Dodaj do ulubionych

Czy w Polsce można robić karierę naukową - dziś...

    • Gość: Science Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: 150.254.81.* 27.02.04, 14:05
      Jestem samodzielnym pracownikiem naukowym Wyższej Uczelni. Najwięcej problemów
      ze zrobieniem tzw. kariery naukowej miałem z ludźmi, którzy czas swój
      poświęcali nie na badania naukowe i rozwój intelektualny, ale na tworzenie
      nieformalnych struktur, grup wzajemnego wsparcia, wspólnoty interesów. Do grupy
      tej należy bezpośrednie zaplecze profesorów tytularnych, które szykuje się do
      przejęcia stanowisk: kierowników zakładów, dziekanów, prodziekanów itp. Cechą
      wspólną tej grupy, jest żenujący poziom intelektualny i etyczny, problemy z
      dydaktyką, mizeria dokonań naukowych (określanych w miarę obiektywnymi
      kryteriami, jak ilość publikacji, Impact Factor czasopism, ilość cytowań,
      udział w konferencjach międzynarodowych, „invited lectures” itp.). By utrzymać
      się na „rynku naukowym” miernota musi współdziałać i eliminować konkurencję.
      Ci, którzy czas swój poświęcają pracy naukowej, nie mają w konkurencji z nimi
      żadnych szans. Co gorsze, stanowią dla nich poważne zagrożenie, bowiem mizeria
      ich dokonań jest szczególnie widoczna na tle dokonań innych. Prof. Urbańczyk
      pisze: „Niedostatki kariery naukowej rekompensuje się często karierą
      administracyjną.” Karierę administracyjną powinny robić sekretarki, a nie kadra
      naukowa. Kierowanie sprzątaczkami, organizowanie przetargów, pisanie wniosków,
      logistyka – to zadania dla kierowników administracyjnych, a nie dla naukowców.
      Należy oddzielić funkcje administracyjne od naukowych, a dodatki funkcyjne
      przekazać na płace dla sekretarek i kierowników administracyjnych. Kadra
      naukowa (niezależnie od tytułu i stanowiska) powinna być oceniana według
      dokonań naukowych. Ocena ta powinna mieć przełożenie na wysokość pensji,
      podział środków na badania własne i działalność statutową. W przypadku braku
      aktywności powinna skutkować rozwiązaniem umowy o pracę. Habilitacja powinna
      być bezwzględnie utrzymana, przy czym należy zrezygnować z recenzji i
      kolokwium habilitacyjnego, bowiem mogą służyć eliminowaniu ludzi wartościowych
      będących poza układem. Habilitacja jest rekomendacją możliwości podjęcia
      samodzielnej, efektywnej pracy naukowej, działalności dydaktycznej na poziomie
      wykładów, kierowania magistrantami i doktorantami. Jest to ostatnie sito
      umożliwiające wyeliminowanie ludzi, którzy nie są kreatywni naukowo. O
      przyznaniu tytułu dr hab. powinny decydować obiektywne kryteria (patrz wyżej) i
      jasno sprecyzowane przepisy w tym względzie (np. ilość samodzielnych
      publikacji). Należy wprowadzić pojęcie efektywnej ilości publikacji: suma
      ilości publikacji, przy czym każda dzielona przez ilość współautorów. Jest
      jeszcze jeden interesujący symptom opisywanej grupy pracowników funkcjonujących
      na wyższych uczelniach ("administratorów"): specyficzne podejście do komputera.
      Brak kreatywności próbują nadrabiać sprawnością obsługi komputera, proces
      dydaktyczny redukują do nauki obsługi programów, a działalność naukową do
      wprowadzania danych na wejściu i publikowania danych na wyjściu. Komputer może
      wspomóc mózg w badaniach naukowych, ale nigdy go nie zastąpi, bowiem istotą
      działalności naukowej jest kreatywność, zmiana obowiązujących paradygmatów,
      wdrażanie nowych technologii, a nie sprawna obsługa komputera. Studia, to
      ostatnia okazja by nauczyć się kreatywnie myśleć, znajdować i rozwiązywać
      problemy, wyrażać swoje poglądy, to nie kurs obsługi. Jednak by nauczać „jak
      myśleć” trzeba wpierw mieć własne przemyślenia. Jeżeli
      polityka "administratorów" będzie kontynuowana, wprowadzą w szkole podstawowej
      naukę obsługi kalkulatora zamiast lekcji matematyki. Ostatnio odbywają się
      konsultacje na linii Ministerstwo Nauki – Uczelnie Wyższe, dotyczące
      wprowadzenia zmian w ich funkcjonowaniu. Jeżeli w konsultacjach tych
      uczestniczą „administratorzy”, a nie „naukowcy” to tylko mogę domyśleć się
      jakie zmiany zostaną wprowadzone: dalej preferujące selekcję negatywną.
      • Gość: Meg Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 14:15
        Absolutnie się zgadzam z tym, że naukowcy nie powinni robić kariery w
        administracji, a przynajmniej nie w kierowaniu sprzątaczkami - od tego powinni
        być kierownicy administracji. Niestety, to zdarza się bardzo rzadko. Z
        przykrością patrzę, jak ludzie, którzy powinni zajmowac się czymś
        konstruktywnym "spalają się" na stanowisku Dyrektora, użerając z administracją
        uczelnianą i papierami. U mnie nikt sie do takiej "fuchy" nie pcha, to raczej
        są nagonki i błagania, żeby ktoś chciał zostać dyrektorem.

        Trzeba jednak przyznać, że naprawdę wielu "młodych pracowników nauki" nie chce
        przyjąć do wiadomości (już nie mówię o zastosowaniu), że żeby się utrzymać na
        jakim-takim poziomie, to trzeba to robić 10 godzin dziennie. Naprawdę na dole
        też panuje marazm (nie wszędzie).
      • Gość: JZ Bezsensy IP: 146.21.1.* 27.02.04, 16:00
        Podajesz liste wielu sugestii, tyle ze co najmniej lekko podejrzanych. Za
        wzgledy na dlugos listu skomentuje tylko najswiatlejsze.


        Gość portalu: Science napisał(a):
        > Jestem samodzielnym pracownikiem naukowym Wyższej Uczelni. Najwięcej
        [...]
        > aktywności powinna skutkować rozwiązaniem umowy o pracę. Habilitacja powinna
        > być bezwzględnie utrzymana, przy czym należy zrezygnować z recenzji i
        > kolokwium habilitacyjnego, bowiem mogą służyć eliminowaniu ludzi
        HA, ha, ha! swietne! Po pierwsze podpisujesz sie jako doskonaly przyklad
        zaleznosci pogladow od miejsca siedzenia. A po drugie chcesz odebrac jedyny
        mechanizm jaki jeszcze w miare utrymuje poziom prac habilitacyjnych. PO twojej
        poprawce juz tylko trzeba bedzie _cokolwiek_ napisac, wlozyc glowe w d...
        szefa, zaszczekac lub zamiauczec (w zaleznosci o lokalnych standardow) zeby
        miec dozywotni przywilej. BRAWO! No po prostu SWIETNE!!! NIEPOWTARZALNE!


        > naukowa. Kierowanie sprzątaczkami, organizowanie przetargów, pisanie
        wniosków,
        > logistyka – to zadania dla kierowników administracyjnych, a nie dla nauko
        > wców.
        Widzisz, skoro uwazasz ze wypelnianie wnioskow grantowych i administracja
        nauki powinny byc domena sekretarek to ja od razu widze ze nie napisales ani
        jednego podania grantowego i nie mailes do czynienia z ani jednym krnabrnym
        doktorantem. I mimo to jestes _niezaleznym_ pracownikiem naukowym? Niezaleznycm
        od czego? Bo na pewno nie od budzetu panstwa!

        --------------
        ponizej to juz wlasciwie przycinki osobiste ale az trudno sie powstrzymac...
        --------------


        > jasno sprecyzowane przepisy w tym względzie (np. ilość samodzielnych
        > publikacji). Należy wprowadzić pojęcie efektywnej ilości publikacji: suma
        > ilości publikacji, przy czym każda dzielona przez ilość współautorów. Jest
        Obawiam sie ze z twoimi publikacjami tez nie jest najlepiej skoro nie
        wspominasz o impact faktorze. POza tym ilosc autorow w publikacjach
        technicznych i medycznych jest zawsze bolesnie wysoka. Aczkolwiek zgadzam sie
        zaadniczo z wnioskiem o koniecznosci rozliczania, nie chccailbym abys to Ty
        dyktowal tak uproszczone metody.


        > na wyższych uczelniach ("administratorów"): specyficzne podejście do
        komputera.
        > Brak kreatywności próbują nadrabiać sprawnością obsługi komputera, proces
        > dydaktyczny redukują do nauki obsługi programów, a działalność naukową do
        > wprowadzania danych na wejściu i publikowania danych na wyjściu. Komputer może
        > wspomóc mózg w badaniach naukowych, ale nigdy go nie zastąpi, bowiem istotą
        > działalności naukowej jest kreatywność, zmiana obowiązujących paradygmatów,
        > wdrażanie nowych technologii, a nie sprawna obsługa komputera. Studia, to
        Widzisz, gdybys czytal te dyskusje uwaznie to dowiedzialbys sie, ze w Polsce
        sa tacy szefowie katedr ktorzy w ogole nie potrafia obslugiwac komputera, nie
        mowia po angielsku, a nawet rosyjskiego tez juz zapomnieli. Wiec moze bys tak
        zaczal od podstaw a nie marudzil o wielkich ideach. Wielkie idee polaczone z
        brakiem umiejetnosci "wprowadzenia danych do komputera i publikowania danych na
        wysciu" nie moga byc kreatywna. Nie znam czasopism ktore by obecnie przyjmowaly
        do publikacji rekopisy w scislym sensie tego slowa czyli napisane recznie
        piorem. JAk zes Ty zrobil te swoja habilitacje. Sekretarka ci przepisala na
        maszynie? Podsumowywujac, wielkie slowa piszesz tylko ze bez sensu!


        > ostatnia okazja by nauczyć się kreatywnie myśleć, znajdować i rozwiązywać
        > problemy, wyrażać swoje poglądy, to nie kurs obsługi. Jednak by nauczać „
        > myśleć” trzeba wpierw mieć własne przemyślenia. Jeżeli
        Obawaim sie ze ty, wbrew wlasnym slowom, komputer potrafisz obslugiwac, tylko
        jeszcze nie przemyslales do konca ;->. No chyba ze jesze masz zawrot glowy po
        kolokwium habilitacyjnym.

        > jakie zmiany zostaną wprowadzone: dalej preferujące selekcję negatywną.
        No, jesli posluchaja Twoich ideizmow to tak!

        JZ
    • Gość: zagorski to cwok KARIERA NIKODEMA DYZMY IP: *.mad.east.verizon.net 27.02.04, 15:11
      tajnedokumenty.com/gis1.html
      • Gość: JZ Mamma nie zawracaj d... prywatna wojna z Zagorskim IP: 146.21.1.* 27.02.04, 15:16
        • Gość: jw DOKĄD ZMIERZA NAUKA IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 27.02.04, 18:16
          To fragmenty manifestu autorstwa -Józef Wieczorek , Cezary Wójcik -
          Petryfikacja czy zmiana systemu? , który nie może się przebić do mediów, ale
          jest programem tworzonego NIEZALEŻNEGO STOWARZYSZENIA na RZECZ NAUKI I EDUKACJI
          W POLSCE

          Stan obecny – stan niepokoju
          ................................
          Transformacja ustrojowa prawie zupełnie ominęła środowisko nauki i państwowego
          szkolnictwa wyższego. W latach stanu wojennego wiele osób o niezależnych
          poglądach zmuszonych było do odejścia z polskich uczelni, podczas gdy
          awansowali ludzie usłużni wobec reżimu komunistycznego selekcjonowani według
          kryterium „mierni, bierni ale wierni”. To oni i ich lojalni wychowankowie
          stanowią niestety dalej trzon kadr naukowych hamujących rzeczywiste przemiany,
          które by ten układ mogły naruszyć.
          Pomimo tego w Polsce wciąż pracują wybitne osobistości naukowe i dobre grupy
          badawcze. Niestety, panuje u nas tendencja do równania w dół, zamiast do
          promowania tych najlepszych. Tendencji tej sprzyja hierarchiczny system tytułów
          i stanowisk naukowych, w którym o jakości danego uczonego w oczach zarówno
          społeczeństwa, jak i władz nie świadczy jego dorobek mierzony publikacjami w
          recenzowanych czasopismach zagranicznych i efekty edukacyjne, lecz ilość
          dożywotnio nadanych tytułów przed nazwiskiem.

          Prezydencki projekt petryfikacji systemu
          System nauki i edukacji należałoby kompleksowo zmienić, dostosować przynajmniej
          do standardów UE, a docelowo kierować się na najefektywniejszy system nauki
          jaki wypracowano w USA.
          Niestety brak jest ogólnej przyszłościowej wizji systemu nauki i edukacji w
          Polsce a rektorzy nawołujący niekiedy do dyskusji na temat reform nauki i
          edukacji na ogół dyskutować nie chcą na szerszym forum, a co najwyżej we
          własnym gronie. Stan nauki i edukacji to problem dotyczący całego społeczeństwa
          i taka hipokryzja, jednej korporacji roszczącej sobie pretensje do miana elity
          intelektualnej narodu, jest nieakceptowalna. Potrzebna jest ogólnospołeczna
          debata nad całościową reformą a nie podawanie wycinkowych rozwiązań do
          milczącej akceptacji.
          Społeczeństwo jest informowane przez korporację profesorów, że z konieczności
          dostosowywania się do standardów unijnych opracowany został tzw. prezydencki
          projekt ustawy o szkolnictwie wyższym. A trzeba wiedzieć, że jest to projekt
          niezgodny z tzw. kartą bolońską, bo jest moralnie i intelektualnie uzależniony
          od czynników politycznych. Zatem ewentualne przyjęcie go w parlamencie może być
          zaskarżone do Trybunału Europejskiego. Projekt zresztą petryfikuje
          dotychczasową hierarchię stopni i tytułów naukowych tak odmienną od
          rozwiązań europejskich i amerykańskich, w tym takiego reliktu ubiegłej epoki
          jak habilitacja, czy takiego kuriozum jak profesor ‘belwederski’.. .........

          Czy jest wyjście ?
          Niewątpliwie konieczne jest przeprowadzenie w Polsce reformy nauki i edukacji w
          oparciu o gruntowne rozwiązania systemowe. Bez powiązania nauki i edukacji z
          gospodarką i otwarciem się na sprawdzone rozwiązania zachodnie nie jest to
          możliwe.
          .............
          Szkoły nie mogą być fabrykami bezwartościowych nierzadko dyplomów, lecz winny
          kształcić kreatywną kadrę dla gospodarki opartej na autentycznej nauce. Nie
          może być tolerowana wieloetatowość profesorów i bezetatowość doktorów. Na to
          nie stać żadnego kraju, nawet mocarstwa gospodarczego. Należy zlikwidować
          relikty poprzedniego systemu tj. znieść habilitację i profesury ‘belwederskie’
          zaostrzając jednocześnie wymagania stawiane kandydatom do stopnia doktora.
          Profesura powinna być jedynie stanowiskiem nadawanym przez uczelnię osobom
          wygrywającym autentyczny konkurs. O kwalifikacjach kandydata na stanowisko
          profesora powinien decydować jedynie jego dorobek naukowy oceniany przez gremia
          międzynarodowe, a nie tytuły i koneksje, czy działalność polityczna, jak to ma
          miejsce i obecnie. Takie zmiany stworzyłyby odpowiedniejsze warunki do powrotu
          polskich naukowców pracujących za granicami, którzy obecnie nie mają po co do
          kraju wracać (niekiedy dobrze opłacany amerykański profesor musiałby pracować w
          Polsce na etacie co najwyżej adiunkta, o ile w ogóle byłby zatrudniony).

          Możliwy kontakt jozef.wieczorek@interia.pl

          • Gość: JZ wspaniale, ale dalej od politycznych rozdzialow IP: 146.21.1.* 28.02.04, 18:54
            Prawie w calosci sie podpisuje z drobnymi uwagami. Niestety wciaz anonimowo.


            > Transformacja ustrojowa prawie zupełnie ominęła środowisko nauki i
            państwowego
            > szkolnictwa wyższego. W latach stanu wojennego wiele osób o niezależnych
            > poglądach zmuszonych było do odejścia z polskich uczelni, podczas gdy
            > awansowali ludzie usłużni wobec reżimu komunistycznego selekcjonowani według
            > kryterium „mierni, bierni ale wierni”. To oni i ich lojalni wychowa
            Nie jestem pociotkiem SLD, ale komunizmu w PRL chyba nie bylo, nawet w Rosji
            nie udalo sie im go wprowadzic. Nauka nie jest politczna ani na prawo ani na
            lewo. Prosze nie bijcie wylacznie w dzwon prawicy. Polityczne mowy w te czy we
            wte raza, i to chyba nie tylko mnie. Emigrowali i ci z prawicy i ci z lewicy
            czasm politycznie czasem dletego ze meili dojscie po paszport a najczesciej po
            prostu za chlebem (innym). Jesli moge sugerowac rospoczecie to cos w
            stylu "historia i czeste przemiany spoleczne pozbawily polske najbardziej
            wartosciowej kadry naukowej", "elementy przestarzalego systemu stopni naukowych
            i rozliczania wynikow stoja nie tylko na przeszkodzie dalszemu rozwojowi nauki
            polskiej ale efektywnie pozbawiaja ja zywego kontaktu z nauka
            swiatowa". "sprzyja to bezpowrotnemu drenazowi mozgow oraz negatywnej selekcji
            wsrod pozostajacej w Polsce kadry naukowej"



            > Społeczeństwo jest informowane przez korporację profesorów, że z konieczności
            > dostosowywania się do standardów unijnych opracowany został tzw. prezydencki
            > projekt ustawy o szkolnictwie wyższym. A trzeba wiedzieć, że jest to projekt
            > niezgodny z tzw. kartą bolońską, bo jest moralnie i intelektualnie uzależniony
            > od czynników politycznych. Zatem ewentualne przyjęcie go w parlamencie może
            > zaskarżone do Trybunału Europejskiego. Projekt zresztą petryfikuje
            > dotychczasową hierarchię stopni i tytułów naukowych tak odmienną od
            > rozwiązań europejskich i amerykańskich, w tym takiego reliktu ubiegłej epoki
            > jak habilitacja, czy takiego kuriozum jak profesor ‘belwederski’..
            SWIETNE!



            > Możliwy kontakt jozef.wieczorek@interia.pl


            Z wyrazami szacunku,
            JZ

            • Gość: jw CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 28.02.04, 21:09
              DZiekuję, ale ten wpis tylko potwierdza,że potrzebna jest CZARNA KSIĘGA
              KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI czego obecni decydenci boją się jak ognia a nawet
              bardziej. To potwierdza jak to siedzi w ludziach.
              • Gość: JZ Ja jestem zwolennikiem grubej kreski IP: 146.21.1.* 28.02.04, 21:37
                Ja wole patrzec w przod. "Co bylo to sie nie odstanie. Tylko to czego jeszcze
                nie ma to mozna poprawic".
                (Jesli kogos nieswiadomie nie zacytowalem to mozna mnie cytowac... :)

                Laczac elementy polityczne do dyskusji nad stanem nauki dzieliecie jeszcze
                bardziej i tak podzielone srodowisko. Niewiele to pomoze.


                JZ
                • Gość: jw Ja jestem zwolennikiem nauki sensu stricto IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 08:30
                  Oczywiście tylko amnezja moze nas uratować!. To jest jedyne remedium na
                  zrobienie kariery w nauce polskiej.
                  Nauka polska podobnie jak nauka radziecka zostala slusznie wyodrębniona z
                  nauki sensu stricto gdyz tak się do niej ma jak demokracja socjalistyczna do
                  demokracji czyli jak krzeslo elektryczne do krzesla.
                  Oczywiście historia a takze rzeczywistośc wspołczena w nauce polskiej ma być
                  falszowana (bez używania słów komunizm , stan wojenny i innych niecenuzralnych
                  wyrażeń) bo taka jest istota tej 'nauki' W takiej nauce można bez problemu
                  zrobić karierę.
                  • Gość: JZ Nie rozumiem! IP: 146.21.1.* 29.02.04, 13:31
                    Gość portalu: jw napisał(a):
                    > Oczywiście tylko amnezja moze nas uratować!. To jest jedyne remedium na
                    > zrobienie kariery w nauce polskiej.
                    To jest dla nie zupelnie niezrozumiale stwierdzenie. JAka amnezja? zapomnienie
                    wszystkiego, wlacznie z tym jak sie nazywamy i tabliczka mnozenia. Trudno mi
                    zobaczyc w tym jakiekolwiek rozwiazanie. W przeciwienstwie do postawienia
                    grubej kreski ktora w zalozeniu miala byc _zamknieciem_ bolocych i jatrzacych
                    spraw tak jak sa i zaprzestanie bezproduktywnego rozgrzebywania przeszlosci.
                    Przyszlosc jest o wiele ciekawsza. Nie jest wazne kto i dlaczego zepsul, wazne
                    jest kto ma lepszy pomysl na przyszlosc. Kazy uczy sie na bledach wiec moze
                    warto zaprosic do dyskusji decydentow sprzed lat oni wiedza co poszlo zle a
                    swoije emerytury i tak juz maja, wiec takie glosy ja prof. Urbanczyka maj
                    szanse wskazac (jak w jego obecnej wypowiedzi o natralnym dostaniu profesury z
                    litosci pare lat po habilitacji) co jest zle i patologiczne. To sa w wiekszosci
                    bardzo inteligentni ludzie. Ich takze trzba pytac, bo choc moze juz niczego
                    nowego nie wymysla sa pelni doswiadczen ktore sie moga przydac.


                    > Nauka polska podobnie jak nauka radziecka zostala slusznie wyodrębniona z
                    > nauki sensu stricto gdyz tak się do niej ma jak demokracja socjalistyczna do
                    > demokracji czyli jak krzeslo elektryczne do krzesla.
                    Porownywanie PRL do narzedzia ekzekucji jest bardzo tendencyjne! Czyzby nie za
                    dlugo byl Pan w USA i zaczyna widziec tylko czarne i biale i niczego posrodku?
                    Ludzie musieli zyc tam gdzie sie urodzili. Zostawmy historie historym a jeszcze
                    lepeij archeologom. Dopiero z czasem nabiera sie perpektywy.


                    > Oczywiście historia a takze rzeczywistośc wspołczena w nauce polskiej ma być
                    > falszowana (bez używania słów komunizm , stan wojenny i innych
                    niecenuzralnych
                    > wyrażeń) bo taka jest istota tej 'nauki' W takiej nauce można bez problemu
                    > zrobić karierę.
                    Wiec pietnujmy to co jest zle TU i TERAZ bez uzywania slow "niecenzuralnych".
                    Laczmy a nie dzielmy. Tylko tyle! Zostawemy sympatie polityczne na boku. Kazdy
                    am ma prawo glosowac jak chce za kotara lokalu wyborczego - rowniez naukowcy.
                    Ale nie widze powodu aby glosowac na rektora uczelni za/czy przeciw wylacznie
                    dlatego ze ma habilitacje sprzed 20 czy 30 lat i czy byl w PZPR! Nie czepiajmy
                    sie ludzkich wad, tworzmy mechanizmy jak wykorzystywac dobre strony kazdego z
                    nas!

                    JZ
                    • dinos88 Re: Ja też nie rozumiem! 02.03.04, 13:04
                      Gość portalu: JZ napisał(a):

                      > Gość portalu: jw napisał(a):
                      > > Oczywiście tylko amnezja moze nas uratować!. To jest jedyne remedium na
                      > > zrobienie kariery w nauce polskiej.
                      > To jest dla nie zupelnie niezrozumiale stwierdzenie. JAka amnezja?
                      zapomnienie
                      >
                      > wszystkiego, wlacznie z tym jak sie nazywamy i tabliczka mnozenia. Trudno mi
                      > zobaczyc w tym jakiekolwiek rozwiazanie. W przeciwienstwie do postawienia
                      > grubej kreski ktora w zalozeniu miala byc _zamknieciem_ bolocych i jatrzacych
                      > spraw tak jak sa i zaprzestanie bezproduktywnego rozgrzebywania przeszlosci.
                      > Przyszlosc jest o wiele ciekawsza. Nie jest wazne kto i dlaczego zepsul,
                      wazne
                      > jest kto ma lepszy pomysl na przyszlosc.

                      Bardzo dobrze. Idac tym tropem można wnioskować o wypuszczanie z więzień
                      przestepców, bo przeciez "Nie jest wazne kto i dlaczego zepsul, wazne
                      jest kto ma lepszy pomysl na przyszlosc. " To oczywiste przerysowanie, ale bez
                      sprowadzenia takich wypowiedzi do absurdu nie da sie niestety dyskutowac. To
                      jest zakwestionowanie sensownosci np. wyborów do sejmu. Nalezałoby bowiem
                      patrzec w przyszłosc i dać obecnie rządzacym nowa szanse, a przynajmniej
                      konsultowac z nimi co nalezy robic (bo oni wiedzą jakie popełnili błedy). TAK
                      NIE MOŻNA!!

                      Kazy uczy sie na bledach wiec moze
                      > warto zaprosic do dyskusji decydentow sprzed lat oni wiedza co poszlo zle a
                      > swoije emerytury i tak juz maja, wiec takie glosy ja prof. Urbanczyka maj
                      > szanse wskazac (jak w jego obecnej wypowiedzi o natralnym dostaniu profesury
                      z
                      > litosci pare lat po habilitacji) co jest zle i patologiczne. To sa w
                      wiekszosci
                      >
                      > bardzo inteligentni ludzie. Ich takze trzba pytac, bo choc moze juz niczego
                      > nowego nie wymysla sa pelni doswiadczen ktore sie moga przydac.
                      >
                      >
                      > > Nauka polska podobnie jak nauka radziecka zostala slusznie wyodrębniona z
                      > > nauki sensu stricto gdyz tak się do niej ma jak demokracja socjalistyczna
                      > do
                      > > demokracji czyli jak krzeslo elektryczne do krzesla.
                      > Porownywanie PRL do narzedzia ekzekucji jest bardzo tendencyjne! Czyzby nie
                      za
                      >
                      > dlugo byl Pan w USA i zaczyna widziec tylko czarne i biale i niczego
                      posrodku?
                      > Ludzie musieli zyc tam gdzie sie urodzili. Zostawmy historie historym a
                      jeszcze
                      >
                      > lepeij archeologom.

                      Nie wiem kim jest Autor tej wypowiedzi, ale jestem załamany tymi
                      stwierdzeniami. Jak się cos spieprzyło to sie za to ODPOWIADA, a nie odsyła do
                      archeologii. Ja proponuję wypieprzyć wszystkich prokuratorów i sędziów i
                      zastapic ich archeologami, a co najmniej historykami (aby mieli właściwa
                      perspektywę). Ja daleki jestem od żądzy rozliczania wszystkiego co można, ale
                      takie głosy prowokują ten ton wypowiedzi. To jest prowokowanie do skrajnych
                      osądów!!


                      Dopiero z czasem nabiera sie perpektywy.
                      >
                      >
                      > > Oczywiście historia a takze rzeczywistośc wspołczena w nauce polskiej ma b
                      > yć
                      > > falszowana (bez używania słów komunizm , stan wojenny i innych
                      > niecenuzralnych
                      > > wyrażeń) bo taka jest istota tej 'nauki' W takiej nauce można bez problemu
                      >
                      > > zrobić karierę.
                      > Wiec pietnujmy to co jest zle TU i TERAZ bez uzywania
                      slow "niecenzuralnych".

                      Alez to własnie usiłujemy robić. I nie da sie tego oddzielic od tego co było.
                      Zreszta to TU i TERAZ nie istnieje; to może byc ew. jakis PUNKT w
                      czasoprzrestrzeni (zdarzenie) a rozmawiac można o sytuacjach, które z definicji
                      maja i niezerowy czas trwania i zajmuja jakąś przestrzen. To sa tanie slogany,
                      z zupełnie innej bajki.


                      > Laczmy a nie dzielmy. Tylko tyle! Zostawemy sympatie polityczne na boku.
                      Kazdy
                      >
                      > am ma prawo glosowac jak chce za kotara lokalu wyborczego - rowniez naukowcy.
                      > Ale nie widze powodu aby glosowac na rektora uczelni za/czy przeciw wylacznie
                      > dlatego ze ma habilitacje sprzed 20 czy 30 lat i czy byl w PZPR! Nie
                      czepiajmy
                      > sie ludzkich wad, tworzmy mechanizmy jak wykorzystywac dobre strony kazdego z
                      > nas!
                      >
                      > JZ

                      TAK NAPRAWDĘ NIE MOŻNA!!
                      • Gość: JZ 1,2 lata, nie 20 temu! IP: 146.21.1.* 02.03.04, 16:21
                        dinos88 napisał:
                        > Bardzo dobrze. Idac tym tropem można wnioskować o wypuszczanie z więzień
                        > przestepców, bo przeciez "Nie jest wazne kto i dlaczego zepsul, wazne
                        Nie, przestepcy zostali zlpani, osadzenie i skazani. wysilek zostal wykonany.
                        Ty wolasz o nowe sady i wyroki!

                        > jest kto ma lepszy pomysl na przyszlosc. " To oczywiste przerysowanie, ale
                        bez
                        > sprowadzenia takich wypowiedzi do absurdu nie da sie niestety dyskutowac. To
                        to proby przerysowania sa niejekrotnie _same_ absurdem. taka sama roznica jak
                        miedzy karykatura lub obrazem.



                        > jest zakwestionowanie sensownosci np. wyborów do sejmu. Nalezałoby bowiem
                        > patrzec w przyszłosc i dać obecnie rządzacym nowa szanse, a przynajmniej
                        > konsultowac z nimi co nalezy robic (bo oni wiedzą jakie popełnili błedy). TAK
                        > NIE MOŻNA!!
                        Tak, mozna i nalezy robic, nalezy rozliczac tylko tych ktorzy robia ciagle zle
                        i w szczegolnosci tych na ktorych pada podejrzenie ze ich bledy byly wylacznie
                        na ich korzysc. TU i Teraz, moze rok czy dwa w przeszlosc. Od reszty trzba sie
                        uczyc jak oni to zrobili ze nikt im niczego nie mogl zrobic. Zapytani z czystj
                        proznosci opowiedza - dzieki temu jest szansa pozbyc sie zych mechanizmow.
                        Ludzie sa tylko tacy jak im pozwala biezace prawo.



                        > Nie wiem kim jest Autor tej wypowiedzi, ale jestem załamany tymi
                        > stwierdzeniami. Jak się cos spieprzyło to sie za to ODPOWIADA, a nie odsyła
                        Nie, czasem mozna przejsc nad pewnymi rzeczami do "porzadku dziennego" i
                        zaczac od nowa lub inaczej. Najczesciej jest to bardziej skuteczne niz grzbanie
                        sie w tym kto zawinil. A ci co zawinili, nie zagrozeni kara, chetnie powiedza
                        co bylo zle! Swiat potoczy sie do przodu! A pan co proponuje sciganie winnych
                        do trzeciego pokolenia?

                        > archeologii. Ja proponuję wypieprzyć wszystkich prokuratorów i sędziów i
                        > zastapic ich archeologami, a co najmniej historykami (aby mieli właściwa
                        > perspektywę). Ja daleki jestem od żądzy rozliczania wszystkiego co można, ale
                        > takie głosy prowokują ten ton wypowiedzi. To jest prowokowanie do skrajnych
                        > osądów!!
                        Latwo daje sie PAn prowokowac - i to mnie martwi. Zostawmy groby w spokoju!
                        mniej bedzie okazji do prowokowaania!

                        > Zreszta to TU i TERAZ nie istnieje; to może byc ew. jakis PUNKT w
                        > czasoprzrestrzeni (zdarzenie) a rozmawiac można o sytuacjach, które z
                        > maja i niezerowy czas trwania i zajmuja jakąś przestrzen. To sa tanie
                        TU i TERAZ to pare lat w tym kontekscie, nie ponad 20 lat temu za tzw "komuny".


                        > TAK NAPRAWDĘ NIE MOŻNA!!
                        Mozna, mozna!

                        JZ
                • dinos88 Re: Ja jestem zwolennikiem grubej kreski 29.02.04, 18:58
                  Gość portalu: JZ napisał(a):

                  > Ja wole patrzec w przod. "Co bylo to sie nie odstanie. Tylko to czego
                  jeszcze
                  > nie ma to mozna poprawic".
                  > (Jesli kogos nieswiadomie nie zacytowalem to mozna mnie cytowac... :)
                  >
                  > Laczac elementy polityczne do dyskusji nad stanem nauki dzieliecie jeszcze
                  > bardziej i tak podzielone srodowisko. Niewiele to pomoze.

                  "Odstanie sie" jesli decydowac będą ludzie, którzy nie muszą obawiac sie o to,
                  że siedza na nieswoim stołku. I to własnie DUŻO pomoże. Twoje rozumowanie
                  prowadzi do jednego wniosku; nic nie róbmy, bo "skrzywdzimy" przypadkiem
                  jakiegos cwaniaczka odsuwając go od władzy (i korytka). Takie rozumowanie
                  prowadziłoby wprost do powrotu PRL. Ja moge byc za gruba kreska w tym sensie,
                  aby nikogo nie wsadzać do pierdla (choć niektórym należy sie jak psu micha),
                  ale nie za gruba kreska rozumiana jako petryfikacja obecnego burdelu. To sa
                  dwie różne sprawy. I bez tej "Czarnej ksiegi .." czy jak toto nazwać nie da sie
                  niczego nierstety zrobić.
                  >
                  >
                  > JZ
                  • Gość: JZ cwaniaczki sa wszedzie! IP: 146.21.1.* 29.02.04, 20:06
                    dinos88 napisał:
                    > Gość portalu: JZ napisał(a):
                    > > Ja wole patrzec w przod. "Co bylo to sie nie odstanie. Tylko to czego
                    > "Odstanie sie" jesli decydowac będą ludzie, którzy nie muszą obawiac sie o
                    > prowadzi do jednego wniosku; nic nie róbmy, bo "skrzywdzimy" przypadkiem
                    > jakiegos cwaniaczka odsuwając go od władzy (i korytka). Takie rozumowanie
                    > prowadziłoby wprost do powrotu PRL. Ja moge byc za gruba kreska w tym sensie,
                    TAk cwaniaczki jak i zwykli nieudacznicy sa po obu stronach tej twojej kreski.
                    Zreszta z dwojga zlego wole cwaniaczkow! Przynajmniej udowodnili ze maja mozg i
                    cokolwiek potrafia - teraz tylko nalezy tych umiejetnosci uzyc a nie szukac
                    dziury w calym!

                    JZ
              • Gość: jw CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE cd IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 13:07
                CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI
                ...Chciałbym zwrócić uwagę na konieczność rozpatrzenia aktów prawnych stanu
                wojennego, których wprowadzenie w życie doprowadziło do osłabienia potencjału
                naukowego i edukacyjnego Polski, o czym do tej pory się nie mówi. Władze
                uczelni, korzystając z "prawa" stanu wojennego, oczyszczały uczelnie z
                niewygodnych osób, oskarżając je np. o negatywny wpływ na młodzież czy
                stawiając jakieś absurdalne zarzuty bez jakiegokolwiek uzasadnienia
                merytorycznego. Społeczna Komisja Pojednawcza, działająca w 1990 r., w wypadku
                braku chęci pojednania ze strony uczelni była bezradna, gdyż nie miała
                kompetencji przywracania do pracy osób niewygodnych dla władz. Środowiska
                naukowe i uczelniane nie zostały oczyszczone w okresie transformacji, dlatego
                uczelnie i jednostki naukowe pozostały skansenami nie do końca upadłego PRL.
                Decyzje władz niektórych uczelni jednoznacznie świadczą o wciąż aktualnej
                wyższości "prawa" stanu wojennego nad Konstytucją III RP. To niebywale, ale np.
                władze UJ odmawiają do dnia dzisiejszego wglądu w istotne akta dotyczące
                nauczycieli akademickich, powołując się właśnie na "prawo" stanu wojennego! Co
                więcej, fragmentarycznie udostępniane akta świadczą o tym, że czyszczono je i
                kształtowano jeszcze w latach 90. Niestety, prawdziwej historii nauki i
                edukacji nie można poznać bez możliwości oparcia się na dokumentach.
                Niektóre "historie" uczelni pomijają natomiast kontekst historyczny i brakuje w
                nich jakichkolwiek wzmianek o istnieniu stanu wojennego, a także informacji o
                skutkach stosowania "prawa" stanu wojennego dla nauki i edukacji. Najwyższy
                czas, aby zaczęły powstawać niezależne i zgodne z prawdą prace dotyczące okresu
                stanu wojennego. Na opracowanie czeka czarna księga komunizmu w nauce i
                edukacji obejmująca również lata 80. Jest konieczne, aby te problemy znalazły
                się w harmonogramie prac IPN.
                Józef Wieczorek
                - ten tekst zamieścila Rzeczpospolita i chwala jej za to, Niestety zarowno
                stara gwardia jak i wielu młodych nie che poznawać prawdy bo to nie jest ich
                interes. Nauka polska w ktorej zrobili lub chcą zrobic karierę poznawaniem
                prawdy się nie zajmuje, na to nie ma pieniedzy, co innego jesli chodzi o
                prawdy fałszowanie - wtedy z pieniedzmi nie ma problemu. Tak było w PRL i tak
                ma zdaje się pozstać. Równiez młodzi są za tym. Widac system edukacyjny PRL był
                (i jest) bardzo skuteczny.
                • Gość: khmara Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE cd IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 13:28
                  O.K. Prawda.
                  Sorry, ale wyciąganie spraw sprzed 20 lat to nie jest sposób na SKUTECZNE
                  załatwienie czegokolwiek TERAZ!
                  • Gość: Meg Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE cd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 14:26
                    Jednak ja trochę jw rozumiem - jak ktoś jest oskarżany przez TOTALNIE ANONIMOWĄ
                    Komisję Dyscyplinarną, nie ma ŻADNEGO dostępu do orzeczeń, w jego oficjalnych
                    dokumentach na uczelni nie ma śladu po decyzjach, a to są podstawy do
                    podejmowania konkretnych decyzji (np. usunięcia z UCzelni), to ma prawo się
                    wkurzać. Nawet po 20 latach. Tym bardziej, że nawet wtedy nie ma ABSOLUTNIE
                    ŻADNEGO dostępu do tych materiałów. Tak naprawdę nie można się nawet bronić.
                  • Gość: jw Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE cd IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 17:10
                    To nie sa tylko sprawy sprzed 20 lat tylko b.aktualne. świadczą o tym kto
                    nadal rzadzi i o tym dlaczego jest taki opór przed jakimikolwiek zmianami.
                    Jakoś przeciwko wydawnaiu pieniędzy publicznych na pisanie np. nieprawdziwych
                    historii nauki ostatnich 20-30 lat jakoś nikt nie protestuje. Czyli jak coś
                    jest nieprawda to jest O.K. Tylko próba dojścia do prawdy budzi protesty. I to
                    jest cala nauka, i to polska!
                    • Gość: khmara Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE cd IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 17:42
                      Przepraszam, ale nie do końca o to mi chodzło!

                      Każdy na forum wylewa swoje żale, i słusznie JZ za to każdemu dokłada.

                      Dyskusja na forum toczy się kolejną dobę i nic konkretnego z niej nie wynika.
                      A szkoda, bo w ten sposób będziemy się dalej zastanawiać, czy znieść
                      habilitację, czy nie, jakby to miało w cudowny sposób wszystko zmienić od
                      jutra. A patologii jest tyle, że to niczego nie rozwiąże, a prawdopodobnie
                      jeszcze pogłębi.

                      Wolszczan parę lat temu powiedział, że dalsze pompowanie pieniędzy w ten system
                      jest marnotrawstwem. No to KBN ufundował teleskop w RPA. A władze tak się tym
                      przejęły, że z roku na rok tną nakłady na naukę. Znajomi Królika upichcili
                      projekt ustawy, który przede wszystkim wydłuża o rok kadencję dotychczasowych
                      władz i ma sprawić, że do emerytury na pewno i tak im nikt nie podskoczy. A
                      jeżeli stara, nb. komunistyczna ustawa coś jeszcze komuś dawała, to teraz to
                      się zabiera, wyrzucić z pracy będzie można ze spokojem każdego, nie wyłączając
                      samodzielnych, a o wszystkim będzie decydował SENAT.

                      To się kupy nie trzyma?

                      Właśnie! I o to chodzi!

                      A jak już Parlament upora się z planem Hausnera i akcesją do Unii, to obudzimy
                      się w nowej rzeczywistości. Z nową ustawą i ręką w nocniku, niestety.

                      Ma Pan jakąś propozycję, żeby głos tych wszystkich sfrustrowanych (czytaj: bez
                      dojść do Królika i znajomych Królika), którzy wylewają swoje żale na tym forum,
                      miał szansę zostać usłyszany. Ale żeby cokolwiek zwojować, trzeba skończyć
                      wylewać swoje żale, zrezygnować z retoryki politycznej, i zacząć przedstawiać
                      KONKRETNE propozycje zmian i KONKRETNE argumenty zbijające argumenty
                      przeciwników.

                      A przede wszystkim jest potrzebna dyskusja o projekcie nowej ustawy w mediach z
                      udziałem wszystkich, którzy mają cokolwiek do powiedzenia.

                      Ja nie neguję Pana argumentów, ale strategię dochodzenia do celu.
                      • Gość: czytelnik RÓŻOWA KSIĘGA KOMUNIZMU IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 08.03.04, 18:55
                        RÓŻOWA KSIĘGA KOMUNIZMU
                        Najłatwiej byłoby przyjąć, że hitlerowcy wyszli z teutońskiej kniei, leninizm
                        zaś wyrósł wśród dzikich stepów Azji. Tymczasem podobne interpretacje byłyby
                        przejawem strusiej polityki. Nie wolno metafizyki ludobójstwa sprowadzać do
                        poziomu psychopatycznych działań malarza amatora z Braunau. Nie wolno udawać,
                        że wszystko tłumaczą patologiczne cechy osobowości Józefa Dżugaszwili. Trzeba
                        pamiętać, iż szaleńcze wizje wywoływały swego czasu entuzjazm w kręgu
                        intelektualistów w różnych szerokościach geograficznych. W kręgu tych
                        entuzjastów byli znani z niezależności profesorowie, szanowani nobliści,
                        powszechnie znani twórcy o wielkich nazwiskach. Kilku z nich miało potem odwagę
                        przyznać się do błędów i ocenić krytycznie swój romans z totalitaryzmem. Reszta
                        nie próbowała nawet tłumaczyć, jakie mechanizmy sprawiły, że fascynacja
                        barbarzyństwem była tak wysoko notowana w kregach pretendujących do miana
                        współczesnej awangardy.
                        Józef Życiński w: Pięć dialogów

                • Gość: agaj Dr. WIECZOREK NIE JEST WIARYGODNY IP: 128.163.110.* 29.02.04, 19:29
                  Dyskusja ta zostala zainicjowana m.in. przez dr. Wieczorka, ktory tez co chwila
                  pisze nowy manifest. Sprawdzilem jego strony internetowe i znalazlem tam wiele
                  rzeczy ktore mi sie nie podobaly; np. stwierdzenie, ze dr. Wieczorek to "badacz
                  prywatny" i opis zawilych osobistych konfliktow ktore dr. Wieczorek podaje za
                  powod zwolnienia z UJ.

                  Zyczylbym sobie, zeby reformy nauki w Polsce byly postulowane i przeprowadzane
                  przez ludzi o uznanym i szanowanym dorobku naukowym, a nie frustratow typu dr.
                  Wieczorek. Inaczej nie sposob odroznic checi przeprowadzenia reformy od
                  porachunkow osobistych jak rowniez zastapienia dobrych naukowcow starszego
                  pokolenia (tak sa tacy!!!) nieudacznikami naukowymi takimi dr. Wieczorka.

                  Dr. Wieczorek dla mnie jest osoba niewiarygodna.
                  • Gość: jw DO TOW. AGAJA IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 20:09
                    Dla mnie tow, agaj to osoba w pelni wiarygodna co dokumentuje fakt nie
                    ujawniania swojego nazwiska , odwazna krytyka frustratow i nieudaczniow no i
                    brak odpowiedzi na jego wpis.
                    Dyskredytowanie tych którzy nazwiska ujawniaja i podwazają jedynie słuszne
                    opinie
                    jest powszechnym obyczajem w nauce polskiej i godnie nawiązuje do metod SB -
                    bardzo wiarygodnych.
                    Podaję adresy moich stron, które tow. agaj zapewne tylko z powodu roztargnienia
                    i dla podkrślenia swojej wiarygodności nie podaje:

                    www.geo-jwieczorek.ans.pl
                    www.fotogeo-jwieczorek.ans.pl
                    www.jwieczorek,.ans.pl
                    www.mobbing-jwieczorek.ans.pl
                    i częściowo
                    www.naukowcy.republika.pl

                    Byłbym wdzięczn tow. agajowi za podanie wykazu moich manifestow. Jak dotychczas
                    napisalem tylko jeden i to z prof. Wojcikiem USA -uważanym oczywiście za
                    frustrata i nieudacznika.
                    By ć moze ktos sie podszywa pod moją osobe więc dobrze abym wiedzial coś więcej
                    na temat moich manifestow pisanych co chwila !!

                    Co do innych bzdur wypisywanych na mój temtat przez dr agaja nie widze powodu
                    sie ustosunkowywac. Każdy może sie z moimi wypowiedziami podpisanymi imieniem i
                    nazwiskiem zapoznać i wyrobic sobie zdanie.
                    W przeciwieństwie do decydentow nauki polskiej ani nie ukrywam dokumentow ani
                    moich prac, także tych ktore zrealizwaolem jako badacz pryewatny co mnie
                    dyskedytuje w oczach tow. agaja ktory zapewne wie kto te prace finansował.
                    bardzo bym był wdzięczny za takie informacje.
                    Ja wiem, ze to ktos kto nie dostaje pieniedzy na badania nie jest wiarygodny,
                    wiarygoni sa ci ktorzy pieniądze dostaja i nie ujawniają co za te pieniądze
                    zrobili. To bardzo uwiarygania ich autorytet w oczach tow agaja i nie tylko
                    agaja.
                    Setki milionow nie rozliczonych przez podatnikiem to bardzo uwiarygania (
                    www.opi.org.pl - rezultaty projekytow badawczych KBN) i budzi podziw, co innego
                    publikacje na ktore podatnik nie przeznczył ani 1 zl.-to przestępstwo.
                    • Gość: agaj Re: DO dr. Wieczorka IP: 128.163.110.* 29.02.04, 20:49
                      Twoja odpowiedz jest wlasnie w stylu 100% frustrata i naukowego nieudacznika.
                      Dlaczego nazywasz mnie towarzyszem??? Czy w ten sposob okreslasz wszyskich
                      ktorzy sie z Toba nie zgadzaja - ja, dr. Wieczorek, jestem szlachetny, a moi
                      przeciwnicy to komunisci. Jak moze NAUKOWIEC rozumowac i prowadzic dyskusje w
                      takich kategoriach?

                      Przykro mi ale dla mnie nie jestes wiarygodna osoba by postulowac reformy nauki
                      w Polsce. Badz sobie dalej "badaczem prywatnym".

                      W dyskusji tej zabieraja mlode osoby na dorobku naukowych, ktorym latwo
                      zawrocic glowa postulatami stowarzyszenia reformujacego nauke polska. To
                      wlasnie ich ostrzegam przed Toba. Stowarzyszenie pewnie jest potrzebne, ale
                      nie pod Twoim kierownictwem.

                      Dla kontrastu, dr. Wojcik jest znakomitym naukowcem i osoba jak najbardziej
                      kompetentna by sie wypowiadac na poruszane problemy.

                      Jesli chodzi o mnie, to prowadze duze laboratorium w Stanach. Nie mam
                      habilitacji - byl okres kiedy planowalem ja zrobic, ale procedury sa na tyle
                      skomplikowane, ze nie mam na nie czasu przy nawale codziennych obowiazkow (i
                      nie jest mi ona do niczego potrzebna). No i oczywiscie nie mam nic wspolnego z
                      partia komunistyczna.

                      Dyskusje te sa anonimowe (z wyjatkiem Twoich manifestow), dlatego i ja
                      pozostane anonimowy.
                      • Gość: jw Re: DO TOW AGAJA IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.03.04, 19:05
                        Jak moze NAUKOWIEC rozumowac i prowadzic dyskusje w
                        takich kategoriach? Odpowiedz sobie tow sam. Zachowuje sie tow jak
                        komunistyczny dyktator który innym nakazuje co maja robic, kto może zabierac
                        głos a kto nie może, kto może kierować a kto ma sluchać. Tak się zachowywali
                        np. Kiszczak czy Jaruzelski wyznaczając z kim moga rozmawiać, dyskutować,
                        zakladać związki, stowarzyszenia.. Te czasy sie juz skonczyly a tow, agaj zyje
                        w swoim komunistycznym skansenie i jeszcze się obraża , że ktos go może do nie
                        go sie zwracać tow. Chodzi mi o mentalność tow. a nie formalną przynależnośc. a
                        ta mentalnośc to mentalnośc partyjnego kacyka czy słuzb specjalnych.
                        Uważasz, że skoro tow ktos się z jakiś względow nie podoba to może go tow
                        nazywać frustratem i nieudacznikiem a tow jako bog jest nietykalny bo tow mozna
                        wszystko anonimowo.
                        Jak tow się nie podoba stowarzyszenie do moze sobie zalożyć inne. Widzę, że
                        chodzi tow. o intryge o skonfliktowanie mnie z Wojcikiem który ma takie same
                        poglądy stąd manifest jest nasz (JW i CW) a nie mój, i chyba ci się cos
                        porobiło tak jak kiedyś sb ktora chciala w podobny sposob konflikowac Wojtyłe i
                        Wyszyńskiego.
                        Własnie CW mnie dopingował do podjęcia starań o organizację tego
                        stowarzyszenia ktore tak tow, jak i innym nie daje spać. Trzeba się wziąć do
                        roboty i zorganizować swoje wedlug waszych jedynie słusznych zasad. Musicie
                        towarzyszu zintensyfikowac swoje zabiegi.

                        • Gość: agaj Dr. WOJCIK - naukowy FRUSTRAT Z PSYCHOZAMI IP: 128.163.110.* 01.03.04, 22:14
                          Czlowieku, to co piszesz jest chore. Stowarzyszenie, jezeli powstanie, powinno
                          byc kierowane przez osoby nieposzlakowane naukowo. Nie znam ani Ciebie, ani
                          Wojcika. Z tego co sie zorientowalem to dr. Wojcik ma odpowiednie kwalifikacje
                          (sprawdzilem wykaz jego publikacji; tak jak to pewnie zrobil redaktor Nature
                          przed opublikowanie jego listu). Natomiast Ty nie masz dorobku naukowego, ale
                          za to masz psychozy:
                          1. komunizmu,
                          2. SB,
                          3. stanu wojennego,
                          4. religijna (jakies implikacje w Twym mailu, ze czuje sie jak bog),
                          5. przesladowcza (np. ze niby chce Cie poroznic z Wojcikiem),
                          6. manii wielkosci (to niby Ty jestes Wojtyla, a Wojcik jest Wyszynskim, czy
                          odwrotnie?).

                          Tak wiec podsumujac - stowarzyszenie ma byc zalozone przez:
                          A. Wojcika, ktory jest w Stanach i jak powiedzial w wywiadzie nie wraca do
                          Polski,
                          B. Ciebie (z wymienionymi psychozami i checia zemsty na UJ).

                          Nauka polska jest mi bliska i dlatego chce ostrzec innych przed osobami i
                          frustratami takimi jak Ty. Jak mozesz jednak zauwazyc zachowuje spokoj i
                          tytuluje Cie per doktor. Coz, nie moja wina, ze jesli chodzi o nauke to jestes
                          nieudacznikiem z kompleksami i psychozami.

                          Jak napisalem wczesniej, cale to forum jest anonimowe (z wyjatkiem Twoich
                          manifestow - co post to manifest). Dlatego i ja zycze sobie zachowac
                          anonimowosc. Jezeli Wojcik zostanie w Stanach i bedzie dalej aktywny naukowo
                          to pewnie predzej czy pozniej sie z nim spotkam przy okazji jakiejs
                          konferencji, czy zjazdu. Tak wiec nie martw sie, nie pozostane anonimowy na
                          zawsze.
                          • Gość: agaj Przepraszam - mialo byc Dr. WIECZOREK..... IP: *.client.insightBB.com 02.03.04, 02:13
                            Bardzo przepraszam za pomylke - mialo byc w tytule o frustracjach i psychozach
                            dr. WIECZORKA. Dr. Wojcika przepraszam. Jak napisalem sprawdzilem wykaz
                            publikacji i nie mam watpliwosci, ze dr. Wojcik jest znakomitym naukowcem, co
                            tez napisalem juz kilka razy w poprzednich postach.
                            • Gość: jw Leszek KOŁAKOWSKI to frustrat i nieudacznik IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 26.03.04, 14:51
                              Czytaj tygodnik.onet.pl/1,104,8,3597996,10764550,777012,0,forum.html
                              i zanim cos napiszesz to pomysl
                      • dinos88 Re: DO dr. Wieczorka 02.03.04, 13:14
                        Gość portalu: agaj napisał(a):

                        > Twoja odpowiedz jest wlasnie w stylu 100% frustrata i naukowego
                        nieudacznika.
                        > Dlaczego nazywasz mnie towarzyszem??? Czy w ten sposob okreslasz wszyskich
                        > ktorzy sie z Toba nie zgadzaja - ja, dr. Wieczorek, jestem szlachetny, a moi
                        > przeciwnicy to komunisci. Jak moze NAUKOWIEC rozumowac i prowadzic dyskusje
                        w
                        > takich kategoriach?

                        Jeśli miałem wątpliwosci co do tego czy Wieczorek ma rację (a co do sposobu
                        wypowiadania sie znacznie sie różnimy), to teraz ich własciwie nie mam. To po
                        czym poznac taego NAUKOWCA? Obawiam się, że głownie po stopniu zgodnosci jego
                        (tego NAUKOWCA) z wypowiedziami agaja. Skad tu agaju spadłeś? Gdzie my jestesmy?
                        Kiedys mówlo sie o jedynie słusznych pogladach, ale to juz minęło!!!
                        >
                        > Przykro mi ale dla mnie nie jestes wiarygodna osoba by postulowac reformy
                        nauki
                        >
                        > w Polsce. Badz sobie dalej "badaczem prywatnym".
                        >
                        > W dyskusji tej zabieraja mlode osoby na dorobku naukowych, ktorym latwo
                        > zawrocic glowa postulatami stowarzyszenia reformujacego nauke polska. To
                        > wlasnie ich ostrzegam przed Toba. Stowarzyszenie pewnie jest potrzebne, ale
                        > nie pod Twoim kierownictwem.
                        >
                        > Dla kontrastu, dr. Wojcik jest znakomitym naukowcem i osoba jak najbardziej
                        > kompetentna by sie wypowiadac na poruszane problemy.
                        >
                        > Jesli chodzi o mnie, to prowadze duze laboratorium w Stanach. Nie mam
                        > habilitacji - byl okres kiedy planowalem ja zrobic, ale procedury sa na tyle
                        > skomplikowane, ze nie mam na nie czasu przy nawale codziennych obowiazkow (i
                        > nie jest mi ona do niczego potrzebna). No i oczywiscie nie mam nic wspolnego
                        z
                        >
                        > partia komunistyczna.
                        >
                        > Dyskusje te sa anonimowe (z wyjatkiem Twoich manifestow), dlatego i ja
                        > pozostane anonimowy.

                        Nikt tu nikogo o nazwisko nie pyta, ale nie mozna rozpoznawać NAUKOWCA, po
                        takich cechach jak piszesz (jakich?)
                  • Gość: khmara Re: Dr WIECZOREK NIE JEST WIARYGODNY? IP: *.icpnet.pl 05.03.04, 21:06
                    Dyskusja przysnęła, więc był czas na kwerendę po stronach dr. Wieczorka. Na
                    forum:
                    1. Wieczorek bredzi o żydokomunie i chce wszystkich lustrować.
                    2. Wieczorek rzuca towarzyszami i betonem (niedzisiejszy człowiek)i obraża kogo
                    może (za młody na beton - znaczy nieŁuk).

                    Kim jest dr Wieczorek?

                    Neurotykiem, który kilkanaście lat nie może odreagować złamanej kariery
                    naukowej? Nie dziwię się. Zwłaszcza, że poszło m. in. o to, że nie chciał 30
                    osób prowadzić na wycieczkę geologiczną w Tatry. Niepoważny argument dla kogoś,
                    kto zna tylko Morskie Oko i na Kasprowy wjechał kolejką.

                    Niezależny badacz naukowy? Śmieszne, zwłaszcza zza oceanu.

                    A jednak Wieczorek zdołał, nie będąc związany z żadną instytucją naukową w tym
                    kraju, opublikować ileś prac naukowych. Historyk? Nie, geolog. I ktoś uznał te
                    prace za zasługujące na druk. To nie jest kariera w amerykańskim stylu. Ale
                    mało kto na polskiej uczelni jest w stanie zrobić karierę w amerykańskim stylu,
                    publikując cztery artukuły rocznie.

                    Wyrazy najwyższego uznania.
                    • Gość: jw Re: Dr WIECZOREK NIE JEST WIARYGODNY? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 08.03.04, 17:46
                      Dopiero zauwazylem co kmara pisze czy tez bredzi:
                      -------
                      Dyskusja przysnęła, więc był czas na kwerendę po stronach dr. Wieczorka. Na
                      forum:
                      1. Wieczorek bredzi o żydokomunie i chce wszystkich lustrować.
                      2. Wieczorek rzuca towarzyszami i betonem (niedzisiejszy człowiek)i obraża kogo
                      może (za młody na beton - znaczy nieŁuk).
                      ---------------
                      Czemu tak kmarze zalezy na tym , żeby nie być wiarygodna ?
                      To co bredzi o tym co ja piszę na forum przechodzi ludzkie pojęcie.
                      Ja w życiu ,nie tylko na forum, nie użylem okreslenia zydokomuna chyba , że
                      mowilem o kims kto tak mowi. Nie znam także własnego ? postulatu
                      lustracji .Pisanie czy badanie tego jak było naprawde to nie sa brednie tylko
                      zwykły obowiązek.
                      Jak moge obrażać anonimy to ja nie wiem ? Sam jestem obrazany anonimowo , bez
                      mozliwości obrony, ale to jest akceptowalne bo zdziczenie moralne jest
                      normą.
                      Chyba nie jest zrownowazona bo czemu ma dla mnie wyrazy najwyższego uznania !
                      Ja na forum i na moich stronach pisze to samo, pod moimi wpisami się podpisuje,
                      jeśli ktos czego nie rozumie to się może kulturalnie zapytać, to co piszę mozna
                      sprawdzić anonimowe kopanie nieanoniowego jets niestety uwazane za w dobrym w
                      stylu, co innego jeśli ktos nieanonimowy uzyje takich zakazanych wyrażeń jak
                      tow czy beton bo takich skojarzeń mieć nie mozna mimo, że sie ma. Dlaczego
                      anonim nie może mieć psychiki towarzysza czy twardośc betonu.? Jakie badania
                      tego dowodzą?
                      • Gość: khmara Re: Dr WIECZOREK NIE JEST WIARYGODNY? IP: *.icpnet.pl 08.03.04, 18:06
                        > 1. Wieczorek bredzi o żydokomunie i chce wszystkich lustrować.
                        > 2. Wieczorek rzuca towarzyszami i betonem (niedzisiejszy człowiek)i obraża
                        kogo
                        >
                        > może (za młody na beton - znaczy nieŁuk).

                        Przepraszam, ale to było celowe przejaskrawienie. Intencja z pewnością nie była
                        obraźliwa.
              • dinos88 Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI 29.02.04, 18:51
                Gość portalu: jw napisał(a):

                > DZiekuję, ale ten wpis tylko potwierdza,że potrzebna jest CZARNA KSIĘGA
                > KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI czego obecni decydenci boją się jak ognia a
                nawet
                > bardziej. To potwierdza jak to siedzi w ludziach.

                Tu się chyba zgadzamy. Mam tylko pytanie. Jak to zrobic, gdy nie wiadomo kto
                kim jest. I nie bedzie wiadomo, bo nie dowiesz sie kto za co i gdzie stopnie i
                tytuły otrzymał. Bez wyjasnienia tego co jest nie zrobisz żadnej reformy, bo
                reformatorzy beda sie rekrutować z tych co to zawsze mieli, a niekiedy wciąż
                maja "jedynie słuszne" poglady i przekonania. Mozesz im pogadać.
                • Gość: JZ Zalozcie panowie IPNNP a nie stow. nauki IP: 146.21.1.* 29.02.04, 20:17
                  IPNNP=Instytut Pamieci Narodowej o Nauce Polskiej.
                  W sam raz dla historykow. Z budzetu Panstwa wsam raz wystarczy na rylce i
                  tabliczki woskowe bo juz wkrotce ani na komputery ani na nauke ich obslugi
                  Polakow nie bedzie stac.
                  W sam raz nadchodzi kolejne przemieszanie rzadow z lewice na prawice,
                  zburzcie, zacznijcie nowe przemiany bedzie tak samo jak z IPN i kasami chorych.
                  Takie sobie hobby minestarialne. Jak najwiecej zmienic, niech sie martwia
                  nastepcy!

                  JZ
                  • Gość: khmara Re: Zalozcie panowie IPNNP a nie stow. nauki IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 20:26
                    Gość portalu: JZ napisał(a):

                    > IPNNP=Instytut Pamieci Narodowej o Nauce Polskiej.
                    > W sam raz dla historykow. Z budzetu Panstwa wsam raz wystarczy na rylce i
                    > tabliczki woskowe bo juz wkrotce ani na komputery ani na nauke ich obslugi
                    > Polakow nie bedzie stac.

                    Pomysł jest super. I na czasie.
                  • Gość: jw Re: Zalozcie panowie IPNNP a nie stow. nauki IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.03.04, 18:31
                    Historia też jest finansowana ze środkow księgowanych po stronie wydatkow na
                    nauke. Rozumiem, że jesteście zwolenikami jedynie słusznych historii
                    finansowanych z tych środkow (zlote księgi ) i to wam nie przezskzadza, Wasza
                    nienawiść skupia się na IPN bo istnieje możliwośc ujawniania prawdy, a to
                    jest niebezpiczne. To chyba nie jest podejście naukowe ? Tak nawet rzadko
                    reaguja politycy SLD.
                    Ja często mówię, ze beton akademicki jest trudniejszy do rozkruszenia niz beton
                    partyjny. Ten ostatni chyba był produkowany bez uzycia komputerow więc może
                    mial więcej wad.
                    Jak się komu nie podoba idea naszego stowarzyszenia to może sobie załozyć inne.
                    Jest pluralizm bo beton partyjny jednak został rozkruszony, nadal jest jednak
                    problem z betonem akademickim.
                    • Gość: JZ Prawda? Nie! - chodzi Ci o OSA,DZENIE i KARE! IP: 146.21.1.* 02.03.04, 10:22
                      Gość portalu: jw napisał(a):
                      > Historia też jest finansowana ze środkow księgowanych po stronie wydatkow na
                      Swietnie! niech wiec zajmuja sie tym historycy a nie osobne finansowane z
                      budzetu urzady politycznie ustawionych prkuratorow!



                      > nauke. Rozumiem, że jesteście zwolenikami jedynie słusznych historii
                      > finansowanych z tych środkow (zlote księgi ) i to wam nie przezskzadza, Wasza
                      MAm w d... zloste ksiegi, zaslugi, tytuly itp. itd. chodzi mi o to aby
                      rosliczac tych, TO i TERAZ. A nie jakichs dziadkow albo urzadzac polowania na
                      czarownice bo ktos byl widziany na cmntarzu o polnocy!

                      > nienawiść skupia się na IPN bo istnieje możliwośc ujawniania prawdy, a to
                      > jest niebezpiczne.
                      Masz jeszcze jakies inne "genialne" obserwacje?


                      > To chyba nie jest podejście naukowe ? Tak nawet rzadko
                      > reaguja politycy SLD.
                      > Ja często mówię, ze beton akademicki jest trudniejszy do rozkruszenia niz
                      beton
                      >
                      > partyjny. Ten ostatni chyba był produkowany bez uzycia komputerow więc może
                      > mial więcej wad.
                      Wymyslaj sobie co tylko chcesz, ale w zadne zawolania polityczne o
                      rozliczanie przeszlosci JA nie wierze.



                      > Jak się komu nie podoba idea naszego stowarzyszenia to może sobie załozyć
                      > inne.
                      Uwazam ze idea jest dobra ale poswiecasz sie niewlasciwym bo malo
                      konstruktywnym celom. A rozlicza cie fakty ilosc osob ktore popieraja ten
                      program. Niestety poza trescia o naprawie nauki, za aspekty
                      historyczno.rozliczeniowe u mnie nie dostaniesz zadnych punktow. Staram sie
                      przekazac co ja mysle, mam nadzije ze sam potrzfisz wyciagnac wnioski.



                      > Jest pluralizm bo beton partyjny jednak został rozkruszony, nadal jest jednak
                      > problem z betonem akademickim.
                      Jesl zbyt duzo pluralizmu, nawet w SLD... Miller mowi zeby nie kradli a oni i
                      tak kradna. Miller mowi zeby sie deklarorowali a oni wystepuja z parti. Ludzie
                      sa WSZEDZIE tacy sami! I BYLI! I BEDA. Tworzmy mechanizmy wyzwalajace w nas to
                      co najproduktywniejsze to i teraz a nie tracmy czasu na rosliczanie przyszlosci
                      i decydowanie kto jest bliszy malpie a kto Adamowi. jedyne do czego to prowadzi
                      to ze potomni beda WAS rosliczac za polowania na czarownice!

                      JZ
                • Gość: zniesmaczony Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI IP: *.proxyplus.cz / *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 05.05.04, 22:27
                  Aktualni profesorowie w większości otrzymali stopnie i tytuły za wierność PRL-
                  owi, albo (młodsi) za pokorę wobec tych, którzy wtedy awansowali. A awansowali
                  wyłącznie po akceptacji Komitetu Centralnego PZPR - stamtąd płynęła "czarna
                  recenzja" dla CKK w stosunku do niepokornych. Nigdy nie otrzymali stopnia ani
                  tytułu "myślący inaczej niż kanony PRL" lub niewygodni z innych powodów - no
                  może prześlizgnęło się trochę "bezbarwnych politycznie", na których nikt nie
                  doniósł! Ten smutny obraz jest kontynuowany, bo czynne prawo wyborcze do CK
                  przysługuje tylko profesorom - linia zachowana!!! Starszyzna CK przyznaje, że
                  kontynuuje linię kolejnych administratorów - także tych z CKK. Przechwalają się
                  % utrąconych habilitacji, a przecież powinni się mocno tłumaczyć dlaczego
                  odmawiają zatwierdzenia - czemu za nic mają szereg wcześniejszych recenzji,
                  jakie są skutki dla tych, którzy wcześniej opiniują pozytywnie? Dlaczego w
                  efekcie ofiarą jest jedynie habilitant, a profesorom którzy sekundowali mu
                  pozytywnymi opiniami włos z głowy nie spada! Dlaczego CK jest
                  sądem "kapturowym"? Jeszcze się tym przechwalają - zamiast się wstydzić.
                  Dlaczego w postępowaniu w CK nie uczestniczy habilitant - kiedy tam nieraz
                  zaczyna sie dopiero negatywna zabawa po dotychczasowych sukcesach, a on nie ma
                  okazji wytłumaczyć im tego, czego nie rozumieją. Decydują w efekcie często
                  uczeni nie znający subdyscypliny, w której operuje habilitant - mają szczególną
                  awersję do nowatorskich rozwiązań i negują je w sposób: "to się rozwiązuje tak
                  a tak" - a przecież habilitant powinien proponować nowe rozwiązania,
                  wzbogacając tym dyscyplinę naukową. Podsumowując: CK nie spełnia roli, którą
                  udaje, bo: "zawinił człowiek - uczestnik lub bliski potomek kadr PRL"
                  • khmara Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI 10.05.04, 17:56
                    Brawo! Tak właśnie jest. Ale znalezienie tego wpisu zajęło trochę czasu...
                    Ale czy rozwiazaniem jest lustracja wg kryteriów politycznych, partyjno-
                    poglądowych? Wątpię. Myślę, że reforma organizacyjna i zlikwidowanie CK byłoby
                    wyjściem lepszym, prostszym i ekonomiczniejszym. Czy to ciało jest do
                    czegokolwiek potrzebne?
              • Gość: jw Re: CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI IP: *.autocom.pl 13.10.04, 10:34
                serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2336625.html?v=0&f=71

                Przypadkowe odkrycie wywołało burzę na UMK

                hoł 12-10-2004, ostatnia aktualizacja 12-10-2004 19:07

                Historyk z UMK Wojciech Polak ujawnił, że na toruńskiej uczelni pracuje
                wykładowca, który donosił peerelowskiej bezpiece na studentów współpracujących
                z opozycją.







          • Gość: khmara Re: DOKĄD ZMIERZA NAUKA IP: *.icpnet.pl 28.02.04, 19:46
            Gość portalu: jw napisał(a):

            > To fragmenty manifestu autorstwa -Józef Wieczorek , Cezary Wójcik -
            > Petryfikacja czy zmiana systemu? , który nie może się przebić do mediów, ale
            > jest programem tworzonego NIEZALEŻNEGO STOWARZYSZENIA na RZECZ NAUKI I
            EDUKACJI
            >
            > W POLSCE
            > Prezydencki projekt petryfikacji systemu
            > System nauki i edukacji należałoby kompleksowo zmienić, dostosować
            przynajmniej
            >
            > do standardów UE, a docelowo kierować się na najefektywniejszy system nauki
            > jaki wypracowano w USA.
            > Niestety brak jest ogólnej przyszłościowej wizji systemu nauki i edukacji w
            > Polsce a rektorzy nawołujący niekiedy do dyskusji na temat reform nauki i
            > edukacji na ogół dyskutować nie chcą na szerszym forum, a co najwyżej we
            > własnym gronie. Stan nauki i edukacji to problem dotyczący całego
            społeczeństwa
            >
            > i taka hipokryzja, jednej korporacji roszczącej sobie pretensje do miana
            elity
            > intelektualnej narodu, jest nieakceptowalna. Potrzebna jest ogólnospołeczna
            > debata nad całościową reformą a nie podawanie wycinkowych rozwiązań do
            > milczącej akceptacji.

            Potrzebna jest dyskusja ogólnoakademicka. Tymczasem znaczna część społeczności
            akademickiej projektu prezydenckiego nie zna, a pan Pendel w Gazecie rozpisuje
            się nad tym ile to studenci na tej ustawie zyskają - i to koniec informacji.

            A co będzie z projektem ustawy o finansowaniu nauki?
            • Gość: JZ Redakcja GW - dajcie projekt ustawy! IP: 146.21.1.* 28.02.04, 22:08
              Gość portalu: khmara napisał(a):
              > Potrzebna jest dyskusja ogólnoakademicka. Tymczasem znaczna część
              społeczności
              > akademickiej projektu prezydenckiego nie zna, a pan Pendel w Gazecie
              rozpisuje
              > się nad tym ile to studenci na tej ustawie zyskają - i to koniec informacji.
              Swietnie powiedziane!

              CZy GW moze postarac sie o projekt ustawy i podac go na swojej stronie?

              JZ
    • Gość: BPP Chabilitacja IP: *.dhcp.uno.edu 27.02.04, 20:54
      Ja uwazam ze posiadanie habilitacji przed 50 to po prostu obciach. Dla mnie to
      oznacza ze osoba taka albo zajmowala sie lizaniem d... albo masowo
      produkowala "ogory". Habilitacje lepiej byloby nazwac mumifikacja.

      W nauce jest tak ze jak na ciebie nie pluja i nie uwazaja za idiote ale daja
      stypendia i nagrody w mlodym wieku to po prostu nic nie znaczysz i jestes
      zwykla dekoracja stetryczalego establishmentu.

      Mam tu takie samo podejscie jak przedwojenny general Wieniawa, ktory na
      wizytowce pisal sobie "byly pulkownik".

      B.P. Pozniak, UNO
    • Gość: Recepta nie dziala Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.autocom.pl 27.02.04, 21:40
      Tytul: Recepta nie dziala.

      Moj przypadek jest zabawny i smutny, ale
      ma typowo polski charakter.

      Zrobilem dokladnie tak jak sugeruje to autor artykulu.
      Habilitacje przedstawilem "w innym miescie".
      Rodzime srodowisko z miasta X, posiadajace oczywiscie prawo
      przeprowadzenia przewodu habilitacjnego, zapowiedzialo mi juz,
      ze nigdy nie zostane profesorem. Wszak obrazilem dume
      dokorow habilitowanych i profesorow z mego rodzimego
      Wydzialu. Jak smialem zrobic habilitacje gdzie indziej ?

      Wniosek jest smutny. To nie dorobek naukowy,
      ale fatalny, feudalny charakter nauki polskiej decyduje
      o karierze naukowej i jest to jedna z glownych
      przyczyn kleskiej kondycji nauki polskiej.

      Legitymujac sie najwieksza liczba cytowan
      i cytowan obcych na liscie filadelfijskiej
      w moim rodzimym osrodku narazilem sie swym
      przelozonym o imponujacym dorobku naukowym:
      0 cytowan 0 publikacji lub max 4 publikacje,
      ale legitymujacymi sie wszelkimi najwyzszymi
      polskimi tytulami naukowymi.

      Scenariusz mojej dalszej kariery naukowej
      w Polsce zostal juz zatem spisany na wolowej skorze
      przez P.T. Starszych Kolegow i jest on niezalezny
      od efektow mej pracy naukowej.
      Musze zatem nadal pilnie pracowac - tylko Nobel moze mnie uratowac.

      Gratuluje prof. Urbanczykowi jednego z wielu dobrych pomyslow,
      ale ta recepta nie dziala w Polsce. Wdrozynie takich pomyslow
      moze zajac w Polsce wiele, wiele lat.

      Prowdziwi profesorowie powinni:
      -Pomagac mlodziezy.
      -Promowac wybitnych, a nie z nimi walczyc.
      Walka pokolen w nauce z reguly kiepsko sie konczy.
      A w Polsce nadal toczy sie wojna o kariery pseudonaukowe.


      • wari Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 28.02.04, 01:53
        Smutne, ale prawdziwe. W Polsce dorobek naukowy to często niepotrzebny balast.
        Znacznie ważniejsze są układy. W naukach humanistycznych króluje lizusostwo i
        autocenzura. Niech się tylko ktoś wychyli z nieprawomyślnymi poglądami, napisze
        pracę polemiczną, nie daj Boże sam coś wymyśli (no, co innego jak przetłumaczy
        coś od anglosasów). Działa zasada: Jeżeli myśmy, profesorowie tego nie
        wymyślili, to jakim prawem takiemu adiunktowi to się udało.
      • Gość: JZ ZLA recepta - trzeba ja zmienic! IP: 146.21.1.* 28.02.04, 14:50
        Gość portalu: Recepta nie dziala napisał(a):
        > Moj przypadek jest zabawny i smutny, ale
        > ma typowo polski charakter.
        Przykre, prawdziwe. niestety sie zdarza!


        > Prowdziwi profesorowie powinni:
        > -Pomagac mlodziezy.
        > -Promowac wybitnych, a nie z nimi walczyc.
        > Walka pokolen w nauce z reguly kiepsko sie konczy.
        > A w Polsce nadal toczy sie wojna o kariery pseudonaukowe.
        I tu jest pies pogrzbany. Chcesz moze dobrze ale twoja wypowiedz jest
        mieszanka iidealow z epoki marksistowko lodowcowej. NIE MA WALKI KLAS jesli nie
        ma mechanizmow klasy te rozdzielajacych i hamujacych wymiane. W USA prinicipal
        investigators moga byc starzy moga byc mlodzi, nie walcz wszakze ze swoimi
        wspolpracownikami lecz ich bezwzglednie wykorzystuja. Ze swojej strony jesli
        nie zapewnia im srodkow to dokranci odejda z pierwsza propozycja konkurencji.
        Wszyscy siedza na jednym stolku a nie tak jak w polsce utytulowani siedza na
        tronie i pokazuja berlem innym co i jak.
        Nie sugeruje obalac tronu al moze chocaz zabierzmy berlo i korone!

        Profesorzy zaczna promowac wybitnych dopiero wtedy jesli beda mieli z tego
        korzysci. obecnie naj WYLACZNIE zagrozenie - bo moga stracis sekretarke, ktos
        moze zapytac o ich dorobek (z ktorym czasem obiektywnie bylo trudno by byly to
        inne czasy) a ze maja plecy oparte o belwederskie tytulu wcale nie musza z
        nikim nawiazywac koalicji.

        Walk pokolen tez jest naciagnieta bo wszyscy sie stazejemy aczkoleiek tytulo-
        oprawnieniomania powoduje ze uczelni lepiej i latwiej trzymac 70 letniego
        profesora anizeli rysykowac jakis zmiany. Z punktu ich widzenia jeden i drugi
        ma tytul wystarczajacy do zasiadania w radzie uczelni. A ten mlody moze jeszcze
        chciec jakichs pieniedzy na badania bo mu sie aparatura z lat 60-tych jakos
        dziwnie nie podoba...

        Walcze o mechanizmamy polaczenia umiejetnosci mlodych w wykonywaniu badan ze
        znajomosciami i slawa starych oraz umiejetnosciami menedzerskimi obu stron.
        Uwolnijmy ten potencjal! wszystkie jego elementy sa potrzbne lecz obenie
        niepotrzebnie blokowane opprzez kostyczny system stopni naukowych i
        wywalczonych przyilejow faktycznie-klasowych


        JZ
    • Gość: TYTUS Recepta TYTUSA IP: *.picr.man.ac.uk 27.02.04, 22:40
      Jak szybko i sprawnie uzdrowic nauki biomedyczne w Polsce:

      1: Wprowadzic ekwiwalent habilitacji przyznawany w trybie przyspieszonym przez
      organ centralny niezalezny od uczelni. Jedyne kryterium do uzyskania tego
      ekwiwalentu: co najmniej 3 publikacje o lacznym impakt faktorze co najmniej 20
      jako pierwszy autor.

      Konsekwencje:
      a) Zdolni mlodzi ludzie uzyskuja "habilitacje" na podstawie rzeczywistego
      dorobku bez potrzeby "adorowania" promotorow i recenzentow.
      b) Nie ma juz jednej z glownych zapor do powrotu "mlodych zdolnych" z zagranicy

      2: Recenzentami grantow i czlonkami komisji granty przyznajacych moga byc tylko
      kierownicy grup ktore w ciagu poprzedzajacych pieciu lat opublikowaly
      publikacje o lacznym impact faktorze co najmniej 16 (kierownik grupy musi byc
      pierwszym lub senior autorem(=ostatni autor), musi byc autorem do
      korespondencji a adress korespondencyjny musi odpowiadac rzeczywistemu
      ulokowaniu grupy)

      Konsekwencja: "Miernoty" zostaja odciete od przeplywu kasy

      3: Otwarte konkursy na kazde stanowisko powyzej doktoranta (czyli od postdoca w
      gore). Powinna byc centralna niezalezna komisja odwolawcza rozpatrujaca wnioski
      osob ktore uznaja sie za niesprawiedliwie potraktowane (np odrzucony gosc ma 5
      publikacji w tym 3 JBC a pozycje dostaje synalek profesora z dorobkiem jedno
      Acta Biochemica Polonica)

      Konsekwencja: Nie da sie po cichutku przepchnac "swojego pupila" jesli jest
      lepszy kandydat.

      Mysle ze w przeciagu kilku lat realizacja tych punktow zrobila by wiele dobrego
      dla nauk biologicznych w Polsce

      Pozdrowienia dla prawdziwych naukowcow
      TYTUS
      • Gość: JZ NIE habilitacji! Zadnych trybow przyspieszonych! IP: 146.21.1.* 28.02.04, 15:00
        Gość portalu: TYTUS napisał(a):
        > Jak szybko i sprawnie uzdrowic nauki biomedyczne w Polsce:
        > 1: Wprowadzic ekwiwalent habilitacji przyznawany w trybie przyspieszonym
        > organ centralny niezalezny od uczelni. Jedyne kryterium do uzyskania tego

        Tryb przyspieszony? A jak ktos ma 50 twoich puntow to co? moze od razu
        profesure belwederska. Trzeba jeszcze tylko zeby dofinansowanie bylo 2 razy
        wyzsze!!
        NIE, NIE, po raz trzeci NIE! uproscic tytulomanie i przywilejomanie. JAk
        najmniej wskaznikow centralnych (twoje zalecenia moze by i przeszly w genetyce
        ale obawiam sie ze zaden informatyk nie uzbieralby na habilitacje)

        UPROSCIC ISTNIEJACY SYSTEM! I tyle! Jak najlagodniej. Zadnych wielkicjh
        reform ani srodkow specjalnych. Przeniesc dystrybucje pieniadze (POWOLI) z
        orientacji na ilosc tytulow w kierunku rozliczalnosci publikacjami lub efektami
        finansowymi.

        JZ
        • Gość: TYTUS Re: NIE habilitacji! Zadnych trybow przyspieszony IP: *.picr.man.ac.uk 28.02.04, 16:00
          Drogi JZ,

          Po pierwsze wyraznie zaznaczylem iz moj pomysl dotyczy nauk biomedycznych tylko
          i wylacznie a wierz mi ze na tej dzialce to sie znam.

          Po drugie moj pomysl przyspieszonego ekwiwalentu habilitacji jest w praktyce
          jej zniesieniem (piszesz podanie i zalaczasz kopie publikacji, sekretarka
          sprawdza i przesyla ci "ekwiwalent", wszystko w przeciagu 3-7 dni). W sprawie
          tytulow profesorskich nie wypowiadalem sie.

          Po trzecie nie odniosles sie do pozostalych punktow mojego programu (a
          wszystkie trzy punkty stanowia spojna calosc).

          Po czwarte, Twoje tezy w sprawie habilitacji sa smiale i w gruncie rzeczy
          sluszne, ale obawiam sie ze troche nie uwzgledniaja faktu ze "klika miernot" w
          nauce w Polsce istnieje i ma powazny wplyw na podejmowanie decyzji. Moje punkty
          2 i 3 ograniczaja jej moc a punkt 1 (przejsciowy ekwiwalent habilitacji) jest
          niezbedny do jej usuniecia (zadna "miernota" nie spelni zaproponowanych przeze
          mnie kryteriow a dla "orlow" to przyslowiowy angielski "peanut" lub
          polski "pikus" jesli wolisz).

          Na koniec troche krytyki wobec Ciebie. Zauwaz ze jak rozkapryszone dziecko (lub
          lepiej zasciankowy szlachcic z czasow wolnej elekcji) krzyczysz habilitacji
          nie, ale w gruncie rzeczy nie proponujesz zadnego spojnego rozwiazania
          calosciowego. Czy naprawde myslisz ze gdyby od dzisiaj w Polsce zniesiono
          habilitacje to w prostej lini doprowadzilo by to do poprawy jej jakosci? Jesli
          tak myslisz to przykro mi ale musze uznac Cie za naiwnego.

          Pozdrowienia
          TYTUS
          • Gość: JZ UPROSCIC a nie skomplikowac! IP: 146.21.1.* 28.02.04, 17:55
            Gość portalu: TYTUS napisał(a):
            > Drogi JZ,
            > Po pierwsze wyraznie zaznaczylem iz moj pomysl dotyczy nauk biomedycznych
            Nauki scisle, lepsze, gorsze, wyzsze, nizsze, biomedyczne, paramedyczne,
            supermedyczne, docent, habilitowany przed 67, op 85, i po 2004, profesor
            zwyczajny, podzwyczannym nadzyczanym punktowy i bezpunktowy oraz
            superpunktowonadzwyczajny.
            Oto do czego prowadza twoje zmiany. Moze ejstm naiwny jak mi zarzucasz, ale ja
            proponuje zrbic z habilitacjami i profesurami to samo co zrobiono z
            docenturami: nie przyznawac nowych, ograniczyc uprawnienia.
            Czy ktos dzisiaj zaluje ze nie ma docentow?


            > i wylacznie a wierz mi ze na tej dzialce to sie znam.
            Jest tez paru innych co sie naja. I co? NIC!
            Przykro mi ale nie jestem w stanie rospatrzyc twoich goloslownych zapewnien.
            Musialbym odtajnic niniejsza dyskusje oraz powolac specjalna komisje CK oraz
            zaplacic rezenzentom.... Nie mam na to ochoty.


            > Po drugie moj pomysl przyspieszonego ekwiwalentu habilitacji jest w praktyce
            > jej zniesieniem (piszesz podanie i zalaczasz kopie publikacji, sekretarka
            > sprawdza i przesyla ci "ekwiwalent", wszystko w przeciagu 3-7 dni). W sprawie
            > tytulow profesorskich nie wypowiadalem sie.
            Wyzej podalem do czego prowadzi twoj sposob, do komplikacji! Jedyne czego
            chcesz to samemu dostac hab, jak znam zycie to masz dokladnie o jden punkt
            wiecej niz podane przez ciebie wymagania. I juz, hop, cieple stanowisko w RP na
            wypadek gdyby w USA zrobilo sie goraco. A moze wkrotce zdjecie z prezydentem.
            Nie bujaj koles!

            > Po trzecie nie odniosles sie do pozostalych punktow mojego programu (a
            > wszystkie trzy punkty stanowia spojna calosc).
            Lancuch jest tylko tak mocny jak jego najslabsze ogniwo!


            > Po czwarte, Twoje tezy w sprawie habilitacji sa smiale i w gruncie rzeczy
            > sluszne, ale obawiam sie ze troche nie uwzgledniaja faktu ze "klika miernot"
            > nauce w Polsce istnieje i ma powazny wplyw na podejmowanie decyzji. Moje
            To wiec nie sa miernoty, moze i naukowe miernoty ale politycznie nie. Obecnie
            te osoby sa zabezpieczone panstwowymi funduszami i swoje mozliwosci poswiecaja
            zabawom w kotka i myszke z poddanymi. Nacisniete moga wygenerowac sporo
            kontaktow i wpomoc to w czym mlodzi naukowcy sa najslabsi- organizacje. ALE
            musza zostac do tego zmuszeni weryfikacja ich AKTUALNYCH osiagniec a nie
            dorobku sprzed 50 lat! Ci co nie dadza rady bo maja 70 lat odejda zeby nie
            doznac wstydu.


            > 2 i 3 ograniczaja jej moc a punkt 1 (przejsciowy ekwiwalent habilitacji) jest
            > niezbedny do jej usuniecia (zadna "miernota" nie spelni zaproponowanych
            przeze
            > mnie kryteriow a dla "orlow" to przyslowiowy angielski "peanut" lub
            > polski "pikus" jesli wolisz).
            Widzisz, twojego pierwszego llistu nie zrozumialem, twocich wyjasnien ze 2 i 3
            ograniczaja a nie stymuluja tez. Nie rozumiem tez dlaczego ktos kto w pocie
            czola w obecnym systemie wlasnie teraz konczy habilitacji mailby nagle sie
            dowiedziec ze jest "miernota" bo mial 17.5 a nie 18.0 punktow. A poza tym ma
            stara "wstydliwa" habilitacje a nie "nowa".
            Jeszcze raz postuluje maksymalne acz stopniowe uproszczenie systemu stopni
            akademickich polaczone z wieksza rozliczalnoscia ale takze i swoboda
            kierownikow jednostek naukowo badawczych. Wszystkie mechanizmy sa na miejscy
            nalezy je tylko stopniowo wprowadzac.


            > Na koniec troche krytyki wobec Ciebie. Zauwaz ze jak rozkapryszone dziecko
            > lepiej zasciankowy szlachcic z czasow wolnej elekcji) krzyczysz habilitacji
            > nie, ale w gruncie rzeczy nie proponujesz zadnego spojnego rozwiazania
            Nie ejstem doktorem praw zebym mial tu na tym forum napisac projekt ustawy.
            Wskazuje w/g mnie te z czynnikow hamujacych rozwoj polskiej nauki ktore sa
            najprostsze do usuniecia (w szzcegolnosci _dozywotnie_ prawa z tytulow
            naukowych i winikajaca z tego stagnacje karier). wskazuje mechanizmy jak mozna
            je zastapic ( w szczegolnosci bazy danych, poczynajac od zalazka KBN, ich
            sposob rozliczania jest szeroko znany wiec trzeba go tylko usankcjonowac i
            poszezyc, rankingi gazet i instytucji spolecznych). Nie obiecuje cudow. Wiezrze
            ze to nie idealistyczne cuda lecz konsekwentne usuwanie drobnych przeszkod jest
            droga postepu.

            A poza tym ja tez mam swoja robote! I w Szwecji moj szef ma gleboko gdzies co
            ja mysle o stanie polskiej nauki!


            > calosciowego. Czy naprawde myslisz ze gdyby od dzisiaj w Polsce zniesiono
            > habilitacje to w prostej lini doprowadzilo by to do poprawy jej jakosci?
            NIE MA "LINII PROSTYCH" W PRZYRODZIE. To tylko matematyczny abstrakt!


            > Jesli
            > tak myslisz to przykro mi ale musze uznac Cie za naiwnego.
            No to ci sie nie udalo!


            > Pozdrowienia
            > TYTUS

            Hej då!
            JZ
            • Gość: TYTUS Re: UPROSCIC a nie skomplikowac! IP: *.picr.man.ac.uk 29.02.04, 14:29
              Cytat z postu JZ:
              "Wyzej podalem do czego prowadzi twoj sposob, do komplikacji! Jedyne czego
              chcesz to samemu dostac hab, jak znam zycie to masz dokladnie o jden punkt
              wiecej niz podane przez ciebie wymagania. I juz, hop, cieple stanowisko w RP na
              wypadek gdyby w USA zrobilo sie goraco. A moze wkrotce zdjecie z prezydentem.
              Nie bujaj koles!"
              -Przypis TYTUSA: Tak naprawde to podales (niezbyt klarownie) co ty myslisz o
              tym do czego prowadzi moj sposob.(To tak w celu uscislenia kwestii logicznych).

              Dla twojej wiadomosci podam ze mam dlugoterminowy kontrakt w Wielkiej Brytani w
              jednym z czolowych instytutow badawczych tego kraju i nic nie wskazuje na to
              abym w najblizszym czasie powrocil do Polski (zobacz sobie na nazwe serwera z
              ktorego pisze). Jesli chodzi o wiedze i dorobek naukowy to zapewniam cie ze nie
              mam sie czego wstydzic ale jednoczesnie nie czuje wewnetrznej potrzeby ci tego
              udowadniac.
              Widzisz po twoim ostatnim poscie dochodze do wniosku ze jestes zwyklym
              krzykaczem uwazajacym ze zjadles wszystkie rozumy i oceniajacym innych ze
              swojej tylko i wylacznie perspektywy (bardzo waskiej zreszta). Czy nie uwazasz
              ze cytat z twojej wypowiedzi ktory powyzej wkleilem jest dla mnie obrazliwy
              (zupelnie niepotrzebnie obrzucasz blotem kogos o kim nic nie wiesz, co niezbyt
              dobrze swiadczy o twojej kulturze). Ja uwazam ze tak i dlatego nie bede juz z
              toba dyskutowal bo to nie ma sensu. Ja osobiscie nie zwyklem dyskutowac z
              cwaniaczkami co to lubia "bujac". Z twojego postu powyzej wynika ze za takiego
              mnie uwazasz, wiec z mojej perspektywy nie ma sensu kontynuowac tej wymiany
              pogladow.
              Zycze powodzenia w dalszej karierze
              TYTUS
              • Gość: JZ Naprawde nazywasz TYTUS? IP: 146.21.1.* 29.02.04, 15:04
                Gość portalu: TYTUS napisał(a):
                > Dla twojej wiadomosci podam ze mam dlugoterminowy kontrakt w Wielkiej Brytani
                > ktorego pisze). Jesli chodzi o wiedze i dorobek naukowy to zapewniam cie ze
                Drgi Tytusie (przepraszam ale nie wierze aby to bylo prawdziwe imie,
                szczegolnie ze piszesz je drukowanymi literami, a nie imie "Tytusa de ZOO")
                Na anonimowej liscie tej tutaj dyskutuje sie z opiniami a nie falszywymi, z
                zasady, pseudonimami. Powolywanie sei na jakiekolwiek osobiste informacje (j/w)
                i zadanie za nie dodatkowego zaufania czy tez oczyszczenia z zarzutow jest
                najzwyczajniej smieszne. Nie rob tego.

                Powtorze jeszcze raz, dziekuje gazecie ze daje mi mozliwosc krytykowania
                TYTUSA za wypisywane przez niego GLUPOTY. Nie zas osoby ktora kryje sie za
                pseudonimem. Wierze ze ejstes dobrym specjalista ale jedyne co wiem na pewno to
                to ze potrafisz klikac myszka i stukac w klawiature. Reszte wiem tylko z tego
                co piszesz. A piszesz moim zdaniem niemadrze.


                > (zupelnie niepotrzebnie obrzucasz blotem kogos o kim nic nie wiesz, co
                Nie masz racji, Twoje swierdzenie jest esencja moich obow co do glownego
                zastosowania habilitacji. Nie zdajesz sobie jak duza jest ilosc polskich
                naukowcow ktorzy habilituja sie w polsce "na wyjezdnym", wlasnie celem
                zapewmnienia sobie emeryturki na przyszlosc. To takie "martwe dusze" polskiej
                nauki. Niestety co gorzej z czsem maja szanse przemienic sie w zombi - czyli
                chodzace trupy naukowe.
                Wiec, dalej uwazam ze przylozylem twojej postawie slusznie. Moze nie ty to
                zrobisz ale jest kolejka wielu innych. Sam sie tez zastanawiam tylko mi wstyd.


                > toba dyskutowal bo to nie ma sensu. Ja osobiscie nie zwyklem dyskutowac z
                > cwaniaczkami co to lubia "bujac". Z twojego postu powyzej wynika ze za
                > mnie uwazasz, wiec z mojej perspektywy nie ma sensu kontynuowac tej wymiany
                > pogladow.
                Oj obrazliwy jestes. bardzo obrazliwy. A moze to tylko prawda w oczy kole? Im
                wieksza prawda tym bardziej kole! Jesli nie ciebie to moze tych co zatwierdzaja
                habilitacje martwych dusz zakole! Ale ja sie z tego akurat ciesze!

                > Zycze powodzenia w dalszej karierze
                > TYTUS
                Ja nawzajem, jak najbardziej sczerze. Tym razem nie TYTUSOWI lecz osobie
                kryjacej sie za pseudonimem! Zadowolony?


                JZ
    • wari Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 28.02.04, 02:22
      Instytut p.Profesora oraz wiele innych placówek z dziedziny humanistyki to
      miejsca, gdzie jak na dłoni widać układy, koneksje, sympatie i antypatie
      skutkujące tym, ze miernoty mające kiepski, "przyczynkarski" dorobek, piszący
      habilitacyjne "wypracowania" dostają prawo wstępu do uprzywilejowanej kasty
      habilitowanych lub profesorów, a wszytko co nowe, krytyczne, polemiczne nie
      przechodzi. Kryteria naukowe w takich instytutach nie istnieją, chyba, że za
      kryteria uznać stopień lizusostwa i autocenzury. Zero dyskusji naukowej, bo
      przecież ktoś mógłby poczuć się dotknięty. W cenie jest fasadowość i
      wręcz "barokowe" obyczaje. Przerost formy nad treścią, tytułomania,
      nieomylność "autorytetów". Wielu profesorów zajmuje się wyłącznie utrzymywaniem
      układów, dawno zapomnieli co to działalnośc naukowa, niektórzy zresztą nigdy
      nie wiedzieli na czym polega. Na piedestale wciąż dobrze trzymają się poglądy
      sprzed 100 lat. Gerontokracja posunięta do granic kabaretu, w wielu przypadkach
      wiek emerytalny nie jest nawet przeszkodą w dalszym zajmowaniu synekur (dla
      kolegi zawsze coś się znajdzie). Reformatorzy w tego typu instytucjach nawet
      jeśli są, to siedzą cicho, bo sami często mają coś do stracenia. Owszem,
      zgadzam się, ze rządzi establishment, tylko dlaczego wiek tego establishmentu
      oscyluje w okolicach 70-80 lat? Biologia jest nieubłagana, zwapnienia naczyń
      postępują, tacy ludzie decydują o losie młodszych. I w samej biologii cała
      nadzieja... bo innego sposobu na to nie ma :(.
      • Gość: czytelnik LENIN A HABILITACJA IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 28.02.04, 09:33
        Ciekawe, że nawet decydenci widzą wady i konieczność zniesienia hab:
        www.forumakad.pl/archiwum/2004/01/artykuly/09-rozmowa_forum.htm
        Rozmowa z prof. Januszem Lipkowskim wiceprezesem PAN
        W jakim sensie habilitacje powodują rozproszenie badań?
        – Są dwa zasadnicze powody, które równocześnie są argumentami za likwidacją
        habilitacji. Po pierwsze, przeciwdziała ona, a co najmniej nie sprzyja, pracy
        zespołowej, gdyż ma przedstawić dorobek indywidualny. Po drugie, człowiek po
        doktoracie, który jest w okresie maksymalnej aktywności twórczej, zamiast
        ukierunkować swoje możliwości na odkrycia, działalność twórczą, ryzykowne
        wyzwania musi, niestety, podjąć badania, które szybko i pewnie doprowadzą go do
        habilitacji – te, wbrew założeniom, rzadko są naprawdę twórcze i wnoszą coś
        nowego do nauki. Mam świadomość, że mój pogląd na tę sprawę należy do
        mniejszości, nie jest też wyrazem oficjalnego stanowiska PAN w tej
        sprawie. .............
        Trzeba by znieść habilitację, aby umożliwić młodszym szybsze usamodzielnienie
        naukowe
        -------------
        czyt - Niestety z habilitacją jest jak z Leninem. Skoro uznano go za boga więc
        lud nadal w to wierzy i nawet decydenci nie ośmiela się go wyrzucić z
        mauzoleum.
        • Gość: CGN Re: LENIN A HABILITACJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 15:15
          Wreszcie rozsadny glos!
    • Gość: lech X Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.pu.kielce.pl 28.02.04, 12:35
      Zdaje się, że autor zna tylko swoją habilitację (z pewnością jest
      fantastyczna), bo zupełnie nie zdaje sobie sprawy, o czym pisze. O rozwoju
      nauki muszą decydować postępy merytoryczne, a nie organizacyjne. Kupa kretynów
      z habilitacjami może zarobić dużo pieniędzy, zrobić duze kariery, ale nie
      rozwiążą zadnego problemu.
      • bleeeee1 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 28.02.04, 14:30
        Gość portalu: lech X napisał(a):

        > Zdaje się, że autor zna tylko swoją habilitację (z pewnością jest
        > fantastyczna), bo zupełnie nie zdaje sobie sprawy, o czym pisze. O rozwoju
        > nauki muszą decydować postępy merytoryczne, a nie organizacyjne. Kupa
        kretynów
        > z habilitacjami może zarobić dużo pieniędzy, zrobić duze kariery, ale nie
        > rozwiążą zadnego problemu.
      • bleeeee1 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 28.02.04, 14:42
        Gość portalu: lech X napisał(a):

        > Zdaje się, że autor zna tylko swoją habilitację (z pewnością jest
        > fantastyczna), bo zupełnie nie zdaje sobie sprawy, o czym pisze. O rozwoju
        > nauki muszą decydować postępy merytoryczne, a nie organizacyjne. Kupa
        kretynów
        > z habilitacjami może zarobić dużo pieniędzy, zrobić duze kariery, ale nie
        > rozwiążą zadnego problemu.

        Świeta prawda. Dokładnie tak jest na Wydziale Zarzadzania Akademii
        Świetokrzyskiej w Kielcach. Większość Habilitacji uzyskano w szkołach
        partyjnych PRL - u i demoludów. Dorobek naukowy jest ścisle tajny. Wiele z tych
        habiloitacji uzyskano za ZEROWY (w sensie punktów KBN) dorobek naukowy. Zarobki
        samodzielnych jeszcze niedawno nie schodziły poniżej 8 tys. miesiecznie (po
        kilka etatów. często przy zniżce pensum z tytułu pełnionych funkcji lub wieku).
        Były przypadki, gdy profesor miał np. zniżke 30% pensum, czyli miał pracowac
        120 godzin w roku, a w jednej tylko szkole miał np. tysiac godzin
        ponadwymiarowych. Prowadzenie kilkudziesięciu (ca. 80) prac dyplomowych było
        norma, a rekordziści ieli tylko w Akademii po 200 (w innych szkołach tez po
        kilkadziesiąt. Forse łatwo policzyć. Szczególy łatwo znaleźć przez bazy
        www.opi.org.pl, a publikacji można poszukac w bazch danych MAk Biblioteki
        Narodowej (w bazach światowych nie ma czego szukac).
    • Gość: khmara Re: JZ IP: *.icpnet.pl 28.02.04, 16:24
      JZ

      Przegoniłeś z portalu naiwniutką Aniutkę, mimo że trochę racji miała.
      Fakt, dzieci upośledzają mobilność, ale wielu z nas je ma. Profesorowie na
      zachodzie też je mają.
      Oprócz dzieci miewamy jeszcze rodziców, którymi też trzeba się zająć.
      Zazdroszczę Ci, że jesteś w Szwecji.
      Gdyby nie uwarunkowania rodzinne, też by mnie tu już nie było.

      Natomiast to, co mam to: biblioteka, która najlepiej nadaje się do pisania
      historii badań w mojej dyscyplinie, a nie do pracy naukowej, wypożyczalnia
      biblioteczna, która praktycznie nie działa, i szef ... patrz poprzednia
      korespondencja.

      Z konieczności nie mam innego wyboru - zostać tu, przeżyć i nie dać się. A
      jeżeli się uda, to jeszcze spróbować przewietrzyć.

      To, czy wymóg zrobienia habilitacji zostanie utrzymany, czy nie, niewiele
      zmieni w całym systemie. Nie można skupiać się tylko na habilitacji i odpuścić
      wszystkiego innego, bo zniesienie habilitacji to nie jest cudowna recepta na
      wszystko.

      Wiesz, dlaczego piszę wnioski do KBN-u (i nie tylko) co roku? Bo mimo wszystko
      uważam za bardziej prawdopodobne, że kupię sobie książkę za pieniądze KBN-
      owskie niż instytutowe. Pieniądze na badania własne w instytucie znikają w
      tajemniczy sposób. Mało komu udaje się coś dla siebie wyżebrać, wychodzić, lub
      załatwić w inny sposób. Nie wszędzie tak jest - ale jeżeli prawo dopuszcza taką
      sytuację, to trzeba to prawo zmienić. Dlatego uważam, że należy przede
      wszystkim skończyć z finansowaniem jednostek (instytutów, katedr itp.), bo w
      praktyce oznacza to finansowanie krów najświętszych ze świętych, a finansować
      przede wszystkim osoby, i to na zasadzie konkursu.

      To na razie tyle.

      khmara
      • Gość: JZ Od JZ ogolnie. IP: 146.21.1.* 28.02.04, 17:24
        Gość portalu: khmara napisał(a):
        > JZ
        > Przegoniłeś z portalu naiwniutką Aniutkę, mimo że trochę racji miała.
        > Fakt, dzieci upośledzają mobilność, ale wielu z nas je ma. Profesorowie na
        Nadmiar zabezpieczen socjalnych i naroslych przywilejow tez uposledza. Jest to
        wada calej nauki europejsko-kontyntalne w porownaniu z angielska i jszcze
        bardziej w porownaniu z amerykanska. To daltego tutaj wychowujemy i ksztalcimy
        dzieci a potem, kupuja je amerykanie a na koncu zwracaja nam emerytow. Wszyscy
        chca tutaj wysokiego bezpieczenstwa socjalnego i JEDNOCZESNIE wysokich
        nakladaow na nauke i rozwoj. Tyle tylko ze tak sie nie da - trzeba wybierac.
        Szwecja w ktorej jestem tez nie wybral dobrze i teraz coraz bolesniej zaciskaja
        pasa. Nie da sie nie tylko dlatego ze budzet jest ograniczony ale nie da sie
        takze dlatego ze leniwi z natury ludzie (sadze po sobie) bez bata nie pracuja,
        sama marchewka tez nie wystarczy.
        Wracajac do tematu, ci z dziecmi zwykle nie osiagaja wiele, z tych co
        osiagneli to dlatego ze mieli szczesci, poswiecona zone, i zyli w zgodzie z
        tesciami. Ale zwykle dzieci tez nie sa juz takie genialne bo jedna pare rak nie
        wystarczy do dobrego wychowania dziacka. POwtorze, ze w bezwzglednej
        konkurencji w nauce faktycznie nie ma miejsca na zycie osobiste. Zreszta
        najwieksze osiagnieca maja ludzie z pogranicza normalnosci, Newton a takze
        Einstain dle tego przykladau mieli cierpiec na Asparger's syndrom - czyli
        graniczyli z autyzmem.

        > Zazdroszczę Ci, że jesteś w Szwecji.
        > Gdyby nie uwarunkowania rodzinne, też by mnie tu już nie było.
        W Szwecji akurat na dzieci jest jeszcze sporo pieniedzy. Ale dziecko Ci
        zeszwedzieja bo na tym polega tutejsza edukacja. Ale moze to i lepiej, dziecak
        bedzie znal szwedzki polski i angielski czyli bedzie obywatelem swiata.
        Wspolczuje Ci uwiezienia warunkami rodzinnymi ale w niczym nie zmienia to
        mojego zdania ze jest to uwiezienie i ze jako takie zle wplywa a poziom nauki.
        Ciesz sie ze UE da ci dadatki na rodzine jesli dostaniesz od nich grant.
        Skorzystaj z tyego poki jestes mlody bo czas leci!
        fp6.cordis.lu/fp6/calls.cfm
        www.cordis.lu/fp6/instr_mariecurie.htm

        > Natomiast to, co mam to: biblioteka, która najlepiej nadaje się do pisania
        > historii badań w mojej dyscyplinie, a nie do pracy naukowej, wypożyczalnia
        > biblioteczna, która praktycznie nie działa, i szef ... patrz poprzednia
        > korespondencja.
        NIE NARZEKAJ! - rusz dupe!

        > Z konieczności nie mam innego wyboru - zostać tu, przeżyć i nie dać się. A
        > jeżeli się uda, to jeszcze spróbować przewietrzyć.
        GOWNO PRAWDA - "zostać tu, przeżyć i nie dać się" to sa wybory ktorych wlasnie
        dokonales. SA INNE OPCJE. Jescze raz po swojsku ci poradze: RUSZ DUPE!


        > To, czy wymóg zrobienia habilitacji zostanie utrzymany, czy nie, niewiele
        > zmieni w całym systemie. Nie można skupiać się tylko na habilitacji i
        Nie wiem dlaczego wszyscy chca od razu przeniesc cala gore z miejsca na
        miejsce. Moze jednak warto popatrzec czy poroszenie jednego kamyka nie wywola
        lawiny! Moze calej gory to nie przeniesie ale chociaz ten ochydny smietnik
        narosly na dole soba przykryje!

        > Wiesz, dlaczego piszę wnioski do KBN-u (i nie tylko) co roku? Bo mimo
        SWIETNIE!


        > uważam za bardziej prawdopodobne, że kupię sobie książkę za pieniądze KBN-
        > owskie niż instytutowe. Pieniądze na badania własne w instytucie znikają w
        > tajemniczy sposób. Mało komu udaje się coś dla siebie wyżebrać, wychodzić,
        Tak jest wszedzie! tylko wlasne imenne granty sa gwarantowane cala reszta
        nigdy nie wychodzi poza szefa i i jego zaufana ksiegowa. Za granica jest o tyle
        lepiej ze ochlapow wystarczy bez strasu na dlugopisy lub papier ale jesli
        chodzi o konferencje to nie zdarza sie aby szef nie zapytal "z ktorego konta".
        Jesli nie szef to zapyta sie o to ksiegowa. A jak sie nie ma wlasnego konta to
        trzeba chodzic i zebrac.


        > załatwić w inny sposób. Nie wszędzie tak jest - ale jeżeli prawo dopuszcza
        > sytuację, to trzeba to prawo zmienić. Dlatego uważam, że należy przede
        > wszystkim skończyć z finansowaniem jednostek (instytutów, katedr itp.), bo w
        > praktyce oznacza to finansowanie krów najświętszych ze świętych, a finansować
        > przede wszystkim osoby, i to na zasadzie konkursu.
        PELNE POPARCIE! z tym ze najprosztsza metoda zmiany prawa jest zawieszenie
        uprawnien i wymogow tytularnych. Pojawi sie prozna w ktora wejda inne metody
        oceny. Moze beda to punkty KBN moze impact factory moze pieniadze w stopniu
        zaleznym od dyscyliny i zastosowan. Uklady tez pozostana, zawsze pozostaja, ale
        przynajmniej bedzie mozliwosc zapytania ile ostatnio mleka daly niektore swiete
        krowy.

        > To na razie tyle.
        > khmara

        Zycze powodzenia
        JZ
        • Gość: jw DOKĄD ZMIERZA DYSKUSJA IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 28.02.04, 18:59


          Ciekawe, że temat DOKĄD ZMIERZA NAUKA jakoś nie zostal podjęty przez
          dyskutantow.
          Fakt że to tylko fragmenty manifestu ale przecież jest mowa o konieczności
          zmiany calego systemu nauki w Polsce, bo zniesienie samej habilitacji
          zasadniczo tego systemu nie zmieni jakkolwiek oczywiście jesteśmy za jej
          zniesieniem podobnie jak za wyprowadzeniem Lenina z mauzoleum.
          Szkoda, że dyskusja polega na międleniu peryferycznych problemow a unika
          zasadniczych zmian systemowych czy np. petryfikacji systemu w ramach projektu
          ustawy o szkolnictwie wyższym.
          Taka dyskusja mogłaby dac wiele do myslenia zarowno redaktorom insprujących
          dyskusję ciekawymi tekstami jak i decydentom, ktorzy dyskutuja głownie we
          własnym gronie ignorując dyskusje internetowe
    • Gość: Gan Re: Czy habilitacja IP: *.acn.pl 28.02.04, 19:07
      We Francji wprowadzono habilitację gdyż profesorowie zaczęli pojawiać się jak
      grzyby po deszczu. Jest to hamulec. U nas, gdyby nie habilitacja, po kilku
      latach na uniwersytetach byliby sami profesorowie
      • Gość: jw PATOLOGICZNA USTAWA - DO DYSKUSJI IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 28.02.04, 19:54
        To mój odbiór ustawy o szkolnictwie wyższym:

        Dziennik Polski 16.02.2004
        Patologiczna ustawa
        Opracowany tzw. prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyzszym w duzym
        stopniu petryfikuje obecny kuriozalny system nauki i edukacji w Polsce. Z samej
        istoty jest on niezgodny z tzw. karta bolonska wbrew twierdzeniom zespolu
        prezydenckiego, ze powstaje dlatego, aby spelnic wymagania karty bolonskiej.
        Karta zaklada niezaleznosc moralna i intelektualna uniwersytetu od wladzy
        politycznej. Z projektem prezydenckim jest dokladnie inaczej.
        Projekt nie znosi wieloetatowosci, gdyz dwa etaty to tez wiele!!! Uzaleznienie
        wieloetatowosci od woli rektora wzmacnia i tak silne kryterium lojalnosci
        pracownika w stosunku do trzymajacych wladze na uczelniach. Nieposluszni,
        niewygodni beda dyscyplinowani kara jednoetatowosci. Ustawa nie likwiduje tez
        bezetatowosci niewygodnych dla wladz uczelni doktorów i zapewnia profesorom
        dozywotnie etaty i przywileje bez wykazywania sie aktywnoscia naukowa i
        osiagnieciami edukacyjnymi.
        Ustawa zachowuje system stopni i tytulów swoisty dla tzw. nauki polskiej,
        odbiegajacy od standardów europejskich, w tym kuriozalny tytul profesora
        belwederskiego czy raczej namiestnikowskiego.
        W ustawie nie ma mowy o wprowadzeniu instytucji mediatora akademickiego na wzór
        uniwersytetów w pelni europejskich, stad jedynym sprawiedliwym ma byc rektor,
        majacy do swojej dyspozycji i tak wiele srodków, aby dyscyplinowac czy wrecz
        usuwac niewygodnych dla siebie pracowników.
        Ustawa jest zarazem przyjazna dla mobbingu, któremu pracodawca zgodnie z nowym
        kodeksem pracy winien przeciwdzialac, a nie stwarzac przyjazny klimat.
        Wewnetrzna sprzecznosc stanowionego prawa nie jest u nas wyjatkiem, lecz
        regula, co projekt ustawy prezydenckiej potwierdza.
        Ustawa zaklada tez nierównosc w zatrudnianiu obywateli polskich i zagranicznych
        w uczelniach, co nawiazuje do zasady Mrozka "Polak tez Murzyn, tyle ze bialy".
        Ustawa jest niezgodna z Konstytucja III RP i tak lamana obecnie na uczelniach,
        wiec w przypadku jej przyjecia przez Sejm bedzie mozna ja zaskarzyc do
        Trybunalu Konstytucyjnego, a takze do Trybunalu Europejskiego.
        Niestety, media jednostronnie i balamutnie informuja spoleczenstwo o projekcie
        ustawy, blokujac glosy wyrazajace poglady inne od oficjalnych.
        JÓZEF WIECZOREK
        Myslę, że rzecz jest warta przedyskutowania bo od tej ustawy wiele zależy.
        Dyskutanci są świetnie zorientowani w stytuacji w nauce, dużo lepiej ode mnie,
        więc będę wdzięczny za liczne mam nadzieje opinie.
        jozef.wieczorek@interia.pl

        • Gość: JZ Gdzie sa informacje o tej ustawie IP: 146.21.1.* 28.02.04, 22:00
          Po pozbyciu sie drazniacego mnie wstpu politycznego nareszcie doczytalem sie
          rzeczy ciekawych.

          Czy sa dostepne informacje nt/tej ustawy. (internet)
          Jesli nie to byc moze G/W moze umiescic wydrukowac projekt.
          Czy gdzies toczy sie dyskusja na jej temat?
          Czy stowaryszenie ktore Pan proponuje ma wlasna strone internetowa?

          JAkie sa przewidywane daty przedstawienia tej ustawy?

          JZ
        • Gość: khmara Re: PATOLOGICZNA USTAWA - DO DYSKUSJI IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 10:09
          Gość portalu: jw napisał(a):
          > Opracowany tzw. prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyzszym w duzym
          > stopniu petryfikuje obecny kuriozalny system nauki i edukacji w Polsce.

          Bajka!
          Ustawa idzie w całkowicie odwrotnym kierunku niż dyskusja na forum.
          Nie tylko utrzymuje wymóg habilitacji, ale wręcz dyskryminuje tych, którzy jej
          nie mają:

          - znosi mianowanie adiunktów i dziewięcioletni okres zatrudnienia bez
          habilitacji. W praktyce: 1. moja UczelniA od roku zatrudnia nowych adiunktów na
          rok bez mianowania (sprzeczne z obecnie obowiązującą ustawą, ale zgodne z
          projektem); 2. mój szef zapowiedział wszystkim starym adiunktom, bez względu na
          staż pracy, że mają 3 lata na zrobienie habilitacji - potem zwolni wszystkich.

          - skraca urlop naukowy na napisanie habilitacji z roku do sześciu miesięcy,
          pozostawiając samodzielnym przywilej tzw. rocznego urlopu siódemkowego na
          napisanie książki.

          P.S.
          Projekt został przyjęty przez rząd, lada moment trafi do Sejmu.

          P.S.2:
          Mam projekt ustawy, mogę przesłać mailem (wieczorem - teraz idę zarabiać
          pieniądze na sfinansowanie swojej działalności naukowej; to nie jest dowcip)
      • Gość: JZ Ani habilitacji ani profesur! IP: 146.21.1.* 28.02.04, 21:48
        Gość portalu: Gan napisał(a):
        > We Francji wprowadzono habilitację gdyż profesorowie zaczęli pojawiać się jak
        > grzyby po deszczu. Jest to hamulec. U nas, gdyby nie habilitacja, po kilku
        > latach na uniwersytetach byliby sami profesorowie
        Gdyby nie bylo panstwowo fundowanych profesur we Francki to nie trzeba by
        wprowadzac habilitacji. Ich system jest rownie a moze nawet bardzij zepsuty
        kumoterstwem jak nasz. Jeszcze bardziej ksenofobiczny niz nasz. Jesli szukac
        ZLYCH wzorcow to dokladnie do Francji!

        Ale wydaje mi sie ze wielokrotnie wspominalem ze jeszcze gorsze od habilitacji
        sa profesury zwyczajne czyli belwederskie.

        Jesli mowimy o wzorowaniu sie na systemie anglosaskim to profesury sa niczym
        innym jak stanowiskiem. Tak jak prezes czy dyrektor. Ile piniedzy tyle firm ile
        firm tylu dyrektorow. Im wieksza firma tym dyrektor wazniejszy. Wbrew pozorom
        to o wile prostszy sytem niz tem obecny w Polsce.

        JZ
    • Gość: buras Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.fbx.proxad.net 28.02.04, 21:39
      "Natomiast u nas dobry absolwent Uniwersytetu Warszawskiego dostaje etat,
      stypendium doktorskie w swojej macierzystej uczelni." - coz za sielanka ... a
      to stypendium ...
    • Gość: zibi profesora--rodzi profesor,bez bolu. IP: *.mpls.qwest.net 29.02.04, 05:36
    • Gość: zibi profesora--rodzi profesor,bez bolu. IP: *.mpls.qwest.net 29.02.04, 05:42
      A bol czuje spoleczenstwo.
      PAMIETAJCIE!!!!-DYPLOM,NIE DAJE PATENTU NA ROZUM???
      zibi
    • Gość: Misiek Wlasnie z powodu roznic podanych przez autora IP: 193.0.122.* 29.02.04, 11:10

      Gdyby rzeczywiscie byla kadencyjnosc, konkurencja i mobilnosc to hab nie mialby
      zadnego sensu.

      Ale nie jest, tak wiec dobrze ze jest hab - kolejne wymaganie.

      Pisze to jako dr niehab.
      • Gość: lupus Re: Wlasnie z powodu roznic podanych przez autora IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 12:10
        Jasne skoro tak jest to tak ma byc i basta.
      • Gość: JZ BAJKA: Co bylo wczesniej: Jajko czy kura? IP: 146.21.1.* 29.02.04, 14:24
        Gość portalu: Misiek napisał(a):
        > Gdyby rzeczywiscie byla kadencyjnosc, konkurencja i mobilnosc to hab nie
        > mialby zadnego sensu.
        > Ale nie jest, tak wiec dobrze ze jest hab - kolejne wymaganie.
        Co bylo wczesniej: Jajko czy kura?. I z czymlatwiej skonczyc ze stagnacja czy
        paroma tytulkami?

        ___________________________________________________________________
        Bajka na dzien dobry (lub dobranoc w zaleznosci od strefy czasowej)
        -------------------------------------------------------------------
        DAwno dawno temu, za siedmioma gorami i za siedmioma rzekami byla prawdziwa
        mobilnosc naukowa. Naukowcy (alchemicy i astrolodzy) chodzili od dworu do
        dworu obiecujac zloto lub wiedze o przyszlosci na co dostawali pieniadze
        (granty) z nadzieja naiwnych (jak zawsze!) kuratorow ze ich wyniki przyniosa
        wymierne korzysci darczyncom (ha, ha, ha!). Poniewaz rzadko takie korzysci
        przynosily naukowcy musieli zmieniac miejsce pracy, czasem niezwykle szybko
        uciekajac przed straznikami (peer review) lub najczesciej podjudzonym tlumem
        wyposazonym w grabie, widly i nieskonczona wydawaloby sie ilosc materialow
        opalowych (opinia publiczna). Ludem zupelnie nie rozumiejacym dlaczego ktos
        jest zainteresowany rozgrzebywaniem wntrznosci zab, nietoperzy albo umarlakow
        skoro wiadomo ze najlepsza zabawa to palenie zywcem odmiennie myslacych (ja tez
        nie rozumiem ale "real stuff" to juz nie teraz wiec zostaly mi tylko zaby).

        POtem wszakze ci ktorym udalo sie przezyc (najszybsi), zrzeszyli sie i
        zalozyli w samoobronie unie nazywane uniwersytetami wyposazonymi w coz co
        nazywano murami uczelni i zwykle ciezkie wrota oddzielajace ich od
        nieprzyjaznego z autopsi swiata. Skoro byly wlasci i zamek naturalna koleja
        rzeczy zaczeto obdarzec tytulami i nosic szaty godne krolow. Dobre obiady jak i
        wynikajace z nich wielkie brzuchy nie sprzyjaja checi dalszego krojenia zab
        (zbyt czesto marnowany byl tak obiad ja i eksperyment). Dlugie i ciezkie
        szatytez w zadnym razie nie sprzyjaly ucieczkom przed napalonym tlumem wiec
        naturalnia mobilnosc zamarla (wyzszosci stolka nad fotelem dowodza wylacznie
        osteolodzy, to taki ich fetysz). W zamian za to tytulow takze bylo coraz wiecej
        (przerost formy nad trescia). Pamietajacy straszna przeszlosc naukowiec mail
        nadzieje ze w razie palenia na stosie (przypomne: publiczna krytyka)
        wymienienie 300 tytutulow da szanze ze zanudzony na smierc tlum rozejsdzie sie
        do domu a nieszczesny skazaniec bedzie mogl sie cichcem wymknac do ubikacji...
        (i rozladowac swoje nadecie w sposob naturalny).

        Tym oto sposobem tytuly zastapily krojenie zab a nawet czytanie ksiazek w
        odleglych i zatechlych bibliotekach i pozostaly lokalnym przywilejem ksiazecym.
        I od tej pory naukowcy-ksiazeta zyli spokojnie i szczesliwie i juz nigdy niczym
        sie nie martwili....

        Spijcie dobrze drodzy utytulowani polscy naukowcy. Moze barbarzyncy zza oceanu
        nie przyplyna jeszcze za waszego zycia! a-a-A, a-a-A!


        JZ
        (prosze cytowac do woli ale z podaniem zrodla!)





        ani checi jak i szczegolnie tytuly byly malo warte gdziekolwiek indziej niz
        lokalnie wiec zamiast


        > Pisze to jako dr niehab.



    • Gość: fresh dr Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.wspiz.edu.pl 29.02.04, 13:36
      tak się składa, że magisterium broniłem na UW.
      na studia dr w PAN zdawałem egzamin.
      obroniłem się w innym instytucie PAN, niż studiowałem dr.
      a pracuję w jeszcze innym miejscu.
      czy zatem, z powodu braku znajomości w kolejnych miejscach, moj dr powinien byc
      równy hab., jezeli tak jest w USA?????
      • Gość: JZ udowodnij ze nie jestes wielbladem IP: 146.21.1.* 29.02.04, 14:40
        Gość portalu: fresh dr napisał(a):
        > tak się składa, że magisterium broniłem na UW.
        > na studia dr w PAN zdawałem egzamin.
        > obroniłem się w innym instytucie PAN, niż studiowałem dr.
        > a pracuję w jeszcze innym miejscu.
        > czy zatem, z powodu braku znajomości w kolejnych miejscach, moj dr powinien
        > równy hab., jezeli tak jest w USA?????
        Nie! najpierw musisz udowodnic ze nie jestes wielbladem i napisac o tym prace
        habilitacyjna. Rozpatrzy go superpodkomisja CK powoljac piec znaych polskich
        autorytetow w dziedzinie wielbladologii polskiej, placac kazdemu po 1500 zl. ;-
        )))

        Skonczyc z bzdurami i przewracaniem papierkow ktore niewiele daja a sporo
        kosztuja!

        JZ
    • hel0 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 29.02.04, 16:11
      Zmiany ktore powinny byc wporowadzone od zaraz:
      1. Obiektywny system weryfikacji kadry naukowej KAZDEGO szczebla,
      dostosowany do dziedziny naukowej. Zdaje sobie sprawe ze nie da sie tymi samymi
      parametrami oceniac informatyka, biochemika i filozofa, ale w kazdej dziedzinie
      da sie wytypowac obiektywny system weryfikacji.
      2. Przydzielanie stanowisk na zasadach otwartych, jawnych konkursow
      (czytelna punktacja kandydatow, wynikow)
      3. Wieksze zroznicowanie nakladow statutowych w zaleznosci od poziomu
      jednostki (co docelowo ma doprowadzic do upadku-bankructwa zakladow ktore od
      lat nic nie robia)
      4. Weryfikacja pracownikow przebywajacych za granica – zwolnic tych co
      albo za granica rowniez nie publikuja, albo publikuja ale zapominaja o polskim
      adresie.
      5. Zreformowanie habilitacji (zadynch dziel, tylko zbior publikacji lub w
      dziedzinach humanistycznych wydana ksiazka)
      • Gość: JZ sensowne propozycje IP: 146.21.1.* 29.02.04, 20:30
        hel0 napisała:
        > Zmiany ktore powinny byc wporowadzone od zaraz:
        > 1. Obiektywny system weryfikacji kadry naukowej KAZDEGO szczebla,
        > dostosowany do dziedziny naukowej. Zdaje sobie sprawe ze nie da sie tymi
        TAK!, w oparciu o baze danych KBN? CZy sa inne gotowe rozwiazania ktore nie
        bylyby tylko dla instytucji lecz takze indywidualne.

        > 2. Przydzielanie stanowisk na zasadach otwartych, jawnych konkursow
        > (czytelna punktacja kandydatow, wynikow)
        TAK, szczegolnie po likwidacji osrodkow slabych. Nie wierze w skutecznoc
        jakichkolwiek mechanizmow jawnosci rekrutacji w dzialajacych osrodkach. Szef
        powinien miec prawo dobrac sobie z kim pracuje. Natomist powinno zwiekszyc sie
        latwosc upadania i powstawania nowych jednostek naukowych przez co moglaby sie
        dokonywac wymiana kadry. I to w tym przypadku powinne byc stosowane
        najostrzejsze kryteria obiektywnosci i jawnosci. Wlacznie z zarobkami - nawet
        bez limitow - niech przegrani wiedza co traca!
        Wada polskiego systemu w ogole jest brak odpowiedzialnosci urzedniczej, wiec
        moga powstawac naduzycia. Ale przy jawnosci wysokie pensje beda przyciagaly
        uwage prasy i otoczenia wiec moze byc to mechanizm samoregulujacy.
        W Szwecji mozn dochody sasiada/szefa/konkurencji obejrzec w internecie. Moze
        to jest metoda na Polske.

        > 3. Wieksze zroznicowanie nakladow statutowych w zaleznosci od poziomu
        > jednostki (co docelowo ma doprowadzic do upadku-bankructwa zakladow ktore od
        > lat nic nie robia)
        TAK, TAK, TAK!


        > 4. Weryfikacja pracownikow przebywajacych za granica – zwolnic tych co
        > albo za granica rowniez nie publikuja, albo publikuja ale zapominaja o
        polskim
        > adresie.
        TAK


        > 5. Zreformowanie habilitacji (zadynch dziel, tylko zbior publikacji lub w
        > dziedzinach humanistycznych wydana ksiazka)
        NIE. NIE, NIE! dozywotnie tytuly w jakiejkolwiek postaci limituja wymiane
        kadry a gwarancje z nich wynikajace powoduja zanik checi dalszej pracy.

        4/5 - czyli prawie sie zgadzmy

        JZ
    • Gość: pesymista Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: 212.191.68.* 29.02.04, 17:34
      To smutne, ze o sprawach poruszonych w art. prof. Urbanczyka trzeba dyskutowac
      na forum internetowym popularnego dziennika. Styl tej dyskusji jest, z
      nielicznymi wyjatkami (i do takiego wyjatku zaliczam, nie zgadzajac sie z
      opiniami na temat habilitacji *, art. prof. Urbanczyka) taki jakim jest stan
      nauki i szkolnictwa wyzszego w Polsce: mizeria. A po jakims czasie ktos z
      redakcji wybierze z tej dyskusji szczypte miodu, glownie bloto i
      opublikuje "podsumowanie" starannie podkreslajac watki najbardziej
      kontrowersyjne, takie, ktore sa "newsami". Albo zrobi to co zrobiono
      w "Newsweek Polska" w "dziele" pt.: "Profesor przekret", obrzucajac nas
      wszystkich blotem. I czy ktokolwiek na to zareaguje? Nie, poniewaz nie ma kto.
      Nie ma Zwiazku Zawodowego Pracownikow Nauki i Szkolnictwa Wyzszego (ja o nim
      nie slyszalem, mniejsza o nazwe). Nie ma kto instytucjonalnie skierowac sprawy
      do sadu lub przynajmniej do Komisji Etyki Dziennikarskiej. Gdyby takie cialo
      istnialo, to rowniez mozna by zajac sie sprawa habilitacji, finansow na nauke i
      szk. wyzsze. Mielibysmy reprezentacje wobec MENiS i innych "wysokich gremiow".
      Obecnie, z formalnego punktu widzenia, taka reprezentacja jest w postaci
      rzadowych istytucji. Ale kto tam zasiada? Ludzie wyksztalceni i wychowani w
      minionej epoce, ktorzy nie sa w stanie sie zmienic a swoje poglady na nauke i
      szkolnictwo wyzsze uzasadniaja etosem nauki, tradycja, itp. No wiec trzeba
      sie zorganizowac i dzialac konstruktywnie. Powie ktos, ze znowu dorwie sie
      sitwa i okopie sie wokol wlasnych interesow. Ale roznica bedzie taka, ze sitwe
      trzeba wybierac i wtedy mozna tez ja zmienic. W kazdym razie, trzeba sie
      zorganizowac a nie ciagle narzekac i nawzajem oskarzac o rwanie kokosow,
      ktorych nie ma. "Forsa w nauce", "dorwali sie do zlobu", itp. Jaka forsa, jaki
      zlob? Przeciez to co dostajemy to sa ponizajace datki. I stad ta cala
      patologia wieloetatowosci, wyrywania sabie kazdego ochlapu. Zorganizujmy sie!

      * W sprawie habilitacji nie zgadzam sie z prof. Urbanczykiem, ze jest to jedyna
      forma dbalosci o poziom, choc trzeba przyznac, ze częściowo jest. Jednak chce
      zwrocic uwage na to, ze koniecznosc robienia habilitacji w formie jaka jest,
      niestety, praktykowana, a wiec koniecznosc pisania kolejnej pracy, ktora jest
      oceniana przez medrcow, zabija inwencje i tworcze, tj. oryginalne prace naukowe
      i w ten sposob opoznia rozwoj tych, ktorzy nie interesuja sie "robieniem
      kariery w nauce" ale robieniem nauki. Niepotrzebnie zatem wydluza sie okres
      dojscia do samodzielnosci naukowej na kolejne lata uzalezniajac ja od kolejnych
      recenzentow i procedur. Ale zeby tak sie stalo, to duzo musi sie zmienic w
      mysleniu o tym jak prowadzic rozwoj naukowy. Mnie najbardziej odpowiada system
      amerykanski, chociaz ma swoje wady.
      • Gość: jw USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 17:35
        Dyskutanci pytają się o treść ustawy o szkolnictwie wyższym. Podaję 2
        przykładowe adresy
        www.prezydent.pl/ser/index.php3?tem_ID=6399&
        www.forumakad.pl/
        oraz stronę gdzie sa liczne wypowiedzi na jej temat:
        www.solidarnosc.org.pl/~ksn/
        Trudności w znalezieniu tekstu ustawy przez dyskutantow Forum wiele tlumaczą
        zarowno poziom dyskusji jak i poziom naszej edukacji. Ja jestem dinozaurem i
        Nikiforem komputerowym- nie mialem w zadnej ze szkół ani 1 godz informatykl,
        ale nie mam z tym zadnych trudności

        Robi się to przy uzyciu wyszukiwarki np.

        YAHOO - www.yahoo.com
        www.szukacz.pl
        www.netsprint.pl/
        www.hotbot.com/
        HOGA - www.hoga.pl
        ONET - www.onet.pl
        WIRTUALNA POLSKA - wp.pl
        INTERIA - www.interia.pl
        www.gooru.pl/
        yandex.pl/
        www.kartoo.com/
        NETSCAPE - search.netscape.com/
        Open Directory Project - dmoz.org/
        SCIENTIFIC INFORMATION- www.scirus.com


        wpisując interesujaće słowa ; np. prawo o szkolnictwie wyższym, ustawa o
        szkolnictwie ... , projekt ustawy..., prezydencki projekt ....
        a następnie sie kilka na rezultaty wyszukiwania wskazujace na to, ze jest to
        wlaśnie poszukiwany temat
        W ten sposob mozna też znaleźć informacje np. o uczestnikach forum wpisując
        ich nazwisko i ew. jakieś dodatkowe informacje na ich temat ( np. Miejscowość,
        tytuł, profesja itd itp )

        Ja wiem , że z takim poszukiwaniem danych maja nie tylko zwykli absolwenci
        szkól roznego szczebla ale takze nierzadko informatycy . To daje wiele do
        myslenia !
        Oczywiście mamy naszych w Krzemowej Dolinie ale co mamy u nas ?

        PS.
        Oczywiście będzie istotna informacje dla forumowiczow, że pracując kilka lata w
        instytucie PAN tez nie mialem pojecia o internecie ani nie umialem sie
        posługiwac komputerem bo nie mialem do dobrego komputera dostępu (slużyl do
        pasjansow bo na nauke nie było pieniędzy)., którego bronili pretorianie.
        Dopiero po odejściu nieco się nauczylem. To wiele świadczy o systemie tzw.
        nauki polskiej, który nie został jeszcze opisany rzetelnie w żadnej książce a
        niestety większośc chce jego petryfikacji i zapomnienia o tym co było (i co
        nadal jest).

        • Gość: wolfgang A propos cytowań ! IP: *.net.autocom.pl 29.02.04, 20:35
          slyszalem taka anegdotke o pewnej pracy z matematyki, ktora przez pewien czas
          utrzymywala sie na topie cytowan.
          byl w niej blad.
          i wszyscy ja cytowali: "prosze panstwa, w takiej a takiej pracy na takiej a
          takiej stronie w takim a takim wierszu jest BŁĄD !!!"
          no i byla owa praca bardzo, bardzo cytowana, az zal ze nie znam jej zrodel :-)
      • Gość: khmara Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 17:46
        Jestem za. Zorganizujmy się. I przestańmy wylewać swoje prywatne żale, bo to
        droga do nikąd.
        • dinos88 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 29.02.04, 19:13
          Mam nieprzyjemne wrazenie, że cos sie w tej dyskusji POP..LIŁO. Jak tylko ktos
          napisze, że ma watpliwosci co do habilitacji czy jakiejs, nawet małej, GRUPY
          profesorów, to natychmiast okazuje się, że chce zniszczenia dorobku polskiej
          mysli naukowo - administracyjnej i zagraża WSZYSTKIM profesorom. Podobnie, jak
          tylko ktos powie, że habilitacja ma jednak jakis sens (aby było jasne, ja
          uważam, ze bez wyjasnienia kto jest kim nie ma ona sensu), to od razu wiadomo,
          że to jakis Geront, co to dybie tylko na niewolnicza prace uzdolnionej
          młodzeży. PRZECIEŻ TO BZDURA!!! Mamy znakomitych naukowców zarówno
          habilitowanych jak i niehabilitowanych, a granica miedzy normalnym, porzadnym
          człowiekiem, a zeswinionym cwaniaczkiem nie jest wybrukowana ani stopniami ani
          tytułami. Faktem jest, że nauka nie jest demokratyczna, a system zatracił
          możliwaści samooczyszczania sie. Ale traca na tym zarówno ci habilitowani jak i
          (znacznie bardziej) ci niehabilitowani. Gadanie przez płot w styliu Pawlaka i
          Kargula jest dobre w filmie, w zyciu lepiej rozmawiac normalnie.
          • dinos88 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 29.02.04, 19:18
            A ta inicjatywa ze Stowarzyszeniem jest bardzo cenna. Choćby dlatego, ze
            zainicjuje znacznie szersza dyskusję. W tym gronie niczego zmienić sie nie da.
            Forum jest dobre aby pogadać, inicjatywy jako organizacja nie wykaże, nie
            dotrze do decydentów ani do tego, nie wiem dlaczego tak obsmianego, "szarego
            obywatela". A w ostatecznym rachunku to on własnie za wszystko płaci. Za pensje
            dyskutujących na tym forum też.
            • Gość: khmara Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 20:01
              Dinos,

              Szary obywatel, który płaci podatki na nasze pensje nie ma bladego pojęcia o
              czym my tu w ogóle gadamy. Hab., nie-hab. - jeden pies.

              Forum niczego nie rozwiąże. A masz inną możliwość wypowiedzenia się? I
              zostaniesz usłyszany?
              • dinos88 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 29.02.04, 20:08
                Gość portalu: khmara napisał(a):

                > Dinos,
                >
                > Szary obywatel, który płaci podatki na nasze pensje nie ma bladego pojęcia o
                > czym my tu w ogóle gadamy. Hab., nie-hab. - jeden pies.
                >
                > Forum niczego nie rozwiąże. A masz inną możliwość wypowiedzenia się? I
                > zostaniesz usłyszany?

                Nie mam. I dlatego własnie potrzebne jest Stowarzyszenie, o którym pisze jw.
                I dzięki działalnosci takiego stowarzyszenia jakis mały procent szarych
                obywateli ma szanse dowiedziec sie za co płaci.
                • Gość: khmara Re: Stowarzyszenie IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 20:12
                  O stowarzyszeniu pisze jw i Pesymista. To może się dogadajmy, o jakie
                  stowarzyszenie chodzi i o co ma chodzić stowarzyszeniu. Jest inicjatywa, ale
                  dalej nie ma konkretów.
      • Gość: jw Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 19:37
        DO PESYMISTY:
        Pesymista negatywnie ocenia poziom dyskusji i apeluje o zorganizowanie się
        pomijajac calkiem wpis o tworzeniu Niezaleznego Stowarzyszenia na Rzecz Nauki i
        Edukacji. To sa standardy dyskusji w nauce polskiej gdzie się pomija z jakiegoś
        powodu niewygodne tematy, ludzi, publikacje po prostu i następnie glosi
        odkrywcza jedynie sluszną prawde.
        W internecie mozna znaleźć informacje o Związku Zawodowym Profesorow
        (np.www.naukowcy.republika.pl) gdyz prof potrafia bronić wlasnych interesow.
        Nie czuje się obrzucony błotem przez Newsweeka chociaż tekst jest niezbyt
        wyważony.
        Jak dziennkarze piszą, że kraj jest skorumpowany nie czuję się tym ponizony i
        nie uważam aby ktos mnie tym obrażal. Z faktu, że nigdy nie dalem lapowki nie
        wyciągam wniosku, że korupcji nie ma a jak ktos pisze, że to zjawisko
        powszechne - nie uważam że to o mnie chodzi.
        Ostatnio słyszalem, że zawalił sie znowu dom w Moskwie. Nie uważam żeby
        komentarze nagłaśniające ten pojedynczy fakt i sugerujące korupcje,
        niedbalstwo budowlane itp. stanowily ingerencje w wewnętrzne sprawy Moskwy i
        poniżaly zawod budowlańca bo przecież setki tysięcy budynkow nadal stoja. Więc
        jest O.K.
        Gdy ktos napisze o przekręcie w nauce i edukacji to jest to szkalowanie
        wszystkich uczonych i grozi się sądami, bo niemal każdy sądzi , że to o nim
        mowa i czuje się obrażony, bo są przeciez ludzie uczciwi.
        W komunizmie o którym forumowiecze nie chcą dyskutowac tez byli ludzie uczciwie
        i wybitni naukowcy ale system byl nieludzki a system nauki radzieckiej nie do
        zaakceptowania.
        Pisac o tym nalezy bo forumowicze jakby nic o tym nie wiedzieli i to swiadczy
        o poziomie polskiej nauki i edukacji lepiej niz tzw. oceny parametryczne
        • Gość: khmara Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 19:57
          1. Forumowicze o komunizmie wiedzą. Wiedzą też, że wtedy ludzie byli tacy, jak
          teraz, tzn. różni.

          2. Zauważył Pan, że luminarze nauki komunistycznej bardzo dobrze odnaleźli się
          w kapitaliźmie? Przynajmniej ja takich znam. Weterana antykomunistycznej
          opozycji, który wydał pracę swojej doktorantki pod własnym nazwiskiem też. Na
          prawdę nie na przeszłych zasługach zbudujemy przyszłość.

          3. Lustracja w tym kraju skompromitowała się, jak wiele innych rzeczy. To też
          nie jest sposób na uzdrowienie nauki polskiej.
          • Gość: Nowojorczyk Re:Do Khamara IP: *.proxy.aol.com 29.02.04, 20:11
            Od ponad dwoch lat publikuje w miesieczniku "Forum Akademickie" cykl artykulow
            z serii "Z ARCHIWUM NIEUCZCIWOSCI NAUKOWEJ". Opisuje tam po nazwiskach
            konkretne przypadki kantow naukowych. Chetnie sie dowiem (zachowujac pelna
            dyskrecje co do zrodla!)kto to opublikowal nie swoja prace doktorska!
            Kolekcjonuje tez wszelkie informacje o starych i nowych przekretach naukowych.

            Marekwro@aol.com
          • dinos88 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 29.02.04, 20:19
            Gość portalu: khmara napisał(a):

            > 1. Forumowicze o komunizmie wiedzą. Wiedzą też, że wtedy ludzie byli tacy,
            jak
            > teraz, tzn. różni.
            >
            > 2. Zauważył Pan, że luminarze nauki komunistycznej bardzo dobrze odnaleźli
            się
            > w kapitaliźmie? Przynajmniej ja takich znam. Weterana antykomunistycznej
            > opozycji, który wydał pracę swojej doktorantki pod własnym nazwiskiem też. Na
            > prawdę nie na przeszłych zasługach zbudujemy przyszłość.

            To prawda. Zgadzam sie całkowicie. Na pewno jednak nie zbudujemy niczego na
            akceptowaniu lipnych stopni czy tytułów.
            >
            > 3. Lustracja w tym kraju skompromitowała się, jak wiele innych rzeczy. To też
            > nie jest sposób na uzdrowienie nauki polskiej.

            Sposobu to nie ma, ale próbowac trzeba.
          • Gość: jw Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 20:35
            Trudno dyskutowac jesli ktos nie rozumie swiadomie lub nieświadomie.

            Skoro piszę"W komunizmie o którym forumowiecze nie chcą dyskutowac tez byli
            ludzie uczciwie i wybitni naukowcy ale system byl nieludzki a system nauki
            radzieckiej nie do zaakceptowania' to chyba znaczy że zauważylem to co mi się
            zarzuca , że nie zauważylem.
            W naszym kapitaliźmie nie tylko się odnaleźli ale tworzyli go
            głownie 'luminarze ' komunizmu, gdy ci którzy walili głowa w mur komunizmu
            zdychaja z głodu.Dotyczy to tez robiących w nauce.
            Mimo , ze robi się lustrację mojej osoby na sposób sb jakos nikt tego nie
            podnosi też ci ktorzy są przeciwko lustracji. To ciekawe.
            Przypisywanie mi , ze na lustracji chće uzdrowić naukę polską (tak rozumiem ten
            zarzut) to kompletna bzdura - gdzie ja to napisalem ? ja nauki polskiej nie mam
            zamiaru uzdrawiać bo uważam , że należy stworzyć normalne warunki do uprawiania
            nauki sensu stricto w Polsce Nauka ze swej natury jest globalna a nie narodowa
            ( w tym i polska).
        • dinos88 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 29.02.04, 20:16
          Gość portalu: jw napisał(a):

          > DO PESYMISTY:
          > Pesymista negatywnie ocenia poziom dyskusji i apeluje o zorganizowanie się
          > pomijajac calkiem wpis o tworzeniu Niezaleznego Stowarzyszenia na Rzecz Nauki
          i
          >
          > Edukacji. To sa standardy dyskusji w nauce polskiej gdzie się pomija z
          jakiegoś
          >
          > powodu niewygodne tematy, ludzi, publikacje po prostu i następnie glosi
          > odkrywcza jedynie sluszną prawde.
          > W internecie mozna znaleźć informacje o Związku Zawodowym Profesorow
          > (np.www.naukowcy.republika.pl) gdyz prof potrafia bronić wlasnych interesow.
          > Nie czuje się obrzucony błotem przez Newsweeka chociaż tekst jest niezbyt
          > wyważony.
          > Jak dziennkarze piszą, że kraj jest skorumpowany nie czuję się tym ponizony i
          > nie uważam aby ktos mnie tym obrażal. Z faktu, że nigdy nie dalem lapowki nie
          > wyciągam wniosku, że korupcji nie ma a jak ktos pisze, że to zjawisko
          > powszechne - nie uważam że to o mnie chodzi.
          > Ostatnio słyszalem, że zawalił sie znowu dom w Moskwie. Nie uważam żeby
          > komentarze nagłaśniające ten pojedynczy fakt i sugerujące korupcje,
          > niedbalstwo budowlane itp. stanowily ingerencje w wewnętrzne sprawy Moskwy i
          > poniżaly zawod budowlańca bo przecież setki tysięcy budynkow nadal stoja.
          Więc
          >
          > jest O.K.
          > Gdy ktos napisze o przekręcie w nauce i edukacji to jest to szkalowanie
          > wszystkich uczonych i grozi się sądami, bo niemal każdy sądzi , że to o nim
          > mowa i czuje się obrażony, bo są przeciez ludzie uczciwi.
          > W komunizmie o którym forumowiecze nie chcą dyskutowac tez byli ludzie
          uczciwie
          >
          > i wybitni naukowcy ale system byl nieludzki a system nauki radzieckiej nie do
          > zaakceptowania.
          > Pisac o tym nalezy bo forumowicze jakby nic o tym nie wiedzieli i to swiadczy
          > o poziomie polskiej nauki i edukacji lepiej niz tzw. oceny parametryczne


          Tak rzeczywiście jest. I dlatego potrzebna jest organizacja, która mając
          osobowośc prawna bedzie mogła cos zainicjować. Pisać oczywiscie należy i to
          wszedzie gdzie sie da, ale nie można na tym kończyć. Policzyłes ilu tak mysli?
          Ta maniera obrażania sie na krytykę pochodzi z czsów wczesnego PRL-u, kiedy to
          nie ujrzałes np. w telewizorni sekretarza jedzacego śniadanie czy obiad, bo
          mógłbys zobaczyc, że ma kłopot z uzywaniem sztućców. Oni byli zawsze idealni.
          To pozostało, na szczęście nie wszedzie. Znam wielu normalnych zarówno z
          habilitacja jak i bez. Ale masz rację, to jest fatalna maniera.
          • dyplomata Tylko media 29.02.04, 20:36
            dinos88 napisał:
            > Tak rzeczywiście jest. I dlatego potrzebna jest organizacja, która mając
            > osobowośc prawna bedzie mogła cos zainicjować. Pisać oczywiscie należy i to
            > wszedzie gdzie sie da, ale nie można na tym kończyć.

            Praktyka pokazuje ze organizacje w Polsce, podobnie jak rozne ciala i
            instytucje, niewiele moga zadzialac. Natomiast dobre wyniki daje rozglos
            w mediach.

            Na przyklad obecna dyskusja na lamach GW daje wiecej niz to co bylo
            wczesniej.

            Sprawa jest jednak skomplikowana bo rowniez wsrod przeciwnikow obecnego
            systemu sa postaci niekrysztalowe, skrajne lub zgola awanturnicze. Pod
            slusznymi haslami usiluja one przemycic swoje wlasne programy.

            Taki np. Jozef Wieczorek. Za jego postulatami ktore z ferworem rozpropagowuje
            wszedzie gdzie sie da widac wlasna agende. To sa haselka o rozliczeniu i
            weryfikacji nauki zaczynajac od lat stalinowskich. Haselka te to obecnie
            skrajna demagogia i nawolywanie do rozroby w stylu wojny na gorze i walki
            teczkami, w gruncie rzeczy bicie piany. Rzecz jasna w okresie rezymu
            komunistycznego byla masa swinstw ale wracanie w kilkanascie lat po jego
            upadku to wywolywanie upiorow. A skoro nawet nie rozliczono bezpieki i partii
            komunistycznej to dlaczego mialoby sie rozliczyc nauke?

            Jedyna realna mozliwoscia jest wiec zmiana systemu finansowego. Przejscie od
            finansowania etatow do finansowania pracy i wynikow poprzez granty w sposob
            praktykowany na swiecie i likwidacja urawnilowki. Reszta, to drobiazgi formalne
            takie jak likwidacja belwederek i habilitacji.
            • Gość: khmara Re: Tylko media IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 20:45
              dyplomata napisał:
              > Jedyna realna mozliwoscia jest wiec zmiana systemu finansowego. Przejscie od
              > finansowania etatow do finansowania pracy i wynikow poprzez granty w sposob
              > praktykowany na swiecie i likwidacja urawnilowki. Reszta, to drobiazgi
              formalne
              >
              > takie jak likwidacja belwederek i habilitacji.

              100% się zgadzam.
              Tylko zauważ z kim i o czym media chcą rozmawiać.
            • Gość: JZ zacznijmy wiec od drobiazgow formalnych! IP: 146.21.1.* 29.02.04, 20:53
              dyplomata napisał:
              > weryfikacji nauki zaczynajac od lat stalinowskich. Haselka te to obecnie
              > skrajna demagogia i nawolywanie do rozroby w stylu wojny na gorze i walki
              > teczkami, w gruncie rzeczy bicie piany. Rzecz jasna w okresie rezymu
              > komunistycznego byla masa swinstw ale wracanie w kilkanascie lat po jego
              > upadku to wywolywanie upiorow. A skoro nawet nie rozliczono bezpieki i partii
              > komunistycznej to dlaczego mialoby sie rozliczyc nauke?
              Brawo! Swietnie powiedziane!


              > Jedyna realna mozliwoscia jest wiec zmiana systemu finansowego. Przejscie od
              > finansowania etatow do finansowania pracy i wynikow poprzez granty w sposob
              > praktykowany na swiecie i likwidacja urawnilowki. Reszta, to drobiazgi
              > takie jak likwidacja belwederek i habilitacji.
              Tu sie tez zgadzam - ale tylko prawie.... Sa tacy co zaczynaja od zimniakow a
              koncza na miesie. Sa tez tacy co najpierw zjedza Cale mieso a potem dopchaja
              sie ziemniakami. kwestia gustu, no nie?

              MOIM GUSTEM: A moze by tak zaczac od tych "drobiazgow formalnych" i popatrzec
              czy system sam nie zaczyna zdrowiec bez koniecznosci przewracania go do gory
              nogami? Moze nie tak skuteczne ale zapewne mniej ryzykowne i o wiele, wiele
              prostrze i tansze! Zawiesmy tytululy habilitacyjne i profesorskie tak jak
              zawiedzono docentury. PROSTE! NO NIE? Jesli nie proste to na pewno prostsze niz
              tworzenie systemu rynkowego rozliczania wynikow nauki i nauczania od zera!

              Panowie redaktorzy - ostatnimi osobami ktore tego beda chcialy sa obecni
              habilitowani - to oni chca sie doczekac profesur. Ostatecznie prawo nie dziala
              wstecz i raz nabytych przywilejow im juz nikt nie odbierze. Usuncie zlob,
              wtedy ludzie beda pchali sie do nauki a nie do zloba. Tego nie rozwiaze obecny
              establishmebt bo nikt nie podetnie galezi na ktorej siedzi. Noooo chyba ze juz
              naprawde sie nie da inaczej. PAnowie redaktorzy i opinio publiczna -
              dopilnujcie zeby sie nie dalo inaczej!

              JZ
              • Gość: khmara Re: zacznijmy wiec od drobiazgow formalnych! IP: *.icpnet.pl 29.02.04, 21:05
                Gość portalu: JZ napisał

                > MOIM GUSTEM: A moze by tak zaczac od tych "drobiazgow formalnych" i popatrzec
                > czy system sam nie zaczyna zdrowiec bez koniecznosci przewracania go do gory
                > nogami? Moze nie tak skuteczne ale zapewne mniej ryzykowne i o wiele, wiele
                > prostrze i tansze! Zawiesmy tytululy habilitacyjne i profesorskie tak jak
                > zawiedzono docentury. PROSTE! NO NIE? Jesli nie proste to na pewno prostsze
                niz
                >
                > tworzenie systemu rynkowego rozliczania wynikow nauki i nauczania od zera!

                Super.
                Ten "drobiazg formalny" wymaga tylko zmiany ustawy o tytułach i stopniach
                naukowych. A adiunkci mają być samodzielni czy nie po zniesieniu habilitacji?

                Czytałeś nową ustawę o szkolnictwie wyższym. jw podaje linki, gdzie można ją
                znależć. A ona już niedługo będzie prawem. I ten sam zespół prezydencki zajmie
                się zmianą ustawy o finansowaniu nauki. A dopiero potem dopasują ustawę o
                tytułach i stopniach do powyższych gniotów. To dopiero będzie fajnie.

                • Gość: czytelnik NIE GRZEBMY SIE W PRZESZŁOŚCI IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.02.04, 21:09
                  Przeczytałem:
                  Najłatwiej byłoby przyjąć, że hitlerowcy wyszli z teutońskiej kniei, leninizm
                  zaś wyrósł wśród dzikich stepów Azji. Tymczasem podobne interpretacje byłyby
                  przejawem strusiej polityki. Nie wolno metafizyki ludobójstwa sprowadzać do
                  poziomu psychopatycznych działań malarza amatora z Braunau. Nie wolno udawać,
                  że wszystko tłumaczą patologiczne cechy osobowości Józefa Dżugaszwili. Trzeba
                  pamiętać, iż szaleńcze wizje wywoływały swego czasu entuzjazm w kręgu
                  intelektualistów w różnych szerokościach geograficznych. W kręgu tych
                  entuzjastów byli znani z niezależności profesorowie, szanowani nobliści,
                  powszechnie znani twórcy o wielkich nazwiskach. Kilku z nich miało potem odwagę
                  przyznać się do błędów i ocenić krytycznie swój romans z totalitaryzmem. Reszta
                  nie próbowała nawet tłumaczyć, jakie mechanizmy sprawiły, że fascynacja
                  barbarzyństwem była tak wysoko notowana w kregach pretendujących do miana
                  współczesnej awangardy.(Józef Życiński w: Pięć dialogów)
                • Gość: JZ Ani habilitacji, ani SAMODZIELNYCH ! IP: 146.21.1.* 01.03.04, 09:40
                  Gość portalu: khmara napisał(a):
                  > Ten "drobiazg formalny" wymaga tylko zmiany ustawy o tytułach i stopniach
                  I owszem, ale nie wymaga nakladow finansowych. poza tym odpowiednie reguly
                  mozna zawiesic, mniej lub bardziej okresowo. Jest precedens w tym jak
                  postapiono z docentura. Jest przyklad w tym ze caly swiat anglosaski jakos
                  sobie radzi bez tych panstwowych stopni.


                  > naukowych. A adiunkci mają być samodzielni czy nie po zniesieniu habilitacji?
                  ZADNYCH extra uprawnien ani tytulow! Samodzielnym moze byc uczen technikum
                  jesli bedzie mial dobry pomysl i zdobedzie na niego pieniadze. wtedy bedzie
                  mogl sobie "kupic" tylu doktorow, profesorow i sekretarek ile bedzie chcial. Na
                  tym polega samodzielnoac.- Jesli sie potrafi dostac pieniadze na badania.
                  Zadnych dozywotnich patentow na madrosc!

                  Byc moze dzieki temu Dr Thomala z Tomchemu bedzie mial nareszcie dostep do
                  grantow KBN mimo ze nie ma tytulu profesorskiego! Nie wiem ale jesli umie i mu
                  sie chce to wlasnie tym udowadnia samodzielnoac - DZIEN PO DNIU, a nie raz w
                  zyciu jak sie wysilil i dwoch recenzentow akurat mialo dobry humor.

                  Oczywiscie caila grantodawcze czesto i tak wymagaja doktoratu, ALE TO ICH
                  sprawa. Oni maja pieniadze. My NIE KOMPLIKUJMY systemu DODATKOWYMI z niczym
                  NIEKOMPATYBILNYMI TYTULKAMI.


                  JZ
                  • Gość: khmara Re: Docent WRACA!!! IP: *.icpnet.pl 01.03.04, 19:20
                    Nowa ustawa przywraca stanowisko docenta.
                    • Gość: CGN Re: Docent WRACA!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 16:32
                      I slusznie. Nie kazdy musi robic hab., a dobry dr moze byc dobrym doc.
                      • Gość: JZ dobry dr == dobry dr IP: 146.21.1.* 02.03.04, 17:32
                        Gość portalu: CGN napisał(a):
                        > I slusznie. Nie kazdy musi robic hab., a dobry dr moze byc dobrym doc.
                        Ale jek bedzie _niezwalnialnym_ panswowym docentem to juz nie bedzie musial
                        byc w ogole dobry...

                        JZ
                        • Gość: Niehab. Re: dobry dr == dobry dr IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 02.03.04, 21:13
                          Uwazam, ze nie powinno byc zadych "tenure" czyli stanowisk do emerytury, bo to
                          sprzyja tylko tym, co nie lubia myslec i pracowac... Ale docent to co innego,
                          bo nie kazdy dobry doktor musi byc (re)habilitowany, i czas skonczyc z takimi
                          potworkami jak doktorzy na stanowisku (st.) asystenta czy dr. hab. na
                          stanowisku adiunkta.
                          • Gość: khmara docent = prawa ręka dyrektora IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 21:30
                            Rozumiem, że szukasz dla siebie miejsca na uczelni, ale obawiam się, że to
                            będzie przede wszystkim sposób na zagospodarowanie osób, które są dla dyrekcji
                            wygodne, a nic poza dydaktyką nie robią.
                            • Gość: BANG Re: docent = prawa ręka dyrektora! IP: 129.81.192.* 03.03.04, 02:33
                              Widze, ze wielu dyskutantom marzy sie
                              pozycja docenta. O co wiec chodzi,
                              o co faktycznie panowie walczycie?

                              Czy mamy upraszaczac strukture
                              administracyjno-formalna nauki
                              w Polsce? Czy wrecz przeciwnie
                              komplikowac i tworzyc 'dodatkowe'
                              furtki i wyjscia dla niektorych
                              ludzi - zazwyczaj po to by mogli
                              w dobrym zdrowiu i bezstresowo
                              przetrwac w tym systemie do
                              zasluzonej emerytury?
                              • Gość: JZ Re: docent = LEWA ręka dyrektora!-) IP: 146.21.1.* 03.03.04, 13:45
                                Hindusi i muzulmanie tylko i wylacznie LEWA reka sobie podcieraja d... Prawej
                                uzywaje do rzeczy "czystych".

                                No to mysle ze dopiero teraz panowie prawodawcy beda wiedzieli jak wazna
                                pozycje rozwoju naukowego staraja sie stworzyc. A jak juz ja stworzycie to
                                wszyscy i tak beda wiedziec jaki byl cel. Tylko nie proscie Turkow zeby sie z
                                docentami witali bo nie beda!

                                JZ.
                                • Gość: khmara Re: docent = PraWA ręka dyrektora! ;-( IP: *.icpnet.pl 03.03.04, 14:44
                                  Jak myślisz, kto zostanie docentem:

                                  a. niehab, który ma mnóstwo publikacji, ale władze dopilnowały, żeby się nie
                                  wyrobił?

                                  b. starszy wykładowca, obecnie wicedyrektor instytutu, któremu niewiele brakuje
                                  do emerytury?
                                  • Gość: JZ LEWA ;-)) IP: 146.21.1.* 03.03.04, 16:16
                                    Gość portalu: khmara napisał(a):
                                    > Jak myślisz, kto zostanie docentem:
                                    > a. niehab, który ma mnóstwo publikacji, ale władze dopilnowały, żeby się nie
                                    > b. starszy wykładowca, obecnie wicedyrektor instytutu, któremu niewiele
                                    Odpowiedz: ten ktory jest bardziej miekki i przyjemny dla dyrektora i wladz
                                    uczelni. Dokladnie takie same kryterium jak do wyboru papieru toaletowaego do
                                    podcierania sie.
                                    ;.)))))))
                                    CZyli jednak LEWA reka


                                    JZ.
                                    • reichman Re: LEWA ;-)) 04.03.04, 10:59
                                      Gość portalu: JZ napisał(a):

                                      > Gość portalu: khmara napisał(a):
                                      > > Jak myślisz, kto zostanie docentem:
                                      > > a. niehab, który ma mnóstwo publikacji, ale władze dopilnowały, żeby się n
                                      > ie
                                      > > b. starszy wykładowca, obecnie wicedyrektor instytutu, któremu niewiele
                                      > Odpowiedz: ten ktory jest bardziej miekki i przyjemny dla dyrektora i wladz
                                      > uczelni. Dokladnie takie same kryterium jak do wyboru papieru toaletowaego do
                                      > podcierania sie.
                                      > ;.)))))))
                                      > CZyli jednak LEWA reka
                                      > JZ.
                                      Ten system dziala, niestety, wszedzie... :(
          • Gość: pesymista Re: ad krytyka w mediach IP: 212.191.68.* 01.03.04, 12:05
            Chodzi mi o to, ze art. w Newsweeku jest przykladem beznadziejnego dziennikarstwa.
            Nie znam Ulickich i nie wiem czy i co przekrecili. W rzetelnym dziennikarstwie
            obowiazuje tzw. second opinion, a nie walenie gdzie popadnie i konstruowanie
            krytyki wobec calego srodowiska na podstawie jednostkowych faktow. Jezeli komus
            nie przeszkadza, ze jest nazywany "wiejskim kacykiem" i "sklerotykiem" ,
            czlonkiem kliki, i tym podobnie tylko dlatego, ze ktos gdzies zrobil( lub
            nie)szwindel to juz jego sprawa. I co taki grafomanski tekst ma wspolnego z
            jakims wczesnym komunizmem? Sam sobie Kolego przeczysz. Gdyby ci sami autorzy z
            Newsweeka pisali o Moskwie to zapewne doszliby do wniosku, ze niebawem wszystkie
            domy w Rosji zawala sie, przynajmniej te budowane po 1990 roku.
            • Gość: jw Re: ad krytyka w mediach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.03.04, 18:34
              Ja nie jestem adwokatem tych dziennikarzy. Sam wolę pisac o swoich sprawach niż
              je oddawać dziennikarzom mimo, że mnie czasem (nie ci z Newsweeka !)
              nagabywali. Nie wiem czy to jest rzetelne dziennikarstwo bo znam tylko nieco
              o jednej sprawie o ktorej piszą dosyć jednak rzetelnie. Problem nepotyzmu jest
              bardzo powszechny i sam bym mogl cos do tego dodac.To nie są sprawy jednostkowe
              lecz powszechne. Dosadnych określen mogliby sobie darować szerzej omawiając
              patologię srodowiska. Byliby bardziej wiarygodni. Tak sądzę.
              Ciekawe, że forumowicze obrażaja sie na dosadnych dziennikarzy, którzy
              jednak podpisują się nazwiskami i za ew. nierzetelnośc mogą być ścigani, ale
              nie przeszkadzają im pseudonimowi forumowicze którzy dyskredytuja innym nie-
              anonimowych na podstawie absurdalnych pomowień i epitetow i nikomu to nie
              przeszkadza. Moralnośc Kalego jest w środowiskach akademickich powszechna. To
              nie są jednostkowe przyklady.
          • Gość: sceptyk Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: 212.191.68.* 01.03.04, 12:10
            Powiem jasniej. Nie chodzi mo o zadne stowarzyszenie na rzecz.... Chodzi mi o
            Zwiazek Zawodowy..., ktory bedzie reprezentowal interesy ludzi zatrudnionych w
            nauce i na uczelniach wyzszych. Takiego zwiazku nie ma. Jezeli jest to prosze
            podac namiary na forum.
    • Gość: Lylwer Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.ipt.aol.com 29.02.04, 21:46
      Odpowiedz na postawione pytanie musi brzmiec - TAK (kwestia w tym ze kariera
      karierze nierowna). Gdyby pytanie brzmialo 'Czy w Polsce mozna osiagnac sukces w
      nauce' to byloby to raczej NIE.
      Lylwer
      • Gość: KM Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową ... IP: *.tulane.edu 01.03.04, 01:31
        Praktycznie wszyscy dyskutanci dostrzegaja, iz
        system administracyjno-formalny, w ktorego ramach dziala
        nauka w Polsce jest chory. Pozostaje tylko wciaz pytanie,
        czy ludzie, ktorzy "po uszy" tkwia w tym systemie maja
        ochote, by go w sposob istotny reformowac i czy sa w stanie
        dokonac jakichkolwiek reform innych nizli "kosmetyczne" poprawki?
    • nauka_polska apel o wspolna akcje tych co im zalezy 01.03.04, 04:16
      Apel o dzialanie pozytywne

      Drogie kolezanki i koledzy, ktorym lezy na sercu dobro nauki polskiej. Media
      slusznie zarzucaja nam, ze sami tylko narzekamy, a nasze frustracje (nawet
      uzasadnione) wyladowujemy w niewybrednym jezyku dyskusji internetowych. Oj wstyd!
      Na nasze usprawiedliwienie podaje - wiekszosc (na szczescie nie cale) srodowiska
      jest zdemoralizowana, ustawiona, pozoruje dzialania naukowe, studenci im tylko
      przeszkadzaja i zajmuja czas, ktory mogliby poswiecic na zarabianie pieniedzy
      lub intrygi i dyskusje majace jeden nadrzedny cel - zachowanie przywilejow i nie
      dzielnie sie nimi z innymi. Oczywiscie mamy "demokracje", czyli przy pierszym
      ujawnieniu naszych nazwisk i probie pozytywnej dzialalnosci zostaniemy
      "demokratycznie" wykluczeni ze srodowiska, a nasze kariery naukowe w Polsce beda
      zakonczone.

      Mozemy jednak nie byc bezradni jezeli droga Czwarta Wladzo nam pomozesz!
      Propnuje GW i nam wspolna akcje: NAUKOWIEC Z KLASA!!!
      Na czym miala by ona polegac?

      Przyjmijmy dwa nastepujace aksjomaty:

      1. Nauka jest swiatowa i zadna dzialalnosc nie moze byc uznana za naukowa,
      jezeli jej wyniki nie sa opublikowane w recenzjonowanych czasopismach (na
      poczatek przyjmijmy z listy filadelfijskiej). Wyniki do szuflady lub
      nieopublikowane po angielsku uwazamy za brak wynikow (wyjatkiem filologie, etc..)

      2. Naukowiec z klasa zna "the state of the art" w swojej dziedzinie i
      uczestniczy w jej rozwoju - proste kryterium to liczba zagranicznych cytowan
      jego poszczegolnych publikacji.

      Nie sa to idealne kryteria i wymagania ilosciowe i jakosciowe beda sie zmienialy
      w zaleznosci od dziedziny, ale czolowka swiatowa je stosuje jako podstawowe,
      wiec i nas winny obowiazywac.

      Co mozemy zrobic i to juz w ramach obecnych przepisow, przy zalozeniu, ze
      srodowisko naukowe po 1989 roku skutecznie udowodnilo, ze nie jest w stanie
      wypracowac jakichkolwiek etyvcznych standartow i ich przestrzegac, a co dopiero
      sie zreformowac?

      To proste!
      Wystarczy publikowac informacje z SCI (Scientific Citation Index) w prasie. My
      je dostarczamy dziennikarzom, a oni je publikuja, najlepiej bez wiekszych
      komentarzy, bo szczerze to media "nie czuja tematyki"...

      Jakie informacje?
      I.
      Wkrotce maja sie odbyc wybory do KBNu; w internecie pojawily sie juz listy
      kandydatow. Zgodzili sie kandydowac by pozniej nas oceniac i decydowac ktore
      projekty naukowe zasluguja na wsparcie finansowe. Pokazmy spoleczenstwu, czy
      osoby dzielace ich pieniadze istnieja w nauce swiatowej (cytowania!!!!). Sadze
      optymistycznie, ze ewentualny pregierz spoleczny moze powstrzymac pewne
      srodowiska przed "demokratycznym" zglaszaniem kandydatow, ktorzy sa "naukowymi
      zerami" ale za to maja tym srodowiskom zapewnic "dostep do pieniedzy".
      Apeluje o jak najszybsze dzialanie, bo kadencja trwa kilka lat...

      II.
      Przygotujmy sie merytorycznie do dyskucji o profesurze belwederskiej. Drodzy
      dziennikarze, od tego momentu nowo mianowani profesorowie sa na cenzurowanym.
      Wraz z lista mianowan publikujcie informacje o kazdym profesorze ile jego prac i
      ile razy bylo cytowanych za granica - to jedyna metoda by zmusic czlonkow CKK do
      uwzgledniania tylko swiatowego dorobku naukowego i odrzucenia dzialalnosci
      pozorowanej kandydatow.
      Docelowo takiej weryfikacji opini publicznej winni byc poddani wszyscy
      profesorowie belwederscy mianowani po 1990 r. czyli od momentu otwarcia Polski
      na swiat i powszechnego dostepu do literatury swiatowej (internet).

      III.
      Apelujmy o koniec "psucia srodowiska". Od tego momentu nie powinno byc
      podpisanego ani jednego bezterminowego kontraktu z osoba, ktora nie ma
      swiatowego dorobku naukowego. Ci ktorzy "zalapali sie" do systemu w ostatnich
      latach ze wzgledow poza merytorycznych najdluzej beda go psuli i najbardziej sa
      zainteresowani w zachowaniu status quo...

      IV.
      Konkursy na cenzurowanym.
      Droga Gazeto udostepnij "odrobinke" miejsca w poniedzialkowym dodatku na
      bezplatne publikowanie informacji o otwartych konkursach na wszystkie stanowiska
      by przerwac (przynajmniej utrudnic) ich "ustawianie". Obecnie sa one oglaszane
      cichcem na uczelniach, w jednej gablocie, skutecznie blokujac mobilnosc kadry.
      Najlepiej gdyby rektorzy jako zasade przyjeli, ze sami przesylaja informacje
      gazecie; jezeli sie nie zgodza to znaczy, ze konkursy sa ustawiane i my musimy
      je wyluskiwac i podawac do wiadomosci. Dziennikarze mogliby tez zaproponowac
      rektorom oglaszanie wynikow, tzn podawanie zwyciezcy i porownania jego dorobku
      naukowego z odrzuconymi osobami w mysl kryteriow SCI (przynajmniej w gazecie
      uczelnianej lub w internecie). Regula winno byc, ze konkurs jest otwarty do
      znalezienia przynajmniej jednego kandydata spelniajacego warunek SCI.

      Ten ostatni punkt jest moze najwazniejszy jako pierwszy krok do zmiany sytuacji
      w polskiej nauce (rozbicie ukladow i koterii) przez wymuszenie rotacji kadry
      naukowej. W ramach obecnych przepisow juz jest to mozliwe - pod warunkiem, ze
      bedziemy miec prawdziwe konkursy. Obecnie, wiekszosc jest oglaszanych na
      konkretnego kandydata i zgloszenie sie osoby trzeciej praktycznie oznacza dla
      niej smierc naukowa w konkretnym srodowisku - jest odbierane przez potencjalnego
      szefa wrecz jako policzek!!!

      Na koniec krotki komentarz do opinii prof. Urbanczyka :
      " Uwazam habilitacje za jedna z ostatnich barier, ktore bronia naszej nauki
      przed zalewem wzajemnie sie wypierajacej bylejakosci".
      Taka opinie mozna bardzo czesto uslyszec w srodowisku i to od osob o znaczacym
      dorobku, ktore szanuje. Nic bardziej blednego. W srodowiskach bylejakich, z
      ktorymi prof. tak bardzo chcialby walczyc, habilitacja jest ostatnia barykada
      przed zmianami, narzedziem, ktore pozwala trzymac w szachu tych, ktorzy mogliby
      ta bylejakosc zweryfikowac po blyskotliwych doktoratach i kilku modelowych
      postdocach w stylu anglosaskim (zakladajac, ze nie wyemigruja za ocean).

      Panie Profesorze doceniam wiele zdan z Panskiego artykulu, ale Pan jako
      pracownik PAN ma wykupiona subskrybcje dostepu do SCI - wystarczy kilka stukniec
      w klawiature i juz wiadomo Who is who? Przynajmniej to jest moja metoda
      postepowania (nauki techniczne). Chyba nie podejmie sie Pan przekonywania mnie i
      czytelnikow, ze posiadanie tytulu dr hab. jest bardziej wiarygodna informacja o
      pozycji danej osoby w nauce swiatowej?

      Otoz Panie Profesorze proste kryteria odroznienia nauki od bylejakosci i
      pozoranctwa istnieja i sa w swiecie stosowane. W Polsce nie stosuje sie ich z
      podstawowego powodu - wiekszosc namaszczonego przez CKK grona doktorow
      habilitowanych i profesorow belwederskich, by ich po prostu nie spelnila
      (starsze pokolenie nie z wlasnej winy tylko uwarunkowan historycznych), w
      szczegolnosci w naukach technicznych.

      Na koniec ze swej strony deklaruje pomoc Gazecie i kazdej innej prasie w
      dostarczaniu obiektywnych informacji ze swiatowych baz naukowych i wierze, ze na
      apel dziennikarzy moglo by sie zglosic wiecej osob pod warunikiem zachowania
      pelnej anonimowosci - nikt nie jest samobojca...



      • Gość: mp Re: apel o wspolna akcje tych co im zalezy IP: *.uit.no / *.uit.no 01.03.04, 16:02
        Popieram. Zwlaszcza punkt IV. Jesli konkurs na stanowisko bylby

        a) faktycznie oglaszany,

        i

        b) wyniki i kryteria ocen bylyby dostepne publicznie, i wrecz naglasniane

        wiele problemow by sie z czasem rozwiazalo. I argument, ze habilitacja jest
        potrzebna jako kryterium czegokolwiek, zdechlby smiercia naturalna, i miejmy
        nadzieje, habilitacja z czasem tez (jak zdycha w Niemczech). Konkursy z
        prawdziwego zdarzenia, i habilitacja jest po nic.

        Podniosa sie pewnie glosy, ze IF jest w niektorych dziedzinach wyznacznikiem
        zawodnym. I OK, faktycznie jest. Niech komisja publicznie tlumaczy, dlaczego to
        dana dziedzina jest taka wyjatkowa, i co to kandydat z mniejszym dorobkiem w
        sensie listy filadelfijskiej mial/a takiego wyjatkowego (ksiazki, patenty), ze
        trzeba byla jego/ja przyjac. Ewentualnie kombinacja IF i cytowan poszczegolnych
        publikacji (bez autocytowan, oczywiscie).

        Punkt I i II tez niezly - zwlaszcza I. Punkt III raczej bezcelowy, apelowac
        mozemy, i co? A poza tym wielu z tych, ktorzy decyduja, nie ma pojecia co to
        znaczy 'swiatowy dorobek naukowy', i nie maja ochoty sie dowiedziec.

        Srodowisko naukowe samo sie nie oczysci, i politycy nie pomoga. Faktycznie,
        prasa moze. Jesli zechce.
    • Gość: Naukowiec Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: 62.233.177.* 01.03.04, 12:59
      Czy trzeba jeszcze większej bylekajości?
      • Gość: JZ pytan retorycznych tez nie trzeba! N/T IP: 146.21.1.* 01.03.04, 14:20
        Gość portalu: Naukowiec napisał(a):
        > Czy trzeba jeszcze większej bylekajości?
        Genialne! masz cos jeszcze wiecej "naukowcu" czy tez marnownie mojego czasu to
        wszystko na co Cie stac?

        A moze masz jeszcze jakies uwagi n/t ortografii w artykule?

        JZ
        • dinos88 Re: pytan retorycznych tez nie trzeba! N/T 01.03.04, 15:23
          Bijemy pianę. Ta dyskusja zaczyna miec taki rozrzut tematów i poglądów, że
          strach pomyslec co byłoby, gdyby odbywała sie na żywo. Ja myslę, że odpowiedz
          na pytanie o mozliwośc zrobienia "kariery naukowej" w Polsce juz w zasadzie
          padła. Dyskusja wokól reform ma tyle watków ilu dyskutantów. Zauważyłem jednak
          wielka niechęc do jakiejkolwiek weryfikacji, świadomie nie używa słowa
          lustracja czy rozliczanie. Na rzeczywiste rozliczenie nie ma szans, prawie
          kazdy (były wyjatki, ale niezbyt liczne) był w okresie komuny i stanu wojennego
          Sonnenbruchem. Słyszałem o głosnych protestach robotników, górników, artystów,
          ale nie znam zadnych wiekszych protestów naszego środowiska przeciw stanowi
          wojennemu. Jesli ktos zna niech poda. To sa fakty. Na rozliczenie z tej postawy
          nie ma wiec szans, była ona jakkolwiek by tego nie oceniac normą. Mozna i
          powinno sie próbować naprawiac szkody, również te wyrzadzone pojedynczym
          ludziom, przez prawo stanu wojennego i to jest chyba wzystko na co nas dzis
          stac. Na pewno warto byłoby sporzadzić tę "Czarna ksiege ..", o której wyżej,
          ale miejsce w niej powinno byc zarezerwowane dla szczególnie aktywnych, dla
          tych, którzy wykorzystali prawo stanu wojennego do gnojenia innych i osiągania
          nienaleznych korzysci. W przeciwnym razie trafi tam dziewiecdziesiatkilka
          procent pracowników polskiej nauki i szkolnictwa wyższego (za bierność). To sa
          realia. Dla wielu aktywnych obecnie w nauce ludzi stan wojenny to historia i z
          obiektywnych przyczyn nie rozumieją o co tu chodzi. Nie usiłuje tego
          wartościowac, stwierdzam tylko fakt. Czyms co budzi jednak obawy jest wiara
          wielu dyskutantów, że oto da sie w sensownym czasie zbudować dobry system bez
          przygladania sie kto jest kim. Jeden z dyskutabtów bardzo przytomnie zauważył,
          ze nie udało sie rozliczyc własciwie niczego z PRL-u, więc nie ma powodów
          oczekiwac, że uda sie to w nauce. Warto jednak przypomnieć, ze za brak tych
          rozliczen płacimy spora cene (afery finansowe i słuzba zdrowia to tylko
          najbardziej znane przykłady). Nie ma powodow aby sadzic, że po reformie systemu
          robionej przez grupe trymajaca włądze będzie inaczej. Ja nie uważam, że kazdy
          profesor to taki własnie osobnik, odwrotnie myslę, że jest to mała w istocie
          grupa, a problem polega na tym, że środowisko naukowe nie ma dobrych
          mechanizmów sanmooczyszczania. Rynek rozwiąze to byc moze za 20 lat, bo
          zarównio członkowie tej nielicznej w istocie grupy, jak i ich nastepcy szybciej
          załapia sie na nowe stołki niz nieruchawi w istocie pozostali pracownicy nauki.
          Nie chodzi tu ani o habilitacje ani o tytuły, ale w tym akurat miejscu
          najłatwiej jest wykazać szwindle. I dlatego warto jednak zobaczyc jak to było
          mozliwe, by otrzymać habilitacje mając np. zerowy dorobek naukowy i rozprawe,
          której nikt nie zna. Tacy ludzie często decydują o tym czy ci o dużynm dorobku
          otrzymaja jakies grosze na badania czy nie. Nie twierdzę, że jest to reguła,
          obawiam sie jednak, że jest na tyle częste, by warto było podjąć wysiłek
          sprawdzenia kto co kiedy zrobił.
          • Gość: B.T., Zabrze Upolityczniasz wątki dyskusji, nieładnie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 23:14
            A w tym upolitycznieniu sugerujesz, że w PRL-u było,tak źle z działalnością
            badawczo-rozwojową (jak mówisz "polskiej nauce"), że trzeba... nie podałeś co,
            ale coś w rodzaju "pograć im na nosie". I ci PRL-u teraz szkodzą tym nowym bo
            przesiąknięci, czymś tam.

            Mylisz się bardzo! To nowe warunki sprawiły taki bałagan w działalności
            badawczej w Polsce.
            Dlatego trzeba dyskutować o kryteriach oceny wyników pracy badawczej, o
            organizacji badań i polityce działalności N-B-R, a nie o stopniach i
            stanowiskach. I mówię to patrząc z perspektywy minionych lat.

            A mam trochę doświadczenia, popatrz:
            1. Instytut przemysłowy, duży
            2. Zakład oświadczalny i zakład przemysłowy
            3. Ośrodek Badawczo-Rozwojowy z dziedziny innej niż dotychczas
            4. Politechnika
            5. PAN
            6. Praca zagranicą na dość ważnym stanowisku
            7. Znów Instytut Przemysłowy, duży ale inny
            8. Własny OBR całkowicie zbudowany zorganizowany przeze mnie od zera żyjący i
            rozwijajacy się wyłącznie ze sprzedaży wyników własnych badań. Myśle, że jedyny
            taki w Polsce. To do mojego laboratorium przychodzą z uczelni robić badania,
            doktoraty i inne, a nie odwrotnie.

            PS. Te liczne przejścia to były związane, bądź to z wdrażaniem wyników badań,
            zmianami miejsca zamieszkanie bądź chęcią zdobywania doświadczenia.

    • Gość: matematyk Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 01.03.04, 15:15
      Tak, można w Polsce zrobić karierę naukową. Bez koneksji i korupcji. Pewnie nie
      na każdym uniwersytecie i nie w każdej dziedzinie. Jak zwykle przy takich
      okazjach na forum piszą głównie osoby sfrustrowane (nie zawinioną bezradnością
      wobec lokalnych klik lub też własną nieudolnością; ciężko to zwykle odróżnić)
      i "Gazeta" znów będzie miała pożywkę do kolejnych alarmistycznych artykułów.
      Dla równowagi powiedzmy sobie jasno - wciąż są w Polsce dziedziny nauki i
      placówki naukowe, których nie musimy się szczególnie wstydzić przed światem.
      Wiele rzeczy w systemie nauki wymaga naprawy, ale niekoniecznie musi to
      oznaczać zniesienie habilitacji i profesur "belwederskich" oraz rozgonienie PAN.
      Być może niektóre z proponowanych wyżej zmian mają sens, ale nie zastąpią
      rzeczy całkiem podstawowej - skądś muszą wziąć się zdolni i dobrze wykształceni
      ludzie, chętni do poświęcenia znacznej części swego życia nauce. Ktoś musi
      prowadzić ważne, ciekawe badania. Jak ładnie zauważył kiedyś mój znajomy:
      "Gdybyż to ludzie poświęcili choć część tej energii, którą zużywają na
      narzekanie i kombinowanie, jak tu się najmniej napracować, na myślenie - mój
      Boże, jakiż postęp w nauce byśmy mieli!". Każdy, kto narzeka na mizerię naukową,
      może się kształcić i starać się ponad tę mizerię wyrosnąć. Kto narzeka na złych
      promotorów, recenzentów czy wykładowców, niech pamięta o tym, gdy jemu przyjdzie
      recenzować lub nauczać - i niech wtedy okaże się lepszy. Jeśli nadejdzie fala
      młodych, wybitnych naukowców, żaden skorumpowany "układ" długo jej nie
      powstrzyma. Rzecz w tym, że ta fala nie nadchodzi, szkoły wypuszczają
      maturzystów coraz gorzej przygotowanych do studiów, minister edukacji mówi o
      tym, że dotychczasowy system punktowania uczniów przy naborze do liceów
      preferował dobrych uczniów i dlatego nowy, zmieniony system, zmniejszający te
      preferencje będzie lepszy (nie wymyśliłem sobie tego, wypowiedź podaję
      za "Wyborczą" sprzed paru tygodni). Lada moment przy przyjmowaniu na studia
      wydziały będą mogły uwzględniać tylko wyniki nowych matur, bez prawa
      prowadzenia jakichkolwiek egzaminów kierunkowych (czyli dla utrzymania choćby
      minimalnego poziomu trzeba pewnie będzie przyjmować pięć razy więcej kandydatów
      niż teraz i 80% z nich odsiewać na pierwszym roku studiów). To na tym froncie
      przegrywa przyszłość nauka w Polsce - to ta popierana przez społeczeństwo
      urawniłowka doprowadzi wreszcie do kolapsu w każdej dziedzinie.
      • dinos88 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 01.03.04, 15:40
        Gość portalu: matematyk napisał(a):

        > Tak, można w Polsce zrobić karierę naukową. Bez koneksji i korupcji. Pewnie
        nie
        >
        > na każdym uniwersytecie i nie w każdej dziedzinie.
        Jak zwykle przy takich
        > okazjach na forum piszą głównie osoby sfrustrowane (nie zawinioną
        bezradnością
        > wobec lokalnych klik lub też własną nieudolnością; ciężko to zwykle odróżnić)
        > i "Gazeta" znów będzie miała pożywkę do kolejnych alarmistycznych artykułów.
        > Dla równowagi powiedzmy sobie jasno - wciąż są w Polsce dziedziny nauki i
        > placówki naukowe, których nie musimy się szczególnie wstydzić przed światem.
        > Wiele rzeczy w systemie nauki wymaga naprawy, ale niekoniecznie musi to
        > oznaczać zniesienie habilitacji i profesur "belwederskich" oraz rozgonienie
        PAN
        > .
        > Być może niektóre z proponowanych wyżej zmian mają sens, ale nie zastąpią
        > rzeczy całkiem podstawowej - skądś muszą wziąć się zdolni i dobrze
        wykształceni
        >
        > ludzie, chętni do poświęcenia znacznej części swego życia nauce. Ktoś musi
        > prowadzić ważne, ciekawe badania. Jak ładnie zauważył kiedyś mój znajomy:
        > "Gdybyż to ludzie poświęcili choć część tej energii, którą zużywają na
        > narzekanie i kombinowanie, jak tu się najmniej napracować, na myślenie - mój
        > Boże, jakiż postęp w nauce byśmy mieli!". Każdy, kto narzeka na mizerię
        naukową
        > ,
        > może się kształcić i starać się ponad tę mizerię wyrosnąć. Kto narzeka na
        złych
        >
        > promotorów, recenzentów czy wykładowców, niech pamięta o tym, gdy jemu
        przyjdzi
        > e
        > recenzować lub nauczać - i niech wtedy okaże się lepszy. Jeśli nadejdzie fala
        > młodych, wybitnych naukowców, żaden skorumpowany "układ" długo jej nie
        > powstrzyma. Rzecz w tym, że ta fala nie nadchodzi, szkoły wypuszczają
        > maturzystów coraz gorzej przygotowanych do studiów, minister edukacji mówi o
        > tym, że dotychczasowy system punktowania uczniów przy naborze do liceów
        > preferował dobrych uczniów i dlatego nowy, zmieniony system, zmniejszający te
        > preferencje będzie lepszy (nie wymyśliłem sobie tego, wypowiedź podaję
        > za "Wyborczą" sprzed paru tygodni). Lada moment przy przyjmowaniu na studia
        > wydziały będą mogły uwzględniać tylko wyniki nowych matur, bez prawa
        > prowadzenia jakichkolwiek egzaminów kierunkowych (czyli dla utrzymania choćby
        > minimalnego poziomu trzeba pewnie będzie przyjmować pięć razy więcej
        kandydatów
        >
        > niż teraz i 80% z nich odsiewać na pierwszym roku studiów). To na tym froncie
        > przegrywa przyszłość nauka w Polsce - to ta popierana przez społeczeństwo
        > urawniłowka doprowadzi wreszcie do kolapsu w każdej dziedzinie.

        Wszystko to prawda, ale na masówkę nauczania to proponowane w kolejnych
        projektach zmiany na pewno nie sa dobre. System bedzie jeszcze bardziej
        niewydolny niz jest.Nie ma szans, aby sensownie oddzielic w takiej masie
        dobrych od złych. Mozna oddzielic tylko tych z "większą siła przebicia" od tych
        z mniejszą. Co wiecej na uczelnie wejdzie jeszcze wiecej chamstwa i nieuctwa
        (na mimu tego nie widać, ale tak "w ogóle" to jest tego multum)I rzeczywisci
        bedzie to prowadzic do tegp kolapsu. Jedyne co mozna zrobic, to postawić nowa
        tame w postaci ZEWNĘTRZNEGO egzaminu konczacego licencjat i rezygnacji z
        demagogii bezpłatnego kształcenia. Obecne propozycje ignoruja całkowicie
        JAKOŚCIOWE zmiany modelu kształcenia wymuszone przez zmiany ILOŚCIOWE. (nie
        lubie marksistów, ale tu akurat maja racje). Nie da sie tymi samymi metodami
        kształcic np 70% populacji i tych 5% wybitnie uzdolnionych, bo tym ostatnim
        potzrzebny jest stosunek uczeń-mistrz, a tym pierwszym wyuczenie schematów. I
        nic tu nie zrobisz. Ale ktos to przeciez zaplanował. I nie byli to dyskutanci
        tego forum.
      • Gość: JZ BZDURY! IP: 146.21.1.* 01.03.04, 16:49
        Gość portalu: matematyk napisał(a):
        > Tak, można w Polsce zrobić karierę naukową. Bez koneksji i korupcji. Pewnie
        Mozna i wygrac na loteri... AJko matematyk i osoba scisla powinien pan
        potrafic okreslic stosunki liczbowe i wiedziec co to jest "wiekszosc".


        > okazjach na forum piszą głównie osoby sfrustrowane (nie zawinioną
        bezradnością
        > wobec lokalnych klik lub też własną nieudolnością; ciężko to zwykle odróżnić)
        > i "Gazeta" znów będzie miała pożywkę do kolejnych alarmistycznych artykułów.
        Chwala Gazecie - moze jeszcze na alarm nie jest za pozno! CZy uwaza Pan ze
        artykuly o kupowaniu ustaw tez byly alarmistyczne? Czy moze tylko "za pozno".
        Ale przyznam sie ze jestem sfrustrowany. tyle tylko ze wole byc sfrustrowany
        wczesniej niz pozniej. Ja mam jeszcze do emerytury pare lat. A PAn/i?


        > Dla równowagi powiedzmy sobie jasno - wciąż są w Polsce dziedziny nauki i
        > placówki naukowe, których nie musimy się szczególnie wstydzić przed światem.
        > Wiele rzeczy w systemie nauki wymaga naprawy, ale niekoniecznie musi to
        > oznaczać zniesienie habilitacji i profesur "belwederskich" oraz rozgonienie
        > PAN
        O jej, to po to byl ten caly dluuugi wstep! A moze i istnieja... moze jeden,
        moze dwa.... A zniesienie habilitacji i profesur moze niekoniecznie z nich
        wynikac... ale moze wcale by nie przeszkodzilo. A moze wrecz zupelnie by
        POMOGLO!


        > Być może niektóre z proponowanych wyżej zmian mają sens, ale nie zastąpią
        > rzeczy całkiem podstawowej - skądś muszą wziąć się zdolni i dobrze
        wykształceni
        >
        > ludzie, chętni do poświęcenia znacznej części swego życia nauce. Ktoś musi
        Rozbije to na czynniki proste:
        1) Ludzi rodza kobiety (pomine co dzieje sie wczesniej)
        2) Ludzi zdolnych TAKZE rodza kobiety w pewnej okreslonej proporcje zaleznej od
        plci/rasy itp, itd...
        3) Ludzi ksztalca szkoly - poki co robia to wciaz jeszcze calkiem niezle
        4) chętni do poświęcenia znacznej części swego życia nauce. wciaz sie znajduja -
        - Tyle tylko ze nagminnie emigruja. Tylko czlonkowie rzeczywiscii PAN i
        profesorzy belwederscy mimo niskich budzetowych pensji nie chca emigrowac i
        trzymaja sie swoich stolkow. Albo maja tak dobrze albo ich nikt nie chce!
        Ooooooo!

        A Pan matematycznie rozwadnia odpowiedzialnosc na szkoly, matki i nature.
        Szkloda ze nie wspomnial Pan ze Michnik jest Zydem i dlatego GW jest wrogiem
        Polskiej nauki w postaci najzacniejszego ciala naukowego jakim jest PAN...
        Oczywiscie nie wspomnial APn o wysokiej jakosci biuletynow naukowych PAN -
        zrodla rewerencji wszystkich polakow, biuletynow znanych i czytanych przez
        wszystkie matki swym dzieciom aby byly madrzejsze... JA OCZYWISCIE ZARTUJE. A
        Pan?

        > prowadzić ważne, ciekawe badania. Jak ładnie zauważył kiedyś mój znajomy:
        > "Gdybyż to ludzie poświęcili choć część tej energii, którą zużywają na
        > narzekanie i kombinowanie, jak tu się najmniej napracować, na myślenie - mój
        > Boże, jakiż postęp w nauce byśmy mieli!".
        Alez szanowny panie: MY MAMY POSTEP NUKOWY na swiecie- tylko ze NIE W POLSCE!
        Prosze sie obudzic i wyjrzec z panskiego okna palacu kultury i Nauki!

        > Każdy, kto narzeka na mizerię naukową ,
        > może się kształcić i starać się ponad tę mizerię wyrosnąć.
        HA, HA, HA! A o mozliwoci EMIGRACJI szanowny Pan slyszal?! Wiekszosc polskich
        naukowcow juz dawno panska propozycje przeglosowala nogami!

        > Kto narzeka na złych
        > promotorów, recenzentów czy wykładowców, niech pamięta o tym, gdy jemu
        przyjdzi
        > e
        > recenzować lub nauczać - i niech wtedy okaże się lepszy.
        PAnie kochany, to brzmi jak jedno z dziesiecu przykazan. Powinien Pan zostac
        bogiem i wykuc to na komiennej tablicy dla potomnosci! Czy takimi metodami
        obecne elity chca naprawiac stan nauki polskiej? Gloszeniem przykazan? Myslalem
        ze nauka polska jest tylko 10 lat do tylu a nie 6 tysiecy!

        > Jeśli nadejdzie fala
        > młodych, wybitnych naukowców, żaden skorumpowany "układ" długo jej nie
        > powstrzyma.
        ..."nadejdzie fala młodych, wybitnych naukowców" ... NO COMMENTS!!! .... Nie,
        AUTENTYCZNIE NO COMMENTS! CZy mial pan jeszcze jakis inne wizje?


        > Rzecz w tym, że ta fala nie nadchodzi, szkoły wypuszczają
        > maturzystów coraz gorzej przygotowanych do studiów, minister edukacji mówi o
        "A mlodziez z pokolenia na pokolenie gorsza" - tak ponoc pisali juz starozytni
        grecy. CZyli tylko 2.5 tysiaca let temu. Wielce odkrywcze! No to juz zawsze
        blizsza przeszlosc...


        > wydziały będą mogły uwzględniać tylko wyniki nowych matur, bez prawa
        > prowadzenia jakichkolwiek egzaminów kierunkowych (czyli dla utrzymania choćby
        > minimalnego poziomu trzeba pewnie będzie przyjmować pięć razy więcej
        kandydatów
        >
        > niż teraz i 80% z nich odsiewać na pierwszym roku studiów). To na tym froncie
        Alez to doskonala praca dla nauczyciieli akademickich. Poza tym wydaje mi sie
        ze liczba miejsc na kierunach dziennych jest ograniczona, ci ktorzy placa
        zostawiaja zas pieniadze, jesli nie na nauke to przynajmniej dla nauczycieli.
        Ale jak ktos lubi narzekac to hulaj dusza! Ach tak, tylko ze dla profesora
        zatrudnienie dodatkowych nauczycieli akademickich to klopot. A Panstwowa pensja
        profesorska od ilosci studentow nie zalezy... No to rzeczywiscie klopot!


        > przegrywa przyszłość nauka w Polsce - to ta popierana przez społeczeństwo
        > urawniłowka doprowadzi wreszcie do kolapsu w każdej dziedzinie
        No to gora sie zatrzesla i urodzila. POucze Pana ze kolaps jest obecnie w 95%
        dziedzin (nie jestm matmatykiem wiec liczbe wzialem sobie z sufitu dla
        przykladu, i wcale nie jestm przekonany czy nie jest zanizona!). Wiec mowi pan
        o odkladaniu ratunku dla 95% nauki zaslaniajac sie pseudo-dobrem 5%. Oczywiscie
        rozumiem ze 5% obejmuje takze Pana stolek! Niestety PSEUDO-dobrem, bo jesli
        nauka obumarla w 95% to pozostalym 5% tez to dobrze nie wrozy. Ale niektorym
        juz tylko wystarczy dwa lata do emerytury a po nich chocby i potop.

        Nie dziekuje za uwagi bo nie sa cenne. Zadna mnie nie przekonala!

        JZ

      • Gość: khmara Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.icpnet.pl 01.03.04, 18:33
        Gość portalu: matematyk napisał(a):

        > Tak, można w Polsce zrobić karierę naukową. Bez koneksji i korupcji.
        Jasne. Zwłaszcza w matematyce, gdzie wystarczą minimalne pieniądze na badania.

        > Dla równowagi powiedzmy sobie jasno - wciąż są w Polsce dziedziny nauki i
        > placówki naukowe, których nie musimy się szczególnie wstydzić przed światem.
        Polskiej szkoły matematyczne na pewno nie.

        Każdy, kto narzeka na mizerię naukową
        > ,
        > może się kształcić i starać się ponad tę mizerię wyrosnąć.
        A najlepiej za własne pieniądze.

        Jeśli nadejdzie fala
        > młodych, wybitnych naukowców, żaden skorumpowany "układ" długo jej nie
        > powstrzyma.
        Tzn. adiunktów, którzy nie mogą dobić się o jajkiekolwiek fundusze na badania.
        Duża część tego forum to właśnie tacy frustraci, gotowi pracować 12 godzin na
        dobę byle by było na czym.

        W Rosji Radzieckiej też byli zdolni uczeni. Np. genialny psycholog Lew Wygocki
        (odsyłam do encyklopedii PWN), którego prace zostały odkryte 30 lat po jego
        śmierci.
      • Gość: BANG Re: "cenne" rady matematyka... IP: 129.81.192.* 01.03.04, 18:42
        Mnie takze wypowiedz 'matematyka' nie przekonala.

        To stek banalow i "pseudo-recept", a - przy
        okazji - "porad" w rodzaju "Kazdy, kto
        narzeka na mizerie naukowa moze sie
        ksztalcic i starac sie ponad te
        mizerie wyrosnac"... Coz za
        cenna rada! Czy to ma byc
        jedyna panska recepta na
        uzdrowienie nauki w Polsce?

        P.S. Czy faktycznie na tym forum pisza "glownie osoby
        sfrustrowane", panie matematyku? A moze czesc
        z autorow pisze albowiem wciaz ma nadzieje, iz
        w Polsce mozna jeszcze cos poprawic, czy zreformowac!
        A jezeli nawet czesc z piszacych jest istotnie
        sfrustrowana, to czy nastapilo to bez zadnego powodu???
        P.S. Dodam tylko, ze mieszkam w USA i nie czuje sie
        specjalnie "sfrustrowany" piszac na tym forum...
        • Gość: nikomu nie znany nieudacznik bez Nobla IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.03.04, 19:11
          Poszukajcie sobie w internecie wypowiedzi sfrustrowanego sytuacją nauki w
          Polsce astronoma Wolszczana. Tez chyba nieudacznik, do tej pory nie dostal
          Nobla!
        • Gość: matematyk Re: "cenne" rady matematyka... IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 02.03.04, 09:55
          Odpowiem hurtowo. Tak, istotnie uważam, że główną drogą do poprawy stanu nauki
          jest to, by każdy starał się wykonywać swoją pracę jak najlepiej. Różne
          rozwiązania systemowe mogą owe starania popierać lub osłabiać, ale ich nie
          zastąpią. Rzeczywiście uważam słaby etos pracy za jedną z głównych polskich
          bolączek, nie tylko w nauce zresztą (dla jasności, niski etos pracy to także
          np. dopisywanie się do prac, w które nie ma się żadnego wkładu czy inne
          nadużycia wobec podległych pracowników). Że to brzmi naiwnie? Jasne, że lepiej
          brzmią różne magiczne recepty. Ale badania same się nie zrobią.

          Tak, praca w nauce może być porównana z trafieniem losu na loterii. Trzeba mieć
          ku temu talent (a to w znacznej przynajmniej mierze jest kwestia genów, jak się
          wydaje), chęć i warunki do jego rozwoju, i włożyć trochę pracy. Tysiące rzeczy
          mogą czasem tę drogę zamknąć lub wydłużyć - "złe" miejsce urodzenia,
          niewykształceni rodzice, głupi nauczyciel w szkole czy zwykła bieda. Tak jest w
          niemal każdej ważnej dziedzinie życia i nie widać, dlaczego z nauką miałoby być
          inaczej. Co w tym złego (poza ogólną niedoskonałością świata)?

          Nie wyzywam nikogo z tutejszych dyskutantów od sfrustrowanego bydła, co
          poniektórzy próbują mi wmówić. Wiem, że często frustracja wynika po prostu z
          chorych układów w polskich placówkach naukowych (mam znajomych nie-matematyków
          i trochę z nimi na te tematy rozmawiałem). Ale z tego typu patologiami
          najprościej walczyć po prostu przez rzetelne rozliczanie owych placówek z
          wyników naukowych (co powoli i z trudnościami, ale jednak jest wprowadzane w
          życie) i odcinanie funduszy tym niewydolnym. Grajdół odstraszający dobrych
          naukowców sam sobie szykuje marny koniec i jest to kwestia raczej lat niż
          dziesięcioleci. Chyba, że doprowadzimy do totalnej urawniłowki przez
          rozpędzenie dobrze funkcjonujących placówek i wszędzie będzie jedno g...

          Rzeczywiście uważam, że olbrzymim problemem staje się tendencja do
          homogenizacji. Osoby, które mają większe niż inni ukierunkowane zdolności,
          powinny mieć możliwość ich dalszego rozwijania. Pseudoegalitaryzm, który
          obecnie zaczyna się panoszyć, powoduje duże szkody. To, że ludzie są równi
          wobec prawa, nie oznacza, że mają jednakowe zdolności (np. do pracy naukowej).
          Tymczasem teraz robi się wszystko, by owe różnice zacierać: dobrym uczniom
          trudniej będzie teraz dostać się do dobrego liceum, dobrym maturzystom - na
          dobre studia. Spodziewany skutek - zaczną zniknać, i tak niezbyt liczne, dobre
          licea i dobre studia. Urawniłowka jest paskudna nie tylko z
          przyczyn "estetycznych", ale przede wszystkim dlatego, że miernotom nie
          pozwala osiągnąć więcej (poza powierzchownymi sprawami typu pieniądze czy
          prestiż), natomiast zdolnym może uniemożliwić prawdziwe osiągnięcia (np.
          odkrycia naukowe, twórczość). W nawoływaniu do zniesienia habilitacji, profesur
          i rozpędzenia PAN oprócz racjonalnych argumentów dostrzegam mnóstwo ciągotek
          homogenizacyjnych i to mnie niepokoi.

          Na przytyki osobiste odpowiadać nie będę, szkoda czasu.

          Niehabilitowany niePANowiec.
          • Gość: JZ Matematyk = dobry polityk IP: 146.21.1.* 02.03.04, 10:30
            zgodnie z definicja polityka: "osoba ktora potrafi dlugo i interesujaco mowic
            i jednoczesnie nic nie powiedziec".

            Brawo! Same ogolniki, prawdy i zupelne prawdy, pojawilo sie nawet godne
            zaufania zaniepokojenie... nic tylko pokiwac glowa i sie zgodzic.

            Kto Panu pisze te przemowy? Sam? Matematyk na prezydenta!

            ************* A tak na prawde to "no comments". *************
            ********** To dla tych co nie rozumieja ironii... ***********

            JZ
          • Gość: khmara JZ ma rację IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 10:49
            Skrót wywodów matematyka:

            Słaby etos i homogenizacja. A jednocześnie ktoś kogoś z czegoś rozlicza, ale
            gnić, albo naprawiać (sorry, nie pamiętam) będzie się wszystko przez
            dziesięciolecia. Ty się chyba z innej planety urwałeś.

            JZ ma rację, chcąc przeszczepić do polskiej nauki rynkowy system amerykański.
            Tylko tego nie da się zrobić jednym prostym zabiegiem. A smrodzenie o
            jednolitym obniżeniu poziomu wszystkiego łącznie z maturą - wybacz, może w
            matematyce...

      • Gość: B.T., Zabrze Zgadzam się z Tobą. Popatrz jestem nieliczny! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 10:25
        Wybitna osobowość potrafi znaleźć się w każdej sytuacji.

        Tym niemniej trzeba stwarzać przyjazne klimaty dla troche mniej wybitnych
        osobowości aby zwiększyć ilość pracujących na jakość.
        • Gość: JZ PRAWDA: "jeden" jest zawsze nieliczny! IP: 146.21.1.* 05.03.04, 15:54
          W zasadzie w liczbach naturalnym nie mozna byc mniej licznym niz "jeden". Bo
          zero to juz "brak" :)


          Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
          > Wybitna osobowość potrafi znaleźć się w każdej sytuacji.
          To tez prawda

          > Tym niemniej trzeba stwarzać przyjazne klimaty dla troche mniej wybitnych
          > osobowości aby zwiększyć ilość pracujących na jakość.
          To tez prawda

          Faktycznie logike masz typowo "matematyka" (na zasadzie "istnieja" dobre
          instutucje naukowe w Polsce :-))). Tylko teraz nalezy wyciagnosc szczegolowe
          wnioski z ogolnikow i z tym juz krucho.

          JZ
          • Gość: B.T., Zabrze "Nieliczny". Sł.jęz.pol., PWN Wa-wa, t.2, str.337 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.04, 22:49
            1. Słowo: "nieliczny" oznacza co innego niż wyrażenie: "mniej liczny", które mi
            imputujesz
            2. Dziękuję za potwierdzenia moich dwóch twierdzeń, choć nie musiałeś tego
            robić.
            3. Nie jest u mnie "krucho" z wyciąganiem wniosków. Poczytaj moje wpisy to się
            przekonasz.

            Z poważaniem
            dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze

            PS
            Jeżeli chcesz być złośliwy to dyskutuj z podobnymi do Ciebie podpisującymi się
            podobnie jak Ty pseudonimami lub inicjałami
            • Gość: JZ A ktore wydanie ;-> IP: 146.21.1.* 17.03.04, 15:07
              Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
              > 1. Słowo: "nieliczny" oznacza co innego niż wyrażenie: "mniej liczny", które
              Niestety nie podales wydania tego slownika wiec nawej jeslibym az tak bardzo
              chcial jak mi sie nie chce nie mam szansy pojsc do biblioteki i znalezc tych
              dodatkowych znaczen koresa zapewne interesujace ;-)


              > 2. Dziękuję za potwierdzenia moich dwóch twierdzeń, choć nie musiałeś tego
              Dlaczego? JA tez czasem lubie sie zgadzac...

              > 3. Nie jest u mnie "krucho" z wyciąganiem wniosków. Poczytaj moje wpisy to
              Na podstawie twoich wpisow mam wrazenie ze postrzegasz _wszystko_ poprzez
              okulary kierownika jednostki _wdrozeniowo_ badawczej i tylko do tego chcesz
              ograniczyc nauke. Niestety nie tylko ja sie z tym nie zgadzam. Jesli chodzi o
              poparcie ogolnikow Matematyka jako drogi rozwiazania problemow nauki POlskiej
              poprzez narzekania na poziom mlodziezy to tez sie nie zgadzam!



              > Jeżeli chcesz być złośliwy to dyskutuj z podobnymi do Ciebie podpisującymi
              > podobnie jak Ty pseudonimami lub inicjałami
              Nikt nie kaze PAnu dyskutowac z nazwiska. Jest to podjety koszt reklamy dla
              dzialanosci Pana firmy. Niestety nie zwalnia to z mozliwosci (uzasadnionych,
              moim zdaniem) atakow, nawet ze szczypta zlosliwosci. Takie sa tutaj reguly gry.
              Mam nadziej ze wlasnie dzieki tej otwartosci forum jest w stanie pokazac wiecej
              patologii anizeli zalonowe rozmowy przed kamera lub w zamknietym gronie pod
              egida pana prezydenta.

              JZ
              • Gość: B.T., Zabrze Nie zmieściło sie w tytule: 1975 rok, a tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 21:16
                ... bardzo chciałem zmieścić. Nawet spacji nie dałem. Coś za bardzo silisz się
                z wymyslaniem swych argumentów.

                Pozdrawiam
                dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
    • Gość: itakdalej Co można zrobić - pewien pomysł a la 4 czerwca 89 IP: *.chello.pl 01.03.04, 21:22
      Bezczelność niektórych profesorów przechodzi ludzkie pojęcie. Ich zdaniem
      wszystko w tym kraju schodzi na psy - poczynając od szkół podstawowych i
      średnich, poziomu studentów, doktorantów, a potem większości ich
      współpracowników. Tylko jedna grupa jest wspaniała i na coraz wyższym poziomie -
      oni sami. To trochę dziwne, że tacy geniusze wyhodowali tyle sfrustrowanego
      bydła z jakimiś pretensjami. To oni wcześniej to bydło pozatrudniali do
      prowadzenia najtrudniejszych zajęć ze studentami i po parę rzeczy z nim
      napisali. Jest to żałosne, wychodzi cała małość ludzka.

      Ale można już teraz trochę napsuć krwi tym łotrom - przy okazji wyborów do KBN.
      Ponieważ pierwsza tura była farsą, nie mającą nic wspólnego z wolnymi wyborami,
      proponuję teraz postąpić w następujący sposób:
      1) Skreślić wszystkich tych dziadów, których zgłosiliśmy pod przymusem w I
      turze
      2) W II turze kierować się przy głosowaniu dorobkiem naukowym według kryteriów
      zachodnich, tzn. samodzielnymi publikacjami w czasopismach z listy
      filadelfijskiej lub książkami na Zachodzie.

      Niewiele to zmieni, ale może wyeliminuje się przynajmniej największych buców.
    • szpati Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 01.03.04, 21:34
    • Gość: B.T., Zabrze Nawiąże współpracę z autorami publikacji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 22:33
      ... celem wspólngo rozwoju opublikowanych wyników badań w kierunku opracowania
      technologii, wdrożenia technologii do produkcji przemysłowej i wzięcia za to
      wdrożenie pieniędzy na dalsze badania.
      Dziedziny: chemia (wszystkie gałęzie), aparatura pomiarowa w zakresie pomiarów
      chemicznych i fizycznych, urządzenia przemysłowe dla przemysłu chemicznego i
      pokrewnych itp.

      Z poważaniem dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
    • Gość: ToJa A juz najlepsza jest FNP - ta to powinni pogrzebac IP: *.tulane.edu 02.03.04, 05:54
      Program NESTOR

      Program jest adresowany do wybitnych, emerytowanych, lecz nadal aktywnych
      zawodowo uczonych polskich, którzy chcieliby przez pewien czas pracować w
      wybranej krajowej placówce naukowej znajdującej się w innym mieście,
      jednocześnie zaś nie są zatrudnieni na więcej niż ½ etatu. Celem programu jest
      wykorzystanie potencjału intelektualnego emerytowanych naukowców oraz
      aktywizacja wymiany idei i wiedzy pomiędzy różnymi ośrodkami badawczymi w kraju.

      Aby umożliwić taką wymianę, Fundacja będzie finansować wyjazdy emerytowanych
      uczonych – na okres nie dłuższy niż 4 miesiące – do placówek, które posiadają
      prawo nadawania stopnia doktora. Celem wyjazdu powinno być prowadzenie pracy
      naukowej, seminariów, wykładów, udzielanie konsultacji itd.

      O sfinansowanie pobytu uczonemu powinna wystąpić jednostka zapraszająca, w
      uzgodnieniu z osobą zainteresowaną. We wniosku, oprócz życiorysu kandydata wraz
      z listą jego najważniejszych publikacji z ostatnich 5 lat, powinno znaleźć się
      uzasadnienie celowości jego zaproszenia potrzebami i oczekiwaniami lokalnego
      środowiska naukowego oraz program pracy uczonego w danej placówce. Strona
      goszcząca zobowiązana jest do pokrycia kosztów zakwaterowania osoby zapraszanej.

      Wysokość stypendium wynosi 5000 zł miesięcznie.
      • Gość: Schopenhauer o dyskusji na forum IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 02.03.04, 09:01
        Nieliczni, którzy są zdolni do wydawania własnych sądów, muszą teraz milczeć;
        ci zaś, którym wolno mówić -to ludzie niezdolni do własnego zdania i własnego
        sądu, którzy są tylko echem cudzych poglądów; tym gorliwiej jednak i tym
        fanatyczniej ich bronią. Nienawistny jest im bowiem każdy myślący inaczej, i to
        nie tyle z powodu
        odmiennego poglądu, ile z powodu zuchwalstwa, jakie wykazuje wypowiadając
        własne zdanie; rzecz taka im się nigdy nie zdarza i w gruncie rzeczy są tego
        świadomi. Krótko mówiąc, bardzo mało ludzi umie myśleć, ale jakiś pogląd chce
        mieć każdy.

        Artur Schopenhauer
        – Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów
        • Gość: khmara Sowietyzacja umysłów IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 11:04
          Nie zgadzam się z dr. Wieczorkiem.

          Ale jest on jedyną osobą (poza prof. Urbańczykiem), która na tym forum
          występuje pod swoim nazwiskiem i to szanuję.

          Wielu dyskutantów przyznało się już, że za nic nie ogłosiłoby wyznawanych tutaj
          poglądów publicznie, pod swoim nazwiskiem (ja też nie). A ISTOTĄ DYSKURSU
          AKADEMICKIEGO JEST JAWNOŚĆ I WOLNOŚĆ GŁOSZENIA RÓŻNYCH POGLĄDÓW. I to jest
          najlepszy obraz nauki polskiej A.D. 2004 - strach. Młodą nauką polską, której
          przedstawiciele wypowiadają się na tym forum rządzi strach. To nazywam
          sowietyzacją umysłów.
          • Gość: matematyk Re: Sowietyzacja umysłów IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 02.03.04, 13:03
            Ja tam swoje poglądy głoszę i pod nazwiskiem, jak mnie kto pyta (ale nikt mnie
            akurat o zarządzanie nauką w Polsce na co dzień nie pyta, co i lepiej, dla mnie
            i dla nauki). Rzecz w tym, że wypowiadając swoje poglądy tu na forum, pod
            nazwiskiem i afiliacją, mógłbym sprawić wrażenie, iż wyrażam opinię niejako
            oficjalnie, czy wręcz w imieniu zatrudniającej mnie instytucji, co byłoby
            nieuprawnione (moja wiedza matematyczna nic nie wnosi do meritum dyskusji;
            zaznaczam, że jestem matematykiem, bo matematyka istotnie jest w nieco innej
            sytuacji niż np. biochemia). Niech już te moje poglądy, dobre czy złe, bronią
            się same, podobnie jak i poglądy innych dyskutantów. Dostrzegam w tym raczej
            pewien intelektualny komfort, a nie niedogodność. Swoją drogą, jak ktoś bardzo
            się przypnie, to pewnie będzie w stanie ustalić, kim jestem, bo przecież nie
            loguję się z kawiarenki internetowej - tylko po co? Wyszydzić to, co piszę,
            można z powodzeniem i bez tej wiedzy, z czego jak widzę już wiele osób
            skorzystało (no i dobrze).

            Sowietyzacji dopatrywałbym się raczej w żądaniach zniesienia hierarchii w nauce.
            Weźmy choćby Francuzów, którzy to przerabiali w 1968 roku, usuwając
            tzw. "mandarynów" z uniwersytetów i zrównując studentów z wykładowcami. I co,
            dużo z tego zostało? Jeśli ktoś myśli, że w Ameryce nie ma hierarchii na
            uniwersytetach, walk frakcyjnych czy klik, choćby przy recenzowaniu grantów, to
            jest bardzo, ale to bardzo naiwny. Jeśli ktoś sądzi, że w Ameryce nie ładuje
            się ogromnych pieniędzy w błoto (np. na fikcyjne programy edukacyjne), to
            znowuż wykazuje się naiwnością. Tyle, że tam na naukę, technikę itp. idzie tak
            dużo pieniędzy (choćby na import wykształconych naukowców z całego świata), że
            i to marnotrawstwo za bardzo nie przeszkadza.

            Jeszcze w kwestii głównej (tym razem krótko, żeby wszyscy zrozumieli :)

            Poprawa - KBN przyznaje pieniądze na badania statutowe zliczając publikacje z
            placówek naukowych. Za gnioty w pisemkach pseudonaukowych punktów nie ma lub
            bardzo mało. Naprawdę widać, gdzie coś się naprawdę robi, a gdzie udaje naukę.

            Pogorszenie - naprawdę obsuwa się poziom oświaty (także na uniwersytetach, w
            końcu przejmujemy absolwentów ze szkół średnich). Reforma "gimnazjalna" raczej
            pogorszy sytuację. Nie wiem, czy można tu coś poradzić inaczej niż oferując
            dobrym absolwentom uczelni godziwe pensje nauczycielskie (chyba, że wrócimy do
            nakazów pracy).

            • Gość: khmara Re: Fantazje Matematyka IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 21:23
              Gość portalu: matematyk napisał(a):

              > Ja tam swoje poglądy głoszę i pod nazwiskiem, jak mnie kto pyta (ale nikt
              mnie
              > akurat o zarządzanie nauką w Polsce na co dzień nie pyta, co i lepiej, dla
              mnie
              >
              > i dla nauki).

              Co to, to zgoda.

              > Pogorszenie - naprawdę obsuwa się poziom oświaty (także na uniwersytetach, w
              > końcu przejmujemy absolwentów ze szkół średnich). Reforma "gimnazjalna" raczej
              > pogorszy sytuację. Nie wiem, czy można tu coś poradzić inaczej niż oferując
              > dobrym absolwentom uczelni godziwe pensje nauczycielskie (chyba, że wrócimy
              do
              > nakazów pracy).
              >
              Masz dzieci w szkole, czy znowu fantazjujesz?
          • Gość: jw SENS NIE MA SENSU IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 02.03.04, 13:03
            Khmara i nie tylko khmara jest jak większośc za na nawet przeciw. Mimo,ze się
            zgadza to się nie zgadza. Mowi o sowietyzacji ale jest przeciwko takiemu
            mowieniu. Jest za jawnością ale za utajnianiem. Tak rozumiem jej wypowiedzi, i
            nie tylko jej.
            Pisze np. 'JZ ma rację, chcąc przeszczepić do polskiej nauki rynkowy system
            amerykański. , ale nie zgadza się z Wieczorkiem, który pisze o tym wielokrotnie
            w prasie i na forach, i w tekście Dokąd zmierza nauka i edukacja ( wraz z
            Wójcikiem' ) ktorego Redakcja papierowej GW nie chciala (bo sie polityka
            naukową nie zajmuje).
            Zgoda lub niezgoda nie ma charakteru merytorycznego tylko personalny. Inni
            pałaja wręcz nienawiścią do jw pisząc, że jego poglądy sa nie do przyjęcia w
            przeciwieństwie do poglądow Wojcika, ktore tymczasem sa b. podobne, a w części
            wspolnie prezentowanej - tożsame. Przecież to nie jest sowietyzacja tylko
            chyba schizofrenia.
            Słychać nawolywania o organizację stowarzyszenia ale jednocześnie przeciwko
            probom jego utworzenia. Stowarzysznie Osob Niechcących Wygłaszania Swych
            Poglądow Publicznie nie ma zadnego sensu. Ale slyszymy jak w piosence, że
            to 'sens nie ma sensu' i taka jest bezsensowana ta dyskusja w znacznej części
            tym niemniej wiele ona mowi o sytuacji nauki i edukacji w Polsce.
            • Gość: JZ Nauka =/= polityka IP: 146.21.1.* 02.03.04, 13:47
              Gość portalu: jw napisał(a):
              > Słychać nawolywania o organizację stowarzyszenia ale jednocześnie przeciwko
              > probom jego utworzenia. Stowarzysznie Osob Niechcących Wygłaszania Swych
              > Poglądow Publicznie nie ma zadnego sensu. Ale slyszymy jak w piosence, że
              > to 'sens nie ma sensu' i taka jest bezsensowana ta dyskusja w znacznej części
              > tym niemniej wiele ona mowi o sytuacji nauki i edukacji w Polsce.

              NAuka to nie polityka, dla mnie wazne jest wymyslenie lub nauczenie sie czegos
              nowego i ciekawego. Z przymusu mysle o zapewnienie sobie srodkow na to.
              Niekoniecznie w Polsce. I dlatego reforma polsieja nauki jest co najmniej
              trzeciorzenycm hobby.

              Z codziennej praktyki wiem wszakze co jest zle i potrafie to powiedziec tym co
              mydla oczy. Nie poswiece wszekze dla tego switego spokoju ani kariery wchodzac
              w jakies stowarzyszenia polityczne. Nie mam czasu. Nawet to forum jest sporym
              nadwyrezeniem dla mojego czasu.

              Dla Pana jak ktos wczesniej na tym forum wspomnial nie nauka jest trescia lecz
              wylacznie grzbietem na ktorym pan chce PAn wejsc do polityki. Wedlug mnie, tam
              jest juz dostacznie wielu ludzi - TRZEBA im tylko PATRZEC NA RECE. i zadac
              odpowiedzi na trudne pytania a nie mydlenia oczu. Ca jak najchetniej im
              zapewniam.

              W zadnym razie nie popre nikogo nowego kto chce wejsc do establishmentu nauki
              polskiej w oparciu o zadania rozliczania bledow historii! Bylo, minelo teraz
              czas zajac sie nowym!

              JZ
              • dinos88 Re: Nauka =/= polityka 02.03.04, 15:17
                Gość portalu: JZ napisał(a):

                > Gość portalu: jw napisał(a):
                > > Słychać nawolywania o organizację stowarzyszenia ale jednocześnie przeciwk
                > o
                > > probom jego utworzenia. Stowarzysznie Osob Niechcących Wygłaszania Swych
                > > Poglądow Publicznie nie ma zadnego sensu. Ale slyszymy jak w piosence, że
                > > to 'sens nie ma sensu' i taka jest bezsensowana ta dyskusja w znacznej czę
                > ści
                > > tym niemniej wiele ona mowi o sytuacji nauki i edukacji w Polsce.
                >
                > NAuka to nie polityka, dla mnie wazne jest wymyslenie lub nauczenie sie
                czegos
                >
                > nowego i ciekawego. Z przymusu mysle o zapewnienie sobie srodkow na to.
                > Niekoniecznie w Polsce. I dlatego reforma polsieja nauki jest co najmniej
                > trzeciorzenycm hobby.
                >
                > Z codziennej praktyki wiem wszakze co jest zle i potrafie to powiedziec tym
                co
                >
                > mydla oczy. Nie poswiece wszekze dla tego switego spokoju ani kariery
                wchodzac
                > w jakies stowarzyszenia polityczne. Nie mam czasu. Nawet to forum jest sporym
                > nadwyrezeniem dla mojego czasu.
                >
                > Dla Pana jak ktos wczesniej na tym forum wspomnial nie nauka jest trescia
                lecz
                >
                > wylacznie grzbietem na ktorym pan chce PAn wejsc do polityki. Wedlug mnie,
                tam
                > jest juz dostacznie wielu ludzi - TRZEBA im tylko PATRZEC NA RECE. i zadac
                > odpowiedzi na trudne pytania a nie mydlenia oczu. Ca jak najchetniej im
                > zapewniam.
                >
                > W zadnym razie nie popre nikogo nowego kto chce wejsc do establishmentu
                nauki
                > polskiej w oparciu o zadania rozliczania bledow historii! Bylo, minelo teraz
                > czas zajac sie nowym!
                >
                > JZ

                Na temat ostatniego zdania wypowiadałem sie juz wyżej, poniewaz sie ono
                powtarza, wiec i ja powtórze swoje wywody. Otóz ten tok rozumowania prowadzi do
                generalnego rozgrzeszania wszystkiego i petryfikacji burdelu, który w wielu
                miejscach (nie twierdze, że wszędzie!) jest. Ciagnąc to dalej należąłoby
                wypuścić z więzień łotrzyków, głosować na obecna koalicje, ale również np. olać
                WSZELKIE stopnie, tytuły i zasługi (to przeciez tylko BYŁO, a nie JEST) i np
                nie płacić Panu JZ emerytury (to BYŁO, a nie JEST). To bzdura, a problemem nie
                jest nawet to, ze sie ona pojawia, ale to, że nikt (może poza Wieczorkiem) na
                to nie reaguje. W ten sposób zajdziemy do dzungli. Chyba JZ wspominał coś o Tu
                i Teraz. Nie wiem jak bardzo jest to "TERAZ" rozciągliwe, ale obawiam sie, że
                nie uda się znaleźć dobrej granicy i skazani będziemy na totalną apatie, bo nie
                można niczego naprawiać (to tylko BYŁO) ani robić z myśla o przyszłości (tego
                jescze NIE MA). Przepraszam, jesli bede nieuprzejmy, ale to jakis OBŁĘD!!!.
                Jeśli sie myle, prosze wskazać błąd w tym rozumowaniu. (No chyba, że powiemy za
                Wolterem, że "co było, być musiało", dopowiemy kilka słow o braku wolnej woli -
                Schpenhauer sie kłania - i wszystko juz będzie mozna usprawiedliwić. Obłed
                też.).
                • Gość: JZ Prawda? Nie! - chodzi Ci o OSA,DZENIE i KARE! IP: 146.21.1.* 02.03.04, 17:20
                  Kopia odpowiedzi podanej wczesniej pt.
                  Prawda? Nie! - chodzi Ci o OSA,DZENIE i KARE!
                  --------------------------------------------------------------------------------
                  Gość portalu: jw napisał(a):
                  > Historia też jest finansowana ze środkow księgowanych po stronie wydatkow na
                  Swietnie! niech wiec zajmuja sie tym historycy a nie osobne finansowane z
                  budzetu urzady politycznie ustawionych prkuratorow!



                  > nauke. Rozumiem, że jesteście zwolenikami jedynie słusznych historii
                  > finansowanych z tych środkow (zlote księgi ) i to wam nie przezskzadza, Wasza
                  MAm w d... zloste ksiegi, zaslugi, tytuly itp. itd. chodzi mi o to aby
                  rosliczac tych, TU i TERAZ. A nie jakichs dziadkow albo urzadzac polowania na
                  czarownice bo ktos byl widziany na cmntarzu o polnocy!

                  > nienawiść skupia się na IPN bo istnieje możliwośc ujawniania prawdy, a to
                  > jest niebezpiczne.
                  Masz jeszcze jakies inne "genialne" obserwacje?


                  > To chyba nie jest podejście naukowe ? Tak nawet rzadko
                  > reaguja politycy SLD.
                  > Ja często mówię, ze beton akademicki jest trudniejszy do rozkruszenia niz
                  beton
                  >
                  > partyjny. Ten ostatni chyba był produkowany bez uzycia komputerow więc może
                  > mial więcej wad.
                  Wymyslaj sobie co tylko chcesz, ale w zadne zawolania polityczne o
                  rozliczanie przeszlosci JA nie wierze.

                  > Jak się komu nie podoba idea naszego stowarzyszenia to może sobie załozyć
                  > inne.
                  Uwazam ze idea jest dobra ale poswiecasz sie niewlasciwym bo malo
                  konstruktywnym celom. A rozlicza cie fakty ilosc osob ktore popieraja ten
                  program. Niestety poza trescia o naprawie nauki, za aspekty
                  historyczno.rozliczeniowe u mnie nie dostaniesz zadnych punktow. Staram sie
                  przekazac co ja mysle, mam nadzije ze sam potrafisz wyciagnac wnioski.

                  > Jest pluralizm bo beton partyjny jednak został rozkruszony, nadal jest jednak
                  > problem z betonem akademickim.
                  Jesl zbyt duzo pluralizmu tylko brak zasad, nawet w SLD... Miller mowi zeby nie
                  kradli a oni i tak kradna. Miller mowi zeby sie deklarowali a oni wystepuja z
                  parti. Ludzie sa WSZEDZIE tacy sami! I BYLI! I BEDA. Tworzmy mechanizmy
                  wyzwalajace w nas to co najproduktywniejsze to i teraz a nie tracmy czasu na
                  rozliczanie przyszlosci i decydowanie kto jest bliszy malpie a kto Adamowi.
                  jedyne do czego to prowadzi to ze potomni beda WAS rosliczac za polowania na
                  czarownice!

                  JZ




            • Gość: Khmara Re: SENS NIE MA SENSU IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 18:43
              Nie zgadzam się na lustrację jako sposób uzdrowienia nauki - niech to robi IPN,
              od tego jest. Głównym problemem nauki w Polsce dziś jest jej archaiczna
              struktura, faworyzująca lizusostwo i odtwórczość.
            • Gość: khmara Re: SENS NIE MA SENSU IP: *.icpnet.pl 06.03.04, 19:47
              Nie zgadzam się na czarne księgi, lustrację i upolitycznianie dyskusji. Co nie
              znaczy, że jestem za utajnianiem czegokolwiek. Fakty należy podać do publicznej
              wiadomości. A czy można komuś zadośćuczynić za 20 lat z życiorysu? Wątpię.

              Poza tym - odszczekuję...

              khmara

              P.S. Mój post o sowietyzacji dotyczył właśnie schizofrenii, która panowała za
              poprzedniego ustroju, kiedy myślało się jedno, a publicznie i pod nazwiskiem
              mówiło co innego. I taka schizofrenia nadal w polskim świecie naukowym panuje.
              Bo bez względu na to, kto rządzi, system się nie zmienił.
          • Gość: JZ Strach towarzyszyl nam od zawsze - i dobrze! IP: 146.21.1.* 02.03.04, 13:20
            Gość portalu: khmara napisał(a):
            > najlepszy obraz nauki polskiej A.D. 2004 - strach. Młodą nauką polską, której
            > przedstawiciele wypowiadają się na tym forum rządzi strach. To nazywam
            > sowietyzacją umysłów.
            sowietyzacja ma historie co najwyzej stuletnia... Strach byl od zawsze....
            Strach jest sila tak napedowa, jak i hamujaca, bywali tacy co skakali 2 metry
            wzwyz... i wcale nie byli olimpijczykami - po prostu gonil ich dostatecznie
            duzy pies. Adrenalina potrafi bardzo wiele!
            Nie wyglaszaj stwierdzen z etykietkami politycznymi ponad miare
            rzeczywistosci. No chba ze juz starasz sie o czlonkowstwo w IPNoNP...


            !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            Pytanie jest tylko jak tego uzyc konstruktywnie, a jak walczyc z destruktywna
            strona strachu.

            Te same czynniki strachu (utrata pracy, perspektyw, powazania lub przyjaciol)
            moga byc zarowna konstruktywne jak i destruktywne. KOnstruktywne sa jesli jesli
            jest mozliwosc awansu, utrzymania pracy lub znalezinia nowych znajomych.
            Destruktywne sa zas szczegolnie wtedy jesli brakuje pola do manewru. Wtedy
            rodza zgubne poczucie bezradnosci i apatie. TAk jest w przywalonej nadmiarem
            biurokracji, wymagan i uzaleznien personalnych polskiej rzeczywistosci.

            Ale nie jest az tak beznadziejnie:
            1) Obecnie mamy mozliwosc wypowiadania sie na takim forum jak gazeta, incognito
            wiec miare szczerze. Decydenci porzez prase nie moga juz naszego glosu
            ignorowac. Prasa zmusi ich do udzielenia odpowiedzi na najtrudniejsze pytania i
            w obecnych czasach ucieczki od prasy nie ma!

            2) Indywidualnie mamy mozliwosc wyyjscia z sytuacji, szczegolnie poprzez
            emigracje. Indywidualnie jest to rozwiazanie dobre ale Polske kosztuje ucieczka
            duzej grupy zdolnych ludzi.

            NIESTETY
            3) poki co w POlsce takiej mozliwosci mobilnosci nie ma. Jest zablokowana od
            wewnatrz sztywna procedura tzw. "kariery naukowej" polegajacej na zdobywaniu
            kolejnych papierowych odznaczen zmiast ciaglej oceny pracy. System ten
            skutecznie blokuje wszystkich ktorzy mysla inaczej niz establishement.
            Dodatkowo uniemozliwia powrot wartosciowych emigrantow do aktywnej kariery.
            (Nie mozwi o powrotach w wieku emerytalnym lub celem emerytowania sie).


            Wniosek)
            Nalezy uproscic "system" poprzez zmniejszenie formalnych
            wymagan/stopni/tytulow zwiazanych z uprawiamienm nauki. Docelowo zwiekszy to
            niezaleznosc i mobilnoac ideai i ludzi tak wewnatrz Polski jak i na zewnatrz,
            szczegolnie w kierunku "z powrotem"; w kierunku "wyjazd" zrobiono co mozna aby
            mlodych i klopotliwych sie pozbyc! Nalezy uniemozliwic umacnianie sie
            luminarzy polskiej nauki na szancach wiekuistych uprawnien i tytulow
            niekomaptybilnych z zadnym z otaczajacych krajow i nie bedacych w zadnym
            stopniu odbiciem ich obecnej wartosci. Emigranci tez moga powrocic! Ale potrzba
            marchewki zaleznej od jakosci pracy a nie _wylacznie_ klod pod nogami!

            JZ
            • Gość: khmara Re: Strach, feudalizm, mobbing IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 19:19
              Gość portalu: JZ napisał(a):

              > sowietyzacja ma historie co najwyzej stuletnia... Strach byl od zawsze....
              > Strach jest sila tak napedowa, jak i hamujaca, bywali tacy co skakali 2 metry
              > wzwyz... i wcale nie byli olimpijczykami - po prostu gonil ich dostatecznie
              > duzy pies.

              Sowiety wyrosły wprost z feudalizmu, a ten wciąż jeszcze mamy. A dobry szef ma
              haka na każdego - wtedy można rządzić i rządzić...

              Zamiast chwalić strach jako źródło motywacji do pracy naukowej, poczytaj o
              mobbingu na UMCS na stronach lokalnych GW. Sprawa jednostkowa, tak mogło być,
              ale nawet jeżeli prawda i tak nic się nie da udowodnić. Dlatego, że w
              feudaliźmie, jak ktoś stracił przychylność swojego pana, to w zależności od
              stanu mógł, albo zostać rycerzem-rabusiem, albo dziadem wędrującym od wsi do
              wsi. A w ustroju sowieckim raz wypowiedziana nieprawomyślna opinia oznaczała
              rozstrzelanie winowajcy i gułag dla całej rodziny. To właściwie chcesz mieć tu
              rynek czy Koreę Północną? Ja wolę bać się zewnętrznej anonimowej oceny niż
              jednej konkretnej osoby, która może mi nasmrodzić.

              >
              > Decydenci porzez prase nie moga juz naszego glosu
              > ignorowac. Prasa zmusi ich do udzielenia odpowiedzi na najtrudniejsze pytania
              >


              Taaak? No to poczekaj, aż projekt ustawy trafi pod obrady parlamentu. Jakoś nie
              znam żadnej grupy nacisku, która zechciałaby w tej sprawie zająć stanowisko. I
              Nie znam nikogo, kto chciałby zabrać głos publicznie w kwestii urynkowienia
              nauki, choćby anonimowo, poza zgromadzonymi na tym forum. A najbardziej boję
              się kolejnego biurokratycznego gniotu, który ma załatwić komuś więcej kasy i
              lepsze układy, i odgonić od koryta potencjalną konkurencję (w kraju i za
              granicą).

              (Zgoda, trochę przesadzam z sowietyzacją)
              • Gość: JZ Re: Strach, feudalizm, mobbing IP: 146.21.1.* 02.03.04, 19:47
                > (Zgoda, trochę przesadzam z sowietyzacją)
                :-)

                > ale nawet jeżeli prawda i tak nic się nie da udowodnić. Dlatego, że w
                > feudaliźmie, jak ktoś stracił przychylność swojego pana, to w zależności od
                > stanu mógł, albo zostać rycerzem-rabusiem, albo dziadem wędrującym od wsi do
                > wsi.
                No to teraz mozesz albo wyemigrowac do zagranicznego osrodka naukowego albo
                zajac sie "sprowadzaniem" samochodow. ;-)

                --------------------------------
                A tak naprawde to wiem. Ja siedzie sobie w Szwecji, mam cieplo i swiatlo w
                pracy, wlasny komputer, drukarke, papier do tej drukarki i toner
                magicznie "wyrastaja" na polce w skladziku kolo sekretariatu.
                Ty siedzisz w Polsce - ja tez tam siedzialem i stad wiem skad sie bierze ta
                roznica w spojrzeniu... ja tez mialem w oczach wscieklosc i bezradnoac.

                Ale jednego sie nauczylem - mimo ze latwiej byc optymista z pelnym brzuchem,
                to bez wzgledu na wszystko nie wolno dawac sie pesymizmowi i poczuciu
                beznadziejnosci.

                Z bezspornych faktow na polepszenie humoru: Polska nie jest korea, nie ma
                komunizmu, za poglady nie rozstrzeliwuja, sa opcje, jest wolna prasa, jest
                mozliwosc wykrzyczenia sie i decydenci sluchaja... przynajmniej wtedy gdy
                musza. wiec TRZEBA ich zmusic.

                Pozostaje mi zyczyc ci pelnego brzucha rowniez w RP, szczerze i bez
                patronizacji! Zreszta sobie tego tez zycze.

                JZ


                • Gość: khmara Re: Feudalizm, etc. IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 21:10
                  Gość portalu: JZ napisał

                  Ty siedzisz w Polsce - ja tez tam siedzialem i stad wiem skad sie bierze ta
                  > roznica w spojrzeniu...

                  ;)

                  To daj na mszę, żeby ten rząd upadł ZANIM prawo o szkolnictwie wyższym jeszcze
                  bardziej POPSUJE. Bo inaczej św. Układ okopie się tak, że dla nas zostaną tylko
                  dymiące zgliszcza.
          • wari Re: Sowietyzacja umysłów 06.03.04, 00:18
          • wari Re: Sowietyzacja umysłów 06.03.04, 00:25
            Gość portalu: khmara napisał(a):

            > Nie zgadzam się z dr. Wieczorkiem.
            >
            > Ale jest on jedyną osobą (poza prof. Urbańczykiem), która na tym forum
            > występuje pod swoim nazwiskiem i to szanuję.
            >

            Ale mi "wyczyn". Posiadanie habilitacji w Polsce to tak jak nabycie
            anonimowości. Ktoś z tytułem profesora belwederskiego staje się de facto
            anonimowy tzn. nie ponosi kompletnie żadnych konsekwencji swoich wypowiedzi.
            Prof. Urbańczyka zatrudnia prezez PAN, takich ludzi się nigdy nie zwalnia. W
            odróżnieniu od adiunktów czy, nie daj Boże, asystentów. Nie wymagajmy od ludzi
            bohaterstwa...
      • Gość: B.T., Zabrze Kto ma niby finansować te konsultacje publicysty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 10:56
        Możesz mi powiedzieć, kto ma finansować te konsultacje tych godnych swego wieku
        publicystów (majacych dużo publikacji w ostatnich 5 latach)? I drygie pytanie,
        skąd fundacja NESTOR bierze pieniadze na swą działalność?
      • Gość: khmara Re: A juz najlepsza jest FNP - ta to powinni pogr IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 11:11
        Zwróć uwagę na potrzeby "lokalnej społeczności", która ma wystosować
        zaproszenie, a ma prawo doktoryzowania. Znowu ktoś sobie załatwił geszeft.
    • hel0 Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 02.03.04, 13:55
      Fundacja Nauki Polskiej - powstala po to aby w niejawny sposob
      finansowac "kolesi", choc tak na prawde dydsponuje publicznymi pieniedzmi, ale
      o czywiscie nie ma obowiazku, ani ochoty jawnie wystepowac dlaczego cos odwala,
      a cos akceptuje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka