Gość: Science Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: 150.254.81.* 27.02.04, 14:05 Jestem samodzielnym pracownikiem naukowym Wyższej Uczelni. Najwięcej problemów ze zrobieniem tzw. kariery naukowej miałem z ludźmi, którzy czas swój poświęcali nie na badania naukowe i rozwój intelektualny, ale na tworzenie nieformalnych struktur, grup wzajemnego wsparcia, wspólnoty interesów. Do grupy tej należy bezpośrednie zaplecze profesorów tytularnych, które szykuje się do przejęcia stanowisk: kierowników zakładów, dziekanów, prodziekanów itp. Cechą wspólną tej grupy, jest żenujący poziom intelektualny i etyczny, problemy z dydaktyką, mizeria dokonań naukowych (określanych w miarę obiektywnymi kryteriami, jak ilość publikacji, Impact Factor czasopism, ilość cytowań, udział w konferencjach międzynarodowych, „invited lectures” itp.). By utrzymać się na „rynku naukowym” miernota musi współdziałać i eliminować konkurencję. Ci, którzy czas swój poświęcają pracy naukowej, nie mają w konkurencji z nimi żadnych szans. Co gorsze, stanowią dla nich poważne zagrożenie, bowiem mizeria ich dokonań jest szczególnie widoczna na tle dokonań innych. Prof. Urbańczyk pisze: „Niedostatki kariery naukowej rekompensuje się często karierą administracyjną.” Karierę administracyjną powinny robić sekretarki, a nie kadra naukowa. Kierowanie sprzątaczkami, organizowanie przetargów, pisanie wniosków, logistyka – to zadania dla kierowników administracyjnych, a nie dla naukowców. Należy oddzielić funkcje administracyjne od naukowych, a dodatki funkcyjne przekazać na płace dla sekretarek i kierowników administracyjnych. Kadra naukowa (niezależnie od tytułu i stanowiska) powinna być oceniana według dokonań naukowych. Ocena ta powinna mieć przełożenie na wysokość pensji, podział środków na badania własne i działalność statutową. W przypadku braku aktywności powinna skutkować rozwiązaniem umowy o pracę. Habilitacja powinna być bezwzględnie utrzymana, przy czym należy zrezygnować z recenzji i kolokwium habilitacyjnego, bowiem mogą służyć eliminowaniu ludzi wartościowych będących poza układem. Habilitacja jest rekomendacją możliwości podjęcia samodzielnej, efektywnej pracy naukowej, działalności dydaktycznej na poziomie wykładów, kierowania magistrantami i doktorantami. Jest to ostatnie sito umożliwiające wyeliminowanie ludzi, którzy nie są kreatywni naukowo. O przyznaniu tytułu dr hab. powinny decydować obiektywne kryteria (patrz wyżej) i jasno sprecyzowane przepisy w tym względzie (np. ilość samodzielnych publikacji). Należy wprowadzić pojęcie efektywnej ilości publikacji: suma ilości publikacji, przy czym każda dzielona przez ilość współautorów. Jest jeszcze jeden interesujący symptom opisywanej grupy pracowników funkcjonujących na wyższych uczelniach ("administratorów"): specyficzne podejście do komputera. Brak kreatywności próbują nadrabiać sprawnością obsługi komputera, proces dydaktyczny redukują do nauki obsługi programów, a działalność naukową do wprowadzania danych na wejściu i publikowania danych na wyjściu. Komputer może wspomóc mózg w badaniach naukowych, ale nigdy go nie zastąpi, bowiem istotą działalności naukowej jest kreatywność, zmiana obowiązujących paradygmatów, wdrażanie nowych technologii, a nie sprawna obsługa komputera. Studia, to ostatnia okazja by nauczyć się kreatywnie myśleć, znajdować i rozwiązywać problemy, wyrażać swoje poglądy, to nie kurs obsługi. Jednak by nauczać „jak myśleć” trzeba wpierw mieć własne przemyślenia. Jeżeli polityka "administratorów" będzie kontynuowana, wprowadzą w szkole podstawowej naukę obsługi kalkulatora zamiast lekcji matematyki. Ostatnio odbywają się konsultacje na linii Ministerstwo Nauki – Uczelnie Wyższe, dotyczące wprowadzenia zmian w ich funkcjonowaniu. Jeżeli w konsultacjach tych uczestniczą „administratorzy”, a nie „naukowcy” to tylko mogę domyśleć się jakie zmiany zostaną wprowadzone: dalej preferujące selekcję negatywną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Meg Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 14:15 Absolutnie się zgadzam z tym, że naukowcy nie powinni robić kariery w administracji, a przynajmniej nie w kierowaniu sprzątaczkami - od tego powinni być kierownicy administracji. Niestety, to zdarza się bardzo rzadko. Z przykrością patrzę, jak ludzie, którzy powinni zajmowac się czymś konstruktywnym "spalają się" na stanowisku Dyrektora, użerając z administracją uczelnianą i papierami. U mnie nikt sie do takiej "fuchy" nie pcha, to raczej są nagonki i błagania, żeby ktoś chciał zostać dyrektorem. Trzeba jednak przyznać, że naprawdę wielu "młodych pracowników nauki" nie chce przyjąć do wiadomości (już nie mówię o zastosowaniu), że żeby się utrzymać na jakim-takim poziomie, to trzeba to robić 10 godzin dziennie. Naprawdę na dole też panuje marazm (nie wszędzie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Bezsensy IP: 146.21.1.* 27.02.04, 16:00 Podajesz liste wielu sugestii, tyle ze co najmniej lekko podejrzanych. Za wzgledy na dlugos listu skomentuje tylko najswiatlejsze. Gość portalu: Science napisał(a): > Jestem samodzielnym pracownikiem naukowym Wyższej Uczelni. Najwięcej [...] > aktywności powinna skutkować rozwiązaniem umowy o pracę. Habilitacja powinna > być bezwzględnie utrzymana, przy czym należy zrezygnować z recenzji i > kolokwium habilitacyjnego, bowiem mogą służyć eliminowaniu ludzi HA, ha, ha! swietne! Po pierwsze podpisujesz sie jako doskonaly przyklad zaleznosci pogladow od miejsca siedzenia. A po drugie chcesz odebrac jedyny mechanizm jaki jeszcze w miare utrymuje poziom prac habilitacyjnych. PO twojej poprawce juz tylko trzeba bedzie _cokolwiek_ napisac, wlozyc glowe w d... szefa, zaszczekac lub zamiauczec (w zaleznosci o lokalnych standardow) zeby miec dozywotni przywilej. BRAWO! No po prostu SWIETNE!!! NIEPOWTARZALNE! > naukowa. Kierowanie sprzątaczkami, organizowanie przetargów, pisanie wniosków, > logistyka – to zadania dla kierowników administracyjnych, a nie dla nauko > wców. Widzisz, skoro uwazasz ze wypelnianie wnioskow grantowych i administracja nauki powinny byc domena sekretarek to ja od razu widze ze nie napisales ani jednego podania grantowego i nie mailes do czynienia z ani jednym krnabrnym doktorantem. I mimo to jestes _niezaleznym_ pracownikiem naukowym? Niezaleznycm od czego? Bo na pewno nie od budzetu panstwa! -------------- ponizej to juz wlasciwie przycinki osobiste ale az trudno sie powstrzymac... -------------- > jasno sprecyzowane przepisy w tym względzie (np. ilość samodzielnych > publikacji). Należy wprowadzić pojęcie efektywnej ilości publikacji: suma > ilości publikacji, przy czym każda dzielona przez ilość współautorów. Jest Obawiam sie ze z twoimi publikacjami tez nie jest najlepiej skoro nie wspominasz o impact faktorze. POza tym ilosc autorow w publikacjach technicznych i medycznych jest zawsze bolesnie wysoka. Aczkolwiek zgadzam sie zaadniczo z wnioskiem o koniecznosci rozliczania, nie chccailbym abys to Ty dyktowal tak uproszczone metody. > na wyższych uczelniach ("administratorów"): specyficzne podejście do komputera. > Brak kreatywności próbują nadrabiać sprawnością obsługi komputera, proces > dydaktyczny redukują do nauki obsługi programów, a działalność naukową do > wprowadzania danych na wejściu i publikowania danych na wyjściu. Komputer może > wspomóc mózg w badaniach naukowych, ale nigdy go nie zastąpi, bowiem istotą > działalności naukowej jest kreatywność, zmiana obowiązujących paradygmatów, > wdrażanie nowych technologii, a nie sprawna obsługa komputera. Studia, to Widzisz, gdybys czytal te dyskusje uwaznie to dowiedzialbys sie, ze w Polsce sa tacy szefowie katedr ktorzy w ogole nie potrafia obslugiwac komputera, nie mowia po angielsku, a nawet rosyjskiego tez juz zapomnieli. Wiec moze bys tak zaczal od podstaw a nie marudzil o wielkich ideach. Wielkie idee polaczone z brakiem umiejetnosci "wprowadzenia danych do komputera i publikowania danych na wysciu" nie moga byc kreatywna. Nie znam czasopism ktore by obecnie przyjmowaly do publikacji rekopisy w scislym sensie tego slowa czyli napisane recznie piorem. JAk zes Ty zrobil te swoja habilitacje. Sekretarka ci przepisala na maszynie? Podsumowywujac, wielkie slowa piszesz tylko ze bez sensu! > ostatnia okazja by nauczyć się kreatywnie myśleć, znajdować i rozwiązywać > problemy, wyrażać swoje poglądy, to nie kurs obsługi. Jednak by nauczać „ > myśleć” trzeba wpierw mieć własne przemyślenia. Jeżeli Obawaim sie ze ty, wbrew wlasnym slowom, komputer potrafisz obslugiwac, tylko jeszcze nie przemyslales do konca ;->. No chyba ze jesze masz zawrot glowy po kolokwium habilitacyjnym. > jakie zmiany zostaną wprowadzone: dalej preferujące selekcję negatywną. No, jesli posluchaja Twoich ideizmow to tak! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagorski to cwok KARIERA NIKODEMA DYZMY IP: *.mad.east.verizon.net 27.02.04, 15:11 tajnedokumenty.com/gis1.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Mamma nie zawracaj d... prywatna wojna z Zagorskim IP: 146.21.1.* 27.02.04, 15:16 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw DOKĄD ZMIERZA NAUKA IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 27.02.04, 18:16 To fragmenty manifestu autorstwa -Józef Wieczorek , Cezary Wójcik - Petryfikacja czy zmiana systemu? , który nie może się przebić do mediów, ale jest programem tworzonego NIEZALEŻNEGO STOWARZYSZENIA na RZECZ NAUKI I EDUKACJI W POLSCE Stan obecny – stan niepokoju ................................ Transformacja ustrojowa prawie zupełnie ominęła środowisko nauki i państwowego szkolnictwa wyższego. W latach stanu wojennego wiele osób o niezależnych poglądach zmuszonych było do odejścia z polskich uczelni, podczas gdy awansowali ludzie usłużni wobec reżimu komunistycznego selekcjonowani według kryterium „mierni, bierni ale wierni”. To oni i ich lojalni wychowankowie stanowią niestety dalej trzon kadr naukowych hamujących rzeczywiste przemiany, które by ten układ mogły naruszyć. Pomimo tego w Polsce wciąż pracują wybitne osobistości naukowe i dobre grupy badawcze. Niestety, panuje u nas tendencja do równania w dół, zamiast do promowania tych najlepszych. Tendencji tej sprzyja hierarchiczny system tytułów i stanowisk naukowych, w którym o jakości danego uczonego w oczach zarówno społeczeństwa, jak i władz nie świadczy jego dorobek mierzony publikacjami w recenzowanych czasopismach zagranicznych i efekty edukacyjne, lecz ilość dożywotnio nadanych tytułów przed nazwiskiem. Prezydencki projekt petryfikacji systemu System nauki i edukacji należałoby kompleksowo zmienić, dostosować przynajmniej do standardów UE, a docelowo kierować się na najefektywniejszy system nauki jaki wypracowano w USA. Niestety brak jest ogólnej przyszłościowej wizji systemu nauki i edukacji w Polsce a rektorzy nawołujący niekiedy do dyskusji na temat reform nauki i edukacji na ogół dyskutować nie chcą na szerszym forum, a co najwyżej we własnym gronie. Stan nauki i edukacji to problem dotyczący całego społeczeństwa i taka hipokryzja, jednej korporacji roszczącej sobie pretensje do miana elity intelektualnej narodu, jest nieakceptowalna. Potrzebna jest ogólnospołeczna debata nad całościową reformą a nie podawanie wycinkowych rozwiązań do milczącej akceptacji. Społeczeństwo jest informowane przez korporację profesorów, że z konieczności dostosowywania się do standardów unijnych opracowany został tzw. prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyższym. A trzeba wiedzieć, że jest to projekt niezgodny z tzw. kartą bolońską, bo jest moralnie i intelektualnie uzależniony od czynników politycznych. Zatem ewentualne przyjęcie go w parlamencie może być zaskarżone do Trybunału Europejskiego. Projekt zresztą petryfikuje dotychczasową hierarchię stopni i tytułów naukowych tak odmienną od rozwiązań europejskich i amerykańskich, w tym takiego reliktu ubiegłej epoki jak habilitacja, czy takiego kuriozum jak profesor ‘belwederski’.. ......... Czy jest wyjście ? Niewątpliwie konieczne jest przeprowadzenie w Polsce reformy nauki i edukacji w oparciu o gruntowne rozwiązania systemowe. Bez powiązania nauki i edukacji z gospodarką i otwarciem się na sprawdzone rozwiązania zachodnie nie jest to możliwe. ............. Szkoły nie mogą być fabrykami bezwartościowych nierzadko dyplomów, lecz winny kształcić kreatywną kadrę dla gospodarki opartej na autentycznej nauce. Nie może być tolerowana wieloetatowość profesorów i bezetatowość doktorów. Na to nie stać żadnego kraju, nawet mocarstwa gospodarczego. Należy zlikwidować relikty poprzedniego systemu tj. znieść habilitację i profesury ‘belwederskie’ zaostrzając jednocześnie wymagania stawiane kandydatom do stopnia doktora. Profesura powinna być jedynie stanowiskiem nadawanym przez uczelnię osobom wygrywającym autentyczny konkurs. O kwalifikacjach kandydata na stanowisko profesora powinien decydować jedynie jego dorobek naukowy oceniany przez gremia międzynarodowe, a nie tytuły i koneksje, czy działalność polityczna, jak to ma miejsce i obecnie. Takie zmiany stworzyłyby odpowiedniejsze warunki do powrotu polskich naukowców pracujących za granicami, którzy obecnie nie mają po co do kraju wracać (niekiedy dobrze opłacany amerykański profesor musiałby pracować w Polsce na etacie co najwyżej adiunkta, o ile w ogóle byłby zatrudniony). Możliwy kontakt jozef.wieczorek@interia.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ wspaniale, ale dalej od politycznych rozdzialow IP: 146.21.1.* 28.02.04, 18:54 Prawie w calosci sie podpisuje z drobnymi uwagami. Niestety wciaz anonimowo. > Transformacja ustrojowa prawie zupełnie ominęła środowisko nauki i państwowego > szkolnictwa wyższego. W latach stanu wojennego wiele osób o niezależnych > poglądach zmuszonych było do odejścia z polskich uczelni, podczas gdy > awansowali ludzie usłużni wobec reżimu komunistycznego selekcjonowani według > kryterium „mierni, bierni ale wierni”. To oni i ich lojalni wychowa Nie jestem pociotkiem SLD, ale komunizmu w PRL chyba nie bylo, nawet w Rosji nie udalo sie im go wprowadzic. Nauka nie jest politczna ani na prawo ani na lewo. Prosze nie bijcie wylacznie w dzwon prawicy. Polityczne mowy w te czy we wte raza, i to chyba nie tylko mnie. Emigrowali i ci z prawicy i ci z lewicy czasm politycznie czasem dletego ze meili dojscie po paszport a najczesciej po prostu za chlebem (innym). Jesli moge sugerowac rospoczecie to cos w stylu "historia i czeste przemiany spoleczne pozbawily polske najbardziej wartosciowej kadry naukowej", "elementy przestarzalego systemu stopni naukowych i rozliczania wynikow stoja nie tylko na przeszkodzie dalszemu rozwojowi nauki polskiej ale efektywnie pozbawiaja ja zywego kontaktu z nauka swiatowa". "sprzyja to bezpowrotnemu drenazowi mozgow oraz negatywnej selekcji wsrod pozostajacej w Polsce kadry naukowej" > Społeczeństwo jest informowane przez korporację profesorów, że z konieczności > dostosowywania się do standardów unijnych opracowany został tzw. prezydencki > projekt ustawy o szkolnictwie wyższym. A trzeba wiedzieć, że jest to projekt > niezgodny z tzw. kartą bolońską, bo jest moralnie i intelektualnie uzależniony > od czynników politycznych. Zatem ewentualne przyjęcie go w parlamencie może > zaskarżone do Trybunału Europejskiego. Projekt zresztą petryfikuje > dotychczasową hierarchię stopni i tytułów naukowych tak odmienną od > rozwiązań europejskich i amerykańskich, w tym takiego reliktu ubiegłej epoki > jak habilitacja, czy takiego kuriozum jak profesor ‘belwederski’.. SWIETNE! > Możliwy kontakt jozef.wieczorek@interia.pl Z wyrazami szacunku, JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 28.02.04, 21:09 DZiekuję, ale ten wpis tylko potwierdza,że potrzebna jest CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI czego obecni decydenci boją się jak ognia a nawet bardziej. To potwierdza jak to siedzi w ludziach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Ja jestem zwolennikiem grubej kreski IP: 146.21.1.* 28.02.04, 21:37 Ja wole patrzec w przod. "Co bylo to sie nie odstanie. Tylko to czego jeszcze nie ma to mozna poprawic". (Jesli kogos nieswiadomie nie zacytowalem to mozna mnie cytowac... :) Laczac elementy polityczne do dyskusji nad stanem nauki dzieliecie jeszcze bardziej i tak podzielone srodowisko. Niewiele to pomoze. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Ja jestem zwolennikiem nauki sensu stricto IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 08:30 Oczywiście tylko amnezja moze nas uratować!. To jest jedyne remedium na zrobienie kariery w nauce polskiej. Nauka polska podobnie jak nauka radziecka zostala slusznie wyodrębniona z nauki sensu stricto gdyz tak się do niej ma jak demokracja socjalistyczna do demokracji czyli jak krzeslo elektryczne do krzesla. Oczywiście historia a takze rzeczywistośc wspołczena w nauce polskiej ma być falszowana (bez używania słów komunizm , stan wojenny i innych niecenuzralnych wyrażeń) bo taka jest istota tej 'nauki' W takiej nauce można bez problemu zrobić karierę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Nie rozumiem! IP: 146.21.1.* 29.02.04, 13:31 Gość portalu: jw napisał(a): > Oczywiście tylko amnezja moze nas uratować!. To jest jedyne remedium na > zrobienie kariery w nauce polskiej. To jest dla nie zupelnie niezrozumiale stwierdzenie. JAka amnezja? zapomnienie wszystkiego, wlacznie z tym jak sie nazywamy i tabliczka mnozenia. Trudno mi zobaczyc w tym jakiekolwiek rozwiazanie. W przeciwienstwie do postawienia grubej kreski ktora w zalozeniu miala byc _zamknieciem_ bolocych i jatrzacych spraw tak jak sa i zaprzestanie bezproduktywnego rozgrzebywania przeszlosci. Przyszlosc jest o wiele ciekawsza. Nie jest wazne kto i dlaczego zepsul, wazne jest kto ma lepszy pomysl na przyszlosc. Kazy uczy sie na bledach wiec moze warto zaprosic do dyskusji decydentow sprzed lat oni wiedza co poszlo zle a swoije emerytury i tak juz maja, wiec takie glosy ja prof. Urbanczyka maj szanse wskazac (jak w jego obecnej wypowiedzi o natralnym dostaniu profesury z litosci pare lat po habilitacji) co jest zle i patologiczne. To sa w wiekszosci bardzo inteligentni ludzie. Ich takze trzba pytac, bo choc moze juz niczego nowego nie wymysla sa pelni doswiadczen ktore sie moga przydac. > Nauka polska podobnie jak nauka radziecka zostala slusznie wyodrębniona z > nauki sensu stricto gdyz tak się do niej ma jak demokracja socjalistyczna do > demokracji czyli jak krzeslo elektryczne do krzesla. Porownywanie PRL do narzedzia ekzekucji jest bardzo tendencyjne! Czyzby nie za dlugo byl Pan w USA i zaczyna widziec tylko czarne i biale i niczego posrodku? Ludzie musieli zyc tam gdzie sie urodzili. Zostawmy historie historym a jeszcze lepeij archeologom. Dopiero z czasem nabiera sie perpektywy. > Oczywiście historia a takze rzeczywistośc wspołczena w nauce polskiej ma być > falszowana (bez używania słów komunizm , stan wojenny i innych niecenuzralnych > wyrażeń) bo taka jest istota tej 'nauki' W takiej nauce można bez problemu > zrobić karierę. Wiec pietnujmy to co jest zle TU i TERAZ bez uzywania slow "niecenzuralnych". Laczmy a nie dzielmy. Tylko tyle! Zostawemy sympatie polityczne na boku. Kazdy am ma prawo glosowac jak chce za kotara lokalu wyborczego - rowniez naukowcy. Ale nie widze powodu aby glosowac na rektora uczelni za/czy przeciw wylacznie dlatego ze ma habilitacje sprzed 20 czy 30 lat i czy byl w PZPR! Nie czepiajmy sie ludzkich wad, tworzmy mechanizmy jak wykorzystywac dobre strony kazdego z nas! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
dinos88 Re: Ja też nie rozumiem! 02.03.04, 13:04 Gość portalu: JZ napisał(a): > Gość portalu: jw napisał(a): > > Oczywiście tylko amnezja moze nas uratować!. To jest jedyne remedium na > > zrobienie kariery w nauce polskiej. > To jest dla nie zupelnie niezrozumiale stwierdzenie. JAka amnezja? zapomnienie > > wszystkiego, wlacznie z tym jak sie nazywamy i tabliczka mnozenia. Trudno mi > zobaczyc w tym jakiekolwiek rozwiazanie. W przeciwienstwie do postawienia > grubej kreski ktora w zalozeniu miala byc _zamknieciem_ bolocych i jatrzacych > spraw tak jak sa i zaprzestanie bezproduktywnego rozgrzebywania przeszlosci. > Przyszlosc jest o wiele ciekawsza. Nie jest wazne kto i dlaczego zepsul, wazne > jest kto ma lepszy pomysl na przyszlosc. Bardzo dobrze. Idac tym tropem można wnioskować o wypuszczanie z więzień przestepców, bo przeciez "Nie jest wazne kto i dlaczego zepsul, wazne jest kto ma lepszy pomysl na przyszlosc. " To oczywiste przerysowanie, ale bez sprowadzenia takich wypowiedzi do absurdu nie da sie niestety dyskutowac. To jest zakwestionowanie sensownosci np. wyborów do sejmu. Nalezałoby bowiem patrzec w przyszłosc i dać obecnie rządzacym nowa szanse, a przynajmniej konsultowac z nimi co nalezy robic (bo oni wiedzą jakie popełnili błedy). TAK NIE MOŻNA!! Kazy uczy sie na bledach wiec moze > warto zaprosic do dyskusji decydentow sprzed lat oni wiedza co poszlo zle a > swoije emerytury i tak juz maja, wiec takie glosy ja prof. Urbanczyka maj > szanse wskazac (jak w jego obecnej wypowiedzi o natralnym dostaniu profesury z > litosci pare lat po habilitacji) co jest zle i patologiczne. To sa w wiekszosci > > bardzo inteligentni ludzie. Ich takze trzba pytac, bo choc moze juz niczego > nowego nie wymysla sa pelni doswiadczen ktore sie moga przydac. > > > > Nauka polska podobnie jak nauka radziecka zostala slusznie wyodrębniona z > > nauki sensu stricto gdyz tak się do niej ma jak demokracja socjalistyczna > do > > demokracji czyli jak krzeslo elektryczne do krzesla. > Porownywanie PRL do narzedzia ekzekucji jest bardzo tendencyjne! Czyzby nie za > > dlugo byl Pan w USA i zaczyna widziec tylko czarne i biale i niczego posrodku? > Ludzie musieli zyc tam gdzie sie urodzili. Zostawmy historie historym a jeszcze > > lepeij archeologom. Nie wiem kim jest Autor tej wypowiedzi, ale jestem załamany tymi stwierdzeniami. Jak się cos spieprzyło to sie za to ODPOWIADA, a nie odsyła do archeologii. Ja proponuję wypieprzyć wszystkich prokuratorów i sędziów i zastapic ich archeologami, a co najmniej historykami (aby mieli właściwa perspektywę). Ja daleki jestem od żądzy rozliczania wszystkiego co można, ale takie głosy prowokują ten ton wypowiedzi. To jest prowokowanie do skrajnych osądów!! Dopiero z czasem nabiera sie perpektywy. > > > > Oczywiście historia a takze rzeczywistośc wspołczena w nauce polskiej ma b > yć > > falszowana (bez używania słów komunizm , stan wojenny i innych > niecenuzralnych > > wyrażeń) bo taka jest istota tej 'nauki' W takiej nauce można bez problemu > > > zrobić karierę. > Wiec pietnujmy to co jest zle TU i TERAZ bez uzywania slow "niecenzuralnych". Alez to własnie usiłujemy robić. I nie da sie tego oddzielic od tego co było. Zreszta to TU i TERAZ nie istnieje; to może byc ew. jakis PUNKT w czasoprzrestrzeni (zdarzenie) a rozmawiac można o sytuacjach, które z definicji maja i niezerowy czas trwania i zajmuja jakąś przestrzen. To sa tanie slogany, z zupełnie innej bajki. > Laczmy a nie dzielmy. Tylko tyle! Zostawemy sympatie polityczne na boku. Kazdy > > am ma prawo glosowac jak chce za kotara lokalu wyborczego - rowniez naukowcy. > Ale nie widze powodu aby glosowac na rektora uczelni za/czy przeciw wylacznie > dlatego ze ma habilitacje sprzed 20 czy 30 lat i czy byl w PZPR! Nie czepiajmy > sie ludzkich wad, tworzmy mechanizmy jak wykorzystywac dobre strony kazdego z > nas! > > JZ TAK NAPRAWDĘ NIE MOŻNA!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ 1,2 lata, nie 20 temu! IP: 146.21.1.* 02.03.04, 16:21 dinos88 napisał: > Bardzo dobrze. Idac tym tropem można wnioskować o wypuszczanie z więzień > przestepców, bo przeciez "Nie jest wazne kto i dlaczego zepsul, wazne Nie, przestepcy zostali zlpani, osadzenie i skazani. wysilek zostal wykonany. Ty wolasz o nowe sady i wyroki! > jest kto ma lepszy pomysl na przyszlosc. " To oczywiste przerysowanie, ale bez > sprowadzenia takich wypowiedzi do absurdu nie da sie niestety dyskutowac. To to proby przerysowania sa niejekrotnie _same_ absurdem. taka sama roznica jak miedzy karykatura lub obrazem. > jest zakwestionowanie sensownosci np. wyborów do sejmu. Nalezałoby bowiem > patrzec w przyszłosc i dać obecnie rządzacym nowa szanse, a przynajmniej > konsultowac z nimi co nalezy robic (bo oni wiedzą jakie popełnili błedy). TAK > NIE MOŻNA!! Tak, mozna i nalezy robic, nalezy rozliczac tylko tych ktorzy robia ciagle zle i w szczegolnosci tych na ktorych pada podejrzenie ze ich bledy byly wylacznie na ich korzysc. TU i Teraz, moze rok czy dwa w przeszlosc. Od reszty trzba sie uczyc jak oni to zrobili ze nikt im niczego nie mogl zrobic. Zapytani z czystj proznosci opowiedza - dzieki temu jest szansa pozbyc sie zych mechanizmow. Ludzie sa tylko tacy jak im pozwala biezace prawo. > Nie wiem kim jest Autor tej wypowiedzi, ale jestem załamany tymi > stwierdzeniami. Jak się cos spieprzyło to sie za to ODPOWIADA, a nie odsyła Nie, czasem mozna przejsc nad pewnymi rzeczami do "porzadku dziennego" i zaczac od nowa lub inaczej. Najczesciej jest to bardziej skuteczne niz grzbanie sie w tym kto zawinil. A ci co zawinili, nie zagrozeni kara, chetnie powiedza co bylo zle! Swiat potoczy sie do przodu! A pan co proponuje sciganie winnych do trzeciego pokolenia? > archeologii. Ja proponuję wypieprzyć wszystkich prokuratorów i sędziów i > zastapic ich archeologami, a co najmniej historykami (aby mieli właściwa > perspektywę). Ja daleki jestem od żądzy rozliczania wszystkiego co można, ale > takie głosy prowokują ten ton wypowiedzi. To jest prowokowanie do skrajnych > osądów!! Latwo daje sie PAn prowokowac - i to mnie martwi. Zostawmy groby w spokoju! mniej bedzie okazji do prowokowaania! > Zreszta to TU i TERAZ nie istnieje; to może byc ew. jakis PUNKT w > czasoprzrestrzeni (zdarzenie) a rozmawiac można o sytuacjach, które z > maja i niezerowy czas trwania i zajmuja jakąś przestrzen. To sa tanie TU i TERAZ to pare lat w tym kontekscie, nie ponad 20 lat temu za tzw "komuny". > TAK NAPRAWDĘ NIE MOŻNA!! Mozna, mozna! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
dinos88 Re: Ja jestem zwolennikiem grubej kreski 29.02.04, 18:58 Gość portalu: JZ napisał(a): > Ja wole patrzec w przod. "Co bylo to sie nie odstanie. Tylko to czego jeszcze > nie ma to mozna poprawic". > (Jesli kogos nieswiadomie nie zacytowalem to mozna mnie cytowac... :) > > Laczac elementy polityczne do dyskusji nad stanem nauki dzieliecie jeszcze > bardziej i tak podzielone srodowisko. Niewiele to pomoze. "Odstanie sie" jesli decydowac będą ludzie, którzy nie muszą obawiac sie o to, że siedza na nieswoim stołku. I to własnie DUŻO pomoże. Twoje rozumowanie prowadzi do jednego wniosku; nic nie róbmy, bo "skrzywdzimy" przypadkiem jakiegos cwaniaczka odsuwając go od władzy (i korytka). Takie rozumowanie prowadziłoby wprost do powrotu PRL. Ja moge byc za gruba kreska w tym sensie, aby nikogo nie wsadzać do pierdla (choć niektórym należy sie jak psu micha), ale nie za gruba kreska rozumiana jako petryfikacja obecnego burdelu. To sa dwie różne sprawy. I bez tej "Czarnej ksiegi .." czy jak toto nazwać nie da sie niczego nierstety zrobić. > > > JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ cwaniaczki sa wszedzie! IP: 146.21.1.* 29.02.04, 20:06 dinos88 napisał: > Gość portalu: JZ napisał(a): > > Ja wole patrzec w przod. "Co bylo to sie nie odstanie. Tylko to czego > "Odstanie sie" jesli decydowac będą ludzie, którzy nie muszą obawiac sie o > prowadzi do jednego wniosku; nic nie róbmy, bo "skrzywdzimy" przypadkiem > jakiegos cwaniaczka odsuwając go od władzy (i korytka). Takie rozumowanie > prowadziłoby wprost do powrotu PRL. Ja moge byc za gruba kreska w tym sensie, TAk cwaniaczki jak i zwykli nieudacznicy sa po obu stronach tej twojej kreski. Zreszta z dwojga zlego wole cwaniaczkow! Przynajmniej udowodnili ze maja mozg i cokolwiek potrafia - teraz tylko nalezy tych umiejetnosci uzyc a nie szukac dziury w calym! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE cd IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 13:07 CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI ...Chciałbym zwrócić uwagę na konieczność rozpatrzenia aktów prawnych stanu wojennego, których wprowadzenie w życie doprowadziło do osłabienia potencjału naukowego i edukacyjnego Polski, o czym do tej pory się nie mówi. Władze uczelni, korzystając z "prawa" stanu wojennego, oczyszczały uczelnie z niewygodnych osób, oskarżając je np. o negatywny wpływ na młodzież czy stawiając jakieś absurdalne zarzuty bez jakiegokolwiek uzasadnienia merytorycznego. Społeczna Komisja Pojednawcza, działająca w 1990 r., w wypadku braku chęci pojednania ze strony uczelni była bezradna, gdyż nie miała kompetencji przywracania do pracy osób niewygodnych dla władz. Środowiska naukowe i uczelniane nie zostały oczyszczone w okresie transformacji, dlatego uczelnie i jednostki naukowe pozostały skansenami nie do końca upadłego PRL. Decyzje władz niektórych uczelni jednoznacznie świadczą o wciąż aktualnej wyższości "prawa" stanu wojennego nad Konstytucją III RP. To niebywale, ale np. władze UJ odmawiają do dnia dzisiejszego wglądu w istotne akta dotyczące nauczycieli akademickich, powołując się właśnie na "prawo" stanu wojennego! Co więcej, fragmentarycznie udostępniane akta świadczą o tym, że czyszczono je i kształtowano jeszcze w latach 90. Niestety, prawdziwej historii nauki i edukacji nie można poznać bez możliwości oparcia się na dokumentach. Niektóre "historie" uczelni pomijają natomiast kontekst historyczny i brakuje w nich jakichkolwiek wzmianek o istnieniu stanu wojennego, a także informacji o skutkach stosowania "prawa" stanu wojennego dla nauki i edukacji. Najwyższy czas, aby zaczęły powstawać niezależne i zgodne z prawdą prace dotyczące okresu stanu wojennego. Na opracowanie czeka czarna księga komunizmu w nauce i edukacji obejmująca również lata 80. Jest konieczne, aby te problemy znalazły się w harmonogramie prac IPN. Józef Wieczorek - ten tekst zamieścila Rzeczpospolita i chwala jej za to, Niestety zarowno stara gwardia jak i wielu młodych nie che poznawać prawdy bo to nie jest ich interes. Nauka polska w ktorej zrobili lub chcą zrobic karierę poznawaniem prawdy się nie zajmuje, na to nie ma pieniedzy, co innego jesli chodzi o prawdy fałszowanie - wtedy z pieniedzmi nie ma problemu. Tak było w PRL i tak ma zdaje się pozstać. Równiez młodzi są za tym. Widac system edukacyjny PRL był (i jest) bardzo skuteczny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE cd IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 13:28 O.K. Prawda. Sorry, ale wyciąganie spraw sprzed 20 lat to nie jest sposób na SKUTECZNE załatwienie czegokolwiek TERAZ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Meg Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE cd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 14:26 Jednak ja trochę jw rozumiem - jak ktoś jest oskarżany przez TOTALNIE ANONIMOWĄ Komisję Dyscyplinarną, nie ma ŻADNEGO dostępu do orzeczeń, w jego oficjalnych dokumentach na uczelni nie ma śladu po decyzjach, a to są podstawy do podejmowania konkretnych decyzji (np. usunięcia z UCzelni), to ma prawo się wkurzać. Nawet po 20 latach. Tym bardziej, że nawet wtedy nie ma ABSOLUTNIE ŻADNEGO dostępu do tych materiałów. Tak naprawdę nie można się nawet bronić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE cd IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 17:10 To nie sa tylko sprawy sprzed 20 lat tylko b.aktualne. świadczą o tym kto nadal rzadzi i o tym dlaczego jest taki opór przed jakimikolwiek zmianami. Jakoś przeciwko wydawnaiu pieniędzy publicznych na pisanie np. nieprawdziwych historii nauki ostatnich 20-30 lat jakoś nikt nie protestuje. Czyli jak coś jest nieprawda to jest O.K. Tylko próba dojścia do prawdy budzi protesty. I to jest cala nauka, i to polska! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE cd IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 17:42 Przepraszam, ale nie do końca o to mi chodzło! Każdy na forum wylewa swoje żale, i słusznie JZ za to każdemu dokłada. Dyskusja na forum toczy się kolejną dobę i nic konkretnego z niej nie wynika. A szkoda, bo w ten sposób będziemy się dalej zastanawiać, czy znieść habilitację, czy nie, jakby to miało w cudowny sposób wszystko zmienić od jutra. A patologii jest tyle, że to niczego nie rozwiąże, a prawdopodobnie jeszcze pogłębi. Wolszczan parę lat temu powiedział, że dalsze pompowanie pieniędzy w ten system jest marnotrawstwem. No to KBN ufundował teleskop w RPA. A władze tak się tym przejęły, że z roku na rok tną nakłady na naukę. Znajomi Królika upichcili projekt ustawy, który przede wszystkim wydłuża o rok kadencję dotychczasowych władz i ma sprawić, że do emerytury na pewno i tak im nikt nie podskoczy. A jeżeli stara, nb. komunistyczna ustawa coś jeszcze komuś dawała, to teraz to się zabiera, wyrzucić z pracy będzie można ze spokojem każdego, nie wyłączając samodzielnych, a o wszystkim będzie decydował SENAT. To się kupy nie trzyma? Właśnie! I o to chodzi! A jak już Parlament upora się z planem Hausnera i akcesją do Unii, to obudzimy się w nowej rzeczywistości. Z nową ustawą i ręką w nocniku, niestety. Ma Pan jakąś propozycję, żeby głos tych wszystkich sfrustrowanych (czytaj: bez dojść do Królika i znajomych Królika), którzy wylewają swoje żale na tym forum, miał szansę zostać usłyszany. Ale żeby cokolwiek zwojować, trzeba skończyć wylewać swoje żale, zrezygnować z retoryki politycznej, i zacząć przedstawiać KONKRETNE propozycje zmian i KONKRETNE argumenty zbijające argumenty przeciwników. A przede wszystkim jest potrzebna dyskusja o projekcie nowej ustawy w mediach z udziałem wszystkich, którzy mają cokolwiek do powiedzenia. Ja nie neguję Pana argumentów, ale strategię dochodzenia do celu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik RÓŻOWA KSIĘGA KOMUNIZMU IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 08.03.04, 18:55 RÓŻOWA KSIĘGA KOMUNIZMU Najłatwiej byłoby przyjąć, że hitlerowcy wyszli z teutońskiej kniei, leninizm zaś wyrósł wśród dzikich stepów Azji. Tymczasem podobne interpretacje byłyby przejawem strusiej polityki. Nie wolno metafizyki ludobójstwa sprowadzać do poziomu psychopatycznych działań malarza amatora z Braunau. Nie wolno udawać, że wszystko tłumaczą patologiczne cechy osobowości Józefa Dżugaszwili. Trzeba pamiętać, iż szaleńcze wizje wywoływały swego czasu entuzjazm w kręgu intelektualistów w różnych szerokościach geograficznych. W kręgu tych entuzjastów byli znani z niezależności profesorowie, szanowani nobliści, powszechnie znani twórcy o wielkich nazwiskach. Kilku z nich miało potem odwagę przyznać się do błędów i ocenić krytycznie swój romans z totalitaryzmem. Reszta nie próbowała nawet tłumaczyć, jakie mechanizmy sprawiły, że fascynacja barbarzyństwem była tak wysoko notowana w kregach pretendujących do miana współczesnej awangardy. Józef Życiński w: Pięć dialogów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agaj Dr. WIECZOREK NIE JEST WIARYGODNY IP: 128.163.110.* 29.02.04, 19:29 Dyskusja ta zostala zainicjowana m.in. przez dr. Wieczorka, ktory tez co chwila pisze nowy manifest. Sprawdzilem jego strony internetowe i znalazlem tam wiele rzeczy ktore mi sie nie podobaly; np. stwierdzenie, ze dr. Wieczorek to "badacz prywatny" i opis zawilych osobistych konfliktow ktore dr. Wieczorek podaje za powod zwolnienia z UJ. Zyczylbym sobie, zeby reformy nauki w Polsce byly postulowane i przeprowadzane przez ludzi o uznanym i szanowanym dorobku naukowym, a nie frustratow typu dr. Wieczorek. Inaczej nie sposob odroznic checi przeprowadzenia reformy od porachunkow osobistych jak rowniez zastapienia dobrych naukowcow starszego pokolenia (tak sa tacy!!!) nieudacznikami naukowymi takimi dr. Wieczorka. Dr. Wieczorek dla mnie jest osoba niewiarygodna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw DO TOW. AGAJA IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 20:09 Dla mnie tow, agaj to osoba w pelni wiarygodna co dokumentuje fakt nie ujawniania swojego nazwiska , odwazna krytyka frustratow i nieudaczniow no i brak odpowiedzi na jego wpis. Dyskredytowanie tych którzy nazwiska ujawniaja i podwazają jedynie słuszne opinie jest powszechnym obyczajem w nauce polskiej i godnie nawiązuje do metod SB - bardzo wiarygodnych. Podaję adresy moich stron, które tow. agaj zapewne tylko z powodu roztargnienia i dla podkrślenia swojej wiarygodności nie podaje: www.geo-jwieczorek.ans.pl www.fotogeo-jwieczorek.ans.pl www.jwieczorek,.ans.pl www.mobbing-jwieczorek.ans.pl i częściowo www.naukowcy.republika.pl Byłbym wdzięczn tow. agajowi za podanie wykazu moich manifestow. Jak dotychczas napisalem tylko jeden i to z prof. Wojcikiem USA -uważanym oczywiście za frustrata i nieudacznika. By ć moze ktos sie podszywa pod moją osobe więc dobrze abym wiedzial coś więcej na temat moich manifestow pisanych co chwila !! Co do innych bzdur wypisywanych na mój temtat przez dr agaja nie widze powodu sie ustosunkowywac. Każdy może sie z moimi wypowiedziami podpisanymi imieniem i nazwiskiem zapoznać i wyrobic sobie zdanie. W przeciwieństwie do decydentow nauki polskiej ani nie ukrywam dokumentow ani moich prac, także tych ktore zrealizwaolem jako badacz pryewatny co mnie dyskedytuje w oczach tow. agaja ktory zapewne wie kto te prace finansował. bardzo bym był wdzięczny za takie informacje. Ja wiem, ze to ktos kto nie dostaje pieniedzy na badania nie jest wiarygodny, wiarygoni sa ci ktorzy pieniądze dostaja i nie ujawniają co za te pieniądze zrobili. To bardzo uwiarygania ich autorytet w oczach tow agaja i nie tylko agaja. Setki milionow nie rozliczonych przez podatnikiem to bardzo uwiarygania ( www.opi.org.pl - rezultaty projekytow badawczych KBN) i budzi podziw, co innego publikacje na ktore podatnik nie przeznczył ani 1 zl.-to przestępstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agaj Re: DO dr. Wieczorka IP: 128.163.110.* 29.02.04, 20:49 Twoja odpowiedz jest wlasnie w stylu 100% frustrata i naukowego nieudacznika. Dlaczego nazywasz mnie towarzyszem??? Czy w ten sposob okreslasz wszyskich ktorzy sie z Toba nie zgadzaja - ja, dr. Wieczorek, jestem szlachetny, a moi przeciwnicy to komunisci. Jak moze NAUKOWIEC rozumowac i prowadzic dyskusje w takich kategoriach? Przykro mi ale dla mnie nie jestes wiarygodna osoba by postulowac reformy nauki w Polsce. Badz sobie dalej "badaczem prywatnym". W dyskusji tej zabieraja mlode osoby na dorobku naukowych, ktorym latwo zawrocic glowa postulatami stowarzyszenia reformujacego nauke polska. To wlasnie ich ostrzegam przed Toba. Stowarzyszenie pewnie jest potrzebne, ale nie pod Twoim kierownictwem. Dla kontrastu, dr. Wojcik jest znakomitym naukowcem i osoba jak najbardziej kompetentna by sie wypowiadac na poruszane problemy. Jesli chodzi o mnie, to prowadze duze laboratorium w Stanach. Nie mam habilitacji - byl okres kiedy planowalem ja zrobic, ale procedury sa na tyle skomplikowane, ze nie mam na nie czasu przy nawale codziennych obowiazkow (i nie jest mi ona do niczego potrzebna). No i oczywiscie nie mam nic wspolnego z partia komunistyczna. Dyskusje te sa anonimowe (z wyjatkiem Twoich manifestow), dlatego i ja pozostane anonimowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: DO TOW AGAJA IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.03.04, 19:05 Jak moze NAUKOWIEC rozumowac i prowadzic dyskusje w takich kategoriach? Odpowiedz sobie tow sam. Zachowuje sie tow jak komunistyczny dyktator który innym nakazuje co maja robic, kto może zabierac głos a kto nie może, kto może kierować a kto ma sluchać. Tak się zachowywali np. Kiszczak czy Jaruzelski wyznaczając z kim moga rozmawiać, dyskutować, zakladać związki, stowarzyszenia.. Te czasy sie juz skonczyly a tow, agaj zyje w swoim komunistycznym skansenie i jeszcze się obraża , że ktos go może do nie go sie zwracać tow. Chodzi mi o mentalność tow. a nie formalną przynależnośc. a ta mentalnośc to mentalnośc partyjnego kacyka czy słuzb specjalnych. Uważasz, że skoro tow ktos się z jakiś względow nie podoba to może go tow nazywać frustratem i nieudacznikiem a tow jako bog jest nietykalny bo tow mozna wszystko anonimowo. Jak tow się nie podoba stowarzyszenie do moze sobie zalożyć inne. Widzę, że chodzi tow. o intryge o skonfliktowanie mnie z Wojcikiem który ma takie same poglądy stąd manifest jest nasz (JW i CW) a nie mój, i chyba ci się cos porobiło tak jak kiedyś sb ktora chciala w podobny sposob konflikowac Wojtyłe i Wyszyńskiego. Własnie CW mnie dopingował do podjęcia starań o organizację tego stowarzyszenia ktore tak tow, jak i innym nie daje spać. Trzeba się wziąć do roboty i zorganizować swoje wedlug waszych jedynie słusznych zasad. Musicie towarzyszu zintensyfikowac swoje zabiegi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agaj Dr. WOJCIK - naukowy FRUSTRAT Z PSYCHOZAMI IP: 128.163.110.* 01.03.04, 22:14 Czlowieku, to co piszesz jest chore. Stowarzyszenie, jezeli powstanie, powinno byc kierowane przez osoby nieposzlakowane naukowo. Nie znam ani Ciebie, ani Wojcika. Z tego co sie zorientowalem to dr. Wojcik ma odpowiednie kwalifikacje (sprawdzilem wykaz jego publikacji; tak jak to pewnie zrobil redaktor Nature przed opublikowanie jego listu). Natomiast Ty nie masz dorobku naukowego, ale za to masz psychozy: 1. komunizmu, 2. SB, 3. stanu wojennego, 4. religijna (jakies implikacje w Twym mailu, ze czuje sie jak bog), 5. przesladowcza (np. ze niby chce Cie poroznic z Wojcikiem), 6. manii wielkosci (to niby Ty jestes Wojtyla, a Wojcik jest Wyszynskim, czy odwrotnie?). Tak wiec podsumujac - stowarzyszenie ma byc zalozone przez: A. Wojcika, ktory jest w Stanach i jak powiedzial w wywiadzie nie wraca do Polski, B. Ciebie (z wymienionymi psychozami i checia zemsty na UJ). Nauka polska jest mi bliska i dlatego chce ostrzec innych przed osobami i frustratami takimi jak Ty. Jak mozesz jednak zauwazyc zachowuje spokoj i tytuluje Cie per doktor. Coz, nie moja wina, ze jesli chodzi o nauke to jestes nieudacznikiem z kompleksami i psychozami. Jak napisalem wczesniej, cale to forum jest anonimowe (z wyjatkiem Twoich manifestow - co post to manifest). Dlatego i ja zycze sobie zachowac anonimowosc. Jezeli Wojcik zostanie w Stanach i bedzie dalej aktywny naukowo to pewnie predzej czy pozniej sie z nim spotkam przy okazji jakiejs konferencji, czy zjazdu. Tak wiec nie martw sie, nie pozostane anonimowy na zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agaj Przepraszam - mialo byc Dr. WIECZOREK..... IP: *.client.insightBB.com 02.03.04, 02:13 Bardzo przepraszam za pomylke - mialo byc w tytule o frustracjach i psychozach dr. WIECZORKA. Dr. Wojcika przepraszam. Jak napisalem sprawdzilem wykaz publikacji i nie mam watpliwosci, ze dr. Wojcik jest znakomitym naukowcem, co tez napisalem juz kilka razy w poprzednich postach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Leszek KOŁAKOWSKI to frustrat i nieudacznik IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 26.03.04, 14:51 Czytaj tygodnik.onet.pl/1,104,8,3597996,10764550,777012,0,forum.html i zanim cos napiszesz to pomysl Odpowiedz Link Zgłoś
dinos88 Re: DO dr. Wieczorka 02.03.04, 13:14 Gość portalu: agaj napisał(a): > Twoja odpowiedz jest wlasnie w stylu 100% frustrata i naukowego nieudacznika. > Dlaczego nazywasz mnie towarzyszem??? Czy w ten sposob okreslasz wszyskich > ktorzy sie z Toba nie zgadzaja - ja, dr. Wieczorek, jestem szlachetny, a moi > przeciwnicy to komunisci. Jak moze NAUKOWIEC rozumowac i prowadzic dyskusje w > takich kategoriach? Jeśli miałem wątpliwosci co do tego czy Wieczorek ma rację (a co do sposobu wypowiadania sie znacznie sie różnimy), to teraz ich własciwie nie mam. To po czym poznac taego NAUKOWCA? Obawiam się, że głownie po stopniu zgodnosci jego (tego NAUKOWCA) z wypowiedziami agaja. Skad tu agaju spadłeś? Gdzie my jestesmy? Kiedys mówlo sie o jedynie słusznych pogladach, ale to juz minęło!!! > > Przykro mi ale dla mnie nie jestes wiarygodna osoba by postulowac reformy nauki > > w Polsce. Badz sobie dalej "badaczem prywatnym". > > W dyskusji tej zabieraja mlode osoby na dorobku naukowych, ktorym latwo > zawrocic glowa postulatami stowarzyszenia reformujacego nauke polska. To > wlasnie ich ostrzegam przed Toba. Stowarzyszenie pewnie jest potrzebne, ale > nie pod Twoim kierownictwem. > > Dla kontrastu, dr. Wojcik jest znakomitym naukowcem i osoba jak najbardziej > kompetentna by sie wypowiadac na poruszane problemy. > > Jesli chodzi o mnie, to prowadze duze laboratorium w Stanach. Nie mam > habilitacji - byl okres kiedy planowalem ja zrobic, ale procedury sa na tyle > skomplikowane, ze nie mam na nie czasu przy nawale codziennych obowiazkow (i > nie jest mi ona do niczego potrzebna). No i oczywiscie nie mam nic wspolnego z > > partia komunistyczna. > > Dyskusje te sa anonimowe (z wyjatkiem Twoich manifestow), dlatego i ja > pozostane anonimowy. Nikt tu nikogo o nazwisko nie pyta, ale nie mozna rozpoznawać NAUKOWCA, po takich cechach jak piszesz (jakich?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: Dr WIECZOREK NIE JEST WIARYGODNY? IP: *.icpnet.pl 05.03.04, 21:06 Dyskusja przysnęła, więc był czas na kwerendę po stronach dr. Wieczorka. Na forum: 1. Wieczorek bredzi o żydokomunie i chce wszystkich lustrować. 2. Wieczorek rzuca towarzyszami i betonem (niedzisiejszy człowiek)i obraża kogo może (za młody na beton - znaczy nieŁuk). Kim jest dr Wieczorek? Neurotykiem, który kilkanaście lat nie może odreagować złamanej kariery naukowej? Nie dziwię się. Zwłaszcza, że poszło m. in. o to, że nie chciał 30 osób prowadzić na wycieczkę geologiczną w Tatry. Niepoważny argument dla kogoś, kto zna tylko Morskie Oko i na Kasprowy wjechał kolejką. Niezależny badacz naukowy? Śmieszne, zwłaszcza zza oceanu. A jednak Wieczorek zdołał, nie będąc związany z żadną instytucją naukową w tym kraju, opublikować ileś prac naukowych. Historyk? Nie, geolog. I ktoś uznał te prace za zasługujące na druk. To nie jest kariera w amerykańskim stylu. Ale mało kto na polskiej uczelni jest w stanie zrobić karierę w amerykańskim stylu, publikując cztery artukuły rocznie. Wyrazy najwyższego uznania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: Dr WIECZOREK NIE JEST WIARYGODNY? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 08.03.04, 17:46 Dopiero zauwazylem co kmara pisze czy tez bredzi: ------- Dyskusja przysnęła, więc był czas na kwerendę po stronach dr. Wieczorka. Na forum: 1. Wieczorek bredzi o żydokomunie i chce wszystkich lustrować. 2. Wieczorek rzuca towarzyszami i betonem (niedzisiejszy człowiek)i obraża kogo może (za młody na beton - znaczy nieŁuk). --------------- Czemu tak kmarze zalezy na tym , żeby nie być wiarygodna ? To co bredzi o tym co ja piszę na forum przechodzi ludzkie pojęcie. Ja w życiu ,nie tylko na forum, nie użylem okreslenia zydokomuna chyba , że mowilem o kims kto tak mowi. Nie znam także własnego ? postulatu lustracji .Pisanie czy badanie tego jak było naprawde to nie sa brednie tylko zwykły obowiązek. Jak moge obrażać anonimy to ja nie wiem ? Sam jestem obrazany anonimowo , bez mozliwości obrony, ale to jest akceptowalne bo zdziczenie moralne jest normą. Chyba nie jest zrownowazona bo czemu ma dla mnie wyrazy najwyższego uznania ! Ja na forum i na moich stronach pisze to samo, pod moimi wpisami się podpisuje, jeśli ktos czego nie rozumie to się może kulturalnie zapytać, to co piszę mozna sprawdzić anonimowe kopanie nieanoniowego jets niestety uwazane za w dobrym w stylu, co innego jeśli ktos nieanonimowy uzyje takich zakazanych wyrażeń jak tow czy beton bo takich skojarzeń mieć nie mozna mimo, że sie ma. Dlaczego anonim nie może mieć psychiki towarzysza czy twardośc betonu.? Jakie badania tego dowodzą? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: Dr WIECZOREK NIE JEST WIARYGODNY? IP: *.icpnet.pl 08.03.04, 18:06 > 1. Wieczorek bredzi o żydokomunie i chce wszystkich lustrować. > 2. Wieczorek rzuca towarzyszami i betonem (niedzisiejszy człowiek)i obraża kogo > > może (za młody na beton - znaczy nieŁuk). Przepraszam, ale to było celowe przejaskrawienie. Intencja z pewnością nie była obraźliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
dinos88 Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI 29.02.04, 18:51 Gość portalu: jw napisał(a): > DZiekuję, ale ten wpis tylko potwierdza,że potrzebna jest CZARNA KSIĘGA > KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI czego obecni decydenci boją się jak ognia a nawet > bardziej. To potwierdza jak to siedzi w ludziach. Tu się chyba zgadzamy. Mam tylko pytanie. Jak to zrobic, gdy nie wiadomo kto kim jest. I nie bedzie wiadomo, bo nie dowiesz sie kto za co i gdzie stopnie i tytuły otrzymał. Bez wyjasnienia tego co jest nie zrobisz żadnej reformy, bo reformatorzy beda sie rekrutować z tych co to zawsze mieli, a niekiedy wciąż maja "jedynie słuszne" poglady i przekonania. Mozesz im pogadać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Zalozcie panowie IPNNP a nie stow. nauki IP: 146.21.1.* 29.02.04, 20:17 IPNNP=Instytut Pamieci Narodowej o Nauce Polskiej. W sam raz dla historykow. Z budzetu Panstwa wsam raz wystarczy na rylce i tabliczki woskowe bo juz wkrotce ani na komputery ani na nauke ich obslugi Polakow nie bedzie stac. W sam raz nadchodzi kolejne przemieszanie rzadow z lewice na prawice, zburzcie, zacznijcie nowe przemiany bedzie tak samo jak z IPN i kasami chorych. Takie sobie hobby minestarialne. Jak najwiecej zmienic, niech sie martwia nastepcy! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: Zalozcie panowie IPNNP a nie stow. nauki IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 20:26 Gość portalu: JZ napisał(a): > IPNNP=Instytut Pamieci Narodowej o Nauce Polskiej. > W sam raz dla historykow. Z budzetu Panstwa wsam raz wystarczy na rylce i > tabliczki woskowe bo juz wkrotce ani na komputery ani na nauke ich obslugi > Polakow nie bedzie stac. Pomysł jest super. I na czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: Zalozcie panowie IPNNP a nie stow. nauki IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.03.04, 18:31 Historia też jest finansowana ze środkow księgowanych po stronie wydatkow na nauke. Rozumiem, że jesteście zwolenikami jedynie słusznych historii finansowanych z tych środkow (zlote księgi ) i to wam nie przezskzadza, Wasza nienawiść skupia się na IPN bo istnieje możliwośc ujawniania prawdy, a to jest niebezpiczne. To chyba nie jest podejście naukowe ? Tak nawet rzadko reaguja politycy SLD. Ja często mówię, ze beton akademicki jest trudniejszy do rozkruszenia niz beton partyjny. Ten ostatni chyba był produkowany bez uzycia komputerow więc może mial więcej wad. Jak się komu nie podoba idea naszego stowarzyszenia to może sobie załozyć inne. Jest pluralizm bo beton partyjny jednak został rozkruszony, nadal jest jednak problem z betonem akademickim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Prawda? Nie! - chodzi Ci o OSA,DZENIE i KARE! IP: 146.21.1.* 02.03.04, 10:22 Gość portalu: jw napisał(a): > Historia też jest finansowana ze środkow księgowanych po stronie wydatkow na Swietnie! niech wiec zajmuja sie tym historycy a nie osobne finansowane z budzetu urzady politycznie ustawionych prkuratorow! > nauke. Rozumiem, że jesteście zwolenikami jedynie słusznych historii > finansowanych z tych środkow (zlote księgi ) i to wam nie przezskzadza, Wasza MAm w d... zloste ksiegi, zaslugi, tytuly itp. itd. chodzi mi o to aby rosliczac tych, TO i TERAZ. A nie jakichs dziadkow albo urzadzac polowania na czarownice bo ktos byl widziany na cmntarzu o polnocy! > nienawiść skupia się na IPN bo istnieje możliwośc ujawniania prawdy, a to > jest niebezpiczne. Masz jeszcze jakies inne "genialne" obserwacje? > To chyba nie jest podejście naukowe ? Tak nawet rzadko > reaguja politycy SLD. > Ja często mówię, ze beton akademicki jest trudniejszy do rozkruszenia niz beton > > partyjny. Ten ostatni chyba był produkowany bez uzycia komputerow więc może > mial więcej wad. Wymyslaj sobie co tylko chcesz, ale w zadne zawolania polityczne o rozliczanie przeszlosci JA nie wierze. > Jak się komu nie podoba idea naszego stowarzyszenia to może sobie załozyć > inne. Uwazam ze idea jest dobra ale poswiecasz sie niewlasciwym bo malo konstruktywnym celom. A rozlicza cie fakty ilosc osob ktore popieraja ten program. Niestety poza trescia o naprawie nauki, za aspekty historyczno.rozliczeniowe u mnie nie dostaniesz zadnych punktow. Staram sie przekazac co ja mysle, mam nadzije ze sam potrzfisz wyciagnac wnioski. > Jest pluralizm bo beton partyjny jednak został rozkruszony, nadal jest jednak > problem z betonem akademickim. Jesl zbyt duzo pluralizmu, nawet w SLD... Miller mowi zeby nie kradli a oni i tak kradna. Miller mowi zeby sie deklarorowali a oni wystepuja z parti. Ludzie sa WSZEDZIE tacy sami! I BYLI! I BEDA. Tworzmy mechanizmy wyzwalajace w nas to co najproduktywniejsze to i teraz a nie tracmy czasu na rosliczanie przyszlosci i decydowanie kto jest bliszy malpie a kto Adamowi. jedyne do czego to prowadzi to ze potomni beda WAS rosliczac za polowania na czarownice! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zniesmaczony Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI IP: *.proxyplus.cz / *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 05.05.04, 22:27 Aktualni profesorowie w większości otrzymali stopnie i tytuły za wierność PRL- owi, albo (młodsi) za pokorę wobec tych, którzy wtedy awansowali. A awansowali wyłącznie po akceptacji Komitetu Centralnego PZPR - stamtąd płynęła "czarna recenzja" dla CKK w stosunku do niepokornych. Nigdy nie otrzymali stopnia ani tytułu "myślący inaczej niż kanony PRL" lub niewygodni z innych powodów - no może prześlizgnęło się trochę "bezbarwnych politycznie", na których nikt nie doniósł! Ten smutny obraz jest kontynuowany, bo czynne prawo wyborcze do CK przysługuje tylko profesorom - linia zachowana!!! Starszyzna CK przyznaje, że kontynuuje linię kolejnych administratorów - także tych z CKK. Przechwalają się % utrąconych habilitacji, a przecież powinni się mocno tłumaczyć dlaczego odmawiają zatwierdzenia - czemu za nic mają szereg wcześniejszych recenzji, jakie są skutki dla tych, którzy wcześniej opiniują pozytywnie? Dlaczego w efekcie ofiarą jest jedynie habilitant, a profesorom którzy sekundowali mu pozytywnymi opiniami włos z głowy nie spada! Dlaczego CK jest sądem "kapturowym"? Jeszcze się tym przechwalają - zamiast się wstydzić. Dlaczego w postępowaniu w CK nie uczestniczy habilitant - kiedy tam nieraz zaczyna sie dopiero negatywna zabawa po dotychczasowych sukcesach, a on nie ma okazji wytłumaczyć im tego, czego nie rozumieją. Decydują w efekcie często uczeni nie znający subdyscypliny, w której operuje habilitant - mają szczególną awersję do nowatorskich rozwiązań i negują je w sposób: "to się rozwiązuje tak a tak" - a przecież habilitant powinien proponować nowe rozwiązania, wzbogacając tym dyscyplinę naukową. Podsumowując: CK nie spełnia roli, którą udaje, bo: "zawinił człowiek - uczestnik lub bliski potomek kadr PRL" Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI 10.05.04, 17:56 Brawo! Tak właśnie jest. Ale znalezienie tego wpisu zajęło trochę czasu... Ale czy rozwiazaniem jest lustracja wg kryteriów politycznych, partyjno- poglądowych? Wątpię. Myślę, że reforma organizacyjna i zlikwidowanie CK byłoby wyjściem lepszym, prostszym i ekonomiczniejszym. Czy to ciało jest do czegokolwiek potrzebne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI IP: *.autocom.pl 13.10.04, 10:34 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2336625.html?v=0&f=71 Przypadkowe odkrycie wywołało burzę na UMK hoł 12-10-2004, ostatnia aktualizacja 12-10-2004 19:07 Historyk z UMK Wojciech Polak ujawnił, że na toruńskiej uczelni pracuje wykładowca, który donosił peerelowskiej bezpiece na studentów współpracujących z opozycją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: DOKĄD ZMIERZA NAUKA IP: *.icpnet.pl 28.02.04, 19:46 Gość portalu: jw napisał(a): > To fragmenty manifestu autorstwa -Józef Wieczorek , Cezary Wójcik - > Petryfikacja czy zmiana systemu? , który nie może się przebić do mediów, ale > jest programem tworzonego NIEZALEŻNEGO STOWARZYSZENIA na RZECZ NAUKI I EDUKACJI > > W POLSCE > Prezydencki projekt petryfikacji systemu > System nauki i edukacji należałoby kompleksowo zmienić, dostosować przynajmniej > > do standardów UE, a docelowo kierować się na najefektywniejszy system nauki > jaki wypracowano w USA. > Niestety brak jest ogólnej przyszłościowej wizji systemu nauki i edukacji w > Polsce a rektorzy nawołujący niekiedy do dyskusji na temat reform nauki i > edukacji na ogół dyskutować nie chcą na szerszym forum, a co najwyżej we > własnym gronie. Stan nauki i edukacji to problem dotyczący całego społeczeństwa > > i taka hipokryzja, jednej korporacji roszczącej sobie pretensje do miana elity > intelektualnej narodu, jest nieakceptowalna. Potrzebna jest ogólnospołeczna > debata nad całościową reformą a nie podawanie wycinkowych rozwiązań do > milczącej akceptacji. Potrzebna jest dyskusja ogólnoakademicka. Tymczasem znaczna część społeczności akademickiej projektu prezydenckiego nie zna, a pan Pendel w Gazecie rozpisuje się nad tym ile to studenci na tej ustawie zyskają - i to koniec informacji. A co będzie z projektem ustawy o finansowaniu nauki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Redakcja GW - dajcie projekt ustawy! IP: 146.21.1.* 28.02.04, 22:08 Gość portalu: khmara napisał(a): > Potrzebna jest dyskusja ogólnoakademicka. Tymczasem znaczna część społeczności > akademickiej projektu prezydenckiego nie zna, a pan Pendel w Gazecie rozpisuje > się nad tym ile to studenci na tej ustawie zyskają - i to koniec informacji. Swietnie powiedziane! CZy GW moze postarac sie o projekt ustawy i podac go na swojej stronie? JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BPP Chabilitacja IP: *.dhcp.uno.edu 27.02.04, 20:54 Ja uwazam ze posiadanie habilitacji przed 50 to po prostu obciach. Dla mnie to oznacza ze osoba taka albo zajmowala sie lizaniem d... albo masowo produkowala "ogory". Habilitacje lepiej byloby nazwac mumifikacja. W nauce jest tak ze jak na ciebie nie pluja i nie uwazaja za idiote ale daja stypendia i nagrody w mlodym wieku to po prostu nic nie znaczysz i jestes zwykla dekoracja stetryczalego establishmentu. Mam tu takie samo podejscie jak przedwojenny general Wieniawa, ktory na wizytowce pisal sobie "byly pulkownik". B.P. Pozniak, UNO Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Recepta nie dziala Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.autocom.pl 27.02.04, 21:40 Tytul: Recepta nie dziala. Moj przypadek jest zabawny i smutny, ale ma typowo polski charakter. Zrobilem dokladnie tak jak sugeruje to autor artykulu. Habilitacje przedstawilem "w innym miescie". Rodzime srodowisko z miasta X, posiadajace oczywiscie prawo przeprowadzenia przewodu habilitacjnego, zapowiedzialo mi juz, ze nigdy nie zostane profesorem. Wszak obrazilem dume dokorow habilitowanych i profesorow z mego rodzimego Wydzialu. Jak smialem zrobic habilitacje gdzie indziej ? Wniosek jest smutny. To nie dorobek naukowy, ale fatalny, feudalny charakter nauki polskiej decyduje o karierze naukowej i jest to jedna z glownych przyczyn kleskiej kondycji nauki polskiej. Legitymujac sie najwieksza liczba cytowan i cytowan obcych na liscie filadelfijskiej w moim rodzimym osrodku narazilem sie swym przelozonym o imponujacym dorobku naukowym: 0 cytowan 0 publikacji lub max 4 publikacje, ale legitymujacymi sie wszelkimi najwyzszymi polskimi tytulami naukowymi. Scenariusz mojej dalszej kariery naukowej w Polsce zostal juz zatem spisany na wolowej skorze przez P.T. Starszych Kolegow i jest on niezalezny od efektow mej pracy naukowej. Musze zatem nadal pilnie pracowac - tylko Nobel moze mnie uratowac. Gratuluje prof. Urbanczykowi jednego z wielu dobrych pomyslow, ale ta recepta nie dziala w Polsce. Wdrozynie takich pomyslow moze zajac w Polsce wiele, wiele lat. Prowdziwi profesorowie powinni: -Pomagac mlodziezy. -Promowac wybitnych, a nie z nimi walczyc. Walka pokolen w nauce z reguly kiepsko sie konczy. A w Polsce nadal toczy sie wojna o kariery pseudonaukowe. Odpowiedz Link Zgłoś
wari Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 28.02.04, 01:53 Smutne, ale prawdziwe. W Polsce dorobek naukowy to często niepotrzebny balast. Znacznie ważniejsze są układy. W naukach humanistycznych króluje lizusostwo i autocenzura. Niech się tylko ktoś wychyli z nieprawomyślnymi poglądami, napisze pracę polemiczną, nie daj Boże sam coś wymyśli (no, co innego jak przetłumaczy coś od anglosasów). Działa zasada: Jeżeli myśmy, profesorowie tego nie wymyślili, to jakim prawem takiemu adiunktowi to się udało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ ZLA recepta - trzeba ja zmienic! IP: 146.21.1.* 28.02.04, 14:50 Gość portalu: Recepta nie dziala napisał(a): > Moj przypadek jest zabawny i smutny, ale > ma typowo polski charakter. Przykre, prawdziwe. niestety sie zdarza! > Prowdziwi profesorowie powinni: > -Pomagac mlodziezy. > -Promowac wybitnych, a nie z nimi walczyc. > Walka pokolen w nauce z reguly kiepsko sie konczy. > A w Polsce nadal toczy sie wojna o kariery pseudonaukowe. I tu jest pies pogrzbany. Chcesz moze dobrze ale twoja wypowiedz jest mieszanka iidealow z epoki marksistowko lodowcowej. NIE MA WALKI KLAS jesli nie ma mechanizmow klasy te rozdzielajacych i hamujacych wymiane. W USA prinicipal investigators moga byc starzy moga byc mlodzi, nie walcz wszakze ze swoimi wspolpracownikami lecz ich bezwzglednie wykorzystuja. Ze swojej strony jesli nie zapewnia im srodkow to dokranci odejda z pierwsza propozycja konkurencji. Wszyscy siedza na jednym stolku a nie tak jak w polsce utytulowani siedza na tronie i pokazuja berlem innym co i jak. Nie sugeruje obalac tronu al moze chocaz zabierzmy berlo i korone! Profesorzy zaczna promowac wybitnych dopiero wtedy jesli beda mieli z tego korzysci. obecnie naj WYLACZNIE zagrozenie - bo moga stracis sekretarke, ktos moze zapytac o ich dorobek (z ktorym czasem obiektywnie bylo trudno by byly to inne czasy) a ze maja plecy oparte o belwederskie tytulu wcale nie musza z nikim nawiazywac koalicji. Walk pokolen tez jest naciagnieta bo wszyscy sie stazejemy aczkoleiek tytulo- oprawnieniomania powoduje ze uczelni lepiej i latwiej trzymac 70 letniego profesora anizeli rysykowac jakis zmiany. Z punktu ich widzenia jeden i drugi ma tytul wystarczajacy do zasiadania w radzie uczelni. A ten mlody moze jeszcze chciec jakichs pieniedzy na badania bo mu sie aparatura z lat 60-tych jakos dziwnie nie podoba... Walcze o mechanizmamy polaczenia umiejetnosci mlodych w wykonywaniu badan ze znajomosciami i slawa starych oraz umiejetnosciami menedzerskimi obu stron. Uwolnijmy ten potencjal! wszystkie jego elementy sa potrzbne lecz obenie niepotrzebnie blokowane opprzez kostyczny system stopni naukowych i wywalczonych przyilejow faktycznie-klasowych JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TYTUS Recepta TYTUSA IP: *.picr.man.ac.uk 27.02.04, 22:40 Jak szybko i sprawnie uzdrowic nauki biomedyczne w Polsce: 1: Wprowadzic ekwiwalent habilitacji przyznawany w trybie przyspieszonym przez organ centralny niezalezny od uczelni. Jedyne kryterium do uzyskania tego ekwiwalentu: co najmniej 3 publikacje o lacznym impakt faktorze co najmniej 20 jako pierwszy autor. Konsekwencje: a) Zdolni mlodzi ludzie uzyskuja "habilitacje" na podstawie rzeczywistego dorobku bez potrzeby "adorowania" promotorow i recenzentow. b) Nie ma juz jednej z glownych zapor do powrotu "mlodych zdolnych" z zagranicy 2: Recenzentami grantow i czlonkami komisji granty przyznajacych moga byc tylko kierownicy grup ktore w ciagu poprzedzajacych pieciu lat opublikowaly publikacje o lacznym impact faktorze co najmniej 16 (kierownik grupy musi byc pierwszym lub senior autorem(=ostatni autor), musi byc autorem do korespondencji a adress korespondencyjny musi odpowiadac rzeczywistemu ulokowaniu grupy) Konsekwencja: "Miernoty" zostaja odciete od przeplywu kasy 3: Otwarte konkursy na kazde stanowisko powyzej doktoranta (czyli od postdoca w gore). Powinna byc centralna niezalezna komisja odwolawcza rozpatrujaca wnioski osob ktore uznaja sie za niesprawiedliwie potraktowane (np odrzucony gosc ma 5 publikacji w tym 3 JBC a pozycje dostaje synalek profesora z dorobkiem jedno Acta Biochemica Polonica) Konsekwencja: Nie da sie po cichutku przepchnac "swojego pupila" jesli jest lepszy kandydat. Mysle ze w przeciagu kilku lat realizacja tych punktow zrobila by wiele dobrego dla nauk biologicznych w Polsce Pozdrowienia dla prawdziwych naukowcow TYTUS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ NIE habilitacji! Zadnych trybow przyspieszonych! IP: 146.21.1.* 28.02.04, 15:00 Gość portalu: TYTUS napisał(a): > Jak szybko i sprawnie uzdrowic nauki biomedyczne w Polsce: > 1: Wprowadzic ekwiwalent habilitacji przyznawany w trybie przyspieszonym > organ centralny niezalezny od uczelni. Jedyne kryterium do uzyskania tego Tryb przyspieszony? A jak ktos ma 50 twoich puntow to co? moze od razu profesure belwederska. Trzeba jeszcze tylko zeby dofinansowanie bylo 2 razy wyzsze!! NIE, NIE, po raz trzeci NIE! uproscic tytulomanie i przywilejomanie. JAk najmniej wskaznikow centralnych (twoje zalecenia moze by i przeszly w genetyce ale obawiam sie ze zaden informatyk nie uzbieralby na habilitacje) UPROSCIC ISTNIEJACY SYSTEM! I tyle! Jak najlagodniej. Zadnych wielkicjh reform ani srodkow specjalnych. Przeniesc dystrybucje pieniadze (POWOLI) z orientacji na ilosc tytulow w kierunku rozliczalnosci publikacjami lub efektami finansowymi. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TYTUS Re: NIE habilitacji! Zadnych trybow przyspieszony IP: *.picr.man.ac.uk 28.02.04, 16:00 Drogi JZ, Po pierwsze wyraznie zaznaczylem iz moj pomysl dotyczy nauk biomedycznych tylko i wylacznie a wierz mi ze na tej dzialce to sie znam. Po drugie moj pomysl przyspieszonego ekwiwalentu habilitacji jest w praktyce jej zniesieniem (piszesz podanie i zalaczasz kopie publikacji, sekretarka sprawdza i przesyla ci "ekwiwalent", wszystko w przeciagu 3-7 dni). W sprawie tytulow profesorskich nie wypowiadalem sie. Po trzecie nie odniosles sie do pozostalych punktow mojego programu (a wszystkie trzy punkty stanowia spojna calosc). Po czwarte, Twoje tezy w sprawie habilitacji sa smiale i w gruncie rzeczy sluszne, ale obawiam sie ze troche nie uwzgledniaja faktu ze "klika miernot" w nauce w Polsce istnieje i ma powazny wplyw na podejmowanie decyzji. Moje punkty 2 i 3 ograniczaja jej moc a punkt 1 (przejsciowy ekwiwalent habilitacji) jest niezbedny do jej usuniecia (zadna "miernota" nie spelni zaproponowanych przeze mnie kryteriow a dla "orlow" to przyslowiowy angielski "peanut" lub polski "pikus" jesli wolisz). Na koniec troche krytyki wobec Ciebie. Zauwaz ze jak rozkapryszone dziecko (lub lepiej zasciankowy szlachcic z czasow wolnej elekcji) krzyczysz habilitacji nie, ale w gruncie rzeczy nie proponujesz zadnego spojnego rozwiazania calosciowego. Czy naprawde myslisz ze gdyby od dzisiaj w Polsce zniesiono habilitacje to w prostej lini doprowadzilo by to do poprawy jej jakosci? Jesli tak myslisz to przykro mi ale musze uznac Cie za naiwnego. Pozdrowienia TYTUS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ UPROSCIC a nie skomplikowac! IP: 146.21.1.* 28.02.04, 17:55 Gość portalu: TYTUS napisał(a): > Drogi JZ, > Po pierwsze wyraznie zaznaczylem iz moj pomysl dotyczy nauk biomedycznych Nauki scisle, lepsze, gorsze, wyzsze, nizsze, biomedyczne, paramedyczne, supermedyczne, docent, habilitowany przed 67, op 85, i po 2004, profesor zwyczajny, podzwyczannym nadzyczanym punktowy i bezpunktowy oraz superpunktowonadzwyczajny. Oto do czego prowadza twoje zmiany. Moze ejstm naiwny jak mi zarzucasz, ale ja proponuje zrbic z habilitacjami i profesurami to samo co zrobiono z docenturami: nie przyznawac nowych, ograniczyc uprawnienia. Czy ktos dzisiaj zaluje ze nie ma docentow? > i wylacznie a wierz mi ze na tej dzialce to sie znam. Jest tez paru innych co sie naja. I co? NIC! Przykro mi ale nie jestem w stanie rospatrzyc twoich goloslownych zapewnien. Musialbym odtajnic niniejsza dyskusje oraz powolac specjalna komisje CK oraz zaplacic rezenzentom.... Nie mam na to ochoty. > Po drugie moj pomysl przyspieszonego ekwiwalentu habilitacji jest w praktyce > jej zniesieniem (piszesz podanie i zalaczasz kopie publikacji, sekretarka > sprawdza i przesyla ci "ekwiwalent", wszystko w przeciagu 3-7 dni). W sprawie > tytulow profesorskich nie wypowiadalem sie. Wyzej podalem do czego prowadzi twoj sposob, do komplikacji! Jedyne czego chcesz to samemu dostac hab, jak znam zycie to masz dokladnie o jden punkt wiecej niz podane przez ciebie wymagania. I juz, hop, cieple stanowisko w RP na wypadek gdyby w USA zrobilo sie goraco. A moze wkrotce zdjecie z prezydentem. Nie bujaj koles! > Po trzecie nie odniosles sie do pozostalych punktow mojego programu (a > wszystkie trzy punkty stanowia spojna calosc). Lancuch jest tylko tak mocny jak jego najslabsze ogniwo! > Po czwarte, Twoje tezy w sprawie habilitacji sa smiale i w gruncie rzeczy > sluszne, ale obawiam sie ze troche nie uwzgledniaja faktu ze "klika miernot" > nauce w Polsce istnieje i ma powazny wplyw na podejmowanie decyzji. Moje To wiec nie sa miernoty, moze i naukowe miernoty ale politycznie nie. Obecnie te osoby sa zabezpieczone panstwowymi funduszami i swoje mozliwosci poswiecaja zabawom w kotka i myszke z poddanymi. Nacisniete moga wygenerowac sporo kontaktow i wpomoc to w czym mlodzi naukowcy sa najslabsi- organizacje. ALE musza zostac do tego zmuszeni weryfikacja ich AKTUALNYCH osiagniec a nie dorobku sprzed 50 lat! Ci co nie dadza rady bo maja 70 lat odejda zeby nie doznac wstydu. > 2 i 3 ograniczaja jej moc a punkt 1 (przejsciowy ekwiwalent habilitacji) jest > niezbedny do jej usuniecia (zadna "miernota" nie spelni zaproponowanych przeze > mnie kryteriow a dla "orlow" to przyslowiowy angielski "peanut" lub > polski "pikus" jesli wolisz). Widzisz, twojego pierwszego llistu nie zrozumialem, twocich wyjasnien ze 2 i 3 ograniczaja a nie stymuluja tez. Nie rozumiem tez dlaczego ktos kto w pocie czola w obecnym systemie wlasnie teraz konczy habilitacji mailby nagle sie dowiedziec ze jest "miernota" bo mial 17.5 a nie 18.0 punktow. A poza tym ma stara "wstydliwa" habilitacje a nie "nowa". Jeszcze raz postuluje maksymalne acz stopniowe uproszczenie systemu stopni akademickich polaczone z wieksza rozliczalnoscia ale takze i swoboda kierownikow jednostek naukowo badawczych. Wszystkie mechanizmy sa na miejscy nalezy je tylko stopniowo wprowadzac. > Na koniec troche krytyki wobec Ciebie. Zauwaz ze jak rozkapryszone dziecko > lepiej zasciankowy szlachcic z czasow wolnej elekcji) krzyczysz habilitacji > nie, ale w gruncie rzeczy nie proponujesz zadnego spojnego rozwiazania Nie ejstem doktorem praw zebym mial tu na tym forum napisac projekt ustawy. Wskazuje w/g mnie te z czynnikow hamujacych rozwoj polskiej nauki ktore sa najprostsze do usuniecia (w szzcegolnosci _dozywotnie_ prawa z tytulow naukowych i winikajaca z tego stagnacje karier). wskazuje mechanizmy jak mozna je zastapic ( w szczegolnosci bazy danych, poczynajac od zalazka KBN, ich sposob rozliczania jest szeroko znany wiec trzeba go tylko usankcjonowac i poszezyc, rankingi gazet i instytucji spolecznych). Nie obiecuje cudow. Wiezrze ze to nie idealistyczne cuda lecz konsekwentne usuwanie drobnych przeszkod jest droga postepu. A poza tym ja tez mam swoja robote! I w Szwecji moj szef ma gleboko gdzies co ja mysle o stanie polskiej nauki! > calosciowego. Czy naprawde myslisz ze gdyby od dzisiaj w Polsce zniesiono > habilitacje to w prostej lini doprowadzilo by to do poprawy jej jakosci? NIE MA "LINII PROSTYCH" W PRZYRODZIE. To tylko matematyczny abstrakt! > Jesli > tak myslisz to przykro mi ale musze uznac Cie za naiwnego. No to ci sie nie udalo! > Pozdrowienia > TYTUS Hej då! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TYTUS Re: UPROSCIC a nie skomplikowac! IP: *.picr.man.ac.uk 29.02.04, 14:29 Cytat z postu JZ: "Wyzej podalem do czego prowadzi twoj sposob, do komplikacji! Jedyne czego chcesz to samemu dostac hab, jak znam zycie to masz dokladnie o jden punkt wiecej niz podane przez ciebie wymagania. I juz, hop, cieple stanowisko w RP na wypadek gdyby w USA zrobilo sie goraco. A moze wkrotce zdjecie z prezydentem. Nie bujaj koles!" -Przypis TYTUSA: Tak naprawde to podales (niezbyt klarownie) co ty myslisz o tym do czego prowadzi moj sposob.(To tak w celu uscislenia kwestii logicznych). Dla twojej wiadomosci podam ze mam dlugoterminowy kontrakt w Wielkiej Brytani w jednym z czolowych instytutow badawczych tego kraju i nic nie wskazuje na to abym w najblizszym czasie powrocil do Polski (zobacz sobie na nazwe serwera z ktorego pisze). Jesli chodzi o wiedze i dorobek naukowy to zapewniam cie ze nie mam sie czego wstydzic ale jednoczesnie nie czuje wewnetrznej potrzeby ci tego udowadniac. Widzisz po twoim ostatnim poscie dochodze do wniosku ze jestes zwyklym krzykaczem uwazajacym ze zjadles wszystkie rozumy i oceniajacym innych ze swojej tylko i wylacznie perspektywy (bardzo waskiej zreszta). Czy nie uwazasz ze cytat z twojej wypowiedzi ktory powyzej wkleilem jest dla mnie obrazliwy (zupelnie niepotrzebnie obrzucasz blotem kogos o kim nic nie wiesz, co niezbyt dobrze swiadczy o twojej kulturze). Ja uwazam ze tak i dlatego nie bede juz z toba dyskutowal bo to nie ma sensu. Ja osobiscie nie zwyklem dyskutowac z cwaniaczkami co to lubia "bujac". Z twojego postu powyzej wynika ze za takiego mnie uwazasz, wiec z mojej perspektywy nie ma sensu kontynuowac tej wymiany pogladow. Zycze powodzenia w dalszej karierze TYTUS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Naprawde nazywasz TYTUS? IP: 146.21.1.* 29.02.04, 15:04 Gość portalu: TYTUS napisał(a): > Dla twojej wiadomosci podam ze mam dlugoterminowy kontrakt w Wielkiej Brytani > ktorego pisze). Jesli chodzi o wiedze i dorobek naukowy to zapewniam cie ze Drgi Tytusie (przepraszam ale nie wierze aby to bylo prawdziwe imie, szczegolnie ze piszesz je drukowanymi literami, a nie imie "Tytusa de ZOO") Na anonimowej liscie tej tutaj dyskutuje sie z opiniami a nie falszywymi, z zasady, pseudonimami. Powolywanie sei na jakiekolwiek osobiste informacje (j/w) i zadanie za nie dodatkowego zaufania czy tez oczyszczenia z zarzutow jest najzwyczajniej smieszne. Nie rob tego. Powtorze jeszcze raz, dziekuje gazecie ze daje mi mozliwosc krytykowania TYTUSA za wypisywane przez niego GLUPOTY. Nie zas osoby ktora kryje sie za pseudonimem. Wierze ze ejstes dobrym specjalista ale jedyne co wiem na pewno to to ze potrafisz klikac myszka i stukac w klawiature. Reszte wiem tylko z tego co piszesz. A piszesz moim zdaniem niemadrze. > (zupelnie niepotrzebnie obrzucasz blotem kogos o kim nic nie wiesz, co Nie masz racji, Twoje swierdzenie jest esencja moich obow co do glownego zastosowania habilitacji. Nie zdajesz sobie jak duza jest ilosc polskich naukowcow ktorzy habilituja sie w polsce "na wyjezdnym", wlasnie celem zapewmnienia sobie emeryturki na przyszlosc. To takie "martwe dusze" polskiej nauki. Niestety co gorzej z czsem maja szanse przemienic sie w zombi - czyli chodzace trupy naukowe. Wiec, dalej uwazam ze przylozylem twojej postawie slusznie. Moze nie ty to zrobisz ale jest kolejka wielu innych. Sam sie tez zastanawiam tylko mi wstyd. > toba dyskutowal bo to nie ma sensu. Ja osobiscie nie zwyklem dyskutowac z > cwaniaczkami co to lubia "bujac". Z twojego postu powyzej wynika ze za > mnie uwazasz, wiec z mojej perspektywy nie ma sensu kontynuowac tej wymiany > pogladow. Oj obrazliwy jestes. bardzo obrazliwy. A moze to tylko prawda w oczy kole? Im wieksza prawda tym bardziej kole! Jesli nie ciebie to moze tych co zatwierdzaja habilitacje martwych dusz zakole! Ale ja sie z tego akurat ciesze! > Zycze powodzenia w dalszej karierze > TYTUS Ja nawzajem, jak najbardziej sczerze. Tym razem nie TYTUSOWI lecz osobie kryjacej sie za pseudonimem! Zadowolony? JZ Odpowiedz Link Zgłoś
wari Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 28.02.04, 02:22 Instytut p.Profesora oraz wiele innych placówek z dziedziny humanistyki to miejsca, gdzie jak na dłoni widać układy, koneksje, sympatie i antypatie skutkujące tym, ze miernoty mające kiepski, "przyczynkarski" dorobek, piszący habilitacyjne "wypracowania" dostają prawo wstępu do uprzywilejowanej kasty habilitowanych lub profesorów, a wszytko co nowe, krytyczne, polemiczne nie przechodzi. Kryteria naukowe w takich instytutach nie istnieją, chyba, że za kryteria uznać stopień lizusostwa i autocenzury. Zero dyskusji naukowej, bo przecież ktoś mógłby poczuć się dotknięty. W cenie jest fasadowość i wręcz "barokowe" obyczaje. Przerost formy nad treścią, tytułomania, nieomylność "autorytetów". Wielu profesorów zajmuje się wyłącznie utrzymywaniem układów, dawno zapomnieli co to działalnośc naukowa, niektórzy zresztą nigdy nie wiedzieli na czym polega. Na piedestale wciąż dobrze trzymają się poglądy sprzed 100 lat. Gerontokracja posunięta do granic kabaretu, w wielu przypadkach wiek emerytalny nie jest nawet przeszkodą w dalszym zajmowaniu synekur (dla kolegi zawsze coś się znajdzie). Reformatorzy w tego typu instytucjach nawet jeśli są, to siedzą cicho, bo sami często mają coś do stracenia. Owszem, zgadzam się, ze rządzi establishment, tylko dlaczego wiek tego establishmentu oscyluje w okolicach 70-80 lat? Biologia jest nieubłagana, zwapnienia naczyń postępują, tacy ludzie decydują o losie młodszych. I w samej biologii cała nadzieja... bo innego sposobu na to nie ma :(. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik LENIN A HABILITACJA IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 28.02.04, 09:33 Ciekawe, że nawet decydenci widzą wady i konieczność zniesienia hab: www.forumakad.pl/archiwum/2004/01/artykuly/09-rozmowa_forum.htm Rozmowa z prof. Januszem Lipkowskim wiceprezesem PAN W jakim sensie habilitacje powodują rozproszenie badań? – Są dwa zasadnicze powody, które równocześnie są argumentami za likwidacją habilitacji. Po pierwsze, przeciwdziała ona, a co najmniej nie sprzyja, pracy zespołowej, gdyż ma przedstawić dorobek indywidualny. Po drugie, człowiek po doktoracie, który jest w okresie maksymalnej aktywności twórczej, zamiast ukierunkować swoje możliwości na odkrycia, działalność twórczą, ryzykowne wyzwania musi, niestety, podjąć badania, które szybko i pewnie doprowadzą go do habilitacji – te, wbrew założeniom, rzadko są naprawdę twórcze i wnoszą coś nowego do nauki. Mam świadomość, że mój pogląd na tę sprawę należy do mniejszości, nie jest też wyrazem oficjalnego stanowiska PAN w tej sprawie. ............. Trzeba by znieść habilitację, aby umożliwić młodszym szybsze usamodzielnienie naukowe ------------- czyt - Niestety z habilitacją jest jak z Leninem. Skoro uznano go za boga więc lud nadal w to wierzy i nawet decydenci nie ośmiela się go wyrzucić z mauzoleum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: LENIN A HABILITACJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 15:15 Wreszcie rozsadny glos! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lech X Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.pu.kielce.pl 28.02.04, 12:35 Zdaje się, że autor zna tylko swoją habilitację (z pewnością jest fantastyczna), bo zupełnie nie zdaje sobie sprawy, o czym pisze. O rozwoju nauki muszą decydować postępy merytoryczne, a nie organizacyjne. Kupa kretynów z habilitacjami może zarobić dużo pieniędzy, zrobić duze kariery, ale nie rozwiążą zadnego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
bleeeee1 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 28.02.04, 14:30 Gość portalu: lech X napisał(a): > Zdaje się, że autor zna tylko swoją habilitację (z pewnością jest > fantastyczna), bo zupełnie nie zdaje sobie sprawy, o czym pisze. O rozwoju > nauki muszą decydować postępy merytoryczne, a nie organizacyjne. Kupa kretynów > z habilitacjami może zarobić dużo pieniędzy, zrobić duze kariery, ale nie > rozwiążą zadnego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
bleeeee1 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 28.02.04, 14:42 Gość portalu: lech X napisał(a): > Zdaje się, że autor zna tylko swoją habilitację (z pewnością jest > fantastyczna), bo zupełnie nie zdaje sobie sprawy, o czym pisze. O rozwoju > nauki muszą decydować postępy merytoryczne, a nie organizacyjne. Kupa kretynów > z habilitacjami może zarobić dużo pieniędzy, zrobić duze kariery, ale nie > rozwiążą zadnego problemu. Świeta prawda. Dokładnie tak jest na Wydziale Zarzadzania Akademii Świetokrzyskiej w Kielcach. Większość Habilitacji uzyskano w szkołach partyjnych PRL - u i demoludów. Dorobek naukowy jest ścisle tajny. Wiele z tych habiloitacji uzyskano za ZEROWY (w sensie punktów KBN) dorobek naukowy. Zarobki samodzielnych jeszcze niedawno nie schodziły poniżej 8 tys. miesiecznie (po kilka etatów. często przy zniżce pensum z tytułu pełnionych funkcji lub wieku). Były przypadki, gdy profesor miał np. zniżke 30% pensum, czyli miał pracowac 120 godzin w roku, a w jednej tylko szkole miał np. tysiac godzin ponadwymiarowych. Prowadzenie kilkudziesięciu (ca. 80) prac dyplomowych było norma, a rekordziści ieli tylko w Akademii po 200 (w innych szkołach tez po kilkadziesiąt. Forse łatwo policzyć. Szczególy łatwo znaleźć przez bazy www.opi.org.pl, a publikacji można poszukac w bazch danych MAk Biblioteki Narodowej (w bazach światowych nie ma czego szukac). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: JZ IP: *.icpnet.pl 28.02.04, 16:24 JZ Przegoniłeś z portalu naiwniutką Aniutkę, mimo że trochę racji miała. Fakt, dzieci upośledzają mobilność, ale wielu z nas je ma. Profesorowie na zachodzie też je mają. Oprócz dzieci miewamy jeszcze rodziców, którymi też trzeba się zająć. Zazdroszczę Ci, że jesteś w Szwecji. Gdyby nie uwarunkowania rodzinne, też by mnie tu już nie było. Natomiast to, co mam to: biblioteka, która najlepiej nadaje się do pisania historii badań w mojej dyscyplinie, a nie do pracy naukowej, wypożyczalnia biblioteczna, która praktycznie nie działa, i szef ... patrz poprzednia korespondencja. Z konieczności nie mam innego wyboru - zostać tu, przeżyć i nie dać się. A jeżeli się uda, to jeszcze spróbować przewietrzyć. To, czy wymóg zrobienia habilitacji zostanie utrzymany, czy nie, niewiele zmieni w całym systemie. Nie można skupiać się tylko na habilitacji i odpuścić wszystkiego innego, bo zniesienie habilitacji to nie jest cudowna recepta na wszystko. Wiesz, dlaczego piszę wnioski do KBN-u (i nie tylko) co roku? Bo mimo wszystko uważam za bardziej prawdopodobne, że kupię sobie książkę za pieniądze KBN- owskie niż instytutowe. Pieniądze na badania własne w instytucie znikają w tajemniczy sposób. Mało komu udaje się coś dla siebie wyżebrać, wychodzić, lub załatwić w inny sposób. Nie wszędzie tak jest - ale jeżeli prawo dopuszcza taką sytuację, to trzeba to prawo zmienić. Dlatego uważam, że należy przede wszystkim skończyć z finansowaniem jednostek (instytutów, katedr itp.), bo w praktyce oznacza to finansowanie krów najświętszych ze świętych, a finansować przede wszystkim osoby, i to na zasadzie konkursu. To na razie tyle. khmara Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Od JZ ogolnie. IP: 146.21.1.* 28.02.04, 17:24 Gość portalu: khmara napisał(a): > JZ > Przegoniłeś z portalu naiwniutką Aniutkę, mimo że trochę racji miała. > Fakt, dzieci upośledzają mobilność, ale wielu z nas je ma. Profesorowie na Nadmiar zabezpieczen socjalnych i naroslych przywilejow tez uposledza. Jest to wada calej nauki europejsko-kontyntalne w porownaniu z angielska i jszcze bardziej w porownaniu z amerykanska. To daltego tutaj wychowujemy i ksztalcimy dzieci a potem, kupuja je amerykanie a na koncu zwracaja nam emerytow. Wszyscy chca tutaj wysokiego bezpieczenstwa socjalnego i JEDNOCZESNIE wysokich nakladaow na nauke i rozwoj. Tyle tylko ze tak sie nie da - trzeba wybierac. Szwecja w ktorej jestem tez nie wybral dobrze i teraz coraz bolesniej zaciskaja pasa. Nie da sie nie tylko dlatego ze budzet jest ograniczony ale nie da sie takze dlatego ze leniwi z natury ludzie (sadze po sobie) bez bata nie pracuja, sama marchewka tez nie wystarczy. Wracajac do tematu, ci z dziecmi zwykle nie osiagaja wiele, z tych co osiagneli to dlatego ze mieli szczesci, poswiecona zone, i zyli w zgodzie z tesciami. Ale zwykle dzieci tez nie sa juz takie genialne bo jedna pare rak nie wystarczy do dobrego wychowania dziacka. POwtorze, ze w bezwzglednej konkurencji w nauce faktycznie nie ma miejsca na zycie osobiste. Zreszta najwieksze osiagnieca maja ludzie z pogranicza normalnosci, Newton a takze Einstain dle tego przykladau mieli cierpiec na Asparger's syndrom - czyli graniczyli z autyzmem. > Zazdroszczę Ci, że jesteś w Szwecji. > Gdyby nie uwarunkowania rodzinne, też by mnie tu już nie było. W Szwecji akurat na dzieci jest jeszcze sporo pieniedzy. Ale dziecko Ci zeszwedzieja bo na tym polega tutejsza edukacja. Ale moze to i lepiej, dziecak bedzie znal szwedzki polski i angielski czyli bedzie obywatelem swiata. Wspolczuje Ci uwiezienia warunkami rodzinnymi ale w niczym nie zmienia to mojego zdania ze jest to uwiezienie i ze jako takie zle wplywa a poziom nauki. Ciesz sie ze UE da ci dadatki na rodzine jesli dostaniesz od nich grant. Skorzystaj z tyego poki jestes mlody bo czas leci! fp6.cordis.lu/fp6/calls.cfm www.cordis.lu/fp6/instr_mariecurie.htm > Natomiast to, co mam to: biblioteka, która najlepiej nadaje się do pisania > historii badań w mojej dyscyplinie, a nie do pracy naukowej, wypożyczalnia > biblioteczna, która praktycznie nie działa, i szef ... patrz poprzednia > korespondencja. NIE NARZEKAJ! - rusz dupe! > Z konieczności nie mam innego wyboru - zostać tu, przeżyć i nie dać się. A > jeżeli się uda, to jeszcze spróbować przewietrzyć. GOWNO PRAWDA - "zostać tu, przeżyć i nie dać się" to sa wybory ktorych wlasnie dokonales. SA INNE OPCJE. Jescze raz po swojsku ci poradze: RUSZ DUPE! > To, czy wymóg zrobienia habilitacji zostanie utrzymany, czy nie, niewiele > zmieni w całym systemie. Nie można skupiać się tylko na habilitacji i Nie wiem dlaczego wszyscy chca od razu przeniesc cala gore z miejsca na miejsce. Moze jednak warto popatrzec czy poroszenie jednego kamyka nie wywola lawiny! Moze calej gory to nie przeniesie ale chociaz ten ochydny smietnik narosly na dole soba przykryje! > Wiesz, dlaczego piszę wnioski do KBN-u (i nie tylko) co roku? Bo mimo SWIETNIE! > uważam za bardziej prawdopodobne, że kupię sobie książkę za pieniądze KBN- > owskie niż instytutowe. Pieniądze na badania własne w instytucie znikają w > tajemniczy sposób. Mało komu udaje się coś dla siebie wyżebrać, wychodzić, Tak jest wszedzie! tylko wlasne imenne granty sa gwarantowane cala reszta nigdy nie wychodzi poza szefa i i jego zaufana ksiegowa. Za granica jest o tyle lepiej ze ochlapow wystarczy bez strasu na dlugopisy lub papier ale jesli chodzi o konferencje to nie zdarza sie aby szef nie zapytal "z ktorego konta". Jesli nie szef to zapyta sie o to ksiegowa. A jak sie nie ma wlasnego konta to trzeba chodzic i zebrac. > załatwić w inny sposób. Nie wszędzie tak jest - ale jeżeli prawo dopuszcza > sytuację, to trzeba to prawo zmienić. Dlatego uważam, że należy przede > wszystkim skończyć z finansowaniem jednostek (instytutów, katedr itp.), bo w > praktyce oznacza to finansowanie krów najświętszych ze świętych, a finansować > przede wszystkim osoby, i to na zasadzie konkursu. PELNE POPARCIE! z tym ze najprosztsza metoda zmiany prawa jest zawieszenie uprawnien i wymogow tytularnych. Pojawi sie prozna w ktora wejda inne metody oceny. Moze beda to punkty KBN moze impact factory moze pieniadze w stopniu zaleznym od dyscyliny i zastosowan. Uklady tez pozostana, zawsze pozostaja, ale przynajmniej bedzie mozliwosc zapytania ile ostatnio mleka daly niektore swiete krowy. > To na razie tyle. > khmara Zycze powodzenia JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw DOKĄD ZMIERZA DYSKUSJA IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 28.02.04, 18:59 Ciekawe, że temat DOKĄD ZMIERZA NAUKA jakoś nie zostal podjęty przez dyskutantow. Fakt że to tylko fragmenty manifestu ale przecież jest mowa o konieczności zmiany calego systemu nauki w Polsce, bo zniesienie samej habilitacji zasadniczo tego systemu nie zmieni jakkolwiek oczywiście jesteśmy za jej zniesieniem podobnie jak za wyprowadzeniem Lenina z mauzoleum. Szkoda, że dyskusja polega na międleniu peryferycznych problemow a unika zasadniczych zmian systemowych czy np. petryfikacji systemu w ramach projektu ustawy o szkolnictwie wyższym. Taka dyskusja mogłaby dac wiele do myslenia zarowno redaktorom insprujących dyskusję ciekawymi tekstami jak i decydentom, ktorzy dyskutuja głownie we własnym gronie ignorując dyskusje internetowe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gan Re: Czy habilitacja IP: *.acn.pl 28.02.04, 19:07 We Francji wprowadzono habilitację gdyż profesorowie zaczęli pojawiać się jak grzyby po deszczu. Jest to hamulec. U nas, gdyby nie habilitacja, po kilku latach na uniwersytetach byliby sami profesorowie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw PATOLOGICZNA USTAWA - DO DYSKUSJI IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 28.02.04, 19:54 To mój odbiór ustawy o szkolnictwie wyższym: Dziennik Polski 16.02.2004 Patologiczna ustawa Opracowany tzw. prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyzszym w duzym stopniu petryfikuje obecny kuriozalny system nauki i edukacji w Polsce. Z samej istoty jest on niezgodny z tzw. karta bolonska wbrew twierdzeniom zespolu prezydenckiego, ze powstaje dlatego, aby spelnic wymagania karty bolonskiej. Karta zaklada niezaleznosc moralna i intelektualna uniwersytetu od wladzy politycznej. Z projektem prezydenckim jest dokladnie inaczej. Projekt nie znosi wieloetatowosci, gdyz dwa etaty to tez wiele!!! Uzaleznienie wieloetatowosci od woli rektora wzmacnia i tak silne kryterium lojalnosci pracownika w stosunku do trzymajacych wladze na uczelniach. Nieposluszni, niewygodni beda dyscyplinowani kara jednoetatowosci. Ustawa nie likwiduje tez bezetatowosci niewygodnych dla wladz uczelni doktorów i zapewnia profesorom dozywotnie etaty i przywileje bez wykazywania sie aktywnoscia naukowa i osiagnieciami edukacyjnymi. Ustawa zachowuje system stopni i tytulów swoisty dla tzw. nauki polskiej, odbiegajacy od standardów europejskich, w tym kuriozalny tytul profesora belwederskiego czy raczej namiestnikowskiego. W ustawie nie ma mowy o wprowadzeniu instytucji mediatora akademickiego na wzór uniwersytetów w pelni europejskich, stad jedynym sprawiedliwym ma byc rektor, majacy do swojej dyspozycji i tak wiele srodków, aby dyscyplinowac czy wrecz usuwac niewygodnych dla siebie pracowników. Ustawa jest zarazem przyjazna dla mobbingu, któremu pracodawca zgodnie z nowym kodeksem pracy winien przeciwdzialac, a nie stwarzac przyjazny klimat. Wewnetrzna sprzecznosc stanowionego prawa nie jest u nas wyjatkiem, lecz regula, co projekt ustawy prezydenckiej potwierdza. Ustawa zaklada tez nierównosc w zatrudnianiu obywateli polskich i zagranicznych w uczelniach, co nawiazuje do zasady Mrozka "Polak tez Murzyn, tyle ze bialy". Ustawa jest niezgodna z Konstytucja III RP i tak lamana obecnie na uczelniach, wiec w przypadku jej przyjecia przez Sejm bedzie mozna ja zaskarzyc do Trybunalu Konstytucyjnego, a takze do Trybunalu Europejskiego. Niestety, media jednostronnie i balamutnie informuja spoleczenstwo o projekcie ustawy, blokujac glosy wyrazajace poglady inne od oficjalnych. JÓZEF WIECZOREK Myslę, że rzecz jest warta przedyskutowania bo od tej ustawy wiele zależy. Dyskutanci są świetnie zorientowani w stytuacji w nauce, dużo lepiej ode mnie, więc będę wdzięczny za liczne mam nadzieje opinie. jozef.wieczorek@interia.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Gdzie sa informacje o tej ustawie IP: 146.21.1.* 28.02.04, 22:00 Po pozbyciu sie drazniacego mnie wstpu politycznego nareszcie doczytalem sie rzeczy ciekawych. Czy sa dostepne informacje nt/tej ustawy. (internet) Jesli nie to byc moze G/W moze umiescic wydrukowac projekt. Czy gdzies toczy sie dyskusja na jej temat? Czy stowaryszenie ktore Pan proponuje ma wlasna strone internetowa? JAkie sa przewidywane daty przedstawienia tej ustawy? JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: PATOLOGICZNA USTAWA - DO DYSKUSJI IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 10:09 Gość portalu: jw napisał(a): > Opracowany tzw. prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyzszym w duzym > stopniu petryfikuje obecny kuriozalny system nauki i edukacji w Polsce. Bajka! Ustawa idzie w całkowicie odwrotnym kierunku niż dyskusja na forum. Nie tylko utrzymuje wymóg habilitacji, ale wręcz dyskryminuje tych, którzy jej nie mają: - znosi mianowanie adiunktów i dziewięcioletni okres zatrudnienia bez habilitacji. W praktyce: 1. moja UczelniA od roku zatrudnia nowych adiunktów na rok bez mianowania (sprzeczne z obecnie obowiązującą ustawą, ale zgodne z projektem); 2. mój szef zapowiedział wszystkim starym adiunktom, bez względu na staż pracy, że mają 3 lata na zrobienie habilitacji - potem zwolni wszystkich. - skraca urlop naukowy na napisanie habilitacji z roku do sześciu miesięcy, pozostawiając samodzielnym przywilej tzw. rocznego urlopu siódemkowego na napisanie książki. P.S. Projekt został przyjęty przez rząd, lada moment trafi do Sejmu. P.S.2: Mam projekt ustawy, mogę przesłać mailem (wieczorem - teraz idę zarabiać pieniądze na sfinansowanie swojej działalności naukowej; to nie jest dowcip) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Ani habilitacji ani profesur! IP: 146.21.1.* 28.02.04, 21:48 Gość portalu: Gan napisał(a): > We Francji wprowadzono habilitację gdyż profesorowie zaczęli pojawiać się jak > grzyby po deszczu. Jest to hamulec. U nas, gdyby nie habilitacja, po kilku > latach na uniwersytetach byliby sami profesorowie Gdyby nie bylo panstwowo fundowanych profesur we Francki to nie trzeba by wprowadzac habilitacji. Ich system jest rownie a moze nawet bardzij zepsuty kumoterstwem jak nasz. Jeszcze bardziej ksenofobiczny niz nasz. Jesli szukac ZLYCH wzorcow to dokladnie do Francji! Ale wydaje mi sie ze wielokrotnie wspominalem ze jeszcze gorsze od habilitacji sa profesury zwyczajne czyli belwederskie. Jesli mowimy o wzorowaniu sie na systemie anglosaskim to profesury sa niczym innym jak stanowiskiem. Tak jak prezes czy dyrektor. Ile piniedzy tyle firm ile firm tylu dyrektorow. Im wieksza firma tym dyrektor wazniejszy. Wbrew pozorom to o wile prostszy sytem niz tem obecny w Polsce. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: buras Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.fbx.proxad.net 28.02.04, 21:39 "Natomiast u nas dobry absolwent Uniwersytetu Warszawskiego dostaje etat, stypendium doktorskie w swojej macierzystej uczelni." - coz za sielanka ... a to stypendium ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zibi profesora--rodzi profesor,bez bolu. IP: *.mpls.qwest.net 29.02.04, 05:36 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zibi profesora--rodzi profesor,bez bolu. IP: *.mpls.qwest.net 29.02.04, 05:42 A bol czuje spoleczenstwo. PAMIETAJCIE!!!!-DYPLOM,NIE DAJE PATENTU NA ROZUM??? zibi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiek Wlasnie z powodu roznic podanych przez autora IP: 193.0.122.* 29.02.04, 11:10 Gdyby rzeczywiscie byla kadencyjnosc, konkurencja i mobilnosc to hab nie mialby zadnego sensu. Ale nie jest, tak wiec dobrze ze jest hab - kolejne wymaganie. Pisze to jako dr niehab. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lupus Re: Wlasnie z powodu roznic podanych przez autora IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 12:10 Jasne skoro tak jest to tak ma byc i basta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ BAJKA: Co bylo wczesniej: Jajko czy kura? IP: 146.21.1.* 29.02.04, 14:24 Gość portalu: Misiek napisał(a): > Gdyby rzeczywiscie byla kadencyjnosc, konkurencja i mobilnosc to hab nie > mialby zadnego sensu. > Ale nie jest, tak wiec dobrze ze jest hab - kolejne wymaganie. Co bylo wczesniej: Jajko czy kura?. I z czymlatwiej skonczyc ze stagnacja czy paroma tytulkami? ___________________________________________________________________ Bajka na dzien dobry (lub dobranoc w zaleznosci od strefy czasowej) ------------------------------------------------------------------- DAwno dawno temu, za siedmioma gorami i za siedmioma rzekami byla prawdziwa mobilnosc naukowa. Naukowcy (alchemicy i astrolodzy) chodzili od dworu do dworu obiecujac zloto lub wiedze o przyszlosci na co dostawali pieniadze (granty) z nadzieja naiwnych (jak zawsze!) kuratorow ze ich wyniki przyniosa wymierne korzysci darczyncom (ha, ha, ha!). Poniewaz rzadko takie korzysci przynosily naukowcy musieli zmieniac miejsce pracy, czasem niezwykle szybko uciekajac przed straznikami (peer review) lub najczesciej podjudzonym tlumem wyposazonym w grabie, widly i nieskonczona wydawaloby sie ilosc materialow opalowych (opinia publiczna). Ludem zupelnie nie rozumiejacym dlaczego ktos jest zainteresowany rozgrzebywaniem wntrznosci zab, nietoperzy albo umarlakow skoro wiadomo ze najlepsza zabawa to palenie zywcem odmiennie myslacych (ja tez nie rozumiem ale "real stuff" to juz nie teraz wiec zostaly mi tylko zaby). POtem wszakze ci ktorym udalo sie przezyc (najszybsi), zrzeszyli sie i zalozyli w samoobronie unie nazywane uniwersytetami wyposazonymi w coz co nazywano murami uczelni i zwykle ciezkie wrota oddzielajace ich od nieprzyjaznego z autopsi swiata. Skoro byly wlasci i zamek naturalna koleja rzeczy zaczeto obdarzec tytulami i nosic szaty godne krolow. Dobre obiady jak i wynikajace z nich wielkie brzuchy nie sprzyjaja checi dalszego krojenia zab (zbyt czesto marnowany byl tak obiad ja i eksperyment). Dlugie i ciezkie szatytez w zadnym razie nie sprzyjaly ucieczkom przed napalonym tlumem wiec naturalnia mobilnosc zamarla (wyzszosci stolka nad fotelem dowodza wylacznie osteolodzy, to taki ich fetysz). W zamian za to tytulow takze bylo coraz wiecej (przerost formy nad trescia). Pamietajacy straszna przeszlosc naukowiec mail nadzieje ze w razie palenia na stosie (przypomne: publiczna krytyka) wymienienie 300 tytutulow da szanze ze zanudzony na smierc tlum rozejsdzie sie do domu a nieszczesny skazaniec bedzie mogl sie cichcem wymknac do ubikacji... (i rozladowac swoje nadecie w sposob naturalny). Tym oto sposobem tytuly zastapily krojenie zab a nawet czytanie ksiazek w odleglych i zatechlych bibliotekach i pozostaly lokalnym przywilejem ksiazecym. I od tej pory naukowcy-ksiazeta zyli spokojnie i szczesliwie i juz nigdy niczym sie nie martwili.... Spijcie dobrze drodzy utytulowani polscy naukowcy. Moze barbarzyncy zza oceanu nie przyplyna jeszcze za waszego zycia! a-a-A, a-a-A! JZ (prosze cytowac do woli ale z podaniem zrodla!) ani checi jak i szczegolnie tytuly byly malo warte gdziekolwiek indziej niz lokalnie wiec zamiast > Pisze to jako dr niehab. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fresh dr Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.wspiz.edu.pl 29.02.04, 13:36 tak się składa, że magisterium broniłem na UW. na studia dr w PAN zdawałem egzamin. obroniłem się w innym instytucie PAN, niż studiowałem dr. a pracuję w jeszcze innym miejscu. czy zatem, z powodu braku znajomości w kolejnych miejscach, moj dr powinien byc równy hab., jezeli tak jest w USA????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ udowodnij ze nie jestes wielbladem IP: 146.21.1.* 29.02.04, 14:40 Gość portalu: fresh dr napisał(a): > tak się składa, że magisterium broniłem na UW. > na studia dr w PAN zdawałem egzamin. > obroniłem się w innym instytucie PAN, niż studiowałem dr. > a pracuję w jeszcze innym miejscu. > czy zatem, z powodu braku znajomości w kolejnych miejscach, moj dr powinien > równy hab., jezeli tak jest w USA????? Nie! najpierw musisz udowodnic ze nie jestes wielbladem i napisac o tym prace habilitacyjna. Rozpatrzy go superpodkomisja CK powoljac piec znaych polskich autorytetow w dziedzinie wielbladologii polskiej, placac kazdemu po 1500 zl. ;- ))) Skonczyc z bzdurami i przewracaniem papierkow ktore niewiele daja a sporo kosztuja! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
hel0 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 29.02.04, 16:11 Zmiany ktore powinny byc wporowadzone od zaraz: 1. Obiektywny system weryfikacji kadry naukowej KAZDEGO szczebla, dostosowany do dziedziny naukowej. Zdaje sobie sprawe ze nie da sie tymi samymi parametrami oceniac informatyka, biochemika i filozofa, ale w kazdej dziedzinie da sie wytypowac obiektywny system weryfikacji. 2. Przydzielanie stanowisk na zasadach otwartych, jawnych konkursow (czytelna punktacja kandydatow, wynikow) 3. Wieksze zroznicowanie nakladow statutowych w zaleznosci od poziomu jednostki (co docelowo ma doprowadzic do upadku-bankructwa zakladow ktore od lat nic nie robia) 4. Weryfikacja pracownikow przebywajacych za granica – zwolnic tych co albo za granica rowniez nie publikuja, albo publikuja ale zapominaja o polskim adresie. 5. Zreformowanie habilitacji (zadynch dziel, tylko zbior publikacji lub w dziedzinach humanistycznych wydana ksiazka) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ sensowne propozycje IP: 146.21.1.* 29.02.04, 20:30 hel0 napisała: > Zmiany ktore powinny byc wporowadzone od zaraz: > 1. Obiektywny system weryfikacji kadry naukowej KAZDEGO szczebla, > dostosowany do dziedziny naukowej. Zdaje sobie sprawe ze nie da sie tymi TAK!, w oparciu o baze danych KBN? CZy sa inne gotowe rozwiazania ktore nie bylyby tylko dla instytucji lecz takze indywidualne. > 2. Przydzielanie stanowisk na zasadach otwartych, jawnych konkursow > (czytelna punktacja kandydatow, wynikow) TAK, szczegolnie po likwidacji osrodkow slabych. Nie wierze w skutecznoc jakichkolwiek mechanizmow jawnosci rekrutacji w dzialajacych osrodkach. Szef powinien miec prawo dobrac sobie z kim pracuje. Natomist powinno zwiekszyc sie latwosc upadania i powstawania nowych jednostek naukowych przez co moglaby sie dokonywac wymiana kadry. I to w tym przypadku powinne byc stosowane najostrzejsze kryteria obiektywnosci i jawnosci. Wlacznie z zarobkami - nawet bez limitow - niech przegrani wiedza co traca! Wada polskiego systemu w ogole jest brak odpowiedzialnosci urzedniczej, wiec moga powstawac naduzycia. Ale przy jawnosci wysokie pensje beda przyciagaly uwage prasy i otoczenia wiec moze byc to mechanizm samoregulujacy. W Szwecji mozn dochody sasiada/szefa/konkurencji obejrzec w internecie. Moze to jest metoda na Polske. > 3. Wieksze zroznicowanie nakladow statutowych w zaleznosci od poziomu > jednostki (co docelowo ma doprowadzic do upadku-bankructwa zakladow ktore od > lat nic nie robia) TAK, TAK, TAK! > 4. Weryfikacja pracownikow przebywajacych za granica – zwolnic tych co > albo za granica rowniez nie publikuja, albo publikuja ale zapominaja o polskim > adresie. TAK > 5. Zreformowanie habilitacji (zadynch dziel, tylko zbior publikacji lub w > dziedzinach humanistycznych wydana ksiazka) NIE. NIE, NIE! dozywotnie tytuly w jakiejkolwiek postaci limituja wymiane kadry a gwarancje z nich wynikajace powoduja zanik checi dalszej pracy. 4/5 - czyli prawie sie zgadzmy JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pesymista Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: 212.191.68.* 29.02.04, 17:34 To smutne, ze o sprawach poruszonych w art. prof. Urbanczyka trzeba dyskutowac na forum internetowym popularnego dziennika. Styl tej dyskusji jest, z nielicznymi wyjatkami (i do takiego wyjatku zaliczam, nie zgadzajac sie z opiniami na temat habilitacji *, art. prof. Urbanczyka) taki jakim jest stan nauki i szkolnictwa wyzszego w Polsce: mizeria. A po jakims czasie ktos z redakcji wybierze z tej dyskusji szczypte miodu, glownie bloto i opublikuje "podsumowanie" starannie podkreslajac watki najbardziej kontrowersyjne, takie, ktore sa "newsami". Albo zrobi to co zrobiono w "Newsweek Polska" w "dziele" pt.: "Profesor przekret", obrzucajac nas wszystkich blotem. I czy ktokolwiek na to zareaguje? Nie, poniewaz nie ma kto. Nie ma Zwiazku Zawodowego Pracownikow Nauki i Szkolnictwa Wyzszego (ja o nim nie slyszalem, mniejsza o nazwe). Nie ma kto instytucjonalnie skierowac sprawy do sadu lub przynajmniej do Komisji Etyki Dziennikarskiej. Gdyby takie cialo istnialo, to rowniez mozna by zajac sie sprawa habilitacji, finansow na nauke i szk. wyzsze. Mielibysmy reprezentacje wobec MENiS i innych "wysokich gremiow". Obecnie, z formalnego punktu widzenia, taka reprezentacja jest w postaci rzadowych istytucji. Ale kto tam zasiada? Ludzie wyksztalceni i wychowani w minionej epoce, ktorzy nie sa w stanie sie zmienic a swoje poglady na nauke i szkolnictwo wyzsze uzasadniaja etosem nauki, tradycja, itp. No wiec trzeba sie zorganizowac i dzialac konstruktywnie. Powie ktos, ze znowu dorwie sie sitwa i okopie sie wokol wlasnych interesow. Ale roznica bedzie taka, ze sitwe trzeba wybierac i wtedy mozna tez ja zmienic. W kazdym razie, trzeba sie zorganizowac a nie ciagle narzekac i nawzajem oskarzac o rwanie kokosow, ktorych nie ma. "Forsa w nauce", "dorwali sie do zlobu", itp. Jaka forsa, jaki zlob? Przeciez to co dostajemy to sa ponizajace datki. I stad ta cala patologia wieloetatowosci, wyrywania sabie kazdego ochlapu. Zorganizujmy sie! * W sprawie habilitacji nie zgadzam sie z prof. Urbanczykiem, ze jest to jedyna forma dbalosci o poziom, choc trzeba przyznac, ze częściowo jest. Jednak chce zwrocic uwage na to, ze koniecznosc robienia habilitacji w formie jaka jest, niestety, praktykowana, a wiec koniecznosc pisania kolejnej pracy, ktora jest oceniana przez medrcow, zabija inwencje i tworcze, tj. oryginalne prace naukowe i w ten sposob opoznia rozwoj tych, ktorzy nie interesuja sie "robieniem kariery w nauce" ale robieniem nauki. Niepotrzebnie zatem wydluza sie okres dojscia do samodzielnosci naukowej na kolejne lata uzalezniajac ja od kolejnych recenzentow i procedur. Ale zeby tak sie stalo, to duzo musi sie zmienic w mysleniu o tym jak prowadzic rozwoj naukowy. Mnie najbardziej odpowiada system amerykanski, chociaz ma swoje wady. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 17:35 Dyskutanci pytają się o treść ustawy o szkolnictwie wyższym. Podaję 2 przykładowe adresy www.prezydent.pl/ser/index.php3?tem_ID=6399& www.forumakad.pl/ oraz stronę gdzie sa liczne wypowiedzi na jej temat: www.solidarnosc.org.pl/~ksn/ Trudności w znalezieniu tekstu ustawy przez dyskutantow Forum wiele tlumaczą zarowno poziom dyskusji jak i poziom naszej edukacji. Ja jestem dinozaurem i Nikiforem komputerowym- nie mialem w zadnej ze szkół ani 1 godz informatykl, ale nie mam z tym zadnych trudności Robi się to przy uzyciu wyszukiwarki np. YAHOO - www.yahoo.com www.szukacz.pl www.netsprint.pl/ www.hotbot.com/ HOGA - www.hoga.pl ONET - www.onet.pl WIRTUALNA POLSKA - wp.pl INTERIA - www.interia.pl www.gooru.pl/ yandex.pl/ www.kartoo.com/ NETSCAPE - search.netscape.com/ Open Directory Project - dmoz.org/ SCIENTIFIC INFORMATION- www.scirus.com wpisując interesujaće słowa ; np. prawo o szkolnictwie wyższym, ustawa o szkolnictwie ... , projekt ustawy..., prezydencki projekt .... a następnie sie kilka na rezultaty wyszukiwania wskazujace na to, ze jest to wlaśnie poszukiwany temat W ten sposob mozna też znaleźć informacje np. o uczestnikach forum wpisując ich nazwisko i ew. jakieś dodatkowe informacje na ich temat ( np. Miejscowość, tytuł, profesja itd itp ) Ja wiem , że z takim poszukiwaniem danych maja nie tylko zwykli absolwenci szkól roznego szczebla ale takze nierzadko informatycy . To daje wiele do myslenia ! Oczywiście mamy naszych w Krzemowej Dolinie ale co mamy u nas ? PS. Oczywiście będzie istotna informacje dla forumowiczow, że pracując kilka lata w instytucie PAN tez nie mialem pojecia o internecie ani nie umialem sie posługiwac komputerem bo nie mialem do dobrego komputera dostępu (slużyl do pasjansow bo na nauke nie było pieniędzy)., którego bronili pretorianie. Dopiero po odejściu nieco się nauczylem. To wiele świadczy o systemie tzw. nauki polskiej, który nie został jeszcze opisany rzetelnie w żadnej książce a niestety większośc chce jego petryfikacji i zapomnienia o tym co było (i co nadal jest). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wolfgang A propos cytowań ! IP: *.net.autocom.pl 29.02.04, 20:35 slyszalem taka anegdotke o pewnej pracy z matematyki, ktora przez pewien czas utrzymywala sie na topie cytowan. byl w niej blad. i wszyscy ja cytowali: "prosze panstwa, w takiej a takiej pracy na takiej a takiej stronie w takim a takim wierszu jest BŁĄD !!!" no i byla owa praca bardzo, bardzo cytowana, az zal ze nie znam jej zrodel :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 17:46 Jestem za. Zorganizujmy się. I przestańmy wylewać swoje prywatne żale, bo to droga do nikąd. Odpowiedz Link Zgłoś
dinos88 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 29.02.04, 19:13 Mam nieprzyjemne wrazenie, że cos sie w tej dyskusji POP..LIŁO. Jak tylko ktos napisze, że ma watpliwosci co do habilitacji czy jakiejs, nawet małej, GRUPY profesorów, to natychmiast okazuje się, że chce zniszczenia dorobku polskiej mysli naukowo - administracyjnej i zagraża WSZYSTKIM profesorom. Podobnie, jak tylko ktos powie, że habilitacja ma jednak jakis sens (aby było jasne, ja uważam, ze bez wyjasnienia kto jest kim nie ma ona sensu), to od razu wiadomo, że to jakis Geront, co to dybie tylko na niewolnicza prace uzdolnionej młodzeży. PRZECIEŻ TO BZDURA!!! Mamy znakomitych naukowców zarówno habilitowanych jak i niehabilitowanych, a granica miedzy normalnym, porzadnym człowiekiem, a zeswinionym cwaniaczkiem nie jest wybrukowana ani stopniami ani tytułami. Faktem jest, że nauka nie jest demokratyczna, a system zatracił możliwaści samooczyszczania sie. Ale traca na tym zarówno ci habilitowani jak i (znacznie bardziej) ci niehabilitowani. Gadanie przez płot w styliu Pawlaka i Kargula jest dobre w filmie, w zyciu lepiej rozmawiac normalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dinos88 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 29.02.04, 19:18 A ta inicjatywa ze Stowarzyszeniem jest bardzo cenna. Choćby dlatego, ze zainicjuje znacznie szersza dyskusję. W tym gronie niczego zmienić sie nie da. Forum jest dobre aby pogadać, inicjatywy jako organizacja nie wykaże, nie dotrze do decydentów ani do tego, nie wiem dlaczego tak obsmianego, "szarego obywatela". A w ostatecznym rachunku to on własnie za wszystko płaci. Za pensje dyskutujących na tym forum też. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 20:01 Dinos, Szary obywatel, który płaci podatki na nasze pensje nie ma bladego pojęcia o czym my tu w ogóle gadamy. Hab., nie-hab. - jeden pies. Forum niczego nie rozwiąże. A masz inną możliwość wypowiedzenia się? I zostaniesz usłyszany? Odpowiedz Link Zgłoś
dinos88 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 29.02.04, 20:08 Gość portalu: khmara napisał(a): > Dinos, > > Szary obywatel, który płaci podatki na nasze pensje nie ma bladego pojęcia o > czym my tu w ogóle gadamy. Hab., nie-hab. - jeden pies. > > Forum niczego nie rozwiąże. A masz inną możliwość wypowiedzenia się? I > zostaniesz usłyszany? Nie mam. I dlatego własnie potrzebne jest Stowarzyszenie, o którym pisze jw. I dzięki działalnosci takiego stowarzyszenia jakis mały procent szarych obywateli ma szanse dowiedziec sie za co płaci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: Stowarzyszenie IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 20:12 O stowarzyszeniu pisze jw i Pesymista. To może się dogadajmy, o jakie stowarzyszenie chodzi i o co ma chodzić stowarzyszeniu. Jest inicjatywa, ale dalej nie ma konkretów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 19:37 DO PESYMISTY: Pesymista negatywnie ocenia poziom dyskusji i apeluje o zorganizowanie się pomijajac calkiem wpis o tworzeniu Niezaleznego Stowarzyszenia na Rzecz Nauki i Edukacji. To sa standardy dyskusji w nauce polskiej gdzie się pomija z jakiegoś powodu niewygodne tematy, ludzi, publikacje po prostu i następnie glosi odkrywcza jedynie sluszną prawde. W internecie mozna znaleźć informacje o Związku Zawodowym Profesorow (np.www.naukowcy.republika.pl) gdyz prof potrafia bronić wlasnych interesow. Nie czuje się obrzucony błotem przez Newsweeka chociaż tekst jest niezbyt wyważony. Jak dziennkarze piszą, że kraj jest skorumpowany nie czuję się tym ponizony i nie uważam aby ktos mnie tym obrażal. Z faktu, że nigdy nie dalem lapowki nie wyciągam wniosku, że korupcji nie ma a jak ktos pisze, że to zjawisko powszechne - nie uważam że to o mnie chodzi. Ostatnio słyszalem, że zawalił sie znowu dom w Moskwie. Nie uważam żeby komentarze nagłaśniające ten pojedynczy fakt i sugerujące korupcje, niedbalstwo budowlane itp. stanowily ingerencje w wewnętrzne sprawy Moskwy i poniżaly zawod budowlańca bo przecież setki tysięcy budynkow nadal stoja. Więc jest O.K. Gdy ktos napisze o przekręcie w nauce i edukacji to jest to szkalowanie wszystkich uczonych i grozi się sądami, bo niemal każdy sądzi , że to o nim mowa i czuje się obrażony, bo są przeciez ludzie uczciwi. W komunizmie o którym forumowiecze nie chcą dyskutowac tez byli ludzie uczciwie i wybitni naukowcy ale system byl nieludzki a system nauki radzieckiej nie do zaakceptowania. Pisac o tym nalezy bo forumowicze jakby nic o tym nie wiedzieli i to swiadczy o poziomie polskiej nauki i edukacji lepiej niz tzw. oceny parametryczne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 19:57 1. Forumowicze o komunizmie wiedzą. Wiedzą też, że wtedy ludzie byli tacy, jak teraz, tzn. różni. 2. Zauważył Pan, że luminarze nauki komunistycznej bardzo dobrze odnaleźli się w kapitaliźmie? Przynajmniej ja takich znam. Weterana antykomunistycznej opozycji, który wydał pracę swojej doktorantki pod własnym nazwiskiem też. Na prawdę nie na przeszłych zasługach zbudujemy przyszłość. 3. Lustracja w tym kraju skompromitowała się, jak wiele innych rzeczy. To też nie jest sposób na uzdrowienie nauki polskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nowojorczyk Re:Do Khamara IP: *.proxy.aol.com 29.02.04, 20:11 Od ponad dwoch lat publikuje w miesieczniku "Forum Akademickie" cykl artykulow z serii "Z ARCHIWUM NIEUCZCIWOSCI NAUKOWEJ". Opisuje tam po nazwiskach konkretne przypadki kantow naukowych. Chetnie sie dowiem (zachowujac pelna dyskrecje co do zrodla!)kto to opublikowal nie swoja prace doktorska! Kolekcjonuje tez wszelkie informacje o starych i nowych przekretach naukowych. Marekwro@aol.com Odpowiedz Link Zgłoś
dinos88 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 29.02.04, 20:19 Gość portalu: khmara napisał(a): > 1. Forumowicze o komunizmie wiedzą. Wiedzą też, że wtedy ludzie byli tacy, jak > teraz, tzn. różni. > > 2. Zauważył Pan, że luminarze nauki komunistycznej bardzo dobrze odnaleźli się > w kapitaliźmie? Przynajmniej ja takich znam. Weterana antykomunistycznej > opozycji, który wydał pracę swojej doktorantki pod własnym nazwiskiem też. Na > prawdę nie na przeszłych zasługach zbudujemy przyszłość. To prawda. Zgadzam sie całkowicie. Na pewno jednak nie zbudujemy niczego na akceptowaniu lipnych stopni czy tytułów. > > 3. Lustracja w tym kraju skompromitowała się, jak wiele innych rzeczy. To też > nie jest sposób na uzdrowienie nauki polskiej. Sposobu to nie ma, ale próbowac trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 20:35 Trudno dyskutowac jesli ktos nie rozumie swiadomie lub nieświadomie. Skoro piszę"W komunizmie o którym forumowiecze nie chcą dyskutowac tez byli ludzie uczciwie i wybitni naukowcy ale system byl nieludzki a system nauki radzieckiej nie do zaakceptowania' to chyba znaczy że zauważylem to co mi się zarzuca , że nie zauważylem. W naszym kapitaliźmie nie tylko się odnaleźli ale tworzyli go głownie 'luminarze ' komunizmu, gdy ci którzy walili głowa w mur komunizmu zdychaja z głodu.Dotyczy to tez robiących w nauce. Mimo , ze robi się lustrację mojej osoby na sposób sb jakos nikt tego nie podnosi też ci ktorzy są przeciwko lustracji. To ciekawe. Przypisywanie mi , ze na lustracji chće uzdrowić naukę polską (tak rozumiem ten zarzut) to kompletna bzdura - gdzie ja to napisalem ? ja nauki polskiej nie mam zamiaru uzdrawiać bo uważam , że należy stworzyć normalne warunki do uprawiania nauki sensu stricto w Polsce Nauka ze swej natury jest globalna a nie narodowa ( w tym i polska). Odpowiedz Link Zgłoś
dinos88 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 29.02.04, 20:16 Gość portalu: jw napisał(a): > DO PESYMISTY: > Pesymista negatywnie ocenia poziom dyskusji i apeluje o zorganizowanie się > pomijajac calkiem wpis o tworzeniu Niezaleznego Stowarzyszenia na Rzecz Nauki i > > Edukacji. To sa standardy dyskusji w nauce polskiej gdzie się pomija z jakiegoś > > powodu niewygodne tematy, ludzi, publikacje po prostu i następnie glosi > odkrywcza jedynie sluszną prawde. > W internecie mozna znaleźć informacje o Związku Zawodowym Profesorow > (np.www.naukowcy.republika.pl) gdyz prof potrafia bronić wlasnych interesow. > Nie czuje się obrzucony błotem przez Newsweeka chociaż tekst jest niezbyt > wyważony. > Jak dziennkarze piszą, że kraj jest skorumpowany nie czuję się tym ponizony i > nie uważam aby ktos mnie tym obrażal. Z faktu, że nigdy nie dalem lapowki nie > wyciągam wniosku, że korupcji nie ma a jak ktos pisze, że to zjawisko > powszechne - nie uważam że to o mnie chodzi. > Ostatnio słyszalem, że zawalił sie znowu dom w Moskwie. Nie uważam żeby > komentarze nagłaśniające ten pojedynczy fakt i sugerujące korupcje, > niedbalstwo budowlane itp. stanowily ingerencje w wewnętrzne sprawy Moskwy i > poniżaly zawod budowlańca bo przecież setki tysięcy budynkow nadal stoja. Więc > > jest O.K. > Gdy ktos napisze o przekręcie w nauce i edukacji to jest to szkalowanie > wszystkich uczonych i grozi się sądami, bo niemal każdy sądzi , że to o nim > mowa i czuje się obrażony, bo są przeciez ludzie uczciwi. > W komunizmie o którym forumowiecze nie chcą dyskutowac tez byli ludzie uczciwie > > i wybitni naukowcy ale system byl nieludzki a system nauki radzieckiej nie do > zaakceptowania. > Pisac o tym nalezy bo forumowicze jakby nic o tym nie wiedzieli i to swiadczy > o poziomie polskiej nauki i edukacji lepiej niz tzw. oceny parametryczne Tak rzeczywiście jest. I dlatego potrzebna jest organizacja, która mając osobowośc prawna bedzie mogła cos zainicjować. Pisać oczywiscie należy i to wszedzie gdzie sie da, ale nie można na tym kończyć. Policzyłes ilu tak mysli? Ta maniera obrażania sie na krytykę pochodzi z czsów wczesnego PRL-u, kiedy to nie ujrzałes np. w telewizorni sekretarza jedzacego śniadanie czy obiad, bo mógłbys zobaczyc, że ma kłopot z uzywaniem sztućców. Oni byli zawsze idealni. To pozostało, na szczęście nie wszedzie. Znam wielu normalnych zarówno z habilitacja jak i bez. Ale masz rację, to jest fatalna maniera. Odpowiedz Link Zgłoś
dyplomata Tylko media 29.02.04, 20:36 dinos88 napisał: > Tak rzeczywiście jest. I dlatego potrzebna jest organizacja, która mając > osobowośc prawna bedzie mogła cos zainicjować. Pisać oczywiscie należy i to > wszedzie gdzie sie da, ale nie można na tym kończyć. Praktyka pokazuje ze organizacje w Polsce, podobnie jak rozne ciala i instytucje, niewiele moga zadzialac. Natomiast dobre wyniki daje rozglos w mediach. Na przyklad obecna dyskusja na lamach GW daje wiecej niz to co bylo wczesniej. Sprawa jest jednak skomplikowana bo rowniez wsrod przeciwnikow obecnego systemu sa postaci niekrysztalowe, skrajne lub zgola awanturnicze. Pod slusznymi haslami usiluja one przemycic swoje wlasne programy. Taki np. Jozef Wieczorek. Za jego postulatami ktore z ferworem rozpropagowuje wszedzie gdzie sie da widac wlasna agende. To sa haselka o rozliczeniu i weryfikacji nauki zaczynajac od lat stalinowskich. Haselka te to obecnie skrajna demagogia i nawolywanie do rozroby w stylu wojny na gorze i walki teczkami, w gruncie rzeczy bicie piany. Rzecz jasna w okresie rezymu komunistycznego byla masa swinstw ale wracanie w kilkanascie lat po jego upadku to wywolywanie upiorow. A skoro nawet nie rozliczono bezpieki i partii komunistycznej to dlaczego mialoby sie rozliczyc nauke? Jedyna realna mozliwoscia jest wiec zmiana systemu finansowego. Przejscie od finansowania etatow do finansowania pracy i wynikow poprzez granty w sposob praktykowany na swiecie i likwidacja urawnilowki. Reszta, to drobiazgi formalne takie jak likwidacja belwederek i habilitacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: Tylko media IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 20:45 dyplomata napisał: > Jedyna realna mozliwoscia jest wiec zmiana systemu finansowego. Przejscie od > finansowania etatow do finansowania pracy i wynikow poprzez granty w sposob > praktykowany na swiecie i likwidacja urawnilowki. Reszta, to drobiazgi formalne > > takie jak likwidacja belwederek i habilitacji. 100% się zgadzam. Tylko zauważ z kim i o czym media chcą rozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ zacznijmy wiec od drobiazgow formalnych! IP: 146.21.1.* 29.02.04, 20:53 dyplomata napisał: > weryfikacji nauki zaczynajac od lat stalinowskich. Haselka te to obecnie > skrajna demagogia i nawolywanie do rozroby w stylu wojny na gorze i walki > teczkami, w gruncie rzeczy bicie piany. Rzecz jasna w okresie rezymu > komunistycznego byla masa swinstw ale wracanie w kilkanascie lat po jego > upadku to wywolywanie upiorow. A skoro nawet nie rozliczono bezpieki i partii > komunistycznej to dlaczego mialoby sie rozliczyc nauke? Brawo! Swietnie powiedziane! > Jedyna realna mozliwoscia jest wiec zmiana systemu finansowego. Przejscie od > finansowania etatow do finansowania pracy i wynikow poprzez granty w sposob > praktykowany na swiecie i likwidacja urawnilowki. Reszta, to drobiazgi > takie jak likwidacja belwederek i habilitacji. Tu sie tez zgadzam - ale tylko prawie.... Sa tacy co zaczynaja od zimniakow a koncza na miesie. Sa tez tacy co najpierw zjedza Cale mieso a potem dopchaja sie ziemniakami. kwestia gustu, no nie? MOIM GUSTEM: A moze by tak zaczac od tych "drobiazgow formalnych" i popatrzec czy system sam nie zaczyna zdrowiec bez koniecznosci przewracania go do gory nogami? Moze nie tak skuteczne ale zapewne mniej ryzykowne i o wiele, wiele prostrze i tansze! Zawiesmy tytululy habilitacyjne i profesorskie tak jak zawiedzono docentury. PROSTE! NO NIE? Jesli nie proste to na pewno prostsze niz tworzenie systemu rynkowego rozliczania wynikow nauki i nauczania od zera! Panowie redaktorzy - ostatnimi osobami ktore tego beda chcialy sa obecni habilitowani - to oni chca sie doczekac profesur. Ostatecznie prawo nie dziala wstecz i raz nabytych przywilejow im juz nikt nie odbierze. Usuncie zlob, wtedy ludzie beda pchali sie do nauki a nie do zloba. Tego nie rozwiaze obecny establishmebt bo nikt nie podetnie galezi na ktorej siedzi. Noooo chyba ze juz naprawde sie nie da inaczej. PAnowie redaktorzy i opinio publiczna - dopilnujcie zeby sie nie dalo inaczej! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: zacznijmy wiec od drobiazgow formalnych! IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 21:05 Gość portalu: JZ napisał > MOIM GUSTEM: A moze by tak zaczac od tych "drobiazgow formalnych" i popatrzec > czy system sam nie zaczyna zdrowiec bez koniecznosci przewracania go do gory > nogami? Moze nie tak skuteczne ale zapewne mniej ryzykowne i o wiele, wiele > prostrze i tansze! Zawiesmy tytululy habilitacyjne i profesorskie tak jak > zawiedzono docentury. PROSTE! NO NIE? Jesli nie proste to na pewno prostsze niz > > tworzenie systemu rynkowego rozliczania wynikow nauki i nauczania od zera! Super. Ten "drobiazg formalny" wymaga tylko zmiany ustawy o tytułach i stopniach naukowych. A adiunkci mają być samodzielni czy nie po zniesieniu habilitacji? Czytałeś nową ustawę o szkolnictwie wyższym. jw podaje linki, gdzie można ją znależć. A ona już niedługo będzie prawem. I ten sam zespół prezydencki zajmie się zmianą ustawy o finansowaniu nauki. A dopiero potem dopasują ustawę o tytułach i stopniach do powyższych gniotów. To dopiero będzie fajnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik NIE GRZEBMY SIE W PRZESZŁOŚCI IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 21:09 Przeczytałem: Najłatwiej byłoby przyjąć, że hitlerowcy wyszli z teutońskiej kniei, leninizm zaś wyrósł wśród dzikich stepów Azji. Tymczasem podobne interpretacje byłyby przejawem strusiej polityki. Nie wolno metafizyki ludobójstwa sprowadzać do poziomu psychopatycznych działań malarza amatora z Braunau. Nie wolno udawać, że wszystko tłumaczą patologiczne cechy osobowości Józefa Dżugaszwili. Trzeba pamiętać, iż szaleńcze wizje wywoływały swego czasu entuzjazm w kręgu intelektualistów w różnych szerokościach geograficznych. W kręgu tych entuzjastów byli znani z niezależności profesorowie, szanowani nobliści, powszechnie znani twórcy o wielkich nazwiskach. Kilku z nich miało potem odwagę przyznać się do błędów i ocenić krytycznie swój romans z totalitaryzmem. Reszta nie próbowała nawet tłumaczyć, jakie mechanizmy sprawiły, że fascynacja barbarzyństwem była tak wysoko notowana w kregach pretendujących do miana współczesnej awangardy.(Józef Życiński w: Pięć dialogów) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Ani habilitacji, ani SAMODZIELNYCH ! IP: 146.21.1.* 01.03.04, 09:40 Gość portalu: khmara napisał(a): > Ten "drobiazg formalny" wymaga tylko zmiany ustawy o tytułach i stopniach I owszem, ale nie wymaga nakladow finansowych. poza tym odpowiednie reguly mozna zawiesic, mniej lub bardziej okresowo. Jest precedens w tym jak postapiono z docentura. Jest przyklad w tym ze caly swiat anglosaski jakos sobie radzi bez tych panstwowych stopni. > naukowych. A adiunkci mają być samodzielni czy nie po zniesieniu habilitacji? ZADNYCH extra uprawnien ani tytulow! Samodzielnym moze byc uczen technikum jesli bedzie mial dobry pomysl i zdobedzie na niego pieniadze. wtedy bedzie mogl sobie "kupic" tylu doktorow, profesorow i sekretarek ile bedzie chcial. Na tym polega samodzielnoac.- Jesli sie potrafi dostac pieniadze na badania. Zadnych dozywotnich patentow na madrosc! Byc moze dzieki temu Dr Thomala z Tomchemu bedzie mial nareszcie dostep do grantow KBN mimo ze nie ma tytulu profesorskiego! Nie wiem ale jesli umie i mu sie chce to wlasnie tym udowadnia samodzielnoac - DZIEN PO DNIU, a nie raz w zyciu jak sie wysilil i dwoch recenzentow akurat mialo dobry humor. Oczywiscie caila grantodawcze czesto i tak wymagaja doktoratu, ALE TO ICH sprawa. Oni maja pieniadze. My NIE KOMPLIKUJMY systemu DODATKOWYMI z niczym NIEKOMPATYBILNYMI TYTULKAMI. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: Docent WRACA!!! IP: *.icpnet.pl 01.03.04, 19:20 Nowa ustawa przywraca stanowisko docenta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Docent WRACA!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 16:32 I slusznie. Nie kazdy musi robic hab., a dobry dr moze byc dobrym doc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ dobry dr == dobry dr IP: 146.21.1.* 02.03.04, 17:32 Gość portalu: CGN napisał(a): > I slusznie. Nie kazdy musi robic hab., a dobry dr moze byc dobrym doc. Ale jek bedzie _niezwalnialnym_ panswowym docentem to juz nie bedzie musial byc w ogole dobry... JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Niehab. Re: dobry dr == dobry dr IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 02.03.04, 21:13 Uwazam, ze nie powinno byc zadych "tenure" czyli stanowisk do emerytury, bo to sprzyja tylko tym, co nie lubia myslec i pracowac... Ale docent to co innego, bo nie kazdy dobry doktor musi byc (re)habilitowany, i czas skonczyc z takimi potworkami jak doktorzy na stanowisku (st.) asystenta czy dr. hab. na stanowisku adiunkta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara docent = prawa ręka dyrektora IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 21:30 Rozumiem, że szukasz dla siebie miejsca na uczelni, ale obawiam się, że to będzie przede wszystkim sposób na zagospodarowanie osób, które są dla dyrekcji wygodne, a nic poza dydaktyką nie robią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BANG Re: docent = prawa ręka dyrektora! IP: 129.81.192.* 03.03.04, 02:33 Widze, ze wielu dyskutantom marzy sie pozycja docenta. O co wiec chodzi, o co faktycznie panowie walczycie? Czy mamy upraszaczac strukture administracyjno-formalna nauki w Polsce? Czy wrecz przeciwnie komplikowac i tworzyc 'dodatkowe' furtki i wyjscia dla niektorych ludzi - zazwyczaj po to by mogli w dobrym zdrowiu i bezstresowo przetrwac w tym systemie do zasluzonej emerytury? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Re: docent = LEWA ręka dyrektora!-) IP: 146.21.1.* 03.03.04, 13:45 Hindusi i muzulmanie tylko i wylacznie LEWA reka sobie podcieraja d... Prawej uzywaje do rzeczy "czystych". No to mysle ze dopiero teraz panowie prawodawcy beda wiedzieli jak wazna pozycje rozwoju naukowego staraja sie stworzyc. A jak juz ja stworzycie to wszyscy i tak beda wiedziec jaki byl cel. Tylko nie proscie Turkow zeby sie z docentami witali bo nie beda! JZ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: docent = PraWA ręka dyrektora! ;-( IP: *.icpnet.pl 03.03.04, 14:44 Jak myślisz, kto zostanie docentem: a. niehab, który ma mnóstwo publikacji, ale władze dopilnowały, żeby się nie wyrobił? b. starszy wykładowca, obecnie wicedyrektor instytutu, któremu niewiele brakuje do emerytury? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ LEWA ;-)) IP: 146.21.1.* 03.03.04, 16:16 Gość portalu: khmara napisał(a): > Jak myślisz, kto zostanie docentem: > a. niehab, który ma mnóstwo publikacji, ale władze dopilnowały, żeby się nie > b. starszy wykładowca, obecnie wicedyrektor instytutu, któremu niewiele Odpowiedz: ten ktory jest bardziej miekki i przyjemny dla dyrektora i wladz uczelni. Dokladnie takie same kryterium jak do wyboru papieru toaletowaego do podcierania sie. ;.))))))) CZyli jednak LEWA reka JZ. Odpowiedz Link Zgłoś
reichman Re: LEWA ;-)) 04.03.04, 10:59 Gość portalu: JZ napisał(a): > Gość portalu: khmara napisał(a): > > Jak myślisz, kto zostanie docentem: > > a. niehab, który ma mnóstwo publikacji, ale władze dopilnowały, żeby się n > ie > > b. starszy wykładowca, obecnie wicedyrektor instytutu, któremu niewiele > Odpowiedz: ten ktory jest bardziej miekki i przyjemny dla dyrektora i wladz > uczelni. Dokladnie takie same kryterium jak do wyboru papieru toaletowaego do > podcierania sie. > ;.))))))) > CZyli jednak LEWA reka > JZ. Ten system dziala, niestety, wszedzie... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pesymista Re: ad krytyka w mediach IP: 212.191.68.* 01.03.04, 12:05 Chodzi mi o to, ze art. w Newsweeku jest przykladem beznadziejnego dziennikarstwa. Nie znam Ulickich i nie wiem czy i co przekrecili. W rzetelnym dziennikarstwie obowiazuje tzw. second opinion, a nie walenie gdzie popadnie i konstruowanie krytyki wobec calego srodowiska na podstawie jednostkowych faktow. Jezeli komus nie przeszkadza, ze jest nazywany "wiejskim kacykiem" i "sklerotykiem" , czlonkiem kliki, i tym podobnie tylko dlatego, ze ktos gdzies zrobil( lub nie)szwindel to juz jego sprawa. I co taki grafomanski tekst ma wspolnego z jakims wczesnym komunizmem? Sam sobie Kolego przeczysz. Gdyby ci sami autorzy z Newsweeka pisali o Moskwie to zapewne doszliby do wniosku, ze niebawem wszystkie domy w Rosji zawala sie, przynajmniej te budowane po 1990 roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: ad krytyka w mediach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.03.04, 18:34 Ja nie jestem adwokatem tych dziennikarzy. Sam wolę pisac o swoich sprawach niż je oddawać dziennikarzom mimo, że mnie czasem (nie ci z Newsweeka !) nagabywali. Nie wiem czy to jest rzetelne dziennikarstwo bo znam tylko nieco o jednej sprawie o ktorej piszą dosyć jednak rzetelnie. Problem nepotyzmu jest bardzo powszechny i sam bym mogl cos do tego dodac.To nie są sprawy jednostkowe lecz powszechne. Dosadnych określen mogliby sobie darować szerzej omawiając patologię srodowiska. Byliby bardziej wiarygodni. Tak sądzę. Ciekawe, że forumowicze obrażaja sie na dosadnych dziennikarzy, którzy jednak podpisują się nazwiskami i za ew. nierzetelnośc mogą być ścigani, ale nie przeszkadzają im pseudonimowi forumowicze którzy dyskredytuja innym nie- anonimowych na podstawie absurdalnych pomowień i epitetow i nikomu to nie przeszkadza. Moralnośc Kalego jest w środowiskach akademickich powszechna. To nie są jednostkowe przyklady. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sceptyk Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: 212.191.68.* 01.03.04, 12:10 Powiem jasniej. Nie chodzi mo o zadne stowarzyszenie na rzecz.... Chodzi mi o Zwiazek Zawodowy..., ktory bedzie reprezentowal interesy ludzi zatrudnionych w nauce i na uczelniach wyzszych. Takiego zwiazku nie ma. Jezeli jest to prosze podac namiary na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lylwer Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.ipt.aol.com 29.02.04, 21:46 Odpowiedz na postawione pytanie musi brzmiec - TAK (kwestia w tym ze kariera karierze nierowna). Gdyby pytanie brzmialo 'Czy w Polsce mozna osiagnac sukces w nauce' to byloby to raczej NIE. Lylwer Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KM Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową ... IP: *.tulane.edu 01.03.04, 01:31 Praktycznie wszyscy dyskutanci dostrzegaja, iz system administracyjno-formalny, w ktorego ramach dziala nauka w Polsce jest chory. Pozostaje tylko wciaz pytanie, czy ludzie, ktorzy "po uszy" tkwia w tym systemie maja ochote, by go w sposob istotny reformowac i czy sa w stanie dokonac jakichkolwiek reform innych nizli "kosmetyczne" poprawki? Odpowiedz Link Zgłoś
nauka_polska apel o wspolna akcje tych co im zalezy 01.03.04, 04:16 Apel o dzialanie pozytywne Drogie kolezanki i koledzy, ktorym lezy na sercu dobro nauki polskiej. Media slusznie zarzucaja nam, ze sami tylko narzekamy, a nasze frustracje (nawet uzasadnione) wyladowujemy w niewybrednym jezyku dyskusji internetowych. Oj wstyd! Na nasze usprawiedliwienie podaje - wiekszosc (na szczescie nie cale) srodowiska jest zdemoralizowana, ustawiona, pozoruje dzialania naukowe, studenci im tylko przeszkadzaja i zajmuja czas, ktory mogliby poswiecic na zarabianie pieniedzy lub intrygi i dyskusje majace jeden nadrzedny cel - zachowanie przywilejow i nie dzielnie sie nimi z innymi. Oczywiscie mamy "demokracje", czyli przy pierszym ujawnieniu naszych nazwisk i probie pozytywnej dzialalnosci zostaniemy "demokratycznie" wykluczeni ze srodowiska, a nasze kariery naukowe w Polsce beda zakonczone. Mozemy jednak nie byc bezradni jezeli droga Czwarta Wladzo nam pomozesz! Propnuje GW i nam wspolna akcje: NAUKOWIEC Z KLASA!!! Na czym miala by ona polegac? Przyjmijmy dwa nastepujace aksjomaty: 1. Nauka jest swiatowa i zadna dzialalnosc nie moze byc uznana za naukowa, jezeli jej wyniki nie sa opublikowane w recenzjonowanych czasopismach (na poczatek przyjmijmy z listy filadelfijskiej). Wyniki do szuflady lub nieopublikowane po angielsku uwazamy za brak wynikow (wyjatkiem filologie, etc..) 2. Naukowiec z klasa zna "the state of the art" w swojej dziedzinie i uczestniczy w jej rozwoju - proste kryterium to liczba zagranicznych cytowan jego poszczegolnych publikacji. Nie sa to idealne kryteria i wymagania ilosciowe i jakosciowe beda sie zmienialy w zaleznosci od dziedziny, ale czolowka swiatowa je stosuje jako podstawowe, wiec i nas winny obowiazywac. Co mozemy zrobic i to juz w ramach obecnych przepisow, przy zalozeniu, ze srodowisko naukowe po 1989 roku skutecznie udowodnilo, ze nie jest w stanie wypracowac jakichkolwiek etyvcznych standartow i ich przestrzegac, a co dopiero sie zreformowac? To proste! Wystarczy publikowac informacje z SCI (Scientific Citation Index) w prasie. My je dostarczamy dziennikarzom, a oni je publikuja, najlepiej bez wiekszych komentarzy, bo szczerze to media "nie czuja tematyki"... Jakie informacje? I. Wkrotce maja sie odbyc wybory do KBNu; w internecie pojawily sie juz listy kandydatow. Zgodzili sie kandydowac by pozniej nas oceniac i decydowac ktore projekty naukowe zasluguja na wsparcie finansowe. Pokazmy spoleczenstwu, czy osoby dzielace ich pieniadze istnieja w nauce swiatowej (cytowania!!!!). Sadze optymistycznie, ze ewentualny pregierz spoleczny moze powstrzymac pewne srodowiska przed "demokratycznym" zglaszaniem kandydatow, ktorzy sa "naukowymi zerami" ale za to maja tym srodowiskom zapewnic "dostep do pieniedzy". Apeluje o jak najszybsze dzialanie, bo kadencja trwa kilka lat... II. Przygotujmy sie merytorycznie do dyskucji o profesurze belwederskiej. Drodzy dziennikarze, od tego momentu nowo mianowani profesorowie sa na cenzurowanym. Wraz z lista mianowan publikujcie informacje o kazdym profesorze ile jego prac i ile razy bylo cytowanych za granica - to jedyna metoda by zmusic czlonkow CKK do uwzgledniania tylko swiatowego dorobku naukowego i odrzucenia dzialalnosci pozorowanej kandydatow. Docelowo takiej weryfikacji opini publicznej winni byc poddani wszyscy profesorowie belwederscy mianowani po 1990 r. czyli od momentu otwarcia Polski na swiat i powszechnego dostepu do literatury swiatowej (internet). III. Apelujmy o koniec "psucia srodowiska". Od tego momentu nie powinno byc podpisanego ani jednego bezterminowego kontraktu z osoba, ktora nie ma swiatowego dorobku naukowego. Ci ktorzy "zalapali sie" do systemu w ostatnich latach ze wzgledow poza merytorycznych najdluzej beda go psuli i najbardziej sa zainteresowani w zachowaniu status quo... IV. Konkursy na cenzurowanym. Droga Gazeto udostepnij "odrobinke" miejsca w poniedzialkowym dodatku na bezplatne publikowanie informacji o otwartych konkursach na wszystkie stanowiska by przerwac (przynajmniej utrudnic) ich "ustawianie". Obecnie sa one oglaszane cichcem na uczelniach, w jednej gablocie, skutecznie blokujac mobilnosc kadry. Najlepiej gdyby rektorzy jako zasade przyjeli, ze sami przesylaja informacje gazecie; jezeli sie nie zgodza to znaczy, ze konkursy sa ustawiane i my musimy je wyluskiwac i podawac do wiadomosci. Dziennikarze mogliby tez zaproponowac rektorom oglaszanie wynikow, tzn podawanie zwyciezcy i porownania jego dorobku naukowego z odrzuconymi osobami w mysl kryteriow SCI (przynajmniej w gazecie uczelnianej lub w internecie). Regula winno byc, ze konkurs jest otwarty do znalezienia przynajmniej jednego kandydata spelniajacego warunek SCI. Ten ostatni punkt jest moze najwazniejszy jako pierwszy krok do zmiany sytuacji w polskiej nauce (rozbicie ukladow i koterii) przez wymuszenie rotacji kadry naukowej. W ramach obecnych przepisow juz jest to mozliwe - pod warunkiem, ze bedziemy miec prawdziwe konkursy. Obecnie, wiekszosc jest oglaszanych na konkretnego kandydata i zgloszenie sie osoby trzeciej praktycznie oznacza dla niej smierc naukowa w konkretnym srodowisku - jest odbierane przez potencjalnego szefa wrecz jako policzek!!! Na koniec krotki komentarz do opinii prof. Urbanczyka : " Uwazam habilitacje za jedna z ostatnich barier, ktore bronia naszej nauki przed zalewem wzajemnie sie wypierajacej bylejakosci". Taka opinie mozna bardzo czesto uslyszec w srodowisku i to od osob o znaczacym dorobku, ktore szanuje. Nic bardziej blednego. W srodowiskach bylejakich, z ktorymi prof. tak bardzo chcialby walczyc, habilitacja jest ostatnia barykada przed zmianami, narzedziem, ktore pozwala trzymac w szachu tych, ktorzy mogliby ta bylejakosc zweryfikowac po blyskotliwych doktoratach i kilku modelowych postdocach w stylu anglosaskim (zakladajac, ze nie wyemigruja za ocean). Panie Profesorze doceniam wiele zdan z Panskiego artykulu, ale Pan jako pracownik PAN ma wykupiona subskrybcje dostepu do SCI - wystarczy kilka stukniec w klawiature i juz wiadomo Who is who? Przynajmniej to jest moja metoda postepowania (nauki techniczne). Chyba nie podejmie sie Pan przekonywania mnie i czytelnikow, ze posiadanie tytulu dr hab. jest bardziej wiarygodna informacja o pozycji danej osoby w nauce swiatowej? Otoz Panie Profesorze proste kryteria odroznienia nauki od bylejakosci i pozoranctwa istnieja i sa w swiecie stosowane. W Polsce nie stosuje sie ich z podstawowego powodu - wiekszosc namaszczonego przez CKK grona doktorow habilitowanych i profesorow belwederskich, by ich po prostu nie spelnila (starsze pokolenie nie z wlasnej winy tylko uwarunkowan historycznych), w szczegolnosci w naukach technicznych. Na koniec ze swej strony deklaruje pomoc Gazecie i kazdej innej prasie w dostarczaniu obiektywnych informacji ze swiatowych baz naukowych i wierze, ze na apel dziennikarzy moglo by sie zglosic wiecej osob pod warunikiem zachowania pelnej anonimowosci - nikt nie jest samobojca... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mp Re: apel o wspolna akcje tych co im zalezy IP: *.uit.no / *.uit.no 01.03.04, 16:02 Popieram. Zwlaszcza punkt IV. Jesli konkurs na stanowisko bylby a) faktycznie oglaszany, i b) wyniki i kryteria ocen bylyby dostepne publicznie, i wrecz naglasniane wiele problemow by sie z czasem rozwiazalo. I argument, ze habilitacja jest potrzebna jako kryterium czegokolwiek, zdechlby smiercia naturalna, i miejmy nadzieje, habilitacja z czasem tez (jak zdycha w Niemczech). Konkursy z prawdziwego zdarzenia, i habilitacja jest po nic. Podniosa sie pewnie glosy, ze IF jest w niektorych dziedzinach wyznacznikiem zawodnym. I OK, faktycznie jest. Niech komisja publicznie tlumaczy, dlaczego to dana dziedzina jest taka wyjatkowa, i co to kandydat z mniejszym dorobkiem w sensie listy filadelfijskiej mial/a takiego wyjatkowego (ksiazki, patenty), ze trzeba byla jego/ja przyjac. Ewentualnie kombinacja IF i cytowan poszczegolnych publikacji (bez autocytowan, oczywiscie). Punkt I i II tez niezly - zwlaszcza I. Punkt III raczej bezcelowy, apelowac mozemy, i co? A poza tym wielu z tych, ktorzy decyduja, nie ma pojecia co to znaczy 'swiatowy dorobek naukowy', i nie maja ochoty sie dowiedziec. Srodowisko naukowe samo sie nie oczysci, i politycy nie pomoga. Faktycznie, prasa moze. Jesli zechce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Naukowiec Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: 62.233.177.* 01.03.04, 12:59 Czy trzeba jeszcze większej bylekajości? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ pytan retorycznych tez nie trzeba! N/T IP: 146.21.1.* 01.03.04, 14:20 Gość portalu: Naukowiec napisał(a): > Czy trzeba jeszcze większej bylekajości? Genialne! masz cos jeszcze wiecej "naukowcu" czy tez marnownie mojego czasu to wszystko na co Cie stac? A moze masz jeszcze jakies uwagi n/t ortografii w artykule? JZ Odpowiedz Link Zgłoś
dinos88 Re: pytan retorycznych tez nie trzeba! N/T 01.03.04, 15:23 Bijemy pianę. Ta dyskusja zaczyna miec taki rozrzut tematów i poglądów, że strach pomyslec co byłoby, gdyby odbywała sie na żywo. Ja myslę, że odpowiedz na pytanie o mozliwośc zrobienia "kariery naukowej" w Polsce juz w zasadzie padła. Dyskusja wokól reform ma tyle watków ilu dyskutantów. Zauważyłem jednak wielka niechęc do jakiejkolwiek weryfikacji, świadomie nie używa słowa lustracja czy rozliczanie. Na rzeczywiste rozliczenie nie ma szans, prawie kazdy (były wyjatki, ale niezbyt liczne) był w okresie komuny i stanu wojennego Sonnenbruchem. Słyszałem o głosnych protestach robotników, górników, artystów, ale nie znam zadnych wiekszych protestów naszego środowiska przeciw stanowi wojennemu. Jesli ktos zna niech poda. To sa fakty. Na rozliczenie z tej postawy nie ma wiec szans, była ona jakkolwiek by tego nie oceniac normą. Mozna i powinno sie próbować naprawiac szkody, również te wyrzadzone pojedynczym ludziom, przez prawo stanu wojennego i to jest chyba wzystko na co nas dzis stac. Na pewno warto byłoby sporzadzić tę "Czarna ksiege ..", o której wyżej, ale miejsce w niej powinno byc zarezerwowane dla szczególnie aktywnych, dla tych, którzy wykorzystali prawo stanu wojennego do gnojenia innych i osiągania nienaleznych korzysci. W przeciwnym razie trafi tam dziewiecdziesiatkilka procent pracowników polskiej nauki i szkolnictwa wyższego (za bierność). To sa realia. Dla wielu aktywnych obecnie w nauce ludzi stan wojenny to historia i z obiektywnych przyczyn nie rozumieją o co tu chodzi. Nie usiłuje tego wartościowac, stwierdzam tylko fakt. Czyms co budzi jednak obawy jest wiara wielu dyskutantów, że oto da sie w sensownym czasie zbudować dobry system bez przygladania sie kto jest kim. Jeden z dyskutabtów bardzo przytomnie zauważył, ze nie udało sie rozliczyc własciwie niczego z PRL-u, więc nie ma powodów oczekiwac, że uda sie to w nauce. Warto jednak przypomnieć, ze za brak tych rozliczen płacimy spora cene (afery finansowe i słuzba zdrowia to tylko najbardziej znane przykłady). Nie ma powodow aby sadzic, że po reformie systemu robionej przez grupe trymajaca włądze będzie inaczej. Ja nie uważam, że kazdy profesor to taki własnie osobnik, odwrotnie myslę, że jest to mała w istocie grupa, a problem polega na tym, że środowisko naukowe nie ma dobrych mechanizmów sanmooczyszczania. Rynek rozwiąze to byc moze za 20 lat, bo zarównio członkowie tej nielicznej w istocie grupy, jak i ich nastepcy szybciej załapia sie na nowe stołki niz nieruchawi w istocie pozostali pracownicy nauki. Nie chodzi tu ani o habilitacje ani o tytuły, ale w tym akurat miejscu najłatwiej jest wykazać szwindle. I dlatego warto jednak zobaczyc jak to było mozliwe, by otrzymać habilitacje mając np. zerowy dorobek naukowy i rozprawe, której nikt nie zna. Tacy ludzie często decydują o tym czy ci o dużynm dorobku otrzymaja jakies grosze na badania czy nie. Nie twierdzę, że jest to reguła, obawiam sie jednak, że jest na tyle częste, by warto było podjąć wysiłek sprawdzenia kto co kiedy zrobił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze Upolityczniasz wątki dyskusji, nieładnie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 23:14 A w tym upolitycznieniu sugerujesz, że w PRL-u było,tak źle z działalnością badawczo-rozwojową (jak mówisz "polskiej nauce"), że trzeba... nie podałeś co, ale coś w rodzaju "pograć im na nosie". I ci PRL-u teraz szkodzą tym nowym bo przesiąknięci, czymś tam. Mylisz się bardzo! To nowe warunki sprawiły taki bałagan w działalności badawczej w Polsce. Dlatego trzeba dyskutować o kryteriach oceny wyników pracy badawczej, o organizacji badań i polityce działalności N-B-R, a nie o stopniach i stanowiskach. I mówię to patrząc z perspektywy minionych lat. A mam trochę doświadczenia, popatrz: 1. Instytut przemysłowy, duży 2. Zakład oświadczalny i zakład przemysłowy 3. Ośrodek Badawczo-Rozwojowy z dziedziny innej niż dotychczas 4. Politechnika 5. PAN 6. Praca zagranicą na dość ważnym stanowisku 7. Znów Instytut Przemysłowy, duży ale inny 8. Własny OBR całkowicie zbudowany zorganizowany przeze mnie od zera żyjący i rozwijajacy się wyłącznie ze sprzedaży wyników własnych badań. Myśle, że jedyny taki w Polsce. To do mojego laboratorium przychodzą z uczelni robić badania, doktoraty i inne, a nie odwrotnie. PS. Te liczne przejścia to były związane, bądź to z wdrażaniem wyników badań, zmianami miejsca zamieszkanie bądź chęcią zdobywania doświadczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matematyk Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 01.03.04, 15:15 Tak, można w Polsce zrobić karierę naukową. Bez koneksji i korupcji. Pewnie nie na każdym uniwersytecie i nie w każdej dziedzinie. Jak zwykle przy takich okazjach na forum piszą głównie osoby sfrustrowane (nie zawinioną bezradnością wobec lokalnych klik lub też własną nieudolnością; ciężko to zwykle odróżnić) i "Gazeta" znów będzie miała pożywkę do kolejnych alarmistycznych artykułów. Dla równowagi powiedzmy sobie jasno - wciąż są w Polsce dziedziny nauki i placówki naukowe, których nie musimy się szczególnie wstydzić przed światem. Wiele rzeczy w systemie nauki wymaga naprawy, ale niekoniecznie musi to oznaczać zniesienie habilitacji i profesur "belwederskich" oraz rozgonienie PAN. Być może niektóre z proponowanych wyżej zmian mają sens, ale nie zastąpią rzeczy całkiem podstawowej - skądś muszą wziąć się zdolni i dobrze wykształceni ludzie, chętni do poświęcenia znacznej części swego życia nauce. Ktoś musi prowadzić ważne, ciekawe badania. Jak ładnie zauważył kiedyś mój znajomy: "Gdybyż to ludzie poświęcili choć część tej energii, którą zużywają na narzekanie i kombinowanie, jak tu się najmniej napracować, na myślenie - mój Boże, jakiż postęp w nauce byśmy mieli!". Każdy, kto narzeka na mizerię naukową, może się kształcić i starać się ponad tę mizerię wyrosnąć. Kto narzeka na złych promotorów, recenzentów czy wykładowców, niech pamięta o tym, gdy jemu przyjdzie recenzować lub nauczać - i niech wtedy okaże się lepszy. Jeśli nadejdzie fala młodych, wybitnych naukowców, żaden skorumpowany "układ" długo jej nie powstrzyma. Rzecz w tym, że ta fala nie nadchodzi, szkoły wypuszczają maturzystów coraz gorzej przygotowanych do studiów, minister edukacji mówi o tym, że dotychczasowy system punktowania uczniów przy naborze do liceów preferował dobrych uczniów i dlatego nowy, zmieniony system, zmniejszający te preferencje będzie lepszy (nie wymyśliłem sobie tego, wypowiedź podaję za "Wyborczą" sprzed paru tygodni). Lada moment przy przyjmowaniu na studia wydziały będą mogły uwzględniać tylko wyniki nowych matur, bez prawa prowadzenia jakichkolwiek egzaminów kierunkowych (czyli dla utrzymania choćby minimalnego poziomu trzeba pewnie będzie przyjmować pięć razy więcej kandydatów niż teraz i 80% z nich odsiewać na pierwszym roku studiów). To na tym froncie przegrywa przyszłość nauka w Polsce - to ta popierana przez społeczeństwo urawniłowka doprowadzi wreszcie do kolapsu w każdej dziedzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
dinos88 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 01.03.04, 15:40 Gość portalu: matematyk napisał(a): > Tak, można w Polsce zrobić karierę naukową. Bez koneksji i korupcji. Pewnie nie > > na każdym uniwersytecie i nie w każdej dziedzinie. Jak zwykle przy takich > okazjach na forum piszą głównie osoby sfrustrowane (nie zawinioną bezradnością > wobec lokalnych klik lub też własną nieudolnością; ciężko to zwykle odróżnić) > i "Gazeta" znów będzie miała pożywkę do kolejnych alarmistycznych artykułów. > Dla równowagi powiedzmy sobie jasno - wciąż są w Polsce dziedziny nauki i > placówki naukowe, których nie musimy się szczególnie wstydzić przed światem. > Wiele rzeczy w systemie nauki wymaga naprawy, ale niekoniecznie musi to > oznaczać zniesienie habilitacji i profesur "belwederskich" oraz rozgonienie PAN > . > Być może niektóre z proponowanych wyżej zmian mają sens, ale nie zastąpią > rzeczy całkiem podstawowej - skądś muszą wziąć się zdolni i dobrze wykształceni > > ludzie, chętni do poświęcenia znacznej części swego życia nauce. Ktoś musi > prowadzić ważne, ciekawe badania. Jak ładnie zauważył kiedyś mój znajomy: > "Gdybyż to ludzie poświęcili choć część tej energii, którą zużywają na > narzekanie i kombinowanie, jak tu się najmniej napracować, na myślenie - mój > Boże, jakiż postęp w nauce byśmy mieli!". Każdy, kto narzeka na mizerię naukową > , > może się kształcić i starać się ponad tę mizerię wyrosnąć. Kto narzeka na złych > > promotorów, recenzentów czy wykładowców, niech pamięta o tym, gdy jemu przyjdzi > e > recenzować lub nauczać - i niech wtedy okaże się lepszy. Jeśli nadejdzie fala > młodych, wybitnych naukowców, żaden skorumpowany "układ" długo jej nie > powstrzyma. Rzecz w tym, że ta fala nie nadchodzi, szkoły wypuszczają > maturzystów coraz gorzej przygotowanych do studiów, minister edukacji mówi o > tym, że dotychczasowy system punktowania uczniów przy naborze do liceów > preferował dobrych uczniów i dlatego nowy, zmieniony system, zmniejszający te > preferencje będzie lepszy (nie wymyśliłem sobie tego, wypowiedź podaję > za "Wyborczą" sprzed paru tygodni). Lada moment przy przyjmowaniu na studia > wydziały będą mogły uwzględniać tylko wyniki nowych matur, bez prawa > prowadzenia jakichkolwiek egzaminów kierunkowych (czyli dla utrzymania choćby > minimalnego poziomu trzeba pewnie będzie przyjmować pięć razy więcej kandydatów > > niż teraz i 80% z nich odsiewać na pierwszym roku studiów). To na tym froncie > przegrywa przyszłość nauka w Polsce - to ta popierana przez społeczeństwo > urawniłowka doprowadzi wreszcie do kolapsu w każdej dziedzinie. Wszystko to prawda, ale na masówkę nauczania to proponowane w kolejnych projektach zmiany na pewno nie sa dobre. System bedzie jeszcze bardziej niewydolny niz jest.Nie ma szans, aby sensownie oddzielic w takiej masie dobrych od złych. Mozna oddzielic tylko tych z "większą siła przebicia" od tych z mniejszą. Co wiecej na uczelnie wejdzie jeszcze wiecej chamstwa i nieuctwa (na mimu tego nie widać, ale tak "w ogóle" to jest tego multum)I rzeczywisci bedzie to prowadzic do tegp kolapsu. Jedyne co mozna zrobic, to postawić nowa tame w postaci ZEWNĘTRZNEGO egzaminu konczacego licencjat i rezygnacji z demagogii bezpłatnego kształcenia. Obecne propozycje ignoruja całkowicie JAKOŚCIOWE zmiany modelu kształcenia wymuszone przez zmiany ILOŚCIOWE. (nie lubie marksistów, ale tu akurat maja racje). Nie da sie tymi samymi metodami kształcic np 70% populacji i tych 5% wybitnie uzdolnionych, bo tym ostatnim potzrzebny jest stosunek uczeń-mistrz, a tym pierwszym wyuczenie schematów. I nic tu nie zrobisz. Ale ktos to przeciez zaplanował. I nie byli to dyskutanci tego forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ BZDURY! IP: 146.21.1.* 01.03.04, 16:49 Gość portalu: matematyk napisał(a): > Tak, można w Polsce zrobić karierę naukową. Bez koneksji i korupcji. Pewnie Mozna i wygrac na loteri... AJko matematyk i osoba scisla powinien pan potrafic okreslic stosunki liczbowe i wiedziec co to jest "wiekszosc". > okazjach na forum piszą głównie osoby sfrustrowane (nie zawinioną bezradnością > wobec lokalnych klik lub też własną nieudolnością; ciężko to zwykle odróżnić) > i "Gazeta" znów będzie miała pożywkę do kolejnych alarmistycznych artykułów. Chwala Gazecie - moze jeszcze na alarm nie jest za pozno! CZy uwaza Pan ze artykuly o kupowaniu ustaw tez byly alarmistyczne? Czy moze tylko "za pozno". Ale przyznam sie ze jestem sfrustrowany. tyle tylko ze wole byc sfrustrowany wczesniej niz pozniej. Ja mam jeszcze do emerytury pare lat. A PAn/i? > Dla równowagi powiedzmy sobie jasno - wciąż są w Polsce dziedziny nauki i > placówki naukowe, których nie musimy się szczególnie wstydzić przed światem. > Wiele rzeczy w systemie nauki wymaga naprawy, ale niekoniecznie musi to > oznaczać zniesienie habilitacji i profesur "belwederskich" oraz rozgonienie > PAN O jej, to po to byl ten caly dluuugi wstep! A moze i istnieja... moze jeden, moze dwa.... A zniesienie habilitacji i profesur moze niekoniecznie z nich wynikac... ale moze wcale by nie przeszkodzilo. A moze wrecz zupelnie by POMOGLO! > Być może niektóre z proponowanych wyżej zmian mają sens, ale nie zastąpią > rzeczy całkiem podstawowej - skądś muszą wziąć się zdolni i dobrze wykształceni > > ludzie, chętni do poświęcenia znacznej części swego życia nauce. Ktoś musi Rozbije to na czynniki proste: 1) Ludzi rodza kobiety (pomine co dzieje sie wczesniej) 2) Ludzi zdolnych TAKZE rodza kobiety w pewnej okreslonej proporcje zaleznej od plci/rasy itp, itd... 3) Ludzi ksztalca szkoly - poki co robia to wciaz jeszcze calkiem niezle 4) chętni do poświęcenia znacznej części swego życia nauce. wciaz sie znajduja - - Tyle tylko ze nagminnie emigruja. Tylko czlonkowie rzeczywiscii PAN i profesorzy belwederscy mimo niskich budzetowych pensji nie chca emigrowac i trzymaja sie swoich stolkow. Albo maja tak dobrze albo ich nikt nie chce! Ooooooo! A Pan matematycznie rozwadnia odpowiedzialnosc na szkoly, matki i nature. Szkloda ze nie wspomnial Pan ze Michnik jest Zydem i dlatego GW jest wrogiem Polskiej nauki w postaci najzacniejszego ciala naukowego jakim jest PAN... Oczywiscie nie wspomnial APn o wysokiej jakosci biuletynow naukowych PAN - zrodla rewerencji wszystkich polakow, biuletynow znanych i czytanych przez wszystkie matki swym dzieciom aby byly madrzejsze... JA OCZYWISCIE ZARTUJE. A Pan? > prowadzić ważne, ciekawe badania. Jak ładnie zauważył kiedyś mój znajomy: > "Gdybyż to ludzie poświęcili choć część tej energii, którą zużywają na > narzekanie i kombinowanie, jak tu się najmniej napracować, na myślenie - mój > Boże, jakiż postęp w nauce byśmy mieli!". Alez szanowny panie: MY MAMY POSTEP NUKOWY na swiecie- tylko ze NIE W POLSCE! Prosze sie obudzic i wyjrzec z panskiego okna palacu kultury i Nauki! > Każdy, kto narzeka na mizerię naukową , > może się kształcić i starać się ponad tę mizerię wyrosnąć. HA, HA, HA! A o mozliwoci EMIGRACJI szanowny Pan slyszal?! Wiekszosc polskich naukowcow juz dawno panska propozycje przeglosowala nogami! > Kto narzeka na złych > promotorów, recenzentów czy wykładowców, niech pamięta o tym, gdy jemu przyjdzi > e > recenzować lub nauczać - i niech wtedy okaże się lepszy. PAnie kochany, to brzmi jak jedno z dziesiecu przykazan. Powinien Pan zostac bogiem i wykuc to na komiennej tablicy dla potomnosci! Czy takimi metodami obecne elity chca naprawiac stan nauki polskiej? Gloszeniem przykazan? Myslalem ze nauka polska jest tylko 10 lat do tylu a nie 6 tysiecy! > Jeśli nadejdzie fala > młodych, wybitnych naukowców, żaden skorumpowany "układ" długo jej nie > powstrzyma. ..."nadejdzie fala młodych, wybitnych naukowców" ... NO COMMENTS!!! .... Nie, AUTENTYCZNIE NO COMMENTS! CZy mial pan jeszcze jakis inne wizje? > Rzecz w tym, że ta fala nie nadchodzi, szkoły wypuszczają > maturzystów coraz gorzej przygotowanych do studiów, minister edukacji mówi o "A mlodziez z pokolenia na pokolenie gorsza" - tak ponoc pisali juz starozytni grecy. CZyli tylko 2.5 tysiaca let temu. Wielce odkrywcze! No to juz zawsze blizsza przeszlosc... > wydziały będą mogły uwzględniać tylko wyniki nowych matur, bez prawa > prowadzenia jakichkolwiek egzaminów kierunkowych (czyli dla utrzymania choćby > minimalnego poziomu trzeba pewnie będzie przyjmować pięć razy więcej kandydatów > > niż teraz i 80% z nich odsiewać na pierwszym roku studiów). To na tym froncie Alez to doskonala praca dla nauczyciieli akademickich. Poza tym wydaje mi sie ze liczba miejsc na kierunach dziennych jest ograniczona, ci ktorzy placa zostawiaja zas pieniadze, jesli nie na nauke to przynajmniej dla nauczycieli. Ale jak ktos lubi narzekac to hulaj dusza! Ach tak, tylko ze dla profesora zatrudnienie dodatkowych nauczycieli akademickich to klopot. A Panstwowa pensja profesorska od ilosci studentow nie zalezy... No to rzeczywiscie klopot! > przegrywa przyszłość nauka w Polsce - to ta popierana przez społeczeństwo > urawniłowka doprowadzi wreszcie do kolapsu w każdej dziedzinie No to gora sie zatrzesla i urodzila. POucze Pana ze kolaps jest obecnie w 95% dziedzin (nie jestm matmatykiem wiec liczbe wzialem sobie z sufitu dla przykladu, i wcale nie jestm przekonany czy nie jest zanizona!). Wiec mowi pan o odkladaniu ratunku dla 95% nauki zaslaniajac sie pseudo-dobrem 5%. Oczywiscie rozumiem ze 5% obejmuje takze Pana stolek! Niestety PSEUDO-dobrem, bo jesli nauka obumarla w 95% to pozostalym 5% tez to dobrze nie wrozy. Ale niektorym juz tylko wystarczy dwa lata do emerytury a po nich chocby i potop. Nie dziekuje za uwagi bo nie sa cenne. Zadna mnie nie przekonala! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.icpnet.pl 01.03.04, 18:33 Gość portalu: matematyk napisał(a): > Tak, można w Polsce zrobić karierę naukową. Bez koneksji i korupcji. Jasne. Zwłaszcza w matematyce, gdzie wystarczą minimalne pieniądze na badania. > Dla równowagi powiedzmy sobie jasno - wciąż są w Polsce dziedziny nauki i > placówki naukowe, których nie musimy się szczególnie wstydzić przed światem. Polskiej szkoły matematyczne na pewno nie. Każdy, kto narzeka na mizerię naukową > , > może się kształcić i starać się ponad tę mizerię wyrosnąć. A najlepiej za własne pieniądze. Jeśli nadejdzie fala > młodych, wybitnych naukowców, żaden skorumpowany "układ" długo jej nie > powstrzyma. Tzn. adiunktów, którzy nie mogą dobić się o jajkiekolwiek fundusze na badania. Duża część tego forum to właśnie tacy frustraci, gotowi pracować 12 godzin na dobę byle by było na czym. W Rosji Radzieckiej też byli zdolni uczeni. Np. genialny psycholog Lew Wygocki (odsyłam do encyklopedii PWN), którego prace zostały odkryte 30 lat po jego śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BANG Re: "cenne" rady matematyka... IP: 129.81.192.* 01.03.04, 18:42 Mnie takze wypowiedz 'matematyka' nie przekonala. To stek banalow i "pseudo-recept", a - przy okazji - "porad" w rodzaju "Kazdy, kto narzeka na mizerie naukowa moze sie ksztalcic i starac sie ponad te mizerie wyrosnac"... Coz za cenna rada! Czy to ma byc jedyna panska recepta na uzdrowienie nauki w Polsce? P.S. Czy faktycznie na tym forum pisza "glownie osoby sfrustrowane", panie matematyku? A moze czesc z autorow pisze albowiem wciaz ma nadzieje, iz w Polsce mozna jeszcze cos poprawic, czy zreformowac! A jezeli nawet czesc z piszacych jest istotnie sfrustrowana, to czy nastapilo to bez zadnego powodu??? P.S. Dodam tylko, ze mieszkam w USA i nie czuje sie specjalnie "sfrustrowany" piszac na tym forum... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikomu nie znany nieudacznik bez Nobla IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.03.04, 19:11 Poszukajcie sobie w internecie wypowiedzi sfrustrowanego sytuacją nauki w Polsce astronoma Wolszczana. Tez chyba nieudacznik, do tej pory nie dostal Nobla! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matematyk Re: "cenne" rady matematyka... IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 02.03.04, 09:55 Odpowiem hurtowo. Tak, istotnie uważam, że główną drogą do poprawy stanu nauki jest to, by każdy starał się wykonywać swoją pracę jak najlepiej. Różne rozwiązania systemowe mogą owe starania popierać lub osłabiać, ale ich nie zastąpią. Rzeczywiście uważam słaby etos pracy za jedną z głównych polskich bolączek, nie tylko w nauce zresztą (dla jasności, niski etos pracy to także np. dopisywanie się do prac, w które nie ma się żadnego wkładu czy inne nadużycia wobec podległych pracowników). Że to brzmi naiwnie? Jasne, że lepiej brzmią różne magiczne recepty. Ale badania same się nie zrobią. Tak, praca w nauce może być porównana z trafieniem losu na loterii. Trzeba mieć ku temu talent (a to w znacznej przynajmniej mierze jest kwestia genów, jak się wydaje), chęć i warunki do jego rozwoju, i włożyć trochę pracy. Tysiące rzeczy mogą czasem tę drogę zamknąć lub wydłużyć - "złe" miejsce urodzenia, niewykształceni rodzice, głupi nauczyciel w szkole czy zwykła bieda. Tak jest w niemal każdej ważnej dziedzinie życia i nie widać, dlaczego z nauką miałoby być inaczej. Co w tym złego (poza ogólną niedoskonałością świata)? Nie wyzywam nikogo z tutejszych dyskutantów od sfrustrowanego bydła, co poniektórzy próbują mi wmówić. Wiem, że często frustracja wynika po prostu z chorych układów w polskich placówkach naukowych (mam znajomych nie-matematyków i trochę z nimi na te tematy rozmawiałem). Ale z tego typu patologiami najprościej walczyć po prostu przez rzetelne rozliczanie owych placówek z wyników naukowych (co powoli i z trudnościami, ale jednak jest wprowadzane w życie) i odcinanie funduszy tym niewydolnym. Grajdół odstraszający dobrych naukowców sam sobie szykuje marny koniec i jest to kwestia raczej lat niż dziesięcioleci. Chyba, że doprowadzimy do totalnej urawniłowki przez rozpędzenie dobrze funkcjonujących placówek i wszędzie będzie jedno g... Rzeczywiście uważam, że olbrzymim problemem staje się tendencja do homogenizacji. Osoby, które mają większe niż inni ukierunkowane zdolności, powinny mieć możliwość ich dalszego rozwijania. Pseudoegalitaryzm, który obecnie zaczyna się panoszyć, powoduje duże szkody. To, że ludzie są równi wobec prawa, nie oznacza, że mają jednakowe zdolności (np. do pracy naukowej). Tymczasem teraz robi się wszystko, by owe różnice zacierać: dobrym uczniom trudniej będzie teraz dostać się do dobrego liceum, dobrym maturzystom - na dobre studia. Spodziewany skutek - zaczną zniknać, i tak niezbyt liczne, dobre licea i dobre studia. Urawniłowka jest paskudna nie tylko z przyczyn "estetycznych", ale przede wszystkim dlatego, że miernotom nie pozwala osiągnąć więcej (poza powierzchownymi sprawami typu pieniądze czy prestiż), natomiast zdolnym może uniemożliwić prawdziwe osiągnięcia (np. odkrycia naukowe, twórczość). W nawoływaniu do zniesienia habilitacji, profesur i rozpędzenia PAN oprócz racjonalnych argumentów dostrzegam mnóstwo ciągotek homogenizacyjnych i to mnie niepokoi. Na przytyki osobiste odpowiadać nie będę, szkoda czasu. Niehabilitowany niePANowiec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Matematyk = dobry polityk IP: 146.21.1.* 02.03.04, 10:30 zgodnie z definicja polityka: "osoba ktora potrafi dlugo i interesujaco mowic i jednoczesnie nic nie powiedziec". Brawo! Same ogolniki, prawdy i zupelne prawdy, pojawilo sie nawet godne zaufania zaniepokojenie... nic tylko pokiwac glowa i sie zgodzic. Kto Panu pisze te przemowy? Sam? Matematyk na prezydenta! ************* A tak na prawde to "no comments". ************* ********** To dla tych co nie rozumieja ironii... *********** JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara JZ ma rację IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 10:49 Skrót wywodów matematyka: Słaby etos i homogenizacja. A jednocześnie ktoś kogoś z czegoś rozlicza, ale gnić, albo naprawiać (sorry, nie pamiętam) będzie się wszystko przez dziesięciolecia. Ty się chyba z innej planety urwałeś. JZ ma rację, chcąc przeszczepić do polskiej nauki rynkowy system amerykański. Tylko tego nie da się zrobić jednym prostym zabiegiem. A smrodzenie o jednolitym obniżeniu poziomu wszystkiego łącznie z maturą - wybacz, może w matematyce... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze Zgadzam się z Tobą. Popatrz jestem nieliczny! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 10:25 Wybitna osobowość potrafi znaleźć się w każdej sytuacji. Tym niemniej trzeba stwarzać przyjazne klimaty dla troche mniej wybitnych osobowości aby zwiększyć ilość pracujących na jakość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ PRAWDA: "jeden" jest zawsze nieliczny! IP: 146.21.1.* 05.03.04, 15:54 W zasadzie w liczbach naturalnym nie mozna byc mniej licznym niz "jeden". Bo zero to juz "brak" :) Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a): > Wybitna osobowość potrafi znaleźć się w każdej sytuacji. To tez prawda > Tym niemniej trzeba stwarzać przyjazne klimaty dla troche mniej wybitnych > osobowości aby zwiększyć ilość pracujących na jakość. To tez prawda Faktycznie logike masz typowo "matematyka" (na zasadzie "istnieja" dobre instutucje naukowe w Polsce :-))). Tylko teraz nalezy wyciagnosc szczegolowe wnioski z ogolnikow i z tym juz krucho. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze "Nieliczny". Sł.jęz.pol., PWN Wa-wa, t.2, str.337 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.04, 22:49 1. Słowo: "nieliczny" oznacza co innego niż wyrażenie: "mniej liczny", które mi imputujesz 2. Dziękuję za potwierdzenia moich dwóch twierdzeń, choć nie musiałeś tego robić. 3. Nie jest u mnie "krucho" z wyciąganiem wniosków. Poczytaj moje wpisy to się przekonasz. Z poważaniem dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze PS Jeżeli chcesz być złośliwy to dyskutuj z podobnymi do Ciebie podpisującymi się podobnie jak Ty pseudonimami lub inicjałami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ A ktore wydanie ;-> IP: 146.21.1.* 17.03.04, 15:07 Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a): > 1. Słowo: "nieliczny" oznacza co innego niż wyrażenie: "mniej liczny", które Niestety nie podales wydania tego slownika wiec nawej jeslibym az tak bardzo chcial jak mi sie nie chce nie mam szansy pojsc do biblioteki i znalezc tych dodatkowych znaczen koresa zapewne interesujace ;-) > 2. Dziękuję za potwierdzenia moich dwóch twierdzeń, choć nie musiałeś tego Dlaczego? JA tez czasem lubie sie zgadzac... > 3. Nie jest u mnie "krucho" z wyciąganiem wniosków. Poczytaj moje wpisy to Na podstawie twoich wpisow mam wrazenie ze postrzegasz _wszystko_ poprzez okulary kierownika jednostki _wdrozeniowo_ badawczej i tylko do tego chcesz ograniczyc nauke. Niestety nie tylko ja sie z tym nie zgadzam. Jesli chodzi o poparcie ogolnikow Matematyka jako drogi rozwiazania problemow nauki POlskiej poprzez narzekania na poziom mlodziezy to tez sie nie zgadzam! > Jeżeli chcesz być złośliwy to dyskutuj z podobnymi do Ciebie podpisującymi > podobnie jak Ty pseudonimami lub inicjałami Nikt nie kaze PAnu dyskutowac z nazwiska. Jest to podjety koszt reklamy dla dzialanosci Pana firmy. Niestety nie zwalnia to z mozliwosci (uzasadnionych, moim zdaniem) atakow, nawet ze szczypta zlosliwosci. Takie sa tutaj reguly gry. Mam nadziej ze wlasnie dzieki tej otwartosci forum jest w stanie pokazac wiecej patologii anizeli zalonowe rozmowy przed kamera lub w zamknietym gronie pod egida pana prezydenta. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze Nie zmieściło sie w tytule: 1975 rok, a tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 21:16 ... bardzo chciałem zmieścić. Nawet spacji nie dałem. Coś za bardzo silisz się z wymyslaniem swych argumentów. Pozdrawiam dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Co można zrobić - pewien pomysł a la 4 czerwca 89 IP: *.chello.pl 01.03.04, 21:22 Bezczelność niektórych profesorów przechodzi ludzkie pojęcie. Ich zdaniem wszystko w tym kraju schodzi na psy - poczynając od szkół podstawowych i średnich, poziomu studentów, doktorantów, a potem większości ich współpracowników. Tylko jedna grupa jest wspaniała i na coraz wyższym poziomie - oni sami. To trochę dziwne, że tacy geniusze wyhodowali tyle sfrustrowanego bydła z jakimiś pretensjami. To oni wcześniej to bydło pozatrudniali do prowadzenia najtrudniejszych zajęć ze studentami i po parę rzeczy z nim napisali. Jest to żałosne, wychodzi cała małość ludzka. Ale można już teraz trochę napsuć krwi tym łotrom - przy okazji wyborów do KBN. Ponieważ pierwsza tura była farsą, nie mającą nic wspólnego z wolnymi wyborami, proponuję teraz postąpić w następujący sposób: 1) Skreślić wszystkich tych dziadów, których zgłosiliśmy pod przymusem w I turze 2) W II turze kierować się przy głosowaniu dorobkiem naukowym według kryteriów zachodnich, tzn. samodzielnymi publikacjami w czasopismach z listy filadelfijskiej lub książkami na Zachodzie. Niewiele to zmieni, ale może wyeliminuje się przynajmniej największych buców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze Nawiąże współpracę z autorami publikacji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 22:33 ... celem wspólngo rozwoju opublikowanych wyników badań w kierunku opracowania technologii, wdrożenia technologii do produkcji przemysłowej i wzięcia za to wdrożenie pieniędzy na dalsze badania. Dziedziny: chemia (wszystkie gałęzie), aparatura pomiarowa w zakresie pomiarów chemicznych i fizycznych, urządzenia przemysłowe dla przemysłu chemicznego i pokrewnych itp. Z poważaniem dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ToJa A juz najlepsza jest FNP - ta to powinni pogrzebac IP: *.tulane.edu 02.03.04, 05:54 Program NESTOR Program jest adresowany do wybitnych, emerytowanych, lecz nadal aktywnych zawodowo uczonych polskich, którzy chcieliby przez pewien czas pracować w wybranej krajowej placówce naukowej znajdującej się w innym mieście, jednocześnie zaś nie są zatrudnieni na więcej niż ½ etatu. Celem programu jest wykorzystanie potencjału intelektualnego emerytowanych naukowców oraz aktywizacja wymiany idei i wiedzy pomiędzy różnymi ośrodkami badawczymi w kraju. Aby umożliwić taką wymianę, Fundacja będzie finansować wyjazdy emerytowanych uczonych – na okres nie dłuższy niż 4 miesiące – do placówek, które posiadają prawo nadawania stopnia doktora. Celem wyjazdu powinno być prowadzenie pracy naukowej, seminariów, wykładów, udzielanie konsultacji itd. O sfinansowanie pobytu uczonemu powinna wystąpić jednostka zapraszająca, w uzgodnieniu z osobą zainteresowaną. We wniosku, oprócz życiorysu kandydata wraz z listą jego najważniejszych publikacji z ostatnich 5 lat, powinno znaleźć się uzasadnienie celowości jego zaproszenia potrzebami i oczekiwaniami lokalnego środowiska naukowego oraz program pracy uczonego w danej placówce. Strona goszcząca zobowiązana jest do pokrycia kosztów zakwaterowania osoby zapraszanej. Wysokość stypendium wynosi 5000 zł miesięcznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Schopenhauer o dyskusji na forum IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 02.03.04, 09:01 Nieliczni, którzy są zdolni do wydawania własnych sądów, muszą teraz milczeć; ci zaś, którym wolno mówić -to ludzie niezdolni do własnego zdania i własnego sądu, którzy są tylko echem cudzych poglądów; tym gorliwiej jednak i tym fanatyczniej ich bronią. Nienawistny jest im bowiem każdy myślący inaczej, i to nie tyle z powodu odmiennego poglądu, ile z powodu zuchwalstwa, jakie wykazuje wypowiadając własne zdanie; rzecz taka im się nigdy nie zdarza i w gruncie rzeczy są tego świadomi. Krótko mówiąc, bardzo mało ludzi umie myśleć, ale jakiś pogląd chce mieć każdy. Artur Schopenhauer – Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Sowietyzacja umysłów IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 11:04 Nie zgadzam się z dr. Wieczorkiem. Ale jest on jedyną osobą (poza prof. Urbańczykiem), która na tym forum występuje pod swoim nazwiskiem i to szanuję. Wielu dyskutantów przyznało się już, że za nic nie ogłosiłoby wyznawanych tutaj poglądów publicznie, pod swoim nazwiskiem (ja też nie). A ISTOTĄ DYSKURSU AKADEMICKIEGO JEST JAWNOŚĆ I WOLNOŚĆ GŁOSZENIA RÓŻNYCH POGLĄDÓW. I to jest najlepszy obraz nauki polskiej A.D. 2004 - strach. Młodą nauką polską, której przedstawiciele wypowiadają się na tym forum rządzi strach. To nazywam sowietyzacją umysłów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matematyk Re: Sowietyzacja umysłów IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 02.03.04, 13:03 Ja tam swoje poglądy głoszę i pod nazwiskiem, jak mnie kto pyta (ale nikt mnie akurat o zarządzanie nauką w Polsce na co dzień nie pyta, co i lepiej, dla mnie i dla nauki). Rzecz w tym, że wypowiadając swoje poglądy tu na forum, pod nazwiskiem i afiliacją, mógłbym sprawić wrażenie, iż wyrażam opinię niejako oficjalnie, czy wręcz w imieniu zatrudniającej mnie instytucji, co byłoby nieuprawnione (moja wiedza matematyczna nic nie wnosi do meritum dyskusji; zaznaczam, że jestem matematykiem, bo matematyka istotnie jest w nieco innej sytuacji niż np. biochemia). Niech już te moje poglądy, dobre czy złe, bronią się same, podobnie jak i poglądy innych dyskutantów. Dostrzegam w tym raczej pewien intelektualny komfort, a nie niedogodność. Swoją drogą, jak ktoś bardzo się przypnie, to pewnie będzie w stanie ustalić, kim jestem, bo przecież nie loguję się z kawiarenki internetowej - tylko po co? Wyszydzić to, co piszę, można z powodzeniem i bez tej wiedzy, z czego jak widzę już wiele osób skorzystało (no i dobrze). Sowietyzacji dopatrywałbym się raczej w żądaniach zniesienia hierarchii w nauce. Weźmy choćby Francuzów, którzy to przerabiali w 1968 roku, usuwając tzw. "mandarynów" z uniwersytetów i zrównując studentów z wykładowcami. I co, dużo z tego zostało? Jeśli ktoś myśli, że w Ameryce nie ma hierarchii na uniwersytetach, walk frakcyjnych czy klik, choćby przy recenzowaniu grantów, to jest bardzo, ale to bardzo naiwny. Jeśli ktoś sądzi, że w Ameryce nie ładuje się ogromnych pieniędzy w błoto (np. na fikcyjne programy edukacyjne), to znowuż wykazuje się naiwnością. Tyle, że tam na naukę, technikę itp. idzie tak dużo pieniędzy (choćby na import wykształconych naukowców z całego świata), że i to marnotrawstwo za bardzo nie przeszkadza. Jeszcze w kwestii głównej (tym razem krótko, żeby wszyscy zrozumieli :) Poprawa - KBN przyznaje pieniądze na badania statutowe zliczając publikacje z placówek naukowych. Za gnioty w pisemkach pseudonaukowych punktów nie ma lub bardzo mało. Naprawdę widać, gdzie coś się naprawdę robi, a gdzie udaje naukę. Pogorszenie - naprawdę obsuwa się poziom oświaty (także na uniwersytetach, w końcu przejmujemy absolwentów ze szkół średnich). Reforma "gimnazjalna" raczej pogorszy sytuację. Nie wiem, czy można tu coś poradzić inaczej niż oferując dobrym absolwentom uczelni godziwe pensje nauczycielskie (chyba, że wrócimy do nakazów pracy). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: Fantazje Matematyka IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 21:23 Gość portalu: matematyk napisał(a): > Ja tam swoje poglądy głoszę i pod nazwiskiem, jak mnie kto pyta (ale nikt mnie > akurat o zarządzanie nauką w Polsce na co dzień nie pyta, co i lepiej, dla mnie > > i dla nauki). Co to, to zgoda. > Pogorszenie - naprawdę obsuwa się poziom oświaty (także na uniwersytetach, w > końcu przejmujemy absolwentów ze szkół średnich). Reforma "gimnazjalna" raczej > pogorszy sytuację. Nie wiem, czy można tu coś poradzić inaczej niż oferując > dobrym absolwentom uczelni godziwe pensje nauczycielskie (chyba, że wrócimy do > nakazów pracy). > Masz dzieci w szkole, czy znowu fantazjujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw SENS NIE MA SENSU IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 02.03.04, 13:03 Khmara i nie tylko khmara jest jak większośc za na nawet przeciw. Mimo,ze się zgadza to się nie zgadza. Mowi o sowietyzacji ale jest przeciwko takiemu mowieniu. Jest za jawnością ale za utajnianiem. Tak rozumiem jej wypowiedzi, i nie tylko jej. Pisze np. 'JZ ma rację, chcąc przeszczepić do polskiej nauki rynkowy system amerykański. , ale nie zgadza się z Wieczorkiem, który pisze o tym wielokrotnie w prasie i na forach, i w tekście Dokąd zmierza nauka i edukacja ( wraz z Wójcikiem' ) ktorego Redakcja papierowej GW nie chciala (bo sie polityka naukową nie zajmuje). Zgoda lub niezgoda nie ma charakteru merytorycznego tylko personalny. Inni pałaja wręcz nienawiścią do jw pisząc, że jego poglądy sa nie do przyjęcia w przeciwieństwie do poglądow Wojcika, ktore tymczasem sa b. podobne, a w części wspolnie prezentowanej - tożsame. Przecież to nie jest sowietyzacja tylko chyba schizofrenia. Słychać nawolywania o organizację stowarzyszenia ale jednocześnie przeciwko probom jego utworzenia. Stowarzysznie Osob Niechcących Wygłaszania Swych Poglądow Publicznie nie ma zadnego sensu. Ale slyszymy jak w piosence, że to 'sens nie ma sensu' i taka jest bezsensowana ta dyskusja w znacznej części tym niemniej wiele ona mowi o sytuacji nauki i edukacji w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Nauka =/= polityka IP: 146.21.1.* 02.03.04, 13:47 Gość portalu: jw napisał(a): > Słychać nawolywania o organizację stowarzyszenia ale jednocześnie przeciwko > probom jego utworzenia. Stowarzysznie Osob Niechcących Wygłaszania Swych > Poglądow Publicznie nie ma zadnego sensu. Ale slyszymy jak w piosence, że > to 'sens nie ma sensu' i taka jest bezsensowana ta dyskusja w znacznej części > tym niemniej wiele ona mowi o sytuacji nauki i edukacji w Polsce. NAuka to nie polityka, dla mnie wazne jest wymyslenie lub nauczenie sie czegos nowego i ciekawego. Z przymusu mysle o zapewnienie sobie srodkow na to. Niekoniecznie w Polsce. I dlatego reforma polsieja nauki jest co najmniej trzeciorzenycm hobby. Z codziennej praktyki wiem wszakze co jest zle i potrafie to powiedziec tym co mydla oczy. Nie poswiece wszekze dla tego switego spokoju ani kariery wchodzac w jakies stowarzyszenia polityczne. Nie mam czasu. Nawet to forum jest sporym nadwyrezeniem dla mojego czasu. Dla Pana jak ktos wczesniej na tym forum wspomnial nie nauka jest trescia lecz wylacznie grzbietem na ktorym pan chce PAn wejsc do polityki. Wedlug mnie, tam jest juz dostacznie wielu ludzi - TRZEBA im tylko PATRZEC NA RECE. i zadac odpowiedzi na trudne pytania a nie mydlenia oczu. Ca jak najchetniej im zapewniam. W zadnym razie nie popre nikogo nowego kto chce wejsc do establishmentu nauki polskiej w oparciu o zadania rozliczania bledow historii! Bylo, minelo teraz czas zajac sie nowym! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
dinos88 Re: Nauka =/= polityka 02.03.04, 15:17 Gość portalu: JZ napisał(a): > Gość portalu: jw napisał(a): > > Słychać nawolywania o organizację stowarzyszenia ale jednocześnie przeciwk > o > > probom jego utworzenia. Stowarzysznie Osob Niechcących Wygłaszania Swych > > Poglądow Publicznie nie ma zadnego sensu. Ale slyszymy jak w piosence, że > > to 'sens nie ma sensu' i taka jest bezsensowana ta dyskusja w znacznej czę > ści > > tym niemniej wiele ona mowi o sytuacji nauki i edukacji w Polsce. > > NAuka to nie polityka, dla mnie wazne jest wymyslenie lub nauczenie sie czegos > > nowego i ciekawego. Z przymusu mysle o zapewnienie sobie srodkow na to. > Niekoniecznie w Polsce. I dlatego reforma polsieja nauki jest co najmniej > trzeciorzenycm hobby. > > Z codziennej praktyki wiem wszakze co jest zle i potrafie to powiedziec tym co > > mydla oczy. Nie poswiece wszekze dla tego switego spokoju ani kariery wchodzac > w jakies stowarzyszenia polityczne. Nie mam czasu. Nawet to forum jest sporym > nadwyrezeniem dla mojego czasu. > > Dla Pana jak ktos wczesniej na tym forum wspomnial nie nauka jest trescia lecz > > wylacznie grzbietem na ktorym pan chce PAn wejsc do polityki. Wedlug mnie, tam > jest juz dostacznie wielu ludzi - TRZEBA im tylko PATRZEC NA RECE. i zadac > odpowiedzi na trudne pytania a nie mydlenia oczu. Ca jak najchetniej im > zapewniam. > > W zadnym razie nie popre nikogo nowego kto chce wejsc do establishmentu nauki > polskiej w oparciu o zadania rozliczania bledow historii! Bylo, minelo teraz > czas zajac sie nowym! > > JZ Na temat ostatniego zdania wypowiadałem sie juz wyżej, poniewaz sie ono powtarza, wiec i ja powtórze swoje wywody. Otóz ten tok rozumowania prowadzi do generalnego rozgrzeszania wszystkiego i petryfikacji burdelu, który w wielu miejscach (nie twierdze, że wszędzie!) jest. Ciagnąc to dalej należąłoby wypuścić z więzień łotrzyków, głosować na obecna koalicje, ale również np. olać WSZELKIE stopnie, tytuły i zasługi (to przeciez tylko BYŁO, a nie JEST) i np nie płacić Panu JZ emerytury (to BYŁO, a nie JEST). To bzdura, a problemem nie jest nawet to, ze sie ona pojawia, ale to, że nikt (może poza Wieczorkiem) na to nie reaguje. W ten sposób zajdziemy do dzungli. Chyba JZ wspominał coś o Tu i Teraz. Nie wiem jak bardzo jest to "TERAZ" rozciągliwe, ale obawiam sie, że nie uda się znaleźć dobrej granicy i skazani będziemy na totalną apatie, bo nie można niczego naprawiać (to tylko BYŁO) ani robić z myśla o przyszłości (tego jescze NIE MA). Przepraszam, jesli bede nieuprzejmy, ale to jakis OBŁĘD!!!. Jeśli sie myle, prosze wskazać błąd w tym rozumowaniu. (No chyba, że powiemy za Wolterem, że "co było, być musiało", dopowiemy kilka słow o braku wolnej woli - Schpenhauer sie kłania - i wszystko juz będzie mozna usprawiedliwić. Obłed też.). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Prawda? Nie! - chodzi Ci o OSA,DZENIE i KARE! IP: 146.21.1.* 02.03.04, 17:20 Kopia odpowiedzi podanej wczesniej pt. Prawda? Nie! - chodzi Ci o OSA,DZENIE i KARE! -------------------------------------------------------------------------------- Gość portalu: jw napisał(a): > Historia też jest finansowana ze środkow księgowanych po stronie wydatkow na Swietnie! niech wiec zajmuja sie tym historycy a nie osobne finansowane z budzetu urzady politycznie ustawionych prkuratorow! > nauke. Rozumiem, że jesteście zwolenikami jedynie słusznych historii > finansowanych z tych środkow (zlote księgi ) i to wam nie przezskzadza, Wasza MAm w d... zloste ksiegi, zaslugi, tytuly itp. itd. chodzi mi o to aby rosliczac tych, TU i TERAZ. A nie jakichs dziadkow albo urzadzac polowania na czarownice bo ktos byl widziany na cmntarzu o polnocy! > nienawiść skupia się na IPN bo istnieje możliwośc ujawniania prawdy, a to > jest niebezpiczne. Masz jeszcze jakies inne "genialne" obserwacje? > To chyba nie jest podejście naukowe ? Tak nawet rzadko > reaguja politycy SLD. > Ja często mówię, ze beton akademicki jest trudniejszy do rozkruszenia niz beton > > partyjny. Ten ostatni chyba był produkowany bez uzycia komputerow więc może > mial więcej wad. Wymyslaj sobie co tylko chcesz, ale w zadne zawolania polityczne o rozliczanie przeszlosci JA nie wierze. > Jak się komu nie podoba idea naszego stowarzyszenia to może sobie załozyć > inne. Uwazam ze idea jest dobra ale poswiecasz sie niewlasciwym bo malo konstruktywnym celom. A rozlicza cie fakty ilosc osob ktore popieraja ten program. Niestety poza trescia o naprawie nauki, za aspekty historyczno.rozliczeniowe u mnie nie dostaniesz zadnych punktow. Staram sie przekazac co ja mysle, mam nadzije ze sam potrafisz wyciagnac wnioski. > Jest pluralizm bo beton partyjny jednak został rozkruszony, nadal jest jednak > problem z betonem akademickim. Jesl zbyt duzo pluralizmu tylko brak zasad, nawet w SLD... Miller mowi zeby nie kradli a oni i tak kradna. Miller mowi zeby sie deklarowali a oni wystepuja z parti. Ludzie sa WSZEDZIE tacy sami! I BYLI! I BEDA. Tworzmy mechanizmy wyzwalajace w nas to co najproduktywniejsze to i teraz a nie tracmy czasu na rozliczanie przyszlosci i decydowanie kto jest bliszy malpie a kto Adamowi. jedyne do czego to prowadzi to ze potomni beda WAS rosliczac za polowania na czarownice! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Khmara Re: SENS NIE MA SENSU IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 18:43 Nie zgadzam się na lustrację jako sposób uzdrowienia nauki - niech to robi IPN, od tego jest. Głównym problemem nauki w Polsce dziś jest jej archaiczna struktura, faworyzująca lizusostwo i odtwórczość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: SENS NIE MA SENSU IP: *.icpnet.pl 06.03.04, 19:47 Nie zgadzam się na czarne księgi, lustrację i upolitycznianie dyskusji. Co nie znaczy, że jestem za utajnianiem czegokolwiek. Fakty należy podać do publicznej wiadomości. A czy można komuś zadośćuczynić za 20 lat z życiorysu? Wątpię. Poza tym - odszczekuję... khmara P.S. Mój post o sowietyzacji dotyczył właśnie schizofrenii, która panowała za poprzedniego ustroju, kiedy myślało się jedno, a publicznie i pod nazwiskiem mówiło co innego. I taka schizofrenia nadal w polskim świecie naukowym panuje. Bo bez względu na to, kto rządzi, system się nie zmienił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Strach towarzyszyl nam od zawsze - i dobrze! IP: 146.21.1.* 02.03.04, 13:20 Gość portalu: khmara napisał(a): > najlepszy obraz nauki polskiej A.D. 2004 - strach. Młodą nauką polską, której > przedstawiciele wypowiadają się na tym forum rządzi strach. To nazywam > sowietyzacją umysłów. sowietyzacja ma historie co najwyzej stuletnia... Strach byl od zawsze.... Strach jest sila tak napedowa, jak i hamujaca, bywali tacy co skakali 2 metry wzwyz... i wcale nie byli olimpijczykami - po prostu gonil ich dostatecznie duzy pies. Adrenalina potrafi bardzo wiele! Nie wyglaszaj stwierdzen z etykietkami politycznymi ponad miare rzeczywistosci. No chba ze juz starasz sie o czlonkowstwo w IPNoNP... !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pytanie jest tylko jak tego uzyc konstruktywnie, a jak walczyc z destruktywna strona strachu. Te same czynniki strachu (utrata pracy, perspektyw, powazania lub przyjaciol) moga byc zarowna konstruktywne jak i destruktywne. KOnstruktywne sa jesli jesli jest mozliwosc awansu, utrzymania pracy lub znalezinia nowych znajomych. Destruktywne sa zas szczegolnie wtedy jesli brakuje pola do manewru. Wtedy rodza zgubne poczucie bezradnosci i apatie. TAk jest w przywalonej nadmiarem biurokracji, wymagan i uzaleznien personalnych polskiej rzeczywistosci. Ale nie jest az tak beznadziejnie: 1) Obecnie mamy mozliwosc wypowiadania sie na takim forum jak gazeta, incognito wiec miare szczerze. Decydenci porzez prase nie moga juz naszego glosu ignorowac. Prasa zmusi ich do udzielenia odpowiedzi na najtrudniejsze pytania i w obecnych czasach ucieczki od prasy nie ma! 2) Indywidualnie mamy mozliwosc wyyjscia z sytuacji, szczegolnie poprzez emigracje. Indywidualnie jest to rozwiazanie dobre ale Polske kosztuje ucieczka duzej grupy zdolnych ludzi. NIESTETY 3) poki co w POlsce takiej mozliwosci mobilnosci nie ma. Jest zablokowana od wewnatrz sztywna procedura tzw. "kariery naukowej" polegajacej na zdobywaniu kolejnych papierowych odznaczen zmiast ciaglej oceny pracy. System ten skutecznie blokuje wszystkich ktorzy mysla inaczej niz establishement. Dodatkowo uniemozliwia powrot wartosciowych emigrantow do aktywnej kariery. (Nie mozwi o powrotach w wieku emerytalnym lub celem emerytowania sie). Wniosek) Nalezy uproscic "system" poprzez zmniejszenie formalnych wymagan/stopni/tytulow zwiazanych z uprawiamienm nauki. Docelowo zwiekszy to niezaleznosc i mobilnoac ideai i ludzi tak wewnatrz Polski jak i na zewnatrz, szczegolnie w kierunku "z powrotem"; w kierunku "wyjazd" zrobiono co mozna aby mlodych i klopotliwych sie pozbyc! Nalezy uniemozliwic umacnianie sie luminarzy polskiej nauki na szancach wiekuistych uprawnien i tytulow niekomaptybilnych z zadnym z otaczajacych krajow i nie bedacych w zadnym stopniu odbiciem ich obecnej wartosci. Emigranci tez moga powrocic! Ale potrzba marchewki zaleznej od jakosci pracy a nie _wylacznie_ klod pod nogami! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: Strach, feudalizm, mobbing IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 19:19 Gość portalu: JZ napisał(a): > sowietyzacja ma historie co najwyzej stuletnia... Strach byl od zawsze.... > Strach jest sila tak napedowa, jak i hamujaca, bywali tacy co skakali 2 metry > wzwyz... i wcale nie byli olimpijczykami - po prostu gonil ich dostatecznie > duzy pies. Sowiety wyrosły wprost z feudalizmu, a ten wciąż jeszcze mamy. A dobry szef ma haka na każdego - wtedy można rządzić i rządzić... Zamiast chwalić strach jako źródło motywacji do pracy naukowej, poczytaj o mobbingu na UMCS na stronach lokalnych GW. Sprawa jednostkowa, tak mogło być, ale nawet jeżeli prawda i tak nic się nie da udowodnić. Dlatego, że w feudaliźmie, jak ktoś stracił przychylność swojego pana, to w zależności od stanu mógł, albo zostać rycerzem-rabusiem, albo dziadem wędrującym od wsi do wsi. A w ustroju sowieckim raz wypowiedziana nieprawomyślna opinia oznaczała rozstrzelanie winowajcy i gułag dla całej rodziny. To właściwie chcesz mieć tu rynek czy Koreę Północną? Ja wolę bać się zewnętrznej anonimowej oceny niż jednej konkretnej osoby, która może mi nasmrodzić. > > Decydenci porzez prase nie moga juz naszego glosu > ignorowac. Prasa zmusi ich do udzielenia odpowiedzi na najtrudniejsze pytania > Taaak? No to poczekaj, aż projekt ustawy trafi pod obrady parlamentu. Jakoś nie znam żadnej grupy nacisku, która zechciałaby w tej sprawie zająć stanowisko. I Nie znam nikogo, kto chciałby zabrać głos publicznie w kwestii urynkowienia nauki, choćby anonimowo, poza zgromadzonymi na tym forum. A najbardziej boję się kolejnego biurokratycznego gniotu, który ma załatwić komuś więcej kasy i lepsze układy, i odgonić od koryta potencjalną konkurencję (w kraju i za granicą). (Zgoda, trochę przesadzam z sowietyzacją) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Re: Strach, feudalizm, mobbing IP: 146.21.1.* 02.03.04, 19:47 > (Zgoda, trochę przesadzam z sowietyzacją) :-) > ale nawet jeżeli prawda i tak nic się nie da udowodnić. Dlatego, że w > feudaliźmie, jak ktoś stracił przychylność swojego pana, to w zależności od > stanu mógł, albo zostać rycerzem-rabusiem, albo dziadem wędrującym od wsi do > wsi. No to teraz mozesz albo wyemigrowac do zagranicznego osrodka naukowego albo zajac sie "sprowadzaniem" samochodow. ;-) -------------------------------- A tak naprawde to wiem. Ja siedzie sobie w Szwecji, mam cieplo i swiatlo w pracy, wlasny komputer, drukarke, papier do tej drukarki i toner magicznie "wyrastaja" na polce w skladziku kolo sekretariatu. Ty siedzisz w Polsce - ja tez tam siedzialem i stad wiem skad sie bierze ta roznica w spojrzeniu... ja tez mialem w oczach wscieklosc i bezradnoac. Ale jednego sie nauczylem - mimo ze latwiej byc optymista z pelnym brzuchem, to bez wzgledu na wszystko nie wolno dawac sie pesymizmowi i poczuciu beznadziejnosci. Z bezspornych faktow na polepszenie humoru: Polska nie jest korea, nie ma komunizmu, za poglady nie rozstrzeliwuja, sa opcje, jest wolna prasa, jest mozliwosc wykrzyczenia sie i decydenci sluchaja... przynajmniej wtedy gdy musza. wiec TRZEBA ich zmusic. Pozostaje mi zyczyc ci pelnego brzucha rowniez w RP, szczerze i bez patronizacji! Zreszta sobie tego tez zycze. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: Feudalizm, etc. IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 21:10 Gość portalu: JZ napisał Ty siedzisz w Polsce - ja tez tam siedzialem i stad wiem skad sie bierze ta > roznica w spojrzeniu... ;) To daj na mszę, żeby ten rząd upadł ZANIM prawo o szkolnictwie wyższym jeszcze bardziej POPSUJE. Bo inaczej św. Układ okopie się tak, że dla nas zostaną tylko dymiące zgliszcza. Odpowiedz Link Zgłoś
wari Re: Sowietyzacja umysłów 06.03.04, 00:25 Gość portalu: khmara napisał(a): > Nie zgadzam się z dr. Wieczorkiem. > > Ale jest on jedyną osobą (poza prof. Urbańczykiem), która na tym forum > występuje pod swoim nazwiskiem i to szanuję. > Ale mi "wyczyn". Posiadanie habilitacji w Polsce to tak jak nabycie anonimowości. Ktoś z tytułem profesora belwederskiego staje się de facto anonimowy tzn. nie ponosi kompletnie żadnych konsekwencji swoich wypowiedzi. Prof. Urbańczyka zatrudnia prezez PAN, takich ludzi się nigdy nie zwalnia. W odróżnieniu od adiunktów czy, nie daj Boże, asystentów. Nie wymagajmy od ludzi bohaterstwa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze Kto ma niby finansować te konsultacje publicysty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 10:56 Możesz mi powiedzieć, kto ma finansować te konsultacje tych godnych swego wieku publicystów (majacych dużo publikacji w ostatnich 5 latach)? I drygie pytanie, skąd fundacja NESTOR bierze pieniadze na swą działalność? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: khmara Re: A juz najlepsza jest FNP - ta to powinni pogr IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 11:11 Zwróć uwagę na potrzeby "lokalnej społeczności", która ma wystosować zaproszenie, a ma prawo doktoryzowania. Znowu ktoś sobie załatwił geszeft. Odpowiedz Link Zgłoś
hel0 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 02.03.04, 13:55 Fundacja Nauki Polskiej - powstala po to aby w niejawny sposob finansowac "kolesi", choc tak na prawde dydsponuje publicznymi pieniedzmi, ale o czywiscie nie ma obowiazku, ani ochoty jawnie wystepowac dlaczego cos odwala, a cos akceptuje Odpowiedz Link Zgłoś