Dodaj do ulubionych

choroby psychiczne

25.12.10, 12:17
Czy w stan choroby psychicznej można się wprowadzić świadomie?
Obserwuj wątek
    • pomruk Re: choroby psychiczne 25.12.10, 13:59
      Można - chociażby psychoza alkoholowa jest najlepszym przykładem.
      • dala.tata Re: choroby psychiczne 25.12.10, 14:03
        przy zalozeniu, ze ktos, kto duzo pije chce sie wprowadzic w psychoze alkoholowa czy w inne uzaleznienia (ktore dzisiaj traktujemy jako choroby psychiczne). nie jestem pewien czy tak wlasnie jest.
        • pomruk Re: choroby psychiczne 25.12.10, 14:40
          Oczywiście. Ale ja potraktowałem pytanie "czy da się" jako "czy jest możliwe" i nie wnikałem w intencje. Swoją drogą jednak, spotyka się osoby, które "dążą do samostracenia" poprzez zażywanie substancji psychoaktywnych. Przykład - swego czasu sporo osób sięgało po absynt, mimo że miał już złą sławę powodującego obłęd (dziś uważa sie zresztą, że ta sława nie była uzasadniona, absynt nie był* bardziej szkodliwy niż inne alkohole).

          ----
          *) dziś absynt znowu dopuszczony jest do sprzedaży w większosci krajów, przy określonej górnej granicy stężenia tujonu, który miał być odpowiedzialny za powodowanie obłędu.
        • neuroleptyk Re: choroby psychiczne 25.12.10, 15:09
          dala.tata napisał:

          > przy zalozeniu, ze ktos, kto duzo pije chce sie wprowadzic w psychoze alkoholow
          > a czy w inne uzaleznienia (ktore dzisiaj traktujemy jako choroby psychiczne).
          > nie jestem pewien czy tak wlasnie jest.

          Ale autorowi chyba chodziło o to czy to jest możliwe.
        • ichi51e Re: choroby psychiczne 12.01.11, 14:36
          Oczywiscie ze tak. Choroby psychiczne moga byc wrodzone, lub wywolane przez czynniki zewnetrzne np urazy mechaniczne czy swiadome "zle" traktowanie przez siebie (np picie, odurzanie (z sumie to tez urazy mechaniczne...)albo np zle prowadzona medytacja) badz innych (bicie, znecanie sie psychiczne).
          • dala.tata Re: choroby psychiczne 12.01.11, 15:45
            tak z ciekawosci: ktore to choroby psychiczne sa wrodzone?

            ichi51e napisała:

            > Oczywiscie ze tak. Choroby psychiczne moga byc wrodzone, lub wywolane przez czy
            > nniki zewnetrzne np urazy mechaniczne czy swiadome "zle" traktowanie przez sieb
            > ie (np picie, odurzanie (z sumie to tez urazy mechaniczne...)albo np zle prowad
            > zona medytacja) badz innych (bicie, znecanie sie psychiczne).
      • larusse Re: choroby psychiczne 25.12.10, 14:42
        A schizofrenia? Czy można się świadomie wprowadzić swój umysł w taki stan?
        • pomruk Re: choroby psychiczne 25.12.10, 14:56
          Zastrzegam, że nie znam sie na medycynie. Z tego co wiem, tak, można, narkotyki, w tym marihuana zwiększają częstosć zachorowań na schizofrenię. Choć ponoć niektórzy twierdzą, ze korelacja w tym przypadku nie jest świadectwem więzi przyczynowo-skutkowej - problem jest złożony i nie do końca rozpoznany.
          • pomruk Etiologia schizofrenii 25.12.10, 15:00
            Jest w wikipedii dobrze opracowane hasło po polsku na ten temat:

            pl.wikipedia.org/wiki/Etiologia_schizofrenii
            • pomruk 2,3-dihydro-3-hydroksy-1-metylo-1H-indol-5,6-dion 25.12.10, 15:34
              Ten związek (krótsza nazwa - adrenochrom) może wg niektórych powodowac chemicznie indukowaną schizofrenię (wg innych źródeł - tylko w przypadku nieprawidłowego metabolizmu). To psychodelik, wspominany jeszcze w The Doors of Perception Huxley'a. Jego semikarbazon daje odlot bez niebezpieczeństwa schizofrenii. Kurczę, czego sie człowiek nie dowiaduje ze stron ćpunów.
              • dala.tata Re: 2,3-dihydro-3-hydroksy-1-metylo-1H-indol-5,6- 25.12.10, 19:12
                tyle ze schizofrenia to nie tylko objawy wytworcze - czyli urojenia czy halucynacje. schizofrenia to znacznie wiecej, z bardzo wyrazna komponenta czasowa, podparkta cala wielka polityka diagnostyczna.

                z duzym sceptycyzmem podchodze to chemicznie wywolanej schizofrenii, szczegolnie ze wokol schizofrenii jest wiecej kontrowersji i niz wiedzy powszechnie akceptowanej. natomiast wiadomo od dawna, ze jest cala masa lekow i innych rodkow wywolujacych stany psychotyczne. jednak one nie maja nic wspolnego ze schizofrenia. nawiasem mowiac, jednym z takich strodkow bylo oslawione Larium, lek przeciwmalaryczny (juz zerszta wycofany, przynajmniej w UK).
                • pomruk Re: 2,3-dihydro-3-hydroksy-1-metylo-1H-indol-5,6- 25.12.10, 19:36
                  dala.tata napisał:

                  > z duzym sceptycyzmem podchodze to chemicznie wywolanej schizofrenii, szczegolni
                  > e ze wokol schizofrenii jest wiecej kontrowersji i niz wiedzy powszechnie akcep
                  > towanej.

                  Cóz, faktem jest, że (jak słyszałem) tak naprawde brak nawet zgody, czy jest to jedno zaburzenie czy grupa schorzeń, o różnych przyczynach. I że są np. hipotezy, ze jest to (jedno z nich?) schorzenie... wirusowe (!). Co do tytułowego związku chemicznego nie bedę sie upierał - ponoć to nawet tylko jedna z hipotez. Jednak o wywoływaniu (przyspieszaniu rozwoju?) schizofrenii przez substancje psychoaktywne mówi wiele badaczy.

                  PS. Mam przypadek schizofrenii w dalszej rodzinie. Typowy - młody człowiek zapadł w wieku dwudziestu kilku lat. Zresztą to nie dziwota, około 1% populacji na nią zapada, to częsta choroba. Tym bardziej dziwi i smuci nikły postęp w jej poznawaniu.
                  • dala.tata Re: 2,3-dihydro-3-hydroksy-1-metylo-1H-indol-5,6- 25.12.10, 19:47
                    ja tez nie bede sie spieral. problem z tymi badaniami jest taki, ze ona usiluja znalezc systematycznosci wsrdo ludzi zgdiagnozwoanych na schizofrenie. a ta diagnoza jest notorczynie problematyczna, na wielu poziomach zreszta. w ten sposob wiemy cos o ludziach zdiagnozowanych, a nie o chorobie.

                    swietnym przegladem badan nad schi (choc juz nieco przestarzalym) jest ksiazka Mary Boyle: Schizophrenia: A scientific delusion. juz tytul wymowny.

                    podejrzewam, ze psychiatria by sie nie zgodizla z toba, ze slaby rozwoj - bo laczy go z rozwojem farmakoterapii. o samej chorobie wiemy niewiele wiecej.
            • andrew.wader Re: Ludzkie endogenne retrowirusy (HERV) są... 25.12.10, 23:02
              Wspomniany artykuł w Wikipedii nie wspomina o sformułowanej niedawno nowej hipotezie dotyczącej patogenezy schizofrenii.

              Okazuje się, że patogeneza schizofrenii może być niezwykła .. Otóż już w latach 80 –tych ubiegłego wieku odkryto tzw. ludzkie endogenne retrowirusy (HERV). Stanowią one 8% całości ludzkiego genomu i należą do grupy wielu innych tzw. retroelementów, które także mają zdolność do przemieszczania się w obrębie genomu ludzkiego, dzięki tzw. odwrotnej transkryptazie. Ludzkie endogenne retrowirusy weszły w skład genomu ludzkich komórek płciowych ok. 40 milionów lat temu i są przekazywane potomkom "wertykalnie", zgodnie z zasadami genetyki Mendlowskiej. Okazuje się ostatnio, że te "milczące" na ogół sekwencje czasami stają się aktywne i pełnią nawet role fizjologiczne.

              Przed kilku laty dostrzeżono możliwość współudziału tych sekwencji HERV w złożonych mechanizmach patogenetycznych schizofrenii a także stwardnienia rozsianego. formułowano hipotezę, w myśl której kilka różnych patogenów, w tym infekcja toksoplazmozą oraz infekcje niektórymi wirusami egzogennymi są czynnikami wzbudzającymi ekspresję genów HERV. Chodzi tu o infekcje, które dotyczą organizmu matki bezpośrednio przed zapłodnieniem bądź we wczesnym okresie ciąży.

              Nie jest jeszcze jasne w jaki to sposób przeciwciała wytworzone przeciwko wspomnianym patogenom i działające na płód "in utero" mogą prowadzić do rozwinięcia się niektórych chorób przewlekłych dopiero po latach. ~ Andrew Wader
              • dala.tata Re: Ludzkie endogenne retrowirusy (HERV) są... 26.12.10, 00:18
                koniecznie jeszcze dodak, ze wedlug niektorych znawcow, schizofrenia jest wywolywana przez pasozyty. tu niezwykle ciekawy artykul na ten temat.

                mam pewne podejrzenia, ze przy odpowiednio dlugim poszykiwaniu znajdziemy tez teze, ze schizofrenie wywoluja obcy z planet przeroznych. a lekarstwem sa stozkowate kapelusze z metalowej folii kuchennej
            • korka123 Re: Etiologia schizofrenii 26.12.10, 20:59
              Tak dziwnym zbiegiem okoliczności z fajnej 5 osobowej paczki licealistów, popalających marihuanę, aż dwoje leczy się psychicznie jedna na schizofrennię, a druga na zaburzenia osobowość i to nie jakoś tam się leczą, ale na oddziałach w szpitalach , może to zbieg okoliczności????
              • turbo_wesz Re: Etiologia schizofrenii 12.01.11, 13:35
                tak - to zbieg okoliczności.

                gdyby MJ _wywoływała_ jakieś choroby psychiczne (zamiast, jak się dziś podejrzewa - je katalizować, ale to dotyczy każdego narkotyku, a zwłaszcza alkoholu) to byłoby to pięknie widoczne w społecznościach, w których palenie jest normą (Jamajka, artyści, studenci).
              • bimota Re: Etiologia schizofrenii 12.01.11, 13:47
                Fajni marychy nie potrzebuja. Tym 2 sie poprostu poglebilo...
          • larusse Re: choroby psychiczne 25.12.10, 15:08
            Ja zastrzegam, że nie znam się kompletnie na tych zagadnieniach.
            Myślę, że można się wprowadzić w stany psychoz schizofrenicznych nawet bez "pomocy" żadnych dopalaczy. Wydaje mi się, że do pewnego stopnia może to przebiegać w sposób zupełnie kontrolowany (tzn. do pewnego momentu). A później już może być tak, że przekroczysz pewną granicę, wpadasz i już tracisz kontrolę. Ale nie wykluczam, że "pieprzę na potęgę":)
            • bonobo44 Re: choroby psychiczne 25.12.10, 16:07
              Wcale nie musisz pieprzyć...
              pamiętam z okresy studiów - cieżkie egzaminy... kawa, cola i do 60 papierosów na dobę...
              przynajmniej dwukrotnie przyprawiło mnie to o taki stan psychiczny, w którym intuicyjnie czułem, że jeśli go pogłebię chociaz odrobinę - już się nie wycofam - najpewniej zwariuję...

              nota bonobo, niektórzy moi adwersarze utrzymują (także na tym forum), że owo wycofanie nie do końca mi się powiodło 8-)

              no ale co tam, ja wiem swoje... ;-)

              w każdym razie ostrzegam przed eksperymentowaniem w tym zakresie i namawiam do poważnego wsłuchiwania się w głos swojej intuicji...
              Ivan Jefremov napisał niegdyś, że umysł człowieka jest zbalansowany (w sensie: metastabilnie) i poruszamy się po obszarze normalności niczym po przysłowiowym
              ostrzu brzytwy...
              wystarczy jeden fałszywy krok i... po nas 8-(
              • bonobo44 eidetica - zdolność do świadomego wybierania snów 25.12.10, 20:17
                zdolność z tej samej półki - komuś z was się to kiedyś udało?

                to pytanie da się przedyskutować (w odróżnieniu od świadomego
                zwariowania - taki delikwent nie podzieli się już z nami raczej swym doświadczeniem z momentu, hmmm... transformacji...
                a więc jest to kwestia z gatunku raczej niefalsyfikowalnych)

                o tym też traktuje ta książka (w oryginale) - autor ukuł ten termin eidetica:
                books.rusf.ru/unzip/add-on/xussr_gk/efremi01.htm?1/89
                • pomruk Re: eidetica - zdolność do świadomego wybierania 25.12.10, 20:42
                  Ejże, to przecież książka science - fiction! Iwana Jefremowa, czytałem baaaardzo dawno temu "Mgławicę Andromedy" (po polsku). Nawiasem mówiąc fajny jesteś - dajesz link do CAŁEJ książki, nie mówiąc już o tym, ze z cyrylicą wielu będzie miało pewien kłopot ;) Co do zdolnosci wywoływania snów "na życzenie" - wydawało mi się kiedyś, że kilkakrotnie "kontynuowałem tematykę snu" po krótkotrwałym przebudzeniu, tak chciałem wrócić do wyśnionego świata... Lecz wiem, jak złudne są takie odczucia - może przyśniło mi się tylko, że już o tym śniłem? Może snem było przebudzenie? :)
                  • bonobo44 Re: eidetica - zdolność do świadomego wybierania 26.12.10, 14:30
                    pomruk napisał:

                    > Ejże, to przecież książka science - fiction! Iwana Jefremowa,

                    A co to za "ejże"!? Jefremow to p.w. uczony - geolog, paleontolog...
                    jego SF, a szczególnie Ostrze... porusza się zawsze b.blisko tej naukowej części układu binarnego SF...

                    > fajny jesteś - dajesz link do CAŁEJ książki, nie mówiąc już o tym, ze z cyrylicą wielu
                    > będzie miało pewien kłopot ;)

                    a co mnie to obchodzi!?... link jest dla tych, którzy będą mi za to wdzięczni (jako i ja bonobo bym było 8-) przecież zaznaczyłom, że jest "w oryginale"... a o ile wiem, nie ma odpowiednika ani w PL ani w En... link jest do całej, bo no bo pamiętam ogólnie całą książkę i jej wydźwięk z lektury własnej sprzed dziesięcioleci... a nie stronę i zdanie... żeby ją zrozumieć i coś z niej sensownego wynieść - trzeba też przeczytać ją całą, a nie jakiś jej bryk... no ale istotnie, masz rację - czego oczekiwać od ludzi, którzy średnio czytają jedną książke (w rodzimym języku) na trzy lata (to znaczy w znakomitej większości nie przeczytali żadnej) (nie mówiąc o zdolności do czytania czegokolwiek w jakimś obcym)... jak to powiedział Mackiewicz? Polacy mają niesamowitą tendencję do uważania za ludzi jedynie innych Polaków... a w naszych czasach - i to nie wszystkich - dodałobym już od siebie... toteż do nich wszystkich - samo przez się się chyba rozumie - link ten nie był adresowany... szczęśliwie jest i w Polsce cały nie taki znów wąski margines ludzi (i bonobo 8-), którzy tych kryteriów zdają się nie wyczerpywać...

                    > Co do zdolnosci wywoływania snów "na życzenie" - wydawał
                    > o mi się kiedyś, że kilkakrotnie "kontynuowałem tematykę snu" po krótkotrwałym
                    > przebudzeniu, tak chciałem wrócić do wyśnionego świata... Lecz wiem, jak złudne
                    > są takie odczucia - może przyśniło mi się tylko, że już o tym śniłem? Może sne
                    > m było przebudzenie? :)

                    Kontynuacja snu na życzenie, kiedy jesteś w pół snu i pół jawy to i mi bonobo nie obce doświadczenie...
                    Co ciekawe próbowałom przywoływać ten sam sen wielokrotnie w cyklu dobowym...
                    zdarzyło mi się to w dawnych czasach kilkakrotnie z pewnym dość ograniczonym powodzeniem, gdy szczególnie zależało mi na uzyskaniu "dalszego ciągu narracji" (raz lub dwa, gdy po prostu historia fantazy, jaką zaserwował mi mój mózg, prosiła się o ciąg dalszy)... niestety dziś nie pamiętam ich już zupełnie...

                    innym razem był to horror akcji śniony w coraz bardziej dramatycznych wersjach, co kilka dni, trzy razy z rzędu... po części na własne życzenie... pamiętam, że starałem się dosypiać ten sen, jak długo to było do wytrzymania, bo no bo doszukiwałem się jakiegoś wyjaśnienia-przesłania z podświadomości... wymyśliłem sobie wreszcie, że było to ostrzeżenie przed serią... ataków serca... pamiętam, że w efekcie poświęciłem wówczas temu organowi nieco więcej uwagi, niż zazwyczaj...

                    wracając do rzeczy... sądzę, że ten SF termin "eidetica" - rozszerzony na wszelką zdolność do świadomego wybierania rzeczy, które dzieją się w nas zwykle poza zdolnością do świadomego wyboru, zawiera w sobie klucz do odpowiedzi na postawione w tym wątku pytanie... uważam, że w szczególnych okolicznościach, przy "odrobinie" treningu lub wspomagania "dopalaczami", jesteśmy w stanie na własne życzenie wpędzić się (świadomie wysterować naszą podświadomość w stronę, nadać jej kierunek jak w stronę odpływu w wannie) w niemal dowolny stan psychiczny dostępny człowiekowi, w tym wiele trwałych takich stanów podpadających pod zbiorową kategorię "obłędu"... ale to jest jedynie mój osąd i wynika on po części z tego, że traktuję zarówno człowieka jak i siebie, bonobo, holistycznie, tzn. nie stawiam ścisłego (sztucznego) rozgraniczenia między świadomością i podświadomością... przypuszczam, że zgodzisz się ze mną, że istnieje tam spory obszar przenikania się... gdy "wybór" przebywa jednocześnie w gestii obu obszarów aktywności naszego mózgu... czymże zresztą jest świadomość, jak nie podświadomością z echem, które rozbrzmiewając w naszej czaszce niczym serią interferujących fononów daje nam złudzenie wpływu na jakiekolwiek wrodzone lub wyuczone (mniej lub bardziej skomplikowane) "instynktowne" reakcje w sytuacjach zmuszających do dokonania wyboru? czy to w istocie nie nasza "podświadomość" owego wyboru ostatecznie dokonuje, gdy oto postawieni w jego obliczu kierujemy się jakimś bliżej nie sprecyzowanym "impulsem"? czyż w istocie nie jest to zawsze jakiś impuls, zupełnie poniekąd niezależny od naszej, wyodrębnionej w ten czy inny sposób "świadomości"? czyż nie jesteśmy bowiem z niezrozumiałych wględów w stanie dokonywać wyborów nieopłacalnych, a nawet zgubnych z punktu widzenia zwykłej, trzeźwej (świadomej) logiki kalkulacji?
                • sowanka Re: eidetica - zdolność do świadomego wybierania 12.01.11, 16:55
                  tak mnie.
            • dala.tata Re: choroby psychiczne 25.12.10, 19:18
              nie mozna sie wprowadzic w stan 'psychozy schizofrenicznej'. takie zdanie nie ma sensu. wyrazenia 'psychoza schizofreniczna' uzywane jest jedynie przez ludzi uwazajacych ze schizforenia to zespol roznych zaburzen. nawet jesli by przyjac taka wersje. mowienie o 'wprowadzeniu sie w stan psychozy schizofrenicznej' nie ma sensu. wprowadzic sie mozna ewentualnie w stan psychozy.
              • bonobo44 Re: choroby psychiczne 25.12.10, 20:30
                dala.tata napisał:

                > wprowadzic sie mozna ewentualnie w stan psychozy.

                obawiam się, że dyskusja zeszła trochę nie na temat...
                psychoza, to stan, z którego można wyjść - psychoza się zwykle kończy stosunkowo szybkim otrząśnieciem się z niej i powrotem do normalności...

                w tym wątku chodzi raczej o wprowadzenie sie w stan nieodwracalnego obłędu...

                osobiście przychylam się do opinii, że wielu ludzi wpędziło się w taki właśnie stan najzupełniej świadomie - eksperymentując... oczywiscie nie są już raczej w stanie powiedzieć nam o tym... dlatego uważam, że należy z tym zwyczajnie uważać... z tego tez względu sądzę, że podobne eksperymenty "w celach naukowych" mają bardziej wątpliwy sens, niż próba zaszczepienia sobie jakiejś zarazy przez pierwszych badaczy antybiotyków... no ale to też takie moje luźnie dywagacje - bardziej na pograniczu fantastyki niż nauki...
              • larusse Re: choroby psychiczne 25.12.10, 22:16
                Oj, Dala zamknę się sobie przez te Twoje "bez sensu" :)
                Na dzisiaj już wystarczy, co? Miej litość...
                • larusse Re: choroby psychiczne 25.12.10, 23:22
                  miało być "zamknę się w sobie" oczywiście... :)
                • dala.tata Re: choroby psychiczne 26.12.10, 00:10
                  niespecjalnie rozumiem. skoro jest bez sensu, to jest bez sensu.

                  zamiast sie zamykac, zawsze mozesz zaczac poprzedzac wypowiedz procesem myslowym? tak mi przyszlo do glowy...


                  larusse napisała:

                  > Oj, Dala zamknę się sobie przez te Twoje "bez sensu" :)
                  > Na dzisiaj już wystarczy, co? Miej litość...
                  >
                  • larusse Re: choroby psychiczne 26.12.10, 08:25
                    naturalne, tyle ze, aby zaszedł proces myslowy musza zaistniec odpowiednie warunki. Wies, Czechow przed i takie tam...
        • tanczacy.z.myslami Re: choroby psychiczne 12.01.11, 12:36
          larusse napisała:

          > A schizofrenia? Czy można się świadomie wprowadzić swój umysł w taki stan?

          Jeżeli traktuje się na poważnie to co politycy mówią np. o kryzysie (jego braku), bezrobociu itp a potem porównuje się ze stanem faktycznym, to rzeczywiście po pewnym czasie pojawi się niebezpieczne rozdwojenie, ale nie wiem czy to już schizofrenia :)
    • 0ffka Re: choroby psychiczne 26.12.10, 02:45
      ot tak przypomniał się mi film Idioci...
    • jaspers Re: choroby psychiczne 12.01.11, 13:26
      Mam wrażenie, że wiem o co pytasz. Czy można samemu doprowadzić się do choroby psychicznej. Kiedyś wydawało mi się, że jest to możliwe. Miałem cholernie trudny okres i generalnie jestem depresyjnym typem. Byłem w tak złym stanie psychicznym, że chciałem oszaleć - dosłownie. Zakręcałem się na tym co mnie gryzło, roztrząsałem i analizowałem problem, który mnie dołował i powodował fatalne samopoczucie. Trwało to dość długo, czułem jak się zapadam w coś mrocznego. Cały czas byłem nakręcony, ból brzucha, głowy. Problem urastał do niesamowitych rozmiarów, wydawało mi się że nie ma rozwiązania, że tylko most Poniatowskiego i do Wisły. Ale nie oszalałem :-) :-( Chociaż bardzo chciałem. Ale może się da, może trzeba dłużej się zadręczać - nie mam pojęcia.

      Pozdrawiam
      • kozak.damski Re: choroby psychiczne 12.01.11, 14:08
        W latach 80. gdy zaczynano u nas psychoterapię grupową, podejmowali się tego ludzie niekompetentni, nieświadomi tego, jak silnym narzędziem dysponują. Zdarzało się wtedy, że nawet kilka osób w grupie miewało epizod psychotyczny - o jednym takim przypadku wiem, że skończył się hospitalizacją. Stany bliskie psychozie z całą pewnością można wywołać w warunkach działań w grupie.
    • sonix24 Re: choroby psychiczne 12.01.11, 14:19
      Tak jest to jak najbardziej możliwe. W taki stan wprowadził się admin. Widać to po wątkach jakie wrzucił dzisiaj na główną!
      • emunah73 Re: choroby psychiczne 12.01.11, 16:23
        Odpowiadając na główne pytanie wątku: "Czy w stan choroby psychicznej można się wprowadzić świadomie?" - nie.

        Uważam, że niemożliwe jest wprowadzenie siebie w stan choroby psychicznej świadomie (nie mówię tu o symulacji, ale tego nie dotyczyło pytanie). Osoba normalna nie chce byc chora psychicznie, bo to oznacza utratę kontaktu z rzeczywistością, utratę kontroli nad swoim życiem, a czasem także wydalaniem. I nie, nie ma w tym nic poetyckiego - za to jest duże ryzyko, że staniemy się królikiem doświadczalnym w psychiatryku, kiedy to będą na nas wypróbowywac koktajle psychotropów w nadziei, że któryś zadziała, a wszystkie z dośc poważnymi skutkami ubocznymi.

        Wyobrażac sobie jak to jest byc chorym - tak, branie substancji przybliżających ten stan - czemu nie, skoro z reguły się wraca, a Ci co nie wracają to już na wstępie mieli "coś" w sobie.
        Ale pytanie można przeformułowac tak: czy można świadomie pozbawic siebie świadomości i oddac się we władzę podświadomości. Hm, to chyba tak jak z samobójstwem poprzez zaprzestanie oddychania...
    • eastern-strix narkotyki 12.01.11, 16:00
      Niektóre narkotyki mogą przyczynić się do rozwój psychozy, więc w pewnym sensie byłoby to świadome. Nie tylko do rozwoju schizofrenii ale także manii, psychozy dwubiegunowej itp.

      Wywołać choroby psychicznej 'silą woli' u siebie nie można.

      • zewszad_i_znikad Re: narkotyki [skreśl.] psychodeliczny romantyzm 12.01.11, 17:46
        eastern-strix napisała:
        > Niektóre narkotyki mogą przyczynić się do rozwój psychozy, więc w pewnym sensie
        > byłoby to świadome. Nie tylko do rozwoju schizofrenii ale także manii, psychozy
        > dwubiegunowej itp.
        > Wywołać choroby psychicznej 'silą woli' u siebie nie można.

        Widzisz, ale moim zdaniem właśnie tak należy rozumieć "świadome wprowadzenie się w stan choroby psychicznej". Nie musi to oczywiście oznaczać wyobrażania sobie, że ot, postanawiam "chcę oszaleć, bo tak jest ciekawiej" albo "chcę zostać wariatem, żeby nie iść do woja" (oczywiście raczej hipotetyczne z powodu chwalebnego zniesienia poboru) - i pstryk, jest się osobą "chorą psychicznie". Niemniej w moim odczuciu żeby można było mówić o "świadomym wprowadzeniu się w stan choroby psychicznej", konieczny jest element woli. Inaczej można mówić o świadomym podjęciu ryzyka, świadomym narażeniu się, ale nie o woli i chęci.
        Ludzie zażywają różne środki psychoaktywne z przeróżnych powodów. Jeżeli chodzi o psychodeliki, najczęściej wiązane z tym zagadnieniem - tu też naprawdę może być obecna różna motywacja. Kilka przykładów, które podpowiada mi próba wyobrażenia/współodczuwania:
        - najprostsze "Na pewno nic mi się nie stanie".
        - wobec wyczuwania sygnałów ostrzegawczych i wiedzy teoretycznej o psychodelikach jako czynniku mogącym wyzwalać "chorobę psychiczną", taka osoba może pomyśleć: "Skoro i tak na dłuższą metę nie uniknę choroby, niech to się szybciej stanie".
        - i wreszcie osoba świadoma występowania w jej przypadku przeciwwskazań może powiedzieć sobie: "Niech się stanie, co ma być; zbyt nieskończenie pragnę doświadczyć tego stanu, by racjonalne argumenty mogły mnie przed tym powstrzymać". Jestem w stanie to przyjąć i uszanować. I przede wszystkim: można mówić, że czyjeś zachowanie jest nierozsądne, namawiać jenią [własnego pomysłu zaimek obupłciowy], by jednak zrezygnował(a) - ale kto ma prawo decydować, komu wolno mieć to doświadczenie?! Żeby było jasne: uważam, że przede wszystkim państwo absolutnie nie ma takiego prawa i to samo tyczy się zażywania wszelkich środków psychoaktywnych przez świadome dorosłe osoby. Ale oczywiście psychodeliki są (w osobistym odczuciu osoby o "psychodelicznej orientacji używkowej" - inne osoby mogą oceniać tę sprawę inaczej) najmocniejszym przykładem tego, że odmawia się ludziom czegoś bogatego, potencjalnie wartościowego, niemal nieosiągalnego w inny sposób, czegoś, do czego być może po prostu każde z nas ma prawo.

        Szczerze i osobiście mówiąc, gdybym miała możliwość odwracalnego wejścia w stan "psychozy" (urzedzając sugestie: nie, doświadczenie psychodeliczne i "schizofrenia" nie są tym samym - co nie znaczy oczywiście, że nie ma doświadczeń psychodelicznych, które można całkiem ściśle określić mianem "psychotycznych") - myślę, że zrobiłabym to. Odczuwam to jako coś filozoficznie i poznawczo cennego - choć wynoszę to przekonanie z różnych źródeł, ktoś mógłby uznać, że zbyt różnych - od impulsu zupełnie pokrewnego zawartemu w "Romantyczności" po wyniesione oczywiście z teorii psychodelicznej przekonanie, że "Żaden opis całokształtu wszechświata nie może być zupełny, jeśli pomija te inne formy świadomości" (William James), że jest przejawem pychy uznawanie wyłącznie stanu "myślenia racjonalnego" za poznawczo wartościowy. Takie doświadczenie pozwoliłoby także uniknąć innego przejawu pychy - myślenie antypsychiatryczne także może nim być, bo pozostaje jednak spojrzeniem z góry czy z boku na dramat nie będący moim udziałem, który być może jednak nie ma lepszego rozwiązania niż to, które proponuje (czy jednak raczej narzuca) współczesna psychiatria.
        Alternatywa dla niego była obecna w różnych miejscach i czasach w myśleniu zwanym tradycyjnym i warto choćby czysto estetycznie docenić to, że takie właśnie przekonanie - o możliwości zajrzenia w stan zwany szaleństwem i inne skrajne stany świadomości, a potem powrotu, by przekazać tę wiedzę (o tak, romantycy nie odrzucali nauki, chcieli raczej tworzyć inną naukę i wiedzę) - jednak jest czymś obecnym w historii kultury. Może niewiara w taką możliwość ma mocne empiryczne podstawy, ale może jednak coś poprzez nią tracimy - pewien sposób myślenia, który jest dla nas najdosłowniej niewyobrażalny. Dla mnie, jak sądzę, też, dla mnie to wszystko teoria - i nieraz szczery zachwyt stanami myślowymi, które nigdy nie stały się dla mnie bezpośrednim doświadczeniem, pozostają tylko wyobrażeniem, jak to jest naprawdę wierzyć w duchy w kantorku (p. "Dziady"). Dlatego nieraz bardzo chciałabym wyjśc poza/ponad nią, naprawdę poczuć, a nie tylko snuć teoretyczne rozważania o pewnych zbieżnościach w kulturze.

        PS. Jeszcze jedno o słowie "narkotyki". Ja wiem, narkofobia, ta, która kieruje paniką moralną na tle "dopalaczy" i wyzywaniem przedpiśców postulujących liberalizację prawa od "ćpunów" (oczywiście nie tu, ale w wątkach stricte o polityce narkotykowej - i owszem), nie da się jej tak łatwo wymazać... ale czy nie jest tak, że to słowo stało się w pewnym sensie przerywaczem dyskusji? Tu oczywiście jest to przedstawienie pewnej odpowiedzi na postawione pytanie – ale jednak nadal gdzieś w tle obecne są pewne niekwestionowane założenia: prymat myślenia racjonalnego, stosowanie używek (ściślej mówiąc – tych, które podstemplowane są nazwą „narkotyki”, bo mało kto podchodzi tak samo do niewinnego piwka...) jako przykład zachowania skrajnie nieracjonalnego, brak wartości poznawczej stanu doświadczanego pod ich wpływem. Może naprawdę warto mieć więcej pokory, nie zakładać, że istnieje tylko jeden normalny stan świadomości i że na pewno każde, kogo uznajemy za jednostkę racjonalną, znajduje się w tym właśnie jednakowym stanie. Może inne doświadczenia mają swoją wartość. Właśnie po to, by to wiedzieć – warto byłoby „oszaleć”, warto byłoby stać się nie-sobą, gdyby można było zrobić to odwracalnie.
        Chwała badaczkom i badaczom wewnętrznego wszechświata – gdy naprawdę się widzi, że wyruszają w Nieznane...
        • eastern-strix Re: narkotyki [skreśl.] psychodeliczny romantyzm 12.01.11, 18:38
          wodolejstwo.

          zetknęłam się z wieloma osobami dotkniętymi psychozą i wierz mi, nie jest im ani romantycznie ani filozoficznie.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: choroby psychiczne 12.01.11, 17:01
      A czy nie jest tak że za zdrowie psychiczne w dużo większym stopniu odpowiada równowaga chemiczna (uproszczając) mózgu?
      To nie jest tak że osoba jest chora psychicznie bo ma "złe myśli", tylko dlatego że jej mózg nie działa jak prawidłowo.
      Dlatego nie wierzę aby bez czynników fizycznych-chemicznych jesteśmy w stanie na stałe zmienić swój stan świadomości.
      • dala.tata Re: choroby psychiczne 12.01.11, 20:30
        nie. nie jest. a przynajmniej nie ma na to dowodow.

        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > A czy nie jest tak że za zdrowie psychiczne w dużo większym stopniu odpowiada r
        > ównowaga chemiczna (uproszczając) mózgu?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka