Dodaj do ulubionych

Najslynniejsze "zero"

27.01.13, 07:28
Pod tym pojeciem nalezy rozumiec wielokrotnie stwierdzony doswiadczalnie brak przesuniec prazkow interefrencyjnych w interferometrze Michelsona. Z trudem udalo mi sie znalezc strone, na ktorej problem jest naswietlony w miare rzeczowo. Oto ona:
en.wikipedia.org/wiki/Michelson%E2%80%93Morley_experiment
Na rysunku 4, sa podane wzory na czasy przelotu promieni swietlnych w obu ramionach intererometru. Zatem zapraszam Czytelnikow do przestudiowania czy zapoznania sie z interferometrami a ja w tym czasie te wzory przepisze. One zostaly wyprowadzone przez Lorentza wiec nie bede go poprawial, ani tracil czasu na ich samodzielne wyprowadzenie, ktore kiedys umialem na pamiec:)
Czas przelotu promienia w ramieniu pionowym, do lusterka i z powrotem, jest rowny:
T1 = 2 L1 / (c^2 - v^2)^0.5
Czas przelotu promienia w ramieniu poziomym, tam i z powrotem, jest rowny:
T2 = L2 / (c-v) + L2 / (c+v)
We wzorach tych L1 i L2 to sa dlugosci ramion, o rownych wartosciach (po 1.2 m kazde).
c- predkosc swiatla w powietrzu, ktora przyjmuje jako rowna 299 000 000 m / sek
v - predkosc "eteru" czyli predkosc poruszania sie interferometru, rowna predkosci liniowej powierzchni Ziemi na rowniku, w nieruchomym eterze, rowna v = 465 m/sek.
W oparciu o te dane rozwiazujemy zadanie polegajace na:
- policzeniu czasow przelotu promieni swietlnych przez te dwa ramiona interferometru; T1 i T2
- obliczenie roznicy czasow tych przelotow swiatla; delta T = T2 - T1 [sek]
- obliczenie roznicy drog swiatla; delta S = delta T * c [m]
- obliczenie tejze roznicy ale wyrazonej w dlugosciach fali swiatla, w tym przypadku zoltego o dlugosci fali rownej lambda = 600 um; Delta lambda = delta S / lambda.
Ta ostatnia wartosc, bezwymiarowa, jest w istocie wielkoscia przesuniecia fazowego pomiedzy promieniami swietlnymi. Od tej watrosci zalezy obraz interferencyjny uzyskany w tym interferometrze.
I ostania czynnosc - wyciagniecie wnioskow dot ograniczonej mozliwosci tego interferometru w zakresie pomiarow "wiatru eteru" .
Zatem liczymy...
T1 = 2* 1.2 / ( 299000000^2 - 465^2 ) ^0.5 = 8.02675585251610....... e -9 [sek]
T2 = 1.2 /(299000000 - 465) + 1.2 / (299000000 + 465) = 8.02675585286222... e -9 [sek]
delta T = T2 - T1 = 9.706744243.... e -21 [sek]
Delta lambda = c* delta T / lambda = 299000000 * 9.706744243...e -21 / 600 e -9
= 0.000004937
Jest to stosunek przesuniecia fali swietlnej pomiedzy ramionami; jedna z fal w tym przypadku pozioma, jest opozniona w stosunku do fali pionowej o okolo 5 /100000 czyli 5 tysiecznych procenta. Wynik interefrencji tych dwu przebiegow spowoduje jedynie absolutnie niemozliwe do zauwazenia, bliskie tej wartosci przyciemnienie czy rozjasnienie zinterferowanego obrazu tych fal.
Obliczen dla predkosci eteru rownej predkosci obiegowej Ziemi wokolo Slonca nie przytaczam. Analogiczne obliczenia przy zalozeniu v = 30 000 m/sek wykazaly, ze to przesuniecie wynosi okolo 0.02 czyli 2 procent dlugosci fali. Interferencja tych przebiegow rowniez nie tylko nie wykaze jakiegokolwiek przesuwania sie prazkow interrerencyjnych, ale rowniez nie bedzie zauwazalna, w postaci 2 procentowego przyciemnienie czy rozjasnienia zinterferowanego przebiegu.
Wniosek; interferometr Michelsona o dlugosci ramion 1.2 m jest o kilka rzedow wartosci za maly aby za jego pomoca mozna bylo zarejestrowac jakiekolwiek jego predkosci w stosunku do tego podobno zakazanego eteru.
W roku 1887 Michelson, juz przy pomocy czy za zgoda Moreleya, zbudowal ulepszony, sztywniejszy i obracajacy sie w garnku wypelnionym rtecia interferometr, w ktorym wydluzyl droge lotow swiatla przez ustawienie systemu lusterek. Spowodowalo to wydluzenie drog przebiegu swiatla do po okolo 11 m. Zob. rysunek na stronie.
Prosze zatem bieglych w rachunkach o policzenie analogicznych do przedlozonych, wynikow obliczen dla interefrometru o dlugosci ramion 11 m i ew. innych. Prosbe motywuje tym, ze nie za bardzo idzie mi napisanie programu, algorytmu, w ktorym moznaby wstawic dane i za jednym nacisnieciem guzika uzyskac wynik.
Tych interferometrow jest od groma (patrz link) i dobrze byloby okreslic ich mozliwosci pomiarowe. Kiedys liczylem na piechote mozliwosci tego 11 metrowego interferometru i wyszlo mi przesuniecie fazowe (dla predkosci v = 30000 m/sek rowne okolo 0.5 dlugosci fali.
To juz jest cos, radykalna poprawa ale nadal o wedrowce prazkow nie ma co marzyc. Przesuniecie przebiegow o pol fali da obraz interferencyjny w postaci jednego rozjasnienia czy przyciemnienia obrazu. Pisze to na podstawie zabawy appletem interferencyjnym, ktorego adres podam za chwile.
Zatem to "najslynniejsze w dziejach nauki zero" wcale zerem nie jest. Jego wartoscc zalezy od wymiarow ramion intereferometru Michelsona i rosnie wraz z ich wzrostem. Szacuje, ze dla udokumentowania istnienia Nieruchomego Ukladu Odniesienia, czyli eteru, w ktorym moznaby zarejestrowac ruch obrotowy Ziemi, potrzeba interferometru o kilkukilometrowych dlugosciach ramion.
Tak aby uzyskac przesuniecie fazowe rowne co najmniej kilku dugosciom fal. Wtedy te prazki interferencyjne rzeczywiscie beda sie przesuwac.
Ale skoro istnieja plusy dodatnie i ujemne to dlaczego zero nie moze miec wartosci plus minus powiedzmy 10 (wtedy srednia jest rowna zero;).
Serdecznie zapraszam do dyskusji; chce na ten temat napisac artykul i zamiescic go na swojej stronie (tornadosolutiom.com) jako uzupelnienie artykulu krytycznego dot TW. Byc moze w swym rozumowaniu popelniam jakis gruby blad lub moje obliczenia sa nim obarczone.
Na podanej stronie, pod rys 4, jest piekna animacja pracy tego interferometru. Kulka, udajaca fale, biegnaca w ramieniu poziomym wyraznie sie spoznia w stosunku do kulki przesuwajacej sie w ramieniu pionowym. Jest to animacja poprawna z tym, ze dla wiekszosci interferometrow o ramionach nawet az 23 m, wyraznie naciagana. Kulki dolatujace do obserwatora beda przesuniete wzgledem siebie o ulamek ich srednicy zatem ten obserwator zadnego przesuniecia pomiedzy nimi nie uswiadczy.
Pzdr
Tornad
Obserwuj wątek
    • tornad1 Re: Najslynniejsze "zero" 27.01.13, 08:03
      Strona, na ktorej jest applet do zabawy w interefrencje fal.serc.carleton.edu/NAGTWorkshops/deepearth/activities/40826.html
      T.
    • pomruk Re: Najslynniejsze "zero" 27.01.13, 13:36
      Przecież artykuł na który sie powołałeś bezpośrednio odpowiada na wszystkie twe wątpliwości, wystarczy doczytać do końca :)
      • tornad1 Re: Najslynniejsze "zero" 27.01.13, 14:24
        Artykul odpowiada na moje watpliwosci? Watpie. To "zero", Lorentz tlumaczy skroceniem sie dlugosci jednego z ramion. Jest to tlumaczenie bledne oparte wlasnie na braku tych przesuniec. Gdyby Lorentz, jak ja, dokonal analizy wymiarowwej to zmienilby zdanie gdyz intereferometr o wiekszych wymiarach 'wykaze' ruch tych prazkow intererferencyjnych. Zatem jego tlumaczenie nie jest poprawne w sensie zgodnosci z doswiadczeniem, przeprowadzonym przy uzyciu przyrzadu o znaczaco wiekszych wymiarach.
        Z tym, ze bedzie to trudne. Mam gdzies artykul, w ktorym gosciu nawiazal lacznosc swietlna za pomoca dosc wypasionego lasera. Osiagnal odleglosc "az" 1500 m. Zatem jego technologia umozliwia budowe przyrzadu o dlugosci ramienia okolo 750 m, co o bidy powinno dac znaczacy ale jeszcze nie wystarczajacy postep.
        Jestem troche zdegustowany stosunkowo malym zainteresowaniem. Zapodalem temat jako substytut ewngielii na niedziele dzisiejsza, a tu cisza. Oprocz Ciebie oczywiscie.
        Sprobuje zpodac to rowniez na grupe fizyka, moze tam spotka sie z wiekszym zainteresowaniem.
        Pzdr
        Tornad
        • pomruk Re: Najslynniejsze "zero" 27.01.13, 14:51
          Obiecuję za kilka godzin odpowiedzieć :) Teraz tylko podpowiedź - jak działa interferometr? Dla uproszczenia: pierwszy model Michelsona.
          • tornad1 Re: Najslynniejsze "zero" 27.01.13, 16:10
            Jest tego w sieci od groma. Oto pierwszy z brzegu animowany obrazek z Youtube.
            www.youtube.com/watch?v=F_95i81jjOA
            T.
    • pomruk Re: Najslynniejsze "zero" 27.01.13, 17:58
      Zacznijmy może od zasady działania interferometru Michelsona (Michelsona-Morley'a jest podobna). Piszesz:
      > Wynik interefrencji tych dwu przebiegow spo
      > woduje jedynie absolutnie niemozliwe do zauwazenia, bliskie tej wartosci przyci
      > emnienie czy rozjasnienie zinterferowanego obrazu tych fal.
      [...]
      > Interferencj
      > a tych przebiegow rowniez nie tylko nie wykaze jakiegokolwiek przesuwania sie p
      > razkow interrerencyjnych, ale rowniez nie bedzie zauwazalna, w postaci 2 procen
      > towego przyciemnienie czy rozjasnienia zinterferowanego przebiegu.
      [...]
      > Przesuniecie przebiegow o pol fali da obraz interferencyjny w postaci jedne
      > go rozjasnienia czy przyciemnienia obrazu.
      Obserwacja interferencji i zmian dróg optycznych w interferometrze tego typu nie polega na obserwacji przyciemnienia czy rozjaśnienia obrazu. Interferometr tego typu daje interferencję dwu wiązek światła, biegnących w stosunku do siebie pod kątem b. małym, bliskim zeru. Daje to w rezultacie układ maksimów interferencyjnych w przestrzeni odległych znacznie bardziej niz o długość fali - np. o 100 długości fali. Prążki te obserwowane są na dodatek przez coś w rodzaju mikroskopu, ich odległość bedzie juz wiec mierzona w mierze kątowej. Widoczny obrazek wygląda tak:
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/d/dc/Colored_and_monochrome_fringes.png/225px-Colored_and_monochrome_fringes.png
      Jest on obrazem nakładania sie na jakiejś obserwowanej przez mikroskop płaszczyźnie dwu wiązek fal, których nakładanie sie w przestrzeni wygląda następująco:
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/4/4b/FringesEx2.gif
      Zmieniając długość drogi optycznej powodujemy silne przesuniecie położeń maksimów (tu - miejsc nakładanaia sie pasków):
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/0/02/FringeShifting.gif
      Faktem jednak jest, ze wydłużenie optycznej drogi jednej z wiązek o np. 5% lambda spowoduje przesuniecie obrazu interferencyjnego o ok. 5% odległości pomiędzy maksimami interferencyjnymi.
      Nie rozumiem jednak, czemu wg Ciebie pomiary przesunięcia o 2% miałyby być niezauważalne. Są zauważalne właśnie mniej więcej z taką dokładnością, jeśli dokonujemy prostej obserwacji wizualnej. Michelson nigdy nie próbował nawet wykryć ruchu obrotowego Ziemi, więc twe szacunki dla takiego ruchu mijają się z celem. Natomiast ocenił (błędnie), ze ruch wokół Słońca powinien dać przesuniecie około 4%, przy dokładnosci pomiarów 2% nie zauważył go. Potem stwierdzono, ze pomylił sie w wyliczeniach: powinno być 2%, więc jego pierwszy eksperyment nie dowodzi niczego. Ale nie on jest przecież przytaczany, tylko następne.
      W doświadczeniu Michelsona-Morley'a uzyskano dokładność pomiarów około 1% przy spodziewanym przesunieciu 40%. Wreszcie przy zastosowaniu bardziej wyrafinowanych pomiarów przesunieć prążków uzyskano dokladność 0,2% przy spodziewanej szybkości 75%.
      Dodam, ze wizualne oceny dają dokładnosć 1-2%, lecz dokładnosć przesuniecia wzrasta przy użyciu dodatkowych układów optycznych jak pokazuje ten obrazek. U góry widać przesunięcie prążków taj jak na początku obserwował je Morley, na dole (e) tak jak widoczne było w bardziej wyrafinowanych eksperymentach - jako pojaśnienie przy ciemnym, ostrym brzegu.

      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/9/9c/Illingworth_simulation.png/250px-Illingworth_simulation.png

      Wszystkie potrzebne dane wziąłem z wikipedii, dlatego Cię do niej odsyłałem :)
      • tornad1 Re: Najslynniejsze "zero" 28.01.13, 01:13
        .
        > Nie rozumiem jednak, czemu wg Ciebie pomiary przesunięcia o 2% miałyby być niez
        > auważalne. Są zauważalne właśnie mniej więcej z taką dokładnością, jeśli dokonu
        > jemy prostej obserwacji wizualnej.
        Na podanej w dodatku stronie jest applet, w ktorym mozna efekt interferencji zobaczyc. Wejdz na strone ustaw dwa przebiegi sinusoidalne na identyczne amplitudy i czestotliwosci a potem do jednego z nich, powoli dodawaj przesuniecia fazowego. Do wartosci okolo 10 procent (tam sa katy ale oszacowac mozna) praktycznie nie zauwazysz zadnego zmniejszenia sie czy powiekszenia sie amplitudy zintereferowanego porzebiegu. Fale sa identyczne powstale z podzielnia na pol wiazki swiatla pochodzacego z tego samego zrodla. Tylko przesuniecie fazowe sie zmienia.

        Michelson nigdy nie próbował nawet wykryć ru
        > chu obrotowego Ziemi, więc twe szacunki dla takiego ruchu mijają się z celem. N
        > atomiast ocenił (błędnie), ze ruch wokół Słońca powinien dać przesuniecie około
        > 4%, przy dokładnosci pomiarów 2% nie zauważył go. Potem stwierdzono, ze pomyli
        > ł sie w wyliczeniach: powinno być 2%, więc jego pierwszy eksperyment nie dowodz
        > i niczego. Ale nie on jest przecież przytaczany, tylko następne.
        Michelson obnosli sie z tym swiom interferometrem z 1881 roku przez ladnych lat kilka i nikt sie tym za bardzo nie interesowal. i on, Michelson zbudowal go po to aby wykryc eter ten bliski, w ktorym obraca sie Ziemia. Po to ten interefrometr i nastepne mialy mozliwosci obracania dokola swych osi. Widac to na fotografiach. W rachunkach sie pomylil, ale to nie mialo znaczenia. Sukcesem bylo gdy widz czy naukowiec zrozumial zasade jego pracy, ktora jest bardzo prosta i przekonujaca. No i jak pomiary nie wykazaly zadnych przesuniec, to Einstein udajac, ze nic o tym nie wie, sformulowal postulat o stalosci predkosci swiatla i zakazal uzywania slowa eter.
        Pomogl mu w tym Lorentz, ktory chyba dla jaj, wytlumaczyl brak przesuniec tych prazkow procesem skrocenia jednego z jego ramion. A nie wpadl na pomysl, ze ten brak przesuniec jest wynikiem braku analizy wymiarowej aparatu.
        Moreley zobaczyl w tym jakis interes. W efekcie czego w 1887 roku zbudowali wiekszy, stabilniejszy przyrzad, plywajacy w garnku z rtecia aby wyeliminowac wszelkie wstrzasy w czasie obracania nim. Ramiona tego interferometru sztucznie wydluzono lusterkami do 11 m i na nim probowano te prazki uruchomic, niestety tez bez rezultatu.
        Wg moich szacunkow dla predkosci 30 km/sek przesuniecie fazowe wynosi juz pol fali zatem wyrazne zmiany jasnosci czy nawet kawalka przesuniecia tam i z powrotem powinny byc zarejestrowane. Ale jak powiadam, przyrzad jest bardzo wredny i te odczyty mogly byc zaklocone zjawiskami towarzyszacymi (termiczna zmiana dlugosci, wstrzasy, zmiany wilgotnosci, naprezenia wlasne konstrukcji i zapewne kilka innych). Pomiary musza byc dlugotrwale no bo chodzi o pomiar praedkosci Ziemi w jej ruchu orbitalnym. Krecenie interefrometrem umozliwia rejestracje tylko ruchu wirowego Ziemi, ktorej oczywiscie nie wykryto. Okresleni predkosci wiatru eteru jako predkosci orbitalnej Ziemi wymaga dokonania cyklu pomiarowego trwajacego pelny rok.
        > W doświadczeniu Michelsona-Morley'a uzyskano dokładność pomiarów około 1% przy
        > spodziewanym przesunieciu 40%. Wreszcie przy zastosowaniu bardziej wyrafinowany
        > ch pomiarów przesunieć prążków uzyskano dokladność 0,2% przy spodziewanej szybk
        > ości 75%.
        Z ta dokladniscia jestem ostrozny. Sa to chyba jakies teoretyczne kombinacje. Praktyka jest zgola inna. Interferometr jest czuly na zaklocenia i doprawdy trudno tu mowic o bledach 1-procentowych; dla mnie bylby sukces gdybym mial pewnosc, ze blad pomiaru zmiesci sie w cwiartce dlugosci fali. Sadze, ze duzo w tym polityki; czytelnik ma sobie wyrobic poglad, ze skoro przyrzad ma taka super precyzje no to powinien ten eter wykryc. A skoro go nie wykrywa, no to chyba jednak tego eteru nima.
        > Dodam, ze wizualne oceny dają dokładnosć 1-2%, lecz dokładnosć przesuniecia wzr
        > asta przy użyciu dodatkowych układów optycznych jak pokazuje ten obrazek. U gór
        > y widać przesunięcie prążków taj jak na początku obserwował je Morley, na dole
        > (e) tak jak widoczne było w bardziej wyrafinowanych eksperymentach - jako pojaś
        > nienie przy ciemnym, ostrym brzegu.
        To sa wiadomosci przeczytane. W ostatnich latach w ogole zasob literatury na ten temat gwaltownie sie powiekszyl. I nie mowmy o dodatkowych ukladach optycznych, tylko o mozliwosciach przyrzadu. Interferometr Sagnaca, ktory jest bardzo chytrze wykonany gdyz biegnace przeciwbieznie promienie wielokrotnie ze soba interferuja, jest czuly na obrot o sekundy katawe. No ale on nie moze byc dowodem na to, ze eter istnieje. W tym celu dorobiono do niego teorie, wg ktorej on dziala tylko dzieki teorii wzglednosci...
        > https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/9/9c/Illingworth_simulation
> .png/250px-Illingworth_simulation.png
        > Wszystkie potrzebne dane wziąłem z wikipedii, dlatego Cię do niej odsyłałem :)
        Domyslam sie gdyz jak to napisalem Bartkowi, przed przystapieniem do konstrukcji kopii interefrometru Michelsona, za-enterowalem z kope pozycji na ten temat. Dzieki temu udalo mi sie wykonac maly model, ktory znakomicie pracuje; nie wykazuje zadnych przesuniec prazkow spowodawanych np. porami roku, za to bardzo dobrze mierzy temperature, wilgotnosc i wiatr a nawet rejstruje przejezdzajace droga w odleglosci 120 m od niego - samochody. Tak, ze z ta 1 procentowa dokladnoscia to wyraznie przesadzaja.
        Pzdr
        Tornad
        • pomruk Re: Najslynniejsze "zero" 28.01.13, 02:31
          tornad1 napisał(a):


          > Na podanej w dodatku stronie jest applet, w ktorym mozna efekt interferencji zo
          > baczyc. Wejdz na strone ustaw dwa przebiegi sinusoidalne na identyczne amplitud
          > y i czestotliwosci a potem do jednego z nich, powoli dodawaj przesuniecia fazow
          > ego. Do wartosci okolo 10 procent (tam sa katy ale oszacowac mozna) praktycznie
          > nie zauwazysz zadnego zmniejszenia sie czy powiekszenia sie amplitudy zinteref
          > erowanego porzebiegu. Fale sa identyczne powstale z podzielnia na pol wiazki sw
          > iatla pochodzacego z tego samego zrodla. Tylko przesuniecie fazowe sie zmienia.
          >
          I co to ma wspólnego z powstawaniem prążków w interferometrze Michelsona? Proszę, przeczytaj jeszcze raz mój post, obejrzyj rysunki, spróbuj wyobrazić interferencje w przestrzeni. Nie fal biegnących wzdłuż jednej prostej o tej samej częstotliwości - w interferometrze Michelsona biegną w nieco innych kierunkach, to jest konieczne do powstawania prążków. W przypadku zsumowania dwu fal biegnących w tym samym kierunku i o jednakowej częstotliwości nigdy nie dostaniesz "Michelsonowskich" prążków, które on obserwował.
          Spójrz na rysunek 3b w haśle "Michelson interferometer" w Wikipedii. Pokazane jest tam, że
          interferencyjny obrazek (w postaci prążków) powstaje, gdy obie wiązki padają na detektor tak, jak by pochodziły z dwu nieco inaczej położonych źródeł, znajdujących się w pewnej odległości kątowej od siebie z punktu widzenia detektora. Gdyby leciały dokładnie z tego samego kierunku, prążków byś nie uzyskał, tylko układ małych współkoncentrycznych pierścieni, podobnych do dyfrakcyjnego obrazu gwiazdy. Tak więc powoływanie się na interferencję promieni biegnących wzdłuż tej samej linii nie wyjaśni pochodzenia prążków. Innymi słowy jest to wytłumaczone w haśle "Strip shift". Czarne pasma są obszarami o tej samej (dajmy na to maksymalnej) fazie promieni biegnących z nieco odmiennych kierunków - jak w interferometrze Michelsona po drodze do detektora. Żołte obszary w miejscu nałozenia to obszary o konstruktywnej interferencji. Przetnij je jakąś płaszczyzną prostopadłą do płaszczyzny rysunku i mniej więcej równoległą do czarnych pasm: otrzymasz na tej płaszczyźnie układ żółtych prążków, oddalonych od siebie bardziej niż wynosi długość fali interferującego światła.

          Dalsze twe dywagacjie historyczne są sprzeczne z kalendarzem i rezonansem jaki wywoływały kolejne dokonania: najpierw był szeroko znany eksperyment Michelsona-Morley'a, potem transformacja FitzGeralda i Lorentza, znacznie później teoria Einsteina.



          > Krecenie interefrometrem umozliwia rejestracje tylko
          > ruchu wirowego Ziemi, ktorej oczywiscie nie wykryto. Okresleni predkosci wiatru
          > eteru jako predkosci orbitalnej Ziemi wymaga dokonania cyklu pomiarowego trwa
          > jacego pelny rok.
          Nie bardzo rozumiem czemu: czyżby przez większą część roku Ziemia była nieruchoma względem Słonca?
          > Interferometr jest czuly na zaklocenia[...]
          > Dla mnie bylby sukces gdybym mial pewnos
          > c, ze blad pomiaru zmiesci sie w cwiartce dlugosci fali.

          Znacznie wiekszą dokładnosć z łatwościa uzyskujesz np. szlifując zwierciadło do teleskopu w amatorskich warunkach: potrafisz wykryć tzw. metodą cieniową różnice nawet do 1/16 lambda. Tak zupełnie "na oko".
          • tornad1 Re: Najslynniejsze "zero" 28.01.13, 15:32
            Rozumiem. Moglbys napisac prosciej, wystepuje efekt noniusza. Jak na suwmiarce, na ktorej dlugosc milimetra mozna obserwowac na dlugosci 2 cm.
            Twoje uwagi wyjasniaja proces powstawania prazkow, ktore tworza sie niezaleznie od wartosci przesuniecia fazowego przebiegow. One zawsze powstana. Ale ten kij ma dwa konce. Powiekszenie czulosci interefrometru jest rownoczesnie jego wada, gdyz jak pisalem, kazda najmniejsza zmiana np. termiczna dlugosci ramion, kazda najmniejsza zmiana kata spowodowana naprezeniami, kazde majmniejsze drganie, bedzie powodowac samoistna wedrowke tych prazkow. I trudno jest ocenic, w jakim stopniu jest to spowodowane rzeczywistym przesunieciem fazowym a w jakim czynnikami zaklocajacymi.
            Dlatego uwazam, ze tylko powiekszenie ramion intereferometru pozwoli na znaczaca eliminacje tych zaklocajacych zjawisk. Moje obliczenia dowodza, ze tylko dlugie, nawet o wiele dluzsze od koniecznych ramiona, umozliwia w miare powtarzalne pomiary.
            Dlaczego trzeba czekac rok. Ano dlatego wlasnie, ze jakiekolwiek obracanie urzadzenia o wymiarach kilkusetmetrowych praktycznie nie jest mozliwe. Interferometr musi byc zamontowany na stale, w stabilizowanej temperaturze i do jego obrotow nalezy wykorzystac ruch orbitalny Ziemi. Seria pomiarow rocznych pozwoli na okreslenie wplywu poszczegolnych ruchow Ziemi w stosunku do eteru. No bo i ruch i obrot Galaktyki moze miec w tym swoj znaczacy udzial.
            Gdzies wczesniej pisalem, ze byc moze niezlym rozwiazniem bylaby budowa takiego wypasionego interefrometru o dlugosci ramion powiedzmy 10 kilometrowych, wykonanego na bazie technologii lacznosci swiatlowodowej. Moze PAN albo ktoras z instytucji naukowych sypnelyby groszem. Zapewne udaloby sie znalezc kawalek pola 10 x 10 km, w ktorym na glebokosci 2 m, gwarantujacej stalosc temperatury nalezaloby zakopac swiatlowody przepuscic w nich promien laerowy w sposob identyczny jak w tym klasycznym i przez lat kilka dokonywac odczytow wedrujacych prazkow intereferncyjnych. Moze wystarczy tylko hektar wtedy na bokach kwadratu nalezaloby ulozyc wiazki swiatlowodow tam i z powrotem na mode tych lusterek w interferometrze MM z 1887 roku. To tez jest rozwiazanie nadziejne.
            Reasumujac uwazam, ze wszystkie dotychczasowe pomiary, z uwagi na male wymiary interefrometrow sa OKDR. Wobec znacznego i trudnego do eliminacji "szumu" zaklocajacego pomiary, analiza wynikow moze byc potraktowana jako wrozenie z fusow. Dowodem tego sa rozbiezne wyniki analiz przeprowadzanych przez poszczegolne zespoly badawcze.
            A tu jak na ironie, pojawily sie jako gadzety male, wrecz kieszonkowe interferometry MM przeznaczone dla szkol, chyba w celu reklamy jednej z najgienialniejszej, niestety troche podupadajacej ostanio teorii.
            Pzdr
            Tornad
            • pomruk Re: Najslynniejsze "zero" 29.01.13, 00:02
              Nie wydaje mi się, by było celowym odtwarzanie historycznych eksperymentów, które były powtarzane niezliczoną ilość razy na przyrządach z różnymi długościami optycznymi, aż do dokładności rzędu centymetrów/s. Zwłaszcza, ze jeszcze od początków XX wieku mieliśmy wiele niezależnych, opartych na wielu innych metodach pomiarów niezależności prędkości c. Najstarsze to obserwacje gwiazd podwójnych jeszcze na początku XX wieku (link1).
              najnowsze to np. link2.
              Zwracam uwagę, ze w ostatnim pomiarze ustalono, ze zmiany prędkości światła względem jego średniej wielkości są mniejsze niż 10^-17. Naprawdę trudno by otrzymać wiekszą dokładność interferometrem typu Michelsona :). Mnogość pomiarów, rozmaitość metod i ich precyzja chyba przesądzają sprawę :). Nawiasem mówiąc, prędkość c mierzymy także, dokonując pomiarów stałej dielektrycznej i stałej przenikalności magnetycznej próżni z dużą dokładnością, gdyż c^2 = 1/(ε0*μ0)

              Nic mi nie wiadomo o tym, by teoria względności w jakikolwiek sposób podupadała. Chyba takie przypuszczenia to już anachronizm - zapewne jakaś teoria bardziej ogólniejsza zastąpi ją w szczególnych przypadkach, ale już nie "obali", tak jak transformacja FitzGeralda - Lorentza nie "obaliła" transformacji Galileusza w codziennym życiu.
              • tornad1 Re: Najslynniejsze "zero" 29.01.13, 07:31
                pomruk napisał:

                > Nie wydaje mi się, by było celowym odtwarzanie historycznych eksperymentów, któ
                > re były powtarzane niezliczoną ilość razy na przyrządach z różnymi długościami
                > optycznymi, aż do dokładności rzędu centymetrów/s. Zwłaszcza, ze jeszcze od poc
                > zątków XX wieku mieliśmy wiele niezależnych, opartych na wielu innych metodach
                > pomiarów niezależności prędkości c. Najstarsze to obserwacje gwiazd podwójnych
                > jeszcze na początku XX wieku (link1).
                > najnowsze to np. [b]link2[
                > /b]
                .
                Animacja na linku tym pierwszym jest bardzo sugestywna. Podobnie jak animacja dzialania interefrometru na linku podanym przeze mnie. Ma tylko jedna wade, ze odbiega od rzeczywistosci w sensie grubo przesadzona. W moim linku tez te kuleczki pieknie biegna jedna za druga tyle, ze w rzeczywistosci te odleglosci sa o kilka rzedow wartosci zawyzone.

                Ja nie podwazam wartosci predkoci w medium w ktorym swiatlo sie propaguje czyli w i w stosunku do tego zakazanrgo eteru. Ja podwazam postulat Einsteina gloszacy, ze to swiatlo propaguje sie z ta predkosci w stosunku do kazdego wedrowca. Jeli ja sie zblizam do zrodla swiatla to zmierze te predkosc jako rowna c+v a jak oddalam to c-v. I tylko o ten drobiazg chodzi.

                > kalności magnetycznej próżni z dużą dokładnością, gdyż c^2 = 1/(ε0*μ0
                > )
                >
                > Nic mi nie wiadomo o tym, by teoria względności w jakikolwiek sposób podupadała
                No to jej bron, ja Ci ja tu i teraz obale, scislej obale bzdurny postulat na ktorym ona stoi.
                Poniewaz jestestak ponadprzecietnie biegly w pismie, zatem, nie wiem czy jestem godzien zapytac Cie o sprawe kluczowa.
                Postulat TW twierdzi, ze predkosc swiatla jest stala w stosunku do kazdego obserwatora i nie zalezy od predkosci zrodla. Jakos tak. Ja twierdze, ze jak to juz pisalem, ze gdy rano wstaje to widze Slonce jako nieco bardziej niebieskie w porownaniu z wieczorem. Pominmy fakt, ze w rzeczywistosci udzial w tym ma wiele innych zjawisk jak selektywne rozpraszanie swiatla o zachodzie.
                Wystepuje zatem blue i red shift. No bo rano ja sie zblizam do slonca z predkoscia 350 m/sek a wieczorem od niego oddalam. Mozna to zmierzyc, roznice wyjda kilka hercow.
                I w zwiazku z tym mam do Ciebie pytanie jak to sie dzieje, ze efekt Dopplera dziala, skoro kazdy musi zmierzyc te predkosc jako rowna c.
                Gdyby ten postulat byl prawdziwy to efekt Dopplera nie mialby prawa istniec. A on dziala zawsze i wszedzie. Tlumaczenie, ze czestotliwosc swiatla "staje sie" wieksza lub mniejsza, mnie nie zadowala.
                Jedynym poprawnym wyjasnieniem jest teza, ze predkosc swiatla w stosunku do wedrowca jest zmienna i rowna c-+v w zaleznosci od zwrotu wedrowca od, lub do zrodla swiatla.
                Zatem uwazam, ze cytowany postulat jest bledny. A za nim cala ta teoria.
                Pzdr
                Tornad
                • pomruk Re: Najslynniejsze "zero" 29.01.13, 14:26
                  tornad1 napisał:


                  > Ja nie podwazam wartosci predkoci w medium w ktorym swiatlo sie propaguje czyli
                  > w i w stosunku do tego zakazanrgo eteru. Ja podwazam postulat Einsteina glosza
                  > cy, ze to swiatlo propaguje sie z ta predkosci w stosunku do kazdego wedrowca.
                  > Jeli ja sie zblizam do zrodla swiatla to zmierze te predkosc jako rowna c+v a j
                  > ak oddalam to c-v. I tylko o ten drobiazg chodzi.
                  >
                  Hm, musiałbyś mieć jakieś argumenty na potwierdzenia swej tezy. Ani pomiary, wykonywane wielokrotnie, ani obecny obraz nauki nie potwierdzają tych tez - po prostu.

                  > No to jej bron, ja Ci ja tu i teraz obale, scislej obale bzdurny postulat na kt
                  > orym ona stoi.

                  Ja jej nie bronię, stwierdzam znane mi fakty. Nie jestem zainteresowany kontestowaniem rzeczywistosci. Nie, nie obalisz "bzdurnego postulatu".

                  > Poniewaz jestes tak ponadprzecietnie biegly w pismie, zatem, nie wiem czy jestem
                  > godzien zapytac Cie o sprawe kluczowa.

                  Nie rozumiem ironii. Denerwujemy sie, że nie podzielam Twych poglądów? Nie tylko ja...


                  > I w zwiazku z tym mam do Ciebie pytanie jak to sie dzieje, ze efekt Dopplera d
                  > ziala, skoro kazdy musi zmierzyc te predkosc jako rowna c.
                  > Gdyby ten postulat byl prawdziwy to efekt Dopplera nie mialby prawa istniec. A
                  > on dziala zawsze i wszedzie. Tlumaczenie, ze czestotliwosc swiatla "staje sie"
                  > wieksza lub mniejsza, mnie nie zadowala.

                  Mylisz efekt Dopplera dla fal mechanicznych z efektem Dopplera dla światła. W tym ostatnim przypadku możesz sobie wyobrazić foton, który nadal porusza się z prędkoscią c, lecz ma niższą energię.

                  > Jedynym poprawnym wyjasnieniem jest teza, ze predkosc swiatla w stosunku do we
                  > drowca jest zmienna i rowna c-+v w zaleznosci od zwrotu wedrowca od, lub do zr
                  > odla swiatla.

                  Dlaczego poprawnym? Sprzecznym z rzeczywistoscią, wiec niepoprawnym :)
                  • tornad1 Re: Najslynniejsze "zero" 29.01.13, 16:18
                    > +v a j
                    > > ak oddalam to c-v. I tylko o ten drobiazg chodzi.
                    > >
                    > Hm, musiałbyś mieć jakieś argumenty na potwierdzenia swej tezy. Ani pomiary, wy
                    > konywane wielokrotnie, ani obecny obraz nauki nie potwierdzają tych tez - po pr
                    > ostu.
                    > Argument przedlozylem w pytaniu do Ciebie

                    > Ja jej nie bronię, stwierdzam znane mi fakty. Nie jestem zainteresowany kontest
                    > owaniem rzeczywistosci. Nie, nie obalisz "bzdurnego postulatu".
                    Oczywiscie, ze nie obale. Ten bzdurny postulat jest juz tak zasiedzaily, tak gleboko tkwi w rozumkach Wiernych Teorii, ze zmienic tego nie sposob. Beton im starszy tym twardzszy.
                    > > Poniewaz jestes tak ponadprzecietnie biegly w pismie, zatem, nie wiem czy
                    > jestem
                    > > godzien zapytac Cie o sprawe kluczowa.
                    >
                    > Nie rozumiem ironii. Denerwujemy sie, że nie podzielam Twych poglądów? Nie tylk
                    To nie byla ironia, najwyzej szczypta wazeliny.
                    > > I w zwiazku z tym mam do Ciebie pytanie jak to sie dzieje, ze efekt Dopp
                    > lera d
                    > > ziala, skoro kazdy musi zmierzyc te predkosc jako rowna c.
                    > > Gdyby ten postulat byl prawdziwy to efekt Dopplera nie mialby prawa istn
                    > iec. A
                    > > on dziala zawsze i wszedzie. Tlumaczenie, ze czestotliwosc swiatla "staj
                    > e sie"
                    > > wieksza lub mniejsza, mnie nie zadowala.
                    >
                    > Mylisz efekt Dopplera dla fal mechanicznych z efektem Dopplera dla światła. W t
                    > ym ostatnim przypadku możesz sobie wyobrazić foton, który nadal porusza się z p
                    > rędkoscią c, lecz ma niższą energię.
                    Kontynuuje. Ma mnaiejsza energie czyli zgodnie ze znana zaleznosci E = h * ni, gdzie ni jest czestotliwoscia fali fali, ma mniejsza czestotliwosc czyli wieksza dlugosc fali. Doszlismy do wniosku, ze czestotliwosc 'staje sie' mniejsza...
                    Tyle, ze wzory Dopplera potrafia scisle okreslic wartosc tej nizszej energii czyli odebranej czestotliwosci. Twoj osad, ze ma nizsza energie swiadczy o ignorancji efektu Dopplera. Samo stwierdzenie, ze ma nizsza energie nie wystarcza, trzeba jeszcze wiedziec o ile, na co teoria Dopplera scisle odpowiada.
                    >
                    > > Jedynym poprawnym wyjasnieniem jest teza, ze predkosc swiatla w stosunku
                    > do we
                    > > drowca jest zmienna i rowna c-+v w zaleznosci od zwrotu wedrowca od, lub
                    > do zr
                    > > odla swiatla.
                    >
                    > Dlaczego poprawnym? Sprzecznym z rzeczywistoscią, wiec niepoprawnym :)
                    Efekt Dopplera odkryty zostal grubo przed narodzeniem sie Guru Einsteina. I do tej pory znakomicie sluzy do okreslania np. predkosci cial niebieskich. Ty twierdzisz, ze jest zjawiskiem sprzecznym z rzeczywistoscia...
                    Faktem tez jest, ze w Wiki i w nowszych opracowaniach, efekt Dopplera ulegl pewnym zabiegom, modyfikacjom, majacym na celu zdegradowanie go jako dowodu przeczacego postulatowi Teorii. Otoz zamiast czterech klasycznych wzorow na obliczanie wartosci czestotliwosci odbieranej przez wedrocow w zaleznosci od wzajemnych relacji pomiedzy zrodlem a nim i medium, pojawily sie tylko dwa. Dwa pozostale ulegly likwidacji wraz z tym wrednym eterem. Wprowadzono natomiast jakis dziwny twor Dopplera poprzecznego i oczywiscie relatywistycznego. I to one daja wyniki sprzeczne z rzeczywistoscia. A ha i jeszcze dowodzi sie, o czym wiesz, bo piszesz, ze nie wolno wzorow dopplerowskich stosowac do swiatla. Zapewne grozi to smiercia lub kalectwem. Tych heretykow, ktorzy jednak je stosuja gdyz fala EM jest taka sama jak inne fale tyle ze zamiast sluchac parametrow sprezystosci, slucha wartosci mi i epsilon, o ktorych tez wiesz, odsadza sie od czci i wiary.
                    Brakuje ci troche umiejetnosci kojarzenia czy logicznego myslenia. W sumie jestem zawiedziony; stosujesz utarte, standardowe uniki i wytarte frazesy polaczone z probami zawstydzenia oponenta, majace na celu jak Rejtan jaki, obrone tej najgienialniejszej w dziejach nauki teorii. Mozliwym jest rowniez to, ze Twoj szef nie znosi niewiernych, ktorzy w nia, te teorie wierzyc by przestali.
                    Sprobuj swoje tezy powiedziec policmajstrwi stojacemu w plocie dziura, z suszarka". Masz ewidentny dowod na to, ze czestotliwosc przez te suszarke wyslana jest odbierana jako wieksza, przy czym to zwiekszenie jest scisla funkcja sumowanej predkosci swiatla i predkosci samochodu. Czyli jak jedziesz samochodem, to ta predkosc swiatla, wyslanego do Ciebie przez suszarke, na ktora sie napataczasz, jest rowna c+v. Gdyby ta predkosc do Ciebie i z powrotem byla zgodnie z postulatem rowna c, ta suszarka nie mialaby prawa dzialac. A ona dziela i to bardzo precyzyjnie; potrafi zmierzyc predkosc z dokladnoscie ponizej 1 km/godz.
                    Bardziej obrazowo juz Ci tego wytlumaczyc nie potrafie.
                    Pogrzeb na ten temat co nieco, moze sie o tym sam przekonasz, gdyz jak widze zadne argumenty logiczne do Ciebie nie docieraja. A szkoda.
                    Pzdr
                    Tornad
                    • pomruk Re: Najslynniejsze "zero" 29.01.13, 16:34
                      Wytłumaczyłem, jak mogłem najrzetelniej. Obraziłeś się na wyniki pomiarów - Twoja sprawa. Skoro zeszliśmy już na hasełka zamiast danych doświadczalnych, zamilknę, bo przekonywanie akurat na takim poziomie to nie moja specjalność, ponadto wydaje się daremne.
                  • alsor błehehe! 30.01.13, 18:59
                    > Hm, musiałbyś mieć jakieś argumenty na potwierdzenia swej tezy. Ani pomiary, wy
                    > konywane wielokrotnie, ani obecny obraz nauki nie potwierdzają tych tez - po pr
                    > ostu.

                    Wszystkie i zawsze to potwierdzały.

                    v' = v - V, mnożymy to przez t i otrzymujemy:
                    v't = vt - Vt => x' = x - Vt = x - a(t)

                    czyli to jest zwyczajna translacja układu współrzędnych,
                    która tu zależy dodatkowo od parametru t.

                    Pewników matematycznych nie testujemy eksperymentalnie.
                    Wyobrażasz sobie weryfikację np. wzoru: S = pir^2,
                    albo a^2 + b^2 = c^2 dla trójkąta prostokątnego?
              • grosz-ek Re: Najslynniejsze "zero" 04.02.13, 15:36
                Współczesne detektory fal grawitacyjnych są budowane na zasadzie interferometru Michelsona. Największy z nich - LIGO - ma długość ramion 4 km, a cykl badań trwał od 2002 do 2008 roku.

                pl.wikipedia.org/wiki/LIGO
                pl.wikipedia.org/wiki/GEO_600
                • tornad1 Re: Najslynniejsze "zero" 06.02.13, 18:52
                  grosz-ek napisał:

                  > Współczesne detektory fal grawitacyjnych są budowane na zasadzie interferometru
                  > Michelsona. Największy z nich - LIGO - ma długość ramion 4 km, a cykl badań tr
                  > wał od 2002 do 2008 roku.
                  >
                  > pl.wikipedia.org/wiki/LIGO
                  W tym linku zauwazylem troche niescislosci. Pierwsze cytuje:
                  Drogi te teoretycznie powinny być identyczne, ale jeżeli w czasie pomiaru przez Ziemię przejdzie fala grawitacyjna, wtedy jedno z ramion detektora będzie nieco dłuższe.

                  Drogi czyli ramioma interferometru sa identyczne ale czasy przelotu promienia swietlnego wskutek ruchu ukladu w stosunku do eteru, sa rozne.
                  Ogolnie ten intererfometr ma na celu kolejne "potwierdzenie" TW, tej Ogolnej tym razem. Tymczasaem ja twierdze, ze fundamenty tej teorii sa watpliwe. Niestety zadnemu z pracownikow obslugujacych to urzadzenie do glowy nie przyjdzie aby na nim sprawdzic wartosc tego naslynniejszego zera. A byloby to na takim wypasionym przyrzadzie bardzo proste. To jednak podwazyloby postulaty tej teorii zatem zapewne tego robic nie wolno.
                  Oczywiscie istnienia zadnych fal grawitacyjnych nie stwierdzono. Eksperymant kosztowal okolo 400 milonow dolarow. Obecnie chlopcy zalatwiaja nastepny grant na budow 10 krotnie czulszego urzadzenia. W sumie chlopcy maja cieple i dobrze platne posadki wiec ani im w glowie zastanawiac sie nad tym, ze to wszystko nie ma sensu. Wazne jest aby podpierajac sie TW, czasoprzestrzenia i innymi zakrzywieniami "potwierdzic" najgienialniejsza teorie.
                  W sumie opis jest zbyt ogolny, bardzo chwalacy sam eksperyment. Natomiast jakichs przykladow wynikow pomiarow trudno mi sie w tym doszukac. Musze "wierzyc", ze esksperyment w pelni potwierdza OTW ale dla jeszcze lepszego jej potwierdzenia trzeba nastepnych setek milionow dolarow. Calkiem podobnie jak bylo z projektem B-Probe, ktory kosztowal okolo miliarda dolarow. Tyle, ze juz drugiego, chlopcy ze Stanford University juz nie dostali.
                  Pzdr
                  Tornad
    • alsor przestań marudzić 30.01.13, 00:28
      W próżni jest zero przesunięcia, co już miliony razy sprawdzano.

      A w powietrzu jest tylko 1/40 z tego co Michelson sobie wyliczał.

      W sprawozdaniu stwierdził że otrzymał tylko od 1/4 do 1/6
      z tych urojonych 30 km/s, czyli 5-8 km/s i na północ zamiast na zachód.

      I to jest dość dobry wynik, jak dla takich prymitywnych metod przecież.
      40 * 8 km/s = 320 km/s wiatr na północ - na tej szerokości geogr.
      w czasie pomiaru, bo US leci w tym eterze na południe z pr. około 480 km/s.
      • tornad1 Re: przestań marudzić 30.01.13, 04:30
        Dla mnie sa to same nowosci a pare ladnych lat nad tym, niezbyt intensywnie, ale siedze.
        > W próżni jest zero przesunięcia, co już miliony razy sprawdzano.
        Moglbyc przytoczyc choc jeden przyklad z tych milionow? Ja tez wypompowalem z pod klosza powietrze, tyle ze tylko do okolo 10 proc. cisnienia atmosferycznego ale zadnych zmian w zachowaniu sie aparatu nie zauwazylem. Twierdze, ze proznia moze zmniejszyc wartosc przesuniec o okolo 1/300 wartosci ale aby ona jakos znaczaco na interferencje wplywala tego nie wiedzialem. Moglbys to uzasadnic?
        > A w powietrzu jest tylko 1/40 z tego co Michelson sobie wyliczał.
        > W sprawozdaniu stwierdził że otrzymał tylko od 1/4 do 1/6
        > z tych urojonych 30 km/s, czyli 5-8 km/s i na północ zamiast na zachód.
        W jakim sprawozdaniu? Czy z pomiarow z 1881 roku czy w tym 11 metrowym, zbudowanym wraz z Moreleyem? A moze w jakims jeszcze innym?
        > I to jest dość dobry wynik, jak dla takich prymitywnych metod przecież.
        > 40 * 8 km/s = 320 km/s wiatr na północ - na tej szerokości geogr.
        > w czasie pomiaru, bo US leci w tym eterze na południe z pr. około 480 km/s.
        W sumie nie piszesz czy w koncu to "zero" jest tym zerem czy uzyskuje jakas inna wartosc np Twoje 1/40. Jesli ja marudze, toTy zgrzedzisz jak niedopieszczona baba. Wiecej konkretow. Przedlozylem problem, ktory jest trudny. Tyle wynikow ilu badaczy. Chcialem to jakos zebrac do kupy i znalezc rowniez powody tych duzych rozrzutow mierzonych wartosci. W oparciu o dotychczasowe komentarze i uwagi, za ktore Komentatorom jestem dzwieczny, nadal twierdze, ze te "prymitywne" interferometry nie byly wcale takie prymitywne lecz tylko o wiele za male.
        Pzdr
        Tornad
        • alsor przecież był tu temat o najnowszych pomiarach 30.01.13, 16:59
          > W jakim sprawozdaniu? Czy z pomiarow z 1881 roku czy w tym 11 metrowym, zbudow
          > anym wraz z Moreleyem? A moze w jakims jeszcze innym?

          W tym:
          en.wikisource.org/wiki/On_the_Relative_Motion_of_the_Earth_and_the_Luminiferous_Ether
          "the relative velocity of the earth and the ether is probably less than one sixth the earth's orbital velocity, and certainly less than one-fourth."

          > W sumie nie piszesz czy w koncu to "zero" jest tym zerem czy uzyskuje jakas inn
          > a wartosc np Twoje 1/40.

          1/40 wychodzi z poprawnego wzoru, który uwzględnia medium:
          dt = n(n^2-1) L/c (v/c)^2
          z tego wyliczamy v, i wtedy otrzymasz takie coś:

          v = v0/sqrt(n(n^2-1)) =~ v0 * 41, dla powietrza.
          gdzie: v0 - prędkość liczona z wzoru Michelsona.

          Dla wody wstawiasz n = 1.33, i wtedy otrzymamy:
          1/sqrt(n(n^2-1)) =~ 1, czyli tu będzie: v =~ v0,
          i bardzo wyraźne przesunięcie: 1666 razy większe niż dla powietrza!

          > Jesli ja marudze, toTy zgrzedzisz jak niedopieszczona baba. Wiecej konkretow. Przedlozylem problem, ktory jest trudny.

          Przekonałem się że to jest stanowczo zbyt trudny problem,
          nawet dla specjalistów, więc nawet nie wnikam w szczegóły...
          chociaż w sumie to jest bardzo proste - pewnie zbyt proste
          dla pogmatwanych umysłów, hehe!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka