Dodaj do ulubionych

nowe teorie fizyczne

28.06.11, 20:49
Poniważ mam wrażenie, że na tym forum udziela się kilku aktywnych pracowników naukowych, chciałbym dowiedzieć się, czy kontynuowany jest pewien uniwersytecki zwyczaj.
W swoim czasie byłem najmłodszym fizykiem-teoretykiem na pewnym uniwersytecie. Raz po raz przychoodziły do nas prace naukowe nawiedzonych amatorów, którzy a to obalali teorię grawitacji, a to elektrodynamikę albo teorie kwantowe.
Poinformowano mnie, że zwyczajowo (i o ten zwyczaj pytam) na takie listy odpowiada najmłodszy pracownik. Kiedy dostałem do obróbki pierwszy z takich listów, odpisałem amatorowi fizyki zgodnie ze swą najlepszą widzą: że sformułowane przez niego hipotezy są nizgodne z obserwacjami (tu lista obserwacji), że przedstawiony przez niego problem był analizowany już w latach dwudziestych i trzydziestych (lista publikacji) i żeby zajął się czymś innym. Mój profesor poinformował mnie, że to tak się nie pisze. Należy odpisać w nastepującym duchu: pana praca jest niezwykle ciekawa i stawia w nowym świetle problemy współczesnej fizyki. Jednak z przykrością informuję, że nasz instytut nie specjalizuje się w podjętych przez pana badaniach. Sądzę, że kompetentną odpowiedź uzyska pan od pracowników uniwersytetu..... (jakiegoś innego, najchętniej nielubianego).
Nie muszę dodawać, że zwykle otrzymywaliśmy takie listy po ich pielgrzymce przez kolejne uniwersytety.
Taką strategię profesor tłumaczył tak: jak pan mu odpisze tak, jak pan to zrobił, to on do nas przyjedzie i zabije pana i mnie. A tak, to może mu się sprzykrzy, albo dojdzie do wniosu, że to mafia żydowsko/masońsko/...(tu cokolwiek) próbuje zniszczyć jego idee. I będzie spokój.
Ponieważ na forum "Nauka" raz po raz pojawiają się wpisy o charakterze zbliżonym do tego, co przez parę lat czytałem, to byłbym wdzięczny za odpowiedź na pytania:
1. czy tradycja najmłodszego jest kontynuowana?
2. czy też może ci nieszczęśnicy wyładowują się już tylko na forach internetowych?
Obserwuj wątek
    • europitek Re: nowe teorie fizyczne 28.06.11, 21:24
      Trudno powiedzieć jak jest, ponieważ nasze forum nie specjalizuje się w zagadnieniach z zakresu fizyki (może "Pogranicze Fizyki").
    • bimota Re: nowe teorie fizyczne 28.06.11, 22:27
      Widac, ze gleboko wziales do siebie nauki profesora...
    • pies_na_teorie Re: nowe teorie fizyczne 28.06.11, 22:51
      Smutne, to co piszesz.

      Zauważ, że teorie kwantowe i teoria grawitacji też są sprzeczne z empirią, co nie przeszkadza błogostanowi tobiepodonych.

      Tyle, że to prowadzi do stagnacji cywilizacyjnej (kompensowanej częściowo produkcja gadżetów i innych zabawek), co najmniej od kilkudziesięciu lat.

      Jesteśmy np. bezbronni wobec kamoli kosmicznych i kaprysów Słońca, może właśnie dlatego, że olewałeś wszelkie alternatywne pomysły opisu rzeczywistości, nawet nie trudząc się weryfikacja ( co ze swadą i przyjemnością opisałeś).

      Podsumowując krótko - podpadłeś. Zreflektujżesię i popraw, ok?
      • kamyk_wj Re: nowe teorie fizyczne 28.06.11, 22:55
        >nawet nie trudząc się weryfikacja ( co ze swadą i przyjemnością opisałeś).
        Trudziłem się weryfikacją. Wrogowi nie życzę takiej orki.

        > Podsumowując krótko - podpadłeś.
        I jakże teraz mi z tym żyć? Nic już nie bdzie takie jak dawniej.

        >Zreflektujżesię i popraw, ok?
        Na refleksję akurat czas, na poprawę za późno.
        • pies_na_teorie Re: nowe teorie fizyczne 30.06.11, 21:02
          kamyk_wj napisał:

          > >nawet nie trudząc się weryfikacja ( co ze swadą i przyjemnością opisałeś).
          > Trudziłem się weryfikacją. Wrogowi nie życzę takiej orki.
          >
          Ale co weryfikowałeś, szalone hipotezy, czy ideologicznie ulizane/uczesane ?

          ...
          > >Zreflektujżesię i popraw, ok?
          > Na refleksję akurat czas, na poprawę za późno.
          >
          Czemu za późno, kitę chcesz odwalić szybko ;) czy co ???
          Jak nie masz co weryfikować, to możesz moje hipotezy/teorie.
          Pasuje ?
          • kamyk_wj Re: nowe teorie fizyczne 30.06.11, 23:25
            > Ale co weryfikowałeś, szalone hipotezy, czy ideologicznie ulizane/uczesane ?
            Ideologia mnie nie interesuje.
            Jak już napisałem, szukałem informacji w literaturze na tematy podejmowane przez piszących. Okazywało się zawsze, że ich hipotezy zostały wcześniej a) wymyślone b)sfalsyfikowane.
            > Czemu za późno, kitę chcesz odwalić szybko ;)
            Wiele mi nie zostało, choć Bóg jeden to wie.
            Ale od parudziesięciu lat nie jestem już najmłodszym pracownikiem, a to było zadanie najmłodszego.
            • pies_na_teorie Re: nowe teorie fizyczne 01.07.11, 00:06
              kamyk_wj napisał:

              ...
              > Jak już napisałem, szukałem informacji w literaturze na tematy podejmowane prze
              > z piszących. Okazywało się zawsze, że ich hipotezy zostały wcześniej a) wymyślo
              > ne b)sfalsyfikowane.
              >
              To bardzo krótkie i pouczające podsumowanie :0)
              Mnie się przytrafiło z hipotezą układu Wenus-Merkury, że ktoś wcześniej wymyślił.
              Ale nie wiadomo czy sfalsyfikowano...

              > > Czemu za późno, kitę chcesz odwalić szybko ;)
              > Wiele mi nie zostało, choć Bóg jeden to wie.
              > Ale od parudziesięciu lat nie jestem już najmłodszym pracownikiem, a to było za
              > danie najmłodszego.
              >
              Tak czy siak masz atuty jakich młodzi pracownicy nauki nie mają, ewentualne wolniejsze kumanie nadrobisz erudycją i doświadczeniem :)
          • kamyk_wj Re: nowe teorie fizyczne 30.06.11, 23:28
            > Jak nie masz co weryfikować, to możesz moje hipotezy/teorie.
            > Pasuje ?
            Mogę spróbować, ale nie obiecuję na kiedy. Spróbuj podesłać coś na mail z mojego profilu.
            Ale myślę, że Stefan zrobi to lepiej, jest chyba bardziej na bieżąco. O ile będzie mu się chciało.
            • pies_na_teorie Re: nowe teorie fizyczne 01.07.11, 00:19
              kamyk_wj napisał:

              > > Jak nie masz co weryfikować, to możesz moje hipotezy/teorie.
              ...
              > Mogę spróbować, ale nie obiecuję na kiedy. Spróbuj podesłać coś na mail z mojeg
              > o profilu.
              >
              Na początek wolałbym jednak publicznie :)
              Tu jest taka chyba najłatwiejsza do weryfikacji hipoteza:
              fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2350303,2,2,Hipoteza-powstania-Ksiezyca-i-Ziemi.html

              > Ale myślę, że Stefan zrobi to lepiej, jest chyba bardziej na bieżąco. O ile będ
              > zie mu się chciało.
              >
              Jest chyba za sztywny i mało komunikatywny, poza tym działa zdaje się tylko w świecie matematyki/abstrakcji/iluzji...
              • kamyk_wj Re: nowe teorie fizyczne 01.07.11, 09:46
                Niestety, przedstawiona koncepcja nie ma cech teorii fizycznej.
                Według mnie, niegorszą hipotezą byłoby przyjęcie, że Ziemia i Księżyc powstały z materii protoplanetarnej wokół zagubionej w przestrzeni piłeczki golfowej. Ta, siłą swej grawitacji, utworzyła wokółpiłeczkowy pierścień materii. Z jednej strony materia skoncentrowała się w Księżyc, a z drugiej w Ziemię. Po spełnieniu swej planetogennej funkcji piłeczka spadła na większe z tych ciał. Na pamiątkę tego wydarzenia Ziemianie od wielu pokoleń starają się wysłać piłeczkę z powrotem w kosmos, na właściwe jej miejsce między Ziemią i Księżycem, uderzając ją specjalnym przyrządem, zwanym Kijem Golfowym (KG). Jest to przykład KosmoGonii (KG!) stosowanej.
                Jednak nie czuję się kompetentny do przeprowadzenia stosownych obliczeń ani swojej, ani Pańskiej teorii. Sądzę, że najwłaściwszy byłby tu zespół specjalistów z Institute for Computational Cosmology Uniwersytetu w Durham. Zwłaszcza, że w pobliżu www.durhamcitygolfclub.co.uk/ znalezio piłeczkę golfową nieznanego pochodzenia.
                • kumoter40 Re: nowe teorie fizyczne 01.07.11, 10:50
                  no i pies na teorie pana zabije panie kamyk :), poza tym pana nienawiść do ludzi i całego świata jest typową przypadłością starych,myślących naukowców (niemyślących celowo pomijam), przypominających starego księdza, który,widząc że boga nie ma,i że całe życie oszukiwał ludzi, bierze całą niedzielną tacę i idzie do burdelu. czego i panu życzę, na starcze frustracje to pomaga
                  • pies_na_teorie co zrobi pies ? 01.07.11, 18:04
                    kumoter40 napisał:

                    > no i pies na teorie pana zabije panie kamyk :),
                    Nie zabije, bo Kamyk przezornie nie podał listy niezgodności obserwacji ani listy wcześniejszych publikacji a trzeba stosować się do konwencji, w którą wdepnęło się nieopatrznie ; D

                    "...odpisałem amatorowi fizyki zgodnie ze swą najlepszą widzą: że sformułowane przez niego hipotezy są nizgodne z obserwacjami (tu lista obserwacji), że przedstawiony przez niego problem był analizowany już w latach dwudziestych i trzydziestych (lista publikacji)..."
                    (kamyk_wj)

                    ...
                • pies_na_teorie nie grają w golfa... 01.07.11, 17:45
                  kamyk_wj napisał:

                  > Niestety, przedstawiona koncepcja nie ma cech teorii fizycznej.
                  >
                  Bo to nie jest jeszcze teoria, zaledwie hipoteza jak napisane. Nie rozróżniasz, czy co ?
                  Podejdź jeszcze raz ale tym razem merytorycznie, np. wykaż, że na podsztwie znanych praw i zasad fizyki taki mechanizm nie może zadziałać.


                  > Według mnie, niegorszą hipotezą byłoby przyjęcie, że Ziemia i Księżyc powstały
                  > z materii protoplanetarnej wokół zagubionej w przestrzeni piłeczki golfowej. Ta
                  > , siłą swej grawitacji, utworzyła wokółpiłeczkowy pierścień materii. Z jednej s
                  > trony materia skoncentrowała się w Księżyc, a z drugiej w Ziemię. Po spełnieniu
                  > swej planetogennej funkcji piłeczka spadła na większe z tych ciał.
                  ...
                  > Jednak nie czuję się kompetentny do przeprowadzenia stosownych obliczeń ani swojej, ani Pańskiej teorii. Sądzę, że najwłaściwszy byłby tu zespół specjalistów z Institute for Computational Cosmology Uniwersytetu w Durham. Zwłaszcza, że w pobliżu www.durhamcitygolfclub.co.uk/ znalezio piłeczkę golfową nieznanego pochodzenia.
                  >
                  Przy weryfikacji Twojej teorii nie potrzeba żadnych obliczeń...
                  ... przecież Tato nie grają w golfa ani kości, no co może nie ? ;D)
                  • kamyk_wj Re: nie grają w golfa... 02.07.11, 01:35
                    Mam nadzieję, że się nie obraziłeś. Odpowiedziałem w konwencji żartu, trochę również dlatego, żeby pokazać, jak nie należy stawiać hipotez.
                    Przede wszystkim, określić trzeba założenia i uzasadnić je. Twoim założeniem jest istnienie masywnego Księżyca przed powstaniem Ziemi. Skąd to założenie? Dlaczego jest ono lepsze od założenia przeciwnego?
                    Po drugie, hipoteza powinna być weryfikowalna w tym sensie, że powinna prowadzić do wniosków możliwych do sprawdzenia, jeżeli nie od razu, to w jakiejś przyszłości. Nie udało mi się ich znaleźć.
                    Po trzecie (w nawiązaniu do drugiego), nowa hipoteza powinna wykazywać, w czym jest lepsza od przyjętej wcześniej. Jakie są jej konsekwencje, których nie ma przy innych hipotezach czy teoriach.
                    Po czwarte (w nawiązaniu do drugiego), językiem i podstawowym narzędziem fizyki jest matematyka. Brak języka matematycznego (w tym wypadku wystarczyłyby choćby proste przeliczenia momentów pędów i bezwładności) uniemożliwia jakąkolwiek weryfikację.
                    Nie podjąłem się oceny tej hipotezy, lecz przedstawiłem własną, zawierającą dokładnie te same błędy metodologiczne. Absurdalność mojej hipotezy jest oczywista i miała zobrazować, do jak beznadziejnych spekulacji może doprowadzić pominięcie motody naukowej.
                    W tej chwili nie mogę wykluczyć, że Twoja hipoteza jest słuszna. Po prostu nie ma ona postaci umożliwiającej jej weryfikację/falsyfikację. Jeżeli zakaszesz rękawy, pozbierasz trochę danych z literatury na temat wieku materii tworzącej Księżyc i Ziemię, przeliczysz wstępnie ruch rozproszonej dużej masy w pobliżu skoncentrowanej masy mniejszej, dojdziesz do jakiegokolwiek konstruktywnego wniosku - to wracamy do tematu. Miej jednak na uwadze, że to na twórcy teorii spoczywa ciężar przeprowadzenia dowodu prawdziwości, a nie na krytykach - ciężar wyręczania twórcy w obliczeniach.
                    • pies_na_teorie ...ale graja w pokera... 02.07.11, 23:28
                      kamyk_wj napisał:

                      > Mam nadzieję, że się nie obraziłeś. Odpowiedziałem w konwencji żartu, trochę ró
                      > wnież dlatego, żeby pokazać, jak nie należy stawiać hipotez.
                      >
                      Mam wieloletnie doświadczenie na różnych forach i w przeróżnych okolicznościach, raczej ciężko mnie czymś zaskoczyć :)

                      > Przede wszystkim, określić trzeba założenia i uzasadnić je. Twoim założeniem je
                      > st istnienie masywnego Księżyca przed powstaniem Ziemi. Skąd to założenie? Dlac
                      > zego jest ono lepsze od założenia przeciwnego?
                      >
                      Założenia mogą być ukryte, często jest to nieświadomy efekt autora pomysłu, rzadziej premedytacja.

                      Założenie jest stąd, że obłok gazowo-pyłowy po wybuchu supernowej powinien posiadać jakiś wypadkowy moment pędu (spin). Słońce mogło się zagęścić tylko kosztem jakby rozrzedzenia, czyli wyrzucenia większości pierwiastków cięższych od wodoru i helu zgodnie z zasadą zachowania m.p. Warto porównać jaki jest udział omawianej masy w Słońcu a jaki w pozostałych ciałach U.S. Wniosek z tego taki, że zagęszczanie nie mogło być jednakowe. Są odpowiednie obserwacje mgławic.
                      Btw:
                      groups.google.com/group/pl.sci.kosmos/browse_frm/thread/73e706c8925d17a5#


                      > Po drugie, hipoteza powinna być weryfikowalna w tym sensie, że powinna prowadzi
                      > ć do wniosków możliwych do sprawdzenia, jeżeli nie od razu, to w jakiejś przysz
                      > łości. Nie udało mi się ich znaleźć.
                      >
                      Oczywiście, ale są w dyskusjach przywołanych pod obrazkiem. Przy coraz dokładniejszych instrumentach obserwacyjnych poszczególne etapy ewolucji układu księżyc-planeta powinny dać się zaobserwować w młodych układach planetarnych.


                      > Po trzecie (w nawiązaniu do drugiego), nowa hipoteza powinna wykazywać, w czym
                      > jest lepsza od przyjętej wcześniej. Jakie są jej konsekwencje, których nie ma p
                      > rzy innych hipotezach czy teoriach.
                      >
                      Z założenia ma się zgadzać z zasadą zachowania momentu pędu, tymczasem powszechnie uznawana ma spore niezgodności:
                      " Utworzenie Księżyca wymaga około dwa razy większego momentu pędu, niż teraz ma układ Ziemia-Księżyc."
                      pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_wielkiego_zderzenia#Trudno.C5.9Bci

                      Btw: nie pojmuję jak dotychczasowa teoria wypromowana zapewne zgodnie z metoda naukową nadal funkcjonuje mimo niezgodności zwłaszcza z tą nauką ???


                      > Po czwarte (w nawiązaniu do drugiego), językiem i podstawowym narzędziem fizyki
                      > jest matematyka. Brak języka matematycznego (w tym wypadku wystarczyłyby choćb
                      > y proste przeliczenia momentów pędów i bezwładności) uniemożliwia jakąkolwiek w
                      > eryfikację.
                      >
                      To prawda i postaram się uzupełnić :)
                      Natomiast inna prawda jest taka, że do wyssanych z palca założeń można dobrać taki zestaw matematycznych abstrakcji, że nawet absurdalny model będzie zgodny z doświadczeniami/obserwacjami, o co mam pretensje do tzw. metody naukowej...
                      Podać przykłady ?

                      ...
                      > Absurdalność mojej hipotezy jest oczywista
                      > i miała zobrazować, do jak beznadziejnych spekulacji może doprowadzić pominięc
                      > ie motody naukowej.
                      > W tej chwili nie mogę wykluczyć, że Twoja hipoteza jest słuszna.
                      >
                      Niestety, ale widzę tu wewnętrzna sprzeczność w Twoim rozumowaniu :]


                      > Po prostu nie ma ona postaci umożliwiającej jej weryfikację/falsyfikację. Jeżeli zakaszesz
                      > rękawy, pozbierasz trochę danych z literatury na temat wieku materii tworzącej Ks
                      > iężyc i Ziemię, przeliczysz wstępnie ruch rozproszonej dużej masy w pobliżu sko
                      > ncentrowanej masy mniejszej, dojdziesz do jakiegokolwiek konstruktywnego wniosk
                      > u - to wracamy do tematu.
                      >
                      Z przyjemnością ale potrzeba trochę czasu i uproszczeń, wiemy chyba jakie są problemy z relacjami już nawet trzech ciał. Czyz nie ?

                      > Miej jednak na uwadze, że to na twórcy teorii spoczyw
                      > a ciężar przeprowadzenia dowodu prawdziwości, a nie na krytykach - ciężar wyręc
                      > zania twórcy w obliczeniach.
                      >
                      U mnie to jest błąd metodologiczny, niestety. Uznaję relacje rynkowe, każdy ma prawo wejść w moją hipotezę w zamian za odpowiedni udział w autorstwie, byle moje było co najmniej 51% ) ...
                      • pies_na_teorie braki w momencie pędu ... 03.07.11, 22:03
                        pies_na_teorie napisał:
                        ...
                        > Z założenia ma się zgadzać z zasadą zachowania momentu pędu, tymczasem powszech
                        > nie uznawana ma spore niezgodności:
                        > " Utworzenie Księżyca wymaga około dwa razy większego momentu pędu, niż teraz m
                        > a układ Ziemia-Księżyc."
                        > pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_wielkiego_zderzenia#Trudno.C5.9Bci
                        >
                        > Btw: nie pojmuję jak dotychczasowa teoria wypromowana zapewne zgodnie z metoda
                        > naukową nadal funkcjonuje mimo niezgodności zwłaszcza z tą nauką ???
                        >
                        Czy ktoś już wie dlaczego w teorii impaktowej/zderzeniowej brakuje dużo momentu pędu w odniesieniu do tego jaki ma układ K-Z, a w mojej hipotezie nie może brakować ?
          • facet123 Re: nowe teorie fizyczne 01.07.11, 13:48
            > pies_na_teorie napisał: (...)

            Kamyk - no to masz swoją odpowiedź. Wyżywają się na forach.
            • pies_na_teorie nowy sposób publikacji :) 01.07.11, 17:35
              facet123 napisał:

              > > pies_na_teorie napisał: (...)
              >
              > Kamyk (...)
              > Wyżywają się na forach.
              >
              Facet,
              wpisz w google "hipoteza powstania Księżyca", jakbyś dalej miał wątpliwości, to naduś "grafika" a zmięknie Ci "ruła".

              Tak, tak Internet to broń o niespotykanej sile rażenia, zdolna skruszyć nawet beton...
              Naukowy beton :)

              I koniecznie podziel się wrażeniami, korzystnie merytorycznymi, ok?
    • qfiz Re: nowe teorie fizyczne 28.06.11, 23:01
      a jaką nową teorię chciałbyś przedyskutować?

      forum to nie uniwersytet i każdy może na nim wyjść nieco poza dopuszczalne akademickie dysputy i sztampę

      zjawisko, o którym piszesz, nie jest tak bardzo absurdalne jak ci się zdaje

      na pewno słyszałeś o tym, że żadnego zamkniętego systematu nie da się skutecznie (spójnie) opisać/udowodnić od środka

      fizyka nie stanowi tu wyjątku - w umyśle ścisłym często pozornie niezborne pomysły docierające z zewnątrz są w stanie obudzić skojarzenia i przerodzić się w idee, na które sam ów umysł by nie wpadł w sposób konieczny

      dlatego nie naigrawałbym się tu z ludzi, którzy wciąż - wbrew obowiązującym paradygmatom - na nowo podważają czy to OTW czy kwanty, nawet jeśli je rozumieją w bardzo specyficzny sposób

      w końcu kiedyś przyjdzie w znacznym stopniu odrzucić, jeśli nie zanegować obie te teorie,
      póki co nie do pogodzenia
      • alsor prawidłowo, albo nawet prawie 02.07.11, 21:17
        Wystarczy przejrzeć trochę historii żeby zauważyć
        jak naprawdę funkcjonuje ta tzw. oficjalna nauka,
        a skąd się bierze rzeczywisty postęp.

        Leją się normalnie po mordach od wieków lat,
        wojna na całego, zwykle pomiędzy dwoma obozami.

        Np. Newton - Huygens, Euler - d'Alembert, Gauss - reszta świata.
        Gauss przeważał zdecydowanie, ale ostatecznie jego poglądy przepadły kompletnie.
        Potem jeszcze Poincare i Mach kontynuowali szkołę Gaussa,
        a drugi obóz reprezentował Hilbert...

        W praktyce ta wojna wygląda znacznie gorzej od dzisiejszej
        walki ugrupować politycznych o władzę - mniej niż zero tolerancji!

        OTW i kwantowa mają coś wspólnego z nauką?
        To są bezużyteczne w praktyce pierdoły - pseudonaukowe bzdety,
        albo co najwyżej uboga filozofia, jak to kiedyś ktoś określił.

        Miernoty instytutowe zakuwają sobie na blachę te nic nieznaczące ciągi symboli.
        Potem taki mówi np. że grawitacja to pseudo-tensor pressure-energy,
        bo pani Noether udowodniła konserwację z symetrii w lagrangianach... błehehe!

    • kala.fior Re: nowe teorie fizyczne 28.06.11, 23:29
      O ! Uderzyłeś w stół .... i kabaret się odzywa.

      Oprócz opętańców zjawiają się również wydrwigrosze, był tu taki reprezentant akademika z Syberii trasmutujacego metale, a potrzebował parę głupich milionów na nowy reaktor, próbny zespawał sam akademik. Bardzo imponował mi mit geniusz z głębi tajgi.

      A swoja droga fajnie byłoby się dowiedzieć czy listy nadal przychodzą do uczelni, raczej chyba maile. Internet dodaje kabaretowi dynamiki, publiki i obniża próg wysiłku kontaktowania się z naukowcami. Jaki i tworzy nowe ryzyka. Widziałem gdzieś niesłychanie nieprzyjemny blog w którym jakiś opętaniec rozrabiał sympatyczne i cierpliwe odpowiedzi od jakiegoś profesora klimatologi.

      ps. dla zabawy poszukaj tu "nieskończony potencjał nicości", pełna kosmologia w paru linijkach.
      • europitek Re: nowe teorie fizyczne 29.06.11, 01:13
        > ps. dla zabawy poszukaj tu "nieskończony potencjał nicości", pełna kosmologia w
        > paru linijkach.

        Nie uważałeś! "Nicość" jest "względna nicość". Gdyby była to sama "nicośc", to nie dałaby się przenicować w Wielki Wybuch.
        • kala.fior Re: nowe teorie fizyczne 29.06.11, 10:10
          Och, przepraszam i nieredukowanie kajam się,
    • bonobo44 Zapomniał wół i... uderzył w stół 29.06.11, 12:52

      > O ! Uderzyłeś w stół ....

      Zapomniałeś być może, co pchnęło cię w stronę tej ciężkiej, wytężonej, pełnej wyrzeczeń pracy, która pozwoliła ci jako tako opanować niektóre obszary wiedzy, jako tako, tzn. na tyle,
      abyś mógł sobie z dumą powiedzieć, że oto w jednym jej wąskim wycinku stałeś się
      prawdziwym specjalistą.
      Wiele wypowiadających się tu osób, to młodzi ludzie, którzy próbują dopiero poznać świat.
      Mają swoje wyobrażenia, a wielu z nich na podstawie tylko popularnej literatury już próbuje
      konstruować swój światopogląd. Stąd mniej lub bardziej niedorzeczne z punktu widzenia
      osoby z takim ugruntowanym już w sposób ścisły światopoglądem teorie a właściwie hipotezy ad hoc pod adresem trudnych do ogarnięcia w tym wieku obszarów poznania.
      Część z nich być może odpowiada za owe listy (które z reguły - jak pamiętam - dotyczą tej czy innej cudownej metody pozyskiwania energii z niczego, co nastraja pesymistycznie do poziomu naszego kształcenia elementarnego)...
      Jednak jeśli chodzi o poruszanie się w obszarach nierozstrzygniętych, mają oni prawo do dowolnych spekulacji (tak jak ty, dajmy na to w kwestii hormezy radiacyjnej).

      Na tym forum, zdominowanym przez wojnę kreacjonistów i ich przeciwników, przestali się oni w zasadzie wypowiadać.
      Część próbowała przenieść te dyskusje na "Pogranicze fizyki", które zgodnie z deklaracją jego twórcy miało być właśnie polem do popisu dla takich właśnie teorii. "Pogranicze" jednak zamarło śmiercią naturalną.
      Teraz bez krępacji panoszę się tam - siłą przyzwyczajenia - traktując je jako własny blog nieomal i walcząc od czasu do czasu z jego założycielem i moderatorem o prawo do dalszego owego panoszenia się. W istocie sam je teraz moderuję wywlekając od czasu do czasu z niebytu obumarłe wątki.

      Jednym z nich jest "teoria" nazwana przez swego młodego twórcę teorią grawitoru fotonowego:
      forum.gazeta.pl/forum/w,32,17230359,17230359,Grawitor_prosba_o_rade.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,12172,17036255,17036255,GRAWITOR_wstep.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,12172,47441027,47819486,Predkosc_swiatla.html
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=47441027&v=2&s=0
      Wspominam o niej nie bez kozery. Gdy bowiem dotarło do mnie po wielu sceptycznych roztrząsaniach,
      forum.gazeta.pl/forum/w,32,16401838,16735427,Re_Grawitor.html
      jak złożoną (i w miarę spójną acz najzupełniej oderwaną od rzeczywistości) konstrukcję myślową wygenerowała ta osoba, doszedłem do wniosku, że mam do czynienia
      z kimś co najmniej zdolnym i obiecującym i zasugerowałem poważne studia.
      forum.gazeta.pl/forum/w,32,17230359,17266339,Re_Grawitor_prosba_o_rade.html
      Otóż tak się ponoć stało. Osoba ta była bowiem wystarczająco samokrytyczna.
      Zatem... fascynacja "nowymi teoriami" może stać się bodźcem do dalszego bardziej zdyscyplinowanego rozwoju dla wielu młodych ludzi i potępianie ich za to, czy określanie mianem nawiedzonych monomaniaków, których należy się obawiać, staje się często formą wylewania potencjalnie genialnego dziecka z kąpielą.

      Nie należy też moim zdaniem z góry zakładać, że wysuwający je niespecjaliści są najzupełniej bezkrytyczni, a nawet - co gorsza - nam fizycznie zagrażają.
      Na takim jak to forum, jeśli nie oni, to wielu innych pyta o zdanie w kwestii tej lub innej "nowej teorii", vide
      forum.gazeta.pl/forum/w,12172,90174444,,Zjednoczona_teoria_fizyki.html?v=2

      Nadal nie widzę w tym nic zdrożnego. Forum pozwala ci na odpowiedzenie jednym listem na wątpliwości całych rzesz głodnych wiedzy i opinii specjalistów w danej materii. Masz czas - udziel się, a nie wydziwiaj. Forum spełni swą rolę - będzie odgromnikiem, który zapobiega lawinom podobnych listów, z jakimi walczyłeś w przeszłości.

      > i kabaret się odzywa.

      Kabaret to bardziej mi przypominają trwające od wieku perygrynacje ścisłej fizyki.
      Od czasu OTW i teorii kwantów obserwuje się fascynujące zjawisko pogoni całych
      rzesz młodych i ambitnych fizyków za kolejnymi modnymi tryndami, z których
      niewiele lub zgoła nic nowego nie wynika. Od czasu Pauliego i Einsteina zdaje się,
      że mamy do czynienia nie tyle nawet z kabaretem, co samo w sobie byłoby
      zjawiskiem pożądanym, bo no bo przynajmniej dostarczającym widowni przyjemności,
      co z chocholim tańcem na zgliszczach idei, które narodziły się u zarania ubiegłego wieku.
      Weszliśmy w epokę stagnacji przypominającą scholastyczne czasy centralnego średniowiecza.
      A dwie największe powstałe wiek temu teorie zawisły w próżni bez żadnej już zgoła nadziei na rozwiązanie dzielącego je dysonansu poznawczego, kto wie czy nawet nie w horyzoncie realnego czasu życia tej cywilizacji.
      Mrówcza praca spacjalistów przypomina kopiec termitów w którym każdy niesie swoją grudkę-przyczynek do bezkształtnej budowli z błota rozdartej na dwa potężne wzgórza. Odległość między ich szczytami narasta z każdą kupką. A ci, którzy stoją na przełęczy między nimi, zdają się mieć coraz większe problemy z dojrzeniem obu wierzchołków.

      W tej sytuacji "wylewanie potencjalnie genialnego dziecka z kąpielą" możem oznaczać, że akurat ta osoba, która mogła by dokonać stosownego przełomu, zostanie raczej prędzej zniechęcona, niż zachęcona do poświęcenia się w przyszłości tej jakże niewdzięcznej dyscyplinie.
      • har-magedon Re: Zapomniał wół i... uderzył w stół 29.06.11, 19:23
        bonobo44 napisał:

        >
        > > O ! Uderzyłeś w stół ....

        Wszedłem na razie na poniższy wątek
        >
        /w,12172,90174444,,Zjednoczona_teoria_fizyki.html?v=2" target="_blank" rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,12172,90174444,,Zjednoczona_teoria_fizyki.html?v=2</a>
        >
        To jest ciekawy aspekt i jak najbardziej rozwiązywalny, tyle że ten przykład nie dotyczy rozchodzenia się fal elektromagnetycznych - "ŁÓDKA" NIE MOŻE PŁYNĄĆ PRZEZ PRZESTRZEŃ Z KILKUKROTNIE WIĘKSZĄ PRĘDKOŚCIĄ ŚWIATŁA, BY TAKIE ZJAWISKO ZAOBSERWOWAĆ, ALE PRĘDKOŚĆ ŁÓDKI ZNACZNIE WIĘKSZA OD ROZCHODZENIA SIĘ FAL NA WODZIE JEST JAK NAJBARDZIEJ O.K.

        Jest wiele takich problemów w Fizyce, które dotyczą układów REPELER-ATRAKTOR I NIE DAJĄ SIĘ ROZWIĄZAĆ NA PŁASZCZYŹNIE.

        Rozwiązywalność istnieje w przestrzeni, ale WYMAGANE SĄ RÓWNIEŻ RÓWNANIA KOLOROWE, żeby operacje całkowania i różniczkowania były rozróżnialne po kolorze - RÓŻNE WYNIKI Z OPERACJI NA WZORACH DLA RÓŻNYCH KOLORÓW.

        Tych tematów i takich metod rozwiązań nie ma w literaturze.
      • kala.fior Re: Zapomniał wół i... uderzył w stół 02.07.11, 23:35
        bonobo44 napisał:

        >
        > > O ! Uderzyłeś w stół ....
        >
        > Zapomniałeś być może, co pchnęło cię w stronę tej ciężkiej, wytężonej, pełnej w
        > yrzeczeń pracy, która pozwoliła ci jako tako opanować niektóre obszary wiedzy,

        O bO nO bO !

        twój sympatyczny punkt widzenia dotyczący dyskusji i poważnego traktowania prostych czy błędnych pytań od zainteresowanych laików jest dzielony przez większość forumowiczów, wiele nauczyłem się z tych dyskusji.

        kabaretem nazywam "zawodowych" monotematowców od lat wklejających te same pomysły podparte wyzwiskami pod adresem tytanów Nauki i dodający sobie animuszu wulgarnymi wyrażonkami

        Natomiast wypraszam sobie:
        (tak jak ty, dajmy na to w kwestii hormezy radiacyjnej)
        Dyskutowaliśmy o tym, nim starałem się wyrobić sobie własne zdanie przeczytałem materiały z dyskusji i syntezę DOE jaki i wolno dostępne artykuły źródłowe. Nie przypominam sobie żebym zajmował jakieś bardziej kategoryczne stanowisk w tej sprawie, świetnie zdaje sobie sprawę ze jestem laikiem i "moje zdanie" to tylko jakaś skrótowa synteza opinii naukowców a tu zdania są podzielone (chyba trochę mniej niż parę lat temu).
    • alsor tak, tu są sami specjaliści, znaczy pracownicy 30.06.11, 00:31
      Ostatnio rozwiązywali wspólnie zajebisty problem nowożytnej fizyki - spadającej drabiny.
      • bonobo44 problemu drabiny jakubowej? 30.06.11, 18:15
        obawiam się, że na tym forum opanowanym w znacznej mierze przez kreacjonistów, można prędzej spodziewać się rozwiązania problemu drabiny jakubowej

        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ea/Blake_jacobsladder.jpg/250px-Blake_jacobsladder.jpg

        co nie znaczy, że pochwalam oddawanie się tu rozwiązywaniu zadań domowych gimnazjalistów czy nawet licealistów... ale... co kto lubi... (pamiętam, że kiedyś cs137 prezentował tu niezwykłe zacięcie pedagogiczne i nikt nie miał nic p-ko temu)
        • alsor ale problemu mitologii precesyjnej nie znają 01.07.11, 04:03
          www.racjonalista.pl/kk.php/s,231
          25770 lat
          no i co to jest - rotacja gwiazd 50'' / rok?

          20.5'' - aberracja gwiezdna, i tu mamy: v = 30 km/s
          zatem 50'' odpowiada prędkości: 30 *50/20.5 = ~73 km/s;

          73 km/s jest bardzo popularne w kosmologii - kwantowany redshift,
          oscylacje Słońca 160 min (promień Słońca / 160 min = 73 km/s), itd.

          2pi * 73km/s = 460 km/s,
          medium - wiatr słoneczny wiruje, a ludziska obserwują ten kalejdoskop, błehehe!

          • bonobo44 ale za to wkradło się do niej pojęcie... krętu 01.07.11, 11:40
            pokrętna ta drabina jakubowa wg Blake'a
            zważywszy na wysoki (bo no bo niebiański) górny punkt podparcia (a właściwie jego brak)
            oraz podobny charakter dolnego (znajdujący oparcie jedynie we śnie),
            w zupełności do pomyślenia jest i precesja takiej wyśnionej drabiny
            • alsor kręciła się od początku 01.07.11, 19:08
              www.africawithin.com/studies/egyptian_great_year.htm
              "Kem YS-RA-IR - Ys (place), Ra (sun), IR (create), i.e. the place Ra created i.e. a place in Amenta, where souls, having been justified by Yusir, climb a ladder to Ra's boat. This is the source of the biblical Jacob's Ladder."

              Ta drabina to zakamuflowany opis obserwowanego obrotu gwiazd.
              Są tam nawet 72 stopnie.
              • bonobo44 kilka jej działających modeli bezspinowych 01.07.11, 19:37


                https://www.electricstuff.co.uk/jacob3.jpg



                https://www.electricstuff.co.uk/Animation1.gif
                • bonobo44 a tu model z symulacją muzyki sfer niebieskich 01.07.11, 20:08

                  https://www.electricstuff.co.uk/smsphon.jpg

                  i to w mp3

                  mała poprawka - wszystkie rzeczone medele napędzane są cząstkami spinowymi
                  (o spinie 1/2) z efektami przejawiającymi się poprzez cząstki o spinie całkowitym (równym dokładnie 1)
                  trudno będzie mi zatem na dłuższą metę obronić tezę, że są to modele bezspinowe
                • alsor bez kręcenia nie da rady 01.07.11, 21:24
                  Ekspansja zawsze powoduje kręcenie,
                  o czym oczywiście miłośnicy ekspandujących balonowych uniwesów zapomnieli...
                  znaczy zapomnieliby, gdyby cokolwiek wiedzieli, błehehe!

                  dH/dt - przyspieszenie ekspansji?
                  Nie.
                  dH/dt = dw/dt = torque jedostkowy, czyli precesyja drabinowa, hihi!
                  • pies_na_teorie tepe_ch...e - bez kręcenia nie da rady... 01.07.11, 21:46
                    alsor napisał:

                    > Ekspansja zawsze powoduje kręcenie,
                    > o czym oczywiście miłośnicy ekspandujących balonowych uniwesów zapomnieli...
                    > znaczy zapomnieliby, gdyby cokolwiek wiedzieli, błehehe!
                    >
                    > dH/dt - przyspieszenie ekspansji?
                    > Nie.
                    ...
                    Oczywiście, to wynika z właściwości przestrzeni :)

                    ... no ale jak się przestrzeń fizyczną wypełnia sześcianami zamiast właściwymi simpleksami i opiera metrykę na przekątnej sześcianu jak w otewu, to takie są opłakane dla cywilizacji skutki, jakie obserwuje się od co najmniej 40 lat....
                    • bonobo44 otępiały_pies - bez kręcenia nie da rady... 03.07.11, 14:44
                      najwyraźniej skończyły musiem argu-męty 8-)

                      ale co do jednego ma wszak rację (chociaż kobiecym spsobem z braku ad rem użył argumentu z innej beczki dotyczącej innego oceanu):

                      > jak się [wykoślawioną] przestrzeń fizyczną wypełnia sześcianami zamiast [bardziej]
                      > właściwymi [dla niej] simpleksami [i->y]

                      to jest się siłą rzeczy w... dupie
                      • pies_na_teorie Re: otępiały_pies - bez kręcenia nie da rady... 03.07.11, 19:48
                        bonobo44 napisał:
                        ...
                        > ale co do jednego ma wszak rację (chociaż kobiecym spsobem z braku ad rem
                        > ] użył argumentu z innej beczki dotyczącej innego oceanu):
                        >
                        > > jak się [wykoślawioną] przestrzeń fizyczną wypełnia sześcianami zamiast [
                        > bardziej]
                        > > właściwymi [dla niej] simpleksami [i->y]
                        >
                        > to jest się siłą rzeczy w... dupie
                        >
                        Ależ gdzież by tam aż w dupie, zdaje się, że wciąż na drzewie ;D)

                        Przestrzeń nie jest wykoślawiona tylko ogólnie euklidesowa, zawiera jednak w sobie jakby moją podprzestrzeń (też 3wymiarową jakby rozmaitość, czy jakoś tak), na bazie której powstała ruchoma część Wszechświata (masa i promieniowanie).

                        po prostu przestrzeni e. jest więcej niż się poniektórym wydaje i tyle :)
                        Podać przykład ?
                        • bonobo44 Re: otępiały_pies - bez kręcenia nie da rady... 03.07.11, 20:25
                          za to siedząc na swym drzewie, może z góry nasr... na każdego canis rabidus i nie tylko...

                          > Podać przykład ?

                          nie musisz - chodzi ci o przestrzenie lokalnie euklidesowe (płaskie)... nie da się ich wszystkich zbudować z prostokątów (sześcianów itd.)...
                          chociaż są lokalnie płaskie, to jednak nie są globalnie gładkie (to dobre intuicyjnie a zatem i potocznie pojęcie),
                          w taki sposób, w jaki potrafi być przestrzeń globalnie płaska czy powyginana w gładki sposób...
                          rozwiązania takie próbuje się stosować w siatkowej kwantyzacji czasoprzestrzeni...
                          póki co z gó...anym skutkiem...
                          • pies_na_teorie Re: otępiały_pies - bez kręcenia nie da rady... 03.07.11, 23:40
                            bonobo44 napisał:
                            ...
                            > > Podać przykład ?
                            >
                            > nie musisz - chodzi ci o przestrzenie lokalnie euklidesowe (płaskie)...
                            ...
                            Chodzi o to gdzie jest pies pogrzebany ;D

                            Najlepiej widać na przykładzie dzielenia czworościanu foremnego na mniejsze. Na każdej ścianie rysuje się 4 trójkąty równoboczne i wydaje się, że po odcięciu narożnych czworościaników formnych w środku pozostaje też czworościanik foremny. A tu nie ... ośmiościan foremny.

                            Gdyby był czworościan foremny, to można by nimi ściśle wypełnić całą przestrzeń ale nie mógłby powstać świat jaki nasz otacza... Tak, tak, ludkowie :)

                            Czy kuma już ktoś o co chodzi i dlaczego wszystko się kręci ?
                            • bonobo44 Re: otępiały_pies - bez kręcenia nie da rady... 04.07.11, 01:17
                              > Najlepiej widać na przykładzie dzielenia czworościanu foremnego na mniejsze

                              a po kiego grzyba chcesz go dzielić koniecznie na mniejsze czworościany foremne ?
                              • pies_na_teorie Re: otępiały_pies - chodzi o mydło... 04.07.11, 17:20
                                bonobo44 napisał:

                                > > ...na przykładzie dzielenia czworościanu foremnego na mniejsze
                                >
                                > a po kiego grzyba chcesz go dzielić koniecznie na mniejsze czworościany fore
                                > mne
                                ?
                                >
                                Dzieli się i mnoży w celu dowodowym na okoliczność wykazania, że przestrzeni E3 nie można ściśle wypełnić cz. foremnymi.

                                Bo no bo, gdyby się dało, to dany cz. foremny dałby się podzielić na 5 mniejszych cz.f. itd. w stronę skali mikro. Z kolei z 5 takich jak dany dałoby się zbudować większy cz.f. itd w skalę makro...

                                Docelowo chodzi o propagacje piany mydlanej (a może nawet pierwotnych fluktuacji przestrzeni).

                                ... ale "pies mydło zjadł" :D
                                • bonobo44 otępiały_pies - chodzi o pianę z gładkiego mydła 05.07.11, 02:40
                                  a pomyślałeś o tym, że to może właśnie dlatego, że się nie da, realna fizyczna przestrzeń w skali 10^--50 (aktualnie) cm musi być popgięta w "pianę kwantową"?
                                  • pies_na_teorie Re: otępiały_pies - chodzi o pianę z gładkiego my 05.07.11, 22:26
                                    bonobo44 napisał:

                                    > a pomyślałeś ... że to może właśnie dlatego, że się nie da, realna fizyczna
                                    > przestrzeń w skali 10^--50 (aktualnie) cm mu
                                    > si być popgięta w "pianę kwantową"?
                                    >
                                    Pomyślał a nawet przedstawił schemat propagacji fluktuacji :)

                                    Nie ma żadnego pogięcia, tylko piana wg zasady max. upakowania przestrzeni nie propaguje po siatce sześcianów tylko po siatce czworościanów, czyli nie po liniach prostych ale po łamanych (które można aproksymować do odpowiednich krzywych).

                                    No i dlatego prawie wszystko się kręci, przy zachowaniu ogólnie zerowego momentu pędu (i nie tylko, skoro świat powstał jakby z niczego).

                                    Prawda, ze to proste, tj. zakrzywione ?
    • fan_xiecialuki Re: nowe teorie fizyczne - autor: 03.07.11, 11:15
      Witam Kolege! Jedziemy poniekad na tym samym wózku, z tym, że: (a) ja młodym pracownikiem naukowym byłem bardzo, ale to bardzo dawno temu, i (b) jam tylko prosty doswiadczalnik, nie teoretyk.

      Problem, o którym Pan pisze, znam
      • fan_xiecialuki Re:Jeszcze taki przykładzik... 03.07.11, 12:10
        ... z moich przygód w Salonie 24.

        Otóz, nie tak dawno jeden pan
        • fan_xiecialuki Re:I jeszcze jedno, juz bardzo króciutko: 03.07.11, 12:24
          Otóż jeszcz ejeden problem z autorami nowych konceptów, mających uzdrowic te "oficjalna zmanipulowaną fizykę", jest taki, że nader często oni posiadają bardzo ubożuchna wiedzę na temat empirycznych faktów
          • alsor Waldemar jest znany na całym świecie 03.07.11, 12:38
            Odkrył elektrino podobnie jak jeden Albert fotony, błehehe!
          • har-magedon Re:I jeszcze jedno, juz bardzo króciutko: 03.07.11, 17:12
            fan_xiecialuki napisał:

            Autor: fan_xiecialuki 03.07.11, 11:15

            >Ja nie mam nic przeciwko próbom ulepszania obecnej teorii fizycznej. Żaden rozsądny fizyk >nie będzie utrzymywał, ze obecny stan wiedzy jest doskonały.

            ????????????????????
            Jako student znałem taką ilość profesorów, którzy tak sądzili, że palce jednej ręki wystarczały z naddatkiem, żeby ich policzyć, a dla doktorów i asystentów palce jednej ręki jak w sam raz wystarczyły (doktorzy mieli niewielką przewagę!!!!).

            > Jest kupa "białych plam" i cały gąszcz mniejszych, wielkich, czy wręcz kolosalnych znaków >zapytania.

            Ta kupa "białych plam" i cały gąszcz mniejszych, wielkich, czy wręcz kolosalnych znaków zapytania to wszystkie działy Fizyki, które w swojej nazwie zawierają człon -dynamika- (jawnie lub bez tego określenia, ale mimo wszystko dotyczą stanów dynamicznych).

            >Ja sam chętnie nastawiam ucha na różne wieści o tym, że coś nowego ciekawego ktoś albo >zaproponował teoretycznie, albo zaobserwował "empirycznie"

            To mogę przyjąć, na razie, jedynie „na wiarę”.

            >Przy czym wcale czesto słyszy sie oskarżenia, że zawodowe środowisko fizyków to mafia, że >"oficjalna fizyka" jest celowo przez nich fałszowana i "manipulowana" z jakis niecnych >pobudek.
            >Niektórym takie oskarżenia przychodzą nader łatwo, i to jest smutne i z gruntu niesprawiedliwe.
            >Mnie, czujacego sie reprezentantem tego zawodowego środowiska, tego rodzaju sądy nie >mogą raczej cieszyć

            Takie zdanie wynika z tego, że prawie wszyscy (z naprawdę nielicznymi wyjątkami) ludzie Fizyki, i innych Nauk również!!! ;( , są właściwie „strażnikami kanonów wiary naukowej zawartej w świętych księgach drukowanych.
            Wykłady na uczelniach też niewiele różnią się od wykładania kanonów wiary na wszelkich uczelniach dowolnej religii.

            >A ja wcale nie czuje sie członkiem jakiejs mafii siedzącej "w Okopach Świetej Trójcy >Oficjalnej Fizyki". Co do mnie samego, to bardzo, bardzo bym chciał, ze by jeszcze za >mojego życia rozpoczeła sie kolejna "rewolucja w fizyce", podobna do tej, która miała >miejsce w początkowych >dziesiecioleciach XX wieku.

            Chciejstwo chciejstwem, ale trzeba samemu ruszyć głową, a nie czekać na zasadzie „a może ktoś inny to zrobi i załatwi”, bo to jest typowe „czekanie na Godota” -;(

            >Ale rewolucja musi nastapic, to jasne. Żadna teoria fizyczna nie jest "ostateczna", każda ma >tylko pewien zakres stosowalności. Obecne teorie powstały na gruncie tego, co wydarzyło >sie przed 100 laty
            • fan_xiecialuki Re:I jeszcze jedno, juz bardzo króciutko: 03.07.11, 22:09
              har-magedon napisał:

              > To mogę przyjąć, na razie, jedynie „na wiarę”.
              >
              Proszę Pana, co Pan przyjmuje, to jest Pana prywatna sprawa i ja nie muszę o tym wiedzieć.
              Ja nie jestem lekarzem ani farmaceutą.


              > Chciejstwo chciejstwem, ale trzeba samemu ruszyć głową, a nie czekać na zasadzi
              > e „a może ktoś inny to zrobi i załatwi”, bo to jest typowe „c
              > zekanie na Godota” -;(

              No to najwyżej sie nie doczekam. Mój problem, nie Pański!

              > Rewolucja już próbuje się przebić, ale „strażnicy kanonów wiary naukowej
              > Fizyki” wychodzą z siebie, żeby do tego nie dopuścić -;(
              > I jak tu nie mówić o istnieniu „mafii naukowej” ???????????

              No to niech Szanowny Pan mówi! Konstytucja gwarantuje pełna wolnośc wypowiedzi. ABW na pewno nie będzie Pana niepokoić, bo ich obchodzi może mówienie źle o Preziu Komorosiu, ale mafię naukową to oni mają serdeczne w d.... .

              > - Fizyka Matematyczna lub inaczej Matematyka Fizyczna.
              >
              Tu pretensje już nie do mnie, a do Newtona, Izaaca zresztą. Proszę przeczytaś sobie cały tytuł jego epokowego dzieła, nie tylko trzecie słowo
        • bonobo44 Re:Jeszcze taki przykładzik... Merkury 03.07.11, 22:56
          > cos 5600 skeund katowych na stulecie.

          > cos 5567 sekund z tej liczby... Pozostawały te 43 sekundy

          575"-532"=39" ale to drobiazg wyliczony w końcu w 1859 roku,
          poprawiony w 1882 do 43" i idealnie "utrafiony" teorią Einsteina

          ten problem również już rozstrzygnięto eksperymentalnie:

          inny możliwy zapis tak zmodyfikowanego prawa Newtona
          F=GMm(1/r^(2+delta))

          doświadczalnie uzyskano
          dla Merkurego delta=0,000001574
          dla ksieżyców Marsa delta=0,000001612

          tymczasem jeśli prawo takie miałoby obowiązywać w każdym miejscu,
          to i delta powinna być stałą jednakową dla wszystkich możliwych układów
          • alsor Re:Jeszcze taki przykładzik... Merkury 03.07.11, 23:33
            > 575"-532"=39" ale to drobiazg wyliczony w końcu w 1859 roku,
            > poprawiony w 1882 do 43" i idealnie "utrafiony" teorią Einsteina

            Oficjalnie jest znowu 39.5'' / wiek.
            en.wikipedia.org/wiki/Tests_of_general_relativity
            Błąd 3.5''.

            Te wyliczanki w stylu Le Verriera i tak są nieprawidłowe.

            Mierzono z tranzytów Merkurego, zatem należy
            uwzględnić precesję płaszczyzny orbity.
            A ile ona wynosi?

            Orbitę Ziemi też należy uwzględnić, bo obserwujemy różnicę.
            Ale przecież w oś Ziemi wsadzili dawno tą precesję drabinową, błehehe!
            • bonobo44 Re:Jeszcze taki przykładzik... Merkury 04.07.11, 00:08
              ooo... a to się zgapiłem...

              swoją szosą ten Le Verrier był niesamowity...

              ale masz rację - skoro jest taka wątpliwość (?), należałoby rozpocząć od uporządkowania kwestii współrzędnych... przydałby się jakiś w miarę bezwzględny (tzn. stosunkowo mało względny 8-) punkt odniesienia... z Twoich postów wnioskuję, że próbujesz się przebić z bardziej poprawnym (?) - nie próbowałem go jednak oceniać... dotąd sądziłem, że technicy tych kwestii uporali się z nimi skutecznie, a tu miałabyś mieć babo zakalec a nie placek?

              nie - jednak daruj - ale stanowczo nie będę sobie zaprzątał tym głowy... za coś im się w końcu płaci...
              • alsor nie ma punktów 05.07.11, 19:25
                > ale masz rację - skoro jest taka wątpliwość (?), należałoby rozpocząć od uporzą
                > dkowania kwestii współrzędnych... przydałby się jakiś w miarę bezwzględny (tzn.
                > stosunkowo mało względny 8-) punkt odniesienia

                Układy są dla badaczy przestrzeni matematycznych.
                W praktyce zawsze mierzymy relacje pomiędzy ciałami.

                Precesję Merkurego mierzyli względem zajączków biegających na niebie.
          • fan_xiecialuki Re:Jeszcze taki przykładzik... Merkury 04.07.11, 01:29
            No tak, źle zapamietałem, nie 5600, tylko 10 razy mniej.

            Co do wykładnika 2+delta
        • alsor Re:Jeszcze taki przykładzik... 03.07.11, 23:43
          > Wiec ten pan doszedł do rozwiazania całkowicie poprawnego matematycznie
          • fan_xiecialuki Re:Panie Mądralo, wypada najpierw przeczytać 04.07.11, 01:22
            alsor napisał:

            > Nie.
            > Newton pisał o 1/r^3 w kontekście sił pływowych - inne planety w pobliżu.
            >
            A właśnie, że TAK! Leży przede mna egzemplarrz "Phiosophiae Naturalis Principia Mathematica", i to jest w "Proposition 44". 1/r^3, w kontekście apsydalnej precesji, a nie żadnych tam sił pływowych.

            Dla siły centralnej proporcjonalnej do 1/r^2 dostaje sie elipsę, we współrzednych biegunowych r=1/[1+epislon*cos(fi)] (pominałem to, co jest w liczniku); przy dodatkowym składniku A/r^3 rozwiązaniem równania ruchu staje się r=1/ [1+epsilon*cos(a*fi)]. Jak a wiaze sie z A, to już nie bede pisał, przy pomocy Równania Bineta może to soboie Pan w 3 minuty sam wyprowadzić,. Wartośc a
            • bonobo44 delta 04.07.11, 02:18
              >1 - A/r, więc ... GMm(1/r^2 - A/r^3).

              jest już dość późno,ale na kolanie policzyłem

              A=r(1-r^(-delta))


              jeśli zatem delta zmienia się zaleznie od sytuacji, to zmienia się także A
              i teoria upada w świetle doświadczenia - może kolejny wyraz rozwinięcia coś jednak zmienia
            • alsor Re:Panie Mądralo, wypada najpierw przeczytać 04.07.11, 03:50
              > > Newton pisał o 1/r^3 w kontekście sił pływowych - inne planety w pobliżu.
              > A właśnie, że TAK! Leży przede mna egzemplarrz "Phiosophiae Naturalis Principia
              > Mathematica", i to jest w "Proposition 44". 1/r^3, w kontekście apsydalnej pre
              > cesji, a nie żadnych tam sił pływowych.

              en.wikipedia.org/wiki/Newton%27s_theorem_of_revolving_orbits
              To jest tylko takie równanie ruchu,
              ale sam efekt 1/r^3 wynika z działania ciał trzecich.

              Podstawowe równanie ruchu na orbicie:
              r'' = h^2/r^3 - k/r^2; h - kręt jednostkowy, k = G(M+m);
              [siła odśrodkowa jest typu 1/r^3 !]

              zatem jeśli dołożymy tu kolejny składnik typu A/r^3, praktycznie nic się nie zmienia:
              r'' = (h^2 + A)/r^3 - k/r^2;
              po prostu tylko kręt mamy inny: h' = sqrt(h^2 + A), czyli prędkość kątową.

              No, ale wiadomo, że w praktyce to A wynosi: ~<Gm3/d^2 * a/d>;
              czyli siła pływowa z ciała m3 w odległości d (średnio),
              które krąży dookoła, np. Ziemia - Słońce, a trzecie Wenus.

              > Newton wylicza, ze dla wyjaśnienia obserwowanej apsydalnej
              > precesji orbity Księzyca wartośc tego wykladnik a powinna by była
              > wynosić 2+4/243, co w dziesietnym zapisie jest ok. 2,0165.

              Pewnie szereg Laurenta ujawni że to to samo: c2/r^2 + c3/r^3 + ...
              • fan_xiecialuki Re:Panie Mądralo, wypada najpierw przeczytać 04.07.11, 10:44
                alsor napisał:

                > en.wikipedia.org/wiki/Newton%27s_theorem_of_revolving_orbits
                > To jest tylko takie równanie ruchu,
                > ale sam efekt 1/r^3 wynika z działania ciał trzecich.

                Zwaracam honor
                • fan_xiecialuki Re:No, już rozumiem... "ktręt" to stary znajomy,.. 04.07.11, 23:56
                  ...czyli moment pędu. Myslałem, że "kręt" jest zarezerwowany tylko dla wewnetrznego momentu pędu, czyli dla spinu.

                  No tak, ale to równanie wynika bezpośrednio z F = ma, czyli istotnie jest równoważne z tym, co ja napisałem.

                  > > r'' = (h^2 + A)/r^3 - k/r^2;

                  Ładne!

                  > > po prostu tylko kręt mamy inny: h' = sqrt(h^2 + A), czyli prędkość kątową

                  Tylkogdzie tu precesja? "Inna prędkosc kątowa" to nie musi wacle znaczac precesji, moze np. po prostu kręcić sie szybciej. Trzena dopiero pokazać, ze taka zmiana jest równoznaczna z precesja apsydy eliptycznej orbity.

                  Co do uzycia określenia "siły pływowe" w odniesieniu do tych pochodzących od innych planet, to ja sie nie zgadzam. Ale nie znam dobrze obecnie przyjetej polskiej terminologii, może tak sie teraz przyjeła
                  • alsor a co to za precesja? 05.07.11, 01:51
                    Precesja to obracanie kierunku krętu, a nie takie tam... obracanie, błehehe!

                    > Tylkogdzie tu precesja? "Inna prędkosc kątowa" to nie musi wacle znaczac preces
                    > ji, moze np. po prostu kręcić sie szybciej. Trzena dopiero pokazać, ze [b]taka[
                    > /b] zmiana jest równoznaczna z precesja apsydy eliptycznej orbity.

                    Chodzi o to, że prędkość polowa jest zachowana,
                    i to będzie nadal powiązane z h, a nie z tym nowym h'.

                    Żeby się tylko kręciło szybciej, należy zwiększyć k.


                    > Co do uzycia określenia "siły pływowe" w odniesieniu do tych
                    > pochodzących od innych planet, to ja sie nie zgadzam.

                    Siły pływowe tradycyjnie liczą dla jednego ciała, które ma swoje rozmiary.
                    Równie dobrze można liczyć dla dwóch ciał,
                    a wtedy rozmiarem jest po prostu odległość pomiędzy nimi.

                    Zresztą parę ciał np. Ziemia-Słońce
                    spokojnie można uznać za jedno ciało... związane grawitacyjnie.
                    Planety też są tylko grawitacyjnie związane
                    (siły kontaktowe w tej skali są w zasadzie nieistotne,
                    co dość dobrze widać po deformacjach pływowych Ziemi).

                    W praktycznym przypadku mamy orbity w 3D,
                    i tu dojdzie moment siły - precesja płaszczyzny orbit,
                    która idzie zawsze w przeciwnym kierunku do tego obrotu peryhelium.

                    Merkury: precesja płaszczyzny wynosi około -4.5'' /rok = -450'' / wiek
                    Ziemia ma około -3.8'' / rok.

                    > W modelu Gryzińskiego, a propos, siła typu 1/r^3 odgrywa
                    > ważną role i prowadzi do "radioli".

                    Takie siły postulował już Thomson ponad 100 lat temu.
                    I zgadł - to są właśnie te siły odśrodkowe!

                    Warunkiem równowagi trwałej nie jest zero sił,
                    lecz ekstremum - minimum lokalne energii!

                    Pochodna musi się zerować, czyli:
                    gradient energii = siła = 0,
                    ale to ma być minimum, a może być równie dobrze maksimum, albo w ogóle - siodło.
                    Dopiero druga pochodna to rozstrzyga.
                    • fan_xiecialuki Re: PanieAlsor, w konia mnie Pan próbujesz robić.. 06.07.11, 10:40
                      alsor napisał:

                      > Precesja to obracanie kierunku krętu, a nie takie tam... obracanie, błehehe!
                      >

                      Precesja
                      • alsor Re: PanieAlsor, w konia mnie Pan próbujesz robić. 06.07.11, 16:16
                        > "kręt" jakoś mnie nie rajcuje) , czyli cross product, innymi słowy, iloczyn
                        > wektorowu vxr (czy może rxv, ja nigdy nie pamiętam kolejności
                        > , ale to akurat bez znaczenia), zawsze będzie wektorem prostopadłym do p
                        > łaszczyzny orbity
                        • fan_xiecialuki Re: PanieAlsor, w konia mnie Pan próbujesz robić. 06.07.11, 20:12
                          alsor napisał:


                          > Moment orbitalny obraca się razem z całą orbitą - precesja płaszczyzny orbity,
                          > czyli takie hula-hop... są też prawa Cassiniego w tej sprawie.
                          >
                          > Moment siły jest do tego potrzebny, czyli orbita musi być nachylona
                          > w stosunku do innej orbity.
                          >
                          > W atomach jest 1/r^3 z gradientu energii.
                          > Możesz sobie wyliczyć nawet żelazo - 26 elektronów, i idealnie pasuje.
                          > Dla elektronów blisko jądra dochodzą jeszcze korekty pływowe!
                          >
                          > No, ale to jest już pełna geometria 3D - stanowczo zbyt trudna dla pracowników,
                          > błehehe!

                          Sam Pan to wszystko wymyśliłeś? Ładne modeliki, doskonałe np. do Narni, tam będą świetnie funkcjonować. Pracownik istotnie nie jest w stanie zrozumiec toku myśli morona, z tym sie zgadzam. Może najwyżej pracownicy psychuszki. Onanizuj sie Pan dalej sam, mnie już to męczy. Pamiętam nasze dyskusje sprzed ok. 4 lat, Pan przemawiał z pozycji sfrustrowanego geniusz, którego świat nie rozpoznał i nie docenił. Jedyna rada dla Pana: ask at some recycling facilities, dear, they sometimes know how to utilize trash ang garbage. There is some slight hope that they may convert your "brainchildren" into something of at least a marginal usefulness, e.g., toiled paper, or another stuff of such kind. Although I'd not be very hopeful. But why not to try? Have a good day.
                          • alsor za cieniki jesteś z orbit 06.07.11, 21:28
                            Jaka jest średnia odległość satelity na eliptycznej
                            orbicie (do ogniska które okrąża)?

                            a) a(1 - e^2) = p
                            b) a*sqrt(1-e^2) = b
                            c) a
                            d) a(1 + 0.5*e^2);

                            To jest klucz do poprawnej metody wyliczania precesji
                            na orbitach silnie eliptycznych.
                            • fan_xiecialuki Re: za cieniki jesteś z orbit 08.07.11, 10:07
                              Nie szkodzi. Nigdy nie miałem ambicji, by być "grubasem" w tej materii. A mimo "zgrzytów" w konwersacji czegoś nowego sie jednak od Pana dowiedziałem. Więc podziekuję, jak przystało, i na tym juz zakończmy. Dobrego dnia!

                              A tak, na marginesie: czy pisanie o tych rzeczach na "Forum Nauki GW" to szczyt Pańskiej ambicji? Nie lepiej byłoby na jakiejś "szersze wody" wypłynąc? Tutaj ludzie sie ekscytuja zagadnienieniami typu, czy menel wykonuje wieksza prace, ciagnąc tobół po ziemi, czy przenosząc tenże tobół "w powietrzu"? Kto tu doceni orbity, ja sie pytam?
                              • europitek Re: za cieniki jesteś z orbit 08.07.11, 19:03
                                Jedynie słuszna "teoria orbit" przydałaby się bardzo menelom z mojej okolicy. Myślę, że dzięki niej mogliby udoskonalić swój system poruszania się wokół najbliższego "monopolu". W tej chwili, co obserwuję codziennie, orbitują jakoś tak chaotycznie, bez myśli przewodniej, choć z dużym zaangażowaniem. Widać, że ich to "kręci", ale brak im fachowości.
                                • pies_na_teorie orbity wokół "monopolu"... ahahahah :D 08.07.11, 23:39
                                  europitek napisał:

                                  ...
                                  > Myślę, że dzięki niej mogliby udoskonalić swój system poruszania się wokół najb
                                  > liższego "monopolu". W tej chwili, co obserwuję codziennie, orbitują jakoś tak
                                  > chaotycznie, bez myśli przewodniej, choć z dużym zaangażowaniem. Widać, że ich
                                  > to "kręci", ale brak im fachowości.
                                  >
                                  To jest dobra uwaga w szczególności monopolu oficjalnej astrofizyki co do interpretacji obserwacji, np. orbitujących gwiazd w centrum Galaktyki ( Sgr A*) wokół niby czarnej dziury a równoważniku masy wielu mln Słońc:

                                  https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c1/Galactic_centre_orbits.svg/500px-Galactic_centre_orbits.svg.png
                                  źródło: en.wikipedia.org/wiki/Sagittarius_A*

                                  Co to ma znaczyć, do astrofizyki nedzy, czy tak masywna czarna dziura nie powinna być w ognisku eliptycznej orbity każdej gwiazdy ?

                                  Wydaje mi się, ze nie jest. Czy są inne wrażenia ???

                                  A może tam po prostu nie ma żadnej czarnej dziury w środku, tak jak nie musi być w każdej gromadzie kulistej, czyż nie ?
                                  • pomruk Re: orbity wokół "monopolu"... ahahahah :D 09.07.11, 00:15
                                    Na pewno powinna być w ognisku elipsy. Ale zeby to zobacyć, musialbyś patrzec z kierunku prostopadłego do płaszczyzny elipsy. Jeśli patrzysz z innego kierunku, widzisz nową elipsę - rzut orbitalnej na płaszczyznę prostopadłą do kierunku patrzenia. I wtedy ciało centralne może juz leżeć daleko od ogniska tej nowej elipsy. Jak tu:

                                    https://nmp.nasa.gov/ds1/gen/borrelly2.jpg
                                    • pies_na_teorie Re: orbity wokół "monopolu"... ahahahah :D 09.07.11, 00:53
                                      pomruk napisał:

                                      > Na pewno powinna być w ognisku elipsy. Ale zeby to zobacyć, musialbyś patrzec z
                                      > kierunku prostopadłego do płaszczyzny elipsy. Jeśli patrzysz z innego kierunku
                                      > , widzisz nową elipsę - rzut orbitalnej na płaszczyznę prostopadłą do kierunku
                                      > patrzenia. I wtedy ciało centralne może juz leżeć daleko od ogniska tej nowej e
                                      > lipsy.
                                      ...
                                      Zobacz na S14.

                                      Spróbuj tak ustawić jakąkolwiek elipsę, żebyś widział inną elipsę z ogniskiem na linii tej nowej elipsy.
                                      • pomruk Re: orbity wokół "monopolu"... ahahahah :D 09.07.11, 01:01
                                        Na linii, ale z dokładnością do skali rysunku:) W rzeczywistości to może być b. blisko linii.
                                        • pies_na_teorie Re: orbity wokół "monopolu"... ahahahah :D 09.07.11, 11:52
                                          pomruk napisał:

                                          > Na linii, ale z dokładnością do skali rysunku:) W rzeczywistości to może być b.
                                          > blisko linii.
                                          >
                                          Tylko wtedy, gdy widok elipsy zbliża się do odcinka :)

                                          Ale warto iść tym tropem, gdzieś widziałem przestrzenną animację ruchu tych gwiazd i ciekawe czy również tam rozbieżność położenia nibyczarnej dziury i ognisk elips po prostu razi w oczy!

                                          Konkluzja wtedy byłaby taka, że tam nie ma c.d. tylko po prostu gwiazdy kręcą się zgodnie z uogólnionym 1prawem Keplera wokół środka masy układu, który zmienia położenie w zależności od konfiguracji orbitujących ciał. Tak tańczyć może tylko abstrakcyjny punkt ale nie obiekt o milionach mas Słońca.

                                          Przy okazji mam takie podejrzenie, ze czarna dziura wzięłasiętam zgodnie z metodą naukową tj. z założenia. Z obserwacji orbit ciał okrążających wyliczono jak musiałaby by być gdyby tam była i wyliczoną średnia masę. Tyle, że czarną dziurę podaje się jako wynik obserwacji i obliczeń a nie beztrosko przyjętego założenia z fiuta wyssanego.

                                          Oczywiście nikomu innemu nie przyszło do łba, że założenie może być fałszywe i całe obliczenia można o kant... rozbić. Gdyby tak było, to bardzo ciemno widzę astrofizyczny postęp.
                                  • alsor a co to za problem 09.07.11, 00:58
                                    Może być nawet cały miliard Słońc!

                                    Jaki promień?

                                    1000 * 0.7 = 700 mln - orbita Jowisza.

                                    I żadna czarna dziura z tego i tak nie powstanie - entalpia nie pozwoli.

                                    Gwiazdy robią z wirial theorem w postaci:
                                    2Ek = - Ep;

                                    Tu brakuje jednego składnika - entalpii, czyli czegoś takiego: p*V.
                                    To jest tylko inna forma prawa hydrostatycznego: dp/dr = ro.g;

                                    poprawnie jest tak:
                                    2E = -Ep; gdzie E = Ek + pV;
                                    to pV rozpierdziela, to co za gęste - supernowe, gamma rays, itp.

                                    W planetach i Ziemi też ma swoją rolę - w centrum mamy zajebistą dziurę, a nie żelazo.
                                    • pies_na_teorie Re: a co to za problem 09.07.11, 22:46
                                      alsor napisał:

                                      > Może być nawet cały miliard Słońc!
                                      >
                                      > Jaki promień?
                                      >
                                      > 1000 * 0.7 = 700 mln - orbita Jowisza.
                                      >
                                      > I żadna czarna dziura z tego i tak nie powstanie - entalpia nie pozwoli.
                                      >
                                      Nie powstanie jakaś idiotyczna teoretyczna czarna dziura z gęstością zmierzającą do nieskończoności, tylko normalna w kolokwialnym ujęciu tj. zdolna powstrzymać światło od wydostania się na większości kierunków.

                                      Gęstość maksymalna czyli gęstość czarnej dziury jest gdzieś w pobliżu gęstości elektronu, czyli znacznie gęściej niż nukleony. No i wtedy gęściej już nie pozwoli entalpia i nie tylko...
                                      • alsor światło nawet kawałek szmaty zatrzymuje 10.07.11, 02:30
                                        A teoretyczna gęstość może sobie być dowolna,
                                        podobnie jaki prędkość, i cokolwiek.

                                        Kółeczko z dymu papierosowego też ma pewną hipotetyczną szansę
                                        na raptowne zacieśnienie się na szyi palacza i spowodować śmiertelne zaduszenie!

                                        Dlaczego nie odnotowano jeszcze takiego przypadku?

                                        Albo wzrost człowieka - jakie jest dopuszczalne maksimum?
                                        2m, 2.5m, może 3m?
                                        Podobno znaleźli szkielet ponad 3m - chyba rodzina tego co Dawid ustrzelił z procy...
                                        No, cóż... w Biblii nie tylko o precesji opowiadają, hehe!
                                        • pies_na_teorie Światło to również promieniowanie gamma... 10.07.11, 11:27
                                          którego szmata nie zatrzyma ale cz. dziura może :)

                                          > A teoretyczna gęstość może sobie być dowolna,
                                          > podobnie jaki prędkość, i cokolwiek.
                                          >
                                          Wydaje mi się, że nie, np. gęstość masy w formie atomowej zdaje się jest ograniczona, czyż nie?

                                          > Kółeczko z dymu papierosowego też ma pewną hipotetyczną szansę
                                          > na raptowne zacieśnienie się na szyi palacza i spowodować śmiertelne zaduszenie
                                          > !
                                          >
                                          Nie ma takiej możliwości bo nie kręci się wokół osi tego torusa, jest za to świetnym przykładem zerowego momentu pędu mimo kręcenia się powierzchniowego....

                                          > No, cóż... w Biblii nie tylko o precesji opowiadają, hehe!
                                          >

                                          To ciekawe ; D
                                          Słyszałem o Wielkim Wybuchu czyli powstaniu wszystkiego z niczego.

                                          Narody miały żyć w ciemnocie 100 lat (przyp. po ogłoszeniu otewu) i miało panować 666 (panuje 6 kwarków, 6 leptonów, 6 nośników oddziaływań)...
                                          Tego akurat doświadczamy w nauce, czyż nie ?

                                          Co jest nt. precesji i jeszcze jakichś innych rzeczywistych zjawisk ?


                                          • alsor nie, gamma nie światło 10.07.11, 17:20
                                            > Wydaje mi się, że nie, np. gęstość masy w formie atomowej zdaje
                                            > się jest ograniczona, czyż nie?

                                            Wzrost człowieka też jest ograniczony, nie?
                                            Zatem podaj to nieprzekraczalne maksimum.

                                            > Narody miały żyć w ciemnocie 100 lat (przyp. po ogłoszeniu otewu) i miało panow
                                            > ać 666 (panuje 6 kwarków, 6 leptonów, 6 nośników oddziaływań)...
                                            > Tego akurat doświadczamy w nauce, czyż nie ?

                                            To są zdeformowane przez małpoludów strzępy wiedzy ze starych ksiąg,
                                            które dawno temu ukradli z biblioteki Aleksandryjskiej.

                                            > Co jest nt. precesji i jeszcze jakichś innych rzeczywistych zjawisk ?

                                            Podawałem link bonobowi na temat tej precesji,
                                            a potem się okazało, że nawet ta drabina jakubowa to opis tego same zjawiska:
                                            www.racjonalista.pl/kk.php/s,231

                                            Drabiniasta precesyja na tacy
                                            • pies_na_teorie Re: nie, gamma nie światło 10.07.11, 18:24
                                              alsor napisał:

                                              > > Wydaje mi się, że nie, np. gęstość masy w formie atomowej zdaje
                                              > > się jest ograniczona, czyż nie?
                                              >
                                              > Wzrost człowieka też jest ograniczony, nie?
                                              > Zatem podaj to nieprzekraczalne maksimum.
                                              >
                                              Wydaje mi się, że 10 m jest nie do przekroczenia nawet przy genetycznych kombinacjach.
                                          • alsor mam nową teorię - kupujesz? 10.07.11, 17:31
                                            Normalnie spadniesz z pieca!

                                            Chodzi o te niby relatywistyczne precesje orbit.
                                            Okazuje się że to proste jak siekiera... normalnie szok.

                                            Jednak ludzie są głupsi od koni, błehehe!
                                            • pies_na_teorie mam swoją -mimośrodową :) 10.07.11, 18:08
                                              alsor napisał:

                                              > Normalnie spadniesz z pieca!
                                              > Chodzi o te niby relatywistyczne precesje orbit.
                                              > Okazuje się że to proste jak siekiera... normalnie szok.
                                              ...
                                              Jestem otwarty na nowości, zareklamuj towar...

                                              Wymyśliłem na poczekaniu, że to jest w dużym stopniu efekt tego, że środek masy Słońca i danej planety nie pokrywa się ze środkiem masy Układu Słonecznego ... i występuje jakby bicie mimośrodowe.

                                              Nie ma jednak łożysk i podpór ( jak w pralce, gdy bielizna jest nierówno rozłożona) więc zamiast tego bicia (po łożyskach i podporach) jest duży wpływ na precesję orbit planet.
                                              Ale to tylko takie ad hoc skojarzenia, może Twoje są lepiej przemyślane. Dawaj :)
                                              • alsor coś koło tego, ale ... 11.07.11, 02:28
                                                > Wymyśliłem na poczekaniu, że to jest w dużym stopniu efekt tego, że środek masy
                                                > Słońca i danej planety nie pokrywa się ze środkiem masy Układu Słonecznego ...
                                                > i występuje jakby bicie mimośrodowe.

                                                Taki mechanizm wielu już proponowało, ale po wyliczeniu
                                                tu się poznosi co trzeba, bo to bicie jest po prostu konsekwencją ruchu planet,
                                                więc gdy to odwrócisz wówczas otrzymasz właśnie ten ruch.

                                                To jest nieco bardziej zakamuflowane.
                                                Taki tylko przykład:
                                                Jowisz - Słońce: w^2 = G(M+Mj)/a^3;
                                                czyli rotacja jest nieco większa z uwagi na masę Jowisza:
                                                o 0.5 Mj/M = 1/2100, czyli na 2100 orbit Jowisz wykona jedną orbitę więcej,
                                                od jakiegoś kamienia na tej samej orbicie.
                                                [2100 * 4330 dni =~ 24800 lat - znowu ta precesyja, błehehe!]

                                                No to ustawmy ten kamień na tej samej orbicie co Jowisz,
                                                i dokładnie po przeciwnej stronie Słońca!
                                                Kamień poleci równo z Jowiszem, bo nadrabia precesją orbity 50''...
                                                a połowa z tego będzie relatywistyczna!

                                                Ale to jest nieweryfikowane, bo takie orbity są niestabilne, błehehe!
                                                ------

                                                Można inaczej: bierzemy orbitę Księżyca,
                                                a tu mamy sytuację skrają: środek masy jest praktycznie w środku Słońca,
                                                i dlatego tu łatwo wyliczyć precesję (pomijając fakt, że z 200 lat się nad tym męczyli).

                                                Teraz utrudniamy sytuację, zmniejszając masę Słońca!
                                                Powiedzmy że Słońce ma tyle masy co Ziemia,
                                                czyli środek masy stoi już w połowie drogi.

                                                Takiej orbity Księżyca pewnie do dziś by nie wyliczyli.

                                                Ale to jeszcze nie jest zupełnie sytuacja Merkurego, ale już prawie -
                                                należy nadal zmniejszać masę Słońca, aż środek masy wejdzie w orbitę Księżyca!

                                                Ogólnie chodzi o błędne interpretacje ruchu w grawitacji - spadanie swobodne itd.

                                                I jeszcze taki drobiazg:
                                                te precesje są zupełnie zgodne z wzorami klasycznymi!
                                                Zatem dlaczego w symulacjach komputerowych (klasycznej grawitacji)
                                                nie widać precesji Merkurego?

                                                Nie ma dostatecznej precyzji - 20 cyfr precyzji to za mało
                                                dla małego kroku, a duży krok odpada, bo wtedy błąd jest duży!
                                                • alsor to dopiero wyjaśnienie, co nie? 11.07.11, 16:08
                                                  Tyle się nagadałem, ale przecież tam w ogóle nie powiedziałem
                                                  z czego ta precesja wynika... prawie jak relatywiści, błehehe!

                                                  A sprawa wygląda tak: to jest odśrodkowa,
                                                  która w przypadku Księżyca wynosi dokładnie 50%:
                                                  50 % z siły pływowe grawitacji, i
                                                  50% odśrodkowa z ruchu okrężnego dookoła Słońca

                                                  Dlatego te 1.5 stopnia precesji z 3 trudno wyjaśnić -
                                                  i to jest faktycznie już ta niby relatywistyczna precesja, ale w maksymalnej postaci!

                                                  I dopiero teraz przechodzimy do finału:
                                                  środek masy przesuwamy bliżej Ziemi, czyli masę Słońca zmniejszamy.
                                                  Wówczas ta pływowa maleje tak samo jak masa Słońca,
                                                  ale odśrodkowa szybciej, bo promień po którym
                                                  krąży Ziemia dookoła Słońca maleje (Słońca rośnie)!

                                                  No i gdy dojdziemy do skrajnej sytuacji w stylu Merkurego,
                                                  wówczas promień obrotu jest zupełnie malutki - około 1 mln km,
                                                  czyli promień Słońca, więc ta odśrodkowa jest również malutka...

                                                  Siła odśrodkowa na planety w odległości setek milionów km
                                                  z powodu krążenia Słońca po malutkim kółeczku?!

                                                  Właśnie.
                              • alsor doskonale 08.07.11, 19:19
                                > Nie szkodzi. Nigdy nie miałem ambicji, by być "grubasem" w tej materii. A mimo
                                > "zgrzytów" w konwersacji czegoś nowego sie jednak od Pana dowiedziałem. Więc po
                                > dziekuję, jak przystało, i na tym juz zakończmy. Dobrego dnia!

                                Bardzo dobrze że poruszyłeś ten temat.

                                Zauważyłem, że to twierdzenie Newtona jest uznawane za błędne.
                                Pewnie stąd lata improwizacji w lunar theory, a potem problem Merkurego.

                                Np. tu jest jeden taki 'specjalista':
                                www.rowan.edu/open/depts/math/NGUYEN/Newton%27s%20Greatest%20Blunder.pdf
                                Precesja Księżyca jednak pasuje - należy tylko poprawnie wyznaczyć dodatkowe siły.

                                A w przypadku Merkurego wliczają zgodnie z tym twierdzeniem:
                                dodatkowa siła jest typu: 1/r^4, czyli zwyczajny kwadrupol,
                                a nie jakieś tam cuda czasoprzestrzenne z otw.

                                Zatem należy po prostu przestać pajacować i wyznaczyć ten rzeczywisty moment
                                kwadrupolowy Słońca z obserwowanej precesji Merkurego!

                                Spłaszczenie Słońca wynosi f = 9.e-6, więc z tego sobie
                                wyliczają moment kwadrupolowy, i wychodzi z 10 razy za mało,
                                no, ale to jest zrozumiałe - przecież Słońce nie jest zwartą skałą...
                                z niewielkim spłaszczeniem.

                                Wystarczy, że tej plazmy wiruje trochę więcej dookoła równika,
                                co jest przecież wręcz oczywiste w przypadku aż tak rozległej atmosfery - chyba z milion km.
                                Są też pływy z planet, które rozciągają systematycznie Słońce, a zwłaszcza atmosferę.

                                Zatem sprawę Merkurego załatwił już sam Newton - 300 lat temu!

                                > A tak, na marginesie: czy pisanie o tych rzeczach na "Forum Nauki GW" to szczyt
                                > Pańskiej ambicji? Nie lepiej byłoby na jakiejś "szersze wody" wypłynąc?

                                Nie ma gdzie wypływać, i trzeba uważać - średniowiecze panuje.
              • alsor pewna ciekawostka, a nawet rewelacja 06.07.11, 04:03
                en.wikipedia.org/wiki/Newton%27s_theorem_of_revolving_orbits
                Tam jest o precesji perygeum Księżyca, której Newtonowi
                nie udało się wyjaśnić do końca.
                Wyliczył tylko 1.5 stopnia, a obserwujemy 3.

                Wzór zaproponowany przez Newtona był taki:
                F(r) = A/r^2 - B r;

                gdzie: A = GM, natomiast B Newton zapisał tak:
                B = k * GM; i to k = 100/35745, jako stosunek sił Słońca i Ziemi na Księżyc.

                Widać że to jest średnia siła pływowa (jednostkowa, znaczy przyspieszenie):
                F_r = GMs/d^3 * r <(3cos(f)^2 - 1)> = GMs/d^3 * r/2;

                czyli:
                k = [GMs/d^3 * a/2] / [GM/a^2] = 0.5 * Ms/M * (a/d)^3;
                wstawiamy coś w przybliżeniu, bo cholera wie co Newton tu użył:
                Ms/M = 333000, oraz: a/d = 390;
                k = 0.5 * 33300/390^3 = 100 / 35630;
                -----------

                No i powinno być dobrze - przecież tak właśnie obliczali precesje planet.

                Zatem dlaczego dla Księżyca otrzymujemy dwa razy za mało?

                Bardzo proste:
                Księżyc krąży dodatkowo dookoła Słońca, czyli jedzie na karuzeli.

                Dochodzi odśrodkowa, która jest taka sama jest pływowe:
                Fo_r = W^2 r (3cos(f)^2 - 1), r - odległość Z-K;
                gdzie: W^2 = GMs/d^3; z orbity Ziemi.

                Poprawna wartość k jest 2x większa i stąd precesja podwojona.

                Newton popełnił ten sam błąd, który do dzisiaj robią
                w obliczeniach pływów (deformacji pływowych), pomijając sił odśrodkowe.

                Z Merkurym jest podobnie: na elipsie dochodzą przeciążenia:
                h^2/r^3 - k/r^2 <> 0;
                i to należy uwzględnić.

                Czyli ten cyrk Einsteina to kompletna sieczka.
                No, ale dziwnie wychodzi - grawitacja musi być faktycznie natychmiastowa...
                • alsor korekta rewelacji 06.07.11, 16:51
                  Odśrodkowa (niezrównoważona) na Księżyc jest inna:

                  a_w = W^2 x = GM/d^3 x = GM/d^2 r cos(f);
                  zatem część radialna: GM/d^2 r cos(f)^2;

                  co razem z pływową grawitacji daje:
                  a_t = a_g_r + a_w_r = GM/d^3 r (4cos(f)^2 - 1);
                  i średnio po całej orbicie: GM/d^2 r;
                  czyli dwa razy więcej, od tego co Newton wyliczył.

                  Siły pływowe podobnie należy obliczać - jełopy źle to liczą od 300 lat,
                  a potem wymyślają bajki czasoprzestrzenne żeby to prostować.
        • kamyk_wj Magnus experimenter fan_xiecialuki 04.07.11, 19:52
          Sznowny Kolego!
          Z faktu, że nie jest się od kilkudziesięciu lat najmłodszym nie wynika, że nie mogło się być nim kiedyś:-)
          Takie nieszczęście nie trafiało człowieka dłużej niż raz na jeden-dwa lata. Potem pałeczkę przejmował młodszy kolega.

          >To chyba nie zasada, tylko cos wypływajacego z faktu,
          >że najczesciej nikomu sie nie chce, a najmłodszy w zespole
          > to oczywista "ofiara", która musi podjac sie zadania, bo na nikogo młodszego
          >zepchnąc juz nie moze.
          Jasna sprawa, jest to element spychologii ogólnej i stosowanej.
          Jednak, kiedy myślę o tym z perspektywy czasu, dochodzę do wniosku, że zasada nie była do końca bezsensowna. Jeje konsekwencją były:
          1. konieczność przepełzania się młodego przez literaturę sprzed wielu dzisiątek lat, czasem sprzed wieku;
          2. nabycie umiejętności rozumienia mętnie pisanych teorii, pożyteczna również w późniejszej karierze zawodowej ;-)
          3. umiejętność uprzejmego spławiania, pożyteczna również w życiu codzienym.
          Przypuszczam, że Kolega mógł nie trafić na takie przypadki "nowych teorii fizycznych", często zahaczające o obsesję. Ciekawe, że nikt nie zgłasza się na uniwersytety ze swoimi epokowymi doświadczeniami. A z teoriami to raz po raz...
          Nie wiem, jak ta w Stanach, ale w Polsce (przynajmniej za moich czasów licealnych) uczniowie, a często również nauczyciele, dzielili naukę fizyki na doświadczenia, teorię i zadania. Przypuszczam, że osoby, których edukacja w zakresie fizyki zakończyła się na szkole średniej nadal oddzielają "teorię" od "zadań". W takim podejściu teoria jest formą "hands waving". Tak nazywano kiedyś teorie niepodparte gruntownymi obliczeniami, lecz wielkim zaangażowaniem emocjonalnym pomysłodawcy. Nikt nie traktował takich rzeczy poważnie. Aby zaś policzyć coś naprawdę rzetelnie, konieczny jest bardzo silny aparat matematyczny. Absolwenci fizyki teoretycznej taki aparat badawczy otrzymują.
          Amatorzy nie, dlatego muszą poprzestać na "machaniu rękami".
          No i pewnie po prostu nie wiedzą, że teoria to przede wszystkim wielka kupa żmudnych obliczeń, a nie rzucanie koncepcjami Ogólnej Teorii Wszystkiego, lub choćby Ogólnej Teorii Młotka Jednostronnie Ściętego Ukośnie.
          • alsor ty liczyć potrafisz? 05.07.11, 03:02
            > 1. konieczność przepełzania się młodego przez literaturę sprzed wielu dzisiątek
            > lat, czasem sprzed wieku;

            Nie czytałeś nigdy oryginalnych prac?
            To ty nic nie wiesz, durniu nieuświadomiony,
            szmat się trochę nażarłeś i bełkoczesz tu jak partyjny o... dobrobycie.

            Zasrany amator o teoriach rozprawia, a żadnej nie zna.
      • alsor Re: nowe teorie fizyczne - autor: 03.07.11, 12:34
        > Albo też o całkiem nowym podejsciu do natury grawitacji
      • bonobo44 Re: nowe teorie fizyczne - autor: 03.07.11, 14:48
        > Licho wie, i tu jest pies pogrzebany!

        pies li tylko na teorie - dodajmy ;-)
    • bonobo44 Re: nowe teorie fizyczne 09.07.11, 00:55
      ERNST MACH urodził się w Chrlicach na Morawach w 1838 roku...
      uważał się przede wszystkim za fizyka, na polu której to dziedziny wiedzy...

      nigdy nie uznał teorii względności Einsteina,
      utrzymując, że geometria, na której opierali się Einstein i Minkowski, nie jest
      zgodna z rzeczywistością naszego doświadczenia.
      Odrzucił też atomistyczną teorię materii. Uznał, że zgoda na istnienie atomów i
      molekuł to wdawanie się w spekulacje na temat rzeczy nieobserwowalnych 8)

      Dziś jego śladem od pół wieku podąża większość fizyków odrzucając ostatnio jako "nieobserwowalne" słynne już dziś multiversum Davida Deutscha (a to swieża koncepcja z przełomu tysiącleci ;), które jest rozwinięciem tzw. interpretacji wielu światów,
      zaproponowanej dla mechaniki kwantowej jeszcze w 1947 przez Hugha Everetta III.
      Tymczasem okazuje się, że przyszłe komputery (kwantowe) nie będą mogły działać
      bez owego nieobserwowalnego... multiversum właśnie 8)
      • pomruk Re: nowe teorie fizyczne 09.07.11, 02:08
        Interpretacja wielu światów Everetta/mulitiversum Deutscha to pewna interpretacja mechaniki kwantowej, w chwili obecnej nie proponująca żadnych łatwych doswiadczeń do wykazania jej poprawności. Przyjęcie jej lub odrzucenie w niczym nie zmienia faktów, na jakich opartych jest idea komputerów kwantowych. Jednakże ta interpretacja pozwala na "ładne" przedstawienie ich działania. Nawiasem, Everett opublikował swą teorię w roku 1957, nie w 1947. Jako ciekawostka: na poczatku lat 50-tych studiował chemię, nie fizykę!
        • bonobo44 Re: nowe teorie fizyczne 09.07.11, 13:50
          > 1957, nie w 1947

          istotnie - to "literówka" (być może - co mi trudno zaneghować - wywołana fluktuacyjnym zaburzeniem pamięci 8-)

          > Przyjęcie jej lub odrzucenie w niczym nie
          > zmienia faktów, na jakich opartych jest idea komputerów kwantowych.

          A jaka jest alternatywna interpretacja? W przypadku jej odrzucenia, znaczy się?
          Mam na myśli alternatywę naukową, zapewniającą niesprzeczny wewnętrznie model rzeczywistosci, który zarazem poprzez redukcjonizm metodologiczny w lepszy sposób pozwala na wyjaśnienie i opis własności złożonego układu (jakim jest owa rzeczywistość multiwersum rozumiana holistycznie) poprzez opis i wyjaśnienie zachowania jego części?
          a i takiego drobiazgu - wyjaśnienia prawdopodobieńśtwa?

          No jaka?
          Cały zamieniam się w słuch
          https://4.bp.blogspot.com/_uhIYVRjYJ9Y/SDdgzyrjvFI/AAAAAAAAAC4/EAnuPXBfzX4/S226/Grains%2Bof%2BGolden%2BSand%2B227.jpg
          • pomruk Re: nowe teorie fizyczne 10.07.11, 04:17
            Ależ interpretacji jest "cała kupa" :) Niestety, nie będe o nich opowiadał "własnymi słowami", jednak odeślę choćby do

            en.wikipedia.org/wiki/Interpretations_of_quantum_mechanics
            (tam jest cała ładna tabelka :))

            i do listy trochę "dzikszych":

            en.wikipedia.org/wiki/Minority_interpretations_of_quantum_mechanics
            Jest raczej zgoda co do tego, że te główne "mainstreamowe" obecnie są równouprawnione, nie sposób doświadczalnie którejś wyróżnić . Deutsch twierdzi, ze komputery kwantowe kiedyś wyróżnią teorię multiversum, ale na razie brak takich doświadczeń.

            P.S. Nie znam się na mechanice kwantowej, powtarzam za innymi. Może nasi fizycy forumowi się wtrącą? Choć to temat specyficzny i trudny, trzeba by kwantowca, jak sądzę... Jednego się boję - temat czasem przyciąga wielu "nawiedzonych".
            • bonobo44 What are the alternatives to many-worlds? 10.07.11, 12:35
              Skoro toczymy już dyskurs po angielsku:

              There is no other quantum theory, besides many-worlds, that is
              scientific, in the sense of providing a reductionist model of reality,
              and free of internal inconsistencies
              , that I am aware of. Briefly here
              are the defects of the most popular alternatives
              :

              1) Copenhagen Interpretation. Postulates that the observer obeys
              different physical laws than the non-observer
              , which is a return
              to vitalism. The definition of an observer varies from one
              adherent to another, if present at all. The status of the
              wavefunction is also ambiguous. If the wavefunction is real the
              theory is non-local (not fatal, but unpleasant). If the
              wavefunction is not real then the theory supplies no model of
              reality.

              2) Hidden Variables [DB]. Explicitly non-local. Bohm accepts that all
              the branches of the universal wavefunction exist. Like Everett
              Bohm held that the wavefunction is real complex-valued field which
              never collapses. In addition Bohm postulated that there were
              particles that move under the influence of a non-local "quantum-
              potential" derived from the wavefunction (in addition to the
              classical potentials which are already incorporated into the
              structure of the wavefunction). The action of the quantum-
              potential is such that the particles are affected by only one of
              the branches of the wavefunction. (Bohm derives what is
              essentially a decoherence argument to show this, see section 7,#I
              [DB]).

              The implicit, unstated assumption made by Bohm is that only the
              single branch of wavefunction associated with particles can contain
              self-aware observers, whereas Everett makes no such assumption
              .
              Most of Bohm's adherents do not seem to understand (or even be
              aware of) Everett's criticism, section VI [1], that the hidden-
              variable particles are not observable since the wavefunction alone
              is sufficient to account for all observations and hence a model of
              reality. The hidden variable particles can be discarded, along
              with the guiding quantum-potential, yielding a theory isomorphic
              to many-worlds, without affecting any experimental results.


              3) Quantum Logic. Undoubtedly the most extreme of all attempts to
              solve the QM measurement problem. Apart from abandoning one or
              other of the classical tenets of logic these theories are all
              unfinished (presumably because of internal inconsistencies)
              . Also
              it is unclear how and why different types of logic apply on
              different scales.

              4) Extended Probability [M]. A bold theory in which the concept of
              probability is "extended" to include complex values [Y]. Whilst
              quite daring, I am not sure if this is logically permissable, being
              in conflict with the relative frequency notion of probability, in
              which case it suffers from the same criticism as quantum logic.
              Also it is unclear, to me anyway, how the resultant notion of
              "complex probability" differs from the quantum "probability
              amplitude"
              and thus why we are justified in collapsing the complex-
              valued probability as if it were a classical, real-valued
              probability.

              5) Transactional model [C]. Explicitly non-local. An imaginative
              theory, based on the Feynman-Wheeler absorber-emitter model of EM,
              in which advanced and retarded probability amplitudes combine into
              an atemporal "transaction" to form the Born probability density.
              It requires that the input and output states, as defined by an
              observer, act as emitters and absorbers respectively, but not any
              internal states (inside the "black box"), and, consequently,
              suffers from the familiar measurement problem of the Copenhagen
              interpretation.

              If the internal states *did* act as emitters/absorbers then the
              wavefunction would collapse, for example, around one of the double
              slits (an internal state) in the double slit experiment, destroying
              the observed interference fringes. In transaction terminology a
              transaction would form between the first single slit and one of the
              double slits and another transaction would form between the same
              double slit and the point on the screen where the photon lands.
              This never observed.

              6) Many-minds. Despite its superficial similarities with many-worlds
              this is actually a very unphysical, non-operational theory.

              7) Non-linear theories in general. So far no non-linear theory has
              any accepted experimental support
              , whereas many have failed
              experiment. Many-worlds predicts that
              non-linear theories will always fail experiment.

              [DB] David J Bohm _A suggested interpretation of the quantum theory
              in terms of "hidden variables" I and II_ Physical Review Vol
              85 #2 166-193 (1952)
              [C] John G Cramer _The transactional interpretation of quantum
              mechanics_ Reviews of Modern Physics Vol 58 #3 647-687 (1986)
              [M] W Muckenheim _A review of extended probabilities_ Physics
              Reports Vol 133 339- (1986)
              [Y] Saul Youssef _Quantum Mechanics as Complex Probability Theory_
              hep-th 9307019


              • pomruk Re: What are the alternatives to many-worlds? 10.07.11, 17:13
                Bardzo interesujace zestawienie krytyki innych interpretacji. Zauwaz jednak, że zrobione z pozycji zwolennika wieloświatowej interpretacji. Co do samej many - worlds theory można by wysuwać równie długą listę zastrzeżeń. Niektóre z nich postaram sie podac po polsku, sorry, że nie bedę mowił językiem kwantowca, którym nie jestem:

                1) Interpretacja ta w oszołamiającym wręcz stopniu... obchodzi zasadę brzytwy Ockhama. Tworzy nieskończoność światów, bez najmniejszego dowodu na to, że jest to niezbędne :)
                2) Kompletnie już ignoruje takie "drobiazgi" jak zasada zachowania masy/energii.
                3) W teorii pomiaru Everetta można dopatrzeć się "błednych kół" logicznych, ponadto w wielu wypadkach nie mówi precyzyjnie, kiedy rozgałęzienie świata występuje.
                4) Jeśli przyszła "teoria wszystkiego" będzie nieliniowa względem funkcji falowych, teoria Everetta będzie z pewnością niepoprawna.

                Dokładniejsze omówienie (po angielsku) m. in. tu
                en.wikipedia.org/wiki/Many-worlds_interpretation#Common_objections_and_misconceptions
                Teraz wyjaśnienie. Niejestem "źle nastawiony" do tej teorii (o ile z moja wiedzą w ogóle mogę być nastawiony), nie "czepiam się". Zwracam tylko uwagę, ze ciagle to jest jedna z możliwych interpretacji, tyle że wywołuje (słusznie) pewien zawrót w głowie, gdyz ma gigantyczne konsekwencje światopoglądowe.

                I jeszcze ciekawostka, nie wiem, czy Ci znana. W roku 1941 Jorge Luis Borges pisze opowiadanie "Ogród o rozwidlajacych się ścieżkach" które jest po prostu... literackim opisem światów Everetta :)


                • stefan4 Re: What are the alternatives to many-worlds? 10.07.11, 18:11
                  pomruk:
                  > 2) Kompletnie już ignoruje takie "drobiazgi" jak zasada zachowania
                  > masy/energii.

                  W jaki sposób koncepcja wielu światów łamie tą zasadę?

                  - Stefan
                  • pomruk Re: What are the alternatives to many-worlds? 10.07.11, 18:41
                    Hm, w ten sposób, że przy każdym "rozdwojeniu" uzyskujemy z jednej cząstki dwie cząstki, które w ten sposób mnożą się nieprzytomnie! W obrębie wielu światów, oczywiście. Wiem, można stwierdzić, ze prawo zachowania masy/energii ograniczone jest do obserwowanego tylko świata. Ale to już na pewno jest złamanie tego prawa w ogólnym spojrzeniu. Możemy też twierdzić, że zachowana jest nie masa/energia ale masa/energia pomnożona przez jakieś współczynniki wagowe, które odpowiadają prawdopodobienstwu wpadnięcia w daną gałaź rozwidlenia. To daje z kolei jakiś bardzo dziwny obraz "cząstek, coraz mniej znaczących, stających sie coraz bardziej widmowymi" po każdym rozwidleniu - z punktu widzenia całości multiversum.
                    • stefan4 Re: What are the alternatives to many-worlds? 10.07.11, 20:23
                      pomruk:
                      > Hm, w ten sposób, że przy każdym "rozdwojeniu" uzyskujemy z jednej cząstki
                      > dwie cząstki, które w ten sposób mnożą się nieprzytomnie!

                      Mnożą się skończenie. Jeśli tych światów od początku jest nieskończenie wiele, to takie mnożenie niczego nie psuje w modelu. A może niektóre światy giną i bilans wychodzi na zero?

                      pomruk:
                      > Wiem, można stwierdzić, ze prawo zachowania masy/energii ograniczone jest do
                      > obserwowanego tylko świata.

                      Bardzo rozsądne założenie. Prawo zachowania masy/energii oznacza coś takiego:
                      Cytat
                      jeśli dany świat istnieje od chwili t0 do chwili t1, a t0 <= C <= t1, to ilość masy/energii na przekroju tego świata hiperpłaszczyzną t = C nie zależy od C.
                      Po pierwsze tniemy tylko pojedynczy świat; po drugie tylko wtedy, kiedy on istnieje, bo jak nie istnieje, to nie ma takiej chwili, po której można by ciąć.

                      - Stefan
                      • pomruk Re: What are the alternatives to many-worlds? 10.07.11, 20:56
                        stefan4 napisał:

                        A może niektóre światy giną i b
                        > ilans wychodzi na zero?

                        O ile wiem, na pewno nie giną, ale niektóre ścieżki mogą się w zasadzie czasami "zlewać" w jedną. Na pewno bilans nie wychodzi na zero.
                        • pies_na_teorie bilans musi wyjść na zero... 10.07.11, 21:07
                          pomruk napisał:

                          > stefan4:
                          >
                          > A może niektóre światy giną i b
                          > > ilans wychodzi na zero?
                          >
                          > O ile wiem, na pewno nie giną, ale niektóre ścieżki mogą się w zasadzie czasami
                          > "zlewać" w jedną. Na pewno bilans nie wychodzi na zero.
                          >
                          Bilans musi wychodzić na zero, bo inaczej wszechświat/multivers musiałby powstać z czegoś ato coś z czegoś innego ...i tak bez racjonalnego końca.

                          Przy powstaniu jakby z niczego, czyli zerowych lub prawie zerowych wielkości fizycznych nie ma tego problemu i takie pozostaje racjonalne założenie (z braku innych a nie wyssane z fiuta jak na ogół przy metodzie naukowej).
                          • pomruk Re: bilans musi wyjść na zero... 10.07.11, 21:58
                            Obawiam się, że w tej teorii nie ma "prawa zachowania ilości światów". I dlaczego "z niczego"? Jeśli od początku ilość światów byla nieskończona...
                            • pies_na_teorie Re: bilans musi wyjść na zero... 10.07.11, 22:17
                              pomruk napisał:

                              > Obawiam się, że w tej teorii nie ma "prawa zachowania ilości światów".
                              >
                              W mojej też nie, zmierzanie do kolapsów e-m-g światów równoważą ich wybuchy i ewolucje do kolapsów...

                              > I dlaczego "z niczego"? Jeśli od początku ilość światów byla nieskończona...
                              >
                              Nie mogła być nieskończona ani skończona, no bo z czego miałaby powstać, a to coś z kolei z czego ???

                              "z niczego" przecina takie jałowe dywagacje. Po prostu szeroko rozumiane "Nic" nie musiało powstawać z czegoś, po prostu było, jest i będzie. Amen :)

                              Praktycznie i światopoglądowo przy powstaniu multiversum:
                              masz zero kasy, pożyczasz od kumpla 1000 ojro i lokujesz na koncie.

                              Potem skupiasz się na relacjach z bankiem a zapominasz o kumplu ;D
                              • bonobo44 Re: bilans musi wyjść na zero... 11.07.11, 00:11
                                Obaj (zarówno Stefan4 jak i Pies_na_teorie) macie rację.
                                Ja sobie dodatkowo tłumaczę wszystkie niejasności na przykładzie bardzo poręcznego modelu.
                                Otóż multiwersum przypomina wg mnie... pajęczynę (a my wplecioną w nią grzybnię).
                                Światy - to jej poszczególne nitki.

                                tu nawet widać poszczególne zdarzenia wirtualne (nie rozszczepiające, nadające grubość, slajdy niezmiennej nici o kwantowej grubości wyznaczonej powiedzmy fluktuacjami próżni, a może nawet całe nasze 3-wymiarowe światy-chwile):

                                https://www.flog.pl/media/foto/1550324_pajeczyna--kropelki--panorama-miejsca-gdzie-mieszkam-.jpg

                                co jest pod spodem? trudno powiedzieć - może jakaś bogini?... (to ukłon w stronę kreacjonistów - zawszeć to lepsze niż jakiś nierozumny stworzyciel-pająk ;-)

                                https://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT1XhISkJ_6MJDXzGevQhGwHRoTngCK2I6I77yCd-WBGYQi8UUbwO1iC_8

                                jednocześnie zwraca uwagę możliwy wzór powiązań pomiędzy poszczególnymi obszarami pajęczyny

                                I jedno i drugie istnieje - jak istnieje zarówno pajęczyna jak i każda jej nić oddzielnie. Jednak dla takich mikrobów jak my (wplecionych jak nitki grzybni w ich strukturę) "istnieją jedynie" pojedyncze nici pajęcze.
                                Nici mają tę samą grubość (to zasada zachowania energii w danym świecie). Nawet nici wychodzące i wchodzące do danego węzła mają tę samą grubość.
                                Przynajmniej w obszarze pajęczyny, w którym dane jest nam funkcjonować. Stąd wrażenie zachowania energii.
                                Cała globalna zasada zachowania energii obowiązuje też pajęczynę jako całość - jest ona (jej struktura) po prostu niezmienna.

                                Pajęczyna multiwersum może powiewać na jakimś pozaczasoprzestrzennym wietrze, który muska kazde z jej włókien światów.
                                Ale tego jeszcze nie wiemy, ani nawet nie zaczęliśmy na ten temat spekulować.

                                Póki co pajęczyna multiwersum przejęła (jako całość) onegdajszą rolę absolutnej (zdeterminowanej) czasoprzestrzeni Newtona.
                                Wszystko, co może się (kwantowofizycznie) wydarzyć, ma w niej swoje m-ce, swoje odzwierciedlenie, swoją nić pajęczą.

                                Żadna inna interpretacja nie jest póki co bardziej spójna i nie ma większej mocy wyjaśniającej.
                                Oczywiście, jeśli w końcu powstanie kwantowa teoria grawitacji i wielka unifikacja, dowiemy się,
                                na ile pajęczyna ta jest zwarta i posupłana (to istotnie mogą wnieść teorie nieliniowe, ale póki co takich sprawdzonych teorii nie ma, a więc nie może być mowy i o ich interpretacji).
                                Teoria wielu światów (multiwersum) jest interpretacją istniejącej, bardzo dobrze sprawdzającej sie teorii.
                                Na dzień dzisiejszy nie ma lepszej - ani jednej (teorii opisującej fakturę rzeczywistości - zarówno cieni w jaskini, jak i obiektów je rzucających) ani drugiej (jej interpretacji).
                                • pies_na_teorie Re: bilans musi wyjść na zero... 21.07.11, 01:13
                                  Mnie pasowałyby bardzo 4 wymiary geometryczne. Przede wszystkim ze względów egzystencjalnych, to oznaczałoby możliwość występowania poza tym światem. Niestety, wedle mojej wiedzy nie udało się odkryć 4 wymiaru g.

                                  Wracając do rzeczywistości 3 wymiarowej i mojej koncepcji może być też pajęczyny, potrzebuję narzędzia matematycznego, które opisałoby proces propagacji fluktuacji przestrzeni fizycznej przy założeniu maksymalnego ich upakowania i zgodności z prawami i zasadami fizyki. Wyobrażam to sobie jako ciąg/szereg przestrzenny, którego pierwszym wyrazem byłyby dwie kulki (np. jedna czarna druga biała w szarej przestrzeni :)
                              • amado80 Re: bilans musi wyjść na zero... 27.07.11, 14:50
                                pies_na_teorie 10.07.11napisał:
                                <"z niczego" przecina takie jałowe dywagacje. Po prostu szeroko rozumiane "Nic" nie musiało powstawać z czegoś, po prostu było, jest i będzie. Amen :) >
                                Otóż "Nic" nie ma bytu, więc nie można powiedzieć, że było, jest i będzie. Nie ma go!
                                Tu małe zagadnienie dotyczące tylko naszego wszechświata: jeśli wszechświat się rozszerza, to znaczy, że zajmuje coraz więcej owego nic swoją czasoprzestrzenią czyli próżnią pełną czarnej energii oraz zwykłej energii-masy. Wszechświat zatem jest aktualnie stwarzany (albo stwarza się), bo jego krańce powstają z niczego. To dopiero jest amen!
                • bonobo44 Re: What are the alternatives to many-worlds? 11.07.11, 00:38
                  pomruk napisał:

                  > 4) Jeśli przyszła "teoria wszystkiego" będzie nieliniowa względem funkcji falow
                  > ych, teoria Everetta będzie z pewnością niepoprawna.

                  zgadza się, ale to "jeśli" oznacza, że "póki co"... jedynym pewnym gruntem, który aktualnie sondujemy w sposób naukowy (obowiązującym paradygmatem) jest/staje się teoria Everetta-Deutscha

                  https://williamcalvin.com/img/BonoboTooluseSanDiegoZoo027CALVIN.jpg


                  > I jeszcze ciekawostka, nie wiem, czy Ci znana. W roku 1941 Jorge Luis Borges pi
                  > sze opowiadanie "Ogród o rozwidlajacych się ścieżkach" które jest po prostu...
                  > literackim opisem światów Everetta :)

                  a i owszem - dzięki za przypomnienie - młodszym czytelnikom polecam lekturę on-line tego niedostępnego dziś w księgarniach utworu
              • alsor zgubiłeś kilka, w tym wersję poprawną 23.07.11, 22:17
                en.wikipedia.org/wiki/Ensemble_interpretation
                Normalna statystyka nic poza tym.
                Twoje wieloświaty oraz pozostałe bełkoty rozwalamy jednym strzałem,
                nawet za pomocą peceta - robisz symulację EPR i cześć,
                a to bardzo łatwiutkie.
                • qfiz w tym wersję poprawną 20 lat temu 26.07.11, 23:34
                  tak było w czasach mojego promotora,
                  który uprawiał solidną QM właśnie z pozycji statystycznych

                  dziś byłby zdumiony słysząc, że pojedyncze cząstki kwantowe zachowują się w podwójnych szczelinach czy w komputerach kwantowych dokładnie tak samo, jak ich zespoły

                  okazuje się, że prawdopodobieństwo to nie cecha statystyki zespołów opisywana funkcją falową, to immanentna własność najprostszych układów kwantowych

                  pojedyncze cząstki bywają w stanach mieszanych, wbrew tej interpretacji

                  jej absurdalność staje się widoczna, gdy zdamy sobie sprawę z faktu, że oto funkcja falowa
                  staje się w niej czynnikiem wiążącym ze sobą ciąg niezależnych (dowolnie od siebie odseparowanych w czasie) doświadczeń kwantowomechanicznych... innymi słowy - zespoły zachowują się jak pojedyncze proste układy tylko dlatego, że to te pojedyncze układy mają takie własności

                  dlatego do początku lat 90-ch wszyscy wyznawcy takiej interpretacji mogli spać spokojnie

                  aż pojawiły się pierwsze fulereny przechodzące pojedynczo przez... obie szczeliny naraz
                  i interferujące za nimi... same ze sobą

                  • alsor co 20 lat temu? 28.07.11, 01:31
                    > dziś byłby zdumiony słysząc, że pojedyncze cząstki kwantowe zachowują się w po
                    > dwójnych szczelinach czy w komputerach kwantowych dokładnie tak samo, jak ich zespoły

                    Co?!
                    Wiesz kiedy i kto wymyślił paradoks EPR,
                    oraz kiedy student Bell tworzył swoje bzdety,
                    a potem frajer Aspect robił w gacie?

                    > dlatego do początku lat 90-ch wszyscy wyznawcy takiej interpretacji mogli spać
                    > spokojnie aż pojawiły się pierwsze fulereny przechodzące pojedynczo przez...
                    > obie szczeliny naraz i interferujące za nimi... same ze sobą

                    Błehehe!

                    Elektron przelatuje zawsze przez jedną i tworzy prążki interferencyjne.

                    Fotony?
                    Obie szczeliny otwarte - celujesz laser w jedną szczelinę, i co wyjdzie?
                    Albo zasłaniasz połowę jednej szczeliny - co się zmieni?

                    I jeszcze tak: strzelasz domowym laserem w igłę,
                    światło obiega ją dookoła i masz obraz dalej na ścianie.
                    Co tam widać?

                    Wiesz czym są fale - wszelkie?
                    Efektem statystycznym.
                    • bonobo44 Alsor! 28.07.11, 18:47
                      Co ty tu za głupoty wypisujesz?
                      • alsor ty rozpowszechniasz głupoty 28.07.11, 20:17
                        starych ciot i cepów matematycznych, którzy nigdy nawet
                        nie próbowali wyliczyć poprawnej statystyki normalnych krętów.

                        To nie są jakieś osie, proste, czy kierunki w przestrzeni,
                        lecz wzajemne relacje pomiędzy biwektorami.

                        Wszelkie obroty, spiny, rotacje, precesje są kompletnie
                        zrypane w fizyce, bo... lustra jeszcze nie widzieliście.

                        Wiesz jak się realizują makroskopowo te statystyki z EPR?
                        Podrzuć ze sto wirujących przypadkowo kuleczek
                        i sfotografuj to z dwóch przeciwnych stron.
                        • bonobo44 Spin w MWI 29.07.11, 17:20
                          z krętem akurat w Many Worlds Interpretation nie ma większych problemów - ot stan kwantowy jak każdy inny - zmieszany a następnie wstrząśnięty 8-) daje w szczególności... układ o polaryzacji liniowej z 2 zaledwie fotonów o lewym i prawym skręcie...

                          nie ma tu żadnych problemów z liczeniem precesji Merkurego i wyborem punktu podparcia osi owego tak męczącego Cię zjawiska 8-)

                          rozumiem, że widzisz tu jakieć problemy z symetrią?

                          a ciut konkretniej? zechcesz je sprecyzować?
                          • alsor Re: Spin w MWI 29.07.11, 21:18
                            > z krętem akurat w Many Worlds Interpretation nie ma większych problemów

                            Niestety, ale sprawa nie polega na szukaniu interpretacji
                            pojęć z opisu matematycznego, lecz na zwyczajnej identyfikacji.

                            > nie ma tu żadnych problemów z liczeniem precesji Merkurego i wyborem punktu pod
                            > parcia osi owego tak męczącego Cię zjawiska

                            To już wyliczyłem - wzór na dodatkową precesję,
                            o której Le Verrier nie wiedział:
                            dw = 3/2 * m3/M * m^2 * sin(2pi m/(1-m));

                            m = n'/n; czyli stosunek obrotów na obu orbitach.
                            m3/M = d3/d;
                            m3 i d3 - masa i odległość do trzeciej masy,
                            d - odległość naszej orbity do środka masy systemu.
                            Co w przypadku Księżyca jest równe praktycznie 1
                            (d3 = 150 mln km, no i tam jest też środek masy całej trójki: d = 150 mln km),
                            więc biedni nie załapali o co chodzi.

                            Merkury - Jowisz:
                            m = 1/49 (okresy około 0.25 lat i 12 lat);
                            trzeci jest tu Jowisz: mj/M = 1/1047;
                            no i wyliczamy extra precesję peryhelium w stopniach:

                            dw = 360 * 3/2 1/1047 1/49^2 * sin(2pi/48) = 0.1'' / orbitę
                            400 orbit na 100 lat, więc będzie te 40'', błehehe!

                            Ten sinus wynika z kręcenia pola przyspieszeń, w którym tańczy badana orbita.
                            Trzeba oczywiście przeliczyć po wszystkich planetach,
                            i sprawdzić ile tam faktycznie brakuje, bo może być inaczej... ale nie chce mi się.

                            > rozumiem, że widzisz tu jakieć problemy z symetrią?
                            > a ciut konkretniej? zechcesz je sprecyzować?

                            Lustereczko... prawdę ci powie.
                            Widziałeś magnes w lusterku?
                          • alsor albo masz konkretniej, bo nigdy nie zgadniesz 30.07.11, 02:46
                            > a ciut konkretniej? zechcesz je sprecyzować?

                            W standardowej wersji EPR masz dwa przeciwne spiny,
                            które biegną w przeciwnych kierunkach.

                            Są dwa detektory, np. polaryzatory, które patrzą
                            z przeciwnych stron i na przeciwne spiny.

                            Oba detektory są zupełnie równoprawne,
                            można pozamieniać rolami i nic się nie zmieni: A, B => B,A
                            tylko zmiana etykiet.

                            Spiny produkuje źródło, więc zwykle definiujemy te spiny w układzie źródła.
                            Zatem są już trzy układy: A, Z, i B.

                            Teraz popatrz na układy detektorów.
                            Ustawiasz układ tak jak wygodnie: do przodu oś z, x w prawo i y do góry.

                            Cząstka nadlatuje od przodu, czyli v = -v_z, w obu tak samo,
                            bo kierunki lotu obu cząstek są przeciwne, ale detektory
                            są obrócone do siebie, więc widzą to samo.

                            A kierunki spinów jak będą wyglądać - też tak samo, czy nie?
                            Pewnie że nie, błehehe!
                            I to nam wystarczy - zawsze masz 1 bit informacji,
                            który pozwala wygenerować te obserwowane korelacje.
                            • bonobo44 a tak zupełnie ściśle? 01.08.11, 08:41
                              no i ?
                              https://newswire.pro/brass_monkey/19980514-bonoboface.jpg


                              > I to nam wystarczy

                              niby do czego? co chcesz właściwie udowodnić ?
                              rozumiesz... taki banał: założenia - teza - dowód

                              na razie pytam o tezę

                              załóż, że jestem durny jak to bonobo w rogu
                              i nie nadążam za Twoją lotnością

                              ni du du - nie mam pojęcia, o co Ci chodzi

                              używaj plain words - matematyka to nie poezja, a fizyka nie epos rycerski

                              i bez tego owijania w bawełnę cokolwiek trudno w niej zrozumieć, zatem nie owijaj,
                              bo no bo tylko zniechęcasz do dyskusji
                              • alsor Re: a tak zupełnie ściśle? 02.08.11, 17:37
                                Ściśle najprościej zrobić tak jak mówiłem - symulator EPR na peceta.

                                W ogólnym przypadku występują tu dwie płaszczyzny,
                                na które rzutujemy spin (zwyczajny kręt), i porównujemy długości tych rzutów.

                                Ale nas to w ogóle nie musi interesować - generujemy po prostu rozkłady:
                                input: losowy spin, i drugi przeciwny, oraz co tam chcesz... dowolna seria parametrów.
                                output: dwie wynikowe serie 1 i -1, na obu detektorach.

                                Znasz rozkłady prawdopodobieństwa z QM, więc
                                po prostu należy wygenerować takie za pomocą
                                rozkładu spinów (kierunki spinów są losowe).

                                Ten 1 bit pojawi się w warunku:
                                if bit = 1 then zmieniamy wynik na przeciwny.
                                I to wszystko.

                                Rozkład spinów jest równomierny, ale na sferze,
                                czyli nie liniowo w funkcji kątów, czy raczej kąta,
                                bo standardowo liczą to na płaszczyźnie, np. Bell: f(alfa) = 1/2pi.
                                Rozkłady zależą od liczby wymiarów - przestrzeni na której operujemy?

                              • alsor patrz i płacz 02.08.11, 21:43
                                Prosta algorytmiczna metoda odtworzenia tych... gó...anych splątań kwantowych.

                                Schemat jest taki:
                                generujemy pary fotonów z przeciwnymi spinami,
                                i wysyłamy do polaryzatorów, które mierzą i zbierają wyniki
                                w postaci ciągu o wyrazach 0,1 - przeszedł, nie przeszedł.

                                Potem można sobie z tego wyliczać te statystyki
                                i ma być korelacja: cos(2k) = cos(k)^2 - sin(k)^2;
                                k = a-b, różnica ustawień obu polaryzatorów.

                                Wersja zredukowana, żeby ci się w pale nie
                                poprzewracało od trójwymiarowych obrotów.

                                ==========

                                struktury
                                vec { float x,y; }
                                foton { vec v; float q; }; // kierunek spinu i liczba q

                                G()

                                f = rand();
                                // liczba losowa z rozkładu jednostajnego od 0 do 1
                                // można tu cokolwiek wrzucać, np. kolejne cyfry z rozwinięcia pi...

                                s.v.x = cos(2pi*f);
                                s.v.y = sin(2pi*f);

                                // i jeszcze jakiś parametr (niby ten ukryty, który wg Bella w niczym nie pomoże...
                                // faktycznie on siedzi w samym spinie, bo spin jest zawsze 3D - x,y,z,
                                // ale tu mamy wersję uproszczoną - 2D, więc trzeba przekazać jawnie.

                                s.q = rand(); // też losowy;

                                // Teraz należ to przesłać do polaryzatorów, które mierzą:

                                A(s);

                                // teraz robimy przeciwny i rzucamy do drugiego:
                                s.y = -s.y;

                                // i tylko tylko, bo rzucamy w przeciwnym kierunku, a spin przeciwny
                                // obserwowany od drugiej strony jest odbity dodatkowo -
                                // prawo robi się lewo, i odwrotnie, tzw. obrót niewłaściwy (mnożenie kwaternionów...)

                                B(s); // może przesyłać dane przez sieć do Afryki i tam testować.

                                =======

                                Teraz procedury A i B.
                                Tu ma być statystycznie: p = cos(a-x)^2, dla dowolnego a, x - losowe.
                                Każdy ma swój prywatny parametr a albo b - kąt ustawienia polaryzatora.

                                procedura A(s)
                                {
                                vec v(a); // v.x = cos(a); v.y = sin(a); robimy sobie wektor

                                r = v * s.v; // rzut spinu na v, czyli cos(v, s.v);
                                r = r * r; // do kwadratu

                                q = s.q * s.q; // q^2
                                if( s.y > 0 ) q = 1 - q; // odwracamy sobie - chodzi o takie coś: sin(x)^2 = 1 - cos(x)^2

                                if( r > q ) przeszedł; else nieprzeszedł; // trzeba to gdzieś zapisać...

                                }

                                procedura B(s)
                                {
                                to samo co w A ale parametr b zamiast a.
                                }
                                =======

                                Możesz to sobie zaprogramować i sprawdzić wyniki własnoręcznie.
                                Na magnesach podobnie robimy - spin połówkowy jest taki sam...

                                Po prostu zawsze istotne są tylko relacje pomiędzy parami elementów,
                                czyli trzeba te spiny poprawnie transformować (w praktyce nie potrzeba
                                takich transformacji, bo to samo się robi - obracasz się o 180 i gotowe...
                                cały świat się przetransformował!).

                                Zgodnie z QM tak ma wyglądać schemat
                                realizacji komunikacji natychmiastowej, błehehe!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka