Dodaj do ulubionych

Stypendia doktoranckie w Ameryce

10.06.04, 18:40
Jak oceniacie tamtejszy system stypendiow doktoranckich? Na wiekszosci
uniwersytetow/kierunkow, jak zauwazylem, pisza o tym ile trzeba placic
(curriculum fee) tylko a o ewentualne stypendium trzeba sie samemu postarac u
roznyh fundacji etc. albo w samym uniwersytecie ale dla najlepszych tylko...
Tylko w WYBRANYCH przypadkach (instytutach/dziedzinach) jest jasno ogloszone,
ze samo przyjecie AUTOMATYCZNIE oznacza przyznanie stypendium.
(Inna sprawa to na jakie potrzeby bytowe starcza takie stypendium...)
Obserwuj wątek
    • lukasz97 Re: Stypendia doktoranckie w Ameryce 10.06.04, 19:29
      7t napisał:

      > Jak oceniacie tamtejszy system stypendiow doktoranckich? Na wiekszosci
      > uniwersytetow/kierunkow, jak zauwazylem, pisza o tym ile trzeba placic
      > (curriculum fee) tylko a o ewentualne stypendium trzeba sie samemu postarac u
      > roznyh fundacji etc. albo w samym uniwersytecie ale dla najlepszych tylko...
      > Tylko w WYBRANYCH przypadkach (instytutach/dziedzinach) jest jasno ogloszone,
      > ze samo przyjecie AUTOMATYCZNIE oznacza przyznanie stypendium.
      > (Inna sprawa to na jakie potrzeby bytowe starcza takie stypendium...)

      zgadza sie. wszystk zalezy od dziedziny - co jest warte w okolicach bio-techu
      napisalem w pokrewnym watku. praktycznie wszystkie dziedziny pokrewne biochemii/
      biologii molekularnej (zabawa w nomenklature nie bardzo ma sens - vide np
      www.uclaaccess.ucla.edu/UCLAACCESS/web/ - miedzywydzialowy program-czapa
      nad 12 roznymi kierunkami na tyle zblizonymi ze rekrutacje robia wspolnie)
      zalapuja sie do tych 'WYBRANYCH' - jak juz sie ktos zalapie to stypendium takie
      czy inne dostanie.

      lukasz
      • staua Re: Stypendia doktoranckie w Ameryce 10.06.04, 19:55
        Wybieraja Cie tak jak w Europie, na postawie CV i listow, na interview, a potem
        dalszy odsiew. Wcale nie przyjmuja takich geniuszy. W programie jest tuition
        waiver i stypendium ok. 20K$ rocznie (w niektorych rejonach to b. malo, np. tu
        u mnie). Poza tym musisz uczyc studentow (TA) wiec odrabiasz troche w ten
        sposob panszczyzne.
        Programy z mojego uniwerku i wydzialu zobacz tutaj:
        www.sunysb.edu/biochem/MCB/index.html
        csb.sunysb.edu/bsb/
        • narcystka do Stauy 22.06.04, 00:15
          Hej Staua! No proszę - A ja właśnie nawiazałam kontakt z profesorem ze Stony
          Brook (niestety, inny wydział). O ile dostanę stypendium to się tam wybieram w
          2005/2006. Będę Ci wdzięczna jesli napiszesz jaki jest uniwerek, jakie jest
          miasteczko i czy daleko do NY?
          • staua Re: do Stauy 23.06.04, 22:06
            Jestem w tej chwili w Polsce i mam b. ogranczony dostep do Internetu, wiec bede
            mogla napisac Ci sporo, ale po 18 lipca, jesli zgodzisz sie zaczekac!
            Na razie powiem, ze jest bardzo fajnie i na pewno nie bedziesz sie nudzic.
            Pozdrawiam
            ----------------------------------
            nie klikaj tutaj!!!
            Polscy naukowcy za granica
          • staua Re: do Stauy 21.07.04, 19:13
            OK, Narcystko, jesli jeszcze sie nie zniechecilas, to sprobuje troche opisac.
            Stony Brook to bardzo male miasteczko, wlasciwie trudno go nawet nazwac
            miasteczkiem, bo sklada sie z przydroznych domow w gestasci podobnej, w calym
            Suffolk, mini - historycznego centrum (bardzo ladnego) i uniwersytetu ze
            szpitalem. Szpital to najwiekszy budynek w tej czesci LI i widac go zewszad,
            jest bardzo brzydki, ale bardzo dobry. Campus uniwersytecki nie nalezy do
            pieknych (zbudowano go w latach 70. i podobno wtedy ktos mial manie
            oszczedzania energii, co uzewnetrznilo sie w zmniejszeniu ilosci okien) -
            czasem zaluje ze nie jest taki jak Harvard albo Duke na przyklad - ale zapewnia
            wszelkie uniwersyteckie atrakcje: ma wspaniala biblioteke, kino (nb. wlasnie
            zaczal sie coroczny festiwal filmowy), teatr, centrum azjatyckie, swietny
            kompleks sportowy (darmowy z wyjatkiem niektorych zajec). Mieszkania sa drogie
            na Long Island (jesli bedziesz studentka czy doktoranka, to mozesz dostac
            zakwaterowanie uniwersyteckie, sredniej jakosci, ale za to tanie), a jedzenie
            tanie. Generalnie, oczywiscie. Nie mozna narzekac. Do NY (Manhattan) mozna
            dojechac samochodem w 45 minut (najszybciej, jak nam sie do tej pory udalo) no
            i tam juz sa atrakcje. Ale blizej sa tez atrakcyjne plaze (poludnie zwlaszcza)
            i winnice (polnoc wyspy - tzw. North Fork). Po kilkumiesiecznej aklimatyzacji
            (ja jestem dosc histeryczna osoba i nie lubie zmian, wbrew pozorom) bardzo mi
            sie tu zaczelo podobac.
            jesli jeszcze chcesz cos wiedziec, napisz na priv. Znasz na pewno strone univ:
            www.sunysb.edu

            Tam tez jest sporo wiadomosci
            Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka