rumcajs.68
14.10.10, 14:23
Hmm... Może to, co napiszę, nie będzie dotyczyło ściśle tematu artykułu, ale wydaje mi się, że warto to napisać w tym miejscu. Czy pani Margita pisze artykuły dziennikarskie dla dorosłych, wykształconych ludzi, czy też zajmuje się popularyzacją nauki wśród dzieci z przedszkola? Czytając jej teksty, od dłuższego czasu mam wrażenie, że to drugie. Zastanawiam się tylko, czy wynika to z faktu, że ma tak niskie mniemanie na temat nie tylko wiedzy naukowej, ale wręcz umiejętności rozumienia prostych tekstów przez czytelników GW, czy też po prostu odzywa się także w tym miejscu jej instynkt macierzyński? Tak czy siak, może pani Margita powinna zmienić miejsce pracy na bardziej odpowiadające jej preferencjom (przedszkole? szkoła podstawowa? jakieś czasopismo popularnonaukowe dla dzieci?)? Nie wiem, jak innych, ale mnie jej infantylny, "obrazowy" język bardziej zniechęca do czytania artykułów niż zachęca. Czy naprawdę nie da się bez tych poetyckich tłumaczeń przekazać wiedzy naukowej, a da się wytłumaczyć np. sprawy polityki, ekonomii, gospodarki czy kultury?