q-ku 04.12.10, 11:45 tyle tej "ekologii" a tak trudno wpaść na pomysł zainstalowania kota? kot łowi myszy legalnie i ekologicznie Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
alukah Re: Inwazja myszy 04.12.10, 12:18 Być może nie zdajesz sobie sprawy, ale kot prócz myszy łapie wszystko, co się rusza - także inne drobne ssaki, gady, płazy i całe mnóstwo ptaków. Rzeczywiście, sprowadzenie go do lasu pełnego zagrożonych gatunków byłoby bardzo "ekologicznym" rozwiązaniem... Poza tym te myszy to dzikie zwierzęta, dla których ten las jest domem. To człowiek jest w nim intruzem. Panie Adamie, to wspaniałe, jak dzielnie znosicie inwazję "szkodników" we własnym domu. Aż miło pomyśleć, że jeszcze są na tym świecie ludzie, którzy spokojnie i z wyrozumiałością podchodzą do odwiedzin gryzoni, zamiast wysypać wszędzie dookoła worki trutki i czekać, aż wymrą wszystkie okoliczne zwierzaki... Życzę wytrwałości w eksmisji ogoniastych gości. Pozdrawiam! :) Odpowiedz Link Zgłoś
mari.aanna Re: Inwazja myszy 04.12.10, 12:51 Koty,koty i jeszcze raz koty! Tudzież psy. Myślę,że to pozwoli rozwiązać problem kłopotliwych gości. (owszem koty łowią również jaszczurki,ptaki...ale tak to już jest na tym świecie-albo jesz albo jesteś zjadany np.przez myszy) Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek-gdansk Ośmielę sie wtracić do uczonych wywodów :) 04.12.10, 13:28 Pisze p. red. "Gdy wypuszczam je z pułapek, to wykonują serię skoków niczym minikangurek. To ich sposób na uniknięcie drapieżnika." Czy to jest sposób na uniknięcie drapieżnika? Nie wiem ale wątpię. Na pewno jest to sposób na szybkie zorientowanie się w terenie aby udać się spiesznie do jakiejś kryjówki. Dobra kryjówka jest rzeczywiście sposobem na uniknięcie drapieżnika. Jestem miłośnikiem kotów, ale zgadzam się, że nie powinny być naszymi pupilami kiedy mieszkamy w lesie lub w jego bliskiej okolicy. Są tam szkodnikami, las nie jest ich naturalnym środowiskiem. Naturalnym środowiskiem naszych mruczków jest zapiecek :), mimo to ciągnie kota do lasu. Pies bezpański, czyli nie na smyczy i bez obroży jest także zwierzęciem niepożądanym w środowisku. Podobnie z myśliwym, nawet jak jest prezydentem. Człowiek jest okropna bestią i największym szkodnikiem, ale ma mózg, niechże go wiec używa. Odpowiedz Link Zgłoś
olga_online Re: Ośmielę sie wtracić do uczonych wywodów :) 21.12.10, 09:46 Tak, tak, wojtek z gdańska ma rację. Całkowitą. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Inwazja myszy 04.12.10, 15:49 q-ku napisał: > tyle tej "ekologii" a tak trudno wpaść na pomysł zainstalowania kota? > kot łowi myszy legalnie i ekologicznie To wcale nie jest takie proste, jak to przedstawiasz. Pozbycie się myszy za pomocą kota jest często zamianą gryzoni na smród. Zależy od priorytetów konkretnego człowieka, ale ja wolę sprawić sobie trochę kłopotu z łapaniem i wywożeniem myszy, niż znosić smród kota zaznaczającego swój teren i czyścić wszystkie dywany i koce z jego sierści. Kot oczywiście może być wykastrowanym czyścioszkiem, ale takie koty nie są łowne. Widziałem kiedyś jak mysz przebiegła po takim kastracie, a on nawet się nie podniósł z miejsca. Sam miałem natomiast prawdziwego zabójcę - śmierdział, drapał, niszczył sprzęty (podobno jest to ostrzenie pazurów), mordował wszystko co popadło i przynosił to do domu. Uwierz mi, jakbyś enty raz sprzątał z łóżka szczątki rozerwanego na kawałki ptaka albo myszy, to nie byłbyś już taki skory do używania kota łownego w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
myszykiszek Re: Inwazja myszy 05.12.10, 01:55 quant34 napisał: > Uwierz mi, jakbyś ent > y raz sprzątał z łóżka szczątki rozerwanego na kawałki ptaka albo myszy, to nie > byłbyś już taki skory do używania kota łownego w domu. :-) Zawsze się zastanawiam nad mechanizmem psychologicznym takiego zachowania - czyżby wredny samolub autentycznie przynosił panu prezent?? (panu = bezpióremu dwunogowi od karmienia i głaskania) Czy po prostu przynosi sobie coś na później, w miejsce gdzie to ma na widoku? Czy też, wiedziony resztką instynktu opiekuńczego, przynosi tej powolnej niemocie coś do przegryzienia, gdy już sam się naje? Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Inwazja myszy 05.12.10, 15:10 myszykiszek napisał: > Zawsze się zastanawiam nad mechanizmem psychologicznym takiego zachowania - czy > żby wredny samolub autentycznie przynosił panu prezent?? (panu = bezpióremu dwu > nogowi od karmienia i głaskania) > > Czy po prostu przynosi sobie coś na później, w miejsce gdzie to ma na widoku? > Czy też, wiedziony resztką instynktu opiekuńczego, przynosi tej powolnej niemocie > coś do przegryzienia, gdy już sam się naje? Z tego, co si orientuję, nigdy nie rozstrzygnięto tej kwestii. Jest kilka teorii tłumaczących takie zachowanie kotów: 1. kot przynosi Ci podarunek jako akt hołdu za opiekę, karmienie, bądź znak podległości, 2. kot próbuje Cię uczyć polowania (kocice znoszą osłabioną bądź okaleczoną zdobycz kociętom aby uczyły się zabijać - to może być wariant tego samego zachowania) 3. kot robi sobie zapasy na później i przynosi zdobycz tam, gdzie czuje się bezpiecznie, 4. kot próbuje Cię karmić 5. kot chwali się przed Tobą swoją zdobyczą i umiejętnościami polowania Większość felinologów uważa, że takie samo zachowanie może mieć różne "motywy" w zależności od okoliczności, innymi słowy możliwe są kombinacje powyższych punktów. Z czasem natomiast dochodzi do utrwalenia takiego zachowania i później zwierzę robi to z przyzwyczajenia - nawet jeżeli nie są już obecne żadne z motywów, jakie występowały wcześniej. Istnieją zresztą dużo bardziej niekonwencjonalne zachowania kotów. Mój kot przykładowo pukał w szybę okna aby go wpuścić do domu. Wskakiwał na zewnętrzny parapet okna, przysuwał się bardzo blisko szyby i zaczynał się drapać tak, że noga uderzała o szybę. Podejrzewam, że za pierwszym razem był to zwykły przypadek, ale kot skojarzył związek między drapaniem się na parapecie (albo dźwiękiem uderzanej szyby bo koty mają doskonały słuch) a wpuszczaniem go przez okno. Nie sądzę aby rozumiał ideę pukania w szybę, raczej był przekonany o tym, że aby zostać wpuszczony, powinien się podrapać siedząc w określonym miejscu. Jednego natomiast jego zachowania nigdy nie rozgryzłem - drapania butów. Siadał przed butem i go metodycznie drapał, ale nie naprzemiennie - jak koty z reguły drapią, ale oboma łapami na raz. Robił to zawsze z butami zdjętymi, nigdy gdy byty były na nogach człowieka. Ponadto nigdy nie robił tego gdy ktoś patrzył, widziałem to tylko parę razy gdy się zaczaiłem i obserwowałem go z ukrycia. W pozostałych przypadkach widziałem tylko skutki - kolejna para butów do wyrzucenia. Stawianie obuwa wysoko na półkach niczego nie zmieniało - zawsze i tak ich dosięgał. Straszny był z niego zbój i szkodnik, ale i tak go wszyscy kochali :) Odpowiedz Link Zgłoś