Gość: wiktor IP: *.amwaw.edu.pl 26.02.04, 18:20 i co Gazeta Wyborcza nie ma dostępu do polskich danych za rok 2002 i 2003? Biedactwa. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: BANG Re: Polska zaniedbuje naukę i technikę... IP: 129.81.192.* 26.02.04, 18:41 Smutne ale prawdziwe... Bez istotnego postepu naukowo-technicznego Polska bedzie wciaz grala w najnizszej lidze europejskiej! p.S. To takze smutne, iz wiekszosc politykow rzadzacych przez ostatnie lata w Polsce woli inwestowac w zabawki militarne (typu samoloty F-160 nizli rozwoj naukowo-techniczny... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lange Re: Polska zaniedbuje naukę i technikę IP: *.internode.on.net.au 26.02.04, 23:08 tez mi nowina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: HAL9000 Re: Polska zaniedbuje naukę i technikę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 00:24 To już chyba taka norma... Problemowi "przyszedł _korupcyjny_ Rywin do _cnotki_ Michnika - tak z nudów..." GW poświęci metry papieru. Jak najdalej od obiektywizmu. A to przecież problem _zaledwie_ milionów $. Długofalowe konsekwencje zarówno działań "komuchów" jak i "solidaruchów" komentowane są wielce zawoalowanymi tekstami - a przecież to kłopoty na POKOLENIA ! No ale GW ma odwagę stanąć okoniem lokalnemu sqrwysynowi (nawet posłowi); idiotyzmom znacznie większego kalibru jest w stanie powiedzieć jednynie "a, fe !". OpinioTFUrczy dziennik ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lange Re: Polska zaniedbuje naukę i technikę IP: *.internode.on.net.au 26.02.04, 23:21 jak widac z zalaczonych diagramow, nie ma bezposredniej korelacji miedzy nakladami a udzialem zaawansowanych technologii w exporcie. Autor artykulu ograniczyl sie do przytoczenia danych, a wiadomo ze wiekszosc ludzi nie trawi statystyki, wiec caly artykul jest warty tyle ile bajty ktore zajmuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tempus Re: Polska zaniedbuje naukę i technikę IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.04, 23:49 Nie ma czemu się dziwić. A bedzie jaszcze gorzej, jeżeli w szkołach jest więcej godzin nauk religii watykańskiej niż informatyki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: HAL9000 Re: Polska zaniedbuje naukę i technikę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 00:07 No i co się czepiasz ? Nauka watykańska to inwestycja w życie wieczne a reszta to jedynie wyrzucanie czasu i pieniędzy na kilkadziesiąt lat życia doczesnego. Ciekawe, kto pierwszy uświadomi sobie, że żyjący - już - wiecznie, nie odprowadzają podatków :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yurek Re: Polska zaniedbuje naukę i technikę IP: 81.205.65.* 27.02.04, 00:10 A czego nie zaniedbuje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: "naukowiec" wielka mi nowina IP: *.mim.pcz.czest.pl 27.02.04, 07:08 przytoczone dane swiadczą niestety i śmiertelnym wręcz stanie nauki. z takim finansowaniem mozna jedynie myslec o paierze do drukarki, a nie o zakupach apratury i budowaniu technologii. ale neistety buzo środków mozna wykorzystać lepiej... przypomnijmy artukyłu o starej gwardiii. boli, ale to niestety jest prawdą. gdyby tylko była inna praca... Odpowiedz Link Zgłoś
nauka_polska apel o konstruktywne dazenie do zmiany 01.03.04, 04:22 powtarzam tutaj opinie podpieta pod artykul prof. Urbanczyka jako 224 z nadzieja, ze moze w tym miejscu znajdzie szerszy wydzwiek zrobmy cos zamiast tylko dyskutowac ----------------- Apel o dzialanie pozytywne Drogie kolezanki i koledzy, ktorym lezy na sercu dobro nauki polskiej. Media slusznie zarzucaja nam, ze sami tylko narzekamy, a nasze frustracje (nawet uzasadnione) wyladowujemy w niewybrednym jezyku dyskusji internetowych. Oj wstyd! Na nasze usprawiedliwienie podaje - wiekszosc (na szczescie nie cale) srodowiska jest zdemoralizowana, ustawiona, pozoruje dzialania naukowe, studenci im tylko przeszkadzaja i zajmuja czas, ktory mogliby poswiecic na zarabianie pieniedzy lub intrygi i dyskusje majace jeden nadrzedny cel - zachowanie przywilejow i nie dzielnie sie nimi z innymi. Oczywiscie mamy "demokracje", czyli przy pierszym ujawnieniu naszych nazwisk i probie pozytywnej dzialalnosci zostaniemy "demokratycznie" wykluczeni ze srodowiska, a nasze kariery naukowe w Polsce beda zakonczone. Mozemy jednak nie byc bezradni jezeli droga Czwarta Wladzo nam pomozesz! Propnuje GW i nam wspolna akcje: NAUKOWIEC Z KLASA!!! Na czym miala by ona polegac? Przyjmijmy dwa nastepujace aksjomaty: 1. Nauka jest swiatowa i zadna dzialalnosc nie moze byc uznana za naukowa, jezeli jej wyniki nie sa opublikowane w recenzjonowanych czasopismach (na poczatek przyjmijmy z listy filadelfijskiej). Wyniki do szuflady lub nieopublikowane po angielsku uwazamy za brak wynikow (wyjatkiem filologie, etc..) 2. Naukowiec z klasa zna "the state of the art" w swojej dziedzinie i uczestniczy w jej rozwoju - proste kryterium to liczba zagranicznych cytowan jego poszczegolnych publikacji. Nie sa to idealne kryteria i wymagania ilosciowe i jakosciowe beda sie zmienialy w zaleznosci od dziedziny, ale czolowka swiatowa je stosuje jako podstawowe, wiec i nas winny obowiazywac. Co mozemy zrobic i to juz w ramach obecnych przepisow, przy zalozeniu, ze srodowisko naukowe po 1989 roku skutecznie udowodnilo, ze nie jest w stanie wypracowac jakichkolwiek etyvcznych standartow i ich przestrzegac, a co dopiero sie zreformowac? To proste! Wystarczy publikowac informacje z SCI (Scientific Citation Index) w prasie. My je dostarczamy dziennikarzom, a oni je publikuja, najlepiej bez wiekszych komentarzy, bo szczerze to media "nie czuja tematyki"... Jakie informacje? I. Wkrotce maja sie odbyc wybory do KBNu; w internecie pojawily sie juz listy kandydatow. Zgodzili sie kandydowac by pozniej nas oceniac i decydowac ktore projekty naukowe zasluguja na wsparcie finansowe. Pokazmy spoleczenstwu, czy osoby dzielace ich pieniadze istnieja w nauce swiatowej (cytowania!!!!). Sadze optymistycznie, ze ewentualny pregierz spoleczny moze powstrzymac pewne srodowiska przed "demokratycznym" zglaszaniem kandydatow, ktorzy sa "naukowymi zerami" ale za to maja tym srodowiskom zapewnic "dostep do pieniedzy". Apeluje o jak najszybsze dzialanie, bo kadencja trwa kilka lat... II. Przygotujmy sie merytorycznie do dyskucji o profesurze belwederskiej. Drodzy dziennikarze, od tego momentu nowo mianowani profesorowie sa na cenzurowanym. Wraz z lista mianowan publikujcie informacje o kazdym profesorze ile jego prac i ile razy bylo cytowanych za granica - to jedyna metoda by zmusic czlonkow CKK do uwzgledniania tylko swiatowego dorobku naukowego i odrzucenia dzialalnosci pozorowanej kandydatow. Docelowo takiej weryfikacji opini publicznej winni byc poddani wszyscy profesorowie belwederscy mianowani po 1990 r. czyli od momentu otwarcia Polski na swiat i powszechnego dostepu do literatury swiatowej (internet). III. Apelujmy o koniec "psucia srodowiska". Od tego momentu nie powinno byc podpisanego ani jednego bezterminowego kontraktu z osoba, ktora nie ma swiatowego dorobku naukowego. Ci ktorzy "zalapali sie" do systemu w ostatnich latach ze wzgledow poza merytorycznych najdluzej beda go psuli i najbardziej sa zainteresowani w zachowaniu status quo... IV. Konkursy na cenzurowanym. Droga Gazeto udostepnij "odrobinke" miejsca w poniedzialkowym dodatku na bezplatne publikowanie informacji o otwartych konkursach na wszystkie stanowiska by przerwac (przynajmniej utrudnic) ich "ustawianie". Obecnie sa one oglaszane cichcem na uczelniach, w jednej gablocie, skutecznie blokujac mobilnosc kadry. Najlepiej gdyby rektorzy jako zasade przyjeli, ze sami przesylaja informacje gazecie; jezeli sie nie zgodza to znaczy, ze konkursy sa ustawiane i my musimy je wyluskiwac i podawac do wiadomosci. Dziennikarze mogliby tez zaproponowac rektorom oglaszanie wynikow, tzn podawanie zwyciezcy i porownania jego dorobku naukowego z odrzuconymi osobami w mysl kryteriow SCI (przynajmniej w gazecie uczelnianej lub w internecie). Regula winno byc, ze konkurs jest otwarty do znalezienia przynajmniej jednego kandydata spelniajacego warunek SCI. Ten ostatni punkt jest moze najwazniejszy jako pierwszy krok do zmiany sytuacji w polskiej nauce (rozbicie ukladow i koterii) przez wymuszenie rotacji kadry naukowej. W ramach obecnych przepisow juz jest to mozliwe - pod warunkiem, ze bedziemy miec prawdziwe konkursy. Obecnie, wiekszosc jest oglaszanych na konkretnego kandydata i zgloszenie sie osoby trzeciej praktycznie oznacza dla niej smierc naukowa w konkretnym srodowisku - jest odbierane przez potencjalnego szefa wrecz jako policzek!!! Na koniec krotki komentarz do opinii prof. Urbanczyka : " Uwazam habilitacje za jedna z ostatnich barier, ktore bronia naszej nauki przed zalewem wzajemnie sie wypierajacej bylejakosci". Taka opinie mozna bardzo czesto uslyszec w srodowisku i to od osob o znaczacym dorobku, ktore szanuje. Nic bardziej blednego. W srodowiskach bylejakich, z ktorymi prof. tak bardzo chcialby walczyc, habilitacja jest ostatnia barykada przed zmianami, narzedziem, ktore pozwala trzymac w szachu tych, ktorzy mogliby ta bylejakosc zweryfikowac po blyskotliwych doktoratach i kilku modelowych postdocach w stylu anglosaskim (zakladajac, ze nie wyemigruja za ocean). Panie Profesorze doceniam wiele zdan z Panskiego artykulu, ale Pan jako pracownik PAN ma wykupiona subskrybcje dostepu do SCI - wystarczy kilka stukniec w klawiature i juz wiadomo Who is who? Przynajmniej to jest moja metoda postepowania (nauki techniczne). Chyba nie podejmie sie Pan przekonywania mnie i czytelnikow, ze posiadanie tytulu dr hab. jest bardziej wiarygodna informacja o pozycji danej osoby w nauce swiatowej? Otoz Panie Profesorze proste kryteria odroznienia nauki od bylejakosci i pozoranctwa istnieja i sa w swiecie stosowane. W Polsce nie stosuje sie ich z podstawowego powodu - wiekszosc namaszczonego przez CKK grona doktorow habilitowanych i profesorow belwederskich, by ich po prostu nie spelnila (starsze pokolenie nie z wlasnej winy tylko uwarunkowan historycznych), w szczegolnosci w naukach technicznych. Na koniec ze swej strony deklaruje pomoc Gazecie i kazdej innej prasie w dostarczaniu obiektywnych informacji ze swiatowych baz naukowych i wierze, ze na apel dziennikarzy moglo by sie zglosic wiecej osob pod warunikiem zachowania pelnej anonimowosci - nikt nie jest samobojca... Odpowiedz Link Zgłoś