nikt przy zdrowych zmysłach nie neguje negatywnego wpływu cywilizacji na
                        > klimat.

                        A Exxon neguje:
                        www.prwatch.org/prwissues/1997Q4/warming.html

                        Ale używanie do opisu konfliktu interesów związanego z ochroną
                        > środowiska terminów nieomalże rewolucyjnych ("propaganda", "pranie mózgu").


                        A oplacanie np. nauczycieli szkolnych czym jest?
                        www.prwatch.org/prwissues/2000Q2/children.html


                        Że
                        > już nie wspomnę o "obalaniu" wywodów na temat uprawy win przez Zakon Krzyżacki,
                        >
                        > które przypominają bełkot, a nie dyskusję (przepraszam, ale co ma do rzeczy
                        > bicie monety przez Zakon Krzyżacki z faktem, że produkował on wino?).


                        Raz, nikt nie obalal, bo nikt wywodu nie pisal. Piotr.ny rzucil uwage, a ja ja skomentowalam, bo czesc z biegunem zimna w Polsce byla niedorzeczna. Dwa, jak piotr.ny slusznie zauwaza, Zakon byl bardzo dobrze rowiniety gospodarczo (konkurencje Templariuszy zlikiwdowano za zbytnie sukcesy finansowe) i jak dalej zauwazyl wino bylo dosc podstawowa dieta wielu narodow. Frajerowi Zagorskiemu klania sie tutaj pani Tannahill Reay, Food in History:
                        www.amazon.com/exec/obidos/tg/detail/-/0517884046?v=glance
                        Jednak w Malborku nie produkowano go z winogron, a juz napewno nie w winogron z Augustowa (zalozone ok. 2 pol. 16 wieku), czy Suwalk. Oba miasta maja budowlane strefy przemarzania odpowiednio 120 i 140 cm (?). Winogorna tam rosna, ale male, a wegetacja jest bardzo opozniona i krotka. Wina z winogron produkuje sie tam gdzie sie zbiera. Nie ma zadnego dowodu, czy nawet sugestii, ze w polskich rejonach klimat byl na tyle cieplejszy w ostatnich dwoch mileniach zeby rosly masowo winogrona.



                        >
                        > Na zakończenie drobne pytanie: kto spowodował trzy ostatnie zlodowacenia, które
                        >
                        > w ciagu ostatnich kilkuset tysięcy lat dotykały Ziemię. Wielkie korporacje?

                        Nie wiem, ale sugeruje poczytac materialy z procesu przeciwko Monstanto (PACER wyzej, hasla: Solutia, Anniston. Wlosy staja). Nie sadze zeby jakis jaskiniowiec produkowal cale zycie tyle co Exxon wyrzuca do srodowiska w jedna sekunde.
                        tajnedokumenty.com/zagorski/
                        • Gość: muka! Re: "SPRZECZNE"? IP: *.chello.pl 29.01.04, 11:17
                          Nadal uważam, że część Twoich tłumaczeń jest bełkotliwa. Zasypywanie adresami
                          stron internetowych to żadna argumentacja. Hasła typu: "wrzuć sobie do
                          wyszukiwarki to czy inne słowo" ma sugerować twoje obeznanie i niewiedzę
                          kontrdyskutanta - niezły chwyt socjotechniczny, jak zresztą większość twoich
                          wypowiedzi. A już podanie linka do strony tajnedokumenty.com to pełna
                          kompromitacja. To strona kompletnie niewiarygodna, o ewidentnie propagandowym
                          zacięciu, której sam Goebbels by się nie powstydził.

                          No ale z drugiej strony czemu się dziwię, skoro dyskutuję z osobą wierzącą w
                          teorie spiskowe.
                        • Gość: Lykos Wino na ziemiach polskich IP: 150.254.85.* 02.02.04, 13:56
                          Wino jest napojem liturgicznym i w średniowieczu, gdy transport był drogi i
                          niebezpieczny, opłacało się mieć własną winnicę nawet w strefie, w której winna
                          latorośl udaje się kiepsko i nie zawsze. Stąd częste nazwy wsi typu Winiary
                          (np. Poznań, Gniezno, Kalisz)czy Winogrady (Poznań), z reguły obecnie
                          wchłoniętych przez miasta, na których obrzeżu były lokowane. Nazwa Winna Góra
                          (koło Miłosławia, w miejscowym kościele znajduje sarkofag Jana Henryka
                          Dąbrowskiego, który był właścicielem tej wsi; JHD był tam pierwotnie pochowany,
                          zanim szczątki przeniesiono do kościoła św. Wojciecha w Poznaniu) pojawia się w
                          Bulli papieskiej z roku 1136, wymienia się w niej nawet imiona winiarzy
                          pracujących w tej miejscowości.

                          Do niedawna na północnym Sląsku istniała jedna z najdalej wysuniętych na
                          północny wschód enklaw uprawy winorośli, jej pozostałością jest święto
                          winobrania w Zielonej Górze (jest to historyczny Śląsk, uprzedzając zarzuty
                          besserwisserów, nie zaś żadna Ziemia Lubuska, do której Zielona Góra zaczęła
                          nawiązywać dopiero po utworzeniu województwa w roku 1950). O jakości wina z
                          tego rejonu świadczy anegdota, jaką przytaczam z ułomnej pamięci za Krzysztofem
                          Kowalskim("Amfory, beczki, butelki. Szkice z dziejów wina"): Król pruski
                          wizytowal jeden z klasztorów na Śląsku. Zakonnicy z dumą oprowadzali go po
                          własnej winnicy. Król zapytał, czy piją wino, jakie z tej winnicy uzyskują.
                          - Tylko w Wielkim Poście - odpowiedział przeor.

                          Otrzymywanie wina na skalę handlową w tym rejonie zabił tani transport
                          kolejowy. Być może na terenie Prus Wschodnich uprawa winorośli przegrała już
                          wcześniej z winem sprowadzanym drogą wodną.
            • Gość: P.S.J. Re: "SPRZECZNE"? IP: *.itpp.pl 28.01.04, 12:35
              Jedno sie tylko ciśnie na usta - kurwa, czlowieku, jestes taki glupi, czy
              udajesz?

              > > Klimat w Polsce juz byl w przeszlosci duzo cieplejszy. Przypomina mi sie d
              > awna
              > > lekcja historii o zakonie krzyzackim. Otoz jednym z dzialow gospodarki zak
              > onnej
              > >
              > > byla produkcja wina.
              >
              > Zakon byl niebezpieczenstwem bo byl panstwem w panstwie, w tym gospodarka, a
              w
              > tym nawet bicie wlasnej monety.

              A co to ma wspólnego z poprzednim postem? Co ma moneta do klimatu?

              > > Nie sadze aby braciszkowie raczyli sie winem z lesnych
              > > jagod. Raczej w obecnej pln-wsch Polsce, czyli polskim biegunie zimna, opl
              > acala
              > >
              > > sie uprawa winnej latorosli. Hmmmmm, ciekawe.
              >
              > Twoj nauczyciel lub nauczycielka nie mieli wiedzy dotyczacej klimatu.
              Zreszta p
              > olska wiedza autorow podrecznikow szkolnych o Zakonie jest na poziomie
              Michnika
              > i Zagorskiego razem wzietych. Czyli zadna. Biegun jest w okolicach Suwalk -
              Au
              > gustowa. Wtedy to byly niedostepne tereny zamieszkiwane przez Jacwingow.
              Zakon
              > preferowal dostep do transportu, czyli do rzek i Baltyku w kategoriach
              epoki. S
              > tad rozwoj w kierunku Kurlandii. Z Malborka do Suwalk w owych czasach to jak
              dz
              > isiaj z Nowego Jorku do Jowisza.

              Znowu nie na temat, a poza tym bzdura. Wybacz, ale jak wobec ciebie zachodziła
              komunikacja między Malborkiem a miastami Inflant? Poza tym mówienie o
              Jadźwingach w XIV/XV wieku to lekka przesada. Pomyśleć można, że w takiej
              Szwecji to wogóle tylko łosie żyły w średniowieczu, ludzie tam dotarli dopiero
              po tym jak Exon czy inny Shell rozpoczęły globalne ocieplanie... czyż nie?
              Produkcja wina w Polsce jest poświadczona w źródłach, co ma się nijak do
              klimatu Polski XX wieku.
        • Gość: next Re: "SPRZECZNE"? IP: *.lubin.dialog.net.pl 28.01.04, 09:55
          A nie wydaje ci się, że bardziej prawdopodobne jest, że to grupy kapitałowe
          oplacaja badania, których wyniki wskazują na poprawę sytuacji, a nie że
          ekolodzy stanowią tak potężne lobby, że są w stanie wpływać na publikacje?
      • Gość: next Re: "SPRZECZNE"? IP: *.lubin.dialog.net.pl 28.01.04, 10:04
        Jestem gotów - z odpowiednią opłata - udowodnić, że palenie papierosów w domu
        (może być konkretna marka) przyczynia się do oszczędności na ogrzewniu, a przez
        to do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianiych. Czekam na propozycje.
        • Gość: jola kwasniewska Re: "SPRZECZNE"? IP: 213.217.69.* 29.01.04, 00:25
          Gość portalu: next napisał(a):

          > Jestem gotów - z odpowiednią opłata - udowodnić, że palenie papierosów w domu
          > (może być konkretna marka) przyczynia się do oszczędności na ogrzewniu, a przez
          >
          > to do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianiych. Czekam na propozycje.

          Za pozno. Jezeli chodzi o minimalizowanie skutkow szkodliwosci Marlboro, to te prace wykonuje juz "prof." Wieslaw Jedrychowski z Colegium Medicum UJ.
          tobaccodocuments.org/pm/ haslo: Jedrychowski. Rencistki w Krakowie dostaja raka pluc od pichcenia, a nie od palenia biernego Marlboro :-)
          Wcale nie zmyslam. Jedrychowski (kolega Zatonskiego - ktory z kolei oplaca Zagorskiego) oglasza takie brednie na zamowienie Philip Morris.
    • Gość: pates Re: Sprzeczne prognozy dotyczące przyszłości klim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 21:38
      ja bym wolal zeby sie cieplo zrobilo bo nie lubie zimy. brrrr....
    • Gość: sat Re:Klimat bez zmian czy ekstremalny. IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 05:32
      Topnienie lodowców to najważniejszy czynnik przejściowego ochłodzenia.Plamy na
      słońcu mają decydujące znaczenie dla pogody.Obserwując stare zdjęcia,śnieżne i
      mroźne zimy występowały często-na przykład tzw. "mróz" na szybach.Po
      kilkuletnim okresie ekstremum mamy znośne warunki i to jest
      najważniejsze.Najbardziej należy się obawiać,że pogoda będzie dziwna-coraz
      silniejsze huragany powodzie susze upały mrozy i może coś nowego.
    • toja3003 ocieplenie prze oziebienie 28.01.04, 08:53
      Jeszcze w koncu lat 70-tych
      nauka wiescila nadejscie
      malego zlodowacenia z poczatkiem
      XXI wieku. Jak widac na zalaczonym
      obrazku nic takiego sie nie dzieje,
      a przeciez opierano sie wtedy na
      i d e n t y c z n y c h danych
      historycznych, bo te sie juz
      nigdy nie zmienia. Skad zatem
      tak przeciwstawne wnioski?

      No coz naukowcy tez sa od kogos zalezni, chocby
      od wlasnego, subiektywnego swiatopogladu politycznego.

      Grupa szwajcarska pozostaje pod wiekszym wplywem
      "zielonych" ideologii natomiast poczdamska
      jest bardziej konserwatywna. Podobne rozbieznosci
      znajdziemy w eskpertyzach dotyczacych energetyki
      jadrowej - sprzeczne opinie dotyczace bezpieczenstwa
      tych technologii w zaleznosci od widzimisie,
      skadinad uznanych nazwisk w swiecie nauki.

      Skad wiadomo, ze klimat w ogole sie ociepla?

      Ano porownuje sie pomiary temperatury
      na przestrzeni ostatniego stulecia.
      Pieknie. Tyle, ze jeszcze niedawno
      automatyczne pomiary temperatury
      byly rzadkowscia i ograniczaly
      sie do paru procent co bardziej
      cywilizowanych obszarow planety.

      Nie trzeba szukac w Afryce,
      wystarczy przyjrzec jak mierzono
      w Polsce. A wyjrzal taki baca
      z wieczora ile jest stopni,
      zanotowal i poszedl spac.
      Czy ktos uwierzy, ze dzielnie
      co 2 godziny wstawal aby sprawdzac
      jak sie temperatura zmienia?
      Rano wyciagnal z grubsza srednia
      i wynik poszedl w swiat.

      Od kiedy stosuje sie cyfrowe
      metody pomiarow? Rowniez
      od niedawna. Wiec porownanie
      ze starszymi, analogowymi
      i mnije dokladnymi danymi
      daje blad pomiaru w skali
      porownywanej z opisywanymi
      zmiananami tj. 0,5 - 1 stopnia.

      Oczywiscie jest tez archeologia meteorologiczna,
      badanie grubosci slojow drzew, proporcji
      skladnikow lodowcow w roznych epokach itp.
      Ale i te metody sa obarczone bledami
      pomiarowymi na poziomie 0,8 - 1,6 stopnia,
      wiec i one nie moga wyrokowac o zmianach
      klimatu w tym zakresie.

      Pozostaje sceptykiem w tym wzgledzie.
      Nie wiem czy klimat sie zmienia i
      w jakim kierunku. Reszta to spekulacje.
    • Gość: Planeta Re: Sprzeczne prognozy dotyczące przyszłości klim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 09:56
      Ja bardzo poproszę o malutki upalik, ewentualnie przeniesienie do Polski
      klimatu Malty albo Cypru. Będę dozgonnie wdzięczna. Wiecznie zmarźnięta Planetka
      • toja3003 planetko co ty mowisz! 28.01.04, 11:52
        proponuje abys wybrala sie na ktoras z tych wysp w lipcu
        czy sierpniu i sprobowala normalnie pozyc a nie tylko
        krazyc miedzy basenem a klimatyzowanym hotelem;
        jesli nadal bedziesz tesknic za upalem to
        cofam to co powiedzialem - mysle ze mamy
        w Europie Srodkowej calkiem fajny klimat.

        pozdro.
        to ja
        • Gość: Planeta Re: planetko co ty mowisz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 14:58
          Nie zgadzam się z tobą. Kiedy są pioruńskie upały i wszyscy chcą ochłody, to ja
          się czuję jak rybka w wodzie. Pozza tym wygodniej i przyjemniej jest się
          ochłodzić niż w ziąb rozgrzać. Pozdrowionka
    • Gość: babka wróżąca Re: Sprzeczne prognozy dotyczące przyszłości klim IP: *.chello.pl 28.01.04, 13:41
      Jak na św. Prota jest pogoda albo słota, to na św. Heronima jest pogoda, albo
      nie ma.
    • Gość: panbog NIECH ZYJE ZIUTEK IP: *.dialup.mindspring.com 28.01.04, 14:51
    • Gość: zobacz.glt.pl Re: Czyli tak jak górale...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 15:56
      bydzie ciepło i słonecznie, chyba
      że będzie padać ;)

      ---
      www.zobacz.glt.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka