Dodaj do ulubionych

Trzy "superziemie" w strefie życia, blisko.

25.06.13, 18:40
Choć kolejne odkrycia dalekich planet stają się już rutynowe i coraz nudniejsze, od czasu do czasu - jak sądzę - pojawia się cięgle coś naprawdę ekscytującego. Gliese 667 jest pobliską, potrójną gwiazdą, wokół jej składnika C były znane już trzy planety - jedna w strefie życia. Ostatnie badania ESO wykazują, że wokół tej gwiazdy krąży sześć (możliwa siódma) planet, w tym... trzy "superziemie" w strefie życia!
Wszystkie trzy potencjalnie "życionośne" planety (c, f i e, Rysunek1) leżą w odpowiednich odległościach od gwiazdy, zdaje się, że nie grozi im los Wenus czy Marsa - są bardziej "przesunięte" na pozycje odpowiadające ziemskiej w naszym układzie. Co ciekawe, czwarta planeta (d) również może być "życionośna" o ile występuje tam znaczny efekt cieplarniany, co jest możliwe ze względu na jej masę.
Krótko mówiąc, mój zachwyt budzi
a) występowanie trzech a może nawet czterech planet "życionośnych" wokół jednej gwiazdy
b) znajdującej się ledwie 22 lata świetlne od nas
c) i na dodatek gwiazdy wchodzącej w skład układu potrójnego - co widać na tej artystycznej wizji (Rysunek2).

Komunikat prasowy ESO:
www.eso.org/public/news/eso1328/?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+EsoTopNews+%28ESO+Top+News%29

Oryginalna publikacja:
www.eso.org/public/archives/releases/sciencepapers/eso1328/eso1328a.pdf
Obserwuj wątek
    • billy.the.kid Re: Trzy "superziemie" w strefie życia, blisko. 26.06.13, 07:59
      niby blisko- ale i tak DALEKO.
    • dum10 Re: Trzy "superziemie" w strefie życia, blisko. 26.06.13, 17:24
      pomruk napisał:

      > Krótko mówiąc, mój zachwyt budzi..

      Zachwyt? To malo Ci tego zycia?
      • pomruk Re: Trzy "superziemie" w strefie życia, blisko. 26.06.13, 17:36
        dum10 napisał:

        > pomruk napisał:
        >
        > > Krótko mówiąc, mój zachwyt budzi..
        >
        > Zachwyt? To malo Ci tego zycia?


        Życia ziemskiego starczy mi, czasem mam go dość, o pozaziemskim marzę:) Przyczyny? Hm... może rodzaj kosmicznego poczucia samotności? Może nieuświadamiane poszukiwanie sensu (sensu jedynie w mym umyśle, nie wierzę w sensy istniejące poza psychiką człowieka / istoty) istnienia tak wielkiego Wszechświata? Prosty sprzeciw wobec pustki?
        • dawwwkins2 Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 17:53
          Powtarzalność. Może to jest kluczem. Inaczej spojrzymy na własne życie wiedząc, że gdzieś jest inne. Ja to postrzegam jak nową religię - ateistyczną :-)

          Natomiast co do sedna: to jest BLISKO!!! Tak blisko, że gdyby te planety dawały realne nadzieje na posiadania życia, to można by kombinować z wysłaniem próbnika, który leciałby choćby kilkaset lat. Oczywiście, wysłaniem nie dziś, ale jednak w dającej się przewidzieć przyszłości - w czasie stu lat?
          Bo dwadzieścia lat to jednak nie tysiąc czy półtora, co naprawdę jest poza zasięgiem cywilizacji myślącej jak nasza, czyli w kategorii dekad, stulecia, ale nie wielu, wielu tysiącleci.

          Więc z paru powodów jest to niezła bomba :)
          • dum10 Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 18:17
            dawwwkins2 napisał:

            > Powtarzalność. Może to jest kluczem. Inaczej spojrzymy na własne życie wiedząc,
            > że gdzieś jest inne. Ja to postrzegam jak nową religię - ateistyczną :-)

            Sorry,napisalem prawie to samo,bo pisalem kiedy posylales post.
            Myslalem oczywiscie o nadziei a nie jak napisalem "nadzieji".:)
          • pomruk Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 18:32
            dawwwkins2 napisał:

            > Powtarzalność. Może to jest kluczem. Inaczej spojrzymy na własne życie wiedząc,
            > że gdzieś jest inne. Ja to postrzegam jak nową religię - ateistyczną :-)
            >

            Rzeczywiście, coś w tym jest :) Z jednej strony zresztą będzie to dla nas potwierdzeniem - nie istniejemy ot tak sobie, dziwnym przypadkiem, stanowimy część Większego Porządku - którego zresztą szuka wielu na tym forum. Z drugiej strony taka konfrontacja może budzić niepokój - a może nie jesteśmy "koroną stworzenia"?

            > Natomiast co do sedna: to jest BLISKO!!! Tak blisko, że gdyby te planety dawały
            > realne nadzieje na posiadania życia, to można by kombinować z wysłaniem próbni
            > ka, który leciałby choćby kilkaset lat.

            No właśnie... Istnieją zresztą doniesienia o planetach w ekosferze wokół tau Ceti, jeszcze bliżej, bo 12 lat świetlnych od nas (i na dodatek wokół gwiazdy - bliźniaka Słońca). Całkowicie się zgadzam z tym, że takie planety są na tyle blisko, że mogą stać się celem wypraw za kilka dziesięcioleci - choćby tylko inteligentnych, samonaprawiających się automatów... Nawiasem mówiąc - chyba nie "kilkaset lat". Jeśli stworzymy system, który umożliwi lot kilkusetletni, bardziej opłacało się będzie poczekać ze trzydzieści lat na stworzenie lepszego :)
            • dawwwkins2 Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 18:37
              pomruk napisał:

              > No właśnie... Istnieją zresztą doniesienia o planetach w ekosferze wokół tau Ce
              > ti, jeszcze bliżej, bo 12 lat świetlnych od nas (i na dodatek wokół gwiazdy - b
              > liźniaka Słońca). Całkowicie się zgadzam z tym, że takie planety są na tyle bli
              > sko, że mogą stać się celem wypraw za kilka dziesięcioleci - choćby tylko intel
              > igentnych, samonaprawiających się automatów... Nawiasem mówiąc - chyba nie "kil
              > kaset lat". Jeśli stworzymy system, który umożliwi lot kilkusetletni, bardziej
              > opłacało się będzie poczekać ze trzydzieści lat na stworzenie lepszego :)

              Wiesz, uczyniłem milczące założenie, że bariera możliwości rozwoju, a nie rewolucji, to jakieś 0.05-0.10 c. Dlatego wyszło mi kilkaset lat na lot automatów do Gliese. Nie wierzę tu w postęp liniowy, więc dodatkowych trzydzieści lat rozwoju może dać postęp z 0.1 c na 0.11 c :P

              Ustawienia Wyloguj
              dawwwkins2

              Ulubione fora
              Ulubione wątki

              Dodaj zdjęcia Twoje: Posty Zdjęcia

              Posty: Przyjaciół Nieprzyjaciół
              Forum Nauka i edukacja

              Jak motywować gimnazjalistę do nauki?
              Nauka
              Edukacja
              Historia
              Kursy i szkoły językowe

              Doktorat - nauka - uczelnia
              Savoir vivre
              O języku
              Nauczycielki Przedszkola
              Astrologia tradycyjna

              więcej » Załóż forum
              • pomruk Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 19:04
                dawwwkins2 napisał:


                > Wiesz, uczyniłem milczące założenie, że bariera możliwości rozwoju, a nie rewol
                > ucji, to jakieś 0.05-0.10 c. Dlatego wyszło mi kilkaset lat na lot automatów do
                > Gliese. Nie wierzę tu w postęp liniowy, więc dodatkowych trzydzieści lat rozwo
                > ju może dać postęp z 0.1 c na 0.11 c :P
                >

                Tak, lecz mi się wydaje, ze możliwy jest postęp wykładniczy (z niezbyt wysoką podstawą w przypadku ewolucji!) licząc energię jako zmienną zależną (a czas - niezależną). Energia jest tu chyba kluczowa - z jednej strony mam na myśli rozpędzanie a potem hamowanie statku, z drugiej zaś problemy, jakie niesie energia kinetyczna napotykanych drobin materii.
                Biorąc pod uwagę np. energię kinetyczną rozpędzanego ciała

                https://upload.wikimedia.org/math/c/0/3/c0326634be72ab3d4497ae5c47a6e034.png

                nie widzę tu jakiejś szczególnej bariery w okolicach np. 0.05 - 0.1 c :)
                • dawwwkins2 Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 19:13
                  Ale mnie nie chodzi o to, że akurat w tym miejscu jest jakaś bariera efektywności :)
                  Raczej, że przy osiągnięciu pewnego punktu utkniemy, nie bardzo umiejąc efektywnie rozwijać technologie. No kiedy się zastanawiałem nad tym, to wychodzi mi, że ciśnienie będzie wielkie, żeby osiągnąć etap pokonywania przestrzeni z istotnymi ułamkami c, ale zarazem nie będzie to 0.3 c. Uznaj to za arbitralne, na wyczucie, ale szukam punktu równowagi między presją na wynik a ekonomią i komplikacjami natury fizyczno-technologicznej :)
                  Po prostu po osiągnięciu jakiegoś punktu będzie się rzeczywiście opłacało poczekać - ale może raczej na rewolucję, nie ewolucję?
                  Wiesz, rozmyślając nad tym, mam na uwadze np. historię lotów ponaddźwiękowych :) analogia nie jest pełna, mam tego świadomość, ale jednak pojawiło się parę nieoczekiwanych barier...
                  • dum10 Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 19:30
                    Andrew ze swoja swiadomoscia kosmosu jest chyba blizej rzeczywistosci niz wy.
                    • pomruk Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 19:44
                      Nie bardzo sobie taką świadomość wyobrażam, sorry...
                      • dum10 Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 20:41
                        pomruk napisał:

                        > Nie bardzo sobie taką świadomość wyobrażam, sorry...

                        A zycie ponad 12 lat swietlnych od nas wyobrazasz sobie?
                        • pomruk Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 20:54
                          Jego kształt - nie. Jego możliwość zaistnienia - oczywiście.
                        • dawwwkins2 Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 21:01
                          Dum, bez najmniejszego problemu przyjmę informację, że gdzieś tam jest życie. Co więcej, to mną nawet nie wstrząśnie - ja jestem przygotowany na tę wieść. Chociaż ciekawość, JAKIE ono jest, będzie mnie żreć jak pies kość :)
                          • dum10 Re: Szukanie powtarzalności? :) 27.06.13, 00:42
                            dawwwkins2 napisał:

                            > Dum, bez najmniejszego problemu przyjmę informację, że gdzieś tam jest życie. C
                            > o więcej, to mną nawet nie wstrząśnie - ja jestem przygotowany na tę wieść.

                            Mnie to zwisa.:)
                            Nawet jak znajda to pewnie beda klamac.
                  • pomruk Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 19:43
                    Ja z kolei wyobrażałem sobie niejasno "utknięcie" gdzieś w obszarze 0.2 - 0.3 c, oczywiście, równie arbitralne :) Nie bardzo natomiast wierzę w loty 200-300 letnie. Przy takich czasach - jednak - czekalibyśmy, czy to na rewolucję czy ewolucję. W każdym razie nie wierzę, by na takie loty decydował się człowiek współczesny do dzisiejszego, nie przy obecnej dynamice zmian.
                    • dawwwkins2 Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 19:45
                      Ale ja właśnie o tym, Pomruku :)
                      Wyślemy automaty i niech się wloką 500 czy 700 lat. Już tak, zachowując wszelkie proporcje, wysyłamy sondy - chociażby New Horizon, lecący kilkanaście lat.
                      Ale ludzi - nie, też wątpię
                      • pomruk Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 19:49
                        Miałem na myśli automaty! Sadzę, ze człowiek współczesny nie będzie po prostu skłonny do działań, absorbujących duże pieniądze dziś, których rezultaty poznają osoby starsze niż o - powiedzmy - 40-50 lat od twórców.
                        • pomruk errata 26.06.13, 19:52
                          Błędnie się wyraziłem. Może tak będzie lepiej: nie sądzę, by człowiek współczesny zdecydował się a działania, których rezultaty pozna po okresie dłuższym niż 40-50 lat. To chyba psychologiczna granica dla najdonioślejszych nawet działań.
                          • pomruk Katedry... 26.06.13, 20:10
                            I tu się zawahałem, gdyż uświadomiłem sobie, ile czasu trwały niektóre ludzkie przedsięwzięcia - zwłaszcza budowa katedr. Dla przykładu - budowa katedry Notre Dame trwała 180 lat. Tak, jeśli będziemy w przyszłości przykładać do wysyłki międzygwiezdnych automatów taką wagę, jaką nasi przodkowie przykładali do budowy katedr, może to nastąpić. W przyszłości. Dziś nie przykładamy.
                            • dum10 Re: Katedry... 26.06.13, 20:45
                              pomruk napisał:

                              >Tak, jeśli będziemy w przyszłości przykładać do wysyłki
                              > międzygwiezdnych automatów taką wagę, jaką nasi przodkowie przykładali do budowy
                              > katedr, może to nastąpić. W przyszłości. Dziś nie przykładamy.

                              Ci co budowali katedry wierzyli w Boga. To jest zasadnicza roznica.
                              Nie ma wiekszej motywacji dzialania dla czlowieka niz wiara w Boga.Sorry,
                              • pomruk Re: Katedry... 26.06.13, 20:53
                                Ale budowa katedr nie była wyrazem wiary w Boga. Była wyrazem wiary w to, że budowa katedr jest akurat temu Bogu bardzo miła... :) W gruncie rzeczy jednak masz rację - w tym sensie, że dla długotrwałych a kosztownych przedsięwzięć potrzebna jest silna motywacja, tej nie dostrzegamy dziś w stosunku społeczeństwa do nauki.
                              • asteroida2 Re: Katedry... 27.06.13, 09:52
                                > Ci co budowali katedry wierzyli w Boga. To jest zasadnicza roznica.
                                > Nie ma wiekszej motywacji dzialania dla czlowieka niz wiara w Boga.Sorry,

                                Tymniemniej program Apollo nie został sfinansowany z powodu wiary w Boga. Został sfinansowany z powodu rywalizacji politycznej. I ta sama motywacja może stać za zbudowaniem pierwszej sondy międzygwiezdnej. Chiny teraz rywalizują z USA na wielu polach i wysłanie takiej sondy byłoby wyraźnym pokazaniem kto teraz rządzi w podboju kosmosu. A to może być warte kilkuset miliardów dolarów.

                                Prawdopodobnie pierwsze takie sondy w ogóle nie będą hamować, bo to zwiększa wielokrotnie koszty. I pierwsza pewnie zostanie wysłana po prostu w przestrzeń międzygwiezdną, po to żeby zebrać jak najwięcej danych dotyczących samego ośrodka międzygwiezdnego, zbadać Obłok Oorta, wykonać jakieś pomiary telemetryczne i wykryć problemy z których jeszcze nie zdajemy sobie sprawy.

                                Dopiero gdy taka sonda udowodni że da się odbywać loty trwające kilkadziesiąt lat, zostanie wysłana sonda w konkretnym kierunku - np. na Proxima Centauri albo jeszcze jakiś bliższy obiekt, jeśli coś wykryjemy. Na sondę na Gilese poczekamy pewnie do przyszłego stulecia.
                                • dum10 Re: Katedry... 27.06.13, 14:58
                                  asteroida2 napisał:

                                  > Tymniemniej program Apollo nie został sfinansowany z powodu wiary w Boga. Zosta
                                  > ł sfinansowany z powodu rywalizacji politycznej. I ta sama motywacja może stać
                                  > za zbudowaniem pierwszej sondy międzygwiezdnej.

                                  Niestety,ale Twoje myslenie ma krotkie nozki. Program Apollo zostal sfinansowany z powodu
                                  rywalizacji politycznej, a ta wynikala z poczucia dumy i pragnienia wielkosci Ameryki w
                                  imie hasla "God bless America",czyli wiary nie tylko w Boga ale i jego szczegolna troske
                                  o Stany Zjednoczone.

                                  >Chiny teraz rywalizują z USA na
                                  > wielu polach i wysłanie takiej sondy byłoby wyraźnym pokazaniem kto teraz rządzi
                                  > w podboju kosmosu. A to może być warte kilkuset miliardów dolarów.

                                  Tego typu rywalizacja opiera sie na kalkulacji.Rzadzi kosmosem nie ten,co posyla sondy w
                                  dalekie przestrzenie miedzygwiezdne,bo stamtad nie mozna dzialac,ale ten co rzadzi
                                  przestrzenia w okolo Ziemi i zdolny jest w kazdej chwili kontrolowac czy razic pociskiem
                                  przeciwnika.
                                  Oczywsicie,zeby zdobyc poparcie na srodki potrzebne do tego trzeba maskowac prawdziwe
                                  wydatki jakimis lotami szukajacymi obcych cywilizacji,aby miec spolecznstwo za soba i cala
                                  opinie publiczna.Projekt jednak jest zawsze skierowany w kierunku militarnym.
                                  Zeby badac kosmos daleko od nas potrzebna jest nie tylko taka wiara w Boga jaka byla
                                  na poczatku programu Apollo,ale wlasnie taka jaka mieli ludzie budujacy katedry w dawnych
                                  wiekach.
                                  Obiecnie ta wiara w Boga ktora towarzyszyla pierwszym probom programu Apollo zanika
                                  i dlatego zanika aktywnosc NASA.
                                  Wraz z jej schylkiem skonczy sie badanie kosmosu a bedzie tylko jego okupacja dla celow
                                  czysto politycznych,no i oczywiscie to maskowanie glownie przed kampania wyborcza.
                                  • asteroida2 Re: Katedry... 27.06.13, 16:07
                                    > Niestety,ale Twoje myslenie ma krotkie nozki. Program Apollo zostal sfinansowany z
                                    > powodu rywalizacji politycznej, a ta wynikala z poczucia dumy i pragnienia wielkosci
                                    > Ameryki w imie hasla "God bless America",czyli wiary nie tylko w Boga ale i jego
                                    > szczegolna troske o Stany Zjednoczone.

                                    To jest piramidalna bzdura.

                                    Rozumując w ten sposób możesz każde działanie uzasadnić wiarą w Boga. Jeśli np. ktoś napadnie cię w ciemnej uliczce, to też uznasz że zrobił to kierując się wiarą w Boga i jego głęboką troską, która daje przyzwolenie na napadanie innych w ciemnej uliczce?

                                    > Tego typu rywalizacja opiera sie na kalkulacji.Rzadzi kosmosem nie ten,co posyla sondy
                                    > w dalekie przestrzenie miedzygwiezdne,bo stamtad nie mozna dzialac,ale ten co
                                    > rzadzi przestrzenia w okolo Ziemi i zdolny jest w kazdej chwili kontrolowac czy
                                    > razic pociskiem przeciwnika.

                                    A wysyłanie sond w przestrzeń międzygwiezdną oznacza że jesteś w stanie rozpędzać swoje pociski do prędkości o wiele większej niż pierwsza prędkość kosmiczna i skutecznie razić przeciwnika ze stanowisk umieszczonych dalej od Ziemi niż niskie orbity, którą wszyscy widzą jak na dłoni.

                                    Ta technologia ma jak najbardziej zastosowanie militarne. A sondy kosmiczne są sposobem na pokazanie że dysponuje się taką technologią, jednocześnie nie łamiąc otwarcie żadnych międzynarodowych umów o nie umieszczaniu broni w kosmosie.
                                    • dum10 Re: Katedry... 27.06.13, 17:16
                                      asteroida2 napisał:

                                      > To jest piramidalna bzdura.

                                      Jak ja lubie z Toba dyskutowac.:) Strasznie sie trzeba nameczyc,ale chyba raz mi sie udalo
                                      Cie przekonac co do charakteru duszy ludzkiej,tylko juz nie pamietam tego dokladnie.

                                      Tutaj chodzi o mentalnosc amerykanska.Byc Amerykaninem to byc kims waznym,bo to
                                      oznacza ze sie jest obywatelem panstwa ktore jest najlepsze i najpotezniejsze na swiecie.
                                      Jest nim takie dlatego,ze Bog zawsze mu blogoslawi. Tajemnica wielkosci Ameryki jest w Biblii
                                      i bez niej nie ma Ameryki.
                                      Biblia jest tutaj w kazdym pokoju hotelowym.Biblia ten kraj zyje.

                                      > A wysyłanie sond w przestrzeń międzygwiezdną oznacza że jesteś w stanie rozpędz
                                      > ać swoje pociski do prędkości o wiele większej niż pierwsza prędkość kosmiczna
                                      > i skutecznie razić przeciwnika ze stanowisk umieszczonych dalej od Ziemi niż ni
                                      > skie orbity, którą wszyscy widzą jak na dłoni.

                                      Takie myslenie reprezentowac moze Korea Pln. lub Chiny,bo nie maja czym to sie chwala ze maja.
                                      USA robi wszystko tajnie i to jaka w tej chwili dysponuje bronia dlugo nie bedzie wiadome.
                                      Tutaj chodzi o to aby nikt nie widzial,bo chodzi o zaskoczenie i prawdziwe zwyciestwo.
                                      • asteroida2 Re: Katedry... 28.06.13, 09:08
                                        > Jest nim takie dlatego,ze Bog zawsze mu blogoslawi. Tajemnica wielkosci Ameryki
                                        > jest w Biblii i bez niej nie ma Ameryki.

                                        Ale co to ma wspólnego z dyskusją? W czasach zimnej wojny ateistyczny Związek Radziecki też miał wielki program kosmiczny i przez długi czas wyprzedzał USA. Zimna Wojna się skończyła i program kosmiczny w Ameryce stał się cieniem samego siebie. Ale raczej nie stało się to z powodu utraty wiary w Boga, co nie?

                                        Fakty pokazują, że ani wiara w Boga nie napędza wielkich projektów, ani jej brak nie uniemożliwia ich realizacji. Związek jednego z drugim jest bardzo nikły.

                                        > USA robi wszystko tajnie i to jaka w tej chwili dysponuje bronia dlugo nie bedzie
                                        > wiadome.
                                        > Tutaj chodzi o to aby nikt nie widzial,bo chodzi o zaskoczenie i prawdziwe zwyciestwo.

                                        Prawdziwe zwycięsto odnoszą ci którzy są w stanie realizować swoje interesy samą groźbą użycia siły, a nie jej używaniem. Patrząc na skuteczność armii amerykańskiej w jej ostatnich kampaniach, nie wygląda na to żeby dysponowała jakimiś niesamowitymi możliwościami. Chyba że specjalnie się podkładają, tracą tysiące żołnierzy i podważają przeświadczenie o wielkości USA u swoich własnych obywateli, bo ich nowe bronie są zbyt tajne żeby ich użyć.
                                        • dum10 Re: Katedry... 28.06.13, 14:57
                                          asteroida2 napisał:

                                          > > Jest nim takie dlatego,ze Bog zawsze mu blogoslawi. Tajemnica wielkosci A
                                          > meryki
                                          > > jest w Biblii i bez niej nie ma Ameryki.
                                          >
                                          > Ale co to ma wspólnego z dyskusją?

                                          No ma taki zwiazek,ze finansowanie badan kosmicznych (Apollo) wynikalo z rywalizacji politycznej
                                          ktorej podloze bylo patriotyczne a ten patrotyzm amerykanski oparty jest o Biblie lub
                                          ma w nie swoje korzenie.
                                          Ja na to patrze szerzej, szukajac rzeczywistych przyczyn i znajac Ameryke bo mieszakm w niej
                                          od wielu lat.

                                          > W czasach zimnej wojny ateistyczny Związek R
                                          > adziecki też miał wielki program kosmiczny i przez długi czas wyprzedzał USA.

                                          No tak,ale co to ma do rzeczy.Tutaj chodzi o oglony poziom badan a nie jego fluktuacje.

                                          > Zimna Wojna się skończyła i program kosmiczny w Ameryce stał się cieniem samego
                                          > siebie. Ale raczej nie stało się to z powodu utraty wiary w Boga, co nie?

                                          Tak,zimna wojna byla motorem rozwoju Ameryki,ale ten rozwoj mial swoje podstawy
                                          w mentalnosci amerykanskiej o korej pisalem.Zeby to zrozumiec trzeba tu mieszkac i zyc
                                          wsrod ludzi przecietnych na codzien.Gdyby te podstawy nie oslably kraj ten nie mialby takich
                                          klopotow jakie ma.Mialby moze ale mniejsze.
                                          Do Ameryki wchodzi teraz coraz wiecej mysli europejskiej a to jest dla niej zabojcze.


                                          > Fakty pokazują, że ani wiara w Boga nie napędza wielkich projektów, ani jej brak
                                          > nie uniemożliwia ich realizacji. Związek jednego z drugim jest bardzo nikły.

                                          Tak,jest nikly ale jest.Przy czym jest posredni,szczegolnie w przypadku Ameryki ktora jest jakby wyjatkiem
                                          w tym wzgledzie.Dlatego uwazam,ze Ameryka moze miec teraz powazne problemy,walsnie
                                          z powodu odejcia od tych wartosci.Ten brak musi wypelnic co innego a to,co europejskie
                                          pasuje tutaj jak garbaty do swiany.Ludzie jednak zaczynaja myslec juz inaczej i coraz wiecej
                                          mlodych ludiz zauwaza,ze zyja w kraju niby bogatym ale zacofanym.
                                          To zacofanie bylo czynnikiem korzystnym w czasach zimnej wojny ale dzis rozklada ten kraj.

                                          > Prawdziwe zwycięsto odnoszą ci którzy są w stanie realizować swoje interesy sam
                                          > ą groźbą użycia siły, a nie jej używaniem.

                                          No tak z humanitarnego punktu widzenia a nie wojskowego.

                                          > Patrząc na skuteczność armii ameryka
                                          > ńskiej w jej ostatnich kampaniach, nie wygląda na to żeby dysponowała jakimiś n
                                          > iesamowitymi możliwościami. Chyba że specjalnie się podkładają, tracą tysiące ż
                                          > ołnierzy i podważają przeświadczenie o wielkości USA u swoich własnych obywateli,
                                          > bo ich nowe bronie są zbyt tajne żeby ich użyć.

                                          Tutaj znowu trzeba znac myslenie Amerykanow.Oni walcza dla samej walki,no i dla forsy oczywiscie.
                                          To moze wydawac sie smieszne ale tutaj panuje takie dziecinne przekonanie jakiejs rywalizacji
                                          bycia lepszym.Bycie lepszym to nie tylko bogatszym ale i po prostu lepszym jak w sporcie.
                                          Np. podczas ratowania ludzi z WTC bralo udzial setki strazakow ktorzy zgineli dlatego,ze
                                          chcieli byc lepsi od policji ktora chciala byc lepsza od strazakow ale oni ja przchytrzyli i pierwsi
                                          weszli do wiez i juz stamtad nie wyszli.
                                          Tak jest na kazdym kroku.Poczta tutaj np. jest bardzo dumna z siebie i kazdy listonosz
                                          zachowuje sie jak bohater i chce byc lepszy od kolegi i szybciej dostarczyc przesylke.
                                          To bardzo dziwne ale ludzie tutaj zachowuja sie jak dzieci i dla Europejczyka jest to niezrozumiale.
                                          Podobnie odnosza sie do wiary w boga,traktuja go jako cos co jest tak oczywiste jak powietrze.
                                          Oczywiscie mowie o ludnosci amerykanskiej od pokolen a nie jakis przybyszach niedawnych
                                          ktorych jest coraz wiecej,szczegolnie z Meksyku i Ameryki Srodkowej.
                                          Chociaz ci z Meksyku sa bardzo religijni ale nie maja jzu tego poczucia sportowej rywalizacji
                                          ale raczej podobnie jak Polacy sklonnosci do olewania.
                            • dawwwkins2 Re: Katedry... 26.06.13, 20:59
                              Właśnie miałem to napisać, kiedy przeczytałem Twoje wyznanie. No właśnie. mogę podać jeszcze parę projektów tego typu, bo i Wielki Mur tak budowano, i piramidy...

                              Wszystko zależy od celu, dlatego podałem przykład NH. Pluton nas interesuje, więc poszła mająca lecieć dekadę sonda New Horizons.
                              W przypadku planety, na której będziemy spodziewać się życia, mając sygnatury, może obrazy planety, etc, itd - czyli lecąc nie po to, aby się przekonać, CZY ono tam jest, tylko JAK wygląda - uważam, że nawet i dziś wysłalibyśmy misję wykraczającą poza horyzont naszego życia.
                              • pomruk Re: Katedry... 26.06.13, 21:22
                                dawwwkins2 napisał:


                                > W przypadku planety, na której będziemy spodziewać się życia, mając sygnatury,
                                > może obrazy planety, etc, itd - czyli lecąc nie po to, aby się przekonać, CZY o
                                > no tam jest, tylko JAK wygląda - uważam, że nawet i dziś wysłalibyśmy misję wyk
                                > raczającą poza horyzont naszego życia.

                                Cóż, chciałbym w to wierzyć. Mówiąc o takiej misji wyobrażam sobie przedsięwzięcie bardzo kosztowne nawet dla przyszłego społeczeństwa - coś w rodzaju programu Apollo, jeśli nawet nie bardziej. Poparcie dla takiego przedsięwzięcia wymaga określonego klimatu społecznego i politycznego. Czy hedonistycznie nastawione społeczeństwo przyszłości zgodzi się na wyraźne wyrzeczenia, wiedząc, że nie zdoła za swego życia zaspokoić swej ciekawości? Tak, ja bym się zgodził, Ty też :) Ale społeczeństwo jako całość... hmmm...
                                • dawwwkins2 Re: Katedry... 26.06.13, 21:26
                                  Oj, jesteś o wiele bardziej idealistyczny niż ja, Pomruku, mnie chyba studia nad historią wyleczyły z tego :)
                                  Nie, ja nie uważam, że decydowałoby społeczeństwo, tak jak NIE decydowało w sprawie Apollo. Demokracja w takich przypadkach jest iluzją, wygodnym kostiumem.
                                  Prawdopodobnie wojsko, plus ewentualne korzyści w medycynie, kosmetologii oraz jeszcze wielu innych dziedzinach byłyby ważniejsze od tego, co Smith, Pomruk i Dawwwkins sądzą na ten temat.
                                  W gruncie rzeczy to banalna inżynieria społeczna, niestety, a kwota np. stu miliardów dolarów, ba, nawet dwustu - nie jest taka abstrakcyjna dziś, zobacz sobie, ile to procent budżetu armii USA :) a rozłożona na lata?
                                  • pomruk Re: Katedry... 26.06.13, 22:35
                                    Możesz zastąpić "społeczeństwo" słowem "sterowane do pewnego stopnia ale pewnych granicach społeczeństwo" :) Mówiłem jednym tchem o poparciu społecznym i politycznym, zauważ, dostrzegam wiec rolę inżynierii społecznej :) W przypadku programu Apollo we wczesnej fazie nie była ona tak bardzo wymagana - nastrój opinii i bez tego był entuzjastyczny, duma Ameryki była bowiem naruszona i bez specjalnego podbijania bębenka. W tej wczesnej fazie zdarzył się taki moment, w którym administracja Johnsona zwróciła się do Kongresu o dodatkowe dofinansowanie NASA, ten zaś... uchwalił sumy wyraźnie przewyższające żądania, przy silnym poparciu wyborców. Zaledwie kilka lat później administracja miała ogromne trudności z finansowaniem programu - entuzjazm wyparował. Nie, jednak uprę się, że nie wszystko da się przeprowadzić, przynajmniej nie z jednakową łatwością.
                                    Z czego nie wynika, że to "swobodny głos ludu" doprowadza do finansowania wielkich przedsięwzięć naukowych :) Dopóki jednak takie przedsięwzięcia nie są ściśle związane z przetrwaniem establishmentu politycznego, opory czy poparcie będą miały tu znaczącą role, śmiem twierdzić że nawet nie całkiem uświadamianą sobie przez decydentów. Uważam bowiem, że w większości przypadków, do pewnego stopnia, bezrefleksyjnie przyjmują oni zastane przyzwyczajenia czy nastroje "ludu" - o ile nie trafi się akurat jakiś Pol Pot.
                                    Sto - dwieście miliardów dolarów mówisz? Ciekaw jestem, jak by to wyglądało... Pewnie tak: Planowane koszta 200 miliardów, czas realizacji 15 lat - wszystko do chwili startu. Rzeczywiste: 850 miliardów, 38 lat, wliczając w to 7-letnią przerwę spowodowaną rządami XXX, nie odejmując strat związanych z aferami korupcyjnymi ;)
                                    Trochę żartuję. Zakładam (i ty chyba też), że loty takie będą możliwe jedynie po nastaniu dużych postępów w konstruowaniu sztucznych inteligencji, nie wiem, jak będzie wyglądała praktyczna ich realizacja.
                                    • dawwwkins2 Re: Katedry... 26.06.13, 22:39
                                      Zasadniczo - w tonie serio - się z Tobą zgadzam, poza jednym. Ale za to kluczowym. Mnie się wydaje demokracja w obecnej postaci gatunkiem wymierającym na "samniewiemczegochcę". Przez skórę czuję nadciąganie systemu, w którym to wszystko albo zostanie zmiecione ze stołu, albo tak fasadowe, że patrz punkt pierwszy. I wtedy decyzje będą w ręku niewielkiej grupy. A decydować będzie oczywiście siła motywacji. Czyli cel będzie musiał być kuszący. Dlatego JAK, a nie CZY - badanie konkretnego życia, a nie badanie, czy jest. To drugie nie wystarcza nawet na Marsa :)
                                      • dum10 Re: Katedry... 27.06.13, 00:39
                                        dawwwkins2 napisał:

                                        >Przez skórę czuję nadciąganie systemu, w którym to wszystko
                                        > albo zostanie zmiecione ze stołu, albo tak fasadowe, że patrz punkt pierwszy. I
                                        > wtedy decyzje będą w ręku niewielkiej grupy.

                                        Ja tez czuje przez skore to pierwsze.
                                        Nie tylko poszukiwanie zycia pozaziemskiego,ale w ogole badanie przestrzeni kosmicznej
                                        stanie sie historia.Najwyzej jakies loty na stacje wojskowe lub umieszczanie satelitow.
                          • dum10 Re: errata 26.06.13, 20:55
                            pomruk napisał:

                            > nie sądzę, by człowiek współczes
                            > ny zdecydował się a działania, których rezultaty pozna po okresie dłuższym niż
                            > 40-50 lat. To chyba psychologiczna granica dla najdonioślejszych nawet działań.

                            Czlowiek wspolczesny,ten od ktorego badania zaleza leje na kosmos.
                            Tego nie robia ludzie tak dziecinni jak wy.Musi byc cel i ten cel musi byc na ziemi.
            • dum10 Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 18:41
              pomruk napisał:

              > Z drugiej strony
              > taka konfrontacja może budzić niepokój - a może nie jesteśmy "koroną stworzenia"?

              Nie tylko,ale to dotyczy wizyty u nas obcej cywilizacji.
              Chyba Hawking o tym mowil,ze spotkanie z obca cywilizacja ktora by przybyla do nas,
              moglo by byc dla nas katastrofalne.
              Natomiast kiedy my znajdziemy to oczywiscie bedzie dla tamtych katastrofalne.:)
              • pomruk Re: Szukanie powtarzalności? :) 26.06.13, 19:45
                dum10 napisał:

                > pomruk napisał:
                >
                > > Z drugiej strony
                > > taka konfrontacja może budzić niepokój - a może nie jesteśmy "koroną stwo
                > rzenia"?
                >
                > Nie tylko,ale to dotyczy wizyty u nas obcej cywilizacji.

                Hm, konsekwencje światopoglądowe, psychosocjologiczne, filozoficzne nastąpią nawet wtedy, gdy tylko dotrze do nas świadomość, że pewna cywilizacja zajmuje się gdzieś tam astroinżynierią (albo zdecydowała się na pogrążenie w spokojnej kontemplacji).

                > Chyba Hawking o tym mowil,ze spotkanie z obca cywilizacja ktora by przybyla do
                > nas,
                > moglo by byc dla nas katastrofalne.
                > Natomiast kiedy my znajdziemy to oczywiscie bedzie dla tamtych katastrofalne.:)

                Wielu nie podziela takich obaw - przynajmniej jeśli chodzi o bliską przyszłość - a to z tego prostego powodu, że nie opłacało by się nam sprowadzanie stamtąd złota, a ichnimi brankami byśmy wzgardzili ;) Co do wizyt innych, oczywiście tu kłania się zasadnicze pytanie - a czemu właściwie my jeszcze nie jesteśmy nieszczęsną kolonią Obcych? Jeśli chodzi o motywacje i możliwości naszej przyszłej i innych cywilizacji, nie wiemy o nich zbyt wiele...

        • dum10 Re: Trzy "superziemie" w strefie życia, blisko. 26.06.13, 18:05
          pomruk napisał:

          > Prosty sprzeciw wobec pustki?

          Tak.Ja natomiast czesto marzylem (kiedy bylem dzieckiem),ze jestem psem.
          Pies mi sie podobal i wydawalo mi sie,ze nie ma tych problemow urojonych
          ktore ja mam i w ogole byl sprawniejszy ode mnie,szybciej biegal,a nawet skakal.
          Potem chcialem byc jakims prymitywnym organizmem.
          Teraz,nawiazujac do tego co napisales,to mozna taka ciekawosc zycia pozaziemskiego
          upatrywac w innej,nieznanej formie zycia ktore jest wolne od tego wszystkiego z czym
          wiaze sie zycie na Ziemi a szczegolnie nasze zycie.
          Jest to wiec pewien rodzaj tesknoty za jakas wolnoscia i nadzieji,ze nowo poznane zycie
          pozwoli nam zmienic nasze tak,abysmy byli szczesliwsi.:)
        • ludolfo Re: Trzy "superziemie" w strefie życia, blisko. 17.07.13, 11:10
          bardzo dobrze to podsumowales. Wiedza o wszechswiecie stanowi podwaline filozofii osobistej. Mozna tez zyc bez filozofii i nie zadawac bezsensowne pytania tzn. zyc wedlug zasad, ktorych naucza sie w systemie edukacji obowiazkowej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka