tramonto
30.12.09, 12:39
ciężko się Pana czyta.
wniosek wcale nie jest "całkiem inny". Jest dokładnie taki jak go Pan opisał w
pierwszej części artykułu, a to dlatego, że dyskusja o klimacie nie jest
czysto teoretyczna, jak ustalanie prędkości światła, ale ogranicza się do
bardzo konkretnego, praktycznego pytania: czy jesteśmy gotowi przez następne
kilkadziesiąt lat płacić co roku setki miliardów dolarów na przeciwdziałanie
zagrożeniu, co do natury którego NIE MA konsensu naukowego (jednocześnie mając
kilkanaście innych globalnych problemów, którymi trzeba się zająć).
Tak więc porównanie do szczepionek przeciwko HIV jest też nie trafione -
byłoby słuszne, gdyby już od początku pojawienia się HIV zmuszano ludzi do
wykupywania szczepionek i leków które nie zostały nawet przetestowane.
A dlaczego mielibyśmy IPCC nie zaufać, skoro to nauka? Bo eugenika to też była
nauka i jakoś dzisiaj wszystkim ciężko się przyznać, że takie brednie
traktowano jako fakty (chodzi mi tu jedynie o podejście do problemu, nie
porównuję eugeniki do zmian klimatycznych pod żadnym innym względem). Tak więc
było dotąd w historii wiele kierunków naukowych które zostały zupełnie
zarzucone - przywołana przez Pana Lakatosiańska idea rozwoju nauki nie jest
absolutna.
Pozatym wplata Pan w tekst fragment raportu IPCC, który Pana artykuł jako
całość dyskutuje - dosyć niepoważne z Pana strony. Wniosek, że mamy 90% szans
na to, że zmiany klimatyczne są powodowane przez człowieka jest wciąż
dyskusyjny a dowody jakie przedstawia IPCC jeszcze mniej pewne niż samo
stwierdzenie. Prosiłoby się o bardziej konsekwentne podejście do pisania
artykułu na tak poważny temat.
I słusznie - zostawmy naukowcom ten temat. Niech oni wypowiadają się na ten
skomplikowany temat na łamach prasy. Reszta to bardziej agitacja i ujawnianie
własnego 'credo', bo Pan sam żadnych badań nie przeprowadził. Obaj musimy brać
na wiarę to, co powiedzą nam naukowcy, których badań nie rozumiemy.