Dodaj do ulubionych

Nauka a wiara

IP: *.e-loko.pl 12.04.04, 12:36
Prawdziwy naukowiec nie moze wierzyc w Boga, bo jak uwierzy w jedno (Boga),
to pozniej uwierzy i w krasnoludki, i w tzw. niepokalane poczecie itp. itd.
Wniosek: prawdziwy naukowiec musi byc ateista, bowiem nauka nic nie przyjmuje
na slepa wiare, a nie da sie oddzielic "prywatnej' (religijnej)
i "oficjalnej" (racjonalnej, a wiec areligijnej) osobowosci naukowca. A wiec
kazdy naukowiec, ktory deklaruje wiare, to zwykly szarlatan... :(
Obserwuj wątek
    • witekjs Re: Nauka a wiara 12.04.04, 18:13
      Prawdziwy naukowiec nie powinien, w takim razie być również ateistą.
      Z całą pewnością takim wojujacym, nawołujacym do "jedynej prawdy".
      To też wiara...

      Witek
      • Gość: stop Re: Nauka a wiara IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.04, 21:29
        Też się pod tym co piszesz - podpisuję. Dobrym przykładem naukowego dystansu do
        wyznawanej wiary są prace Michała Hellera. Obiektywnie opisuje prezentowane
        teorie,nawet te,które są sprzczne z jego światopoglądem.
        Co do wiary w nauce: czyż założenie "a priori", tak długo jak nie zostanie
        potwierdzone lub obalone, nie jest wiarą?

        • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: 195.116.92.* 13.04.04, 11:29
          Ksiadz-naukowiec to klasyczny oxymoron, bowiem mozna byc albo ksiedzem, albo
          naukowcem: tertium non datur... :( Przeciez on musi miec chyba rozdwojenie
          jazni (nie mylic ze schizofrenia), aby byc jednoczesnie ksiedzem i
          naukowcem... :( Inaczej ksiadz bedzie szukal Boga, naukowiec zas prawdy
          obiektywnej, i dojdzie do choroby umyslowej, tym razem, niestety,
          schizofrenii...;(
          • Gość: stop Re: Nauka a wiara IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.04, 15:28
            Mylisz "osobowośc wieloraką" z otwartościa na inne hipotezy i umiejętnościa
            zapoznania sie z argumentami prezentowanymi przez oponentów,
            a wrzaskliwy fanatyzm z umiejętnościa racjonalnej obrony swojej tezy.
            Z pracami M.Hellera pewnie się nie zapoznałeś, ale za to masz już
            gotową "naukową" opinię na ich temat i stan umysłu autora.
            Do schizofrenii nie dojdzie, o to się nie martw.
            Mieszasz dwa pojęcia - fakt, że możemy konstruować teorie naukowe pomagające
            nam oddziaływać na świat i w jakiś tam sposób tłumaczyć sobie jego
            działanie ,nie odwołując się przy tym do pojęcia się do "Bóg", nie oznacza
            automatycznie dowodu na nieistnienie Boga,tym samym nie ma sprzeczności.
            Bardzo chcę zobaczyć kogoś, kto udowodni nieistnienie Boga zgodnie
            z "naukowymi" zasadami.



            • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:37
              Gość portalu: stop napisał(a): Mylisz "osobowośc wieloraką" z otwartościa na
              inne hipotezy i umiejętnościa zapoznania sie z argumentami prezentowanymi przez
              oponentów, a wrzaskliwy fanatyzm z umiejętnościa racjonalnej obrony swojej
              tezy.
              - Wyjasnij dokladniej, o co ci chodzi...

              Z pracami M.Hellera pewnie się nie zapoznałeś, ale za to masz już
              gotową "naukową" opinię na ich temat i stan umysłu autora.
              - Po prostu nie uznaje za autorytet kogos, kto ma umysl zatruty nieracjonalnymi
              bredniami i jest wyznawca absuradalnej, nielogicznej religii, czyli zbioru
              zabobonow zwanym chrzescijanstwem...

              Do schizofrenii nie dojdzie, o to się nie martw.
              - Nie dojdzie tylko dzieki niskiemu IQ tego xiedza...

              Mieszasz dwa pojęcia - fakt, że możemy konstruować teorie naukowe pomagające
              nam oddziaływać na świat i w jakiś tam sposób tłumaczyć sobie jego
              działanie ,nie odwołując się przy tym do pojęcia się do "Bóg", nie oznacza
              automatycznie dowodu na nieistnienie Boga,tym samym nie ma sprzeczności.
              - To po co ten Bog, jakie jego miejsce i rola?

              Bardzo chcę zobaczyć kogoś, kto udowodni nieistnienie Boga zgodnie
              z "naukowymi" zasadami.
              - Prosze bardzo: uzyje tzw. brzytwy Ockhama: po co niepotrzebnie wprowadzac do
              nauki niedokladnie zdefiniowany i wewnetrznie sprzeczny byt zwany "bogiem",
              jesli bez niego wszystko da sie w nauce doskonale wyjasnic?
              • Gość: stop Re: Nauka a wiara IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.04, 20:24
                Czy napewno dobrze rozumiesz co to znaczy "nie mnożyć bytów ponad potrzebę"
                Fakt,że żadna teoria naukowa nie odwołuje się do pojęcia "Bóg" nie jest
                dowodem na nieistnienie. Przykład: to przez długie lata wystarczała fizyka
                klasyczna,a nie obserwowano zjawisk wykraczących poza tę teorię nie był
                dowodem,że fizyka kwantowa jest bzdurą.
                Nie baw sie brzytwą - bo się pokaleczysz. Ona wcale nie służy do
                udowadnianiania "nieistnienia" ale jest tylko pragmatycznym "sitkiem" które
                pozwala się skupić na teoriach,które wystarczająco dobrze tłumaczą obserwowane
                fakty.
                Jeżeli nie zetknąłeś się z nazwiskiem Heller to znaczy że twój kontakt z
                kosmologią jest baaardzo nikły.

                Co do osobowości wielorakiej (wielokrotnej) to spytaj jakiegokolwiek
                psychiatrę - temat "rzeka" i bardzo ciekawy ;)


                • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.e-loko.pl 17.04.04, 14:37
                  Gość portalu: stop napisał(a): Czy napewno dobrze rozumiesz co to znaczy "nie
                  mnożyć bytów ponad potrzebę" Fakt,że żadna teoria naukowa nie odwołuje się do
                  pojęcia "Bóg" nie jest dowodem na nieistnienie. Przykład: to przez długie lata
                  wystarczała fizyka klasyczna,a nie obserwowano zjawisk wykraczących poza tę
                  teorię nie był dowodem,że fizyka kwantowa jest bzdurą.
                  - Mylisz tu rozne rzeczy, a mianowice rozwoj nauki z wiara, ktora z definicji
                  jest statyczna (Bog, jakom istota absolutnie doskonala, nie moze sie ulepszac z
                  definicji) i nieracjonalna: CREDO QUIA ABSURDUM EST (Tertulianus)...

                  Nie baw sie brzytwą - bo się pokaleczysz. Ona wcale nie służy do
                  udowadnianiania "nieistnienia" ale jest tylko pragmatycznym "sitkiem" które
                  pozwala się skupić na teoriach,które wystarczająco dobrze tłumaczą obserwowane
                  fakty.
                  - A one sie daja wyjasnic bez potrzeby powolywania do istnienia bytu
                  zwanego "bogiem"...

                  Jeżeli nie zetknąłeś się z nazwiskiem Heller to znaczy że twój kontakt z
                  kosmologią jest baaardzo nikły.
                  - Zetknalem sie, ale nie uwazam go za powaznego uczonego. Albo sie zdecyduje
                  byc uczonym, albo xiedzem: tertium non datur... :(

                  Co do osobowości wielorakiej (wielokrotnej) to spytaj jakiegokolwiek
                  psychiatrę - temat "rzeka" i bardzo ciekawy ;)
                  - Ale taka osobowosc nie moze normalnie funkcjonowac. Jako psycholog kliniczny
                  znam takie przypadki i dyskutuje je z psychiatrami. Nie ma czego zazdroscic tym
                  biedny ludziom z tzw. wieloraka osobowoscia, choc w 99% to sa tylko ich
                  urojenia, ze maja wielokrotna osobowosc - robia to czesto, aby zdobyc rente
                  albo litosc rodziny czy znajomych. A ten 1%, co sie wydaje "genuine", to na
                  granicy bledu statystycznego. Np. ja nigdy nie spotkalem prawdziwej
                  wielokrotnej osobowosci a tylko proby jej, mniej lub zrecznego, symulowania. I
                  nie myl wielorakiej osobowosci ze schizofrenia, co czesto robia laicy.
                  Schizofrenia, w tym na tle religijnym, to niestety czesto spotykana choroba...:(
                  Pozdr.
              • arcykr Re: Nauka a wiara 13.05.04, 20:38
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > bredniami i jest wyznawca absuradalnej, nielogicznej religii, czyli zbioru
                > zabobonow zwanym chrzescijanstwem...
                Co jest nielogicznego w chrzescijanstwie?
                >
                > Do schizofrenii nie dojdzie, o to się nie martw.
                > - Nie dojdzie tylko dzieki niskiemu IQ tego xiedza...
                A skad wiesz, jakie ono jest?
                >
                > - To po co ten Bog,
                Bog sam jest ostatecznym celem wsystkiego.

                jakie jego miejsce
                Nie potrebuje miejsca, bo jest niematerialny.

                i rola?
                Czyni wszsytko, co zechce.
                >
                > - Prosze bardzo: uzyje tzw. brzytwy Ockhama: po co niepotrzebnie wprowadzac
                do
                > nauki
                niedokladnie zdefiniowany i wewnetrznie sprzeczny byt zwany "bogiem",
                Co ma istnienie do wproawadzania do nauki?

                > jesli bez niego wszystko da sie w nauce doskonale wyjasnic?
                A poza nauka?
      • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: 195.116.92.* 13.04.04, 11:31
        Ateizm to nie religia, a jedynie mozliwy naukowy swiatopoglad!
        • Gość: wali7 Re: Nauka a wiara IP: 80.55.113.* 13.04.04, 12:19
          Witam,
          wiara jest wiarą, a religia religią. Wiara nie wymaga dowodów, w momencie pojawiania się dowodów przestajesz wierzyć, zaczynasz wiedzieć.
          Nauka buduje natomiast hipotezy, które potem potwierdza/obala.
          Widzisz tu jakiś problem? To są dwie, rozłączne dziedziny, posługujące się odmiennym aparatem poznawczym. Ateizm w wydaniu "apostolskim" (spotykane w USA)jest zdecydowanie wiarą - wiarą w nieitnienie Boga. Znasz jakiś eksperyment udowadniający istnienie bądż nieistnienie boga?
          • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:30
            Gość portalu: wali7 napisał(a): Witam, wiara jest wiarą, a religia religią.
            Wiara nie wymaga dowodów, w momencie pojawiania się dowodów przestajesz
            wierzyć, zaczynasz wiedzieć.
            - Tyle, ze wierzacy BOJA sie wiedzy, bo moze ona zachwiac ich bezrozumna wiara
            (credo quia absurdim est - Tertulianus, jeden z tzw. ojcow kosciola)...

            Nauka buduje natomiast hipotezy, które potem potwierdza/obala.
            Widzisz tu jakiś problem? To są dwie, rozłączne dziedziny, posługujące się odmi
            ennym aparatem poznawczym.
            - Problem jest w tym, kiedy wiara udajac nauke, np. jako tzw. teologia, zaczyna
            narzucac swoj nienaukowy, bezrozumny swiatopoglad naukowcom i nauce...

            Ateizm w wydaniu "apostolskim" (spotykane w USA) jest zdecydowanie wiarą -
            wiarą w nieitnienie Boga.
            - Nie mowimy tu o skrajnosciach i sekciarzach, czesto spotykanych w USA, kraju
            schylkowej cywilizacji, ale o ruchach typu "mainstream"...

            Znasz jakiś eksperyment udowadniający istnienie bądż nieistnienie boga?
            - TAK! Tzw. experyment myslowy (Gedankenexperiment, thought experiment etc.),
            uzywajacy tzw. brzytwy Ockhama, czyli po co wprowadzac niepotrzebny byt (Boga),
            jak bez niego wszystko da sie w nauce objasnic?
            Pozdr. Kagan
          • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:30
            Gość portalu: wali7 napisał(a): Witam, wiara jest wiarą, a religia religią.
            Wiara nie wymaga dowodów, w momencie pojawiania się dowodów przestajesz
            wierzyć, zaczynasz wiedzieć.
            - Tyle, ze wierzacy BOJA sie wiedzy, bo moze ona zachwiac ich bezrozumna wiara
            (credo quia absurdim est - Tertulianus, jeden z tzw. ojcow kosciola)...

            Nauka buduje natomiast hipotezy, które potem potwierdza/obala.
            Widzisz tu jakiś problem? To są dwie, rozłączne dziedziny, posługujące się odmi
            ennym aparatem poznawczym.
            - Problem jest w tym, kiedy wiara udajac nauke, np. jako tzw. teologia, zaczyna
            narzucac swoj nienaukowy, bezrozumny swiatopoglad naukowcom i nauce...

            Ateizm w wydaniu "apostolskim" (spotykane w USA) jest zdecydowanie wiarą -
            wiarą w nieitnienie Boga.
            - Nie mowimy tu o skrajnosciach i sekciarzach, czesto spotykanych w USA, kraju
            schylkowej cywilizacji, ale o ruchach typu "mainstream"...

            Znasz jakiś eksperyment udowadniający istnienie bądż nieistnienie boga?
            - TAK! Tzw. experyment myslowy (Gedankenexperiment, thought experiment etc.),
            uzywajacy tzw. brzytwy Ockhama, czyli po co wprowadzac niepotrzebny byt (Boga),
            jak bez niego wszystko da sie w nauce objasnic?
            Pozdr. Kagan
            • Gość: intruz Re: Nauka a wiara IP: *.fornet.waw.pl / 62.233.197.* 14.04.04, 21:38
              A tak szczerze Kagan, to czytales prace owego ksiedza Hellera?
              Wyglada na to, ze nie, poniewaz a priorii zakladasz jego "ograniczonosc".
              Nie jestem osoba wierzaca, ale duzo bardziej inteligentne i blyskotliwe sa
              dla mnie wypowiedzi i odkrycia ksiedza Hellera,
              ktorego ksiazki czytam z duzo wiekszym zainteresowaniem
              i zaciekawieniem niz Twoje wypowiedzi na temat prac, o ktorych nie masz pojecia.
              Sorry, ale sam stosujesz tak zwane "jezuickie metody". Jesli chcialbys sie czegos
              dowiedziec o tych metodach, polecam lekture - powiesci niejakiego Dostojewskiego.
              pzdr.intruz
              • reichman Re: Nauka a wiara 15.04.04, 15:12
                Gość portalu: intruz napisał(a):
                A tak szczerze Kagan, to czytales prace owego ksiedza Hellera?
                - NIE, bo co ksiadz moze madrego napisac? Niech mi odpowie na pytania z konca
                tego postu. Czytalem zas sporo na temat kosmogonii, ale albo uczciwych
                teologow, co nie udaja fizykow czy astronomow, albo prawdziwych naukowcow, a
                nie ksiezy, co swiadomie lub nie szukaja wszedzie Boga i jego dzialania...

                Wyglada na to, ze nie, poniewaz a priorii zakladasz jego "ograniczonosc".
                Nie jestem osoba wierzaca, ale duzo bardziej inteligentne i blyskotliwe sa
                dla mnie wypowiedzi i odkrycia ksiedza Hellera, ktorego ksiazki czytam z duzo
                wiekszym zainteresowaniem i zaciekawieniem niz Twoje wypowiedzi na temat prac,
                o ktorych nie masz pojecia.
                - Niestety, ale mam pojecie, bo studiowalem fizyke i matematyke wyzsza na
                poziomie uniweryteckim i mam stopien doktora filozofii (philospohiae doctor z
                powaznego zachodniego uniwerytetu - kraj Commonwealthu)... Zas "prof." Heller
                to profesor nomenklaturowy, z belwederskiego nadania, a wiec zero...

                Sorry, ale sam stosujesz tak zwane "jezuickie metody". Jesli chcialbys sie czeg
                os dowiedziec o tych metodach, polecam lekture - powiesci niejakiego
                Dostojewskiegoo.
                - Ten polakozerca i zboczeniec mnie nie interesuje... czekam na powazne
                argumenty: po co Bog, jesli bez niego da sie wszystko wyjasnic?
                A oto pytania do pastora Jerzego, moze na nie odpowiedziec tez xiadz Heller:
                Jerzyku, zamiast otwierac kolejne watki odpowiedz mi na me stare pytania:
                1) Gdzie w STARYM TESTAMENCIE jest WYRAZNIE napisane, ze Bog raczy miec syna
                z niejaka Miriam, ze ow syn bedzie mial na imie Jeszua, i ze przyjdzie na
                swiat dokladnie w owej stajence i dnia 25 grudnia roku zero albo i jeden (jak
                to wlasciwie jest?), i ze skonczy na krzyzu, a pozniej jego truchlo zniknie,
                i dokladnie jak i gdzie?
                2) Po co Bogu (Jehowie) byla Maryja (Miriam)? Przeciez jak chcial miec syna,
                to mogl w mgnieniu oka stworzyc sobie od razu dojrzalego, 30-letniego
                Jezusika. Sugerujac, iz Bog potrzebowal kobiety, aby miec potomstwo to
                straszne bluznierstwo, podwazajace wszechmoc Wszechmocnego...
                3) Po co Wszechobecnemu Bogu jakis tam "duch swiety"? Przeciez jako
                Wszechobecny, Bog nie potrzebuje zadnych pomocnikow. I znow bluznisz,
                Jerzyku, a przeciez wiesz, gdzie wyladuja bluzniercy tacy jak ty czy K.
                Wojtyla (ksywka JP2)...:(
                Upamietaj sie Jerzyku, poki nie jest jeszcze za pozno!
                Twoj Kagan
                • Gość: intruz Re: Nauka a wiara IP: *.fornet.waw.pl / 62.233.197.* 15.04.04, 22:26
                  Niestety, ale inteligencja tez nie grzeszysz zbytnia, poniewaz na moje slowa:

                  " Nie jestem osoba wierzaca, ale duzo bardziej inteligentne i blyskotliwe sa
                  dla mnie wypowiedzi i odkrycia ksiedza Hellera, ktorego ksiazki czytam z duzo
                  wiekszym zainteresowaniem i zaciekawieniem niz Twoje wypowiedzi na temat prac,
                  o ktorych nie masz pojecia."
                  odpisales:
                  " - Niestety, ale mam pojecie, bo studiowalem fizyke i matematyke wyzsza na
                  poziomie uniweryteckim i mam stopien doktora filozofii (philospohiae doctor z
                  powaznego zachodniego uniwerytetu - kraj Commonwealthu)... Zas "prof." Heller
                  to profesor nomenklaturowy, z belwederskiego nadania, a wiec zero..."

                  ok, jestes doktorem filozofii i nie zrozumiales, ze "prace, o ktorych nie masz pojecia" to wlasnie prace ksiedza Hellera?
                  Przepraszam, ale tylko idiota moze wypowiadac sie na temat faktow, ktorych nie zna.
                  Jak mozna recenzowac cos ( nie mowiac o pelnej negacji) jesli sie czegos nie zna czyli NIE WIE, CO SIE NEGUJE???!!!

                  Cos mi to przypomina. Jeden facet kiedys przyznal sie, ze nie znosi Zydow, bo smierdza z daleka.
                  Zapytalem, czy zna jakiegos osobiscie. Odpowiedzial, ze nie.
                  Zapytalem go: A co bys powiedzial na to, ze ja jestem Zydem?
                  Szczena mu opadla i zrobil sie czerwony. Poklepalem go po ramieniu i powiedzialem:
                  Wiesz dupku, masz wielkie szczecie, bo nie jestem Zydem, ale i tak z checia bym Ci
                  przykopal...tylko, ze nie bije mniejszych.
                  Uklony.
                  • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:45
                    Gość portalu: intruz napisał(a): Niestety, ale inteligencja tez nie grzeszysz
                    zbytnia, poniewaz na moje slowa:
                    - Stac cie tylko na atak ad personam na mmnie?

                    "Nie jestem osoba wierzaca, ale duzo bardziej inteligentne i blyskotliwe sa
                    dla mnie wypowiedzi i odkrycia ksiedza Hellera, ktorego ksiazki czytam z duzo
                    wiekszym zainteresowaniem i zaciekawieniem niz Twoje wypowiedzi na temat prac,
                    o ktorych nie masz pojecia."
                    odpisales:
                    "- Niestety, ale mam pojecie, bo studiowalem fizyke i matematyke wyzsza na
                    poziomie uniweryteckim i mam stopien doktora filozofii (philospohiae doctor z
                    powaznego zachodniego uniwerytetu - kraj Commonwealthu)... Zas "prof." Heller
                    to profesor nomenklaturowy, z belwederskiego nadania, a wiec zero..."

                    ok, jestes doktorem filozofii i nie zrozumiales, ze "prace, o ktorych nie masz
                    pojecia" to wlasnie prace ksiedza Hellera?
                    - Slyszalem o nich, czytalem wywiady z nim i recenzje jego "dziel", i to mi
                    wystarczy. Mozna byc bowiem albo xiedzem albo naukowcem, ale nie mozna obu tych
                    rzeczy dobrze robic na raz!

                    Przepraszam, ale tylko idiota moze wypowiadac sie na temat faktow, ktorych nie
                    zna. Jak mozna recenzowac cos ( nie mowiac o pelnej negacji) jesli sie czegos
                    nie z na czyli NIE WIE, CO SIE NEGUJE???!!!
                    - Wiem ci pisze, bowiem albo Helelr jest dobrym naukowcem, ale wtedy nie moze
                    byc jednoczesnie ksiedzem, albo jest dobrym ksiedzem, ale wtedy nie moze nyc
                    dobrym naukowcem! A twoj poziom jest typowy dla religiantow: brak ci
                    racjonalnych argumentow, to UCIEKASZ SIE DO INWEKTYW...:(

                    Cos mi to przypomina. Jeden facet kiedys przyznal sie, ze nie znosi Zydow, bo
                    smierdza z daleka. Zapytalem, czy zna jakiegos osobiscie. Odpowiedzial, ze nie.
                    Zapytalem go: A co bys powiedzial na to, ze ja jestem Zydem?
                    Szczena mu opadla i zrobil sie czerwony. Poklepalem go po ramieniu i powiedzial
                    em: Wiesz dupku, masz wielkie szczecie, bo nie jestem Zydem, ale i tak z checia
                    bym Ci przykopal...tylko, ze nie bije mniejszych.
                    - Typowe madrosci religianta-filosemity, a wiec rasisty... :(

                • Gość: intruz Re: Nauka a wiara IP: *.fornet.waw.pl / 62.233.197.* 15.04.04, 22:59
                  Drogi Kaganie,
                  powala mnie na kolana
                  twoje ograniczenie i twoja ogromna wiara..
                  Poddaje sie.
                  Wygrales - nie ma sensu prowadzic z toba dialogu, poniewaz nie chcesz nic rozumiec.
                  Ty gleboko WIERZYSZ wylacznie w swoje przekonania, w swoja nieomylnosc,
                  a twoja wiara jest silna jak monolit.
                  Bedziesz trwal przy swoim juz do konca zycia i recze ci, ze juz nic nowego nie wymyslisz.
                  Bedziesz tylko krecil sie w kolko wokol wlasnej skonczonosci
                  I prowadzil prymitywny dialog typu: copy and paste plus wlasne zdanko, ktore znowu paste...
                  Zycze sukcesow w tej dziedzinie.
                  Amen

                  Zegnam
                • Gość: Krulewna_Kasia Re: Nauka a wiara IP: *.crowley.pl 02.05.04, 19:13

                  Kagan,zawsze sadzilam,ze ludzie z taka iloscia dyplomow,ktorymi sie ty CHWALISZ(okreslenie pejoratywne)sa w jakis sposob otwarci na wyzyny roznych ideii,a przeciez ty jestes tak ograniczony,ze wszelkie moje sady powoli popadaja w ruine...epatujesz lacinskimi haselkami i liczbą swoich tytułów i myslisz,ze to sprawi,iz ktos pomysli w sposob ciebie zadawalajacy nad twoim stekiem bzdur?!Proponujesz jeden dowod "brzytew" i to wszystko???Prawde powiedziawszy,nic nie wiesz na temat tego co piszesz,poniewaz aby moc walczyc o jakąs idee,trza umiejetnie obalac argumenty przeciwnika...-a ty nawet tego nie potrafisz.Gnojenie ludzi nauki i religii jest przymiotem swego typu dziecinnym...moze nie rozpisuj sie tu tak,bo to ci nic nie pomoze,lepiej porozma3wiaj z jakims inteligentym terapeuta...Napisales,ze jestes psychologiem klinicznym,ale pamietaj ze ten zawod nie polega na utozsamianiu sie ze swoimi pacjentami...
            • Gość: diabelek Re: Nauka to nie wszystko co do zycia potrzeba IP: *.sympatico.ca 15.04.04, 04:01
              Panie Kagan.
              Kiedykolwiek bym nie kliknal na wpis podpisany Kagan tam zawsze(sic!)
              zawsze jeden i ten sam temat jest poruszany. Bog i wiara , wiara i Bog, ksieza
              i wiara lub ateizm. Co z tego, ze deklaruje sie Pan jako ateista i zwolennik
              rozumowania logicznego jak pewne niezalezne od woli obsesje nie daja Panu wyjsc
              poza w sumie waski teren codziennych zainteresowan.
              Mozg czlowieka jest zlozony, rozne osrodki pelnia rozne funkcje. Inne
              odpowiedzialne sa za myslenie logiczne, ktore prowadzi do zwatpienia w prawdy
              wiary, inne za myslenie magiczne , ktore do tego co nazywaja wiara zbliza.
              Zamiast tracic czas na intelektualne krecenie sie w kolko, prosze wziasc do
              reki olowek, wyjrzec przez okno, przyjrzec sie swiatu na zewnatrz i sprobowac
              narysowac na papierze to co tam Pan zobaczy. Doswiadczenie to pozwoli Panu na
              aktywizacje tych osrodkow panskiego mozgu, ktore moim zdaniem zostaly
              definitywnie zaniedbane.

              • reichman Re: Nauka to nie wszystko co do zycia potrzeba 15.04.04, 15:04
                Gość portalu: diabelek napisał(a):
                Panie Kagan. Kiedykolwiek bym nie kliknal na wpis podpisany Kagan tam zawsze
                (sic!) zawsze jeden i ten sam temat jest poruszany. Bog i wiara , wiara i Bog,
                ksieza i wiara lub ateizm.
                - Czyzby? Ograniczona jest twa wiedza... :(

                Co z tego, ze deklaruje sie Pan jako ateista i zwolennik rozumowania
                logicznego jak pewne niezalezne od woli obsesje nie daja Panu wyjsc
                poza w sumie waski teren codziennych zainteresowan.
                - Schodzimy na atak i argumentum ad personam? Typowe dla religiantow, ktorym
                brak racjonalnych argumentow merytorycznych... :(

                Mozg czlowieka jest zlozony, rozne osrodki pelnia rozne funkcje. Inne
                odpowiedzialne sa za myslenie logiczne, ktore prowadzi do zwatpienia w prawdy
                wiary, inne za myslenie magiczne , ktore do tego co nazywaja wiara zbliza.
                - Myslenie magiczne to resztki myslenia zwierzecego - nie masz sie czym tu
                chawlic, ze ewolucyjnie jestes blizszy malpom niz ateisci... :(

                Zamiast tracic czas na intelektualne krecenie sie w kolko, prosze wziasc do
                reki olowek, wyjrzec przez okno, przyjrzec sie swiatu na zewnatrz i sprobowac
                narysowac na papierze to co tam Pan zobaczy. Doswiadczenie to pozwoli Panu na
                aktywizacje tych osrodkow panskiego mozgu, ktore moim zdaniem zostaly
                definitywnie zaniedbane.
                - Znow zostaly ci tylko argumenty ad personam... :( A ja czekam na racjonalna,
                merytoryczna dyskusje... :(

                • Gość: diabelek Re: Nauka to nie wszystko co do zycia potrzeba IP: 69.156.154.* 16.04.04, 00:19
                  reichman napisał:
                  > - Schodzimy na atak i argumentum ad personam? Typowe dla religiantow, ktorym
                  > brak racjonalnych argumentow merytorycznych... :(
                  ...
                  - Myslenie magiczne to resztki myslenia zwierzecego - nie masz sie czym tu
                  > chawlic, ze ewolucyjnie jestes blizszy malpom niz ateisci... :(
                  ...- Znow zostaly ci tylko argumenty ad personam... :( A ja czekam na
                  racjonalna,
                  > merytoryczna dyskusje... :(
                  =======================================

                  Naukowiec, ktorym podobno jestes albo za jakiego chcialbys powszechnie uchodzic
                  nie zarzuca drugiemu czlowiekowi, ze ewolucyjnie jest blizszy malpom.
                  Naukowiec ateista jest bowiem przekonany, ze sam jest zwierzeciem z gatunku
                  ssakow drapieznych. Niektorzy ateisci bardziej od Ciebie znani pisali juz na
                  ten temat, np. pisarz-ateista Bertolt Brecht (1898-1956) w wierszu „Przeciwko
                  zwodzicielom”: „
                  Nie pozwólcie, by ktoś was zwiódł! Stamtąd już nie powrócicie. Dzień stoi wszak
                  u wrót. Nocy bliskiej czujecie już chłód: ale świtu nigdy więcej nie ujrzycie.
                  (...) Nie pozwólcie, by ktoś was opętał! Niewolników z was uczynił i nędzarzy!
                  Czegóż jeszcze możecie się lękać? Wszak umrzecie jak wszystkie zwierzęta. A
                  potem nic już więcej się nie zdarzy”.
                  Czytajac Twoje argumenty ateisty w dyskusjach z "religiantami" mam prawo
                  przypuszczac, ze jestes opetany wlasnie przez religie i sprawy z nia zwiazane.
                  Zeby chociaz poruszane byly sprawy istotne na ktore religia miala i ma wplyw.
                  Tutaj mozna wspomniec kwestie monogamii lansowanej przez wyznania
                  chrzescijanskie w odroznieniu od poligamii w religiach animistycznych,
                  czy nawet Islamie, czy ogolnie wplywie religii na sztuke, albo na etyke bedaca
                  dzialem filozofii.
                  Jezeli chodzi o konkrety w temacie nauka i wiara to moim skromnym zdaniem osoba
                  aspirujaca do grona naukowcow powinna zajac sie np. takim efektem placebo.
                  Chyba, ze medycyna i psychologia to nie jest dla Ciebie nauka godna
                  zainteresowania sie dla forumowego ateisty :-)


                  • Gość: Kagan Nauka to nie wszystko co do zycia potrzeba IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 11:49
                    reichman napisał: Schodzimy na atak i argumentum ad personam? Typowe dla
                    religiantow, ktorym brak racjonalnych argumentow merytorycznych... :(
                    Myslenie magiczne to resztki myslenia zwierzecego - nie masz sie czym tu
                    chwalic, ze ewolucyjnie jestes blizszy malpom niz ateisci... :(
                    Znow zostaly ci tylko argumenty ad personam... :( A ja czekam na racjonalna,
                    merytoryczna dyskusje... :(

                    Gość portalu: diabelek napisał(a): Naukowiec, ktorym podobno jestes albo za
                    jakiego chcialbys powszechnie uchodzic nie zarzuca drugiemu czlowiekowi, ze
                    ewolucyjnie jest blizszy malpom.
                    K: To ty zaczales argumentacje typu ad personam, a ja tylko napisalem prawde,
                    ze religianci, poniewaz mysla magiccznie, sa na nizszym stopniu rozwoju iz
                    ateisci!

                    Naukowiec ateista jest bowiem przekonany, ze sam jest zwierzeciem z gatunku
                    ssakow drapieznych. Niektorzy ateisci bardziej od Ciebie znani pisali juz na
                    ten temat, np. pisarz-ateista Bertolt Brecht (1898-1956) w wierszu „Przeciwko
                    zwodzicielom”: „Nie pozwólcie, by ktoś was zwiódł! Stamtąd już nie powrócicie.
                    Dzień stoi wszak u wrót. Nocy bliskiej czujecie już chłód: ale świtu nigdy
                    więcej nie ujrzycie. (...) Nie pozwólcie, by ktoś was opętał! Niewolników z
                    was uczynił i nędzarzy!
                    - I mial 100% racje!

                    Czegóż jeszcze możecie się lękać? Wszak umrzecie jak wszystkie zwierzęta. A
                    potem nic już więcej się nie zdarzy”.
                    - To tez prawda, niestety!

                    Czytajac Twoje argumenty ateisty w dyskusjach z "religiantami" mam prawo
                    przypuszczac, ze jestes opetany wlasnie przez religie i sprawy z nia zwiazane.
                    - ??? Ja nie jestem opetany, tylko ty, bo to ty wierzysz w bozki, duszki,
                    diabelki itp. wirtualne a zbedne byty, a nie ja...

                    Zeby chociaz poruszane byly sprawy istotne na ktore religia miala i ma wplyw.
                    Tutaj mozna wspomniec kwestie monogamii lansowanej przez wyznania
                    chrzescijanskie w odroznieniu od poligamii w religiach animistycznych,
                    czy nawet Islamie, czy ogolnie wplywie religii na sztuke, albo na etyke bedaca
                    dzialem filozofii.
                    - O co ci tu chodzi?

                    Jezeli chodzi o konkrety w temacie nauka i wiara to moim skromnym zdaniem osoba
                    aspirujaca do grona naukowcow powinna zajac sie np. takim efektem placebo.
                    Chyba, ze medycyna i psychologia to nie jest dla Ciebie nauka godna
                    zainteresowania sie dla forumowego ateisty :-)
                    K: Placebo to znana rekacja, opisywana przez psychologow i medykow. Nie ma w
                    niej nic ponadnaturalnego: psyche czlowieka to bowiem skomplikowany system,
                    polaczony z jego cialem. Zdrowie psychoczne wplywa na fizyczne i vice versa. To
                    sa truizmy... Wrocmy lepiej do tematu: czy religaint moze byc dobrym naukowcem,
                    czy nie?


                    • Gość: diabelek Re: Nauka to nie wszystko co do zycia potrzeba IP: *.sympatico.ca 16.04.04, 17:14
                      >czy religaint moze byc dobrym naukowcem, czy nie?
                      =================
                      Nie mozna na to pytanie odpowiedziec ani tak, ani nie.
                      Bywalo w przeszlosci tak , ze religianci byli dobrymi naukowcami.
                      Wymienic tutaj mozna znanego w swiecie ksiedza Mikolaja Kopernika (1473-1543)
                      Ten doktor prawa kanonicznego byl jednoczesnie wybitnym astronomem ,
                      matematykiem, lekarzem, prawnikiem, a takze tłumaczem poezji włoskiej i
                      ekonomista.
                      PS. O tym czy ktos jest dobrym naukowcem swiadczy jego naukowy dorobek, praca
                      badawcza, odkrycia, czy wynalazki.
                      Stosunek do religii i deklaracje takiej czy innej wiary sa tutaj drugorzedne.
                      • Gość: Kagan Re: Nauka to nie wszystko co do zycia potrzeba IP: 213.199.192.* 16.04.04, 18:47
                        Gość portalu: diabelek napisał(a): czy religaint moze byc dobrym naukowcem, czy
                        nie? =================
                        Nie mozna na to pytanie odpowiedziec ani tak, ani nie. Bywalo w przeszlosci
                        tak , ze religianci byli dobrymi naukowcami. Wymienic tutaj mozna znanego w
                        swiecie ksiedza Mikolaja Kopernika (1473-1543) Ten doktor prawa kanonicznego
                        byl jednoczesnie wybitnym astronomem , matematykiem, lekarzem, prawnikiem, a
                        takze tłumaczem poezji włoskiej i ekonomista.
                        - I jego dziela byly na indeksie, a on je oglosil dopiero na lozu smierci,
                        bojac sie, i slusznie, Sw. Inkwizycji... :( Podejrzewam, ze choc byl on
                        xiedzem, nie byl on religiantem, a tylko uzywal stan duchowny do prowadzenia
                        badan naukowych, jak biskup Krasicki tenze stan do pisania bajek...

                        PS. O tym czy ktos jest dobrym naukowcem swiadczy jego naukowy dorobek, praca
                        badawcza, odkrycia, czy wynalazki.
                        - Zgoda, ale mi chodzi o to, ze religijnosc oslabia potencjal naukowy nawet tak
                        wybitnych jednostek jak sam Einstein ("Bog nie gra w kosci")...

                        Stosunek do religii i deklaracje takiej czy innej wiary sa tutaj drugorzedne.
                        - Nie, poniewaz religijnosc wplywa ujemnie na jakosc pracy naukowca!

        • arcykr Re: Nauka a wiara 20.05.04, 12:31
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Ateizm to nie religia, a jedynie mozliwy naukowy swiatopoglad!
          Czyli ja nie istnieje.
      • Gość: al Re: Nauka a wiara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 12:40
        witekjs napisał:

        > Prawdziwy naukowiec nie powinien, w takim razie być również ateistą.
        > Z całą pewnością takim wojujacym, nawołujacym do "jedynej prawdy".
        > To też wiara...

        To, kim prywatnie jest naukowiec jest bez znaczenia. Znaczenie ma to, co
        wyjaśnia. Rzeczą zrozumiałą jest, iż nauka (tu konkretnie mam fizykę na myśli -
        bo jest ona nauką fundamentalną w poznawaniu praw rządzących przyrodą) bada
        otaczającą nas rzeczywistość. Bogowie do niej nie należą, a więc nauka nigdy tą
        tematyką nie będzie się zajmować.

        al
        andreaquarius.republika.pl
        ---------------------------------------
        You are free when your wiener is free.
        • biedronka24 Naukowiec powinien miec rozne zainteresowania 15.04.04, 13:41
          Bo tak naprawde nigdy nie wiadomo, kiedy jakies skojarzenia czy ´przeblysk
          intuicji´ moga mu sie przydac.
          Tak wlasnie zupelnie nie w trakcie naukowego - scisle ukierunkowanego procesu
          wymyslono trzon metodologiczny wspolczesnej genetyki- mianowicie replikacje DNA.
          O ile mnie pamiec nie myli w drodze przez Gran Canyon przez dwoch naukowcow - z
          roznych dziedzin rozmawiajacych sobie ´prywatnie´.

          Uklad naukowy, procz istnienia osrodkow ma tez istote sieciowa. Pan jako fizyk
          powinien rozumiec istote dwoistosci natury- np falowo korpuskularnej...
          Systemy wielowymiarowe sa tez latwe do zdefiniowania w matematyce, ale przy
          dokladniejszym zbadaniu wcale nie takie proste.
          Programowe odrzucanie jakichkolwiek danych bo pochodza z nielubianego zrodla to
          domena ideologow stalinowskich.
          Medycyna dzis korzysta z wielu zrodel uznawanych kiedys za czary i zabobony.
          Wiara zas ma zwiazek z motywacja u czlowieka- i obawiam sie iz nawet czysto
          biologicznie - naukowo nie moze pan wykluczyc jej znaczenia.
          Kazdy czlowiek musi zbudowac sobie - buduje czy chce czy nie jakis system
          motywacji. System Kagana szalenie go ogranicza. Zaklada bowiem ´motywowac moze
          mnie to i to´. Oczywiscie to jego wybor- nie rozumiem tylko przyczyn dla ktorych
          narzuca cos co dla kazdego powinno byc wyjatkowe i b. osobiste, w czym lezy jego
          wartosc innym.
          Jak dotad nie dokonca panujemy nad nasza ewolucja i nie do konca jestesmy w
          stanie przewidziec dokad nasze proby kontroli nad nia nas zaprowadza..Z tego
          zdaje sobie sprawe dzis wielu ludzi, niezaleznie do tego czy meli okazje
          przeprowadzac na sobie jakies testy czy tez nie....czy zdobywali wyksztalcenie w
          sposob usystematyzowany, czy bardziej spontaniczny.
          Ale na to pytanie (na ktore wciaz ta wiekszosc ludzkosci nie zna odpowiedzi)
          zamierza nam jasno i bez cienia watpliwosci odpowiedziec Pan Kagan :)
          • reichman Re: Naukowiec powinien miec rozne zainteresowania 15.04.04, 14:54
            Zgoda, ale to nie znaczy, ze ma mieszac slepa, bezrozumna wiare do nauki.
            Naukowiec nie moze brac niczego na wiare, bo stanie sie kolejnym szarlatanem...
            I daj mi np. odpowiedz na ponizsze pytania, a moze zrozumiesz bezens slepej
            wiary religijnej (pytania oryginalnie byly do pastora Jerzego):
            1) Gdzie w STARYM TESTAMENCIE jest WYRAZNIE napisane, ze Bog raczy miec syna z
            niejaka Miriam, ze ow syn bedzie mial na imie Jeszua, i ze przyjdzie na swiat
            dokladnie w owej stajence i dnia 25 grudnia roku zero albo i jeden (jak to
            wlasciwie jest?), i ze skonczy na krzyzu, a pozniej jego truchlo zniknie, i
            dokladnie jak i gdzie?
            2) Po co Bogu (Jehowie) byla Maryja (Miriam)? Przeciez jak chcial miec syna, to
            mogl w mgnieniu oka stworzyc sobie od razu dojrzalego, 30-letniego Jezusika.
            Sugerujac, iz Bog potrzebowal kobiety, aby miec potomstwo to straszne
            bluznierstwo, podwazajace wszechmoc Wszechmocnego...
            3) Po co Wszechobecnemu Bogu jakis tam "duch swiety"? Przeciez jako
            Wszechobecny, Bog nie potrzebuje zadnych pomocnikow. I znow bluznisz, Jerzyku,
            a przeciez wiesz, gdzie wyladuja bluzniercy tacy jak ty czy K. Wojtyla (ksywka
            JP2)...:(
            Upamietaj sie Jerzyku, poki nie jest jeszcze za pozno!
            Twoj Kagan

            • biedronka24 To bardzo proste 15.04.04, 17:10
              dwoistosc natury. Mowi Pan zgoda?
              A gdzie jest elektron w danym momencie? `kreci sie wokol atomu´ ? :)
              To w koncu sa fale czy czasteczki?
              Otoz Kaganie chcesz cos interpretowac na sile i chcesz by wyjasniono ci to
              jednym jezykiem. A tak nie ma.
              Naukowcowi wiara kompletnie nie przeszkadza bo wiedza w jednej dziedzinie
              otwiera horyzonty na druga.
              ´Zablokowac´ sobie neurony mozesz przy pomocy telewizji, gier komputerowych.
              Mozesz to zrobic nadmiarem bodzcow, ktore tworza cos w rodzaju spamu
              informacyjnego. Religia tak jak rozumieja ja ci, ktorzy poznali jakiekolwiek jej
              zalozenia jest jak poezja, jak sztuka. Jest jak nauka- wieczne poszukiwanie. A
              jako taka NIE MOZE nauce zaszkodzic. To tylko takie interpretacje jak twoja
              szkodza ale one wynikaja z niewiedzy po prostu.
              Nikt w religii nie podaje gotowych odpowiedzi. Zauwaz, ze Biblia, Talmud, Koran
              maja formy przypowiesci- opowiadan.
              Doslowne sa przykazania. Ale to jak podstawowe zasady w nauce. Niestety tak czy
              siak uczac sie musisz przejsc przez geometrie euklidesowa.
              Niestety moj ateizm nie upowaznia mnie w zaden sposob do objasniania i
              wykladania komukolwiek tajnikow religii- jakichkolwiek. Tyle przynajmniej moge
              wyjasnic komus kto najwyrazniej wie jeszcze mniej.
              Kazdy wybiera swoja droge. I pozwol innym tak czynic.
              Dopoki ktos cie nie krzywdzi nie musisz bronic sie przed nieznanym. Taki lek
              wlasnie okreslano jako ´ciemnote´. Toleruj innych ludzi i maluj bo wkrotce maj-
              ktos ladnie to powiedzial.
              • Gość: Kagan Re: To bardzo proste IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:56
                biedronka24 napisała: dwoistosc natury. Mowi Pan zgoda?
                A gdzie jest elektron w danym momencie? `kreci sie wokol atomu´ ? :)
                To w koncu sa fale czy czasteczki?
                - Ani fale, ani czastki, mila pani, a najprawdopodobniej cos zupelnie innego,
                np. superstring. Ale Bog nie jest potrzebny aby wyjasnic nature elektronu!

                Otoz Kaganie chcesz cos interpretowac na sile i chcesz by wyjasniono ci to
                jednym jezykiem. A tak nie ma.
                - Fizyka uzywa jezyka matematyki, a nie teologii, mila pani!

                Naukowcowi wiara kompletnie nie przeszkadza bo wiedza w jednej dziedzinie
                otwiera horyzonty na druga.
                - Wiedza otwiera horyzonty, a bezrozumna wiara je zamyka... :(

                ´Zablokowac´ sobie neurony mozesz przy pomocy telewizji, gier komputerowych.
                Mozesz to zrobic nadmiarem bodzcow, ktore tworza cos w rodzaju spamu
                informacyjnego. Religia tak jak rozumieja ja ci, ktorzy poznali jakiekolwiek je
                j zalozenia jest jak poezja, jak sztuka. Jest jak nauka- wieczne poszukiwanie. A
                jako taka NIE MOZE nauce zaszkodzic. To tylko takie interpretacje jak twoja
                szkodza ale one wynikaja z niewiedzy po prostu.
                - Religia to nie poezja czy sztuka, a narkotyk, wciskany na sile dzieciom,
                kiedy formuja swoj swiatopoglad, stad tylu inawlidow intelektualnych,
                szczegolnie w Polsce... :( Religii sie nie poznaje, ona jest narzucana
                dzieciom, bez pytania ich o zgode!

                Nikt w religii nie podaje gotowych odpowiedzi. Zauwaz, ze Biblia, Talmud, Koran
                maja formy przypowiesci- opowiadan.
                - Bowiem sa to zbiory bajek, najwyzej legend: niespojnych, okrtutnych a nawet
                wrecz zboczonych... :(

                Doslowne sa przykazania. Ale to jak podstawowe zasady w nauce. Niestety tak czy
                siak uczac sie musisz przejsc przez geometrie euklidesowa.
                - Przykazania nie sa tez doslowne, bo kosciol sankcjonuje morderstwa, byle
                mordercy w mundurach mieli blogoslawienstwo kapelanow wojskowych...:(

                Niestety moj ateizm nie upowaznia mnie w zaden sposob do objasniania i
                wykladania komukolwiek tajnikow religii- jakichkolwiek. Tyle przynajmniej moge
                yjasnic komus kto najwyrazniej wie jeszcze mniej.
                - Zadna z ciebie ateistka, a na 99% zakonnica... :(

                Kazdy wybiera swoja droge. I pozwol innym tak czynic.
                - To czemu ja ateista place podatki na kosciol?

                Dopoki ktos cie nie krzywdzi nie musisz bronic sie przed nieznanym. Taki lek
                wlasnie okreslano jako ´ciemnote´. Toleruj innych ludzi i maluj bo wkrotce maj-
                ktos ladnie to powiedzial.
                - Nie moze byc tolerancji dla ciemnoty i zabobonow rodem z starozytnego izraela!
        • reichman Re: Nauka a wiara 15.04.04, 14:59
          witekjs napisał:
          Prawdziwy naukowiec nie powinien, w takim razie być również ateistą.
          Z całą pewnością takim wojujacym, nawołujacym do "jedynej prawdy".
          To też wiara...
          - Juz tlumaczylem, ze ateizm to nie wiara, ale jej konsekwentne odrzucenie!

          Gość portalu: al napisał(a):
          To, kim prywatnie jest naukowiec jest bez znaczenia. Znaczenie ma to, co
          wyjaśnia. Rzeczą zrozumiałą jest, iż nauka (tu konkretnie mam fizykę na myśli -
          bo jest ona nauką fundamentalną w poznawaniu praw rządzących przyrodą) bada
          otaczającą nas rzeczywistość. Bogowie do niej nie należą, a więc nauka nigdy tą
          tematyką nie będzie się zajmować.
          - Nie masz racji, bo osobowosc badacza wplywa na wyniki badan (postudiuj
          psychologie i socjologie nauki, a zobaczysz o co mi chodzi). Religiant bedzie
          wiec, chocby nawet nieswiadomie, szukal Boga, albo uznawal jego interwencje,
          stad religiant nigdy nie bedzie dobrym naukowcem...
          :(
          • Gość: al Re: Nauka a wiara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 16:14
            reichman napisał:

            > witekjs napisał:
            > Prawdziwy naukowiec nie powinien, w takim razie być również ateistą.
            > Z całą pewnością takim wojujacym, nawołujacym do "jedynej prawdy".
            > To też wiara...
            > - Juz tlumaczylem, ze ateizm to nie wiara, ale jej konsekwentne odrzucenie!
            >
            > Gość portalu: al napisał(a):
            > To, kim prywatnie jest naukowiec jest bez znaczenia. Znaczenie ma to, co
            > wyjaśnia. Rzeczą zrozumiałą jest, iż nauka (tu konkretnie mam fizykę na
            myśli -
            > bo jest ona nauką fundamentalną w poznawaniu praw rządzących przyrodą) bada
            > otaczającą nas rzeczywistość. Bogowie do niej nie należą, a więc nauka nigdy

            > tematyką nie będzie się zajmować.
            > - Nie masz racji, bo osobowosc badacza wplywa na wyniki badan (postudiuj
            > psychologie i socjologie nauki, a zobaczysz o co mi chodzi). Religiant bedzie
            > wiec, chocby nawet nieswiadomie, szukal Boga, albo uznawal jego interwencje,
            > stad religiant nigdy nie bedzie dobrym naukowcem...
            > :(

            Nie masz racji w tym ustępie. Ja ciągle mam na myśli fizykę. Dla badania
            otaczającej nas rzeczywistości nie ma żadnego wpływu światopogląd badacza.
            Przecież jego praca nie może zawierać pierwiastków idealistycznych, w
            przeciwnym razie nie będzie mogła nosić miana pracy naukowej! Tego rodzaju
            rozważania dopuszalne są, ale np. na filozośce.




            • rajchman Re: Nauka a wiara 15.04.04, 16:35
              witekjs napisał: Prawdziwy naukowiec nie powinien, w takim razie być również
              ateistą. Z całą pewnością takim wojujacym, nawołujacym do "jedynej prawdy".
              To też wiara...
              - Juz tlumaczylem, ze ateizm to nie wiara, ale jej konsekwentne odrzucenie!

              Gość portalu: al napisał(a): To, kim prywatnie jest naukowiec jest bez
              znaczenia. Znaczenie ma to, co wyjaśnia. Rzeczą zrozumiałą jest, iż nauka (tu
              konkretnie mam fizykę na myśli - bo jest ona nauką fundamentalną w poznawaniu
              praw rządzących przyrodą) bada otaczającą nas rzeczywistość. Bogowie do niej
              nie należą, a więc nauka nigdy tą tematyką nie będzie się zajmować.
              - Nie masz racji, bo osobowosc badacza wplywa na wyniki badan (postudiuj
              psychologie i socjologie nauki, a zobaczysz o co mi chodzi). Religiant bedzie
              wiec, chocby nawet nieswiadomie, szukal Boga, albo uznawal jego interwencje,
              stad religiant nigdy nie bedzie dobrym naukowcem... :(

              = Nie masz racji w tym ustępie. Ja ciągle mam na myśli fizykę. Dla badania
              otaczającej nas rzeczywistości nie ma żadnego wpływu światopogląd badacza.
              - Tak ci sie tylko wydaje. Osobowosc badacza ma w fizyce wiele do powiedzenia,
              sczegolnie gdy wyniki experymentow nie sa jednoznaczne, i mamy do czynienia z
              tak podejrzanymi technikami jak np. renormalizacja (skutki dzielenia przez
              zero, ktore jest ciagle u fundamentow rachunku rozniczkowego, a wiec i
              calkowego i calej tzw. analizy matematycznej)...

              = Przecież jego praca nie może zawierać pierwiastków idealistycznych, w
              przeciwnym razie nie będzie mogła nosić miana pracy naukowej! Tego rodzaju
              rozważania dopuszalne są, ale np. na filozośce.
              - Niestety, ale idealista bedzie zawsze, chocby nie zdajac sobie z tego sprawy,
              szukal Boga, chocby w tzw. nieskonczonosci, ktora jest, jak wiadomo, tylko
              abstrakcja matenmatyczna, bez odpowiednika w realnej, fizycznej rzeczywistosci.
              Kantor, jeden z najwiekszych matematykow zwariowal na punkcie szukania Boga w
              zbiorach nieskonczonych, a Einstein nie skonczyl swej ogolnej teorii, bo uznal
              ze primo Bog istnieje, a secundo nie gra w kosci... :( Tak koncza religianci w
              nauce... :( Albo racjonalna nauka, albo slepa wiara: tertium non datur!

              • biedronka24 Einstein moze czegos nie skonczyl 15.04.04, 17:19
                Bo nie za bardzo bylo juz co podkradac zonie, a moze sie z nia poklocil? Ktoz to
                wie.
                Budowanie teorii tez jest ideologia. Kazda praca naukowa sklada sie z czesci
                stricte doswiadczalnej, opisu materialow i metod, wnioskow a konczy dyskusja.
                Dyskusja ma zas wiele wspolnego z ´filozofowaniem´. Bez niej nie byloby
                mozliwosci dyskutowania planow na przyszlosc.
                Grunt to rownowaga miedzy jednym i drugim. Chorobliwy pragmatyzm tez jest
                smieszny i prowadzi to roznorodnych wypaczen. Prawdziwy naukowiec jest ciekawski
                i nie odrzuca tego co nie zna tylko dlatego, ze mu sie to na pierwszy rzut oka
                nie podoba. To jest wlasnie ´instynkt´ naukowca.
                • Gość: Kagan Re: Einstein moze czegos nie skonczyl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:38
                  biedronka24 napisała: Bo nie za bardzo bylo juz co podkradac zonie, a moze sie
                  z nia poklocil? Ktoz to wie. Budowanie teorii tez jest ideologia. Kazda praca
                  naukowa sklada sie z czesci stricte doswiadczalnej, opisu materialow i metod,
                  wnioskow a konczy dyskusja. Dyskusja ma zas wiele wspolnego z ´filozofowaniem´.
                  Bez niej nie byloby mozliwosci dyskutowania planow na przyszlosc.
                  Grunt to rownowaga miedzy jednym i drugim. Chorobliwy pragmatyzm tez jest
                  smieszny i prowadzi to roznorodnych wypaczen. Prawdziwy naukowiec jest ciekawski
                  i nie odrzuca tego co nie zna tylko dlatego, ze mu sie to na pierwszy rzut oka
                  nie podoba. To jest wlasnie ´instynkt´ naukowca.
                  - A CO TO MA WSPOLNEGO Z MA TEZA, ZE WIARA PRZESZKADZA W UPRAWIANIU NAUKI?
                  • biedronka24 Nie mozesz definiowac wiary 20.04.04, 11:52
                    Skoro jej nie znasz. Wiara kazdego czlowieka jest indywidualna.
                    Ty zas nie zrozumiales nawet podstaw i tego, ze wiara nie jest umiejetnoscia,
                    prawem jazdy i bardzo mi przykro nie jestes najlepsza osoba do dyskusji w tej
                    dziedzinie. Ludzie wierzacy nie powtarzaja w kolko pacierza, ich wiara - jej
                    filar to (w skrocie tak dla Ciebie - za co prawdziwie wierzacych przepraszam)-
                    na przyklad wlasnie swiadomosc iz wiedza, nie jest procesem zamknietym,
                    skonczonym. Ze zycie ludzkie jest droga, a mysl ludzka narzedziem poszukiwan.
                    Pomylilo Ci sie kibicowanie klubom pilkarskim z wyznawaniem jakiejs wiary. Nie
                    Kagan na tym poziomie trudno dyskutowac.
                    Powiedz mi - czy geometria euklidesowa przeszkadza w rozumieniu teorii Einsteina?
                    Czy bez opanowania podstaw w rysunku, zasad proporcji, perspektywy, mozesz bawic
                    sie w Picassa? W abstrakcje?
                    Nie polecam Ci tego.
                    Badz spokojny religia nie krzywdzi. Krzywdzi zawsze i wszedzie ignorancja. Nawet
                    gdy chodzi o te w zakresie religii :)
              • Gość: al Re: Nauka a wiara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 09:56
                rajchman napisała:

                > > Nie masz racji w tym ustępie. Ja ciągle mam na myśli fizykę. Dla badania
                > > otaczającej nas rzeczywistości nie ma żadnego wpływu światopogląd badacza.

                > - Tak ci sie tylko wydaje. Osobowosc badacza ma w fizyce wiele do
                > powiedzenia, sczegolnie gdy wyniki experymentow nie sa jednoznaczne, i mamy
                > do czynienia z tak podejrzanymi technikami jak np. renormalizacja (skutki
                > dzielenia przez zero, ktore jest ciagle u fundamentow rachunku
                > rozniczkowego, a wiec i calkowego i calej tzw. analizy matematycznej)...

                Yyyy. Nie widzę związku z dyskusją. Za pomocą matematyki da się wiele rzeczy
                udowodnić, które z rzeczywistością nie mają nic wspólnego. Nawiasem pytając, co
                postulujesz w kwestii dzielenia przez zero, i co wspólnego ma z tym
                światopogląd.

                > > Przecież jego praca nie może zawierać pierwiastków idealistycznych, w
                > > przeciwnym razie nie będzie mogła nosić miana pracy naukowej! Tego rodzaju
                > > rozważania dopuszalne są, ale np. na filozośce.

                > - Niestety, ale idealista bedzie zawsze, chocby nie zdajac sobie z tego
                > sprawy, szukal Boga, chocby w tzw. nieskonczonosci, ktora jest, jak wiadomo,
                > tylko abstrakcja matenmatyczna, bez odpowiednika w realnej, fizycznej
                > rzeczywistosci.

                W fizyce liczą się poznane prawa i teorie naukowe, a w nich rzeczą
                niedopuszczalną jest, by obszary niewiedzy tłumaczyć siłami nadprzyrodzonymi.
                Nigdy by mi przyszło do głowy dyskryminować naukowca z powodu jego
                światopoglądu - choć sam jestem ateistą. Naukowcy mogą sobie szukać bogów
                prywatnie.

                > Kantor, jeden z najwiekszych matematykow zwariowal na punkcie szukania Boga w
                > zbiorach nieskonczonych, a Einstein nie skonczyl swej ogolnej teorii, bo
                > uznal ze primo Bog istnieje, a secundo nie gra w kosci... :( Tak koncza
                > religianci w nauce... :( Albo racjonalna nauka, albo slepa wiara: tertium non
                > datur!

                Każdy naukowiec ma prawo do swojego światopoglądu. Ile jeszcze razy mam to
                powtórzyć. Jeżeli naukowcowi światopogląd zabrania zajmowania stanowiska, czy
                prowadzenia badań w określonym kierunku, a niewierzący nie będzie się tym
                zajmował z czystego lenistwa, nic ich przed tym nie powstrzyma. Żelazną zasadą
                jest (R. Feynman): "Jeśli hipotezy nie potwierdza eksperyment, to jest ona
                nieprawdziwa."



          • Gość: intruz Czy Kagan to Bog? IP: *.fornet.waw.pl / 62.233.197.* 15.04.04, 22:34
            Ludziee!
            Nie dosc, ze Kagan to fizyk i filozof, to okazuje sie, ze jeszcze socjolog i psycholog, a nawet ateista!
            Bog sam musialbyc niewierzacy, bo w kogo mialby wierzyc, jesli sam jest prapoczatkiem???!!!!
            Wiec Kagan pewnie jest bogiem!
            Ale odkrycie, co?
            Uklony
            • Gość: Kagan Re: Czy Kagan to Bog? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:37
              Gość portalu: intruz napisał(a): Ludziee!
              Nie dosc, ze Kagan to fizyk i filozof, to okazuje sie, ze jeszcze socjolog i ps
              ycholog, a nawet ateista! Bog sam musialbyc niewierzacy, bo w kogo mialby
              wierzyc, jesli sam jest prapoczatkiem???!!!!
              - Kto ci takich bzdur nagadal? Pewnie katecheta...

              Wiec Kagan pewnie jest bogiem! Ale odkrycie, co?
              - Zostal ci, religiancie, tylko atak ad personam, bo brak ci argumentow
              merytorycznych... :(
    • rajchman Ostateczny dowod na ma teze 15.04.04, 16:00
      "Dam dorywcza prace taniemu a dobremu teologowi. Wynagrodzenie wyplaci
      milosciwy Pan Bog"...
      Jesli Bog jest, to zaplaci, a wiec teologowie powinni sie tloczyc u mych
      drzwi... ;)
      • biedronka24 Ostateczny dowod na jej niklosc 15.04.04, 17:14
        Nawet psy potrafia pracowac dla ´satysfakcji´ czy po to by sprawic radosc
        swojemu przewodnikowi. Nisko sie cenisz jako czlowiek i kompletnie ignorujesz
        roznorodnosc naszych systemow motywacyjnych. Procz jedzenia i picia a nawet
        popedu seksualnego istnieje masa innych, ktore przejawiaja sie rowniez u
        zwierzat. Przespales lekcje biologii. Niestety, zaden ze mnie teolog.
        Wiecej wiary w ludzi- to pomaga.
        • Gość: Kagan Re: Ostateczny dowod na jej niklosc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:35
          biedronka24 napisała: Nawet psy potrafia pracowac dla ´satysfakcji´ czy po to
          by sprawic radosc swojemu przewodnikowi.
          - Aby dostac kosc i pieszczoty...

          Nisko sie cenisz jako czlowiek i kompletnie ignorujesz roznorodnosc naszych
          systemow motywacyjnych. Procz jedzenia i picia a nawet popedu seksualnego
          istnieje masa innych, ktore przejawiaja sie rowniez u zwierzat. Przespales
          lekcje biologii. Niestety, zaden ze mnie teolog.
          - O co ci chodzi? O motywacje? Ciekawosc jest motywacja prawdziwego naukowca!

          Wiecej wiary w ludzi- to pomaga.
          - A czemu nie w "matkie boskie"? Nie komptrmituj sie i idz do kosciolka...
          Nie masz nic do, powiedzenia, to siedz cicho!

          • biedronka24 Aby dostac pieszczoty. 20.04.04, 11:42
            Ale musza sobie te pieszczoty wyobrazic. I to juz jest cos.
            Nie - potrafia tez pracowac nie dla kosci.

            A teraz drugie pytanie- potrafisz wymierzyc sile pieszczot? Podac wymierna sile
            bolu, ktora kazdy bedzie odbieral jednakowo?

            Kagan- zdenerwowales sie- niepotrzebnie. Abstrakt swietnie Ci odpowiedzial.
            Tobie sie wydaje, ze mozna wierzyc bez myslenia. Po prostu nie douczono Cie.
            Przeciwnie, nasza religia, chrzescijanska i wiele innych z zalozenia nakazuje
            wrecz myslenie. Bo sklania do wzbogacania sie, rozwijania tego co jest nam dane.
            Nie potepia tych, ktorzy sa slabsi przez urodzenie, lecz tych, ktorzy przez
            lenistwo, glupote, lekkomyslnosc, odrzucaja dazenie do prawdy. Nikt tej prawdy w
            zadnej religii nie podaje ´na talerzu´. Uczy sie tylko, jak dzieci w szkole
            jakie sa punkty wyjscia- zarysowuje nadrzedne wartosci, ktorych czlowiek i tak
            musi sam szukac.
            Poczytaj troche. Gardzisz czyms czego nie znasz. Co do mnie to sie bardzo
            pomyliles. NIE MUSZE chodzic ´do kosciolka´. Takze Twoja drwina rozbila sie o
            sciane. Albo poleciala w proznie.
            Mowisz ze nie potrzebujesz dogmatow religijnych by wyjasniac nature i budowe
            atomu? Ale predzej czy pozniej jakichs dogmatow bedziesz potrzebowal. A
            przyjmujac jedne odrzucasz inne. Dobrze miec tego swiadomosc. W swojej
            areligijnosci jestes rownie dogmatyczny jak niektorzy w religijnosci. Abstrakt
            ma racje. Pomysl czasem po prostu czy sie na sile i dogmatycznie nie ograniczasz
            :))).
            • reichman Re: Aby dostac pieszczoty. 28.04.04, 14:24
              biedronka24 napisała: Ale musza sobie te pieszczoty wyobrazic. I to juz jest
              cos. Nie - potrafia tez pracowac nie dla kosci.
              K: Skad ta pewnosc?

              - A teraz drugie pytanie- potrafisz wymierzyc sile pieszczot? Podac wymierna
              sile bolu, ktora kazdy bedzie odbieral jednakowo?
              K: A ty potrafisz?

              - Kagan- zdenerwowales sie- niepotrzebnie. Abstrakt swietnie Ci odpowiedzial.
              K: Odpowiedzial atakiem ad personam... :(

              - Tobie sie wydaje, ze mozna wierzyc bez myslenia. Po prostu nie douczono Cie.
              Przeciwnie, nasza religia, chrzescijanska i wiele innych z zalozenia nakazuje
              wrecz myslenie. Bo sklania do wzbogacania sie, rozwijania tego co jest nam dane
              .
              K: Czyzby? Myslenie prowadzi do watpliwsci, watpliowsci do herezji, a te na
              stos... :( credo, quia absurdum est (Tertulianus)...

              - Nie potepia tych, ktorzy sa slabsi przez urodzenie, lecz tych, ktorzy przez
              lenistwo, glupote, lekkomyslnosc, odrzucaja dazenie do prawdy. Nikt tej prawdy
              w zadnej religii nie podaje ´na talerzu´. Uczy sie tylko, jak dzieci w szkole
              jakie sa punkty wyjscia- zarysowuje nadrzedne wartosci, ktorych czlowiek i tak
              musi sam szukac.
              K: TAK? Wbija sie dzieciom do glowy dogmaty z tzw. Konstytucji Dogmatycznej
              Kosciola (KDK) i tzw. Katechizmu (KDK dla ubogich duchem)... :(

              - Poczytaj troche. Gardzisz czyms czego nie znasz. Co do mnie to sie bardzo
              pomyliles. NIE MUSZE chodzic ´do kosciolka´. Takze Twoja drwina rozbila sie o
              sciane. Albo poleciala w proznie.
              K: Oj, latasz do kosciolka, conajmniej raz na tydzien, jak ci xiadz proboszcz
              kaze... :(

              - Mowisz ze nie potrzebujesz dogmatow religijnych by wyjasniac nature i budowe
              atomu? Ale predzej czy pozniej jakichs dogmatow bedziesz potrzebowal.
              K: NIE! Popelniasz znow fallacy of composition: ty potrzebujesz dogmatow, ergo
              wszyscy ich potrzebuja... :(

              - A przyjmujac jedne odrzucasz inne. Dobrze miec tego swiadomosc. W swojej
              areligijnosci jestes rownie dogmatyczny jak niektorzy w religijnosci.
              K: NIE! Ja odrzucam wszelaka wiare i wszelakie dogmaty, a wiec nie moge byc
              dogmatyczny!

              - Abstrakt ma racje.
              K: To tylko twoja ocena, ja mysle inaczej!

              - Pomysl czasem po prostu czy sie na sile i dogmatycznie nie ograniczasz
              :))).
              K: Nie, bo ja odrzucam wszelakie dogmaty!

    • witekjs Re: Nauka a wiara 15.04.04, 17:41
      To czy człowiek jest wierzący czy nie, zdaje się nie mieć istotnego znaczenia.
      Nawet to, czy wiara będzie motywem w poszukiwaniu jakiejś, cząstkowej prawdy/
      nie ostatecznej/.
      Może, ale nie musi ona być źródłem jego niepohamowanej ciekawości, co jest
      niedzownym warunkiem powstawania osobowości badacza.
      Tylko taki człowiek umie znaleźć coś niezwykłego, nawet przypadkiem...
      Alexander Fleming nie szukał penicyliny. Nie wyrzucił jednak "spleśniałego"
      materiału.
      Miguel Servet/Servetus/ teolog i medyk, całe życie poszukiwał Duszy.
      Doprowadziło go to do niezwykle ważnego odkrycia, "małego krążenia"
      krwi/płucnego/.
      Uciekał i ukrywał się przed Inkwizycją hiszpańską która ścigała go za
      odrzucanie Trójcy Świętej.
      Skorzystał z zaproszenia Jana Kalwina i... w Genewie został przez niego, jako
      heretyk (!), spalony na stosie, wraz ze swoimi pismami teologicznymi i
      medycznymi.

      Pozdrawiam. Witek
      • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:32
        witekjs napisał: To czy człowiek jest wierzący czy nie, zdaje się nie mieć
        istotnego znaczenia.
        - Ma, gdy jest naukowcem, bo bedzie, chocby nieswiadomie, szukal wszedzie
        dowodow na isrtnienie boga...

        Nawet to, czy wiara będzie motywem w poszukiwaniu jakiejś, cząstkowej prawdy/
        nie ostatecznej/. Może, ale nie musi ona być źródłem jego niepohamowanej
        ciekawości, co jest niedzownym warunkiem powstawania osobowości badacza.
        Tylko taki człowiek umie znaleźć coś niezwykłego, nawet przypadkiem...
        Alexander Fleming nie szukał penicyliny. Nie wyrzucił jednak "spleśniałego"
        materiału.
        - Bo mu bog tak podszepnal? nie badz smieszny!

        Miguel Servet/Servetus/ teolog i medyk, całe życie poszukiwał Duszy.
        Doprowadziło go to do niezwykle ważnego odkrycia, "małego krążenia"
        krwi/płucnego/.
        - Przypadkiem...

        Uciekał i ukrywał się przed Inkwizycją hiszpańską która ścigała go za
        odrzucanie Trójcy Świętej. Skorzystał z zaproszenia Jana Kalwina i... w
        Genewie został przez niego, jako heretyk (!), spalony na stosie, wraz ze swoimi
        pismami teologicznymi i medycznymi.
        - Slusznie! Jak uciekal do Kalwina, to mu sie nalezy nagroda Darwina! ;)

        Pozdrawiam. Witek
        - nawzajem!
    • Gość: coto Re: Nauka a wiara IP: *.konst.silesianet.pl 15.04.04, 22:44
      Przykro mi Kagan, ale jestes zwyczajnie debilem. Zeby siebie nie kompromitowac,
      i caly Twoj rod, nie zabieraj wiecej glosu.
      • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:59
        Typowa pdpowoedz katolika:
        Gość portalu: coto napisał(a):
        Przykro mi Kagan, ale jestes zwyczajnie debilem. Zeby siebie nie kompromitowac,
        i caly Twoj rod, nie zabieraj wiecej glosu.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=762646
    • dr.krisk Cóż za prymitywny sposób myślenia! 15.04.04, 22:56
      Poczciwy Kaganie, podobnie rozumowali komuniści zamykający w zakładach
      psychiatrycznych wierzących naukowców. Jakże to: mąz uczony, ma szkiełko i
      łoko, dialektykę oraz dzieła zebrane Włodzimierza I.L., a paciorki klepie?
      Chory znaczy!!!
      Prymitywizm twojego myślenia polega na zastąpieniu wiary w Boga wiarą w jego
      nieistnienie. Nie bez przyczyny w ZSRR "muzea ateizmu" urządzano w cerkwiach i
      kościołach - nowa wiara wymagała stosownej oprawy.....
      Jeżeli myślisz, że badania naukowe moga cokolwiek powiedzieć o istnieniu lub
      nieistnieniu Boga, to wybacz - ale niewiele wiesz o nauce. W ogóle chyba
      niewiele wiesz, a jeszcze mniej rozumiesz.
      KrisK
      • Gość: Kagan Re: Cóż za prymitywny sposób myślenia! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 23:05
        dr.krisk napisał: Poczciwy Kaganie, podobnie rozumowali komuniści zamykający w
        zakładach psychiatrycznych wierzących naukowców. Jakże to: mąz uczony, ma
        szkiełko i łoko, dialektykę oraz dzieła zebrane Włodzimierza I.L., a paciorki
        klepie? Chory znaczy!!!
        - O w tym mieli w 100% racje, tyle,ze zamiast och zamykac w szpitalach, powinni
        ich wysylac do klasztorow, bo tam jest miejsce dla nawiedzonych...

        Prymitywizm twojego myślenia polega na zastąpieniu wiary w Boga wiarą w jego
        nieistnienie. Nie bez przyczyny w ZSRR "muzea ateizmu" urządzano w cerkwiach i
        kościołach - nowa wiara wymagała stosownej oprawy.....
        - Znow popelniasz blad: ateizm to nie wiara, a jej odrzucenie. I zobacz co
        przyniosla wiara narodom b. ZSRR: biede o nic wiecej... :(

        Jeżeli myślisz, że badania naukowe moga cokolwiek powiedzieć o istnieniu lub
        nieistnieniu Boga, to wybacz - ale niewiele wiesz o nauce. W ogóle chyba
        niewiele wiesz, a jeszcze mniej rozumiesz.
        - Nie zrozumiales mego postu: ja postuluje usuniecie tzw. boga z nauki, jako
        bytu zbednego, a nie pisze, ze mam naukowy dowod na jego istnienie lub nie!

        • dr.krisk Wszystko ci się pomieszało.... 15.04.04, 23:15
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > - O w tym mieli w 100% racje, tyle,ze zamiast och zamykac w szpitalach,
          > powinni
          > ich wysylac do klasztorow, bo tam jest miejsce dla nawiedzonych...
          Bez komentarza.


          > - Znow popelniasz blad: ateizm to nie wiara, a jej odrzucenie.
          To dlaczego wierzysz w to, że "Bóg jest bytem zbędnym"? Najpierw odrzucasz
          wiarę, a potem się na owej odrzuconej wierze podpierasz. Baron Munhausen z
          ciebie...

          > - Nie zrozumiales mego postu: ja postuluje usuniecie tzw. boga z nauki, jako
          > bytu zbednego, a nie pisze, ze mam naukowy dowod na jego istnienie lub nie!
          A skąd wiesz, że Bóg jest "bytem zbędnym"? Doznałes objawienia? Głosy ci
          wyszeptały do uszka?

          KrisK
          • Gość: Kagan Re: Wszystko ci się pomieszało.... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 11:43
            Gość portalu: Kagan napisał(a): - I w tym mieli w 100% racje, tyle,ze zamiast
            ich zamykac w szpitalach, powinni ich wysylac do klasztorow, bo tam jest
            miejsce dla nawiedzonych...

            dr.krisk napisał: Bez komentarza.
            - czyli zgoda: nawiedzeni do klasztorow! :)

            K: Znow popelniasz blad: ateizm to nie wiara, a jej odrzucenie.
            - To dlaczego wierzysz w to, że "Bóg jest bytem zbędnym"? Najpierw odrzucasz
            wiarę, a potem się na owej odrzuconej wierze podpierasz. Baron Munhausen z
            ciebie...
            K: Ja NIE wierze, ze Bog jest bytem zbednym, ja to WIEM, i ci juz udowodnilem,
            bowiem wszystko w przyrodzie da sie wyjasnic bez potrzeby odwolywania sie do
            Boga, owego bytu zbednego... I nNie zrozumiales mego postu: ja postuluje
            usuniecie tzw. boga z nauki, jako bytu zbednego, a nie pisze, ze mam naukowy
            dowod na jego istnienie lub nie!

            - A skąd wiesz, że Bóg jest "bytem zbędnym"? Doznałes objawienia? Głosy ci
            wyszeptały do uszka?
            K: NIE! Po prostu wiem na podstawie lektury pism i ksiazek naukowych i
            experymentu myslowgo, w ktorym staralem sie znalezc miejsce dla Boga w
            przyrodzie, ale nie znalazlem, bowiem nauka jest w stanie objasnic swiat bez
            potrzeby powolywania do zycia bytu zbednego zwanego "Bogiem"...

            • dr.krisk Wiedzący Kaganie... 16.04.04, 11:49
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > K: Ja NIE wierze, ze Bog jest bytem zbednym, ja to WIEM,
              Aha. Wszystko jasne. Wiesz. Hm.

              >
              > - A skąd wiesz, że Bóg jest "bytem zbędnym"? Doznałes objawienia? Głosy ci
              > wyszeptały do uszka?
              > K: NIE! Po prostu wiem na podstawie lektury pism i ksiazek naukowych
              "Młody Technik" i "Mały Modelarz" nie są pismami naukowymi.
              Nie bardzo chce mi się z toba dalej gadać, bo masz za duży mętlik w głowie i
              mylisz pojęcia.
              KrisK
              • Gość: Kagan Re: Wiedzący Kaganie... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 11:55
                Czytuje New Scientist, Scientific American ityp. pisma oraz podreczniki
                akademickie z zakresu fizyki i astronomii (gl. po nagielsku). Mlodego Technika
                czytywalem w technikum, i nie mam sie czego wstydzic... Dyskutuje na tematy
                fizyki wspolczesnej z profesorami fizyki i matematyki. I nic nie poradze na to,
                ze jako wierzacy doktor masz problemy z rownowaga psychiczna... :(
      • witekjs Re: Cóż za prymitywny sposób myślenia! 15.04.04, 23:09
        Trochę żałuję, że nieopatrznie odezwałem sie w tym wątku.
        Miło mi jednak, że z kilkoma z Was mogłem wymienić szereg ciekawych uwag.
        Pozdrawiam i do zobaczenia w innym miejscu.
        Witek
        • Gość: Kagan Re: Cóż za prymitywny sposób myślenia! IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 11:38
          Nie masz czego zalowac!
      • Gość: intruz Re: Cóż za prymitywny sposób myślenia! Wlasnie! IP: *.fornet.waw.pl / 62.233.197.* 15.04.04, 23:09
        Drogi Kaganie,
        powala mnie na kolana
        twoje ograniczenie i twoja ogromna wiara..
        Poddaje sie.
        Wygrales - nie ma sensu prowadzic z toba dialogu, poniewaz nie chcesz nic rozumiec.
        Ty gleboko WIERZYSZ wylacznie w swoje przekonania, w swoja nieomylnosc,
        a twoja wiara jest silna jak monolit. Zas twojai pasja nazywania kazdego,
        kto mysli troche onaczej niz ty "religiantem" lub "dewotka" allbo" zakonnica"
        przypomina namietnosc najwiekszych inkwizytorow. Gratuluje!
        Ty bedziesz trwal przy swoim juz do konca zycia i recze ci, ze juz nic nowego nie wymyslisz.
        Bedziesz tylko krecil sie w kolko wokol wlasnej skonczonosci
        I prowadzil prymitywny dialog typu: copy and paste plus wlasne zdanko, ktore znowu paste...
        Zycze sukcesow w tej dziedzinie.
        Amen
        • Gość: Kagan Re: Cóż za prymitywny sposób myślenia! Wlasnie! IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 11:37
          Gość portalu: intruz napisał(a): Drogi Kaganie,
          powala mnie na kolana twoje ograniczenie i twoja ogromna wiara...
          - Znow atak ad personam? Brak ci argumentow merytorycznych, to idz do kosciolka
          sie pomodlic do swej zydowskieh bozi, a nie zabieraj mi czasu na tym forum... :(

          Poddaje sie. Wygrales - nie ma sensu prowadzic z toba dialogu, poniewaz nie
          chcesz nic rozumiec. Ty gleboko WIERZYSZ wylacznie w swoje przekonania, w swoja
          nieomylnosc, a twoja wiara jest silna jak monolit. Zas twojai pasja nazywania
          kazdego, kto mysli troche onaczej niz ty "religiantem" lub "dewotka" albo"
          zakonnica".
          - Ja w NIC nie wierze, ani w bozie, ani w nauke, tylko domagam sie DOWODOW
          empirycznych. "Extraordinary claims require extraordinary evidece" - Karl
          Sagan. A wy, religianci nie macie nawet zwyklych dowodow empirycznych na
          istnienie swych bozkow, duszkow czy diabelkow... :(

          przypomina namietnosc najwiekszych inkwizytorow. Gratuluje!
          Ty bedziesz trwal przy swoim juz do konca zycia i recze ci,
          ze juz nic nowego nie wymyslisz.
          Bedziesz tylko krecil sie w kolko wokol wlasnej skonczonosci
          I prowadzil prymitywny dialog typu: copy and paste plus wlasne zdanko, ktore
          znowu paste...
          - Znow stac ci tylko na atak ad personam? jakze to typowe dla religiantow... :(
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=762646
    • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 11:51
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11929392&a=11929392
    • Gość: kagan Re: Nauka a wiara IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 12:19
      Kagan: Czekam na odp. na ponizsze pytania:
      1. Prosilem ciebie o pozabiblijne dowody na historycznosc twego idola Jeszu ben
      Miriam czyli Jezusa zwanego przez swych zwolennikow Chrystusem (Mesjaszem).
      Niestety, nie przedstawiles mi dotad zadnego... CZEKAM!

      Szanowny Kaganie,
      W moim odczuciu, po tym co dotychczas pisałeś, jesteś ślepy na wszelkie
      działania Chrystusa we współczesnym świecie. Dla ciebie świadectwa osób, które
      zawierzyły swoje życie Jezusowi i doznały takich przemian osobowości jak
      uwolnienie z poczucia winy, uzdrowienie zranionych emocji w wyniku doznanych
      krzywd, wyzwolenie z nałogów, odzyskanie sensu życia, itp., nie są wiarygodnym
      materiałem dowodowym na istnienie Żywego, Zmartwychwstałego Chrystusa.
      - Nie sa, bowiem sa to zeznania osob wyraznie niezrownowazonych psychicznie, a
      wiec tzw. niewiarygodnych swiadkow...

      Traktujesz tych ludzi jako fanatyków bądź schizofreników.
      - Bo oni sa nimi wlasnie... :(

      To samo ma się z tekstami biblijnymi. Odrzucasz je, a one po to zostały nam
      dane, aby nam objawić Boga, abyśmy poznali zbawienie, które nam zgotował w
      Jezusie Chrystusie.
      - Czemu teksty, rzekomo pisane przez nieomylnego Boga, sa tak pelne
      sprzecznosci wewnetrznych i oczywistych bzdur?

      (...)
      Jan pisze, że to co spisał o Jezusie, jest wystarczającym materiałem dowodowym,
      aby uwierzyć w Jezusa Chrystusa.
      - A jakie masz dowody empiryczne na to, ze Jan pisal prawde?
      (...)
      Uzywasz Biblii aby udowodnic jej prawdziwosc. Nie widzisz tu zadnej
      sprzecznosci? Aby udowdnic prawdziwosc zrodla A, historycy uzywaja zrodla B, C
      i D, NIEZALEZNE od zrodla A. To co ty robisz, to tak, jakby sad wysluchal tylko
      jednej strony i na tej podstawie wydal wyrok, naruszajac zasade AUDI ALTERAM
      PARTEM...

      J: Jeśli swoim rozumem nie potrafisz poznać prawdziwego Boga, to nie używasz go
      zgodnie z przeznaczeniem. Jeśli do silnika benzynowego nalejesz diesla, nie
      pojedziesz. Jeśli swój umysł karmisz propagandą antychrzescijańską zamiast
      Słowem Bożym, twój rozum nie będzie funkcjonował prawidłowo.
      - Znow obrazasz mnie, bo ci zabraklo dosowdow. Karl Sagan napisal, ze
      nadzwyczajne propozycje (claims) wymagaja nadzwyczajnych dowodow, a ty nie masz
      nawet zwyczajnego empirycznego dowodu na poparcie swych zydowskich bajek... :(

      J: Pan Bóg objawił się w sposób
      1. ogólny – poprzez Stworzenie, oraz 2. szczególny – poprzez Słowo Boże.
      - A jakie masz na to dowody empiryczne?

      Kiedy patrzysz na otaczający cię świat i nie widzisz w tym ręki Stwórcy, lecz
      przypisujesz to przypadkowi, to znaczy, że masz problemy z logicznym myśleniem
      i jesteś ślepy na istnienie RZECZYWISTOŚCI BOŻEJ.
      - Nie potrzebuje, abys mnie obrazal i nie potrzebuje zbytecznego bytu czyli
      Boga, aby objasnic otaczajaca mnie rzeczywistosc!

      J: Jeśli idzie o objawienie ogólne, to pozwól, że tutaj przytoczę fragment
      argumentu, którego użyłem kiedyś w dyskusji z Julkiem (mam do niego wiele
      autentycznej sympatii) a potem z Gibkim.
      „Nie rozumiem, dlaczego masz problem połączenia wiary z faktami. Wiara
      chrześcijańska dotyczy tego, co było i tego, co będzie. Ponadto, Bóg objawił
      się ludzkości poprzez tzw. objawienie ogólne oraz objawienie szczególne.
      Objawieniem ogólnym jest cała otaczająca nas przyroda, cały wszechświat.
      - NIE! Wszechswiat to wyniki tzw. BIG BANG, a nie jakiejs tam "boskiej"
      interwencji!

      Ateiści wierzą, że nie ma Boga. Ich wyznanie wiary brzmi: Na początku byłą
      martwa, pozbawiona inteligencji materia. Następnie martwa materia, na drodze
      ewolucji, ukształtowała istoty obdarzone inteligencją, zdolne do komponowania
      muzyki, pisania poematów, itd.
      Na poparcie tej wiary gromadzi się tzw. materiał dowodowy, który służy
      jako ‘fakt’ potwierdzający teorie ewolucji i to, że do stworzenia człowieka nie
      byłą potrzebna inteligencja z zewnątrz.
      - BLAD! Ateisci NIE wierza, ale domagaja sie na wszystko dowodow empirycznych.
      Ateizm to NIE wiara, ale jej totalna negacja!

      Teiści wierzą, że na początku był Bóg, LOGOS, inteligencja, która stworzyła
      wszystko z niczego. W końcu Bóg stworzył człowieka. Na poparcie takiej wiary,
      gromadzi się materiał dowodowy z wszystkich dziedzin nauki, który jednoznacznie
      wskazuje, że za całym stworzeniem stoi INTELIGENCJA.
      - Nie klam, Jerzy! Dobrze wiesz, ze nie ma takich dowodow, a ci, co twierdza ze
      je maja, to zwykli szarlatani, bowiem nauka polega na stawianiu hipotez i ich
      weryfikacji, a nie na szukaniu wszedzie dowodow na tzw. boska ingerencje!

      Materiał dowodowy /fakty/ przedstawiane przez teistów nie wymagają tak wielkiej
      wiary, jak tego wymaga ateizm.
      - Jesli wymagaja wiary, to NIE sa zadnymi dowodami!

      Dam prosty przykład (w oparciu o , zawiera tzw. argument Paleya, znany już
      ponad 200 lat). Mam zegarek. Skoro nigdy nie widziałem tego, który go stworzył,
      a w szufladzie poniewierają mi się różne części po starych zegarkach (ogniwa
      pośrednie), to mam założyć, że zegarek powstał samorzutnie, bez udziału
      inteligencji (zegarmistrza) ?
      - Mylisz powstanie zegarka z kolkami (tego ewolucja nie moze sama stworzyc) z
      powstaniem droga ewolucji zegarmistrza, ktory nie ma sobie kolek, a wiec mogl
      postac droga naturalnej ewolucji...

      Popatrz jak skomplikowany jest ludzki DNA. Czy myślisz, że coś tak
      skomplikowanego mogło powstać samorzutnie, bez udziału INTELIGENCJI?
      - Oczywiscie! Ewolucja trawala miliony lat ma wielkim obszarze, a ilosc
      przechodzi w jakosc. Szana wygrania miliona w TOTKA jest znikoma, ale od czasu
      do czasu ktos wygrywa ow milion - tzw. prawo wuielkich liczb, Jerzyku...

      Tyle tamtego argumentu. Kontynuuję: Odnośnie objawienia szczególnego i
      ogólnego, to autor listu do Hebrajczyków pisze następująco:
      (...)
      - Nie uzywaj Biblii do potwierdzenia jej autentycznosci!

      Do jakiejkolwiek dziedziny nauki spojrzysz, wszędzie odkrywasz pewne prawa,
      cele i uporządkowaną informację. Tak więc nauka postuluje istnienie
      Inteligentnej Praprzyczyny wszystkich rzeczy. Zatem nauka stoi mocno po stronie
      objawienia biblijnego.
      K: Nic takiego! Nauka nie ma nic wspolnego z objawieniami: to tylko stawianie
      hipotez i ich empiryczna weryfikcja! Nie myl nauki ze slepa wiara!

      Twój światopogląd – czy to humanizm w wydaniu świeckim czy marskistowsko
      leninowskim, twierdzi, że wszystko powstało przez ‘przypadkowe zdarzenia’.
      - Oczywiscie, tykle ze w olbrzymiej, trudno wyobrazalnej skali, a SIZE DOES
      MATTER!

      W innej dyskusji już mieliśmy ‘starcie’ na temat wiary w źródło powstania
      życia. Oto fragment: Jerzy do Kagana: „Uparcie twierdzisz, że to nie Stwórca,
      lecz ślepa ewolucja ukształtowała inteligentnego człowieka?
      Twoja wiara w fluktuacje jest imponująca. Cytuję: „ale ta PIERWSZA PRZYCZYNA to
      prawa statystyki i fizyki, ktore dopuszczaja fluktuacje na poziomie
      kwantowym nawet w tzw. absolutnej prozni, fluktuacje ktore "produkuja' tzw.
      czastki wirtualne, i to, ze taka "wirtualnosc" moze sie "przerodzic" w
      realnosc, chocby prawdopodobienstwo tego bylo np. 10^-100, czyli znacznie MNIEJ
      niz odwrotnosc liczby wiekszej niz ilosc atomow w naszym wszechswiecie...”
      Pan Jezus by powiedział, że takiej wiary to nawet w Izraelu nie znalazł.”
      - Tu nie maz adnej wiary: to sa wyniki zweryfikowanych experymentow, Jerzyku!
      Jeszua ben Miriam nie ma tu nic do gadania, jako postac wirtualna...

      Podziwiam twoją wiarę w to, co według ciebie jest PIERWSZĄ PRZYCZYNĄ.
      Według mojego światopoglądu, prawdopodobieństwo zaistnienia DNA za sprawą
      INTELIGENCJI, jest 1:1. Tutaj rozum ma solidne oparcie na faktach naukowych.
      - Nie ma, bowiem poslugujesz chrzescijanska pseudonauka, ktora szuka wszedzie
      dowodow na istnienie tzw. Boga... :(

      Twój światopogląd postuluje, że realność zaistnienia świata takim jakim jest
      przez przypadek, wynosi 10 do minus setnej. Aby to przyjąć, trzeba wyłączyć
      rozum i uwierzyć w absurd.
      - Mylisz prawdopo
      • Gość: kagan Re: Nauka a wiara IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 12:21
        Twój światopogląd postuluje, że realność zaistnienia świata takim jakim jest
        przez przypadek, wynosi 10 do minus setnej. Aby to przyjąć, trzeba wyłączyć
        rozum i uwierzyć w absurd.
        - Mylisz prawdopodobienstwo z jego realizacja. To, ze cos jast malo
        prawdopopdobne nie znaczy, ze jest niemozliwe. Nie rozumiesz po prostu
        matematyki, jezyka nauki... :(

        W twoim przypadku wiara dominuje nad rozumem. Dlaczego?
        - To u ciebie, Jerzyku wuara domuinuje nad twym rozumkiem. Nie popelniaj
        fallacy of composition!
        Epistemologia twego światopoglądu nie pozwala na traktowanie Biblii jako źródła
        poznania. Odrzuca proste i jasne Boże objawienie na rzecz skomplikowanych,
        wielce nieprawdopodobnych ‘naukowych’ spekulacji o pochodzeniu wszechświata,
        które po prostu trzeba ciachnąć brzytwą Ockama, - ciach i już po nich.
        -Biblia to zniot statozydowskich legend, wewetrznie sprzecznych i bez sensu.
        Mozesz w nia wierzyc, ale nie dorabiaj do swej wiary
        pseudonaukowych "argumentow"...
        • Gość: Link Re: Nauka a wiara IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 12:29
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=739729
        • Gość: wali7 Re: Nauka a wiara IP: 80.55.113.* 16.04.04, 15:33
          Dziwny z Ciebie filozof, skoro nie potrafisz odróżnić nauki od wiary. Po prostu wiara, jako wyłączona z naukowego procesu poznania nie potrzebuje dowodów. Dowody czynią z wiary naukę. Uważasz, że człowiek nie ma prawa wierzyć w cokolwiek? Są na przykład tacy, którzy wierzą, że Boga nie ma. Ich dowodami są "myślowe eksperymenty". Myślowe eksperymenty to mógł sobie wykonywać Arystoteles, czy np. Ockcham. Dzisiaj mamy akceleratory cząstek, chromatografy, komputery z oprogramowaniem do modelowania.... Prosiłbym o dowody z zakresu nauki, a nie sofistyczne dyrdymały.
          Jako człowiek, istota myśląca, mam prawo do wierzenia w cokolwiek, w Boga, krasnoludki, ufoludki, .... Dopóki nie próbuję tego udowadniać naukowo (jak Ty twój ateizm) jest to moją prywatną sprawą. Nie ma żadnego wpływu na moje naukowe dokonania fakt wierzenia w cokolwiek, dopóki nie mieszam tego z moją naukową aktywnością (a tak przecież jest z definicji, patrz wyżej).
          Czy fakt że Schrodinger był kobieciarzem wpływa na jego osiągnięcia? Czy Pascal jako chrześcijanin staje się niewiarygodny? A może jeszcze wierzył w ziemniaki samoobierające się w piwnicy swojeo domu (gatunek Solanum tuberosum był mu zapewne znany kulinarnie)? Jak sądzisz - tak, czy nie?
          Nauka, Kaganie stawia hipotezy, następnie je udowadnia. Wiara nie stawia hipotez, nie ma więc co testować. Wierzy i już. Nad czym tu deliberować?
          A może zaczynasz się bać co będzie po śmierci? No cóż - pewnie wiesz, czerń i tyle, a może inaczej? Zastosuj tu kolego brzytwę Ockchama - masz jakieś wyniki?
          Brzytwa Ockhama nie jest kreatywnym narzędziem, nie sprawdza się przy braku informacji. Żeby coś wycinać, musisz coś wiedzieć. A co wiesz o tym co jest po śmierci, powiedział Ci ktoś? Kto? Ateiści? Katechetka w przedszkolu (Bozia...)? Ja w coś wierzę, Ty nie. Ale to nasze prywatne sprawy, ja się nie boję o to co po śmierci, wierzę - dowodów nie będę miał nigdy. Czy dlatego jestem gorszym naukowcem od Ciebie? Co do SA, Scientific American to popularnoaukowe pismo, czytanie jego o niczym nie świadczy (co najwyżej o tym, że lubimy sobie przy kawie poczytać artykuły dostosowane do poziomu licealisty). Być może Boga nie ma, być może jest.... Jak chcesz dostać jakieś informacje na ten temat? Jak sądzisz, jestem brunetem czy blondynem? Zastosuj brzytwę Ockhama, ona Ci to powie. Na pewno...
          Boisz się czegoś? Śmierci, choroby... Wylewaj swoją zółć gdzie indziej.
          • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: 213.199.192.* 16.04.04, 18:43
            Gość portalu: wali7 napisał(a): Dziwny z Ciebie filozof, skoro nie potrafisz
            odróżnić nauki od wiary.
            - Nic nie rozumiesz! Ja napisalem, ze religiant nie moze byc dobrym uczonym, bo
            jego osobowosc bedzie rozdarta miedzy racjonalne wymogi nauki i nieracjonalne
            wymogi wiary, a ty mi wyjezdzasz z atakiem ad personam... :(

            Po prostu wiara, jako wyłączona z naukowego procesu poznania nie potrzebuje
            dowodów. Dowody czynią z wiary naukę. Uważasz, że człowiek nie ma prawa wierzyć
            w cokolwiek ? Są na przykład tacy, którzy wierzą, że Boga nie ma. Ich dowodami
            są "myślowe eksperymenty". Myślowe eksperymenty to mógł sobie wykonywać
            Arystoteles, czy np. Ockcham. Dzisiaj mamy akceleratory cząstek, chromatografy,
            komputery z oprogramowaniem do modelowania.... Prosiłbym o dowody z zakresu
            nauki, a nie sofistyczne dyrdymały.
            - Sam piszesz, ze wiary nie da sie udowodnic. Stad uczony nie moze wierzyc w
            boga czy inne duchy, bo bedzie zamiast szukac racjonalnych wyjasnien szukac
            wyjasnien typu deux ex machina... :(

            Jako człowiek, istota myśląca, mam prawo do wierzenia w cokolwiek, w Boga, kras
            noludki, ufoludki, .... Dopóki nie próbuję tego udowadniać naukowo (jak Ty twój
            ateizm) jest to moją prywatną sprawą. Nie ma żadnego wpływu na moje naukowe do
            konania fakt wierzenia w cokolwiek, dopóki nie mieszam tego z moją naukową akty
            wnością (a tak przecież jest z definicji, patrz wyżej).
            - Nie zdajesz sobie sprawy z tego, ze jesli wierzysz, to podswiadomie masz
            umysl zatruty wiara, i bedziesz szukac (nieswiadomie, oczywiscie) rozwiazan,
            ktore nie beda kolidowac z twa wiara, przez co bedziesz falszowac wyniki swych
            badan... :(

            Czy fakt że Schrodinger był kobieciarzem wpływa na jego osiągnięcia? Czy Pascal
            jako chrześcijanin staje się niewiarygodny? A może jeszcze wierzył w ziemniaki
            samoobierające się w piwnicy swojeo domu (gatunek Solanum tuberosum był mu zap
            ewne znany kulinarnie)? Jak sądzisz - tak, czy nie?
            - Kobieciarstwo nie ma tu nic do rzeczy, ale religijnosc Pascala wplynela
            berdzo zle na jego dzialalnosc naukowa... :(

            Nauka, Kaganie stawia hipotezy, następnie je udowadnia. Wiara nie stawia hipote
            z, nie ma więc co testować. Wierzy i już. Nad czym tu deliberować?
            - Nad tym, ze sie miesza do nauki (p. posty Jerzego), ze wprowadza na
            uniwerytety pseudonauke zwana teologia, i ze zatruwa umysly dzieci a nawet
            doroslych naukowcow... :(

            A może zaczynasz się bać co będzie po śmierci? No cóż - pewnie wiesz, czerń i t
            yle, a może inaczej? Zastosuj tu kolego brzytwę Ockchama - masz jakieś wyniki?
            Brzytwa Ockhama nie jest kreatywnym narzędziem, nie sprawdza się przy braku inf
            ormacji. Żeby coś wycinać, musisz coś wiedzieć. A co wiesz o tym co jest po śmi
            erci, powiedział Ci ktoś? Kto? Ateiści? Katechetka w przedszkolu (Bozia...)? Ja
            w coś wierzę, Ty nie. Ale to nasze prywatne sprawy, ja się nie boję o to co po
            śmierci, wierzę - dowodów nie będę miał nigdy. Czy dlatego jestem gorszym nauk
            owcem od Ciebie? Co do SA, Scientific American to popularnoaukowe pismo, czytan
            ie jego o niczym nie świadczy (co najwyżej o tym, że lubimy sobie przy kawie po
            czytać artykuły dostosowane do poziomu licealisty). Być może Boga nie ma, być m
            oże jest.... Jak chcesz dostać jakieś informacje na ten temat? Jak sądzisz, jes
            tem brunetem czy blondynem? Zastosuj brzytwę Ockhama, ona Ci to powie. Na pewno
            ...
            - Znow mnie atakujesz? No coz, brak ci po prostu argumentow. Mozesz byc albo
            uczonym, albo wierzacym, inaczej bedziesz mial sprzeczna wewnetrznie osobowosc,
            a to moze cie doprowadzic do psychozy! Zadbaj o swa higiene psychiczna i rzuc
            albo wiare albo nauke, bo obie nie moga pokojowo koegzystowac w twym umysle...
            :(

            Boisz się czegoś? Śmierci, choroby... Wylewaj swoją zółć gdzie indziej
            - Znow atak ad personam? Czego mam sie bac, jak wiem, ze po smierci nic nie ma?
            • Gość: wali7 Re: Nauka a wiara IP: 80.55.113.* 17.04.04, 12:36
              Kolego Kaganie, widzę że próbujesz bardziej bawić się w psychologa niż w filozofa. To zdecyduj się w końcu: jesteś doktorem filozofii czy psychologii?
              Ocenę stanu umysłu jakiegolwiek człowieka pozostaw lepiej specjalistom. Ja się nie bawię w próby analizy Twojego umysłu jako modelowego ateistycznego umysłu.
              Nie odniosłeś się natomiast do mojej krytyki stosowania brzytwy Ockchama w tym konkretnym przypadku i jej ogólnych ograniczeń. Zamiast tego wydałeś z siebie jakieś dziwne nieartykułowane pomruki (bo logiczną odpowiedzią nazwać tego nie sposób). Odnieś się lepiej do tego zarzutu zamiast bawić się w próby stosowania metodologii naukowej w dziedzinie gdzie nie da się takiej metodologii zastosować. Naukowe udowadnianie teizmu jak i ateizmu jest bezsenowne i jest po prostu stratą czasu. Skoro boli Cię że ktoś wierzy, a ty nie to wybierz się na spacer, piwko, czy gdzie tam chcesz, a nie prowadź prowadzących do nikąd bezsensownych pogadanek.
              • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.e-loko.pl 17.04.04, 14:06
                Gość portalu: wali7 napisał(a): Kolego Kaganie, widzę że próbujesz bardziej
                bawić się w psychologa niż w filozofa. To zdecyduj się w końcu: jesteś doktorem
                filozofii czy psychologii?
                - Jestem doktorem filozofii ze specjalnoscia socjologia i psychologia
                spoleczna...

                Ocenę stanu umysłu jakiegolwiek człowieka pozostaw lepiej specjalistom. Ja się
                nie bawię w próby analizy Twojego umysłu jako modelowego ateistycznego umysłu.
                - Niestety dla Ciebie, ja mam kwalifikacje ku temu, bowiem mam uprawnienia tzw.
                klinicznego psychologa i jestem tez uznanym psychoanalitykiem...

                Nie odniosłeś się natomiast do mojej krytyki stosowania brzytwy Ockchama w tym
                konkretnym przypadku i jej ogólnych ograniczeń. Zamiast tego wydałeś z siebie j
                akieś dziwne nieartykułowane pomruki (bo logiczną odpowiedzią nazwać tego nie s
                posób). Odnieś się lepiej do tego zarzutu zamiast bawić się w próby stosowania
                metodologii naukowej w dziedzinie gdzie nie da się takiej metodologii zastosowa
                ć. Naukowe udowadnianie teizmu jak i ateizmu jest bezsenowne i jest po prostu s
                tratą czasu. Skoro boli Cię że ktoś wierzy, a ty nie to wybierz się na spacer,
                piwko, czy gdzie tam chcesz, a nie prowadź prowadzących do nikąd bezsensownych
                pogadanek.
                - Nie boli mnie to, ze ktos wierzy, ale to, ze wierzacy naukowcy nie dochodza
                do 100% swych mozliwosci, poniewaz nieracjonalny (religijny) element ich
                osobowsci im w tym przeszkadza. Wierzacy naukowcy nie maja w pelni
                zintegrowanej osobowosci, a wiec maja mniejsza wydajnosc i popelniaja wiecej
                bledow niz ateisci, ktorzy nie maja tego problemu, bowiem maja w pelni
                zintegrowana osobowosc... Nie ma u nich konfliktu miedzy nieracjonalna wiara i
                racjonalna nauka, bowiem jak to rzekl madry Tertulianus: CREDO QIUA ABSURDUM
                EST. A z Tertulianusem do dzis maja problemy teolodzy...
                pozdr.



                • Gość: wali7 Re: Nauka a wiara IP: 80.55.113.* 19.04.04, 12:52
                  Hmmm,
                  jakoś nie zauważyłem aby nieracjonalna (religijna) część mojego światopoglądu przeszkodziła mi w naukowym poznawaniu świata. Jeżeli już to wskazywałbym na lenistwo, ograniczenia wynikające z braku czasu, ...
                  Bo problem pojawia się w momencie wymieszania sfer wiary i nauki. Ale jak uprzednio pisałem, z powodów odmiennej metodologii jest to niemożliwe.
                  Problem wiary dla mnie nie jest rozpatrywany naukowo. Po prostu...
                  Co do mniejszej wiarygodności wierzącego naukowca - cóż, ludzie wierzą w bardzo wiele rzeczy - również ateiści. I sam akt wiary, jako coś niepodlegające weryfikacji jest zawsze do siebie podobny. Można wierzyć w Boga, ale też w pieniądze, rewolucję proletariatu, potęgę ducha ludzkiego, bądź nieistnienie Boga ...
                  Naprawdę Kaganie, każdy element w Twoim obrazie świata jest zweryfikowany doświadczeniem? Jeżeli nie, to jednak w coś wierzysz - nie pisz więc że to zmniejsza czyjąkolwiek wiarygodność.
                  Bo nie zmniejsza.
                  • rajchman Re: Nauka a wiara 19.04.04, 13:22
                    Gość portalu: wali7 napisał(a):
                    Hmmm, jakoś nie zauważyłem aby nieracjonalna (religijna) część mojego
                    światopoglądu przeszkodziła mi w naukowym poznawaniu świata. Jeżeli już to
                    wskazywałbym na lenistwo, ograniczenia wynikające z braku czasu, ...
                    K: Tak ci sie tylko wydaje, bo nie znasz swych prawdziwych mozliwosci, ale do
                    tego musisz porzucic nieracjonalna wiare w starozydowskich bozkow... :(

                    Bo problem pojawia się w momencie wymieszania sfer wiary i nauki. Ale jak uprze
                    dnio pisałem, z powodów odmiennej metodologii jest to niemożliwe.
                    Problem wiary dla mnie nie jest rozpatrywany naukowo. Po prostu...
                    - Masz tylko jeden mozg, a wiec musisz miec albo konflikt w ramach osobowosci,
                    co prowadzi do schizofrenii, albo tzw. wielokrotna osobowosc, co jest tez
                    chorobliwe...

                    Co do mniejszej wiarygodności wierzącego naukowca - cóż, ludzie wierzą w bardzo
                    wiele rzeczy - również ateiści.
                    K: I tu cie mam! Ateisci w NIC nie wierza z definicji: popelniasz fallacy of
                    composition: ja wierze, moi znajomi wierza, ergo kazdy, w tym i niedowiarek-
                    ateista musi w cos wierzyc, np. w nauke. Dla mnie zas nauka nie jest zadnym
                    substytutem wiary, ani ideologia, bo ja w nauke nie wierze, tylko posluguje sie
                    nia, jako racjonalnym sposobem objasnienia rzeczywistosci mnie otaczajacej...

                    I sam akt wiary, jako coś niepodlegające weryfikacji jest zawsze do siebie
                    podobny. Można wierzyć w Boga, ale też w pieniądze, rewolucję proletariatu,
                    potęgę ducha ludzkiego, bądź nieistnienie Boga ...
                    K: Bzdura! Ci, co wierza w nieistnienie Boga, nie sa ateistami, a szczegolnym
                    rodzajem religiantow, cos jak Swiadkowie Jehowy sa szczegolnym rodzajem
                    Chrzescijan... :(

                    Naprawdę Kaganie, każdy element w Twoim obrazie świata jest zweryfikowany doświ
                    adczeniem? Jeżeli nie, to jednak w coś wierzysz - nie pisz więc że to zmniejsza
                    czyjąkolwiek wiarygodność.
                    K: Tak, jest weryfikowalny empirycznie. Nie mam zadnych widzen swietych, nie
                    widzialem ani nie slyszalem tzw. matki boskiej, dla mnie w kosciele wino sie
                    nie zamienia w krew, ani chleb w cialo pewnego zydka z Nazaretu - jestem wiec
                    normalny, a nie pod wplywem psychozy religijnej, jak 90% Polakow to deklaruje...

                    • Gość: wali7 Re: Nauka a wiara IP: 80.55.113.* 20.04.04, 09:18
                      Wiesz co, jesteś w takimrazie niesamowity. Wiesz wszystko - super. Jesteś hiperempiryczny - rewelacja. Zamawiam zatem u Ciebie krótkoterminowe prognozy pogody - przysyłaj mi te 100% sprawdzalne prognozy na priv.
                      W nic nie wierzysz? W przywiązanie bliskich Ci osób? Robisz eksperymenty na nich i weryfikujesez codziennie ich uczucia?
                      Poleganie na nauce też wymaga pewnych nieweryfikowalnych założeń - choćby założenia że system logiki którym się posługujesz jest stosowalny. Nie zgadzasz się? Właściwie mi na tym nie zależy. Jak dla mnie możesz nadal zgłębiać tajniki brzytwy Ockhama, tego niezwykle kreatywnego narzędzia.
                      • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: 213.199.192.* 20.04.04, 17:07
                        Gość portalu: wali7 napisał(a): Wiesz co, jesteś w takimrazie niesamowity.
                        Wiesz wszystko - super. Jesteś hiper empiryczny - rewelacja. Zamawiam zatem u
                        Ciebie krótkoterminowe prognozy pogody - przysyłaj mi te 100% sprawdzalne
                        prognozy na priv.
                        K: Jestem w stanie przewidziec pogode w dluzszym okresie czasu, bo w krotszym
                        wplywa na nia zbyt duzo czynnikow stochastycznych... kapujesz, na czym polega
                        roznica miedzy uczciwym naukowcem a nieuczciwym klecha-szarlatanem, ktory "wie
                        wszystko"?

                        W nic nie wierzysz? W przywiązanie bliskich Ci osób? Robisz eksperymenty na
                        nich i weryfikujesez codziennie ich uczucia?
                        K: Tak, w NIC nie wierze, ale to nie znaczy, ze robie na ludziach, jak dr.
                        KrisK nieetyczne eksperymenty!

                        Poleganie na nauce też wymaga pewnych nieweryfikowalnych założeń - choćby założ
                        enia że system logiki którym się posługujesz jest stosowalny. Nie zgadzasz się?
                        K: Ja tylko posluguje sie dana logika, kiedy widze, ze sprawdza sie ona
                        empirycznie...

                        Właściwie mi na tym nie zależy. Jak dla mnie możesz nadal zgłębiać tajniki
                        brzytwy Ockhama, tego niezwykle kreatywnego narzędzia.
                        K: Nie tyle kreatywnego, ale bardzo pomocnego do eliminacji zbednych bytow typu
                        tzw. boga... i skad u was, chrzescijan, tyle wrogosci do ateistow? czyzbyscie
                        podswiadomie wiedzieli, ze nie macie racji?

    • abstrakt2003 Kagan bzdury piszesz! 16.04.04, 19:53
      Atewizm to też tylko i wyłącznie wiara w nie istnienie Boga!
      Nikt do tej pory nie udowodnił nieistnienia Boga!!!
      P.S.
      Ale zato isnieja pewne poszlaki mówiące nam, że Bóg jednak stworzył ten Świat!
      • Gość: Kagan Re: Kagan bzdury piszesz! IP: *.e-loko.pl 17.04.04, 14:00
        abstrakt2003 napisał:

        > Atewizm to też tylko i wyłącznie wiara w nie istnienie Boga!
        - NIE, i to juz nieraz tlumaczylem, ze ateizm to swiatopoglad racjonalny,
        domagajacy sie dowodow empirycznych, a nie sleoej wiary. Poczytaj Tertulianusa:
        CREDO, QUIA ABSURDUM EST... Oto roznica miedzy absurdalna wiara a racjonalna
        nauka...

        Nikt do tej pory nie udowodnił nieistnienia Boga!!!
        - Ale nikt tez nie udopwodnil naukowo, tj. empirycznie jego istnienia, a
        poniewaz juz Laplace stwierdzil, ze Bog nie jest nauce potrzebnym, wiec
        odrzucam ten byt zbyteczny przy pomocy niezawodnej, Ockhamowej brzytwy
        (principle of parsimony)...

        P.S. Ale zato isnieja pewne poszlaki mówiące nam, że Bóg jednak stworzył ten
        Świat!
        - A mianowice jakie? tzw. Matka Boska ci to przez sen powiedziala?




        • abstrakt2003 No Kagan... 17.04.04, 14:13
          A jak sobie poradzisz z pierwszą przyczyną? Nie ma skutków bez przyczyny, więc
          czego skutkiem jest wszechświat?
          Jeżeli powiesz że sam z siebie wkroczysz na obszary czystej wiary!
          • Gość: Kagan Re: No Kagan... IP: 195.116.92.* 18.04.04, 12:33
            abstrakt2003 napisał: A jak sobie poradzisz z pierwszą przyczyną? Nie ma
            skutków bez przyczyny, więc czego skutkiem jest wszechświat?
            Jeżeli powiesz że sam z siebie wkroczysz na obszary czystej wiary!
            K: NIE! To co mowisz, ma zastosowanie tylko w skali sredniej, czyli tej, ktora
            obserwujemy. W skali mikro (subatomowej) i makro (galaktyki itp.) rzadza inne
            nieco prawa. Fizyka kwantowa nie rozronia juz np. tak ostro przyczyny od skutku
            jak newtonowska... Na przyklad w tzw. absolutnej prozni w kazdej sekundzie
            powstaja doslownie z niczego olbrzymie ilosci wirtualnych czastek, z ktorych
            pawie 100% zaraz tez znika, ale nie 100%, a wiec... ;) Poczytaj cos na temat
            wspolczesnej fizyki kwantowej, bo primo nie jestem fizykiem (secundo chyba nie
            jest juz potrzebne)... ;)
            Pozdr.
    • Gość: stop Re: Nauka a wiara IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.04, 21:33
      Zaprzestaję polemiki z Kaganem - toż to fanatyzm religijny w czystej postaci.
      To biedny człowiek, oszołomiony nadgryzieniem narkotyku zwanego "wiedzą".
      Brakło mu czasu by się uodpornić.
      Z wiekiem i z rozszerzeniem swej wiedzy pewnie nabierze dystansu i nauczy się
      odróżniać naukę od wiary.
      Ale teraz jest jeszcze cieniutki z niego jeszcze naukowiec, skoro zaprzecza
      istnieniu "niepokalanego poczęcia" (dzieworództwa)-wszak u pszczółek i
      innych "triplonto" to normalne (szkoda że potomstwo to trutnie)
      • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.e-loko.pl 17.04.04, 13:56
        Gość portalu: stop napisał(a): Zaprzestaję polemiki z Kaganem - toż to fanatyzm
        religijny w czystej postaci.
        - Lepiej napisz prawde, ze brak ci argumentow! CREDO QUIA ABSURDUM EST, jak to
        rzekl madry Tertulianus, a z jego powiedzeniem do dzis teolodzy nie daja sobie
        rady...

        To biedny człowiek, oszołomiony nadgryzieniem narkotyku zwanego "wiedzą".
        Brakło mu czasu by się uodpornić.
        - To typowy argumentum ad personam... Poczytaj co na ten temat pisal prof.
        Kotarbinski...

        Z wiekiem i z rozszerzeniem swej wiedzy pewnie nabierze dystansu i nauczy się
        odróżniać naukę od wiary.
        Ale teraz jest jeszcze cieniutki z niego jeszcze naukowiec, skoro zaprzecza
        istnieniu "niepokalanego poczęcia" (dzieworództwa)-wszak u pszczółek i
        innych "triplonto" to normalne (szkoda że potomstwo to trutnie)
        - Nie zaprzeczam dzieworodztwu, tylko nie widze sensu, aby Bog Wszechmocny
        musial uciekac sie do takich trickow aby sobie sprawic syna: Adama stworzyl
        przeciez bez posrednictwa kobiety! Wiecej uczciwosci, katolicy!


        • Gość: stop Re: Nauka a wiara IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.04, 21:46
          No i znowu prowokacja Ci się udała i moje postanowienia poszły w kąt.
          Absurdum est"...To normalne,że coś czego nie można zrozumieć, większość z
          miejsca określa jako "głupie,sprzeczne" - czyli w potocznym rozumieniu tego
          słowa - absurdalne. Tymczasem, czy naprawdę takie jest pochodzenie tego słowa?
          Czy nie oznacza ono tylko czegoś poza zwykłym porządkiem rzeczy? Czyli czegoś,
          czego nie można zrozumieć (usłyszeć, zobaczyć, dotknąć). Reakcja obronna
          polegająca na określaniu z góry czegoś, czego nie można zrozumieć,jako głupie
          jest Ci chyba jako osobie "blisko psychlogii" -znana.
          Tak więc - "jeśli nie mogę zrozumieć - wolno mi wierzyć"
          Daj więc spokój Tertulianowi - bo on nie powiedział nic, co jest sprzeczne z
          moją opinią na temat relacji "wiara - nauka"
          Co do "ad personam" to "mea culpa" - jakiś "diabełek" podkusił mnie. Ale Ciebie
          chyba też, sadząc po ripostach do innych osób.
          Proszę, nie czepiaj sie "nieistnienia" diabełka, bo to tylko figura
          retoryczna ;)
          Narkotyk zwany wiedzą - działa oszałamiająco - do pewnego etapu zdobywania
          wiedzy - nadal upieram się przy tej opinii- jeśli bardzo będziesz nalegać na
          dowody, to napewno odpiszę, choć nie wiem kiedy będę mieć taką możliwość.
          Mówiąc potocznie - człowiekowi na pewnym etapie "wtajemniczania" wydaje się że
          posiadł wszelką mądrość jaka istnieje. (to jest uleczalne)
          Mam nadzieję, że jako psycholog pewnie nawet lepiej niż ja zdajesz sobie
          sprawę z ograniczeń w percepcji,oraz skutków , które te ograniczenia niosą w
          procesie "poznania świata".
          Teraz "zrodzenie- stworzenie"
          Z punktu widzenia chrześćjan - owszem Bóg nie musiał uciekać się do tego typu
          sztuczek,ale przyjmujac chrześćjański punkt widzenia - w ten sposób podkreślone
          zostało "i stał się człowiekiem" - na sposób właściwy obecnie wielomiliardowej
          populacji, czyli przychodząc na świat jako dziecko jakiejś kobiety.
          Co do trutniów - to była tylko złośliwość pod adresem tych którzy uważają, że
          męska gameta to jedyny sposób na rozród metodą inną niz wegetatywna ;)
          A na koniec - znów założenie "a priori" bez dowodu- "katolicy"
          A czemu nie "prawosławni, unici, zielonoświątkowcy, protestanci- luteranie
          ewangelicy....,a z nie chrześćjan - świadkowie JHWH,????

          Jeszcze jedno - to Kopernik był uczonym czy nie ?




          • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: 195.116.92.* 18.04.04, 12:28
            Gość portalu: stop napisał(a): No i znowu prowokacja Ci się udała i moje
            postanowienia poszły w kąt.
            K: ??? Nie jestem prowokatorem, niew podkladam np. bomb na Dw. Wsch. w W-wie...

            Absurdum est"...To normalne,że coś czego nie można zrozumieć, większość z
            miejsca określa jako "głupie,sprzeczne" - czyli w potocznym rozumieniu tego
            słowa - absurdalne. Tymczasem, czy naprawdę takie jest pochodzenie tego słowa?
            Czy nie oznacza ono tylko czegoś poza zwykłym porządkiem rzeczy? Czyli czegoś,
            czego nie można zrozumieć (usłyszeć, zobaczyć, dotknąć). Reakcja obronna
            polegająca na określaniu z góry czegoś, czego nie można zrozumieć,jako głupie
            jest Ci chyba jako osobie "blisko psychlogii" -znana.
            K: Madry Terulianus to powiedzial, i teolodzy do dzis maja z tym problemy.
            Absurdalne nie znaczy oczywiscie od razu glupie, po prostu nie zgodne z
            rozsadkiem, czyli wlasnie absurdalne... Tertulianusa zas nie sposob nazwac
            glupcem...

            Tak więc - "jeśli nie mogę zrozumieć - wolno mi wierzyć"
            K: Oczywiscie ze tak, ale nie wolno ci mieszac wiary do nauki! Czyli mozesz
            wierzyc, ale wtedy nie mozesz byc dobrym naukowcem, that's all...

            Daj więc spokój Tertulianowi - bo on nie powiedział nic, co jest sprzeczne z
            moją opinią na temat relacji "wiara - nauka".
            K: Czyzby? Poruszylem, jak widze, niewygodny dla religiantow watek
            Tertulianusa...

            Co do "ad personam" to "mea culpa" - jakiś "diabełek" podkusił mnie. Ale Ciebie
            chyba też, sadząc po ripostach do innych osób.
            K: Sorry, ale czemu reakcja chrzescijan na wypowiedzi ateistow jest w 99%
            atakiem ad personam?

            Proszę, nie czepiaj sie "nieistnienia" diabełka, bo to tylko figura
            retoryczna ;)
            K: Jesli wierzysz w Boga, to musisz tez wierzyc w Diabla. Co do tego teolodzy
            sa zgodni...

            Narkotyk zwany wiedzą - działa oszałamiająco - do pewnego etapu zdobywania
            wiedzy - nadal upieram się przy tej opinii- jeśli bardzo będziesz nalegać na
            dowody, to napewno odpiszę, choć nie wiem kiedy będę mieć taką możliwość.
            K: Czekam, i nie przejmuj sie, jesli zarzuce ci niegodna argumentacje typu
            uzywania argumentum ad personam, bo errare humanum est...

            Mówiąc potocznie - człowiekowi na pewnym etapie "wtajemniczania" wydaje się że
            posiadł wszelką mądrość jaka istnieje. (to jest uleczalne)
            K: Ja nie uwazam, ze wiem wszystko, tylko za Laplacem et al uwazam, na
            podstawie logicznej analizy, ze hipoteza Boga nie jest potrzebna nauce...

            Mam nadzieję, że jako psycholog pewnie nawet lepiej niż ja zdajesz sobie
            sprawę z ograniczeń w percepcji,oraz skutków , które te ograniczenia niosą w
            procesie "poznania świata".
            K: Oczywiscie. Tyle, ze jestem raczej psychologiem spolecznym, bo praca
            psychologa klinicznego zle na mnie wplywala (wiedzialem, ze mozna latwo pomoc
            mym pacjentom, ale tylko poprzez zmiane srodowiska w ktorym przebywaja, a na to
            ani ja, ani oni nie mieli srodkow materialnych)...

            Teraz "zrodzenie- stworzenie". Z punktu widzenia chrześćjan - owszem Bóg nie
            musiał uciekać się do tego typu sztuczek,ale przyjmujac chrześćjański punkt
            widzenia - w ten sposób podkreślone zostało "i stał się człowiekiem" - na
            sposób właściwy obecnie wielomiliardowej populacji, czyli przychodząc na świat
            jako dziecko jakiejś kobiety.
            K: Jak pisalem, mogl przyjsc na swiat od razu jako dorosly, ale z pelna wiedza
            tego, jak ludzie dojrzewaja i jak cierpia - dla Wszechmogacego to przeciez nic
            trudnego. Stad uwazam te legende za niezgodna z zasada minimalizacji nakladow,
            a nie powiesz chyba, ze Bog dziala inaczej niz tylko optymalnie?

            Co do trutniów - to była tylko złośliwość pod adresem tych którzy uważają, że
            męska gameta to jedyny sposób na rozród metodą inną niz wegetatywna ;)
            A na koniec - znów założenie "a priori" bez dowodu- "katolicy"
            A czemu nie "prawosławni, unici, zielonoświątkowcy, protestanci- luteranie
            ewangelicy....,a z nie chrześćjan - świadkowie JHWH,????
            K: Swiadkowie Jahweh (YHWH) to raczej nie sa juz "krzescijanie". I niestety,
            doktryna katolicka jest dosc rozna od protestanckiej... Luter byl jednak
            rewolucjomista, Kalwin tez (ten ostani mordowal niegorzej niz sowieckie
            Czeka)...

            Jeszcze jedno - to Kopernik był uczonym czy nie ?
            K: BYL! Jego religijnosc byla tylko powierzchowna, bowiem wtedy tylko jako
            duchowny mogl on uzyskac wykszralcenie i warunki pracy, jakie byly potrzebne
            dla jego odkryc... Podobnie bylo ze Staszicem, Krasickim itp.
            Pozdr.
            • Gość: Stop Re: Nauka a wiara IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.04, 21:02
              >K: ??? Nie jestem prowokatorem, nie podkladam np. bomb na Dw. Wsch. w W-wie...
              S: A mnie się zawsze wydawało że to słowo pochodzi od "provocare"
              gdzie tu miejsce na bomby?

              >K: Madry Terulianus to powiedzial, i teolodzy do dzis maja z tym problemy.
              Absurdalne - nie znaczy od razu glupie, po prostu nie zgodne z
              rozsadkiem, czyli wlasnie absurdalne... Tertulianusa zas nie sposob nazwac
              glupcem...

              S: Oczywiście, ale jeśli jescze raz przeczytasz mój poprzedni post to na pewno
              zauważysz, że jak najbardziej pasuje mi wypowiedź Tertulianusa, tylko mój
              sposób odczytania "absurdalności" sięga głębiej niz potoczne znaczenie tego
              słowa (czyli sprzeczne z "rozsadkiem"). W mojej interpretacji rozumię tę
              sentencję jako "to co wykracza poza porządek nauki, wkracza na obszar wiary"
              Czy według Ciebie taki sposób rozumowania jest błędny?

              Co do "zdrowego rozsadku" ...większość przełomowych teorii nie była z nim w
              zgodzie. ;D

              K: Oczywiscie ze tak, ale nie wolno ci mieszac wiary do nauki! Czyli mozesz
              wierzyc, ale wtedy nie mozesz byc dobrym naukowcem, that's all...

              S:Cały problem jest w tym, że usiłujesz traktować wiarę jak naukę. No dobrze -
              potraktujmy fakt istnienia czy nieistnienia Boga jak jeszcze jedną hipotezę
              naukową. Niestety - naukowo - nie możemy żadnej z nich ani potwierdzić ani
              obalić. Stosując brzytwę - można powtórzyć za Laplace "Ta teoria nie była mi
              potrzebna"
              Tylko prosze zwrócić uwagę w jakich okolicznościach Laplace to powiedział.
              Nie mówił Napoleonowi, że udowodnił nieistnienie Boga, a skromnie stwierdził że
              jego hipoteza powstania układu Słonecznego nie wymaga bezpośredniej "boskiej"
              ingerencji.

              K: Sorry, ale czemu reakcja chrzescijan na wypowiedzi ateistow jest w 99%
              atakiem ad personam?
              S: Znów założenia - wprawdzie statystyka przemawia na korzyść Twoich
              przypuszczeń - ponad 90% „polskojęzycznych” deklaruje się jako chrześćjanie,
              ale klasyfikowanie kogoś jako chrześćjanina, tylko dlatego, że dopuścił się
              takiego ataku to chyba lekkie nadużycie? Np. nie przypominam sobie
              mojej "deklaracji wyznaniowej", a jednak juz mam u Ciebie "etykietkę"

              K: Jesli wierzysz w Boga, to musisz tez wierzyc w Diabla. Co do tego teolodzy
              sa zgodni...

              S: dlatego piszę o diabełku ;D - na "diabełka" czyli lekkie wytrącenie z
              równowagi, to wystarcza policzyć do dziesięciu, wziąć głęboki wdech i uspokoić
              się, zaprzestając ataków "ad personam" :D

              Na razie nie muszę szukać egzorcysty ;)

              K: Czekam, i nie przejmuj sie, jesli zarzuce ci niegodna argumentacje typu
              uzywania argumentum ad personam, bo errare humanum est...

              Mylić się jest rzeczą jak najbardziej ludzką.
              Co do przyczyn „narkotycznego” upojenia wiedzą.
              Proszę zwrócić uwagę, w jaki sposób przez długie lata, nawet w szkołach
              średnich przekazywano wiedzę. Gotowa pigułka - ostateczne rozwiązanie wszelkich
              wątpliwości- jedna obowiązująca teoria opisywana jako niepodważalna .
              W młodzieży wyrabiano WIARĘ w postęp nauki - w to że odkrycie wszystkich
              zagadek natury to tylko kwestia kumulacji wiedzy. O tym że np. opinie
              historyków mogą być subiektywne, że nowe odkrycia w fiżyce moga wywrócić
              dotychczasowe teorie, wspominano tylko na marginesie i bardzo powierzchownie.
              Wprawdzie nie były to juz na szczęście czasy, gdy cybernetyka czy genetyka były
              nazywane "burżuazyjnymi pseudonaukami",
              O subiektywiźmie w poznawaniu świata czasem ktoś się zająknął przy okazji
              Romantyzmu. Dlaczego to piszę ten wstęp? Dlatego, że zastanawia mnie, czemu
              ktoś, kto jest psychologiem, fizykiem, czasem reaguje tak jak wychowanek
              takiej "szkoły" i uparcie próbuje „nawracać” na jedynie słuszna teorię.
              (Jeśli spotkam się z zarzutem że też "nawracam" to nieśmiało przypomnę,że ja
              nie twierdzę, że ateista to zły naukowiec)

              K: Ja nie uwazam, ze wiem wszystko, tylko za Laplacem et al uwazam, na
              podstawie logicznej analizy, ze hipoteza Boga nie jest potrzebna nauce...

              S: Czy zgodzisz się ze mną, gdy stwierdzę, że pomiędzy opiniami "naukowcowi
              samochód nie jest niezbędny " a "naukowcowi nie wolno posiadać samochodu" jest
              jednak duża różnica?

              K: Jak pisalem, mogl przyjsc na swiat od razu jako dorosly, ale z pelna wiedza
              tego, jak ludzie dojrzewaja i jak cierpia - dla Wszechmogacego to przeciez nic
              trudnego. Stad uwazam te legende za niezgodna z zasada minimalizacji nakladow,
              a nie powiesz chyba, ze Bog dziala inaczej niz tylko optymalnie?

              S: Hm...jako ateiście proponuję takie abstrakcyjne pytanie: Zakładając
              istnienie - to skąd ta pewność, że dla Boga optymalne musi byc to, co ludzie
              uznają za optymalne? Samo stwierdzenie, że chrześcjanie uważaja, iż zostaliśmy
              stworzeni na „obraz i podobieństwo” może nie wystarczyć przy narzucaniu pojęć
              ludzkich na coś, co nie jest immamentne.
              Zresztą,chrześcjanie twierdzą,że od czasu do czasu było "zesłanie Ducha
              Świętego" czyli coś, co nawet według Twoich ocen jest "optymalne"

              "a z nie chrześćjan - świadkowie JHWH,????"
              K: Swiadkowie Jahweh (YHWH) to raczej nie sa juz "krzescijanie".
              S: Nooo... choć w jednej kwestii się zgadzamy - choć ujawniłeś się z tym
              wskutek "chochlika" podczas czytania mojego postu ;)

              K: BYL! Jego religijnosc byla tylko powierzchowna, bowiem wtedy tylko jako
              duchowny mogl on uzyskac wykszralcenie i warunki pracy, jakie byly potrzebne
              dla jego odkryc... Podobnie bylo ze Staszicem, Krasickim itp.
              Pozdr.
              S:Nie będę sie wypowiadać na temat religijności tych osób, bo choć trochę lat
              mam, ale nie na tyle, by znać ich osobiście...
              Co do możliwości wykształcenia, to nie zgodzę się z Tobą. Raczej odwrotnie-
              wykształcenie umożliwiało objęcie "dobrej posady" w hierarhii kościelnej - a ta
              rzeczywiście dawała dochody na badania

              A tak na marginesie - czy spór o „istnienie świata” został już
              rozstrzygnięty, że zabieramy się za spór o istnienie Boga, bo w gruncie rzeczy
              do tego ta dyskusja się sprowadza?
              Do "napisania" za tydzień
              • rajchman Re: Nauka a wiara 19.04.04, 11:21
                K: ??? Nie jestem prowokatorem, nie podkladam np. bomb na Dw. Wsch. w W-wie
                ...
                Gość portalu: Stop napisał(a): S: A mnie się zawsze wydawało że to słowo
                pochodzi od "provocare" gdzie tu miejsce na bomby?
                K: To mogla byc bowiem prowokacja polskich sluzb specjalnych, aby
                usprawiedliwic obecnosc WP w Iraku (Polska zagrozona arabskim teroryzmem)...

                K: Madry Terulianus to powiedzial, i teolodzy do dzis maja z tym problemy.
                Absurdalne - nie znaczy od razu glupie, po prostu nie zgodne z
                rozsadkiem, czyli wlasnie absurdalne... Tertulianusa zas nie sposob nazwac
                glupcem...
                S: Oczywiście, ale jeśli jescze raz przeczytasz mój poprzedni post to na pewno
                zauważysz, że jak najbardziej pasuje mi wypowiedź Tertulianusa, tylko mój
                sposób odczytania "absurdalności" sięga głębiej niz potoczne znaczenie tego
                słowa (czyli sprzeczne z "rozsadkiem"). W mojej interpretacji rozumię tę
                sentencję jako "to co wykracza poza porządek nauki, wkracza na obszar wiary"
                Czy według Ciebie taki sposób rozumowania jest błędny?
                K: TAK, bowiem nie mozna mieszac wiary z nauka. Wiara nie jest mi potrzebna do
                wyjasnienia czegokolwiek, i nie jest potrzebna tez prawdziwym naukowcom typu
                markiza de la Place...

                Co do "zdrowego rozsadku" ...większość przełomowych teorii nie była z nim w
                zgodzie. ;D
                K: Zgoda, potoczny zdrowy rozsadek wciaz nam mowi, ze slonce krazy wokol
                ziemi...

                K: Oczywiscie ze tak, ale nie wolno ci mieszac wiary do nauki! Czyli mozesz
                wierzyc, ale wtedy nie mozesz byc dobrym naukowcem, that's all...
                S:Cały problem jest w tym, że usiłujesz traktować wiarę jak naukę. No dobrze -
                potraktujmy fakt istnienia czy nieistnienia Boga jak jeszcze jedną hipotezę
                naukową. Niestety - naukowo - nie możemy żadnej z nich ani potwierdzić ani
                obalić. Stosując brzytwę - można powtórzyć za Laplace "Ta teoria nie była mi
                potrzebna" Tylko prosze zwrócić uwagę w jakich okolicznościach Laplace to
                powiedział.
                K: Dla mnie wiara jest zaprzeczeniem nauki, bowiem wiara jest z defincji
                statyczna: nie wolno zmieniac np. tresci Biblii, a nauka jest dynamiczna: bez
                zalu odrzuca badz modyfikuje nawet najpiekniejsze teorie typu mechaniki
                newtonowskiej...

                Nie mówił Napoleonowi, że udowodnił nieistnienie Boga, a skromnie stwierdził że
                jego hipoteza powstania układu Słonecznego nie wymaga bezpośredniej "boskiej"
                ingerencji.
                K: I to wlasnie napisalem. Ja ide nieco dalej, i neguje w ogole istnienie Boga,
                bowiem cytujac K. Sagana: nadzwyczajne twierdzenia (np. "Bog istnieje")
                wymagaja nadzwyczajnych dowodow, a takich nikt mi dotad nie dostarczyl...

                K: Sorry, ale czemu reakcja chrzescijan na wypowiedzi ateistow jest w 99%
                atakiem ad personam?
                S: Znów założenia - wprawdzie statystyka przemawia na korzyść Twoich
                przypuszczeń - ponad 90% „polskojęzycznych” deklaruje się jako chrześćjanie,
                ale klasyfikowanie kogoś jako chrześćjanina, tylko dlatego, że dopuścił się
                takiego ataku to chyba lekkie nadużycie? Np. nie przypominam sobie
                mojej "deklaracji wyznaniowej", a jednak juz mam u Ciebie "etykietkę"
                K: Sorry, popelnilem byc moze fallacy of composition, ale niestety ponad 90%
                Polakow ma wciaz umysly zatrute zydowska propaganda w formie chrzescijanstwa -
                ersatz judaizmu dla gojow...

                K: Jesli wierzysz w Boga, to musisz tez wierzyc w Diabla. Co do tego teolodzy
                sa zgodni...
                S: dlatego piszę o diabełku ;D - na "diabełka" czyli lekkie wytrącenie z
                równowagi, to wystarcza policzyć do dziesięciu, wziąć głęboki wdech i uspokoić
                się, zaprzestając ataków "ad personam" :D
                K: Z Diablem radzilbym ostroznie, bo to potezna sila...

                Na razie nie muszę szukać egzorcysty ;)
                K: Oby! ;)

                K: Czekam, i nie przejmuj sie, jesli zarzuce ci niegodna argumentacje typu
                uzywania argumentum ad personam, bo errare humanum est...
                S: Mylić się jest rzeczą jak najbardziej ludzką.
                Co do przyczyn „narkotycznego” upojenia wiedzą.
                Proszę zwrócić uwagę, w jaki sposób przez długie lata, nawet w szkołach
                średnich przekazywano wiedzę. Gotowa pigułka - ostateczne rozwiązanie wszelkich
                wątpliwości- jedna obowiązująca teoria opisywana jako niepodważalna .
                K: Ja ucze studentow zupelnie inaczej: pokazuje rozne teorie i ostrzegam ich
                przed bezkrytycznym przyjmowaniem ktorejkolwiek...
                Nie jestem upojony wiedza, a raczej bardzo krytyczny wobec osiagniec nauki, ale
                tez nie widze potrzeby wprowadzania bytow nadprzyrodzonych do przyrody...

                W młodzieży wyrabiano WIARĘ w postęp nauki - w to że odkrycie wszystkich
                zagadek natury to tylko kwestia kumulacji wiedzy. O tym że np. opinie
                historyków mogą być subiektywne, że nowe odkrycia w fiżyce moga wywrócić
                dotychczasowe teorie, wspominano tylko na marginesie i bardzo powierzchownie.
                K: I to byl blad!

                Wprawdzie nie były to juz na szczęście czasy, gdy cybernetyka czy genetyka były
                nazywane "burżuazyjnymi pseudonaukami", O subiektywiźmie w poznawaniu świata
                czasem ktoś się zająknął przy okazji Romantyzmu. Dlaczego to piszę ten wstęp?
                Dlatego, że zastanawia mnie, czemu ktoś, kto jest psychologiem, fizykiem,
                czasem reaguje tak jak wychowanek takiej "szkoły" i uparcie próbuje „nawracać”
                na jedynie słuszna teorię.
                K: Nie jestem fizykiem, choc ja studiowalem. Nikogo na nic nie nawracam, tylko
                postuluje, aby naukowcy nie wierzyli w istoty nadprzyrodzone, bo wtedy sobie
                beda ulatwiac zadanie, tlumaczac to, czego obecnie nie potrafia wyjasnic, tzw.
                boska interwencja, a stad tylko krok do poddania nauki religii... :(

                Jeśli spotkam się z zarzutem że też "nawracam" to nieśmiało przypomnę,że ja
                nie twierdzę, że ateista to zły naukowiec)
                K:OK.

                K: Ja nie uwazam, ze wiem wszystko, tylko za Laplacem et al uwazam, na
                podstawie logicznej analizy, ze hipoteza Boga nie jest potrzebna nauce...
                S: Czy zgodzisz się ze mną, gdy stwierdzę, że pomiędzy opiniami "naukowcowi
                samochód nie jest niezbędny " a "naukowcowi nie wolno posiadać samochodu" jest
                jednak duża różnica?
                K: Tak, ale naukowiec nie moze sobie pozwolic na to, aby jego umysl byl
                zdominowany przez elementy religijne, a wiec nieracjonalne...

                K: Jak pisalem, mogl przyjsc na swiat od razu jako dorosly, ale z pelna wiedza
                tego, jak ludzie dojrzewaja i jak cierpia - dla Wszechmogacego to przeciez nic
                trudnego. Stad uwazam te legende za niezgodna z zasada minimalizacji nakladow,
                a nie powiesz chyba, ze Bog dziala inaczej niz tylko optymalnie?
                S: Hm...jako ateiście proponuję takie abstrakcyjne pytanie: Zakładając
                istnienie - to skąd ta pewność, że dla Boga optymalne musi byc to, co ludzie
                uznają za optymalne? Samo stwierdzenie, że chrześcjanie uważaja, iż zostaliśmy
                stworzeni na „obraz i podobieństwo” może nie wystarczyć przy narzucaniu pojęć
                ludzkich na coś, co nie jest immamentne.
                K: Jesli prawa boskie sa inne niz ludzkie, to nic na temat Boga powiedziec nie
                mozemy, a wiec nalezaloby zamknac wszystkie wydzialy teologii i sporo wydzialow
                filozofi...

                Zresztą,chrześcjanie twierdzą,że od czasu do czasu było "zesłanie Ducha
                Świętego" czyli coś, co nawet według Twoich ocen jest "optymalne"
                K: To rozumiem, ale czemu zsylanie w konretne miejsce czasoprzestrzeni -
                przeciez Bog jest wszedzie i zawsze, jest poza czasoprzestrzenia... To tez
                herezja typu zydowskiej Szechiny: personifikacji obecnosci bozej. Holocaust
                sobie owi hasydzi tlumacza brakiem Szechiny w GG, szczegolnie w Auschwitz-
                Birkenau... A to herezja, bo wszechobecny Bog byl tez i w komorach gazowych...

                "a z nie chrześćjan - świadkowie JHWH,????"
                K: Swiadkowie Jahweh (YHWH) to raczej nie sa juz "krzescijanie".
                S: Nooo... choć w jednej kwestii się zgadzamy - choć ujawniłeś się z tym
                wskutek "chochlika" podczas czytania mojego postu ;)
                K: Zgadzamy sie w wielu kwestiach. Ale nie wszystkich i to jest OK...
                Zreszta prawdziwe imie Boga to "Jod Heh Waw Heh" (brakuje mi hebrajskiej
                klawiatury, i oczywiscie pisze sie to od lewej ku prawej, czyli "jod" jest na
                koncu). No i cenzura wat
                • rajchman Re: Nauka a wiara -cont. 19.04.04, 11:22
                  (...)
                  "a z nie chrześćjan - świadkowie JHWH,????"
                  K: Swiadkowie Jahweh (YHWH) to raczej nie sa juz "krzescijanie".
                  S: Nooo... choć w jednej kwestii się zgadzamy - choć ujawniłeś się z tym
                  wskutek "chochlika" podczas czytania mojego postu ;)
                  K: Zgadzamy sie w wielu kwestiach. Ale nie wszystkich i to jest OK...
                  Zreszta prawdziwe imie Boga to "Jod Heh Waw Heh" (brakuje mi hebrajskiej
                  klawiatury, i oczywiscie pisze sie to od lewej ku prawej, czyli "jod" jest na
                  koncu). No i cenzura watykanska usunela Jehowe z Biblii Tysiaclecia, za co sie
                  beda owi cenzorzy i wydawcy przypiekac z wolna na roznach diabelskich...

                  K: BYL! Jego religijnosc byla tylko powierzchowna, bowiem wtedy tylko jako
                  duchowny mogl on uzyskac wykszralcenie i warunki pracy, jakie byly potrzebne
                  dla jego odkryc... Podobnie bylo ze Staszicem, Krasickim itp.
                  S:Nie będę sie wypowiadać na temat religijności tych osób, bo choć trochę lat
                  mam, ale nie na tyle, by znać ich osobiście...
                  Co do możliwości wykształcenia, to nie zgodzę się z Tobą. Raczej odwrotnie-
                  wykształcenie umożliwiało objęcie "dobrej posady" w hierarhii kościelnej - a ta
                  rzeczywiście dawała dochody na badania
                  K: Aby dostac wyksztalecenie trzeba bylo woaczas byc albo bardzo bogatym
                  (Krasicki) albo zostac duchownym (Kopernik, Staszic)...

                  A tak na marginesie - czy spór o „istnienie świata” został już
                  rozstrzygnięty, że zabieramy się za spór o istnienie Boga, bo w gruncie rzeczy
                  do tego ta dyskusja się sprowadza?
                  K: Chyba zaden nie zostal rostrzygniety. Moze jest tak jak pisal biskup
                  Berkeley - wszystko jest uluda, generowana przez superkomputer kwantowo-
                  fotonowy pracujacy w czasie urojonym w wirtualnej przestrzeni? Ale nie
                  mieszajmy do tego starozydowskich legend - popatrz jakim odrazjacym plemieniem
                  sa owi zydzi, co oni robia na Bliskim Wschodzie... :(

                  Do "napisania" za tydzień
                  K: Serdeczne pozdr.
                  • Gość: stop Re: Nauka a wiara -cont. IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.04, 22:59
                    K: Moze jest tak jak pisal biskup
                    Berkeley - wszystko jest uluda, generowana przez superkomputer kwantowo-
                    fotonowy pracujacy w czasie urojonym w wirtualnej przestrzeni?
                    S: Biskup B pisał o "wielkim obserwatorze"- komputer to chyba anachronizm :D

                    Sugerujesz że istnieje czas zespolony - dwie współrzędne?

                    K:popatrz jakim odrazjacym plemieniem
                    sa owi zydzi, co oni robia na Bliskim Wschodzie... :(

                    Co robi CZĘŚĆ Zydów, to podzielam Twoją opinię :(
                    Ale naprawdę daleko mi do ekstrapolacji na całe społeczeństwo...
                    Co robi część Arabów .... Afgańczyków,Pakistańczyków, itd itd......?
                    Jednak nie przenoszę tych zachowań na całe społeczeństwa przynależące
                    etnicznie lub wyznaniowo do danej grupy i dziwią mnie takie uogólnienia u
                    psychologa.
                    • Gość: Kaganski Re: Nauka a wiara -cont. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 11:06
                      K: Moze jest tak jak pisal biskup Berkeley - wszystko jest uluda, generowana
                      przez superkomputer kwantowo-fotonowy pracujacy w czasie urojonym w wirtualnej
                      przestrzeni?
                      S: Biskup B pisał o "wielkim obserwatorze"- komputer to chyba anachronizm :)
                      K: Ja to przekladam na jezyk XXI wieku - idee Berkeleya wciaz sa dla mnie zywe!

                      Sugerujesz że istnieje czas zespolony - dwie współrzędne?
                      K: Jak istnieje urojony, to nie widze powodu, zeby nie mogl istniec i
                      zespolony...

                      K: Popatrz jakim odrazajacym plemieniem sa owi zydzi, co oni robia na Bliskim
                      Wschodzie... :(
                      - Co robi CZĘŚĆ Zydów, to podzielam Twoją opinię :(
                      K: Niestety, ale syjonizm wzial gore nad judaizmem, nad czym bardzo boleje, bo
                      jestem zafascynowany zarowno kultura arabska jak i zydowska... :(

                      Ale naprawdę daleko mi do ekstrapolacji na całe społeczeństwo...
                      Co robi część Arabów .... Afgańczyków,Pakistańczyków, itd itd......?
                      Jednak nie przenoszę tych zachowań na całe społeczeństwa przynależące
                      etnicznie lub wyznaniowo do danej grupy i dziwią mnie takie uogólnienia u
                      psychologa.
                      K: Nie uogolniam bez powodu: panstwo izrael zostalo opanowane przez skrajnych
                      syjonistycznych szalencow typu zbrodniarza wojennego Szarona, i ma ono bron
                      jadrowa, samoloty i rakiety do jej przenoszenia itp... :( Tylko prewencyjny
                      atak nuklearny na izrael moze zapobiec III wojnie swiatowej...
                      Pozdr.



                • Gość: stop Re: Nauka a wiara IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.04, 22:41
                  K: To mogla byc bowiem prowokacja polskich sluzb specjalnych, aby
                  usprawiedliwic obecnosc WP w Iraku (Polska zagrozona arabskim teroryzmem)...

                  S: prędzej porachunki mafijne

                  K: Dla mnie wiara jest zaprzeczeniem nauki, bowiem wiara jest z defincji
                  statyczna: nie wolno zmieniac np. tresci Biblii, a nauka jest dynamiczna: bez
                  zalu odrzuca badz modyfikuje nawet najpiekniejsze teorie typu mechaniki
                  newtonowskiej...

                  S: Wiara nie jest negacją – tam gdzie kończy się nauka jest miejsce na wiarę.

                  Treści – nie wolno zmieniać – ale nawet podczas tłumaczenia każdy tłumacz
                  nakłada na tłumaczony tekst swoją osobowość ( muzułmanie pewnie mają sporo
                  racji , że tłumaczony Koran to już nie Koran )
                  Natomiast nasz sposób rozumienia przekazu zmienia się. Czy zwróciłeś uwagę na
                  to, że są właściwie dwa sposoby opisu stworzenia? Jeden abstrakcyjny „naukowy”
                  i drugi „dla pospólstwa” ?
                  Czyż opis zaczynający się „na początku było światło” nie jest
                  odpowiednikiem „ery hadronowej” w teorii Wielkiego Wybuchu?

                  K:. Ja ide nieco dalej, i neguje w ogole istnienie Boga,
                  bowiem cytujac K. Sagana: nadzwyczajne twierdzenia (np. "Bog istnieje")
                  wymagaja nadzwyczajnych dowodow, a takich nikt mi dotad nie dostarczyl...

                  S: Dlatego twierdzę że sprawa istnienia Boga to sprawa wiary, a więc dokąd
                  ktoś nie udowodni „nieistnienia” to wiara jest dozwolona

                  K: Sorry, popelnilem byc moze fallacy of composition, ale niestety ponad 90%
                  Polakow ma wciaz umysly zatrute zydowska propaganda w formie chrzescijanstwa -
                  ersatz judaizmu dla gojow...

                  S:dla „goim” Niestety resztę wypowiedzi muszę potraktować jako „ad personam”
                  do chrzescjan

                  K: Z Diablem radzilbym ostroznie, bo to potezna sila...

                  S: jeżeli Diabeł istnieje wtedy i tylko wtedy, gdy istnieje Bóg i Kagan uznaje
                  istnienie Diabła…
                  Resztę pozostawiam logice ( o ile pamiętam arystotelesowskiej)

                  Na razie nie muszę szukać egzorcysty ;)
                  K: Oby! ;)
                  S: Czy wiesz, że osoby które chcą się poddać egzorcyzmom , są najpierw
                  kierowane na terapię do psychologów i psychiatrów , dopiero gdy to nie da
                  rezultatów odprawiane są egzorcyzmy?
                  W razie czego mam szansę trafić na Ciebie ;D

                  K: Nie jestem fizykiem, choc ja studiowalem. Nikogo na nic nie nawracam, tylko
                  postuluje, aby naukowcy nie wierzyli w istoty nadprzyrodzone, bo wtedy sobie
                  beda ulatwiac zadanie, tlumaczac to, czego obecnie nie potrafia wyjasnic, tzw.
                  boska interwencja, a stad tylko krok do poddania nauki religii... :(

                  S: Dlaczego zakładasz istnienie takiego „lenistwa intelektualnego”
                  u „wierzących” naukowców
                  Zgodnie z Biblią człowiek miał czynić „ziemię” poddaną sobie. Biorąc pod uwagę
                  że „ziemię” można rozumieć bez popadanie w konflikt z chrześćjanami
                  jako „środowisko” lub „świat”, to tych ostatnich nie można „uczynić
                  poddanymi” bez poznania reguł jakimi się rządzą ( chyba zatrącam trochę o
                  deizm i pomysł z zegarmistrzem)

                  K: Ja nie uwazam, ze wiem wszystko, tylko za Laplacem et al uwazam, na
                  podstawie logicznej analizy, ze hipoteza Boga nie jest potrzebna nauce...
                  S: Czy zgodzisz się ze mną, gdy stwierdzę, że pomiędzy opiniami "naukowcowi
                  samochód nie jest niezbędny " a "naukowcowi nie wolno posiadać samochodu" jest
                  jednak duża różnica?
                  K: Tak, ale naukowiec nie moze sobie pozwolic na to, aby jego umysl byl
                  zdominowany przez elementy religijne, a wiec nieracjonalne...
                  S: Dlaczego zakładasz zdominowanie? Skąd wiesz, że taki człowiek po
                  UDOWODNIENIU nieistnienia Boga będzie się upierał przy swojej wierze?

                  K: Jesli prawa boskie sa inne niz ludzkie, to nic na temat Boga powiedziec nie
                  mozemy, a wiec nalezaloby zamknac wszystkie wydzialy teologii i sporo wydzialow
                  filozofi...
                  S: Teologia wbrew swojej nazwie też skupia się na metodach poznania „świata”
                  Choć mistycy chyba są zbliżonego zdania ;) do Twojej opinii.

                  K:
                  przeciez Bog jest wszedzie i zawsze, jest poza czasoprzestrzenia... To tez
                  herezja typu zydowskiej Szechiny: personifikacji obecnosci bozej. Holocaust
                  sobie owi hasydzi tlumacza brakiem Szechiny w GG, szczegolnie w Auschwitz-
                  Birkenau... A to herezja, bo wszechobecny Bog byl tez i w komorach gazowych...

                  S: Jeśli zawsze i wszędzie – to nie poza czasoprzestrzenią ;) Bo te dwa
                  pierwsze pojęcia dotyczą tylko czasoprzestrzeni, a skoro jesteś zwolennikiem
                  teorii BIG BANG, to odpowiedź świętego Augustyna na pytanie „Co pan Bóg robił
                  przed stworzeniem świata” – też pewnie znasz , wiec to „wszędzie i zawsze”
                  nie należy utożsamiać z „poza czasoprzestrzenią” .
                  Postawmy hipotezę roboczą , że czasoprzestrzeń jest podzbiorem innych „domen”
                  Boga.

                  Piszesz o herezji w postaci „tezy” o nieobecności – ciekawi mnie, jak to się
                  ma do tezy, że człowiek ( a więc i oprawcy) zostali obdarzeni wolna wolą, co
                  do której Bóg wyrzekł się ingerencji? (Ot, takie dla Ciebie abstrakcyjne
                  pytanie)


                  K: Zgadzamy sie w wielu kwestiach. Ale nie wszystkich i to jest OK...
                  Zreszta prawdziwe imie Boga to "Jod Heh Waw Heh" (brakuje mi hebrajskiej
                  klawiatury, i oczywiscie pisze sie to od lewej ku prawej, czyli "jod" jest na
                  koncu

                  S: I jeszcze „alefików” Ci brakuje by zgodnie z semickimi wierzeniami wziąć
                  górę nad Bogiem ;D
                  (Dzięki znajomości prawdziwego imienia)
                  • Gość: stop Re: Nauka a wiara IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.04, 23:11
                    Czy Rajchman i Kagan to jeden człowiek w dwóch osobach?
                    Bo czuję pewien niepokój, gdy ktoś, kto w nagłówku ma Rajchman odpisuje mi w
                    dialogu inicjałem "K"
                    • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 10:46
                      Jestem jednym bytem, ale w wielu osobach - musisz w to uwierzyc, jak w dogmat
                      Sw. Troycy...;)
                      • Gość: stop Re: Nauka a wiara IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 19:41
                        Biorąc pod uwagę że ta forma kontaktu z Tobą jest jedyna dostępną dla mnie,
                        muszę uznać że jesteś jeden, w wielu internetowych osobach. Czy widzisz jakies
                        analogie :D
                        Niestety, teraz musze zarobić na "chleb powszedni", mimo że jest niedziela (ale
                        podciagnę to pod kategorię "prac koniecznych") Na pewno odpiszę jeśli tylko
                        troche "odrobię" się z pracą
                        Pozdrowienia dla "wojującego" ateisty.
                  • Gość: CGN Re: Nauka a wiara IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 11:01
                    K: To mogla byc bowiem prowokacja polskich sluzb specjalnych, aby
                    usprawiedliwic obecnosc WP w Iraku (Polska zagrozona arabskim teroryzmem)...
                    S: prędzej porachunki mafijne
                    K: Tez dobra odp.

                    K: Dla mnie wiara jest zaprzeczeniem nauki, bowiem wiara jest z defincji
                    statyczna: nie wolno zmieniac np. tresci Biblii, a nauka jest dynamiczna: bez
                    zalu odrzuca badz modyfikuje nawet najpiekniejsze teorie typu mechaniki
                    newtonowskiej...
                    S: Wiara nie jest negacją – tam gdzie kończy się nauka jest miejsce na wiarę.
                    K: A gdzie sie konczy nauka? Ona nie ma granic, i sie powieksza, jak
                    powierzchnia nadmuchiwanego balonika...

                    Treści – nie wolno zmieniać – ale nawet podczas tłumaczenia każdy tłumacz
                    nakłada na tłumaczony tekst swoją osobowość ( muzułmanie pewnie mają sporo
                    racji , że tłumaczony Koran to już nie Koran )
                    K: Sam wiec widzisz! Biblia, ktora znamy, a szczegolnie ST to NIE jest
                    oryginalna zydowska Tora, a tylko jej substytut dla gojow... :(

                    Natomiast nasz sposób rozumienia przekazu zmienia się. Czy zwróciłeś uwagę na
                    to, że są właściwie dwa sposoby opisu stworzenia? Jeden abstrakcyjny „naukowy”
                    i drugi „dla pospólstwa” ?
                    K: To jest medialny chwyt czarnych...

                    Czyż opis zaczynający się „na początku było światło” nie jest
                    odpowiednikiem „ery hadronowej” w teorii Wielkiego Wybuchu?
                    K: Tylko na bardzo ogolnym stopniu abstrakcji, tak ogolnym, ze nic nie
                    mowiacym... Czlowiek to tez w pewnym sensie worek z woda...

                    K:. Ja ide nieco dalej, i neguje w ogole istnienie Boga, bowiem cytujac K.
                    Sagana: nadzwyczajne twierdzenia (np. "Bog istnieje") wymagaja nadzwyczajnych
                    dowodow, a takich nikt mi dotad nie dostarczyl...
                    S: Dlatego twierdzę że sprawa istnienia Boga to sprawa wiary, a więc dokąd
                    ktoś nie udowodni „nieistnienia” to wiara jest dozwolona
                    K: Ja nie zabraniam nikomuwiary, tylko jestem przeciwko jej mieszaniu do nauki,
                    polityki i zycia codziennego niewierzacych!

                    K: Sorry, popelnilem byc moze fallacy of composition, ale niestety ponad 90%
                    Polakow ma wciaz umysly zatrute zydowska propaganda w formie chrzescijanstwa -
                    ersatz judaizmu dla gojow...
                    S:dla „goim” Niestety resztę wypowiedzi muszę potraktować jako & "ad personam”
                    K: OK, potocznie mowi sie goje, "goim" to po hebrajsku. I sorry za ad personam -
                    mialo byc raczej ad hominem... mea culpa... mea maxima culpa...

                    K: Z Diablem radzilbym ostroznie, bo to potezna sila...
                    S: jeżeli Diabeł istnieje wtedy i tylko wtedy, gdy istnieje Bóg i Kagan uznaje
                    istnienie Diabła…
                    K: Jesli istnieje Bog, to musi istniec Diabel, tak twierdza przynajmniej biegli
                    w Pismie, czyli teologowie... I szybciej uwierze w Diabla niz w Boga... ;)

                    Resztę pozostawiam logice ( o ile pamiętam arystotelesowskiej) Na razie nie
                    muszę szukać egzorcysty ;)
                    K: Oby! ;)
                    S: Czy wiesz, że osoby które chcą się poddać egzorcyzmom , są najpierw
                    kierowane na terapię do psychologów i psychiatrów , dopiero gdy to nie da
                    rezultatów odprawiane są egzorcyzmy?
                    K: Ja oferuje egzorcyzmy w cenie terapii (ljkel2@netscape.net)... ;) Dla
                    katolikow rzymskich znizka za okazaniem swiadectwa z parafii!

                    W razie czego mam szansę trafić na Ciebie ;)
                    K: ???

                    K: Nie jestem fizykiem, choc ja studiowalem. Nikogo na nic nie nawracam, tylko
                    postuluje, aby naukowcy nie wierzyli w istoty nadprzyrodzone, bo wtedy sobie
                    beda ulatwiac zadanie, tlumaczac to, czego obecnie nie potrafia wyjasnic, tzw.
                    boska interwencja, a stad tylko krok do poddania nauki religii... :(
                    S: Dlaczego zakładasz istnienie takiego „lenistwa intelektualnego”
                    K: Bo je znam zbyt dobrze (pracuje na uniwersytecie)...

                    Zgodnie z Biblią człowiek miał czynić „ziemię” poddaną sobie. Biorąc pod uwagę
                    że „ziemię” można rozumieć bez popadanie w konflikt z chrześćjanami
                    jako „środowisko” lub „świat”, to tych ostatnich nie można „uczynić
                    poddanymi” bez poznania reguł jakimi się rządzą ( chyba zatrącam trochę o
                    deizm i pomysł z zegarmistrzem)
                    K: Chyba tak...

                    K: Ja nie uwazam, ze wiem wszystko, tylko za Laplacem et al uwazam, na
                    podstawie logicznej analizy, ze hipoteza Boga nie jest potrzebna nauce...
                    S: Czy zgodzisz się ze mną, gdy stwierdzę, że pomiędzy opiniami "naukowcowi
                    samochód nie jest niezbędny " a "naukowcowi nie wolno posiadać samochodu" jest
                    jednak duża różnica?
                    K: Tak, ale jesli ten samochod ma wlasciwosci szkodliwe dla naukowca?

                    K: Tak, ale naukowiec nie moze sobie pozwolic na to, aby jego umysl byl
                    zdominowany przez elementy religijne, a wiec nieracjonalne...
                    S: Dlaczego zakładasz zdominowanie? Skąd wiesz, że taki człowiek po
                    UDOWODNIENIU nieistnienia Boga będzie się upierał przy swojej wierze?
                    K: Bedzie, bo on wierzy, ma umysl zdominowany przez religie na skutek
                    indoktrynacji w wieku szkolnym...

                    K: Jesli prawa boskie sa inne niz ludzkie, to nic na temat Boga powiedziec nie
                    mozemy, a wiec nalezaloby zamknac wszystkie wydzialy teologii i sporo wydzialow
                    filozofii...
                    S: Teologia wbrew swojej nazwie też skupia się na metodach poznania „świata”
                    Choć mistycy chyba są zbliżonego zdania ;) do Twojej opinii.
                    K: OK! :)

                    K: przeciez Bog jest wszedzie i zawsze, jest poza czasoprzestrzenia... To tez
                    herezja typu zydowskiej Szechiny: personifikacji obecnosci bozej. Holocaust
                    sobie owi hasydzi tlumacza brakiem Szechiny w GG, szczegolnie w Auschwitz-
                    Birkenau... A to herezja, bo wszechobecny Bog byl tez i w komorach gazowych...
                    S: Jeśli zawsze i wszędzie – to nie poza czasoprzestrzenią ;) Bo te dwa
                    pierwsze pojęcia dotyczą tylko czasoprzestrzeni, a skoro jesteś zwolennikiem
                    teorii BIG BANG, to odpowiedź świętego Augustyna na pytanie „Co pan Bóg robił
                    przed stworzeniem świata” – też pewnie znasz , wiec to „wszędzie i zawsze”
                    nie należy utożsamiać z „poza czasoprzestrzenią” .
                    K: Nie mozna nieograniczonego Boga zamknac w ograniczonej czasoprzestrzeni...

                    Postawmy hipotezę roboczą , że czasoprzestrzeń jest podzbiorem innych „domen”
                    Boga.
                    K: Wprowadzamy zbedne byty...

                    Piszesz o herezji w postaci „tezy” o nieobecności – ciekawi mnie, jak to się
                    ma do tezy, że człowiek ( a więc i oprawcy) zostali obdarzeni wolna wolą, co
                    do której Bóg wyrzekł się ingerencji? (Ot, takie dla Ciebie abstrakcyjne
                    pytanie)
                    K: Wolna wola czlowieka to iluzja, bo ograniczala by ona boska wszechmoc...

                    K: Zgadzamy sie w wielu kwestiach. Ale nie wszystkich i to jest OK...
                    Zreszta prawdziwe imie Boga to "Jod Heh Waw Heh" (brakuje mi hebrajskiej
                    klawiatury, i oczywiscie pisze sie to od lewej ku prawej, czyli "jod" jest na
                    koncu
                    S: I jeszcze „alefików” Ci brakuje by zgodnie z semickimi wierzeniami wziąć
                    górę nad Bogiem ;) (Dzięki znajomości prawdziwego imienia)
                    K: To chasydzka herezja z Kabaly (ZOHAR etc.) temat na osobny watek...
                    Pozdr.
    • abstrakt2003 Pytania do Kagana 17.04.04, 14:51
      - Dlaczego właściwie istniejemy?
      - Po co żyjemy?
      - Dlaczego istnieje wszechswiat?
      - Dlaczego prawa rządzące wszechświatem są takie jakie są?
      - Czym jest dobro, a czy jest zło?
      - Co było praprzyczyną?
      - Co nas boli gdy jesteśmy obrażami, pomawiani lub oszukiwani itp?
      - Czym jest altruizm?
      - Jakie podstawy racjonalne ma poświęcenie życia własnego za kogos innego?
      P.S.
      Baw sie dobrze ateisto niezłomny!
      • Gość: Kagan Re: Pytania do Kagana IP: 195.116.92.* 18.04.04, 12:12
        Dlaczego właściwie istniejemy?
        - Stworzyl nas przypadek, a istniejemy aby przekazac nasz genotyp (DNA)
        nastepnemu pokoleniu.

        - Po co żyjemy?
        Jak wyzej: glownie po to, aby przekazac nasz genotyp (DNA) nastepnemu pokoleniu.

        - Dlaczego istnieje wszechswiat?
        Poniewaz takie sa prawa fizyki, ze dopuscily jego powstanie, podobnie jak
        spowoduja (najprawdopodobniej) jego zaglade...

        - Dlaczego prawa rządzące wszechświatem są takie jakie są?
        Poniewaz przypadek sprawil, ze po BIG BANG wszechswiat ewoluowal jedna z wielu
        mozliwych drog, a wiec powstal kosmos jaki jest. Mozliwe jest tez istnienie
        innych kosmosow, z innymi prawami fizyki, ale poniewaz nie mamy dostepu do
        nich, to jest to kwestia czysto akademicka...

        - Czym jest dobro, a czy jest zło?
        Zlo to jest to co nam szkodzi, dobro zas to jest to, co nam jest mile. Tyle, ze
        dobro jednego (np. bogactwo) moze miec zrodla w zle (wyzysku innych)... Dobro i
        zlo to sa wiec pojecia wzgledne, zalezne od punktu widzenia oraz czasu...

        - Co było praprzyczyną?
        Tzw. BIG BANG, spowodowany fluktuacja typu kwantowego. Powstanie naszego swiata
        bylo wynikiem przypadku, ale nie zupelnie creatio ex nihilo, albowiem przed BIG
        BANG istnialo wirtualne prawdopodobienstwo powstania naszego wszechswiata, i
        bylo ono rozne od zera...

        - Co nas boli gdy jesteśmy obrażami, pomawiani lub oszukiwani itp?
        Nasze ego jest wtedy urazone... A na ego wplywa tez id i superego...

        - Czym jest altruizm?
        Altruizm jest tylko pozorny - to jest wyzsze stadium egoizmu, kiedy dobro
        gatunku, narodu, plemienia czy potomstwa stawia sie nad dobro jednostki, aby
        owa jednostka badz jej potomstwo lub ukochani miala(y) wokol siebie sprzyjajace
        jej otoczenie...

        - Jakie podstawy racjonalne ma poświęcenie życia własnego za kogos innego?
        Pozorny altruizm - p. wyzej!

        P.S. Baw sie dobrze ateisto niezłomny!
        K: Bawie sie doskonale, bowiem, jak widzisz, na twe pytania znam odpowiedzi
        ktore nie wymagaja powolania do zycia zbednego bytu zwanego "bogiem"... ;)

        • abstrakt2003 Re: Pytania do Kagana 18.04.04, 16:46
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Dlaczego właściwie istniejemy?
          > - Stworzyl nas przypadek, a istniejemy aby przekazac nasz genotyp (DNA)
          > nastepnemu pokoleniu.
          > *******************************
          Ciekwe, bo prawdopodobieństwo przypadkowego powstania naszego wszechswiata jest
          znikomo małe (podzie 1 przez 10 podniesione do potęgi 240 - lecz mogę się
          mylić - źródła nie pamiętam)
          > - Po co żyjemy?
          > Jak wyzej: glownie po to, aby przekazac nasz genotyp (DNA) nastepnemu
          pokoleniu.
          *******************
          Tak odpowiedź to żadna odpowiedź! To tylko spychanie tematu. W tej sytuacji
          zadaję pytanie PO CO PRZREKAZUJEMY GENOM (DNA) NASTĘPNYM POKOLENIOM, JAKI JEST
          CEL CAŁE TEJ ZABAWY?
          >
          > - Dlaczego istnieje wszechswiat?
          > Poniewaz takie sa prawa fizyki, ze dopuscily jego powstanie, podobnie jak
          > spowoduja (najprawdopodobniej) jego zaglade...
          ***********************************************
          Też wykręcasz się od odpowiedzi! Prawa fizyki są częścią wszechswiata i
          powstały wraz z nim! O tym co sie działo PRZED i o tym co sie będzie działo PO
          z definicji nie jesteśmu w stanie nic powiedzieć!

          > - Dlaczego prawa rządzące wszechświatem są takie jakie są?
          > Poniewaz przypadek sprawil, ze po BIG BANG wszechswiat ewoluowal jedna z wielu
          > mozliwych drog, a wiec powstal kosmos jaki jest. Mozliwe jest tez istnienie
          > innych kosmosow, z innymi prawami fizyki, ale poniewaz nie mamy dostepu do
          > nich, to jest to kwestia czysto akademicka...
          ***************************************************
          Tak to prawada co napisałeś, ale...
          (patrz punkt o znikomo małym prawdopogobieństwie samoistniego powstania takiego
          wszechświata jak nasz)

          > - Czym jest dobro, a czy jest zło?
          > Zlo to jest to co nam szkodzi, dobro zas to jest to, co nam jest mile. Tyle,
          ze dobro jednego (np. bogactwo) moze miec zrodla w zle (wyzysku innych)...
          Dobro i zlo to sa wiec pojecia wzgledne, zalezne od punktu widzenia oraz
          czasu...
          **************************************************
          Utożsamiłeś zło ze szkodą, dobro z przyjemnością. Jest to zbyt daleko idące
          uproszczenie. Są rzeczy lub sytuacje nieprzyjemne ale dobre Np:
          -praca nie musi byc miła, ale niewatpliwie jest bardzo cennym dobrem
          -karanie kogokolwiek w zasadzie nie jest niczym przyjemnym (poza wyjatkami) ale
          jest niewątpiwie dobrem
          Są też przyjemności które są niewątpliwie szkodliwe Np:
          -narkotyki
          -wóda
          -papierosy
          Poza tym twierdzisz że dobro i zło to pojecia całkowicie względne
          Chyba tak jednak nie jest.

          > - Co było praprzyczyną?
          > Tzw. BIG BANG, spowodowany fluktuacja typu kwantowego. Powstanie naszego
          swiata
          *****************************
          "Przypadkowa fluktuacja kwantowa" jest taką samą (równoprawną) teorią ja
          stworzenie świata przez Boga

          >
          > - Co nas boli gdy jesteśmy obrażami, pomawiani lub oszukiwani itp?
          > Nasze ego jest wtedy urazone... A na ego wplywa tez id i superego...
          *****************************************
          To żadna opowiedź! Bo czy w takim razie jest nasze ego?
          > - Czym jest altruizm?
          > Altruizm jest tylko pozorny - to jest wyzsze stadium egoizmu, kiedy dobro
          > gatunku, narodu, plemienia czy potomstwa stawia sie nad dobro jednostki, aby
          > owa jednostka badz jej potomstwo lub ukochani miala(y) wokol siebie
          sprzyjajace
          ***********************
          Nietety znane są przypadki które nie mieszczą się w podanej przez ciebie
          definicji.

          >
          > P.S. Baw sie dobrze ateisto niezłomny!
          > K: Bawie sie doskonale, bowiem, jak widzisz, na twe pytania znam odpowiedzi
          > ktore nie wymagaja powolania do zycia zbednego bytu zwanego "bogiem"... ;)
          ********************************************
          Widzisz tak się składa, że to nie są moje pytania. A odpowiedzi na nie nikt nie
          zna (oczywiści poza tobą)
          • Gość: Kagan Re: Pytania do Kagana IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 18.04.04, 17:03
            Gość portalu: Kagan napisał(a):
            Dlaczego właściwie istniejemy?
            - Stworzyl nas przypadek, a istniejemy aby przekazac nasz genotyp (DNA)
            nastepnemu pokoleniu.
            *******************************
            abstrakt2003 napisał: Ciekwe, bo prawdopodobieństwo przypadkowego powstania
            naszego wszechswiata jest znikomo małe (podzie 1 przez 10 podniesione do potęgi
            240 - lecz mogę się mylić - źródła nie pamiętam)
            K: I co z tego? Jest wieksze od zera, i to wystarczy...

            - Po co żyjemy?
            Jak wyzej: glownie po to, aby przekazac nasz genotyp (DNA) nastepnemu
            pokoleniu.
            *******************
            Tak odpowiedź to żadna odpowiedź! To tylko spychanie tematu. W tej sytuacji
            zadaję pytanie PO CO PRZREKAZUJEMY GENOM (DNA) NASTĘPNYM POKOLENIOM, JAKI JEST
            CEL CAŁE TEJ ZABAWY?
            L: Przetrwanie gatunku! Ale wytlumacz to religiantowi zyjacemu w celibacie... :(

            - Dlaczego istnieje wszechswiat?
            Poniewaz takie sa prawa fizyki, ze dopuscily jego powstanie, podobnie jak
            spowoduja (najprawdopodobniej) jego zaglade...
            ***********************************************
            Też wykręcasz się od odpowiedzi! Prawa fizyki są częścią wszechswiata i
            powstały wraz z nim! O tym co sie działo PRZED i o tym co sie będzie działo PO
            z definicji nie jesteśmu w stanie nic powiedzieć!
            K: Prawa nazego wzechswiata wcale nie musza byc absolutne. Zaraz po BIG BANG
            rzadzily wszechswiatem inne prawa niz dzis! I wiemy co bylo PRZED: zalamanie
            fali prawdopodobienstwa, a po bedzie znow nic w sensie fizycznym, tylko
            prawdopodobienstwo powstania czegos: znikome, ale wieksze od zera...

            - Dlaczego prawa rządzące wszechświatem są takie jakie są?
            Poniewaz przypadek sprawil, ze po BIG BANG wszechswiat ewoluowal jedna z wielu
            mozliwych drog, a wiec powstal kosmos jaki jest. Mozliwe jest tez istnienie
            innych kosmosow, z innymi prawami fizyki, ale poniewaz nie mamy dostepu do
            nich, to jest to kwestia czysto akademicka...
            ***************************************************
            Tak to prawada co napisałeś, ale...
            (patrz punkt o znikomo małym prawdopogobieństwie samoistniego powstania takiego
            wszechświata jak nasz)
            K: wazne jest tylko, aby bylo one wieksze od zera!

            - Czym jest dobro, a czy jest zło?
            Zlo to jest to co nam szkodzi, dobro zas to jest to, co nam jest mile. Tyle,
            ze dobro jednego (np. bogactwo) moze miec zrodla w zle (wyzysku innych)...
            Dobro i zlo to sa wiec pojecia wzgledne, zalezne od punktu widzenia oraz
            czasu...
            **************************************************
            Utożsamiłeś zło ze szkodą, dobro z przyjemnością. Jest to zbyt daleko idące
            uproszczenie. Są rzeczy lub sytuacje nieprzyjemne ale dobre Np:
            -praca nie musi byc miła, ale niewatpliwie jest bardzo cennym dobrem
            -karanie kogokolwiek w zasadzie nie jest niczym przyjemnym (poza wyjatkami) ale
            jest niewątpiwie dobrem
            Są też przyjemności które są niewątpliwie szkodliwe Np: -narkotyki
            -wóda -papierosy
            L: To tylko ty tak uwazasz! Praca jest dla mnie p. mila, wodka czasem tez.
            Karac nikogo nie lubie, i preferuje prwencje niz karanie... marichuana zas
            leczy. Wszystko jest wzgledne: co dla zwyklego czleka jest nieprzyjemne, jest
            np. mile masochiscie...

            Poza tym twierdzisz że dobro i zło to pojecia całkowicie względne
            Chyba tak jednak nie jest.
            K: A to niby czemu?

            - Co było praprzyczyną?
            Tzw. BIG BANG, spowodowany fluktuacja typu kwantowego. Powstanie naszego
            swiata
            *****************************
            "Przypadkowa fluktuacja kwantowa" jest taką samą (równoprawną) teorią ja
            stworzenie świata przez Boga
            L: NIE, bowiem ma ona potwierdzenie empiryczne, a istnienie Boga nie ma takiego
            potwierdzenia ex definitio...

            - Co nas boli gdy jesteśmy obrażami, pomawiani lub oszukiwani itp?
            Nasze ego jest wtedy urazone... A na ego wplywa tez id i superego...
            *****************************************
            To żadna opowiedź! Bo czy w takim razie jest nasze ego?
            K: Ego, to jest inaczej "ja", glowna czesc naszej osobowosci. Postudiuj
            psychoanalize...

            - Czym jest altruizm?
            Altruizm jest tylko pozorny - to jest wyzsze stadium egoizmu, kiedy dobro
            gatunku, narodu, plemienia czy potomstwa stawia sie nad dobro jednostki, aby
            owa jednostka badz jej potomstwo lub ukochani miala(y) wokol siebie
            sprzyjajace
            ***********************
            Nietety znane są przypadki które nie mieszczą się w podanej przez ciebie
            definicji. K: ??? (...)
            Pomijam ataki ad personam...
            • abstrakt2003 :) 18.04.04, 17:30
              - teoria "przypadkowej fluktuacji kwantowej" POTWIERDZONA EMPIRYCZNI??? Podaj
              źródło, podaj eksperymenty lub obserwacje które to potwierdziły :))))
              - A poco gatunki mają trwać? Powtarzam PO CO TA ZABAWA? :)))
              - prawa przyrody obowiązujące w naszym Wszechświecie są niezmienne (nie zależą
              od czasu i miejsca) Zmienne są tylko warunki panujące we Wszechświecia. Gdyby
              to co napisałeś było prawdą wszelkie próby opisu rzeczywistości i ewolucji
              Wszechświata byłyby bezcelowe!
              - :) Nazywasz mnie "religiantem" :) Powiedz to mojemu proboszczowi. Po
              ostatniej kolędzie uważa mnie za heretyka :))
              P.S. Skoro tak wierzysz w przypadek i prawdopodobieństwo to zadraj w totka.
              Zapewniam cię ze prawdopodobieństwo wygranej jestam wielokronie wieksze niż
              powstanie takiego Wszechswiata jak nasz! :)
              • rajchman Re: :) 19.04.04, 10:56
                abstrakt2003 napisał:
                - teoria "przypadkowej fluktuacji kwantowej" POTWIERDZONA EMPIRYCZNI??? Podaj
                źródło, podaj eksperymenty lub obserwacje które to potwierdziły :))))
                K: Poczytaj chocby Hawkinga... Coraz wiecej jest w pismach naukowych o
                zjawiskach kwantowych w skali makro...

                - A poco gatunki mają trwać? Powtarzam PO CO TA ZABAWA? :)))
                K: Po to, aby sie rozmnazaly. Sensu w tym wiekszego nie ma, ale powiedz mi jaki
                sens ma istnienie Georga Busha jr, czy tez tasiemca? Tylko z ich pasozytniczej
                perspektywy. Powstal kiedys program pod nazwa rozmnazanie czyli kontynuacja
                istnienia gatunku, i sie on sam reprodukuje. czy ma sens? raczej nie, ale, jak
                pisalem, zycie nie ma sensu, ale istnieje. Stworzyla nas ewolucja: idealny
                kreator, czyli bog, nie stworzyl by czlowieka, ktory, jak moj tesc, umiera w
                strasznych cierpieniach na raka trzustki...

                - prawa przyrody obowiązujące w naszym Wszechświecie są niezmienne (nie zależą
                od czasu i miejsca) Zmienne są tylko warunki panujące we Wszechświecia. Gdyby
                to co napisałeś było prawdą wszelkie próby opisu rzeczywistości i ewolucji
                Wszechświata byłyby bezcelowe!
                K: Skad wiesz? Prawa przyrody moga zalezec od miejsca i czasu, moga sie
                zmieniac. Inne prawa obowiazywaly sekundy po BIG BANG, niz te, ktore obowiazuja
                teraz. Niezmienna jest tylko doktryna katolicka, bo jest martwa... A znajac
                wektor ewolucji praw przyrody, mozemy przewidywac w przyszlosci ich zmiany...

                - :) Nazywasz mnie "religiantem" :) Powiedz to mojemu proboszczowi. Po
                ostatniej kolędzie uważa mnie za heretyka :))
                K: Zalowas mu pare groszy? ksiezulo ma pewnie gospodynie i kochanke plus
                bachory na utrzymaniu - to biedny czlek, co nie moze oficjalnie sie przyznac,
                ze uzywa kutasa do innego celu niz siusianie...

                P.S. Skoro tak wierzysz w przypadek i prawdopodobieństwo to zadraj w totka.
                Zapewniam cię ze prawdopodobieństwo wygranej jestam wielokronie wieksze niż
                powstanie takiego Wszechswiata jak nasz! :)
                K: Oczywiscie, ale wciaz male. W TOTKA gram, wygralem juz kilka razy, czasem
                nawet po kilka tysiecy zl. Ale na milion mam raczej male szanse, choc wieksze
                niz zero, wiec gram...;)

                • rajchman Re: :) 19.04.04, 13:24
                  Pytam sie was, religianci moi mili:
                  A czemu Bog tak chcial (np. nas stworzyc), a nie inaczej?
                  A skad sie wzial Bog?
                  A kto go stworzyl?
                  A dlaczego jest Bog, bo przeciez moglo by go nie byc?
                  A czemu Bog jest taki a nie inny?
                  A czemu na imie mu Jehowa (Jahweh, JHWH) a nie np. Franek czy Jasiek?
                  Na te pytania nie ma odpowiedzi, podobnie jak nie ma dowodow empirycznych na
                  istnienie Boga, a sa zas empiryczne dowody na istnienie tego, a nie innego
                  swiata, swiata fizycznego, w ktorym my zyjemy...
                  • biedronka24 Zapytajmy inaczej 20.04.04, 12:01
                    Czemu mamy motywacje, dazenia, mozg, a zwlaszcza kore przedczolowa?
                    Czy nie po to by w przyplywie zwatpienia nastepnego dnia nie popelnic np niezbyt
                    sensownego samobojstwa?
                    Bo skoro zycie i wiara - motywacja i chec przetrwania nie sa istotne (zdaniem
                    Kagana), to znaczy, ze niezycie- sambojstwo i smierc tez nie sa istotne..

                    No i tu mamy pytanie - sadze jednak bez odpowiedzi.
                    Na wypadek gdyby Kagan z nia jednak pospieszyl to wyjasnie mu - moze tak za
                    siebie, ze (niekoniecznie dla swietego spokoju) i z pelna swiadomoscia
                    wszystkich mechanizmow biologicznych ktore mna kieruja, wybieram jednak zycie,
                    nawet jesli ono jest przypadkowe i w pelni je akceptuje z jego wiosna, zima,
                    latem i jesienia, z wojnami i glupota ludzka, z bomba atomowa i hormonami, i z
                    ogromna roznica jaka dzieli w moim przekonaniu zwykla ciekawosc (np szczeniecia,
                    ktory obserwujac kogos jedzacego banana, bedzie probowal po raz setny go zjesc,
                    choc juz zna ten zapach i wie, ze bananow nie lubi) od rozwinietego i dobrze
                    umotywowanego zainteresowania jakas dziedzina :)
                    • Gość: Kagan Re: Zapytajmy inaczej IP: 213.199.192.* 20.04.04, 17:01
                      biedronka24 napisała: Czemu mamy motywacje, dazenia, mozg, a zwlaszcza kore
                      przedczolowa? Czy nie po to by w przyplywie zwatpienia nastepnego dnia nie
                      popelnic np niezbyt sensownego samobojstwa? Bo skoro zycie i wiara - motywacja
                      i chec przetrwania nie sa istotne (zdaniem Kagana), to znaczy, ze niezycie-
                      sambojstwo i smierc tez nie sa istotne...
                      K: Zycie jednostki ma sens tylko w tym, ze podtrzymuje swoj gatunek, stad
                      jednostki zdolne do reprodukcji oraz te jeszcze niedojrzale plciowo nie powinny
                      popelniac samobojstwa. Ale zycie reszty nie ma wlasciwie sensu, szczegolnie,
                      gdy sa owe jdnostki chore i cierpia...

                      No i tu mamy pytanie - sadze jednak bez odpowiedzi.
                      K: Czyzby? p. wyzej!

                      Na wypadek gdyby Kagan z nia jednak pospieszyl to wyjasnie mu - moze tak za
                      siebie, ze (niekoniecznie dla swietego spokoju) i z pelna swiadomoscia
                      wszystkich mechanizmow biologicznych ktore mna kieruja, wybieram jednak zycie,
                      nawet jesli ono jest przypadkowe i w pelni je akceptuje z jego wiosna, zima,
                      latem i jesienia, z wojnami i glupota ludzka, z bomba atomowa i hormonami, i z
                      ogromna roznica jaka dzieli w moim przekonaniu zwykla ciekawosc (np szczeniecia
                      ktory obserwujac kogos jedzacego banana, bedzie probowal po raz setny go zjesc,
                      choc juz zna ten zapach i wie, ze bananow nie lubi) od rozwinietego i dobrze
                      umotywowanego zainteresowania jakas dziedzina :)
                      K: To jest typowa radosc idioty z tego, ze ma pelny zoladek i wlasnie sie
                      wyproznil... :(
                      • Gość: ANka Brak odpowiedzi IP: *.ifn-magdeburg.de 20.04.04, 17:24
                        kto decyduje o tym ktora jednostka jest chora i ktora cierpi?
                        Ktora jednostka ´podtrzyma gatunek´ i ma na to szanse, a ktora nie?
                        Gratuluje - naukowego podejscia.
                        Ciekawe to - wobec powyzszego mam pytanie- czy Kagan jest jednostka cierpiaca -
                        ta chora, ktora nie podtrzyma istnienia gatunku (zdaniem Kagana)?
                        A jesli nie jest jednostka cierpiaca to jest cos czym potrafi sie cieszyc?
                        Jesli zas jest jednak (co nie wynika z tych tekstow) cos takiego i jest bardziej
                        wartosciowe (zdaniem Kagana) od ´wyproznienia´ to co to takiego jest? I dlaczego
                        to ma byc przyczyna radosci uniwersalna a nie przyczyna indywidualna dla
                        niejakiego Kagana? I czy istnieje cos takiego jak uniwersalna przyczyna radosci
                        glebszej niz jak to okreslil Kagan ´wyproznienie´ ktora ze 100%
                        prawdopodobienstwem jest przyczyna radosci - jednakowo dla wszystkich?
                        Czy moze nauka wiec cos wiecej w tym zakresie niz Kagan? Albo religia?
                        • Gość: Kagan Re: Brak odpowiedzi? IP: 213.199.192.* 20.04.04, 17:48
                          Gość portalu: ANka napisał(a):
                          kto decyduje o tym ktora jednostka jest chora i ktora cierpi?
                          - Przypadek, a mianowicie genotyp (DNA) i srodowisko...

                          Ktora jednostka ´podtrzyma gatunek´ i ma na to szanse, a ktora nie?
                          - Z najlepszymi genami, a wiec zdrowa fizycznie i psychicznie. Inne powinny byc
                          wykastrowane w imie dobra ogolo - dosc mamy zdrowych i inteligentnych
                          bezrobotnych, aby produkowac niedolegi, co sie do niczego nie nadaja...

                          Gratuluje - naukowego podejscia.
                          K: ???

                          Ciekawe to - wobec powyzszego mam pytanie- czy Kagan jest jednostka cierpiaca -
                          ta chora, ktora nie podtrzyma istnienia gatunku (zdaniem Kagana)?
                          K: ja sie juz rozmnozylem - mam 2 zdrowych, inteligentnych dzieci...

                          A jesli nie jest jednostka cierpiaca to jest cos czym potrafi sie cieszyc?
                          K: ???

                          Jesli zas jest jednak (co nie wynika z tych tekstow) cos takiego i jest bardzie
                          j wartosciowe (zdaniem Kagana) od ´wyproznienia´ to co to takiego jest? I
                          dlaczego to ma byc przyczyna radosci uniwersalna a nie przyczyna indywidualna
                          dla niejakiego Kagana? I czy istnieje cos takiego jak uniwersalna przyczyna
                          radosci glebszej niz jak to okreslil Kagan ´wyproznienie´ ktora ze 100%
                          prawdopodobienstwem jest przyczyna radosci - jednakowo dla wszystkich?
                          K: Metne pytanie! Im wieksze IQ, tym trudniej o radosc...

                          Czy moze nauka wiec cos wiecej w tym zakresie niz Kagan? Albo religia?
                          k: nauka tak, religia nie...



                          • biedronka24 ? 20.04.04, 18:04
                            A co to sa ´najlepsze geny´ ? Czy sa najlepsze geny w sensie bezwzglednym?
                            To ze sie Pan rozmnozyl ( w co nie wnikam) nie oznacza jeszcze, de facto w jaki
                            sposob i czy na pewno podtrzyma Pan istnienie gatunku. Bardzo mi przykro.

                            Czy to twierdzenie ´im wieksze IQ tym trudniej o radosc´ to teoria naukowa czy
                            prywatne twierdzenie Kagana? Pytanie nie jest ´metne´. Jest bardzo konkretne. A
                            zawilosci z nim zwiazane sa przyczyna bardzo wielu rozterek, zmagan i czesto
                            syzyfowej pracy wielu farmaceutow i lekarzy.

                            Nie. Nauka jeszcze tego nie wie. W kazdym razie ta na wyzszym poziomie wie czego
                            nie wie. Ciekawe, ze religia otwiera nam droge w bardzo podobnym kierunku, tzn
                            wiele osob naprawde gleboko wierzacych wlasnie twierdzi iz ma swiadomosc
                            znikomosci swoich zmagan ze swiatem, ze ´slabosciami´ jak sie to czasem okresla
                            a mimo to tych zmagan nie zaniedbuje.
                            • biedronka24 Moglabym niegrzecznie zapytac 20.04.04, 18:07
                              Czy rozmnozyl sie Pan przez przypadek, czy tez naukowo. Albo jakie jest wobec
                              tego miejsce tego ´rozmnozenia indywidualnego´ w szalenie przypadkowym swiecie
                              genow i srodowiska :)
                              Czy ma Pan na to jakas hipoteze? Wlasna teorie? Potraktujmy to czysto
                              doswiadczalnie :)
                              • Gość: Kagan Re: Moglabym niegrzecznie zapytac IP: *.e-loko.pl 21.04.04, 20:29
                                biedronka24 napisała: Czy rozmnozyl sie Pan przez przypadek, czy tez naukowo.
                                K: Aby uniknac czenzury i banowania...

                                Albo jakie jest wobec tego miejsce tego ´rozmnozenia indywidualnego´ w szalenie
                                przypadkowym swiecie genow i srodowiska :)
                                K: Przypadkiem jest, ze ja i ty zyjemy, ale nie jest przypadkiem, ze ludzkosc
                                sie rozmnaza jako calosc...

                                Czy ma Pan na to jakas hipoteze? Wlasna teorie? Potraktujmy to czysto
                                oswiadczalnie :)
                                K: Poczytaj SAMOLUBNY GEN...
                                Pozdr.
                                • biedronka24 ta pozycja jest przestarzala 23.04.04, 13:51
                                  Juz nawet dla genetykow. Moze filozofowie sie w nia bawia. Ale tak powszechnie
                                  uwazaja biolodzy. To wlasnie jest to co biolodzy nazywaja pseudonauka.
                                  Spekulacje - ktorych nikt nie udowodnil. Proba zapelniania pustki tam, gdzie nie
                                  chce sie zaakceptowac innego wyjasnienia. Niestety to tylko spekulacje. Tak czy
                                  siak dla tych co nie chca w cos wierzyc TAM jest pustka.
                                  ´Samolubny gen´ ma wiele slabych punktow - jest ciekawa koncepcja, ale juz
                                  nieaktualna. Bo oprocz genow sa tez samolubne bialka- i problem znow zdaje sie
                                  zaczynac od poczatku. Jedyne w czym ladnie pomaga to w wyjasnieniu ilosci
                                  ´smiecia´ jaki mamy w genotypie. Niestety genotyp to nie wszystko. No i jeszcze
                                  to nieszczesne DNA mitochondrialne.
                                  Zreszta niestety tez niezaleznie od tego wszystkiego jest tkanka nerwowa. I tu
                                  owszem tez jest genotyp. Ale ´samolubny gen´ wszystkiego nie wyjasnia.
                                  Najlepiej niech Pan popyta naszych najlepszych genetykow- moze Pania Ewe- jaki
                                  jest ich stosunek do religii i czy uwazaja iz w nauce przeszkadza. Zapewniam, ze
                                  dowie sie Pan od nich wiecej niz z tej ksiazeczki.
                                  Osobiscie mialam profesora, ktory moglby napisac podobna ksiazke nt grzybow.
                                  I bylaby z pewnoscia bardzo spojna- bo wyklady mial wspaniale. Niestety nie zyje.
                                  Byl botanikiem i swietnym statystykiem.
                                  • biedronka24 Mam dobra rade- na pewnym poziomie 23.04.04, 13:55
                                    nie poleca sie literatury popularnonaukowej - zwlaszcza tej starszej a raczej
                                    prace oryginalne. Bo w nich jest aktualny stan wiedzy. Niech pan przeczyta pare
                                    prac oryginalnych na temat funkcjonowania ukladu nerwowego i w nich doszuka sie
                                    dysonansu z religia..
                                    Wtedy bede mogla z Panem dyskutowac. Teraz - nie za bardzo.
                                    Zycze milego dnia- mniej nafaszerowanego definicjami a bogatszego w to co
                                    niektorzy nazywaja czystym pieknem - bez zbednych dekoracji- surowym -
                                    prawdziwym bo tym danym od Boga.
                                    • Gość: Kagan Re: Mam dobra rade- na pewnym poziomie IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:15
                                      Zalezy komu. Ja swa wiedze czerpie z aktualnych podrecznikow psychologii i nauk
                                      pokrewnych, glownie z USA...
                                  • Gość: Kagan Re: ta pozycja jest przestarzala IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:18
                                    Zalezy dla kogo - religiantom sie ona podobac nie moze... :(
                                    Ciekawe, ze dla nich Biblia starozytnych zydkow nigdy nie jest przestarzala... :
                                    (
                                    I zadna teoria naukowa nie wyjasnia wszystkiego - ciekawe, ze ow zbior
                                    starozytnych zydowskich legend zwany Biblia ma wyjasniac wszystko...;(
                            • Gość: Copanescu Re: ? IP: *.retsat1.com.pl / *.retsat1.com.pl 30.05.04, 18:14
                              Nauka i wiara nic wspólnego z sobą nie mają, bo nie mogą mieć z defincji.
                          • abstrakt2003 Kagan masz bardzo kontrowersyjne poglądy. 27.04.04, 19:50
                            Powiedz w jakiej dziedzinie się specjalizujesz?
                            W swoich wypowiedziach przyjmujesz pozę wszystkowiedzącego autorytetu
                            niezależnie od do tego czego dotyczy dyskusja.
                            Szczególnie bulwersujące są twoje opinie na temat roli i praw jednostki w
                            społeczeństwie.
                            Jesteś zwolennikiem eugeniki. Twierdzisz że prawo do rozmnażania powinny mieć
                            tylko jednostki "zdrowe" fizycznie i psychicznie. Resztę proponyjesz KASTROWAĆ!
                            Wcześniej pisałeś także posty w których pośrednio wyrażałeś akceptacje dla
                            eutanazji.
                            DLATEGO PYTAM SIĘ!
                            KIM JESTEŚ?
                            CZY JESTEŚ ETYKIEM?
                            CZY JESTEŚ LEKARZEM?
                            CZY JESTEŚ BIOLOGIEM?
                            MOŻE JEDNAK JESTEŚ KSIĘDZEM_ATEISTĄ?
                            • rajchman Re: Kagan masz bardzo kontrowersyjne poglądy. 28.04.04, 09:01
                              abstrakt2003 napisał: Kagan masz bardzo kontrowersyjne poglądy.
                              K: I co w tym zlego? One sa kontrowersyjne tylko w pomrocznej, ale juz w
                              ateistycznych Czechach sa to normalne poglady wiekszosci...

                              - Powiedz w jakiej dziedzinie się specjalizujesz?
                              K: nauki spoleczne.

                              - W swoich wypowiedziach przyjmujesz pozę wszystkowiedzącego autorytetu
                              niezależnie od do tego czego dotyczy dyskusja.
                              K: NIE! Podpieram sie autorytetami, ale dla takiej np. Biedronki to Arystoteles
                              i Platon sa ludzmi, o ktorych nie slyszala, choc nie neguje ich istnienia...

                              - Szczególnie bulwersujące są twoje opinie na temat roli i praw jednostki w
                              społeczeństwie.
                              K: Znow: moze w pomrocznej, ale nie w areliginej Europie Zachodniej...

                              - Jesteś zwolennikiem eugeniki. Twierdzisz że prawo do rozmnażania powinny mieć
                              tylko jednostki "zdrowe" fizycznie i psychicznie. Resztę proponyjesz KASTROWAĆ!
                              K: TAK! Dla dobra spoleczenstwa. Nie widze sensu, aby w sytuacji, gdy w 100%
                              zdrowi mlodzi ludzie na maja pracy, utrzymywac z mych podatkow polglupkow czy
                              tez ratowac bardzo wczesne wczesniaki, ktore nie maja szansy na normalne zycie,
                              i beda tylko ciezarem dla spoleczenstwa! takie sa nieublagane prawa
                              kapitalizmu - gdybysmy mieli prawdziwy socjalizm, to co innego - wtedy
                              moglibysmy sobie pozwolic na luxus utrzymywania niepelnosprawnych...

                              - Wcześniej pisałeś także posty w których pośrednio wyrażałeś akceptacje dla
                              eutanazji.
                              K: TAK! Popieram ja, ale tylko jak w Szwajcarii - na wyrazne zadanie chorego, w
                              pelni wladz umyslowych, a nie na zadanie rodziny...

                              - DLATEGO PYTAM SIĘ! KIM JESTEŚ?
                              K: Czlowiekiem! :)

                              - CZY JESTEŚ ETYKIEM?
                              K: Nie, ale ja studiowalem!

                              - CZY JESTEŚ LEKARZEM?
                              K: na szczescie nie... nie wyciagam od naiwnych pieniedzy na nieskuteczne, a
                              kosztowne terapie...

                              - CZY JESTEŚ BIOLOGIEM?
                              K: Nie, ale ja studiowalem (psycholog kliniczny musi znac dobrze anatomie a
                              szczegolnie fizjologie)...

                              - MOŻE JEDNAK JESTEŚ KSIĘDZEM_ATEISTĄ?
                              K: Dobre! Nie, ksiedzem nie jestem, bo uwazam, ze Pan Bog, jako Wszechobecny i
                              Wszystkowiedzacy oraz Wszechmocny, NIE potrzebuje posrednikow, aby dotrzec do
                              ludzi...
                              Pozdr.
                          • Gość: heretyk Re: Brak odpowiedzi? IP: 168.143.113.* 04.06.04, 05:32

                            Oj,moj drogi Kaganie,czemu tak nieustannie walczysz o Boga?
                            On nie istnieje,uwierz mi,a Ty ciagle zagamtwujesz sie w rone
                            jego formy i nieistnienia.Po co to robisz,po to aby udowodnic sobie.
                            zw go nie ma? Tak nie ma go,i na nic Twoje dywagacje z inni dyskusje,
                            bo bog poprostu nie istnieje.I Ty moj przyjacielu dobrze o tym wiesz.
                            Zatem, po co o nim mowisz wogole;wyglada to jakbyc za wszelka cene chcial
                            go "przywolac do zycia".
                            Przykro mi ale Boga zadnego nie bylo,nie ma i nie bedzie.
                            To tylko ludzka uluzja kaze w nego wierzyc,aby zycie bylo znosniejszym.
                            chociaz tak naprawde to nie ma zadnego znaczenia.
                            Porzuc wiecte dyskusje,bo nic nie daja i nigdy cie do Boga nie doprowadza,
                            Zyj chwila dzisiejsza, bo bog jest nierealny w naszym swiecie,a jezeli
                            i naet jest w innym,to co to nas moze obchodzic,to jego sprawa.

                            pozdrowienia,

                            heretyk.:)))
                            • Gość: Kagan Re: Brak odpowiedzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.04, 21:17
                              Gość portalu: heretyk napisał(a):
                              Oj,moj drogi Kaganie,czemu tak nieustannie walczysz o Boga?
                              K: Bo ja nie samym chlebem zyje! :)

                              On nie istnieje,uwierz mi,a Ty ciagle zagamtwujesz sie w rone
                              jego formy i nieistnienia.Po co to robisz,po to aby udowodnic sobie.
                              zw go nie ma? Tak nie ma go,i na nic Twoje dywagacje z inni dyskusje,
                              bo bog poprostu nie istnieje.I Ty moj przyjacielu dobrze o tym wiesz.
                              Zatem, po co o nim mowisz wogole;wyglada to jakbyc za wszelka cene chcial
                              go "przywolac do zycia".
                              K: Nie, raczej wybic go z religianckich glow... ;)

                              Przykro mi ale Boga zadnego nie bylo,nie ma i nie bedzie.
                              To tylko ludzka uluzja kaze w nego wierzyc,aby zycie bylo znosniejszym.
                              chociaz tak naprawde to nie ma zadnego znaczenia.
                              Porzuc wiecte dyskusje,bo nic nie daja i nigdy cie do Boga nie doprowadza,
                              Zyj chwila dzisiejsza, bo bog jest nierealny w naszym swiecie,a jezeli
                              i naet jest w innym,to co to nas moze obchodzic,to jego sprawa.
                              pozdrowienia,
                              K: Nawzajem, ale pozwol, ze sie nie zastosuje do teych rad! :)

                              > heretyk.:)))
                              • Gość: heretyk Re: Brak odpowiedzi? IP: 168.143.113.* 08.06.04, 04:43

                                Czy wiesz,ze zycie polega na odradzajacej sie prokreacji
                                poprzez cykl zamkniety.
                                A wiec,najwazniejszym,rowniez dla nas ludzi (bo jestesmy w to wlaczeni)
                                to poped seksualny (nazywany poprzez szalencow miloscia) ktory prowadzi
                                do przedluzenia zycia,i konsumpcja,ktora skolei prowazdzi do jego podtrzymania.
                                Wszystko inne sie nie liczy.Zreszta ludzie w wiekszosci tak wlasnie postepuja,
                                chcac zapewnic sobie obie te strony z tzw."ludzkiego"punktu widzenia,ktory
                                jest niczym innym jak zwykla walka o przetrwanie.
                                Jezeli tylko byl ktos,kto wymyslil to,to musial to byc skonczony idiota!
                                No,bo i po co? Po to tylko,aby cos sie dzialo i trwalo i cierpialo?
                                Ano wlasnie,cierpialo,moze o to mu chodzilo,aby stworzyc forme ktora cierpi,
                                czyli zycie;bo wydaje mi sie ze planety nie mecza sie krazac wokol siebie.
                                Kompletny nonsens.
                                I jak w stosunku do niego maja sie rozmyslania roznych filozofow?
                                jak i wnioski do ktorych dochodza?
                                I jak w stosunku do niego maja sie odkrycia naukowe? chocby te,ktore
                                najbardziej sa znaczace dla ludzkosci?
                                Poprostu nijak.
                                Po co ratowac czlowieka chorego ktory ma 30 lat,kiedy i tak kiedys umrze.
                                To wszystko to czysty nonsens,i nie przemawia poprzez mnie jakas apatia,
                                czy depresja,ale czysty rozum mi kaze to pisac.
                                Dlatego tez jakakolwiek dyskusja na tematy religijne,jest nie tylko ze
                                bazbawiona sensu,ale jest poprostu martwa,tak jak czlowiek martwy znaczy tyle
                                co materia i tak jak i ona nie ma sensu,w ramach naszej logiki.
                                Byc moze istnieje inna logika,w ktorej to wszystko ma jakis sens?
                                ale obchodzi mnie to tyle co zeszloroczny snieg.
                                Wedlug mnie glupota istnienia tego swiata jest oczywista.
                                A to czy wydaje nam sie inaczej,bo jestesmy pod wplywem roznych
                                srodkow odurzajacych z mlodzienczymi hormonami wlacznie,to nie ma znaczenia.
                                pozdr.
                                :)



                                • Gość: heretyk Re: Brak odpowiedzi? IP: 168.143.113.* 08.06.04, 06:15

                                  Chcialbym jeszcze uzupelnic,to moje gadanie,ze troche
                                  zboczylem z tematu watku.Ale czsami moze to byc pozyteczne,
                                  albo i nie.
                                  Wracajac to tematu "wiara i nauka",to nauka jest tyle samo warta
                                  co wiara,o ile tylko nie prowadzi do jakis zmian.
                                  Ludzie wierzacy zwykle nie chca sie przyznac do tego,ze tak naprawde
                                  to nie wierza,bo lepiej im jest kiedy bronia stanowiska wiary,gdyz mysla
                                  ze w ten sposob nie popelniaja "grzechu" i ich serce jest spokojne,pomimo
                                  ze jest to spokoj urojenia.
                                  Nauka zas czlowieka ma tyle z poznaniem swiata co wiara,jak juz powiedzialem
                                  wyzej,i nie cofne sie przed tym,gdyz czlowiek nie porusza sie w swiecie
                                  rzeczywistym,ale jego podzbiorze,ktory moze byc rownie dobrze urojony jak
                                  jakakolwiek inna iluzja.
                                  Takie jest moje widzenie tego na dzis.
                                  Dziekuje.
                                  Pozdrowienia.


                          • Gość: Kagan Re: Brak odpowiedzi? IP: *.lib.unimelb.edu.au 16.07.04, 09:35
                            ;)
    • reichman Re: Nauka a wiara 20.04.04, 08:43
      Chrzescijanstwo jest z natury nielogiczne. Pomijajac juz bowiem kluczowa
      sprawe istnienia lub nieistnienia samego Boga, oni tegoz Boga podzielili na
      trzy (3) kawalki, a jeden z nich starali sie umiescic w ciele smiertelnika:
      zadanie nawet dla Boga niemozliwe, bo nieskonczone sie nie zmiesci w
      skonczonym, a mowa tu nie tylko o przestrzeni, ale i o czasie. Bowiem Bog, z
      definicji trwa ponad czasem, wiec nie mozna go zabic w okreslonym momencie, i
      jest nieskonczony, wiec zabic mozna tylko nieskonczenie mala jego czastke...
      Stad Bog nie mogl byc zamordowany ok. 2 tys. lat temu na terenie Palestyny!
      Chocby Zydzi tego nie wiem jak chcieli, to nie byli w stanie popelnic
      bogobojstwa, bowiem bogobojstwo to czysty oxymoron...;))))))))))))))))
      • biedronka24 Jesli tak 20.04.04, 12:06
        reichman napisał:

        > Chrzescijanstwo jest z natury nielogiczne. Pomijajac juz bowiem kluczowa
        > sprawe istnienia lub nieistnienia samego Boga, oni tegoz Boga podzielili na
        > trzy (3) kawalki, a jeden z nich starali sie umiescic w ciele smiertelnika:

        To wlasnie po to by ktos taki jak Ty musial myslec i nad tym sie zastanawiac.
        Jak to dobrze. Bo ja nie lubie zup. Nie lubie tez szpinaku.
        Ale jest szpinak, ktory lubie- ten z czosnkiem i z gorgonzola albo z imbirem i
        mozarella :)

        I jakie to niezwykle, ze sa ludzie, ktorzy lubia czytac ksiazki, ktorych
        zakonczenie znaja lub ´jest logiczne´
        A niedalej jak miesiac temu czytalam wypowiedzi na temat filmu ´Pasja´-
        wypowiedzi w ktorych zarzucano filmowi, iz nie warto go okladac bo i tak wszyscy
        znaja zakonczenie :)
        NIby ateista a taki niezdecydowany :)
        Kagan - jest Pan fundamentalnym ateista czy tez ateista myslacym? :)
        • Gość: Kagan Re: Jesli tak IP: 213.199.192.* 20.04.04, 16:57
          reichman napisał: Chrzescijanstwo jest z natury nielogiczne. Pomijajac juz
          bowiem kluczowa sprawe istnienia lub nieistnienia samego Boga, oni tegoz Boga
          podzielili na trzy (3) kawalki, a jeden z nich starali sie umiescic w ciele
          smiertelnika...
          biedronka24 napisała: To wlasnie po to by ktos taki jak Ty musial myslec i nad
          tym sie zastanawiac. Jak to dobrze. Bo ja nie lubie zup. Nie lubie tez
          szpinaku. Ale jest szpinak, ktory lubie- ten z czosnkiem i z gorgonzola albo z
          imbirem i mozarella :)
          K: Trywializujesz bezsens i brak logiki w doktrynie chrzescijanskiej -
          odrzuconej zreszta przez jego starszych braci (zydow) i mlodszych
          (Muzulmanow)...

          I jakie to niezwykle, ze sa ludzie, ktorzy lubia czytac ksiazki, ktorych
          zakonczenie znaja lub ´jest logiczne´
          K: Nie, po prostu tak jak ja, delektuja sie estetyka dziela. jestes na bardzo
          niskim stopniu rowoju unteletualnego, jesli dla ciebie ksiazka to tylko
          fabula... :(

          A niedalej jak miesiac temu czytalam wypowiedzi na temat filmu ´Pasja´-
          wypowiedzi w ktorych zarzucano filmowi, iz nie warto go okladac bo i tak wszyscy
          znaja zakonczenie :)
          K: Chrzescijanska propganda pelna zla, sadyzmu i apologii przemocy... Typowo
          chrzescijanskie... :(

          NIby ateista a taki niezdecydowany :)
          K: ??? A gdzie niby?

          Kagan - jest Pan fundamentalnym ateista czy tez ateista myslacym? :)
          K: Jestem ateista-racjonalista...

          • biedronka24 Podstawowy problem w tym watku 20.04.04, 17:55
            to jest wiec religia jako taka czy tez Chrzescijanstwo?
            Moze ustalmy to na poczatek.
            Co zas sie tyczy pokrewienstwa i braterstwa to nie jest chyba terminologia naukowa?
            --------------------------------------------------------------------
            > reichman napisał: Chrzescijanstwo jest z natury nielogiczne. Pomijajac juz
            > bowiem kluczowa sprawe istnienia lub nieistnienia samego Boga, oni tegoz Boga
            > podzielili na trzy (3) kawalki, a jeden z nich starali sie umiescic w ciele
            > smiertelnika...
            > K: Trywializujesz bezsens i brak logiki w doktrynie chrzescijanskiej -
            > odrzuconej zreszta przez jego starszych braci (zydow) i mlodszych
            > (Muzulmanow)...
            -----------------------------------------------------------
            Nie wszedzie tam gdzie jednostka nie moze dopatrzec sie logiki nie ma jej z cala
            pewnoscia. Sa tacy dla ktorych istnienie wiecej niz 3 wymiarow jest nielogiczne.
            Bo ich istnienia nie da sie udowodnic inaczej jak matematycznie. Matematyka to
            zas tylko jedna z dziedzin nauki. I tylko jedna z metod.
            ----------------------------------------------------------------
            Biedronka:
            I jakie to niezwykle, ze sa ludzie, ktorzy lubia czytac ksiazki, ktorych
            zakonczenie znaja lub ´jest logiczne´
            K: Nie, po prostu tak jak ja, delektuja sie estetyka dziela. jestes na bardzo
            niskim stopniu rowoju unteletualnego, jesli dla ciebie ksiazka to tylko
            fabula... :(
            ---------------------------------------------------------
            Interesujaca odpowiedz. A teraz pytanie- gdzie napisalam, ze dla mnie ksiazka
            jest fabula? Z czego to wynika - z tego cytatu? A moze dla mnie to zaden fenomen
            , chociaz ciesze sie z tego ze sa tacy ludzie, natomiast Kagan pokusil sie o
            atak personalny co tu niestety wyraznie wyszlo przez zwrot bezposredni- nie
            mowiac juz o tym, ze nie wiem co to jest rozwoj ´unteletualny´ - ale domyslam
            sie co Kagan chcial powiedziec :). Wracajac do tematu ksiazki to mam dalsze
            pytania- czy wartosc artystyczna i wartosc poznawcza musza byc rozdzielne? Czy
            przeszkadzaja sobie? Bo skoro Kagan jest w stanie docenic wartosc artystyczna to
            mamy przynajmniej jakis punkt zaczepienia w dyskusji.
            ----------------------------------------------------------------

            > K: Nie, po prostu tak jak ja, delektuja sie estetyka dziela. jestes na bardzo
            > niskim stopniu rowoju unteletualnego, jesli dla ciebie ksiazka to tylko
            > fabula... :(

            >
            > A niedalej jak miesiac temu czytalam wypowiedzi na temat filmu ´Pasja´-
            > wypowiedzi w ktorych zarzucano filmowi, iz nie warto go okladac bo i tak wszysc
            > y
            > znaja zakonczenie :)
            > K: Chrzescijanska propganda pelna zla, sadyzmu i apologii przemocy... Typowo
            > chrzescijanskie... :(
            ------------------------------------------------------
            Podstawowy zarzut byl taki- ze wszyscy znaja zakonczenie.
            ------------------------------------------------------
            >
            > NIby ateista a taki niezdecydowany :)

            > K: ??? A gdzie niby?
            -------------------------------------------------------
            Wlasnie w kwestii tego czy mozna odnalezc cos w dzielach - ktorych zakonczenie znamy
            -------------------------------------------------------------------------
            > Kagan - jest Pan fundamentalnym ateista czy tez ateista myslacym? :)
            > K: Jestem ateista-racjonalista...
            --------------------------------------------------------------------
            Takim sie Pan deklaruje. Z obserwacji i tego co Pan pisze zas wynika, ze kazdy
            Panski dyskutant to co najmniej ´ciemny chrzescijanin´ - jesli tak to mozna
            ujac. Etykietuje Pan ludzi dlatego, ze z Panem dyskutuja? Czemu Pan sadzi, ze
            nie mam zdania w tej kwestii? Owszem mam. Skad Pan wie czy chodze do kosciola
            czy nie? Czy jestem katoliczka? Wsrod przyjaciol uwazana jestem za ateistke,
            ciekawe prawda?

            I jeszcze chcialam zapytac- jak opisalby Pan ateiste - ktory nie jest
            racjonalista. Bo potrzeba podkreslenia faktu iz jest Pan ateista - racjonalista
            w odpowiedzi na moje pytanie o stopien zaanagazowania w swiatopoglad ateistyczny
            i o to czy ma Pan do niego stosunek racjonalny a wiec oparty na mysleniu oraz
            zamieszczenie slowka ´nie´ tam gdzie o to pytam oznacza iz uwaza Pan ni mnie ni
            wiecej iz:
            a)- ateista myslacy Pana zdaniem nie jest tym samym co ateista racjonalista. Lub
            tez jak Pan woli ateista racjonalista nie jest ateista myslacym.
            b)- dopuszcza Pan fakt iz istnieja ateisci nie- racjonalisci. Co tez wydaje sie
            szczegolnie interesujace w kontekscie tego co mowil Pan wczesniej na temat ateizmu.
            • Gość: Kagan Re: Podstawowy problem w tym watku IP: *.e-loko.pl 21.04.04, 20:22
              biedronka24: to jest wiec religia jako taka czy tez Chrzescijanstwo?
              K: Glownie chrzescijanstwo, ale ogolnie kazda religia...

              Moze ustalmy to na poczatek. Co zas sie tyczy pokrewienstwa i braterstwa to nie
              jest chyba terminologia naukowa?
              K: ???
              --------------------------------------------------------------------
              reichman napisał: Chrzescijanstwo jest z natury nielogiczne. Pomijajac juz
              bowiem kluczowa sprawe istnienia lub nieistnienia samego Boga, oni tegoz Boga
              podzielili na trzy (3) kawalki, a jeden z nich starali sie umiescic w ciele
              smiertelnika...
              K: Trywializujesz bezsens i brak logiki w doktrynie chrzescijanskiej -
              odrzuconej zreszta przez jego starszych braci (zydow) i mlodszych
              (Muzulmanow)...
              -----------------------------------------------------------
              Nie wszedzie tam gdzie jednostka nie moze dopatrzec sie logiki nie ma jej z cala
              pewnoscia. Sa tacy dla ktorych istnienie wiecej niz 3 wymiarow jest nielogiczne
              .
              K: Brak im wyobrazni...

              Bo ich istnienia nie da sie udowodnic inaczej jak matematycznie. Matematyka to
              zas tylko jedna z dziedzin nauki. I tylko jedna z metod.
              K: NIE! Matematyka to nie nauka, ale jej jezyk... Twierdzenia jej nie sa bowiem
              weryfikowalne empirycznie!

              ----------------------------------------------------------------
              Biedronka: I jakie to niezwykle, ze sa ludzie, ktorzy lubia czytac ksiazki,
              ktorych zakonczenie znaja lub ´jest logiczne´
              K: Nie, po prostu tak jak ja, delektuja sie estetyka dziela. jestes na bardzo
              niskim stopniu rowoju unteletualnego, jesli dla ciebie ksiazka to tylko
              fabula... :(
              ---------------------------------------------------------
              Interesujaca odpowiedz. A teraz pytanie- gdzie napisalam, ze dla mnie ksiazka
              jest fabula? Z czego to wynika - z tego cytatu? A moze dla mnie to zaden fenomen
              , chociaz ciesze sie z tego ze sa tacy ludzie, natomiast Kagan pokusil sie o
              atak personalny co tu niestety wyraznie wyszlo przez zwrot bezposredni- nie
              mowiac juz o tym, ze nie wiem co to jest rozwoj ´unteletualny´ - ale domyslam
              sie co Kagan chcial powiedziec :).
              K: Nie czepiaj sie pisowni, bo to jest tylko forum...

              Wracajac do tematu ksiazki to mam dalsze pytania- czy wartosc artystyczna i
              wartosc poznawcza musza byc rozdzielne? Czy przeszkadzaja sobie? Bo skoro Kagan
              jest w stanie docenic wartosc artystyczna to mamy przynajmniej jakis punkt
              zaczepienia w dyskusji.
              K: Wartosc artystyczna jest z natury nie do zweryfikowania empirycznie, stad
              literaturoznawstwo ma podobny status jak teologia, czyli jest pseudonauka!
              ----------------------------------------------------------------
              K: Nie, po prostu tak jak ja, delektuja sie estetyka dziela. jestes na bardzo
              niskim stopniu rowoju inteletualnego, jesli dla ciebie ksiazka to tylko
              fabula... :(
              - A niedalej jak miesiac temu czytalam wypowiedzi na temat filmu ´Pasja´-
              wypowiedzi w ktorych zarzucano filmowi, iz nie warto go okladac (???)
              bo i tak wszyscy znaja zakonczenie :)
              K: I co z tego? Wolnosc slowa...

              K: Chrzescijanska propaganda pelna zla, sadyzmu i apologii przemocy... Typowo
              chrzescijanskie... :(
              ------------------------------------------------------
              Podstawowy zarzut byl taki- ze wszyscy znaja zakonczenie.
              K: To jest uboczny watek...
              ------------------------------------------------------
              NIby ateista a taki niezdecydowany :)
              K: ??? A gdzie niby?
              -------------------------------------------------------
              Wlasnie w kwestii tego czy mozna odnalezc cos w dzielach - ktorych zakonczenie
              znamy
              K: Mozna znalezc walory estetyczne, tyle ze one sa bardzo arbitralne...
              -------------------------------------------------------------------------
              Kagan - jest Pan fundamentalnym ateista czy tez ateista myslacym? :)
              K: Jestem ateista-racjonalista...
              --------------------------------------------------------------------
              Takim sie Pan deklaruje. Z obserwacji i tego co Pan pisze zas wynika, ze kazdy
              Panski dyskutant to co najmniej ´ciemny chrzescijanin´ - jesli tak to mozna
              ujac. Etykietuje Pan ludzi dlatego, ze z Panem dyskutuja? Czemu Pan sadzi, ze
              nie mam zdania w tej kwestii? Owszem mam. Skad Pan wie czy chodze do kosciola
              czy nie? Czy jestem katoliczka? Wsrod przyjaciol uwazana jestem za ateistke,
              ciekawe prawda?
              K: W Polsce kazdy, kto nie lata do kosciolka codziennie jest uwazany za
              bezboznika...

              I jeszcze chcialam zapytac- jak opisalby Pan ateiste - ktory nie jest
              racjonalista. Bo potrzeba podkreslenia faktu iz jest Pan ateista - racjonalista
              w odpowiedzi na moje pytanie o stopien zaanagazowania w swiatopoglad ateistyczn
              y i o to czy ma Pan do niego stosunek racjonalny a wiec oparty na mysleniu oraz
              zamieszczenie slowka ´nie´ tam gdzie o to pytam oznacza iz uwaza Pan ni mnie ni
              wiecej iz:
              a)- ateista myslacy Pana zdaniem nie jest tym samym co ateista racjonalista. Lu
              b tez jak Pan woli ateista racjonalista nie jest ateista myslacym.
              b)- dopuszcza Pan fakt iz istnieja ateisci nie- racjonalisci. Co tez wydaje sie
              szczegolnie interesujace w kontekscie tego co mowil Pan wczesniej na temat atei
              zmu.
              K: Ateista moze byc tylko racjonalista, albo nim nie jest. To byla tylko figura
              stylistyczna, do podkreslenia racjonalnosci ateizmu, jesli wiesz co mowie...
              • Gość: Kagan Re: Podstawowy problem w tym watku IP: 80.51.235.* 23.04.04, 13:13
                To fakt, ze naukowcy, glownie w PL, traca obiektywnosc, bo mieszaja wiare do
                nauki. Obserwuje to wlasnie na miedzynarodowej konferencji w Poznaniu... :( I
                nie tylko ja - podobne opinie wyglaszaja goscie z zachodu (USA, UE)...
                Pozdr.
                • biedronka24 termin ´miedzynarodowa konferencja´ 23.04.04, 13:42
                  o niczym nie swiadczy. A ´goscie´ myslacy racjonalnie raczej nie uzywaja takich
                  okreslen by rozmowca nie skojarzyl tego terminu np z konferencja spirytystow z
                  udzialem jednego goscia z zagranicy :).

                  Ja uczestniczylam juz w wielu konferencjach miedzynarodowych. I jak najbardziej
                  naukowych. Rowniez w roli pomocnika organizacyjnego przy konferencji fizykow -
                  miedzynarodowej w Warszawie. Goscilam rowniez na socjalnej czesci takowej w
                  Oksfordzie, dzieki uprzejmosci ojca mojej najlepszej przyjaciolki.
                  Udalo mi sie tam rozmawiac o polityce, nauce i podobnych sprawach z wieloma
                  ´miedzynarodowymi fizykami´ zapewne slawami w swoich dziedzinach.
                  Jakos nie sadze aby wyniesli podobna opinie na temat Polakow. Zaznaczam, iz
                  profesor o ktorym mowie to jak najbardziej Katolik ale tez osoba o niezwykle
                  szerokich horyzontach, nie tylko w dziedzinie fizyki. O olbrzymiej wiedzy
                  historycznej i olbrzymiej kulturze.
                  Nie wiem jaka role pelnisz Kaganie, lecz wyglada na to ze czasem nazbyt sie
                  przejmujesz tym co wydaje sie byc problemem azaliz wylacznie dla Ciebie.

                  Jednorazowe opinie przy kawie tez sa rozne- a kulturalni naukowcy zadko
                  rozmawiaja o religii w takim zakresie jaki opisujesz. Bardzo mnie wiec dziwia
                  twoje doswiadczenia.
                  PS- Oksford jak wiesz - caly jego entourage jest osadzony w tradycji jak
                  najbardziej religijnej. Wlacznie ze spiewami studentow i profesorow przy
                  posilkach. Jakos nie zauwazylabym by tworzylo to nastroj niesprzyjajacy dla
                  faktu iz jest on kolebka rzetelnej mysli naukowej - chluba nauki i miejscem,
                  gdzie kazdy chcialby poslac swoje dziecko...
                  Zastanow sie nad tym.
                  • Gość: Kagan Re: termin ´miedzynarodowa konferencja´ IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:35
                    biedronka24 napisała: o niczym nie swiadczy.
                    K: tak sie nazywa, a byli na niej goscie z USA, UE, Rosji itp.

                    A ´goscie´ myslacy racjonalnie raczej nie uzywaja takich okreslen by rozmowca
                    nie skojarzyl tego terminu np z konferencja spirytystow z udzialem jednego
                    goscia z zagranicy :).
                    K: Jako ze znam dosc dobrze angielski i rosyjski, goscie z zagranicy rozmawiali
                    ze mna dosc szczerze...

                    Ja uczestniczylam juz w wielu konferencjach miedzynarodowych. I jak najbardziej
                    naukowych. Rowniez w roli pomocnika organizacyjnego przy konferencji fizykow -
                    miedzynarodowej w Warszawie. Goscilam rowniez na socjalnej czesci takowej w
                    Oksfordzie, dzieki uprzejmosci ojca mojej najlepszej przyjaciolki.
                    Udalo mi sie tam rozmawiac o polityce, nauce i podobnych sprawach z wieloma
                    ´miedzynarodowymi fizykami´ zapewne slawami w swoich dziedzinach.
                    Jakos nie sadze aby wyniesli podobna opinie na temat Polakow. Zaznaczam, iz
                    profesor o ktorym mowie to jak najbardziej Katolik ale tez osoba o niezwykle
                    szerokich horyzontach, nie tylko w dziedzinie fizyki. O olbrzymiej wiedzy
                    historycznej i olbrzymiej kulturze.
                    K: Jako katolik nie moze byc dobrym fizykiem, bo w jego podswiadomosci walcza
                    ze soba elementy racjonalne (naukowe) i nieracjonalne (religijne). moze dokonac
                    czastkowych polodkryc i nic wiecej... I jeszcze jedno: ja konczylem studia na
                    zachodzie, wiec ludzie z zachodu biora mnie czesto za "swego", i mowia wiecej,
                    niz by to powiedzieli Polakowi z pomrocznej...

                    Nie wiem jaka role pelnisz Kaganie, lecz wyglada na to ze czasem nazbyt sie
                    przejmujesz tym co wydaje sie byc problemem azaliz wylacznie dla Ciebie.
                    K: ??? Zabronizz mi ciekawosci, ktora jest motorem postepu w nauce, a w religii
                    prowadzi do herezji?

                    - Jednorazowe opinie przy kawie tez sa rozne- a kulturalni naukowcy zadko
                    rozmawiaja o religii w takim zakresie jaki opisujesz. Bardzo mnie wiec dziwia
                    twoje doswiadczenia.
                    K: Po prostu zwrocili oni uwage na fanatyzm religijny niektorych Polakow,
                    uczestnikow tej konf. (gl. ksiezy kat. z Uniw. Rzeszowskiego)...

                    PS- Oksford jak wiesz - caly jego entourage jest osadzony w tradycji jak
                    najbardziej religijnej. Wlacznie ze spiewami studentow i profesorow przy
                    posilkach. Jakos nie zauwazylabym by tworzylo to nastroj niesprzyjajacy dla
                    faktu iz jest on kolebka rzetelnej mysli naukowej - chluba nauki i miejscem,
                    gdzie kazdy chcialby poslac swoje dziecko...
                    K: ja nie - za duzo tam pedalow i innych zboczkow, a ludzi bez duzej kasy,
                    szczegolnie z Europy Wsch. traktja tam jak tredowatych... I nie slyszalem
                    ostanio o jakis osiagnieciach ludzi z Oxbridge... :(

                    • biedronka24 Re: termin ´miedzynarodowa konferencja´ 26.04.04, 17:52

                      > K: tak sie nazywa, a byli na niej goscie z USA, UE, Rosji itp.


                      -------------------------------------------------------
                      Wszystkie konferencje miedzynarodowe tak sie nazywaja. Roznia sie tylko tym czy
                      w kregach naukowych mowi sie iz warto na nie jechac czy tez nie :)
                      ------------------------------------------------------------------

                      > K: Jako ze znam dosc dobrze angielski i rosyjski, goscie z zagranicy rozmawiali
                      >
                      > ze mna dosc szczerze...
                      ------------------------------------------------------------------
                      To mi sie wybitnie podoba- czy to twoja ulubiona ´figura stylistyczna´ Kaganie?!
                      Gdzie w tym zdaniu i wniosku masz logike?!!!!
                      Czy uwazasz, ze gdy jakis naukowiec jakis jezyk zna gorzej to rozmawia sie z nim
                      ´nieszczerze´?!!!! :)))))))

                      -----------------------------------------------------------------
                      >Zabronizz mi ciekawosci, ktora jest motorem postepu w nauce, a w religii
                      >
                      > prowadzi do herezji?
                      -------------------------------------------------------------
                      Znow teza z rodzaju przy pospiesznej kawce, w momencie jej rozlewania: Kagan-
                      kto Ci powiedzial, ze ciekawosc prowadzi w religii do herezji?!!!!!!
                      --------------------------------------------------------------------------

                      > K: ja nie - za duzo tam pedalow i innych zboczkow, a ludzi bez duzej kasy,
                      > szczegolnie z Europy Wsch. traktja tam jak tredowatych... I nie slyszalem
                      > ostanio o jakis osiagnieciach ludzi z Oxbridge... :(

                      ---------------------------------------------------------
                      Twoja opinia. Moja jest zgola inna. Niemniej to Twoja opinia jest statystycznie
                      bledna- smiem twierdzic, a moja sie miesci w mean.
                      Skoro juz wracamy do tego ze jestesmy pylkami :)
                      • reichman Re: termin ´miedzynarodowa konferencja´ 26.04.04, 20:03
                        biedronka24 napisała:
                        K: tak sie nazywa, a byli na niej goscie z USA, UE, Rosji itp.
                        ------------------------------------------------------
                        Wszystkie konferencje miedzynarodowe tak sie nazywaja. Roznia sie tylko tym czy
                        w kregach naukowych mowi sie iz warto na nie jechac czy tez nie :)
                        ------------------------------------------------------------------
                        K: To wiemy dopiero po...

                        K: Jako ze znam dosc dobrze angielski i rosyjski, goscie z zagranicy rozmawiali
                        ze mna dosc szczerze...
                        ------------------------------------------------------------------
                        To mi sie wybitnie podoba- czy to twoja ulubiona ´figura stylistyczna´ Kaganie?
                        Gdzie w tym zdaniu i wniosku masz logike?!!!!
                        K: czego sie czepiasz?

                        Czy uwazasz, ze gdy jakis naukowiec jakis jezyk zna gorzej to rozmawia sie z ni
                        m ´nieszczerze´?!!!! :)))))))
                        K: TAK, bo wtedy sie wynienia dialogi zapamietane z ksiazek czy lekcji, i o
                        spontanicznosci i szczerosci nie ma mowy...
                        -----------------------------------------------------------------

                        K: Zabronizz mi ciekawosci, ktora jest motorem postepu w nauce, a w religii
                        prowadzi do herezji?
                        -------------------------------------------------------------
                        Znow teza z rodzaju przy pospiesznej kawce, w momencie jej rozlewania: Kagan-
                        kto Ci powiedzial, ze ciekawosc prowadzi w religii do herezji?!!!!!!
                        K: Zawsze! Taka jest natura religii - a zaczelo sie to od Adama i Ewy. Mojzesz
                        zostal ukarany srogo za to, ze chcial zobaczyc co jest w Arce Przymierza, o
                        losie polskich protestantow podczas kontreformacji juz nie wspomne. prawie
                        kazdy wybitny teolog mial klopoty z Sw. Inkwizycja... Ostanio Teilchard de
                        Chardin...
                        --------------------------------------------------------------------------
                        K: ja nie - za duzo tam pedalow i innych zboczkow, a ludzi bez duzej kasy,
                        szczegolnie z Europy Wsch. traktuja tam jak tredowatych... I nie slyszalem
                        ostanio o jakis osiagnieciach ludzi z Oxbridge... :(
                        ---------------------------------------------------------
                        Twoja opinia. Moja jest zgola inna. Niemniej to Twoja opinia jest statystycznie
                        bledna- smiem twierdzic, a moja sie miesci w mean.
                        K: Dowiedz tego!
                        • biedronka24 Re: termin ´miedzynarodowa konferencja´ 27.04.04, 16:43
                          reichman napisał:


                          > Wszystkie konferencje miedzynarodowe tak sie nazywaja. Roznia sie tylko tym czy
                          > w kregach naukowych mowi sie iz warto na nie jechac czy tez nie :)
                          > ------------------------------------------------------------------
                          > K: To wiemy dopiero po...

                          ..............................................................
                          Konferencje naogol nie odbywaja sie jednorazowo. Charakter ich przebiegu jest w
                          pewnym sensie przewidywalny. Stad mozna dokonac selekcji wstepnej rowniez przed.
                          .............................................................
                          >
                          > K: Jako ze znam dosc dobrze angielski i rosyjski, goscie z zagranicy rozmawiali
                          > ze mna dosc szczerze...
                          > ------------------------------------------------------------------
                          > To mi sie wybitnie podoba- czy to twoja ulubiona ´figura stylistyczna´ Kaganie?
                          > Gdzie w tym zdaniu i wniosku masz logike?!!!!
                          > K: czego sie czepiasz?
                          >
                          > Czy uwazasz, ze gdy jakis naukowiec jakis jezyk zna gorzej to rozmawia sie z ni
                          > m ´nieszczerze´?!!!! :)))))))
                          > K: TAK, bo wtedy sie wynienia dialogi zapamietane z ksiazek czy lekcji, i o
                          > spontanicznosci i szczerosci nie ma mowy...
                          > -----------------------------------------------------------------
                          Bzdura- Twoje indywidualne przekonanie. Widzialam mase ludzi wladajacych miernie
                          jezykiem a swietnie poruszajacych sie w swoich dziedzinach zainteresowan. Jezyk
                          to tylko narzedzie- pamietasz? Sam to twierdziles.
                          ..............................................................
                          >
                          > K: Zabronizz mi ciekawosci, ktora jest motorem postepu w nauce, a w religii
                          > prowadzi do herezji?
                          .......................................
                          Nie kazdy rodzaj ciekawosci jest motorem postepu. Tylko ten poparty wiedza i
                          krytycyzmem- rowniez autokrytycyzmem. To sie odnosi zarowno do nauki jak i
                          religii- obawiam sie- w jednakowym stopniu, jak sie temu lepiej przyjzec.
                          ..............................................................

                          > K(a propos Oksfordu i wysylania tam dzieci): ja nie - za duzo tam pedalow i
                          innych zboczkow, a ludzi bez duzej kasy,
                          > szczegolnie z Europy Wsch. traktuja tam jak tredowatych... I nie slyszalem
                          > ostanio o jakis osiagnieciach ludzi z Oxbridge... :(
                          > ---------------------------------------------------------
                          > Twoja opinia. Moja jest zgola inna. Niemniej to Twoja opinia jest statystycznie
                          > bledna- smiem twierdzic, a moja sie miesci w mean.
                          > K: Dowiedz tego!

                          ..................................
                          Raczej nie musze. Szkoda czasu. Przeprowadzenie badan i ankiety pozostawiam Tobie.
                          • rajchman Re: termin ´miedzynarodowa konferencja´ 27.04.04, 17:04
                            B: Wszystkie konferencje miedzynarodowe tak sie nazywaja. Roznia sie tylko tym
                            czy w kregach naukowych mowi sie iz warto na nie jechac czy tez nie :)
                            K: To wiemy dopiero po...
                            - Konferencje na ogol nie odbywaja sie jednorazowo. Charakter ich przebiegu
                            jest w pewnym sensie przewidywalny. Stad mozna dokonac selekcji wstepnej
                            rowniez przed.
                            K: Jakosc ich sie zmienia w czasie, jak wszystko... Trudno jest przewidziec
                            przyszlosc na podstawie przeszlych trendow.

                            K: Jako ze znam dosc dobrze angielski i rosyjski, goscie z zagranicy rozmawiali
                            ze mna dosc szczerze...
                            - To mi sie wybitnie podoba- czy to twoja ulubiona ´figura stylistyczna´
                            Kaganie? Gdzie w tym zdaniu i wniosku masz logike?!!!!
                            K: czego sie czepiasz?
                            - Czy uwazasz, ze gdy jakis naukowiec jakis jezyk zna gorzej to rozmawia sie
                            z nim ´nieszczerze´?
                            K: TAK, bo wtedy sie wynienia dialogi zapamietane z ksiazek czy lekcji, i
                            o spontanicznosci i szczerosci nie ma mowy...
                            - Bzdura- Twoje indywidualne przekonanie. Widzialam mase ludzi wladajacych
                            mernie jezykiem a swietnie poruszajacych sie w swoich dziedzinach
                            zainteresowan. Jezyk to tylko narzedzie- pamietasz? Sam to twierdziles.
                            K: Ale trzeba sie nim dobrze poslugiwac, aby zrozumiec pewne niuanse. Widac, ze
                            poza polskim nie znasz dobrze zadnego jezyka... :(

                            K: Zabronizz mi ciekawosci, ktora jest motorem postepu w nauce, a w religii
                            prowadzi do herezji?
                            - Nie kazdy rodzaj ciekawosci jest motorem postepu. Tylko ten poparty wiedza i
                            krytycyzmem- rowniez autokrytycyzmem. To sie odnosi zarowno do nauki jak i
                            religii- obawiam sie- w jednakowym stopniu, jak sie temu lepiej przyjzec.
                            K: Niestety, ale w religii nie wolno podwazac pewnych dogmatow, stad tam
                            ciekawosc prowadzi prosto do piekla...

                            K: (a propos Oksfordu i wysylania tam dzieci): ja nie - za duzo tam pedalow
                            i innych zboczkow, a ludzi bez duzej kasy, szczegolnie z Europy Wsch. traktuja
                            tam jak tredowatych... I nie slyszalem ostatnio o jakis osiagnieciach ludzi z
                            Oxbridge... :(
                            - Twoja opinia. Moja jest zgola inna. Niemniej to Twoja opinia jest
                            statystycznie bledna- smiem twierdzic, a moja sie miesci w mean.
                            K: Dowiedz tego!
                            - Raczej nie musze. Szkoda czasu. Przeprowadzenie badan i ankiety pozostawiam
                            Tobie.
                            K: Czyli kapitulujesz...;)

                            • biedronka24 Po prostu stosuje Twoje figury stylistyczne 27.04.04, 17:24
                              Mowie ´wiem´ tak jak Ty. Chce Ci tylko pokazac ze bez dowodow zadnych swoich tez
                              nie udowodnisz.
                              A ja moge spekulowac iz Oksford zachowal swoja renome i dla wiekszosci ludzi nie
                              bedacych analfabetami ma bardzo okreslone znaczenie. Oczywiscie nie bede tego
                              udowadniac. Jak Ty nie udowodniles zadnej ze swoich tez prowadzac wywod nie dosc
                              ze nie opierajacy sie na zadnych uniwersalnie uznanych zasadach- np logiki, to
                              nawet uragajacy zasadom dyskusji.
                              Jezeli sprawi Ci to przyjemnosc- to specjalnie dla takich jak Ty kapituluje. Z
                              prostego powodu.
                              Moge opierac sie na argumentacji logicznej - a wszedzie tam, gdzie wywod
                              logiczny zdaje sie przemawiac przeciwko twoim teza- watku nie podejmujesz.
                              Milego dnia. Wracam do pracy.
                              • rajchman Re: Po prostu stosuje Twoje figury stylistyczne 27.04.04, 17:41
                                biedronka24 napisała: Mowie ´wiem´ tak jak Ty. Chce Ci tylko pokazac ze bez
                                dowodow zadnych swoich tez nie udowodnisz.
                                K: Inni a mnie to juz dawno zrobili!

                                - A ja moge spekulowac iz Oksford zachowal swoja renome i dla wiekszosci ludzi
                                nie bedacych analfabetami ma bardzo okreslone znaczenie. Oczywiscie nie bede
                                tego udowadniac. Jak Ty nie udowodniles zadnej ze swoich tez prowadzac wywod
                                nie dosc ze nie opierajacy sie na zadnych uniwersalnie uznanych zasadach- np
                                logiki, to nawet uragajacy zasadom dyskusji.
                                K: ??? Oxford i Cambridge to od dawna wyciagalnia funtow szterlingow od
                                naiwnych a bogatych studentow, glownie z zagranicy. To sa od dawna fabryki
                                dyplomow: placisz (slono) to dostajesz ladny dyplom, nic wiecej... poczytaj cos
                                na ten temat!

                                - Jezeli sprawi Ci to przyjemnosc- to specjalnie dla takich jak Ty kapituluje. Z
                                prostego powodu. Moge opierac sie na argumentacji logicznej - a wszedzie tam,
                                gdzie wywod logiczny zdaje sie przemawiac przeciwko twoim teza- watku nie
                                podejmujesz.
                                K: Gdzie? I o jakiej logice mowisz: dwu, trzy czy tez moze n-wartosciowej? nie
                                ma bowiem jednej, jedynie slusznej logiki, jak tez nie ma jednej, jedynie
                                slusznej geometrii...

                                - Milego dnia. Wracam do pracy.
                                K: To ktos jest tak naiwny a glupi, ze ciebie jeszcze zatrudnia?
                                • biedronka24 Drogi K- nie zajmuje sie czytaniem O pracach z 28.04.04, 12:33
                                  konkretnych instytutow badawczych tylko czytam Te prace. Sadze ze mimo kolejnej
                                  wyczerpujacej ekscytacji jestes zdolny do takiej prostej funkcji kognitywnej i
                                  zroznicowania pomiedzy tymi dwoma sytuacjami.
                                  Jezeli tak nie jest dalsza dyskusja wydaje sie bezzasadna strata czasu.
                                  Zwlaszcza iz przyznales sie iz cwiczysz owe figury. Ja tez lubie gimnastyke ale
                                  wole bardziej efetkywne i przyjemne formy.
                                  Milego produktywnego filozoficznie dnia....


                                  • rajchman Re: Drogi K- nie zajmuje sie czytaniem O pracach 28.04.04, 12:48
                                    biedronka24 napisała: konkretnych instytutow badawczych tylko czytam Te
                                    prace.
                                    K: Zamykasz sie w swej nader waskiej specjalizacji czyszczenia laboratorium...

                                    - Sadze ze mimo kolejnej wyczerpujacej ekscytacji jestes zdolny do takiej
                                    prostej funkcji kognitywnej i zroznicowania pomiedzy tymi dwoma sytuacjami.
                                    Jezeli tak nie jest dalsza dyskusja wydaje sie bezzasadna strata czasu.
                                    Zwlaszcza iz przyznales sie iz cwiczysz owe figury. Ja tez lubie gimnastyke ale
                                    wole bardziej efetkywne i przyjemne formy.
                                    K: Czyli, innymi slowy, wacpanna rejterujesz z pola walki...;)

                                    - Milego produktywnego filozoficznie dnia....
                                    K: Dziekuje! :) I zycze milego pucowania klatek ze zwierzatkami, na ktorych
                                    paostwia sie zboczency-sadysci udajacy naukowcow-biologow... :(
                                    • biedronka24 Re: Drogi K- nie zajmuje sie czytaniem O pracach 28.04.04, 12:54
                                      rajchman napisała:

                                      > biedronka24 napisała: konkretnych instytutow badawczych tylko czytam Te
                                      > prace.
                                      > K: Zamykasz sie w swej nader waskiej specjalizacji czyszczenia laboratorium...
                                      >
                                      > - Sadze ze mimo kolejnej wyczerpujacej ekscytacji jestes zdolny do takiej
                                      > prostej funkcji kognitywnej i zroznicowania pomiedzy tymi dwoma sytuacjami.
                                      > Jezeli tak nie jest dalsza dyskusja wydaje sie bezzasadna strata czasu.
                                      > Zwlaszcza iz przyznales sie iz cwiczysz owe figury. Ja tez lubie gimnastyke ale
                                      > wole bardziej efetkywne i przyjemne formy.
                                      > K: Czyli, innymi slowy, wacpanna rejterujesz z pola walki...;)
                                      >
                                      > - Milego produktywnego filozoficznie dnia....
                                      > K: Dziekuje! :) I zycze milego pucowania klatek ze zwierzatkami, na ktorych
                                      > paostwia sie zboczency-sadysci udajacy naukowcow-biologow... :(
                                      • reichman Re: Drogi K- nie zajmuje sie czytaniem O pracach 28.04.04, 13:12
                                        biedronka24 napisała: konkretnych instytutow badawczych tylko czytam Te
                                        prace.
                                        K: Zamykasz sie w swej nader waskiej specjalizacji czyszczenia laboratorium...
                                        - Sadze ze mimo kolejnej wyczerpujacej ekscytacji jestes zdolny do takiej
                                        prostej funkcji kognitywnej i zroznicowania pomiedzy tymi dwoma sytuacjami
                                        . Jezeli tak nie jest dalsza dyskusja wydaje sie bezzasadna strata czasu.
                                        Zwlaszcza iz przyznales sie iz cwiczysz owe figury. Ja tez lubie gimnastyke ale
                                        wole bardziej efetkywne i przyjemne formy.
                                        K: Czyli, innymi slowy, wacpanna rejterujesz z pola walki...;)
                                        - Milego produktywnego filozoficznie dnia....
                                        K: Dziekuje! :) I zycze milego pucowania klatek ze zwierzatkami, na ktorych
                                        pastwia sie zboczency-sadysci udajacy naukowcow-biologow... :(
              • biedronka24 proponuje dyskusje wg zasad logiki 23.04.04, 13:29
                a nie zabawe w ´figury stylistyczne´.
                Rozumiem Kaganie iz przyznales sie do faktu, ze brak Ci wyobrazni ( to w kwestii
                wymiarow).
                Jezeli zadna z dziedzin matematyki - wlacznie z geometria twoim zdaniem nie da
                sie udowodnic empirycznie to czemu w takim stopniu matematyka zdominowala nauki
                doswiadczalne? Na czym twoim zdaniem opieraja sie dowody empiryczne? Czy aby nie
                stosujemy dla nich matematyki?
                Twierdzenie´ w Polsce kazdy kto nie lata codziennie do kosciolka jest uwazany za
                bezboznika´ jest falszywe. Mam na to wiecej niz jeden przyklad.
                Nie da sie dyskutowac w ten sposob Kaganie.
                Jesli chcesz byc racjonalny - to nie stosuj zbyt wielu ´figur´ bo jestes malo
                przekonujacy.

                Ja pytalam konkretnie o przypadek rozmnozenia. Twoje dzieci sa stwierdzalne
                empirycznie- czy tez jest to tez jedna z ´figur´?
                Mam wrazenie, ze pogubiles sie w swej filozofii.
                Moge tylko dodac- skad wiesz, ze religia nie jest jezykiem - jak nazwales
                matematyke dla wielu. Skoro matematyki nie trzeba udowadniac czemu wiec wymagasz
                tego od religii?
                To dyskusja bez konca.
                Moje twierdzenie:
                Wyplywa z Ciebie brak tolerancji. A brak tolerancji u Ciebie ma zrodlo w
                niezrozumieniu. W niewiedzy po prostu.
                Mozesz udowodnic, ze jest inaczej?
                • zorianx jeżeli w genesis byli synowie boży, to ilu synów.. 23.04.04, 16:31
                  ... miał Bóg, i jak to się ma do trójcy, bo chrystus na pewno nie jest synem pierworodnym.
                  Tacy znawcy religii jak Biedronka może mi wyjaśnią.
                  • Gość: Kagan Re: jeżeli w genesis byli synowie boży, to ilu sy IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:36
                    Niepoprawny optymisto, co oczekujesz racjonalnych wyjasnien od zaslepionych
                    nieracjonalna wiara religantow - otrzymasz najpewniej, jak ja, stek obrazliwych
                    bluzgow:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=762646:(
                    • abstrakt2003 :)))))))))))))))))) 25.04.04, 11:07
                      Kagan prośba techniczna:
                      Gdy wklejasz łącze to nie wpisuj bezpośrednio za nim niczego (nawet twojej
                      smutnej buźki), bo będzie to łącze do nikąd!
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=762646
                      • Gość: Kaganski Re: :)))))))))))))))))) IP: *.e-loko.pl 25.04.04, 19:02
                        Sorry, ale to wina programistow Agory, ze tak sknocli to forum... :(
                    • zorianx Re: jeżeli w genesis byli synowie boży, to ilu sy 25.04.04, 23:08
                      Gość portalu: Kagan napisał(a):

                      > Niepoprawny optymisto, co oczekujesz racjonalnych wyjasnien od zaslepionych
                      > nieracjonalna wiara religantow - otrzymasz najpewniej, jak ja, stek obrazliwych bluzgow:
                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=762646

                      ... jeśli chrystus formalnie umarł skazany za bluźnierstwo, to czy nie jest to religia bluźnierców, na pewno według żydów i rzymian, więc ''stek obraźliwych
                      bluzgow'' wobec ''bluźnierców'' negujacych logikę tej religii jakby tu pasuje, czy pytanie moje było bluźnierstwem wobec religii tych którzy oskarzyli boga chrześcijan o buźnierstwo i jego zabójców, czy może było bluźnierswem wobec ukrzyżowanego boga chrześcijan.
                      Ja mniemam, że moje pytanie było czysto porządkowe.
                      • rajchman Re: jeżeli w genesis byli synowie boży, to ilu sy 26.04.04, 17:21
                        Gość portalu: Kagan napisał(a):
                        Niepoprawny optymisto, co oczekujesz racjonalnych wyjasnien od zaslepionych
                        nieracjonalna wiara religantow - otrzymasz najpewniej, jak ja, stek obrazliwych
                        bluzgow:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=762646

                        zorianx napisał:
                        ... jeśli chrystus formalnie umarł skazany za bluźnierstwo, to czy nie jest to
                        religia bluźnierców, na pewno według żydów i rzymian, więc ''stek obraźliwych
                        bluzgow'' wobec ''bluźnierców'' negujacych logikę tej religii jakby tu pasuje,
                        czy pytanie moje było bluźnierstwem wobec religii tych którzy oskarzyli boga
                        chrześcijan o buźnierstwo i jego zabójców, czy może było bluźnierswem wobec
                        ukrzyżowanego boga chrześcijan.
                        K: Jak mozna ukrzyzowac istote, ktora jest z def. nieskonczona, wszechmocna a
                        takze istniejaca ponad czasem i przestrzenia? Oto pytanie do doktorow
                        habilitowanych teologii, na ktore zapewne nigdy nie otrzymam odpowiedzi...

                        - Ja mniemam, że moje pytanie było czysto porządkowe.
                        K: ;) Pozdr. :)

                        • zorianx Jak mozna ukrzyzowac istote, ktora jest z def. nie 26.04.04, 17:56
                          rajchman napisała:
                          K: Jak mozna ukrzyzowac istote, ktora jest z def. nieskonczona, wszechmocna a
                          > takze istniejaca ponad czasem i przestrzenia? Oto pytanie do doktorow
                          > habilitowanych teologii, na ktore zapewne nigdy nie otrzymam odpowiedzi...

                          ... no chyba, że o teologów hinduskich bo ich bogowie znaczne częściej się wcielali:-)
                          • reichman Re: Jak mozna ukrzyzowac istote, ktora jest z def 26.04.04, 20:04
                            ;)
                • Gość: Kagan Re: proponuje dyskusje wg zasad logiki IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:45
                  biedronka24 napisała: a nie zabawe w ´figury stylistyczne´.
                  - Rozumiem Kaganie iz przyznales sie do faktu, ze brak Ci wyobrazni ( to w
                  kwestii wymiarow).
                  K: ??? Skad ta konluzja? Ja w przestrzeni abstrakcyjnej potrafie manipulowac
                  tablicami (arrays) o n wymiarach (n to dowolna liczba calkowita > 0)...

                  Jezeli zadna z dziedzin matematyki - wlacznie z geometria twoim zdaniem nie da
                  sie udowodnic empirycznie to czemu w takim stopniu matematyka zdominowala nauki
                  doswiadczalne? Na czym twoim zdaniem opieraja sie dowody empiryczne? Czy aby ni
                  e stosujemy dla nich matematyki?
                  K: Tlumaczylem ci juz, ze matematyka jest wlasnie jezykiem nauk scislych,
                  glownie fizyki...

                  Twierdzenie´ w Polsce kazdy kto nie lata codziennie do kosciolka jest uwazany z
                  a bezboznika´ jest falszywe. Mam na to wiecej niz jeden przyklad.
                  Nie da sie dyskutowac w ten sposob Kaganie.
                  K: ??? Daj ten przyklad, ale pamietaj, ze w spoleczenstwie prawa maja charakter
                  statystyczny, i wyjatki czesto potwierdzaja regule...

                  - Jesli chcesz byc racjonalny - to nie stosuj zbyt wielu ´figur´ bo jestes malo
                  przekonujacy.
                  K: zabronisz mi nieco mniej nudnego stylu?

                  - Ja pytalam konkretnie o przypadek rozmnozenia. Twoje dzieci sa stwierdzalne
                  empirycznie- czy tez jest to tez jedna z ´figur´?
                  K:Sa - wiem to np. z wyciagow ze stanu mego konta - dzieci wrecz polykaja $$$!
                  :)

                  - Mam wrazenie, ze pogubiles sie w swej filozofii.
                  K: Gdzie?

                  - Moge tylko dodac- skad wiesz, ze religia nie jest jezykiem - jak nazwales
                  matematyke dla wielu. Skoro matematyki nie trzeba udowadniac czemu wiec wymagas
                  z tego od religii?
                  K: Matematyka NIE jest wewnetrzniue sprzeczna, zas religia jest wewnetrznie
                  sprzeczna!

                  - To dyskusja bez konca.
                  K: Blad! Jestesmy podroznikami w czasie, i jego uplyw moze zakonczyc te
                  dyskusje!

                  - Moje twierdzenie: Wyplywa z Ciebie brak tolerancji. A brak tolerancji u
                  Ciebie ma zrodlo w niezrozumieniu. W niewiedzy po prostu.
                  K: czyzby? czy to ja "ewanagelizuje", czy tez moze religanci chca
                  mnie "ewangelizowac"?

                  - Mozesz udowodnic, ze jest inaczej?
                  K: ja nie piore mozgow dzieci na lekcji religii, a katecheci tak.. :(
                  • abstrakt2003 błąd logiczny 25.04.04, 11:11
                    Wyjątki nie potwierdzają reguły - wręcz przeciwnie, one jej przeczą!!!
                    • Gość: Kagan Re: błąd logiczny IP: *.e-loko.pl 25.04.04, 19:01
                      NIE! W naukach spolecznych (od ekonomii do socjologii) wszelakie prawa maja
                      charakter statystyczny, a wiec zdarzaja sie wyjatki. Determinizm zostal
                      zarzucony nawet w fizyce (mechanika kawantowa, albowiem wberew wielkiemu
                      Einsteinowi, HERRGOTT jednak gra w kosci)...;)
                      Pozdr.
                      • abstrakt2003 Re: błąd logiczny 26.04.04, 19:17
                        Kagan, zrozum!
                        Ja nie zaprzeczam istnieniu wyjątków!
                        Twierdzę jedynie, że z logicznego punktu widzenia wyjątki nie potwierdzają
                        reguł (w przeciwnym razie były by DOWODAMI! :) lecz zaprzeczają im! (dlatego są
                        wyjątkami)
                        • rajchman Re: błąd logiczny "abstrakta" 27.04.04, 17:37
                          abstrakt2003 napisał:
                          Kagan, zrozum! Ja nie zaprzeczam istnieniu wyjątków!
                          Twierdzę jedynie, że z logicznego punktu widzenia wyjątki nie potwierdzają
                          reguł (w przeciwnym razie były by DOWODAMI! :) lecz zaprzeczają im! (dlatego są
                          wyjątkami)
                          K: Tylko jesli przyjmujemy skarjny determinizm! W naukach spolecznych
                          (ekonomia, socjologia itp.) prawa maja charkter stochastyczny, stad nieliczne
                          wyjatki potwierdzaja tam regule! jak nie masz pojecia o nauce i statystyce
                          szczegolnie, to sie publicznie nie kompromituj!
                  • biedronka24 Nie wnikajac w zawilosci twej logiki Kaganie 26.04.04, 17:40
                    Przyznales, iz matematyka jest jednak czyms wiecej niz jezykiem. A mianowicie
                    zauwazyles iz stan twojego konta podlega regulom matematyki :)

                    Ja zawsze uwazalam, ze spojrzenie naukowe na wlasne zycie - prywatne sporo daje
                    - a bynajmniej nie ogranicza.

                    Wyjdzmy od definicji- Religianci to twoja definicja- jak mniemam na uzytek tej
                    dyskusji. Malo uzyteczna bo malo kto ja zna. Mglista bo nie wyjasniles na czym
                    sie opiera, jakie sa jej kryteria.

                    Dalej- ja w kazdym razie nie zamierzam nikogo ewangelizowac tym bardziej kogos o
                    tak dogmatycznym podejsciu do zycia.
                    Wydaje mi sie, ze po prostu naciagasz jakies wyrywkowe fakty, wiedze z roznych
                    dziedzin na teorie, ktore nie trzymaja sie kupy.

                    Ja twierdze, ze matematyka jest czyms wiecej niz jezykiem bo jest pochodna
                    algebry a ta jest kwintesencja nauk doswiadczalnych.
                    Kagan wszystko wymieszales. Filozofujesz ale nie budujesz teorii. Operujesz
                    okresleniami, ktore nie sa zdefiniowane i ogolnie znane a przez to trudno sie
                    ustosunkowac do twoich tez.

                    Mam nadzieje iz to, ze jestes ojcem odczuwasz nie tylko poprzez kontrole swojego
                    konta. Jesli tak to bardzo smutne ojcostwo. Ja dalej siegam w pytaniach do moim
                    zdaniem spraw najistotniejszych. Chcesz pragmatycznie? - Prosze bardzo. Pytalam
                    wyraznie o motywacje posiadania dzieci. Motywacje sa definiowalne rowniez przez
                    nauke- i skoro w tym zakresie chcesz sie poruszac, to powinienes umiec odpowiedziec.

                    Sa tacy co uwazaja iz mozgi dzieci ´pierze´ kazda szkola. A mozgi ludzi zaczyna
                    sie prac od momentu, gdy przestaja uczyc sie same a zaczyna sie im podawac
                    gotowe definicje. To niestety miesci sie w kryteriach prania przez nauke, takze
                    nie za bardzo da sie tym obciazyc katechetow.
                    Poza tym nie znam panstwa w ktorym jest obowiazek nauki religii. Jesli piszesz
                    ze stanow - to tym bardziej. Nie rozumiem wiec Twoich dylematow?! Boisz sie o
                    los dzieci polskich? Nie znajac do konca ich sytuacji? Wszystko to jest szalenie
                    zawile a ja wciaz pytam o motywacje- bo widzisz to troche wyglada tak jak gdybys
                    ostrzegal rodzicow dzieci afrykanskich przed karmieniem ich surowa miazga z papai :)

                    Zanim wnikliwie tym owocem nie zajmie sie nauka i tak sie nie dowiesz do konca
                    jakie wartosci moze zawierac - bo dokladnych analiz biochemicznych wszystkich
                    potraw i owocow raczej sie nie przeprowadza. Ani chybi cos przeoczysz- a wtedy....
                    Moze sie okazac ze zwykly szaman ma wiecej racji niz Ty :)

                    • reichman Re: Nie wnikajac w zawilosci twej logiki Kaganie 26.04.04, 19:55
                      biedronka24 napisała: Przyznales, iz matematyka jest jednak czyms wiecej niz
                      jezykiem. A mianowicie zauwazyles iz stan twojego konta podlega regulom
                      matematyki :)
                      K: I co z tego? Matematyka opisuje wiele zjawisk: w fizyce, ekonomii itp.
                      Podobnie jak jezyk polski czy angielski opisuja nasze uczucia i marzenia, ale
                      powiesc o milosci nie jest jednak miloscia, a tylko jej opisem...

                      Ja zawsze uwazalam, ze spojrzenie naukowe na wlasne zycie - prywatne sporo daje
                      - a bynajmniej nie ogranicza.
                      K: Jaki z tego wniosek?

                      Wyjdzmy od definicji- Religianci to twoja definicja- jak mniemam na uzytek tej
                      dyskusji. Malo uzyteczna bo malo kto ja zna. Mglista bo nie wyjasniles na czym
                      sie opiera, jakie sa jej kryteria.
                      K: Nie definicja, a okreslenie ludzi zaslepionych przez przesady religijne...

                      Dalej- ja w kazdym razie nie zamierzam nikogo ewangelizowac tym bardziej kogos
                      o tak dogmatycznym podejsciu do zycia.
                      K: Nie jestem dogmatykiem, ale poszukujacym prawdy!

                      Wydaje mi sie, ze po prostu naciagasz jakies wyrywkowe fakty, wiedze z roznych
                      dziedzin na teorie, ktore nie trzymaja sie kupy.
                      K: Konkretniej!

                      Ja twierdze, ze matematyka jest czyms wiecej niz jezykiem bo jest pochodna
                      algebry a ta jest kwintesencja nauk doswiadczalnych.
                      K: Algebra to tylko malutka czesc wspolczesnej matematyki. Nauki doswiadczalne
                      zas posluguja sie glownie analiza matematyczna Newtona i Leibnitza. Widze, ze
                      bardzo malo wiesz o matematyce, a sie wymadrzasz na jej temat... :(

                      Kagan wszystko wymieszales. Filozofujesz ale nie budujesz teorii. Operujesz
                      okresleniami, ktore nie sa zdefiniowane i ogolnie znane a przez to trudno sie
                      ustosunkowac do twoich tez.
                      K: Bo ich nie rozumiesz...

                      Mam nadzieje iz to, ze jestes ojcem odczuwasz nie tylko poprzez kontrole swojeg
                      o konta. Jesli tak to bardzo smutne ojcostwo.
                      K: Trzezwo stapam po ziemi! I prosze bez ad personam!

                      Ja dalej siegam w pytaniach do moim zdaniem spraw najistotniejszych. Chcesz
                      pragmatycznie? - Prosze bardzo. Pytalam wyraznie o motywacje posiadania dzieci.
                      Motywacje sa definiowalne rowniez przez nauke- i skoro w tym zakresie chcesz
                      sie poruszac, to powinienes umiec odpowiedziec.
                      K: Moywacja? Toz tak jestesmy przez nature zaprogramowani, aby sie rozmnazac.
                      Stad sex daje nam tyle przyjemnosci, bo bez niego mozna zyc, a np. oddychanie,
                      bez ktorego zyc sie nie da, nie daje nam takiej przyjemnosci jak sex (chyba, ze
                      wyjdziemy na swieze powietrze z zadymionego lokalu)...

                      Sa tacy co uwazaja iz mozgi dzieci ´pierze´ kazda szkola. A mozgi ludzi zaczyna
                      sie prac od momentu, gdy przestaja uczyc sie same a zaczyna sie im podawac
                      gotowe definicje. To niestety miesci sie w kryteriach prania przez nauke, takze
                      nie za bardzo da sie tym obciazyc katechetow.
                      K: Tyle, ze katecheci wbijaja dzieciom do glow absurdalne starozydowskie
                      legendy! A szkola powinna byc swiatopogladowo neutralna: uczyc tylko jezykow
                      etnicznych, matematyki, nauk scislych i praktycznych rzeczy typu prowadzenia
                      samochodu czy godpodarstwa domowego, a nie zajmowac sie religijna indoktrynacja!

                      Poza tym nie znam panstwa w ktorym jest obowiazek nauki religii. Jesli piszesz
                      ze stanow - to tym bardziej. Nie rozumiem wiec Twoich dylematow?! Boisz sie o
                      los dzieci polskich? Nie znajac do konca ich sytuacji? Wszystko to jest szaleni
                      e zawile a ja wciaz pytam o motywacje- bo widzisz to troche wyglada tak jak
                      gdybys ostrzegal rodzicow dzieci afrykanskich przed karmieniem ich surowa
                      miazga z papai :)
                      K: Pisze z Polski i Australii. Znam wiec ich sytuacje! Nie wiem, czemu papaja
                      mialby szkodzic dzieciom, ale wiem, ze zydowska religia na pewno... :(

                      Zanim wnikliwie tym owocem nie zajmie sie nauka i tak sie nie dowiesz do konca
                      jakie wartosci moze zawierac - bo dokladnych analiz biochemicznych wszystkich
                      potraw i owocow raczej sie nie przeprowadza. Ani chybi cos przeoczysz- a wtedy.
                      ... Moze sie okazac ze zwykly szaman ma wiecej racji niz Ty :)
                      K: Szaman afrykanski moze sie znac na papaji - mieszkalem 2 lata w Afryce Pld.
                      A wiec?

                      • biedronka24 Jezeli ktos ma racje piszesz´i co z tego´ 27.04.04, 10:39
                        a zamiast przyjmowac fakt iz udowadnia Ci sie iz budujesz falszywe twierdzenia.
                        Przytaczasz po prostu swoje indywidualne odczucia i opinie, ktore w zaden sposob
                        nie chca byc uniwersalnymi- oto przyklad

                        ) biedronka24 napisała: Przyznales, iz matematyka jest jednak czyms wiecej niz
                        ) jezykiem. A mianowicie zauwazyles iz stan twojego konta podlega regulom
                        ) matematyki :)
                        ) K: I co z tego? Matematyka opisuje wiele zjawisk: w fizyce, ekonomii itp.
                        ) Podobnie jak jezyk polski czy angielski opisuja nasze uczucia i marzenia, ale
                        ) powiesc o milosci nie jest jednak miloscia, a tylko jej opisem...

                        --------------------------------------------------------------------
                        Opisywanie stanow czyni je bardziej uniwersalnymi. A sa tacy, ktorzy twierdza ze
                        poznawanie opisow jak je nazywasz wzbogaca wlasnie przez rozszerzanie repertuaru
                        wyrazania uczuc- tym samym niestety wbrew temu co twierdzisz wnosi bardzo wiele
                        do milosci. Bo jakosc milosci jest bardzo scisle zwiazana jednak ze sposobami
                        jej okazywania.. Jesli Ci powiem drogi Kaganie, ze sie w tobie zakochalam to
                        poza tym krotkim tekstem niestety nie uwierzysz. Jezeli zaczne do Ciebie pieknie
                        pisac, lub zastosuje inne znane kobietom srodki okaze sie nagle, ze istotnie
                        moglabym na twoje odczuwanie milosci i zdolnosc do tego uczucia wplynac.
                        Wszystko zalezy od zastosowanych srodkow- ktore niekoniecznie musza byc az tak
                        materialistyczne jak Ty lubisz.

                        -----------------------------------------------------
                        )
                        ) Ja zawsze uwazalam, ze spojrzenie naukowe na wlasne zycie - prywatne sporo daje
                        ) - a bynajmniej nie ogranicza.
                        ) K: Jaki z tego wniosek?
                        ------------------------------------------------------
                        TAki, ze nie warto sie ograniczac. Tam gdzie zabraklo potwierdzonych badan
                        naukowych mozna tez byc dociekliwym. Jeden czlowiek nie jest w stanie na
                        bierzaco kontrolowac aktualnego stanu wiedzy we wszystkich dziedzinach. A mimo
                        to, by zyc, i nie przeszkadzac w zyciu innym musi sobie pewne sprawy w glowie
                        uporzadkowac. W zgodzie z natura.
                        Ty zas wydajesz sie dazyc do mieszania w glowach innym- po co?
                        ---------------------------------------------------------
                        )
                        ) Wyjdzmy od definicji- Religianci to twoja definicja- jak mniemam na uzytek tej
                        ) dyskusji. Malo uzyteczna bo malo kto ja zna. Mglista bo nie wyjasniles na czym
                        ) sie opiera, jakie sa jej kryteria.
                        ) K: Nie definicja, a okreslenie ludzi zaslepionych przez przesady religijne...
                        ------------------------------------------------------------
                        Kogo masz na mysli? Bo trudno zgadnac..... :)
                        Na moj gust Ty jestes zaslepiony tyle, ze przez pewne definicje. Mam wrazenie,
                        ze przeceniasz swoja wiedze. Wydaje Ci sie, ze jest jedna sluszna droga?
                        ---------------------------------------------
                        )
                        ) Dalej- ja w kazdym razie nie zamierzam nikogo ewangelizowac tym bardziej kogos
                        ) o tak dogmatycznym podejsciu do zycia.
                        ) K: Nie jestem dogmatykiem, ale poszukujacym prawdy!
                        -------------------------------------------------------
                        Ho, ho- to tak jak my wszyscy :)
                        Ale troche smiesznie bo naukowcy czesto wydaja sie rozumiec, ze nie ma jednej
                        prawdy a w tylu dziedzinach nauki jakie mozna wyroznic obecnie- jednoczesnie
                        poszukiwac prawdy sie nie da. Jak sobie radzisz z tym faktem Kaganie?
                        ---------------------------------------------------------
                        )
                        ) Wydaje mi sie, ze po prostu naciagasz jakies wyrywkowe fakty, wiedze z roznych
                        ) dziedzin na teorie, ktore nie trzymaja sie kupy.
                        ) K: Konkretniej!
                        ------------------------------------------
                        Na gorze
                        --------------------------------------------------------
                        )
                        ) Ja twierdze, ze matematyka jest czyms wiecej niz jezykiem bo jest pochodna
                        ) algebry a ta jest kwintesencja nauk doswiadczalnych.
                        ) K: Algebra to tylko malutka czesc wspolczesnej matematyki. Nauki doswiadczalne
                        ) zas posluguja sie glownie analiza matematyczna Newtona i Leibnitza. Widze, ze
                        ) bardzo malo wiesz o matematyce, a sie wymadrzasz na jej temat... :(
                        -------------------------------------------------------------
                        zeby uniknac takich oskarzen - zasiegnelam opinii matematyka- to raczej jego
                        slowa- nie moje - ale posluzylam sie ´figura stylistyczna´ - badajac Twoja
                        odpowiedz na postawiona teze- a wiec?
                        )
                        ) Kagan wszystko wymieszales. Filozofujesz ale nie budujesz teorii. Operujesz
                        ) okresleniami, ktore nie sa zdefiniowane i ogolnie znane a przez to trudno sie
                        ) ustosunkowac do twoich tez.
                        ) K: Bo ich nie rozumiesz...
                        -------------------------------------------------
                        twojej definicji np ´religiantow´ faktycznie nie rozumiem :)
                        ----------------------------------------------------------
                        )
                        ) Mam nadzieje iz to, ze jestes ojcem odczuwasz nie tylko poprzez kontrole swojeg
                        ) o konta. Jesli tak to bardzo smutne ojcostwo.
                        ) K: Trzezwo stapam po ziemi! I prosze bez ad personam!
                        ---------------------------------------------------------
                        Trzezwo nie znaczy smutno. W kazdym razie nie u kazdego. Na razie dyskutuje z
                        pogladem. Twojego ´personam´ jest tu szalenie malo- moze tylko tyle ile
                        pozorujesz. Pierwszy raz spotykam sie z takim podejsciem do ojcostwa i stad moje
                        pytania. Rozpatrujemy wiec ten wyjatek- a raczej staramy sie go uszczegolowic.
                        -----------------------------------------------------------------------

                        ) K: Moywacja? Toz tak jestesmy przez nature zaprogramowani, aby sie rozmnazac.
                        ) Stad sex daje nam tyle przyjemnosci, bo bez niego mozna zyc, a np. oddychanie,
                        ) bez ktorego zyc sie nie da, nie daje nam takiej przyjemnosci jak sex (chyba, ze
                        )
                        ) wyjdziemy na swieze powietrze z zadymionego lokalu)...
                        --------------------------------------------------------------
                        Szalenie naukowe; ktos wspominal, ze przyjemnosc z seksu tez jest wzgledna-
                        zwlaszcza w odniesieniu np do osoby gwalconej... a wiec?
                        ------------------------------------------------------

                        ) K: Tyle, ze katecheci wbijaja dzieciom do glow absurdalne starozydowskie
                        ) legendy! A szkola powinna byc swiatopogladowo neutralna: uczyc tylko jezykow
                        ) etnicznych, matematyki, nauk scislych i praktycznych rzeczy typu prowadzenia
                        ) samochodu czy godpodarstwa domowego, a nie zajmowac sie religijna indoktrynacja
                        ------------------------------------------------------
                        Osobiscie uwazam, ze jesli moje dziecko mialoby uczyc sie w szkole gotowania
                        plackow ziemniaczanych czy prowadzenia samochodu to zajmujac sie nim w domu - z
                        wieksza motywacja niz ma nauczyciel gnebiony np przez stadko lobuzow,
                        zainteresowanych raczej ostatnia wersja playstation czy czyms takim a nie
                        zglebianiem prawdy to moze ode mnie- lepiej zmotywowanego rodzica w dodatku
                        unikajac owego nowoczesnego towarzystwa nauczyc sie wiecej.
                        Co do katechetow- to w kwestii formalnej- nie masz obowiazku. Tego tematu jakos
                        nie poruszyles. Zdaje sie tez, ze mowilismy ogolnie o religii- a nie mialy byc
                        tu poruszane kwestie narodowosciowe, ani tez pietnowane czy promowane konkretne
                        religie- a moze to Ty chciales cos innego powiedziec udajac iz poruszasz kwestie
                        uniwersalne?
                        ) !
                        )
                        ) Poza tym nie znam panstwa w ktorym jest obowiazek nauki religii. Jesli piszesz
                        ) ze stanow - to tym bardziej. Nie rozumiem wiec Twoich dylematow?! Boisz sie o
                        ) los dzieci polskich? Nie znajac do konca ich sytuacji? Wszystko to jest szaleni
                        ) e zawile a ja wciaz pytam o motywacje- bo widzisz to troche wyglada tak jak
                        ) gdybys ostrzegal rodzicow dzieci afrykanskich przed karmieniem ich surowa
                        ) miazga z papai :)
                        ) K: Pisze z Polski i Australii. Znam wiec ich sytuacje! Nie wiem, czemu papaja
                        ) mialby szkodzic dzieciom, ale wiem, ze zydowska religia na pewno... :(

                        ------------------------------------------------------------
                        Z Polski i Australii troche ciezko pisac jednoczesnie. Zakladam wiec, ze jestes
                        szalenie bogaty. Lub tez mozesz miec niejakie opoznienie w rozeznaniu w sytuacji
                        jednego z panstw. Ostatniego zdania nie komentuje- bo potwierdza moja teze iz
                        ´zabraniasz dzieciom murzynskim jedzenia zdrowych dla nich owocow´...Kwestia
                        ´narodowosci´ danej religii o ile wi
                        • Gość: Kagan Re: Jezeli ktos ma racje piszesz´i co z tego´ IP: *.res.pl / *.res.pl 27.04.04, 14:16
                          biedronka24: a zamiast przyjmowac fakt iz udowadnia Ci sie iz budujesz falszywe
                          twierdzenia. Przytaczasz po prostu swoje indywidualne odczucia i opinie, ktore
                          w zaden sposob nie chca byc uniwersalnymi- oto przyklad Przyznales, iz
                          matematyka jest jednak czyms wiecej niz jezykiem. A mianowicie zauwazyles iz
                          stan twojego konta podlega regulom matematyki :)
                          K: I co z tego? Matematyka opisuje wiele zjawisk: w fizyce, ekonomii itp.
                          Podobnie jak jezyk polski czy angielski opisuja nasze uczucia i marzenia, ale
                          powiesc o milosci nie jest jednak miloscia, a tylko jej opisem...
                          - Opisywanie stanow czyni je bardziej uniwersalnymi. A sa tacy, ktorzy twierdza
                          ze poznawanie opisow jak je nazywasz wzbogaca wlasnie przez rozszerzanie
                          repertuaru wyrazania uczuc- tym samym niestety wbrew temu co twierdzisz wnosi
                          bardzo wiele do milosci. Bo jakosc milosci jest bardzo scisle zwiazana jednak
                          ze sposobami jej okazywania.. Jesli Ci powiem drogi Kaganie, ze sie w tobie
                          zakochalam to poza tym krotkim tekstem niestety nie uwierzysz. Jezeli zaczne do
                          Ciebie pieknie pisac, lub zastosuje inne znane kobietom srodki okaze sie nagle,
                          ze istotnie moglabym na twoje odczuwanie milosci i zdolnosc do tego uczucia
                          wplynac.
                          K: Albo dobrze to uczucie symulowac...

                          Wszystko zalezy od zastosowanych srodkow- ktore niekoniecznie musza byc az tak
                          materialistyczne jak Ty lubisz.
                          K: Niestety, ale poza materia nic realnie nie istnieje...
                          - Ja zawsze uwazalam, ze spojrzenie naukowe na wlasne zycie - prywatne sporo
                          daje - a bynajmniej nie ogranicza.
                          K: Jaki z tego wniosek?
                          - TAki, ze nie warto sie ograniczac. Tam gdzie zabraklo potwierdzonych badan
                          naukowych mozna tez byc dociekliwym. Jeden czlowiek nie jest w stanie na
                          bierzaco kontrolowac aktualnego stanu wiedzy we wszystkich dziedzinach. A mimo
                          to, by zyc, i nie przeszkadzac w zyciu innym musi sobie pewne sprawy w glowie
                          uporzadkowac. W zgodzie z natura.
                          K: Czyli w niezgodzie z zabobonami religijnymi...

                          - Ty zas wydajesz sie dazyc do mieszania w glowach innym- po co?
                          K: Mieszania? ja usuwam byty zbedne typu tzw. boga a NIE mieszam!

                          - Wyjdzmy od definicji- Religianci to twoja definicja- jak mniemam na uzytek tej
                          dyskusji. Malo uzyteczna bo malo kto ja zna. Mglista bo nie wyjasniles na czym
                          sie opiera, jakie sa jej kryteria.
                          K: Nie definicja, a okreslenie ludzi zaslepionych przez przesady religijne...
                          - Kogo masz na mysli? Bo trudno zgadnac..... :)
                          K: Tych, co mieszaja religie do wszystkiego i "ewangelizuja"... :(

                          - Na moj gust Ty jestes zaslepiony tyle, ze przez pewne definicje. Mam wrazenie,
                          ze przeceniasz swoja wiedze. Wydaje Ci sie, ze jest jedna sluszna droga?
                          K: NIE - to nie moja wiedza, a zbiorowa, i jej bynajmniej nie przeceniam!
                          - Dalej- ja w kazdym razie nie zamierzam nikogo ewangelizowac tym bardziej
                          kogos o tak dogmatycznym podejsciu do zycia.
                          K: Ja NIE jestem dogmatykiem jak religianci, ja szukam prawdy, a nie twierdze
                          jak oni, ze ja znam!
                          -Ho, ho- to tak jak my wszyscy :)
                          K: NIE! Religianci twierdza ze ja znaja z tzw. Pisma Sw.

                          - Ale troche smiesznie bo naukowcy czesto wydaja sie rozumiec, ze nie ma jednej
                          prawdy a w tylu dziedzinach nauki jakie mozna wyroznic obecnie- jednoczesnie
                          poszukiwac prawdy sie nie da. Jak sobie radzisz z tym faktem Kaganie?
                          K: Mylisz fakt, ze istnieja w nauce rozne konkurujace ze soba hipotezy z tym,
                          ze zblizamy sie wciaz do pelniejszego poznania prawdy...
                          - Wydaje mi sie, ze po prostu naciagasz jakies wyrywkowe fakty, wiedze z roznych
                          dziedzin na teorie, ktore nie trzymaja sie kupy.
                          K: A wiara chrzescijanska sie trzyma kupy? ST nie zgadza sie np. z NT! W ST
                          jest np. jeden Bog, w nowym sie roztraja...;(
                          - Ja twierdze, ze matematyka jest czyms wiecej niz jezykiem bo jest pochodna
                          algebry a ta jest kwintesencja nauk doswiadczalnych.
                          K: Algebra to tylko malutka czesc wspolczesnej matematyki. Nauki doswiadczalne
                          zas posluguja sie glownie analiza matematyczna Newtona i Leibnitza. Widze, ze
                          bardzo malo wiesz o matematyce, a sie wymadrzasz na jej temat... :(
                          - zeby uniknac takich oskarzen - zasiegnelam opinii matematyka- to raczej jego
                          slowa- nie moje - ale posluzylam sie ´figura stylistyczna´ - badajac Twoja
                          odpowiedz na postawiona teze- a wiec?
                          K: marny to byl widac matematyk... zreszta podobno najlepszymi matematykami sa
                          obecnie fizycy teoretyczni, a tych znam sporo...

                          - Kagan wszystko wymieszales. Filozofujesz ale nie budujesz teorii. Operujesz
                          okresleniami, ktore nie sa zdefiniowane i ogolnie znane a przez to trudno sie
                          ustosunkowac do twoich tez.
                          K: Bo ich nie rozumiesz...
                          - twojej definicji np ´religiantow´ faktycznie nie rozumiem :)
                          K: To nie byla scisla def. a tylko robocze okreslenie pewnej klasy ludzi!
                          - Mam nadzieje iz to, ze jestes ojcem odczuwasz nie tylko poprzez kontrole
                          swojego konta. Jesli tak to bardzo smutne ojcostwo.
                          K: Trzezwo stapam po ziemi! I prosze bez ad personam!
                          - Trzezwo nie znaczy smutno. W kazdym razie nie u kazdego. Na razie dyskutuje z
                          pogladem. Twojego ´personam´ jest tu szalenie malo- moze tylko tyle ile
                          pozorujesz. Pierwszy raz spotykam sie z takim podejsciem do ojcostwa i stad moje
                          pytania. Rozpatrujemy wiec ten wyjatek- a raczej staramy sie go uszczegolowic.
                          K: To jest normalne podejscie na zachodzie, tylko w PL ludzie sie wstydza mowic
                          o pieniadzach!

                          K: Motywacja? Toz tak jestesmy przez nature zaprogramowani, aby sie rozmnazac.
                          Stad sex daje nam tyle przyjemnosci, bo bez niego mozna zyc, a np. oddychanie
                          bez ktorego zyc sie nie da, nie daje nam takiej przyjemnosci jak sex (chyba,
                          ze wyjdziemy na swieze powietrze z zadymionego lokalu)...
                          - Szalenie naukowe; ktos wspominal, ze przyjemnosc z seksu tez jest wzgledna-
                          zwlaszcza w odniesieniu np do osoby gwalconej... a wiec?
                          K: Mowa tu o normalnym sexie. A niektore panie lubia byc gwalcone (slyszalas o
                          masochizmie)?
                          K: Tyle, ze katecheci wbijaja dzieciom do glow absurdalne starozydowskie
                          legendy! A szkola powinna byc swiatopogladowo neutralna: uczyc tylko jezykow
                          etnicznych, matematyki, nauk scislych i praktycznych rzeczy typu prowadzenia
                          samochodu czy godpodarstwa domowego, a nie zajmowac sie religijna indoktrynacja
                          - Osobiscie uwazam, ze jesli moje dziecko mialoby uczyc sie w szkole gotowania
                          plackow ziemniaczanych czy prowadzenia samochodu to zajmujac sie nim w domu - z
                          wieksza motywacja niz ma nauczyciel gnebiony np przez stadko lobuzow,
                          zainteresowanych raczej ostatnia wersja playstation czy czyms takim a nie
                          zglebianiem prawdy to moze ode mnie- lepiej zmotywowanego rodzica w dodatku
                          unikajac owego nowoczesnego towarzystwa nauczyc sie wiecej.
                          Co do katechetow- to w kwestii formalnej- nie masz obowiazku. Tego tematu jakos
                          nie poruszyles. Zdaje sie tez, ze mowilismy ogolnie o religii- a nie mialy byc
                          tu poruszane kwestie narodowosciowe, ani tez pietnowane czy promowane konkretne
                          religie- a moze to Ty chciales cos innego powiedziec udajac iz poruszasz
                          kwestie uniwersalne?
                          K: Temat na osobny watek!
                          • biedronka24 Polemika- tak- jesli uznamy iz dyskutantow 27.04.04, 17:09
                            obowiazuja reguly gry. Ty starasz sie je nadawac- mowiac mi jak mam pisac - np
                            ´jasniej´ Ok. Ja okresle swoje- Jesli mam racje lub nie masz mocnych argumentow
                            to podkreslasz to wyrazniej. Inaczej szkoda czasu.
                            .....................................................

                            ) biedronka24: a zamiast przyjmowac fakt iz udowadnia Ci sie iz budujesz falszywe
                            )
                            ) twierdzenia. Przytaczasz po prostu swoje indywidualne odczucia i opinie, ktore
                            ) w zaden sposob nie chca byc uniwersalnymi- oto przyklad Przyznales, iz
                            ) matematyka jest jednak czyms wiecej niz jezykiem. A mianowicie zauwazyles iz
                            ) stan twojego konta podlega regulom matematyki :)
                            ) K: I co z tego? Matematyka opisuje wiele zjawisk: w fizyce, ekonomii itp.
                            ) Podobnie jak jezyk polski czy angielski opisuja nasze uczucia i marzenia, ale
                            ) powiesc o milosci nie jest jednak miloscia, a tylko jej opisem...
                            ) - Opisywanie stanow czyni je bardziej uniwersalnymi. A sa tacy, ktorzy twierdza
                            )
                            ) ze poznawanie opisow jak je nazywasz wzbogaca wlasnie przez rozszerzanie
                            ) repertuaru wyrazania uczuc- tym samym niestety wbrew temu co twierdzisz wnosi
                            ) bardzo wiele do milosci. Bo jakosc milosci jest bardzo scisle zwiazana jednak
                            ) ze sposobami jej okazywania.. Jesli Ci powiem drogi Kaganie, ze sie w tobie
                            ) zakochalam to poza tym krotkim tekstem niestety nie uwierzysz. Jezeli zaczne do
                            )
                            ) Ciebie pieknie pisac, lub zastosuje inne znane kobietom srodki okaze sie nagle,
                            )
                            ) ze istotnie moglabym na twoje odczuwanie milosci i zdolnosc do tego uczucia
                            ) wplynac.
                            ) K: Albo dobrze to uczucie symulowac...

                            ....................................
                            To jest tylko jedna alternatywa. Ty przedstawiaja swoje poglady mozesz rowniez
                            symulowac. Ja opisalam zas inna - a ta niewatpliwie zaklada istotna zaleznosc
                            ´jakosci´ uczucia od ´doswiadczen. O tym zdaje sie mowilismy.
                            ....................................................
                            )
                            ) Wszystko zalezy od zastosowanych srodkow- ktore niekoniecznie musza byc az tak
                            ) materialistyczne jak Ty lubisz.
                            ) K: Niestety, ale poza materia nic realnie nie istnieje...
                            ......................................................
                            Ciekawostka. A co z energia w takim razie? Co z cala fizyka teoretyczna?
                            ...........................................................
                            ) - Ja zawsze uwazalam, ze spojrzenie naukowe na wlasne zycie - prywatne sporo
                            ) daje - a bynajmniej nie ogranicza.
                            ) K: Jaki z tego wniosek?
                            ) - TAki, ze nie warto sie ograniczac. Tam gdzie zabraklo potwierdzonych badan
                            ) naukowych mozna tez byc dociekliwym. Jeden czlowiek nie jest w stanie na
                            ) bierzaco kontrolowac aktualnego stanu wiedzy we wszystkich dziedzinach. A mimo
                            ) to, by zyc, i nie przeszkadzac w zyciu innym musi sobie pewne sprawy w glowie
                            ) uporzadkowac. W zgodzie z natura.
                            ) K: Czyli w niezgodzie z zabobonami religijnymi...
                            ..........................................
                            Jak mozesz odnosic sie do okreslenia ´zabobon religijny´ skoro krytycznie
                            odnosisz sie do religii, ktora to okreslenie wprowadza- Chcesz analizowac
                            pragmatycznie i naukowo? Czemu wiec brak Ci konsekwencji?
                            ................................................................
                            )
                            ) - Ty zas wydajesz sie dazyc do mieszania w glowach innym- po co?
                            ) K: Mieszania? ja usuwam byty zbedne typu tzw. boga a NIE mieszam!
                            ........................................................
                            Bzdura- co jest zbedne tego nie udowodniles- a poslugujesz sie jak twierdzeniem.
                            To jest wlasnie ograniczenie. W pelnym tego slowa znaczeniu.
                            ....................................................................
                            )
                            ) - Wyjdzmy od definicji- Religianci to twoja definicja- jak mniemam na uzytek te
                            ) j
                            ) dyskusji. Malo uzyteczna bo malo kto ja zna. Mglista bo nie wyjasniles na czym
                            ) sie opiera, jakie sa jej kryteria.
                            ) K: Nie definicja, a okreslenie ludzi zaslepionych przez przesady religijne...
                            ) - Kogo masz na mysli? Bo trudno zgadnac..... :)
                            ) K: Tych, co mieszaja religie do wszystkiego i "ewangelizuja"... :(
                            ........................................................
                            Potwierdzam wyprowadzona teze. Argument w dalszym ciagu niejasny, i kiepsko
                            okreslony, wobec czego uwazam, ze na pytanie nie odpowiedziales
                            ..................................................................
                            )
                            ) - Na moj gust Ty jestes zaslepiony tyle, ze przez pewne definicje. Mam wrazenie
                            ) ,
                            ) ze przeceniasz swoja wiedze. Wydaje Ci sie, ze jest jedna sluszna droga?
                            ) K: NIE - to nie moja wiedza, a zbiorowa, i jej bynajmniej nie przeceniam!
                            ) - Dalej- ja w kazdym razie nie zamierzam nikogo ewangelizowac tym bardziej
                            ) kogos o tak dogmatycznym podejsciu do zycia.
                            ) K: Ja NIE jestem dogmatykiem jak religianci, ja szukam prawdy, a nie twierdze
                            ) jak oni, ze ja znam!
                            ) -Ho, ho- to tak jak my wszyscy :)
                            ) K: NIE! Religianci twierdza ze ja znaja z tzw. Pisma Sw.
                            ...........................................................
                            No to juz jakies kryterium- ale wobec tego dlaczego stosujesz to okreslenie w
                            stos. do wszystkich, z ktorymi dyskutujesz?
                            ........................................................
                            )
                            ) - Ale troche smiesznie bo naukowcy czesto wydaja sie rozumiec, ze nie ma jednej
                            ) prawdy a w tylu dziedzinach nauki jakie mozna wyroznic obecnie- jednoczesnie
                            ) poszukiwac prawdy sie nie da. Jak sobie radzisz z tym faktem Kaganie?
                            ) K: Mylisz fakt, ze istnieja w nauce rozne konkurujace ze soba hipotezy z tym,
                            ) ze zblizamy sie wciaz do pelniejszego poznania prawdy...
                            ............................................................
                            RAczej nie myle. To czy zblizamy sie do prawdy czy tez nie - to TWoje
                            przekonanie. Byc moze zbiezne z przekonaniem wielu. Ale przeciez ty twierdzisz
                            iz istnienie ludzkie jest przypadkowe. Nie mozesz wiec wykluczyc iz poszukiwanie
                            prawdy i wiara w to iz istnieje jedna prawda jest zwiazane np z taka a nie inna
                            ´przypadkowa´ konfiguracja mozgu.
                            ................................................................


                            ) K: marny to byl widac matematyk... zreszta podobno najlepszymi matematykami sa
                            ) obecnie fizycy teoretyczni, a tych znam sporo...
                            ..............................................
                            To wlasnie byla wypowiedz fizyka teoretycznego, matematyka w drugim rzedzie- bo
                            kto dzis moze sobie pozwolic na to by nie byc troche matematykiem :)
                            ..........................................................................
                            ) - Mam nadzieje iz to, ze jestes ojcem odczuwasz nie tylko poprzez kontrole
                            ) swojego konta. Jesli tak to bardzo smutne ojcostwo.
                            ) K: Trzezwo stapam po ziemi! I prosze bez ad personam!
                            ) - Trzezwo nie znaczy smutno. W kazdym razie nie u kazdego. Na razie dyskutuje z
                            ) pogladem. Twojego ´personam´ jest tu szalenie malo- moze tylko tyle ile
                            ) pozorujesz. Pierwszy raz spotykam sie z takim podejsciem do ojcostwa i stad moj
                            ) e
                            ) pytania. Rozpatrujemy wiec ten wyjatek- a raczej staramy sie go uszczegolowic.
                            ) K: To jest normalne podejscie na zachodzie, tylko w PL ludzie sie wstydza mowic
                            )
                            ) o pieniadzach!
                            ....................................................
                            RAcji w tym tylko troche. Materializm to mowienie WYLACZNIE o pieniadzach. A
                            wstydza sie o nich mowic na ogol ci ktorzy uwazaja fakt iz sa np biedni za
                            wstydliwy.
                            Naukowcy we wszystkich krajach (poza wyjatkami) sa z gruntu biedni. Raczej nie
                            bywaja milionerami. I raczej sie tego nie wstydza. Strzal nie trafiony.
                            To ze w naszej kulturze nie wycenia sie kosztow macierzynstwa w konkretnych
                            liczbach i nie traktuje tych liczby jako sumy odejmowanej np od kariery uwazam
                            raczej za korzystne zjawisko.

                            Sadze ze fakt iz dzieci kosztuja jest trywialny- oczywisty, wiec podnoszenie go
                            do rangi problemu swiadczy raczej na niekorzysc tego - konkretnego zachodu ktory
                            Pan ma na mysli :). Ja znam zas zachod od strony konsekwencji - rowniez tej w
                            decyzjach i profilaktyce i luksusu optymizmu wynikajacego z tej konsekwencji i
                            myslenia a nie ubolewania nad kosztami- ktore Pan raczy wyrazac...
                            ..................................................................
                            • rajchman Biedronka nie slyszala o Einsteinie! 27.04.04, 17:16
                              biedronka24 napisała: obowiazuja reguly gry. Ty starasz sie je nadawac- mowiac
                              mi jak mam pisac - np ´jasniej´ Ok. Ja okresle swoje- Jesli mam racje lub nie
                              masz mocnych argumentow to podkreslasz to wyrazniej. Inaczej szkoda czasu.
                              K: To moj watek, nie musisz na nim pisac...

                              biedronka24: a zamiast przyjmowac fakt iz udowadnia Ci sie iz budujesz falszywe
                              twierdzenia. Przytaczasz po prostu swoje indywidualne odczucia i opinie, ktore
                              w zaden sposob nie chca byc uniwersalnymi- oto przyklad Przyznales, iz
                              matematyka jest jednak czyms wiecej niz jezykiem. A mianowicie zauwazyles iz
                              stan twojego konta podlega regulom matematyki :)
                              K: I co z tego? Matematyka opisuje wiele zjawisk: w fizyce, ekonomii itp.
                              Podobnie jak jezyk polski czy angielski opisuja nasze uczucia i marzenia, ale
                              powiesc o milosci nie jest jednak miloscia, a tylko jej opisem...
                              - Opisywanie stanow czyni je bardziej uniwersalnymi. A sa tacy, ktorzy twierdza
                              ze poznawanie opisow jak je nazywasz wzbogaca wlasnie przez rozszerzanie
                              repertuaru wyrazania uczuc- tym samym niestety wbrew temu co twierdzisz wnosi
                              bardzo wiele do milosci. Bo jakosc milosci jest bardzo scisle zwiazana jednak
                              ze sposobami jej okazywania.. Jesli Ci powiem drogi Kaganie, ze sie w tobie
                              zakochalam to poza tym krotkim tekstem niestety nie uwierzysz. Jezeli zaczne
                              do Ciebie pieknie pisac, lub zastosuje inne znane kobietom srodki okaze sie
                              nagle, ze istotnie moglabym na twoje odczuwanie milosci i zdolnosc do tego
                              uczucia wplynac.
                              K: Albo dobrze to uczucie symulowac...
                              - To jest tylko jedna alternatywa. Ty przedstawiaja swoje poglady mozesz rowniez
                              symulowac. Ja opisalam zas inna - a ta niewatpliwie zaklada istotna zaleznosc
                              ´jakosci´ uczucia od ´doswiadczen. O tym zdaje sie mowilismy.
                              K: Schodzisz z tematu!

                              - Wszystko zalezy od zastosowanych srodkow- ktore niekoniecznie musza byc az tak
                              materialistyczne jak Ty lubisz.
                              K: Niestety, ale poza materia nic realnie nie istnieje...
                              - Ciekawostka. A co z energia w takim razie? Co z cala fizyka teoretyczna?
                              K: E=m*c^2! (Energia rowna sie masie pomnozonej przez szybkosc swiatla do
                              kwadratu). Energia jest rownowazna materii! Czy ty sie kiedys uczylas fizyki i
                              slyszalas o Einsteinie? I czy cos zrozumialas z fizyki i matematyki?
                              CDN
                              • biedronka24 Slyszalam, slyszalam 27.04.04, 17:18
                                Ale Ty wlasnie tej teorii nie rozumiesz albo wyrazasz zaprzeczenie.
                                Ignorujesz istnienie roznych przejawow materii- np w energii. I o to mi wlasnie
                                chodzi.
                                A jak sie ekscytujesz - zupelnie nie pragmatycznie :))))))
                                • rajchman Re: Slyszalam, slyszalam 27.04.04, 17:29
                                  Energia sie nie przejawia w materii, tylko jest jej rownowazna! Bog sie moze
                                  przejawiac jako golab, ale nie myl nauki z wiara...
                                  • biedronka24 A TY nie slyszales o przeksztalceniach 27.04.04, 17:50
                                    Za ´przejawianie´ przepraszam.
                                    Rozumiem, ze Twoje ojcostwo przeksztalca sie w debety na koncie :)
                                    • rajchman Re: A TY nie slyszales o przeksztalceniach 27.04.04, 18:23
                                      biedronka24 napisała: Za ´przejawianie´ przepraszam.
                                      K: OK!

                                      - Rozumiem, ze Twoje ojcostwo przeksztalca sie w debety na koncie :)
                                      K: Nie przeksztalca sie tylko tym, co glodza swe potomstwo...;(
                            • rajchman Re: Polemika- tak- jesli uznamy iz dyskutantow 27.04.04, 17:27
                              biedronka24 napisała: - Ja zawsze uwazalam, ze spojrzenie naukowe na wlasne
                              zycie - prywatne sporo daje - a bynajmniej nie ogranicza.
                              K: Jaki z tego wniosek?
                              - TAki, ze nie warto sie ograniczac. Tam gdzie zabraklo potwierdzonych badan
                              naukowych mozna tez byc dociekliwym. Jeden czlowiek nie jest w stanie na
                              bierzaco kontrolowac aktualnego stanu wiedzy we wszystkich dziedzinach. A mimo
                              to, by zyc, i nie przeszkadzac w zyciu innym musi sobie pewne sprawy w glowie
                              uporzadkowac. W zgodzie z natura.
                              K: Czyli w niezgodzie z zabobonami religijnymi...
                              - Jak mozesz odnosic sie do okreslenia ´zabobon religijny´ skoro krytycznie
                              odnosisz sie do religii, ktora to okreslenie wprowadza- Chcesz analizowac
                              pragmatycznie i naukowo? Czemu wiec brak Ci konsekwencji?
                              K: Religia to zbior irracjonalnych twierdzen, a wiec zabobonow, tyle, ze
                              wbijanych do glowy od wczesnego dziecinstwa, stad religianci biora je na serio,
                              ale tylko w Polsce (mowa tu o Europie)... :(

                              - Ty zas wydajesz sie dazyc do mieszania w glowach innym- po co?
                              K: Mieszania? ja usuwam byty zbedne typu tzw. boga a NIE mieszam!
                              - Bzdura- co jest zbedne tego nie udowodniles- a poslugujesz sie jak
                              twierdzeniem.
                              K: Udowodnilem, bo napisalem, ze wspolczesna nauka nie potrzebuje hipotezy
                              boga, aby objasnic swiat realny!'

                              - To jest wlasnie ograniczenie. W pelnym tego slowa znaczeniu.
                              K: Jakie? Wyzwolenie z przesadow naywasz "ograniczeniem"?

                              - Wyjdzmy od definicji- Religianci to twoja definicja- jak mniemam na uzytek
                              tej dyskusji. Malo uzyteczna bo malo kto ja zna. Mglista bo nie wyjasniles na
                              czym sie opiera, jakie sa jej kryteria.
                              K: Nie definicja, a okreslenie ludzi zaslepionych przez przesady religijne...
                              - Kogo masz na mysli? Bo trudno zgadnac..... :)
                              K: Tych, co mieszaja religie do wszystkiego i "ewangelizuja"... :(
                              - Potwierdzam wyprowadzona teze. Argument w dalszym ciagu niejasny, i kiepsko
                              okreslony, wobec czego uwazam, ze na pytanie nie odpowiedziales.
                              K: Twoje prawo. jak ktos narzuca (sila, przekupstwem, podstepem) swa
                              irracjonalna wiare innym, albo w nia bezkrytycznie wierzy, ten dla mnie jest
                              religiantem. jasne?

                              - Na moj gust Ty jestes zaslepiony tyle, ze przez pewne definicje. Mam wrazenie
                              ze przeceniasz swoja wiedze. Wydaje Ci sie, ze jest jedna sluszna droga?
                              K: NIE - to nie moja wiedza, a zbiorowa, i jej bynajmniej nie przeceniam!
                              - Dalej- ja w kazdym razie nie zamierzam nikogo ewangelizowac tym bardziej
                              kogos o tak dogmatycznym podejsciu do zycia.
                              K: Ja NIE jestem dogmatykiem jak religianci, ja szukam prawdy, a nie twierdze
                              jak oni, ze ja znam!
                              - Ho, ho- to tak jak my wszyscy :)
                              K: NIE! Religianci twierdza ze ja znaja z tzw. Pisma Sw.
                              - No to juz jakies kryterium- ale wobec tego dlaczego stosujesz to okreslenie w
                              stos. do wszystkich, z ktorymi dyskutujesz?
                              K: Tylko w stosunku do tych, co bezkrytycznie wierza i sie wstydza do tego
                              przyznac jak Tertulianus...

                              - Ale troche smiesznie bo naukowcy czesto wydaja sie rozumiec, ze nie ma jednej
                              prawdy a w tylu dziedzinach nauki jakie mozna wyroznic obecnie- jednoczesnie
                              poszukiwac prawdy sie nie da. Jak sobie radzisz z tym faktem Kaganie?
                              K: Mylisz fakt, ze istnieja w nauce rozne konkurujace ze soba hipotezy z tym,
                              ze zblizamy sie wciaz do pelniejszego poznania prawdy...
                              - RAczej nie myle. To czy zblizamy sie do prawdy czy tez nie - to TWoje
                              przekonanie. Byc moze zbiezne z przekonaniem wielu. Ale przeciez ty twierdzisz
                              iz istnienie ludzkie jest przypadkowe. Nie mozesz wiec wykluczyc iz poszukiwani
                              e prawdy i wiara w to iz istnieje jedna prawda jest zwiazane np z taka a nie
                              inna´przypadkowa´ konfiguracja mozgu.
                              K: Mylisz przyczyne (stochastyczne procesy) z ich skutkiem (wysoko
                              zorganizowane organizmy)... No coz, dla ciebie masa i energia to dwie zupelnie
                              inne rzeczy, bez zadnego powiazania... :(

                              K: marny to byl widac matematyk... zreszta podobno najlepszymi matematykami sa
                              obecnie fizycy teoretyczni, a tych znam sporo...
                              - To wlasnie byla wypowiedz fizyka teoretycznego, matematyka w drugim rzedzie-
                              bo kto dzis moze sobie pozwolic na to by nie byc troche matematykiem :)
                              K: TY! Nie wiesz nawet, ze masa jest rownowazna energii i na odwrot, nie
                              rozumiesz prostego rownania E=m*c^2 (E equals m multiplied by c squared -po
                              angielsku prawie wszystko jest krocej)...

                              - Mam nadzieje iz to, ze jestes ojcem odczuwasz nie tylko poprzez kontrole
                              swojego konta. Jesli tak to bardzo smutne ojcostwo.
                              K: Trzezwo stapam po ziemi! I prosze bez ad personam!
                              - Trzezwo nie znaczy smutno. W kazdym razie nie u kazdego. Na razie dyskutuje
                              z pogladem. Twojego ´personam´ jest tu szalenie malo- moze tylko tyle ile
                              pozorujesz. Pierwszy raz spotykam sie z takim podejsciem do ojcostwa i stad moje
                              pytania. Rozpatrujemy wiec ten wyjatek- a raczej staramy sie go uszczegolowic.
                              K: To jest normalne podejscie na zachodzie, tylko w PL ludzie sie wstydza mowic
                              o pieniadzach!
                              - RAcji w tym tylko troche. Materializm to mowienie WYLACZNIE o pieniadzach. A
                              wstydza sie o nich mowic na ogol ci ktorzy uwazaja fakt iz sa np biedni za
                              wstydliwy. Naukowcy we wszystkich krajach (poza wyjatkami) sa z gruntu biedni.
                              Raczej nie bywaja milionerami. I raczej sie tego nie wstydza.
                              K: Biedni raczej nie sa... Miliony ich interesuja o tyle, o ile sa potrzebne na
                              badania...
                              • biedronka24 :) Zdenerwowalam Cie:? :) 27.04.04, 17:49

                                > K: Religia to zbior irracjonalnych twierdzen, a wiec zabobonow, tyle, ze
                                > wbijanych do glowy od wczesnego dziecinstwa, stad religianci biora je na serio,
                                .............................................................
                                Ho, ho. A skad przypuszczenie, ze sa irracjonalne?! Ignoruje Pan istnienie
                                czegos takiego jak pamiec ludzka? Owszem istnienie pamieci jest jak najbardziej
                                potwierdzalne empirycznie:)
                                ................................................................

                                > K: Udowodnilem, bo napisalem, ze wspolczesna nauka nie potrzebuje hipotezy
                                > boga, aby objasnic swiat realny!'
                                ......................................................
                                To zaden dowod. Jest wiele teorii, ktore nie wymagaja zgromadzenia calej
                                wspolczesnej wiedzy dla ich poparcia :)
                                .....................................................
                                >
                                > - To jest wlasnie ograniczenie. W pelnym tego slowa znaczeniu.
                                > K: Jakie? Wyzwolenie z przesadow naywasz "ograniczeniem"?
                                ................................................
                                To co wlasnie zrobiles ta ´figura stylistyczna´ nazywa sie przypisaniem.
                                Ograniczeniem nazywam sytuacje w ktorej wyklucza sie wartosc poznawcza plynaca z
                                innych zrodel niz oficjalnie akceptowane. I twierdze, ze w pewnym stopniu ku
                                temu zmierzasz.
                                Nie koncentrujesz sie na sobie a na innych. O innych sie martwisz- moze
                                nadmiernie? Moze oni maja prawo do wlasnych wyborow? Nie sadzisz?
                                ...............................................................

                                > K: Mylisz przyczyne (stochastyczne procesy) z ich skutkiem (wysoko
                                > zorganizowane organizmy)... No coz, dla ciebie masa i energia to dwie zupelnie
                                > inne rzeczy, bez zadnego powiazania... :(
                                .............................................
                                Znow przypisanie- robiles to juz. O tym pisalam na gorze- powtarzac sie nie
                                bede. Bylam juz religiantka, teraz jestem podwazajaca teorie Einsteina- ciekawe
                                co mi jeszcze przypiszesz drogi Kaganie?
                                Niestety to TY sie myslisz. Przyczyna jesli juz o tym mowimy jest jednakowa dla
                                tych wysoko i nisko uorganizowanych organizmow- wszystkie zyja sobie nader
                                dobrze :) Jakos tym wysoko uorganizowanym nie udalo sie wytluc tych ´najnizej
                                uorganizowanych´. A Ty jeszcze piszesz Kaganie- odnoszac sie do Twej
                                konsekwencji- iz przyczyna jest przypadek. To tez ciekawy lapsus. Jesli
                                przypadek to po co pisac o przyczynie?
                                Nie- zwracam Twoja uwage na fakt iz stan naszej wiedzy jest scisle zalezny od
                                ´parametrow - genetycznych i tych nabywanych w rozwoju´ naszego mozgu.
                                ............................................................

                                > K: TY! Nie wiesz nawet, ze masa jest rownowazna energii i na odwrot, nie
                                > rozumiesz prostego rownania E=m*c^2 (E equals m multiplied by c squared -po
                                > angielsku prawie wszystko jest krocej)...
                                Mam nadzieje ze wyrzuciles juz swoj kwant i teraz wrociles do stanu
                                spoczynkowego- czy nadal ekscytacja? Przeczytaj mojego maila - wyzej i sprawdz
                                czy masz sie czym tak podniecac :)
                                ............................................................
                                > K: Biedni raczej nie sa... Miliony ich interesuja o tyle, o ile sa potrzebne na
                                >
                                > badania...
                                ........................................
                                To jest akurat wzgledne. Nie rozpatrujemy tu wszystkich panstw na raz. Nie
                                wszyscy tez sa takimi altruistami. Niemniej jesli brac pod uwage wysokosc
                                dochodow i odniesc to do czasu poswieconego na zdobycie kwalifikacji zawodowych
                                naukowcy sa biedni w wiekszosci krajow - nawet w USA.
                                Nie na wszystkie badania potrzebne sa tez miliony. W wiekszosci zas konsekwencja
                                , rzetelnosc, i dobra organizacja.
                                • rajchman Re: :) Zdenerwowalam Cie:? :) NIE! ;) 27.04.04, 18:22
                                  K: Religia to zbior irracjonalnych twierdzen, a wiec zabobonow, tyle, ze
                                  wbijanych do glowy od wczesnego dziecinstwa, stad religianci biora je na serio,
                                  - Ho, ho. A skad przypuszczenie, ze sa irracjonalne?! Ignoruje Pan istnienie
                                  czegos takiego jak pamiec ludzka? Owszem istnienie pamieci jest jak najbardziej
                                  potwierdzalne empirycznie:)
                                  K: laczysz 2 rozne rzeczy: dowiedziona dawno przez chocby Tertuliana
                                  nieracjonalnosc wiary (credo quia absurdum) i istnienie pamieci...

                                  K: Udowodnilem, bo napisalem, ze wspolczesna nauka nie potrzebuje hipotezy
                                  boga, aby objasnic swiat realny!
                                  - To zaden dowod. Jest wiele teorii, ktore nie wymagaja zgromadzenia calej
                                  wspolczesnej wiedzy dla ich poparcia :)
                                  K: To jest dowod: poczytaj chocby Hawkinsa!
                                  - To jest wlasnie ograniczenie. W pelnym tego slowa znaczeniu.
                                  K: Jakie? Wyzwolenie z przesadow nazywasz "ograniczeniem"?
                                  - To co wlasnie zrobiles ta ´figura stylistyczna´ nazywa sie przypisaniem.
                                  Ograniczeniem nazywam sytuacje w ktorej wyklucza sie wartosc poznawcza plynaca
                                  z innych zrodel niz oficjalnie akceptowane. I twierdze, ze w pewnym stopniu ku
                                  temu zmierzasz.
                                  K: Czyli jestes zwolennikiem paranauki typu teologii czy astrologii...

                                  - Nie koncentrujesz sie na sobie a na innych. O innych sie martwisz- moze
                                  nadmiernie? Moze oni maja prawo do wlasnych wyborow? Nie sadzisz?
                                  K: maja, ale nie zupelnie, po indoktrynacji religijnej w dziecinstwie... :(

                                  K: Mylisz przyczyne (stochastyczne procesy) z ich skutkiem (wysoko
                                  zorganizowane organizmy)... No coz, dla ciebie masa i energia to dwie zupelnie
                                  inne rzeczy, bez zadnego powiazania... :(
                                  - Znow przypisanie- robiles to juz. O tym pisalam na gorze- powtarzac sie nie
                                  bede. Bylam juz religiantka, teraz jestem podwazajaca teorie Einsteina- ciekawe
                                  co mi jeszcze przypiszesz drogi Kaganie?
                                  K: Nie podwazasz jej, bo jej po pierwsze nie rozumiesz... :( Aby cos podwazyc,
                                  trzeba to najpierw poznac...

                                  - Niestety to TY sie myslisz. Przyczyna jesli juz o tym mowimy jest jednakowa
                                  dla tych wysoko i nisko uorganizowanych organizmow- wszystkie zyja sobie nader
                                  dobrze :) Jakos tym wysoko uorganizowanym nie udalo sie wytluc tych ´najnizej
                                  uorganizowanych´. A Ty jeszcze piszesz Kaganie- odnoszac sie do Twej
                                  konsekwencji- iz przyczyna jest przypadek. To tez ciekawy lapsus. Jesli
                                  przypadek to po co pisac o przyczynie?
                                  K: Tak, proces przypadkowy (stochastyczny) moze byc przyczyna! A nie wszystkie
                                  nizej zorganizowane organizmy przetrwaly, nie popelniaj fallacy of
                                  composition... :(

                                  - Nie- zwracam Twoja uwage na fakt iz stan naszej wiedzy jest scisle zalezny od
                                  'parametrow - genetycznych i tych nabywanych w rozwoju´ naszego mozgu.
                                  K: ??? To nie na temat!

                                  K: TY! Nie wiesz nawet, ze masa jest rownowazna energii i na odwrot, nie
                                  rozumiesz prostego rownania E=m*c^2 (E equals m multiplied by c squared - po
                                  angielsku prawie wszystko jest krocej)...
                                  - Mam nadzieje ze wyrzuciles juz swoj kwant i teraz wrociles do stanu
                                  spoczynkowego- czy nadal ekscytacja? Przeczytaj mojego maila - wyzej i sprawdz
                                  czy masz sie czym tak podniecac :)
                                  K: Niestety, napisalas wyraznie ze fizyka zajmuje sie osobno masa i osobno
                                  energia, ze poza masa istnieje tez energia... :(

                                  K: Biedni raczej nie sa... Miliony ich interesuja o tyle, o ile sa potrzebne na
                                  badania...
                                  - To jest akurat wzgledne. Nie rozpatrujemy tu wszystkich panstw na raz. Nie
                                  wszyscy tez sa takimi altruistami. Niemniej jesli brac pod uwage wysokosc
                                  dochodow i odniesc to do czasu poswieconego na zdobycie kwalifikacji zawodowych
                                  naukowcy sa biedni w wiekszosci krajow - nawet w USA.
                                  K: To tez nie na temat. nauklowcem nie zostaje sie po to, aby zostac bogaczem...

                                  - Nie na wszystkie badania potrzebne sa tez miliony. W wiekszosci zas
                                  konsekwencja, rzetelnosc, i dobra organizacja.
                                  K: ??? Moze tylko teologom wystarczy Biblia, reszta potrzebuje przynajmniej
                                  komputerow i masy ksiazek i czasopism...

                                  • biedronka24 To dobrze - wiec krotko 27.04.04, 18:36
                                    Nie jestem filozofem. Ani z wyksztalcenia (choc filozofii i nauk politycznych
                                    mialam akurat nadmiar na studiach) ani z zamilowania.
                                    Nie dyskutuje o teologach. Komputery dzis nie sa takie drogie. Drogie sa
                                    technologie i narzedzia potrzebne do badan doswiadczalnych.
                                    Rozumiem, ze Ty spelniasz sie w tego typu dyskusjach wiec za wszelka cene
                                    bedziesz probowal udowodnic teze, ktorej z mojego punktu widzenia- naukowego i
                                    empirycznego nie udowodnisz. Twoim narzedziem sa teorie filozoficzne. Moim
                                    konkretne doswiadczenia. Dlatego ja wiem, ze jeszcze nic nie wiem a ty sie
                                    wydajesz o tym zapominac. Coz- inny punkt widzenia. Niestety jesli pokusisz sie
                                    o klasyfikacje ktory mianowicie bardziej pragmatyczny i naukowy, to obawiam sie,
                                    ze rowniez niczego nie udowodnisz.
                                    ................................................................
                                    > - Nie na wszystkie badania potrzebne sa tez miliony. W wiekszosci zas
                                    > konsekwencja, rzetelnosc, i dobra organizacja.
                                    > K: ??? Moze tylko teologom wystarczy Biblia, reszta potrzebuje przynajmniej
                                    > komputerow i masy ksiazek i czasopism...
                                    ...................................................
                                    Jezeli chcesz sie podpierac naukami stosowanymi to polub je po prostu i juz a
                                    nie wyskakuj z jakims starozytnym filozofem i jego dowodami. Nie slyszalam o nim
                                    wiec najwyrazniej do niektorych badan i niektorych teorii naukowych nie jest
                                    niezbedny. Ale nie siegam tak daleko i nie twierdze, ze nie istnial lub jego
                                    teorie sa nieprawdziwe. Po prostu twierdze, ze na dzien dzisiejszy mnie nie
                                    interesuja. I zostanmy przy tym.
                                    Czy wobec tego siedzisz na postdoku w naszym biednym kraju i ktos za te prace
                                    indoktrynacyjne jeszcze placi?
                                    No, no....
                                    • biedronka24 To byl komentarz do twojego Tertuliana 27.04.04, 18:38
                                      i tego czy jest to najwybitniejsza postac w historii wspolczesnej nauki...
                                      Dobranoc.
                                      • reichman Re: To byl komentarz do twojego Tertuliana 27.04.04, 19:11
                                        biedronka24 napisała: i tego czy jest to najwybitniejsza postac w historii
                                        wspolczesnej nauki...
                                        Dobranoc.
                                        K: Tertulianus byl teologiem, ojcem kosciola, tyle ze trzezwym, podobnie jak
                                        inny duchowny z pra-dawnych czasow nazwiskiem Ockham (Occam)...;) I jak
                                        widzisz, nie potepiam kleru w czambul, a tylko sadze ich po ich indywidualanych
                                        postepkach...
                                        Gute Nacht! :)
                                    • rajchman Re: To dobrze - wiec krotko 28.04.04, 08:49
                                      biedronka24 napisała: Nie jestem filozofem.
                                      K: Ja tez, choc formalnie mam doktorat z filozfii...

                                      - Ani z wyksztalcenia (choc filozofii i nauk politycznych mialam akurat nadmiar
                                      na studiach) ani z zamilowania.
                                      K: Nadmiar? Boisz sie wiedzy?

                                      - Nie dyskutuje o teologach. Komputery dzis nie sa takie drogie. Drogie sa
                                      technologie i narzedzia potrzebne do badan doswiadczalnych.
                                      K: Stad fizycy uciekaja od empirii do czystej niemalze matematyki...

                                      - Rozumiem, ze Ty spelniasz sie w tego typu dyskusjach wiec za wszelka cene
                                      bedziesz probowal udowodnic teze, ktorej z mojego punktu widzenia- naukowego i
                                      empirycznego nie udowodnisz. Twoim narzedziem sa teorie filozoficzne. Moim
                                      konkretne doswiadczenia. Dlatego ja wiem, ze jeszcze nic nie wiem a ty sie
                                      wydajesz o tym zapominac.
                                      K: jak nic nie wiesz, to czemu sie madrzysz? ja wiem co wiem, i zdaje sobie
                                      sparwe z ograniczen mej wiedzy, ale tez i z jej potencjalu. Falszywa skromnosc
                                      jest wrecz nieuczciwa!

                                      - Coz- inny punkt widzenia. Niestety jesli pokusisz sie o klasyfikacje ktory
                                      mianowicie bardziej pragmatyczny i naukowy, to obawiam sie, ze rowniez niczego
                                      nie udowodnisz.
                                      K: O co ci znow chodzi?

                                      - Nie na wszystkie badania potrzebne sa tez miliony. W wiekszosci zas
                                      konsekwencja, rzetelnosc, i dobra organizacja.
                                      K: Niestety, aby np. udowodnic lub obalic kluczowe dla wspolczesnej nauki
                                      (fizyki glownie) hipotezy typu superstring czy supergrawitacji trzeba olbrzmich
                                      energii, a wiec obrzymich pieniedzy...

                                      K: Moze tylko teologom wystarczy Biblia, reszta potrzebuje przynajmniej
                                      komputerow i masy ksiazek i czasopism...
                                      - Jezeli chcesz sie podpierac naukami stosowanymi to polub je po prostu i juz a
                                      nie wyskakuj z jakims starozytnym filozofem i jego dowodami. Nie slyszalam o nim
                                      wiec najwyrazniej do niektorych badan i niektorych teorii naukowych nie jest
                                      niezbedny. Ale nie siegam tak daleko i nie twierdze, ze nie istnial lub jego
                                      teorie sa nieprawdziwe. Po prostu twierdze, ze na dzien dzisiejszy mnie nie
                                      interesuja. I zostanmy przy tym.
                                      K: Odrzucasz cale nasze dziedzictwo kultitralne, w tym greckich antycznych
                                      filozofow, a to swiadczy o skarjnym ograniczeniu intelektuaklnym i braku chceci
                                      poznania - to cie wrecz dyskwalifikuje jako naukowca... :(

                                      - Czy wobec tego siedzisz na postdoku w naszym biednym kraju i ktos za te prace
                                      indoktrynacyjne jeszcze placi?
                                      K: Sam sie finansuje z mej pracy jako wykladowca i researcher, i nikogo nie
                                      indoktrynuje: studentom przedstawiwm rozne teorie: od Marxa do neoliberlalow...
                                      Wybor nalezy do nich...

                                      • biedronka24 O formalnych doktoratach :) 28.04.04, 12:45

                                        > K: Ja tez, choc formalnie mam doktorat z filozfii...
                                        No comments
                                        >
                                        > - Ani z wyksztalcenia (choc filozofii i nauk politycznych mialam akurat nadmiar
                                        >
                                        > na studiach) ani z zamilowania.
                                        > K: Nadmiar? Boisz sie wiedzy?
                                        Nadmiar w stosunku do zainteresowania.

                                        > K: Stad fizycy uciekaja od empirii do czystej niemalze matematyki...
                                        Akurat odwrotnie. Ale tez nie bede komentowac. Wydajesz sie byc przybyszem z
                                        Marsa przynajmniej w swiecie nauki :)
                                        >
                                        > - Rozumiem, ze Ty spelniasz sie w tego typu dyskusjach wiec za wszelka cene
                                        > bedziesz probowal udowodnic teze, ktorej z mojego punktu widzenia- naukowego i
                                        > empirycznego nie udowodnisz. Twoim narzedziem sa teorie filozoficzne. Moim
                                        > konkretne doswiadczenia. Dlatego ja wiem, ze jeszcze nic nie wiem a ty sie
                                        > wydajesz o tym zapominac.
                                        > K: jak nic nie wiesz, to czemu sie madrzysz? ja wiem co wiem, i zdaje sobie
                                        > sparwe z ograniczen mej wiedzy, ale tez i z jej potencjalu. Falszywa skromnosc
                                        > jest wrecz nieuczciwa!
                                        I ty jestes tym falszywie skromnym. Ho, ho :). Proponuje referendum. Nt kto sie
                                        bardziej madrzy- Biedronka czy Kagan :)
                                        >
                                        > - Coz- inny punkt widzenia. Niestety jesli pokusisz sie o klasyfikacje ktory
                                        > mianowicie bardziej pragmatyczny i naukowy, to obawiam sie, ze rowniez niczego
                                        > nie udowodnisz.
                                        > K: O co ci znow chodzi?
                                        Zgadnij
                                        >
                                        > - Nie na wszystkie badania potrzebne sa tez miliony. W wiekszosci zas
                                        > konsekwencja, rzetelnosc, i dobra organizacja.
                                        > K: Niestety, aby np. udowodnic lub obalic kluczowe dla wspolczesnej nauki
                                        > (fizyki glownie) hipotezy typu superstring czy supergrawitacji trzeba olbrzmich
                                        >
                                        > energii, a wiec obrzymich pieniedzy...
                                        Zgadza sie - ale Ty pisales co innego w tym samym poscie na gorze :) Pisales ze
                                        trzeba ksiazek i komputerow :)

                                        > K: Odrzucasz cale nasze dziedzictwo kultitralne, w tym greckich antycznych
                                        > filozofow, a to swiadczy o skarjnym ograniczeniu intelektuaklnym i braku chceci
                                        >
                                        > poznania - to cie wrecz dyskwalifikuje jako naukowca... :(
                                        .................................................................
                                        Tak jest odrzucam i przyjmuje pokornie Twoja dyskwalifikacje jako merytorycznie
                                        niepodwazalna :) Przeciez jestes autorytetem ( troszke samozwanczym i formalnym
                                        ale co tam)
                                        Zadowolony? I jest mi z tego powodu niezmiernie wesolo :)))))))
                                        ...............................................
                                        >
                                        > K: Sam sie finansuje z mej pracy jako wykladowca i researcher, i nikogo nie
                                        > indoktrynuje: studentom przedstawiwm rozne teorie: od Marxa do neoliberlalow...
                                        > Wybor nalezy do nich...

                                        ´Sam sie finansuje jako wykladowca i ´researcher´( a co to za zwierze?!):) To
                                        mowi samo za siebie.....
                                        Wiec wszystko jasne- zwlaszcza wykladowca od ´Marxa i neoliberlalow´
                                        Wielu sukcesow w samofinansowaniu i niewielkich debetow na skutek posiadania
                                        dzieci....oraz niezlomnego przekonania o doskonalym stanie wlasnego zdrowia
                                        psychicznego i fizycznego (w celu unikniecia samokastracji)
                                        zyczy Biedronka
                                        >
                                    • rajchman Biedronka odrzuca filozofie grecka! 28.04.04, 08:51
                                      Biedronka: Jezeli chcesz sie podpierac naukami stosowanymi to polub je po
                                      prostu i juz a nie wyskakuj z jakims starozytnym filozofem i jego dowodami. Nie
                                      slyszalam o nim wiec najwyrazniej do niektorych badan i niektorych teorii
                                      naukowych nie jest niezbedny. Ale nie siegam tak daleko i nie twierdze, ze nie
                                      istnial lub jego teorie sa nieprawdziwe. Po prostu twierdze, ze na dzien
                                      dzisiejszy mnie nie interesuja. I zostanmy przy tym.
                                      K: Odrzucasz cale nasze dziedzictwo kultutralne, w tym greckich antycznych
                                      filozofow, a to swiadczy o skrajnym ograniczeniu intelektualnym i braku chceci
                                      poznania - to cie wrecz dyskwalifikuje jako naukowca... :(
                                      • biedronka24 Tylko Kaganowa :) I tylko na wlasne potrzeby :) 28.04.04, 12:24
                                        Drogi Kaganie- stosuje Twoje metody. W koncu to tylko narzedzie- prawda?
                                        Twierdze ze wiele rzeczy we wspolczesnej nauce da sie udowodnic ignorujac
                                        wypowiedzi twojego filozofa- tego konkretnego na ktorego sie powolales :). Czy
                                        wobec tego ten filozof nie istnial? Czy klamal?
                                        Ot masz pytanie- w sam raz dla Ciebie.
                                        A potem dodaj jeszcze teorie nieoznaczonosci, entropie i spytaj sam siebie gdzie
                                        skutek a gdzie przyczyna i co bylo najpierw. Potem bedziesz juz mogl dyskutowac
                                        sam ze soba :)
                                        Ja tam wole zajac sie czyms przyjemniejszym niz dyskusja ze smutasem Kaganem, w
                                        dodatku rasista :)
                                        • reichman Re: Tylko Kaganowa :) I tylko na wlasne potrzeby 28.04.04, 12:57
                                          Znow ad personam?

                                          biedronka24 napisała: Drogi Kaganie- stosuje Twoje metody. W koncu to tylko
                                          narzedzie- prawda?
                                          K: Ale cel NIE uswieca srodkow!

                                          - Twierdze ze wiele rzeczy we wspolczesnej nauce da sie udowodnic ignorujac
                                          wypowiedzi twojego filozofa- tego konkretnego na ktorego sie powolales :). Czy
                                          wobec tego ten filozof nie istnial? Czy klamal?
                                          Ot masz pytanie- w sam raz dla Ciebie.
                                          K: O ktorego ci chodzi, bo powolywalem sie na wielu!

                                          - A potem dodaj jeszcze teorie nieoznaczonosci, entropie i spytaj sam siebie
                                          gdzie skutek a gdzie przyczyna i co bylo najpierw. Potem bedziesz juz mogl
                                          dyskutowac sam ze soba :)
                                          K: Atakujac mnie ad personam dowodzisz tylko tyle, ze brak ci argumentow
                                          merytorycznych...:(

                                          - Ja tam wole zajac sie czyms przyjemniejszym niz dyskusja ze smutasem Kaganem,
                                          w dodatku rasista :)
                                          K: Znow ad personam, i na dodatek powazne a bezpodstawne oskarzenie? jutro
                                          zarzucisz mi pweenie antysemityzm, a pojutrze napiszesz, ze jestem terrorysta?
                                          • biedronka24 Jezeli uwazasz sie za przyczyne 28.04.04, 13:01
                                            zwiekszonej entropii to w pewnym sensie masz racje.
                                            Terrorysta? Nie- zabijasz dzieci w pociagach i autobusach?
                                            Twierdze, ze jestes smutasem, nudnawym co nie oznacza, ze jest to nie uleczalne.
                                            A teraz rejteruje bo musze o 15 z pewna grupka porozmawiac. Niekoniecznie
                                            smutasow, ale osob, ktorym sie nalezy ´merytorycznie´.
                                            • reichman Re: Jezeli uwazasz sie za przyczyne 28.04.04, 13:20
                                              biedronka24 napisała: zwiekszonej entropii to w pewnym sensie masz racje.
                                              K: Entropia i tak wzrasta, nie musze sie do tego specjalnie przykladac...

                                              - Terrorysta? Nie- zabijasz dzieci w pociagach i autobusach?
                                              K: Chyba nie, ale mi to pewnie niedlugo przypiszesz, jako niewierzacemu, a
                                              wiec "bez moralnosci"... ;(

                                              - Twierdze, ze jestes smutasem, nudnawym co nie oznacza, ze jest to nie
                                              uleczalne.
                                              K: Twoje prawo - ja uwazam, ze jestes przemadrzala fanatyczka religijna... :(

                                              - A teraz rejteruje bo musze o 15 z pewna grupka porozmawiac. Niekoniecznie
                                              smutasow, ale osob, ktorym sie nalezy ´merytorycznie´.
                                              K: Nie bujaj! Kto z toba moze powaznie rozmawiac oprocz mnie... Nie kazdy sie
                                              nadaje do wysluchiwania zwierzen osob takich jak ty...

            • Gość: Kagan Re: Podstawowy problem w tym watku IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:26
              biedronka24 napisała:
              to jest wiec religia jako taka czy tez Chrzescijanstwo?
              Moze ustalmy to na poczatek. Co zas sie tyczy pokrewienstwa i braterstwa to nie
              jest chyba terminologia naukowa?
              K: Nie jestem biologiem, wiec uzywam czesto jezyka codziennego do opisu pewnych
              zjawisk...

              reichman napisał: Chrzescijanstwo jest z natury nielogiczne. Pomijajac juz
              bowiem kluczowa sprawe istnienia lub nieistnienia samego Boga, oni tegoz Boga
              podzielili na trzy (3) kawalki, a jeden z nich starali sie umiescic w ciele
              smiertelnika...
              K: Trywializujesz bezsens i brak logiki w doktrynie chrzescijanskiej -
              odrzuconej zreszta przez jego starszych braci (zydow) i mlodszych
              (Muzulmanow)...

              - Nie wszedzie tam gdzie jednostka nie moze dopatrzec sie logiki nie ma jej z
              cala pewnoscia. Sa tacy dla ktorych istnienie wiecej niz 3 wymiarow jest
              nielogiczne. Bo ich istnienia nie da sie udowodnic inaczej jak matematycznie.
              Matematyka to zas tylko jedna z dziedzin nauki. I tylko jedna z metod.
              K: Matematyka to nie nauka (nie da sie jej twierdzen zweryfikowac empirycznie).
              a tylko jezyk nauki...

              Biedronka: I jakie to niezwykle, ze sa ludzie, ktorzy lubia czytac ksiazki,
              ktorych zakonczenie znaja lub ´jest logiczne´
              K: Nie, po prostu tak jak ja, delektuja sie estetyka dziela. jestes na bardzo
              niskim stopniu rowoju unteletualnego, jesli dla ciebie ksiazka to tylko
              fabula... :(
              - Interesujaca odpowiedz. A teraz pytanie- gdzie napisalam, ze dla mnie ksiazka
              jest fabula? Z czego to wynika - z tego cytatu? A moze dla mnie to zaden fenome
              n , chociaz ciesze sie z tego ze sa tacy ludzie, natomiast Kagan pokusil sie o
              atak personalny co tu niestety wyraznie wyszlo przez zwrot bezposredni- nie
              mowiac juz o tym, ze nie wiem co to jest rozwoj ´unteletualny´ - ale domyslam
              sie co Kagan chcial powiedziec :). Wracajac do tematu ksiazki to mam dalsze
              pytania- czy wartosc artystyczna i wartosc poznawcza musza byc rozdzielne? Czy
              przeszkadzaja sobie? Bo skoro Kagan jest w stanie docenic wartosc artystyczna t
              o mamy przynajmniej jakis punkt zaczepienia w dyskusji.
              K: wartosc estetyczna jest niweryfikowalna empirycznie...

              - A niedalej jak miesiac temu czytalam wypowiedzi na temat filmu ´Pasja´-
              wypowiedzi w ktorych zarzucano filmowi, iz nie warto go okladac bo i tak wszyscy
              znaja zakonczenie :)
              K: Chinczycy raczej nie...

              K: Chrzescijanska propganda pelna zla, sadyzmu i apologii przemocy... Typowo
              chrzescijanskie... :(
              - Podstawowy zarzut byl taki- ze wszyscy znaja zakonczenie.
              K: Hindusi, Chinczycy, Japonczycy TEZ?

              - NIby ateista a taki niezdecydowany :)
              K: ??? A gdzie niby?
              - Wlasnie w kwestii tego czy mozna odnalezc cos w dzielach - ktorych
              zakonczenie znamy
              K: P. wyzej! Noe popelniaj fallacy of composition!

              - Kagan - jest Pan fundamentalnym ateista czy tez ateista myslacym? :)
              K: Jestem ateista-racjonalista...
              - Takim sie Pan deklaruje. Z obserwacji i tego co Pan pisze zas wynika, ze kazdy
              Panski dyskutant to co najmniej ´ciemny chrzescijanin´ - jesli tak to mozna
              ujac. Etykietuje Pan ludzi dlatego, ze z Panem dyskutuja? Czemu Pan sadzi, ze
              nie mam zdania w tej kwestii? Owszem mam. Skad Pan wie czy chodze do kosciola
              czy nie? Czy jestem katoliczka? Wsrod przyjaciol uwazana jestem za ateistke,
              ciekawe prawda?
              K: W pomrocznej kazdy kto nie chodzi codziennie do kosciolka to prawie
              ateista...

              - I jeszcze chcialam zapytac- jak opisalby Pan ateiste - ktory nie jest
              racjonalista. Bo potrzeba podkreslenia faktu iz jest Pan ateista - racjonalista
              w odpowiedzi na moje pytanie o stopien zaanagazowania w swiatopoglad ateistyczn
              y i o to czy ma Pan do niego stosunek racjonalny a wiec oparty na mysleniu oraz
              zamieszczenie slowka ´nie´ tam gdzie o to pytam oznacza iz uwaza Pan ni mnie ni
              wiecej iz:
              a)- ateista myslacy Pana zdaniem nie jest tym samym co ateista racjonalista. Lu
              b tez jak Pan woli ateista racjonalista nie jest ateista myslacym.
              b)- dopuszcza Pan fakt iz istnieja ateisci nie- racjonalisci. Co tez wydaje sie
              szczegolnie interesujace w kontekscie tego co mowil Pan wczesniej na temat atei
              zmu.
              K: Prawdziwy ateista musi byc racjonalista...
              • abstrakt2003 :) 25.04.04, 11:14
                K: Matematyka to nie nauka (nie da sie jej twierdzen zweryfikowac empirycznie).
                a tylko jezyk nauki...
                *****************************
                Coraz lepiej Kagan, coraz lepiej...
                Więc matematyczy to lingwiści według ciebie?
                • Gość: Kagan numero uno Re: :) IP: *.e-loko.pl 25.04.04, 18:59
                  K: Matematyka to nie nauka (nie da sie jej twierdzen zweryfikowac empirycznie).
                  a tylko jezyk nauki...
                  *****************************
                  Coraz lepiej Kagan, coraz lepiej... Więc matematyczy to lingwiści według ciebie?
                  K: Analiza jezykow etnicznych, kolego. Zajrzyj na WWW czym sie zajmowala ma
                  szkola na Monash University... W skrocie mamy troyce jezykow:
                  1. jezyki etniczne (polski, hebrajski, jidysz, arabski itd.)
                  2. jezyki programowania komputerow (od COBOLU do C++)
                  3. jezyk nauki, czyli matematyke...
                  Pozdr.
                  • abstrakt2003 Re: :) 26.04.04, 19:12
                    Jeśli matematyka to nie nauka,
                    to matematycy nie są naukowcami....;)
                    *****************
                    TO KIM ONI SĄ!!!????

                    SZAMANAMI????? :))))

                    P.S.
                    Ciekawe co ma ten temat sądzą sami matematycy?
                    • reichman Re: :) 26.04.04, 19:43
                      abstrakt2003 napisał:
                      Jeśli matematyka to nie nauka, to matematycy nie są naukowcami....;)
                      *****************
                      TO KIM ONI SĄ!!!????
                      SZAMANAMI????? :))))
                      K: Choc matematyka nie jest nauka empiryczna, to nie jest tez magia. A
                      matematycy sa wlasnie - matematykami! Zauwaz, ze nie ma nagrody Nobla w
                      dziedzinie matematyki. Z drugiej strony wspolczesni fizycy to wlasciwie
                      matematycy: fizyk Newton jest tworca analizy matematycznej, Einstein jest tez
                      czesto uwazany za matematyka, itp. itd. Granica sie wiec zaciera miedzy
                      fizykami (naukowcami) a matematykami (specjalistami od jezyka nauki)...

                      P.S.
                      Ciekawe co ma ten temat sądzą sami matematycy?
                      K: Ciekawe - moze sie wypowiedza?

                      • biedronka24 Dobrzy matematycy 27.04.04, 10:44
                        Sa w znacznie mniejszym stopniu pragmatykami niz ty szanowny Kaganie.
                        Przynajmniej ci ktorych znam i znalam :).

                        Zapomniales tez o naukowcach zajmujacych sie jezykiem i jego percepcja :).
                        Ale co niektorzy z nich uwazaja, z grubsza wiesz.
                        To co naukowcy uwazaja w zakresie dziedzin, ktorymi sie nie zajmuja jednak nie
                        tyle wynika z poziomu naukowego ile z doswiadczenia i wieku. Sprawdz - sam sie
                        przekonasz, ze mam racje.
                        Zreszta jest to calkiem logiczne.

                        • Gość: Kagan Re: Dobrzy matematycy IP: *.res.pl / *.res.pl 27.04.04, 14:02
                          biedronka24 napisała: Sa w znacznie mniejszym stopniu pragmatykami niz ty
                          szanowny Kaganie. Przynajmniej ci ktorych znam i znalam :).
                          K: Znalas zapewne Banacha czy innego Kantora... ;)

                          Zapomniales tez o naukowcach zajmujacych sie jezykiem i jego percepcja :).
                          K: Masz na mysli jezyki etniczne, jezyk DNA czy jezyki programowania komputerow?
                          Ja pracowalem szkole (czesci uniwersytetu), ktora sie zajmowala m. in.
                          jezykoznawstwem...

                          Ale co niektorzy z nich uwazaja, z grubsza wiesz.
                          K: Co masz na mysli?

                          To co naukowcy uwazaja w zakresie dziedzin, ktorymi sie nie zajmuja jednak nie
                          tyle wynika z poziomu naukowego ile z doswiadczenia i wieku. Sprawdz - sam sie
                          przekonasz, ze mam racje.
                          K: Badz bardziej dokladna i pisz jasniej!

                          Zreszta jest to calkiem logiczne.
                          K: Co takiego?
                          • biedronka24 Re: Dobrzy matematycy 27.04.04, 17:16
                            .
                            > K: Znalas zapewne Banacha czy innego Kantora... ;)
                            ..................................................
                            Znam fizykow teoretycznych. Tyle ze prawdziwi naukowcy nie bawia sie w polityke
                            i brak im na nia czasu.
                            ...................................................
                            >
                            > Zapomniales tez o naukowcach zajmujacych sie jezykiem i jego percepcja :).
                            > K: Masz na mysli jezyki etniczne, jezyk DNA czy jezyki programowania komputerow
                            > ?
                            > Ja pracowalem szkole (czesci uniwersytetu), ktora sie zajmowala m. in.
                            > jezykoznawstwem...
                            .....................................................
                            Mam na mysli naukowcow zajmujacych sie percepcja jezyka, badajacych uklad
                            nerwowy i jego dzialanie.
                            >
                            > Ale co niektorzy z nich uwazaja, z grubsza wiesz.
                            > K: Co masz na mysli?
                            >
                            > To co naukowcy uwazaja w zakresie dziedzin, ktorymi sie nie zajmuja jednak nie
                            > tyle wynika z poziomu naukowego ile z doswiadczenia i wieku. Sprawdz - sam sie
                            > przekonasz, ze mam racje.
                            > K: Badz bardziej dokladna i pisz jasniej!
                            Porozmawiaj ze studentami i z profesorami. Potem skoreluj opinie z wiekiem,
                            stopniem naukowym, osiagnieciami- np liczba publikacji, stopniem zaangazowania w
                            dzialalnosc edukacyjna, albo posiadaniem dzieci ( to ostatnie nie bez kozery -
                            ´albo´).

                            >
                            > Zreszta jest to calkiem logiczne.
                            > K: Co takiego?
                            • rajchman Re: Dobrzy matematycy 27.04.04, 17:34
                              K: Znalas zapewne Banacha czy innego Kantora... ;)
                              - Znam fizykow teoretycznych. Tyle ze prawdziwi naukowcy nie bawia sie w
                              polityke i brak im na nia czasu.
                              K: A ja zrobilem doktorat (PhD) z nauk politycznych - juz Arystoteles i Platon
                              pisali traktaty polityczne, o czym pewnie nie wiesz...

                              - Zapomniales tez o naukowcach zajmujacych sie jezykiem i jego percepcja :).
                              K: Masz na mysli jezyki etniczne, jezyk DNA czy jezyki programowania komputerow
                              ? Ja pracowalem szkole (czesci uniwersytetu), ktora sie zajmowala m. in.
                              jezykoznawstwem...
                              - Mam na mysli naukowcow zajmujacych sie percepcja jezyka, badajacych uklad
                              nerwowy i jego dzialanie.
                              K: To sa psycholodzy i fizjolozy oraz neurolodzy - inny poziom badan!

                              - Ale co niektorzy z nich uwazaja, z grubsza wiesz.
                              K: Co masz na mysli?
                              - To co naukowcy uwazaja w zakresie dziedzin, ktorymi sie nie zajmuja jednak
                              nie tyle wynika z poziomu naukowego ile z doswiadczenia i wieku. Sprawdz - sam
                              sie przekonasz, ze mam racje.
                              K: Badz bardziej dokladna i pisz jasniej!
                              - Porozmawiaj ze studentami i z profesorami. Potem skoreluj opinie z wiekiem,
                              stopniem naukowym, osiagnieciami- np liczba publikacji, stopniem zaangazowania
                              w dzialalnosc edukacyjna, albo posiadaniem dzieci ( to ostatnie nie bez kozery -
                              ´albo´).
                              K: Schodzisz z tematu - ilosc a jakosc publikacji to zreszta zupelnie inna
                              sprawa... Nie sztuka bedac profesorem zalozyc wlasne pismo i publikowac w nim
                              co miesiac artykul i kazac asystentom i adiunktom cytowac z tych artykulow...

                              - Zreszta jest to calkiem logiczne.
                              K: Co takiego?
                              • biedronka24 Dlatego nie mozemy sie dogadac 27.04.04, 17:58
                                Nie przepadam za ´naukami politycznymi´. To nie kwestia wiary drogi Kaganie
                                tylko gustow :).

                                Na dodatek nie mam jeszcze doktoratu:)
                                A tak na powaznie to na szczescie JESZCZE wiem, ze jesli sie chce dyskutowac na
                                prawde i wniesc cos do dyskusji warto tez cos przyjmowac od przeciwnika,
                                dyskutanta a nie z gory nastawiac sie iz sie go ´indoktrynuje´ jak to wlasnie
                                czynisz.
                                Widzisz sporo cech charakterystycznych Twojej wypowiedzi swiadczy o tym z ejuz
                                dyskutowalam z Toba.
                                Moge wiec konkretnych reakcji sie spodziewac. To co tu uskuteczniasz to jak
                                najbardziej indoktrynacja. Wiecej - sam sie przyznales do niej twierdzac iz
                                swiadomie stosujesz ´figury stylistyczne´. Owszem takiej umiejetnosci mozna sie
                                spodziewac po absolwencie nauk politycznych. Pytanie jednak czy takich
                                umiejetnosci mozna naduzywac i jak to sie ma do gloszonego przez szanownego
                                Kagana buntu przeciwko ´podstepnej indoktrynacji´.
                                Nie - nie czepiam sie- zaciekawila mnie Twoja postawa Kaganie. I zrodla takiej
                                postawy, ale te bardzo mocno skrywasz.
                                • rajchman Re: Dlatego nie mozemy sie dogadac 27.04.04, 18:12
                                  biedronka24 napisała: Nie przepadam za ´naukami politycznymi´. To nie kwestia
                                  wiary drogi Kaganie tylko gustow :).
                                  K: Nic dziwnego, jestes przeciez przesadna... :(

                                  - Na dodatek nie mam jeszcze doktoratu:)
                                  K: To nie ma znaczenia - znam wielu dr. hab. co sa kompletnymi glupkami, i
                                  inteligentnych a madrych ludzi bez studiow wyzszych...

                                  - A tak na powaznie to na szczescie JESZCZE wiem, ze jesli sie chce dyskutowac
                                  na prawde i wniesc cos do dyskusji warto tez cos przyjmowac od przeciwnika,
                                  dyskutanta a nie z gory nastawiac sie iz sie go ´indoktrynuje´ jak to wlasnie
                                  czynisz.
                                  K: Z religiantami nie ma dyskusji - oni, jak ty, wszystko wiedza z Biblli (case
                                  Jerzego z forum KRAJ)...

                                  - Widzisz sporo cech charakterystycznych Twojej wypowiedzi swiadczy o tym ze
                                  juz dyskutowalam z Toba. Moge wiec konkretnych reakcji sie spodziewac. To co tu
                                  uskuteczniasz to jak najbardziej indoktrynacja. Wiecej - sam sie przyznales do
                                  niej twierdzac iz swiadomie stosujesz ´figury stylistyczne´. Owszem takiej
                                  umiejetnosci mozna sie spodziewac po absolwencie nauk politycznych.
                                  K: I co w tym zlego, ze urozmaicam swoj jezyk? Wiesz co to jest retoryka i
                                  erystyka?

                                  - Pytanie jednak czy takich umiejetnosci mozna naduzywac i jak to sie ma do
                                  gloszonego przez szanownego Kagana buntu przeciwko ´podstepnej indoktrynacji´.
                                  K: Co innego wmawianie dzieciom, ze istnieje tzw. "bozia", a co innego dyskusja
                                  z osoba dorosla, albo przynajmniej nastolatkiem!

                                  - Nie - nie czepiam sie- zaciekawila mnie Twoja postawa Kaganie. I zrodla takiej
                                  postawy, ale te bardzo mocno skrywasz.
                                  K: Nioc nie skrywam: otwarcie mowie, ze stosuje chwyty erystyczne i retoryczne!
                                  jak kazdy dobry mowca czy dyskutant!

                                  • biedronka24 I w jaki sposob te ´chwyty´ wzbogacily 27.04.04, 18:27
                                    Twoja wiedze?
                                    Bo ja caly czas pytam o jedno- o Twoje motywacje. Zaczales ten watek. Dla
                                    siebie? Dla innych? Po co?
                                    .....................................................
                                    >
                                    > K: Nic dziwnego, jestes przeciez przesadna... :(

                                    ................................................
                                    Ho, ho :) - czyli kolejne twierdzenie z gatunku- udowodnilem, bo wiem :)
                                    ..................................................


                                    >
                                    > - Na dodatek nie mam jeszcze doktoratu:)
                                    > K: To nie ma znaczenia - znam wielu dr. hab. co sa kompletnymi glupkami, i
                                    > inteligentnych a madrych ludzi bez studiow wyzszych...
                                    .............................................
                                    To byl zart kaganie. Pytalam o dziedzine, ktora probujesz sie podpierac a nie o
                                    twoj stopien naukowy- ty go podales bez mojej prosby. Ciekawe prawda?
                                    ...........................................................
                                    >
                                    > - A tak na powaznie to na szczescie JESZCZE wiem, ze jesli sie chce dyskutowac
                                    > na prawde i wniesc cos do dyskusji warto tez cos przyjmowac od przeciwnika,
                                    > dyskutanta a nie z gory nastawiac sie iz sie go ´indoktrynuje´ jak to wlasnie
                                    > czynisz.
                                    > K: Z religiantami nie ma dyskusji - oni, jak ty, wszystko wiedza z Biblli (case
                                    >
                                    > Jerzego z forum KRAJ)...
                                    ...........................................................
                                    Ja nie jestem ´religiantka´ podlug twej ´roboczej definicji´. Nie odpowiadam
                                    zadnej z nich. Nie wiem wszystkiego o Biblii, ani tez o innych religiach i ich
                                    pismach swietych (bo nota bene mialo byc ponoc uniwersalnie).
                                    Nie znam Jerzego z forum Kraj. NIe dzialam widocznie na tym forum tak aktywnie
                                    jak Ty Kaganie ale moze to potwierdza tylko hipoteze - sam ocen czy sluszna iz
                                    jestem mniej zaangazowana w jakakolwiek indoktrynacje niz Ty :)))
                                    ..............................................................
                                    >
                                    > - Widzisz sporo cech charakterystycznych Twojej wypowiedzi swiadczy o tym ze
                                    > juz dyskutowalam z Toba. Moge wiec konkretnych reakcji sie spodziewac. To co tu
                                    >
                                    > uskuteczniasz to jak najbardziej indoktrynacja. Wiecej - sam sie przyznales do
                                    > niej twierdzac iz swiadomie stosujesz ´figury stylistyczne´. Owszem takiej
                                    > umiejetnosci mozna sie spodziewac po absolwencie nauk politycznych.
                                    > K: I co w tym zlego, ze urozmaicam swoj jezyk? Wiesz co to jest retoryka i
                                    > erystyka?
                                    ...................................................................
                                    To sa narzedzia, Ty zas stosujesz je nie dla poprawienia jasnosci wypowiedzi,
                                    lecz dla manipulacji wypowiedzia tak aby ukryc rzeczywiste cele. A jest nim ni
                                    mniej ni wiecej tylko indoktrynacja. Bo tak okresla sie wtlaczanie na sile w
                                    innych swoich wlasnych przekonan. (przyjmij, ze to moja ´definicja robocza).
                                    Kazdy ma prawo do wlasnych- czyz nie tak? Zle nie sa narzedzia ale cel dla
                                    ktorego sa uzyte, a moze raczej brak glebszego celu jakim w dyskusji powinno byc
                                    zrozumienie racji drugiej osoby.
                                    ....................................................
                                    >
                                    > - Pytanie jednak czy takich umiejetnosci mozna naduzywac i jak to sie ma do
                                    > gloszonego przez szanownego Kagana buntu przeciwko ´podstepnej indoktrynacji´.
                                    > K: Co innego wmawianie dzieciom, ze istnieje tzw. "bozia", a co innego dyskusja
                                    >
                                    > z osoba dorosla, albo przynajmniej nastolatkiem!
                                    Doprawdy? Czyli jesli jako - dajmy na to lekarz pomyle sie w diagnozie i
                                    spowoduje Twoja smierc przez bledne leczenie to mam do tego pelne prawo?
                                    ................................................................
                                    >
                                    > - Nie - nie czepiam sie- zaciekawila mnie Twoja postawa Kaganie. I zrodla takie
                                    > j
                                    > postawy, ale te bardzo mocno skrywasz.
                                    > K: Nioc nie skrywam: otwarcie mowie, ze stosuje chwyty erystyczne i retoryczne!
                                    >
                                    > jak kazdy dobry mowca czy dyskutant!
                                    Dzieki, ze wyjasniles z kim mam do czynienia.
                                    Najgorszy jest przerost formy nad trescia. I tego sie wlasnie obawialam.
                                    Coz w niektorych naukach jest wiecej ´tresci´- zwlaszcza tej doswiadczalnej.
                                    Dlatego pozwolisz Kaganie, ze tym razem niestety oddale sie juz zdecydowanie :)
                                    >
                                    • rajchman Re: I w jaki sposob te ´chwyty´ wzbogacily 28.04.04, 08:40
                                      biedronka24 napisała:
                                      Twoja wiedze? Bo ja caly czas pytam o jedno- o Twoje motywacje. Zaczales ten
                                      watek. Dla siebie? Dla innych? Po co?
                                      K: Dla przecwiczenia chwytow erystycznych i retorycznych, jak koniecznie chesz
                                      wiedziec! :)

                                      K: Nic dziwnego, jestes przeciez przesadna... :(
                                      - Ho, ho :) - czyli kolejne twierdzenie z gatunku- udowodnilem, bo wiem :)
                                      K: Wiem, jako wierzaca musisz byc przesadna!

                                      - Na dodatek nie mam jeszcze doktoratu:)
                                      K: To nie ma znaczenia - znam wielu dr. hab. co sa kompletnymi glupkami, i
                                      inteligentnych a madrych ludzi bez studiow wyzszych...
                                      - To byl zart kaganie. Pytalam o dziedzine, ktora probujesz sie podpierac a nie
                                      o twoj stopien naukowy- ty go podales bez mojej prosby. Ciekawe prawda?
                                      K: Nie masz pojecia o naukach spolecznych, a sie wymadrzasz na temat
                                      spoleczenstwa... :( I chyba nie sadzisz, ze dr. hab. jest madrzejszy od dr. bez
                                      hab.?

                                      - A tak na powaznie to na szczescie JESZCZE wiem, ze jesli sie chce dyskutowac
                                      na prawde i wniesc cos do dyskusji warto tez cos przyjmowac od przeciwnika,
                                      dyskutanta a nie z gory nastawiac sie iz sie go ´indoktrynuje´ jak to wlasnie
                                      czynisz.
                                      K: To nie ja indoktrynuje, to kosciol cie zindoktrynowal w dziecinstwie... :(
                                      Z religiantami nie ma dyskusji - oni, jak ty, wszystko wiedza z Biblli
                                      (case Jerzego z forum KRAJ)...
                                      - Ja nie jestem ´religiantka´ podlug twej ´roboczej definicji´. Nie odpowiadam
                                      zadnej z nich. Nie wiem wszystkiego o Biblii, ani tez o innych religiach i ich
                                      pismach swietych (bo nota bene mialo byc ponoc uniwersalnie).
                                      Nie znam Jerzego z forum Kraj. NIe dzialam widocznie na tym forum tak aktywnie
                                      jak Ty Kaganie ale moze to potwierdza tylko hipoteze - sam ocen czy sluszna iz
                                      jestem mniej zaangazowana w jakakolwiek indoktrynacje niz Ty :)))
                                      K: To czemu tak bronisz religiantow?

                                      - Widzisz sporo cech charakterystycznych Twojej wypowiedzi swiadczy o tym
                                      ze juz dyskutowalam z Toba. Moge wiec konkretnych reakcji sie spodziewac. To
                                      co tu uskuteczniasz to jak najbardziej indoktrynacja. Wiecej - sam sie przyznale
                                      s do niej twierdzac iz swiadomie stosujesz ´figury stylistyczne´. Owszem takiej
                                      umiejetnosci mozna sie spodziewac po absolwencie nauk politycznych.
                                      K: I co w tym zlego, ze urozmaicam swoj jezyk? Wiesz co to jest retoryka i
                                      erystyka?
                                      - To sa narzedzia, Ty zas stosujesz je nie dla poprawienia jasnosci wypowiedzi,
                                      lecz dla manipulacji wypowiedzia tak aby ukryc rzeczywiste cele. A jest nim nim
                                      niej ni wiecej tylko indoktrynacja. Bo tak okresla sie wtlaczanie na sile w
                                      innych swoich wlasnych przekonan. (przyjmij, ze to moja ´definicja robocza).
                                      K: na sile? nie jestem katecheta, co moze postawic dwoje czy palke z religii!

                                      - Kazdy ma prawo do wlasnych- czyz nie tak? Zle nie sa narzedzia ale cel dla
                                      ktorego sa uzyte, a moze raczej brak glebszego celu jakim w dyskusji powinno byc
                                      zrozumienie racji drugiej osoby.
                                      K: To twoj poglad - ja te dyskusje traktuje jako cwiczenie w erystyce!

                                      - Pytanie jednak czy takich umiejetnosci mozna naduzywac i jak to sie ma do
                                      gloszonego przez szanownego Kagana buntu przeciwko ´podstepnej indoktrynacji´.
                                      K: Co innego wmawianie dzieciom, ze istnieje tzw. "bozia", a co innego dyskusja
                                      z osoba dorosla, albo przynajmniej nastolatkiem!
                                      - Doprawdy? Czyli jesli jako - dajmy na to lekarz pomyle sie w diagnozie i
                                      spowoduje Twoja smierc przez bledne leczenie to mam do tego pelne prawo?
                                      K: Mylisz blad lekarski z dyskusja na forum!

                                      - Nie - nie czepiam sie- zaciekawila mnie Twoja postawa Kaganie. I zrodla
                                      takiej postawy, ale te bardzo mocno skrywasz.
                                      K: Nic nie skrywam: otwarcie mowie, ze stosuje chwyty erystyczne i retoryczne!
                                      jak kazdy dobry mowca czy dyskutant!
                                      - Dzieki, ze wyjasniles z kim mam do czynienia.
                                      K: Widzisz, ja nie ma nic do ukrycia! ;)

                                      - Najgorszy jest przerost formy nad trescia. I tego sie wlasnie obawialam.
                                      K: Forma duzo znaczy w kapitalizmie wolnorynkowym - jak tego nie zrozumiesz,
                                      bedzie ci trudno zyc we wspolczesnym swiecie... :(

                                      - Coz w niektorych naukach jest wiecej ´tresci´- zwlaszcza tej doswiadczalnej.
                                      Dlatego pozwolisz Kaganie, ze tym razem niestety oddale sie juz zdecydowanie :)
                                      K: Znow o wyzszosci swiat Bozego Narodzenia nad Wielkanoca?
                                      • biedronka24 Przesadziles 28.04.04, 12:21
                                        Proponuje opisz teraz Abstrakta. Albo dowolnego innego forumowicza ktorego
                                        spotkanie (na forum) na dzien dzisiejszy antycypujesz. Tylko jesli jakiekolwiek
                                        zdarzenie odbiegac bedzie od antycypowanego to pretensje miej do siebie- OK?

                                        Zrobilo sie malo interesujaco. Wiemy juz jak wygladac powinien twoj przeciwnik w
                                        dyskusji. Tzn jak to sobie wyobrazasz. Byloby jednak dobrze bys czasem bardziej
                                        opieral sie na percepcji tzn. na tym co do Ciebie mogloby docierac, gdybys na to
                                        pozwolil :)
                                        Milego dnia. I mniej spekulacji a wiecej obserwacji. To charakteryzuje naukowca
                                        z prawdziwego zdarzenia. Ty mimo doktoratu do ktorego sie przyznajesz i ojcostwa
                                        , reagujesz jak ktos kto ani z jednym ani z drugim nie mial nic wspolnego...

                                        Do zobaczenia po studiach. I po tym jak faktycznie zostaniesz osoba
                                        odpowiedzialna za los innych np dzieci.
                                        Moja rada. Jest wiele rzeczy ktore nas ogranicza w zyciu. Czasem cos czego sie
                                        najmniej spodziewamy- to jest my sami. Spojrz na to od tej strony. I upewnij sie
                                        czy gdy spisz ktos nie robi na tobie eksperymentow.
                                        Uczciwosc nie jest nam dana przez nature. To wartosc spoleczna i musimy sie jej
                                        uczyc. Podobnie jak sluchania innych.
                                        I jezeli cos takiego powie Ci kiedy jakas ´putzfrau´ to nie popelniaj od razu
                                        samobojstwa. Bo moze miec racje...
                                        • reichman Przesadzilas biedronko z tym atakiem ad personam 28.04.04, 13:10
                                          biedronka24 napisała: Proponuje opisz teraz Abstrakta. Albo dowolnego innego
                                          forumowicza ktorego spotkanie (na forum) na dzien dzisiejszy antycypujesz.
                                          K: A po co? ja nie zajmuje sie, jak ty, atakami ad personam...

                                          - Tylko jesli jakiekolwiek zdarzenie odbiegac bedzie od antycypowanego to
                                          pretensje miej do siebie- OK?
                                          K: O co ci znow chodzi?

                                          - Zrobilo sie malo interesujaco. Wiemy juz jak wygladac powinien twoj
                                          przeciwnik w dyskusji. Tzn jak to sobie wyobrazasz. Byloby jednak dobrze bys
                                          czasem bardziej opieral sie na percepcji tzn. na tym co do Ciebie mogloby
                                          docierac, gdybys na to pozwolil :)
                                          K: ??? Czego ci zabronilem, biedronko? I jak?

                                          - Milego dnia. I mniej spekulacji a wiecej obserwacji. To charakteryzuje
                                          naukowca z prawdziwego zdarzenia. Ty mimo doktoratu do ktorego sie przyznajesz
                                          i ojcostwa, reagujesz jak ktos kto ani z jednym ani z drugim nie mial nic
                                          wspolnego...
                                          K: Znow ad personam? Co to ma do tematu tego watku? Nie lubisz mnie? OK! Ale
                                          niegodne jest atakowanie mnie, zamiast mych pogladow... :(

                                          - Do zobaczenia po studiach. I po tym jak faktycznie zostaniesz osoba
                                          odpowiedzialna za los innych np dzieci.
                                          K: Po jakich studiach? ja je skonczylem w roku 1973 (mowa o tzw.
                                          undergraduate)...

                                          - Moja rada.
                                          K: Nie pytalem cie o zadne rady, ani ci ich nie udzielalem. nie badz
                                          przemadrzala, dziecko... :(

                                          - Jest wiele rzeczy ktore nas ogranicza w zyciu. Czasem cos czego sie
                                          najmniej spodziewamy- to jest my sami. Spojrz na to od tej strony. I upewnij sie
                                          czy gdy spisz ktos nie robi na tobie eksperymentow.
                                          K: Mam nadzieje ze nie. Ale wiadomo, ze biolgowoie sa na bakier z etyka... :(

                                          - Uczciwosc nie jest nam dana przez nature. To wartosc spoleczna i musimy sie
                                          jej uczyc. Podobnie jak sluchania innych.
                                          K: Czemu wylaszasz to kazanie? czyzbys byla tez pastorem plci zenskiej?

                                          - I jezeli cos takiego powie Ci kiedy jakas ´putzfrau´ to nie popelniaj od razu
                                          samobojstwa. Bo moze miec racje...
                                          K: Czemu mi zyczysz, abym popelnil samobojstwo? Dr. Freud sie klania... :(

                            • abstrakt2003 Do biedronki kilka pytań :) 27.04.04, 19:31
                              Czym się zajmujesz w Niemczech? Czy aby nie masz czegoś wspólnego z "wielkimi
                              energiami":)? Nie rozpędzasz tego i owego tylko po to żeby to zderzyć i opisać
                              wynik kolizji? :)
                              *******************
                              • rajchman Re: Do biedronki kilka pytań :) 28.04.04, 08:30
                                abstrakt2003 napisał: Czym się zajmujesz w Niemczech? Czy aby nie masz czegoś
                                wspólnego z "wielkimi energiami":)? Nie rozpędzasz tego i owego tylko po to
                                żeby to zderzyć i opisać wynik kolizji? :)
                                *******************
                                K: Biedronka nie ma pojecia o fizyce... pomysliles potoczna def. fizyka (czlek
                                pracujacy fizycznie) z uprawianiem fizyki jako nauki... ;) Biedronka to jest
                                tzw. Putzfrau (cleaning lady), jak 99% Polek pracujacych w Niemczech... Ma do
                                czynienia raczej z malymi energiami potrzebnymi do wyczyszczenia typowego domku
                                w lepszych dzielnicach Berlina Zach...;)


                              • biedronka24 Abstrakcie - ja tez uwazam ze Kagan jest bardzo 28.04.04, 12:11
                                nieszczesliwym czlowiekiem. Spojrz jak nisko sie ceni. Jego zdaniem kazda
                                ´putzfrau´ jak to okreslil i kazdy pracownik fizyczny (ktorym Kagan pogardza z
                                zasady) wie wiecej od niego na wiele tematow. Jakzesz to musi byc bolesne :)

                                A oto przyklad.
                                Wielu biologom wiadomym jest iz mamy dwie polkule. Niektorym z nich wiadomym
                                jest nawet iz te polkule sie roznia. Nie calkiem a jednak troszke.
                                Zapytaj drogi Abstrakcie Kagana co ma do powiedzenia na ten temat.
                                A to ma naprawde bardzo duzy zwiazek z tezami filozoficznymi, ktore buduje.
                                Zapytaj go mianowicie czy jest mozliwe aby jakis uklad byl jednoczesnie zdolny
                                do maksymalnej czulosci w zakresie (tu bede uzywac angielskiego bo Kagan tak
                                lubi :)) pitch i temporal sound features.
                                Zapytaj czy wie na jakich instrumentach grywaja najczesciej muzycy obdarzeni
                                tzw. sluchem absolutnym i jaka obwiednie (envelope) miewa dzwiek, ktory daja te
                                instrumenty...

                                Sadze ze ´figury stylistyczne´ Kagana weszly jednak w faze ostra i nieopacznie
                                mowia o nim samym wiecej niz pewnie Kagan zamierzal o sobie powiedziec...


                                Nie wiem czy to cos wniesie do dyskusji Abstrakcie ale jestem biologiem. Robie
                                doktorat z neurofizjologii i anatomii funkcjonalnej ukladu nerwowego.
                                Mam tu obok kupe fajnych ludzi, matematykow, fizykow, chemikow i pracujac dobrze
                                sie bawie. Z ´wielkich energii´ mam do czynienia tylko z dosc silnym polem
                                magnetyczym ale tylko czasami i bardziej przy okazji :)
                                • rajchman Re: Abstrakcie - ja tez uwazam ze Kagan jest bard 28.04.04, 12:36
                                  biedronka24 napisała: nieszczesliwym czlowiekiem. Spojrz jak nisko sie ceni.
                                  K: Znow zamiast dyskutowac o nauce i wioerze, dyskutijecie o mnie. Omnie sie
                                  nie martw, biedronko, "ja sobie rade dam"...
                                  Albo mi zarzucacie pyche, albo tez ze sie zbyt nisko cenie! zdecydujcie sie!

                                  - Jego zdaniem kazda ´putzfrau´ jak to okreslil i kazdy pracownik fizyczny
                                  (ktorym Kagan pogardza z zasady) wie wiecej od niego na wiele tematow. Jakzesz
                                  to musi byc bolesne :)
                                  K: Cos ci sie pomylilo - napisalem tylko, ze jako Putzfrau nie powinnas sie
                                  wymadrzac na temat fizyki, bo jestes fizyczka-praktyczka, a nie teoretyczka...
                                  No coz, prawda boli...;(

                                  - A oto przyklad. Wielu biologom wiadomym jest iz mamy dwie polkule. Niektorym
                                  z nich wiadomym jest nawet iz te polkule sie roznia. Nie calkiem a jednak
                                  troszke. Zapytaj drogi Abstrakcie Kagana co ma do powiedzenia na ten temat.
                                  K: Czemu nie ty? Co z tego ze sie roznia? mialas callotomy? czytalas Lema
                                  powiesc na ten temat? podpowiem ci, ze to jest - Pokój na Ziemi (1987) - Peace
                                  on Earth (1994). Patrz na:
                                  www.lem.pl/polish/bibliografia/biblintro.htm
                                  Tam mnie tez znajdziesz...

                                  - A to ma naprawde bardzo duzy zwiazek z tezami filozoficznymi, ktore buduje.
                                  Zapytaj go mianowicie czy jest mozliwe aby jakis uklad byl jednoczesnie zdolny
                                  do maksymalnej czulosci w zakresie (tu bede uzywac angielskiego bo Kagan tak
                                  lubi :)) pitch i temporal sound features.
                                  K: Nie wymadrzaj sie, biedronko, bo ci to nie pasuje. Chesz ze mnie zrobic
                                  wariata, bo glosze inne prawdy niz te, ktore ty akceptujesz? potrafisz juz
                                  tylko atakowac mnie ad personam, zanmiast dyskutowac na temat stosunku religii
                                  do nauki i na odwrot... :(

                                  - Zapytaj czy wie na jakich instrumentach grywaja najczesciej muzycy obdarzeni
                                  tzw. sluchem absolutnym i jaka obwiednie (envelope) miewa dzwiek, ktory daja te
                                  instrumenty...
                                  K: Co to ma do rzeczy? Schodzisz biedronko na manowce - to jest po prostu nie
                                  na temat... :(

                                  - Sadze ze ´figury stylistyczne´ Kagana weszly jednak w faze ostra i nieopacznie
                                  mowia o nim samym wiecej niz pewnie Kagan zamierzal o sobie powiedziec...
                                  K: Znow ad personam? na nic wiecej cie nie stac?

                                  - Nie wiem czy to cos wniesie do dyskusji Abstrakcie ale jestem biologiem. Robie
                                  doktorat z neurofizjologii i anatomii funkcjonalnej ukladu nerwowego.
                                  K: Na katolickim uniwersytecie? Co wy bioogowie wiecie na temat jak funcjonuje
                                  mozg czlowieka? Gdyby mechanik samochodowy wiedzial tylko tyle o funkcjonowaniu
                                  silnika 4 suwowego, co wy wiecie o funkcjonowaniu mozgu chocby i psa czy kota,
                                  to by szybko poszedl z torbami. Nie macie pojecia jak naprawde funkcjonuje
                                  mozg, chocby i psa czy kota, a sie wymarzacie, uzywajac (pseudo)naukowych
                                  terminow tam, gdzie nie macie nic do powiedzenia, jak owi lekarze, co to
                                  przechodza na lacine jak osiagaja limit swej wiedzy. Niestety, ja znam nieco
                                  lacine, wiec to na mnie nie robi wrazenia... ;) A o matematyxce i fizyce, to
                                  nie masz, jako biolog, zupelnie pojecia...:(

                                  - Mam tu obok kupe fajnych ludzi, matematykow, fizykow, chemikow i pracujac
                                  dobrze sie bawie. Z ´wielkich energii´ mam do czynienia tylko z dosc silnym
                                  polem magnetyczym ale tylko czasami i bardziej przy okazji :)
                                  K: To ci tez moze zaszkodzic, pomimo zapewnien tzw. expertow... Moze sie i
                                  dobrze bawisz, dokonujac sekcji zwlok i meczac zwierzeta, ale to nie dla mnie,
                                  bo nie jestem sadysta, jak wiekszosc biologow...

                                  • biedronka24 Sekcji zwlok- wlasnie dokonalam 28.04.04, 12:51
                                    i ta akurat mnie nie bawi.Kaganie nie masz w srodku nic interesujacego-
                                    przynajmniej dla mnie. Mam nadzieje ze slyszales o pojeciu badan nieinwazyjnych.
                                    Czy moze Lem o tym zapomnial? Moj maz lubi Lema. Ja troche ale wole optymistow.

                                    Wracajac do zwlok- jak sadzisz czym sie rozni anatomia od anatomii funkcjonalnej?:)
                                    To tylko takie pytanie bo podobno wiesz cos na ten temat.
                                    Jakbys zapomnial-to podpowiem- chodzi o popularne tu ´swiecenie´.
                                    Mam nadzieje ze wiesz tez ze masz dipolki w glowie. U ciebie najwyrazniej
                                    niewiele tej aktywnosci glownie w ukladzie limbicznym. W korze przedczolowej nie
                                    za bardzo. To moge dla Ciebie - tak na odleglosc.

                                    >
                                • rajchman Re: Abstrakcie - ja tez uwazam ze Kagan jest bard 28.04.04, 12:41
                                  Jak definiujesz szczescie i bycie szczesliwym?
                                  • biedronka24 To jest Twoj problem wlasnie? :) 28.04.04, 12:52
                                    rajchman napisała:

                                    > Jak definiujesz szczescie i bycie szczesliwym?

                                    Tak myslalam.
                                    • reichman Re: To jest Twoj problem wlasnie? :) 28.04.04, 13:00
                                      biedronka24 napisała: rajchman napisała:
                                      Jak definiujesz szczescie i bycie szczesliwym?
                                      - Tak myslalam.
                                      K: Jak cos wymyslisz, to sie z nami podziel tymi rewelacjami!
                                      • biedronka24 To zalezy 28.04.04, 13:03
                                        czy chodzi o zeznania ´putzfrau´ czy tez moze kogos innego. Bo ci ´fizyczni´ to
                                        o ile pamietam z Twoich interesujacych gdzieniegdzie wypowiedzi to sa wciaz
                                        szczesliwi. Ty zas jestes tym mniej oczywiscie z racji na twa nieszczesna ´nisze
                                        ekologiczna´.

                                        • biedronka24 Chcialam tylko zauwazyc 28.04.04, 13:04
                                          ze jesli to jest faktycznie ´samofinansowanie´ to ja np Ci nie zaplace...
                                          Tak pragmatycznie rzecz ujmujac...
                                          • biedronka24 I 28.04.04, 13:06
                                            Mam dlugie nogi. Od stawu biodrowego do samej ziemi :)))
                                            Ale to Ci pewno nie pomoze.....

                                            • reichman Re: I 28.04.04, 13:29
                                              biedronka24 napisała: Mam dlugie nogi. Od stawu biodrowego do samej ziemi :)))
                                              Ale to Ci pewno nie pomoze.....
                                              K: Tak dlugie?
                                              www.classicbroads.com/312/13/pics/17.jpg
                                              (sorry for any offence, ale jak jestes taka jak ta pani bibliotekarka ze
                                              zdjecia, to ci wszystko wybaczam i blagam o randke, moze byc w bibliotece)...;)
                                              • biedronka24 Jesli to twoj manifest estetyczny Kaganie 28.04.04, 17:10
                                                to nie musisz naprawde zapewniac iz nic cie nie ogranicza.

                                                Jak widac subtelnosci teorii wzglednosci np w zakresie dlugosci nog- co jest
                                                stwierdzeniem prawdziwym dla mniej wiecej kazdego czlowieka i nikogo nie obraza
                                                to dla ciebie zbyt wiele.

                                                Jesli kogos obraziles to obawiam sie wszystkich tych, ktorzy przez moment
                                                chociaz potraktowali powaznie twoje twierdzenia.
                                                Miedzy tym ´wacpanna´a tym co tu zamiesciles rozrzut faktycznie duzy.
                                                Ciekawe czy miesci sie w twoim standardzie normalnosci ktory zezwala na zycie
                                                bez kastracji- ale to juz nie moj problem.

                                                Nie sadze by pan Jung ci sie klanial. Sadze raczej ze bylby toba zaciekawiony z
                                                czysto naukowego punktu widzenia.
                                                • Gość: Kagan Re: Jesli to twoj manifest estetyczny Kaganie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 18:22
                                                  biedronka24 napisała: to nie musisz naprawde zapewniac iz nic cie nie
                                                  ogranicza.
                                                  K: Niebo gwiazdiste nademna, prawo moralne we mnie! Wiesz, kto to powiedzial?
                                                  Dla ulatwienia - zaden biolog...

                                                  - Jak widac subtelnosci teorii wzglednosci np w zakresie dlugosci nog- co jest
                                                  stwierdzeniem prawdziwym dla mniej wiecej kazdego czlowieka i nikogo nie obraza
                                                  to dla ciebie zbyt wiele.
                                                  K: czyzbys miala krotkie a krzywe nozki, i masz kompleksy wzgl. ladniejszych
                                                  pan?

                                                  - Jesli kogos obraziles to obawiam sie wszystkich tych, ktorzy przez moment
                                                  chociaz potraktowali powaznie twoje twierdzenia.
                                                  K: O co ci znow chodzi?

                                                  - Miedzy tym ´wacpanna´a tym co tu zamiesciles rozrzut faktycznie duzy.
                                                  Ciekawe czy miesci sie w twoim standardzie normalnosci ktory zezwala na zycie
                                                  bez kastracji- ale to juz nie moj problem.
                                                  K: czemu chesz mnie okastrowac? Nie jestem ani pedalem, ani pedofilem, ani tez
                                                  gwalcicielem! Wiecej tolerancji prosze!

                                                  - Nie sadze by pan Jung ci sie klanial. Sadze raczej ze bylby toba zaciekawiony
                                                  z czysto naukowego punktu widzenia.
                                                  K: czemu nie? jestem ciekawym czlowiekiem! Ale wole klasyczna psychoanalize
                                                  Freuda! :)

                                              • abstrakt2003 Oklaski dla Kagana :) 28.04.04, 18:14
                                                No chłopie, opoko racjonalizmu toś dał do pieca :)
                                                Jeśli to ma być merytoryczny argument w dyskuji to świnie mojego stryja powinny
                                                dawać wykłady z etykiety na twoim wydziale :)
                                                • Gość: Kagan Re: Oklaski dla Kagana :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 18:18
                                                  Znow stac was, katoli, tylko na wulgarne argumenty ad personam?
                                                  Nie macie nic do powiedzenia ad rem, to siedzcie cicho i iddzcie do spowiedzi,
                                                  bo nagrzeszyliscie uczynkiem i mysla...;(
                                                  • abstrakt2003 Kagan 28.04.04, 18:29
                                                    a kto tu jest wulgarny?
                                                    Czy to czasem nie ty dałeś link do strony pornograficznej?
                                              • Gość: Kagan Re: I IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 18:26
                                                Miala byc tam pani bibliotekarka bez majtek, a wychodzi czasem pani w trakcie
                                                stosunku... No coz, jak to was obraza (dobrowolny sex miedzy doroslymi
                                                osobami), to nie mamy o czym mowic. Wasze zaklamanie nie zna granic, i
                                                wstydzicie sie najbardzoiej ludzkich czynnosci, takich jak heterosexualny sex!
                                                Za to pozwalacie swym dzieciom czytac opisy okrucienstw biblijnych, ale sex
                                                jest dla was wciaz tabu, bo tak wam powiedzieli zboczeni faceci w czarnych
                                                sukienkach... :(
                                • abstrakt2003 Ech tom sie pomylił :) 28.04.04, 18:26
                                  Myślałem, że zajmujesz się fizyką subatomową. Ale i tak masz ciekawe zajęcie.
                                  P.S.
                                  Co do Kagana to myślę, że facet jest sfrustrowany (on jest taki mądry, oczytany
                                  i inteligentny, tyle wie i umie a nikt go nie docenia). Czy zwróciłaś uwagę na
                                  jego wypowiedź podważającą podstawowy instrument służący do oceny naukowców
                                  stosowany obecnie w nauce (liczba prac i cytowań) Jak na naukowca z takimi
                                  ambicjami jest to dość dziwna postawa (to tak jakby piłkarz nie akceptował
                                  zasad gry w piłkę nożną)
                                  • Gość: Kagan Re: Ech tom sie pomylił :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 18:32
                                    abstrakt2003 napisał: Myślałem, że zajmujesz się fizyką subatomową. Ale i tak
                                    masz ciekawe zajęcie.
                                    K: Biedronka i kwarki? Nie na jej katolicki rozumek... :(

                                    P.S. Co do Kagana to myślę, że facet jest sfrustrowany (on jest taki mądry,
                                    oczytany i inteligentny, tyle wie i umie a nikt go nie docenia). Czy zwróciłaś
                                    uwagę na jego wypowiedź podważającą podstawowy instrument służący do oceny
                                    naukowców stosowany obecnie w nauce (liczba prac i cytowań).
                                    - Oczywiscie! W nauce liczy sie JAKOSC, a nie ilosc! Ile prac opublikowal
                                    Newton czy Einstein, a ile wyrobnicy typu xiedza Hellera?

                                    - Jak na naukowca z takimi ambicjami jest to dość dziwna postawa (to tak jakby
                                    piłkarz nie akceptował zasad gry w piłkę nożną)
                                    K: Nie! Pilkarz akceptuje reguly, ale moze sie nie zgadac z konkerwtna decyzja
                                    sedziego. A mierzenie pracy naukowej iloscia publikacji to jak ocenianie
                                    sprintera na podstawie przebiegnietych kilometrow, a tymczasem liczy sie czas,
                                    w jakim przebiegnie on 100m czy 200m, a nie ile km przebiegl w ciagu roku...
                                    Nic nie rozumiecie, boscie katolicy rzymscy... :( Dla was Wojtyla to Bog, No
                                    comment... :(
                                    • biedronka24 W nauce liczy sie i jakosc i ilosc 28.04.04, 18:43
                                      i uczciwosc. Jak sie jest np uznanym profesorem to zwykle jest sie ostatnia
                                      osoba a nie pierwsza wsrod autorow.
                                      Biedronka i zapachy- jak najbardziej. Ale twoje watpliwosci, twoja estetyka,
                                      twoj problem.
                                      Reszty juz nie da sie nawet komentowac.
                                  • biedronka24 Przejrzalam juz wiecej wypowiedzi :) 28.04.04, 18:39
                                    I mysle ze to Tomson w fatalaszkach naukowca :). Pozorant moze (ponoc tego slowa
                                    nie wypada wypowiadac na glos w Czechach) :).
                                    Fizyka subatomowa jest bardzo poetycka. Na pewno o wiele bardziej jak ta
                                    zwiazana z moja dziedzina. Zaluje ale nie mozna robic wszystkiego. Bardzo
                                    szanuje fizykow, ale ja nie jestem az tak zdyscyplinowana. Zreszta wielu fizykow
                                    sila rzeczy rzuca sie aktualnie na biologie z oczywistych powodow.
                                    Z moim zajeciem - dziekuje. Mnie sie podoba i to jest chyba dosyc wazne.
                                    • Gość: Kagan Re: Przejrzalam juz wiecej wypowiedzi :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 18:45
                                      biedronka24 napisała: I mysle ze to Tomson w fatalaszkach naukowca :).
                                      K: Who is "Tomson"? Moze "Thompson"?

                                      - Pozorant moze (ponoc tego slowa nie wypada wypowiadac na glos w Czechach) :).
                                      K: A to czemu?

                                      - Fizyka subatomowa jest bardzo poetycka. Na pewno o wiele bardziej jak ta
                                      zwiazana z moja dziedzina. Zaluje ale nie mozna robic wszystkiego. Bardzo
                                      szanuje fizykow, ale ja nie jestem az tak zdyscyplinowana. Zreszta wielu fizykow
                                      sila rzeczy rzuca sie aktualnie na biologie z oczywistych powodow.
                                      K: Ciekawe jak? Oni pracuja na zupelnie innymm poziomie, w innej skali.
                                      Inzynier od aparatury naukowej to jednak nie fizyk, choc czasem moze dostac
                                      Nobla z fizyki (ci co odkryli promieniweanie mikrofalowe z czasow Big Bang,
                                      np.)...

                                      - Z moim zajeciem - dziekuje. Mnie sie podoba i to jest chyba dosyc wazne.
                                      K: OK! Pozbadz sie tylko falszywego wstydu: twa ceepka i cale cialo jest OK,
                                      jesli uzywasz je zgodnie z przeznaczeniem... Zakladam oczywiscie, ze jestes w
                                      miare atrakcyjna i nie jestes np. lesbijka...
                                      • abstrakt2003 Kagan przeginasz!!!!! 28.04.04, 19:06
                                        Z moim zajeciem - dziekuje. Mnie sie podoba i to jest chyba dosyc wazne.
                                        > K: OK! Pozbadz sie tylko falszywego wstydu: twa ceepka i cale cialo jest OK,
                                        > jesli uzywasz je zgodnie z przeznaczeniem... Zakladam oczywiscie, ze jestes w
                                        > miare atrakcyjna i nie jestes np. lesbijka...

                                        **************************************88
                                        I co to ma byś? Dyskusja na poziomie?
                                        Tyś chyba frustrat nie tylko naukowy ale i seksualny jest!!!
                                        • Gość: kagan Re: Kagan przeginasz!!!!!???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:39
                                          abstrakt2003 napisał: Z moim zajeciem - dziekuje. Mnie sie podoba i to jest
                                          chyba dosyc wazne.
                                          K: OK! Pozbadz sie tylko falszywego wstydu: twa ceepka i cale cialo jest OK,
                                          jesli uzywasz je zgodnie z przeznaczeniem... Zakladam oczywiscie, ze jestes w
                                          miare atrakcyjna i nie jestes np. lesbijka...
                                          **************************************88
                                          I co to ma byś? Dyskusja na poziomie? Tyś chyba frustrat nie tylko naukowy ale
                                          i seksualny jest!!!
                                          K: To bylo do Biedronki, ktora sie wstydzi swego ciala i boi sie sexu...;(

                                    • abstrakt2003 Biedronko przy mnie tego imienia... 28.04.04, 19:03
                                      proszę nie wypowiadać toż chyba wiesz że jestem poważniew uczulony na nie i
                                      grozi mi wstrząs :)))))))))
                                      ********************************
                                      Oj, chyba przesadzasz jednak Kagan to zupełnie inne zjawisko niż [...]
                                      [...] to totalny ignorant i cham. Kagan bywa chamski ale ignorantem nie jest
                                      (może jest toszkę arogancki)
                                      P.S.
                                      Sekcja (podobno robiłaś) coś obrzydliwego - ja bym nie dał rady :)
                                      • biedronka24 Tak glownie paru lisci miesistych roslinek 28.04.04, 19:10
                                        to chyba bylo na pierwszym roku studiow :). Ach i jeszcze prusaka. Pod
                                        binokularem ma bardzo ladny uklad wydalniczy- widziales kiedys? To jak
                                        arcydzielo sztuki abstrakcyjnej :)
                                        Z zaby mielismy tylko nozke, wiec trudno to nazwac sekcja, poza gabkami bylo tam
                                        jeszcze pare innych zwierzatek ale najwiecej gotowych preparatow. Takich na
                                        szkielkach :).
                                        Specjalizuje sie w sekcjach na zywo- na materiale ludzkim- mam na mysli cios
                                        skalpela slownego. Oczywiscie znieczulenie nie wchodzi w gre. Kwik dotknietego
                                        ´pacjenta´ wystarcza za wszelka satysfakcje..
                                        W przerwach zjadam mozgi.....


                                        Abstrakcie- lepiej bys opowiedzial jak uratowac cytrusa przed chloroza :) albo z
                                        kolei zasuszeniem bo nie mam do niego reki :)
                                        • abstrakt2003 Ja żywych istot pod mikroskopem nie widziałem... 28.04.04, 19:22
                                          Za to na studiach szlify skał oglądałem pod mikroskopem w świetle spolaryzowany
                                          (musisz mi uwierzyć na słowo TAKICH BARW NIGDZE wcześniej ani później nie
                                          widziałem :)
                                          *********
                                          "w przerwach zjadam mozgi" he, he! czyżby krewna Hanibala :)))
                                          *********
                                          Mam "cytrusa" w domu i nie mam z nim żadnego kłopotu (dlatego ci nie doradzę :(
                                          Ale przejdź się na forum ogród- ktoś ci pomoże (ja już dopilnuję żeby ekspert
                                          udzielił odpowiedzi :)))
                                          Pozdrawiam :)
                                          • biedronka24 To jestes dobrym materialem na..... 28.04.04, 19:30
                                            gwalt :)
                                            Ja tak zgwalcilam kiedys mojego meza. Przeszkadzal mi w pracy wiec kazalam mu
                                            przejechac palcem po szafie (nie domowej- na szczescie), posadzilam przed
                                            mikroskopem i z tego co na palcu zrobilam preparat.
                                            O tym co tam zobaczyl do dzis opowiada- o wirach, uciekinierach, bezwzglednych
                                            mordercach robiacych wiry i lykajacych nieopacznie przeplywajacych gosci....
                                            Sprobuj - moze Ci sie spodoba.

                                            > Za to na studiach szlify skał oglądałem pod mikroskopem w świetle spolaryzowany
                                            >
                                            > (musisz mi uwierzyć na słowo TAKICH BARW NIGDZE wcześniej ani później nie
                                            > widziałem :)
                                            > *********
                                            .....................................
                                            Zawsze mialam slabosc do geologow. Chodzilam nawet na monograf z ammonitow i
                                            takich tam.
                                            ................................................................
                                            > "w przerwach zjadam mozgi" he, he! czyżby krewna Hanibala :)))
                                            ......................................................
                                            Najwyrazniej- ale tylko na potrzeby takich jak Kagan i wirtualnie..

                                            ............................................................
                                            > Mam "cytrusa" w domu i nie mam z nim żadnego kłopotu (dlatego ci nie doradzę :(
                                            > Ale przejdź się na forum ogród- ktoś ci pomoże (ja już dopilnuję żeby ekspert
                                            > udzielił odpowiedzi :)))
                                            > Pozdrawiam :)
                                            Dzieki to w koncu nie az TAK wazne. Mam jeszcze psa :)))))
                                            Ja tez pozdrawiam.
                                          • Gość: Kagan Re: Ja żywych istot pod mikroskopem nie widziałem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:30
                                            abstrakt2003 napisał: Za to na studiach szlify skał oglądałem pod mikroskopem w
                                            świetle spolaryzowanym (musisz mi uwierzyć na słowo TAKICH BARW NIGDZE
                                            wcześniej ani później nie widziałem :)
                                            *********
                                            K: czemu mjialbym tobie wierzyc? bogiem jestes czy kaplanem?

                                            - "w przerwach zjadam mozgi" he, he! czyżby krewna Hanibala :)))
                                            *********
                                            Mam "cytrusa" w domu i nie mam z nim żadnego kłopotu (dlatego ci nie doradzę :(
                                            Ale przejdź się na forum ogród- ktoś ci pomoże (ja już dopilnuję żeby ekspert
                                            udzielił odpowiedzi :)))
                                            Pozdrawiam :)
                                            K: Nie na temat!
                                        • Gość: Kagan Re: Tak glownie paru lisci miesistych roslinek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:32
                                          biedronka24 napisała: to chyba bylo na pierwszym roku studiow :). Ach i
                                          jeszcze prusaka. Pod binokularem ma bardzo ladny uklad wydalniczy- widziales
                                          kiedys? To jak arcydzielo sztuki abstrakcyjnej :)
                                          K: Nie potrafie sie entuzjazmowac doopa karalucha - wole damskie...

                                          Z zaby mielismy tylko nozke, wiec trudno to nazwac sekcja, poza gabkami bylo ta
                                          m jeszcze pare innych zwierzatek ale najwiecej gotowych preparatow. Takich na
                                          szkielkach :).
                                          K: Sadysci! :(

                                          Specjalizuje sie w sekcjach na zywo- na materiale ludzkim- mam na mysli cios
                                          skalpela slownego. Oczywiscie znieczulenie nie wchodzi w gre. Kwik dotknietego
                                          ´pacjenta´ wystarcza za wszelka satysfakcje..
                                          W przerwach zjadam mozgi.....
                                          K: Zboczency... :(

                                          Abstrakcie- lepiej bys opowiedzial jak uratowac cytrusa przed chloroza :) albo
                                          z kolei zasuszeniem bo nie mam do niego reki :)
                                          K: Nie na temat!
                                      • Gość: Kagan Re: Biedronko przy mnie tego imienia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:35
                                        abstrakt2003 napisał: proszę nie wypowiadać toż chyba wiesz że jestem
                                        poważniew uczulony na nie i grozi mi wstrząs :)))))))))
                                        ********************************
                                        K: Chodzi wam o imie JHWEH, zabronione zydom?

                                        - Oj, chyba przesadzasz jednak Kagan to zupełnie inne zjawisko niż [...]
                                        K: ja nie jestem zydowskim bozkiem! Mozecie smialo wymawiac me imie!

                                        [...] to totalny ignorant i cham. Kagan bywa chamski ale ignorantem nie jest
                                        (może jest toszkę arogancki)
                                        K: ??? Podaj def. "chama"!

                                        Sekcja (podobno robiłaś) coś obrzydliwego - ja bym nie dał rady :)
                                        K: Aby robic sekcje trzeba byc zboczkiem (nekrofilem)... :(

                                        • biedronka24 Wielu lat w zdrowiu :) 28.04.04, 19:36
                                          Gość portalu: Kagan napisał(a):


                                          > K: Aby robic sekcje trzeba byc zboczkiem (nekrofilem)... :(


                                          Albo..........lekarzem :)
                                          • Gość: Kagan Re: Wielu lat w zdrowiu :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:37
                                            Nie kazdy lekarz musi robic sekcje zwlok...
                                            • biedronka24 Dentysta? 28.04.04, 19:38
                                              Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                              > Nie kazdy lekarz musi robic sekcje zwlok...

                                              Czy uciekinier z pierwszego roku studiow?
                                              • biedronka24 A kazdy lekarz ktory uczy sie w prosektorium 28.04.04, 19:40
                                                anatomii jest ´zboczkiem´?
                                                Kagan - wez pigulke- ja nalegam...
                                                • biedronka24 Mimo wszystko 28.04.04, 19:44
                                                  sadze ze znakomita wiekszosc osob ktore ewentualnie przeczytaja te twoje kwiki
                                                  Kaganie skloni sie ku temu iz definicja ´zboczka´ blizsza jest temu co ty
                                                  uczniles- a mianowicie zamieszczaniu pornografii w dyskusji na temat nauki i wary.
                                                  Z prostego powodu iz totalnie nie ufajac lekarzom skazana bylaby predzej czy
                                                  pozniej na zaglade z powodu ataku wyrostka robaczkowego (na przyklad) lub
                                                  zakazenia okoloporodowego.
                                                  • Gość: Kagan Re: Mimo wszystko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:51
                                                    Znow ad personam?
                                                    biedronka24 napisała: sadze ze znakomita wiekszosc osob ktore ewentualnie
                                                    przeczytaja te twoje kwiki(sic) Kaganie skloni sie ku temu iz definicja
                                                    ´zboczka´ blizsza jest temu co ty uczniles- a mianowicie zamieszczaniu
                                                    pornografii w dyskusji na temat nauki i wiary.
                                                    K: To, co ty uwazasz za "pornografie" (dosl. pisanie o prostytutkach) dla mnie
                                                    jest pokazywaniem ludzi podczas relaxu... Zreszta link mial byc do niezbyt
                                                    ubranej bibliotekarki, reszta to malfuction of proxy server...

                                                    Z prostego powodu iz totalnie nie ufajac lekarzom skazana bylaby predzej czy
                                                    pozniej na zaglade z powodu ataku wyrostka robaczkowego (na przyklad) lub
                                                    zakazenia okoloporodowego.
                                                    K: Ja jestem za zasada ograniczonego zaufania! Czasem tez musze isc do lekarza,
                                                    ale wtedy dokladnie egzaminuje osobnika co do stanu jego wiedzy, zanim mu (jej)
                                                    zaplace...

                                                • Gość: Kagan Re: A kazdy lekarz ktory uczy sie w prosektorium IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:46
                                                  Teraz je zastepuja na zachodzie modelami i symulacja komputerowa, bo sekcja to
                                                  jednak profanacja ludzkich zwlok...
                                                • Gość: Kagan Re: A kazdy lekarz ktory uczy sie w prosektorium IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:47
                                                  I czemu chcesz ze mnie zrobic koniecznie wariata? Ze nie mam widzen na tle
                                                  religijnym, jak ty?
                                                • Gość: Kagan Re: A kazdy lekarz ktory uczy sie w prosektorium IP: *.e-loko.pl 02.05.04, 16:57
                                                  Teraz raczej tak - sadysta i tyle...
                                              • Gość: Kagan Re: Dentysta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:42
                                                Nie! Nie bawi mnie leczenie, bo znam zbyt dobrze ograniczenia medycyny, i woem,
                                                ze najwiecej pacjentow to ludzie starsi, a wiec niezbyt estetyczni i smierdzacy
                                                (oczywiscie nie ze swojej winy)... A dentysta to tez troche i sadysta... :(
                                                • biedronka24 Kaganie, alez sie tak nie reklamuj 28.04.04, 19:59
                                                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                                  > Nie! Nie bawi mnie leczenie, bo znam zbyt dobrze ograniczenia medycyny, i woem,
                                                  >
                                                  > ze najwiecej pacjentow to ludzie starsi, a wiec niezbyt estetyczni i smierdzacy
                                                  >
                                                  > (oczywiscie nie ze swojej winy)... A dentysta to tez troche i sadysta... :(
                                                  ...............................................
                                                  W koncu to ty ubolewales nad swoim wiekiem - ba mowiles nawet do mnie ´dziecko´ :).
                                                  Nie oswiecaj tak wszystkich bo moga ci uwierzyc i nie bedziesz mogl nikomu
                                                  zaprezentowac przepastnego dna swojego poczucia estetyki.
                                                  • Gość: Kagan Re: Kaganie, alez sie tak nie reklamuj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 20:05
                                                    To ty sie raczej tu reklamujesz i popisujesz znajomoscia laciny...
                                                    Gość portalu: Kagan napisał(a): > Nie! Nie bawi mnie leczenie, bo znam zbyt
                                                    dobrze ograniczenia medycyny, i wiem, ze najwiecej pacjentow to ludzie starsi,
                                                    a wiec niezbyt estetyczni i smierdzacy (oczywiscie nie ze swojej winy)... A
                                                    dentysta to tez troche i sadysta... :
                                                    ...............................................
                                                    W koncu to ty ubolewales nad swoim wiekiem - ba mowiles nawet do mnie ´dziecko´
                                                    :).
                                                    K: Nie jestem starcem, ale tez i nie jestem juz mlodzieniaszkiem...

                                                    Nie oswiecaj tak wszystkich bo moga ci uwierzyc i nie bedziesz mogl nikomu
                                                    zaprezentowac przepastnego dna swojego poczucia estetyki.
                                                    K: Znow ad personam?



                      • lolita10 Re: :) 27.04.04, 18:54
                        reichman napisał:

                        < Einstein jest tez
                        > czesto uwazany za matematyka,

                        Czy moglbyc podac przez kogo?

                        w naistotniejszych sprawach korzystal z pomocy kolegow
                        lub tak jak w przypadku matematyki Riemanna - z gotowcow...

                        Czy nie obrazasz troche matematykow?

                        Lola
                        • reichman Re: :) 27.04.04, 19:09
                          lolita10 napisała:
                          reichman napisał: Einstein jest tez czesto uwazany za matematyka,
                          - Czy moglbyc podac przez kogo?
                          K: Chyba nawet przez Enc. Britannica. Widzisz: on byl w 100% fizykiem-
                          teoretykiem, a ta posluguje sie w bardzo wyrafinowany sposob jezykiem
                          matematyki... Zreszta popytaj expertow!

                          - w naistotniejszych sprawach korzystal z pomocy kolegow
                          lub tak jak w przypadku matematyki Riemanna - z gotowcow...
                          K: To mozna zarzucic kazdemu fizykowi po Newtonie - tylko wielki Newton nie
                          mial owych "gotowcow" - wszystko musial stworzyc prawie od zera (np. analize
                          matematyczna). Einstein zas sporo wzial od jego profesora z Zurichu, Hermanna
                          Minkowskiego (nazwisko wskazuje na polskie pochodzenie)...

                          - Czy nie obrazasz troche matematykow?
                          K: NIE! Nie sadze, aby mieli powody do obrazy... Zreszta wole fizykow, jako
                          ludzi bardziej trzezwo stapajacych po ziemii! Ale to juz kwestia gustu! ;)
                          Pozdr.
                          PS: Nie mam dzis czasu na wiecej odpowiedzi!
                          • lolita10 Re: :) 27.04.04, 19:36
                            reichman napisał:

                            > lolita10 napisała:
                            > reichman napisał: Einstein jest tez czesto uwazany za matematyka,
                            > - Czy moglbyc podac przez kogo?
                            > K: Chyba nawet przez Enc. Britannica.

                            Chyba czy napewno? moze zechcesz to sprawdzic?

                            <Widzisz: on byl w 100% fizykiem-
                            > teoretykiem, a ta posluguje sie w bardzo wyrafinowany sposob jezykiem
                            > matematyki... Zreszta popytaj expertow!
                            >
                            > - w naistotniejszych sprawach korzystal z pomocy kolegow
                            > lub tak jak w przypadku matematyki Riemanna - z gotowcow...
                            > K: To mozna zarzucic kazdemu fizykowi po Newtonie - tylko wielki Newton nie
                            > mial owych "gotowcow" - wszystko musial stworzyc prawie od zera (np. analize
                            > matematyczna). Einstein zas sporo wzial od jego profesora z Zurichu, Hermanna
                            > Minkowskiego (nazwisko wskazuje na polskie pochodzenie)...
                            >
                            > - Czy nie obrazasz troche matematykow?
                            > K: NIE! Nie sadze, aby mieli powody do obrazy... Zreszta wole fizykow, jako
                            > ludzi bardziej trzezwo stapajacych po ziemii! Ale to juz kwestia gustu! ;)

                            Odpowiem Ci tak, jak Ty biedronce24, pamietasz?

                            > > biedronka24 napisała: Nie przepadam za ´naukami politycznymi´. To nie kwestia
                            > > wiary drogi Kaganie tylko gustow :).
                            > K: Nic dziwnego, jestes przeciez przesadna... :(
                            Nic dziwnego, przeciez jestes przesadny.. .:(

                            > Pozdr.
                            Ja rowniez

                            > PS: Nie mam dzis czasu na wiecej odpowiedzi!
                            Nie szkodzi.
                            Na pewno odpiszesz.

                            Lola

                            p.s. Serdeczne pozdrowienia dla biedronki24!!!
                            Czytalam Cie, droga biedronko z ogromna frajda.
                            • rajchman Re: :) 28.04.04, 08:27
                              reichman napisał: Einstein jest tez czesto uwazany za matematyka,
                              - Czy moglbyc podac przez kogo?
                              K: Chyba nawet przez Enc. Britannica.
                              - Chyba czy napewno? moze zechcesz to sprawdzic?
                              K: Czy to az tak wazne? Fizyk teoretyczny musi byc z def. b. dobrym
                              matematykiem - jak tego nie rozumiesz to znaczy, ze nie masz pojecia o fizyce...
                              Widzisz: on byl w 100% fizykiem-teoretykiem, a ta posluguje sie w bardzo
                              wyrafinowany sposob jezykiem matematyki... Zreszta popytaj expertow!

                              - w naistotniejszych sprawach korzystal z pomocy kolegow lub tak jak w
                              przypadku matematyki Riemanna - z gotowcow...
                              K: To mozna zarzucic kazdemu fizykowi po Newtonie - tylko wielki Newton nie
                              mial owych "gotowcow" - wszystko musial stworzyc prawie od zera (np. analize
                              matematyczna). Einstein zas sporo wzial od jego profesora z Zurichu, Hermanna
                              Minkowskiego (nazwisko wskazuje na polskie pochodzenie)...

                              - Czy nie obrazasz troche matematykow?
                              K: NIE! Nie sadze, aby mieli powody do obrazy... Zreszta wole fizykow, jako
                              ludzi bardziej trzezwo stapajacych po ziemii! Ale to juz kwestia gustu! ;)

                              Odpowiem Ci tak, jak Ty biedronce24, pamietasz?
                              biedronka24 napisała: Nie przepadam za ´naukami politycznymi´. To nie kwestia
                              wiary drogi Kaganie tylko gustow :).
                              K: Nic dziwnego, jestes przeciez przesadna... :(
                              - Nic dziwnego, przeciez jestes przesadny.. .:(
                              K: ja? ktory zwalczam przeady religine? zachowaj nieco uczciwosci w dyskusji!
                              • lolita10 Re: :) 28.04.04, 14:51
                                rajchman napisała:

                                > reichman napisał: Einstein jest tez czesto uwazany za matematyka,
                                > - Czy moglbyc podac przez kogo?
                                > K: Chyba nawet przez Enc. Britannica.
                                > - Chyba czy napewno? moze zechcesz to sprawdzic?
                                > K: Czy to az tak wazne?

                                Wazne, poniewaz jesli cos wypowiadasz ad hoc,
                                to lepiej sprawdz, bo inaczej wyglada na to,
                                zemowisz co Ci slina na jezyk przyniesie.
                                Jesli uzywasz argumentow, to niech beda one prawdziwe,
                                a nie >nie wiadomo jakie< i niesprawdzone.

                                Fizyk teoretyczny musi byc z def. b. dobrym
                                > matematykiem - jak tego nie rozumiesz to znaczy, ze nie masz pojecia o fizyce..

                                Niestety, tylko czesciowo masz racje. Na przyklad:
                                Matematycy zajmujacy sie geometria algebraiczna
                                badali przestrzenie podobne do przestrzeni Calabiego-Yau
                                z powodow czysto matematycznych na dlugo przed
                                odkryciem teorii strun. A teoria strun zostala odkryta przypadkowo.
                                Fizyk (Venecjano) poszukujac pewnych rozwiazan
                                natknal sie na funkcje beta, stworzona w XiX wieku
                                przez matematyka L.Eulera. Zaskoczylo go to, ze ma ona
                                prawie wszystkie wlasnosci, jakie potrzebne sa do oddzialywania
                                czastek elementarnych.
                                Takich przykladow istnieje mnostwo, kiedy wybitni fizycy,
                                zeby dokonywac wielkich odkryc, wspolpracowac musza z matematykami!

                                > Widzisz: on byl w 100% fizykiem-teoretykiem, a ta posluguje sie w bardzo
                                > wyrafinowany sposob jezykiem matematyki... Zreszta popytaj expertow!
                                >
                                > - w naistotniejszych sprawach korzystal z pomocy kolegow lub tak jak w
                                > przypadku matematyki Riemanna - z gotowcow...
                                > K: To mozna zarzucic kazdemu fizykowi po Newtonie - tylko wielki Newton nie
                                > mial owych "gotowcow" - wszystko musial stworzyc prawie od zera (np. analize
                                > matematyczna). Einstein zas sporo wzial od jego profesora z Zurichu, Hermanna
                                > Minkowskiego (nazwisko wskazuje na polskie pochodzenie)...
                                >
                                > - Czy nie obrazasz troche matematykow?
                                > K: NIE! Nie sadze, aby mieli powody do obrazy... Zreszta wole fizykow, jako
                                > ludzi bardziej trzezwo stapajacych po ziemii! Ale to juz kwestia gustu! ;)


                                > Odpowiem Ci tak, jak Ty biedronce24, pamietasz?
                                > biedronka24 napisała: Nie przepadam za ´naukami politycznymi´. To nie kwestia
                                > wiary drogi Kaganie tylko gustow :).
                                > K: Nic dziwnego, jestes przeciez przesadna... :(
                                > - Nic dziwnego, przeciez jestes przesadny.. .:(
                                > K: ja? ktory zwalczam przeady religine? zachowaj nieco uczciwosci w dyskusji!

                                Odwolujesz sie do uczciwosci w dyskusji?
                                Nie zartuj, przeciez to Ty jestes specem od robienia nieuczciwych
                                unikow i zarzucania INNYM tego, co sam w sobie negujesz i
                                czego sie wypierasz. A wypierasz ze swojego EGO do CIENIA
                                (podswiadomosci) wszystkie swoje cechy, ktorych tak nie znosisz u innych.
                                Dlatego, niestety, nie zdajesz sobie sprawy, ze tak naprawde jestes
                                bardzo religijny i wyjatkowo przesadny. Zaslepia Cie zas nienawisc do tego,
                                co sam w sobie negujesz, a jest czescia Ciebie.

                                Owszem, religijne przesady zwalczasz. Ale sam jestes typowym
                                reprezentantem czlowieka wielce przesadnego.
                                Tylko nie pisz, ze Cie atakuje. Nie. Stwierdzam fakty i wyciagam logiczne wnioski.

                                Pozdrawiam
                                • reichman Re: :) 28.04.04, 15:11
                                  reichman napisał: Einstein jest tez czesto uwazany za matematyka,
                                  - Czy moglbyc podac przez kogo?
                                  K: Chyba nawet przez Enc. Britannica.
                                  - Chyba czy napewno? moze zechcesz to sprawdzic?
                                  K: Czy to az tak wazne?
                                  - Wazne, poniewaz jesli cos wypowiadasz ad hoc,
                                  to lepiej sprawdz, bo inaczej wyglada na to,
                                  zemowisz co Ci slina na jezyk przyniesie.
                                  K: Nie, pamietam to dobrze z dyskusji na konferencjach naukowych i z lektury...

                                  - Jesli uzywasz argumentow, to niech beda one prawdziwe,
                                  a nie nie wiadomo jakie i niesprawdzone.
                                  K: One sa prawdziwe, co mozna latwo sprawdzic!

                                  K: Fizyk teoretyczny musi byc z def. b. dobrym matematykiem - jak tego nie
                                  rozumiesz to znaczy, ze nie masz pojecia o fizyce..
                                  - Niestety, tylko czesciowo masz racje. Na przyklad:
                                  Matematycy zajmujacy sie geometria algebraiczna
                                  badali przestrzenie podobne do przestrzeni Calabiego-Yau
                                  z powodow czysto matematycznych na dlugo przed
                                  odkryciem teorii strun. A teoria strun zostala odkryta przypadkowo.
                                  K: Tak czesto bywa. To chyba Lem napisal, ze matematyk to taki "zwariowany"
                                  krawiec co szyje ubrania na dziwne, nieistniejace na razie stwory (np. z 3
                                  glowami i 1 noga), a tu nagle puk puk, i w drzwiach staje wlasnie taki stwor,
                                  na ktorego czeka gotowe ubranko. mam nadzieje, ze zrozumialas te metafore...

                                  - Fizyk (Venecjano) poszukujac pewnych rozwiazan natknal sie na funkcje beta,
                                  stworzona w XiX wieku przez matematyka L.Eulera. Zaskoczylo go to, ze ma ona
                                  prawie wszystkie wlasnosci, jakie potrzebne sa do oddzialywania
                                  czastek elementarnych. Takich przykladow istnieje mnostwo, kiedy wybitni
                                  fizycy, zeby dokonywac wielkich odkryc, wspolpracowac musza z matematykami!
                                  K: Albo sami zostaja matematykami - czy fizyk, ktory modyfikuje komputer do
                                  celow wlasnych badan, i tym samym dostaje patent na nowa techologie
                                  informatyczna przestaje byc fizykiem i zostaje informatykiem? Mysle, ze jest on
                                  wtedy i jednym, i drugim...

                                  K: Widzisz: on byl w 100% fizykiem-teoretykiem, a ta posluguje sie w bardzo
                                  wyrafinowany sposob jezykiem matematyki... Zreszta popytaj expertow!
                                  - w naistotniejszych sprawach korzystal z pomocy kolegow lub tak jak w
                                  przypadku matematyki Riemanna - z gotowcow...
                                  K: To mozna zarzucic kazdemu fizykowi po Newtonie - tylko wielki Newton nie
                                  mial owych "gotowcow" - wszystko musial stworzyc prawie od zera (np. analize
                                  matematyczna). Einstein zas sporo wzial od jego profesora z Zurichu, Hermanna
                                  Minkowskiego (nazwisko wskazuje na polskie pochodzenie)...

                                  - Czy nie obrazasz troche matematykow?
                                  K: NIE! Nie sadze, aby mieli powody do obrazy... Zreszta wole fizykow, jako
                                  ludzi bardziej trzezwo stapajacych po ziemii! Ale to juz kwestia gustu! ;)

                                  - Odpowiem Ci tak, jak Ty biedronce24, pamietasz?
                                  K: Chyba nie (prawie 200 postow na tym forum)...

                                  - biedronka24 napisała: Nie przepadam za ´naukami politycznymi´. To nie kwestia
                                  wiary drogi Kaganie tylko gustow :).
                                  K: Nic dziwnego, jestes przeciez przesadna... :(
                                  - Nic dziwnego, przeciez jestes przesadny.. .:(
                                  K: ja? ktory zwalczam przeady religine? zachowaj nieco uczciwosci w dyskusji!
                                  - Odwolujesz sie do uczciwosci w dyskusji?
                                  Nie zartuj, przeciez to Ty jestes specem od robienia nieuczciwych
                                  unikow i zarzucania INNYM tego, co sam w sobie negujesz i
                                  czego sie wypierasz. A wypierasz ze swojego EGO do CIENIA
                                  (podswiadomosci) wszystkie swoje cechy, ktorych tak nie znosisz u innych.
                                  K: Ja nie uzywam, jak ty i biedronka, argumentow ad personam...

                                  - Dlatego, niestety, nie zdajesz sobie sprawy, ze tak naprawde jestes
                                  bardzo religijny i wyjatkowo przesadny. Zaslepia Cie zas nienawisc do tego,
                                  co sam w sobie negujesz, a jest czescia Ciebie.
                                  K: Znow fallacy of composition: ja jestem religijna, wszyscy ludzie ktorych
                                  dobrze znam sa religijni, ergo kazdy czlowiek musi byc religijny... :(

                                  - Owszem, religijne przesady zwalczasz. Ale sam jestes typowym
                                  reprezentantem czlowieka wielce przesadnego.
                                  K: ??? Jakie to ja mam przesady, jak ja w nic nie wierze?

                                  - Tylko nie pisz, ze Cie atakuje. Nie. Stwierdzam fakty i wyciagam logiczne
                                  wnioski.
                                  K: Niestety, atakujesz ma osobe, a nie me poglady, a wiec postepujesz
                                  niegodnie. Poczytaj co pisal na ten temat prof. Kotarbinski...

                                  • Gość: Ala Re: :) IP: *.tc.nd.edu 28.04.04, 19:13
                                    Nie wiem czy cos wniose do Waszej dyskusji o Bogu, wierze i religii.
                                    Wychowalam sie w ateistycznej rodzinie, zadnego kontaktu z kosciolem ani z
                                    wiara w Boga.
                                    Jestem ateistka i nie wyobrazam sobie zeby moglo byc inaczej. W wieku doroslym
                                    poszlam pare razy z ciekawosci na msze. Czulam sie jak idiotka zastanawiajac
                                    sie dlaczego Ci wszyscy ludzie sie tak "glupio zachowuja": czyli modla. .Wiara
                                    i religia jest tworem mysli ludzkiej i nie ma w niej nic z natury. Czy ktos zna
                                    czlowieka, ktory nie zetknal sie z religia i wiara w Boga a jest religijny i
                                    wierzacy?
                                    • biedronka24 Owszem Alu 28.04.04, 19:19
                                      sa nawet ludzie ktorzy wychowywani w duchu jak najbardziej ateistycznym i
                                      pragmatycznym sklonili sie ku wierze do tego stopnia iz zostali kaplanami :)
                                      Czytalam ostatnio bardzo piekna ksiazke, bardzo ciekawa nawet dla ateisty-
                                      wlasnie na ten temat.
                                      Co do ´nie zetknal sie´ to raczej brzmi utopijnie- nie sadzisz?
                                      To tak jakbys pytala, czy jest ktos kto nie zetknal sie z teoria Einsteina, nie
                                      slyszal o niej a powoluje sie na niego :).
                                      Ale jesli pytasz o to czy religia jako taka jest zwiazana z czlowiekiem i jest
                                      niejako dla niego ´naturalna´ to tak- od zarania dziejow.
                                      Popytaj antropologow jesli masz watpliwosci.
                                      • Gość: Kagan Re: Owszem Alu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:29
                                        biedronka24 napisała: sa nawet ludzie ktorzy wychowywani w duchu jak
                                        najbardziej ateistycznym i pragmatycznym sklonili sie ku wierze do tego stopnia
                                        iz zostali kaplanami :)
                                        K: Tak, ale to byly wyjatki potwierdzajace regule, bo na 1 "nawroconego"
                                        kosciol kat. traci w Europie setki "duszyczek". Bylo o tym niedawno
                                        w "Przekroju". W Czechach religijne jest mniej niz 1/4 populacji, podobnie w
                                        Finlandii czy b. NRD...

                                        - Czytalam ostatnio bardzo piekna ksiazke, bardzo ciekawa nawet dla ateisty-
                                        wlasnie na ten temat. Co do ´nie zetknal sie´ to raczej brzmi utopijnie- nie
                                        sadzisz?
                                        K: A to czemu?

                                        - To tak jakbys pytala, czy jest ktos kto nie zetknal sie z teoria Einsteina,
                                        nie slyszal o niej a powoluje sie na niego :).
                                        K: Nie mieszaj religii z nauka!

                                        - Ale jesli pytasz o to czy religia jako taka jest zwiazana z czlowiekiem i jest
                                        niejako dla niego ´naturalna´ to tak- od zarania dziejow.
                                        K: czyzby? mylisz religie z kultami mprzodkow czy natury...

                                        - Popytaj antropologow jesli masz watpliwosci.
                                        K: Akurat jako socjolog zetknalem sie z antropologia. Zorgaznizowana religia
                                        jest charakterystyczna dla niewolnictwa i feudalizmu, zas zaczyna obumierac w
                                        kapitalizmie i raczej nie istniala w spolecznosciach pierwotnych. Dobrym
                                        przykladem sa tu australiscy Aborygeni, czy tez Papuasi z Nowej Gwinei, ktorzy
                                        nie znaja pojecia "boga" (poza tym narzuconym im sila przez misjonarzy
                                        chrzescijanskich)... :(

                                      • Gość: Ala Re: Owszem Alu IP: *.tc.nd.edu 28.04.04, 20:43
                                        Moze to brzmi utopijnie ale wychowalam sie z rodzicami ateistami na osiedlu
                                        polozonym z dala od ludzi wierzacych, albo przynajmniej to ukrywajacymi-
                                        jednostka wojskowa. W szkole o religii i Bogu nikt nie mowil, w domu tez, na
                                        podworku tez. Skad mialam czerpac wiedze. O religiach i Bogu dowiedzialam sie
                                        dopiero na historii w 5 klasie.
                                        Wedlug mnie wiec wiara w Boga i religia to cos nabytego nie wrodzonego, jak na
                                        przyklad poped plciowy czy zaspakajanie glodu. Dla mnie religia nie jest
                                        naturalna jest wyjatkowo sztuczna. Gdyby byla naturalna jak glod czy poped
                                        plciowy to zapewniam Cie , ze tez bym ja czula.
                                        Religia towarzyszy czlowiekowi od zarania dziejow , to wiem nie musze sie nawet
                                        pytac.

                                        • biedronka24 A oprocz popedu droga Alu 28.04.04, 20:49
                                          jest instynkt macierzynski, instynkt stadny i pare innych rzeczy jak np
                                          zachowania socjalne, ktore ludzie tez przejawiaja. Sa jak najbardziej naturalne-
                                          rowniez dla naszych przodkow.
                                          Jesli jestes sfrustrowana pojezdzij na wrotkach. To szalenie nienaturalne ale
                                          przyjemne. Pomaga zaspokoic niektore inne popedy, a nawet czesto uczucie agresji.
                                          Zapewniam ze poczujesz- nawet jesli to bedzie szybkie ladowanie (mozesz tez
                                          kupic nienaturalne ochraniacze- ale to twoj wybor).
                                          Dobranoc i wielu sukcesow na tych wrotkach, albo czyms rownie nienaturalnym, jak
                                          np kulki w nosie czy pepku, ktore niektorzy uwazaja za szalenie waznie np w
                                          zaspokajaniu innych waznych popedow....
                                          • rajchman Re: A oprocz popedu droga Alu 29.04.04, 14:38
                                            biedronka24 napisała: jest instynkt macierzynski, instynkt stadny i pare
                                            innych rzeczy jak np zachowania socjalne, ktore ludzie tez przejawiaja. Sa jak
                                            najbardziej naturalne-rowniez dla naszych przodkow.
                                            K: Istnieje hierarhia popedow i instynktow: od podstawowych typu plciowego,
                                            poprzez macierzynski (aby zapewnic kontynuacje gatunku) do tzw. wysokiej
                                            kultury, ktora zaspokaja bardziej wyrafinowane potrzeby elity (np. pokzanie sie
                                            na premierze w budynku opery)...

                                            - Jesli jestes sfrustrowana pojezdzij na wrotkach. To szalenie nienaturalne ale
                                            przyjemne. Pomaga zaspokoic niektore inne popedy, a nawet czesto uczucie agresj
                                            i.
                                            K: Skad ta pogarda dla innych? Kto cie tego nauczyl? Rodzic czy katecheta?

                                            - Zapewniam ze poczujesz- nawet jesli to bedzie szybkie ladowanie (mozesz tez
                                            kupic nienaturalne ochraniacze- ale to twoj wybor).
                                            Dobranoc i wielu sukcesow na tych wrotkach, albo czyms rownie nienaturalnym, ja
                                            k np kulki w nosie czy pepku, ktore niektorzy uwazaja za szalenie waznie np w
                                            zaspokajaniu innych waznych popedow....
                                            K: Ponizej poziomu... :(
                                        • rajchman Re: Owszem Alu 29.04.04, 14:30
                                          Gość portalu: Ala napisał(a): Moze to brzmi utopijnie ale wychowalam sie z
                                          rodzicami ateistami na osiedlu polozonym z dala od ludzi wierzacych, albo
                                          przynajmniej to ukrywajacymi-jednostka wojskowa. W szkole o religii i Bogu nikt
                                          nie mowil, w domu tez, na podworku tez. Skad mialam czerpac wiedze. O
                                          religiach i Bogu dowiedzialam sie dopiero na historii w 5 klasie.
                                          Wedlug mnie wiec wiara w Boga i religia to cos nabytego nie wrodzonego, jak na
                                          przyklad poped plciowy czy zaspakajanie glodu. Dla mnie religia nie jest
                                          naturalna jest wyjatkowo sztuczna. Gdyby byla naturalna jak glod czy poped
                                          plciowy to zapewniam Cie , ze tez bym ja czula.
                                          Religia towarzyszy czlowiekowi od zarania dziejow , to wiem nie musze sie nawet
                                          pytac.
                                          K: Masz racje, tyle, ze religia powstala wlasciwie dopiero podczas niewolnictwa
                                          (Grecja, Egipt). Juz pisalem ze np. australijscy Aborygeni nie wierzyli w
                                          abstrakcyjnego boga czy nawet boga w ludzkim ciele, a najwyzej odawali czesc
                                          przodkom i duchom przyrody, w tym duchom skal czy gor, a to trudno nazwac
                                          religia... I jest tez hipoteza, ze w nasza ewolucje ignorowala obca
                                          cywilizacja, i stad te wierzenia w bogow co mieszkaja w niebie... :(
                                          Pozdr. Dobrze poczytac trzezwy glos w tej dyskusji. PS: Moj ojciec byl przed
                                          wojna katecheta, ale podczas wojny, jak to sie mowi, stracil wiare, stad znam
                                          religie na wylot, szczegolnie ze mym kuzynem byl ex-ksiadz, niedawno zmarly
                                          prof. J. Keller, jedna z ciotek byla jehowitka, a w Australii pracowalem na
                                          uniwerku z chasydami, i chcac nie chcac poznalem tez dobrze nie tylko Tore, ale
                                          i Talmud oraz Kabale (Zohar) i liznalem nieco nawet hebrajski i starogrecki...
                                    • Gość: Kagan Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:22
                                      Gość portalu: Ala napisał(a): Nie wiem czy cos wniose do Waszej dyskusji o
                                      Bogu, wierze i religii. Wychowalam sie w ateistycznej rodzinie, zadnego
                                      kontaktu z kosciolem ani z wiara w Boga.
                                      Jestem ateistka i nie wyobrazam sobie zeby moglo byc inaczej. W wieku doroslym
                                      poszlam pare razy z ciekawosci na msze. Czulam sie jak idiotka zastanawiajac
                                      sie dlaczego Ci wszyscy ludzie sie tak "glupio zachowuja": czyli modla. .Wiara
                                      i religia jest tworem mysli ludzkiej i nie ma w niej nic z natury. Czy ktos zna
                                      czlowieka, ktory nie zetknal sie z religia i wiara w Boga a jest religijny i
                                      wierzacy?
                                      K: Raczej nie, przynajmniej w takim sensie, jak to rozumie kosciol...
                                    • abstrakt2003 Wiara i religia mogą, ale nie muszą... 28.04.04, 19:32
                                      występować jednocześnie (znam wielu ludzi nie wierzący a bardzo religijnych,
                                      sam wierzę w istnienie Boga choć religijny nie jestem)
                                      ****************
                                      czlowieka, ktory nie zetknal sie z religia i wiara w Boga a jest religijny i
                                      wierzacy
                                      -----------
                                      Taki przypadek opisał ks. Tischner. W czasie wojny był swiatkiem następującej
                                      sceny. Żołnierz sowiecki- Iwan (bolszewik i ateista)pewnego zimowego wieczoru
                                      wyszegł przed dom i z zachwytem wpatrywał sie w rozgwieżdżone niebo. W pewnym
                                      momencie powiedział że tam gdzidzieś musi być ktoś kto widzi go, mysli o nim i
                                      opiekuje się nim.
                                      Czy nie była to czysta, nieskażona religią dekalaracja wiary?
                                      • Gość: Kagan Re: Wiara i religia mogą, ale nie muszą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:37
                                        abstrakt2003 napisał: występować jednocześnie (znam wielu ludzi nie wierzący a
                                        bardzo religijnych, sam wierzę w istnienie Boga choć religijny nie jestem)
                                        ****************
                                        K: Contradiction in terms...

                                        czlowieka, ktory nie zetknal sie z religia i wiara w Boga a jest religijny i
                                        wierzacy Taki przypadek opisał ks. Tischner. W czasie wojny był swiatkiem
                                        następującej sceny. Żołnierz sowiecki- Iwan (bolszewik i ateista)pewnego
                                        zimowego wieczoru wyszegł przed dom i z zachwytem wpatrywał sie w rozgwieżdżone
                                        niebo. W pewnym momencie powiedział że tam gdzidzieś musi być ktoś kto widzi
                                        go, mysli o nim i opiekuje się nim. Czy nie była to czysta, nieskażona religią
                                        dekalaracja wiary?
                                        K: Moze i byla, ale co z tego? Niebo gwiazdziste nade mna, prawo moralne we
                                        mnie, a bog moi do niczego nie jest potrzebny...

                                      • biedronka24 Abstrakcie 28.04.04, 19:55
                                        To jak tlumaczenie canis familiaris jak wyglada kolor czerwony. Strata czasu.
                                        Zreszta nie nasze zadanie.
                                        Komu to potrzebne? Nie moze to i nie zobaczy. Tyle, ze jeszcze nie widzialam
                                        czworonoga, ktory by zachecal ludzi na przyklad by przestali widziec - ten ´
                                        kolor, ktorego przeciez nie ma´ :) Bo ci na dwoch nogach tylko bajki o nim
                                        opowiadaja.

                                        • Gość: Kagan Re: Abstrakcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 20:03
                                          biedronka24 napisała: To jak tlumaczenie canis familiaris jak wyglada kolor
                                          czerwony. Strata czasu.
                                          K: Czy canis familiaris ma narzad wzroku, a moze tylko jest daltonista? Czy
                                          moze masz na mysli psa domowego? To czemu nie powiesz tego po ludzku?

                                          Zreszta nie nasze zadanie. Komu to potrzebne? Nie moze to i nie zobaczy. Tyle,
                                          ze jeszcze nie widzialam czworonoga, ktory by zachecal ludzi na przyklad by
                                          przestali widziec - ten kolor, ktorego przeciez nie ma´ :) Bo ci na dwoch
                                          nogach tylko bajki o nim opowiadaja.
                                          K: Mylisz fakt, ze pewne zwierzaki nie widza pewnych kolorow z obiektywnym ich
                                          istnieniem. Daltonista moze nie widziec np. czerwonego, ale jak sie
                                          przetlumaczy kolory na czestotliwosci, to moze je on zobaczyc w postaci wykresu
                                          lub innego grafu, albo w postaci tabeli... Mozna je tez przetlumaczyc na
                                          czestotliwosci akustyczne, i wtedy nawet niewidomy "zobaczy" kolory... Podobnie
                                          jak gluchy moze "uslyszec" muzyke w transpozycji na kolory i ksztalty...
                                          Wiecej fantazji i wyobrazni...


                                          • biedronka24 Jezeli pragniesz mnie przekonac iz 28.04.04, 20:20
                                            budowanie estetyki na ogladaniu zdjec pornograficznych nie wplywa na uklad
                                            nerwowy, ze nie ma czegos takiego jak pamiec, reprezentacja obejrzanego obrazu -
                                            juz w podswiadomosci i zdolnosc do tworzenia najprostszego konceptu w tej
                                            podswiadomosci to nie ze mna te numery Brunner.
                                            Daltoniscie mozesz probowac pomoc ale tylko wowczas gdy bedzie mial ku temu
                                            motywacje.
                                            Mam nadzieje iz rozumiesz teraz. Choc troszeczke i choc podswiadomie...
                                            Poza tym postaraj sie o usuniecie dowodow swojej malosci, moze np popros o
                                            zadzialanie cenzury, jesli nie jestes daltonista. I slepcem. Takie wypociny moga
                                            ogladac nastoletnie dzieciaki. Co masz im do przekazania?
                                            • rajchman Re: Jezeli pragniesz mnie przekonac iz 29.04.04, 14:08
                                              biedronka24 napisała:
                                              budowanie estetyki na ogladaniu zdjec pornograficznych nie wplywa na uklad
                                              nerwowy, ze nie ma czegos takiego jak pamiec, reprezentacja obejrzanego obrazu
                                              K: Juz ci tlumaczylem, ze pornografia to dokladnie pisanie o prostytutkach, a
                                              wiec jesli cie obrazaja referencje do niej, to moze ma to zwiazek z twoim
                                              zawodem? A na serio: co jest dla jednych pornografia, jest dla innych erotyka -
                                              podaj mi definicje jednego i drugiego i wyjasnij, kiedy np. zdjecie erotyczne
                                              staje sie ponograficznym? I jakie zastosujesz kryteria? Pozy? Stopnia
                                              rozebrania? Kata rozlozenia nozek?

                                              - juz w podswiadomosci i zdolnosc do tworzenia najprostszego konceptu w tej
                                              podswiadomosci to nie ze mna te numery Brunner.
                                              K: Straszny belkot... :(

                                              - Daltoniscie mozesz probowac pomoc ale tylko wowczas gdy bedzie mial ku temu
                                              motywacje.
                                              K: A moze on nie chce pomocy, moze woli widziec swiat po swojemu? czemu wy
                                              chrzescijanie chcecie uszczesliwiac ludzi na sile?

                                              - Mam nadzieje iz rozumiesz teraz. Choc troszeczke i choc podswiadomie...
                                              K: ??? Co mam niby rozumiec? Twoj belkot ala Wojtyla?

                                              - Poza tym postaraj sie o usuniecie dowodow swojej malosci, moze np popros o
                                              zadzialanie cenzury, jesli nie jestes daltonista. I slepcem. Takie wypociny mog
                                              a ogladac nastoletnie dzieciaki. Co masz im do przekazania?
                                              K: I co w tym zlego, jak zobacza cialo ludzkie w calej okazalosci, albo jak sie
                                              robi dzieci, jak ich zrobiono? I czemu chrzescijanie tak tesknia do cenzury?

                                        • Gość: Ala Re: Abstrakcie IP: *.tc.nd.edu 28.04.04, 20:48
                                          Moze to brzmi utopijnie ale wychowalam sie z rodzicami ateistami na osiedlu
                                          polozonym z dala od ludzi wierzacych, albo przynajmniej to ukrywajacymi-
                                          jednostka wojskowa. W szkole o religii i Bogu nikt nie mowil, w domu tez, na
                                          podworku tez. Skad mialam czerpac wiedze. O religiach i Bogu dowiedzialam sie
                                          dopiero na historii w 5 klasie.
                                          Wedlug mnie wiec wiara w Boga i religia to cos nabytego nie wrodzonego, jak na
                                          przyklad poped plciowy czy zaspakajanie glodu. Dla mnie religia nie jest
                                          naturalna jest wyjatkowo sztuczna. Gdyby byla naturalna jak glod czy poped
                                          plciowy to zapewniam Cie , ze tez bym ja czula.
                                          Religia towarzyszy czlowiekowi od zarania dziejow , to wiem nie musze sie nawet
                                          pytac.
                                          Obecnie w Polsce nawet w panstwowych szkolach.
                                          • biedronka24 Doprawdy straszne 28.04.04, 20:55
                                            powiem wiecej koszmar. A opowiem ci cos jeszcze. Jest takie panstwo na swiecie
                                            gdzie nie ma obowiazku nauczania dzieci w szkolach i nie chodzi tylko o szkole
                                            podstawowa- o nie! Prawda ze ciemnogrod? Uczyc dzieci moga rodzice nie
                                            wychodzac z domu. Zalozmy ze to alkoholicy - jak sadzisz jakie szanse maja dzieci?
                                            A teraz drugi przyklad rodzicom zalezy. Nie musza posylac do szkoly np zdolnego
                                            delikwenta (choc moga) - nie musi sie on za to stykac z lobuzami i nudzic na
                                            zajeciach z ktorych jest dobry.

                                            Jak wiec widzisz ocena koszmaru tez moze byc wzgledna. Mysle jednak iz
                                            przeoczenie kwestii iz dzieci NIE MUSZA chodzic na religie jest sporym bledem z
                                            twojej strony Alu.
                                            • Gość: ala Re: Doprawdy straszne IP: *.tc.nd.edu 28.04.04, 22:48
                                              jest instynkt macierzynski, instynkt stadny i pare innych rzeczy jak np
                                              zachowania socjalne, ktore ludzie tez przejawiaja. Sa jak najbardziej naturalne-
                                              rowniez dla naszych przodkow.
                                              Jesli jestes sfrustrowana pojezdzij na wrotkach. To szalenie nienaturalne ale
                                              przyjemne. Pomaga zaspokoic niektore inne popedy, a nawet czesto uczucie
                                              agresji.
                                              Zapewniam ze poczujesz- nawet jesli to bedzie szybkie ladowanie (mozesz tez
                                              kupic nienaturalne ochraniacze- ale to twoj wybor).
                                              Dobranoc i wielu sukcesow na tych wrotkach, albo czyms rownie nienaturalnym, jak
                                              np kulki w nosie czy pepku, ktore niektorzy uwazaja za szalenie waznie np w
                                              zaspokajaniu innych waznych popedow....


                                              Przeczytaj sobie swoj post jeszcze raz. Jest pelen agresji i jadu,zupelnie nie
                                              rozumiem tylko dlaczego?? Ja przejawiam rowniez zachowania socjalne, zapewniam
                                              Cie o tym. Dzieci mam wiec wiem, ze nie musz chodzic na religie.
                                              Milo bylo Cie spotkac i porozmawiac. Serdecznie pozdrawiam
                                              Ala
                                              • biedronka24 Jadu??????! 29.04.04, 11:34
                                                Dokladnie tyle samo ile teoretycznie moze byc w tym:

                                                ´Religia towarzyszy czlowiekowi od zarania dziejow , to wiem nie musze sie nawet
                                                pytac.
                                                Obecnie w Polsce nawet w panstwowych szkolach´
                                                A to przeciez Twoja wypowiedz Alu.
                                                Ja Ci tylko chcialam pokazac inna strone swiata bo podkreslac, ze wychowalas sie
                                                w zamknietym srodowisku.
                                                Opisalam jak zachowuja sie dzis niektorzy ludzie, ktorych byc moze nie mialas
                                                okazji poznac, co jest dla niektorych wazne. Widzisz w tym jad? To ciekawe-
                                                Wrazenia z wrotek tez nie sa jadowite. Sa z autopsji- sadzilam ze zabawne.
                                                Widzialas gdzies jadowita biedronke? :)
                                                Droga Alu jezeli uznajesz istnienie instynktu stadnego i rozumiesz zachowania
                                                socjalne, to siegajac glebiej zrozumiesz tez iz religie sa dla ludzi jak
                                                najbardziej naturalne.
                                                Odkryto to juz dawno, a niedawno calkiem na nowo. Zdziwi Cie to byc moze ale w
                                                najtrudniejszych dla ludzi chwilach, takich jak np walka z nalogiem ludzie
                                                korzystaja z dobrodziejstw religii. Popytaj np jakie metody wykorzystuja
                                                psychologowie w takich sytuacjach. Dlaczego Animowi Alkoholicy spiewaja razem,
                                                opowiadaja o swoich problemach. Tyle ze to jest daleko bardziej sztuczne jesli
                                                nie ma w tym czegos glebszego - jak np wiara.
                                                • Gość: Ala Re: Jadu??????! IP: *.nd.edu 29.04.04, 20:05
                                                  Biedronka napisala
                                                  Alu jezeli uznajesz istnienie instynktu stadnego i rozumiesz zachowania
                                                  > socjalne, to siegajac glebiej zrozumiesz tez iz religie sa dla ludzi jak
                                                  > najbardziej naturalne

                                                  Przynajmniej sie staram zrozumiec. Moj ateizm jest wiec rownie naturalny jak
                                                  ich wiara. Doceniam tez wklad Kosciola i religii w niesieniu pomocy ludziom z
                                                  problemem alkoholowym-Twoj przyklad.
                                                  Ale widze tez, ze religia i Kosciol Katolicki jest przeciwny oswiacie
                                                  seksualnej, antykoncepcji, dlaczego utrzymuje celibat ksiezy???? w tym wypadku
                                                  okrada ich z dobrodziejstw, ktore daje nauka, medycyna i natura.

                                                • Gość: Kagan Re: Jadu??????! IP: *.e-loko.pl 02.05.04, 16:38
                                                  biedronka24 napisała: Dokladnie tyle samo ile teoretycznie moze byc w tym:
                                                  ´Religia towarzyszy czlowiekowi od zarania dziejow , to wiem nie musze sie nawet
                                                  pytac. Obecnie w Polsce nawet w panstwowych szkolach´
                                                  A to przeciez Twoja wypowiedz Alu.
                                                  Ja Ci tylko chcialam pokazac inna strone swiata bo podkreslac, ze wychowalas sie
                                                  w zamknietym srodowisku.
                                                  K: I co w tym zlego? Ja wychowalem sie wsrod wierzacych, ojciec byl przed wojna
                                                  katecheta, kuzyn ksiedzem-teologiem pozniej wybitnym religioznawca! I co? Nie
                                                  wierze od poczatku!

                                                  - Opisalam jak zachowuja sie dzis niektorzy ludzie, ktorych byc moze nie mialas
                                                  okazji poznac, co jest dla niektorych wazne. Widzisz w tym jad? To ciekawe-
                                                  Wrazenia z wrotek tez nie sa jadowite. Sa z autopsji- sadzilam ze zabawne.
                                                  Widzialas gdzies jadowita biedronke? :)
                                                  K: jadowity byl twoj lekcewarzacy stosunek do adwesarzy...

                                                  - Droga Alu jezeli uznajesz istnienie instynktu stadnego i rozumiesz zachowania
                                                  socjalne, to siegajac glebiej zrozumiesz tez iz religie sa dla ludzi jak
                                                  najbardziej naturalne.
                                                  K: I co z tego? Ludzie maja tez naturalne ciagotki do narkotykow (wodka,
                                                  papierosy, haszysz i tzw. hard drugs jak kokaina czy opium)...

                                                  - Odkryto to juz dawno, a niedawno calkiem na nowo. Zdziwi Cie to byc moze ale w
                                                  najtrudniejszych dla ludzi chwilach, takich jak np walka z nalogiem ludzie
                                                  korzystaja z dobrodziejstw religii. Popytaj np jakie metody wykorzystuja
                                                  psychologowie w takich sytuacjach. Dlaczego Animowi Alkoholicy spiewaja razem,
                                                  opowiadaja o swoich problemach. Tyle ze to jest daleko bardziej sztuczne jesli
                                                  nie ma w tym czegos glebszego - jak np wiara.
                                                  K: Wiara katolicka nie jest gleboka, a bardzo plytka, na dodatek absurdalna (1
                                                  Bog w 3 osobach, a czemu nie w 2 albo w milionie, albo w nieskoncznej ilosci
                                                  osob)? Zgodze sie, ze istnieja napawde religijni zydzi i muzulmanie (zreszta
                                                  znam takich), ale ich wiara ma tylko 1 dogmat: Jest jeden jedyny Bog (Allach
                                                  badz Jahweh), zas twa wiara opiera sie na sprzecznych dogmatach, stad posluchaj
                                                  madrego Tertulianusa (credo quia absurdum) i nie mieszaj wiary z nauka, niechaj
                                                  bedzie ona wylacznie twa prywatna sprawa...

                                              • rajchman Re: Doprawdy straszne 29.04.04, 14:42
                                                Biedronka:jest instynkt macierzynski, instynkt stadny i pare innych rzeczy jak
                                                npzachowania socjalne, ktore ludzie tez przejawiaja. Sa jak najbardziej
                                                naturalne-rowniez dla naszych przodkow.
                                                Jesli jestes sfrustrowana pojezdzij na wrotkach. To szalenie nienaturalne ale
                                                przyjemne. Pomaga zaspokoic niektore inne popedy, a nawet czesto uczucie
                                                agresji. Zapewniam ze poczujesz- nawet jesli to bedzie szybkie ladowanie
                                                (mozesz tez kupic nienaturalne ochraniacze- ale to twoj wybor).
                                                Dobranoc i wielu sukcesow na tych wrotkach, albo czyms rownie nienaturalnym, jak
                                                np kulki w nosie czy pepku, ktore niektorzy uwazaja za szalenie waznie np w
                                                zaspokajaniu innych waznych popedow....

                                                Ala: Przeczytaj sobie swoj post jeszcze raz. Jest pelen agresji i jadu,zupelnie
                                                nie rozumiem tylko dlaczego?? Ja przejawiam rowniez zachowania socjalne,
                                                zapewniam Cie o tym. Dzieci mam wiec wiem, ze nie musz chodzic na religie.
                                                Milo bylo Cie spotkac i porozmawiac. Serdecznie pozdrawiam
                                                K: Alu! Pamietaj, ze religianci z gory toba gardza jako "poganka", bo tak
                                                zostali w nietolerancji religijnej i swiatopogladowej wychowani za mlodu przez
                                                katolicyzm, i chocby nie wiem jak chcieli, to ta agresja i pogarda w nich
                                                zostanie do konca zycia... :(
                                          • abstrakt2003 Re: Abstrakcie 28.04.04, 21:48
                                            No dobrze...
                                            W takim razie zastanówmy jakie są źródła tego "sztycznego" tworu zwanego
                                            religią i dlaczego praktycznie wszystkie kultury posiadały i posiadają jakiś
                                            system wierzeń religijnych?
                                            • Gość: Kagan Re: Abstrakcie IP: *.e-loko.pl 02.05.04, 16:31
                                              Nie myl pymitynych wierzen aborygenskich z religia typu starozytnego Egiptu czy
                                              Rzymu!
                                              • abstrakt2003 Re: Abstrakcie 02.05.04, 19:28
                                                A dlaczego? I dlaczego wartościujesz wierzenia różnych kultur?
                                                • Gość: Kagan Re: Abstrakcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.04, 10:02
                                                  Nie tyle wartosciuje, ile szerguje, jak to robia ekonomisci z tzw.
                                                  uzytecznoscia (utility)...
                                                  Niestety, zyjemy w swiecie rankingow... ;)
                                                  Pozdr.
                                                  • abstrakt2003 Re: Abstrakcie 05.05.04, 17:43
                                                    Użyteczność (zwłaszcza w dziedzinie wiary i religii) to rzecz względna.
                                                    P.S.
                                                    Dlaczego niektóre religie uznajesz za prymitywne a inne za użyteczne?
                                                    A możan wiedzieć którą uznajesz za najbardziej użyteczną?
                                                  • Gość: Kagan Re: Abstrakcie IP: *.dami-rz.pl 05.05.04, 21:07
                                                    A: Dlaczego niektóre religie uznajesz za prymitywne a inne za użyteczne?
                                                    A możan wiedzieć którą uznajesz za najbardziej użyteczną?
                                                    K: Uzyteczne z punktu widzenia praxis sa takie religie jak protestancka (etyka
                                                    pracy - p. Max Weber) cxy konfucjanizm (sukces gospodarczy Chin), zas
                                                    katolicyzm czy buddyzm sa nieuzyteczne, bo przedkladaja asceze i zboczenia (np.
                                                    celibat) nad prawa natury (np. poped plciowy)...
                                                    A religie Europy, zydow czy dalekiego wschodu sa na 100% bardziej wyrafinowane
                                                    niz taki cargo cult na Nowej Gwinei - to chyba oczywiste dla kazdego
                                                    religioznawcy czy socjologa...
                                                    Pozdr.



                                  • lolita10 Re: :) 28.04.04, 23:09
                                    Autor:
                                    lolita10@NOSPAM.gazeta.pl

                                    Temat:


                                    reichman napisał:

                                    > reichman napisał: Einstein jest tez czesto uwazany za matematyka,
                                    > - Czy moglbyc podac przez kogo?
                                    > K: Chyba nawet przez Enc. Britannica.
                                    > - Chyba czy napewno? moze zechcesz to sprawdzic?
                                    > K: Czy to az tak wazne?
                                    > - Wazne, poniewaz jesli cos wypowiadasz ad hoc,
                                    > to lepiej sprawdz, bo inaczej wyglada na to,
                                    > zemowisz co Ci slina na jezyk przyniesie.
                                    > K: Nie, pamietam to dobrze z dyskusji na konferencjach naukowych i z lektury...
                                    >
                                    > - Jesli uzywasz argumentow, to niech beda one prawdziwe,
                                    > a nie nie wiadomo jakie i niesprawdzone.
                                    > K: One sa prawdziwe, co mozna latwo sprawdzic!

                                    To sprawdz wreszcie sam i nie gadaj tyle.bo w podanym przez ciebie zrodle Einstein jest przedstawiony jako fizyk!

                                    > K: Tak czesto bywa. To chyba Lem napisal, ze matematyk to taki "zwariowany"
                                    > krawiec co szyje ubrania na dziwne, nieistniejace na razie stwory (np. z 3
                                    > glowami i 1 noga), a tu nagle puk puk, i w drzwiach staje wlasnie taki stwor,
                                    > na ktorego czeka gotowe ubranko. mam nadzieje, ze zrozumialas te metafore...

                                    Metafore rozumiem, bo odzwierciedla moje przyklady, wiec nie ma powodu, zebym nie zrozumiala.

                                    > K: Albo sami zostaja matematykami - czy fizyk, ktory modyfikuje komputer do
                                    > celow wlasnych badan, i tym samym dostaje patent na nowa techologie
                                    > informatyczna przestaje byc fizykiem i zostaje informatykiem? Mysle, ze jest on
                                    >
                                    > wtedy i jednym, i drugim...

                                    Racja, ale tylko w pewnym czasie, w pewnym przypadku. Czy na cale zycie? czy od tego momentu zmienil zawod lub ma dwa?
                                    Nie. Jest jednym bardziej, a drugim sporadycznie i tylko "w czesci".

                                    - Dlatego, niestety, nie zdajesz sobie sprawy, ze tak naprawde jestes
                                    > bardzo religijny i wyjatkowo przesadny. Zaslepia Cie zas nienawisc do tego,
                                    > co sam w sobie negujesz, a jest czescia Ciebie.
                                    > K: Znow fallacy of composition: ja jestem religijna, wszyscy ludzie ktorych
                                    > dobrze znam sa religijni, ergo kazdy czlowiek musi byc religijny... :(


                                    Ja nie jestem religijna wtym sensie, jak Ty to rozumiesz. W kosciele bywam, gdy ktos z bliskich znajomych ma slub albo pogrzeb czyli przecietnie raz na dwa lata.
                                    Nie wszyscy ludzie, ktorych dobrze znam sa religijni. Ale sa wsrod nich fanatycy zarowno religijni jak i anty- religijni.
                                    Wkladasz w moje usta cos, czego ani nie powiedzialam ani nie mysle!!!
                                    Ejze, nie badz taka wszechwiedzaca madrala, bo nie siedzisz w mojej glowie.
                                    Nie stac Cie na cos bardziej oryginalnego, jak wmawianie komus czegos, czego nie napisal?
                                    Zbyt czesto stosujesz te prymitywna metode. To staje sie nudne.
                                    Postaraj sie byc bardziej tworczy i oryginalny.

                                    > K: ??? Jakie to ja mam przesady, jak ja w nic nie wierze?

                                    Jak to w nic nie wierzysz? Przeciez wierzysz i ze sposobu Twoich wypowiedzi wyglada na to, ze wrecz fanatycznie wierzysz w to, ze religia ogranicza umysly
                                    naukowcow. Ze religijny naukowiec nic nie moze sensownego wymyslic itp, itd... To nie jest Twoja wiara ?
                                    >
                                    > - Tylko nie pisz, ze Cie atakuje. Nie. Stwierdzam fakty i wyciagam logiczne
                                    > wnioski.
                                    > K: Niestety, atakujesz ma osobe, a nie me poglady,

                                    Nie atakuje Twojej osoby. Przeprowadzilam tylko bardzo pobiezna analize Twoich
                                    pogladow i zachowan w oparciu o system psychoanalizy Kena Wilbera - "guru" nowej psychoterapii!
                                    Serdecznie polecam. Poczytaj sobie. Swietna lektura.

                                    > a wiec postepujesz
                                    > niegodnie. Poczytaj co pisal na ten temat prof. Kotarbinski...

                                    Ja postepuje niegodnie? Coz to za emfaza z Twojej strony?!
                                    Czy Ty nie przesadzasz? Zdaje sie, ze nawet bardzo przesadzasz.
                                    Postaraj sie uzywac slow bardziej adekwatnych do sytuacji.
                                    W czym dostrzegasz te moja niegodnosc? W tym, ze pisalam:

                                    > jestes typowym
                                    > reprezentantem czlowieka wielce przesadnego.
                                    > K: ??? Jakie to ja mam przesady, jak ja w nic nie wierze?

                                    No chyba jednak wierzysz...
                                    Acha,
                                    Sprawdzilam, co znaczy slowo religijny, uwazaj:
                                    1. odnoszacy sie do religii, dotyczacy religii, zwiazany z religia.
                                    2. pobozny, oznaczajacy sie poboznoscia.

                                    Zalozmy, ze drugi punkt odpada, zostaje pierwszy... wiec, czy nie ` odnosisz sie do religii` w swoich wypowiedziach? Odnosisz sie. Notorycznie.
                                    Czy Twoje wypowiedzi i zakladane przez Ciebie watki nie `dotycza religii`? Dotycza. Nie sa `zwiazane z religia`? Sa. Wniosek: Jestes czlowiekiem religijnym.

                                    A co znaczy `przesadny`sprawdz juz sam, bo ja juz dzisiaj nie mam czasu.

                                    Pozdrawiam
                                    Lola
                                    • rajchman Re: :) 29.04.04, 14:22
                                      lolita10 napisała:
                                      reichman napisał: Einstein jest tez czesto uwazany za matematyka,
                                      - Czy moglbyc podac przez kogo?
                                      K: Chyba nawet przez Enc. Britannica.
                                      - Chyba czy napewno? moze zechcesz to sprawdzic?
                                      K: Czy to az tak wazne?
                                      - Wazne, poniewaz jesli cos wypowiadasz ad hoc, to lepiej sprawdz, bo inaczej
                                      wyglada na to, zemowisz co Ci slina na jezyk przyniesie.
                                      K: Nie, pamietam to dobrze z dyskusji na konferencjach naukowych i z lektury...
                                      - Jesli uzywasz argumentow, to niech beda one prawdziwe, a nie nie wiadomo
                                      jakie i niesprawdzone.
                                      K: One sa prawdziwe, co mozna latwo sprawdzic!
                                      - To sprawdz wreszcie sam i nie gadaj tyle.bo w podanym przez ciebie zrodle
                                      Einstein jest przedstawiony jako fizyk!
                                      K: I co z tego? W stanowym muzeum nauki w Melbourne figuruje on jako
                                      matematyk...
                                      K: Tak czesto bywa. To chyba Lem napisal, ze matematyk to taki "zwariowany"
                                      krawiec co szyje ubrania na dziwne, nieistniejace na razie stwory (np. z 3
                                      glowami i 1 noga), a tu nagle puk puk, i w drzwiach staje wlasnie taki stwor,
                                      na ktorego czeka gotowe ubranko. mam nadzieje, ze zrozumialas te metafore...
                                      - Metafore rozumiem, bo odzwierciedla moje przyklady, wiec nie ma powodu, zebym
                                      nie zrozumiala.
                                      K: A wiec OK!

                                      K: Albo sami zostaja matematykami - czy fizyk, ktory modyfikuje komputer do
                                      celow wlasnych badan, i tym samym dostaje patent na nowa techologie
                                      informatyczna przestaje byc fizykiem i zostaje informatykiem? Mysle, ze jest on
                                      wtedy i jednym, i drugim...
                                      - Racja, ale tylko w pewnym czasie, w pewnym przypadku. Czy na cale zycie? czy
                                      od tego momentu zmienil zawod lub ma dwa?
                                      Nie. Jest jednym bardziej, a drugim sporadycznie i tylko "w czesci".
                                      K: OK, to do niczego nie prowadzi...

                                      - Dlatego, niestety, nie zdajesz sobie sprawy, ze tak naprawde jestes
                                      bardzo religijny i wyjatkowo przesadny. Zaslepia Cie zas nienawisc do tego,
                                      co sam w sobie negujesz, a jest czescia Ciebie.
                                      K: Znow fallacy of composition: ja jestem religijna, wszyscy ludzie ktorych
                                      dobrze znam sa religijni, ergo kazdy czlowiek musi byc religijny... :(
                                      - Ja nie jestem religijna wtym sensie, jak Ty to rozumiesz. W kosciele bywam,
                                      gdy ktos z bliskich znajomych ma slub albo pogrzeb czyli przecietnie raz na dwa
                                      lata. Nie wszyscy ludzie, ktorych dobrze znam sa religijni. Ale sa wsrod nich
                                      fanatycy zarowno religijni jak i anty- religijni.
                                      K: Jeszcze nie spotkalem antyreligijnego fanatyka, a b. wielu religijnych...

                                      - Wkladasz w moje usta cos, czego ani nie powiedzialam ani nie mysle!!!
                                      Ejze, nie badz taka wszechwiedzaca madrala, bo nie siedzisz w mojej glowie.
                                      Nie stac Cie na cos bardziej oryginalnego, jak wmawianie komus czegos, czego ni
                                      e napisal? Zbyt czesto stosujesz te prymitywna metode. To staje sie nudne.
                                      Postaraj sie byc bardziej tworczy i oryginalny.
                                      K: A ty przestan mnie atakowac ad personam, bo to nieladnie w/g prof.
                                      Kotarbinskiego!

                                      K: ??? Jakie to ja mam przesady, jak ja w nic nie wierze?
                                      - Jak to w nic nie wierzysz? Przeciez wierzysz i ze sposobu Twoich wypowiedzi
                                      wyglada na to, ze wrecz fanatycznie wierzysz w to, ze religia ogranicza umysly
                                      naukowcow. Ze religijny naukowiec nic nie moze sensownego wymyslic itp, itd...
                                      K: Nie wierze, ale doszedlem do tego metoda empiryczna, analizujac naukowcow i
                                      ich osiagniecia... Juz ci tlumaczylem, ze ja w nic nie wierze, jak 30% Czechow
                                      czy 15% Francuzow...

                                      - To nie jest Twoja wiara ?
                                      K: NIE, nie myl wiary z wiedza...

                                      - Tylko nie pisz, ze Cie atakuje. Nie. Stwierdzam fakty i wyciagam logiczne
                                      wnioski.
                                      K: Z czego? I wmawiasz mi, ze wierze - nie ladnie!

                                      K: Niestety, atakujesz ma osobe, a nie me poglady,
                                      - Nie atakuje Twojej osoby. Przeprowadzilam tylko bardzo pobiezna analize
                                      Twoich pogladow i zachowan w oparciu o system psychoanalizy Kena Wilbera -
                                      "guru" nowej psychoterapii!
                                      K: Czyli kolejnego szarlatana (dowiedziono dawno temu, ze to nie psychoterapia
                                      leczy, ale uplyw czasu)...

                                      - Serdecznie polecam. Poczytaj sobie. Swietna lektura. '
                                      K: Przeczytalem calkegp Freuda, Junga i sporo prac na temat psychonalizy -
                                      dziekuje, nie potrzebuje na razie wiecej na ten temat.

                                      K: a wiec postepujesz niegodnie atakujac mnie ad personam. Poczytaj co pisal na
                                      ten temat prof. Kotarbinski...
                                      - Ja postepuje niegodnie? Coz to za emfaza z Twojej strony?!
                                      K: atakujac mnie ad personam!

                                      - Czy Ty nie przesadzasz? Zdaje sie, ze nawet bardzo przesadzasz.
                                      Postaraj sie uzywac slow bardziej adekwatnych do sytuacji.
                                      W czym dostrzegasz te moja niegodnosc? W tym, ze pisalam:
                                      jestes typowym reprezentantem czlowieka wielce przesadnego.
                                      K: TAK, dobry przyklad!

                                      K: ??? Jakie to ja mam przesady, jak ja w nic nie wierze?
                                      No chyba jednak wierzysz... Acha, Sprawdzilam, co znaczy slowo religijny,
                                      uwazaj: 1. odnoszacy sie do religii, dotyczacy religii, zwiazany z religia.
                                      2. pobozny, oznaczajacy sie poboznoscia.
                                      Zalozmy, ze drugi punkt odpada, zostaje pierwszy... wiec, czy nie ` odnosisz si
                                      e do religii` w swoich wypowiedziach? Odnosisz sie. Notorycznie.
                                      K: To (1) nie odniosi sie dop ludzi, ale ksiazek czy instytucji...

                                      - Czy Twoje wypowiedzi i zakladane przez Ciebie watki nie `dotycza religii`?
                                      Dotycza. Nie sa `zwiazane z religia`? Sa. Wniosek: Jestes czlowiekiem
                                      religijnym.
                                      K: Zly wniosek: czy religioznawca krtykujacy religie (np. Feuerbach) byl
                                      czlowiekiem religijnym?

    • abhaod Re: Nauka a wiara 29.04.04, 12:03
      Zapytano kiedyś Einsteina, czy istnieje Bóg ,odpowiedział, że nie wie, ale w
      niego wierzy.
      • rajchman Re: Nauka a wiara 29.04.04, 14:01
        abhaod napisał: Zapytano kiedyś Einsteina, czy istnieje Bóg ,odpowiedział, że
        nie wie, ale w niego wierzy.
        K: Podaj zrodlo! Zreszta moze i wierzyl, i to go sprowadzilo na manowce, bowiem
        odzrucil on mechanike kwantowa poniewaz "HerrGott nie gra w kosci"...;(
        • rajchman Re: Nauka a wiara 29.04.04, 14:50
          I tak mamy juz 250 postow na tym watku. Dziekuje za udzial w dyskusji mym
          nieprzyjaciolom i nielicznym, ale nader cennym zwolennikom oraz zapraszam do
          dalszej dyskusji.
          Ten, co zalozyl ten watek...
          • Gość: Ala Re: Nauka a wiara IP: *.nd.edu 29.04.04, 16:21
            Biedronko! Jestem pelna podziwu dla Twojego intelektu, wiedzy i wiary.
            Zreszta dla wszystkich tu dyskutujacych. Niestety w pelni podzielam poglady
            Twojego oponenta Kagana.Napisalam tylko to co czuje, sadzac, ze cos wniose do
            waszej interesujacej dyskusji.Nie osmielam sie nawet byc partnerem w Waszych
            rozwazaniach bo po prostu nie mam takiej wiedzy jak Wy. Mnie rowniez intryguje
            fenomen wiary i religii, stad zaczelam czytac ten interesujacy watek.
            Zapewniam Cie, ze nie jestem sfrustrowana kobietom, choc jak kazdy czlowiek mam
            lepsze i gorsze dni. I masz racje, jak sa gorsze to najlepsze sa cwiczenia
            fizyczne.Podobnie jak Ty skonczylam biologie wiec kiedys mialysmy wspolne
            zainteresowania.Nawet przez chwile nie pomyslalam, ze moj post moglby
            komokolwiek wydac sie agresywny i uszczypliwy. Naprawde nie lezy to w mojej
            tolerancyjnej i kobiecej naturze.Serdecznie pozdrawiam i przepraszam jezeli
            poczulas sie osobiscie dotknieta moja wypowiedzia.
            • witekjs Re: Nauka a wiara 29.04.04, 21:29
              To smutne Alu, że w "pełni podzielasz" TE poglądy.
              Okazuje się, że w tych pogladach nie neguje się wartości wiary, lecz jedynie
              wiary katolickiej.
              To jest już zupełnie inna dyskusja.
              Nie dotyczy ona, co jak sądzę widzisz, nauki i wiary, jako takiej.

              Pozdrawiam. Witek
              • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.e-loko.pl 02.05.04, 16:23
                Ja bynajmniej nie neguje wiary, nawet katolickiej, w istocie b. prymitywnej w
                porownaniu do czystego monotezimu Judaizmu i Islamu, ale postawilem hipoteze,
                ze czlowiek wierzacy nie moze byc dobrym naukowcem, bo bedzie, chocby
                podswiadomie, szukal dowodow na istnienie Boga i rozwiazan potwierdzajacych owa
                rzekoma boska interwencje w nasz swiat fizyczny...
                • abstrakt2003 Czy twoim zdaniem... 02.05.04, 19:30
                  Wiara lub niewiara w Boga jest czy też powinna być podstawowym kryterium oceny
                  naukowca?
                  • Gość: Kagan Re: Czy twoim zdaniem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.04, 10:01
                    abstrakt2003 napisał: Wiara lub niewiara w Boga jest czy też powinna być
                    podstawowym kryterium oceny naukowca?
                    K: Tak, albowiem jesli naukowiec wprowadza nieracjonalne elementy do swego
                    rozumowania (chocby i nieswiadomie), to przestaje byc naukowcem. A jedyna
                    gwarancja racjonalnosci jest pelne odrzucenie wszelakich nieracjonalnych
                    przesadow, glownie religijnych (Tertuliana slynne CREDO QUIA ABSURDUM)...
                    Poczytaj co pisal na ten temat slyny polski astronom, prof. Zonn...
                    pozdr.
                    Kagan
                    • abstrakt2003 A ty wiesz ilu naukowców było i jest wierzących? 05.05.04, 17:47
                      Czy uważasz że to z definicji ich dyskwalifikuje?
                      P.S.
                      Czy nie obawiasz się, że odrzucając ich dorobek pozostał byś z niczym?
                      • reichman Re: A ty wiesz ilu naukowców było i jest wierzący 05.05.04, 17:56
                        abstrakt2003 napisał: Czy uważasz że to z definicji ich dyskwalifikuje?
                        - Niestety, ale tak, dyskwalifikuje ich jako naukowcow, niemniej jesli ich
                        odkrycia, teorie itp. wytrzymuja weryfikacje empiryczna, to nie widze potrzeby
                        odrzucenia wynikow ich badan. Tyle, ze bez religii osiagneli by na pweno
                        znacznie wiecej - najlepszy dowod to Einstein, ktoremu wiara w Boga, co to "nie
                        gra w kosci" nie pozwolila na polaczenie jego OTW z mechanika kwantowa... :(
                        Tuwim czy Brzechwa, uzuwajac porownania z literatury, chwalili Stalina: czy to
                        znaczy, ze byli zlymi poetami? Mogli byc tylko lepszymi bez owego stalinizmu...

                        P.S. Czy nie obawiasz się, że odrzucając ich dorobek pozostał byś z niczym?
                        K: Patrz wyzej - nie odrzucam z ich dorobku tego, co wytrzymuje testy
                        empiryczne, uwazam tylko, ze wiara uniemozliwila im wieksze odkrycia...
                        • abstrakt2003 A na jakiej podstawie sądzisz że osiągnęli by 07.05.04, 20:43
                          wiecej gdyby nie wierzyli w Boga?
                          Czy to nie jest czyste "gdybanie"?
                          • kamila_z_nz Re: A na jakiej podstawie sądzisz że osiągnęli by 10.05.04, 19:49
                            abstrakt2003 napisał: wiecej gdyby nie wierzyli w Boga?
                            Czy to nie jest czyste "gdybanie"?
                            K: Nie! Dobry przyklad to Einstein, co z uporem powtarzal o Bogu, co nie gra w
                            kosci, i nie mogl nic wiecej osiagnac. To zreszta proste: wierzacy naukowiec to
                            jak sprinter z olowianym butem czy boxer bez jednej reki...

              • Gość: ala Re: Nauka a wiara IP: *.tc.nd.edu 03.05.04, 01:38
                Uwazasz, ze to smutne i masz do tego prawo. Mnie to cieszy i napelnia radoscia
                i optymizmem. I jeszcze dodam, ze szczerze Go podziwiam .
                Rowniez pozdrawiam
                Ala
                • witekjs Re: Nauka a wiara 03.05.04, 10:12
                  Gość portalu: ala napisał(a):

                  > Uwazasz, ze to smutne i masz do tego prawo. Mnie to cieszy i napelnia
                  radoscia
                  > i optymizmem. I jeszcze dodam, ze szczerze Go podziwiam .
                  > Rowniez pozdrawiam
                  > Ala

                  Przepraszam, że się omyliłem. Nie chciałem Ci odbierać radości.
                  Dodam tylko, ze żaden kulturalny ateista, agnostyk, chrzescijanin, Żyd, Karaim
                  czy muzułmanin nie pozwoliłby sobie na wyrażanie się z taką pogardą o roli
                  wiary.
                  W żadnej religii.
                  Choćby ze względu na szacunek i pamięć swoich Dziadów, którzy za każdą z Nich
                  ginęli w kazamatach zaborców, Sowietów i Hitlerowców.
                  Nikt w Polsce nie zapomina, że niekiedy dzięki tym religiom i Ich symbolom, w
                  wielu rodzinach przetrwała tożsamość narodowa i język - Polaków, Litwinów,
                  Białorusinów, Ukraińców, Tatarów, Karaimów i Żydów.

                  Witek
                  • Gość: ala Re: Nauka a wiara IP: *.tc.nd.edu 03.05.04, 17:41
                    Witku, nie chcialam wiecej zabierac glosu na tym forum bo nie czuje sie osoba
                    kompetentna ale skoro odpisales to napisze Ci moje odczucia. Czytalam to co
                    pisze Kagan i to do mnie trafia. Nie czuje w tym co pisze zadnej pogardy.
                    Wedlug mnie jest swietnym dyskutantem i nie obraza swoich oponentow, dyskutuje
                    z ich argumentami, natomiast sam jest ciagle obrazany personalnie.
                    I wedlug mnie to czlowiek o wysokiej kulturze osobistej.
                    Ja na tym forum tez zostalam juz personalnie wyzwana od frustratek, ktora
                    powinna pojsc pojezdzic na wrotkach.
                    Podziwiam Go tez za odwage cywilna w gloszeniu swoich pogladow.
                    A to o czym pisales na koniec swego postu tez doceniam .
                    Pozdrawiam Ala
                    • reichman Re: Nauka a wiara 05.05.04, 17:43
                      Gość portalu: ala napisał(a):
                      Witku, nie chcialam wiecej zabierac glosu na tym forum bo nie czuje sie osoba
                      kompetentna ale skoro odpisales to napisze Ci moje odczucia. Czytalam to co
                      pisze Kagan i to do mnie trafia. Nie czuje w tym co pisze zadnej pogardy.
                      Wedlug mnie jest swietnym dyskutantem i nie obraza swoich oponentow, dyskutuje
                      z ich argumentami, natomiast sam jest ciagle obrazany personalnie.
                      K: Nic dziwnego, bowiem obnazam bezsens religii, a na to nie ma racjonalnego
                      kontrargumentu...

                      - I wedlug mnie to czlowiek o wysokiej kulturze osobistej.
                      K: No, nie przesadzajmy: wsrod slepcow jednooki jest krolem... ;)

                      - Ja na tym forum tez zostalam juz personalnie wyzwana od frustratek, ktora
                      powinna pojsc pojezdzic na wrotkach.
                      K: A czego wiecej oczekujesz od religiantow?

                      - Podziwiam Go tez za odwage cywilna w gloszeniu swoich pogladow. A to o czym
                      pisales na koniec swego postu tez doceniam .
                      K: Nie sztuka byc odwaznym w UE i na forum GW! ;)

                      - Pozdrawiam Ala
                      K: Nawzajem! :)

                  • reichman Re: Nauka a wiara 05.05.04, 17:51
                    Gość portalu: ala napisał(a):
                    Uwazasz, ze to smutne i masz do tego prawo. Mnie to cieszy i napelnia
                    radoscia i optymizmem. I jeszcze dodam, ze szczerze Go podziwiam.
                    Rowniez pozdrawiam
                    Ala
                    witekjs napisał: Przepraszam, że się omyliłem. Nie chciałem Ci odbierać
                    radości. Dodam tylko, ze żaden kulturalny ateista, agnostyk, chrzescijanin,
                    Żyd, Karaim czy muzułmanin nie pozwoliłby sobie na wyrażanie się z taką pogardą
                    o roli wiary.
                    K: Zabronisz mi pogardy dla zabobonow, ktore od tysiecy lat opozniaja duchowy
                    (intelektualny) rozwoj ludzkosci? Zauwaz, ze ja krytykuje poglady, a nie ludzi,
                    zas wy atakujecie nie tyle me poglady, ile mnie...

                    - Choćby ze względu na szacunek i pamięć swoich Dziadów, którzy za każdą z Nich
                    ginęli w kazamatach zaborców, Sowietów i Hitlerowców.
                    K: Masz na mysli zydowska religie narzucona nam sila przez Niemocow na
                    zasadzie "chrzest albo..."? Czyzbys nie wiedzial, ze owi "misjonarze"
                    chrzescijanscy zniszczyli nasza prawdziwie slowianska religie, a co za tym
                    idzie nasza narodowa kulture? Zaborcy zas niesli krzyze: czasem prawoslawne,
                    czasem protestanckie, a czesto tez i katolickie: na samolotach bombardujacych
                    Polske byly widoczne czarne krzyze, a hitlerowcy mieli wypisane na
                    klamrach "Gott mit uns"... :(

                    - Nikt w Polsce nie zapomina, że niekiedy dzięki tym religiom i Ich symbolom, w
                    wielu rodzinach przetrwała tożsamość narodowa i język - Polaków, Litwinów,
                    Białorusinów, Ukraińców, Tatarów, Karaimów i Żydów.
                    K: Zydow i Kraimow i tatrow tak, ale dla reszty to byla obca religia,
                    narzucona "ogniem i mieczem" (casus Litwinow, gdzie krzyze przyszly z
                    krzyzakami)... :(
                    • witekjs Re: Nauka a wiara 05.05.04, 19:28

                      Nie mogę bronić Ci pogardy ani innych negatywnych czy pozytywnych emocji do
                      czegokolwiek.
                      Nie krytykowałem Ciebie.
                      Nie zgadzam się z Twoimi poglądami i przede wszystkim z formą ich
                      prezentowania.
                      W moim odczuciu, często obrażjacą rozmówców i ich przywiązanie nie tylko do
                      wiary ale i tradycji polskich.
                      Chrzescijaństwo było obcą religią przed wielu wiekami.
                      Od tamtej pory zginęły za Nią miliony, głeboko wierzących ludzi.
                      "Czyżbyś nie wiedział", że dzięki alfabetowi i kulturze łacińskiej, przetrwała
                      i rozwija się od ponad 1000 lat, nasza i krajów sąsiednich?
                      Tatarzy/ bardzo niejednorodna grupa etniczna/, nie zawsze byli muzułmanami a
                      przodkowie i potomkowie Chazarów, Karaimami.
                      Nie obyło się bez przemocy i narzucania religii przez władzę/Chanów i Kaganów/.
                      Nie jesteśmy w stanie siebie przekonać, nie ma zresztą potrzeby.
                      Przykre to, że tutaj, w ten sposób musisz rozmawiać.

                      Witek
            • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.e-loko.pl 02.05.04, 16:29
              Gość portalu: Ala napisał(a):
              Biedronko! Jestem pelna podziwu dla Twojego intelektu, wiedzy i wiary.
              K: Wiare to u Biedronki mozna rzeczywscie podziwiac, ale nic wiecej. No coz,
              jest ona zapewne tez zakonnica, czyli ma najgorsze z mozliwych stanowisk w KK,
              bo kazdy wikary, nawet bez doktoratu czy licencjatu moze zostac w przyszlosci
              papiezem, ale zadna zakonnica, chocby prof. zw. dr. hab. inz.... :(

              - Zreszta dla wszystkich tu dyskutujacych. Niestety w pelni podzielam poglady
              Twojego oponenta Kagana.Napisalam tylko to co czuje, sadzac, ze cos wniose do
              waszej interesujacej dyskusji.Nie osmielam sie nawet byc partnerem w Waszych
              rozwazaniach bo po prostu nie mam takiej wiedzy jak Wy. Mnie rowniez intryguje
              fenomen wiary i religii, stad zaczelam czytac ten interesujacy watek.
              Zapewniam Cie, ze nie jestem sfrustrowana kobietom, choc jak kazdy czlowiek mam
              lepsze i gorsze dni. I masz racje, jak sa gorsze to najlepsze sa cwiczenia
              fizyczne.Podobnie jak Ty skonczylam biologie wiec kiedys mialysmy wspolne
              zainteresowania.Nawet przez chwile nie pomyslalam, ze moj post moglby
              komokolwiek wydac sie agresywny i uszczypliwy. Naprawde nie lezy to w mojej
              tolerancyjnej i kobiecej naturze.Serdecznie pozdrawiam i przepraszam jezeli
              poczulas sie osobiscie dotknieta moja wypowiedzia.
              K: Nie wiem, czemu sie tak tlumaczysz. Biedronka sie poczula obrazona mym
              erotycznym linkem, do zdjecia-zartu (czesciowo rozebrana przystojna
              bibliotekarka wsrod ksiazek), a nie moja wina, ze niektore serwery proxy
              kieruja ten link na zdjecie dojrzalej pani z rozlozonymi nozkami i meski narzad
              plciowy w stanie wzwodu. Coz, jesli biologa to gorszy, to widac, ze minal
              (minela) sie z powolaniem...
              Pozdr.





              --------------------------------------------------------------------------------
              • Gość: Ala Re: Nauka a wiara IP: *.tc.nd.edu 02.05.04, 23:51
                Chcialam sie po prostu milo wycofac z dyskusji. Dzieki za to, ze odpowiadales
                troche w moim imieniu Biedronce. Podpisuje sie pod tym.
                Co do zdjecia to moge Ci przeslac lepszy model. Podaj adres.
                Serdecznie pozdrawiam.
                Ala
                • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.04, 09:58
                  Gość portalu: Ala napisał(a):
                  Chcialam sie po prostu milo wycofac z dyskusji. Dzieki za to, ze odpowiadales
                  troche w moim imieniu Biedronce. Podpisuje sie pod tym.
                  K: Dzieki i w 100% rizumiem twe intencje i rekacje...

                  - Co do zdjecia to moge Ci przeslac lepszy model. Podaj adres.
                  Serdecznie pozdrawiam.
                  Ala
                  K: Napisz ten oryginalny link i zobaczysz te pania w bibliotece. Mnie sie ona
                  podoba, ale to kwestia gustu. I jak pisalem, server proxy odsyla czasem na tzw.
                  hard porno, ale dla biologa to przeciez nie powinien byc zaden problem...
                  Moj adres to ljkel2@netsacape.net
                  Pozdr. :)
                  Kagan
                  • Gość: Ala Re: Nauka a wiara IP: *.nd.edu 03.05.04, 21:28
                    Wyslalam i mam nadzieje, ze dojdzie. Zmykam z tego forum bo nie chce "oberwac".
                    Masz bardzo magnetyczna osobowosc. Zdominowales forum nauka. Forumowicze nie
                    moga przestac o Tobie myslec i pisac. To sie nazywa osobowosc. A przeciez nikt
                    im nie kaze z Toba rozmawiac.
                    Pozdrawiam jeszcze raz i znikam.
                    • reichman Re: Nauka a wiara 05.05.04, 17:41
                      Gość portalu: Ala napisał(a): Wyslalam i mam nadzieje, ze dojdzie. Zmykam z
                      tego forum bo nie chce "oberwac".
                      K: Dzieki! Doszlo! :)

                      - Masz bardzo magnetyczna osobowosc. Zdominowales forum nauka. Forumowicze nie
                      moga przestac o Tobie myslec i pisac. To sie nazywa osobowosc. A przeciez nikt
                      im nie kaze z Toba rozmawiac.
                      K: Kto wie, moze jestem Szatanem, albo jego agentem (Szatan przeze mnie
                      przemawia)? Bo jesli wierzymy w Boga, to musimy wierzyc w Szatana - tak
                      przynajmniej zgodnym chorem twierdza teologowie (zlo jako dzielo Szatana, a nie
                      dobrego z natury Boga)...

                      - Pozdrawiam jeszcze raz i znikam.
                      K: Dzieki, ale nie znikaj! Nie boj sie wirtualnych grozb i atakow ad personam!
                      Nie jestes sama, jak widac z dyskusji...
    • Gość: Katolik Re: Nauka a wiara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 22:09
      Nauka pochodzi od rozumu skażonego grzechem pierworodnym a wiara pochodzi od
      niemylnego Boga. Tylko głupcy nie wierzą w Boga widząc jego dzieła np. świat.
      • Gość: darkonza Re: Nauka a wiara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 10:25
        o kurcze....
        odrzuc wiec nauke i jej zdobycze
        wyjdz z domu zamieszkaj w lesie,wyrzuc ubrania nie myj zebow itp. itd. ale modl
        sie duzo...bo duzo czasu Ci nie zostanie
        aha, biblie tez wyrzuc, wydrukowala ja maszyna wiec nie powinienes z niej
        korzystac
        • reichman Re: Nauka a wiara 05.05.04, 17:35
          Gość portalu: darkonza napisał(a):
          o kurcze.... odrzuc wiec nauke i jej zdobycze, wyjdz z domu zamieszkaj w
          lesie,wyrzuc ubrania nie myj zebow itp. itd. ale modl sie duzo...bo duzo czasu
          Ci nie zostanie aha, biblie tez wyrzuc, wydrukowala ja maszyna wiec nie
          powinienes z niej korzystac
          K: Racja! Jesli bowiem wierzymy w Boga, to musimy wierzyc i w Szatana, a jesli
          Szatan istnieje, to jaka mamy gwarancje, ze nie wydrukowal on milionow
          egzemplarzy Pisma Swietego ze swymi poprawkami i dodatkami, trudnymi do
          zauwazenia dla laikow, ale diametralnie zmieniajacych sens owego pisma... ;)
          Pozdr.
          Kagan
      • reichman Re: Nauka a wiara 05.05.04, 17:37
        Gość portalu: Katolik napisał(a): Nauka pochodzi od rozumu skażonego grzechem
        pierworodnym a wiara pochodzi od niemylnego Boga. Tylko głupcy nie wierzą w
        Boga widząc jego dzieła np. świat.
        K: Jaki masz dowod ze swiat, ktory widzisz:
        1) Istnieje realnie (poczytaj Berkeleya),
        2) I ze nie zostal stworzony przez Szatana?
        Istnienie zla przemawia za (2), a postepy w Virtual Reality za (1).
        Pozdr.
        Kagan
        • abstrakt2003 Istnienie zła to wyjątek który potwierdza regułę 05.05.04, 17:52
          :)
          • reichman Istnienie zła to wyjątek który potwierdza regule? 05.05.04, 17:59
            NIE! Extremalne zlo potwierdza raczej herezje manichejska i Mazdaizm... I
            obnaza nicosc chrzescijanstwa, ktore nie potrafi wytlumaczyc paradoxu istnienia
            zla w swiecie stworzonym przez nieskonczenie dobrego i nieskonczenie poteznego
            boga... :(
      • abstrakt2003 Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! 05.05.04, 17:50
        Twój fundamentalizm przeraża!
        • reichman Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! 05.05.04, 17:59
          Kagan i ja to jedna istota w kilku osobach, jak twoj Bog...;)
          • Gość: Ala Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! IP: *.tc.nd.edu 05.05.04, 19:57
            Przesylam Ci fragment forum, ktore zalozyl Ja niby dla Ciebie.
            ja to pozostawiam bez komentarza bo czuje sie bezsilna. moze Ty cos z tym zrob.
            Ale mi sie oberwalo!!!

            • Re: biedronka pokonana!!!??? IP: *.nd.edu
            Gość: Ala 03.05.2004 20:43 odpowiedz na list odpowiedz cytując


            To chyba o mnie. Strasznie sie ciesze, ze moja skromna i tak naprawde nic nie
            wiedzaca osoba Was naukowcow zainteresowala. Jedno musicie przyznac, ze ma
            magnetyczna osobowosc. Wszyscy na forum nauka o nim mowia i nie moga o nim
            przestac myslec.



            • Ala? Kaganowa ...? Ta z biblioteki ...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
            Gość: Ja 05.05.2004 18:59 odpowiedz na list odpowiedz cytując


            No! powitać, powitać na naszym skromnym forum naukowym. Jakież to interesy
            prowadzą ...? Twój Stary pokazywał nam to piękne zdjęcie (niby mu się palec po
            proxy klawiszu omsknął, czy coś takiego ..., ale wiemy o co chodzi). Zachwyt!
            Niektórzy forumowicze nawet mu gratulowali gustu i szczęścia.
            Ale ja się do tego nie przyłączam. Pies zaniedbał Twoja urodę! Tyle zgryzoty
            przysparzasz Staremu tymi swoimi wybrykami, że chłopina nie ma pewności
            w "tych" sprawach, tylko musi WIERZYĆ w Twoja niewinność!!! Ty wiesz, że przez
            te Twoje wybryki stał się RELIGIANTEM ("naukowiec jak w cokolwiek wierzy to
            jest religiantem"). A to mu synapsy w mózgu plącze, ogranicza w rozwoju
            naukowym i facet bełkocze od rzeczy!!! Tak to by już dawno wymyślił teorię
            unifikacji, której temu durniowi Albertowi nie udało się wymysleć, przez takie
            tam przypadłości. Przez ciebie nadaje się tylko do ZBADANIA!
            Natychmiast mi się popraw!


            • Gość: ala Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! IP: *.tc.nd.edu 05.05.04, 20:46
              Do PANA JA
              • Re: Ala? Kaganowa ...? Ta z biblioteki ...? IP: *.tc.nd.edu
              Gość: ala 05.05.2004 20:41 odpowiedz na list


              Az tyle na moj temat. Czuje sie naprawde przez PANA wyrozniona. I oczywiscie,
              ze sie poprawiam od zaraz. Poprosze tylko jeszcze o jakies wskazowki.
              pozdrawiam Ala z Ib



              • Gość: Kagansky Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! IP: *.dami-rz.pl 05.05.04, 21:09
                Gość portalu: ala napisał(a):
                Do PANA JA
                Re: Ala? Kaganowa ...? Ta z biblioteki ...? IP: *.tc.nd.edu
                Gość: ala 05.05.2004 20:41 odpowiedz na list
                Az tyle na moj temat. Czuje sie naprawde przez PANA wyrozniona. I oczywiscie,
                ze sie poprawiam od zaraz. Poprosze tylko jeszcze o jakies wskazowki.
                pozdrawiam Ala z Ib
                K: Super odpowiedz, Alu! :) TAK TRZYMAC!!! :)
                • Gość: ALA Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! IP: *.nd.edu 05.05.04, 21:25
                  Ale ja naprawde jestem bardzo ladna kobietom, a JA to kwestionuje i to mnie
                  najbardziej boli-PROZNOSC KOBIECA Jakbys byl tak mily to podaj mi swoj adres to
                  Ci przysle swoja podobizne i powiesz czy wygladam jak mnie JA opisal. Naprawde
                  mowie serio.
                  Niech PAN JA pisze sobie o mnie co chce ale niech nie kwestionuje mojej urody.
                  BLAGAM!!!!!!!!!
                  • Gość: Kagan Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! IP: *.dami-rz.pl 05.05.04, 21:42
                    Czy to prawdziwa Ala, czy tez podrobka?
                    ljkel2@netscape.net
                    • Gość: ALA Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! IP: *.nd.edu 05.05.04, 21:50
                      Probowalam wyslac ale zdjecie wraca. To mial byc wlasnie ten "lepszy model".
                      Oczywiscie wg mnie.
                      Zegnam sie ze wszystkimi z PANEM JA szczegolnie milo.
                    • Gość: ALA Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! IP: *.nd.edu 05.05.04, 22:32
                      Czy to prawdziwa Ala, czy tez podrobka?
                      ljkel2@netscape.net
                      ZART, bo to forum po wypowiedzi PANA JA na moj temat przypomina bardziej FORUM
                      HUMORUM niz dysputy naukowcow- moim skromnym zdaniem.
                      Milo bylo z Toba porozmawiac, z PANEM JA zreszta tez(tyle odkrywczych rzeczy na
                      moj temat powiedzial)
                      Ala
                  • Gość: Kagan Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! IP: *.dami-rz.pl 05.05.04, 21:46
                    Piszesz z Holandii (nd for Netherlands)? I z domeny edu? (Ja dawniej pisalem z
                    monash.edu.au dopoki Michnik nie zablokowal calego Monash University w
                    Melbourne za kare za moje posty. To pozniej pisalem z Deakin Uni (kilometr ode
                    mnie) i z mej Alma Mater, czyli The University of Melbourne... ;)
                    Pozdrowka! :)
                    ljkel2@netscape.net
                    • Gość: Mr Link Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! IP: *.dami-rz.pl 05.05.04, 21:50
                      mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
                      mywebpage.netscape.com/ljkel2/index.html
                      • Gość: 295 ;) No txt! :) Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! IP: *.dami-rz.pl 05.05.04, 22:06
                    • Gość: Ala Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! IP: *.nd.edu 06.05.04, 17:48
                      Nie mam odwagi napisac bo jeszcze mnie ktos skojarzy. Nie jestem masochistka,
                      to nic przyjemnego jak ktos sobie na tobie uzywa tylko dlatego, ze masz podobne
                      zdanie o religii i wierze jak Kagan.
                      Mysle tak sobie, ze im w tej ich wierze cos nie gra i dlatego atakuja
                      personalnie i tak sie irytuja.
                      rowniez zdrowka!
                      • rajchman Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! 11.05.04, 09:52
                        Gość portalu: Ala napisał(a):
                        Nie mam odwagi napisac bo jeszcze mnie ktos skojarzy. Nie jestem masochistka,
                        to nic przyjemnego jak ktos sobie na tobie uzywa tylko dlatego, ze masz podobne
                        zdanie o religii i wierze jak Kagan.
                        Mysle tak sobie, ze im w tej ich wierze cos nie gra i dlatego atakuja
                        personalnie i tak sie irytuja.
                        rowniez zdrowka!
                        K: Masz racje: oni czuja podswiadomie, jak Tertulian, ze credo quia absurdum,
                        ale brak im jego odwagi to glosno powiedziec...
                        Pozdr. :)
                        Kagan
                    • Gość: Kagan Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.04, 21:18
                      ?
            • Gość: Kaganskij Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! IP: *.dami-rz.pl 05.05.04, 21:13
              Gość portalu: Ala napisał(a):
              Przesylam Ci fragment forum, ktore zalozyl Ja niby dla Ciebie.
              ja to pozostawiam bez komentarza bo czuje sie bezsilna. moze Ty cos z tym zrob.
              Ale mi sie oberwalo!!!
              K: Ja takie prymitywne ataki ad personam zostawiam bez odpowiedzi, bo nie bede
              wkladac reki do czyichs odchodow, chocby tylko "UMYSLOWYCH"...

              • Re: biedronka pokonana!!!??? IP: *.nd.edu
              Gość: Ala 03.05.2004 20:43
              To chyba o mnie. Strasznie sie ciesze, ze moja skromna i tak naprawde nic nie
              wiedzaca osoba Was naukowcow zainteresowala. Jedno musicie przyznac, ze ma
              magnetyczna osobowosc. Wszyscy na forum nauka o nim mowia i nie moga o nim
              przestac myslec.
              K: ;)

              Ala? Kaganowa ...? Ta z biblioteki ...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
              Gość: Ja 05.05.2004 18:59
              No! powitać, powitać na naszym skromnym forum naukowym. Jakież to interesy
              prowadzą ...? Twój Stary pokazywał nam to piękne zdjęcie (niby mu się palec po
              proxy klawiszu omsknął, czy coś takiego ..., ale wiemy o co chodzi). Zachwyt!
              Niektórzy forumowicze nawet mu gratulowali gustu i szczęścia.
              Ale ja się do tego nie przyłączam. Pies zaniedbał Twoja urodę! Tyle zgryzoty
              przysparzasz Staremu tymi swoimi wybrykami, że chłopina nie ma pewności
              w "tych" sprawach, tylko musi WIERZYĆ w Twoja niewinność!!! Ty wiesz, że przez
              te Twoje wybryki stał się RELIGIANTEM ("naukowiec jak w cokolwiek wierzy to
              jest religiantem"). A to mu synapsy w mózgu plącze, ogranicza w rozwoju
              naukowym i facet bełkocze od rzeczy!!! Tak to by już dawno wymyślił teorię
              unifikacji, której temu durniowi Albertowi nie udało się wymysleć, przez takie
              tam przypadłości. Przez ciebie nadaje się tylko do ZBADANIA!
              Natychmiast mi się popraw!
              K: No comment, ale ciekawa wypowiedz religianta - absolutny brak logiki
              pokrywany buta, pogarda dla niewierzacych i atakami ad personam...
              • reichman Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! 06.05.04, 09:44
                Ciekawe... Wiele mowi o mentalnosci wierzacych...;(

                Gość portalu: Kaganskij napisał(a):
                > Gość portalu: Ala napisał(a):
                > Przesylam Ci fragment forum, ktore zalozyl Ja niby dla Ciebie.
                > ja to pozostawiam bez komentarza bo czuje sie bezsilna. moze Ty cos z tym
                zrob.
                > Ale mi sie oberwalo!!!
                > K: Ja takie prymitywne ataki ad personam zostawiam bez odpowiedzi, bo nie
                bede
                > wkladac reki do czyichs odchodow, chocby tylko "UMYSLOWYCH"...
                >
                > • Re: biedronka pokonana!!!??? IP: *.nd.edu
                > Gość: Ala 03.05.2004 20:43
                > To chyba o mnie. Strasznie sie ciesze, ze moja skromna i tak naprawde nic nie
                > wiedzaca osoba Was naukowcow zainteresowala. Jedno musicie przyznac, ze ma
                > magnetyczna osobowosc. Wszyscy na forum nauka o nim mowia i nie moga o nim
                > przestac myslec.
                > K: ;)
                >
                > Ala? Kaganowa ...? Ta z biblioteki ...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
                > Gość: Ja 05.05.2004 18:59
                > No! powitać, powitać na naszym skromnym forum naukowym. Jakież to interesy
                > prowadzą ...? Twój Stary pokazywał nam to piękne zdjęcie (niby mu się palec
                po
                > proxy klawiszu omsknął, czy coś takiego ..., ale wiemy o co chodzi). Zachwyt!
                > Niektórzy forumowicze nawet mu gratulowali gustu i szczęścia.
                > Ale ja się do tego nie przyłączam. Pies zaniedbał Twoja urodę! Tyle zgryzoty
                > przysparzasz Staremu tymi swoimi wybrykami, że chłopina nie ma pewności
                > w "tych" sprawach, tylko musi WIERZYĆ w Twoja niewinność!!! Ty wiesz, że
                przez
                > te Twoje wybryki stał się RELIGIANTEM ("naukowiec jak w cokolwiek wierzy to
                > jest religiantem"). A to mu synapsy w mózgu plącze, ogranicza w rozwoju
                > naukowym i facet bełkocze od rzeczy!!! Tak to by już dawno wymyślił teorię
                > unifikacji, której temu durniowi Albertowi nie udało się wymysleć, przez
                takie
                > tam przypadłości. Przez ciebie nadaje się tylko do ZBADANIA!
                > Natychmiast mi się popraw!
                > K: No comment, ale ciekawa wypowiedz religianta - absolutny brak logiki
                > pokrywany buta, pogarda dla niewierzacych i atakami ad personam...
                • reichman Re: Jesteś gorszy od ateisty-aroganta KAGANA!!!! 06.05.04, 09:54
                  Mylici wiare w sensie uznania za realne wydarzenia, ktore moglo
                  zajsc (np. wierzycie, ze Kowalski ukradl, bo jakby inaczej mial szmal na nowego
                  Mercedesa S class), z wiara w wydarzenia fizycznie niemozliwe, np. w stworzenie
                  swiata przez tzw. boga... :(
                  • kamila_z_nz Prawdziwy naukowiec musi wierzyc w Boga! 06.05.04, 13:20
                    Prawdziwy naukowiec musi wierzyc w Pana Boga, bo jak nie uwierzy w Pana Boga,
                    to moze uwierzyc w rozne herezje typu protestanckiego czy prawoslawnego albo
                    nawet stac sie SJ czy innym moronem. Wniosek: prawdziwy naukowiec musi byc
                    Katolikiem Rzymskim, bowiem nauka Kosciola Katolickiego jest gloszona przez
                    doktora habilitowanego Karola Wojtyle - Ojca Swietego Jana Pawla II i Katolicki
                    Uniwersytet Lubelski oraz Uniwersytet im. Prymasa Tysiaclecia i Papieska
                    Akademie Teologiczna ! Tak nam dopomoz Bog i Przenajswietsza Panienka, Zawsze
                    Dziewica, Krolowa Polski!
          • abstrakt2003 Czy podpisałeś się nickiem KATOLIK? 07.05.04, 20:40
            Bo do niego adresowałem swój post?
            • Gość: Kagan Re: Czy podpisałeś się nickiem KATOLIK? IP: *.e-loko.pl 08.05.04, 16:42
              Mam tyle osob, ze jedna z nich moze sie podpisywac nawet jako KATOLIK;)
              pozdr.
              Kagan
              • Gość: 325 ;) Re: Czy podpisałeś się nickiem KATOLIK? IP: *.tera.pl / 81.21.194.* 13.05.04, 21:56
                • Gość: 333 Re: Czy podpisałeś się nickiem KATOLIK? IP: *.e-loko.pl 22.05.04, 13:39
                  • rajchman Re: Czy podpisałeś się nickiem KATOLIK? 25.05.04, 10:23
                    Nie pamietam, bom nr 340...;)
      • Gość: LS Re: Nauka a wiara IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.04, 19:37
        Tylko glupcy wierza w Boga nie uzywajac przy tym ROZUMU ,
        wiedzac jak potezny jest wszechswiat ile galaktyk sie w nim znajduje , jakie
        ogromne odleglosci dziela nas od nowo odkrywanych planet , gwiazd itp.
        I komus sie wydaje ze zycie jest tylko na tej naszej malej planecce zwanej
        ziemia? Nie mam oczywiscie dowodow na to ze jest inaczej ale jestem
        przekonany , ze w tym ogromie potrzeba poprostu lepszego rozwoju
        technologicznego czlowieczenstwu ktory na przelomie najblizszych wiekow
        nastapi , i wtedy wszystko zostanie wyjasnione , nauka obali wszystkie religie
        nie bedzie za ciekawie na naszej planecie gdy wszyscy ci wierzacy dowiedza sie
        ze miliardy lat swietlnych od nas istnieje jakas cywilizacja

        Na planecie zwanej Ziemią wytworzyly sie poprostu najlepsze warunki do rozwoju
        zycia i thats all! Nie rozumie jak ktos moze tego nie pojmowac i utopijnie
        wierzyc w swego boga? Ludzie sa jak szarancza - zajelismy Ziemie za kilkaset
        lat kiepski bedzie jej stan , wyssiemy z niej prawie wszystko i przeniesiemy
        sie na Marsa tu dziez inna planetke Nikt nie jest w stanie przewidziec jaki
        bedzie swiat w 3000 rne a jesli rozwoj technologiczny i nauka jeszcze
        przyspiesza? ludzie sobie poradza z tym ze na Marsie jest "troszke" chlodniej ,
        a na Wenus troszke cieplej . Jestesmy zwierzetami , i niech nikt nie probuje
        mowic ze sie jak zwierzeta nie zachwujemy, tylko tyle ze posiadamy lepiej
        rozwiniety mozg od innych mieszkancow planety ziemia i dzieki temu ja
        zawladnelismy .

        Ale zeby sobie to uswiadomic , zeby zrozumiec czym naprawde jest ludzkosc ,
        jak powstal czlowiek w przedstawionej wyzej wersji trzeba troche ruszyc
        glowa , ale ludzie wierzacy ida na latwizne,boja sie prawdy i dla uspokojenia
        swoejego umyslu powymyslali sobie religie i cos co zwa bogiem...

    • ptrqwerty Re: Nauka a wiara 06.05.04, 13:18
      Więc powiadacie, że prawdziwy naukowiec nie może "wierzyć" w Boga. Zacznijmy od
      tego, że prawdziwy naukowiec nie może powiedzieć, że Bóg wynika z dedukcji, ale
      wierzyć już może.

      Na ten temat mam swoją stronę.
      www.ptrqwerty.prv.pl

      Pozdrawiam
      • kamila_z_nz Re: Nauka a wiara 06.05.04, 13:24
        ptrqwerty napisał: Więc powiadacie, że prawdziwy naukowiec nie może "wierzyć"
        w Boga. Zacznijmy od tego, że prawdziwy naukowiec nie może powiedzieć, że Bóg
        wynika z dedukcji, ale wierzyć już może.
        Na ten temat mam swoją stronę.
        www.ptrqwerty.prv.pl
        K: OK, mozesz miec w wolnym kraju! Ale pamietaj, ze jego racjonalne "ja"
        naukowca bedzie zwsze w (chocby podswiadomym) konflikcie z jego irracjonalnym,
        religijnym "ja", a to oznacza, ze bedzie nieswiadomie szukac dowodow na
        istnienie boga i ze jego wydajnosc i jakosc pracy musi ucierpiec. Einstein to
        najlepszy przyklad na ten konflikt wynikly z mieszanania boga do nauki (Bog nie
        gra w kosci - czyli 2 bledy w 1 zdaniu: ze bog istnieje i ze nie moze czegos
        robic, choc jest z def. wszechmocny)...
        Pozdr.
        • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.e-loko.pl 08.05.04, 16:40
          P. tez: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=718341
          Bog to produkt chorych umyslow ludzkich
          Poczytajcie Newsweek (Polish Ed.) Nr. 13/2001, tam jest dosc dobrze
          wylozone, ze tzw. Bog to produkt umyslu ludzkiego, i to niezbyt
          dobrze funkcjonujacego. Religijnosc to produkt uboczny np. padaczki,
          wizje "polaczenia sie ze swiatem" to np. produkt zlego funkcjonowania
          mozgu, ktory niewlasciwie interpretuje sygnaly z receptorow,
          w wyniku czego mamy iluzje "jednosci z calym swiatem". Oczywiscie,
          osobnik z takimi iluzjami jest narazony na atak, bo nie widzi granicy
          miedzy "ja" i "reszta swiata", i moze np. latwo nie zauwazyc,
          ze gdy on (ona) ma owe wizje, to znika mu (jej) np. portfel...
          Nestety, religia to:
          - Dla jednostki: choroba psychiczno-neurologiczna.
          - Dla spoleczenstwa: zbiorowa psychoza, czesto objawiajaca sie
          zbiorowa histeria.

          A tak przy okazji: jesli Bog jest niepoznawalny naszym rozumem,
          to co robia ci szarlatani na wydzialach teologii?
          Do roboty ich, autostrady budowac, smieci sprzatac, nad chorymi sie
          opiekowac!

          A dualistczna natura swiatla i inne tzw. "tajemnice przyrody"
          sa bardzo dobrze wyjasnione np. teoria superstrun (superstrings),
          inne modele fizyczne tez latwo sobie wyobrazic,
          jak ktos liznal nieco wyzszej matematyki (np. wielowymiarowe tablice
          pozwalaja zrozumiec model swiata 10, czy 11 wymiarowego).
          Kazde pojecie z fizyki mozna zrozumiec, jesli ma sie nieco
          przygotowania matematycznego i wyobrazni (glownie przestrzennej).

          Bog zas jest sprzeczny, jako idea, bo jest np.:
          1. Samym dobrem i przy tym wszechpoteznym, a toleruje skrajne zlo.
          Jak moze superpotezne superdobro tolerowac nawet mimialne zlo?
          Wtedy nie jest przeciez dobrem, ale zlem!
          2. Wszechpoteznym, czyli mogacym stworzyc Boga potezniejszego od
          siebie; ale wtedy juz nie jest wszechpotezny, bo ten nowy Bog jest
          od niego potezniejszy.
          3. "Krolestwo jego jest z innego swiata", to po co mialby
          on tworzyc swiat materialny? Przeciez jest on nieskonczony,
          wiec NIC poza nim NIE jest mu potrzebne do szczescia...
          4. Wszechwiedza Boga kloci sie tez z jego aktywnoscia w swiecie
          materialnym, bo wyglada, ze tworzac ten swiat dokonywal on
          niejako eksperymentu, ale PO CO, jesli jako wszechwiedzacy
          znal on z gory i to dokladnie wynik tegoz eksperymentu?
          Eksperymenty przeprowadzaja tylko ograniczeni ludzcy uczeni,
          bo nie sa nigdy w 100% pewni, ze ich terorie sa prawdziwe!
          Bog zna zas wszystko, wiec NIE musi weryfikowac swej wiedzy, bo jest
          on absolutnie pelna i absolutnie prawdziwa!
          ITP. ITD.

          Wniosek: idea Boga (jako superducha, istoty z "innego swiata"),
          jedynego, wszechpoteznego, wswzechwiedzacego, wiecznego i dobrego zarazem,
          a jednoczesnie stworzyciela materialnego swiata jest wewnetrznie sprzeczna!
          Nie moze miec on bowiem na raz tych wszystkich atrybutow...
          Oczywiscie, mozecie rzec, ze rzadzi sie on inna logika.
          Ale wtedy to juz zupelnie NIC o nim rzec nie mozna, nawet ze
          On istnieje! I co robia wiec ci wszyscy pseudoeksperci od
          "wiedzy o Bogu", czyli np. teologowie, jaki ma sens pranie
          mozgow dzieciecych zwane nauka religii w szkolach?

          Kagan z pozdrowieniami

          • Gość: LS Re: Nauka a wiara IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.04, 01:00
            Religia jest latwizna dla umyslu, jej odrzucenie wymaga myslenia co dla
            wiekszosci wierzacych jest zbyt trudne i nie do pojecia...

            Zgadzam sie z Kaganem w 100 %

            Przyznam ze bylem osoba wierzaca przez pierwsze kilkanascie lat mego zywota ,
            lecz gdy zaczalem sie interesowac poznaniem swiata i zadawac sobie pytania
            typu "jak to naprawde bylo"? doznalem olsnienia
            Stal sie CUD! i bynajmniej nie otrzymalem stygmatow.
            Zaczalem zdawac sobie sprawy jaka jest rzeczywistosc i kto w jakich celach
            stworzyl religie , te wszystkie dogmaty i inne zasmiecajace ludzkie umysly
            sprawy. Ludzie nie zdaja sobie sprawy ze wierza w cos co nazywaja bogiem tylko
            dlatego ze boja sie smierci i boja sie prawdy czyli nicosci gdy juz odejdziemy
            z tego swiata , kazda religia opiera sie na zastraszaniu i poddanstwu poprzez
            wmawianie glupot o zyciu po zyciu? Mam pytanie do wszystkich Katolikow?
            Jak wy to sobie wyobrazacie? Czy naprawde wierzycie w to co jest w "objawionym"
            pismie sw , ze wstapicie do krolestwa bozego i nie wiem .. heh to jest
            najlepsze.. bedziecie sluchac wykaldu Joszuego? Co wy tam bedziecie porabiac w
            tym "niebie" grac w pile z jezusem?

            Deizm jestem w stanie zrozumiec ale religi ktorych fundamentem jest dogmat
            zycia po zyciu nigdy nie pojme

            Pozdrawiam wszystkich racjonalnie myslacych Umysl ludzki to potega!
            • Gość: LS Re: Nauka a wiara IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.04, 01:13
              "Deizm jestem w stanie zrozumiec " poprawka - przez to zdanie moge chyba
              napisac ze zgadzam sie z Kaganem tylko w 99 %



              • kamila_z_nz Re: Nauka a wiara 10.05.04, 11:10
                Gość portalu: LS napisał(a): "Deizm jestem w stanie zrozumiec " poprawka -
                przez to zdanie moge chyba napisac ze zgadzam sie z Kaganem tylko w 99 %
                K: OK - w 100% zgadzali sie tylko tow. w KC PZPR i kardynalowie wybierajac
                papieza (bo im tak kazali odpowiednio tow. Brezniew czy Duch Sw.)...
                Pozdrowka
                Kolejne wcielenie Kagana czyli KWK
            • kamila_z_nz Re: Nauka a wiara 10.05.04, 11:19
              Gość portalu: LS napisał(a):
              Religia jest latwizna dla umyslu, jej odrzucenie wymaga myslenia co dla
              wiekszosci wierzacych jest zbyt trudne i nie do pojecia...
              K: Religia to bowiem rodzaj narkotyku...

              - Zgadzam sie z Kaganem w 100 %
              K: Rozumiem, w swietle twego nastepnego postu, ze w 99%, ale nie bedziemy sie
              przeciez klocic o malo istotne szczegoly...

              - Przyznam ze bylem osoba wierzaca przez pierwsze kilkanascie lat mego zywota ,
              lecz gdy zaczalem sie interesowac poznaniem swiata i zadawac sobie pytania
              typu "jak to naprawde bylo"? doznalem olsnienia. Stal sie CUD! i bynajmniej nie
              otrzymalem stygmatow.
              K: To dobrze! ;)

              - Zaczalem zdawac sobie sprawy jaka jest rzeczywistosc i kto w jakich celach
              stworzyl religie , te wszystkie dogmaty i inne zasmiecajace ludzkie umysly
              sprawy. Ludzie nie zdaja sobie sprawy ze wierza w cos co nazywaja bogiem tylko
              dlatego ze boja sie smierci i boja sie prawdy czyli nicosci gdy juz odejdziemy
              z tego swiata , kazda religia opiera sie na zastraszaniu i poddanstwu poprzez
              wmawianie glupot o zyciu po zyciu? Mam pytanie do wszystkich Katolikow?
              K: Jak sie mozna bac nicosci? Wtedy (po smierci) sie nic juz przeciez nie
              czuje, nic nie wie, a wiec klechy wymyslily pieklo, aby nas straszyc, ze jesli
              ich nie bedziemy utrzymywac, to bedziemy cierpieli wieczne meki... :(

              - Jak wy to sobie wyobrazacie? Czy naprawde wierzycie w to co jest
              w "objawionym" pismie sw , ze wstapicie do krolestwa bozego i nie wiem .. heh
              to jest najlepsze.. bedziecie sluchac wykaldu Joszuego? Co wy tam bedziecie
              porabiac w ym "niebie" grac w pile z jezusem?
              K: Spiewac po hebrajsku zydowskie piesni pod dyrekcja Naczelnego Rabina Nieba!

              - Deizm jestem w stanie zrozumiec ale religi ktorych fundamentem jest dogmat
              zycia po zyciu nigdy nie pojme
              K: Bo jest ona sprzeczna wewnetrznie: w najlepszym razie polaczymy sie (Deizm)
              po smierci z Bogiem (nie posadzam Boga, jako wszechobrego, aby nas karal za to,
              ze stworzyl nas ulomnymi, popdatnymi na pokusy Sztatana - tez syna bozego), ale
              w ten sposob musimy stracic swa tozsamosc, niejako rozplywajac sie w
              niezskionczonym, boskim JA... A wiec w tzw. niebie nie ma, bo byc nie moze,
              osobnych "duszyczek", a tylko jedno wielkie, nieskoncozone a boskie JA. Kazdy
              kto wam mowi o wskrzeszeniu cial, o duszy niwesmiertelnej itp. to zwykly klamca
              i oszust, nawet jeskli przyjac hipoteze Boga za sluszna (p. Deizm).
              Pozdr.
              KWK

              - Pozdrawiam wszystkich racjonalnie myslacych Umysl ludzki to potega!
              K: TAK! :) Przecz z jego wrogami!
    • Gość: Jarek Re: Nauka a wiara IP: 67.131.131.* 10.05.04, 15:01
      Naukowiec jezeli nie jest wierzacy to powinien byc przynajmniej neutralny,
      bierny w sprawach wiary. Nie powinien tez obalac teorii opartych na wierze,
      jezeli sam nie ma konkretnych argumentow do wyjasnienia danego zjawiska. Wiele
      zjawisk nie da sie racjonalnie wytlumaczyc, ale to nie znaczy ze mozemy to
      poprostu zostawic dzielu przypadku. Jest to wtedy pojscie na latwizne...
      • rajchman Re: Nauka a wiara 10.05.04, 17:20
        Gość portalu: Jarek napisał(a):
        Naukowiec jezeli nie jest wierzacy to powinien byc przynajmniej neutralny,
        bierny w sprawach wiary. Nie powinien tez obalac teorii opartych na wierze,
        jezeli sam nie ma konkretnych argumentow do wyjasnienia danego zjawiska. Wiele
        zjawisk nie da sie racjonalnie wytlumaczyc, ale to nie znaczy ze mozemy to
        poprostu zostawic dzielu przypadku. Jest to wtedy pojscie na latwizne...
        K: A wiec o co ci wlasciwie chodzi? Teoria oparta na wierze to zadna teoria,
        tylko marna hipoteza...

        • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.res.pl / *.res.pl 11.05.04, 15:24
          A jednak wciaz uwazasz Jarku, ze stan w ktorym naukowiec wierzy w duchy i
          zjawiska ponadnaturalne, jest normalny... :(
    • reichman Nauka a wiara 12.05.04, 11:29
      Jeszcze raz, bo dyskusja zeszla na boczne tory, mianowicie na temat mej
      skromnej osoby...

      Prawdziwy naukowiec nie moze wierzyc w Boga, bo jak uwierzy w jedno (Boga),
      to pozniej uwierzy i w krasnoludki, i w tzw. niepokalane poczecie itp. itd.
      Wniosek: prawdziwy naukowiec musi byc ateista, bowiem nauka nic nie przyjmuje
      na slepa wiare, a nie da sie oddzielic "prywatnej' (religijnej) i "oficjalnej"
      (racjonalnej, a wiec areligijnej) osobowosci naukowca. A wiec kazdy naukowiec,
      ktory deklaruje wiare, to zwykly szarlatan... :(
      Albowiem CREDO QUIA ABSURDUM (Tertulianus).
      Pozdr.
      Kagan
    • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 14:31
      Wrocmy ad rem:
      Prawdziwy naukowiec nie moze wierzyc w Boga, bo jak uwierzy w jedno (Boga),
      to pozniej uwierzy i w krasnoludki, i w tzw. niepokalane poczecie itp. itd.
      Wniosek: prawdziwy naukowiec musi byc ateista, bowiem nauka nic nie przyjmuje
      na slepa wiare, a nie da sie oddzielic "prywatnej' (religijnej)
      i "oficjalnej" (racjonalnej, a wiec areligijnej) osobowosci naukowca. A wiec
      kazdy naukowiec, ktory deklaruje wiare, to zwykly szarlatan... :(
      Niestety, moi mili religianci! :)
    • Gość: Kagan Nauka a wiara - ad rem! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 15:03
      Z: Jako pierwszy przestrzen i czas polaczyl w jedno matematyk Minkowski, ktory
      powiedzial, ze czas i przestrzen traktowane oddzielnie przestalyby istniec.
      Tzw. zakrzywienie czasoprzestrzeni i teoria superstrun maja tylko sens w
      polaczeniu z grawitacja. Zabrac z przestrzeni materie zniknie grawitacja. Wtedy
      niema zakrzywienia czasoprzestrzeni i niema superstrun. Pozostaje tylko
      przestrzen bo czas wtedy rownierz nie istnieje.
      K: Przestrzen tez chyba wtedy zniknie, dokladnie zapadnie sie!

      - Innymi slowy czas to nie parametr za pomoca ktorego mozna cos zmienic, tylko
      nazwa biernego pomiaru zmian zachodzacych w materii. Trzeba wiec zapomniec o
      bajkach z filmow nafaszerowanyh paradoksami o podrozach w czasie, bo
      czasoprzestrzen nie istnieje.
      K: Zbyt pochopny wniosek! Fizycy zgodnie twierdza, ze tylko w ekspandujacym
      uniwersum czas plynie do przodu, czyli tak jak nam to sie wydaje naturalne...

      - Teoria superstrun to teoria fizyczna próbująca wyjaśnić wszystkie znane
      rodzaje cząstek elementarnych oraz sił natury jako wibracji supersymetrycznych
      strun. Teoria superstrun jest uznawana, za jedną z bardziej obiecujących
      teorii kwantowej grawitacji.
      K: OK!

      - Nierozwiązany problem. Współczesna fizyka zmaga się z problemem połączenia
      ogólnej teorii względności, która opisuje grawitację w skalach kosmicznych
      (gwiazdy, planety, galaktyki) z mechaniką kwantową opisującą pozostałe trzy
      podstawowe siły, działające w skali atomowej. Nieudana unifikacja. Rozwój
      fizyki doprowadził do powstania kilku kwantowych teorii pola. Niestety każda z
      nich daje w odpowiedzi nieskończone wartości sił, co czyni ten wynik
      bezużytecznym. Dzięki wynalezieniu matematycznej techniki renormalizacji
      nieskończoność udało się wyeliminować dla sił elektromagnetycznych, silnych i
      słabych oddziaływań jądrowych. Niestety ta sama technika nie dała się
      zastosować do grawitacji, co oznacza, że kwantowa teoria grawitacji musi mieć
      inną postać niż dzisiaj stosowane.
      K: Pisalem w innych watkach o problemach z nieskonczonoscia, i ze ona realnie
      nie istnieje: problem jest w analizie mat. Newtonowskiej, ktora de facto opiera
      sie na dzieleniu przez 0, stad te absurdalne nieskonczonosci!

      - Brak unifikacji wszystkich sił oznacza, że współczesna fizyka nie może
      poprawnie opisać zjawisk zachodzących w czarnej dziurze albo w chwili wielkiego
      wybuchu. W starszych teoriach cząstki traktowane są jako punkty w przestrzeni.
      W teorii superstrun cząstki są strunami mających rozmiary zbliżone do długości
      Plancka (około 10-35m), które wibrują z pewnymi ściśle określonymi
      czestotliwościami. Struny te cechuje supersymetria. Każdy rodzaj drgań określa
      wystąpienie innej cząstki elementarnej. Podobnie jak w innych teoriach
      kwantowych, fundamentalne siły przenoszone są poprzez odpowiednie cząstki.
      Przykładem może być tutaj grawiton, który przenosi siłę grawitacji. Grawitonowi
      odpowiada struna drgająca amplitudą równą zero.
      K: OK

      - Niestety obecność dodatkowych wymiarów prowadzi do dużych trudności w
      budowaniu praktycznych rozwiązań opartych na teorii superstrun. Niektóre wersje
      tej teorii przewidują jednak istnienie nowych, nieprzewidzianych przez inne
      teorie, cząstek elementarnych nazwanych supersymetrycznymi. Roboczo ich nazwy
      pochodzą od "zwykłych" cząstek z dodatkiem przedrostka "s". Teoria przewiduje
      istnienie m.in: selektronów, smionów, staonów, skwarków itd. "Scząstki" powinny
      mieć większą masę i energię od ich "zwykłych" odpowiedników. Aktualnie dostępne
      możliwości techniczne nie pozwalają na sztuczne uzyskanie i detekcję tych
      cząstek, twórcy teorii strun mają jednak nadzieję, że uda się przeprowadzić
      konieczne eksperymenty do 2008 r.
      K: Let us hope... ;)

      - Spieniona przestrzeń. Oddziaływanie superstrun wpływa nie tylko na cząstki,
      ale również na samą przestrzeń. W teorii superstrun, przestrzeń nie jest
      gładka, tylko ciągle drży i wibruje tworząc coś w rodzaju piany.
      Zniekształcenie te w dużej skali ulegają uśrednieniu o obserwowana przez nas
      przestrzeń jest gładka. Jakiś czas problem stanowiło istnienie pięciu
      niezależnych teorii superstrun. Jednak podczas konferencji naukowej 2nd
      Superstring Revolution w roku 1990 okazało się, że każda z tych teorii stanowi
      szczególny przypadek jednej podstawowej teorii którą nazwano M-teorią
      Pięć spójnych teorii superstrun to: typ I, typ IIA, typ IIB, Heterotyczna E8 X
      E8 ( lub HEt), and Heterotyczna SO(32)...
    • Gość: Kagan Newton i Einstein IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 15:15
      Bledem Einsteina bylo, ze w cos wierzyl, miamowicie ze:
      1) Bog istnieje
      2) Istniejacy Bog nie gra w kosci
      Na dodatek zawiodla go, bo musiala, Newtonowska analiza matematyczna,
      opierajaca sie da facto na dzieleniu przez zero - stad te absurdalne
      nieskonczonosci w fizyce czastek elementarnych i jeszcze bardziej watpliwa
      technikia renormalizacji! Ludzie! Nie dajcie sie zwariowac! Newton I Einstein
      byli dobrymi w zasadzie uczonymi, ale tez sie mylili, bo byli tylko ludzmi.
      Stad teraz inni uczeni moga poprawic ich bledy, jesli nie beda sie czuli
      oniesmieleni ich autorytetami! I jeszcze jedno: Ostatnie 10 lat (+/-) zycia
      Newton spedzil na studiowaniu tajemnic Biblii, oczywiscie poniewaz Biblia to
      tylko zbior legend, wiec i Newton nic w niej nie mogl znalezc - rownie dobrze
      mozna szukac glebokich prawd w Bajce o Krasnoludkach i Sierotce Marysi piora
      Marii Konopnickiej...
      • rajchman Re: Newton i Einstein 13.05.04, 10:47
        Zachecam do dyskusji na ponizszy temat, zamiast na temat niejakiego "Kkagana".

        Bledem Einsteina bylo, ze w cos wierzyl, miamowicie ze:
        1) Bog istnieje
        2) Istniejacy Bog nie gra w kosci
        Na dodatek zawiodla go, bo musiala, Newtonowska analiza matematyczna,
        opierajaca sie da facto na dzieleniu przez zero - stad te absurdalne
        nieskonczonosci w fizyce czastek elementarnych i jeszcze bardziej watpliwa
        technikia renormalizacji! Ludzie! Nie dajcie sie zwariowac! Newton I Einstein
        byli dobrymi w zasadzie uczonymi, ale tez sie mylili, bo byli tylko ludzmi.
        Stad teraz inni uczeni moga poprawic ich bledy, jesli nie beda sie czuli
        oniesmieleni ich autorytetami! I jeszcze jedno: Ostatnie 10 lat (+/-) zycia
        Newton spedzil na studiowaniu tajemnic Biblii, oczywiscie poniewaz Biblia to
        tylko zbior legend, wiec i Newton nic w niej nie mogl znalezc - rownie dobrze
        mozna szukac glebokich prawd w Bajce o Krasnoludkach i Sierotce Marysi piora
        Marii Konopnickiej...
        • kamila_z_nz Re: Newton i Einstein 17.05.04, 17:14
          Siostra Przelozona udajac sie na poranne modlitwy, minela po drodze dwie mlode
          zakonnice, ktore wlasnie z porannych modlitw wracaly. Mijajac, pozdrowila je:
          - Dzien dobry dziewczeta, niech Bog bedzie z Wami.
          - Dzien dobry Siostro Przelozona, Bog z Toba.
          Kiedy mlodki oddalaly sie Siostra Przelozona uslyszala jak jedna z nich mowi:
          - Chyba wstala ze zlej strony lozka
          Zaskoczylo to Siostre Przelozona, ale zdecydowala sie nie zglebiac tematu,
          poszla dalej. Idac korytarzem spotkala dwie Siostry, ktore nauczaly juz w
          klasztorze od kilku lat. Po wymianie powitan (Dzien dobry, Bog z Toba/Wami...)
          Siostra Przelozona znowu odchodzac uslyszala jak jedna
          mowi do drugiej:
          - Siostra Przelozona chyba wstala dzis nie z tej strony lozka.
          Zmieszana Siostra Przelozona zaczela sie zastanawiac czy moze mowila
          opryskliwie, albo jej spojrzenie bylo nie takie jak powinno...
          Rozmyslajac tak podazala do kaplicy. Wtedy na schodach ujrzala Siostre Maria,
          lekko przyglucha, najstarsza zakonnice w klasztorze. Siostra Maria pomalutku,
          schodek po schodku wchodzila na gore. Siostra Przelozona miala duzo czasu aby
          usmiechnac sie i wygladac na szczesliwa, podczas pozdrawiania Siostry Marii.
          - Siostro Mario, ciesze sie ze Cie widze w ten piekny poranek. Bede sie modlila
          do Boga, abys miala dzis piekny dzien
          - Witam Cie Siostro Przelozona, i dziekuje. Widze ze wstalas dzis ze zlej
          strony lozka.
          To stwierdzenie powalilo Siostre Przelozona na kolana.
          - Siostro Mario, co ja takiego zrobilam? Staram sie byc mila, a juz trzeci raz
          dzisiaj slysze ze wstalam nie ta strona lozka.
          Siostra Maria zatrzymala sie, spojrzala Siostrze Przelozonej w oczy i rzekla:
          - Och, nie bierz tego do siebie, po prostu wlozylas pantofle Ojca Michala....
          ---------------------------------------------------------------------------
          "Extraordinary claims require extraordinary evidence."
          Carl Sagan
          ===========
    • Gość: Linki Re: Nauka a wiara IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 13.05.04, 13:23
      www.islam-guide.com/frm-ch1-1-c.htm
      The Quran on the Origin of the Universe: (...)
      Dr. Alfred Kroner is one of the world’s renowned geologists. He is Professor
      of Geology and the Chairman of the Department of Geology at the Institute of
      Geosciences, Johannes Gutenberg University, Mainz, Germany. He said: “Thinking
      where Muhammad came from . . . I think it is almost impossible that he could
      have known about things like the common origin of the universe, because
      scientists have only found out within the last few years, with very complicated
      and advanced technological methods, that this is the case.”2 (To view the
      RealPlayer video of this comment click here ). Also he said: “Somebody who did
      not know something about nuclear physics fourteen hundred years ago could not,
      I think, be in a position to find out from his own mind, for instance, that the
      earth and the heavens had the same origin.”3 (View the RealPlayer video of
      this comment ).
      • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara IP: *.tera.pl / 81.21.194.* 13.05.04, 21:18
        Ciekawe... ;)
    • Gość: UP! :) Re: Nauka a wiara IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.04, 10:52
    • kamila_z_nz Re: Nauka a wiara 17.05.04, 18:00
      Gość portalu: Kagan napisał(a): Prawdziwy naukowiec nie moze wierzyc w Boga,
      bo jak uwierzy w jedno (Boga), to pozniej uwierzy i w krasnoludki, i w tzw.
      niepokalane poczecie itp. itd.
      Wniosek: prawdziwy naukowiec musi byc ateista, bowiem nauka nic nie przyjmuje
      na slepa wiare, a nie da sie oddzielic "prywatnej' (religijnej)
      i "oficjalnej" (racjonalnej, a wiec areligijnej) osobowosci naukowca. A wiec
      kazdy naukowiec, ktory deklaruje wiare, to zwykly szarlatan... :(
      K: I, co gorsza, potencjalny schizofrenik i cierpiacy na dodatek na rozdwojenie
      jazni... :(
    • Gość: ten którego nie ma Re: Nauka a wiara IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 18.05.04, 11:24
    • Gość: ten ktorego nie ma Re: Nauka a wiara IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 18.05.04, 11:29
      prawdziwy naukowiec nie jest ateistą ?!? ; gdyż wiara tłumaczy to co przez
      naukowca niewyjaśnione ,niezbadane i ma na celu (...), wiara jest po to by
      wierzyc iż w tak wielkim wszechswiecie nie jestesmy sami a tylko jednymi z
      wielu . Prawdziwy naukowiec poki nie zna sprawy nie feruje wyrokow .
      • Gość: Kagan Nauka a wiara nie sa zgodne! IP: *.e-loko.pl 22.05.04, 13:19
        Gość portalu: ten ktorego nie ma napisał(a): prawdziwy naukowiec nie jest
        ateistą ?!? ; gdyż wiara tłumaczy to co przez naukowca
        nieewyjaśnione ,niezbadane i ma na celu (...), wiara jest po to by
        wierzyc iż w tak wielkim wszechswiecie nie jestesmy sami a tylko jednymi z
        wielu . Prawdziwy naukowiec poki nie zna sprawy nie feruje wyrokow .
        K: Wiara nic nie tlumaczy, tylko NAKAZUJE wierzyc w rozne gusla i inne zabobony
        typu "niepokalanego poczecia" czy tez "wniebowstapienia"... Religia niczego nie
        wyjasnia, tylko posluguje sie indoktrynacja dzieci aby zapewnic dobre zycie
        pasozytniczej warstwie kleru...:(
        Poczytaj metne wywody na ten temat ks. prof. Kowalczyka (KUL) w jego ZARYSIE
        IDEOLOGII CHRZESCIJANSKIEJ z lat 1970tych...:(

        • Gość: Kagan Re: Nauka a wiara nie sa zgodne! IP: *.e-loko.pl 23.05.04, 21:28
          Nauka jest zmienna i otwarta, religia skostniala i zamknieta...
          • biedronka24 Re: Nauka a wiara nie sa zgodne! 24.05.04, 20:44
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Nauka jest zmienna i otwarta, religia skostniala i zamknieta...
            Ha, ha,ha i Kagan- ´niezmienny´.
            W tym watku antyzydowski i antyhomo, w innym zaraz obok- na aktualnosciach
            paluszek przy paluszku na klawiaturce razem z Palniczkiem. Propagatorem teorii o
            ´genetycznym uposledzeniu Polakow i ich wrodzonym antysemityzmie´ milosnik
            alegorii erotyczno- pornograficznej. Aspiracje gombrowiczowskie? Na wyrost?
            Ha, ha, ha, ha,

            :)
            • reichman Re: Nauka a wiara nie sa zgodne! 25.05.04, 10:14
              biedronka24 napisała:

              Gość portalu: Kagan napisał(a): Nauka jest zmienna i otwarta, religia
              skostniala i zamknieta...
              K: Bo religia musi byc taka: wierzy w objawienie boskie, a ono z definicji musi
              byc niezmienne, jak natura boga, ktora osiagnela "od razu" ideal, i nie moze
              byc wiec, z definicji, lepsza...
              A co do ataku ad personam na mnie, to tylko powiem, ze homosexualizm jest wbrew
              naturze (blad w oprogramowaniu DNA), a syjonizm to rodzaj rasizmu...
              Pozdrawiam serdecznie biedronki, zabki i inne slimaczki! :)
              Kagan
              • biedronka24 Religia nie ´wierzy´ 25.05.04, 20:02
                Kagan- najwyzszy czas zdefragmentowac oprogramowanie !!!!
                • rajchman Re: Religia nie ´wierzy´ 26.05.04, 11:55
                  biedronka24 napisała: Kagan- najwyzszy czas zdefragmentowac oprogramowanie !!!!
                  K: ???
                  Pamiataj: religia jest oparta na Objawieniu, a ono jest, z definicji
                  niezmienne, jak natura Boga, ktory jest z definicji najdoskonalszym z mozliwych
                  Bogow, a wiec nie moze sie zmieniac, stad tez religia MUSI byc statyczna -
                  inaczej zmienia sie w herezje i bluznierstwo. Tak wiec, z definicji, religianci
                  katoliccy, jak ty, musza siedziec w glebokim sredniowieczu, gdyz wtedy to
                  wlasnie religia katolicka osiagnela swoje maximum, z ktorego obecnie spada ku
                  zeru...;(
                  Pozdr.
                  Kagan
      • rajchman Re: Nauka a wiara 31.05.04, 15:07
        Gość portalu: ten ktorego nie ma napisał(a):
        prawdziwy naukowiec nie jest ateistą ?!? ; gdyż wiara tłumaczy to co przez
        naukowca niewyjaśnione ,niezbadane i ma na celu (...), wiara jest po to by
        wierzyc iż w tak wielkim wszechswiecie nie jestesmy sami a tylko jednymi z
        wielu . Prawdziwy naukowiec poki nie zna sprawy nie feruje wyrokow .
        K: Wiara nic nie tlumaczy, tylko kaze naiwniakom utrzymywac przy zlobie rzesze
        zboczonych facetow w sukienkach... :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka