maruda.r 18.01.10, 13:24 W artykule poruszono odwieczne tematy internetowych flame wars, m.in. weganizm, homeopatię i ewolucję. Wątek powinien ciągnąć się do końca roku. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maciej.jurgielewicz Póki co - cisza... 18.01.10, 16:11 To może ja zacznę: ewolucja to fakt, homeopatia to mit, weganizm może zmienić oblicze Ziemi. Tej Ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
zyziozyzio tak śmieszno że aż straszno 18.01.10, 17:40 Ludzie zachowuja sie bardziej irracjonaline niż kiedykowiek, co wczesniej czy pozniej doprowadzi naszą cywilizację do zagłady. Jednym z przykładow na to jest proliferacja durnego bydła antyszczepionkowego. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: tak śmieszno że aż straszno 18.01.10, 20:19 zyziozyzio napisał: > Ludzie zachowuja sie bardziej irracjonaline niż kiedykowiek, co wczesniej czy pozniej doprowadzi naszą cywilizację do zagłady. Jednym z przykładow na to jest proliferacja durnego bydła antyszczepionkowego. A propos "bydła antyszczepinkowego", gdzie jest pandemia grypy A/H1N1? Kiedy tylko Roche, Novartis i Baxter zgarnęły już swoje miliardy euro, WHO wycofała się z twierdzenia, iż mamy do czynienia z pandemią, a Komisja Europejska ma wszcząć śledztwo w sprawie możliwości sfingowania pandemii dla zysku. Biorąc pod uwagę wyniki badań Instytutu Kocha w Berlinie (wykazano,że szczepionka jest bardziej szkodliwa niż sam wirus A/H1N1) to owe "bydło" wyszło na swoim sceptycyzmie lepiej niż naiwni, którzy wierzą w każdą medialną farsę napędzaną interesami koncernów farmaceutycznych. Oczywiście przypadek ze świńską grypą nie może być interpretowany rozszerzająco na szczepionki przeciwko polio, chorobie Heinego-Medina czy gruźlicy, ale okazuje się, że szczepienie się wszystkim, co tylko pojawia się na rynku jest taką samą głupotą, jak odmawianie szczepień w ogóle. Odpowiedz Link Zgłoś
zyziozyzio Re: tak śmieszno że aż straszno 18.01.10, 23:04 Motłoch antynaukowy= motłoch antyszczepionkowy bazuje na mitach, magii i połprawdach. A prawda jest taka: 1)Wirus ah1n1 zaninfekowal w Polsce w listopadzie i grudniu ponad milion osób (wg. PZH) skutkując stratą 10 milionow roboczo-dni czyli strata 2 miliardow zlotych dla budżetu panstwa. 2) Wirus ah1n1 pozostawil po sobie w Polsce kilkanascie tysiecy inwalidow ( trwałe uszkodenia mięsnia sercowego,płuc i nerek.) 3) Wirus ah1n1 zabił w Polsce 155 osob wsrod 2,5 tysiąca testowanych. Liczba zgonow wsrod chorych nietestowanych będzie znana przy koncu sezonu. 4)Jak wykazują dane epidemiologiczne zebrane z pól miliarda ludzi szczepionych szczepionką ah1n1, jest ona calkowicie bezpieczna i skuteczna. Liczba reakcji ubocznych na tą szczepionkę była poniżej błędu statystycznego. 5)Wirus ah1n1 wroci jesienią jako grypa sezonowa i dlatego bedzie częscią szczepienia na grypę sezonową 6) Od nowego roku, szczepionki grypowe będą dostęne tylko w trybie subskrybcji i przedpłaty. Bydło antyszczepionkowe nie będzie miało żadnej możliwosci nabycia szczepionki w trakcie epidemii. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: tak śmieszno że aż straszno 19.01.10, 05:26 zyziozyzio napisał: > Motłoch antynaukowy= motłoch antyszczepionkowy bazuje na mitach, magii i > połprawdach. ************************* Koncerny farmaceutyczne również wykorzystują magię, gusła i zabobony. Choć tym razem mniej skutecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
ppkontakt Autor pomieszał sobie przeróżne sprawy i nadął się 21.01.10, 14:34 z samozadowolenia, że taki mądry a inni głupi. Taka homeopatia np. jest propagowana także przez naukowców, profesorów medycyny i ludzi bardzo rozsądnych. Oczywiście cześto trudno odróżnić efekt placebo, ale znajomy podawał po przeróżnych próbach medycyny oficjalnej leki homeopatyczne na zwyrodnienia stawów swojej suce i efekt jest znakomity. A trudno przypuszczać że uległa ona sugestii. Jeśli do masażów łożyskiem kobylim ustawiłą się kolejka, to może jednak to działą. B akurat piłarze Arsenalu mają do dyspozycji także najlepszych masażystów w Anglii a jeżdżą na Bałkany. Proponuję trochę zdrowego rozsądku także pseudoracjonalistom. Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart Zwierzęta również mogą ulegać efektowi placebo. 21.01.10, 14:53 Chociażby gdy jest to efekt zwracania na nie uwagi, przekazu itd. Polecam lekturę nt. konia, który "umiał liczyć". Pouczające. Kolejną sprawą jest efekt stronniczego obserwatora, który może, choćby nieświadomie: - ustawiać obiekt badania - fałszywie (pod tezę) interpretować wyniki. Dlatego w poważnych badaniach stosuje się podwójnie ślepą próbę. Taki to jest w ogóle problem z ludźmi, że zdarzenia rzeczywiste interpretują pod przyjętą tezę. O tym pisał choćby Popper, potwierdzają to też badania psychologii poznawczej. Ma to wiele postaci - od złej interpretacji pojedynczych zdarzeń po błędne szacowanie prawdopodobieństwa i częstości zjawisk. Stąd np. przeświadczenie hazardzistów, że "mają szczęście" choć notorycznie tracą. Nie mówię już o tym, że Twój "dowód anegdotyczny" jest o kant potłuc. ---- Co do "piłkarzy Arsenalu" - to są goście o dość przeciętnym IQ i nieprzeciętnie niskim wykształceniu, których jedynym zadaniem jest gra w piłkę, na Playstation i podrywanie panien. Mądrzejsi nauczyli się powierzać komuś dobremu pieniądze w celu inwestowania. I tyle. Człowiek, który myśli, że czynny piłkarz, aktor albo rockman da mu pewną radę jak się leczyć albo jak żyć, jest skończonym durniem. Równie dobrze pytaj się neurochirurga w swojej sprawie cywilnospadkowej. Może doradzi. ---- A homeopatia *w świetle obecnej nauki* to bzdura. Pogódź się z tym. Niektórzy "rozsądni ludzie" wierzą w Jezuska, inni w reinkarnację, inni w homeopatię, a inni w UFO - dla mnie spoko. Ale to żaden argument. Pozdrawiam. Idź i nie obrażaj innych, zwłaszcza mądrzejszych od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
gnago Re: Zwierzęta również mogą ulegać efektowi placeb 21.01.10, 15:01 A homeopatia *w świetle obecnej nauki* to bzdura. Pogódź się z tym. Właśnie obecnej a o badaniach pamięci wody w Japonii mądrala słyszał postawa kretyna: Nie wiem, nie znam to znaczy nie ma, nie istnieje. Jak to możliwe doopa wyżej głowy noszona Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart Jakieś... dowody? Argumenty? Cokolwiek? 21.01.10, 16:51 gnago napisał: > > A homeopatia *w świetle obecnej nauki* to bzdura. Pogódź się z > > tym. > > Właśnie obecnej A znasz naukę nieobecną? Zostaje nauka zarzucona i nauka przyszłości. Nauka zarzucona to nauka odrzucona z powodu fałszywości. Nauka przyszłości... cóż, przepowiadasz też przyszłość? o.O Zajmij się obstawianiem Totka i grą u buka... :] > a o badaniach pamięci wody w Japonii mądrala słyszał > Tych pokazujących ciężko myślącym, że to jest wierutna bzdura? "Pamięć wody" to jest jeszcze większy czary-mary niż homeopatia i UFO razem wzięte. Aberracja chorego umysłu. > postawa kretyna: Nie wiem, nie znam to znaczy nie ma, nie istnieje. > > Jak to możliwe doopa wyżej głowy noszona Dziękuję, że nam się przedstawiłeś. Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: Zwierzęta również mogą ulegać efektowi placeb 21.01.10, 16:59 gnago napisał: > A homeopatia *w świetle obecnej nauki* to bzdura. Pogódź się z tym. > > > Właśnie obecnej a o badaniach pamięci wody w Japonii mądrala słyszał > wklej linka, posmiejemy sie wszyscy :) > postawa kretyna: Nie wiem, nie znam to znaczy nie ma, nie istnieje. > bez przesady z ta samokrytyka :) > Jak to możliwe doopa wyżej głowy noszona ej, no, stary.. nos, gdzie chcesz, twoja glowa w koncu :D Odpowiedz Link Zgłoś
executioner Re: Zwierzęta również mogą ulegać efektowi placeb 21.01.10, 17:00 gnago napisał: > A homeopatia *w świetle obecnej nauki* to bzdura. Czyjej "nauki"? Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Zwierzęta również mogą ulegać efektowi placeb 21.01.10, 17:01 Nie ma to jak wrzucic wszystko do jednego worka. Jesli homeopatia nie dziala, to po co ten krzyk, niech ludzie wydaja pieniadze, jesli chca, w koncu jesli cos nie dziala, to nie szkodzi. Jesli autor lubi pestycydy, to niech sie tego napije - przekonamy sie wszyscy naocznie o ich nieszkodliwosci. Faktem jest, ze co roku do srodowiska wprowadzane sa dziesiatki tysiecy nowych syntetycznych substancji chemicznych, praktycznie bez badan. Jedyne testy, ktore sie robi, to np. karmienie szczurow taka substancja i obserwowanie smiertelnosci przez bardzo krotki czas. Nie ma natomiast badan, jak na zdrowie wplywaja male dawki, otrzymywane przez lata, nie sprawdza sie, czy substancja sie kumuluje i czy nie powoduje np. raka u starszych osobnikow. Nie sprawdza sie tez, jak nowa substancja reaguje z innymi chemikaliami - a przeciez jesli substancja bedzie wpuszczona do srodowiska, to bedzie miala okazje reagowac z dziesiatkami tysiecy innych substancji - nie wiadomo, jakie beda efekty, bo nie ma zadnych badan. Odpowiedz Link Zgłoś
executioner Re: Zwierzęta również mogą ulegać efektowi placeb 21.01.10, 17:49 gnago napisał: > A homeopatia *w świetle obecnej nauki* to bzdura. > Pogódź się z tym. W krajach Unii Europejskiej homeopatia jest oficjalnie zalegalizowaną działalnością medyczną przeznaczoną do stosowania u ludzi i zwierząt. Od 1992 roku Unia Europejska dąży do ujednolicenia regulacji prawnych dotyczących stosowania technik homeopatycznych oraz produkcji i rejestracji produktów leczniczych homeopatycznych we wszystkich krajach członkowskich. Odpowiedzialne dyrektywy to: 2001/82/EC i 2001/83/EC, uzupełnione dyrektywami 2004/27/EC i 2004/28/EC. Produkty lecznicze homeopatyczne zostały włączone do Europejskiej Farmakopei. Homeopatia stanowi oficjalnie uznaną przez rządowe akty prawne metodę leczenia w następujących krajach: * kraje centralnej i południowej Ameryki: Brazylia, Chile, Kolumbia, Kostaryka, Kuba, Ekwador, Meksyk * kraje azjatyckie: Indie, Pakistan, Sri Lanka * kraje europejskie: Belgia, Bułgaria, Węgry, Portugalia, Rumunia, Rosja, Wielka Brytania (od 1950 roku), Litwa * Stany Zjednoczone (od 1938 roku uznana przez FDA). W innych krajach europejskich takich jak: Austria, Niemcy (od 1934 roku), Szwajcaria, Francja, Włochy, Łotwa i Serbia, zrzeszenia lekarzy medycyny oficjalnie uznały homeopatię jako metodę leczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: Zwierzęta również mogą ulegać efektowi placeb 21.01.10, 17:56 to cos im kiepsko idzie, bo np. we Wloszech nie mozna reklamowac produktow homeopatycznych pod ich handlowymi nazwami, informacji o dzialaniu moze producent udzielac wylacznie lekarzom i aptekarzom. co ciekawe, produkty homeopatyczne (np. syrop na kaszel na S, znany rowniez w Polsce) NIE MA ulotki informacyjnej, wylacznie sklad na pudelku. Odpowiedz Link Zgłoś
miskidomleka Re: Zwierzęta również mogą ulegać efektowi placeb 21.01.10, 18:01 executioner napisał: > W krajach Unii Europejskiej homeopatia jest oficjalnie zalegalizowaną > działalnością[...] Produkty lecznicze homeopatyczne zostały włączone do Europejskiej > Farmakopei. > Homeopatia stanowi oficjalnie uznaną przez rządowe akty prawne metodę leczenia > w > następujących krajach: > * kraje centralnej i południowej Ameryki: Brazylia, Chile, Kolumbia, Kostaryka, > Kuba, Ekwador, Meksyk > * kraje azjatyckie: Indie, Pakistan, Sri Lanka > * kraje europejskie: Belgia, Bułgaria, Węgry, Portugalia, Rumunia, Rosja, Wielk > a > Brytania (od 1950 roku), Litwa > * Stany Zjednoczone (od 1938 roku uznana przez FDA). > W innych krajach europejskich takich jak: Austria, Niemcy (od 1934 roku), > Szwajcaria, Francja, Włochy, Łotwa i Serbia, zrzeszenia lekarzy medycyny > oficjalnie uznały homeopatię jako metodę leczenia. I wszystko to przy braku dowodów z kontrolowanych ślepych prób żeby homeopatia pomagała bardziej niż placebo. Głupców niemało, jak i takich, co tanim kosztem na głupcach robią kasę. W rzekomej "pamięci wody" mającej usprawiedliwiać homeopatię najbardziej bawi mnie to, że leki homeopatyczne są z reguły sprzedawane jako suche kuleczki. To gdzie ta pamiętająca woda??? Więcej: miskidomleka.wordpress.com/2009/10/14/pytanie-do-homeopatykow/ Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart Cóż, nikt nie zabrania bycia frajerem. 22.01.10, 15:30 > > A homeopatia *w świetle obecnej nauki* to bzdura. > > Pogódź się z tym. > > W krajach Unii Europejskiej homeopatia jest oficjalnie zalegalizowaną > działalnością medyczną przeznaczoną do stosowania u ludzi i zwierząt. W Polsce możesz być zarejestrowanym wróżem, astrologiem czy chiromantą. Możesz też takim ludziom płacić. Możesz sobie założyć stowarzyszenie miłośników niebieskiego UFO i Klub Przyjaciół Yeti. Nie ma problemu. Mógłbyś nawet założyć Kościół Buraka Ćwikłowego. To wolny kraj, wolno Ci. A co do podawania czegokolwiek - wiesz dlaczego możesz podawać "specyfiki homeopatyczne"? Bo nie mają ŻADNEGO DZIAŁANIA. Co jest oczywiste - nie posiadają sensownej dawki substancji czynnej. Nikt nie zabrania podawania i łykania tabletek z cukru-pudru. Choć może się powinno tego zabronić traktując to jako wyłudzenie oraz zagrożenie zdrowia i życia. Na szczęście homeopaci zazwyczaj tylko "wspomagają leczenie" albo "leczą" wyimaginowane "choroby". Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Autor pomieszał sobie przeróżne sprawy i nadą 23.01.10, 00:59 ppkontakt napisała: Oczywiście cześto trudno odróżnić efekt placebo, ale znajomy podawa > ł > po przeróżnych próbach medycyny oficjalnej leki homeopatyczne na zwyrodnienia > stawów swojej suce i efekt jest znakomity. A trudno przypuszczać że uległa ona > sugestii. **************************** Efekt placebo jest istotny statystycznie na tyle, że jest wykorzystywany w medycynie. Można do osiągnięcia celu (wyzdrowienia) wykorzystać różne środki: poradę, diagnozę, opiekę i placebo. Jeżeli więc ktoś wierzy w środki homeopatyczne, to istnieje spora szansa, że mu pomogą. Podobnie, jak inny ludziom pomaga wizyta u wiejskiej zamawiaczki. Odpowiedz Link Zgłoś
gnago Re: tak śmieszno że aż straszno 21.01.10, 14:58 i napisał bełkot z logicznego punktu widzenia Odpowiedz Link Zgłoś
vigilansx Re: tak śmieszno że aż straszno 21.01.10, 13:49 zyziozyzio napisał: > Motłoch antynaukowy= motłoch antyszczepionkowy bazuje na mitach, magii i > połprawdach. A prawda jest taka: > 1)Wirus ah1n1 zaninfekowal w Polsce w listopadzie i grudniu ponad milion > osób (wg. PZH) skutkując stratą 10 milionow roboczo-dni czyli strata 2 > miliardow zlotych dla budżetu panstwa. > 2) Wirus ah1n1 pozostawil po sobie w Polsce kilkanascie tysiecy inwalidow > ( trwałe uszkodenia mięsnia sercowego,płuc i nerek.) > 3) Wirus ah1n1 zabił w Polsce 155 osob wsrod 2,5 tysiąca testowanych. > Liczba zgonow wsrod chorych nietestowanych będzie znana przy koncu sezonu. > 4)Jak wykazują dane epidemiologiczne zebrane z pól miliarda ludzi > szczepionych szczepionką ah1n1, jest ona calkowicie bezpieczna i > skuteczna. Liczba reakcji ubocznych na tą szczepionkę była poniżej błędu > statystycznego. > 5)Wirus ah1n1 wroci jesienią jako grypa sezonowa i dlatego bedzie częscią > szczepienia na grypę sezonową > 6) Od nowego roku, szczepionki grypowe będą dostęne tylko w trybie > subskrybcji i przedpłaty. Bydło antyszczepionkowe nie będzie miało żadnej > możliwosci nabycia szczepionki w trakcie epidemii. który koncern farmaceutyczny płaci ci za ten lobbystyczny bełkot? Odpowiedz Link Zgłoś
4v Re: tak śmieszno że aż straszno 21.01.10, 17:33 > 1)Wirus ah1n1 zaninfekowal w Polsce w listopadzie i grudniu ponad milion osób Idź się lecz, człowieku, jeśli to tylko Twoja choroba psychiczna. A jeśli to lobbyng, to lepiej uważaj na siebie. Dobiorą się do takich jak Ty. Dobiorą. Odpowiedz Link Zgłoś
miskidomleka Re: tak śmieszno że aż straszno 18.01.10, 23:06 quant34 napisał: > > A propos "bydła antyszczepinkowego", gdzie jest pandemia grypy A/H1N1? miskidomleka.wordpress.com/2010/01/10/szczepionka-na-prosiacza-%e2%80%93-czy-bylo-warto/ > uwagę wyniki badań Instytutu Kocha w Berlinie (wykazano,że szczepionka jest > bardziej szkodliwa niż sam wirus A/H1N1) Masz linka do recenzowanej publikacji pokazującej coś takiego? Czy tylko tam sobie gadasz? Odpowiedz Link Zgłoś
tetlian Re: Póki co - cisza... 18.01.10, 19:00 maciej.jurgielewicz napisał: > To może ja zacznę: ewolucja to fakt, Prawda. > homeopatia to mit, Prawda. > weganizm może zmienić > oblicze Ziemi. Tej Ziemi. Pytanie tylko czy na lepsze czy na gorsze? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Ocet jednak ma "magiczne" właściwości 18.01.10, 20:24 Nie tylko celebrytki popijają ocet. Popijają go także polscy kierowcy ;) Jest poniekąd faktem, że wypicie pewnej ilości octu (znacznie większej niż dwie łyżeczki) drastycznie zmniejsza możliwość wykrycia alkoholu we krwi (a także w wydychanym powietrzu). Istnieje pewna ilość wielbicieli alkoholu, którzy w ten sposób wspomagają swoje szanse w starciu z drogówką (znam osobiście kilku). Próżno tłumaczyć że częstsze stosowanie takiej praktyki to prosta droga do białaczki. Ważne, że mu nie zabiorą prawa jazdy. Cóż, ludzka pomysłowość nie zna granic. Podobnie jak ludzka głupota. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: Ocet jednak ma "magiczne" właściwości 18.01.10, 20:37 quant34: > Jest poniekąd faktem, że wypicie pewnej ilości octu (znacznie większej niż dwie > łyżeczki) drastycznie zmniejsza możliwość wykrycia alkoholu we krwi (a także w > wydychanym powietrzu). Dawniej w tym samym celu kierowcy żarli czosnek. Ale to były czasy, gdy policjanci (a może jeszcze milicjanci?) bardziej polegali na własnym nosie niż na aparaturze. ,, Odpowiedz Link Zgłoś
pollygamia Re: Ocet jednak ma "magiczne" właściwości 18.01.10, 20:43 buahahahaha, a mógłbyś mi wytłumaczyć w jaki magiczny sposób ocet powoduje białaczkę? Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Ocet jednak ma "magiczne" właściwości 18.01.10, 21:38 pollygamia napisała: > buahahahaha, a mógłbyś mi wytłumaczyć w jaki magiczny sposób ocet powoduje białaczkę? Nie napisałem, że "ocet powoduje białaczkę", tylko że częste spożywanie octu w dużych ilościach jest prostą drogą do białaczki. Zasadnicze znaczenie mają tu słowa "częste" i "duże ilości". Aby nieco pogorszyć Twój niewątpliwie wyśmienity humor (na który skazuje rubaszne "buhahahaha" ;) podpowiem, że ocet jest 10% roztworem kwasu octowego, który jako kwas karboksylowy nie jest i nie może być obojętny dla krwi. Jeżeli temat Cię bardziej zainteresuje, spróbuj prześledzić produkty reakcji kwas karboksylowy+HCL (reakcja zachodząca w żołądku po wypiciu octu) oraz reakcję metabolitów octu z hemoglobiną. A poza tym zawsze możesz porechotać przy szklaneczce octu ;) Odpowiedz Link Zgłoś
allexamina.live Re: Ocet jednak ma "magiczne" właściwości 18.01.10, 22:12 > A poza tym zawsze możesz > porechotać przy szklaneczce octu ;) Czy uważasz że należy przestać brać też aspirynę by się nie mieszała z kwasem solnym w żołądku? Aspiryna to też kwas karboksylowy... Jak częste spożycie octu prowadzi do białaczki to aspiryna też, nie? Wykorzystywanie octu w medycynie [po angielsku] Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Ocet jednak ma "magiczne" właściwości 18.01.10, 23:25 allexamina.live napisała: > Czy uważasz że należy przestać brać też aspirynę by się nie mieszała z kwasem solnym w żołądku? Aspiryna to też kwas karboksylowy... Jak częste spożycie octu prowadzi do białaczki to aspiryna też, nie? A próbowałaś spożyć szklankę 10% roztworu kwasu acetylosalicylowego? W tabletce aspiryny masz miligramy substancji czynnej. To promile tej ilości, którą wypijają pijani kierowcy aby oszukać alkotest. W tym celu wypija się około szklanki octu czyli ok. ćwierć litra 10% kwasu octowego. Nie chce mi się liczyć jak to się ma do zawartości kwasu acetylosalicylowego w tabletkach aspiryny, ale to co najmniej setki razy mniej (o ile nie tysiące, ale nie chce mi się teraz sprawdzać ile kwasu zawiera jednak tabletka). Pomijając wszystko inne, istnieją zasadnicze różnice pomiędzy kwasem octowym i acetylosalicylowym, a ściślej w sposobie metabolizowania obu kwasów w wątrobie, wchłanianiu i wydalaniu metabolitów. Jeżeli zamierzasz kwestionować pogląd, zgodnie z którym spożywanie dużych ilości octu nie jest szkodliwe, to oczywiście Ci wolno, ale lepiej nie próbuj tego na sobie :) Odpowiedz Link Zgłoś
lmblmb Policzmy: w tabletce są miligramy 21.01.10, 00:01 quant34 napisał: > A próbowałaś spożyć szklankę 10% roztworu kwasu acetylosalicylowego? W tabletce > aspiryny masz miligramy substancji czynnej. To promile tej ilości, którą > wypijają pijani kierowcy aby oszukać alkotest. Policzmy: w tabletce są miligramy, najczęściej biorę taką, co ma 500mg. Szklanka octu 5% (najpopularniejszy) zawiera 10ml kwasu, czyli 10,5 grama. To jest 21 do jednego, nieco daleko od promili. Czy to dużo? Nie wiem. Kwas salicylowy jednak OIDP jest niezbyt miły w działaniu na żołądek, acetylosalicylowy mniej "złośliwy", ale jednak nadal - miałem okazję się przekonać. (być możew nie zdajesz sobie sprawy jak niewiele ważą pewne rzeczy, np. kropla wody to spokojnie 20mg. "miligram" nie jest aż taką "malutką jednostką") W tym celu wypija się około > szklanki octu czyli ok. ćwierć litra 10% kwasu octowego. Nie chce mi się liczyć > jak to się ma do zawartości kwasu acetylosalicylowego w tabletkach aspiryny, al > e > to co najmniej setki razy mniej Nawet, jeśli weżmiesz słąbą tabletkę i mocny kwas, to do setki nie dojdziesz. A kwas octowy zdaje się zbyt silny nie jest, w przeciwieństwie do acetylosalicylowego - wynalazca/odkrywca miał problemy z "żarłocznością" wczesnych tabletek (ZTCP był to kwas salicylowy) > istnieją > zasadnicze różnice pomiędzy kwasem octowym i acetylosalicylowym, a ściślej w > sposobie metabolizowania obu kwasów w wątrobie, wchłanianiu i wydalaniu > metabolitów. Jeżeli zamierzasz kwestionować pogląd, zgodnie z którym spożywanie > dużych ilości octu nie jest szkodliwe, to oczywiście Ci wolno, ale lepiej nie > próbuj tego na sobie :) Nikt nie kwestionuje samego poglądu, a sposób jego podawania. A marudzenie jest dobrą cechą u naukowców. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Policzmy: w tabletce są miligramy 21.01.10, 13:50 Co do porównywania ilości kwasów - nie powinniśmy porównywać ich masy, lecz ilości moli (mówiące o ilości grup karboksylowych). Ponieważ masa molowa kwasu octowego jest trzykrotnie mniejsza od masy molowej aspiryny, w szklance octu przyjmiemy molowo ok. 60 razy więcej octu niż kwasu acetylosalicylowego w 500 - miligramowej tabletce. Jednak aspiryna bardzo szybko hydrolizuje na kwas salicylowy i octowy - ostatecznie więc szklanka octu daje efekt taki jak zażycie 15 gramów aspiryny. Ostre zatrucie aspiryną obserwuje się zaś począwszy od dawki 150 mg / kg masy ciała. Jeszcze jedna uwaga: aspiryna nie jest wcale mocnym kwasem. Jest nieco mocniejsza od kwasu octowego (pKa = 3,5). Rozpada się zresztą na kwas octowy (pKa = 4,8) i kwas salicylowy (pKa = 3,0). Dla niewtajemniczonych: im niższe pKa tym kwas silniejszy, kwas szczawiowy ma 1,3, kwas siarkowy ok. -3, kwas solny ok. -4. Odpowiedz Link Zgłoś
pollygamia Re: Ocet jednak ma "magiczne" właściwości 19.01.10, 12:47 Więc proszę wyjaśnij mi w jaki sposób częste spożywanie octu (wiem co to jest ocet nie musisz mi definicji wrzucać) jest prostą drogą do białaczki,bo wciąż tego nie zrobiłes. Oczywiście ze kwas nie jest obojętny dla krwi, ale zauważ, że nie wstrzykujesz go sobie do krwiobiegu, tylko wlewasz do żołądka, gdzie już znajduje się inny kwas (z tego co pamiętam - kwas + kwas to jest trochę więcej kwasu). Biorąc pod uwagę że kwas octowy (nawet ten 10%!!!!) jest słabym kwasem to po zmieszaniu z HCl nieznacznie tylko obniży pH żołądka (co może powodować zgagę :)). Wciąż jednak zauważ nie ma go we krwi, tak samo zresztą jak jakimś cudownym sposobem nie przedostaje się tam HCl (znaczy Cl się przedostaje ale H ma już problem). Żeby dostać się do krwi najpierw musi przejść przez komórkę i znów ta sztuka może się udać CH3COO, a H będzie mieć problem (oczywiście cześć przechodzi ale na zasadzie dynamicznej wymiany regulowanej przez komórkę, więc się komórka zbytnio nie zakwasi). Nom a w komórce nasz biedny ocet zostaje zmetabolizowany i jako że nie składa się z żadnych toksycznych elementów, jego niegroźne metabolity wędrują do krwi. Druga sprawa to nie rozumiem związku białaczki z hemoglobiną, zawsze wydawało mi się że białaczka, jak nazwa wskazuje jest nowotworem dotyczącym "białych krwinek", a białe krwinki są białe, bo nie są czerwone, a nie są czerwone bo nie mają hemu. Więc może chodziło ci o anemię. I proszę się nie nabijać z mojego rechotania, btw. w dyskusji nie wzięłam udziału jako zagorzała obrończyni octu, ze względu na jego walory smakowe unikam takich trunków, jednakże nie mogę pozostać obojętną na takie głupoty. Żeby nie było, że się bezpodstawnie wymądrzam, poświeciłam chwilę przeszukanie Pubmedu i nie znalazlam ani jednej naukowej publikacji, która w jakikolwiek sposób łączyłaby ocet (kwas octowy) z białaczką. Jeżeli masz dostęp do takowego źródłato bardzo proszę o link. Odpowiedz Link Zgłoś
lmblmb Dlaczego? (H) 20.01.10, 23:50 pollygamia napisała: > Żeby dostać się do krwi najpierw musi przejść przez komórkę i znów ta sztuka > może się udać CH3COO, a H będzie mieć problem Chyba nie będzie to zbyt OT jeśli zapytam dlaczego jon wodoru nie przenika? (i przez co nie przenika...) > jednakże nie mogę pozostać obojętną na takie głupoty. I to cieszy. W Polsce naukowiec rozsądnie komentujący jakieś miejskie legendy jest postrzegany jako dziwak. A są "pewne" kraje, w których w ogóle nie ma miejskich legend na podobne tematy, nie tylko dlatego, że autochtoni mają mniejszą skłonność do wiary w bajki. I chciałbym, żeby w Polsce tak było. Odpowiedz Link Zgłoś
pollygamia Re: Dlaczego? (H) 21.01.10, 20:03 Chyba nie będzie to zbyt OT jeśli zapytam dlaczego jon wodoru nie przenika? (i przez co nie przenika...) wszystko przechodzi przez nablonek, czyli musi wniknąc do komórki przez błonę i potem albo idzie dalej albo jest jakoś metabolizowane w komórce i metabolity idą dalej (przez błonę z drugiej strony komórki). Jony zasadniczo nie mogą swobodnie przenikać przez błone ich transport jest ścisle regulowany przez komórkę i zachodzi przy użyciu pomp błonowych. Jak wszędzie w przyrodzie musi być zachowana równowaga, więc zazwyczaj transport jonów idzie w dwóch kierunkach i często jest sprzężony. Przede wszystkim określenie przenika jest nieprecyzyjne i może rodzić nieporozumienia, transport jonów nie jest to prosta dyfuzja i wymaga energii. Komórka ma ścisła kontrolę nad tym transportem. Wiec jeżeli jest taka potrzeba to H+ jest transportowany do wnętrza, ale równocześnie jest wypompowywany, ponieważ pH wewnątrz komórki nie moze sie dowolnie zmieniac Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Ocet jednak ma "magiczne" właściwości 21.01.10, 02:43 pollygamia napisała: > Żeby nie było, że się bezpodstawnie wymądrzam, poświeciłam chwilę przeszukanie Pubmedu i nie znalazlam ani jednej naukowej publikacji, która w jakikolwiek sposób łączyłaby ocet (kwas octowy) z białaczką. Jeżeli masz dostęp do takowego źródła to bardzo proszę o link. Nawet sobie nie wyobrażasz ile mi narobiłaś roboty :) O tym, że spożywanie dużych ilości octu może prowadzić do białaczki wiem od tak dawna, że jak przyszło co do czego, to za diabła nie mogłem sobie przypomnieć SKĄD to wiem. Podobnie jak Ty, zacząłem przetrząsać sieć i ku swojemu bezgranicznemu zdziwieniu odkryłem, że jedyne materiały na temat związku picia octu z białaczką to bardziej lub mniej debilne wpisy na forach dla odchudzających się niewiast. Natomiast jakichś bardzi9ej wiarygodnych źródeł ni czorta. Zacząłem więc wysilać pamięć. Na pewno tak twierdziło wiele osób, z którymi kiedyś tam rozmawiałem, ale to żadne źródło. Jednak w końcu sobie przypomniałem! Tylko nie rechocz ;) Pogląd (wcale nie taki znowu kategoryczny, raczej utrzymany w tonie przypuszczenia), jakoby istniał związek zachorowań na białaczkę ze spożywaniem niektórych pokarmów, w szczególności octu pochodzi z leksykonu medycznego, który zalegał w biblioteczne w moim domu od lat sześćdziesiątych. Musiałem to wyczytać jeszcze jako dziecko, tyle że nie do końca zapamiętałem wydźwięk wywodu. Odszukałem to cholerstwo i w końcu znalazłem ten fragment (niech Cię licho, leksykon ma 650 stron!). Uwzględniając datę wydania (1956 r.) oraz samą treść (jak napisałem wcześniej było to przypuszczenie, a nie kategoryczne stwierdzenie) zmuszony jestem przyznać Ci rację. Początkowo byłem zły, ponieważ diabelnie nie lubię nie mieć racji ;) Jednak przeglądając moje urocze źródło natrafiłem na inne fragmenty, które znacząco poprawiły mi humor (przykładowo pogląd, jakoby masturbacja była zboczeniem seksualnym :D) Humor poprawił mi się na tyle, że obecnie mogę już zupełnie na luzie odszczekać wcześniejszy wpis dotyczący octu. Tak więc, hau, hau, hau, wygląda na to, że hau, hau, picie octu nie powoduje białaczki ;) ps. mam nadzieję, że narobiłem Ci przynajmniej trochę roboty z szukaniem źródeł, bo Ty żądając źródeł ode mnie, zafundowałaś mi ładnych parę godzin żmudnego (w dodatku bezskutecznego!) poszukiwania. To był lewy sierpowy prosto między oczy, ale dobrze mi tak, bo trzeba było sprawdzić zanim napisałem :) Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart Moje uznanie dla Ciebie za postawę. 21.01.10, 11:19 Ale proszę, uważaj następnym razem. :) Znam Twoje wpisy, dlatego, choć informacja o związku octu z białaczką była cokolwiek zaskakująca ("ale jak?"), to mając jakieś zaufanie i widząc Twoje przekonanie, sam miałem wątpliwości. :) Odpowiedz Link Zgłoś
vvoitek Re: Ocet jednak ma "magiczne" właściwości 21.01.10, 11:54 Łał! Jestem pod ogromnym wrażeniem. Tak kulturalnie poprowadzonej i rozwiązanej dyskusji chyba jeszcze nie czytałem. Szacunek. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Ocet jednak ma "magiczne" właściwości 21.01.10, 13:51 bo to było na temat ścisły, sprawdzalny. anonimowej dyskusji na temat wyższości świąt bożego narodzenia nad świętami wielkiej nocy nie sposób przeprowadzić Odpowiedz Link Zgłoś
parvuselephantus Re: Ocet jednak ma "magiczne" właściwości 21.01.10, 13:58 quant34 - Sprawiłeś mi dużo radości tym wątkiem. Czytając kolejne wpisy na gazecie.pl przyzwyczaiłem się do ich poziomu. I mi się skóra grubsza zrobiła, aby nie smucić się na kolejne porcje mięsa. I wreszcie człowiek, który nie tylko pisze, ale też czyta i słucha innych. DZIĘKUJĘ!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pollygamia Re: Ocet jednak ma "magiczne" właściwości 21.01.10, 20:13 Ładnych to rzeczy uczyli w 1956 :D. Muszę cię zmartwić, ale wrzucanie haseł do wyszukiwarki nie jest tak pracochłonne jak przerzucanie stron, więc trochę mniej czasu mi to zajęło. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Ocet jednak ma "magiczne" właściwości 21.01.10, 20:29 pollygamia napisała: > Ładnych to rzeczy uczyli w 1956 :D. Muszę cię zmartwić, ale wrzucanie haseł do wyszukiwarki nie jest tak pracochłonne jak przerzucanie stron, więc trochę mniej czasu mi to zajęło. Pozdrawiam Ależ ja wrzucałem hasła do wyszukiwarki i to właśnie zrobiłem w pierwszej kolejności. Strony przerzucałem gdy ta metoda zawiodła. Jednak ilość czasu poświęcona na pierwszą fazę poszukiwań (w internecie) wynikała nie z poziomu moich umiejętności, ale z faktu, że szukałem czegoś, czego nie ma :) Uwierz mi, na szukaniu czegoś, czego nie ma, można spędzić dowolną ilość czasu ;) Odpowiedz Link Zgłoś
lmblmb Jest biały. 19.01.10, 07:04 pollygamia napisała: > buahahahaha, a mógłbyś mi wytłumaczyć w jaki magiczny sposób ocet powoduje > białaczkę? Jest biały (pod warunkiem, że pity w porcelanowym kubku) Odpowiedz Link Zgłoś
pollygamia Re: Jest biały. 19.01.10, 12:50 lmblmb napisał: > pollygamia napisała: > > > buahahahaha, a mógłbyś mi wytłumaczyć w jaki magiczny sposób ocet powoduj > e > > białaczkę? > > Jest biały (pod warunkiem, że pity w porcelanowym kubku) > No przecież! I wszystko jasne :) Odpowiedz Link Zgłoś
lmblmb Re: Jest biały. 19.01.10, 20:50 pollygamia napisała: > > Jest biały (pod warunkiem, że pity w porcelanowym kubku) > > > No przecież! I wszystko jasne :) Ale na poważnie, też sądzę, że nie podałaś konkretnych źródeł co do tej białaczki. Chętnie poczytam więcej. Nie znam się na biologii, ale gorsze rzeczy wątroba wyłapuje, i nie jest to tylko pół litra, ale np. aceton. Sam etanol jest tak ciekawie rozbijany na "bezpieczne" związki, że wcale bym się nie zdziwił, gdyby kwas acetatowy również miał jakąś krótką drogę do nerek. Ale jak pisałem, co ta tam wiem, moje królestwo to wrzący hel. Odpowiedz Link Zgłoś
pollygamia Re: Jest biały. 19.01.10, 21:59 Moim królestwem są białka o to też tylko wybrane :) i też nie jestem specjalistą od metabolizmu. Tak na poważnie, to ja się z tobą jak najbardziej zgadzam (nie zgadzam się z quant34, który twierdzi że jest powiązanie pomiędzy octem a białaczką, a nie podał ani pół źródła na potwierdzenie tego) i bardzo mi się podobał twój żart :). Na logikę biorąc, przy informacjach, które posiadam, jest to niemożliwe, aby się kwas w czystej formie przedostał do krwi. Najwyżej zmiana pH może troszkę nabłonek żołądka czy jelit nadwyrężyć, ale to też mało prawdopodobne skoro znosi on HCl i naprawdę sporo trzeba byłoby octu wypić żeby pH żołądka znacząco obniżyć. Przejrzałam Pubmed w poszukiwaniu jakiegoś związku octu z białaczką ale nic nie znalazłam nic na ten temat. Za to na forach typu "przyjaciólka radzi" jest sporo takich wpisów, jednak pozostanę przy wierze w Pubmed. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Możliwe źródło 20.01.10, 21:33 pollygamia napisała: Przejrzałam Pubmed w poszukiwaniu jakiegoś związku octu z białaczką al > e > nic nie znalazłam nic na ten temat. Za to na forach typu "przyjaciólka radzi" > jest sporo takich wpisów, jednak pozostanę przy wierze w Pubmed. ************************* Prawdopodobne źródło to sławne do dziś opracowanie Andrzeja Meringa "Domowe przetwory z owoców i warzyw", wydane przez wydawnictwo "Watra" w 1975. Na s. 253 (wyd. VIII) pisze autor: "Kwas octowy spożyty w większej ilości powoduje niszczenie czerwonych ciałek krwi. Z tego powodu marynat nie należy podawać dzieciom i ludziom chorym". W opracowaniu autor starał się popierać przepisy informacjami naukowymi, być może korzystając z dostępnych w owym czasie źródeł i pomocy konsultantów. Jako, że inne informacje zostały przedstawione w tej pozycji rzeczowo i wiele z nich wciąż jest aktualnych, to może i ta zyskała status obiegowej prawdy. Odpowiedz Link Zgłoś
lmblmb Re: Jest biały. 20.01.10, 23:42 pollygamia napisała: > zgadzam się z quant34, który twierdzi że jest powiązanie pomiędzy octem a > białaczką, a nie podał ani pół źródła na potwierdzenie tego Ach, podstawowa pomyłka z mojej strony - szczekałem na nie to drzewo. Odpowiedz Link Zgłoś
rockville Celebryci plotą o nauce 18.01.10, 20:42 SWIETNY ARTYKUL, klasyczny przyklad, jak dobra propaganda potrafi podniesc narod na duchu !!! Trzeba zapomniec, ze hipoteka jest o 40% wyzsza od wartosci domu, mlodzi osilkowie powinnininie myslec o takich glupich sprawach, jak kompletny brak zatrudnienia, ze po trzesieniu ziemi na Haiti polskie drogi sa lepsze niz w tym nieszczesnym kraju . Motloch czuje sie lepiej, gdy z pierwszych stron moze sie dowiedziec, ze one pija ocet, Madonna zaadoptuje na Haiti 3-letnia lesbijke, Tiger Woods lubil to robic nie tylko z k..wami, ale takze z nietoperzem..... Odpowiedz Link Zgłoś
elsby Ocet jabłkowy jak najbardziej. 18.01.10, 22:07 Nazwa może zmylić , ale to insza inszość , niż spirytusowy i wyciąga ludzi z rozmaitych chorób , nawet wg medycyny "oficjalnej". Odpowiedz Link Zgłoś
var89 Re: Ocet jabłkowy jak najbardziej. 18.01.10, 23:18 Proponuję poczytać to, jak i related www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19661687?itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_RVDocSum&ordinalpos=1 Swoją drogą efekty małe,ale są Odpowiedz Link Zgłoś
elsby Re: Ocet jabłkowy jak najbardziej. 19.01.10, 01:28 var89 napisał: > Proponuję poczytać to, jak i related > www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19661687?itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_RVDocSum&ordinalpos=1 > Swoją drogą efekty małe,ale ___________________________________ to nie ten ocet.... findarticles.com/p/articles/mi_m0GCU/is_n6_v14/ai_20152545/ Odpowiedz Link Zgłoś
var89 Re: Ocet jabłkowy jak najbardziej. 19.01.10, 08:56 Przyznaje rację, nie doczytałem artykułu Odpowiedz Link Zgłoś
boobie Co do antyperspirantów 19.01.10, 09:55 Zawierają aluminium - ciężki metal, który odkłada się w organizmie. Do tego antyperspirant nienaturalnie zatyka pory skóry. Inna sprawa, że wszystkie kartony (soki, mleko, itd.) są wyściełane folią aluminiową ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
dziadybaba Re: Co do antyperspirantów 19.01.10, 10:30 >są wyściełane folią aluminiową ;-).... ....pokrytą folią polietylenową Odpowiedz Link Zgłoś
tom.gorecki A etylen jest szkodliwy! 19.01.10, 12:08 Straszne! Wszyscy umrzemy! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
miskidomleka Re: Co do antyperspirantów 19.01.10, 15:11 boobie napisał: > Zawierają aluminium - ciężki metal, który odkłada się w organizmie. "aluminium" (po polsku - glin) nie jest metalem ciężkim (pomijając już to, że nazwa "metale ciężkie" jest mętna i niezalecana. Nie słyszałem, żeby glin odkładał się w organizmie, efekty toksyczne glinu są stwierdzone tylko dla wielkich dawek, dla normalnych nikt nie wykazał przekonująco problemów. I najważniejsze - glin na skórze nie oznacza glinu w organizmie. Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart Glin? 20.01.10, 14:04 Aluminium nie jest ciężkim metalem o czym wie każdy rozgarnięty człowiek. Trzymałeś kiedyś w życiu pustą aluminiową puszkę, sztuciec albo naczynie? A teraz porównaj ciężar aluminium i ołowiu... Co do kwestii skórnych - aluminium to nie nikiel, nie pamiętam jakichś istotnych uczuleń na ten metal. Co do spożycia - od naskórka do wnętrza organizmu droga daleka. Ponadto glin powszechnie występuje w przyrodzie i, wg Wikipedii, codziennie przyjmujesz 12 mg glinu. Toksyczność ujawnia się dopiero przy wysokich dawkach... W zakresie normalnego użycia było parę plotek, ale naukowo nikt niczego nie udowodnił; brak dowodu przyczynowo-skutkowego, nie mówiąc o dobrym opisie szkodliwego działania. A tlenki glinu do tej pory stosuje się do łagodzenia nadkwasoty... Odpowiedz Link Zgłoś
ghostbuster1 Re: Co do antyperspirantów 21.01.10, 16:47 Jeśli aluminium to metal ciężki, to który jest lekki :D ? Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Co do antyperspirantów 21.01.10, 18:31 ghostbuster1 napisał: > Jeśli aluminium to metal ciężki, to który jest lekki :D ? Wychodzi na to, że lit, beryl i magnez. Chyba wszystkie pozostałe są już cięższe :) Odpowiedz Link Zgłoś
a_chacun_son_paradis Re: Co do antyperspirantów 24.01.10, 14:24 jest jeszcze Na. Odpowiedz Link Zgłoś
ziuta Troche sprostowan 19.01.10, 10:15 Autor artykulu cos nie do kinca zrozumial o co chodzi. Foie gras, to nie pasztet, tylko watrobka z kaczki lub gesi specjalnie karmionych Ocet o ktorym tu mowa to nie ocet przemyslowy tylko owocowy, co w innym miejscu autor potwierdza, cytujac "To musi być niefiltrowany ocet na bazie cydru jabłkowego". Jest to produkt z fermentowanego soku jablkowego Odpowiedz Link Zgłoś
lungompa Re: Troche sprostowan 19.01.10, 13:28 A ja stanowczo protestuje przeciwko produkowaniu octu z fermentowanego soku jablkowego ! To straszne marnotrastwo. Z fermentowanego soku jablkowego - albo sliwkowego mozna uzyskac o wiele lepsze produkty ! :))) Znajacym angielski polecam www.quackwatch.com/ PRZED wypiciem szklanki octu :) Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Troche sprostowan 19.01.10, 14:30 ziuta napisała: > Autor artykulu cos nie do kinca zrozumial o co chodzi. > Foie gras, to nie pasztet, tylko watrobka z kaczki lub gesi specjalnie > karmionych ************************* Nazwy funkcjonują zamiennie. W Polsce foie gras to pasztet sztrasburski, ale jako określenie samej przerośniętej wątroby drobiowej funkcjonuje rzadziej - przynajmniej w książkach kucharskich. Przerośnięta wątroba w formie innej, niż pasztet, jest nazywana wątrobą. Być może w Francji pasztet i wątroba częściej funkcjonują pod wspólną nazwą foie gras. Autor odwołał się więc polskiej tradycji kulinarnej. I słusznie, bo takich tłumaczeń żądają zazwyczaj internauci. Jaki błąd popełnił autor, cytując Fergie? Ocet spożywczy powstaje w wyniku fermentacji octowej roztworu alkoholowego, a cydr jest napojem alkoholowym. To ocet winny. Jest też ocet balsamiczny, produkowany ze wstępnie sfermentowanego moszczu winogronowego oraz ocet spirytusowy powstający z rozcieńczonego spirytusu. Producenci unikają określenia "ocet przemysłowy", gdyż może się on kojarzyć z octem technicznym czyściej zwanym octem drzewnym, a powstającym w wyniku suchej destylacji drewna i zawierającym metanol. Odpowiedz Link Zgłoś
ziuta Ciekawe :-)))) 21.01.10, 13:33 > Nazwy funkcjonują zamiennie. W Polsce foie gras to pasztet sztrasburski, ale > jako określenie samej przerośniętej wątroby drobiowej funkcjonuje rzadziej - > przynajmniej w książkach kucharskich. Przerośnięta wątroba w formie innej, niż > pasztet, jest nazywana wątrobą. Być może w Francji pasztet i wątroba częściej > funkcjonują pod wspólną nazwą foie gras. > > Autor odwołał się więc polskiej tradycji kulinarnej. I słusznie, bo takich > tłumaczeń żądają zazwyczaj internauci. Zakladajac, ze to wszystko co jest w artykule to niezaprzeczalna prawda i biorac pod uwage Twoja argumentacje, to : foie gras jest szkodliwe dla calej ludzkosci wyjawszy narodu polskiego, bo w Polsce foie gras nazywa sie pasztetem. Albo tylko pasztet jest szkodliwy a nie watrobka :-)) Czyli co szkodzi ? Pasztet strasburski to pâté de foie gras (czyli pasztet z watrobki) W Polsce mozna dostac zarowno jedno jak i drugie. I kazdy z produktow ma swoja nazwe, a nie zastepuje czegos innego czym nie jest. To jakby wmawiac komus, ze wieprzowina i kielbasa, to to samo :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kala.fior Protest !!! 21.01.10, 15:20 Le foie gras - nie jest pasztetem, w żdanym języku, jeżeli jaki oszust wtrynia Ci pasztet jako Le foie gras, należy go ukraś powierzając mu wątrobę tak jak biednym gęsią O TAK. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Protest !!! 23.01.10, 00:43 kala.fior napisał: > Le foie gras - nie jest pasztetem, w żdanym języku, jeżeli jaki oszust w > trynia Ci pasztet jako Le foie gras ****************************** Choćby ten: pl.wikipedia.org/wiki/Foie_gras Są też źródła drukowane i nie posługują się terminem "le foie gras", a "foie gras". I jak znaczyłem, funkcjonuje zarówno jako synonim pasztetu sztrasburskiego, jak i sam surowiec. Podobnie istnieje: kotlet a la Pożarski, jak i kotlety pożarskie. Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: Troche sprostowan 21.01.10, 17:37 maruda.r napisał: Ocet spożywczy powstaje w wyniku > fermentacji octowej roztworu alkoholowego, a cydr jest napojem alkoholowym. To > ocet winny. nie. ocet winny to ocet z wina, bialego lub czerwonego, czyli z winogron, podobnie jak ocet balsamiczny. en.wikipedia.org/wiki/Vinegar#Varieties Jest też ocet balsamiczny, produkowany ze wstępnie sfermentowanego > moszczu winogronowego oraz ocet spirytusowy powstający z rozcieńczonego spirytu > su. jest tez ocet z miodu pitnego, ponoc najbardziej starozytny ze wszystkich, ale teraz bardzo rzadko spotykany. tu we Wloszech produkuja go male firmy, ale poki co tego cuda nie widzialem :) > > Producenci unikają określenia "ocet przemysłowy", gdyż może się on kojarzyć z > octem technicznym czyściej zwanym octem drzewnym, a powstającym w wyniku suchej > destylacji drewna i zawierającym metanol. > Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Troche sprostowan 23.01.10, 00:51 ready4freddy napisał: > nie. ocet winny to ocet z wina, bialego lub czerwonego, czyli z winogron, > podobnie jak ocet balsamiczny. ***************************** Jakim więc rodzajem octu jest ocet z cydru? Sfermentowany moszcz winogron, nawet wstępnie, to najprawdopodobniej wino - ale w przypadku produkcji octu nie poddawane dalszej, typowej dla win, obróbce (klarowanie i dojrzewanie). Odpowiedz Link Zgłoś
a_chacun_son_paradis Re: Troche sprostowan 24.01.10, 14:33 maruda.r napisał: > Być może w Francji pasztet i wątroba częściej > funkcjonują pod wspólną nazwą foie gras. we francji jest odpowiednik naszego pasztetu - 'pate'. bardzo podobne jest np. rillette. Odpowiedz Link Zgłoś
schaffhausen Celebryci plotą o nauce 19.01.10, 10:39 CO za debil uzywa wiecznie to slowo "celebryt".Wymioty tuz,tuz.Co za bezdennie glupia gazeta o tym ciagle mamrocze.Ideal siegnal kartofliska! Odpowiedz Link Zgłoś
bnch Re: Celebryci plotą o nauce 21.01.10, 11:20 Nikt nie używa słowa "celebryt", bo ono nie istnieje. Jest słowo "celebryta". Poza tym to słowo jest adekwatne dla pewnej grupy osób. Kim jest ktoś, kto nie śpiewa, nie gra w filmach, w ogóle nic nie robi sensownego, a jest sławny? Artystą - bez wątpienia nie, gwiazdą - nie przesadzajmy. To jest właśnie celebryta. Język nie jest martwy, rozwija się by opisać rzeczywistość, czasem tak mało wartą jak sfera życia celebrytów. Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart Myślę, że słusznie w języku nie było takiego słowa 21.01.10, 11:38 Ani artysta, ani bohater, ani indywidualność, ani naukowiec, ani prezenter... Jeszcze jedno słowo na osobę "niedookreśloną" - postać. Ale postaci to też nie są... Jednym słowem, mamy do czynienia z nikim. I o ludziach-nikt nikt też nie pisał - bo i nie ma o czym. "Celebryta" jest rozpaczliwą próbą przypisania jakieś konkretnej właściwości ludziom bez konkretnej właściwości. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 czasy wymarłych złudzeń 21.01.10, 13:35 aegis_of_heart: > Ani artysta, ani bohater, ani indywidualność, ani naukowiec, ani prezenter... [...] > Jednym słowem, mamy do czynienia z nikim. I o ludziach-nikt nikt też nie pisał - > bo i nie ma o czym. Pisano, pisano, większość pisaniny historycznej jest o ludziach-niktach. Tyle, że przypisywano im zmyślone cechy: artyzm, bohaterstwo, indywidualność, mądrość, itp. A najwięcej pisano o niktach obdarzonych t.zw. ,,geniuszem'' ,,wojskowym''. A dzisiaj już wiemy, że to są niktowie, nie dajemy się nabrać na te ich rzekome zalety i nazywamy rzeczy po imieniu: celebryta Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart Może faktycznie masz rację. 21.01.10, 14:39 Czas zatarł większość tej pisaniny, resztę zaś np. powszechnie przyjmuje się za prawdę. Tylko wydaje mi się, że tamta pisanina miała bardziej charakter autotematyczny, powstawała w określonym środowisku i dla tego środowiska. Takie środowiskowe "pierdy" z większą lub mniejsza pretensją - coś jak dzisiejszy blog kumple i autokreacja w Wybiórczej wąskiego kręgu znajomych, wzajemna kreacja Orlińskiego i spółki na własnych blogach, salon24 czy życie środowiskowe fantastów/kolejarzy/modelarzy/słuchaczy muzyki poważnej/teatromaniaków na łamach mniej lub bardziej niszowych pism, konferencji, spotkań. Często to środowisko "dochodzi do mikrofonu" i wtedy masy mają się ekscytować, kto kogo lubi a kto komu nie podaje ręki, ale to wciąż autokreacja. Niejaką nowością są dla mnie "maszynowe produkcje" "faktów" na temat ludzi znanych. Taka pulpa "dla kucharek". Owszem, niegdyś były pamflety; były plotki, gawędy, wędrowni bajarze i trubadurzy... nie było jednak technicznej i ekonomicznej możliwości odgórnego serwowania tej papki - z pseudozdarzeniami, paparazzimi, laurkami i moralitetami. Nawet kościół katolicki nie miał aż takich narzędzi. Cóż, pewnie się mylę. Muszę się podciągnąć w literaturoznawstwie. :) Pozdrawiam. :) Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Celebryci plotą o nauce 21.01.10, 18:52 schaffhausen napisał: > CO za debil uzywa wiecznie to slowo "celebryt".Wymioty tuz,tuz.Co za bezdennie glupia gazeta o tym ciagle mamrocze.Ideal siegnal > kartofliska! To nie wiedziałeś, że używanie takich słów jest obecnie zalecane przez salony? Słowo "Celebryta" jest cool, bo jest z Hameryki. Słówko się przyjęło przede wszystkim dlatego, że każdy celebryta ma de best imidż i w ogóle mówić po hamerykancku jest trendy ;) Dzięki temu, buractwo znad Wisły może poczuć american dream w swojej zagrodzie i od razu ma mniej kompleksów. A tak poważnie, to mnie osobiście jest żal ludzi, którzy uważają, że wplatanie do ojczystego języka obcych słów, czyni ich bardziej "światowymi". Jednak niestety osobistości naszych polskich salonów nie poczują się ważne dopóki będą tylko "gwiazdami". Aby poczuć, że są kimś i coś znaczą, muszą być nazywane "celebrytami". Kiedyś myślałem, że to przejaw próżności, dzisiaj wiem, ze to przejaw zaściankowych kompleksów. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Gwiazdy, gwiazdki i gwiazdeczki 23.01.10, 01:10 quant34 napisał: Jednak niestety osobistośc > i > naszych polskich salonów nie poczują się ważne dopóki będą tylko "gwiazdami". ************************** Tu jest pewien mały problem: są gwiazdy, gwiazdki i gwiazdeczki. A w celebrycie nie ma odcienia. Pewnie dlatego słowo to tak szybko zdobyło popularność - pozwala zrównać Beatę Tyszkiewicz i Jolę Rutowicz. Odpowiedz Link Zgłoś
przekolo Zapomnieliście o naszych rodzimych "artystach" 19.01.10, 17:17 Np taka Doda twierdzi że Biblię napisali faceci upojeni winem i narkomani. ROTFL. Order z buraka dla pani Dody, now! Odpowiedz Link Zgłoś
tetlian Re: Zapomnieliście o naszych rodzimych "artystach 19.01.10, 19:36 przekolo napisał: > Np taka Doda twierdzi że Biblię napisali faceci upojeni winem i > narkomani. ROTFL. Order z buraka dla pani Dody, now! No w tym przypadku to jest ona całkiem blisko prawdy :) Odpowiedz Link Zgłoś
pollygamia Re: Zapomnieliście o naszych rodzimych "artystach 19.01.10, 22:01 A przynajmniej nikt nie może udowodnić, że było inaczej :) - przykład się komuś udał :D:D:D Odpowiedz Link Zgłoś
aniceman Celebryci plotą o nauce 20.01.10, 18:39 ;-)) Dawno się tak nie uśmiałem z artykułu. ;-)) Sława nie chroni przed głupotą, ale kto te głupoty upublicznia? Media! Aktor, pisarz, sportowiec, polityk są może fachowcami w swoich dziedzinach, ale nie naukowcami. Jeśli mówią głupstwa, to nie trzeba ich powtarzać bo jest niebezpieczeństwo, że zapatrzone w swojego idola dzieci czy młodzież będą to powielać. L.Wałęsa wątpił kiedyś we współczesna astronomie i go wyśmiano. Zresztą ceni się go nie za zalety umysłu. Ale M.Giertych to biolog i na dodatek profesor. Jego poglądy słusznie upubliczniono. Krytycyzm jest wiec i na miejscu wobec wypowiedzi wydawałoby się fachowców. Odpowiedz Link Zgłoś
katja Celebryci plotą o nauce 21.01.10, 10:54 picie octu jablkowego dwie lyzeczki z woda przed jedzeniem jest zalecane osobom otylym i wogole bardzo dobrze robi na trawienie. To bardzo znana i stara metoda nie ma nic wspolnego z zachorowaniem na bialaczke. Odpowiedz Link Zgłoś
pangalaktyk Szczepionki są szkodliwe!!!!!11 21.01.10, 11:06 To jest fakt. Nie podoba mi się też szydzenie z homeopatii. To, że nie potrafimy czegoś zrozumieć nie oznacza, że to nie działa!!!11 Lewactwo w pełnej krasie... Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart Tak tak... 21.01.10, 11:14 Lecz się na nogi, bo na głowę już za późno... :] Odpowiedz Link Zgłoś
bezzebnypirat Re: Szczepionki są szkodliwe!!!!!11 21.01.10, 12:55 No to pomoz nam zrozumiec na czym polega 'pamiec wody'. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Szczepionki są szkodliwe!!!!!11 21.01.10, 15:20 tego, że każdy pierwiastek składa się z neutronów, protonów i elektronów, i, że cząsteczki te są identyczne, niezależnie od tego, czy są w złocie, czy w srebrze, też pewnie nie możesz zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart Iiiiiiii.....? X-D 21.01.10, 16:52 I jaki z tego wniosek? Nie jeździć rowerem po balkonie!! Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: Iiiiiiii.....? X-D 21.01.10, 17:40 aegis_of_heart napisał: > I jaki z tego wniosek? > > Nie jeździć rowerem po balkonie!! tym bardziej, ze rower ma duzo czasteczek, wiec jest bardzo pamietliwy! :) swoja droga zawsze mnie zastanawia, czy zwolennicy homeopatii nie obawiaja sie otrucia - wg ich religii, bo inaczej teg nie mozna nazwac, juz kropla trucizny w morzu wody wystarczy :) Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Szczepionki są szkodliwe!!!!!11 21.01.10, 19:30 pangalaktyk napisał: > To jest fakt. Nie podoba mi się też szydzenie z homeopatii. To, że nie potrafimy czegoś zrozumieć nie oznacza, że to nie działa!!!11 > Lewactwo w pełnej krasie... Lewactwa bym w to nie mieszał, ale szydzić rzeczywiście nie wypada. Homeopatia to ciekawe zagadnienie, w każdym razie wystarczająco ciekawe aby nie dało się całej sprawy skwitować prostym stwierdzeniem "to bzdura", albo "to na pewno działa". Jeżeli kierować się wyjaśnieniem działania homeopatii sformułowanym przez samego jej twórcy, to trzeba przyznać, że jest to dość mętne wyjaśnienie, wyraźnie zalatujące metafizyką. Jednak jako metoda leczenia, homeopatia jest dość szeroko stosowana na świecie i to od dłuższego czasu, w związku z czym pojawiają się coraz mniej mętne wyjaśnienia, powoli zbliżające się do nauki. Oczywiście przypadków wyleczeń jest wiele, jednak to jeszcze niczego nie dowodzi. Odnotowano sporą ilość przypadków pacjentów, których stan zdrowia znacząco się poprawił, bądź choroba ustąpiła całkowicie, w czasie przyjmowania leków homeopatycznych. Problem polega jednak na tym, że działania leku niezawierającego wykrywalnych ilości substancji czynnej, w praktyce nie da się odróżnić od efektu placebo. Dlatego trudno powiedzieć ile tych przypadków, to po prostu wiara w skuteczność leków, która uruchamia naturalne procesy obronne i regeneracyjne w organizmie. Sceptycy twierdzą, że wszystkie, zwolennicy homeopatii twierdzą natomiast, że nieliczne. Problem natomiast pozostaje nierozwiązany. Nie dalej jak wczoraj (tj. 20.01.2010 r.) bodajże TVN wyemitował program na temat postępowania dyscyplinarnego wszczętego wobec znanego poznańskiego lekarza-homeopaty. W programie poruszono temat jakichś nowych, ponoć przełomowych badań, które rzucają światło na działanie leków homeopatycznych, a z których wynika, że stwierdzono wreszcie różnicę pomiędzy preparatem neutralnym, a homeopatycznym. Z tego, co zrozumiałem, w preparacie homeopatycznym stwierdzono inny, niż w preparacie wzorcowym (czystym) wskaźnik jakiejś krzywej. Ową krzywą określono czyimś nazwiskiem, ale niestety nie zapamiętałem, więc muszę jeszcze poszperać w sieci. Podsumowując, wygląda na to, że zasady działania homeopatii nie tłumaczy się już jako "pamięć wody" czy "energia życiowa", jak to czynił Hahnemann. Nowocześniejsza wersja wyjaśnienia odnosi się do bliżej nieokreślonej cechy materii, bądź oddziaływania, które może być przenoszone pomiędzy różnymi substancjami i związkami chemicznymi, a którego nauka jeszcze nie zna. Cóż, zachowując otwarty umysł, należy stwierdzić "być może". Nikt nie twierdzi, że wiemy już wszystko o cechach materii (w każdym nikt mądry tak nie twierdzi). Jednak dopóki nie pojawi się dowód na istnienie owego tajemniczego czynnika, cechy, oddziaływania czy jak to nazwiemy, nie można mówić, że homeopatia jest faktem. Jest to raczej interesująca teoria, na razie w fazie badań, z jeszcze bardziej interesującą korelacją pomiędzy przyjmowaniem leków homeopatycznych a poprawą stanu zdrowia. Moim zdaniem istnieją podstawy aby ostrożnie stwierdzić, że coś w tym jest, jednak nie wiadomo co i nie wiadomo w jakim zakresie. Niestety takie stwierdzenie nie wystarczy aby to zaakceptowała uniwersytecka medycyna, więc trudno się także dziwić sceptykom. Odpowiedz Link Zgłoś
miskidomleka Re: Szczepionki są szkodliwe!!!!!11 21.01.10, 21:02 quant34 napisał: > Jednak jako metoda leczenia, homeopatia jest > dość szeroko stosowana na świecie i to od dłuższego czasu, Fakt stosowania czegoś nie oznacza, że ma to sens. Stosuje się modlitwy, wróżbiarstwo, radiestezję. > w związku z czym > pojawiają się coraz mniej mętne wyjaśnienia, powoli zbliżające się do nauki. Ach tak? Jakie więc? Odnotowano sporą ilość przypadków pacjentów, których stan zdrowia > znacząco się poprawił, bądź choroba ustąpiła całkowicie, w czasie przyjmowania > leków homeopatycznych. U sporej liczby pacjentów nieleczonych (zwłaszcza z chorobami takimi jakie "leczy" się np. oscillococcinum) też stan zdrowia się poprawia. Ppoprawnie przeprowadzone badania kliniczne nie pokazują większej skuteczności homeopatii niż placebo. > Problem polega jednak na tym, że działania leku > niezawierającego wykrywalnych ilości substancji czynnej, w praktyce nie da się > odróżnić od efektu placebo. No właśnie, bo to jest tylko efekt placebo. Nawiasem mówiąc, wiele "leków" homeopatycznych w ogóle nie zawiera substancji czynnej, w jakichkolwiek ilościach, wykrywalnych czy nie. . Nie dalej jak wczoraj (tj. 20.01.2010 r.) bodajże TVN wyemitował > program na temat postępowania dyscyplinarnego wszczętego wobec znanego > poznańskiego lekarza-homeopaty. W programie poruszono temat jakichś nowych, > ponoć przełomowych badań, które rzucają światło na działanie leków > homeopatycznych, a z których wynika, że stwierdzono wreszcie różnicę pomiędzy > preparatem neutralnym, a homeopatycznym. TVN to jest g*wno a nie autorytet w sprawach naukowych. Wystarczy już, że propagowali prof. Majewską. Byłoby fajnie gdybyś podał informacje pozwalające dotrzeć do źródła owej informacji. Być może chodzi o niedawną pracę opublikowaną przez profesora Luca Montagnier. Gdzie rzekomo wykrył zmiany emisji elektromagnetycznej wody zawierającej znikome stężenia czegoś tam i intensywnie wstrząsanej. Krytyczna lektura tego artykułu oraz minimalna wiedza na temat elektromagnetyzmu i pomiarów naukowych pozwala natychmiast stwierdzić, że "urządzenie pomiarowe" nie nadawało się zupełnie do pomiarów słabych emisji. Była nim, ujawnię, karta dźwiękowa SoundBlaster. Powagi temu artykułowi nie dodaje raczej fakt, że został opublikowany w chińskim czasopismie nieznanym raczej społeczności naukowej, bez recenzji, a szefem rady tego czasopisma jest sam Montagnier... Cóż, nawet fakt posiadania Nagrody Nobla niczego nie gwarantuje. > Podsumowując, wygląda na to, > że zasady działania homeopatii nie tłumaczy się już jako "pamięć wody" czy "energia życiowa", No ciekawe, bo spotykani przeze mnie homeopatycy marudzą w kółko o pamięci wody. > Nowocześniejsza wersja wyjaśnienia > odnosi się do bliżej nieokreślonej cechy materii, bądź oddziaływania, które może > być przenoszone pomiędzy różnymi substancjami i związkami chemicznymi, a którego > nauka jeszcze nie zna. "bliżej nieokreślonej", "może być przenoszone", "nauka jeszcze nie zna" - to w najmniejszym stopniu nie przypomina wyjaśnienia. Zresztą co tu wyjaśniać, skoro efektu nie ma? > Jest to raczej interesująca teoria, na razie w > fazie badań, z jeszcze bardziej interesującą korelacją pomiędzy przyjmowaniem > leków homeopatycznych a poprawą stanu zdrowia. Moim zdaniem istnieją podstawy > aby ostrożnie stwierdzić, że coś w tym jest, jednak nie wiadomo co i nie wiadomo > w jakim zakresie. Niestety takie stwierdzenie nie wystarczy aby to zaakceptowała > uniwersytecka medycyna, więc trudno się także dziwić sceptykom. Korelacja o jakiej piszesz nigdy nie została bezsprzecznie pokazana. Innymi słowy: efekt nie istnieje, wszelkie teorie są albo jawnie wbrew wszelkiej wiedzy fizycznej, chemicznej, medycznej i biologicznej, albo odwołują się do niewiedzy - ja się dziwię, że w ogóle ktokolwiek w to wierzy. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Szczepionki są szkodliwe!!!!!11 21.01.10, 23:14 miskidomleka napisał: > Fakt stosowania czegoś nie oznacza, że ma to sens. Stosuje się > modlitwy, wróżbiarstwo, radiestezję. A czy ja twierdzę, że sam fakt stosowania nadaje homeopatii sens? Cytowany przez Ciebie fragment mojego posta odnosi się do faktu, że stosowanie przez dłuższy czas i na dużą skalę, powoduje rozwijanie teorii. O sensie nic nie pisałem. > > w związku z czym > > pojawiają się coraz mniej mętne wyjaśnienia, powoli zbliżające się do nauki. > > Ach tak? Jakie więc? W dalszej części napisałem na przykład jakie. Nie twierdzę, że mnie to przekonuje, ale trzeba przyznać, że opis jakiejś nieznanej cechy materii brzmi mniej mętnie niż "energia życiowa". Co oczywiście nie oznacza, że to nowocześniejsze wyjaśnienie jest do zaakceptowania przez naukę. > U sporej liczby pacjentów nieleczonych (zwłaszcza z chorobami takimi jakie "leczy" się np. oscillococcinum) też stan zdrowia się > poprawia. Ppoprawnie przeprowadzone badania kliniczne nie pokazują > większej skuteczności homeopatii niż placebo. To co piszesz nie jest sprzeczne z tym, co ja napisałem. W gruncie rzeczy obaj napisaliśmy to samo, tyle że ja delikatniej ;) > No właśnie, bo to jest tylko efekt placebo. Nawiasem mówiąc, > wiele "leków" homeopatycznych w ogóle nie zawiera substancji > czynnej, w jakichkolwiek ilościach, wykrywalnych czy nie. Z tego co mi wiadomo, to brak substancji czynnych jest najistotniejszą cechą tych leków. Tak zwane potencjonowanie (coraz wiesze rozcieńczanie) prowadzi praktycznie do usunięcia substancji czynnej z przygotowywanego leku. Cała teoria opiera się na przekonaniu (obecnie nie popartym dowodami), że ośrodek, w którym dochodzi do rozcieńczania, "nabywa" cechy substancji czynnej. Natomiast Twoja teza, zgodnie z którą coś nie zawiera substancji w jakiejkolwiek ilości wykrywalnej czy nie, jest trochę nielogiczna. Jeżeli masz do czynienia z niewykrywalną ilością substancji, to skąd niby masz wiedzieć, że jej tam nie ma, albo że tam jest? Skoro ta ilość jest niewykrywalna, to znaczy, że jej nie wykryjesz, więc dalsze rozważania nie mają już sensu :) > TVN to jest g*wno a nie autorytet w sprawach naukowych. Wystarczy > już, że propagowali prof. Majewską. Byłoby fajnie gdybyś podał > informacje pozwalające dotrzeć do źródła owej informacji. W którym miejscu napisałem, że TVN to autorytet naukowy? Przytoczyłem ciekawostkę wyraźnie zaznaczając, że chodzi o JAKIEŚ nowe, PONOĆ przełomowe badania. Zaznaczyłem jednocześnie, że nie zapamiętałem nazwy tej całej krzywej,więc muszę poszperać. To, co napisałem w żadnym razie nie upoważnia do wniosku, że w to uwierzyłem i że traktuję to jako źródło wiedzy. Owszem byłoby fajnie gdybym mógł podać źródła owej informacji, ale jeszcze tego nie sprawdzałem i nie znam tego źródła. Nie wiem nawet czy takowe w ogóle istnieje, człowiek, który o tym opowiadał przed kamerą mógł równie dobrze wyczytać to w prasie medycznej, co zwyczajnie zmyślić. W końcu to był program w TV, a nie praca naukowa. Jeszcze nie mam na ten temat zdania. Sprawdzę, poszukam, wtedy sobie wyrobię pogląd. > No ciekawe, bo spotykani przeze mnie homeopatycy marudzą w kółko o > pamięci wody. Na to, już Ci nic nie poradzę :) > "bliżej nieokreślonej", "może być przenoszone", "nauka jeszcze nie > zna" - to w najmniejszym stopniu nie przypomina wyjaśnienia. Jak to nazwiemy jest kwestią czysto semantyczną. Użyłem słowa "wyjaśnienie", ponieważ w ten właśnie sposób osobnik w programie telewizyjnym próbował wyjaśnić zjawisko homeopatii, które jego zdaniem jest faktem. Dla Twojego komfortu, tym razem użyję sformułowania "spekulacje, które ze sporą dozą dobrej woli można nazwać teorią" (oczywiście w potocznym, a nie naukowym sensie słowa "teoria"). > Zresztą co tu wyjaśniać, skoro efektu nie ma? Jedni twierdzą, że nie ma, inni, że jest. Nie jestem lekarzem, ani naukowcem aby móc to ocenić samodzielnie, więc pozostaje mi kierować się tym, co mogę przeczytać. Być może masz rację, nie twierdzę, że nie masz. Jestem po prostu ostrożniejszy, ponieważ znam trochę historię, więc wiem, że nauka już wielokrotnie dyskredytowała koncepcje, które w późniejszych latach okazywały się jednak prawdziwe po odkryciu nieznanych wcześniej zjawisk. > Korelacja o jakiej piszesz nigdy nie została bezsprzecznie pokazana. Wiesz to na pewno? Bo ja nie czytałem wszystkich prac na temat homeopatii, więc nie wiem. Wiem natomiast, że lekarze stosujący homeopatię twierdzą, że taka korelacja została wykazana co najmniej w znaczeniu statystycznym, a niektórzy, że także w znaczeniu klinicznym. Nie mam pojęcia w jakim zakresie posługują się wiedzą pochodzącą z rzeczywiście przeprowadzonych badań, a w jakim zakresie po prostu bronią swojej branży. Ostatecznie sama korelacja nie stanowi naukowego dowodu skuteczności homeopatii (chociażby z powodu efektu placebo), więc ta kwestia nie ma większego znaczenia w dyskusji nad skutecznością homeopatii. > ja się dziwię, że w ogóle ktokolwiek w to wierzy. A ja się nie dziwię. Potrzeba wiary jest jedną z najbardziej podstawowych potrzeb ludzi. Zdecydowana większość ludzi na świecie wyznaje tę czy inną religię, z których bez wyjątku każda zawiera logiczne i naukowe nonsensy. Z powodu wiary wszczynano wojny, mordowano ludzi milionami, na wierze budowano fortuny i imperia. To zjawisko towarzyszy nam od zarania cywilizacji i nie ma podstaw aby nagle miało przestać działać akurat w odniesieniu do jakiejś metody niekonwencjonalnego leczenia. Jako ciekawostkę powiem Ci, że większość ludzi przyjmując konwencjonalne leki, także jedynie wierzy, że im one pomogą. Nie posiadają wiedzy, która pozwoliłaby zweryfikować samodzielnie twierdzenia lekarza, więc mogą mu tylko wierzyć. Jedni wierzą w oficjalną medycynę, drudzy w homeopatię, trzeci w czary mary i nic na to nie poradzisz. Ogólnie odnoszę wrażenie, że potraktowałeś mnie jak jakiegoś gorącego zwolennika homeopatii, którego należy zgnieść miażdżącą argumentacją. Tymczasem z mojego posta wynika prawie dokładnie to samo, co sam napisałeś. Różnimy się jedynie formą. Żeby więc uniknąć nieporozumień, nie twierdzę, że w to wierzę, ani że jestem przekonany. Twierdzę tylko, że homeopatia jest interesującą kwestią, która wymaga potwierdzenia naukowymi dowodami, aby mogła liczyć na zaakceptowanie przez medycynę uniwersytecką. Po prostu nie chcę formułować kategorycznych sądów, jak Ty to czynisz, ponieważ za mało na ten tema wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
miskidomleka Re: Szczepionki są szkodliwe!!!!!11 22.01.10, 05:31 quant34 napisał: > Tymczasem z mojego > posta wynika prawie dokładnie to samo, co sam napisałeś. Różnimy się jedynie > formą Moim zdaniem nie. Moje odczucia kiedy czytam twoje wypowiedzi są takie, że na podstawie czyichś niepotwierdzonych w solidnych badaniach przekonań oraz niezgodnej z jakąkolwiek wiedzą naukową dopuszczasz istnienie zjawisk homeopatycznych. Co jest równie sensowne, równie uzasadnione, jak dopuszczenie istnienia zjawisk astrologicznych. Ja nie dopuszczam istnienia jednych ani drugich, dopóki nie zobaczę twardych dowodów - bardzo twardych, zważywszy, jak dalece jedne i drugie sprzeciwiają się obecnie istniejącej wiedzy. Ciężar dowiedzenia skuteczności homeopatii (czy astrologii) leży po stronie proponentów, dopóki nie mogą się czymś porządnym pochwalić, dla mnie homeopatii nie ma. Kropka. Nie czytałem wszystkich badań klinicznych dotyczących homeopatii, natomiast czytałem wystarczająco dużo prac przeglądowych i metaanaliz, by wyrobić sobie pogląd. Ponadto zdaję sobie sprawę, że twarde dowody na homeopatię znalazłyby się na okładce Science bądź Nature, nie mówiąc o szumie w gazetach codziennych. Nie przegapiłbym więc ich. > (o placebo_ To co piszesz nie jest sprzeczne z tym, co ja napisałem. W gruncie rzeczy obaj > napisaliśmy to samo, tyle że ja delikatniej ;) Niezupełnie. Pisałeś wcześniej "Problem polega jednak na tym, że działania leku niezawierającego wykrywalnych ilości substancji czynnej, w praktyce nie da się odróżnić od efektu placebo". To nieprawda, da się. Gdyby działał wtedy możnaby go odróżnić od placebo po tym, że w badaniu klinicznym dawałby lepsze efekty od placebo. Wykrywalność substancji nie ma tu nic do rzeczy. > Cała teoria > opiera się na przekonaniu (obecnie nie popartym dowodami), że ośrodek, w którym > dochodzi do rozcieńczania, "nabywa" cechy substancji czynnej. Nie tylko nie popartym dowodami (proszę bez łagodzenia tej prawdy słowem "obecnie", sugerującym, że "na razie") ale sprzecznym z całą wiedzą naukową. Jak i ze zdrowym rozsądkiem - woda cały czas krąży w przyrodzie, więc stykała się (często w ruchu=wstrząsaniu) z +/- wszystkimi substancjami znajdującymi się w przyrodzie, powinna mieć więc cechy wszystkich. Łyżka kranówki powinna być superlekiem homeopatycznym. > Natomiast Twoja > teza, zgodnie z którą coś nie zawiera substancji w jakiejkolwiek ilości > wykrywalnej czy nie, jest trochę nielogiczna. Jeżeli masz do czynienia z > niewykrywalną ilością substancji, to skąd niby masz wiedzieć, że jej tam nie ma To jest bardzo proste. Metodą rozcieńczeń mogę doprowadzić substancję do bardzo niskich stężeń. Jeśli będą poniżej progu wykrywalności metod analitycznych, to substancja jest niewykrywalna, ale wiem, że tam jest. I wiem, że w niektórych lekach homeopatycznych nie ma w ogóle substancji "czynnej". Są rozcieńczone tak bardzo, że przeciętnie jedna cząsteczka substancji przypada na wielką objętość ostatecznego preparatu. Pojedyncze dawki są małymi częściami tej wielkiej objętości, dlatego w ogromnej większości z nich substancji nie ma w ogóle. Pisałem o tym w przypisie do tego posta. > W którym miejscu napisałem, że TVN to autorytet naukowy? Przytoczyłem > ciekawostkę wyraźnie zaznaczając, że chodzi o JAKIEŚ nowe, PONOĆ przełomowe badania. Zdrowy rozsądek nakazuje bardzo wnikliwie weryfikować informacje (zwłaszcza naukowe) podawane przez media w rodzaju TV czy prasy codziennej. Ich "ponoć", ich "przełomowe", zwykle nic nie znaczy. > Jestem po prostu > ostrożniejszy, ponieważ znam trochę historię, więc wiem, że nauka już > wielokrotnie dyskredytowała koncepcje, które w późniejszych latach okazywały się > jednak prawdziwe po odkryciu nieznanych wcześniej zjawisk. Z pewnością tak bywało. Zwróć jednak uwagę że a. do uwierzenia w dyskredytowane koncepcje skłaniały ogół naukowców dowody doświadczalne czy obserwacyjne, których tu nie ma; b. w przypadku homeopatii nawet nie potrzeba nie wiaodmo jakich subtelnych czy trudnych doświadczeń, wystarczą badania kliniczne, których prowadzono wiele, z żadnymi rezultami, przynajmniej w tych poprawnie przeprowadzonych. > A ja się nie dziwię. Potrzeba wiary jest jedną z najbardziej podstawowych > potrzeb ludzi. W tym sensie to i ja się nie dziwię. > Ogólnie odnoszę wrażenie, że potraktowałeś mnie jak jakiegoś gorącego zwolennika > homeopatii, którego należy zgnieść miażdżącą argumentacją. Widzę, że nie jesteś gorącym zwolennikiem, ale widzę też jak cię tam ciągnie: "obecnie nie poparte dowodami", "homeopatia jest interesującą kwestią, która wymaga potwierdzenia naukowymi dowodami" - to wszystko brzmi jakbyś uważał, że zjawiska homeopatyczne istnieją, tylko z jakichś tam przyczyn jeszcze ich nie potwierdzono. (Nie wiem też co jest w homeopatii interesującego, tak jak nie widzę nic interesującego w astrologii). A reaguję ostro i zdecydowanie, bardziej niż może reagowałbym na astrologię czy różdżkarstwo, bo homeopatia to nie tylko bezczelne wyciągania kasy od naiwnych (i chorych). To nie tylko zlekceważenie metody naukowej - metody, dzięki której mamy ciepło, jasno i sucho, możemy w 10 godzin znaleźć się na innym kontynencie, możemy pisać na forum, i prawie wszyscy przeżywamy dzieciństwo. W przypadku homeopatii dochodzi jeszcze jedno. Od wiara w hochsztaplerskie metody lecznicze jak homeopatia tylko jeden krok do wiary w inne, już niebezpieczne dla zdrowia hochsztaplerstwa (np. płukanie jelita), i odrzucania medycyny prawdziwej, w rodzaju leczenia raka krzemem i kapustą zamiast chemio czy radioterapii. Takie gadania "a może coś w tym jest" mogą prowadzić do poważnych nieszczęść. Poczytaj sobie blogdebart.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Szczepionki są szkodliwe!!!!!11 23.01.10, 01:45 miskidomleka napisał: > Moje odczucia kiedy czytam twoje wypowiedzi są > takie, że na podstawie czyichś niepotwierdzonych w solidnych > badaniach przekonań oraz niezgodnej z jakąkolwiek wiedzą naukową > dopuszczasz istnienie zjawisk homeopatycznych. Twoje odczucia są słuszne. Rzeczywiście dopuszczam, jednak to nie oznacza, że uznaję to za prawdę. Widzisz, odnoszę wrażenie, że to, co jest pomiędzy nami sporne, nie dotyczy homeopatii, ale modelu postrzegania rzeczywistości. Ja jestem typowym agnostykiem, jeżeli dysponuję możliwością zapoznania się z dowodami, to przyjmuję takie twierdzenie za prawdziwe, natomiast jeżeli spotykam się z nieudowodnionymi twierdzeniami, to mówię "być może", ale nie uznaję tego za prawdę. Po prostu dopuszczam możliwość, że to prawda i że kiedyś zostanie dowiedziona, ale na chwilę obecną odmawiam uznania tego za prawdę. Oczywiście taka postawa nie rozciąga się na każde twierdzenia, w szczególności twierdzenia całkowicie absurdalne czy absolutnie niemożliwe. Ty prezentujesz inne podejście. Posługując się klasycznymi pojęciami, należałoby Twoje podejście uznać za typowo materialistyczne (chodzi mi o materializm jako kierunek w filozofii, a nie w znaczeniu potocznym). Obaj twierdzimy, że na skuteczność homeopatii nie ma przekonywujących dowodów. Obaj twierdzimy, że nie istnieje dowiedzione wyjaśnienie mechanizmu, na którym miałaby się ona opierać, ani nawet spójna teoria, która by to tłumaczyła. Obaj odmawiamy uznania tej metody leczenia za naukę i fakt. Do tej pory różnic między nami nie ma. Jednak ja dopuszczam możliwość, że tylko na dzień dzisiejszy nie da się tego udowodnić, a dowody pojawią się w przyszłości i nauka "zmieni zdanie", Ty natomiast w ogóle nie rozważasz takiej możliwości, skupiając się na tym, co wiadomo obecnie. Nie mogę Ci zarzucić, że nie masz racji prezentując taką postawę. Nie mogę przede wszystkim dlatego, że taki właśnie materializm jest powszechnym językiem współczesnej nauki. Nauka nie zajmuje się spekulacjami "co by było gdyby", tylko analizuje konkretne dowody dostępne tu i teraz. Ja przebywam gdzieś pośrodku pomiędzy materializmem naukowym, a snuciem rozważań "co by było gdyby". Nie jest to naukowa postawa, zdaję sobie z tego sprawę. To raczej kwestia filozofii życia. Piszesz, że "mnie tam ciągnie" i jest to w sumie bardzo trafne spostrzeżenie. W decyzjach, jakie podejmuje w życiu, zawsze staram się kierować racjonalizmem, dlatego nie oddałbym bliskiej mi osoby w ręce homeopaty. Jednak ten racjonalizm nie przeszkadza mi snuć rozważań na temat ewentualnej możliwości, że to jednak działa, a jeżeli działa, to jak. To tak, jak z czytaniem literatury SF, którą bardzo lubię. Czytam o podróży do innego systemu gwiezdnego i wiem, że na gruncie obecnej nauki i techniki nie jest to możliwe. Jednak sama idea bardzo mi się podoba, więc snuję rozważania na temat tego, co przyniesie odległa przyszłość, w której być może będzie to już możliwe. Jeżeli zapytasz fizyka czy można przekroczyć prędkość światła, to odpowie że absolutnie nie i przyszłość niczego w tym zakresie nie zmieni. A jednak wielu fizyków snuje rozważania na temat obejścia stałej Einsteina przy pomocy różnych "sztuczek" i jakkolwiek to nie ma nic wspólnego z nauką, to jednak nie widzą w tym nic złego. Wracając na grunt homeopatii, jak to określiłeś, "ciągnie mnie". Ciągnie w kierunku potencjalnych, możliwych wyjaśnień tej i wielu innych podobnych kwestii. Dlaczego? Ponieważ lubię snuć takie rozważania, wybiegając poza to, co jest możliwe do udowodnienia dzisiaj. Ale jeszcze raz podkreślam, to nie ma wpływu na mój racjonalizm, dlatego na dzień dzisiejszy odmawiam uznania takich nieudowodnionych zjawisk za fakty. Po prostu bardzo przypadło mi do serca słynne stwierdzenie Einsteina, zgodnie z którym "wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy". Przecież nie stanie się nic złego (także Tobie :) jeżeli zaprzęgniemy do roboty wyobraźnię poszukując ewentualnych możliwości obecnie wykluczanych przez oficjalną naukę. Nikt od tego nie umrze :) Zauważ, że pomiędzy snuciem niegroźnych rozważań, a rezygnowaniem z konwencjonalnego leczenia dla łykania leków homeopatycznych, jest zasadnicza różnica. Ja tej granicy nie przekraczam, nigdy nie przyjmowałem takich leków i nie zastąpię nimi naukowych metod leczenia dopóki nie dostanę dowodów. Po prostu dyskutuję, rozważam możliwość, że jednak to może się okazać faktem, czasem trochę kombinuję na wyrost, a wynika z tego po prostu umysłowa przyjemność. Ta sama, którą odczuwam tocząc tę dyskusję :) Co do meritum: > Ciężar dowiedzenia skuteczności homeopatii (czy astrologii) leży po stronie proponentów, dopóki nie mogą się czymś porządnym pochwalić, dla mnie homeopatii nie ma. Kropka. Ciężar dowodu jest tu sprawą oczywistą. Zgadzam się całkowicie, udowodnić musi ten, kto twierdzi, że dane zjawisko zachodzi, a nie ten, który twierdzi, że nie zachodzi. Ale to stwierdzenie, zgodnie z którym dopóki nie udowodnią, dla mnie tego nie ma, jest właśnie kwintesencją naszego sporu, ponieważ "tego nie ma" jest już oceną, a bez dowodów nie oceniam. Mówię po prostu, że nie wiem. > Ponadto zdaję sobie sprawę, że twarde dowody na homeopatię znalazłyby się na okładce Science bądź Nature, nie mówiąc o szumie w gazetach codziennych. Nie przegapiłbym więc ich. Moim zdaniem to trochę zbyt optymistyczne podejście. Renomowane czasopisma naukowe obrastają pewnymi schematami. Jeżeli coś dotychczas było na gruncie nauki wyśmiewane, to musi minąć trochę czasu od udowodnienia tego czegoś, zanim takie tytuły jak "Science" czy "Nature" przełamią nabyty przez lata opór i to opublikują. Oczywiście upraszczam, ponieważ tak naprawdę nie chodzi o opory samych czasopism, ale środowiska naukowców, którzy opiniują, recenzują i ostatecznie w ten sposób dopuszczają do upublicznienia jakichś odkryć. Założę się, że gdyby dzisiaj przeprowadzono dowód skuteczności homeopatii, to jego uwiarygodnienie potrwałoby na tyle długo, że nie przeczytałbyś o tym w tak renomowanych pismach jeszcze przez lata. > Pisałeś wcześniej "Problem polega jednak na tym, że > działania leku niezawierającego wykrywalnych ilości substancji > czynnej, w praktyce nie da się odróżnić od efektu placebo". To > nieprawda, da się. Gdyby działał wtedy możnaby go odróżnić od > placebo po tym, że w badaniu klinicznym dawałby lepsze efekty od > placebo. Miałem na myśli to, że podanie choremu leku zawierającego substancję czynną w ilości obojętnej klinicznie, jest równoznaczne z podaniem placebo, więc gdyby wykonać typową podwójną ślepą próbę, to w obu grupach wyniki byłyby nieodróżnialne. Generalnie chodzi o to, że homeopatia, nawet jeżeli działa, może mieć po prostu zbliżoną do placebo skuteczność, w związku z czym jej działania nie da się stwierdzić klasycznymi metodami. Nie chcę się zapędzać na grunt, w którym nie czuję się zbyt mocny, ale czytałem o konwencjonalnych lekach, których skuteczność była nieznacznie tylko większa niż placebo, a jednak weszły na rynek. Można sobie nawet wyobrazić sytuację, w której istniejący na rynku lek konwencjonalny, zadziała na danego pacjenta gorzej niż placebo (np. z uwagi na niekorzystne skutki uboczne). > woda cały czas krąży w przyrodzie, więc stykała się (często w ruchu=wstrząsaniu) z +/- wszystkimi substancjami znajdującymi się w przyrodzie, powinna mieć więc cechy wszystkich. Łyżka kranówki powinna być superlekiem homeopatycznym. Chyba, że założymy, iż leki homeopatyczne wytwarza się w jakichś specyficznych warunkach, które nie zachodzą w sposób naturalny w przyrodzie. W takim przypadku ten argument nie zadziała. Wytwórnie tych leków mają całkiem zaawansowane technicznie laboratoria, więc to chyba nie jest aż takie proste. > Zdrowy rozsądek nakazuje bardzo wnikliwie weryfikować informacje > (zwłaszcza naukowe) podawane przez media w rodzaju TV czy prasy > co Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Szczepionki są szkodliwe!!!!!11 23.01.10, 02:30 c.d. (nie zmieściło się w poprzednim poście :) > Zdrowy rozsądek nakazuje bardzo wnikliwie weryfikować informacje > (zwłaszcza naukowe) podawane przez media w rodzaju TV czy prasy > codziennej. Ich "ponoć", ich "przełomowe", zwykle nic nie znaczy. Tu się z Tobą nie zgodzę. Sądzę, że jest wprost przeciwnie i zdrowy rozsądek nakazuje nie tracić czasu na wnikliwą analizę treści programów TV czy artykułów prasy codziennej. Takie media są dobre do zainspirowania tematem, ale wnikliwą analizę trzeba już prowadzić w odniesieniu do bardziej wiarygodnych źródeł informacji. Media ogromnie upraszczają nawet te prawdziwe informacje, nie mówić już o zwykłym kicie, który aż nader często wciskają. Dlatego właśnie TVN to dla mnie nie jest źródło wiedzy o nauce, tylko przyczynek do poszukiwań informacji na temat tego, co obejrzałem. Takim źródłem nie jest dla mnie nawet Discovery, którą to stację przyłapałem już nie raz na opowiadaniu zwykłych głupot :) > Z pewnością tak bywało. Zwróć jednak uwagę że a. do uwierzenia w > dyskredytowane koncepcje skłaniały ogół naukowców dowody > doświadczalne czy obserwacyjne, których tu nie ma; No tak, ale te dowody pojawiały się później, a wcześniej nauka niejedno twierdzenie dyskredytowała. Skoro później takie twierdzenie okazywało się prawdziwe, to było prawdziwe także wcześniej (prawa rządzące przyrodą raczej się nie zmieniają w czasie), a jednak nauka posługując się niekompletnym obrazem, odmawiała ich uznania (czemu w tym momencie nie można się było dziwić). > w przypadku homeopatii nawet nie potrzeba nie wiaodmo jakich subtelnych czy trudnych doświadczeń, wystarczą badania kliniczne, których prowadzono wiele, z żadnymi rezultami, przynajmniej w tych poprawnie przeprowadzonych. Tego po prostu nie wiem. Zwolennicy homeopatii twierdzą, że przeprowadzono mnóstwo takich badań i ich rezultaty były pozytywne. Wiem, że to się da sprawdzić, ale nie jestem pewien czy mi się chce godzinami buszować w poszukiwaniu wyników ;) > Widzę, że nie jesteś gorącym zwolennikiem, ale widzę też jak cię tam ciągnie: "obecnie nie poparte dowodami", "homeopatia jest interesującą kwestią, która wymaga potwierdzenia naukowymi dowodami" - to wszystko brzmi jakbyś uważał, że zjawiska homeopatyczne istnieją, tylko z jakichś tam przyczyn jeszcze ich nie potwierdzono. (Nie wiem też co jest w homeopatii interesującego, tak jak nie widzę nic interesującego w astrologii). Nie, nie. Nie uważam, że te zjawiska istnieją, do tego nie mam podstaw. Ale nie chybiłbyś za bardzo, gdybyś stwierdził, że byłoby mi miło gdyby się okazało, że istnieją :) Już Ci wyjaśniam dlaczego byłoby mi miło. Ponieważ uwielbiam sytuacje, w których naukowcom uważającym się za wszystko wiedzących, ktoś uciera nosa :) Pewnego badacza meteorytów, francuska Akademia wywaliła za drzwi ze stwierdzeniem "opowiadanie, że kamienie spadają z nieba jest absurdem niegodnym naukowca". Cóż ja bym dał aby móc zobaczyć miny tych ludzi gdy się okazało, że meteoryty jednak spadają z nieba ;) > A reaguję ostro i zdecydowanie, bardziej niż może reagowałbym na > astrologię czy różdżkarstwo, bo homeopatia to nie tylko bezczelne > wyciągania kasy od naiwnych (i chorych). Ludzie, którzy kierują się taką motywacją, zasługują na jednoznaczne potępienie i na tym polu nie ma miejsca na jakąkolwiek dyskusję. Żerowanie na ludzkich chorobach jest zawsze wstrętne, niezależnie jaką metodą posługuje się ten, kto to robi. > Od wiary w hochsztaplerskie metody lecznicze jak homeopatia tylko jeden krok do wiary w inne, już niebezpieczne dla zdrowia hochsztaplerstwa (np. płukanie jelita), i odrzucania medycyny prawdziwej, w rodzaju leczenia raka krzemem i kapustą zamiast chemio czy radioterapii. Takie gadania "amoże coś w tym jest" mogą prowadzić do poważnych nieszczęść. No aż tak bym tego nie rozciągał. Z pewnością są ludzie, kupią wszystko i sięgną po każdy nonsens, ale to jednak nie jest aż tak liczna grupa. W każdym razie trudno obwiniać homeopatię za działania ludzi decydujących się na jakieś szkodliwe czary-mary. Zgadzam się natomiast, że homeopatia może być groźna w takim przypadku, gdy ktoś porzuca skuteczne leczenie i zamienia je na homeopatię, która nawet jeżeli co do zasady działa, to akurat w tym przypadku może się po prostu nie nadawać. To już kwestia odpowiedzialności lekarzy stosujących takie metody, jednak to już coś, że homeopatię stosują jednak lekarze, a nie wiejskie znachorki. Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart Za dużo ponoć, quancie. 22.01.10, 12:54 Za dużo tych "ponoć", za mało sceptycyzmu, quancie. "Dowód" przez powszechność czy "rozwój teorii" to żaden dowód. Ludzie przez setki lat na wszystko stosowali np. pijawki. I teoria pijawek też się zapewnie zmieniała, tak jak i wszystkie inne wierzenia "szamańskie". Co nie zmienia faktu, że była to jedna wielka bzdura. Sformułowania typu "pamięć wody" czy "energia życiowa" nie są "nieco mętne" tylko to jest magiczne **ujumuju. Jeden z kolejnych domysłów, który powstał sobie ot tak. Takich domysłów ludzkość wygenerowała miliony. Jeden wierzy w pamięć wody, inny w maść z sierści tygrysa, inny w laleczkę voodoo, a jeszcze inny w nasmarowanie guanem. Stąd ważna jest weryfikacja. XXI wiek jest wiekiem informacji. Zalew śmiecia jest większy niż kiedykolwiek. Stąd inteligencję teraz sprawdza się w prosty sposób: Czy jednostka chłonie wszystko, nawet największą bzdurę, jak gąbka? Czy też zachowuje sceptycyzm - innymi słowy - czy jednostka analizuje logicznie informację i porównuje ją ze stanem wiedzy? "Pamięć wody", magiczne przejmowanie cech jednych związków przez inne związki (niby jak? niby po co? ktoś to widział?) to jest typowe myślenie życzeniowe. Nie ma dowodu - nie istnieje. Nie możesz ulegać wszystkim domysłom ludzi. Inaczej musiałbyś być wyznawcą wszystkich istniejących na świecie religii. Bo "to może być prawda". I jeszcze wymyślać własne. Bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Za dużo ponoć, quancie. 23.01.10, 03:14 aegis_of_heart napisał: > Za dużo tych "ponoć", za mało sceptycyzmu, quancie. Ależ dlaczego? Przecież ja nie twierdzę, że przyznaję rację zwolennikom niepotwierdzonych twierdzeń. Skoro zachowuję dystans do tych twierdzeń, to sobie mogę rzucić tu i ówdzie jakieś "ponoć" :) Obszerniej wyjaśniłem tę kwestię odpowiadając na post miskadomleka. Wybacz, że nie przytoczę całej swojej filozofii, ale to naprawdę dość obszerny wywód, więc po prostu zajrzyj do tamtego postu (o ile oczywiście interesuje Cię jak wyjaśniam swoje podejście). > "Dowód" przez powszechność czy "rozwój teorii" to żaden dowód. Miałem na myśli to, że w toku długotrwałego stosowania jakiejś niepotwierdzonej metody, nadarza się więcej okazji do ich badania i formułowania teorii. Oczywiście sama powszechność nie jest żadnym dowodem. > Ludzie przez setki lat na wszystko stosowali np. pijawki. I teoria pijawek też się zapewnie zmieniała, tak jak i wszystkie inne wierzenia "szamańskie". Co nie zmienia faktu, że była to jedna wielka bzdura. Z tymi pijawkami, to otwierasz puszkę pandory. Zaraz wywiąże się kolejna dyskusja :) Pomyślmy... Istnieją schorzenia, w których realną poprawę stanu chorego można osiągnąć poprzez zabieg potocznie nazywany "upuszczaniem krwi". To nie jest żaden szamanizm, chociaż oczywiście w większości przypadków dostępne są lepsze i skuteczniejsze metody osiągnięcia tego samego celu, a jeżeli już ma to być wytoczenie pewnej ilości krwi, to lepiej aby zrobił to lekarz, który zachowa wymogi antyseptyki i bezpieczeństwa zabiegu. Jeżeli jednak lekarz jest z tych, czy innych przyczyn niedostępny i w jego miejsce użyje się pijawek, które doprowadzą do tego samego stanu, to może się okazać, że te niesympatyczne pierścienice mogą jednak naprawdę poprawić stan chorego. Poza tym pijawki wydzielają substancję o działaniu podobnym do heparyny (tylko słabszą), więc w przypadku zakrzepicy także mogą pomóc. W każdym razie hirudoterapii nie wrzucałbym do tego samego worka razem z homeopatią :) > Sformułowania typu "pamięć wody" czy "energia życiowa" nie są "nieco mętne" tylko to jest magiczne **ujumuju. Jeden z kolejnych domysłów, który powstał sobie ot tak. Czy użyjemy eufemizmu w rodzaju sformułowania "nieco mętne", czy przywalimy dosadnym "magicznym ujumuju", wychodzi na jedno :) To tylko semantyka. Myślę, że autor homeopatii stwierdził statystyczną zależność pomiędzy podawaniem swoich leków, a poprawą stanu zdrowia i dopiero wtedy zaczął kombinować jak to wyjaśnić. W tym miejscu masz więc rację, to wyjaśnienie chyba rzeczywiście powstało ot tak. Ale to jeszcze niczego nie przesądza. Wielu odkrywców błędnie wyjaśniało odkryte przez siebie, a rzeczywiście zachodzące zjawisko, zaś prawidłowe wyjaśnienie pojawiało się dziesiątki lat później. > Takich domysłów ludzkość wygenerowała miliony. Jeden wierzy w pamięć wody, inny w maść z sierści tygrysa, inny w laleczkę voodoo, a jeszcze inny w nasmarowanie guanem. Stąd ważna jest weryfikacja. Nic dodać, nic ująć. > XXI wiek jest wiekiem informacji. Zalew śmiecia jest większy niż kiedykolwiek. Tu się także zgadzam i to naprawdę jest problem ery internetu. W sieci kwitną takie nonsensy, że czasem mnie to przeraża. A im bardziej absurdalna teza, tym większa jej popularność. > Stąd inteligencję teraz sprawdza się w prosty sposób: > Czy jednostka chłonie wszystko, nawet największą bzdurę, jak gąbka? > Czy też zachowuje sceptycyzm - innymi słowy - czy jednostka analizuje logicznie informację i porównuje ją ze stanem wiedzy? Mam nadzieję, że mnie nie posądzasz o to, że chłonę każdą bzdurę bez najmniejszego sceptycyzmu. Ale na wypadek gdyby tak było, to Cię zapewniam, że tak nie jest. Sceptyczny to jestem nawet bardziej niż trzeba, ale mam w sobie tyle przekory, że lubię pokombinować pod prąd oficjalnej nauki ;) > "Pamięć wody", magiczne przejmowanie cech jednych związków przez inne związki niby jak? niby po co? ktoś to widział?) to jest typowe myślenie życzeniowe. Nie ma dowodu - nie istnieje. Przejmowanie cech jednych związków przez drugie, nie musi być magiczne. Podam Ci prosty przykład: połóż kawałek Uranu 235 koło grudki zwykłego metalu. Po pewnym czasie stwierdzisz, że licznik Geigera zaczyna się odzywać także przy tej grudce, gdy w pobliżu nie ma już uranu. To oczywiście przykład banalny i nie mający nic wspólnego z pamięcią wody, o której opowiadają homeopaci. Ale co by na ten temat mieli do powiedzenia naukowcy przed odkryciem promieniotwórczości? Nic, ponieważ jej nie znali. Powiedzieliby, że z grudką nic się nie dzieje. Nie ma dowodu - nie istnieje :) Poruszony przez Ciebie problem nie dotyczy istnienia, tylko metodologii dowodzenia. Zjawisko albo istnieje, albo nie i to w sposób niezależny od tego czy potrafimy je udowodnić. Jednak z racji tego, że możemy się dowiedzieć tylko o tym, co jesteśmy w stanie udowodnić, nie mamy innego wyjścia jak odrzucać wszystko inne. Ty tak robisz i ja także tak robię. Tyle że ja dodatkowo sobie gdybam. > Nie możesz ulegać wszystkim domysłom ludzi. Zapewniam, że nie ulegam. Ale snuję własne domysły i znajduję w tym przyjemność. W końcu co w tym złego? > Inaczej musiałbyś być wyznawcą wszystkich istniejących na świecie religii. Bo "to może być prawda". I jeszcze wymyślać własne. Bez sensu. Nie wyznaję żadnej, jestem agnostykiem. To, co opowiadają religie oczywiście w pewnym zakresie może być prawdą, ale ja nie mam żadnych możliwości aby to sprawdzić, więc owszem - mówię "być może", ale niczego nie wyznaję. To właśnie jest kwintesencja mojej filozofii podejścia do życia i nauki. Są dowody - przyjmuję za prawdę, nie ma dowodów, a tylko spekulacje - mówię "być może" i czekam na dowody. Jak się nie doczekam, to nigdy nie uznam tego za prawdę. Jak na razie jeszcze się nie zawiodłem na tej filozofii :) Odpowiedz Link Zgłoś
pioc2 Re: Za dużo ponoć, quancie. 24.01.10, 14:45 quant34 napisał: > Zjawisko albo istnieje, albo nie i to w > sposób niezależny od tego czy potrafimy je udowodnić. problem w tym, że łatwo sprawdzić, czy homeopatia działa, czy też nie - w podwójnie ślepej próbie. Wielokrotnie już to sprawdzano. Nie działa. Koniec, kropka. Nie ma tu nic do rzeczy to, że mogą istnieć jakieś zjawiska, o których jeszcze filozofom się nie śniło. Odpowiedz Link Zgłoś
uberjam Celebryci plotą o nauce 21.01.10, 12:32 nie ma sie czemu dziwic; te gwiazdy to aktorzy, piosenkarze i prezenterzy telewizyjni. do czasu zredefiniowania 'gwiazd' swiat bedzie zalewany przemysleniami ograniczonych umyslowo piosenkarek, nie majacych nic do powiedzenia pogodynek, prezenterow reklamujacych konkursy sms i domoroslych aktorek zakochanych w tancu. no ludzie - sami te gwiazdy tworzycie! obudzcie mnie, jak powstana gwiazdy intelektu! (wiem, raczej sie juz nie obudze..) Odpowiedz Link Zgłoś
gnago Celebryci plotą o nauce 21.01.10, 14:56 Cny Adamie. Mądry wie że niekiedy nie wie, to i milczy. Głupi nie zna się a zabiera głos o wszystkim. Przykład z arszenikiem był zabójczy. Analogicznie : Jak poczuje pan zapach kału to faktycznie ma pan jego cząstkę w nosie. A pan histeryzuje jakby miał nim wypchane nozdrza. A sądząc po artykule również czaszkę Odpowiedz Link Zgłoś
ofiara_przemian Celebryci to po prostu znani idioci 21.01.10, 15:11 I że jakoś nie przyjdzie im do głowy, żeby odstawić narkotyki, nie nadużywać alkoholu, wysypiać się zamiast biegać po nocnych klubach i zadbać o higienę seksualną, która polega na nie dupczeniu się z przypadkowym osobnikiem, którego imienia się potem nie pamięta. Odpowiedz Link Zgłoś
framberg Celebryci plotą o nauce - na parginesie 21.01.10, 16:55 Cyt. Gwyneth Paltrow podzieliła się z fanami następującym spostrzeżeniem o wyższości żywności organicznej nad innymi... Otóż żywność organiczna nazywa się w Polsce, i po polsku, żywnością ekologiczną. Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart Błąd w tłumaczeniu. 21.01.10, 17:34 Organic food to jest po prostu żywność naturalna, zwana w Polsce marketingowo "żywnością zdrową". Niestety znaczenie organic - naturalny jest polskim "tłumoczom" obce, stąd takie potworki jak "wzrost organiczny" (a powinien być wzrost naturalny). Inne przykłady takich bezmyślnych kalek to "tłumoczenia" zwrotów "fifth element" (czyli piąty żywioł) albo vanilla options (czyli opcje proste, bez udziwnień). Niestety, kiedy "tłumoczy" idiota, który sądzi, że zna język, powstają "piąte elementy" czy inne "opcje waniliowe"... Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: Błąd w tłumaczeniu. 21.01.10, 17:53 niby prawda, ale nazwanie zywnosci uprawianej "organicznie" zywnoscia "naturalna" prowadzi do prostej konkluzji, ze pozostala zywnosc naturalna nie jest. czyli jaka, sztuczna? Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart Prawie dokładnie tak. 22.01.10, 12:40 > niby prawda, ale nazwanie zywnosci uprawianej "organicznie" > zywnoscia "naturalna" prowadzi do prostej konkluzji, ze pozostala > zywnosc naturalna nie jest. czyli jaka, sztuczna? Dokładnie tak. Jest modyfikowana, czyli nienaturalna (bo nie występująca wcześniej w naturze).* Mówienie o żywności "organicznej" i "nieorganicznej" jest bez sensu. Każde mięso jest organiczne - zarówno w znaczeniu, że 1) pochodzi od organizmu 2) opiera się na związkach węgla Natomiast czy każde mięso jest naturalne? Np. pochodzące od genetycznie modyfikowanego kurczaka z genami świni i jakiegoś owada? ;) Takie mięso nie jest organic - czyli nie jest naturalne. Stąd poprawne tłumaczenie "organic" w kontekście żywności, kosmetyków, a nawet wzrostu gospodarczego to "naturalny". To tłumaczenie jest oczywiste dla każdego, kto spędził choć chwilę w Stanach. Zauważ właśnie na przykład "organic growth". Chodzi właśnie o zdrowy, naturalny wzrost własnymi siłami. Bez modyfikacji, polepszaczy, inżynierii finansowej pod postacią fuzji... :D Pozdrawiam. * P.S. Abstrahuję od tego, że "modyfikować genetycznie" można przez zwykły dobór i hodowlę, ale to inna historia... :):) Odpowiedz Link Zgłoś
miskidomleka Re: Prawie dokładnie tak. 22.01.10, 14:39 aegis_of_heart napisał: > Abstrahuję od tego, że "modyfikować genetycznie" można przez zwykły dobór i hodowlę, ale to inna historia... :):) Czemuż abstrahujesz? Czy mięso ze świni, której genom został zmodyfikowany przez tysiące lat hodowli, jest naturalne? A tzw. żywność "organiczna" jest definiowana nie tylko przez brak GMO, ale także przez nieużywanie (czy raczej używanie tylko dozwolonych) nawozów i pestycydów. Co jest "naturalnego" w takiej definicji? Ale zgadzam się, że "organiczna" jest kompletnie bez sensu. Podobnie jak uzywane w Polsce "zdrowa żywność". Czy inna jest chora? Ale za to nazwa uczciwa "żywność znacznie droższa choć nie wartościowsza od zwykłej" jest za długa i kiepska marketingowo :-) Odpowiedz Link Zgłoś
executioner Celebryci plotą o nauce 21.01.10, 16:57 > Sława nie uchroniła ich przed głupotą Brak sławy nie gwarantuje mądrości. Co widać po autorze artykułu. Odpowiedz Link Zgłoś
4v zanim Autor zacznie coś obśmiewać, niech się... 21.01.10, 17:29 ... odrobinę dokształci. Ocet faktycznie jest bardzo zdrowy; no ale jeśli komuś ocet kojarzy się z tym białym... czymś, co za komuny stało na półkach sklepowych, to gratuluję stanu umysłu, oraz wiedzy. Resztki ciężkostrawnego pokarmu faktycznie potrafią zalegać w organizmie przez lata. radzę wpisać w google "kamienie kałowe" i chłonąć, chłonąć tę wiedzę.... oczywiste, że celebryci mają ze sobą całą świtę specjalistów, których jedynym zadaniem jest pompowanie kasy na linii celebryta->zleceniodawca (zwykle koncern, czasem jakiś prawnik, lub pośrednik); wiadomo, że żeby celebrytę porządnie wypompować, trzeba mu różnych rzeczy naopowiadać - matactw, krętactw, półprawd. Ale część z tych rzeczy to (może nieco przesadzone) fakty. A z faktów porządny dziennikarz nie powinien się naśmiewać... Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: zanim Autor zacznie coś obśmiewać, niech się. 21.01.10, 17:51 aha. zamiast w google, zajrzalem do wiki, gdzie zebrano liste "zarzutow" pod adresem slynnego wyplukiwania owych kamieni, cytuje: Krytyka metody płukania * brak podstaw do stosowania * kamienie kałowe powstają u starych, wyniszczonych, leżących chorych; nie występują u osób w średnim wieku bez poważnej choroby[potrzebne źródło] * wykorzystywanie osób z dolegliwościami nerwicowymi i psychosomatycznymi * efekt placebo * jeśli zabieg "całkowicie usuwa zalegające kilkanaście kilogramów kamieni kałowych", należałoby się spodziewać takiego spadku masy ciała * nie ma zjawiska przylepiania się mas kałowych do ściany jelita, masy te zalegają w atonicznym jelicie grubym, lub jelito jest na nich obkurczone[potrzebne źródło] * żadne z postulowanych toksycznych działań nie zostało naukowo udowodnione i ma na celu dodatkowe wzbudzenie strachu o własne zdrowie i lepsze zmodyfikowanie efektu placebo * podobny efekt można uzyskać stosując metodę znaną już średniowiecznej medycynie i praktycznie bezpłatną, czyli lewatywę * nie przedstawiono przyczyny/mechanizmu autointoksykacji, jeśli jest to zjawisko powszechne, należałoby się go także spodziewać u zwierząt ale widac kazdy musi w cos wierzyc, ty np. przeplukuj sobie octem co tam chcesz, jesli ci to pomaga... natomiast grozne jest przedstawianie tych basni jako prawdy objawionej. Odpowiedz Link Zgłoś