Gość: Jo Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.unregistered.formus.pl 22.02.01, 11:52 Bóg to nie religia, więc nie ma tu żadnej rozbieżności czy kontrowersji. Odpowiedz Link Zgłoś
anna_z1 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 28.05.02, 11:45 Nie podważam istnienia Boga. Jednak myślę, że każda religia jest czysto ludzką interpretacją wydarzeń i przekazywanych ustnie z pokolenia na pokolenie tradycji. A prawa boskie? Przypuszczam, że jest tozapis ówczesnego prawa zwyczajowego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 414 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.e-loko.pl 22.05.04, 13:54 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.01, 12:33 Oczywiście,że istnieje.Przeczytaj coś nt kodu biblijnego a następnie spróbój wgłębić się w budowę kodu genetycznego.Podobno mała wiedza oddala od Boga a duża wiedza do Boga przybliża.Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bóg Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 62.137.109.81, 195.92.168.* 26.02.01, 00:27 Istniałem, Istnieję i będę Istniał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szatan Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 213.76.248.160, 193.219.28.* 01.03.01, 20:59 G. prawda. Boga nigdy nie było, nie ma i nie będzie. A kolo się podszywa, a to nie ładnie, nie ładnie. Dla takich jak on mamy tu siebie specjalne rozrywki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IHWH Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 213.76.248.160, 193.219.28.* 01.03.01, 21:04 Szatan: wypier..... do siebie. Masz szlaban na kolejnych 6000 lat. A kolega z poprzedniego posta stoi w wysoce grzesznej postawie. Nie przypominam sobie abym pozostawił przy życiu, któregokolwiek z moich braci. hmmm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 02.03.01, 17:13 Nie ma mojej wypowiedzi. Widocznie zadzialal szatan . Jesli istnieje szatan to istnieje i Bog. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk 2 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 02.03.01, 18:56 To nie szatan , to moje niedopatrzenie. Powtarzam wiec wywody. Przyjmuje, ze mechanika kwantowa ma juz postac zakonczona i nie da sie z niej wydostac informacji o indywidualnej czastce w postaci polozenia i pedu jednoczesnie i energii i czasu ( zasada nieoznaczonosci Heisenberga). Jedyna informacji dostepna , to prawdopodobienstwo znalezienia czastki czy zlozonego ukladu czastek ( atom , czasteczka ) w stanie o danych liczbach kwantowych. Klasycznie rozumiana zasada przyczynowosci tutaj zawodzi.W granicach przedzialu czasu delta t moze pojawic sie z nikad tzw wirtualna czastka z masa , byle tylko byla spelniona zasada nieoznaczonosci delta E x delta t < h kreslne( stala Plancka). I nie bedzie to sprzeczne z zasada zachowania energii. Czy wobec tego mozliwe sa cuda? Tu nalezy przejsc do osiagniec z teorii chaosu. Uklady znajdujace sie w stanie rownowagi chwiejnej np. olowek postawiony na ostrzu. trzy ciala odzialujace na siebie silami grawitacji, zlozone uklady organizmu zywego itp. moga albo czasem musza zachowywac sie w sposob chaotyczny. Oznacza to ze barzo mala sila moze wytracic je z polozenia rownowagi i doprowadzic do roznych mozliwych stanow. Moze to byc sila na poziomie subatomowym, gdzie dzialaja prawa mechaniki kwantowej. Np . smiertelnie chora osoba ktorej lekarze przepowiadaja nieuchronny zgon nagle cudownie powraca do zdrowia. Co bylo przyczyna, ze nastapilo przesilenie? Moze wlasnie to na poziomie subatomowym "popchniecie palcem " przez Pana Boga? Tego nie da sie stwierdzic. Dalej wszystko toczy sie juz zgodnie z prawami przyrody. Bo Bog nie lamie praw , ktore sam ustanowil. Cud to prawo przyrody plus laska boza. Laska boza przejawila sie w tym nieskonczenie malym dzialaniu na poziomie subatomowym , gdzie zawodzi zasada przyczynowosci. Co sprawilo , ze w miejsce w ktorym ktos stal w chwile po jego odejsciu upadl pocisk? Moze to wlasnie Bog nasunal mu taka mysl aby zrobic te kilka krokow? Tak mysleli juz starozytni przypisujac zjawiskom losowym ingerencje sil nadprzyrodzonych. W tym miejscu spotkac sie mozna tradycyjnie z zarzutem , ze wprowadza sie Boga do zjawisk zlozonych , gdzie bardzo trudno jest znalezc przyczyne, co jest niejednokrotnie zarzutem powaznym. Bo Bog w tej wersji sluzy d o zapychania dziur ludzkiej niewiedzy. Ale w swietle poprzednich moich wywodow , jesli ingerencja nastapila na poziomie zjawisk subatomowych, to takiej przyczyny nigdy nie zdolamy znalezc. Ot , cos sie stalo spontanicznie, z nikad. Tak oto spontanicznie , z niczego nastapil wielki wybuch i powstal nasz wszechswiat. Z niczego powstaly prawa przyrody, czas i przestrzen. Wszystko to ewoulowalo 15 miliardow lat aby na koncu mogly powstac istoty zywe i czlowiek, ktory o tym wszyskim sie dowiaduje. Czy to nie jest nadzwyczajne i cudowne? A co czy kto stoi za tym pierwszym impulsem? A te precyzyjnie dobrane wartosci stalych fizycznych,? Znane sa przeciez w kosmologii zasady antropiczne mala i duza, ktore daja sie sprowadzic do znanego stwierdzenia , ze zyjemy w najdoskonalszym ze swiatow. Przez najdoskonalszy kosmolodzy rozumieja tu te precyzje doboru praw i stalych fizycznych optymalnie sprzyjajacych rozwojowi swiadomego zycia. I na koniec argument logicnie wynikajacy ze wszystkich poprzednich rozwazan: umysl ludzki uksztaltowal sie w wyniku ewolucji i przystosowal do rozwiazywania problemow dnia codziennego zwiazanych z walka o przezycie. Dlatego dobrze sobie radzi ze sprawami toczacymi sie w obszarze bliskim rozmiarowi geometrycnemu czlowieka . W obszarze spraw subatomowych jest z tym juz gorzej. I dlatego mechanike kwantowa tak trudno jest zrozumiec, jesli zrozumienie jej jest w ogole mozliwe . Zapewne dotyczy to rowniez zjawisk toczacych sie w wielkiej skali , o rozmiarach kosmicznych. Kosmolodzy potrafia pisac zlozone rownania, nawet potrafia je rozwiazywac, natomiast gorzej jest z ich zrozumieniem. Co to takiego chocby czas urojony? Przestrzenie wielowymiarowe? Daje sie to opisac matematycznie , ale jak to sobie wyobrazic? Zawodzi nas tu wyobraznia. A czy jest tu miejsce dla Pana Boga? Czy swiat realny jest poznawalny? Niby jest, boprzeciez w wielu dziedzinach nauki zagladamy juz Panu Bogu w karty, jak niektorzy twierdza. A Pan Bog wciaz jest spychany przez nauke na pozycje z gory upatrzone.Smiem jednak twierdzic, ze to boskie zaplecze jest nieskonczenie glebokie, glebsze niz zaplecze wojsk rosyjskich cofajacych sie przed Napoleonem i aby scigac Boga w wydzieraniu mu jego tajemnic przyjdzie czlowiekowi rozciagnac linie frontu nieskonczenie szeroko. Nie jest to zreszta sprzeczne z pogladem materialistycznym. Tyle tylko, ze materialisci stosuja metode fenomenologow , metode , ktora okazala sie zawodna, jak pokazuje historia odkryc naukowych atomu czy elektronu. Bog , o ktorym tu mowie nie jest utozsamiany z konkretna religia czy kosciolem. Chce tylko pokazac w stylu wywodow Tomizmu , ze nie ma zadnej sprzecznosci pomiedzy nauka a zalozeniem istnienia zjawisk i pojec wymykajacych sie naszym zdolnosciom pojmowania. W niejednej dziedzinie nauki przechodzimy wrecz do metafizyki. Jak to sie dzieje , ze jest tyle dowodow na istnienie kwarkow a wciaz kwarki, przynajmniej niektore , nie daja sie obserwowac jako swobodne , nie zwiazane? Czy to nie przypomina szatana, ktory wystepuje w roznych postaciach , zawsze ukryty? Wciela sie w czlowieka, zjawisko przyrody i co tam kto jeszcze chce . Tak samo Bog , ktorego szatan jest wytworem , jak uczy nas religia chrzescijanska. Nie chce sie tu zaglebiac w problemy teologiczne zwiazane z etyka, dobrem i zlem i inn. Wystarczy na dzis. Niech ktos z fizykow i filozofow przyrody podejmie i wykaze luki i bledy w moim rozumowaniu. Fizyk z jednej z wyzszych uczeni-to ja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Darek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? do IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.01, 21:11 niewiele zrozumiałem z tego co napisał Fizyk ale ładnie to wygląda gotów jestem uwierzyć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: T z Akwi Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 213.123.188.167, 62.7.249.* 08.03.01, 13:53 Gość portalu: fizyk 2 napisał(a): > To nie szatan , to moje niedopatrzenie. Powtarzam wiec > wywody. Przyjmuje, ze mechanika kwantowa ma juz postac > zakonczona i nie da sie z niej wydostac informacji o > indywidualnej czastce w postaci polozenia i pedu > jednoczesnie i energii i czasu ( zasada > nieoznaczonosci Heisenberga). Jedyna informacji > dostepna , to prawdopodobienstwo znalezienia czastki > czy zlozonego ukladu czastek ( atom , czasteczka ) w > stanie o danych liczbach kwantowych. Klasycznie > rozumiana zasada przyczynowosci tutaj zawodzi.W > granicach przedzialu czasu delta t moze pojawic sie > z nikad tzw wirtualna czastka z masa , byle tylko > byla spelniona zasada nieoznaczonosci delta E x delta > t < h kreslne( stala Plancka). I nie bedzie to > sprzeczne z zasada zachowania energii. Czy wobec > tego mozliwe sa cuda? Tu nalezy przejsc do osiagniec z > teorii chaosu. Uklady znajdujace sie w stanie > rownowagi chwiejnej np. olowek postawiony na ostrzu. > trzy ciala odzialujace na siebie silami grawitacji, > zlozone uklady organizmu zywego itp. moga albo > czasem musza zachowywac sie w sposob chaotyczny. > Oznacza to ze barzo mala sila moze wytracic je z > polozenia rownowagi i doprowadzic do roznych > mozliwych stanow. Moze to byc sila na poziomie > subatomowym, gdzie dzialaja prawa mechaniki kwantowej. > Np . smiertelnie chora osoba ktorej lekarze > przepowiadaja nieuchronny zgon nagle cudownie > powraca do zdrowia. Co bylo przyczyna, ze nastapilo > przesilenie? Moze wlasnie to na poziomie subatomowym > "popchniecie palcem " przez Pana Boga? Tego nie da > sie stwierdzic. Dalej wszystko toczy sie juz zgodnie > z prawami przyrody. Bo Bog nie lamie praw , ktore > sam ustanowil. Cud to prawo przyrody plus laska > boza. Laska boza przejawila sie w tym nieskonczenie > malym dzialaniu na poziomie subatomowym , gdzie > zawodzi zasada przyczynowosci. Co sprawilo , ze w > miejsce w ktorym ktos stal w chwile po jego > odejsciu upadl pocisk? Moze to wlasnie Bog nasunal mu > taka mysl aby zrobic te kilka krokow? Tak mysleli > juz starozytni przypisujac zjawiskom losowym > ingerencje sil nadprzyrodzonych. W tym miejscu > spotkac sie mozna tradycyjnie z zarzutem , ze > wprowadza sie Boga do zjawisk zlozonych , gdzie > bardzo trudno jest znalezc przyczyne, co jest > niejednokrotnie zarzutem powaznym. Bo Bog w tej wersji > sluzy d o zapychania dziur ludzkiej niewiedzy. Ale w > swietle poprzednich moich wywodow , jesli ingerencja > nastapila na poziomie zjawisk subatomowych, to > takiej przyczyny nigdy nie zdolamy znalezc. Ot , cos > sie stalo spontanicznie, z nikad. Tak oto > spontanicznie , z niczego nastapil wielki wybuch i > powstal nasz wszechswiat. Z niczego powstaly prawa > przyrody, czas i przestrzen. Wszystko to ewoulowalo 15 > miliardow lat aby na koncu mogly powstac istoty zywe > i czlowiek, ktory o tym wszyskim sie dowiaduje. Czy > to nie jest nadzwyczajne i cudowne? A co czy kto stoi > za tym pierwszym impulsem? A te precyzyjnie dobrane > wartosci stalych fizycznych,? Znane sa przeciez w > kosmologii zasady antropiczne mala i duza, ktore daja > sie sprowadzic do znanego stwierdzenia , ze zyjemy w > najdoskonalszym ze swiatow. Przez najdoskonalszy > kosmolodzy rozumieja tu te precyzje doboru praw i > stalych fizycznych optymalnie sprzyjajacych rozwojowi > swiadomego zycia. I na koniec argument logicnie > wynikajacy ze wszystkich poprzednich rozwazan: umysl > ludzki uksztaltowal sie w wyniku ewolucji i > przystosowal do rozwiazywania problemow dnia > codziennego zwiazanych z walka o przezycie. Dlatego > dobrze sobie radzi ze sprawami toczacymi sie w > obszarze bliskim rozmiarowi geometrycnemu czlowieka . > W obszarze spraw subatomowych jest z tym juz gorzej. > I dlatego mechanike kwantowa tak trudno jest > zrozumiec, jesli zrozumienie jej jest w ogole > mozliwe . Zapewne dotyczy to rowniez zjawisk > toczacych sie w wielkiej skali , o rozmiarach > kosmicznych. Kosmolodzy potrafia pisac zlozone > rownania, nawet potrafia je rozwiazywac, natomiast > gorzej jest z ich zrozumieniem. Co to takiego chocby > czas urojony? Przestrzenie wielowymiarowe? Daje sie to > opisac matematycznie , ale jak to sobie wyobrazic? > Zawodzi nas tu wyobraznia. A czy jest tu miejsce dla > Pana Boga? Czy swiat realny jest poznawalny? Niby > jest, boprzeciez w wielu dziedzinach nauki zagladamy > juz Panu Bogu w karty, jak niektorzy twierdza. A Pan > Bog wciaz jest spychany przez nauke na pozycje z gory > upatrzone.Smiem jednak twierdzic, ze to boskie > zaplecze jest nieskonczenie glebokie, glebsze niz > zaplecze wojsk rosyjskich cofajacych sie przed > Napoleonem i aby scigac Boga w wydzieraniu mu jego > tajemnic przyjdzie czlowiekowi rozciagnac linie frontu > nieskonczenie szeroko. Nie jest to zreszta sprzeczne z > pogladem materialistycznym. Tyle tylko, ze > materialisci stosuja metode fenomenologow , metode , > ktora okazala sie zawodna, jak pokazuje historia > odkryc naukowych atomu czy elektronu. Bog , o ktorym > tu mowie nie jest utozsamiany z konkretna religia czy > kosciolem. Chce tylko pokazac w stylu wywodow > Tomizmu , ze nie ma zadnej sprzecznosci pomiedzy > nauka a zalozeniem istnienia zjawisk i pojec > wymykajacych sie naszym zdolnosciom pojmowania. W > niejednej dziedzinie nauki przechodzimy wrecz do > metafizyki. Jak to sie dzieje , ze jest tyle dowodow > na istnienie kwarkow a wciaz kwarki, przynajmniej > niektore , nie daja sie obserwowac jako swobodne , nie > zwiazane? Czy to nie przypomina szatana, ktory > wystepuje w roznych postaciach , zawsze ukryty? > Wciela sie w czlowieka, zjawisko przyrody i co tam > kto jeszcze chce . Tak samo Bog , ktorego szatan jest > wytworem , jak uczy nas religia chrzescijanska. Nie > chce sie tu zaglebiac w problemy teologiczne zwiazane > z etyka, dobrem i zlem i inn. Wystarczy na dzis. > Niech ktos z fizykow i filozofow przyrody podejmie i > wykaze luki i bledy w moim rozumowaniu. Fizyk z > jednej z wyzszych uczeni-to ja. Kochanienki, ale gdzie jest Twoja teza? Tomasz z Akwinu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk- Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 11.03.01, 13:51 Tomaszowi z Akwinu odpowiedz. Fizyka wspolczesna widzi miejsce dla Boga w kombinacji zjawisk na poziomie subatomowym i teorii chaosu. Zawodzi w tym swiecie zjawisk zasada przyczynowosci wzieta z naszych doswiadczen swiata codziennego i i tam zapoczatkowane zostaja wydarzenia w naszym swiecie uwazane za cudowne. Zalecam lekture ksiazki Iana Stewarta "Czy Bog gra w kosci" o zjawiskach chaotycznych. Tomasz z Akwinu nie mogl znac jeszcze podstaw mechaniki kwantowej, ale przedstawil swoje dowody w taki sposob, na jaki pozwalal owczesny poziom nauki. Np dowod o konstruktorze ( albo celowosci) daje sie uzasadnic samoorganizowaniem sie chaotycznych zjawisk zlozonych i doborem naturalnym Darwina. Tu druga ksiazka do przeczytania: Prigogine " Od chaosu ku porzadkowi", i trzecia Ditfurtha : " Duch nie spadl z nieba" i czwarta Ditfurtha" Nie tylko z tego swiata jestesmy" . Z ostatnia nie zgadzam sie do konca, ale watek zasadniczy uwazam za sluszny. A w ogole jest cos jeszcze takiego jak intuicja , potrzeba wewnetrzna itd . ale te watki pozostawiam filozofom , psychologom i socjologom. Ja traktuje te zagadnienia z pozycji przyrodnika. A teza brzmi : Nie mozna twierdzic , ze swiat ogranicza sie tylko do zjawisk materialnych zdolnych oddzialywac na zmysly istot zyjacych lub na ich przedluzenia w postaci aparatury i przyrzadow naukowych. Dla umyslu ludzkiego istnieja granice rozumienia swiata . Jedna z nich wystepuje w swiecie zjawisk subatomowych a druga w swiecie zjawisk o skali kosmicznej. I tyle . Czekam na wypowiedzi merytoryczne a nie szyderstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PLNiusz Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.pit.gda.pl 11.03.01, 16:04 Gość portalu: fizyk- napisał(a): > Tomaszowi z Akwinu odpowiedz. > Fizyka wspolczesna widzi miejsce dla Boga w > kombinacji zjawisk na poziomie subatomowym i teorii > chaosu. Jak często bywało wydaje się jej, że doszła do kresu poznania. A narazie jest to tylko kres pewnej teorii, a raczej podejścia metateoretycznego. Zaczęło się od Newtona, który na dobre wpędził fizykę w niewolę matematyki, a kończy się dzisiaj u kresu wizji mechanicystyczno-statystycznych. Niestety mamy łebki już tak zaczadzone przyczynowym dorobkiem nauki, że nie wiadomo nawet jak z niego się wydostać i w jakim kierunku potem iść... > A teza brzmi : Nie > mozna twierdzic , ze swiat ogranicza sie tylko do > zjawisk materialnych zdolnych oddzialywac na zmysly > istot zyjacych lub na ich przedluzenia w postaci > aparatury i przyrzadow naukowych. Nie można. Więcej, materialność rozmywa się na poziomie zjawisk subatomowych. Bo kto może powiedzieć: oto mam w ręce elektron. Niestety, on go ma ale z określonym prawdopodobieństwem. Tak więc wychodząc z pozycji w której namacalność była fundamentem poznawczym dochodzimy idąc jej ścieżką do zaułka w którym staje się sensu pozbawiona. > Dla umyslu > ludzkiego istnieja granice rozumienia swiata . Jedna > z nich wystepuje w swiecie zjawisk subatomowych a > druga w swiecie zjawisk o skali kosmicznej. I tyle A może to tylko bankructwo jakiejś tam ścieżki modelowania i trzeba spróbować czegoś zupełnie innego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 12.03.01, 16:57 Kant jest w porzadku. Ludzkie i zwierzece wyobrazenia o swiecie zostaly przez ten swiat uksztaltowane. To ze zyjemy i radzimy sobie w swiecie swiadczy, ze nasze o nim wyobrazenia, chociaz na pewno nie pelne , sa wystarczajace abysmy mogli egzystowac. Cala reszta zjawisk, co do ktorych mozemy domniemywac , ze istnieja jest najwidoczniej malo istotna dla naszego bytowania. Przez analogie mozna przypomniec ,ze przeciez istnieje promieniowanie jadrowe a nie mamy zmyslu do jego rejestrowania, bo w przecietnych warunkach na ziemi istoty zywe nie mialy okazji sie z nim spotykac. Tak samo jakis plaz jaskiniowy , dzdzownica lub kret nie maja pojecia o widzeniu , bo w warunkach jakich zyja daja sobie rade i bez wzroku.. Swiat duchow umieszczono w koncu 19 wieku w czwartym wymiarze , stad ponoc wywodzi sie tak popularny wtedy spirytyzm ( patrz Michio Kaku "Wielowymiarowy Wszechswiat" ). W kazdym razie wszystko jest jedna wielka tajemnica , ktorej rabka udaje sie nam uchylic . Wyglada na to , ze coraz lepiej poznajemy swiat i jego prawa i udaje sie nam wykorzystywac osiagniecia nauki dla celow poprawy jakosci naszego zycia . Ale czy do tego potrzebne jest rozumienie go? Aby poslugiwac sie magnetowidem, samolotem i innymi urzadzeniami wystarczy wiedziec do czego sluza wszystkie pokretla, przyciski, manetki itp. Moze Bog jest wytworem ludzkiego umyslu, ktory okazal sie byc potrzebnym po to , aby zastapic utracone przez gatunek ludzki genetycznie zaprogramowane wzorce zachowan umozliwiajacych przezycie gatunku zwierzecego? Jesli w historii rozwoju gatunku ludzkiego wytworzono pojecie Boga , to widocznie bylo ono potrzebne abysmy mogli przetrwac i nie nalezy zbyt pochopnie sie z nim rozstawac. Nie nalezy zbytnio "wierzyc w czlowieka " , jesli nawet Bog nie istnieje t o nalezaloby go wymyslec!. Ale to sa argumenty natury socjologicznej i nie otakie mi chodzi. Czekam na dalsze wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PLNiusz Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.pit.gda.pl 12.03.01, 21:54 > Moze Bog jest wytworem > ludzkiego umyslu, ktory okazal sie byc potrzebnym > po to , aby zastapic utracone przez gatunek ludzki > genetycznie zaprogramowane wzorce zachowan > umozliwiajacych przezycie gatunku zwierzecego? Chyba jednak nie, skoro w większości religii obecne jest wyrzeczenie i ofiara (z życia czasem), a to kłoci się z instynktem jednostkowego przetrwania. > Jesli w historii rozwoju gatunku ludzkiego wytworzono > pojecie Boga , to widocznie bylo ono potrzebne > abysmy mogli przetrwac i nie nalezy zbyt pochopnie > sie z nim rozstawac. Śmiem twierdzić, że coś takiego jak "wytworzenie" pojęcia Boga nie miało miejsca. Bóg jest w nas wpisany jak elektroniczny podpis uwierzytelniający i stary chyba tak jak człowiek. Przynajmniej nie znaleziono świadectw o istnieniu jakiejkolwiek wspólnoty pierwotnej którą można by zakwalifikować jako a-teistyczną. > Nie nalezy zbytnio "wierzyc w > czlowieka " , jesli nawet Bog nie istnieje t o > nalezaloby go wymyslec!. Ale to sa argumenty > natury socjologicznej i nie otakie mi chodzi. > Czekam na dalsze wypowiedzi. Poza dociekaniami mózgowymi pozostaje jeszcze doświadczenie mistyki, której biała rasa (poza kilkoma wyjątkami) była skutecznie pozbawiona. Jest płaszczyzna na której można się spotkać z Bogiem jako osobą. I to doświadczenie usuwa zasadność stawiania pytań "czy warto wierzyć", "czy istnieje". Po co komu Bóg istniejący jedynie jako abstrakcyjna atrapa? Być przekonanym że jest? - niczego nie zmienia. Być doświadczonym jego obecnością - wywraca do góry nogami rzeczywistość. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 13.03.01, 18:15 Doswiadczenie wewnetrzne to niewatpliwie najkrotsza i najpewniejsza droga do wiary. Ale co zrobic z takimi , ktorzy z roznych przyczyn nie potrzebuja wiary, pomimo ze sa ludzmi wybitnymi w swojej specjalnosci i nieprzecietnymi , jak ich przekonac? Jedyne co moze poskutkowac, to tylko argumenty z ich arsenalu, a wiec oparte na osiagnieciach nauk przyrodniczych. I takie usilowania wlasnie tutaj podejmuje. Przemawianie jezykiem kaznodziei moze utwierdzic w wierze juz wierzacych, osoby postronne jesli nie zostana rozsmieszone to w najlepszym razie obojetnie wzrusza ramionami. Skadinad wiem, ze wiekszosc wybitnych uczonych -fizykow bylo ludzmi wierzacymi. Moze jednak cos w tym jest? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PLNiusz Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.pit.gda.pl 13.03.01, 19:52 Gość portalu: fizyk napisał(a): > Doswiadczenie wewnetrzne to niewatpliwie najkrotsza i > najpewniejsza droga do wiary. Ale co zrobic z takimi , > ktorzy z roznych przyczyn nie potrzebuja wiary, pomimo > ze sa ludzmi wybitnymi w swojej specjalnosci i > nieprzecietnymi , jak ich przekonac? Jedyne co moze > poskutkowac, to tylko argumenty z ich arsenalu, a wiec > oparte na osiagnieciach nauk przyrodniczych. Rzecz w tym że "przekonać się" może tylko osoba która zechce uwierzyć. Może jednak brakuje im czegoś, np. czegoś do czego (śmiesznie wyszło) sami się nie przyznają? Na czym jest oparte ich poczucie sensu istnienia, spełnienie w życiu? Co z dobrem i złem w ich życiu? Im więcej się wie tym nauka mniej tłumaczy - zadne odkrycie. Dlaczego mieliby nie wierzyć tylko dlatego że są w czymś znakomici. > Przemawianie > jezykiem kaznodziei moze utwierdzic w wierze juz > wierzacych, osoby postronne jesli nie zostana > rozsmieszone to w najlepszym razie obojetnie wzrusza > ramionami. To jeszcze zależy jakiego kaznodziei. Oczywiście że gderanie z ambony do nawracania się nie nadaje, ale mnie osobiście zdarzyło się spotkać w życiu kilku takich co językiem kaznodziei otworzyli mi oczy na sprawy które dotąd były dla mnie zamknięte. A byłem wówczas człowiekiem... no powiedzmy intelektualnie wierzącym, no i mam jedną zasadę "dobrego naukowca" - z niczego się nie wyśmiewać :) > Skadinad wiem, ze wiekszosc wybitnych > uczonych -fizykow bylo ludzmi wierzacymi. Moze jednak > cos w tym jest? Nauka w całości przekonuje do jednego faktu - im więcej uporządkowania odkrywa się we wszechświecie tym bardziej swiadczy to per analogiam do doświadczenia ludzkiego tworzenia, o obecności absolutnego twórcy, jeśli już nie Boga. Uporządkowanie dowodzi jakiejś celowości, albo przynajmniej jakiejś weryfikacji której materia stworzenia była i jest poddawana. Tomasz z Akwinu podawał kilka argumentów za stwórcą absolutnym opierających się na stwierdzeniu pewnych podstawowych uporządkowań w naturze. Dokładnie w tej chwili nie potrafię przytoczyć (sorry ;), jeden z nich zahaczał o zasadę zachowania energii (!) i pędu, chociaż oczywiście św Tomasz nie miał o tym zielonego pojęcia. Istnienie inteligencji doświadczającej siebie, jest dla mnie dowodem istnienia Boga - taki fenomen nie ma żadnego naturalnego uzasadnienia. Inteligencja - jak najbardziej jest przydatna w przyrodzie - wiele gatunków w różnym stopniu ją w sobie ukształtowało. Ale inteligencja mówiąca ja - to by było czyste marnotrawstwo gdyby to ja nie bylo po coś potrzebne. Ktoś może powiedzieć że do lepszej komunikacji międzyosobniczej. No dobrze, tylko co zrobić z pewnymi wytworami tego ja które nie mają żadnego odniesienia do zagadnienia przetrwania - jak np. poczucie i potrzeba piękna, moralność, obecność sumienia itd. itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nika Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 217.153.16.* 24.05.01, 11:37 Gość portalu: PLNiusz napisał(a): > Być doświadczonym jego obecnością - wywraca do góry nogami rzeczywistość. > > Pozdrawiam. Pięknie powiedziane. Podobne odczucia noszę w sercu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hiena Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.244.66.* 15.05.01, 18:05 Odpowiedz merytoryczna-nauka wszystkiego nie wyjasni. Nauka to nie BÓG. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fili Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.244.115.94, 212.244.115.* 12.03.01, 13:31 Jeżeli chodzi o filozofię, to najpierw należałoby wyjaśnić - czym są te wszystkie atomy, poziomy subatomowe, kwarki itd. Wydaje mi się, że są one bytami hipotetycznymi, użytecznymi do badań i eksperymentów naukowych, a nie do rozważań ontologicznych i metafizycznych. Wciskać Boga do jakichś wymyślonych przestrzeni wielowymiarowych, czy subatomowych? - śmieszne. Można oczywiście spekulować i fantazjować, ale np. z punktu widzenia filozofii wcale nie jest jeszcze rozstrzygnięta sprawa determinizmu i indeterminizmu, stosunku do siebie i istnienia ciała i duszy, realizmu i idealizmu itd. Pana wywody, panie fizyku, już zakładają pewne rozstrzygnięcia w tych kwestiach. Niestety, Kant najczęściej spływa po naukowcach jak woda po kaczce. W efekcie stoją oni na stanowisku realizmu naiwnego, nietkniętego jakąkolwiek refleksją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PLNiusz Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.pit.gda.pl 12.03.01, 14:14 Gość portalu: fili napisał(a): > Jeżeli chodzi o filozofię, to najpierw należałoby > wyjaśnić - czym są te wszystkie atomy, poziomy > subatomowe, kwarki itd. Wydaje mi się, że są one > bytami hipotetycznymi, użytecznymi do badań i > eksperymentów naukowych, a nie do rozważań > ontologicznych i metafizycznych. Problem w tym że niby one są hipotetyczne (takimi je widzi teoria), ale jak można mówić o hipotetyczności kiedy określona empiria zdaje się świadczyć o ich realności? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fili Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.244.115.94, 212.244.115.* 13.03.01, 12:37 Jaka empiria!? Czy widziałeś kiedyś atom!? Są tylko hipotezą, konstruktami umysłu użytecznymi do badań naukowych, a tylko potocznie uważa się, że istnieją realnie. Naukowcy "niby" to wiedzą, ale "w praktyce" mówią o atomach, gdyż są one wygodnymi pojęciami, którymi można operować. Zresztą w naukach ŚCISŁYCH nie może się nic "zdawać", ani "świadczyć". Pojęcia muszą być sprecyzowane. Tym bardziej w spekulacjach bądź co bądź filozoficznych pojęcia przeniesione z nauki, a tym bardziej "hipotetyczne", są po prostu bezużyteczne, tym bardziej kiedy nie znane są założenia, na których opierają się argumenty. Fizyk zakłada np., że świat jest zdeterminowany i że pewne twory, które są tworami czysto pojęciowymi (atomy, kwarki itd. - nie można sprawdzić ich istnienia empirycznie!) realnie istnieją (w sensie realizmu naiwnego, czyli bez refleksji nad rzeczywistością) i rozważa, czy Boga nie można gdzieś tam "upchnąć" między tymi hipotetycznymi atomami. Jest to jednak tylko i wyłącznie skrzyżowanie mistyki i science fiction. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PLNiusz Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.pit.gda.pl 13.03.01, 20:11 Gość portalu: fili napisał(a): > Jaka empiria!? Czy widziałeś kiedyś atom!? Są tylko hipotezą, konstruktami > umysłu użytecznymi do badań naukowych, a tylko potocznie uważa się, że istnieją > realnie. Tak, atomy można zobaczyć pośrednio - za pomocą określonych doświadczeń, które o realności atomu świadczą w 99.9%. Tunelowy mikroskop skaningowy jest przykładem urządzenia które pozwala manipulować materią na poziomie atomów (i równocześnie obejrzeć rezultaty). Cała techologia VLSI bez której twoje pentiumIII byłoby tylko hipotetycznym tworem, wchodzi w obszar w którym manipuluje się strukturami rzędu kilkuset warstw atomów, więcej - posługując się pojęciem atomów i wynikającą stąd całą teorią otrzymuje się jak najbardziej makroskopowo namacalne rezultaty. Można nawet złapać pojedynczy elektron (oczywiście nie do ręki, ale do pułapki z pola magnetycznego i do tego b. schłodzony eletron). > Naukowcy "niby" to wiedzą, ale "w praktyce" mówią o atomach, gdyż są > one wygodnymi pojęciami, którymi można operować. Oczywiście - ich wygoda wiąże się z praktycznością i użytecznością. Liczba praktycznych zastosowań teorii świadczy w wysokim stopniu o realności pewnych tworów z niej wynikających. Przynajmniej nie ma nic lepszego pod ręką. Bakterii też nie widzisz, ale doświadczasz skutków ich realnej obecności. > Zresztą w naukach ŚCISŁYCH nie > może się nic "zdawać", ani "świadczyć". Pojęcia muszą być sprecyzowane. Tym > bardziej w spekulacjach bądź co bądź filozoficznych pojęcia przeniesione z > nauki, a tym bardziej "hipotetyczne", są po prostu bezużyteczne, Tak - nauka i filozofia to dwie odległe krainy. Nauka jest bardziej młotkiem którym obrabiamy rzeczywistość i wcale nie pretenduje żeby tą rzeczywistość meta- tłumaczyć (co właśnie jest zadaniem filozofii). Migracje pojęć między tymi dwoma dziedzinami tak jak np. filozofowanie w fizyce są starym przyzwyczajeniem z czasów kiedy filozofowie zajmowali się fizyką. > Fizyk zakłada > np., że świat jest zdeterminowany i że pewne twory, które są tworami czysto > pojęciowymi (atomy, kwarki itd. - nie można sprawdzić ich istnienia > empirycznie!) realnie istnieją (w sensie realizmu naiwnego, czyli bez refleksji > > nad rzeczywistością) i rozważa, czy Boga nie można gdzieś tam "upchnąć" między > tymi hipotetycznymi atomami. Każdy orze jak może... Sam uważam, że miejsce pana Boga rzeczywiście nie jest między kwarkami, ale między ludźmi. A takie próby są bardzo stare - np. wizja Boga - zegarmistrza z czasów ponewtonowskich. Wtedy dla fizyków Bóg siedział już w zasadach dynamiki, chociaż dzisiaj wydaje się to śmieszne zważywszy jak daleko posunąl się horyzony poznania. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leslaw Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.uk.neceur.com 29.03.01, 14:56 Szanowny Panie Fizyku, caly ten wywod, jesli choc cien go zrozumialem, probuje udowodnic istnienie Boga na drodze racjonalnej analizy a przeciez najpiekniejsze w tym wszystkim jest uwierzyc - laska wiary - nie potrzeba atomowych mikroskopow aby dostrzec ktorego kwanta dotknal palec Bozy czy sie myle ? Po prostu uwierzyc choc wszystka nauka temu zaprzecza - przeciez predzej czy poznije ludzie tez beda klonowani ..... Mozna uwierzyc a tym samym tak sobie przez to ulatwic to zycie, trzeba tylko uwierzyc............a to jest najtrudniejsze .....to jest ta laska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Corvin Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 04.04.01, 18:36 A wczytując sie w to co nie zniknelo, a tylko z Panskiej (prosze mi wybaczyc) niefrasobliwosci nie było tam gdzie powinno było sie znalezc: rozmowa na temat tego co niesprawdzalne nie powinna absorbowac naukowca. Nawet jesli jest wierzacy to po prostu wierzy, a nie stara sie wskazac argumenta na obalenie dogmatu. Jeśli istnieje Szatan istnieje rowniez i Bog. To prawda. Tylko nalezałoby sie zastanowic nad rozumieniem przez zastanawiajacego sie słowa "istnienie". Czy Bog istnieje (jesli zalozymy ze to prawda) tak jak ten komputer ? Tylko tutaj, po lewej stronie mojego biurka. To oczywiste ze nie. Mowimy o czyms co wypelnia wszechswiat a jednoczesnie ma strukture subatomowa zeby nie powiedziec subtelna. :) Autor tego katalogu w krotkim pytaniu odkryl karty przyznajac ze sam nie dowierza w istnienie Boga i do tego wyznaje doktryne chrzescijanska. To chyba wada kultury nowozytnej wyroslej na ruinach Bizancjum ktora rowniez nadaje sie do przedyskutowania. Na zakonczenie moge dodac (zgodnie z prawami logiki) ze Bog istnieje na pewno nie jest katolikiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotrek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 144.118.129.* 04.04.01, 18:51 Czy moze Pan wytlumaczyc jak do takiej pewnosci Pan dotarl w sposob racjonalny oczywiscie? Piotrek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk3 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.man.polbox.pl 25.04.01, 15:19 Człowieku, większość ludzi nie rozumie co do nich mówią w radiu i piszą w gazetach, a Ty tu z mechaniką kwantową. Jak słusznie zauważyłeś Bóg jest doskonałą zapchajdziurą dla wszelkiej niewiedzy. Ja czegoś nie wiesz - to Bóg tak chciał i sprawa rozwiązana. Nie trzeba wysilać mózgu, lepiej wypić pół litra. Jest rzeczą oczywistą, że spraw wyjaśnionych jest skończona ilość, a niewyjaśnionych nieskończona. Nie widzę jednak żadnej potrzeby angażowania w to Boga, który i tak ma wiele roboty, żeby zaspokoić rozterki maluczkich. Kościół od zarania dziejów krok po kroku ustępuje przed nauką wycofując się z głoszonych wcześniej poglądów. Przestały płonąć stosy, wycofano się z poglądu, że związki organiczne może stworzyć tylko Bóg, a ostatnio nawet papież przyznał, że kardynał Glemp pochodzi od małpy. Rozwiązano zagadkę genomu i tylko czekać ja za kilka, a może kilkadziesiąt lat zostanie stworzona syntetyczna żywa komórka. Padnie ostatni bastion chrzescijaństwa i innych religii uznających Boga za dawcę życia. Ale to nic nie zmieni. Kościół i z tego znajdzie wyjście wychodząc na przeciw zapotrzebowaniu społecznemu na rozgrzeszenie za popełnione świństwa i świństewka. Większości ludzi potrzebna jest świadomość, że ktoś nad nimi czuwa, ktoś wynagrodzi im niezasłużone krzywdy a nade wszystko, że kiedyś będą żyli w wiecznej szczęśliwości, żeby tylko dzisiaj dali dostatecznie szczodrze na tacę. Łatwiej im nieść swój krzyż przez to marne życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raf Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.chemo.tuniv.szczecin.pl 24.05.01, 16:53 Gość portalu: fizyk 2 napisał(a): Co bylo przyczyna, ze nastapilo > przesilenie? Moze wlasnie to na poziomie subatomowym > "popchniecie palcem " przez Pana Boga? Tego nie da > sie stwierdzic. Dalej wszystko toczy sie juz zgodnie > z prawami przyrody. Bo Bog nie lamie praw , ktore > sam ustanowil. Cud to prawo przyrody plus laska > boza. Laska boza przejawila sie w tym nieskonczenie > malym dzialaniu na poziomie subatomowym... itd. - no dobra. Jest tam sobie ten Bog ktorego nie mozna wykryc. Czyli jak Go nie ma to w zasadzie nic sie nie zmienia. Ale moj problem: Jesli tlumaczymy Cuda istnieniem Boga to tylko komplikujemy sprawe. Bog - kreator - bylby ukladem o wiele bardziej skomplikowanym niz wszechswiat stworzony przez niego. Co stworzylo Kreatora? Byl od zawsze? Logika tutaj zawodzi i to w odniesieniu do Boga nie ma sensu? (chodzi mi tutaj o stwierdzenia typu: Bog stworzyl czas wiec nie bylo zadnego przed) Tak samo mozemy bronic kreacji wszechswiata bez Boga jak tego ze Bog nie mial swojego kreatora. Druga sprawa: prawa matematyki. Za ich pomoca mozna opisac kawal swiata fizycznego. Ale ich znakomita wiekszosc nie "realizuje" sie w swiecie fizycznym. Mozemy je odkrywac, sa niezalezne od czasu i materii. Wydaje sie wiec ze byly zawsze i nie potrzebuja kreatora. Jesli prawa matematyczne moga sobie poprostu byc to czemu nie mialoby tak byc z calym wszechswiatem? Raf Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corvin Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 04.04.01, 18:01 Dualizm religii monoteistycznych jest zgodny z prawami logiki - to oczywiste. Ale czy istnienia Boga nie można rowniez udowodnic przy pomocy praw logiki, moim zdaniem mozna. Czy ktos sie ze mna zgodzi ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slaw Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 213.134.143.* 07.06.01, 07:31 Gość portalu: Szatan napisał(a): > G. prawda. Boga nigdy nie było, nie ma i nie będzie. A to ciekawe Szatan bez Boga! No to po co nam Szatan? s Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bog Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 62.137.109.192, 195.92.168.* 04.03.01, 16:50 Dla czego mi nie wierzycie!!! wy ludzie malej wiary!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbyszek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 195.205.23.125, 195.205.23.* 01.03.01, 21:08 To musisz Janku być bardzo od Boga odległy... Nie bądź taki ambitny, może zanim zajmiesz się kodem genetycznym i biblijnym spróbujesz opanować ortografię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Allach Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 203.108.78.* 02.03.01, 01:18 Przeciez wy nie istniejecie, IHWH i Bog. Wiec sie nie wtracajcie w powazna dyspute. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.01, 20:20 Gość portalu: Janek napisał(a): > Oczywiście,że istnieje.Przeczytaj coś nt kodu biblijnego a następnie spróbój wgłębić się w budowę kodu genetycznego.Podobno mała wiedza oddala od Boga a duża wiedza do Boga przybliża. co to znaczy KOD BIBLIJNY? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andmal Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: unknown, 213.25.207.* 12.03.01, 18:48 KOD BIBLIJNY To piramidalna bzdura z książek i filmów SF, wg której odpowiednio odczytując Biblię można dostrzec kod genetyczny DNA. Większe głupoty wypisuje tylko Daniken i ator Zakazanej Archeologii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pipek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.man.polbox.pl 25.04.01, 14:59 W szczególności wiedza zasłyszana na zajęciach z katechezy. Im więcej wody w mózgu tym bliżej Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami?Do Pipka IP: 212.191.70.* 26.04.01, 08:33 Twoja wiedza filozoficzna zatrzymala sie na poziomie katechizmu , tak jak wiedza wyznawcow Mao Tse Tunga zatrzymala sie na poziomie Czerwonej ksiazeczki Mao. Gratuluje szerokosci horyzontow intelektualnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pipek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami?Do Pipka IP: *.man.polbox.pl 26.04.01, 08:51 No cóż, nie każdemu było dane otrzymać od Boga aż tak bardzo analityczny umysł jakim obdarzył Ciebie. Tylko pozazdrościć. Skoro jednak każda wątpliwość co do mechanizmów oraz skutków i przyczyn zjawisk zachodzących w przyrodzie prowadzi Cię do Boga, to myślę, że byłbyś znakomitym kaznodzieją lub wykładowcą filozofii w seminarium duchownym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wido Re: Czy Bóg istnieje? wiedza do Boga przybliża? IP: *.et.tu-dresden.de 08.05.01, 16:42 > Podobno mała wiedza oddala od Boga a duża > wiedza do Boga przybliża.Janek Tak, Einstein, Edison, Lem itd. to przysłowiowe ciemniaki, ludzie małej wiedzy :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 01:27 Gość portalu: Janek napisał(a): > Oczywiście,że istnieje.Przeczytaj coś nt kodu biblijnego a następnie spróbój wg > łębić się w budowę kodu genetycznego.Podobno mała wiedza oddala od Boga a duża > wiedza do Boga przybliża.Janek Tak, tak. Szczególnie po kilku głębszych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agusja Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 28.05.02, 18:45 Gość portalu: Janek napisał(a): Podobno mała wiedza oddala od Boga a duża > wiedza do Boga przybliża. mi sie wydaje ze odwrotnie Odpowiedz Link Zgłoś
jarekpie Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 12.12.02, 08:44 Gość portalu: Janek napisał(a): > Oczywiście,że istnieje.Przeczytaj coś nt kodu biblijnego a następnie spróbój wg > łębić się w budowę kodu genetycznego.Podobno mała wiedza oddala od Boga a duża > wiedza do Boga przybliża.Janek Coś czuję, że się oddalasz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.radio.com.pl 17.03.01, 05:15 Na istnienie Boga nie ma dowodow, tak samo, jak na nieistnienie. On istnieje dla tych, ktorzy w niego wierza, zas nie istnieje dla tych, ktorzy nie wierza. Gdyby dalo sie udowodnic jego istnienie lub nieistnienie, wiara stalaby sie zbyteczna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thrundui Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: unknown, 194.145.96.* 17.03.01, 15:48 Gość portalu: x napisał(a): > Na istnienie Boga nie ma dowodow, tak samo, jak na nieistnienie. On istnieje dl > a tych, ktorzy w niego > wierza, zas nie istnieje dla tych, ktorzy nie wierza. > Gdyby dalo sie udowodnic jego istnienie lub nieistnienie, wiara stalaby sie zby > teczna. a ja wierze w tańczące marchewki i żadne racjonalne argumenty mnie nie przekonają nikt nie udowodnił że ich nie ma nikt też nie udowodnił ich istnienia i nie udowodni gdyby to zrobił to wiara byłaby zbyteczna a wiara ta jest źródłem mojej siły Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sobota Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.zetosa.com.pl 27.03.01, 12:11 Uwazam ze wczesniejsze wywody m.inn. fizyka" to czysta manipulacja.Wyjasnij w jaki sposob zasada nieoznaczonosci mialaby udowadniac istnienie boga . A slynne slowa Einsteina " Bog nie gra w kości " wyrwane z kontestu maja przekonac nie bedacych w temacie ,ze wspolczesna nauka wpisuje boga w istniejaca rzeczywistosc i to fizyczną . Einstein wypowiedział te słowa gdy odkrył t.zw. związki nielokalne i nie mógł w nie uwierzyć .Ale on wierzył w Boga z Biblii ,boga ingerującego w prawa fizyczne świata który stworzył. Te związki zostały udowodnione przez wspoł.fizykę i własnie nie zostawiają miejsca na takiego boga. Co do mistycyzmu: Sama doświadczyłam t.zw. przezyc w zmien. stanach świad. / na granicy śmierci i innych / i mam przekonanie że świadom. nie umiera a religijne "zaświaty" to inne wszechświaty lub wszechświat z co najmniej 6-cioma wymiarami brakujący fizykom w coraz modniejszej teorii superstrun. Ale to tylko moje przekonanie i nie ma nic wspólnego z nauką ani "sakrum . Natomiast taka interpretacja zdobyczy wspoł. nauki jak Wasza to naduzycie majace na celu nawracanie nieświadomych owieczek. Czekam na odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AB Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 194.181.74.135, 212.244.175.* 27.03.01, 15:07 Sobota masz racje. To wszystko co napisano to psełdonaukowe piepszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 27.03.01, 19:07 Do Soboty. Widocznie nie przeczytalas uwaznie moich wywodow. Mialy byc mlotem na niewierzacych materialistow a nie utwierdzaniem w wierze juz wierzacych lub watpiacych. Sa to rozwazania w duchu dowodow sw. Tomasz z Akwinu, co do sensu i potrzeby ktorych Kosciol nie wypowiadal sie negatywnie. Na temat wypowiedzi Einsteina w ogole nie zabieralem glosu , tak sie akurat sklada ,ze jest to tytul ksiazki I.Stuarta na temat teorii chaosu, na ktora sie powoluje. Podobny temat podjal rowniez znany autor Ditfurth w swojej ksiazce "Nie tylko z tego swiata jestesmy" . Dlatego oczekuje tu argumentow merytorycznych a nie inwektyw, a do tego z bledami ortograficznymi. Gdyby Bog chcial , abysmy wszyscy w niego uwierzyli i stworzyl czlowieka po to aby byc przez niego wielbionym to dalby niepodwazalne dowody swego istnienia. Ale taki Bog , to tylko czlowiek tyle o nieco wiekszych mozliwosciach dzialania, czyli w stylu bogow greckich , majace te same wady i zalety co czlowiek , ale w wiekszej skali dzialania. A ja nie o takim bogu przez czlowieka stworzonym tu mowie, ale o Bogu przez Nieskonczenie wielkie B , o ktorym nawet nie mozemy miec wyobrazenia. I upieram sie , ze ten Bog nie narusza praw przez siebie ustanowionych , a jesli ingeruje w bieg spraw tego swiata, to zawsze tak , ze czlowiek ze swoja ograniczona zdolnoscia pojmowania zawsze potrafi to wytlumaczyc w sposob racjonalny. Nawet najmadrzejsi z ludzi , nawet "kolektywny rozum Partii" w stosunku do wszechwiedzy i wszechmocy boskiej sa niczym i tylko mozemy miec niejasny obraz o jego istocie , jak ges o matematyce wyzszej. Pan Bog ma nieskonczenie wiele czasu i cierpliwosci i wszystko wytrzyma . Jedno jest tylko pewne , ze bez przestrzegania Jego przykazan daleko nie zajdziemy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotrek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.dhcp.mcphu.edu 27.03.01, 23:29 Bardzo ciesze sie fizyku, ze masz odwage na takim forum przyznawac sie do swojej wiary. Ani Tomaszowi z Akwinu ani np Kartezjuszowi (wspomnialem o jego dowodzie na wiare w watku "Po co zyjemy skoro i tak umieramy") nie udalo sie odowodnic istnienia Boga. Z chrzescijanskiego punktu widzenia nie wydaje sie aby mozna bylo udowodnic ze Bog istnieje. Wiara to wolny akt. Kiedy udowodni sie istnienie Boga nie ma miejsca na taki wolny akt wszyscy grzecznie przyjma to do wiadomosci jak informacje ze jak wyjdziesz przez okno to spadniesz na glowe. Oczywiscie nie ma tez dowodu na to ze Boga nie ma. Czyli jest to typowy przyklad do ktorego tak naprawde nauka nie moze sie odniesc w sposob zasadniczy. Istnieje mnostwo mozliwych opinii do ktorych nauka sie nie moze wlasciwie ustosunkowac jak np ta ktore wyglosil Thurundii i uwazam ze to wlasnie chcial wtedy przekazac. Co ciekawe jeden z rozmowcow Filli o ile dobrze pamietam twierdzil ze Kant splywa po naukowcach. Kant stworzyl podstawy racjonalnego rozumowania i jego przemyslenia doprowadzily do wypchniecia metafizyki z nauki. Kant pokazal ze w metafizyce bardzo latwo mozna zejsc na manowce (mowiac najogolniej). Wiadomo tez ze niekiedy irracjonalne wypowiedzi (czyli np takie ktorych nie da sie ani zanegowac ani potwierdzic) bywaja niebezpieczne. Wiadomo jednak takze ze chyba najwiekszym zrodlem wypowiedzi ktore nalezaloby ocenic jako irracjonalne jest poezja. Nie sposob zaprzeczyc sama nauka nie daje przesadnie duzych mozliwosci kiedy tylko pojawiaja sie prawdziwe problemy a nie problemy ujme to techniczne. Obawiam sie ze poezja niekiedy wiecej mozna osiagnac. Piotrek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sobota Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.zetosa.com.pl 28.03.01, 16:09 Błędy ort.oczywiście -wg mnie ortografia potrzebna -zwłaszcza w Inecie jak pryczcze na japie-jestem dyslektykiem ,dla porządku zarzuc mi niechlujny styl - bedziesz miał racje ,skup sie lepiej na tresci niz formie., i staranniej dobieraj lektury. Twoj wywod miał byc młotem na niewierzacych,rzeczywiscie ,ale bardziej pasuje tu określenie-młotek i nie w tym miejscu.I to Ty miałes udowodnic jak z mechaniki kwantowej wynika istnienie boga. Tylko bez tego baju-baju. Skąd tyle wiesz o bogu w ktorego wierzysz? I co to za bog? Czy to jeszcze Bog z Biblii? Tu ostrzeżenie -to co bede pisac moze obrazac uczucia religijne - slabi wiara -nie czytac! Wiekszosc wierzacych nawet nie zdaje sobie sprawy w jakiego boga wierzy .Przeciez Bog z Biblii to bog na miare i podobieństwo czlowieka z tamtego okresu. Czy mam pisac co naprawde jest w Biblii i skad sie tam wzieło?Kto w XXI w. moze uwierzyc w boga ,ktory nie wie czym sie skończy eksperyment z Adamem i Ewa? A ziemia obiecana - przeciez nie byLa pusta ,to ziemia plemion kaanan m.in.filistynow ,ktorych bog kazal wycinac w pień i wg Biblii karał śmiercią tych Izraelitow ,ktorzy chcieli oszczędzic mlode kobiety jako nałożnice. Znasz mit o Gilgameszu/o potopie?/ żywcem przeniesiony do Biblii ,tylko tam dotyczył mazopot.boga EA / znaleziony na glinianych tabliczkach -z nr 10 /encykl. Larousse/Czy mam mnożyc te przykłady? a moze chcesz porozmawiac o Nowym testamencie ? Wiesz coś o Qumran ? Taki bog juz wspoł. czlowiekowi nie wystarcza stad tyle sekt. Chrześcijaństwo jest w odwrocie.W Eurpie może dluzej przetrwać protestantyzm- bo cichy , Islam w Afryce bo agresywny , i Buddyzm na zachodzie bo modny. Pisz jak sie ze mna nie zgadzasz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotrek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.dhcp.mcphu.edu 28.03.01, 17:32 A czy po postawieniu tylu pytan Pan Sobota moglby powiedziec w co sam wierzy? Czy piszac o buddyzmie w watku "Czy Bog istnieje" zechcialby Pan wyjasnic o jakiego Boga chodzi Buddysta? Przepraszam ze o tyle pytam. Piotrtek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sobota Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.zetosa.com.pl 28.03.01, 19:54 Tak. W mało co wierzę. Mówią im ciecej wiedzy tym mniej wiary. Druga częśc tematu"a co z innymi religiami .Tu ma pani rację ,pani piotrek,modna filozofia nie religia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotrek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.dhcp.mcphu.edu 28.03.01, 22:45 Szczerze i bez kpienia nie wiem czy chcialas (es) napisac im wiecej czy im ciecej wiedzy. Zakladam ze wiecej. Niejaki Pascal powiedzial "Mala wiedza oddala od Boga duza przybliza". Nie sadze tez zeby mysl im wiecej wiedzy tym mniej wiary pasowala do encykliki Papieza "Wiara i rozum" . Nie zamierzam sie slepo powolywac na autorytety staram sie tylko powiedziec ze nie wszyskim wiedza przeszkadza w wierze. Jak sie moze zorientowalas (wales) nie probuje na lamach tego forum towrzyc krucjaty nawracania na chrzescijanstwo czy wogole jakas wiare. Kiedy jednak spotykam opinie niewierzacej osoby z duza wiedza nieodparcie nasuwa mi sie pytanie a jak rozumiesz slowa Kartezjusza "Mysle wiec jestem". Albo inaczej jak przeskoczyles problem mostu kartezjanskiego? Dla mnie ten problem jest nierozwiazany i niepokonany przez zadne racjonalne argumenty ale moze jestem w bledzie. Moze mnie oswiecisz. Bez urazy jestem naprawde ciekaw. Piotrek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sobota Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.zetosa.com.pl 29.03.01, 10:06 Jak widać -znowu masz rację . Z braku czasu jestem chaotyczna i nie sprawdzam nawet tego co piszę. Nie mogę zacząc nowego wątku i nie powinnam chyba tamtego . A nie wiem tez co to za most o ktorym piszesz. Moze znajdziesz tu innego rozmówcę , czego życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 29.03.01, 19:30 Znam te wszyskie lektury o ktore pyta Sobota. Juz zastrzegalem , ze nie chodzi mi o konkretna forme wyznawanej religii ale o ponadmaterialna nature naszej rzeczywistosci. Pomijam wszystkie watki innego rodzaju i argumenty innego rodzaju. Nic nie poradze , ze na tym forum pisza ludzie mlodzi nie znajacy jeszcze w stopniu wystarczajacym fizyki kwantowej , kosmologii, teorii chaosu. Mialem nadzieje ze pobudze niektorych do zainteresowania sie tymi problemami. Zamiast tego spotykam kpiny i arogancje. Moze sprobujcie wciagnac w te dyskusje Stanislawa Lema . Bo mnie sie to nie udalo . Lem chyba juz jak sam Pan Bog jest stary i nie dba o to czy go chwala czy gania i co sie sie dalej dzieje z tym co stworzyl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XBW&Rose Do fizyka IP: unknown, 194.57.91.* 30.03.01, 18:10 Szanowny Panie fizyku, czy zasada nieoznaczonosci, na ktora sie Pan powoluje jest obserwowalna? Z tego co mi wiadomo jest ona konsekwencja matematyczna przyjetego modelu? A jednak wielkosc stalej Planka nie jest matematoczna konsekwencja modelu. Czy zatem zasade nieoznaczonosci mazna "zobaczyc", czy tez moze stala Planka jest fizykalna konsekwencja czegos? Serdecznosci, XBW & Rose Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XBW&rose Do Wszystkich czytajacych listy Pana fizyka IP: unknown, 194.57.91.* 30.03.01, 21:15 Szanowni Panstwo, w tytule watku poza pytaniem o istnienie jest, jak sie domyslam ("a co z innymi religiami"), podniesiona takze kwestia: jaki, czym a moze kim jest owa niezwykla ISTOTA. W nawiazaniu do wypowiedzi Pana fizyka, ktory znajduje POSZUKIWANEGO w tym co stara sie opisac teoria chaosu, proponuje zartobliwa zabawe. Jakie wlasciwosci mozna przypisac NAJDOSKONALSZEMU, jesli losowosc to Jego domena. Ze swojej strony, proponuje rozwiazac nastepujacy problem. Wiadomo, ze autobus przyjezdza na przystanek srednio co 15 minut. Przychodza Panstwo losowo na przystanek. Ile czasu spodziewaja sie Panstwo oczekiwac na przyjazd pojazdu? Co mozna wnioskowac na tej podstawie o badanym OBIEKCIE? Jesli rozwiazali Panstwo owo zadanie a nie sa Panstwo pewni wyniku, lub nie potrafia Panstwo rozstzygnac problemu, proponuje przeprowadzic eksperyment. Serdecznosci, XBW & Rose Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szymon Też do fizyka IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.01, 09:38 Ale numer. Nie wiedziałem, ze tu można znaleźć takie fajne rzeczy. Widzę to tak: Fizycy próbują przekonać mnie, że w tym bezsensie świata jaki nas otacza jest bóg. I to taki pisany z dużej litery. Że niby mota na poziomie subatomowym lub w naszych umysłach dzięki czemu COŚ się dzieje, niby przypadkiem – a tak naprawdę to był palec boży. Gdyby te subatomowe ingerencje miały jakiś wpływ na nasze życie – to jaki? Dobroczynny (uniknęliśmy pocisku, bo zaswędziała nas bez powodu noga i zrobiliśmy krok – a to atom się obsunął wywołując nieprawidłowy impuls w nerwie obwodowym, który dotarł do mózgu jako swędzenie)? Karzący (odwrotnie – ten sam mechanizm, ale akurat podstawiliśmy się pod pocisk)? Dałoby się uchwycić nielosowy rozkład zjawisk na poziomie subatomowym sugerujący istnienie siły sprawczej i określić charakter Boga? Źli (co to znaczy?) częściej mają pecha? Dawni poganie wierzyli, że kamyki na plaży układają w nocy bóstwa duże osobno i małe osobno (możecie sprawdzić nad morzem). Inni wierzyli że to Zeus zsyła pioruny. Potem byli tacy co myśleli, że to jakieś bóstwo wymyśliło nasz świat w tydzień - ustawiając Ziemię w środku i całą resztę dokoła. A można uważać, że my zostaliśmy stworzeni na czyiś obraz i podobieństwo, a szczególnie nasz umysł - bo jest zbyt skomplikowany na tę śmieszną ewolucję. Potem można wymyślać, że chaos i kwantowe zjawiska są domeną działania Boga, który nie łamiąc praw fizyki wpływa na nasze losy. Na którym etapie się zatrzymaliście? Dlaczego ktoś zakłada, że doszliśmy do kresu poznania? To już przerabialiśmy. To że dziś uznajemy jakieś zjawiska za losowe i dopuszczamy tam istnienie miejsca na ingerencję boską bez łamania praw fizyki to nic nie oznacza. Za x lat może te dzisiaj „nieoznaczone” zjawiska będą podstawą działania układów logicznych! Wszystko przed nami, a wywody takie jak te, które zapoczątkowały tę dyskusje toczą się od setek lat - tylko tło naukowe jest inne. Skoro „naukowcy” tak chcą „naukowego” dowodu na istnienie boga – to sobie go znajdą. Jednym wystarczy całun turyński a innym teoria chaosu. A tymczasem cała złożoność świata jest produktem ubocznym jego istnienia. Skoro nasz wszechświat jest jaki jest, a prawa fizyki są jakie są – kosmiczne sito się trzęsie, układa kamyki na plaży, wywołuje pioruny, tworzy i niszczy życie a życie samo komplikuje się i komplikuje bez celu. No bo po co istniejemy? Żeby toczyć takie śmieszne dysputy o to czy jest bóg i gdzie jest? Pozdrawiam Szymon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: IP: 212.191.70.* 02.05.01, 10:01 Te dysputy wcale nie sa smieszne , rowniez z tego powodu ze tocza sie od tysiecy lat. Moze sa rowniez dowodem na to , ze gatunek ludzki rozni sie jednak czyms od pozostalych i stanowi to dla niego powod do dumy ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szymon Re: IP: 217.99.200.* 02.05.01, 20:06 Ale sama dyskusja nie wnosi niczego nowego. Tzn. ludzie moga dzieki temu stawać się mądrzejsi, może być wypracowane sprawiedliwe stanowisko itp. ale żadne dyskusje, nawet jeżeli toczą się od tysięcy lat - nie zmienią FAKTÓW. Jeżeli istnienie lub nieistnienie boga ma być faktem a nie np. cechą naszej osobowości - to nie ma znaczenia ile osób będzie wierzyło w boga lub nie wierzyło. Dowód społecznej słuszności może nam pomagać - gdy nasza wiara jest słaba, ale choćby WSZYSCY na ziemi mówili mi że bóg jest to ja w to i tak nie uwierzę. Chyba że się przekonam, ale dzisiaj nie mam pomysłu jakby to miało wyglądać. A co z resztą mojego listu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ped Re: IP: 212.191.70.* 02.05.01, 20:43 Juz tlumaczylem kilkakrotnie , ze moja wypowiedz ma byc " mlotem" na wulgarny ateizm. Wcale nie twierdze , ze mechanika kwantowa jest "ostatnim slowem " fizyki . Ale wnioski z niej wynikajace sa wystarczajace aby stawiac tezy , ktore sformulowalem. Nie ma zadnej nadziei na to , aby dalo sie sformulowac jej prawa w stylu mechaniki klasycznej , jak tego chcial Einstein z pelna rozroznialnoscia czastek i indywidualnym sledzeniem losow kazdej z nich. Statystyka kwantowa jest tak rozna od klasycznej i daje niestety mniej informacji i nic na to nie poradzimy. A redukcja funkcji falowej - czy nie jest to cos nie do pojecia? Dopiero niedawno rzucono nowe swiatlo na te sprawe. . Nowa doskonalsza teoria jesli powstanie moze byc tylko , jak to zawsze sie dotad zdarzalo - bardzie ogolna i abstrakcyjna od obecnej , a przez to jeszcze mniej zrozumiala . Ot, czysta matematyka , ktorej byc moze jeszcze nie stworzono. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szymon Re: IP: 153.19.21.* 03.05.01, 14:58 Hej Czy pewnosc co do wniosków jakie płyną ze współczesnej nauki nie jest trochę za duża? Niemożliwe do wyobrażenia wnioski z obecnie funkcjonujących teorii to nie dowód na ich ostatecznosć. Mamy bardzo ograniczone pojmowanie swiata. Dziwi mnie tylko jak osoba wierząca może być tak zadufana, żeby przypisywać bogu jakies motywacje stojac na gruncie nauki (a nie religii). Naukowo można bowiem próbowac wnikać w strukturę tego, co badamy (mnawet jeżeli wydaje się to dzisiaj niemożliwe). A więc dopuszczasz możliwosc badania zjawisk, które przez swoją pozorną "niebadalnosć" uznane mogą być za przejawy boskiej inteligencji? Uważam, że jeżeli za jakims przejawem naszego swiata stoi jakas inteligencja i czyms sie kieruje - to predzej czy pozniej nasza (lub przez nas stworzona) inteligencja odkryje te motywy - czyli wyjasni motywy boga. I co on wtedy zrobi? Zmieni sie? Powoli soba kierowac? To absurd. Bog w "nauce" moze istniec tylko jako ten, kto to popchnal do przodu ustanawiajac prawa. Nie moze ingerowac, bo dalby sie zlapac. Nie dzis - to jutro. Jestem przekonany, ze sztuczna inteligencja bedzie w stanie ogarnac tyle wymiarow, ze wyjasni to wszystko, co dzis pozwala snuc wnioski o obecnosci boga "na co dzien" - te nieoznaczonosci, brak jednej prostej teorii "wszystkiego" itp. Nie dozyje tego, ale mnie to nie martwi. Moja pewnosc jest tu tak wielka jak pewnosc dewoty w to ze bog na niego patrzy i grozi mu palcem kiedy trzeba. Mniej wiecej. Szymon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Do Szymona IP: 212.191.70.* 04.05.01, 17:55 Sztuczna inteligencja byc moze wszystko wyjasni i zrozumie , ale czy czlowiek bedzie w stanie to zrozumiec ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: BÓG na pewno istnieje! IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 03.05.01, 02:16 Bardzo mi się podoba ta dyskusja. Chciałbym dodać swoje trzy grosze. Otóż moja wiedza z fizyki nie wykracza poza liceum i własne zainteresowania. Ale do zrozumienia Boga nie trzeba żyć w XXI wieku, być naukowcem (fizykiem subatomowym), czy nawet posiadać jakiekolwiek inne wykształcenie wyższe), wystarczy być dobrym obserwatorem tego co się dzieje wokół nas samych. Na pewno też nawet gdybym napisał 1000 stron moich przekonań zawsze znajdzie się ktoś kto to zawetuje lub powie "ale". Dla mnie wiara jest osobistą sprawą każdego człowieka a tak naprawdę 95% społeczności całego globu w "coś" wierzy. Nawet ateista wierzy w to, że nie ma Boga. A mnie to guzik obchodzi co kto ma w sobie ,to jest jego wolny wybór. Tylko powininem sobie wcześniej uświadomić, że przyjdzie moment kiedy na pewno zwróci się do Boga o łaskę (mam na myśli moment zejścia z tego świata) bo tak naprawdę tylko WIARA W BOGA ma jakiś sens na tym zaśmieconym świecie. Ludzie nie rozumieją wielu rzeczy i dużo jeszcze czasu minie zanim przypomną sobie o takich rzeczach jak: Biblia, X przykazań i inne prawdy wiary chrześcijańskiej. Naukowcy z całego świata dążą do tego by poznać jak jest zbudowany świat chociaż większość z nich nie rozróżnia prostych zależności matematycznych i metafizycznych. Dla mnie Bóg jest przede wszystkim relacją międzyludzką: "co z tego że ludzie chodzą do kościoła w niedzielę skoro tuż po przekroczeniu progu wyjścia wracają do swych normalnych zajęć którymi są najcześciej: oszustwa, kradzieże, podstępy, rozleniwianie się itd. JEŚLI KTOŚ JEST PRZEKONANY ŻE BOGA NIE MA, JA ZAWSZE MU UDOWODNIĘ ŻE JEST. Znam miliony przykładów na jego istnienie. Nie jestem przeciwnikiem żadnej religii monoteistycznej. Nie będę nikogo do niczego namawiał i przekonywał bo nie jestem związany z żadną organizacją religijną a tym bardziej sektą. Uważam że jeżeli ktoś ma mózg to potrafi sobie sam odpowiedzieć na różnego typu wątpliwości. Lecz nawet super klon człowieka-geniusza wyhodowany przez naukowców czy też Mego Komputer nie dorówna NIGDY człowiekowi z silną wiarą. Bo jest to siła nie do pokonania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szymon Re: BÓG na pewno istnieje! IP: 153.19.21.* 03.05.01, 15:04 > zejścia z tego świata) bo tak naprawdę tylko WIARA W BOGA ma jakiś sens na tym Swiat nie ma sensu i tylko wiara w boga mu go nadaje. Jak ktos naprawde to zrozumie to skacze z okna, nie zyje, nie ma dzieci i jego geny zanikaja. Geny tych co wierza maja wieksze szanse na przetrwanie - wiec ludzie wierza w boga. Tyle z punktu widzenia ewolucji. > Naukowcy z całego świata dążą do tego by poznać > jak jest zbudowany świat chociaż większość z nich nie rozróżnia prostych > zależności matematycznych i metafizycznych. Mów za siebie. > JEŚLI KTOŚ JEST PRZEKONANY ŻE BOGA NIE MA, JA ZAWSZE MU UDOWODNIĘ ŻE JEST. Czekam niecierpliwie :-) Tylko nie na dowód społecznej słusznosci - bo on nie ma nic wspolnego z dowodzeniem czegokolwiek. Szymon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: BÓG na pewno istnieje! IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 03.05.01, 20:03 > > JEŚLI KTOŚ JEST PRZEKONANY ŻE BOGA NIE MA, JA ZAWSZE MU UDOWODNIĘ ŻE JEST. > Czekam niecierpliwie :-) > Tylko nie na dowód społecznej słusznosci - bo on nie ma nic wspolnego z dowodze > niem czegokolwiek. > Szymon Przedstawiam ci najprostsze przykłady niedowiarku! 1. Jak możesz wytłumaczyć nagłe uzdrowienia ciężko chorych, którzy byli spisani już na zejście z tego świata? Może twierdzisz, że jest to wynik wyłącznie niezawodnej medycyny i perfekcyjnych lekarzy? Otóż nie, często odbywa się to z pomocą siły wyższej. Tzn jeśli ktoś wyprosił Boga o łaskę otrzymał ją. Jeśli rodzina modliła się za chorego o wstawiennictwo świętych mogła liczyć na taką pomoc. Koniec kropka. Po prostu jak nie wierzysz, jesteś zerem. Bo nie żyjesz na świecie, po to by podważać istnienie Chrystusa, tylko po to by go naśladować. Jeśli masz dalej wątpliwości porozmawiaj sobie z wysoko wykształconymi członkami Kościoła Katolickiego. A skoro świadectwo milionów ludzi ciebie nie przekonuje, to znaczy że jesteś bysrty jak woda w klozecie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szymon Re: BÓG na pewno istnieje! IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.01, 22:40 Hej. Na razie to udowodniłeś mi tylko, że nie tylko ateizm może być wojujący. Poczytaj sobie o moim ulubionym "dowodzie społecznej słuszności" - im więcej ludzi przekonuje mnie, że coś jest prawdą tym łatwiej w to można uwierzyć. W ten sposób można przekonać ludzi do wielu głupot. Nie tylko w kwestiach tak niedefiniowalnych jak wiara. Mnie to nie bierze. Tak na marginesie - piszemy tu nie o Chrystusie tylko o bogu - a to sa dla wielu ludzi (dla zdecydowanej większości ludzi, którzy żyją, lub też kiedykolwiek żyli czy żyć będą) zupełnie różne sprawy. Skoro tak przekonuje Cię świadectwo innych to powinieneś zmienić wiarę na bardziej reprezentatywną. Pomyśl - w samych Indiach żyje już miliard hindusów (nie wierzą w boskość Chrystusa) i sądząc po ich przyroście naturalnym (który wg Twoich słów ma związek z boską pomocą w czasie różnych chorób) - mają tu wyższe osiągnięcia od nas (ujemny przyrost naturalny). A ile tam cudownych uzdrowień... hm. powinienes sobie to przemyśleć skoro takie "dowody" uważasz za przekonujące. napisz jeszcze coś zabawnego. Pozdrawiam Szymon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: BÓG na pewno istnieje! IP: 213.77.138.* 03.05.01, 23:58 Cze Spoko to terzaz pośmieje się z twojej TEMPOTY: >Skoro tak przekonuje Cię > świadectwo innych to powinieneś zmienić wiarę na bardziej reprezentatywną. > Pomyśl - w samych Indiach żyje już miliard hindusów (nie wierzą w boskość > Chrystusa) i sądząc po ich przyroście naturalnym (który wg Twoich słów ma > związek z boską pomocą w czasie różnych chorób) - mają tu wyższe osiągnięcia od > > nas (ujemny przyrost naturalny). A ile tam cudownych uzdrowień... hm. > powinienes sobie to przemyśleć skoro takie "dowody" uważasz za przekonujące. COŚ JESZCZE ZABAWNEGO: Otóż gdybyś nie był tłukiem: wiedziałbyś, że ujemny przyrost naturalny w Polsce jest spowodowany złą polityką prorodzinną. Możliwe, że tylko siedzisz przed kompem i nie czytasz gazet (choćby samej wyborczej, która informuje o wielu rzeczach których nie w książkach dla idiotów takich jak ty. Nie ważne, może po prostu jesteś zwyczajnym nieukiem. A jeśli chodzi o cudowne uzdrowienia u hindusów. To smętny chłopcze faktem jest to, że mieszkańcy Indii jak i innych dalekowschodnich krajów wykorzystują wiedzę z przed ok 5 000 dotyczącą budowy ludzkiego ciała i wpływu na nie różnych bodźców, pokarmów i płynów. Niestety ta wiedza na zachodzie nie jest jeszcze rozpowszechniona a to powodu ogromnych różnic kulturowych. Jako ciekawostkę podam ci że jakieś 15% z tej masy hindusów to ANALFABECI natomiast w Polsce ten odsetek wynosi ok 0,05% ogółu społeczeństwa i najwyrażniej ty się do niego zaliczasz. Na kaniec dał bym ci jeszcze kopa lecz możliwości w sieci są ograniczone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szymon Re: BÓG na pewno istnieje! IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.01, 12:30 Dzięki za kolejną dawkę rozrywki. Nie powiem - aż na tyle nie liczyłem. Podziękowania moje są więc podwójne. Kompromitujesz siebie i pośrednio swoją wiarę, której wydaje Ci się, że w ten żałosny sposób służysz. Moja dupa chętnie przyjęłaby Twojego ekumenicznego kopa. Za samą przyjemność analizowania tak prostej sruktury jak Twoja osobowość pozwalam Ci napisać kolejna porcję inwektyw. Dla uproszczenia dodam kilka pytań porządkujących, gdyż ze zbyt długimi frazami mógłbyś sobie samodzielnie nie poradzić. I tak żeby nie odbiegać od tematów, które dotyczą nagłówku forum: 1. Skoro cudowne uzdrowienia są u hindusów spowodowane 5000 lat wiedzy przechowywanej przez społeczeństwo w 15% składające się z analfabetów to musisz przyznać, że nie jest to dobry dowód na istnienie boga. Parafrazując Twój nieskładny wywód moznaby uznać, że bóg lubi debili. Pewnie aż Ci się włosy na tyłku jeżą z radości. 2. A może chodzi Ci o to, że tylko cudowne uzdrowienia katolików są spowodowane boska interwencją, wszyscy inni cuda muszą załatwiać sobie sami (np. tą niby- starożytną wiedzą)? 3. Co w takim razie jest wg Ciebie dowodem na istnienie boga, bo jakoś z tymi uzdrowieniami nie możesz dojść do ładu - no i przyznam tu, że dalej nie czuję się przekonany. Serdecznie pozdrawiam i czekam na obiecane DOWODY. Nie musisz używać brzydkich słów itp. rzeczy - bo uznam, że tak naprawdę sam nie wierzysz w boga a takimi "fałszywkami" próbujesz kompromitować wierzących. Nie myśl też sobie, że mnie obrazisz. Pozdrawiam Szymon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: BÓG na pewno istnieje! IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 10.05.01, 10:28 Hej! Niepowiedziałeś mi jakiego wyznania jesteś? Podaj jakieś bliższe fakty o sobie samym, bo nie znając różnic trudno je wyeliminować. Może wtedy zrozumiem ciebie. Bo jeśli jesteś ateistą to nawet tysiąc listów nie zmieni twoich poglodów. Dykusja o tym czy Bóg istnieje nie sprowadza się tylko do podawania dowodów. To nie jest jakieś zagadnienie ekonomiczne czy socjologiczne, które można wytłumaczyć liczbami albo poglądami tłumu ludzi. Sądze, że chyba nie miałeś nigdy okazji zobaczyć działalności boskiej. Można czuć się pewnym tego, że Bóg nie istnieje nawet do końca życia. A jeśli tak sądzisz i nie chcesz zmieniać swojej postawy, mam jedno pytanie: Co jest dla ciebie celem życia? Może pieniądze, kariera, dostanie się "na same szczyty" i takie tam inne bzdury. Czekam na kolejny list pełen głupot od niedowiarka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: L. Re: BÓG na pewno istnieje! Do Angel'a IP: *.mpip-mainz.mpg.de 10.05.01, 14:42 Sluchaj, sama jestem wierzaca, ale w zyciu by mi nie przyszlo do glowy, zeby jako argumentu do potwierdzenia slusznosci mojej wiary uzyc stwierdzenia, ze inni nie wierza, bo sa na zbyt glupi. A to wlasnie wynika z twoich postow. Znam wielu ludzi glupich a wierzacych i niewierzacych a madrych. To nie idzie w parze. Wiara, to nasz osobisty sposob spostrzegania niewytlumaczalnego czasami swiata. Ty nazwiesz to cudem, ktos inny dopatrzy sie w tym zbiegu okolicznosci, a ktos inny jeszcze wplywu kosmitow. I jeden drugiego moze nazwac glupcem, tylko co to za argument. Sorry, ale gdybym nie wierzyla, to napewno twoje argumenty by mnie nie przekonaly do tego, ze masz racje i Bog istnieje, raczej bym sie zjezyla w sobie i poszla w zaparte. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: BÓG na pewno istnieje! Do L IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 13.05.01, 12:23 Gość portalu: L. napisał(a): > Sluchaj, sama jestem wierzaca, ale w zyciu by mi nie > przyszlo do glowy, zeby jako argumentu do > potwierdzenia slusznosci mojej wiary uzyc > stwierdzenia, ze inni nie wierza, bo sa na zbyt glupi. > A to wlasnie wynika z twoich postow. Znam wielu ludzi > glupich a wierzacych i niewierzacych a madrych. To nie > idzie w parze. Wiara, to nasz osobisty sposob > spostrzegania niewytlumaczalnego czasami swiata. Ty > nazwiesz to cudem, ktos inny dopatrzy sie w tym zbiegu > okolicznosci, a ktos inny jeszcze wplywu kosmitow. I > jeden drugiego moze nazwac glupcem, tylko co to za > argument. Sorry, ale gdybym nie wierzyla, to napewno > twoje argumenty by mnie nie przekonaly do tego, ze > masz racje i Bog istnieje, raczej bym sie zjezyla w > sobie i poszla w zaparte. Pozdrawiam Zgoda. Masz rację. Mam pytanie: w jaki sposób według ciebie można przekonać jednocześnie niewierzących nieuków i wykształconych ludzi? Dla mnie jeśli ktoś nie wierzy w Boga jest idiotą, bo cieszy się tylko życiem doczesnym, które tak naprawdę kiedyś musi się skończyć. A jeśli ktoś ma wybierać miedzy ilością lat człowieka(do 90)a wiecznością, każdy chyba wybierze to drugie, nieprawdaż? Pozdrowienia od wierzącego w to co jest oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: L. Re: BÓG na pewno istnieje! Do L IP: *.mpip-mainz.mpg.de 13.05.01, 17:46 Gość portalu: Angel napisał(a): > Zgoda. Masz rację. Mam pytanie: w jaki sposób według > ciebie można przekonać jednocześnie niewierzących > nieuków i wykształconych ludzi? Ja w ogole nie uwazam zeby mozna kogokolwiek przekonac do wiary. Do tego trzeba dojsc samemu. Jesli ktos szuka mozna mu przedstawic swoj punkt widzenia, swoje racje i przyblizyc swoja wiare. Ale to moze mu najwyzej pomoc podjac decyzje w SERCU, bo naprawde WIARA rodzi sie wlasnie tam i rozum nie ma nic do tego. Gdybym brala swoja wiare na rozum kto wie, czy dawno bym jej nie odrzucila, jako naukowiec. Ale moja wiara nie ma nic wspolnego z moim rozumem. Ja nie wierze dlatego, bo to jedyna szansa na zycie po smierci, ja wierze, bo DLA MNIE jest to oczywiste i dla mnie to jest JEDYNA PRAWDA. To nie znaczy, ze nie mam czasami watpliwosci, ale moja milosc potrafi je pokonac. Ktos powiedzial, ze bez watpliwosci, ktore moznaby pokonywac w swoim sercu nie ma prawdziwej wiary. Moze to jest prawda. Przeciez w religii nie chodzi, przynajmniej dla mnie, o zniewolenie umyslu. > Dla mnie jeśli ktoś nie wierzy w Boga jest idiotą, bo > cieszy się tylko życiem doczesnym, które tak naprawdę > kiedyś musi się skończyć. A jeśli ktoś ma wybierać > miedzy ilością lat człowieka(do 90)a wiecznością, > każdy chyba wybierze to drugie, nieprawdaż? Ale to nie ma nic wspolnego z wiara! To tak jakbys robil handel z Bogiem. Krazyl taki kawal w dawnych czasach. Na plenum PZPR postanowiono uchwalic uchwale mowiaca, ze BOGA NIE MA. Odbylo sie glosowanie i uchwalono. I na raz jeden z uczestnikow posiedzenia podnosi reke proszac o glos i pyta: 'A co, jak jednak jest?'. No coz, mowi przewodniczacy, BOGA NIE MA, ALE JESLI JEST TO NIECH BOG MA NAS W SWOJEJ OPIECE. To co ty nazywasz wiara, to zwykly materializm. Bede wierzyl w Boga, bo tylko to daje mi jakies przeslanki na przyszlosc. A przeciez nie ma znaczenia czy to cos nam da, czy nie. Albo sie wierzy, albo nie. Ta tak jakby powiedziec: kocham ciocie Ziute w USA, bo mama powiedziala, ze ona moze przysle mi cukierki. No nie wiem, jak to lepiej okreslic, tak na odleglosc. Twoje argumenty nadal wydaja sie mi kulawe i jesli nawet dobrze myslisz i czujesz, to MNIE o tym nie przekonales. Ale moze w tym zmaterializowanym swiecie twoje argumenty do kogos trafia. Obiecaj im jeszcze opieke boska w czasie zycia doczesnego, a napewno ktos sie skusi. > Pozdrowienia od wierzącego w to co jest oczywiste. Wlasnie o to chodzi, zeby w cos wierzyc musi to byc dla ciebie OCZYWISTE, jesli nie jest zadne argumenty i rozumowania nie pomoga. Ponoc wiara jest dana od Boga. Moze i tak, bo jak inaczej wytlumaczyc, ze JEGO istnienie jest dla nas oczywiste, ale musisz pamietac o tym, ze nie dotyczy to wszystkich i trzeba to uszanowac. Pozdrawiam niedzielnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: BÓG na pewno istnieje! Do L IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 13.05.01, 19:47 "Szczęśliwi ci którzy nie widzieli, a uwierzyli." :) Ja dla Ciebie nie muszę pisać, bo ty inaczej to pojmujesz może nawet lepiej ode mnie. Moje wypowiedzi kieruje bardziej do materialistów stąd ich tak nieprzyjemny dla Ciebie wydźwięk. Pozdrowienia z Lublina! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: L. Re: BÓG na pewno istnieje! Do Angel'a IP: *.mpip-mainz.mpg.de 14.05.01, 10:44 Gość portalu: Angel napisał(a): > "Szczęśliwi ci którzy nie widzieli, a uwierzyli." :) > Ja dla Ciebie nie muszę pisać, > bo ty inaczej to pojmujesz może nawet lepiej ode mnie. > Moje wypowiedzi kieruje bardziej do materialistów > stąd ich tak nieprzyjemny dla Ciebie wydźwięk. Pozdrawiam rowniez i pamietaj, przede wszystkim milosc, ta jest najwazniejsza, wiec podchodz do tych 'materialistow', ateistow i innowiercow z wieksza wyrozumialoscia i tolerancja. Mozna zawsze przedstawic swoje racje, ale nie nawrocisz kogos, kto tego nie potrzebuje i nie chce. Dla mnie prawda wyglada tak: Bog jest jeden i jest on miloscia, a to ze inni nadaja mu inne imiona to naprawde nie ma az takiego znaczenia, bo najwazniejsze jest to ze wierza. Religie wymyslili ludzie, ale Bog czasami chadza zupelnie innymi sciezkami i czesto latwiej go dojrzec w ciszy lasu, w polnych kwiatach, niz w kosciele. Bo w kosciele wszystko zalezy od ludzi (ksieza, wierni), a ci sa rozni, ale czy jesli trafie na tych niewlasciwych, to ma oznaczac, ze powinnam porzucic Boga i przestac w Niego wierzyc. Przeciez wiara w Boga i wiara w ludzi to dwie rozna sprawy. No teraz to dopiero namacilam, ale czasami trudno wyrazic slowami to co sie czuje. Jeszcze raz pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anmal Re: BÓG na pewno istnieje! Do L IP: *.*.*.* 31.05.01, 22:01 Do Angela, To w jaki sposób używasz inwektyw daje wystarczające swiadectwo temu co rozumiesz z otaczajacego Cię świata. Na pewno wierzysz, tylko tacy wierzący jak Ty nie są potrzebni. Niczego nie wnoszą. Nie zamierzam z Tobą wiecej polemizować, nie warto. Nie zrozumiałbyś. Dziwię się, że sa tacy, którzy wdają się z Tobą w dyskusję. Nawet mnie mnie nie wkurzasz, długo żyję i wiem, że gdyby głupota była bolesna straszny krzyk byłby na świecie. Byłbyś wsród krzyczących. Zrozumiałeś? Przecież to Twoje argumenty, Twój język, powinieneś zrozumieć. Rozpacz, myślałem, że takich jak Ty nie ma. Kto obsługuje Ci komputer? Trudno mi uwierzyć, ze radzisz sobie z tym sam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikey Re: BÓG na pewno istnieje! IP: *.decatur.ssi-pci.net 20.05.01, 05:12 Gość portalu: Szymon napisał(a): > Swiat nie ma sensu i tylko wiara w boga mu go nadaje. Jak ktos naprawde to zroz > umie to skacze z okna, > nie zyje, nie ma dzieci i jego geny zanikaja. Geny tych co wierza maja wieksze > szanse na przetrwanie - > wiec ludzie wierza w boga. Tyle z punktu widzenia ewolucji. Nie zgadzam sie z toba. "Zrozumienie", ze zaden bog nie istnieje wcale nie musi byc az takim dolujacym przezyciem. Moze ono rowniez wyzwolic czlowieka od wszelkich ograniczen moralnych i pozwolic mu cieszyc sie zyciem. To prawda, ze musi przyznac, iz zycie jest bez glebszego sensu, ale moze odkryc, ze zyje sie dla wlasnej przyjemnosci. Z tego powodu czlowiek ten byc moze poczuje sie wolny i zacznie korzystac z zycia, a nie zastanawiac sie przy kazdym kroku czy to co robi nie jest grzechem. Nie przesadzaj z tym samobojstwem. Nie sadze, aby procent ludzi zabijajacych sie z tego powodu byl wyzszy niz duchownych, ktorzy rowniez nie przekazuja genow potomstwu. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
szymon2 Czy wiara się dziedziczy? 22.05.01, 07:46 OK, to po częsci był żart i pewna przesada, ale z drugiej strony jest tak, że zdolnosć jednostki do poswięcenia swojego życia dla dobra własnej społecznosci poparte wiarą w jakiegos tam boga i nagrodą po smierci, dawało tej społecznosci dużą przewagę nad innymi - np. fanatyzm Arabów w czasie różnych wojen... Szczególnie w warunkach walki o ograniczone zasoby wydaje się, że to mogło tak działać. W efekcie tego (a to nazywa się "doborem krewniaczym") jeżeli istnieje jakies genetyczne uwarunkowanie religijnosci to ma ono szansę podlegać ewolucji... A z tą bezdzietnoscią katolickich duchownych to bym nie przesadzał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michal Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.cyfronet.krakow.pl 25.04.01, 08:51 Boga nie da sie zamknac w zadnym z wymienionych wymiarow. Bog jest wszedzie i zadna geometria, ani oznaczenie nie moze okreslac jego miejsca. Boga, chwilowo mozna "rozumiec" lub "widziec" w tworczosci swiata. Pozdrawiam serdecznie Michal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 155.245.35.5, 155.245.254.* 02.04.01, 16:21 Mysle ze Boga nie ma, ale ludziom jest wygodnie w niego wierzyc. Wiec wierze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 03.04.01, 21:50 Napisalem piekny tekst i najwyrazniej szatan przeszkodzil mi w jego wyslaniu . A jednak cos w tym jest. ! Pisze wiec poraz drugi aby posumowac dyskusje. Przeczytalem raz jeszcze wszystkie wypowiedzi i stwierdzilem ,ze kazdy z autorow podchodzi do dyskusji z innego punktu widzenia czasami wzajemnie sie nie rozumiejac. Wynika to zapewne z wyksztalcenia poszczegolnych dyskutantow jest zatem swoistym znieksztalceniem zawodowym. Wiekszosc jednak uznaje potrzebe istnienia tego czegos co nazywa Bogiem . Powiedzialbym nawet , ze sklania sie do pogladu , ze gdyby nawet tego Boga i nie bylo to nalezaloby go wymyslic . Najwyrazniej pojecie tego czegos wymyka sie mozliwosciom ludzkiego intelektu rozwinietym w procesie ewolucyjnego rozwoju wystarczajacym do przetrwania gatunku ludzkiego a nie wystarczajacym do zglebiania "tego czegos". Taka teze postawilem na poczatku i nadal ja podtrzymuje. W fizyce tak naprawde nikt nie wie czym jest np . elektron. Nie jest ani czastka ani fala , pomimo , ze w okreslonych warunkach zachowuje sie jak czastka a w innych jak fala. Jest czyms wiecej , tak jak moneta nie jest ani orlem ani reszka , a jest czyms wiecej. I jest to w mechanice kwantowej rzecz znana od samego poczatku i do dzis nie wyjasniona. Tak i pojecie Boga najwyrazniej wymyka sie mozliwosci zrozumienia go za pomoca ludzkiego rozumu . Rozum ludzki uksztaltowal sie w procesie ewolucyjnego rozwoju po to aby umozliwic gatunkowi ludzkiemu przezycie w walce o byt. I do tych celow jest wystarczajaco przygotowany. Wyraznie na nic wiecej nie potrafi sie zdobyc i trudno mu pojac co to jest Bog tak jak niemowle nie potrafi zrozumiec matematyki wyzszej. A co do analogii z przeszlosci to rzeczywiscie niektorym fizykom w 19 wieku wydawalo sie , ze fizyka jest juz nauka zamknieta , tak jak geometria. Za do wyjasnienia wszystkich zjawisk fizycznych brakuje jeszcze tylko kilku szczeglow i ze prawie juz calkowicie rozumiemy ten swiat. Ale nie ma to nic wspolnego ze stanem wspolczesnej fizyki. Juz na poziomie subatomowym przestalismy ten swiat rozumiec i od kilkudziesieciu lat prawie nic sie w tym stanie rzeczy nie zmienilo. A pomimo to potrafimy skutecznie poslugiwac sie tym aparatem pojeciowwym i matematycznym i jest on potrzebny , bez niego ani rusz. Tak i Pan Bog jest nam potrzebny i bez niego ani rusz dalej . A wcale go nie rozumiemy a tylko w rozny sposob przedstawiamy. Aby Go przyblizyc naszej mozliwosci pojmowania uzywamy zatem czegos co nazywa sie modelem zjawiska, co w sposob dostepny naszym zmyslom w sposob przyblizony okresla glowne , najwazniejsze cechy tego zjawiska. Tak jak np atom przedstawiamy w postaci ukladu planetarnego, I o to wlasciwie na poczatku moich wywodow mi chodzilo. Mechanika kwantowa istnieje jest nam potrzebna ale jej nie rozumiemy. Tak i Bog istnieje , jest nam potrzebny i rowniez go nie rozumiemy. Przedstawiamy Go w takiej lub innej postaci jako starszego pana z broda np. , albo w ogole Go nie przedstawiamy , jak w islamie . Ale Bog istnieje . Co bylo do dowiedzenia AMEN. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 03.04.01, 21:59 Nie zmiescilem sie w ramce wiec powtorze koniec wywodow. Mechanika kwantowa istnieje , jest nam potrzebna i bez z niej w swiecie subatomowym nie potrafimy sie obejsc. Tak i Bog jest , jest w naszym swiecie potrzebny i bez Niego nie potrafimy sie obejsc. Co bylo do udowodnienia AMEN. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k do fizyka IP: 155.245.35.15, 155.245.254.* 03.04.01, 22:02 Mysle ze Bog jest nam potrzebny i nie mozemy sie bez niego obejsc i dlatego w niego wierzymy.Czyli czesciowo sie zgadzamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 03.04.01, 22:02 Najwyrazniej szatan nie pozwala powiedziec mi ostatniego zdania. Tak i Bog istnieje , jest nam w naszym swiecie potrzebny i bez niego nie potrafimy sie obejsc , pomimo ze Go nie rozumiemy Co bylo do udowodnienia . AMEN> Odpowiedz Link Zgłoś
polatuo Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 05.04.01, 00:05 do fizyka Jesli Bóg (bóg) istnieje i AMEN, to dlaczego jet taki ZŁY ? Czy w ogóle może istnieć ktoś tak zły ? Spróbujmy przejść od mechaniki (chaos, kwanty itd.) do TEODYCEI. Przypominam to co i tak wszyscy Dyskutanci wiedzą : Teodycea - próba wyjaśnienia istnienia ZŁA. (tylko dajcie se spokój z szatanem, belzebubem, Rokitą i Sartoriusem) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 05.04.01, 20:58 Na ten temat wypowiada sie Maria Dabrowska w ksiazce NOCE i DNIE ustami ksiedza. Zalecam tez przeczytanie ksiazki Konrada Lorentza TAK ZWANE ZLO. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 195.205.163.* 06.04.01, 18:09 Wiekosc ludzi jest zdania ze wiara powinna wynikac z wnetrza czleka a nie zewnetrznych przekazow.Nie jest to zbyt poprawne gdyz z wnetrza,z najglebszej jazni wynika wiedza a nie wiara,zawierajaca pierwiastek watpliwosci.Umysly obracajace sie do srodka zyskiwaly oswieceniowa wiedza i madrosc a nie "nadzieje ze tak jest".Dopiero uczniowie zgromadzenie w okol takich ludzi,nie doswiadczajacy najczesciej tego co ich mistrzowie,mowia o jakiejs tam wierze,ale sa to wlasnie przekazy po kadzieli,bedace poza zasiegiem samych zainteresowanych.Problem zrodel wiary i jej historyczny przekaz stanowia informacje o fundamentach ludzkiego pojmowania rzeczywistosci.Wiara kazdego czlowieka ma jakies zrodlo zewnetrzne,bo gdy obraca sie do wnetrza,poczyna wiedziec.Dziedzictwo historyczne jest medium,noszacym w sobie znamie,trudnej w bezposredniej precepcji,"kroniki akaszy".Ja badajac te przedmioty wyroznilem 3 podstawowe nurty teologiczne. 1)Kosmiczna interwencja i jej slady w starozytnych pismach.Pozniej pisma te zostaja przetworzone i staja sie forma externalizacji,cementowania ludzkich pragnien o wyzszosci wartosci moralnych ponad sprawami doczesnymi.Rytualizm zawezlony z zasada niekrzywdzenia jest nieskomplikowana sciezka zbawienia.Sprzecznoscia jest epatowanie marnoscia i przemijalnoscia swiata,przez co nie powinno sie do niego przywiazywac takiej wagi a z drugiej strony traktowaniem poczynan wlasnie w tym swiecie,jako podstawowego dopustu do wkupienia sie w laski "przyszlego szczesliwego zywota".Takim przykladem jest chrzescijanstwo.judaizm. 2)Abordaz wiary na poklad wladzy swieckiej.Przeredagowanie starozytnych textow by wygladaly na bardziej oswiecone,uspojnienie ich zawartosci i ujednolicenie pochodzenia,co sprawia ze tudniej znalezc jakies wewnetrzne rozbieznosc i latwiej zebrac wyznawcow.Poczatkowa "sekta" szybko zaraza przyokoliczna ludnosc konstruujac wielki blok monowyznaniowy bedacy narzedziem kontroli obywateli,spelniajacym pozornie nie tylko cielesne ale i duchowe potrzeby,przec to posiadajacym mocniejsze korzenie.Takim przykladem jest islam. 3)Wewnetrzne oswiecenie.Ludzkie umysly oddajace sie medytacji wznosza sie na coraz wyzszy poziom autoprecepcji,zyskuja umiejetnosci wszechsyntezy i po doswiadczeniu jednosci calosci,przynosza ta wiedze na "niziny cielesnego bytu",skupiajac w okol siebie ludzi szukajacych czegos wiecej niz ostoi moralnosci i roszczenia sprawiedliwosci.Ludzie zawsze laczyli niewiedze z tajemnica (choc nie sa to rownowazne pojecia,niektorzy powiadaja ze wiedza to tajemnica,ale jest nia dopiero swiadomosc wlasnej niewiedzy,poparta wiedza omnibusa) ktora ma magnetyzm wynikajacy z nadziei na uniwersalna,ponadziemska i naddoczesna celowosc,sens bytu.Mistrzowie osiagajacy stan najwyzszego zespolenia mowia o osiaganiu jednosci z bogiem.Milosc mozna zdefiniowac jako poczucie jednosci i dlatego oswieceni mowia o tym uczuciu jako pryncypiu i dazeniu wszelakiego bytu.Ze strzepkow tych objawien,ludzie zarazeni wiara typu 2) badz 1) czerpia uzasadnienie dla swoich przekonan,choc maja one calkiem inne podloze. Wiekszosc dzisiejszych ludzi to nieswiadome i akoherentne mixy roznych kultur,czesciej wierzacych niz wiedzacych a przez to skazonych egoistycznym Nafs (sufickie pojecie) i stad pomiedzy nimi tyle konfliktow.Owaz dominacja Nafs wlasnie jest swiadectwem zewnetrznego zrodla wiary a nie uzewnetrznienia wewnetrznej swiatlosci . Co do skrycia sie Boga w kwantowych prawidlach to nawet bym sie tez sklanial ku temu. Problem "zerowego pomiaru","energia drgan zerowych",zagadnienie nieobliczalnosci redukcji funkcji falowej,pradaoks EPR,efekt GHZ, sa to smakowite kaski dla mezaliansu wiary i nauki,dajace na dodatek smak zwyciestwa nad malkontentami promujacymi zdanie iz tych rzeczy nigy nie poznamy. Na kazdy mistycyzm znajdzie sie naukowy formalizm. Mysle ze jednym z kluczowych pojec,wyjasniajacych game zjawisk parapsychicznych stanie sie entropia,statystyczna wielkosc wynikajaca z usrednienia,wiazaca makroskopowe wielkosci z mikrostanami je realizujacymi.To na razie tyle :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotrek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.dhcp.mcphu.edu 06.04.01, 22:33 Bardzo ciekawe podejscie. Kto byl bardziej oswiecony Budda czy Chrystus? A jak to wewnetrzne poznanie ma sie do paradoksu EPR? Czy ten paradoks pochodzi od tych ktorzy przyniesli oswiecenie na niziny cielesnego bytu czy tez od nieswiadomych akoherentnych mixow roznych kultur? Piotrek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zaba Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.chello.pl 17.04.01, 20:15 na pewno nie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milla Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 26.04.01, 11:07 Uwazam ze tak. Kazdy z nas jest czastka Boga - jestesmy Bogami.:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 213.77.18.* 30.04.01, 20:54 Jeśli poważnie traktujemy wiarę i Boga to powinniśmy sobie uświadomić, że jest większy i mądrzejszy od nas, o czym zreszta można orzekać tylko na sposób analogiczny, ponieważ mądrość Boga nie jest naszą mądrością. My nabywamy mądrość, dobroć, wiedzę, kochamy, mamy ofiarowany byt, a Bóg jest samym bytem, jest samą miłością i samą mądrością. W zasadzie wszystko powinno się napisać z dużej litery. Dlatego wierzę w takiego Boga, który mając wiele możliwości wyboru wybrał taki świat w którym suma dobra i zła jest największa. A zło pochodzi nie od Boga ale z wolnego wyboru człowieka. Widocznie Bóg "doszedł do wniosku", że więcej dobra da sie wyprodukować wtedy, gdy ludzie będą mieli możliwość wyboru, niż wtedy, gdy będą bezwolnymi automatami na jego usługach. Wszystkim dał szansę. Wiara jest łaską i trzeba chcieć uwierzyć, chcieć otworzyć się na nią. Abyśmy nie pobłądzili zostawił nam Duch Pocieszyciela, abyśmy nie zeszli z Chrystusowej drogi Pan zostal z nami i zaprasza do swojego stołu. Posileni Jego Ciałem mamy moc, która pozwala przezwycieżać zło i kochać. Wierzę, bo tylko wtedy moje życie ma sens i wierzę, że nie skończy się między brzózkami. Jeśli wierzę to nic nie tracę, a jeśli żyję i nie wierzę to po śmierci moge stracic wieczność - jak powiedział Blaise Pascal. Zainteresowanych i wątpiących odsyłam do książek Leszka Kołakowskiego "Jeśli Boga nie ma..." i "Horror metaphysicus", a także do wspaniałej " Moje słuszne poglądy na wszystko". Z szacunkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafalm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.czestochowa.ppp.tpnet.pl 03.05.01, 19:41 Osobiscie uwazam ze Bog istnieje ponad wszelka watpliwosc. Bog jest wszystkim co jest, jest wiec budulcem wszystkiego co istnieje zarowno na planie fizycznym, jak i w sferze duchowej. Bog to energia otaczajaca nas zewszad ktora nadaje rytm Zyciu, co wiecej ona jest Zyciem, ktore tetni z rozmaitymi czestotliwosciami. Jesli wziac jeszcze raz pod uwage teorie Wielkiego Wybuchu, to wylania sie nam obraz tego Czegos, co istnialo w niesamowitej gestosci w jednym punkcie, w jednym miejscu, i nagle ta stloczona energia wybucha, nabierajac predkosci i rozprzestrzeniajac sie, tworzy przestrzen. Niektore energie nabieraja coraz to nizszych czestotliwosci, i tak z energii powstaje materia - niskie wibracje tworza materie. Jaki z tego wniosek? My wszyscy jestesmy jednym i tym samym tworzywem nie tylko mam tu na mysli pierwiastki, z ktorych jestesmy zbudowani, lecz takze cialo subtelne, w ktorym zyje nasze cialo, niektorzy nazywaja to aura. Te subtelne energie istnieja ciagle wsrod nas tak jak istnieja pierwiastki czlowieka, ktory zostal uznany za zmarlego. Jednak ten czlowiek nie umarl, lecz zmienil tylko postac bytu, poniewaz wszystko zyje w nieustannym Kosmicznym Kole Zycia, przeistacza sie z wyzszych form istnienia (wyzszych wibracji, wyzszych form zycia), w nizsze, materialne, nie pozbawione jednak wlasciwosci boskich, bowiem nawet teraz my wszyscy mamy zdolnosc tworzenia, to zas z kolei jest atrybutem Boga jako Stworcy, istnienie w swiecie wzglednosci nie deklasuje nas z posiadania boskosci, daje natomiast szanse Bogu doswiadczenia siebie w swiecie materialnym, na wszelkie sposoby, tak samo jak ewangelia mowi o tym, ze Syn Bozy stal sie czlowiekiem, w istocie tak sie stalo, Jezus zreszta tez uswiadamial nas o tym, ze jestesmy dziedzicami Krolestwa Niebieskiego, jestesmy jego dziecmi. JESTESMY BOSKIM POTOMSTWEM, MY JESTESMY BOGIEM!!! Szatan nie istnieje, a powstal poprzez rozlam wsrod ludzi i tworzone na uzytek ludzi dzierzacych wladze mity, aby nas zastraszyc - vide swieta inkwizycja, "a moze by tak wykupic sobie miejsce w niebie", tak bylo, ale to tylko klamstwo, nieba nie mozna sobie wykupic, my zaslugujemy na niebo, poniewaz to nasza Wieczna Ojczyzna. Rafal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: freak Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.dmi.tut.fi 03.05.01, 18:39 Dla znajacych angielski polecam aktualne artykuly. http://www.newscientist.com/features/features.jsp?id=ns22871 oraz http://www.msnbc.com/news/566079.asp Wniosek z nich takich ze najpierw trzeba zbadac co sie ludziom dziej w baniach w zwiazku z takimi pytaniami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.artcom.pl 08.05.01, 19:16 Właśnie przeczytałem aktualne głosy w niniejszej dyskusji. Padło tu wiele ciekawych argumentów, które dały mi sporo do myślenia. Dołożę też swój głos. Około 15 lat na poważnie zadałem sobie TO pytanie, będąc tzw. "katolikiem" (maja "wiara" opierała się na strachu i tradycji). Zapisałem sobie kartkę z logicznymi argumentami ZA i PRZECIW. Ale wybrałem ... sercem. Zdecydowałem, że uwierzę w ewangelię chrześcijan. To była wiara, ale podbudowana argumentami biblijnymi. Daję świadectwo, że do dzisiaj się na swoim wyborze nie zawiodłem. Myślę, że w dniu dzisiejszym nie potrafiłbym żyć bez wiary w osobowego Boga, z którym można mieć osobisty kontakt. Kończę. Szanując argumenty wszystkich dyskutantów, zachęcam do "nie odpuszczenia" tego tematu i do odwagi w stawianiu trudnych pytań. "Szukajcie, a znajdziecie". Chrześcijanin (z kościoła katolickiego) - Mirek. e-mail: mirk17@poczta.fm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 09.05.01, 16:45 I bardzo dobrze zrobiles . Mocna wiara w Boga osobowego i jego opieke daje czlowiekowi sile na przetrwanie w trudnych chwilach . Ale dobrze tez jest miec argumenty na Jego istnienie a nie tylko slepa wiare. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.artcom.pl 09.05.01, 19:52 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > I bardzo dobrze zrobiles . Mocna wiara w Boga osobowego > i jego opieke daje czlowiekowi sile na przetrwanie w > trudnych chwilach . Ale dobrze tez jest miec argumenty > na Jego istnienie a nie tylko slepa wiare. Dzięki za odpowiedź. Jestem pewien, że moja wiara nie jest ślepa. Zetknąłem się w swoim życiu (i życiu innych ludzi)z wieloma argumentami potwierdzającymi moją wiarę. Czy są to jednak argumenty naukowe? Dla wierzącego - pewnie tak, dla niewierzącego - raczej nie. Nie będąc orginalny, zgadzam się ze zdaniem, że naukowo nie można ani udowodnić istnienia Boga, ani Jego nieistnienia. A więc jednak wiara. A ty w Kogo wierzysz? Jeśli możesz odpowiedz na forum, lub napisz do mnie e-mail'a na adres, który podałem w poprzedniej swojej wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 09.05.01, 20:20 Moja wiara jest czyms w rodzaju panteizmu. Bog osobowy jest na miare ludzka skrojonym przyblizeniem tego Stworcy niepojetego , ponadprzestrzennego i ponad czasowego . A swiadomosc ludzka jest jego czastka wcielona w podloze materialne i powracajaca posmiertnie do macierzy . Wszystkie religie w swoisty sposob sa takim przyblizeniem . Przeczytaj moje poprzednie wypowiedzi , sa w nich zawarte glowne watki mojej wiary. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.artcom.pl 09.05.01, 20:51 Przeczytałem poprzednie wątki. Są one dla mnie o tyle ciekawe, że także interesuję się fizyką cząsteczkową, kosmologią oraz innymi religiami. A przede wszystkim dlatego, że sam mogłem pójść w swoim życiu podobną drogą jak Ty. Czytając Twoje przemyślenia, widzę jakby jeden z możliwych wariantów swojego życia. A jednak dzisiaj jesteśmy w zupełnie innych miejscach ... Paradoksem jest to, że Twoje wnioski utwierdzają mnie w mojej wierze, a przecież mój BÓG nie jest Twoim bogiem. Nie chcąc Cię urazić, uważam że Twój bóg, bóg "ludzi nauki", nie istnieje, został jedynie stworzony w umysłach ludzkich (ludzi często mądrych, szukających sensu istnienia świata i człowieka). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 09.05.01, 21:05 Sadze , ze w takiego wlasnie Boga , a nie Boga katechizmowego wierzy wiekszosc przyrodnikow. W koncu przeciez i tak na jedno wychodzi. A wszelkie koscioly to instytucje przez ludzi stworzone wraz ze wszystkimi ludzkimi wadami . I te wady kosciolow najczesciej odstreczaja ludzi poszukujacych od wszelkiej wiary i sklaniaja ku ateizmowi . A moja wiara jest niezalezna od zadnego kosciola i dlatego ja sobie cenie i polecam wszystkim poszukujacym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.rhi.hi.is 09.05.01, 22:49 Do Pana Fizyka, trafilem dzisiaj, "przypadkowo", na strone dyskusji z dziedziny meta-fizyki, szukajac informacji o egipskim chemiku nobliscie z 1999 roku. Przewaznie nie szukam informacji z interesujacych mnie dziedzin na stronach tzw. czatow. Wole ksiazki, ale to, co przeczytalem zaintrygowalo mnie. Szczegolnie Pana wypowiedzi /rowniez te poswiecone teorii chaosu/. Chcialbym Pana zapytac, byc moze zabrzmi to obcesowo -bo przeciez dopiero co wlaczylem sie w rozmowe- co Pan sadzi o wspolpracy fizyka Wolfganga Pauliego (nie Paulego oczywiscie) i psychologa Junga w kontekscie teorii tego ostatniego zwanej teoria synchronicznosci? Czy inaczej mowiac a-kauzalnych koincydencji znaczacych. Slucham zawsze uwaznie kogos, kto sie zna i mowi prawde. Pozdrawiam. Daniel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 10.05.01, 07:48 Wiem czym sie zajmowali obaj autorzy , ale na ten temat nic powiedziec nie potrafie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.rhi.hi.is 10.05.01, 14:46 Serdecznie witam, Pan wie więcej niż mówi. Sam Jung był uważany przez wielu naukowców za szarlatana, a jego niektórzy pośmiertni zwolennicy czytają jego pisma tak, jak im i każdemu z nas umysł pozwala. Do rzeczy, Junga badania nad zachowaniami ludzkimi doprowadziły do zupełnie innych wniosków niż jego nauczyciela Freuda. Życiem ludzkim nie rządzi wszechwładne libido, bo to jest tylko jeden czynnik z wielu, ale archetypy /coś jak platońskie idee/. Pojawiły się one prawdopodobnie w wyniku ludzkiego doświadczenia na początku drogi ewolucyjnej, kiedy ludzki gatunek wyodrębniał się ze świata zwierzęcego. Archetypy nie są uświadamiane, gdyż ich miejsce znajduje się w nieświadomości, ale pojawiają się w ludzkim życiu jako projekcje. Rządzą naszym życiem i domagają się realizacji. Wielu z nas nie uświadamia sobie nigdy, jakie cele /to są właśnie nasze projekcje/ rządzą naszym życiem, ale bezwładnie im ulega. Archetypy jednak pojawiają się jednak często samorzutnie, tzn. bez racjonalnego wytłumaczenia, bezprzyczynowo i to w seriach zdarzeń /tym zainteresował się W. Pauli/. Jung określiłł je jako zjawiska synchronistyczne i nazwał koincydencjami znaczącymi. Polegaja one na zbieżności 2 lub więce /seria/ zdarzeń psychicznych i fizycznych przyczynowo ze sobą nie związanych. Łączy je to samo znaczenie, pojęcie lub jak kto chce to nazwać. Myśli Pan o czymś i to się właśnie dzieje. Myśli Pan o przyjeździe krewnego, a on dzwoni że planuje do Pana przyjechać. Ale są oczywiście poważniejsze sprawy. Pauli zaciekawił się pomysłem Junga, że archetypy są to a priori psychiczno materialne jednostki porządkujące rzeczywistość i ujawniają się w zjawiskach koincydencji znaczących. Tutaj oczywiście pojawia się rola obserwatora w eksperymentach z kwantami. Tyle w skrócie. I przepraszam wszystkich psycholgów za uproszczenia, ale to przecież tylko mail. Daniel Odpowiedz Link Zgłoś
donjuan Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 27.04.03, 09:27 Ktorys z przyrodnikow glosi ostatnio poglad , ze swiat ma w istocie strukture informatyczna. Cos w rodzaju recept -programow komputerowych samorealizujacych sie i potrafiacych ewoluowac . Wszechswiat bylby zatem jakby ogromnym komputerem z centralnym programista Panem Bogiem . Nasz S. Lem takze miewal juz takie pomysly. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.artcom.pl 10.05.01, 09:46 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Sadze , ze w takiego wlasnie Boga , a nie Boga > katechizmowego wierzy wiekszosc przyrodnikow. Także uważam, że większość ludzi "nauki" wierzy w boga takiego jak Ty. Bóg, w którego ja wierzę nie jest na szczęscie Bogiem katechizmowym, ale zgadzam się, że "ten drugi" często przesłania skutecznie prawdziwego Boga. > W koncu przeciez i tak na jedno wychodzi. Nie! > A wszelkie koscioly to instytucje przez ludzi > stworzone wraz ze wszystkimi ludzkimi wadami . Uważam, że jest wyjątek. Jest nim Kościół założony przez Jezusa Chrystusa. > I te wady kosciolow najczesciej odstreczaja ludzi > poszukujacych od wszelkiej wiary i sklaniaja ku > ateizmowi . W tym zdaniu jest niestety bardzo, bardzo dużo prawdy. Dotyczy to także Kościołów chrześcijańskich w tym kościoła katolickiego (szczególnie w Polsce). > A moja wiara jest niezalezna od zadnego kosciola > dlatego ja sobie cenie i polecam wszystkim > poszukujacym. To, że Twoja wiara jest niezależna od kościołów nie jest problemem. Jest problemem to, że Twoja wiara nie jest zależna od BOGA. Czy to jest więc wiara? Ja, zachęcam Cię do studiowania Bibli, szczególnie Nowego Testamentu pod kątem pytania - kim był Jezus Chrystus: szaleńcem, dobrym nauczycielem, kłamcą a może jednak Bogiem? Do tego samego zachęcam wszystkich poszukujących. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 10.05.01, 09:56 Aby wierzyc trzeba byc obdarowanym laska wiary i w tym sensie moja wiara jest jednak od Boga zalezna. A Ksiegi Nowego Testamentu studiuje nieustannie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.artcom.pl 10.05.01, 13:20 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Aby wierzyc trzeba byc obdarowanym laska wiary i w tym > sensie moja wiara jest jednak od Boga zalezna. W chwili obecnej myślę podobnie. > A Ksiegi Nowego Testamentu studiuje nieustannie. Fajnie. Jak rozumiesz takie fragmenty jak np. J3,16 czy też Jan 14,6? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 10.05.01, 11:10 Może nie znam wszystkich terminów naukowych jakie padły w tej dyskusji. Ale chciałbym dodać coś od kogoś niezwiązanego ściśle z fizyką. Np Jan Twardowski " Bóg się ukrył dlatego by świat było widać gdyby się ukazał to sam byłby tylko kto by śmiał zauważyć przy nim mrówkę piękną złą osę zabieganą w kółko zielonego kaczora z żółtymi nogami [...] kamienie co podróżnym wskazują kierunek miłość której nie widać nie zasłania sobą" Wszechmogący Nieobecny "jest tak wielki, że jest i Go nie ma","wszędzie jest a nigdzie nie widać". Stworzył "piekno aż tak wielkie że anonimowe". Ja osobiście uważam, że Bóg jest dla wszystkich ludzi wierzących. Nie trzeba być uczonym czy pisarzem żeby go zrozumieć można być przeciętniakiem ale i tak najważniejszą rzeczą łączącą wszysktich ludzi jest Wiara. Lecz do wspólnoty kościoła należą różni ludzie. A przecież i tak nie wierzymy w kościół jako instytcje społeczną tylko wspólnotę wiernych, ludzi równych wobec oblicza Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.artcom.pl 10.05.01, 13:22 Gość portalu: Angel napisał(a): > Może nie znam wszystkich terminów naukowych jakie padły w tej dyskusji. Ale > chciałbym dodać coś od kogoś niezwiązanego ściśle z fizyką. Np Jan Twardowski > > " Bóg się ukrył dlatego by świat było widać > gdyby się ukazał to sam byłby tylko > kto by śmiał zauważyć przy nim mrówkę > piękną złą osę zabieganą w kółko > zielonego kaczora z żółtymi nogami [...] > kamienie co podróżnym wskazują kierunek > > miłość której nie widać > nie zasłania sobą" > > Wszechmogący Nieobecny "jest tak wielki, że jest i Go nie ma","wszędzie jest > a nigdzie nie widać". Stworzył "piekno aż tak wielkie że anonimowe". > > Ja osobiście uważam, że Bóg jest dla wszystkich ludzi wierzących. > Nie trzeba być uczonym czy pisarzem żeby go zrozumieć można być przeciętniakiem > > ale i tak najważniejszą rzeczą łączącą wszysktich ludzi jest Wiara. > Lecz do wspólnoty kościoła należą różni ludzie. > A przecież i tak nie wierzymy w kościół jako instytcje społeczną tylko > wspólnotę wiernych, ludzi równych wobec oblicza Boga. > Niezły tekst. Ale w poprzedniej dyskusji z Szymonem chyba trochę przesadziłeś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 13.05.01, 11:04 Wszystkie religie i koscioly wioda do tego samego Boga ,tak jak wiele sciezek . A kazda z nich , to tylko lepsze lub gorsze przyblizenie jego niepojetej , "wielowymiarowej" postaci. To czlowiek faktycznie stworzyl Boga na swoje podobienstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.artcom.pl 16.05.01, 19:58 Mając chwilę wolną zajrzałem co słychać "w temacie". Odpowiadam na Twoje CREDO drogi Fizyku - "człowieku nauki", humanisto - szukający "czegoś więcej" w sobie samym i w otaczjącym Cię świecie. > Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Wszystkie religie i koscioly wioda do tego samego Boga > ,tak jak wiele sciezek . A kazda z nich , to tylko > lepsze lub gorsze przyblizenie jego niepojetej , > "wielowymiarowej" postaci. UWAŻAM, ŻE JEST TYLKO JEDEN BÓG, DO KTÓREGO PROWADZI TYLKO JEDNA DROGA! W Ewangeli Jana, w rozdziale 14, wersecie 6 Jezus Chrystus mówi: JA JESTEM DROGĄ I PRAWDĄ I ŻYCIEM, NIKT NIE PRZYCHODZI DO OJCA INACZEJ JAK TYLKO PRZEZE MNIE !!! Bóg, stwarzając ludzi (nie wiem dokładnie jak to zrobił) podarował nam wolność. Korzystając z niej możemy w swoim życiu wybrać Boga (takiego o jakim piszę wcześniej), lub Go odrzucić. Drogi Fizyku, oraz inny czytelniku tego tekstu - kimkolwiek jesteś, zachęcam Cię poszukaj takiego właśnie Boga. Możesz poczytać o nim w Internecie, np. w portalach Jezus lub Ezechiel. > To czlowiek faktycznie stworzyl Boga na swoje podobienstwo. Uważam, że BÓG stworzył człowieka na swoje podobieństwo! Ale prawdą jest także i to, że człowiek od wieków próbuje stwarzać różnych bogów na swoje podobieństwo. Problem jest tylko w tym, że tacy bogowie nigdy nie istnieli i istnieć nie będą... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 13.05.01, 12:14 Faktycznie, troche mnie poniosło. Wiadomo też, że poprzez obelgi i inne tego typu, nigdy nie przekona się drugiego człowieka. Lecz cóż można zrobić z takimi ludźmi? Zawsze wydawało mi się, że klnąc można każdego człowieka upomnieć, ale czy nawrócić... Od tych rzeczy tak naprawdę to są księża i różni świeccy (ale świetli) ludzie. Na forum można przekonać tylko ludzi wierzących ale wątpiących. Natomiast ateistę czy człowieka o innym wyznaniu nie poruszy nawet sto list dyskusyjnych. A zresztą to ich sprawa. Słowem, w wielkim skrócie: Jeśli ktoś nie wierzy w Boga, Chrystusa i Maryję sam na tym traci, wiara chrześcijańska zapewnia byt wieczny! A tak w ogóle to wierzyć może każdy człowiek: upośledzony, kaleki, stary, młody, mądry, głupi, uczony, niewykształcony. "...kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo." Jacek Kaczmarski Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szymon Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 153.19.21.* 15.05.01, 08:28 Hej. To znowu ja. Przepraszam, ze nie wierzac w Boga sprawiam Ci przykrosc. Musisz byc bardzo nieszczesliwym czlowiekiem skoro tak boli Cie to w co inni wierza lub nie. Proponuje troche dystansu. Szymon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? do Szymona IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 15.05.01, 12:32 Spoko stary! Ja nie biorę sobie tego wcale do serca. To jest twój wolny wybór żyjemy w wolnym kraju. "Żyj i daj żyć innym." Dla mnie możesz być ateistą, satanistą, sekciarzem, czy h.. go wie kim. Ale poza tym możesz być normalnym człowiekiem. Ja wszystkich traktuje na równi, może dlatego, że mam bliskich znajomych, którzy są ateistami. Znam też dziewczynę, która była satanistką, ale ona to już mi się tak bardzo nie podoba. Ja tylko próbuje pomóc tym ludziom w może nie najlepszy sposób ale traktuje to bardziej jako zabawę niż wyzwanie podobne do jakiegoś klechty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dios Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.01, 14:52 Po pierwsze, to ja założyłem ten temat. Bardzo się cieszę, że jest bardzo popularny i, że mogą się tutaj wypowiedzieć mądre i inteligentne osoby. Bardzo mnie to cieszy. Ja osobiście nie wierzę w Boga, nie wierzę w żdne bóstwa, ale wierzę w kosmitów, i w iele przyziemnych spraw. Z chęcią przyglądam się waszym dyskusjom. Zyczę miłego dyskutowania!!! Aha, zapraszam też do wypowiadanie się na nowy temat, o życiu po śmierci. PS2. A co z innymi religiami??????????? Na to pytanie też odpowiadajcie!!! Aha, Dios z hiszpańskiego znaczy bóg :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bella Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.etob1.on.wave.home.com 14.05.01, 00:56 a ja wierze w Boga i kocham Go bardzo,ale wierze tez w kosmitow.I co wy na to? Inne religie mnie nie interesuja. a czytales "Apokalipsa-czas odkryc" ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bella Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.etob1.on.wave.home.com 14.05.01, 00:56 a ja wierze w Boga i kocham Go bardzo,ale wierze tez w kosmitow.I co wy na to? Inne religie mnie nie interesuja. a czytales "Apokalipsa-czas odkryc" ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kłótnik Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 14.05.01, 14:52 Ja uważam, że Maryja jest kosmitką. Co wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.artcom.pl 16.05.01, 20:08 Przyznaję, że jest to bardzo orginalny pomysł. Słyszę o nim po raz pierwszy. Moim zdaniem Maryja (lub po prostu Maria), matka Jezusa Chrystusa, nie jest kosmitką, nie jest też Bogiem, a jest po prostu człowiekiem. Człowiekiem, który nie zawahał się powiedzieć Bogu: TAK. I za to należy się Jej szacunek. Aczkolwiek uważam, że my-katolicy (szczególnie w Polsce) w tej kwestii poszliśmy zdecydowanie za daleko, przechodząc z szacuku do prawie "uwielbienia" - a to uważam przysługuje tylko Bogu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JE Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.africaonline.co.ci 17.05.01, 01:26 Gość portalu: Kłótnik napisał(a): > Ja uważam, że Maryja jest kosmitką. > Co wy na to? Dla mieszkancow odleglej galaktyki, choc - dla wiekszej pewnosci - wciaz w oparciu o ziemski sposob pojeciowania, takie zalozenie jest calkiem dopuszczalne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.artcom.pl 16.05.01, 20:16 Dzięki za założenie tematu. W tej dyskusji mogłem się wiele nauczyć i przemyśleć sobie na nowo swoje własne poglądy. Interesuję się fizyką i kosmologią, i dlatego bardzo uważnie śledzę wszystkie nowe odkrycia naukowe, które mogą potwierdzić istnienie, gdzieś tam, kosmitów. Myślę, że temat nie jest na 100% rozstrzygnięty, ale wydaje mi się, że szansa na nawiązanie kontaktu z innymi cywilizacjami niestety maleje. PS: Czemy przyjąłeś pseudonim Dios? Czy to odwaga, czy też brawura? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dios Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.05.01, 07:46 Gość portalu: Mirek napisał(a): > Czemy przyjąłeś pseudonim Dios? Czy to odwaga, czy też brawura? Ani to, ani to. Po prostu podoba mi się to słowo, w ogóle kocham hiszpański. Takie jest wytłumaczenie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JE Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.africaonline.co.ci 17.05.01, 01:42 Temat jest postawiony bardzo trafnie. Pierwsze pytanie, ktore nurtuje od tysiacleci filozofow i teologow oraz ogromne rzesze wykonujacych inne zawody pozostanie prawdopodobnie na zawsze pytaniem otawrtym. Bedzie jednoczesnie budzilo bardzo zywe reakcje i przyczynialo sie do bardzo ciekawych wnioskow. Jak zauwazyles drugie pytanie nie wywolalo wiekszego zainteresowania, bo nie wiadomo do kogo jest skierowane w tym konkretnym wypadku. Jezeli ktos zastanawia sie nad problemem istnienia Boga to predzej czy pozniej odkrywa znaczenie religii w naszym swiecie. Bog jako wydarzenie transcendentne jest pojeciowo bardzo bliski fenomenowi religii. Jego istnienie interpretowane przez czlowieka na wszelkie sposoby stanowi zazwyczaj przedmiot jakiejs religii. Nie mozna na szczescie powiedziec : "ilu bogow tyle religii", ani tym bardziej : "ilu ludzi tyle relgii", choc pokusa jest wielka. Pierwsze pytanie jest znakomite; drugie niewiele gorsze, ale jedno obok drugiego to jak dwa slonca na jednym niebie. "A Dios" znaczy po hiszpansku mniej wiecej to samo co staropolskie "Z Bogiem", wiec Ameryki Szanowny Pan nie odkryl, choc zawsze dobrze przyplynac kiedys do jej brzegow. Pozdrawiam wiec starofrancuskim Adieu !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dios Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.05.01, 07:49 Hmm, muszę to wytłumaczyć. Po prostu chodziło mi o to, że wielu ludzi wierzy tylko w tego jedunego Boga. Ale co oni myślą o innych, równie potężnych religiach jak np.: Buddyzm, Hinduizm itp. Przecież te religie mają prawie tyle samo wyznawców co wszyscy katolicy Ziemii. Byłem ciekawy co sądzą o innych bogach. Ciekawy, jak by taki chrześcijanin zareagował na wiadomość, żę np.: Jego Bóg nie istnieje, a np. istnieje bóg żydów????????????/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 213.77.138.* 17.05.01, 10:55 Bóg katolików, buddystów, muzułmanów, żydów, a nawet mieszkańców wysp Malinezji to ta sama osoba.:) Lecz najbliższe katolicyzmowi religie to judaizm, prawosławie i odłamy protestanckie. Zauważ do czego zmierza obecnie papież - chce wszystkich zjednać, pogodzić. Cały czas prowadzi dialog w wyznawcami innych religii. Bardzej przejmuje się innowiercami niż chrześcijanami. Chciałbym doczekać dnia kiedy ludzie będą wyznawać tą samą wiarę w jedynego Boga. Gdyby tak pogodzić Rosjan, Anglików i Żydów wtedy katolicy będą stanowic najliczniejszą grupę na całym globie. Kiedy to nastąpi? Wydaje mi się, że jeszcze w tym wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psychik Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.dmi.tut.fi 17.05.01, 15:24 O ludzie, wezcie pod uwage ze macie w baniach modul spirytualny. No i on wam generuje rozne hece. Przeczytajcie sobie w Newsweeku: http://www.msnbc.com/news/569481.asp No i zwroccie uwage ze w epilepsji plata czolowego moga wystapic objawy wzmozonej religijnosci. Wiec bez przesady bo do czubow mozna trafic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JE Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.africaonline.co.ci 17.05.01, 15:56 O czlowieku, w Katalogu Forum jest bardzo ciekawa dyskusja : "Jak wlaczyc z depresja". Poniewaz odpowiada psycholog, wiec mysle, ze chodzi o depresje psychiczna. Na pewno znajdziesz tam cos ciekawego dla Ciebie, jak rowniez wielu chetnych poznania Twoich odkrywczych uwag. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psychik Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 130.230.12.* 18.05.01, 11:54 Akurat to by bylo dobre dla tych co tu pisza: Ludziom modul spirytualny wysiada i bredza. Moze to byc objaw nadchodzacej depresji albo zaburzenia neurologiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angel Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 18.05.01, 01:23 Chciałem jeszcze dodać, że szanuje każde wyznanie drugiego człowieka oprócz jakichś tam sekt. Fascunuje mnie buddyzm. Lecz nie podoba mi się fanatyzm u muzułmanów na zasadzie: "wierzysz w allacha albo oderżnę ci gardło" kiedyś może się to żle skończyć. Oczywiście chodzie mi o wypowiedzenie przez arabów świętej wojny. A do tego wystarczy naprawdę nie wiele. Paru kretynów u władzy i w efekcie mamy konflikt ogólnoświatowy. Niechciałbym nigdy w życiu uczestniczyć w wojnie religijnej lub co za tym idzie zejść do podziemia żeby móc egzystować. Może trochę przesadziłem niczym prawdziwy fatalista. Ale obserwuje to co się dzieje na świecie i różowej przyszłości naprawdę nie widzę, chociaż chciałbym. Nie ma co tutaj kwestionować istnienie Boga bo jeżeli 95% ludzi na Ziemi w "coś" wierzy, to należy po prostu prowadzić dialog religijny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikey Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.decatur.ssi-pci.net 19.05.01, 06:05 Mowiac o swietej wojnie Arabow, zapomniales, ze kosciol katolicki wcale nie byl gorszy pod tym wzgledem. Poza tym, jak zamierzasz pogodzic wszystkie religie? Kazdy powinien przejsc na katolicyzm? O to ci chodzi? Twierdzisz, ze fascynuje cie buddyzm, wiec spytam cie: ile wspolnego ma buddyzm z katolicyzmem? Jak moglbys stworzyc z katolicyzmu i buddyzmu jedna wiare? Poza tym, w jaki sposob przekonasz Zydow, ze Jezus to prawdziwy Mesjasz? Nawet jesli taka "misja" sie uda tobie albo papiezowi, niczym nie roznilaby sie od czystki religijnej. No i w ogole co chcialbys tym osiagnac? Niech zyja wszystkie religie!!! (a nie tylko jedna) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miluszka Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.01, 22:34 Angel, w buddyzmie nie ma boga, a przynajmniej nie ma takiego jak w innych religiach. Sa bogowie, owszem, ale to nie zawsze ciekawe istoty, przypominają troche bogow greckich i za bardzo nie sa interesujacy. To zreszta musialby byc dlugi wywod, zeby to wytlumaczyc. Poczytaj sobie o tym] Miluszka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JE Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.africaonline.co.ci 17.05.01, 20:35 Sprawa wielkich religii jest oczywiscie dosc zlozona, ale relacje pomiedzy ich wyznawcami nie dotycza chyba prawdziwosci Boga, gdyz kazdy wyznawca religii po prostu wierzy, ze jego Bog jest prawdziwy. Tak jest w przypadku : Buddyzmu, Hinduizmu, Judaizmu, Chrescijanstwa czy Islamu. Istnienie Boga w zadnym z tych wierzen nie jest sprawdzalne empirycznie, wiec strata czasu byloby udowadnianie, ze Bog tej lub innej religii jest prawdziwy. W wypadku Buddyzmu, w dodatku, problem Boga wcale nie istnieje, bo jako takiego ta religia nie wyznaje. Niektorzy mowia nawet, ze jest to bardziej system filozoficzno - mistyczny, niz wierzenie. Co prawda Budda ukazuje mozliwosc doswiadczenia transcendetnego jakim jest illuminacja oraz przez Nirwane glosi swego rodzaju przebostwienie czlowieka, to pojecie Boga osobwego nie wchodzi w tej religii w gre. Bardzo interesujacy w ujeciu bostwa jest tez Hinduizm, ktory tak naprawde nie jest jedna spojna relgia, lecz zbiorem podobnych wierzen wywadzacych sie ze srodowiska Indii. Sama zreszta nazwa "Hinduizm" jest wymyslona przez Europejczykow. Oczywiscie miedzy tymi wierzeniami jest bardzo duzo zbieznosci, stad mozemy mowic o religii i jej wyznawcach. Hinduizm uznaje bostwo - Absolut, i sklania sie raczej do panteistycznej wizji swiata, kladac duzy nacisk na asceze, jaka droge duchowa czlowieka. Oczywiscie jest tez cale ogromne zagadnienie reinkarnacji. Mamy wreszcie trzy wielkie religiie monoteistyczne : Judaizm, Chrzescijanstwo i Islam. Wszystkie trzy wyznaja w zasadzie tego samego Boga. Czym wiec sie roznia ? W zasadzie tylko jednym, choc to "jedno" tworzy roznice fundamentalna. Roznia sie bowiem Objawieniem. Dla wszystkich trzech religii Jeden Bog objawia sie na rozne sposoby. Dla Zydow jest to Bog objawiajacy sie na Gorze Synaj i nauczajacy ludzi przez Prawo i Prorokow (w swiecie chrzescijanskim nazywa sie to Starym Testamentem). Dla chrzescijan to Objawienie jest wazne, choc niepelne, bowiem dla nich Bog objawia sie ostatecznie i w pelni w Jezusie Chrystusie jako Doskonala Milosc Ojca do Syna w Duchu Swietym. Ta Dobra Nowina zawiera sie w Ewangeliach, Dziejach Apostolskich, Listach Apostolskich i Apokalipsie czyli w Nowym Testamencie. Dla chrzescijan wiec pelnym objawieniem jest Stary i Nowy Testament. Islam nie odrzuca ani proroctw ani osoby Chrystusa, czci Jana Chrzciciela i darzy wielkim szacunkiem osobe Matki Chrystusa. Zrodlem objawienia jest jednak dla Islamu ksiega natchniona Proroka Mahometa. To wszystko co pisze powyzej jest oczywiscie ogromnym uproszczeniem, ale chialbym pokazac, ze koncepcje Boga, czy bostw w poszczegolnych religiach nie wykluczaja sie na tyle, by kwestinonowaly Jego prawdziwosc. Najwaznieszy problem jest w podejsciu do sposobu w jaki Bog sie objawia. Tutaj znowu pojawia sie sprawa wiary, gdyz nie da sie w zasadzie udowodnic empirycznie, ze jedno, czy drugie objawienie jest prawdziwe. Nawet jesli przedstawia sie jakies dowody, to sa one zbyt malo przekonujace by zakwestionowaly Objawienia pozostalych religii. Zreszta nie jest to chyba naprawde konieczne. Wiekszosc wyznawcow najwiekszych religii, nawet tych z silnym elemntem prozelityzmu, nie chce kwestionowac wiary innych ludzi, nawet jesli ona opiera sie na roznych objawieniach. Stad bardzo ciekawy jest proces zblizania sie poszczegolnych religii, chec do spotykania sie i wzajemnego dzielenia doswiadczaniem Boga. Mysle, ze jesli ten kierunek sie utrzyma, do dla ludzkosci moze wyniknac z tego wiele dobra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 17.05.01, 21:07 Wypowiadalem sie tutaj w jaki sposob Bog czyni cuda nie naruszajac praw przez siebie ustanowionych i nie pozwalajac czlowiekowi dojsc przyczyny takiego wydarzenia , poniewaz "popycha palcem " na poziomie subatomowym . I nie uwierzycie , za kilka dni poznalem na forum cudowna dziewczyne na drugim koncu swiata ,z ktora koresponduje i ktora odwzajemnia moje uczucia . Traktuje to jako nagrode zeslana mi przez Opatrznosc za trafne ujecie tematu i "zajrzenie Panu Bogu w karty ". Czyz to nie cudowny zbieg okolicznosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.*.*.* 17.05.01, 22:29 Serdecznie witam Pana Fizyka, zbieg okolicznosci, o ktorym wspomnial Pan w ostatnim zdaniu, czyli innymi slowy, koincydencja. Tym wlasnie sie zajmowali W. Pauli i C.G. Jung - wydarzeniami, ktore maja to samo lub podobne znaczenia np. dla Pana i dla Pana sympatii (!) z drugiego konca swiata. Do uslyszenia i wszystkiego dobrego w nowej znajomosci. Daniel. PS. Dzisiaj przepraszam za brak polskiej czcionki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? Do Daniela IP: 212.191.70.* 18.05.01, 08:12 Dzieki za wyjasnienie. I czy to nie kolejny szczesliwy zbieg okolicznosci ta odpowiedz na zadane pytanie udzielona przez sama Opatrznosc? A Ty Danielu jestes tylko narzedziem w jej rekach .I dzieki za zyczenie powodzenia w tej nowej znajomosci. Fizyk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? Do Daniela IP: 212.191.70.* 18.05.01, 08:34 Przepraszam , ale dopiero teraz zwrocilem uwage na twoja wypowiedz z 10.05. Doceniam teraz wage problemu , gdy dotknelo mnie to osobiscie , choc i przedtem takie niewytlumaczalne sytuacje mi sie zdarzaly , i to o znaczeniu decydujacym o dalszym moim zyciu. Osoby ,z ktorymi dyskutowalem o tych sprawach przekonywaly mnie , ze po prostu zapamietujemy tylko te zdarzenia pomyslne czyli koincydencje natomiast zapominamy o tych niepomyslnych .Wyjasnienie wydawalo mi sie w pelni racjonalne , ale zawsze miewalem watpliwosci . Jest to o tyle dla mnie wazne , ze jestem przyrodnikiem zawodowo przygotowanym do dyscypliny umyslowej i tego powodu niezbyt sklonnym do bujania w oblokach metafizyki . W jakim kraju mieszkasz Danielu ? Pozdrawiam raz jeszcze i dziekuje . Fizyk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? Do Daniela IP: *.artcom.pl 18.05.01, 10:45 Cześć! Gratulacje z powodu nawiązania nowej znajomości. Dawno nie brałem udziału w równie inspirującej dyskusji. Swoje głębokie przemyślenia przedstawili tak twórczy ludzie jat Ty, Anegel, JE, Daniel - a do tego inspiruje nas "przysłuchujący się", skromny jak na rozmowy w Internecie - Dios. A nawet zaczyna wyłaniać się pewien consensus, co do roli religii, wiary a nawet osoby samego Boga. Starając się być w zgodzie z własnym sumieniem muszę jednak dołożyć łyżkę dziegciu. Uważam, że człowiek sam nie jest w stanie zrozumieć Boga, ani niestety "zajrzeć w jego karty". Ani na poziomie subatomowym, ani w 5, czy też 11 wymiarze, ani przez religie Wschodu, czy też coraz bliższą im - współcszesną psychologię. Myślę, że Bóg musi pierwszy wyciągnąć rękę! Uważam, że zrobił to na pewno przez STWORZENIE (człowiek, Ziemia, kosmos, przyroda i fizyka, itp.) oraz przez OBJAWIENIE, dla mnie - Stary i Nowy Testament. Na marginesie dodam, że nie wykluczam objawienia prywatnego - ale uważam, że są to sprawy zupełnie wyjątkowe - myślę, że w świecie, także chrześcijańskim, doszło na tym tle do bardzo wielu nadużyć. Pozdrowienia dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? Do Mirka IP: *.rhi.hi.is 18.05.01, 14:31 Drogi Mirku, masz absolutną rację. W jaki sposób człowiek dochodzi do uzmysłowienia sobie, że jest poza nim coś więcej. To jest nieważne, bo Transcdendencja przemawia do wielu ludzi poprzez zwykłe sprawy, do innych poprzez rzeczy szczególne, niektórym ujawnia się w znakach i obrazach, a innym objawia się w postaci tajemnic, jak za uderzeniem błyskawicy. Do pewnego rabina przyszedł z płaczem jego wnuczek i mówi - dziadku, jak tak dobrze się schowałem, a nikt mnie nie szuka. I na te słowa zapłakał rabin..... Szukać trzeba, a ile zrozumiemy z tego, co nam dane będzie znaleźć, to nasze. Wszystkiego dobrego. Daniel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? Do Daniela z ... IP: *.artcom.pl 18.05.01, 15:08 Spędziłem trochę czasu zastanawiając się nad Twoimi wypowiedziami w tej otwartej dyskusji (to przecież Forum). Myślę, podążając za Twoim tokiem rozumowania, że nie ma tu przypadkowych "słuchaczy" ani przypadkowych wypowiedzi (np. wypowiedź Psychika - nawiązuje do ciekawej teorii, którą ja roboczo nazywam "teorią wysp osobowości"). Z tego co piszesz wnioskuję, że poczułeś w swoim życiu powiew czegoś, czego praktycznie nie można zobaczyć, ani ogarnąć rozumem. Może o tym napiszesz na Forum? Wspomniałeś w liście do Fizyka (w Waszym dialogu jestem chyba "przypadkowym" słuchaczem - dla mnie to niezła lekcja pokory) coś o "uczłowieczeniu" Boga. Zastanawiając się nad tym, doszedłem do wniosku, że uniżenie się Boga do postaci człowieka w osobie Jezusa Chrystusa (co jest podstawą mojej wiary w Boga) jest rzeczywiście wręcz nieprawdopodobnym wydarzeniem. Dla mnie, to stało się przez lata czymś zupełnie normalnym... PS: Piszesz z Indii? Nepalu? Tajlandii? Z Myanmar? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? Do Mirka IP: *.*.*.* 18.05.01, 16:45 Drogi Mirku, przepraszam, z tego komputera niestety wysylam bez polskich czcionek. Moglbym w tej chwili powiedziec, ze wlasnie zaczely sie zbieznosci, ktore dla wielu z nas maja bardzo bliskie znaczenia. Kiedy wspomniales o swojej teorii wysp osobowosci, to az zamarlem. Bo jesli chodzi o przestrzen liczona w kilometrach to rzeczywiscie jestesmy daleko od siebie, ale jesli chodzi o sposob myslenia, to widze, ze bardzo blisko! Mirku unikne teraz odpowiedzi na Twoje pytanie i poprosze Cie o rozwiniecie, jesli mozesz teorii wysp (to brzmi genialnie). Na Twoje kwestie, objecuje - odpowiem. Pozdrawiam. Daniel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? Do Daniela IP: *.artcom.pl 21.05.01, 12:20 Cześć. O teorii tylko dwa słowa. Po pierwsze, potrzebuję jeszcze dużo czasu (może lat) żeby w prosty sposób ją wyartykułowć. Po drugie, jeszcze nie wiem czy sam się z nią zgadzam! Niedawno mój przyjaciel - matematyk opowiedział mi historię profesora matematyki, którego zna osobiście. Ten profesor wymyślił w swoim życiu wiele teorii, pisał o nich książki, zaciekle ich bronił, a w chwili szczerości... przyznał że sam w wiele z nich, tak naprawdę nie wierzy! A przedmiotem naszych rozważań nie jest przecież matematyka, tylko sprawy dużo bardziej niewymierne. Ale sądzę, że wiem co zwróciło Twoją uwagę. Czy jesteśmy sobie bliscy? To zawsze jest trudne pytanie. Szukamy prawdy, operujemy logicznymi argumentami (pamiętając o tym, że wiara to jednak nie logika), staramy się kontrolować swoje wypowiedzi i pisać "w miarę" prostym językiem. Czasami też potrafimy dostrzegać pewne słowa napisane "między wierszami" (przykładem jest Twój dialog z Fizykiem). Jest OK? Prawie... A jednak na końcu muszę napisać smutnych dla mnie słów (nie łączę tego z pychą). Myślę, że mój BÓG nie jest niestety Twoim bogiem... O ile dobrze pamiętam podobnych słów użyłem też w dialogu z Fizykiem, niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy Bóg istnieje? Do Mirka IP: *.rhi.hi.is 21.05.01, 13:18 Serdecznie Cię witam Mirku, ależ ostatnią rzeczą jaką bym chciał uczynić, to sprawić żebyś myślał tak, jak ja. Ani mi to w głowie! Nawet się nie staram sformułować jakiejś teorii na Jego temat. A cóż ja wiem? No, oczywiście czasem, palcami po stole...ale sam się z tego śmieję. Po prostu zajmując się kiedyś zupełnie nieistotną sprawą, jak mi się wtedy wydawało, doszedłem?doprowadziło mnie to? do punktu, w którym musiałem postawić pytania, które kompletnie wywróciły moje życie osobiste, życie w ogóle. Niekiedy wolałbym ich nie postawić i "spokojnie" sobie żyć, zajmując się umacnianiem pozycji społecznej i gromadzeniem dóbr powszechnego użytku. Jednak doszedłem do tymczasowego wniosku, że każdy otrzymuje to, co mu się należy. Wyspy..., ja jestem na wyspie. Zdradź więc tą "niedoskonałą teorię wysp osobowości", bo i wyspy i osobowości - w starym jeszcze rozumieniu tego słowa - to moja pasja. Jeśli interesujesz się wyspami, poszukaj XVII wiecznego angielskiego poety Fletchera, ale tego, który napisał Purpurową Wyspę. Do miłego usłyszenia -Daniel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? Do Daniela IP: 195.205.186.* 21.05.01, 14:40 Cześć. PS: Wyspy zawsze mi się podobały. Może gdybym wcześniej usłyszał o trampingu, wybrałbym się na jakąś Polinezję, albo chociaż Mikronezję? Teoria idzie w około trzech kierunkach: Wariant 1. O nim w zasadzie gdzieś niedawno przeczytałem i coś tam dołożyłem. Osobowość człowieka składa się z obszarów "położonych niżej i wyżej", coś jakby pogórki (a nawet góry) i doliny, niektóre z tych obszarów są do siebie podobne, inne nie. Pewne obszary dominują, inne odzywają się rzadziej (np. w stanie silnych emocji), jeszcze inne nie wpływają na świadomość. Wokół "kontynentu" jest ocean. W skrajnym przypadku (jakieś zdarzenie losowe: uraz fizyczny, depresja itp.) poziom "oceanu się podnosi" co pociąga za sobą powstanie wysp. Człowiek zachowuje się "dziwnie" może nawet dojść do przełączania się osobowaści (a la Mr Jekyll i Mr Hyde). Podobno nauka (nie tylko radziecka) zna takie przypadki. Mój dodatek do tego wariantu: człowiek może "wpuścić" (świadomie, a nawet nie w pełni świadomie)do swojej osobowości inną osobowość. Demona! Można to nazwać opętaniem. Pisze o tym Biblia, można o tym przeczytać i usłyszeć także z innych źródeł (filmy pokroju "Egzorcysty" nie są dobrym przykładem). Wariant 2. Społeczny. To w zasadzie też nie moja teoria. Pewni ludzi się rozumieją mimo tego, że się rzadko widują (w skrajnym przydadku nawet wcale) - podobno są to najczęściej znajomości ze szkoły średniej lub ze studiów. ... lub bardzo często się widują (pozorna sprzeczność), np. żona lub dzieci. Czemu się rozumieją? Bo mieszkają na "tej samej wyspie" . Wariant 3. Człowiek bez BOGA jest samotną wyspą... . Aby się to zmieniło, Bóg musi wyciągnąć swoją dłoń (wierzę, że Bóg chrześcijan to robi!), a człowiek musi Bogu odpowiedzieć TAK. Myślę, że po człowieka może sięgnąć też ktoś inny... PS2: W polskim Internecie trochę mało o Panu imieniem John Fletcher. Angielski znam za słabo (na razie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy Bóg istnieje? Do Mirka IP: *.rhi.hi.is 21.05.01, 20:20 Serdecznie witam, dzięki za wskazane tropy - Fletcher pasuje tu jak ulał. Jego poemat pt. Purpurowa Wyspa odwołuje się bowiem do popularnej w XVII stuleciu teorii zależności pomiędzy mikro- i makrokosmosem. Dla niego każdy człowiek jest wyspą i w ten sposób on go opisuje, jak Ty to uczyniłeś w 1. punkcie. Dodam, że dla mnie nie ma znaczenia słowna obudowa jakiejś teorii, bo staram się każdą teorię zedrzeć do spodu i dojść do jej sedna. Pojęcia zawsze są wtórne do przekazywanej myśli. Przecież mapa to nie będzie nigdy terytorium. /A Fletcherów jest kilku - rodzina - z czasów Szekspira i Johnsona. Starocie, nikt tego chyba dzisiaj nie czyta, więc i w internecie ich może nie być/. Mógłbyś sobie przypomnieć, gdzie czytałeś to, co opisałeś w 1. punkcie? No, no 2. punkt jest mocny i bardzo mnie to interesuje. Cały czas oczywiście mówimy na temat. Widzę, że Mertona czytujesz, bo .... nikt nie jest samotną wyspą. Pozdrawiam i mam nadzieję, że się odezwiesz. Daniel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? Do Daniela IP: *.artcom.pl 22.05.01, 16:49 Cześć. Odnośnie punktu nr 1, chyba czytałem coś na ten temat w prasie (Wyborcza albo Rzeczpospolita). Ja najbardziej lubię punkt nr 3. ..."nikt nie jest samotną wyspą"? Czy tak jest? Nie wiem na pewno. Wydaje mi się, że ja wiele lat taką samotną wyspą byłem. Długo, długo szukałem przyjaciół. W końcu zacząłem znajdywać bliższych sobie ludzi, ale to nie byli jeszcze przyjaciele... . Gdy miałem 23 lata znalazłem w swoim życiu wreszcie miejsce dla Boga (do tej pory chodziłem wprawdzie do kościoła - ale chyba tylko ze strachu przed tradycją). Od tej pory zacząłem ... znajdywać też przyjaciół. Myślę, że teraz nie jestem samotną wyspą. Po latach myślę, że główną przeszkodą był po prostu mój EGOIZM. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy Bóg istnieje? Do Mirka IP: *.*.*.* 22.05.01, 18:40 Witam Cie serdecznie (bez polskiej czcionki), dzieki za informacje. Przegladne archiwum wymienionych dziennikow. Moja historia z wyspami, to cala dluga opowiesc i nie nadaje sie na forum publiczne (nawet tego nie chce). Moglbym powiedziec, ze "moje wyspy" to moja droga do pozbywania sie mojego egoizmu i wiary w Chrystusa. Nigdy nie wyznawalem zadnej formy synkretycznej religii, jedynie sie buntowalem. Dwa tysiace lat temu pewien Rzymianin powiedzial, ze synkretyzm jest oznaka upadku i schylku epok (polecam Oswalda Spenglera na ten temat). I tego sie trzymam. Staram sie tez zawsze uzywac odpowiednich slow, zebyy wyrazic to, co mysle. Jesli tego nie potrafie, to znaczy, ze te moje mysli sa jak z mulistego dna i lepiej nie tloczyc. Jako ciekawostke powiem Ci (bez erudycji, bo to psu na bude), ze slowa uzyte przez Mertona w tytule jego ksiazki pochodza jeszcze skadinad (tez staroc). Tamten tekst konczy sie slowami, ktore pewnie znasz: "nie pytaj komu bije dzwon, bije on Tobie". Ja mam pewien pomysl w zwiazku z cala dyskusja na tym forum. Byc moze spodobalby sie on i Tobie i Fizykowi. Jak zdaze i cegla mi na glowe nie spadnie - to moze zechce mi sie oswiecic nim ludzkosc. Oczywiscie zartuje. Do uslyszenia. Daniel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? Do Daniela IP: *.artcom.pl 23.05.01, 18:05 Gość portalu: Daniel napisał(a): > Witam Cie serdecznie (bez polskiej czcionki), > > dzieki za informacje. Przegladne archiwum wymienionych dziennikow. Moja histori > a z wyspami, to > cala dluga opowiesc i nie nadaje sie na forum publiczne (nawet tego nie chce). > Moglbym powiedziec, > ze "moje wyspy" to moja droga do pozbywania sie mojego egoizmu i wiary w Chry > stusa. Nigdy nie > wyznawalem zadnej formy synkretycznej religii, jedynie sie buntowalem. Dwa tys > iace lat temu pewien > Rzymianin powiedzial, ze synkretyzm jest oznaka upadku i schylku epok (polecam > Oswalda > Spenglera na ten temat). I tego sie trzymam. Staram sie tez zawsze uzywac odpow > iednich slow, zebyy > wyrazic to, co mysle. Jesli tego nie potrafie, to znaczy, ze te moje mysli sa j > ak z mulistego dna i lepiej > nie tloczyc. Jako ciekawostke powiem Ci (bez erudycji, bo to psu na bude), ze s > lowa uzyte przez > Mertona w tytule jego ksiazki pochodza jeszcze skadinad (tez staroc). Tamten te > kst konczy sie > slowami, ktore pewnie znasz: "nie pytaj komu bije dzwon, bije on Tobie". Ja ma > m pewien pomysl w > zwiazku z cala dyskusja na tym forum. Byc moze spodobalby sie on i Tobie i Fiz > ykowi. Jak zdaze i > cegla mi na glowe nie spadnie - to moze zechce mi sie oswiecic nim ludzkosc. Oc > zywiscie zartuje. Do > uslyszenia. Daniel. Cześć. Podoba mi się to, że jesteś skromny. Znam mnóstwo osób, którym tego bardzo brakuje (mnie chyba czasami też). Przyznaję, że ciekawi mnie Twoja historia z wyspami, jak możesz napisz coś w e- mail'u (mirk17@poczta.fm). Jeśli będzisz zainteresowany i ja napiszę Ci o głównym wątku historii mojego życia. Swoją drogą ostatni miesiąc jest niesamowity, mogłem usłyszeć lub przeczytać kilka niesamowitych historii z życia kilku ludzi, przypadkowo się złożyło, że byli to ludzie mieszkający w różnych krajach, dobrze że znalazł się ktoś kto mógł mnie (i dla mnie) tłumaczyć. PS: Całkowicie na marginesie, absolutnie nic nikomu nie sugerując!! Zbieram monety, ostatnio parę podarował mi pewien człowiek pochodzący z Libanu. PS II: Spędzę wakacje z rodziną na wyspie!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Isma Re: Czy Bóg istnieje? Do Daniela i Mirka, trochę obok tematu IP: *.cyf-kr.edu.pl 24.05.01, 12:41 Czy Fletcher to ten Fletcher od Beaumonta i Fletchera? Nie wiedziałam, że oprócz tekstów dla teatru, ktore znam, jeszcze co� napisał. prosze o bliższe namiary. A na temat - dziękuję Wam, Panowie, za dyskusję, której z rado�ciš, choć, przyznam, trochę nie�miale się przysłuchiwałam. Nie�miale, bo rzecz dotyczy bardzo intymnych spraw ludzkiej duszy. Dzięki, Mirku. bardzo jest pieknie, wiem z włšsnego do�wiadczenia, kiedy po okresie obrzędowo-zwyczajowym i okresie krytyczno-obojętnym przychodzi radosny okres żywego do�wiadczenia Boga w życiu. Najczę�ciej w sytuacji krańcowej, dramatycznej, w sytuacji, kiedy niby wszystko obok biegnie, a co� każe ci powiedzieć "stop". Jeden z moich przyjaciół - były ateista - nazwał podobny moment "złapaniem przez Boga za kołnierz". Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy Bóg istnieje? O tak! Do Ismy. IP: 130.208.139.* 24.05.01, 20:52 Droga Ismo, temat jest zawsze jeden i wszystkie książki mówią o jednym. W każdej z dziedzin, którą się zajmujemy istnieje to jedno, najważmniejsze. Wystarczy tylko zdrapać lakier politury ewentualnie zbić tynk-czyli postawić pytania inne niż, co będe jutro jeść. Bo co jest w życiu najważniejsze? Przecież żadnej rzeczy nie możemy zatrzymać dłużej i z żadnej nie jesteśmy zadowoleni dłużej, niż w momencie jej otrzymania. Utrzymanie przy sobie ludzkiej osoby za pomocą naszych uczuć również jest niemożliwe. Bo one także przemijają, prawda? Gdzie są śniegi z zeszłej zimy... Jaki jest cel naszego życia? Nie trzeba być ascetą, by stawiać takie pytania i mówić my zwykli ludzie żyjemy w świecie. Musimy posiadać rzeczy żeby normalnie żyć, ale wyścig po te rzeczy trwa w nieskończoność. To nie są życiowe cele. Co jest celem ludzkiego życia? Zawracać czy nawracać ludzi nie jest potrzebne, bo rodzi to w nich jedynie jeszcze większy opór. Wystarczy jedno większe trzęsienie ziemi lub wojna a świątynie wszystkich wyznań natychmiast się zapełniają. Czasem zaś wystarczy mały życiowy kataklizm i wtedy Pan Bóg łapie za kołnierz, żeby ktoś sobie jeszcze większej krzywdy nie wyrządził. Fletcherowie - w epoce elżbietańskiej było ich kilku - John, ten od teatru, którego wymieniłaś. Jest też dwóch Gilesów F., młodszy i starszy. Bratem tego młodszego jest Phineas, autor symbolicznego dzieła o duszy ludzkiej i fizjologii człowieka pt. the Purple Island or the Isle of Man, oczywiście nie opowiada on o istniejącej faktycznie wyspie Man. Barokowe to, ale dobre. Jest na pewno w jakiejś dobrze zaopatrzonej polskiej bibliotece. Przypomnij sobie, jako miłośniczka teatru, sztukę z tamtych czasów.Opowiada ona o burzy, która odmienia życiorysy wielu ludzi na tajemniczej wyspie... Wszystkie książki mówią o jednym - moje zainteresowania archetypami ludzkim, w tym symbol wyspy doprowadził do Jednego. Teoria archetypów jest narzędziem, które po użyciu wyrzuciłem. Nie jestem naukowcem, raczej powiedziałbym badaczem, więc teorie mnie nie pasjonują. Pewnie gdybym był rolnikiem obserwacja biegu przyrody też by mnie doprowadziła do Jednego. O kurczę, dzisiaj ja spłodziłem epistołę. Sorry!!! Pozdrawiam Daniel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Isma Re: Czy Bóg istnieje? O tak! Do Daniela IP: *.cyf-kr.edu.pl 25.05.01, 13:00 Witaj, od razu przepraszam za ograniczenie alfabetu do znakow wystepujacych w nim od czasow rzymskich - nie wiem dlaczego, ale moj komputer jest lasy na ogonki. A teraz ad rem. Piszesz, ze wystarczy kataklizm - wiekszy czy mniejszy - zeby swiatynie sie zapelnily. Ze strachu, tak? "Jak trwoga, to do Boga"? Pewnie tak jest. Pewnie nawet jest tak zazwyczaj. Ale nie tylko o to mi chodzilo. Czasem po prostu ten kataklizm sami sobie sciagamy na glowe, dokonujac takich a nie innych wyborow, rezygnujac ze zdrowej, ludzkiej, wymiernej logiki na rzecz logiki "dla Boga nie ma nic niemozliwego". Moje pytania zostaly postawione w chwili, kiedy wszystko ukladalo sie jak najlepiej - nawet az za dobrze. Tak dobrze, ze trzeba bylo sie zatrzymac i zadac sobie pytanie, czy aby nie jest to doskonale zaplanowany i zrealizowany falsz, o inteligentnej dziewczynce z dobrego domu, ktora ma niezla prace i sympatycznego wieloletniego narzeczonego. Brak milosci, tak. Ale wlasnie Milosci, a nie tego, co sie nia zazwyczaj nazywa. Wiec tak - skoro juz rozmawiamy publicznie, to niestety, rzecz musi byc na pewnym poziomie ogolnosci - spotykasz na swojej prosto wytyczonej, zgodnie ze zdrowymi inzynierskimi zasadami, drodze: co� lub kogo�. I wiesz, po prostu wiesz, i to chyba mozna nazwac bez zbytecznej egzaltacji po prostu Łaskš, ze to wlasnie jest wlasciwa droga, to jest twoje powolanie. Lubie to ostanie slowo, bo ono - poza swoim czysto teologicznym sensem - poprzez swoje najbardziej prymitywne skojarzenia niezle oddaje sens tego, co sie wydarza. Powolanie, jak powolanie zakonne, tez czasem wbrew logice, czasem wbrew wlasnym ludzkim planom (dla jasnosci: w tym powolaniu nie ma nic szczegolnego, nadludzkiego, zadnego wyroznienia. Powolany jest kazdy, jesli przez powolanie rozumiec "czynienie rzeczy z Miłosciš"). Dixi. Jeszcze jedno, drobne, ale wazne: napisales o utrzymaniu przy sobie innej osoby za pomoca uczuc i o ich przemijaniu - oczywista i celna to obserwacja, ze mlodziencze kataklizmy maja wlasnie taka przyczyne. Ale tu trudno mi sie wypowiadac, bo moja mlodosc nie jest juz pierwsza (ale ciagle trwa, i, mam nadzieje, potrwa jeszcze dosc dlugo, jesli przez mlodosc rozumiec radosc zycia), kataklizmy porzucenia przezywalam do�c dawno, acz, fakt, bolesnie (okazuje sie jednak, ze nie az tak, zeby to bylo przyczyna jakichs zmian w moim zyciu), a poza tym nie podoba mi sie sam pomysl "utrzymywania przy sobie" kogokolwiek. Pachnie manipulacjš, czyz nie? A milosc jest darem, ktory nie jest zalezny od naszej woli. Nie najkrotsze to bylo. Ale ja, niestety, pracuje w slowach (inne talenty jakies mizerniejsze) i bardzo je lubie, A najbardziej lubie ich sluchać. Pozdrowienia. I. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy Bóg istnieje? O tak! Do Ismy IP: *.*.*.* 25.05.01, 16:18 Droga Ismo, (bez polskich czionek - "tomrazom"). Wlasnie wyczyscilem mulasty i saznisty list do Ciebie, w ktorym w skrocie chcialem Ci objasnic najwieksze i najbardziej zawile tajemnice istnienia. Powtorze jedno jasne pytanie, prosze pomysl o nim. Mi na nie nie odpowiadaj. Bo nie jestem uprawniony. Co jest rzeczywistym celem Twojego zycia? Do uslyszenia. Daniel. PS. Wylonila sie wyspa kolo Trynidadu. Miejscowi mowia, ze tak sie dzialo juz wielokrotnie. Jedna z nich miala nawet duza powierzchnie i wznosila sie wysoko nad poziom wody. Ale zostala zmyta przez otaczajacy ocean. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? O tak! Do Ismy, Daniela i innych. IP: *.artcom.pl 28.05.01, 16:52 Cześć! Mam chwilę wolną to spróbuję napisać choć parę słów. Kiedyś usłyszałem parę dobrych pytań, pierwsze z nich właśnie brzmiało: co jest celem Twojego życia? Myślę, że mam dla siebie odpowiedź, ale do pytania lubię wracać (co ok. pół roku). Robię to po to, ponieważ zauważyłem, że niestety sprawy "mniejszej wagi" lubią przesłaniać sprawy "najważniejsze". Dodam drugie pytanie i związane z nim jeszcze trzy. Jak chcę realizować cel życia? Jak to robię do tej pory? Co powinienem (powinnam) zmienić? Kto może mi w tym pomóc? Mirek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Isma Re: Czy Bóg istnieje? O tak! Do Mirka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.01, 18:12 Mirku, trzymaj sie. A raczej, nie tyle, Ty sie trzymaj, co niech Cie trzyma i nie wypuszcza ze swojej reki Ten, ktory nas kocha. Gdybys chcial pogadac, to odbieram poczte pod adresem kiekeritz@interia.pl I. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Isma Re: Czy Bóg istnieje? O tak! Do Daniela IP: *.cyf-kr.edu.pl 28.05.01, 17:10 Witaj, Pytanie o cel jest jak najbardziej zasadne. Wprawdzie sugerowałe�, że odpowied� nie ma być przeznaczona dla Ciebie, ale to ani nie będzie odpowied� (a przynajmniej nie wprost), ani tylko do Ciebie (w końcu dyskutujemy na Forum, co - chciałabym - może komu� się do czego� przyda). Zatem: Kilkana�cie lat temu, jak większo�ć pewnie nastolatek mojego pokolenia, fascynowałam się niejakim Edwardem Stachurš. Fascynacja oczywi�cie mi przeszła, ale pamiętam taki oto fragment: "Czy życie ma cel? Życie ma sens, będšc sensem samo w sobie, ale celu nie ma. Gdzie kończš się wszystkie �ciany? Na rogu. Gdzie kończš się wszystkie cele? U grobu. Oto docelowy cel wszystkich celów". I tak dalej, czego oczywi�cie już z pamięci nie zacytuję, ale było to mniej więcej w tym duchu. Oczywi�cie, jest to językowo okropne, niezno�nie patetyczne i cokolwiek - jak to bywa w podobnej literaturze - mętne. Ale samo rozróżnienie sensu i celu ma dla mnie duże znaczenie. Więc, życie ma sens. Trzeba go tylko umieć dostrzec. Sens życiu nadaje Miło�ć, indywidualnie najprzeróżniej rozumiana. Jak ja jš rozumiem - chyba łatwo się domy�lić. A cel? Czy rzeczywi�cie możemy go mieć? Czy sami go wybieramy? Czy może nie być dora�ny, tymczasowy? Pozdrowienia I. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy Bóg istnieje? O tak! Do Ismy i nie tylko. IP: *.rhi.hi.is 28.05.01, 20:02 Droga Ismo, pytanie jakie postawiłem o Cel, jest w najbliższym związku z pytaniem tytułowym. Oczywiście prawdziwy cel życia nie jest materialny ani osobowy. To znaczy, że nie wiąże się on w żaden sposób z dążeniem do zdobycia możliwie największej ilości rzeczy materialnych ani zabezpieczenia sobie, i w tym sensie "posiadania", uczuć drugiego człowieka na zawsze. Wiadomo, że to niemożliwe. Obroty tzw. fortuny są złudne, o czym wszyscy wiemy. Jeśli nie, to najwyższy czas o tym pomyśleć. Więc do czego ma człowiek zmierzać w życiu, czyli jaki cel ma jego egzystencja? Czy istnieje coś, co nadaje mu sens? Czy też sobie tak wszyscy płyniemy, jak te drewienka po wielkiej rzece, rzucani to na jeden, to drugi brzeg, by w końcu znaleźć się w oceanie nicości. Jeśli się wybrało cel, to zna się przynajmniej kierunek, w którym się podąża, nawet jeśli jest to błędny kierunek. I tego nie polecam. Dla człowieka wierzącego celem jest Bóg, dla niewierzącego dobre życie tutaj. Jeśli tak nie jest, to w obu wymienionych przypadkach kończy się pustką wewnętrzną i poszukiwaniem metod samouleczenia. Stąd mają dzisiaj takie wzięcie wszelkie płatne kursy uzdrowicielskich nauczycieli i miliony !!! egzemplarzy poradników typu "jak żyć? jakim być? itp.itd. " wydawanych na całym świecie. I jest lepiej? Odpowiedź znajduje się w codziennej porcji medialnych informacji. Nie czytaj ich, przejrzyj wyboldowane nagłówki, w jaki spoób zarządzający ponoć swoim życiem i posiadający wolną wolę, ludzie, sami realizują drogę samorozwoju na Ziemi. Cóż z tego pojęcia pseudo wolności wynikło - chaos pojęciowy, synkretyzm i relatywizm wszystkiego. Bo "Bóg umarł" i wszystko jest dozwolone. Tym, co się uzdrawiają teoriami, które powstały tysiące kilometrów od miejsca ich urodzenia, doradzam sięgnięcia do źródeł. To oczywiście wymaga wysiłku intelektualnego np. nauki sanskrytu, ale pozbawi możliwości manipulowania wami przez macherów od losu wydających dla pieniędzy bełkotliwe broszury. Żeby nie przeciągać dłużej - celem życia ludzkiego jest Bóg. Bóg nadaje mu sens. Ismo, I Bóg jest oczywiście Miłóścią. Wiem coś o tym z autopsji. Bez oparcia w Bogu miłość będzie jedynie pożądaniem lub zmiennymi ludzkimi uczuciami, które przemijają i nie mogą być punktem oparcia w życiu. A kto nawoływał do miłości drugiego człowieka i siebie samego, to chyba nie ma potrzeby wyjaśniać. Żeby człowiek nie posiadał złudnego poczucia siły wewnętrznej, musi powierzyć swe życie Jedynemu Bogu. Jak wielu tzw. samouzdrawiających się traci pewność siebie przy pierwszym zwolnieniu z pracy, zdradzie małżonka, śmierci swojego dziecka w tragicznym wypadku. Przecież powinni być przynajmniej jak ci starożytni stoicy - nie reagować i przyjąć te fakty z wewnętrznym spokojem. Nie, oni zaczynają złorzeczyć, bo ich spokój jest człowieczy, więc jak bańka mydlana. No chyba starczy, obiecuję, że nie będe już pisał.... tyle. I oczywiście nie wszyscy mamy rację. Pozdrawiam. Daniel. 1PS. O planowaniu i zarządzaniu swoim życiem polecam nie P. Druckera, ale rozmowę Wolanda z Berliozem, kilka stron. Kto ciekawy, ten znajdzie. 2PS. Drogi Fizyku, pozdrawiam i czytaj dalej listy., A może zauważyleś w nich jakąś regularność? 3PS. Droga Ismo, czy Stachurę masz jeszcze w prawdziwie dżinsowych okładkach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Isma Re: Czy Bóg istnieje? O tak! Do Daniela IP: *.um.krakow.pl 01.06.01, 09:26 Witaj, na poczatku mille grazie za udzial w malej utarczce, ktora wytworzyla sie na najbardziej wystajacym wierzcholku Forum. Z wiekiem na szczescie wzrasta moj poziom tolerancji, ale przypomina mi sie, jak na studenckich cwiczeniach z filozofii nie odzywalam sie przez dwa semestry, z wyjatkiem jednych jedynych zajec - o "Uzasadnieniu metafizyki moralnosci", bo akurat wtedy tym sie fascynowalam (sila fascynacji z czasem troche oslabla, ale staruszka I. nadal doceniam). Po prostu czlowiek ma sklonnosc do obsesyjnego koncentrowania sie na wlasnych zainteresowaniach i zwiazanych z nimi osadach. Poniewaz zawodowo zajmuje sie roznymi formami komunikacji spolecznej, tym bardziej jest dla mnie pouczajaca praktyczna obserwacja tego, ze niemozliwe jest proste zsumowanie monologow w dialog. A teraz, poniewaz, podobnie jak Ty, na kilka dni zostane dzis odlaczona od kompa (mowiac scislej, w ogole zostane "odlaczona"), tytulem porzadkow: Stachura byl istotnie w dzinsie, teraz zaczytuja sie nim dzieci mojej kuzynki, taszczac te piec czy szesc tomow pod namioty itp. Krakowek jest malutki - a znajomi filozofowie czasami wystepuja tu w wiekszym zageszczeniu na metr kwadratowy, niz zazwyczaj, na przyklad przy okazji wczorajszo-dzisiejszego Colloquia Tischneriana. Ale to temat na inne spotkanie. Dzieki za poprzednie. Do uslyszenia. I. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: O tak Ismo! IP: *.rhi.hi.is 01.06.01, 15:53 Droga Ismo, miło Cię słyszeć, szczególnie, że brak dostępu do elektroniki może być u mnie długotrwały i świadomy. Mam plan, a wiesz jak to bywa z planowaniem. Chcę być na pustkowiu, gdzie oczywiście jest kilka zabudowań i jest komputer, bo kontaktuje się w ten sposób z moim pracodawcą, ale czy będe miał swobodny dostęp do e-gadżetów, to nie wiem. Zastanawiam się nawet czy tego chcę? Typem anachorety nie jestem, tak sądzę, a być może to tylko moja osobowość nr 1, a może 2, tego potrzebuje? Żartuję oczywiście. Czy moje życie jest sensowne i ma cel? Staram się by takie było przy po mocy Potężnego Sojusznika, ale Jego logika jest czasem trudna do pojęcia, jak również moja wolna tzw. samo - wola powoduje, że końcowe efekty poczynań są często dla mnie zaskakujące, a często przykre. Właśnie spłacam rachunek z dotychczasowego życia. Bo wybory życiowe kosztują, ale nie powiem złego słowa, nie żałuję. Kwestia perspektywy... Czytam ostatnio i ciągle, Nowy Testamen. Jak zwykle przyłożyłem do tekstu ewangelii sobie tylko znaną matrycę, tak teoretycznie. W efekcie myślę sobie, że Boska Logika, Logika Jezusa, ona rzeczywiście nie jest z tego świata i w tym sensie jest kosmiczna. Gdyby ludzie postępowali ściśle wg Jego słów - to do końca niemożliwe, bo jest przecież w nas pierwotna skaza, to Ziemia wyglądałby może nie jak wielka spokojna wioska Amiszów, ale to byłaby inna planeta, niż jak widać. Z Twoich listów zrozumiałem, że zdobywasz środki dla hospicjów poprzez pracę w jakiejś fundacji? To pożyteczna praca i podjęłaś się jejj rozumiem, w wyniku wydarzeń we własnym życiu, czy też było tam wolne miejsce? Mam nadzieję, że jeszcze porozmawiamy. Daniel. PS. Odnośnie małej kłótni na forum, nie bronię Fizyka. Nie jest to też tzw. 1 z moich nicków, bo rozmawiam tylko na Jeden Temat, tutaj właśnie. Może jest tak, że Fizyk używa ogólnie dostępnego komputera w jakiejś pracowni? Używają go też inni - to by tłumaczyło te 100 innych nicków, a serwer odnotowuje tylko skąd poczta została wysłana. Oczywiście jest następny krok i to bardzo łatwo wyjaśnić - ale to już między mary z Danii a Fizykiem. Jakoś trudno mi uwierzyć żeby Fizyk używał takich zwrotów. Dziwne czasy. Daniel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? Do Fizyka IP: *.rhi.hi.is 18.05.01, 14:09 Serdecznie Cię witam Fizyku, jeśli Cię uraziłem brakiem formy Pan, to od razu wracam do tej wypróbowanej formy grzecznościowej, ale forma "Fizyku" tak ładnie brzmi, jak w powieści Stanisława Lema. Cieszę się, że to spostrzegłeś, jestem narzędziem i teraz już pokornie i z radością /co ten Daniel ......?/ to przyjmuję. Jakiś czas temu, subiektywnie dzieląc czas na odcinki oczywiście, buntowałem się przeciwko byciu narzędziem w rękach,nie, nie wstydzę się użyć tego słowa, w rękach Boga. Niezależnie od tego jak Go teraz tymi słowami uczłowieczyłem. Bo On, to jest bardzo poważna sprawa! Dla przysłuchujących się "przypadkowo" naszej rozmowie powiem, że moje powyższe przekonanie nie wynika z zapisania się do żadnej nowej grupy religijnej, nie jestem też księdzem żadnego wyznania, nie mówię tego z urzędu, ani nie choruję na żaden rodzaj schizofrenii o podłożu religijnym. Wracając do wątku koincydencji, a Ty to wiesz Fizyku, prawda?, że pojęcia są wtórne do prób opisywania zjawisk, właśnie zbieżności o podobnym znaczeniu doprowadziły mnie do kraju, w którym jestem. Pozostawię to na razie jako zagadkę? Zgadzasz się?Koicydencje zdarzają się każdemu, jednak przeważnie ludzie nie zwracają na na nie uwagi. Jung pisał, że jego niektórzy pacjenci po prostu bali się o tym mówić innym, gdyż opis takich zdarzeń brzmi nieprawdopodobnie i irracjonalnie. Często te tzw. koicydencje znaczące są sygnałem dla człowieka jego emocjonalnego stanu, ale jeśli myślenie o tym jest zbyt trudne, to spycha je w niepamięć. Mam nadzieję, że jeszcze porozmawiamy. Jeśli znajdziesz czas /mówię to oczywiście - i oczy wiszą - potocznie/ przeczytaj książeczkę Artura Koestlera, jest po polsku - o koicydencjach. Na pewno zainteresuje Cię krótka historia współpracy fizyków z psychologami na temat sprawy, o której rozmawiamy. I oni, poza Jungiem, unikają zastosowania zasady deus ex machina. Ale, jak ktoś mądry kilka wieków temu powiedział -wszystkie ksiązki ostatetcznie mówią o tym samym. Życzę szczęścia i pozdrowienia dla Twojej sympatii. Czy "przypadkiem" nie jest to bogini tańcząca w kambodżańskiej świątyni? Daniel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotrek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? Do Fizyka IP: *.dhcp.mcphu.edu 18.05.01, 16:40 Panowie . Przed chwila napisalem to w watku "Zakazana archeologia" i powtorze to tutaj chociaz probowalem juz ta mysl fromulowac dawno temu rozmawiajac z fizykiem. CZy jeli naukowcy udowodnia istnienie Boga to czy wprowadza panstwo religijne i zaczna nawracac. Moze stworza jakas nowa religie? Piotrek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jeff Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.tnt19.nyc3.da.uu.net 19.05.01, 05:18 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Wypowiadalem sie tutaj w jaki sposob Bog czyni cuda nie > naruszajac praw przez siebie ustanowionych i nie > pozwalajac czlowiekowi dojsc przyczyny takiego > wydarzenia , poniewaz "popycha palcem " na poziomie > subatomowym . I nie uwierzycie , za kilka dni poznalem > na forum cudowna dziewczyne na drugim koncu swiata ,z > ktora koresponduje i ktora odwzajemnia moje uczucia . > Traktuje to jako nagrode zeslana mi przez Opatrznosc za > trafne ujecie tematu i "zajrzenie Panu Bogu w karty ". > Czyz to nie cudowny zbieg okolicznosci. Przypadek, czyli wolnosc ducha. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jeff Re: A co z innymi religiami? IP: *.tnt19.nyc3.da.uu.net 19.05.01, 07:39 No wlasnie, co z innymi? Przeciez, skoro Bog istnieje, jak wynika z wiekszosci ciekawych wypowiedzi, ergo trzeba z nim jakos zyc. A zycie to wspol- zycie.Tolerancja.Wybaczanie. Mordowanie (jedzenie, oddychanie,etc.) i bycie mordowanym (dobrowolnie lub nie).Uszczesliwiac na swoje kopyto? Uwazac ze moja religia, moj Bog, sa najprawdziwsze, to najzwyklejsza pycha. Zadna milosc, ktora przede wszystkim jest wspol-czuciem. A jak oddawac czesc Bogu, jesli nie podziwem dla najdoskonalszych sposrod jego dzieci? A sw. Pawel, czyz nie mowi, iz ci ktorzy maja zakon w sercu nie musza go znac. A Jezus czyz nie mowi, kto zachowuje milosc... ten jest we mnie a ja w nim? Toz przeciez niejeden ateista... wiec lepiej nie osadzac. Jeden Bog, jedno prawo dla lwa i osla, to opresja! Kabalisci twierdza ze jest tyle sensow Biblii ilu interpretatorow. Oczywiscie, matematyk Pascal wybrnal z tego punktem poruszajacym sie z nieskonczona predkoscia. Wiara dowodow nie potrzebuje, ale ludzie ktorzy wierza bezmyslnie to doskonaly material na manipulacje fanatyczne. Poza tym Bog doskonaly ta jakis abstrakcyjny przesad. Plomien samemu sobie nie jest tak jasny jak tym ktorych oswieca. Poza tym nieskonczona wolnosc Boga. A dlaczego nie mialbym byc mrowka? Chyba wolno?Jak w mitologii hinuskiej. A czy prosze ludzi, moge sie znudzic swoja boskoscia? A czy moge byc wiecznym rozwojem i powiedziec ze doskonalsza od doskonalosci (szczegolnie rozumowej, czyli z-myslowej) jest niedoskonalosc, zawsze otwarta na zmiane, ktora jest absolutna wolnoscia? Skoro, jak mawia nasz matematyk, Bog jest bardziej milosierny niz doskonaly, bo swiat by sie nie ostal pod sprawiedliwoscia boza, to woli on niedoskonalosc, czyli wybaczanie i wolnosc czlowieka. Wiec skoro Bog okrucientstwu pozwala istniec, to moze jest w tym jakis "doskonalszy" zamiar od doraznego raju na ziemi? A moze to co stworzone to tylko nawoz wymienny, wiec moze i powinno byc unicestwione. Zapach rozy leci w gore, reszta sluzy jako pokarm dla nastepnych istot, wykluwajacych z ciala ducha? Czyz nie wolal ON/A wcielic sie w czlowieka, zamiast dominowac? Nawet diably go sluchaly, tylko nie kaplani (istoty zdominowane racjonalizmem, a nie pozbawione tegoz)A jesli czlowiek to JEGO podobienstwo (obraz, wizerunek), to czyzby Bog byl TYLKO doskonalym Czlowiekiem? W interpretacji kabalistycznej, jak tez intuicyjnej i etymologicznej wers: Na poczatku Bog stworzyl... mozna przetlumaczyc w przerozny sposob, poniewaz slowo poczatek ma kilka znaczen: glowa, syn, arka. I rownie dobrze moznaby powiedziec za kabalistami: w glowie powstal Bog. A czy to co pochodzi z wyobrazni, nie pochodzi od Boga? Czyz zdolnosc myslenia tworczego, nie jest ta droga, sciezka, drabina Jakubowa po ktorej wchodza i schodza aniolowie (czyli mysli pochodzace z natchnienia opartego na intencji szukania prawdy)? Samo slowo Bog z tegoz poczatku, czyli Elohim (Sedziowie, z rdzeniem rodzaju zenskiego), nie dosc ze swiadczy o jednosci obuplciowosci Boga, a nawet prazrodle zenskim,ale tez o jego(?) wielopostaciowosci (dynamicznosci) i moze byc odczytywane jako Rozum. Zreszta jest to tylko jeden z aspektow boskosci Boga, ktory w samym Starym Testamencie ma co najmniej siedem roznych imion, i ktory nie jest monolitem, skoro ma miec wplyw na roznorodnosc istnien, w sposob milosny (a to wymaga osobistego konatktu i zrozumienia wielu problemow w kazdej poszczegolnej istocie). Osobiscie, bardziej wole idee iz to jest twoim Bogiem co naprawde kochasz. A kto zachowuje milosc... ten jest we mnie a ja w nim. Przyjaciolmi jestscie, nie slugami. Bogami jestescie. Kto szuka ten znajduje (Nie: kogo sie nawraca!Pod tym wzgledem Buddyzm dojrzalszy jest od Chrzescijanstwa) Podobienstwa historyczno-mitologiczne w roznych kulturach swiadcza o prawdziwosci ideii Boga-Czlowieka. Gnostycy uwazali iz stworca ziemi byl demiurgiem, negatywnym, dominujacym aspektem racjonalnym Boga. Nie podoba mi sie idea jedynego Boga. Kojarzy mi sie to z monopolizmem TP SA lub PKP. Bog wcielil sie w czlowieka, czyli po-zbawil sie Jednosci-bez-roznorodnosci, czyli Pustki. Bo zycie to roznorodnosc(=tolerancja), a roznorodnosc, to wzajemnosc, wymiana, niedoskonalosc, wybaczanie. Moze wszycy jestesmy upadlymi Bogami ktorzy ucza sie wspolistnienia? Najgorzej Bogu szanowac drugiego Boga. Wedlug W.Blake'a zlo jest energia, dobro rozumem. Dominacja ktoregokolwiek jest zabojcza dla zycia. Bez przeciwienstw nie ma zycia.itd.itp.Pozdrawiam wszystkich uczestnikow dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JE Re: A co z innymi religiami? IP: *.africaonline.co.ci 19.05.01, 16:16 O Bogu jako bycie transcendentnym nigdy nie da sie chyba wszystkiego powiedziec. To wlasnie proba powiedznia tego co jest niewypowiedzialne prowadzi nas ku prawdziwym granicom ludzkiego jezyka, czyli tam, gdzie caly czas odczuwamy i nie przestajemy pragnac a tracimy juz przy tym wszelka pewnosc wynikajaca z naszych zdolosci epistemologicznych i lingwistycznych. Kim jest Bog ? Kim jest czlowiek ? Te dwa pytania stawiane czasami razem a czasami osobno prowadza do unikalnego chyba doswiadczenia nie tylko granic naszego umyslu ale nade wszystko granic naszego bytu. Ontologicznie czlwoiek doswiadcza, czesto w sposob bardzo bolesny, swojej skonczonosci. Skad wiec bierze sie pradnienie nieskonczonosci ? Dialektycznie mozna szukac odpowiedzi w sprzecznosciach, ale nieskonczonosc wcale nie jawi sie czlowiekowi jako cos koniecznie sprzecznego z jego istnieniem. Nieskonczonosc lub wiecznosc moze byc bardziej czyms nieosiagalnym przy uzyciu zwyklych, dostepnych ludzkiej naturze srodkow. W niektorych religiach droga do nieskonczonosci jest wiec stopniowa anichilacja ludzkiej natury, nawet jej wyniszczenie na drodze drakonskiej ascezy. W innej religii droga do nieskonczonosci jest relacja osobowa z Bogiem. Dlatego w religiaj monoteistycznych Bog jest osobowy, rozmawia z czlowiekiem, zaprasza do wspolnego istnienia. (Choc i tam asceza czasem jest rozumiana, jako swoiste odrzucenie kruchego i slabego czlowieczenstwa). Pierwotnie chcialoby sie rzeczywiscie powiedziec, ze Bog to najdoskonalsza forma czlowieczenstwa. Antropomorfizacja Boga jest jednak polapka,(tak samo jak, wedlug mnie, zle rozumiana asceza) ktora prowadzic moze do ostatecznego osamotnienia czlowieka. Ostatecznie Bog doswiadczany jest przez czlowieka jako byt transcendentny, czyli przekraczajacy wszystko, co tworzy ludzkie stnienie i ludzki swiat. Jednoczesnie Bog jest immanentny, czyli jest obecny, przenika swiat czlowieka. Tu dochodzimy do granic interpretacji, do granic tlmumaczenia i zrozumienia. Niektorzy mowia, ze Bog jest najbardziej odczuwalny wtedy gdy jest nieobecny, natomiast czlowiek doswiadcza swej absolutnej pelni tylko w obecnosci Boga. Nie unika watpliwosci, ze w doswiadczaniu Boga przez czlowieka kryje sie niezmierna ilosc paradoksow, ktore wynikaja z naszych mozliwosc poznawczych. Te paradoksy prowadza czasami do nadinterpretacji Objawienia lub chocby samej natury, w ktorej zyjemy i ktora zyjemy. Czlowiek szukajacy Boga zazwyczaj na nowo odkrywa wartosc dobra i piekna. To doswiadczenie towarzyszy zreszta doswiadczaniu transcendencji. Zarazem odkrywa on swoja skonczonosc i kruchosc. Kto Jestes : "Jestem, ktory Jestem". "Ja i Ojciec jedno jestesmy". Jakze niezwykla jest niewystarczalnosc ludzkiego jezyka by wypowiedziec Boga i ludzkiego zrozumienia, by Go uslyszec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: A co z innymi religiami? IP: 213.76.96.* 20.05.01, 01:21 wiara jest potrzeba a nie dowodem.dowod ma charakter niezaprzeczalny w przeciwienstwie do wiary. Tzw. wiara jest przeinaczeniem starozytnej madrosci hermetycznej o potedze i mocy wyobrazni,dokonanym przez megalomanskich adeptow "sztuki rzadzenia tlumem",bo latwiej w ludziach podtrzymywac potrzeby niz krztaltowac moc woli,zreszta jej implikacje stoja w sprzecznosci z dazeniami decydentow. Tzw. cudowne zbiegi okolicznosci sa tylko powierzchniwym,incydentalnym przejawem potegi umyslu,jaka posiada kazdy.Dokladnie jeszcze nie zbadano tego zjawiska ale obserwuje sie je na sensownym poziomie. Przykladowo,podczas sledzenia przez wieleset milionowe rzesze ludzi waznych wydarzen spoleczno-politycznych,generatory przypadkowych impulsow oparte o promieniotworczy rozpad,stabilizuja swoje zachowania w sposob odbiegajacy dalece od statystycznej fluktuacji. Bog to tylko stan umyslu,przez ktore to mozna "dowodzic" istnienia czegokolwiek,jak pokazuja akta ze szpitali psychiatrycznych a globalnosc pewnych pojec,ich powszechnosc posrod ludu nie moze tez byc argumentem wspierajacym gdyz nie wywodzi sie ona z poznania,wgladu ino ze spolecznej propagacji jakiejs potrzeby. Przykladem moze byc odpowiedz na pytanie "jaki zakazany owoc zerwala ewa z drzewa poznania ?" Vox Populi rzeknie "jablko".Tylko skad to wiecie ? Bo tego jakos w bibli doczytac sie nie moge. To dziala jak uzywka dla zblazowanych umyslow dla ktorych matematyka jest zbyt trudna a przeciez w jej paradoksach,nie rozwiazanych problemach,czy relacjach miedzy roznymi dzialami mozna znalezc wiele metafizyki. Umysly wiekszosci ludzi sa zbyt leniwe by pojac nauke i odzywiac sie duchowo jej filozofia ale tez i zbyt zlozone by nasycac sie codziennoscia. W drodze miedzy szaroscia dnia codziennego a oswiecenia duchowego znajduje sie wlasnie wiara. Niee wszystko czego pragniemy jest pozyteczne i godne afirmacji bo wiara czesto hamuje nasz rozwuj,daje zludzenie pelni wiedzy,oto stoimy u wrot absolutnej madrosci (kiedys jeden ksiadz mi powiedzial, po zwroceniu uwagi na pewna biblijna ,moralna sprzecznosc,ze wlasnie wielka tajemnica wiary jest to ze "bog dal nam wolnosc,ze ona jest dla niego wartoscia wyzsza niz dobro,szczescie ludzkich jednostek" ! rodzi to oczywiscie kolejne pytanie "skoro wolnosc jest wartoscia nadrzedna,to czemu dostepnosc "wiecznego zywota" jest gwarantowana tylko po spelnianiu boskich przykazan? czemu nagradzana bedzie uleglosc,przeciwstawnosc wolnosci". Oczywiscie mozna wygenerowac kolejna odpowiedz na to pytanie,tylko ze latwo znow wbic pod nia lewar i tak bez konca.Co jest rozwiazaniem tej rekurencji i czemu jest ona tylko naiwnie naswietlona w "natchnionych pismach" ??) w poczuciu bliskosci chwili dopustu przejscia,a tak naprawde stoimy "o kilka mostow za daleko". Boga nie nalezy szukac,trzeba sie nim stac poprzez oswiecenie. Bilbia ma mala wartosc,jako klucz do autorozwoju,gdyz byla tworzona i rozwijana przez narod o bardzo watpliwej moralnosci,choldujacy bardziej sprawiedliwosci kalego niz egalitaryzmowi i czystosci dusz.Najlepsze do tego celu sa nauki pisma hermetystow,alchemikow,heretykow jak mistrz eckhart,filozofia islamu jak sufizm no i nauki dalekowschodnich Mistrzow. Jungowskie archetypy nie sa bytami samymi w sobie jak idee,sa jak odbicia dwuch naprzeciwleglych luster swiata materii i ducha.Jedno dziala na drugie z wzajemnoscia i nie wiedza ze sa jednym. Ciekawi mnie ze tej dyskusji nie rozpoczeto od zdefiniowana podmiotu.Czesty blad humanistow.Najpierw o czyms pogaworzymy a potem sie wyklaruje co to.A moze i nie,ale zawsze cos da sie na sile dopasowac. Poczytajcie "wahadlo foucaulta" U. Eco. Bardzo pouczajaca lektura. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jeff Re: A co z innymi religiami? IP: *.tnt18.nyc3.da.uu.net 20.05.01, 06:26 nie wszyscy i nie od razu moga sie stac bogami (lub uczlowieczyc swoja boskosc). Na ziemie spadaja raczej ci co to jako lekarstwa potrzebowali troche oddechu ograniczenia i upokorzenia pychy (za-rozumialosci). Oswajanie sie z duchowoscia wymaga wolnosci, wiec czasu i przestrzeni. Ograniczonosc ziemska jest aktem milosierdzia, bo nie trzeba doswiadczac wiecznie czegos, zeby moc z tego wyciagnac wniosek, swiadomosc i moc sie rozwijac ("odkrywac" w obu znaczeniach). Chyle czola przed heretykami, alchemikami, mistrzami wschodu dalekiego i bliskiego, ale Biblia im nie ustepuje w niczym, pomijajac fakt ze byla ich natchnieniem. Czytanie Biblii w sposob symboliczny, medytujac nad zawartymi w niej sprzecznosciami i sensami, rozwija wglad duchowy. Natomiast taki Mistrz Eckhart, czy bezposrednie opisy procesow alchemicznych mozna ogladac w zasadzie tylko intelektualnie. Nie mowiac o tym ze to lenistwo czytac czyjs wysilek interpretacyjny, wynikajacy z obcowania z Biblia, zamiast zabrac sie za wlasna interpretacje. Albo, jak mawia poeta: Nie trzeba nic czytac, wystarczy podazac za glosem wlasnej intuicji.Z reguly to co czytalem w Biblii musialem jednoczesnie doswiadczac. Biblia to zywa alchemia. Zawarta w niej struktura doswiadczen na sciezce rozwijania ducha jest dla pewnych nacji koniecznoscia istnieniowa. Jung mowil ze bez zrozumienia Biblii, nie jestesmy w stanie pojac sensu zachodniej cywilizacji. Mysle ze kabalisci uchylili nieco rabka niesamowitych mozliwosci zawartych w symbolice biblijnej i nie zgadzam sie z wyciaganiem pochopnego wniosku, ze skoro ortodoksi to, to Biblia won. Sufisci to heretycy islamu. Gnostycy, hermetycy, alchemicy - heretycy chrzescijanstwa (choc nie tylko). Niektorzy uwazaja ze Biblia pochodzi z Egiptu, zostala napisana przez kaplanow egipskich.Egalitarnosc zydowska porownuje do zasad wschodnich mistrzow, ktorzy nie narzucaja sie uczniom. Wrecz przeciwnie. Musisz udowodnic (nie rozumem) ale wola i pragnieniem, ze chcesz szukac prawdy. Poza tym co z uniwersalnosci chrzescijanskiej zrobily zwierzeta chrescijanskie? Nawet dzisiejszy ekumenizm, bardziej wyglada na walke o koniunkturalne przetrwanie, niz o rzeczywista tolerancje i akceptacje innosci/drugosci. Co do stawania sie Bogiem, to nie mam nic przeciwko temu, ale na razie wystarcza mi poczucie wewnetrznej boskosci jako Daru, a nie jako wlasnosci, czy tez tozsamosci. Niemalo osob juz sie na takim utozsamieniu przejechalo, zwazywszy ze boskosc ludzka sklonna jest do zwierzecopodobnych (egoistycznych) regresji. Wsrod sufistow wiele jest przypowiesci o tym jak to medrzec wolal byc glupcem, zeby go czasem nikt za medrca nie uwazal.Bunt Jezusa, czy Buddy przeciwko dominacji, objawia rowniez kierunek przeciwko prawom, zakonowi, dogmatom, dekalogom, czy tez moralnosci z posluszenstwa, wiec nie widze tu posluszenstwa jako gwaranta wiecznosci, wrecz przeciwnie nacisk na milosc jaki kladzie Jezus jest jednoznaczny (dopelnienie zakonu: moralnosc z milosci jest jedynie prawdziwa. moralnosc z posluszenstwa jest zboczeniem umyslu) Mysle ze rozwoj istnienia polega na maksymalnej roznorodnosci, czasem potkniecie sie o kamien moze spowodowac oswiecenie, czasem Bog Indra musi wcielic sie w mrowke, wiec czy mozna mowic o lenistwie tych ktorzy nie sa jeszcze bogami? Wolna wola, po-Woli. Czasem trzeba sie schowac w nicosci na wiecznosc, jesli ma sie czegos dosyc, zanim wroci ochota na cos.Czasem bezczynnosc i milczenie sa lecznicze. Doprowadzenie sie do stanu chorobowego przynosi rzeczywista zmiane w jakosci zycia. Gdyby ktos nie byl zly, byc moze ja musialbym nim byc. Przede wszystkim, dla mnie, Biblia nie jest ksiega historyczna, tylko symboliczna. A juz Nowy Testament, jak wykazal dawno temu (moze niedawno, bo chyba przed wojna) R.Graves, to medytacje pewnych medrcow nad pewnymi miejscami z ksiag prorockich Starego Testamentu. Uwazam ze Biblia ma w sobie kopalnie skarbow (poza ksiegami madrosciowymi, ktore pochodza z okresu filozoficznego, czyli z okresu watpienia).Jej sile rozwijajaca intuicje i wglad duchowy doswiadczylem na sobie, chociaz oczywiscie nie posiadlem tak wielkiej sily tworczej zeby samemu cos takiego napisac, to jednak rozwoj duchowy odczuwam.Rozwoj wewnetrznej wolnosci tez. Sufisci maja taka przypowiesc, nie pamietam calej, ale Bog poucza medrca co do natury tworzenia, mowiac ze dla niego waznejsza jest sama czynnosc tworzenia niz tegoz owoce. Ludzie ciagle zblizaja sie (asymptota).Wedlug praw milosierdzia, ot takiego, wlasnie bez definicji, wolnego, krzywego i nie. A wymykanie sie slowom? Kiedy pisze wiersz jestem jednoczesnie ponad slowami choc w slowach. Wowczas interakcja uczuc i mysli jest najintensywniejsza.Nieograniczona w swojej ograniczonosci doswiadczania chwilek wiecznosci. Ale lenistwo umyslowe jest. A wiec jest duzo do zrobienia i przewalczenia. Jestes glosem tego co nieme, powiedzial Bog do proroka. Ja chcialbym zeby caly moj narod prorokowal, mowil Bog do proroka wkurzonego na to ze inni tez prorokuja. Biblia brana doslownie, intelektualnie, historycznie jest prawdopodbnie gorsza od bestselleru Hitlera, dlatego powtarzam, jak dlugo jeszcze bedzie sie przyjmowac doslownosc jablka, albo to ze kobieta pochodzi z zebra Adama, a na dodatek jej glowa jest mezczyzna? Prowokacja Bogow do obudzenia sie z lenistwa. Wola Autorow do przemiany alchemicznej drugich/innych, a moze tylko odnalezienie tych ktorzy sie zagubili i chca czegos lepszego.Ale to trwa. Radosc i cierpienie zmieniaja charakter czlowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: A co z innymi religiami? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.01, 13:47 Przed biblia byla hermetyczna wiedza kaplanow egipskich.Byl to system astrologiczno-filozoficzno-poznawczy ktory zginal w blasku pozaru biblioteki aleksandryjskiej.Przed egipcjanami byli sumerowie ze swoja kosmogonia,zwiazkami kosmosu i ludzi.Do naszych czasow dotrwal tylko drobny,znany jedynie ze slownikow akadyjsko-sumeryjskich wycinek ich wiedzy a wiec mozna by rzec ze "dziesiata woda po kisielu". Tradycja alchemiczno-hermetyczna jest oparta o "szmaragdowe tablice" i "corpus hermeticum",ktorym przypisywano wiek starszy niz bibli.Sa to ksiegi,ktore zawieraja wiecej transcendencji w mniejszej objetosci niz biblia.Jest tam pelno zdan typu "Bog jest to nieskonczona kula,ktorej srodek jest wszedzie a ktorej obwod jest nigdzie;Bog jest to cos co jest caloscia w kazdej swojej czesci;Bog jest to milosc,ktora tym bardziej sie wymyka,im silniej ja trzymamy" itp. Sa to zbiorki paradoksow,ktorych studiowanie i kontenplacja ma wywindowac umysl na wyzsze ,nielogiczne obroty. Znaleziska w qumran,wskazuja ze w wiekach przed chrystusem wazniejsze byly ksiegi,dzis uwazane za apokryficzne a wiec gorsze jak "ksiega jubileuszow" czy "ksiega henocha" ( znane 4 jej wersje ). Tradycja kabalistyczna jest oparta o "sefir jecirah" i "zohar" , spisane dopiero w sredniowieczu.Kabalisci szukaja w torze ukrytych zaleznosci,ktore maja dawac wladze jaka ma Logos nad swiatem a przeciez hebrajski stosowany przez mojzesza to nie ten sam hebrajski w ktrorym sa spisane dzisjesze,czy nawet qumranskie ksiegi biblii,wiec nie mozna tego traktowac jako slowo boze znak po znaku. W bibli nie znajdujemy wyraznych wskazowek dotyczacych,jednej z najlepszych metod autorozwoju,wyciszania animistycznego ego,jakim jest medytacja.Nie jest to przeciez zwykla zaduma,czy reflekcja,jest to raczej jej zaprzeczenie gdyz srodkiem jest odrzucenie mysli. Jezus byl heretykiem posrod faryzeuszy ale bycie banita nie jest jeszcze dowodem podazania sciezka samozaprzeczania.W tradycji chrzescijanskiej nie ma tez watku drgan,wibracji,cos co jest silnie rozwiniete w naukach wschodu.I nie tylko bo fizyka zaczynasz oscylatorem harmonicznym i niemalze tym samym ja konczysz.Zdumiewa mnie ta silna konwergencja nauki i folozofii.Ten zwiazek sprawia ze bardziej ufam i latwiej przyjmuje sufizm,buddyzm itp niz zupelnie milczace na ten temat chrzescijanstwo,chocby i bardzo ezoteryczne. Chrzescijanstwo to kaleki krewny tego,co sie ostalo w tradycji dalekiego wschodu.Kaleki ale nie calkiem bezuzyteczny. To wszystko jednak,to cienie jakiejs przedsumeryjskiej wiedzy i zdarzen,ktore w postaci roznych starozytnych madrosci,modyfikowanych przez kontekst srodowiska,warunkow spleczno-kulturowo-politycznych,wyplynely na swiatlo dzienne,zakrapiane dodatkowo slowami,pojawiajacych sie od czasu do czasu prawdziwie oswieconych Mistrzow. A tak apropos adamowego zebra,to owo hebrajskie slowo moze tez znaczyc zycie.Hebrajski to taki fajny jezyk,wieloznaczny na poziomie slow,iz nie sposobna czegos ciekawego tam nie dopasowac. Jesli wiesz czego szukac to znajdziesz,jesli nie wiesz,sens znajdziesz w rozbieznosci bo nauczysz sie budujacej syntezy a nie dzielacej analizy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: A co z innymi religiami? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.01, 14:49 Chrzescijanstwo opiera sie na ideii wspolczucia.Nie czyn drugiemu co tobie nie mile,nadstaw drugi policzek itp. Jest to rdzeniem i praktycznie esencja tej religii.Nie krzywdz innych,pomagaj im,badz pokorny wobec butnych a ostatni beda pierwszymi,a czeka cie zycie wieczne w tysiacletnim krolestwie chrystusowym (jak III rzesza). To troche za malo do autorozwoju.Nie mozna sie rozwijac bez wgladu w siebie samego.To nie chodzi o znajdywanie boga w sobie poprzez wdziecznosc innych.To chodzi o znalezienie wspolnej plaszczyzny z kazdym istnieniem,a uczynnosc ma zasadniczo materialny charakter.To nie dobre uczynki maja nas windowac, to samodzielne windowanie swego Ja i wyzbywanie sie go maja czynic nas lepszymi.Dobroc jest pochodzna samospelnienia a chrzescijanstwo usiluje odwrocic relacje.Spelniaj sie rozsiewajac pomoc potrzebujacym. Stad problem w stosowaniu sie do owych nauk.To jest wlasnie przyczyna pewnej porazki chrzescijanstwa,ktore wydalo na swiat taki paszkwil moralnosci jakim jest katolicyzm.Latwiej jest dawac gdy samemu sie jest harmonijmym ze swiatem i soba a szybciej,pewniej sie to osiaga przez medytacje i wyciszenie niz uczynnosc gdyz zaczynasz od uruchomienia mechanizmow przynoszacych satysfakcje i spokuj ducha.W chrzescijanstwie jest to niejako celem,w ezoteryce wschodu jest to dopiero poczatek,przyczyna wszytkiego co dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: A co z innymi religiami?Do Nefilim IP: *.rhi.hi.is 20.05.01, 17:44 Przeczytałem uważnie Twoje listy. Czy nie jest tak, że uważasz się za prawdziwie oświeconego, w przeciwieństwie do prostego ludu? Przecież jestes Nefilim z kosmosu. Imię jest nazwą - sam wybrałeś sobie ten pseudonim. Nie podejmę się z Tobą dyskusji, Nefilim, bo musiałbym zacząć od błędów ortograficznych w Twoich listach. Jeśli jesteś dyslektykiem - to oczywiście zwracam honor, przepraszam. Poza tym stosujesz wiele uczonych pojęć, hermetycznych dla prostaczków, ale czy sam je rozumiesz? Proste wyrażanie myśli świadczy zawsze o ładzie wewnętrznym człowieka. Ty potrzebujesz do tego sążnistych listów. Wiem, wiem, nie wszyscy są prawdziwymi różokrzyżowcami na drodze samorozwoju. Powiedz mi proszę w jasny sposób, co wyczytałeś w "Wahadle"? Bardzo lubię opowiedzianą tam historię . Nie gniewaj się za moje słowa. Pozdrawiam. Ciągle poszukujący Daniel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jeff Re: A co z innymi religiami? IP: *.tnt23.nyc3.da.uu.net 21.05.01, 07:13 moze byc nawet piecdziesiata woda po kisielu. Po owocach (duchowych) ich poznacie, jak mawial Paracelsus. Liczy sie tresc/jakosc, nie pierwszosc czy chronologia jako wymiernik oryginalnosci. "Kto na wlasnych skrzydlach tylko lata, ten nie wznosi sie wysoko". Wlasnie napomknalem o tym ze Biblia to pozostalosc po starozytnej cywilizacji afrykanskiej, ktorej ostatnim stadium byla cywilizacja egipska. Zydzi przeciez przebywali w Egipcie. Co do Kabaly to zanim zostala spisana, dlugo byla przekazem ustnym, tak samo zreszta jak biblia, gdyz prawdy jakie zawierala byly tak nieortodoksyjne, ze przestrzegano tradycji przekazu. Taka sama wstrzemiezliwosc miala miejsce w buddyzmie tybetanskim w stosunku do cywilizacji zachodniej. Paradoksy obecne w Biblii dla prawdziwie poszukujacych i wspol-czujacych ludzi, posiadaja moc dzialania iscie alchemicznego. Owa sila transformacji i budzenia wladz duchowych ukryta jest przed tymi w ktorych dominuje racjonalizm. Czytanie Biblii w sposob medytacyjny jest rowniez wycofywaniem umyslu, ale nie jego likwidacja. Bo nie chodzi o zlikwidowanie umyslu, tylko o zrownowazenie p;rzeciwienstw. Rozum musi byc przenikniety przez emocje, emocje przez mysli. Krol musi umrzec. Cedry libanskie musza zostac ponizone. Wyzszosc mitow nad bezposrednimi (racjonalnymi) "wskazowkami" polega na tym ze uaktywniaja wyobraznie, ktora jest bezposrednim dotykaniem wymiaru poza-zmyslowego. Dlatego tak wazne jest by zapoznawac dzieci z bajkami i mitami, z tymi archetypami w ktorych jest sila przekraczania ograniczonosci swiata zmyslowo-racjonalnego. Mysle w ogole ze ten sposob oddzialywania na psychike posiada znacznie wiecej szacunku dla rozwoju kazdego czlowieka, niz podane na tacy, gotowce ktore nie pobudzaja calego istnienia, lecz tylko umysl. Tak wiec nie zgadzam sie z tym co mowisz o "odrzuceniu umyslu", chodzi o sharmonizowanie umyslu. Kiedy biore dany wers na warsztat, wycofuje umysl, ale kiedy on juz sie wycofa, intuicja bierze go w swoje dlonie i uzywa, a on jej sluzy. Umysl ma sluzyc milosci zycia. A zycie to wspol-zycie. Masz swietna wiedze hermetyczna, ale chyba nie doceniasz intuicji i wyobrazni, wiec co do wgladu i doswiadczenia, to chyba za malo praktykujesz, bo bardziej bys je cenil. Zreszta wydaje mi sie ze jest to naturakny blad w jaki popadaja Ci ktorzy utozsamiaja sie z Bogiem. Nie przecze, jestesmy Bogami, ale my w nim on w nas, a wiec jestesmy czesciami dynamiki tworczej, Boga, a wiec wole te swoja boskosc traktowac jako Dar, a nie wlasnosc. Bo, jak sam wspomniales, pewni za-rozumiali kaplani zdominowali reszte. A trak sie wlasnie dzieje wowczas, kiedy czlowiek zaczyna posiadac prawde i z nia sie utozsamiac, i nawet nie widzi jak gubi wolnosc prawdy. Poza tym nawet jesli Bog jest tworem ludzkim, sama zdolnosc tworcza czlowieka przerasta czlowieka. Co do autorozwoju to sie absolutnie zgadzam, z jednym wyjatkiem. Mialem kiedys wizje swojego JA, ktore mi sie objawilo jako wspolistnienie tych wszystkich istnien ktore juz dawno umarly, a ktore kochalem i w tym zyciu, i byc moze w poprzednich. Od tamtego czasu wiem, ze JA to bardzo duzo istot wspol- istniejacych. Dlatego auto-rozwuj bez zadnych celow spolecznych, jest dla mnie czystym egoizmem. Poza tym sama jaskolka nie czyni wiosny. Trzeba troche zwolnic tepa, bo nawet oddychanie, czy chodzenie, a coz dopiero myslenie, to bezustanna wymiana i koegzystencja. Twoje pojmowanie Chrzescijanstwa prawdopodobnie zatrzymalo sie na poziomie chwili w ktorej je odrzuciles. Znalazles co chciales gdzie indziej, ale to nie znaczy ze Chrzescijanstwo jest Kaplanstwem, i to tym paszkwilnym. Twoj przyklad z "nadstawionym policzkiem" jest naprawde bardzo slaby, gdyz Biblia jest ksiega paradoksow (koanow w Zen), i jesli wyciagasz jeden, a nie widzisz drugiego, to tworzysz iluzje na wlasny uzytek. Bo poza "policzkiem" jest "miecz, a nie pokoj", lub obowiazek nienawidzenia bliskich, nie mowiac o wyrzeczeniu sie wlasnej matki przez Jezusa. Jesli to cie nie wzrusza, to dobrze, ale moglbys wykazac minimum tolerancji dla innosci/drugosci. Wlasnie to odepchnelo mnie od wschodu, bo jest tak doskonaly i szczegolowy, ze nie pozostaje nic innego jak praktykowac i spijac nektary, a jako skutek uboczny, ani nie nastepuje likwidacja egoizmu, ani wycofanie rozumu, tylko jego nadymanie. A u prostaczkow fundamentalizm i fanatyzm (hierarchiczny). Dlatego mowie, wole niedoskonalosc. Wiesz jak szanse na rozwiniecie niezaleznej osobowosci ma dziecko przy zbyt doskonalych rodzicach? cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jeff Re: A co z innymi religiami? IP: *.tnt23.nyc3.da.uu.net 21.05.01, 08:18 Z tego co mi wiadomo Jezus, w interpretacji opartej na etymologii, moze oznaczac "Jazn ktora nie przemija". A skoro jest droga i zyciem nieprzemijajacym i kladzie nacisk na przy-jazn, milosc, ale tez walke (umyslowa) (nadstawianie policzka jest ulegloscia zewnetrzna, a nie doslowna. Czyzbys nie slyszal o slynnym "nadstawieniu policzka" przez narod indyjski pod naporem angielskich najezdzcow i ich zwyciestwie kulturowym i fizycznym? Oczywiscia Anglicy nie byli tak zmyslowo dzicy jak katoliccy hispaniole, ale tez Hindusi dzieki tej "wojnie" w miare pokojowej, zaplodnili zachod kultura wschodnia. Przypadkiem byli to Anglicy i, dominujacy na Zachodzie, jezyk angielski."Przypadek jest wolnoscia Ducha".Czyli brakiem kontroli racjonalnej, czyli posiadania prawdy), to wskazywaloby to na owe zasady jako warunki dla utrzymywania przy zyciu Jazni. Zycie zyciem sie zywi, zeby zyciem byc.Wymiana energii jest warunkiem zycia, w przeciwnym razie nastepuje wyczerpanie (autorozwoju tez). Bodhi oznacza umysl czujacy (dla mnie: wspol-czujacy) W buddyzmie sklada sie przyrzeczenie iz sie nie spocznie dopoki chocby jedna istota czujaca cierpiala. Indianie z Am.Pol. maja legende w ktorej zabite bawoly zobowiazuja ich do odnalezienia wiecznosci dla zabitych/zjedzonych bawolow wzamian za to, ze sluza im jako pokarm. Bog w Biblii mowi do proroka, iz jest glosem niemych. A gdzie indziej strofuje proroka, ktoremu nie podobalo sie ze inni tez prorokuja, mowiac: Ja chcialbym zeby caly moj narod prorokowal (byl tworczy, "autorozwoj" etc.) Do tego by moc to zrealizowac jest potrzebna maksymalna tolerancja, czyli: nie czyn drugiemu co tobie niemile, milosc blizniego etc. Mysle ze nie powinienes tak trywializowac wspolczucia i sprowadzac je do poziomu odurnienia i zmyslowosci. Owszem, to ze jest powierzchowne jest czesciowo wina katolicyzmu. Ale, czy przypadkiem tu na ziemi, wszystko co na wierzchu nie jest powierzchowne? A kto ma zadania glebsze, i tak musi sie przedzierac, i tak musi "doswiadczyc wszechswiata". Poza tym, to ze tak jest, wola o dzialanie spoleczne. I owszem, samorozwoj, ale w ekspresji tworczej, wyobrazniowej (od malenkosci). Od rodzicow po szkole.Rozwoj wyobrazni moze zniwelowac zbedne doswiadczenia roznych cierpien i okrucienstw. I poglebic wrazliwosc na innosc. Zreszta wydaje mi sie iz pomimo wsystko proces ten postepuje w te strone. Kazdy kto podaza za glosem intuicji i spontanicznosci (skarbu serca swego) rozwija swoja osobowosc wedlug swoich potrzeb i mozliwosci, i pozostaje w bezposrednim kontakcie z duchowoscia.Dlatego nie ignorowalbym tak lekko ani Chrzescijanstwa, ani Biblii, pomimo ich niedoskonalosci. Poza tym z tych niedoskonalosci musimy wyzwalac sie ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie, poprzez negacje. Jak mowia, skoro Bog ich zachowal, to widac jest w tym jakis sens. Chyba ze Bog to tylko umysl ludzki, a ci ktorzy o tym nie wiedza, zyja w bezpiecznej, wygodnej, leniwej iluzji? Ja raczej uwazam, ze "lek i nadzieja sa wizja" i mozliwoscia przekraczania samego siebie. Tak samo jak milosc. A tylko ci ktorzy wala glowa w mur(irracjonalizm wiary, czasem bezsilne blgania,modlitwa,etc) sa w stanie uwierzyc ze muru nie ma, kiedy ow nagle zniknie. Otwartosc jest po stronie czujacej mysli i myslacego czucia (pomimo faktu, iz "mysl jest martwym uczuciem": dystansem wobec przezycia) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikey Re: A co z innymi religiami? IP: 206.140.147.* 21.05.01, 20:34 Sorry, ze moja wypowiedz nie jest na temat, ale chcialem tylko powiedziec dzieki wam - JE, jeff, Nefilim i inni - za przypomnienie mi ile fajnych rzeczy istnieja na tym swiecie. Czasami spotykam na tym forum dokladnie moje mysli, o ktorych jednak dawno zapomnialem, chyba z powodu braku czasu. Naprawde przyjemnie jest czytac wasza dyskusje, nawet jesli pozniej znowu trace mnostwo czasu na zastanawianie sie nad tym wszystkim. Szkoda, ze zycie nie zawsze pozwala nam robic rzeczy, ktore naprawde chcemy robic. Dzieki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: A co z innymi religiami? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.01, 09:10 Ludy semickie wspolisnialy juz z cywilizacyjnymi fundametntami naszej kultury jakimi byli sumerowie. To oni wprowadzili wiekszosc mitow do zycia,ktore oddzialywaly pozniej na inne kultury jak egipska,grecka czy indyjska.Matryce panteonu najwazniejszych 12 bogow spotykamy w wiekszosci kultur starozytnosci. Podzial nieba na 12 czesci i wprowadzenie znakow zodiakow,podzial roku na 365 dni,12 miesiecy,miesiaca na 4 tygodnie,dnia na 24 h i godziny na 60 minut to ich koncept.Sumerowie wiedzieli ze przekatna kwadratu ma dziwna dlugosc,ktora ulamkiem da sie tylko przyblizyc.Wiedzieli jeszcze wiele innych rzeczy. Jak sami mowili,cala ta wiedze dostali od bogow,ktorzy dawno temu przybyli na ziemie w poszukiwaniu metali ciezkich (rzadkich,bo powastaja tylko po wybubhu supernowej,im pierwiastek ciezszy tym generalnie go mniej ).Probowali wydobywac je z oceanu,ale okazalo sie to malo owocne wiec metoda kopalniana to robili ( w afryce,RPA odkryty ponoc kopalnie zlota,datowane na ponad 60000 lat wstecz ).Nizsi ranga "bogowie" anunnaki,majac dosc niewolniczej pracy,stworzyli sobie niewolnikow - Adapu. Mit rajskiego ogrodu,potopu,wojny bogow o supremacje,Enlil gromowladny jak Indra albo Zeus,dziwne i straszne bronie jak w Indyjskich mitach,Tiamat - wielki morski potwor stworzony jako miecz zemsty jednego z bogow( jak biblijny leviatan , grecki tyfon albo indyjski writra ). Takich konwergencji jest wiecej i wskazuja one na "mity" jako galezie tego samego sumeryjskiego drzewa.Mysle ze ta wiedza,jak to zreszta mowia sami pradziadowie naszej cywilizacji,zostala nam przekazana przez przybyszow z kosmosu.Mozliwe ze ow przekaz nastapil gdzie indziej niz w dolinie miedzy Eufratem a Tygrysem,moze na mitycznej Atlantydzie,Mu czy Lemurii,moze byly zwalczajace sie wzajemnie rody "bogow" w roznych miejscach,po ktorych nic oprocz zerodowanego dna morskiego nie pozostalo. Jednak to co pozostalo w afryce,azji mniejszej (hindusi do ludy azji ktore powedrowaly daleko na wschod),obu amerykach,to wlasnie rozkwity po pojedynczych punktach kulturowego zasiewu.Zydzi wyniesli duza czesc tajnej wiedzy z egiptu,ktorej juz pewnie nie poznamy,i na tej kanwie stworzyli "swoja wlasna mitologie" konstytuujaca ich prawa do "ziemi obiecanej",zamieszkiwanej przez kananejczykow, i usprawiedliwiajacej ciagla walke tego ludu,by ich walka nie byla tylko o przetrwanie,ale wrecz boskim nakazem.Latwiej sie wojujue w imieniu boga i z jego blogoslawienstwiem niz z przymusu. Sa 2 rodzaje "swietych" pism.Jedne sa swiadectwem przeszlosci,posplatanym nicmi wielu mitow,kultur,przeszlych zdarzen w jedna,mniej lub bardziej spojna calosc.Charakteryzuja sie one bogatym faktograficznym opisem zdarzen.Czyta sie je bardziej jak ksiazki historyczne niz "paranaukowe" traktaty o czlowieku choc nie unikaja one prezentacji pewnych ideii. Drugie prezentuja bardziej abstrakcyjne,oderwane od zdarzen podejscie,pokazuja bardziej metode niz droge.Te sa dzielem czystych przemyslen albo oswiecenia. Dawniej pisarstwo bylo bardziej elitarnym zajeciem.Ludzie zapisywali tylko to co uwazali za godne utrwalenia.Dlatego "stare ksiegi" sa takimi destylatami uwczesniej wiedzy w przeciwienstwie do dzisiejszego wodolejstwa,i dlatego tez trudniej dzis znalezc ksiazki,zawierajace podobny ladunek mysli ludzkiej jak kiedys.Grafomanstwo i komercha niszcza czystosc kultury,choc oczywiscie ludzie sami ponosza wine za taki stan rzeczy,bo gdyby pism typu "Halo wielki swiat" czy "Zycie na goraco" nikt nie kupowal to i nie bylo by wydawcow tego badziewia. Jeff,piszesz ze miales juz nawet musniecie pamieci przeszych zyc.Czyz reinkarnacja nie stoii w opozycji do chrzescijanstwa ? Czyz odradzanie sie duszy w nowym ciele nie jest czyms klocacym sie z idea sadu ostatecznego,zbawienia,tysiacletniego krolestwa NA ZIEMI .Machasz Biblia przed oczami i mowisz o niej jako o swoim ulepszajacym zrodle,ale zaczynasz mowic raczej jak uczen wschodnich filozofii.Autorozwoj nie wynika z jakiejs mocy tych textow,sily ukrytej w znaczeniu i antytomii,tylko z samej natury kontemplacji,zadumy.Jest wlasnoscia pochodzaca z pielegnowanego Ja.Jak sam pisales,zrodlem oswiecenia moze byc cokolwiek,tak samo jest z posrednijeszymi etapami rozwoju,drabina dla umyslu moze byc cokolwiek,to bardziej kwestia podejscia,cierpliwosci,spokoju umyslu niz rodzaju ksiegi nad ktora rozmyslamy.Wazne chyba tylko by byla dosc dluga i bogata :-) To co nazywamy filozofiami wschodu,bylo bardzo popularne w poczatkach chrzescijanstwa. Mysli gnostykow,libertynow,kabalistow,neoplatonistow byly podobne do wschodnich rozwazan. Tez szukali boga w sobie,tez przez medytacje,spokuj,zwrot ku wlasnemu ja,ale prowadzilo to w prostej linii do odrzucenia Kosciola,jako medium niezbednego w zbawieniu,bo po coz on jesli boga znajduje na dnie wlasnej duszy ? Zaprzeczenie temu dogmatowi ( o wiodacej roli kosciola w misji zbawienia ) bylo najczestrza przyczyna oskarzen o herezje i potepienia wraz z ze zniszczeniem zrodel tych myslii.Tak u nas nastaly ciemne wiekii,dopuki z ratunkiem nie przyszli arabowie ze swoim dzihadem,i nie wniesli troche kaganka jasnosci do andaluzyjskich wyzyn.Gdyby nie oni,nawet osiagniecia starozytnych grekow,ktoych sposcizna sie tak cywilizacja lacinska chelpi,byly by zamkniete w klasztornych bibliotekach. Pare slow o "Wahadle" Eco. Jest tam przedstawiona fascynujaca historyjka o dziedzictwie templariuszy,ktorzy zdobyli je jeszcze od arabow.Mnie chodzi o jedna z mysli iz jesli wezmiemy jakis ciag mniej lub bardziej przypadkowych znakow "A fjkg bv adf hf ichlem anomalocaris blach" i zaczniemy szukac w tym sensu,tresci,to zawsze cos znajdziemy i zeby bylo smieszniej nie bedzie to jedyna tresc,gdyz dzieki domniemanym symbolom mozna ja rozmnozyc na bardzo rozne,czesto nieprzystajace,kierunki. Nieswiadczy to jednak o celowosci zamieszczenia tam wlasnie takiego czy innego sensu. Bierze sie to z 2-ch zasad: 1) jest takie powiedzenie,nie konca prawdziwe ale dosc mocne "Dla kazdego wyrazu istnieje taki jezyk w ktorym cos on znaczy" :-) 2) w kazdym szumie,gdy robimi transformate fouriera,odnajdujemy pelne widmo czestotliwosci,szum sklada sie kazdej fali harmonicznej a wiec jesli chcemy odnalezc w szumie jakas regularnosc,to praktycznie zawsze ja znajdziemy. W kazdym informacyjnym szumie ( przykladowo niepelnym,belkotliwym tekscie ) odnajdziemy jakies prawidlowosci i idee.Czy swiadczy to o wielkiej madrosci jego autora ? Przepraszam za bledy,szybko pisze ale jako informatyk mam duza stope bledow a nie poprawiam ich,gdyz mysle ze ze gramatyczna poprawnosc nie jest podstawa tych wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: A co z innymi religiami? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.01, 09:29 O innych watkach dyskusji napomne pozniej,gdyz teraz musze isc do pracy a w pracy raczej nie mam na to czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kłótnik Re: A co z innymi religiami? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 21.05.01, 20:06 Gość portalu: jeff napisał(a): > Wlasnie napomknalem o tym ze Biblia to pozostalosc po starozytnej cywilizacji afrykanskiej, ktorej ostatnim stadium byla cywilizacja egipska. Zydzi przeciez przebywali w Egipcie. Czy mógłbyś rozwinąć tą myśl jest bardzo ciekawa. > Co do Kabaly to zanim zostala spisana, dlugo byla przekazem ustnym, tak samo zreszta jak biblia, gdyz prawdy jakie zawierala byly tak nieortodoksyjne, ze przestrzegano tradycji przekazu. Taka sama wstrzemiezliwosc miala miejsce w buddyzmie tybetanskim w stosunku do cywilizacji zachodniej. Paradoksy obecne w Biblii dla prawdziwie poszukujacych i wspol-czujacych ludzi, posiadaja moc dzialania iscie alchemicznego. Owa sila transformacji i budzenia wladz duchowych ukryta jest przed tymi w ktorych dominuje racjonalizm. Czy traktujesz na równi Kabałe z Biblią? > Poza tym nawet jesli Bog jest tworem ludzkim, sama zdolnosc tworcza czlowieka przerasta czlowieka. Bóg nie jest tworem ludzkim. To ludzie są stworzeni przez Boga. > Co do autorozwoju to sie absolutnie zgadzam, z jednym wyjatkiem. Mialem kiedys > wizje swojego JA, ktore mi sie objawilo jako wspolistnienie tych wszystkich > istnien ktore juz dawno umarly, a ktore kochalem i w tym zyciu, i byc moze w > poprzednich. Możesz zdradzić na czym polegało to widzenie? Zaznaczam, że nie jestem twoim przeciwnikiem, chciałbym jedynie rozwinięcia twoich słów. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jeff Re: A co z innymi religiami? IP: *.tnt18.nyc3.da.uu.net 22.05.01, 07:19 Czesc Klotniku! Co do pochodzenia Biblii z Afryki, to moze troche na wyrost to powiedzialem, bo zasadniczo opieram sie na wzmiankach z dawnych lektur. Tematu nigdy nie drazylem, a natknalem sie na te wzmianki przy okazji czytania ksiazek na temat Williama Blake'a i jego interpretacji Biblii. Zreszta historycznosc Biblii nie pociaga mnie, a raczej zajmuje sie tym co czuje, wiec nie mam na te tematy wiedzy "rzetelnej". Chyba Northrop Fry wspominal w swojej "Fearful Symmetry" ze Zydzi wychodzac z Egiptu wyniesli stamtad rowniez swieta wiedze kaplanow egipskich. I tu domysly: czy sami byli kaplanami egipskimi, jesli wierzyc w historycznosc opowiesci o Jozefie, czy tylko Mojzesz, ktory wychowywal sie na dworze Faraona, zdobyl tajniki tej wiedzy, bedac traktowanym jako syn corki Faraona, a wiec majacy dostep do wiedzy kaplanow. Kabalisci mowia ze Egipt symbolizuje materie, Faraon rozum, Zydzi duchowosc. Historia ukrycia sie Ducha w Rozumie w taki sposob by moc karmic sie sila rozumu bez wiedzy rozumu (niech nie wie lewica co czyni prawica) wydaje sie byc bradziej symboliczna niz historyczna. Zostaje w pewnym sensie powtorzona w opowiesci o narodzinach Chrystusa, rzezi niewiniatek i ucieczce do Egiptu. Analogizuje to sobie do dzisiejszej sytuacji buddyzmu, ktory znalazl schronienie na zachodzie, wobec przesladowan we wlasnym kraju. Co do Afryki to pewien mason z polowy XIX wieku, bogaty Anglik, ktory cale zycie poswiecil na badanie mitow i kultur z punktu widzenia mistycznego, Godfrey Higgins, w swojej pokaznych rozmiarow ksiazce "Anacalypsis" dokonuje przeroznych skojarzen lingwistyczno-mitycznych i dochodzi do niesamowitych wnioskow (co prawda tylko liznalem troche te ksiazke, nie przeczytalem jej dokladnie. Bede musial do niej wrocic), zwracajac uwage nawet na takie szczegoly jak to ze najwczesniejsze posagi Buddy odzwierciedlaja murzynskie rysy twarzy. Wyglada na to ze Zydzi spelniali tam jak zwykle zadanie zapladniajace, spryt i przenikliwosc (handel i religia). Ich wplyw musial byc bardzo duzy, choc symbolicznie wydaje sie ze duchowosc dlugo musi istniec pod jarzmem dominujacej materii, zanim sie z tej dominacji wyzwoli. W koncu to Mojzesz poprowadzil lud, a byl on niewatpliwie wychowankiem kaplanow, poza faktem iz reprezentowal swoj narod (duchowosc). Wydaje sie ze jest on wlasnie tym stanem w ktorym przeciwne aspekty istnienia zdobywaja sile wspolistnienia rozumu i emocji i dzieki temu potrafia wzniesc czlowieka na wyzszy poziom, wyzwolic z dominujacej na poczatku postawy materialno-racjonalistycznej. Dlaczego ta sytuacja powiela sie w Nowym Testamencie? Zagadek jest nieskonaczonosc. A Biblia to istna kopalnia zlota i srebra. Z symbolicznego punktu widzenia. Afryke po prostu przeczuwam. Chociaz, wydawac by sie moglo ze nadmiar emocji powinien byl zdegenerowac te cywilizacje, a przeciez Egipt byl bardzo wyrafinowany intelektualnie. Moze dlatego przetrwal najdluzej? Takie sobie dywagacje. Kabala jest interpretacja Biblii. Kabalisci mowia, ze tyle jest sensow Biblii ilu interpretatorow. O Enochu i ksiedze Enocha, bedacej zrodlem wielu natchnien, wspomina rowniez Biblia, wiec prawdpopodobnie odgrywala ona duza role, i byc moze nalezala do jednej z uznawanych ksiag, ale jak to miedzy ludzmi, tak tez pewnie miedzy kaplanami, sa przyjaciele i wrogowie (Zycia). A moze to tylko plus i minus, azeby istnial prad (Zycia)? W kazdym razie po ktorejs stronie trzeba sie opowiedziec i walczyc, pomimo absurdu.Dlatego tyle przeinaczen, wtretow, wymazan, albo unicestwien roznych ksiag lub miejsc w tekscie. Biblia sama w sobie w tradycyjnym pojeciu, nie jest tym samym co Kabala, poniewaz kabalisci, jesli juz pisali, to w jezyku aramejskim, nie hebrajskim (uwazali ze odkrywanie tego co utajone w jezyku Boga sprowadza zemste czuwajacych aniolow), ale na pewno jest przekazem boskim i moze, ale nie musi oddzialywac na czlowieka w sposob kabalistyczny, mistyczny, medytacyjny, inspirujacy.Byl taki czas ze zaczalem uczyc sie hebrajskiego, ale niedlugo potem pojalem, ze nie dam rady w tej dzunglii ominac wszystkich pulapek i deformacji samego tekstu. Poza tym u kabalistow tez mi sie nie podobala intensywnosc rozumu. Takie moje przeklenstwo i zadanie zyciowe: rownowazyc w druga strone.Wiec zawierzylem intuicji. Blake uwazal ze wszystko co pochodzi z natchnienia (przy zachowywaniu przez czlowieka intencji poszukiwania prawdy), pochodzi z ducha swietego.Mowil, "nie trzeba nic czytac, wystarczy isc za glosem swojej intuicji". Dlugo odbijalem sie od tego miejsca, nigdy nie konczac czytania poematu w ktorym to napisal.Wedlug niego w Biblii nie ma ani jednej literki polozonej bez sensu (mistycznego). To moze wydawac sie przerazajace, ale to nie chodzi o to, ze ten tekst zostal tak precyzyjnie logicznie ulozony, zeby wszystko mialo jakis sens. Ani, zeby nic nie czytac. Tylko zeby uczyc sie doszukiwac sensu lezacego pod tym co przedstawiaja nam zmysly czy rozum, zarowno w rzeczywistosci i osobistym zyciu, jak tez wobec czytanego tekstu biblijnego, lub ogladanego obrazu. Ja np. bralem sobie na warsztat pierwszy lepszy z brzegu wers, ktory wydawal mi sie najbardziej pozbawiony sensu lub najbardziej "bezplciowy" jak tylko sie da. Zatrzymywalem sie nad nim. Mozna by powiedziec ze "opukiwalem" wewnatrz, nie starajac sie natychmiast uzyskiwac oglad racjonalny, rozumowy. "Szukalem" tej klamki, ktora bylo uczucie, takie malenkie, ze cos tu nowego, swiezego zaczyna kielkowac. Od wewnatrz, ze mnie. Trzeba to robic powoli, po-woli. Rozum caly czas trzymalem na uwiezi. Bo on zawsze jest gotow. To cos roslo, i jakby samo odziewalo sie w slowa uzywajac do tego mojego rozumu, moich mysli. Stad zawsze ilekroc wpadalem, czy odkrywalem cos sam, czulem, ze to nie ja, tylko we mnie. Trudno mi o tym pisac, zreszta jestem juz niezle zmeczony, a jutro wyjezdzam. Moze jeszcze kiedys.Ale skutek takiego podejscia do tego tekstu byl piorunujacy: doswiadczenie wewnetrznego rosniecia sily radosci obecnosci duchowej, radosci objawionej prawdy. Mysle ze Biblia moze byc zrodlem rozwoju duchowego na wlasny uzytek. Probowalem pisac wlasna interpretacje Biblii, ale stwierdzilem po latach, ze to ma sens tylko wytedy kiedy sie to robi dla wlasnego wewnetrznego rozwoju. Jakkolwiek uwazam ze Blake rozwinal Chrzescijanstwo. O Bogu stworzonym przez czlowieka mowilem w kontekscie do tego co powiedzial Nefilim. Ale, jesli czlowiek zostal stworzony na OBRAZ Boga, czyli jesli Bog jest Doskonalym Czlowiekiem, to jaka roznica?Podobienstwo-Oryginal? Blake uwaza ze Jezus jest Wyobraznia (Tworcza) w kazdym czlowieku, a wszelka ekspresja pochodzaca z artystycznego natchnienia, pochodzi z wiecznosci, z ducha. Uwazal ze ewangelisci byli artystami. Prorocy jako synonim ludzi tworczych.Natomiast kiedy Mojzesz pytal Boga, jakze oni mi uwierza ze Ty to TY. Powiedz im ze moje imie jest: Jestem (etc.) Bogiem jest Obecnosc Osobowa Jazni ktora nie przemija. A nie przemijajaca Jazn jest procesem wspol-istnienia istnien, bezustannej wymiany czuc, mysli, pokarmow: duchowych i cielesnych. Nie zadnym niezaleznym JA ktore trwa wiecznie niezaleznie od istnienia innych istnien. Tutaj tez doslownosc tekstu biblijnego jest absurdalna. Wystarczy sobie wyobrazic iz Mojzesz mowi: Bog mi powiedzial: Ja jestem ktory Jestem/Bede. No i wszyscy ida za nim. Zarowno Bog, jak i Mojzesz, jak i lud, jak i Egipt i Faraon, to czesci kazdego z nas (wewnetrzna struktura archetypalna). W momencie kiedy czlowiek zdobyl juz ten bezposredni (pozaswiadomy) kontakt z intuicja i stara sie zyc wedlug zasad wspol-czucia i myslenia tworczego, w pewnym momencie przychodzi wewnetrzne potwierdzenie ze Bog jest we mnie (jako doswiadczenie). I cale istnienie zostaje tym przenikniete. Rodzi sie osobowosc i odpowiedzialnosc za zycie w sobie i w drugich. Bo natura czlowieka jest przy-Ja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jeff Re: A co z innymi religiami? IP: *.tnt19.nyc3.da.uu.net 22.05.01, 08:02 "Natura czlowieka jest Przy-Jazn" (Blake). Co do mojego doswiadczenia z owym JA, to dluga historia i nieciekawa. Kiedys bardzo intensywnie odczuwalem bezsens istnienia, ktore najwidoczniej utozsamialem z zyciem cielesnym, ziemskim tylko i wylacznie. Pamietam refren jednego z moich wierszy z tamtego czasu (dojrzewania): Po co zyc skoro i tak umrzemy? Potem smierc najblizszej osoby, orgazm z natura, czyli przerazenie i zaduma wobec codziennych osiwecimiow, ktore wygladaja tak harmonijnie i sa takie piekne na wejrzeniu. Intensywnosc wspol-czucia i bezsilnosci w koncu zaowocowaly. W postaci wewnetrznego poczucia, wewnetrznej pociechy, ze MY wszyscy jestesmu Twoim JA. Slowami nie da sie tego opisac, bo byla tu wielka ubogosc slow. Taki stan ktory zmienia perspektywe widzenia wszystkiego w zyciu. To co skonczone i pelne nicosci i okrucienstw, nagle rozszerza sie w nieskonczonosc. Nowe pytania, nowe poszukiwania, nowe paradoksy, ale COS wypuscilo mnie z klatki ograniczonosci ziemskiej. Moze to bylo moje pukanie o skraj nieba. Moze zdobywanie nieba "gwaltem"? W kazdym razie byla to zmiana, ktora do dzisiaj wprawia mnie w zachwyt i zdumienie. Dlatego kiedy mowie, trzeba byc soba, lub kiedy ktos tak mowi, to chce mi sie zawsze wpierw smiac, bo wiem ze trudno mi to wytlumaczyc, skoro na zewnatrz jest to odwrotnoscia. W takich momentach lepiej napisac wiersz niz starac sie mowic slowami Faraona, czyli jezykiem dyskursywnym. Ale, probowac trzeba. Nawet jak mi uciekaja te cholerne posty i wkurzam sie ze musze zaczynac od nowa, to zaraz przychodzi mysl, nastepny bedzie klarowniejszy. To nie tylko pocieszanie, to dodawania sobie pozytywnej energii. Chrystus podkreslal Przy-Jazn i wzajemnosc, czyli tolerancje i JAzn jako przyjazn.(Milosc spoleczna, wzajemne oddawanie sie przyjaciol, nie czyn drugiemu..., etc) Wydaje mi sie ze przyjazn jest w stanie wiecej zniesc niz milosc. Wiecej wolnosci drugiego czlowieka(Problem seksu, malzenstwa i wolnej milosci), przy jednoczesnym zachowaniu wlasnej osobowosci. Milosc z reguly popada w masochizm albo posiadanie. Ale to odrebny temat-rzeka. (Mowia iz prawdziwa miloscia jest przyjazn.) Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Dziekuje za mozliwosc wziecia udzialu w tej ciekawej dyskusji i zycze wszystkim dalszych wymian,przemian i odkryc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: A co z innymi religiami? Do Jeffa i innych IP: *.artcom.pl 22.05.01, 17:38 Cześć. Spędziłem wiele minut próbując analizować Twoje wypowiedzi, nie tylko z tego forum. Przyznaję, że nie wszystko zrozumiałem - ale nie szkodzi, przeczytam sobie je jeszcze parę razy. Teraz jedno pytanie nazwiązujące do dialogu z Nefilim, w którym ustosunkowałeś się do Jego wizji chrześcijaństwa. Jeśli jest to możliwe, spróbuj napisać prosto (może w punktach?), jakie jest Twoje chrześcijaństwo. Wydaje mi się, że wiele elementów Twojej wiary rozumiem - ale całościowo ogarnąć tego nie potrafię. Drugie pytanie: Kim jest dla Ciebie Jezus Chrystus? To samo pytanie do Nefilim, JE, Kłótnika i innych. PS: Dzięki za to, że nie pozwalacie mojemu umysłowi spać spokojnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kłótnik Re: A co z innymi religiami? Do Jeffa i innych IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 23.05.01, 11:39 Gość portalu: Mirek napisał(a): >Kim jest dla Ciebie Jezus Chrystus? To samo pytanie do Nefilim, JE, Kłótnika i >innych. Odp: Jezus Chrystys - Syn Boży - (nie do końca to rozumiem)należy do Trójcy Św. obok Boga Ojca i Ducha Św. - zbawiciel - jest jedyną droga do zmartwychstania (do dzisiaj nie było przed nim ani po nim innego Syna Bożego) P.S. Jestem katolikiem ale czasem mam wątpliwości innaczej mówiąc jestem ciekawski Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JE Re: A co z innymi religiami? Do Jeffa i innych IP: *.africaonline.co.ci 23.05.01, 12:40 Przepracowano juz tysiace kwestii odnosnie osoby Jezusa z Nazaretu jako postaci historycznej czy tego samego Jezusa Chrystusa jako postaci zbawczej. Nie przeszkadza to jednak, by dyskusja na temat tej Osoby byla ciagle pasjonujaca i wymagala bardzo powaznego podejscia do niej. Nie widze nic zlego w tym, ze katolik lub chrzescijanin stawia sobie powazne pytania dotyczace jego wiary. Pytania i watpliwosci sa jedna z podstawowych drog w poznawaniu tego co okreslamy ogolnie jako Prawda. Przedziwny fakt, ze Bog narodzil sie z dziewicy, budzi wiekie zaklopotanie emirykow i arogancje prostakow. Dla mnie jest ciagle powodem do zadziwienia i swiadomosci, ze Bog poslugujac sie sprawami najbardziej ludzkimi potrafi nawiazac nowa wiez z czlowiekiem i odnowic wszystko to, co bylo kiedys piekne a zostalo zeszpecone. To tyle na ten czas. Mam ostatnio wiele pracy, ale nie moglem sie powstrzymac, zeby zamiast przerwy na kawe, wlaczyc sie troche do dyskusji. Zreszra to niezwykle przyjemne, w czsie przerwy na kawe, zajac sie "sprawami wiecznymi". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JE Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.africaonline.co.ci 20.05.01, 18:21 Kabala lub kabalistyka - nazwa pochadzaca od hebrajskiego slowa "qabballah", kotre mozna probowac tlumaczyc jako "przyjecie" leb "recepcja" (od receptywnosci). Czytajac "Zohar", ktore jest jednym z glownych dziel kabalistyki powstalym w XIII wieku dowiadujemy sie, ze ruch ten poszukuje jednosci z Bogiem na drodze odkrywania harmonii wszechswiatow lub, jezeli ktos woli, harmonii we wszechswiecie. Kabalistyka poszukuje nowych znaczen biblijnych pojec i slow jak rowniez dokonuje interpretacji numerologicznej przypisujac liczbom znaczenie poza algebraiczne i poza kwantytatywne na rzecz interpretacji symbolicznej. Tradycja kabalistyczna otrzymala bardzo wazne miejsce w ruchu o charakterze relgijno - gnostyckim zanaym powszechnie pod nazwa Rozokrzyzowcow. Nurt kabalistyczny doskonale wpasowal sie z synkretyczny charakter nauczania Rozokrzyzowcow, ktory oprocz kabaly korzysta z niektorych elementow tradycji starozytnego Egiptu, z wielu pism gnostyckich, jak rowniez z pewnych elemntow tradycji biblijnej oraz chrzescijanskiej ze szczegolnym uwzglednieniem tekstow apokryficznych. Symbolika liczb, wieloznaczna interpretacja filologiczno - mistyczna Biblii polaczona z elementami religii starozytnych tworzy przedziwna mutacje sredniwiecznej homeostazy, w ktorej harmonia miedzy tym co doczesne i tym co wieczne obejmowala najbardziej zwyczajne aspekty zycia czlowieka. Dzisiejsza atrakcyjnaosc ruchow synkretycznych korzystajacych z tradycji msityczno - kabalistycznej podnosi ich hermetycznosc oraz bardzo mocno rozwiniety element inicjacji. Wartosci ezoteryczne budza szczegulne zainteresowanie w swiecie, w ktorm czlowiek pochloniety szalenstwem makro i mikro technologii, nie przestaje tesknic za odnalezieniem "filozoficznego kamienia" wiecznosci i szczescia, za ktory nikomu nie trzeba bedzie byc wdziecznym, chyba, ze... jest kolejna polapka metafizyczna, ktora kruje w sobie kolejny raj utracony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JE Dopisek IP: *.africaonline.co.ci 20.05.01, 18:33 To bardzo niezrecznie dopowiadac do tego co wlasnie sie napisalo ale nie wiem czemu moja wypowiedz wyskoczyla tak bardzo "poza margines". Do tego z przezaniem zauwazam, ze wkradlo sie kilka bledow z zasad pisowni, za ktore serdecznie przepraszam. Jestem dysgrafikiem i nie zawsze udaje mi sie wylapac ortograficzne pchly z tekstu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neon Bóg istnieje. IP: *.agsmedia.pl 24.05.01, 09:48 Witam serdecznie. Chcialbym sie przylaczyc do dyskisji na temat tego czy Bog istnieje. Chciablym nakreslic kilka faktow najpierw: 1.Bog wybiera sobie wyznawcow.To nie tak ze ktos chce sam z siebie.Juz to ze czlowiek "chce sam z siebie" jest dzielem Boga.Bog prowadzi swoich wybranych tylko taka droga jaka chce, a nie jaka my chcemy. 2.Gdyby Bog sie objawil na swiecie okazalo by sie, ze nic oprocz niego niema.I dlatego nam sie nie objawia bezposrednio.Nawet to co czasami mowimy, ze cos stalo sie naturalnie, jest jego dzielem.Przeciez on rowniez moze dzialac poprzez przyrode, poprzez chorobe , poprzez dzialnie innych ludzi.On jest sprawca wszystkiego we wszystkich. 3.Wiem, ze moje slowa brzmia bardzo, hm, fundamentalnie, ale nie jestem fundamentalista. 4.Bardzo sie ciesze ze moge uczestniczyc w tej dyskusji, chociaz z bardzo skromnym udzialem. 5.Czekam na dalsze listy. Polecam strone: www.mateusz.pl/ksiazki/abc Ksiazka ta ma tytul ABC Chrzescijanstwa.Jest ksiazka dla wszystkich.Takze jest wytlumaczone wiele problemow, natury bardzo dreczacej wspolczesny swiat. To jest portal chrzescijanski, bardzo umiarkowany i dobry, moim zdaniem. Pozdrawiam Was serdecznie i dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza pycha IP: *.chemo.tuniv.szczecin.pl 24.05.01, 12:54 Dzis po raz pierwszy czytam te liste i jestem zaskoczony wnikliwoscia rozwazan choc czesto odbiegajacych od tematu glownego to jednak niezwykle ciekawych i czytanych przezemnie z przyjemnoscia wielka. Chcac wlozyc kij w mrowisko chcialbym sie zapytac wszystkich jak wielka pyche musi przejawiac ludzkosc cala jesli bedac tworem tak marnym i niewiele znaczacym (w skali czasu i wszechswiata w ktorych istniec jej przyszlo) majac nadzieje ze skupia uwage sil wszechswiatem rzadzacych i ze sily te interesuja sie nia (ludzkoscia) i losem jej. Jesli sily te posiadaja swiadomosc lub czyms co o wiele potezniejsze od swiadomosci jest ( co wyobrazic sobie niemozliwym jest byc moze) lecz swiadomym dzialaniem sie objawia to skad ta pewnosc ze zajmuja sie ludzkoscia? A moze czlowiek jest plesnia we wszechswiecie tak potrzebna jak plesn na kawalku chleba w smietniku lezacym (Taki wniosek mozna wyciagnac z teorii ewolucji)? Czyz rozmiar czasu istnienia wszechswiata,wielkosc jego i potezne enrgie jakie obserwowac nam sie czasem udaje nie pozwalaja tak sadzic? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hell_boy Re: pycha IP: 193.91.75.* 24.05.01, 13:27 Bog nie istnieje. Przeciez to jasne jak slonce. Jak to mozliwe, ze Polska jest taka zacofana i tylu ludzi wierzy w tego typu brednie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikey Re: pycha IP: 206.140.147.* 24.05.01, 16:15 Gość portalu: Hell_boy napisał(a): > Bog nie istnieje. Przeciez to jasne jak slonce. Jak to mozliwe, ze Polska jest > taka zacofana i tylu ludzi wierzy w tego typu brednie ? A skad ty to wiesz? Daj mi jakis dowod. Ty tez jestes tylko wierzacym. Wierzysz, ze boga nie ma. I kto tu ma racje? Nikt albo wszyscy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Hell-ouu, czyli do miłego chłopaka z piekła IP: *.rhi.hi.is 24.05.01, 22:55 Witam Cię, i przesyłam Ci tylko to - Nietzsche: Bóg umarł, Bóg: Nietzsche umarł. Jako postępowego młodego człowiekowa chciałem Cię przestrzec, że możesz mieć już mało czasu i trafić do miejsca, które sobie wybrałeś w przydomku. Bóg spełnia nasze marzenia. Daniel, bardzo zacofany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Czy istnieje? Na dzis mozliwa odpowiedz IP: *.chemo.tuniv.szczecin.pl 24.05.01, 13:27 Niestety nie bedzie to cytat z bardzo madrej ksiazki ani tez wypowiedz wielkiego filozofa. Bedzie to odpowiedz oparta na skromnej wiedzy mojej o wszechswiecie i logice (rowniez mojej wiec rowniez jej ocene pozostawiam Tym ktorzy czytac to beda) Zgodnie z dzisiejsza wiedza prawa fizyki i stale w niej obowiazujace sa dokladnie takie jakie byc maja aby mogly istniec atomy, gwiazdy, planety a w konsekwencji czlowiek jako istota swiadoma zdolna kontemplowac wszechswiat. Prawdopodobienstwo przypadkowego zaistnienia wlasnie takich praw i wartosci stalych fizycznych aby powstal czlowiek jest tak znikomo male ze konieczne jest: 1. Istnieje Stworca ktory te prawa ustanowil tak aby moglo powstac to co powstalo a wiec rowniez czlowiek jako obserwator - wnosek: Stworca istnieje 2. Wszechswiat pulsuje. Teoria wielkiego wybuchu mowi jak powstal swiat, nie mowi jednak jaki bedzie jego koniec. Jesli grawitacja zwyciezy i wszechswiat zapadnie sie w osobliwosc moze byc ona poczatkiem nowego swiata z byc moze nowymi prawami fizyki, nowymi stalym fizycznymi, inna iloscia wymiarow wiec zupelnie nowego wszechsiwata. Pulsujacy wszechswiat dalby nieskonczona ilosc wzechswiatow w ktorych pojawila sie nieskonczona ilosc nieskonczonej ilosci tworow wiec rowniez predzej czy pozniej musial powstac czlowiek (nieskonczona ilosc razy) - wniosek: Stworca istnieje lub nieistnieje. (nie jest konieczny dla powstania czlowieka jako obserwatora). 3. Istnieje nieskonczona ilosc wszechswiatow. W nieskonczonej ilosci wszechswiatow realizuje sie nieskonczona ilosc wariantow wiec i wtedy powstanie czlowieka jako obserwatora jest pewne (nieskonczona ilosc razy) - wniosek: Stworca istniej lub nieistnieje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikey Re: Czy istnieje? Na dzis mozliwa odpowiedz IP: *.decatur.ssi-pci.net 25.05.01, 06:28 Gość portalu: darkonza napisał(a): > Zgodnie z dzisiejsza wiedza prawa fizyki i stale w niej obowiazujace sa dokladn > ie takie jakie byc maja aby mogly > istniec atomy, gwiazdy, planety a w konsekwencji czlowiek jako istota swiadoma > zdolna kontemplowac > wszechswiat. Prawdopodobienstwo przypadkowego zaistnienia wlasnie takich praw i > wartosci stalych > fizycznych aby powstal czlowiek jest tak znikomo male ze konieczne jest: > > 1. Istnieje Stworca ktory te prawa ustanowil tak aby moglo powstac to co powsta > lo a wiec rowniez czlowiek jako > obserwator - wnosek: Stworca istnieje Co to za wniosek? A jakie jest pradopodobienstwo, ze w tak ogromnym wszechswiecie NIE ZDARZY sie nic supermaloprawdopodobnego? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Re: Re: Czy istnieje? Na dzis mozliwa odpowiedz IP: *.chemo.tuniv.szczecin.pl 25.05.01, 14:00 Gość portalu: Mikey napisał(a): > > 1. Istnieje Stworca ktory te prawa ustanowil tak aby moglo powstac to co p > owsta > > lo a wiec rowniez czlowiek jako > > obserwator - wnosek: Stworca istnieje > > Co to za wniosek? A jakie jest pradopodobienstwo, ze w tak ogromnym wszechswiec > ie > NIE ZDARZY sie nic supermaloprawdopodobnego? Bo chodzi o jedno zdarzenie. Zgodnie zdzisiejszym stanem wiedzy powstanie zycia jest zdarzeniem malo prawdopodobnym, jednak istnieje we wszechswiecietak duz liczba gwiazd (prawdopodobnie i planet) ze mimo ze powstanie zycia to fuks to jednak sie to zdarzylo.To tak jak zagrac w totolotka, szanse sa male ale jak zagramy bilion razy mozemy wygrac glowna nagrode. Jednak prawa fizyki sa " jednorazowe" (to tak jak miec do dyspozycji tylko jedna planete na ktorej moze sie pojawic zycie). Tylko prawa fizyki w obecnej postaci i stale fizyczne w obecnych wartosciach umozliwiaja powstanie zycia. To tak jak zagrac raz w totolotka i trafic glowna wygrana. Oczywiscie ze jest to mozliwe ale prawdopodobienstwo takiego zdarzenia jest tak male ze mozna je pominac. Dlatego (powtarzam sie) jesli nasz wszechsiat ma byc jedynym to nieprawdopodobny muysialbybyc fuks zaistnienia takich warunkow w ktorych powstaje czlowiek-obserwator Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikey Re: Re: Czy istnieje? Na dzis mozliwa odpowiedz IP: 206.140.147.* 25.05.01, 14:58 Gość portalu: darkonza napisał(a): > zycie). Tylko prawa fizyki w obecnej postaci i stale fizyczne w obecnych wartos > ciach umozliwiaja powstanie zycia. Tak myslisz? Nie sadzisz, ze moga istniec inne formy zycia, o ktorych nie mozemy nawet sobie wyobrazic? > To tak jak zagrac raz w totolotka i trafic glowna wygrana. Oczywiscie ze jest t > o mozliwe ale prawdopodobienstwo > takiego zdarzenia jest tak male ze mozna je pominac. Dlatego (powtarzam sie) je > sli nasz wszechsiat ma byc jedynym > to nieprawdopodobny muysialbybyc fuks zaistnienia takich warunkow w ktorych pow > staje czlowiek-obserwator Fuks to fuks. Rzadko sie zdarza, ale sie zdarza. Poza tym, kto powiedzial, ze nasz swiat musi byc jedyny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Re: Re: Czy istnieje? Na dzis mozliwa odpowiedz IP: *.chemo.tuniv.szczecin.pl 25.05.01, 19:55 Gość portalu: Mikey napisał(a): > Fuks to fuks. Rzadko sie zdarza, ale sie zdarza. Poza tym, kto powiedzial, ze > nasz swiat musi byc jedyny? Dokladnie, tez mysle ze nie jest jedyny, jesli zechcez przeczytac jesze raz moj pierwszy list to jest tam punkt 1, 2, i 3 Wlasnie w drugim i trzecim rozwazylem wielosc wszechswiatow :) pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafalm Re: Czy istnieje? Na dzis mozliwa odpowiedz IP: *.czestochowa.ppp.tpnet.pl 27.05.01, 21:16 Czytam wypowiedzi wszystkich i musze przyznac, ze spotykam sie z bardzo roznym pojmowaniem istoty Boga. Kazdemu wydaje sie, ze Boga poznal, tak robi to katolicyzm (niestety), dlatego nie ma wsrod nich miejsca na tolerancje dla innego rozumienia czegokolwiek, chociaz stara sie to zmienic nasz Papiez, ktorego darze duzym szacunkiem, chocby za probe zmiany i poprawy tolerancji w Kosciele katolickim. (Przypuszczam, ze gdyby tak mowil w czasach "swietej" inkwizycji, to ... bylby potencjalnym kandydatem...) Pojawily sie tutaj rozne zdania, jedni wierza w Boga, tzn. wierza ze istnieje, inni twierdza ze Go nie ma. Jednak wszystkich laczy jedna i ta sama prawda i wszyscy oni maja racje. "Jam jest ktory Jest i ktory Nie Jest" Bog to wszystko i nic. Mistycy wschodu upatruja Go w nicosci, zachod ze swoim New Age widzi go we wszystkim co jest. Istnienie swiatów, w ktorych zawieraja sie wszelkie prawdopodobienstwa jest prawdziwe i mowi o tym teoria swiatow rownoleglych, w ktorych wszystko juz sie wydarzylo. Tak naprawde, gdybysmy mogli spojrzec na calosc tego fraktala jak Bog na caly wszechswiat, zobaczylibysmy wszystko, bo wszystko zanurzone jest w wiecznosci, tzn. wszystko dzieje sie teraz, w jednej chwili i wszystko juz sie wydarzylo. Swiat wzglednosci to taka karuzela i w danej chwili zajmuje sie tylko jedno miejsce, nie mozna siedziec na wszystkich krzeselkach. Istnieje natomiast prawdopodobienstwo, ze w danej chwili zmienimy miejsce i bedzie to mialo wplyw na nasze zycie i jako obserwator zarejestrujemy roznice w postrzeganiu rzeczywistosci. Teoretycznie jest mozliwe, ze zajmiemy wszystkie miejsca, (jestesmy opisani zamknieta macieza) We Wszechswiecie nie ma rzeczy, ktora nie mialaby sie wydarzyc. Nasza wyzsza swiadomosc to wie, dlatego czasami moze nas ostrzec przed niebezpiecznym wypadkiem, nauczona nieprzyjemnym uczuciem porazenia lub bolu fizycznego ze swiata alternatywnego (z przyszlosci- ktora nie musi sie wydarzyc). Tak naprawde jest wiele drog prowadzacych do jednego celu, a naszym celem jest oswiecenie. W tym wypadku Boga nie obchodzi ktore miejsce sie zajmuje na karuzeli, interesuje Go tylko efekt koncowy. Pozostawil nam wzorzec do nasladowania, a byl Nim Jezus Chrystus. Ale nie tylko On, byl nim rowniez Budda, Krishna... W postrzeganiu i milosci Boga nie ma miejsca na fanatyzm religijny, co wiecej, nie ma w nim nawet miejsca na religie. Religia jest zawsze zwiazana z jakims kultem, balwochwalstwem i ... handlem. Jezus nie bez powodu dwukrotnie wyganial handlarzy synogarlic ze swiatyni, aby wybic nam z glowy utarte i jedyne zasady uwielbienia Boga. Bogu nie sa one potrzebne. Boga interesujemy my teraz i zawsze i na codzien, nie tylko w kosciele, nie tylko przed swietym obrazem, ale tez przy stole, gdy przekraczamy ulice lub spimy ze swoja ukochana/nym i nie tylko w niedziele lub swieta (czlowiek ustanowil te dni swietymi byc moze po to, aby to co niezrozumiale uspokoic jakas krwawa ofiara - oto pole dla fanatykow), ale w kazdy dzien tygodnia. Kazdy dzien jest swiety. Kazda chwila jest nasycona boskoscia. Wszystko kreci sie jak ta karuzela. Po Wielkim Wybuchu powstal Wszechswiat i poczal sie On rozszerzac. Kiedy jednak ped tej energii rozszerzajacej przestrzen oslabnie, wszystko sprowadzi sie do jednego punktu, jak wynik- rezultat obliczenia calej macierzy. Oto moment calkowitego zespolenia polaczony z wielka chwala. Suma energii tworzacej calosc stanie sie na powrot nowym zalazkiem narodzin Nowego Wszechswiata. Badzcie pozdrowieni! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy istnieje? Wierzę, że tak. IP: *.artcom.pl 28.05.01, 17:20 NIE MOGŁEM SIĘ DO TEGO TEKSTU NIE USTOSUNKOWAĆ... > Pojawily sie tutaj rozne zdania, jedni wierza w Boga, tzn. wierza ze istnieje, > inni twierdza ze Go nie ma. UWAŻAM, ŻE TO BARDZO TRAFNE PODSUMOWANIE DOTYCHCZASOWEJ DYSKUSJI. > Jednak wszystkich laczy jedna i ta sama prawda i wszyscy oni maja racje. Z TYM ZDANIEM ZDECYDOWANIE SIĘ NIE ZGADZAM. MOIM ZDANIEM, DYSKUTANCI NA TYM FORUM PREZENTUJĄ WIELE RÓŻNYCH ZDAŃ I NIE JEST MOŻLIWE ABY KAŻDY Z NICH MIAŁ RACJĘ. > "Jam jest ktory Jest i ktory Nie Jest" MOIM ZDANIEM PRAWDZIWA JEST TYLKO I WYŁĄCZNIE PIERWSZA CZEŚĆ TEGO ZDANIA. > Bog to wszystko i nic. UWAŻAM, ŻE BÓG JEST OSOBĄ. Pozdrowienia, i ... zachęcam do dalszych przemyśleń. PS: Po przejrzeniu forum Gazety na temat "Budowy Świątyni Opatrzności Bożej" doszłem do wniosku, że "nasze" forum charakteryzuje się, jak do tej pory wyjątkowo wysoką kulturą dyskusji. PS II: Ciekawe co słychać u Fizyka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy istnieje? Wierzę, że tak.Do Mirka IP: 212.191.70.* 28.05.01, 18:11 Fizyk czyta wypowiedzi i ma sie dobrze. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikey Re: Czy istnieje? Wierzę, że tak. IP: *.decatur.ssi-pci.net 29.05.01, 23:56 Gość portalu: Mirek napisał(a): > > Jednak wszystkich laczy jedna i ta sama prawda i wszyscy oni maja racje. > > Z TYM ZDANIEM ZDECYDOWANIE SIĘ NIE ZGADZAM. MOIM ZDANIEM, DYSKUTANCI NA TYM FOR > UM > PREZENTUJĄ WIELE RÓŻNYCH ZDAŃ I NIE JEST MOŻLIWE ABY KAŻDY Z NICH MIAŁ RACJĘ. Prawda dla kazdego jest to, w co wierzy, ze jest prawdziwe. Zeby dokladnie okreslic co jest prawdziwe a co nie, musisz na poczatku zalozyc, ze cos innego jest prawdziwe i na tym czyms sie opierac. Jesli nie ma zadnych zalozen, to co czujesz i myslisz, ze jest prawdziwe, jest rzeczywiscie prawdziwe. Istnienie albo brak boga lub Boga mozna tylko przyjac za zalozenie, wiec Bog istnieje albo nie w zaleznosci od przyjetego zalozenia. Kto tu ma racje? Kazdy albo nikt - to zalezy od ciebie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan BÓG ISTNIEJE IP: 194.181.246.* 24.05.01, 13:30 niedługo zobaczymy się... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inzynier Re: Dlaczego Bóg istnieje. IP: 192.163.1.* 24.05.01, 13:31 Czlowiek potrzebuje opiekuna. W dziecinstwie mial matke, ktora nim opiekowala sie i pomagala w rozwiazywaniu klopotow. Gdy czlowiek dorasta, to potrzebuje aby ktos mu matke zastapil. Bog jest wszechmocny i moze nam pomoc z kazdym problemem. Ludzie, kotrzy wierza latwiej zdrowieja, bo mniejsza jest szansa, ze wpadna w przygnebienie zwiazane z przekonaniem, ze nic im nie pomoze. Wierzymy zwykle w takiego Boga jakigo nam wpoili rodzice i otoczenie. W Polsce 80% ludzi jest katolikami, w Arabii Saudyjkiej 99% muzulmaninami (tam scina sie glowe tym, ktorzy przestana byc muzulmaninami, stad taki procent). W Chinach kontynentalnych 90% ludzi nie wierzy w Boga. To ostatnie zaskoczylo mnie, ale znajomi Chinczycy, ktorzy tam urodzili sie i wychowali, to potwierdzaja. Mysle, ze potega Cesarstwa Rzymskiego doprowadzila do rozpowszechnienia sie chrzescijanstwa. Ludzie sa sklonii wierzyc ludziom sukcesu. Stad w listach powolywanie sie na madrych ludzi, ktorzy wierza jako argument za istnieniem Boga, lub powolywanie sie modrych ludzi, ktorzy nie wierza jako argument na to, ze Bog nie istnieje. Hiszpanie szybko nawrocili na chrzescijanstwo Indian w Ameryce Poludniowej zabijajac tych, ktorzy byli oporni. Anglicy sprowadzili niewolnikow do pracy z Afryki, a Indian zabijali tylko wtedy gdy nie chcieli im oddac terenu. Stad w USA wiekszosc Indian nie zostala nawrocona (ten list pisze z USA). Moja konkluzja:Czlowiek wierzy w Boga (lub wierzy, ze boga nie ma) i wierzy w wiele innych rzeczy niezaleznie od racjonalnych argumentow. Uwazam, ze jest to zdetwrminowane przez wplyw srodowiska. Osobiscie najbardziej nie lubie ludzi nietorelancyjnych niezaleznie od ich pogladow. Pozdowienia i zycze pogodnego dnia, Inzynier z USA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neon Re: Dlaczego Bóg istnieje. IP: *.agsmedia.pl 24.05.01, 15:14 Panie Inzynierze, :-)))) Bog istnieje dlatego ze chce.A stworzyl nas dlatego ze chcial i bardzo swoje dzieci kocha.dzieci Boze to nie sa wszyscy ludzie.dzieci Boze to dzieci obietnicy. Tak to brzmi mniej wiecej...... Hm, chrzescijanin to nie jest ktos ktoremu szczesci sie w zyciu.(moze ale nie musi).Dziecko moze mu umrzec, tesciowa moze mu dac stare kotlety. To jest ktos, kto ma wewnetrzne przekonanie i wie (bo mu to Bog objawil) jak bardzo go kocha. Ja nie jestem tolerancyjny dla ludzi.I wiem ze zeby byc tolerancyjnym potrzebuje Jego laski.Tolerancyjnym dla ludzi, nie dla problemu czy sytuacji, zachowan itp. Tym sie onbjawia milosc.Milosierdzie i milosc. Pozdrawiam z Warszawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikey Re: Dlaczego Bóg istnieje. IP: 206.140.147.* 24.05.01, 16:10 Jestes inzynierem, a piszesz jak socjolog. :) Oczywiscie, ludzie wierza w boga, bo z wiara latwiej zyc. Nie jest wazny jaki jest bog, ale wazne zeby byl. Kiedy chrzescijanie zrozumieja, ze inne religie sa rownie prawdziwe i przestana nawracac "poganow"? To przeciez czystka kulturowa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.01, 23:46 Medytujac doswiadczylem roznych,choc nie tak wysokich, stanow psychicznych.Mialem swiadome sny,jakbym obudzil sie w srodku i mogl nim kierowac,zdajac sobie przez caly czas ze snie,bo sen jest odroznialny od jawy jesli ma sie sposobnosc pelnej oceny sytuacji ( mialem taki sen,gdzie mialem wrazenie iz zyje w nim i jesto to moje jedyne zycie,ale nie byl to sen swiadomy).Mialem medytacyjna wizje,bez halucynogennego wspomagania.Bylem kilka razy blisko OBE ( wyjscia poza cialo) ale jako ze wtedy nie wiedzialem jakiez to nieprzyjemnosci towarzysza chwili przed,to nie odwazylem sie "wskoczyc w otchlan" ( jest to poczucie zapadania sie w bezdenna otchlan,jakby twa dusze tysiace demonow zabieralo do swojej przekletej krainy,towarzyszy temu uczucie panicznego strachu i postepujacy bezwlad ciala,wraz z bezdechem ). Mialem wiele razy poczucie zludnosci,iluzorycznosci tego co mnie otacza,jakby okolica stanowila tylko kurtyne dla roztapiajacego sie w niej samej,umyslu.Z tym uczuciem,skojarzone bylo poczucie jednosci,nierozroznialnosci obiektow,jakby stanowily ten sam plaski obrazek,tam drzewko,tutaj kamien ale i tak z tej samej farbki,na tej samej kartce. Rzuc kostka.Iles tam oczek wypada.Mowi sie ze wynik takiego rzutu jest przypadkowy,na zasadzie nieznajomosci przyczyn.Raczej malo kto widzi "reke boga" w tym ze wypadlo 2. Rzucasz raz kolejny,znow 2,jeszcze raz,2,powtarzasz,2,kontynuujesz nadal wypada ,ostatni raz i jak latwo sie domyslic,musi byc 2. O niezwyklych zdarzeniach ,zbiegach okolicznosci mowi sie ze to za boska przyczyna.Szczescie w nieszczesciu - boska interwencja.Jednakoz to ludzie nadaja emocjonalna wartosc zdarzeniom. Dla ciebie samochod mijajacy o wlos zle postawiona noge mogl byc przyczyna tragedii i "dzieki bogu" udalo sie jej uniknac bo miales niewygodne buty,utrudniajace chodzenie przez mniejszy rozkrok. Kierowca ogladal sie na plakat reklamowy z panienka i niczego nie zauwazyl,nie bylo potencjalnego nieszczescia a wiec i farta przez unikniecie tamtego.Czy slychac huk upadajacego drzewa gdy nikt go nie slucha ? Sa pojedyncze zdarzenia ktore ukladaja sie w ciagi. Czasem mniej,czasem bardziej regularne. Masa przyczyn,masa skutkow,prawo wielkich liczb zaczyna dzialac,pojawiaja sie trywialne ciagi,jest ich mnostwo i zwiemy je codziennoscia.Ale pojawiaja sie tez te mniej trywialne,konwergencje zdarzen. I jest tez ich interpretator,obdarzony zdolnoscia emptatii,wgladu,oceny i przez fakt bycia odbiciem makrokosmosu (kwantowy umysl dzieki splataniu z reszta wszechswiata (zalezna od stopnia "uduchowienia",koncentracji ) i odzialywaniom typu EPR,GHZ moze "wymuszac" wspolharmonie ) ,powodyrem choc najczesciej bardzo slabym.Czy celowosc wymaga intencji ? Czy celowosci nie a sie opisac przyczynowo ? Jaki jest cel istnienia w grze Life wedrujacych ukladow komorek ? Jaki jest cel istnienia nieskonczenie zlozonej ,samopodobnej struktury typu "zuczek mandelbrota" ? Jaki cel ma ksiezyc,odwrocony zawsze ta sama strona do ziemi ? (istnieje astrofizyczny ,udokumentowany proces spowalniania ruchu obrotowego lzejszego ciala o nierownomiernym rozkladzie masy ( jak ksiezyc, wbrew pozorom ),obracajacego sie w okol lekko plynnego , ciezszego ciala niebieskiego ( jak ziemia) ,ktore sie minimalnie wybrzusza i wyhamowuje obrot "hantli" przez antyrezonansowe dzialanie nierownowazacych sie sil ). Zadna magia, zadna wola tylko nieliniowe regoly i chaos sa w stanie dac formy zachowan ktorym, przy odrobinie wyobrazni,mozna nadac znamiona celowych. Gdy wmiesza sie w to wszystko swiadomosc,dostajemy pokretna i niesamowicie zlozona,z lekko wolicjonalnym olejkiem ( przez zdolnosc wplywania i wgladu w zdarzenia ) , maszyne rzeczywistosci.Nie ma zazdrosnego JHWH,wymagajacego Allacha,uczyny Brahma stwarza swiaty na wedyjskich kartach,dzieci Gaji i Uranosa bawia zlozonoscia swych perypeti ,kliny o Anu i Apsu murszeja gdzies na glinianych tabliczkach pustynnych piaskow Iraku. Slady interwencji kosmitow wzespol z przezyciami mistykow daly pozywke duchowa zabieganych mas - religie. A Bog to milosc do swiata wynikajaca z poczucia jednosci,wszechistnienia. Holizm czlowieka i swiata znajduje wspaniala konstytucje w postaci kwantowych cudow."Boga mozna odnalezc w ..." ... niee. Boga sie nie odnajduje,on jest holograficzna caloscia,jest wszedzie gdyz bog to calosc,bedaca czyms wiecej niz suma czesci,jak i ludzie.My nie jestesmy obrazem i podobienstwem,my go tworzymy,choc nie jako jedyni. Dlatego jest przypadek,okultyzm dla ludzi "zyciowych,lubiacych prostote".Nie mozna pojac calosci fraktala bez rozpatrywania czesci,nie mozna ogladac hologramu bez czastkowych interferencji,tak i prostota nie mozna objac Boga,ale kto go pojmuje ten zlozonosc rozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Moze istnieje... ale czy jest dla nas dobry? IP: *.chemo.tuniv.szczecin.pl 29.05.01, 13:41 Rozwazania na temat czy istnieje czy nie sa OK choc zadna z opcji nie jest pewna. Zakladajac wariant optymistyczy (tak wiekszosc zrozumie istnienie boga) chcialbym sie dowiedziec dlaczego wszyscy z zalozenia maja go za dobrego wujka a nie szalonego naukowca? Swiat jaki jest kazdy widzi, przy odrobinie wyobrazni mozna sobie wyobrazic o wiele lepszy. Gdybym ja projektowal swiat to nie zaprogramowalbym bolu w istotach zywych, po co ma je bolec, niech co innego im mowi ze zle sie dzieje. Bog (jesli istnieje) kaze natomiast cierpiec... i niech nikt nie mowi ze cierpimy za grzech pierworodny... zwierzeta tez cierpia i za jakie grzechy? Wychodzi na to ze mimo zem niedoskonaly (czesto robie innym na zlosc) to i tak bym zaprojektowal swiat przyjazniejszy dla istot w nim zyjacych Czyzby Bog byl bardziej zlosliwy niz ja? (mam nadzieje ze nikt nie odpowie (jesli wogole ktos zechce) mi czyms w stylu -"bluznisz synu", jesli juz to prosze o fakty i przemyslenia" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Moze istnieje... ale czy jest dla nas dobry?Do Darkonzy IP: *.rhi.hi.is 29.05.01, 14:21 Serdecznie witam, postawiłeś interesujące i ważne pytanie i jedną z możliwych odpowiedzi na nie znajdziesz w nieortodoksyjnym, tylko kilkadziesiąt stron, wykładzie C.G. Junga pt. Odpowiedź Hiobowi oraz w jego książce AION. Nie będe Ci ułatwiał, przeczytaj sam. Wiesz, że czytelnictwo spada! Pozdrawiam Cię. Daniel, który też się nad tym zastanawia od dawna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: Moze istnieje... ale czy jest dla nas dobry? IP: 195.205.163.* 29.05.01, 17:39 Wiekszosc ludzi kojarzy boskosc z doskonaloscia. STalo sie tak za przyczyna wczesnochrzescijanskich scholastykow,ktorzy probujac przykladac arystotelesowska miarke logiki do biblijnych historyjek, wykoncypowali sobie takie pelne,absolutow,apejronow,nieskonczonosci i innych krancowosci,wyobrazenie o bogu ,jego dzialaniu i pseudopsychologii pelnych absurdow. Mowi sie ze nie nalezy mnozyc bytow bez potrzeby. Niektorzy sadza ze wprowadzenie pojecia boga,ulatwia im rozumienie wiekszosci pozarozumowych spraw. Tyle ze takie podejscie wynika z nieprzemyslenia i nieznajomosci piramidy problemow,jakie trzeba pokonac do przyjecia konsekwencji pojecia wszechmocnej istoty. Bogowie generalnie dobrzy nie sa. Sa bardzo ludzcy i wiele im brakuje do doskonalosci,jaka jest brak pragnien. Swiat niepotrzebuje boga do wyjasnienia swego powstania. Wiadomo ze ewolucyjnosc lezy niejako w naturze materii. Mniejsze struktury maja tendencje do wiazania sie w funkcjonalne wieksze konglomeraty. Kto umiescil w prostym iterowanym rownaniu z = z^2+C zbior,ktory za sprawa swej zlozonosci znalazl sie w ksiedze Guinessa ? Nikt,to my go tam znalezlismy bo zlozonosc to zdania ktorymi mowi prostota. Gatunek Homo Sapiens Sapiens stworzyli kosmici bo potrzebowali jakies woly robocze. Nie sa oni ani dobrzy ani zli,kieruja sie taka sama zasada przetrwania gatunku jak my. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Moze istnieje... ale czy jest dla nas dobry?Do kosmity Nefilim. IP: *.rhi.hi.is 29.05.01, 21:21 Szanowny Nefilim, wyprowadzę Cię z błędu, ale doskonałość i dobroć Boga nie jest wymysłem scholastyków i arystotelików. Na pewno też nie wczesnochrześcijańskich, Arystotelesa wprowadził bowiem do tzw. filozofii nauczanej w szkołach i to nie bez kłopotów - św. Tomasz z Akwinu. A to już czasy rozwiniętego zachodniego średniowiecza, czyli XIII wiek. We wczesnym chrześcijaństwie zaś kwitł neoplatonizm, który ponownie pojawił się dopiero w czasach Renesansu. O ile znasz języki obce to odsyłam Cię też do słowników etymologicznych języków indoeuropejskich, w tym germańskich i słowiańskich, starszych oczywiście niż średniowiecze i sprawdź sobie, co słowo Bóg znaczy w tych prajęzykach - polskie słowo bóg ma nota bene b. ciekawe pochodzenie. O romańskim źródłosłowie słowa była mowa nawet na tym forum -dios, dieu,deus i w końcu dzeus, więc już chyba wiesz już skąd się wywodzi. Sam też mnożysz byty bez potrzeby, bo zamiast Boga wstawiasz kosmitów, zwanych zresztą Nefilim. Bo albo jesteś czytelnikiem, albo wręcz autorem niektórych niestety wątpliwej intelektualnie jakości tekstów na stronie tzw. humanistów i racjonalistów, którzy bardzo dużo piszą o tzw. w l.mn. kosmitach Nefilim. Sądząc po ich tytułach, teksty te są bliskie dawnym Argumentom, ulubionego tygodnika szkół partyjnyych. Przykre, taka prawda. Nefilim doczytaj o filozofii średniowiecznej i lepiej się posługuj brzytwą, oczywiście niejakiego Wiliama of Ockham. I nie wstawiaj wszędzie e.t. I odpuszczam sobie dyskusję z Tobą, bo przejrzałem sobie jeszcze treść Twoich listów, wszystko jakieś takie powierzchowne i zabełtane. Homo Sapiens. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: Moze istnieje... ale czy jest dla nas dobry?Do Daniela. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.01, 02:53 W poczatkach naszej ery popularnych bylo wiele pradow mysli ludzkiej. Neoplatonska wiara w koniecznosc zjednoczenia sie z najwyzszym bytem - Jednia poprzez odciecie sie od nizszych hipostaz, dualizm brudnego ciala i czystej duszy gnostykow, proklamacja jednosci oraz zaleznosci wszechrzeczy hermetykow ,doktryna uwzniaslania ducha przez ponizanie wszelakimi mozliwymi excesami ( w tym sodomicznymi ) ciala u prognostystyckich libertynow,arystotelesowska koncepcja teleologizmu itp. ( oczywiscie kazdy z pradow byl tylko kontynuantem wczesniejszych zarodkow ) . Pozniej niekatolickie odnogi zostaly gorzko stlumione. Jednym z pierwszych teologow chrzescijanskich gloszacy NIESKONCZONOSC ,ABSOLUT boga,uznajacym go za byt NAJWYZSZY,NIEZMIENNY i WIECZNY,byl zyjacy w V w n.e. sw. Augustyn . Jeden z ojcow kosciola,znany jako "mlot na heretykow". Ten, ktory ufilozofiajac chrzescijanstwo, dostarczyl katolikom narzedzi rozpoznawczych dla herezji. Nauki logiczne arystotelesa wprowadzono dosc pozno,dlatego iz wczesniej wystarczyla apriorycznosc absolutnych zalozen. Jednak z duchem czasu intelektualna plaskosc wczesnochrzescijanskich ojcow kosciola przestala wystarczac i tak Albert Wielki oraz jego uczen Tomasz z Akwinu rozpoczeli mariaz nauk aystotelesa z teologia rozwijajac skrzydla scholastyki.Ale oni wprowadzili do oficjeli cos,co juz wczesniej mniej,lub bardziej smialo funkcjonowalo, bo zasady sylogizmow czy celowosci mozna odkryc i poslugiwac sie nimi niezaleznie do znajomosci dziel arystotelesa. Co do kosmitow. Jest wiecej argumentow przemawiajacych za ich bytnoscia i przeszla interwencja niz ich niebytem i boska kreacja. Zreszta istnienie roznorodnych inteligentnych istot zyjacych jest naturalna konsekwencja ewolucyjnosci energii i ich nieistnienie bylo by o wiele mniej prawdopodobne, niz istnienie. Trzeba by wprowadzic jakies zasady "niedopuszczania"do wytworzenia sie wiecej niz jeden gatunek inteligentnych istot co stoi w opozycji z zasada brzytwy. Wprowadzenie pojecia boskiej istoty typu Jahwe ma byc niby uproszczeniem w rozwiazywaniu zagadek przeszlosci ? Chyba wiecej dziel napisano w konstytucji i apologi "wszechmilujacego i wszechmocnego boga" niz kosmitow ( choc istota panteistycznego typu,calkiem ladnie sie integruje z naukowa filozofia przyrody jednakoz deistyczny stworca to juz znacznie wiekszy problem ) . Sceptycyzm bez argumentow jest zwyklym ,ciemnogrodzkim uprzedzeniem a brakami w naukach matematyczno-przyrodniczych to bym sie zbytnio nie obnosil pod plaszczykiem zarzutu beltania i powierzchownosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Istnieje... jest dla nas dobry. IP: *.artcom.pl 29.05.01, 17:52 Cześć! Podam parę faktów z mojego życia. Uważam, że nie jestem dobrym człowiekiem. Wiem, że gdybym nie wierzył w osobowego Boga, a nawet Bogu - to byłbym człowiekiem jeszcze gorszym (myśl nie jest orginalna, przeczytałem ją 15 minut temu w czasie dyskusji na innym forum - ale w pełni się z nią utożsamiam)... Myślę, że wierząc Bogu staję się trochę lepszy dla innych (np. mojej żony, moich dzieci, przyjaciół, znajomych w pracy...). Jeszcze jeden fakt. Gdy Bogu nie wierzyłem, z każdym kolejnym dniem traciłem coraz to bardziej wiarę w jakikolwiek sens mojego istnienia (i całego świata również). Praktycznie żyłem z dnia na dzień, goniąc za tym co dawało mi choć odrobinę przyjemności i ... wyłączało moje głębsze myślenie. Bardzo pragnąłem radości i pokoju umysłu. Radości były jednak krótkotrwałe, a pokoju nie było wcale. To się zmieniło... PS: Dzięki za to, że mogłem sobie to na nowo przemyśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Istnieje... jest dla nas dobry. IP: 212.191.70.* 29.05.01, 18:43 Bog jest jak rozsadny rodzic. Widzi i wie wiecej niz czlowiek a cierpienie wprowadzil po to aby czlowiek mogl sie doskonalic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: Istnieje... jest dla nas dobry. IP: 195.205.163.* 29.05.01, 19:23 Cierpienie nie ma celowego charakteru. Jest to gradacja zdarzen przez pryzmat emocji. Czy cierpienie szympansa z nadmiaru wesz albo ze zlamanej lapy, ma charakter wzmacniajacy jego wole ? Analogie do inwalidztwa mozna latwo znalezc w swiecie przyrody. Rzadko to sie spotyka drzewo,ktore pochyla sie nisko ku ziemi gdyz jego pien jest zbyt slaby by utrzymac calosc pionowo ? Gdyby cos takiego spotkalo czlowieka to "bog obarczyl go kalectwem by sie mocniej uwterdzal w wierze". Teologiczno-psychologicznoa interpetacja jeszcze faktami nie czyni. Cel - usprawiedliwnienie naszych wysilkow i wiara w ponadczasowy charakter naszych poczynan. Czy ludzie nie potrafia czerpac radosci zasadzonej "tu i teraz" ? Czy zawsze musza dotykac nieskonczonosci i wiecznosci ? Troche jak forma zagubienia malunkiego pylu w ogromnym wszechswiecie,i ten pylek wcale nie chce byc taki malutki. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_z_danii Do ped vel fizyk vel 100 innych nickow 31.05.01, 14:53 Ped, nie chce odgrzewac dawnych brudow, ale wytlumacz mi, jak godzisz te wyzej wymienione poglady -sformulowane w bardzo elegancki sposob - z twoim tekstem z watku o przemocy w szkole - cytuje: ------------------------ KATALOG FORUM > EDUKACJA > PRZEMOC W SZKOLE Re: Przemoc trzeba tepic radyklanymi srodkami Do Msycha Autor: Gość portalu: Ped Data: 15-05-2001, 16:08:55 adres: 212.191.70.* -------------------------------------------------------------------------------- One tu nie zagladaja bo niewiele maja do czynienia z podrostkami . Sara najwyrazniej pracuje w przedszkolu a Mary z Danii nie ma dzieci , meza ma bez jaj i tylko szuka sensacji i watkow , zeby sie niezdrowo podniecic i miec okazje uzyc wibratora. Pozdrawiam. ------------------------- Czy Bog - jako wg ciebie wyrozumialy rodzic - daje ci prawo do tego typu obelzywych wypowiedzi? I o czyim (uszlachetniajacym) cierpieniu mowisz? Chyba swoim wlasnym. W takim razie mam nadzieje, ze powyzsze wypowiedzi uszlachetnia ciebie, bo dla innych sa poki co po prostu wulgarne i zalosne, nie tylko poprzez kojarzenie przemocy w szkole z "niezdrowym podnieceniem", jak to sam byles uprzejmy sformulowac. A przede wszystkim - jesli masz tak wiele kwasu do wyrzucenia na temat mojej skromnej osoby, zrob to jak mezczyzna, tzn. zakladajac nowy watek do dyskusji bezposrednio ze mna, a nie poprzez chowanie sie po katach, bo jest to niegodne tak swiatlej osoby, na ktora probujesz sam siebie kreowac ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Isma Re: Istnieje... a czy my zawsze wiemy, co jest dla nas "dobre" IP: 193.193.85.* 30.05.01, 12:11 Jakie stare to pytanie: unde malum? Daniel przywołał klasycznš lekturę. Na tej samej półce jest jeszcze zapis rozmowy niejakich braci K., w której pada pytanie o zwišzek winy z cierpieniem - na przykład dziecka. Je�li wola, można też zaczerpnšć przykład z "z życia", praktycznie, na przykład przyjrzeć się zapiskom żony autora tej ksišżki. Co każe trwać Annie Dostojewskiej u boku człowieka, od którego doznaje tyle zła? I dlaczego, co więcej, twierdzi, że jest szczę�liwa? A teraz będzie nie z ksišżek: mnie nie jest potrzebna wiedza, skšd jest zło. Jest. Darkonza zatytułował jednš ze swoich wypowiedzi: "pycha". Nie mam złudzeń, że umysł człowieka - mój umysł - jest w stanie tajemnicę zła ogarnšć (dla tych, którzy lubiš "izmy": to się podobno nazywa minimalizm epistemologiczny albo, jak utrzymujš niektórzy, agnostycyzm krytyczny). Wracajšc do codziennego do�wiadczenia: jest też ból, i choroba, i �mierć. Nawiasem mówišc, dla mnie tym trudniejsze do zaakceptowania, o ile nie dotyczš mnie samej. O wiele trudniejsze do wyja�nienia - sobie samej, albo temu, który cierpi. Nie wierzę, że sš "zawinione". Nie wierzę w "karę boskš", w m�ciwo�ć Tego, który jest Miło�ciš (chociaż, prawda, efektowne i nie pozbawione wewnętrznej logiki sš wywody pewnego szwajcarskiego analityka, którego poleca Daniel. Ale nie bez znaczenia jest też deklaracja autora tych wywodów, poczyniona w kilka lat pó�niej: "Wszystko, czego się nauczyłem, doprowadziło mnie stopniowo do niewzruszonego przekonania o istnieniu Boga. Jego istnienie przyjmuję nie na wiarę - ja WIEM, że On istnieje"). Bo jest też, w każdym człowieku, potrzeba bezinteresownego czynienia dobra. W�ród bólu, choroby i �mierci, na przykład. W dostępny mu sposób. Z do�wiadczenia: nie ma - na razie - takiej siły, która zmusiłaby mnie do wej�cia na oddział onkologiczny, po tym, jak sama z niego wyszłam. Nie potrafię nikomu wytłumaczyć, jaki jest sens jego własnego bólu, jeżeli sam nie potrafi go zrozumieć i przyjšć. Mogę tylko robić to, co umiem. Na przykład przekonywać ludzi dobrej woli, że godna �mierć na hospicyjnym łóżku też jest warta sponsorskich pieniędzy, tak jak sš jej warte efektowne na fotografiach dzieciaki z domów dziecka. Celowo mówię o godnej �mierci, nie o ratowaniu życia, bo celem hospicjum jest już tylko to, o co pyta Darkonza - zmniejszanie ludzkiego cierpienia w obliczu nieuchronnego końca, a nie wysiłki na rzecz zachowania życia czy zdrowia. A �ródłem - jest Miło�ć. Pozdrowienia I. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: Istnieje... a czy my zawsze wiemy, co jest dla nas IP: 195.205.163.* 30.05.01, 15:54 Emocjonalnie to mozna dowiesc wszystkiego wiec taki dowod nie ma uniwersalnej wartosci. Poczucie moze karmic i utwierdzac kazda ulude. "Czuje ze smoki istnieja,gdyz plynie przezemnie ich moc , szczegolnie w pewnych miejscach". Znaczy to ze musimy sie ich obawiac ? Podobnie jak poczucie dyskoidalnosci ziemi. Przypomina to troche relacje lokalnosc - globalnosc. Odczucie to jakby widok najblizszej okolicy,rodzacy przeswiadczenie o calosci,ktorej obraz moze byc mocno odmienny od wyobrazen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Istnieje... a czy my zawsze wiemy, co jest dla nas. Do Nefilim IP: *.*.*.* 30.05.01, 18:15 Szanowny Nefilim, przesylam Ci Twoj z ostatni list do Ismy. Slowo "smoki" zastapilem wyznaniem Twojej "wiary", czyli 1 slowem "kosmici". Twoje slowa brzmia: - "Emocjonalnie to mozna dowiesc wszystkiego wiec taki dowod nie ma uniwersalnej wartosci. Poczucie moze karmic i utwierdzac kazda ulude. "Czuje ze *KOSMICI" istnieja,gdyz plynie przezemnie ich moc , szczegolnie w pewnych miejscach". Znaczy to ze musimy sie ich obawiac ? Podobnie jak poczucie dyskoidalnosci ziemi. Przypomina to troche relacje lokalnosc - globalnosc. Odczucie to jakby widok najblizszej okolicy,rodzacy przeswiadczenie o calosci,ktorej obraz moze byc mocno odmienny od wyobrazen". Niczego wiecej nie ma potrzeby tu dodawac. Jesli masz jakies "dowody" na swoje koncepcje i w dodatku posiadajace uniwersalna wartosc? Wyraz je. Pracuj nad opanowaniem swoich emocji i poznaniem siebie, tak aby to sluzylo ludziom. W ten sposob przestaniesz rzutowac plaskosc i ciemnote (do odszukania w Twoich listach) na ludzi, ktorych uznales za swoich ideologicznych wrogow. Stronie internetowej, na ktorej czytalem m.in. o kosmitach Nefilim (a rozpoznaje tam podobny styl, a nawet te same zwroty, ktore zostaly uzyte na tym forum przez Ciebie) niestety brakuje elementarnej kultury. Myle sie? Twoim zludzeniem sa e.t - wiec odsylam Cie wiec do opisu 4. zludzen - tzw. idoli umyslu F. Bacona i z czego one wynikaja (tym razem XVII wiek). Czytaj go, bo to jeden z madrych zwolennikow Rozo-Krzyza. Choc pisza, ze cos ukradl. Zebys zle nie postepowal i na moje sumienie to pozniej nie spadlo -sam sie okresle mianem kompletnego ciemniaka z ciemnogrodu oraz wiejskiego glupka. Pamietasz los Belba? Chyba nieuwaznie przeczytales koncowke Wahadla? Nie przyjmujesz mozliwosci, ze Nefilim oszczedza jedynie doskonalych? Bez zlosci pozdrawiam Cie. Twoj znajomy Daniel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: Istnieje... a czy my zawsze wiemy, co jest dla nas. Do Daniela IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.01, 09:51 To nie wiara czyni kosmitow,tylko material obserwacyjny bogatszy nizli w przypadku czarnych dziur. I nie jest prawda ze przed 1946 r. nie bylo obserwacji NOLi. Byly tylko mniej liczne i sadze ze opanowanie energii jadrowej,zamanifestowane w dosc brutalny sposob,przyczynilo sie do wzrostu popularnosci odwiedzin,podobnie jak drobnoustruj bedacy zagrozeniem budzi nasze silniejsze zainteresowanie. Mowie w ten sposob, poniewaz czesto naukowcy nie neguja samych obserwacji ( z faktami trudno dyskutowac) , tylko probuja podwazyc caly problem metoda dyskursywna "a jesli X to czemu nie Y ?", "przeciez gdyby Z to V" itp. i udajac greka chowaja glowe w piasek. Wiadomo ze nie ma cos takiego jak halucynacja zbiorowa,gdyz ona jako taka ma indywidualny, rozbiezny z innymi charakter. Mimo to jest mnostwo obserwacji NOLi dokonanych przez dziesiatki niezaleznych osob. Sam bylem swiadkiem czegos takiego i mimo dosc dobrze rozwinietego zmuslu "technicznego" , nie moglem dopasowac zadnego znanego mi, konwencjonalnego pojazdu latajacego. NOLe to oczywiscie tylko wstep do wizyt III stopnia. Czlowiek z Puertorykanskiej dziczy mowil ze widzial diabla. Opis (nietrywialny) wiernie pasuje do obserwacji istot zwanych chupacabra (czy jak sie to tam pisze,teraz nie pamietam) dokonanych w innych rejonach swiata. Przypadki, zbieznosci relacji mozna by powielac. Rzec mozna ze istnienie "nieznanych klas istot" jest lepiej udokumentowane niz hagiografia Piastow. Mimo tego nadal przyjmuje sie powszechny argument niewiarygodnosci do rugacji tych spostrzezen. Sceptycyzm wiekszosci ludzi nie jest wcale poparty rzetelna wiedza, tylko populistycznym pojeciem swiata kreowanym przez media i lektury szkolne. Cuda mechaniki kwantowej tak samo sie nie mieszcza w glowie jak fakt istnienia "rozumnych istot odmiennych gatunkow" niz nasz. Jednak poprzez brak zdecydowanego poparcia dla teorii kosmitow ( trudno mi powiedziec czy to przybysze z innych gwiazd czy innych plaszczyzn bytu,pewnie jedno i drugie mozna spotkac ) w naukowym swiecie, rozmywa sie ona po rubiezach szmatlawcow zadnych taniej sensacji. W tej dziedzinie, jak i w KAZDEJ INNEJ nie brak tez oszustow pragnacych zdobyc tanim kosztem rozglos. Zdarzaja sie w fizyce (ale jest znacznie trudniej przedrzec sie przez gremia oceniajace prace,z drugiej strony przegladajac sobie "Physical Review D" itp. mamy wrazenie ze to jakis kalejdoskop sciencie-fiction ), w chemii czy farmakologii ( falszywe cudowne leki, afery korupcyjne w kregach akceptujacych nowe substancje jako leki ), biologi ( podrabiane skamienialosci ). Nie znaczy to jednak ze wszystko nawet smalcu niewarte. Trzeba tylko odsiac ziarno od plew a okaze sie ze zostaje nadal bogaty material faktograficzny,ktorego nie sposob ogarnac aktualna wiedza. Komiczny obraz kosmitow i wiekszosci zagadnien z tej przegrodki jest utwierdzany w "oltarzu XX w" czyli TV. TV potrafi zniszczyc reputacje szanowanego czlowieka samymi tylko pomowieniami, podobnie jest z zagadnieniem NOLi i tzw. kosmitow. Po obejrzeniu "Men In Black" malo ktory, "powaznie myslacy" i "racjonalny" czlowiek, krakajacy jak stado, bedzie sie obnosil z powaznym traktowaniem spraw NOLi i kosmitow. Co bylo pierwsze jajko czy kura ? Jajko,bo o wiele bardziej prawdopodobne jest wyklucie sie kury z jakiegokolwiek jajka niz kreacja kury. Podobnie jest z psychologiczna analiza mitow,legend i zrodel religii. Zombie ? alez to haitanski przesad,do czasu az pewien etnograf odkryl ze pewna toxyczna mieszanka potrafi przetrzymywac czlowieka w stanie bezwolnej kukly,jesli podaje mu sie ja regularnie. Wampiry ? Legendy dobre dla niegrzecznych dzieci. Do czasu az pokazano swiatu chorych na porfirie. Laknienie krwi,wydatne wargi dajace zludzenie wiekszych zebow,nadmierny zarost i niechec do czosnku okazaly sie naukowo sprawdzonymi faktami. Nie jestem zly na Twoje wypowiedzi. Raczej prowokuja mnie one niz zloszcza. ZBieznosc z jakas grafomanska strona jest przypadkowa,nawet nie wiem o jaka chodzi. Wiekszosc informacji o Nefilimach pochodzi z ksiazki semitologa Zecharii Sitchina "Dwunasta Planeta" ale pojawiaja sie oni w biblii czy ksiedze henocha mowiacej o upadlych straznikach. Etymologia slowa Nefilim od rdzenia NFL budzi sporo emocjii. Chociaz czytalem koptyjska ksiege henocha i nie podzielam az takiego entuzjazmu nia jaki przejawia przykladowo Arnold Mostowicz. Ale to temat na inny text. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Pozdrowienie: do Nefilim IP: *.rhi.hi.is 31.05.01, 15:53 Serdecznie Cię witam, Twój ostatni list jest długi, ale przyznam przejrzysty. Może coś się u Ciebie dzieje, tak jak z nami wszystkimi. I przenosisz to do tekstu, sam tego nie zauważając. Przejrzystość nie sprawiła jednak, że stałem się w ten sposób zwolennikiem Twoich poglądów. Ale do rzeczy, odzywam się, bo nie wiem czy będe miał za moment dostęp do urządzeń elektronicznych, więc nie chcę żebyście myśleli, że się obraziłem, czy co...? Nefilim, miałem kiedyś takich starej daty, porządnie wykształconych nauczyciel, którzy mówili prawdę. Jak jej nie znali - w ogóle mało mówili. Powtarzali mi ciągle, jeśli jesteś zafascynowany zawartością jakiejś książki naukowej, zostań - tymczasowo- w trakcie jej czytania najbardziej surowym i uczciwym krytykiem. Zyskujesz podwójnie i jako zwolennik teorii, ale również spotykając przeciwników teorii, masz gotowe argumenty do jej obrony, bo sam wcześniej zaatakowałeś tekst. Widzisz podwójnie - ale nie oczywiście jak pewien Yossarian - po prostu wiesz więcej. NOL- proszę poczytaj mojego ulubionego pisarza i filozofa z Krakowa - tu ukłony dla Ismy. S.L. w starym swetrze i spodniach, agnostyk i ateista, jak sam głosi, {ja mu tam nie wierzę, a poza tym i tak lubię agnostyków i ateistów}, bardzo dużo mówił na temat, który Cię zajmuje. Nie tylko w swoich powieściach. Polecam Ci też drugą lekturę, proszę się nie śmiać - znowu Jung, który poświęcił NOL całą dobrą książkę. Znajdziesz. Zawarł tam też spory materiał ikonograficzny z kilku stuleci dotyczący obiektów na niebie i ludzkich projekcji z tym związanych. Ciekawe wnioski i do przemyślenia. Więcej o tym nie mówię. Może poza jednym, że w Anglii został zamknięty 3 tygodnie temu poważny ośrodek obserwacji NOL, nie z powodów finansowych, ale jak powiedział szef tej instytucji - liczba zarejestrowanych przypadków - pewnie chodziło mu o spokojne W. Brytyjskie - spadła do zera. Nie będe prorokiem, podejrzewam, że wiele NOL zawsze lata tam gdzie są wojny i rzezie. Punkt Pierwszy i zarazem ostatni: Bóg i Szatan na świecie. Nefilim - te nazwy są zawsze wtórne do doświadczeń, które nas spotykają. Jeszcze raz prześledź etymologie tych slów w zupełnie różnych językach, np. nie tylko z Europy. Jakim mianem człowiek określa DOBRO = BÓG i ZŁO=SZATAN, to kwestie językowe, ostatecznie pewnie związane z ludzkim myśleniem. Dobra i Zła człowiek nie wymyślił, on ich stale doświadcza i dlatego są one obiektywne. Jednak przy zdolności ludzkiej psychiki do personifikacji i myślenia obrazami - Fizyku, Ty o tym mówiłeś - powstaje staruszek bóg i rogaty diabeł. Ewentualnie różne wersje tych obrazów. Ciekawe jest zaś to, jakimi cechami ludzie obdarzają te obiektywnie istniejące Siły i gdzie przestrzennie je umieszczają. Uf....! Nefilim są rzeczy na świecie, o których się nie śniło filozofom i o tym piszesz w swoich listach. To prawda. Wiedza o tych rzeczach zmienia Cię, ale czy stajesz się przez to lepszy. To uwagę kieruję również do samego siebie. Jeśli nie, to jest ta wiedza, erudycja - psu na budę. Jeśli lubisz np. prawdziwych Różokrzyżowców - mniejsza z tym, z Holandii czy Kalifornii przecież i tak nikt nie wie, gdzie tych prawdziwych szukać - to sięgnij do ich ulubionej zasady VITRIOL. Tylko tych 7 słów, które się składają na tą formułę! Bez zbędnych dodatków i komentarzy oraz mętnej egzegezy, co masz pod tym skrótem rozumieć. Nie ważne, od której strony zaczniesz. Jeśli uczciwie to zrobisz, to ja prostu wiem, dokąd Cię to zaprowadzi... Do usłyszenia. Daniel PS. Po co ja tyle gadam? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JE Re: Istnieje... a czy my zawsze wiemy, co jest dla nas IP: *.africaonline.co.ci 31.05.01, 10:30 Jesli chodzi o intelignetne formy zycia poza Ziemia, to argumentem jest bardzo czesto zdanie : "Przeciez niemozliwe jest bysmy byli sami we wszchswiecie". Jest to argumnet uczuciowy. Nie spotkalem sie jak dotychczas z zadnym przkonyjacym argumentem empirycznym na ten temat. Nie znaczy to wcale, ze wykluczam mozliwosc spotkania kiedys rozumnej istoty, ktora nie pochodzi z mojej planety. Jednak nie bedzie to doswiadczeniem Transcendecji, bedzie to "bliskie spotkanie trzeciego stopnia". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Isma Re: Istnieje! - do Nefilim IP: *.um.krakow.pl 31.05.01, 11:29 Nie rozumiemy sie, niestety. Prosba byla o "fakty i przemyslenia", a nie o popisy - subiektywnie sadze, ze czasem watpliwej - erudycji. Przyznaje, zawsze bardziej interesowali mnie ludzie niz teorie, dlatego moje przemyslenia tych pierwszych dotycza. Z wyzej wzmiankowanego wzgledu nie dotycza zatem kosmitow, i nie sadze, zeby kiedykolwiek zaczely ich dotyczyc. Natomiast co do faktow, to mozemy umowic sie, ze podobnie zludne jest doswiadczenie czlowieka obok, jak latajacego talerza. Ale doceniam, oczywiscie, odmiennosc zainteresowan. Powodzenia w zglebianiu "nieba gwiazdzistego nad toba" (na moje szczescie nawet kostyczny staruszek z Krolewca zdazyl jeszcze popatrzec gdzie indziej). I. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: Istnieje! - do Isma IP: 195.205.163.* 31.05.01, 16:40 "Nikt nie moze oswiecic innych,kazdy moze oswiecic siebie". "Glupiemu czlowiekowi trzeba cos powtorzyc 99999 razy aby cos zrozumial,madremu tylko 10000 razy". Jest to forum ponoc poswiecone zagadnieniom naukowym a jedna z naukowych metod jest bogata faktografia a nie opinie. Opiniami mozna dyskutowac, emanowac jak supernowa, ale i tak liczy sie "wlasne zdanie". Jedna osoba mowi "podatek liniowy jest pozornie sprawiedliwy bo bogatsi beda placic mniej niz teraz wiec panststwo dysponowac bedzie mniejszym budzetem do podzialu co sie odbije na biedniejszych". Druga mowi "podatek liniowy jest sprawiedliwszy i dzialac bedzie nakrecajaco na gospodarke bo zacheci do inwestycji". Kazda pobiezna argumentacja jest zbyt slaba , bo bez dokladniejszej ,nudnej analizy nie mozna powiedziec czy przewazy czynnik akcyjny czy reakcyjny. Przypomina to troche zgadywanke jaka jest granica ciagu (1+1/n)^n przy n dazacym do nieskonczonosci ? Jest to problem ktory mozna scisle rozwiazac, choc opiniujac sobie tez mozna jakies wartosci zapodac tyle ze co z tego ? Najlepsze opinie to te ktore sie samemu zdobywa , choc oczywiscie dyskusja jest wielce pomocna gdyz wskazuje nowe zrodla poszukiwan. Ale mysle ze przedewszystkim temu winna sluzyc. Nie nalezy przylepiac sobie jakiejs opini,tylko wziasc ICH argumenty, fakty i procesy je popierajace , po czym samemu rozwazajac za i przeciw dojsc do jakichs konkluzji. Dlatego w swoich wypowiedziach staram sie poslugiwac bardziej zrodlami czy faktami niz "moim zdaniem" , ktore jednak poprzez wplot czy kierunek wypowiedzi, podkreslam. Gdy ktos wiecej mowi "uwazam ze ..." "moim zdaniem ..." niz rozumowaniem, znaczy ze nie ma za duzej wiedzy czy doswiadczenia do rozwazan na jakis temat. NOLe sa mniejsza uluda niz odczucia , bo te pierwsze zostawiaja slad nie tylko w umysle ale przykladowo na kliszy. Nie znaczy to ze neguje ocean umyslu. Jestem oredownikiem tezy ze umysl to wszechswiat caly ze swoja "kosmologia" zwana psychologia i nie wynikajaca wcale ze specyficznego ale algorytmicznego oprogramowania jaki ponoc maja tworzyc sieci neuronowe. Jest to nieortodoksyjne podejscie ( studiowalem fizyke i wiem jak konserwatyzm potrafi zaciemnic nawet najblyskotliwszy analityczny umysl ) ale zgodne z moim swiatopogladem budowanym przez wiele lat. Jako dzieciak zaczytywalem sie w popularnonaukowych ksazkach. Jako mlodzian czytalem bardziej naukowe,dlatego dziwaczny jezyk z "trudnymi slowkami" jest u mnie dosc naturalny. Jednak zawsze bylem bardziej scislakiem niz humanistom. Na szczescie umysl scisly moze dobrze funkcjonowac jako humanistyczny , dlatego stawiam go wyzej bo zaleznosc odwrotna juz nie zachodzi. Jednak wiekszosc scislych umyslow ma paskudna ceche wynikajaca z wrodzonej analitycznosci - szukanie roznic wszedzie gdzie sie da. Jak pogadasz z takim to ty mowisz "no widzisz,to podobnie jak w XYZ ... dlatego sadze ze jest jakis zwiazek" a on na to "ee tam,wcale ze nie bo w AlfaBetaGamma sa roznice". I co z tego ? Jakby ich nie bylo to bylo by to samo wiec oczywiste ze sa. Jeszcze 3 lata temu bym za wiele nie podyskutowal na "boskie" czy "psychologiczne" tematy ale teraz czuje sie juz calkiem swobodnie, choc oczywiscie moja znajomosc literatury jest mierna. Moge co najwyzej wniesc powiew nauk scislych do humanistycznych rozwazan. Tyle ze wiekszosc z nich jawi mi sie jako proba rozstrzygniecia paradoksu golibrody Russela przez naprzemienne wykonanie prostej procedury na chwilowym stanie,zdaniu. Taka smieszna rekurencja nie bedaca zbiezna do okreslonej wartosci . Widze tu czestrze ataki na moja osobe czy sposob wypowiedzi niz kontrargumenty. Zarzuca mi sie nawet ze za duzo sie rozpisuje niepotrzebnie. Nie jest to pierwsze formu gdzie pojawiaja sie takie glosy. Kiedys sie rozpisywalem na innym , ale poziom MERYTORYCZNY byl nikly i wiecej bylo tam infantylizmow typu "a wcale ze nie bo JA tak" z podkresleniem ze to JA juz czyni opinia a nie zwyklym odbiciem pileczki wiec wszystko w porzadku.Potem byly zdania o wolnosci przekonan i ze kazdy moze miec jakie chce i ze w ogole to sie czepiam. Jak ktos nie rozumie na czym polega sztuka dyskusji to niech sobie napisze swieta ksiege a nie wystepuje na forum bez konstruktywizmow. Aby opinia byla kreatywna musi byc poparta czyms bardziej uniwersalnym niz prezentacja zaimow dzierzawczych bo te jeszcze dyskusja nie czynia. Prosze o krytyke tresci badz PODOBNA ILOSC KONTRARGUMENTOW a nie jakies ogolniki bo niektorzy zbija tylko jedna kolumne mysli i sadza ze juz caly akropol upada ;-) Bez zlosci i z pokojem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Istnieje! - do Nefilim IP: *.rhi.hi.is 31.05.01, 17:13 Oj Nefilim, Nefilim. nie słuchasz i niczego się nie chcesz nauczyć. Masz ścisły umysł, to fakt. Niczego więcej Ci już nie polecam, choćby z prac fizyków. Nie mam Ci nic więcej do dodania. Chyba dużo podróżujesz prawda? D. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Istnieje! - do Isma IP: 212.191.70.* 31.05.01, 19:23 Watpie, wiec jestem . Uwierzysz, gdy Bog bedzie Ci potrzebny . Odpowiedz Link Zgłoś
mary_z_danii Do fizyka 31.05.01, 20:12 Wyslalm ci wczesniej ten sam post, albo go nie zauwazyles albo nie chciales na niego odpowiedziec, dlatego powtarzam: " Do ped vel fizyk vel 100 innych nickow Autor: mary_z_danii@poczta.gazeta.pl Data: 31-05-2001, 14:53:52 adres: *.ppp.get2net.dk -------------------------------------------------------------------------------- Ped, nie chce odgrzewac dawnych brudow, ale wytlumacz mi, jak godzisz te wyzej wymienione poglady -sformulowane w bardzo elegancki sposob - z twoim tekstem z watku o przemocy w szkole - cytuje: ---------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JE Re: Istnieje! - do Isma IP: *.africaonline.co.ci 31.05.01, 21:16 W Twojej wypowiedzi z 29.05.2001 (17:39:34) napisales co nastepuje : "Gatunek Homo Sapiens stworzyli kosmici bo potrzebowali jakies woly robocze. Nie sa oni ani dobrzy ani zli, kieruja sie taka sama zasada przetrwania gatunku jak my". Wybacz ale nie czuje sie zobowiazany do kontrargumentacji takiego wniosku, bo jest on dla mnie niepowazny tak z punktu widzenia nauk scislych jak z punktu widzenia nauk humanistycznych. Wiem, ze czujesz sie urazony. Prawie kazdy z moich studnetow czuje sie urazony, kiedy otrzymuje negatywna ocene na egzaminie, ale ja moge sie opierac tylko na tym co oni mowia w dziedzinie na temat ktorej umowilismy sie rozmawiac na tym wlasnie egzaminie. Podobnie jest na seminarium czy w czasie naukowej debaty. Twoje wypowiedzi sa rowniez i dla mnie niespojne i czesto niekonsekwentne. Czasami widze to tak jakbys wszedl na spotkanie filozofow bytu i powiedzial : "A co wy tam wiecie o formach zycia w lagunie San Pedro ?" (taka naprawde istnieje u wybrzezy Zatoki Gwinejskiej). Nie jestem pewien, czy beda mieli ochote z Toba dlugo dyskutowac. A poza tym, to Twoj temat jest dla mnie bardzo interesujacy, tylko ze bardziej w zakresie solidnych dowodow na istnienie pozaziemskich form zycia niz stwierdzen sugerujacych wnioski typu : "Boga nie ma, sa Kosmici". Moze to wszystko jest troche poza tym tematem i otworzylbys jednak osobna dyskusje ? Jesli nie to powodzenia wsrod metafizykow i fizykow oraz teistow i ateistow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Bóg Istnieje! Kosmici - nie wiem . IP: *.artcom.pl 05.06.01, 17:38 Hej dyskutanci! Straciliśmy widzę, trochę wigoru. No ale to chyba dobrze o nas świadczy, przecież już prawie wszystko zostało napisane. A może nie wszystko? Dzisiaj rozmawiałem z koleżanką o pewnym człowieku, który po tym jak szybko się wzbogacił - to praktycznie stał się nie do zniesienia dla innych ludzi. Zaczął nimi pomiatać, obrażać, szantażować pracą... Ja myślę, że człowiek bez Boga nie potrafi zarządzać swoim życiem. Dlaczego? Ponieważ jesteśmy tylko STWORZENIAMI !!! Bez Boga nie możemy właściwie funkcjonować. Tak myślę. Ja przeżywam teraz dość trudne chwile. Ale wierzę, że Bóg mnie kocha i pomaga mi. I to naprawdę mi dodaje sił (ktoś niewierzący nazwie to autosugestią). I wierzę, że te doświadczenia mają sens - choć mój rozum teraz tego dostrzec nie może. Mirek PS: Myślę, że i Nefilim ma prawo do swoich poglądów. Z tego co pamiętam kiedyś moje myślenie było bardzo podobne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Bóg istnieje ... i nas kocha. IP: *.artcom.pl 26.06.01, 00:00 Cześć. Chyba nasz temat się wyczerpał? Dziękuję wszystkim za dyskusję! Po wakacjach wrócę gdzieś, do jakiegoś forum. Z Bogiem! Odpowiedz Link Zgłoś
lukaszl Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 09.07.01, 15:59 Gość portalu: Dios napisał(a): ja go nigdy nie widzialem doslownie i w przenosni, wierze natomiast ze jest na swiecie, dobro, milosc, sprawiedliwosc jako wartosci ludzkie. moze te wartosci mozna nazwac bogiem, jesli tak, to bog jest. a religie byly zawsze i beda i niech sa tylko zeby tak sie na tle religijnym nie zabijali to by bylo dobrze. osobiscie mi do szczescia religia nie jest potrzebna, zeby byc dobrym czlowiekiem nie musze sie utozsamiac z dana grupa ludzi co to ma podobne wyobrazenie na temat boga. nie wiem czy mnie zrozumieliscie ale staralem sie wyjasnic precyzyjnie moje zdanie na podany temat pozdrawiam ll i alke szczegolnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 15.08.01, 14:39 Kto orientuje sie choc troche w historii filozofii , zauwazyl zapewne , ze moja koncepcja Boga nawiazuje do sformulowanego przez filozofie grecka pojecia LOGOSU uzupelnionego przez postep jaki dokonal sie w nauce od tamtych czasow . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.pkesa.com 21.12.01, 10:14 Cześć! Po pewnym czasie zajrzałem zobaczyć czy coś słychać w temacie. ... raczej niewiele. Ale odpowiem przynajmniej Fizykowi. ... moja koncepcja Boga? Wierzę w to co o Bogu mówi ... sam Bóg, w Słowie Bożym, czyli Biblii. Bliski jest mi ewangeliczny nurt chrześcijaństwa, dla którego denominacje nie są najważniejsze. Mirek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy ...!? IP: 192.168.77.* 27.12.01, 19:41 Witam Cie Mirku! Zajrzales tutaj przed Bozym Narodzeniem, a ja tuz po. To byla ciekawa dyskusja, czyz nie? Popatrz, ile rzeczy sie wydarzylo od ostatnich naszych rozmow. O monetach z tej Ultima Thule nie zapomnialem. Czy mowilem Ci, ze na ich rewersie sa 4 postacie z ksiegi Ezechiela i powtorzone nastepnie przez Jana w Apokalipsie - 4 istoty stojace wokol tronu Boga? Zerknij sam w sieci, jesli masz czas. Pozdrawiam Cie. Z Bogiem. Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: Czy ...!? 28.12.01, 08:58 To byla ciekawa dyskusja, tyle, ze nas trojga nie trzeba bylo chyba przekonywac (chociaz, jak wiemy, rozne sa tego powody). Dzieki za wszystko. I. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Czy ...!? IP: 192.168.77.* 28.12.01, 17:47 Czesc Ci,Ismeno! tak to juz jest, ze przekonani sa jeszcze bardziej przekonani, a ci, ktorzy maja uszy i oczy - choc slysza i widza - nie wierza, przeciez, to jakies "mity"... Pewien pisarz, Ty go znasz, w to nie watpie, pisal na innej wyspie i troche tysiecy lat temu: Oto nadchodzi z obłokami, i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili. I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi*. Tak: Amen. Jam jest Alfa i Omega*, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący. Milo Cie bedzie slyszec. Wszystkiego dobrego w nastepnym roku! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy ...!? IP: *.pkesa.com 10.01.02, 09:40 Cześć! Miło Was wszystkich słyszeć w nowym roku! Wszystkim życzę wielu radosnych dni i ciekawych rozmów z różnymi ludźmi (... i z Bogiem). W tym roku na razie mam bardzo mało czasu, ale oczywiście jeszcze napiszę. PS. Szczególne pozdrowienia dla Ismeny i Daniela. Mirek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: Czy ...!? IP: 212.244.180.* 03.01.02, 18:45 A czy monety te nie powstaly przypadkiem juz po napisaniu przez Ezechiela swej ksiegi ? Tworca monet nie mogl sie inspirowac jednym z bardziej enigmatycznych opisow Starego Testamentu,zwidu powstalego najprawdopodobniej pod wplywem medytacji,snu badz specyficznej deprywacji jezykowej,jakiej potrafili poddawac sie kabalisci. Wiadomo ze umysl,w pewnym specyficznym stanie,generuje roznorodne,bardzo zywe i sugestywne obrazy,zgadzajace sie z ogolnym swiatopogladem obserwatora. Mnie udalo sie bez zadnych narkotykow,z pomoca samej medytacji wywolac taki stan. Kiedys czlowiek umiejacy pisac i czytac darzony byl o wiele wieksza estyma,gdyz bylo to bardziej elitarne zajecie. Jesli ktos taki poddal sie jakiemus procesowi wizjonerskiemu,ktore to metody byly jednym z elementow wiedzy tajemnej,chowanej przed maluczkimi,i pozniej dal swiadectwo swoim fantazjom to z pewnoscia zdolby by rzesze udzi,doszukujacych sie wielkich madrosci w "mentalnym szumie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.dyn.optonline.net 28.12.01, 03:36 <a href="http://dailynews.yahoo.com/h/nm/20011227/ts/attack_video_dc_10.html">lkjhg fds</a> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.pkesa.com 10.01.02, 09:34 Cześć. ...Bin Laden introduced the 19 attackers as role models for Muslims, describing them as ``giants and heroes'' and praising them for ``training in the midst of the enemy.''... 1. Kim jest bóg Osamy bin Ladena ? 2. Jakie atrybuty ten bóg posiada ? 3. Czego ten bóg oczekuje od Osamy i jego sprzymierzeńców ? 4. ? Mirek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WO Re:GDYBYS BYL ZZA BUGA TO BYS NIE PYTAL.... IP: *.dialup.optusnet.com.au 01.01.02, 16:07 Gość portalu: Dios napisał(a): Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.vic.bigpond.net.au 10.01.02, 11:27 Bog to produkt chorych umyslow ludzkich Poczytajcie Newsweek (Polish Ed.) Nr. 13/2001, tam jest dosc dobrze wylozone, ze tzw. Bog to produkt umyslu ludzkiego, i to niezbyt dobrze funkcjonujacego. Religijnosc to produkt uboczny np. padaczki, wizje "polaczenia sie ze swiatem" to np. produkt zlego funkcjonowania mozgu, ktory niewlasciwie interpretuje sygnaly z receptorow, w wyniku czego mamy iluzje "jednosci z calym swiatem". Oczywiscie, osobnik z takimi iluzjami jest narazony na atak, bo nie widzi granicy miedzy "ja" i "reszta swiata", i moze np. latwo nie zauwazyc, ze gdy on (ona) ma owe wizje, to znika mu (jej) np. portfel... Nestety, religia to: - Dla jednostki: choroba psychiczno-neurologiczna. - Dla spoleczenstwa: zbiorowa psychoza, czesto objawiajaca sie zbiorowa histeria. A tak przy okazji: jesli Bog jest niepoznawalny naszym rozumem, to co robia ci szarlatani na wydzialach teologii? Do roboty ich, autostrady budowac, smieci sprzatac, nad chorymi sie opiekowac! A dualistczna natura swiatla i inne tzw. "tajemnice przyrody" sa bardzo dobrze wyjasnione np. teoria superstrun (superstrings), inne modele fizyczne tez latwo sobie wyobrazic, jak ktos liznal nieco wyzszej matematyki (np. wielowymiarowe tablice pozwalaja zrozumiec model swiata 10, czy 11 wymiarowego). Kazde pojecie z fizyki mozna zrozumiec, jesli ma sie nieco przygotowania matematycznego i wyobrazni (glownie przestrzennej). Bog zas jest sprzeczny, jako idea, bo jest np.: 1. Samym dobrem i przy tym wszechpoteznym, a toleruje skrajne zlo. Jak moze superpotezne superdobro tolerowac nawet mimialne zlo? Wtedy nie jest przeciez dobrem, ale zlem! 2. Wszechpoteznym, czyli mogacym stworzyc Boga potezniejszego od siebie; ale wtedy juz nie jest wszechpotezny, bo ten nowy Bog jest od niego potezniejszy. 3. "Krolestwo jego jest z innego swiata", to po co mialby on tworzyc swiat materialny? Przeciez jest on nieskonczony, wiec NIC poza nim NIE jest mu potrzebne do szczescia... 4. Wszechwiedza Boga kloci sie tez z jego aktywnoscia w swiecie materialnym, bo wyglada, ze tworzac ten swiat dokonywal on niejako eksperymentu, ale PO CO, jesli jako wszechwiedzacy znal on z gory i to dokladnie wynik tegoz eksperymentu? Eksperymenty przeprowadzaja tylko ograniczeni ludzcy uczeni, bo nie sa nigdy w 100% pewni, ze ich terorie sa prawdziwe! Bog zna zas wszystko, wiec NIE musi weryfikowac swej wiedzy, bo jest on absolutnie pelna i absolutnie prawdziwa! ITP. ITD. Wniosek: idea Boga (jako superducha, istoty z "innego swiata"), jedynego, wszechpoteznego, wswzechwiedzacego, wiecznego i dobrego zarazem, a jednoczesnie stworzyciela materialnego swiata jest wewnetrznie sprzeczna! Nie moze miec on bowiem na raz tych wszystkich atrybutow... Oczywiscie, mozecie rzec, ze rzadzi sie on inna logika. Ale wtedy to juz zupelnie NIC o nim rzec nie mozna, nawet ze On istnieje! I co robia wiec ci wszyscy pseudoeksperci od "wiedzy o Bogu", czyli np. teologowie, jaki ma sens pranie mozgow dzieciecych zwane nauka religii w szkolach? Kagan z pozdrowieniami Zapraszam tez na: www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=718341&aid=718341 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=802663&aid=802663 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=800888&aid=800888 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=783716&aid=783716 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=12293&aid=12293 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=794247&aid=794247 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=787507&aid=787507 Kagan ===== Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.244.180.* 10.01.02, 14:00 Zawsze uwazalem ze wiara zaczyna sie tam gdzie konczy wiedza. U niektorych dzieje sie to bardzo szybko wiec caly swiat zapelniaja bostwami,istotami intencjonalnymi,wszechogarniajacym dobrem i zlem. Wiara bierze sie z potrzeby harmonizowania otoczenia ze swoim Ja,wtedy jest sie czescia wiekszej calosci a nie lokalna "osobliwoscia" energii. Mialkosc bytu,bezcelowosc istnienia sa nazbyt przytlaczajace gdyz daja wrazenie marnosci wlasnego istnienia,kolidujacego w wyzszym poczuciem swej wartosci. W ta potrzebe trafiaja niezbyt jeszcze dobrze zbadane obszary ludzkiej psyche,zwiazane z pod i nadswiadomoscia (nieswiadomoscia zbiorowa). Wizje,mistyczne przezycia,"objawienia" moga sie stac niemalze udzialem kazdego,kto dostatecznie skutecznie zdeprywuje wlasne zmysly,gdyz one sa najczesciej przyczyna "przytlumiania" umyslu. To nie choroba,to umiejetnosc. Choroba psychiczna mocniej , czesciej rozstraja zmysly i stad moze wlasnie tacy ludzie maja jakies tam przezycia. Ale to nie przyczyna,ino powodyr skutku. Niestety niektore twoje argumenty nie sa do konca scisle,co jako czlowiek obeznajmiony z matematyka i z pewnoscia z teoria nieskonczonosci winienies przyuwazyc. Czy wszechmocny moze stworzyc boga mocniejszego od siebie ? Tak. On jest taki. Jesli oznaczymy "moc" boga przez P. To gdy P bedzie liczba kardynalna,niecalkowita a wiec jedna z nieskonczonosci,to jesli P spelnia warunek 2^C=C wtedy tez spelnia warunek 2^C>C (bo potegowanie jest funkja rosnaca). Jak wgryziesz sie w koncepcje zbiorow nieskonczonych to dowiesz sie ze takie C istnieje. Zaskakujace,ale intuicja zawodzi nas przy nieskonczonosciach (ktorych jest nieskonczenie wiele). Wiec jesli moc boga wynosi P=C to jest on niejako potezniejszy od siebie samego. Skad wiesz ze twoje,lokalne zlo jest tez zlem globalnym , w skali wszechswiata ? Bo czymze jest najazd Czyngis-Chana wobec calego uniwersum ?? Czy swiat musi miec jakikolwiek Cel ?? Swiat ma charakter przyczynowy,byty maja pewne wlasnosci i te wlasnosci tworza jakies popedliwe dzialanie ktore daje sumarycznie po wszystkich czastkach historie. Nie ma patrzenia w przod bo do dzialania nie ma takiej potrzeby. Trzeba rozroznic pojecia boga "biblijnego",stworzonego niewatpliwie przez ludzi (dla ktorych czlowiek z minigunem i fura amunicji bylby niemalze wzechmocny , bo jakaz potega (dla ludzi,ludzka) mogla by powtsrzymac go ??) od formy panteizmu,jakim traca katolickie,scholastyczne rozwazania. Zasadniczo mam podobne zdanie do twojego,ale trzeba uwazac ze swoimi argumentami. Jak podlug ciebie,superstruny wyjasniaja fenomen swiadomosci ? Ludzkie umysly maja charakter niealgorytmiczny,w przeciwienstwie do komputerow i sztucznych sieci neuronowych (rownowaznych tym komputerom). Skad wezmiesz ta niealgorytmicznosc przy probie skopiowania samoswiadomosci w jakas "maszyne" ? Co na to superstruny ?? :-))) Wiecej tu wyjasnia dynamika ukladow nierownowagowych i nieodwracalnych niz superstruny i 11 wymiarowe,zakrzywione przestrzenie z polami spinorowymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan 2^C > C IP: *.ipipan.gda.pl 10.01.02, 15:00 Nefilim: > Jesli oznaczymy "moc" boga przez P. To gdy P bedzie liczba > kardynalna,niecalkowita a wiec jedna z nieskonczonosci,to jesli P spelnia > warunek 2^C=C wtedy tez spelnia warunek 2^C > C (bo potegowanie jest funkja > rosnaca). Hmmm, niby prawda, z dwoch powodow: (1) Warunek 2^C = C nie jest spelniony dla ZADNEJ liczby kardynalnej, wiec mamy do czynienia z imlikacja ,,jesli falsz to cokolwiek'' a takie implikacje zawsze sa prawdziwe. (2) Warunek 2^C > C jest spelniony dla KAZDEJ liczby kardynalnej, wiec mamy do czynienia z implikacja ,,jesli cokolwiek to prawda'' a takie implikacje zawsze sa prawdziwe. Z takich implikacji ,,spelnionych w prozni'', jak mowia matematycy, nie ma zadnego pozytku, wiec skoro ja napisales, musialo Ci chodzic o cos innego, tylko nie wiem o co. W dodatku fakt, ze P ma byc nieskonczona liczba kardynalna, oraz fakt, ze potegowanie jest funkcja rosnaca, nie maja zwiazku z ta implikacja. W dodatku skad Ci sie wzial pomysl, zeby moc boga mierzyc liczbami kardynalnymi? One sluza do mierzenia wielkosci zbiorow. Nefilim: > Jak wgryziesz sie w koncepcje zbiorow nieskonczonych to dowiesz sie ze takie C > istnieje. Nie trzeba gryzc gleboko, wystarczy pierwszy rok matematyki. Ale jakie C istnieje? Takie, ze 2^C > C ? Pewnie, nawet najmniejsza liczba kardynalna 0 (zero) spelnia ta nierownosc, ale co z tego? Nefilim: > Zaskakujace,ale intuicja zawodzi nas przy nieskonczonosciach (ktorych jest > nieskonczenie wiele). Wiec jesli moc boga wynosi P=C to jest on niejako > potezniejszy od siebie samego. Przykro mi, ze intuicja zawodzi Cie juz na tak elementarnym poziomie, studenci pierwszego roku na ogol nie maja z tym wiekszych trudnosci. Postaraj sie jakos dojsc do ladu z ta zawodna intuicja. Juz? No to teraz mi wyjasnij krok po kroku, jak to lubia robic matematycy, co miales na mysli piszac P=C i jakie sa z tego wnioski dla relacji bycia ,,niejako potezniejszym''. Nefilim: > Jak podlug ciebie,superstruny wyjasniaja fenomen swiadomosci ? [...] > Co na to superstruny ?? :-))) Podejrzewam, ze z Twoich wzmianek o superstrunach sens ma tylko ostatni znak ,,:-)))''; ale nie jestem pewien, bo nie jestem fizykiem. Nefilim: > Ludzkie umysly maja charakter niealgorytmiczny,w przeciwienstwie do komputerow > i sztucznych sieci neuronowych (rownowaznych tym komputerom). Skad wezmiesz ta > niealgorytmicznosc przy probie skopiowania samoswiadomosci w jakas "maszyne" ? Czy Ty probujesz swojego oponenta przekonac czy zakrzyczec? Co do niealgorytmicznosci umyslow ludzkich, to Penrose podaje ciekawe argumenty na rzecz tej tezy, ale nie jest ona jeszcze powszechnie akceptowana. W kazdym razie nawet Penrose nie twierdzi, ze ma ona cos wspolnego z istnieniem lub nieistnieniem Boga. > Wiecej tu wyjasnia dynamika ukladow nierownowagowych i nieodwracalnych niz > superstruny i 11 wymiarowe,zakrzywione przestrzenie z polami spinorowymi. Nefilim, prosze Cie, skup sie na argumentach teologicznych, matematyke zostaw specjalistom. - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: 2^C > C IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 21:01 Istnieje taka liczba porzadkowa U , ze alef(U)=U (zrodlo ? ksiazka "Femme Fatale",autor jest matematykiem). alef(U+1)=U+1=U=2^alef(U)=2^U (dla kazdej liczby porzadkowej n, alef(n+1)=2^alef(n) - uogolniona hipoteza continuum,jak wiadomo niefalsyfikowalna ). To ze o pewnych rzeczach nie ucza na studiach nie winno nikogo dziwic. Jak bylem na 1 roku fizyki to mowili mi,ze jesli czastka ma energia nizzsza niz bariera potencjalu,to nie jest w stanie ona jej pokonac. Na drugim roku,na wykladach z mechaniki kwantowej,zmienili troche powyzsze zdanie. Nie ucza tez pewnie o tzw. zbiorach absurdalnych ? Sa to zbiory majace taka wlasciwosc,ze jesli dokladasz do niego jakis element to staje sie on zbiorem pustym. Moc takiego zbioru jest ujemna a moze tez byc urojona. Mozna zbudowac skladna,niesprzeczna,nietrywialna matematyke takich obiektow. A moze ucza juz tego na pierwszych latach studiow matematycznych ? Przeciez daja oni tam wyklady kompletne od A do Z z danej dziedziny i wszystkich poddziedzin. Co do nawiazania do teorii strun,chodzilo mi o wypowiedz poprzednika iz wszyskie niuanse swiata moze wyjasnic geometria i superstruny. Na dodatek mowil o tym jakby to byl barszczyk przed obiadkiem. A przeciez wiadomo ze teorie te (superstrun) prawie niczego nie wyjasniaja,bo o nich wiadomo tylko tyle ze w duzych skalach sa zgodne z OTW i wlasciwie nic konkretnego poza tym,oprocz stada spekulacji . Mas czastek czy zagadki spinu protonu wyjasnic narazie sie nie daje. A ewolucje ? A samoswiadomosc ? Nie chodzi mi teraz o kwestie modalnosci boga,tylko o problemy w wyjasnianiu zjawisk przez rozwinieta nauke i ze jest jeszcze bardzo wiele ( sadze ze to ta wieksza polowa) zjawisk DO WYJASNIENIA,a nie tylko do doszlifowania gdyz w granicy moga sie pojawic nowe wlasnosci,ktorych nie posiada zaden element ciagu teorii. Wiec granica teorii fizycznych moze wyjasniac i przewidywac takie aspekty , jakich nie wprowadza na zadnym etapie teoria posrednia. Przykladem moga byc granice liczb wymiernych. Kazda taka liczba jest rozwiazaniem pewnego rownania wielomianowego o wspolczynnikach calkowitych. Natomiast granica ciagu liczb wymiernych juz nie musi (sa to liczby rzeczywiste a w szczegolnosci,z posrod nich - przestepne). Wiem,trudno analizowac nieskonczone ciagi teorii,ale moze kiedys sie to da zrobic z jakas parametryzacja dajaca niebanalne wyniki. Co do mocy,to chodzilo mi o obalenie kontrargumentu ze bog nie moze stworzyc istoty potezniejszej. Moze ,jesli jego "moc" bedzie rowna temu U z poczatku. Funkcja rosnaca dajaca ten sam element. Wiem ze to niezla ekwilibrystyka slowna ale dajaca obronic sie w dziedzinie matematyki. Oczywiscie nie mowie co miala by oznaczac wlasciwie moc boga rowna U,ale jest wielce prawdopodobne ze dalo by sie wprowadzic jakas miare boskiej mocy. Te problemy sa jednak zbyt skomplikowane dla ludzi,ktorzy maja problemy ze zrozumieniem iz a*b nie musi sie rownac b*a. Dlatego wola wierzyc, bo to jest pojetniejsze. Powiedza,ze dlatego latwiejsze w zrozumieniu bo naturalniejsze,a wiec blizsze "prawdzie swiata" . A ja powiem ze z USA wiecej ludzi wierzy w to ze dinozaury zyly w czasach ludzi prechistorycznych ( dzieki filnstonom ) niz w to ze slonce kreci sie w okol ziemii . A co jest blizsze prawdy ?? ( zgodnie z OTW, zaden nieinercjalny uklad nie jest wyrozniony,wiec obydwa stwierdzenia o tym ruchu sa rownie prawdziwe ! ). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: 2^C > C IP: *.stacje.agora.pl 10.01.02, 23:32 Nefilim: > Istnieje taka liczba porzadkowa U , ze alef(U)=U Mozna sie zgodzic, po odpowiedniej reinterpretacji. Dokladniej trzeba by powiedziec: alef(U) == |U| , gdzie |n| oznacza liczbe kardynalna odpowiadajaca liczbie porzadkowej n. Nefilim: > alef(U+1)=U+1=U=2^alef(U)=2^U Te rownosci pochodza od Ciebie, a nie od autora ,,Femme fatale'', prawda? No coz, medalu Fieldsa za nie nie uzyskasz. Pierwsza rownosc jest nieprawdziwa: alef(U+1) == 2^alef(U) == 2^|U| =/= |U|+1 Nierownosc dlatego, ze jedno przedstawia moc zbioru podzbiorow a drugie moc zbioru z dorzuconym jednym elementem. Druga rownosc jest OK: |U|+1 == |U| . Trzecia jest od rzeczy: |U| =/= 2^alef(U) . Poprzednio tylko twierdziles, ze |U| == alef(U) , a tu nagle zamieniles zbior na jego zbior potegowy. Ale co wlasciwie chciales wykazac? Jesli rownosc alef(U+1) == 2^|U| , to juz wykazales wczesniej. Wprawdzie kropnales sie w wyprowadzeniu dwa razy, ale te dwa byki sie skasowaly. Jesli chciales pokazac, ze |U| == 2^|U|, to sie nie wysilaj, to jest oczywiscie nadal falsz. Ucza tego na pierwszym roku wraz z dowodem i nigdy pozniej nie odwoluja. A co ma z tego wynikac dla istnienia Boga? Nefilim: > Co do mocy,to chodzilo mi o obalenie kontrargumentu ze bog nie moze stworzyc > istoty potezniejszej. Moze ,jesli jego "moc" bedzie rowna temu U z poczatku. Jeszcze raz Ci powtarzam, ze moc zbioru nie ma nic wspolnego z moca boska. To tylko taka przypadkowa zbieznosc slow w jezyku polskim. Teologia nie opiera sie na matematyce ani na odwrot. W dodatku nic nie pokazales o U. Nefilim: > dalo by sie wprowadzic jakas miare boskiej mocy. Te problemy sa jednak zbyt > skomplikowane dla ludzi,ktorzy maja problemy ze zrozumieniem iz a*b nie musi > sie rownac b*a. A co zrobisz z ludzmi, ktorzy WIEDZA, ze mnozenie np. macierzy jest nieprzemienne a nadal watpia w mozliwosc skutecznego mierzenia boskiej mocy? Po pierwsze, co ma piernik do wiatraka. Po drugie, osoby niewierzace uwazaja, ze bogow nie ma, wiec nie ma czego mierzyc; a osoby wierzace uwazaja za bluznierstwo mysl o przykladaniu jakiegos centymetra do boskiej mocy. Narazasz sie obu stronom. Nefilim: > to ze slonce kreci sie w okol ziemii . A co jest blizsze prawdy ?? ( zgodnie z > OTW, zaden nieinercjalny uklad nie jest wyrozniony,wiec obydwa stwierdzenia o > tym ruchu sa rownie prawdziwe ! ). Przepraszam Cie, Nefilim, ale czy Ty jestes pewien, ze jestes fizykiem? Wiem, ze nie jestes matematykiem, bo Twoje wywody az krzycza pod niebo ,,Nie znam sie na matematyce!''. Do fizykow nie mam tak wyrobionego nosa, wiec nie jestem pewien. Ale... czy nie pomyliles OTW z STW? I czy nie pomyliles ukladu nieinercjalnego z inercjalnym (tylko malutkie ,,nie'')? W dodatku nie chwycilem tego argumentu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Moja odp. na forum KRAJ IP: *.vic.bigpond.net.au 11.01.02, 09:00 Watek "Bog tp produkt..." Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: 2^C > C IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.02, 21:27 Po zastanowieniu sie, musze przyznac racje Stefanowi. Rzeczywiscie z tozsamosci alef(U)=U nie wynika jeszcze iz alef(U+1)=U+1 gdyz tam mamy liczby porzadkowe a nie kardynalne wiec rownosci typu X=X+1 sa falszywe. Przepraszam za blad. Po co zastosowalem wybieg, przyrownujacy moc zbiorow do mocy boskiej ? Mysle ze liczby kardynalne (badz porzadkowe) sa nalepszym sposobem porownywania wielkosci nieskonczonych, gdyz zalozylem ze wszechmoc jest jakas forma nieskonczonosci,jako brak ograniczen. Wiem ze brak granic nie swiadczy jeszcze o nieskonczonosci (przykladem jest sfera) lecz nie znamy ograniczen naszego wszechswiata,nie wiadomo ile ma wymiarow,jakaz rozciaglosc (w niektorych modelach kosmologicznych jest nieskonczony i nikogo to nie przeraza), mase. Nie zrozumiales tej wzmianki o wierze z przykladem filnstonow i OTW? Mialem na mysli OTW gdyz STW jest o ukladach inercjalnych , czyli nie wystepujacych w przyrodzie zas OTW o nieinercjalnych, czyli opisujacych rowniez grawitacje. Nie za bardzo rozumiem czego tutaj nie rozumiesz. Chodzilo mi o przyklad , ze ze sklonnosci do wiary w jakies zjawisko,fakt czy pojecie, nie swiadczy jeszcze na rzecz tego obiektu wiary , czyli odrzucam tzw. consesnus gentium jako dajacy "poprawne poznanie". Co ma wspolnego fizyka i matematyka z bogiem ? Sa to niejako komplementarne dziedziny. Fizyka to z definicji nauka o naturze. Kiedys taka nauka byla astronomia z astrologia i religia. Dopiero w XVII w nastapil zdecydowany rozlam w nauce i wyodrebnil sie nurt racjonalny od fideistyczno- filozoficznego. Tak rodzily sie wspolczesne nauki scisle. Tam gdzie dzis wkracza fizyka z matematycznym narzedziem, tam juz odchodzi bog. Kiedys piorun byl boskim zjawiskiem , dzis , dzieki pewnemu stopniu rozumienia , juz nie. I tak samo mozna rzec o wielu innych pojeciach i naukach przyrodniczych. Ja rozumiem ze pewne pojecia nauk przyrodniczych powstaly po to by czemus tam sluzyc. Ale rozumujac troche jak ty , mozna by zadac pytanie "co maja wspolczynniki przeksztalcen liniowych z fizyka atomu ??" albo "co ma geometria wewnetrzna do grawitacji ?". Takie dalekie analogie okazaly sie bardzo plodne dla nauki. Co oczywiscie nie znaczy iz ta moja zaraz zrobi jakas furrore :-) Moze kiedys dziedzine zjawisk psychicznych bedziemy rozpatrywac na gruncie analogii do pasmowej teorii cial stalych albo przestrzeni o nieskonczonej liczbie wymiarow. Moze wtedy wyjda na jaw jakies ciekawe , i zaskakujace "formy wzbudzenia" stanow swiadomosci , ktore znajda swoje odbicie w rzeczywistosci jako "demony" czy bog ( cos jak ekscytony,fonony czy helikony w cialach stalych badz plazmie ). Moze zjawisko telepatii bedzie wyjasnione za pomoca kwantowego splatania stanow a telekineza jakas forma efektu tunelowego. Na tym polega jakosciowy rozwoj nauki (a nie tylko na mierzeniu coraz dokladniej masy elektrony i wyliczaniajego spinu,uwzgledniajacego coraz wiecej poprawek). Od absurdalnych spekulacji biora sie nowe pomysly , niezbedne do tegoz rozwoju. Heretycy nauki sa jej najwiekszymi budowniczymi , gdyz oni miewaja wizje i odwage. Wiele z tych teorii upadlo (np. bardzo popularna teoria wirow lorda Kelvina , upadla po problemach natury obliczeniowej i empirycznej, zastapiona prostrza teoria atomow) ale jak poucza teoria ewolucji, do emergentnego rozwoju sa potrzebne makromutacje,bez nich wszystko trwa milardy lat ;-). Twoje opisy zas mowia "pamietam jeszcze matematyke z pierwszego roku ale z innych rzeczy niewiele i dlatego lubie niekreatywnie krytykowac innych oraz epatowac ignorancja w pozamatematycznych dziedzinach o ktorych mi na wykladach nie mowiono". Do kagena: czemu odpowiadasz nam w jakims innym watku miast tutaj ??. Uwazasz ze pojecie nieskonczonosci jest nierzeczywiste ? Podobnie jak liczby urojone ? A rzeczywiste juz uwazasz za rzeczywiste czy jeszcze nie ? ( bo jakaz wielkosc mierzysz takimi liczbami ?? Zadna , gdyz wszystkie nasze dane to liczby wymierne ) Nie tylko macierze spelniaja nierownosc a*b!=b*a . Np. operatory z regoly maja charakter nieprzemienny , i wcale nie oznacza sie ich duzymi literami badz tylko greka. Odroznij pojecie rzeczywistosci od jej opisu. To nie sa tozsamosci. Matematyczne twory sluza tylko do OPISU rzeczywistosci a nie sa sama rzeczywistoscia. Zbiory sa pojeciami bardziej pierwotnymi niz liczby. Z pojecia zbioru pustego mozna wyprowadzic wszystkie inne pojecia wiec zbior pusty jest podlug ciebie bardziej rzeczywisty,bo od niego zrobisz wszystko ?? Nie wiesz czym jest alef ? Wiec siegnij do literatury. Nie wiem na ile znasz matme,symbolike a pelne okreslenie bylo by za dlugie. Ogolnie alef mozna przedstawic jako alef(n)=card(P^n(N)) gdzie card() to moc zbioru w nawiasie (czyli jego liczebnosc,uogolniona rowniez na zbiory nieskonczone) a P() to zbior wszystkich podzbiorow zbioru w nawiasie,P^n to powtarzanie n razy tejze operacji (P^3 to bedzie P(P(P())) ) a N to zbior liczb naturalnych. Nie jest to definicja (dosc swobodna interpretacja,przy pewnych zalozeniach , wrecz bledna !) ale daje jakis oglad. Jak odpisujesz,to nie zostawiaj calosci textu rozmowcy,bo trudno cie odnalezc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: 2^C > C IP: 10.1.5.* / *.zaspa.gda.pl 13.01.02, 23:14 Nefilim, Twoj ostatni post podoba mi sie o wiele bardziej niz poprzednie, bo mowisz w nim wprost o swom pogladzie poznawczym nie probujac oszolomic czytelnika nie znajacego matematyka. Tak jest uczciwiej. Nefilim: > Po co zastosowalem wybieg, przyrownujacy moc zbiorow do mocy boskiej ? Mysle > ze liczby kardynalne (badz porzadkowe) sa nalepszym sposobem porownywania > wielkosci nieskonczonych, gdyz zalozylem ze wszechmoc jest jakas forma > nieskonczonosci,jako brak ograniczen. To jest zle porownanie. Po pierwsze dlatego, ze te wszystkie liczby nieskonczone PODLEGAJA ograniczeniom, ktorych nie warto tutaj dyskutowac. Poza tym wszechmoc jest pojeciem prowadzacym do paradkosow logicznych (Kagan mial troche racji z tym tworzeniem kogos potezniejszego, tylko kiepsko ta racje bronil). Jesli zas powiesz, ze jedynym ograniczeniem wszechmocy boskiej sa prawa logiki, to juz nie ma niebezpieczenstwa takich paradoksow (byc moze sa jakies inne), a na takie ograniczenie zgadzali sie nawet sredniowieczni scholastycy. Nefilim: > rozumujac troche jak ty , mozna by zadac pytanie "co maja wspolczynniki > przeksztalcen liniowych z fizyka atomu ??" albo "co ma geometria wewnetrzna do > grawitacji ?". Alez takie pytania nalezy ciagle zadawac i w kolko je powtarzac! Akurat na te dwa przykladowe pytania da sie odpowiedziec w sposob stosunkowo prosty i calkiem przekonujacy. Obawiam sie, ze zwiazek liczb pozaskonczonych z boska wszechmoca jest o wiele bardziej problematyczny. W kazdym razie tworca tej analogii tym sie roznil od Schroedingera i Einsteina, ze nie wybronil jej skutecznie... Nefilim: > Nie zrozumiales tej wzmianki o wierze z przykladem filnstonow Czy zeby rozumiec aluzje do filctonow, trzeba posiadac telewizor? W takim razie nie mialem szans. Nefilim: > Fizyka to z definicji nauka o naturze. Kiedys taka nauka byla astronomia z > astrologia i religia. Dopiero w XVII w nastapil zdecydowany rozlam w nauce i > wyodrebnil sie nurt racjonalny od fideistyczno-filozoficznego. O ile wiem, to juz w sredniowieczu panowal poglad, ze religia i nauka sa od siebie niezalezne. Nie moga prowadzic do sprzecznych wnioskow, bo dzialaja na roznych plaszczyznach ,,in magisteriis disiunctis'', czy jakos tak. To nie byl jedyny poglad panujacy w sredniowiecznym kosciele katolickim, wiec mialy miejsce najazdy z jednego magisterium na drugie. Ale zadna hierarchia koscielna nigdy nie potepila Kopernika, bo on zajmowal sie tylko torami cial niebieskich, a to bylo zawsze wolno. Galileusz mial klopoty a Bruna spalili, bo oni probowali wyciagac z heliocentryzmu wnioski dotyczace pozycji czlowieka w swiecie, a to nalezalo (wtedy) do magisterium religii. W dzisiejszych czasach kosciol katolicki zdaje sobie bolesnie sprawe z tego, jak ryzykowne moze byc zabieranie glosu na tematy chocby odlegle zwiazane z magisterium nauki. Dlatego tego nie robi. Panuje tu swoisty asymetryczny rozejm: nauka zajmuje sie czym chce a religia tylko sprawami, ktore nie moga doprowadzic do starcia z nauka. Czasami zle ta moznosc ocenia i zwykle potem musi sie wycofywac. To sie jednak dzieje rzadko. Dlatego naukowcy moga byc wierzacy. Ja bym inaczej sformulowal Twoje zdanie: Nefilim: > Tam gdzie dzis wkracza fizyka z matematycznym narzedziem, tam juz odchodzi > bog. Otoz bog juz z gory odszedl stad, gdzie kiedys moglaby wkroczyc fizyka. - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Odp. dla "Nefilim" i "Stefana" sa na forum KRAJ... IP: *.vic.bigpond.net.au 11.01.02, 10:52 patrz: www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=718341&aid=718341 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Bog to produkt chorych umyslow ludzkich IP: *.vic.bigpond.net.au 10.01.02, 11:28 Poczytajcie Newsweek (Polish Ed.) Nr. 13/2001, tam jest dosc dobrze wylozone, ze tzw. Bog to produkt umyslu ludzkiego, i to niezbyt dobrze funkcjonujacego. Religijnosc to produkt uboczny np. padaczki, wizje "polaczenia sie ze swiatem" to np. produkt zlego funkcjonowania mozgu, ktory niewlasciwie interpretuje sygnaly z receptorow, w wyniku czego mamy iluzje "jednosci z calym swiatem". Oczywiscie, osobnik z takimi iluzjami jest narazony na atak, bo nie widzi granicy miedzy "ja" i "reszta swiata", i moze np. latwo nie zauwazyc, ze gdy on (ona) ma owe wizje, to znika mu (jej) np. portfel... Nestety, religia to: - Dla jednostki: choroba psychiczno-neurologiczna. - Dla spoleczenstwa: zbiorowa psychoza, czesto objawiajaca sie zbiorowa histeria. A tak przy okazji: jesli Bog jest niepoznawalny naszym rozumem, to co robia ci szarlatani na wydzialach teologii? Do roboty ich, autostrady budowac, smieci sprzatac, nad chorymi sie opiekowac! A dualistczna natura swiatla i inne tzw. "tajemnice przyrody" sa bardzo dobrze wyjasnione np. teoria superstrun (superstrings), inne modele fizyczne tez latwo sobie wyobrazic, jak ktos liznal nieco wyzszej matematyki (np. wielowymiarowe tablice pozwalaja zrozumiec model swiata 10, czy 11 wymiarowego). Kazde pojecie z fizyki mozna zrozumiec, jesli ma sie nieco przygotowania matematycznego i wyobrazni (glownie przestrzennej). Bog zas jest sprzeczny, jako idea, bo jest np.: 1. Samym dobrem i przy tym wszechpoteznym, a toleruje skrajne zlo. Jak moze superpotezne superdobro tolerowac nawet mimialne zlo? Wtedy nie jest przeciez dobrem, ale zlem! 2. Wszechpoteznym, czyli mogacym stworzyc Boga potezniejszego od siebie; ale wtedy juz nie jest wszechpotezny, bo ten nowy Bog jest od niego potezniejszy. 3. "Krolestwo jego jest z innego swiata", to po co mialby on tworzyc swiat materialny? Przeciez jest on nieskonczony, wiec NIC poza nim NIE jest mu potrzebne do szczescia... 4. Wszechwiedza Boga kloci sie tez z jego aktywnoscia w swiecie materialnym, bo wyglada, ze tworzac ten swiat dokonywal on niejako eksperymentu, ale PO CO, jesli jako wszechwiedzacy znal on z gory i to dokladnie wynik tegoz eksperymentu? Eksperymenty przeprowadzaja tylko ograniczeni ludzcy uczeni, bo nie sa nigdy w 100% pewni, ze ich terorie sa prawdziwe! Bog zna zas wszystko, wiec NIE musi weryfikowac swej wiedzy, bo jest on absolutnie pelna i absolutnie prawdziwa! ITP. ITD. Wniosek: idea Boga (jako superducha, istoty z "innego swiata"), jedynego, wszechpoteznego, wswzechwiedzacego, wiecznego i dobrego zarazem, a jednoczesnie stworzyciela materialnego swiata jest wewnetrznie sprzeczna! Nie moze miec on bowiem na raz tych wszystkich atrybutow... Oczywiscie, mozecie rzec, ze rzadzi sie on inna logika. Ale wtedy to juz zupelnie NIC o nim rzec nie mozna, nawet ze On istnieje! I co robia wiec ci wszyscy pseudoeksperci od "wiedzy o Bogu", czyli np. teologowie, jaki ma sens pranie mozgow dzieciecych zwane nauka religii w szkolach? Kagan z pozdrowieniami Zapraszam tez na: www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=718341&aid=718341 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=802663&aid=802663 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=800888&aid=800888 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=783716&aid=783716 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=12293&aid=12293 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=794247&aid=794247 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=787507&aid=787507 Odpowiedz Link Zgłoś
donjuan Re: Bog to produkt chorych umyslow ludzkich 12.01.02, 13:40 Oj Kagan , Kagan ...Tej wyzszej matematyki to Ty chyba naprawde tylko liznales ...Postaraj sie zrozumiec chocby wczesniejsze wywody Fizyka ...I pamietaj : mala wiedza od Boga oddala , ale wielka wiedza do Boga przybliza ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Re: Bog to produkt chorych umyslow ludzkich IP: *.w.kafei.hajnowka.com.pl 12.01.02, 14:42 calkiem fajne rozwazania Kagan, wydaja mi sie duzo lepsze niz proby opisu Boga matematyka, mozliwe jest istnienie innych wszechswiatow (lub nawet czesci naszego)w ktorych rzadza inne prawa fizyki, tu mnie moze wyobraznia ponosi ale wydaje mi sie ze moga rowniez istniec "miejsca" w ktorych inna jest matematyka (wszyscy matematycy zlapali sie teraz za glowe - o czym ten facet chrzani) gdzie 2 + 2= 5 według mnie rowniez całkowite niespojne sa te cechy ktorymi sie obdarza Boga, jesli przeanalizowac to co sie dzieje na swiecie i jak przebiega nasze zycie, jakie prawa nim rzadza to z Pana Boga jest kawal Starego Zlosliwego Skurczybyka o Chorym Poczuciu Humoru Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Re: Bog to produkt chorych umyslow ludzkich IP: *.w.kafei.hajnowka.com.pl 12.01.02, 14:49 uwielbiam rozwazac paradoksy zawarte w Biblli i tak: Noe i jego Arka - dzis zaklada sie istnienie okolo 15 milionow gatunkow, oznacza to ze Noe musialby zmiescic na Arce je wszystkie (z wyjatkiem morskich) co jest oczywsta bzdura bo skad mogl wziac kangury i niedzwiedzie polarne i jak je razem przechowac? ze nie wspomne o postalych milionach gatunkow, nawet dzisiaj gdyby cala ludzkosc probowala zrobic zoo dla wszystkich zwierzakow nie dalaby rady, a Noe prosze - zbudowal Arke i jazda ta historia jest tak grubymi nicmi szyta ze nie powienien sie na nia nabrac zaden dziesieciolatek, a tu prosze ile ludzi w nia wierzy (sam wierzylem i mialem wtedy wiecej niz 10 lat) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Checz Re: Bog to produkt chorych umyslow ludzkich IP: *.ostrzeszow.sdi.tpnet.pl 12.01.02, 23:08 Jak Wy komplikujecie sprawy z tym Bogiem! A dla mnie to takie proste. Nikt z nas nie wie, co lub kto jest siłą sprawczą istnienia tego mimo wszystko pięknego świata. Dlaczego miałby się nam ten ktoś objawiać - nie jest przecież samolubny, egoistyczny i wcale mu nie zależy na naszej czci i uwielbieniu. Może jest odalony o miliony galaktyk... Zadna religia na świecie nie wie kim On jest, jakim jest i czy czegoś od nas oczekuje - bo skąd niby miałaby wiedzieć? Raczej religie te są świadectwem mniej lub bardziej nieudolnego poszukiwania Boga. Na pewno Bóg nie kieruje ręcznie naszym światem, a tym bardziej losem kazdego stworzenia. Wszechświat i działa wg ustalonych przez Niego praw i nie musi w niego ingerować. Na pewno nie nie jest okrutnikiem i nie smaży dusz ludzkich w piekle. Na pewno nieskuteczne są nasze modlitwy i prośby - gdyby były skuteczne można byłoby statystycznie udowodnić jego istnienie. Na pewno nie On jest sprawcą naszych nieszczęść, tragedii i chorób - to raczej uboczny produkt odwiecznej formuły istnienia i rozwoju naszego świata lub efekt rachunku prawdopodobieństwa. A jednak dobrze mi jest z wiarą w Boga. Choćby tego nieokreślonego, tajemniczego, niewiadomo jak się nazywajacego i gdzie się znajdującego. Zwłaszca gdy jestem samotny,zagrożony lub chory. Czuje się jakby pewniej i sensowniej. Potrafię się do niego modlić, choć staram się go o nic nie prosić, a raczej tylko czcić i wielbić. Wiem, że jest mu to niepotrzebne. Ale to jest potrzebne mnie. Bóg jest potrzebny ludziom (większości ludzi?) - choćby Go wcale nie było - i dlatego istnieje. I może dzięki wierze w Boga przynajmniej niektórzy ludzi są choć trochę lepsi - więc może i cały swiat jest choć troszeczkę lepszy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: Bog to produkt chorych umyslow ludzkich IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.02, 21:31 No widac, Bog to wlasnie psychologia. To odpowiedz na plytka potrzebe. To przyjazdna badz sapencjalna twarz w lustrze, gdy sie w nim przegladasz spodziewajac sie ujrzec cos zrozumialszego niz glebie swej Psyche. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Do "darkonzy"... IP: *.vic.bigpond.net.au 13.01.02, 12:51 ... z podziekowaniami. pozwolilem sobie umiescic Twoje posty pod adresem: www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=718341&aid=718341 Kagan ljkel2@netscape.net Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Bog to produkt chorych umyslow ludzkich IP: *.vic.bigpond.net.au 13.01.02, 12:41 donjuan napisał(a): > Oj Kagan , Kagan ...Tej wyzszej matematyki to Ty chyba > naprawde tylko liznales ...Postaraj sie zrozumiec > chocby wczesniejsze wywody Fizyka ...I pamietaj : mala > wiedza od Boga oddala , ale wielka wiedza do Boga > przybliza ! K: Alez ty jestes przemadrzaly! Daj mi choc JEDEN dowod na istnienie twego Boga, zamiast powtarzac bzdurne komunaly... Kagan p.s. Czy "wielka wiedza do Boga przybliza" znaczy ze Oxford, Cambridge, Harvard, Yale itp. sa pelne religiantow? K. Odpowiedz Link Zgłoś
donjuan Re: Bog to produkt chorych umyslow ludzkich 13.01.02, 13:33 Wiekszosc przyrodnikow o swiatowej slawie, w tym noblistow jest wierzaca ,..chocby Dawking .... Ditfurth..Einstein tez byl wierzacy ...Tyle ze ich wiara nie jest na poziomie katechizmu dla 7- miolatkow . Jest blizsza wprowadzonemu przez Grekow pojeciu "logosu " ewentualnie zblizona do panteizmu ... Lepiej zrobisz przeczytawszy wszystkie poprzednie wywody ; zajrzyj tez do watkow o chaosie . Swiat nie jest tak prosto zbudowany ,jak to sobie wyobrazali 18-to wieczni materialisci , ktorym przyswiecala- poniekad aktualna w tym czasie idea walki z feudalizmem i Kosciolem ...A czlowiekowi wypadaloby wykazac nieco wiecej pokory i skromnosci wobec bezmiaru swojej niewiedzy ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Bog to produkt chorych umyslow ludzkich IP: *.arts.monash.edu.au 14.01.02, 05:48 donjuan napisał(a): Wiekszosc przyrodnikow o swiatowej slawie, w tym noblistow jest wierzaca ,..chocby Dawking .... > Ditfurth..Einstein tez byl wierzacy ... K: Einsteinowi wiara przeszkodzila wlasnie w zrealizowaniu swego potencjalu. Odrzrucil on de facto mechanike kwantowa mowiac "Pan Bog nie gra z nami w kosci"... A jak uczony wierzy w Boga, to znaczy, ze z nim jest cos NIE tak, bo zamiast szukac prawdy, zdaje sie on na jej substytuty! Niestety, w nauce Bog to byt zbedny, ktorego sie wycina urywajac niezawodnej brzytwy Occama (Occam's razor)... Tyle ze ich wiara nie jest na poziomie katechizmu dla 7- miolatkow . Jest blizsza wprowadzonemu przez Grekow pojeciu "logosu " ewentualnie zblizona do panteizmu ... K: A to juz zupelnie cos innego! Tylko "Bog osobowy" jest produktem chorych umyslow. "Bog" jako przyczyna tego, ze cos istnieje (bo rownie dobrze moglo by NIC NIE byc), to zupelnie inna sprawa. Ja neguje jeno istnienie Boga osobowego, ktorych nas doslownie stworzyl, czy chocby nawet zapoczatkowal ewolucje zycia na ziemii czy tez tzw. Big Bang, a przy okazji neguje tez boskoscJjeszu, wyszydam kult maryjny jako calkowicie irracjonalny przesad itp. itd.... Lepiej zrobisz przeczytawszy wszystkie poprzednie wywody ; zajrzyj tez do watkow o chaosie . Swiat nie jest tak prosto zbudowany ,jak to sobie wyobrazali 18-to wieczni materialisci , ktorym przyswiecala- poniekad aktualna w tym czasie idea walki z feudalizmem i Kosciolem .. K: jakbys czytal me wypowiedzi, to bys wiedzial, ze jestem zwolennikiem filozofii B. Russell'a, ktory dawno temu twierdzil, ze istnieja wlasciwie tylko zjawiska. Teoria superstrun doskonale potwierdza jego idee, bo te superstruny to bardziej zjawisko (proces w czasoprzestreni) niz "rzecz" w zrozumieniu prymitywnych materialistow (np. reistow, byl nim np. prof. T. Kotarbinski)... .A czlowiekowi wypadaloby wykazac nieco wiecej pokory i skromnosci wobec bezmiaru swojej niewiedzy ... K: Wydaje mi sie, ze moja wiedza przekracza jednak moja niewiedze... Niewiele, ale przekracza... I dobrze mi z tym! Kagan ===== p.s. a klerowi bym tez polecal nieco wiecej pokory i mniej pwenosci siebie oraz mniejsza sklonnosc do bogacenia sie! K. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Bog IP: 192.168.77.* 14.01.02, 17:07 Kagan lub ljkel 2, opieranie sie na artykulach prasowych, a nastepnie odsylanie do wlasnych wypowiedzi - jest argumentem merytorycznie bardzo niskiej wartosci. Sposob prowadzenia rozmowy przez Ciebie, a raczej wyglaszania monologow, nie tylko tutaj(przypomne Ci sprawe Twoich wypowiedzi na forum Gazety sprzed paru miesiecy)rowniez dyskwalifikuje Cie jako partnera do rozmowy. Wystarczy przeczytac chocby tytul Twojej wypowiedzi. To, jesli chodzi o forme. O probach zrozumienia istnienia zla (teodycea) i kwestii wolnej woli (posiadasz ja), masz niewielkie pojecie. Bog nie jest administratorem serwera, ktory za kazdym razem, kiedy piszesz obrazliwe listy, bedzie wkraczal i cenzurowal ich tresc. Wylacznie Ty za nie odpowiadzasz, korzystajac z Twojego wolnego wyboru. Psychologiem nie jestes - wiec zajmij sie, prosze, stanem Twojego wlasnego umyslu, a nie ocena innych. W kwestii dowodow na istnienie Boga - udowodnij mi, ze On nie istnieje. Tylko bez strun, big bangow (bo to jedynie konstrukcje ludzkiego umyslu)- moj Kaganie- teorie. Za pare miesiecy bedziesz mial nowe pomysly na temat poczatku wszechswiata. Tylko nie czytaj o tym w gazetach. W historii filozofii zas dowodzeniem istnienia Boga zajmowali sie Platon, Arystoteles, Tomasz z Akwinu, Immanuel Kant. Oczywiscie w kategoriach rozumu przeprowadzenie tego dowodu jest to niemozliwe, prawda? Istnieje jednak jeden dowod i zostanie Ci on na pewno przedstawiony, podobnie jak Russellowi - Twoja smierc. Na obrazliwe listy nie odpowiadam, ewentualnie - za kare - odezle Cie do Twoich wlasnych listow lub do niejasnych wypowiedzi innego wielkiego psychologa ludzkich umyslow na tej stronie - Nefilim. Z Bogiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Bóg osobowy ? TAK. IP: *.pkesa.com 16.01.02, 16:57 Cześć, Do uczestników dyskusji. Starałem się zrozumieć Wasze zdania (różniące się między sobą). 1. Myślę podobnie jak Daniel: nauka nie jest w stanie udowodnić nieistnienia Boga, obojętnie czy użyjemy do tego celu fizyki, biologii, matematyki czy psychologii. 2. cytat: ...Tylko "Bog osobowy" jest produktem chorych umyslow. "Bog" jako przyczynatego, ze cos istnieje (bo rownie dobrze moglo by NIC NIE byc), to zupelnie inna sprawa. Ja neguje jeno istnienie Boga osobowego... Od 16 lat wierzę, że istnieje BÓG OSOBOWY. Do tej pory się na tym nie zawiodłem, a wręcz przeciwnie. Mając wolność wybrałem - wiarę. Mając tylko chwilę czasu zachęcam Was do ...szukania BOGA. Mirek Odpowiedz Link Zgłoś
wari Re: Bóg osobowy ? TAK. 17.01.02, 23:38 Gość portalu: Mirek napisał(a): > 1. Myślę podobnie jak Daniel: nauka nie jest w stanie udowodnić nieistnienia > Boga, obojętnie czy użyjemy do tego celu fizyki, biologii, matematyki czy > psychologii. Od ładnych paru lat zajmuję się nauką i jakoś wydaje mi się, że nauka jednak neguje istnienie Boga - choć wprost nikt tego nie mówi(chyba że teologia - ale to nie jest nauka, jak by chcieli sami teologowie). Gdybym próbował wyjaśnić jakieś zjawisko za pomocą sił nadprzyrodzonych to by mi publikacji nigdzie nie przyjęli i stałbym się pośmiewiskiem w środowisku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Bóg osobowy ? TAK. IP: *.pkesa.com 18.01.02, 10:36 Cześć. Kończąc moją myśl z poprzedniego listu, wydaje mi się że nauka nie jest w stanie udowodnić nieistnienia Boga, ... ani Jego istnienia. Rozumiem Twoje wątpliwości, trochę znam środowisko naukowców (ja nim nie jestem). Ale mam też przyjaciół naukowców, którzy są wierzącymi, aktywnymi chrześcijanami. Ja i oni przeszliśmy podobną drogę. W pewnym okresie swojego życia uwierzyliśmy w przesłanie Jezusa z Nazaretu (nie na "pałę" ale po kilku- miesięcznym "sprawdzaniu" ewangelii). W mojej wierze staram się absolutnie kierować rozumem i logiką, a nie absolutnie emocjami! Mirek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Bóg osobowy ? TAK. IP: 192.168.77.* 18.01.02, 20:02 Witam Cie Wari, mam ciekawa ksiazke dla Ciebie, o tym o czym napisales w liscie. "Cuda. Wprowadzenie ogólne". Ksiazka jest naukowa i autorstwa C.S. Lewisa. Omawia problem zjawisk, ktore nazywamy naturalnymi i ktore, wydaja sie nam byc - nienaturalne czy niezwykle. Á propos: Lewis byl, swego czasu, najlepszym studentem w Anglii i otrzymal krolewskie (doslownie) stypendium. Przyjaznil sie z Tolkienem i jemu wlasnie zadedykowal inna ksiazke - Listy starego diabła do młodego. Lewis mial renome naukowca wladajacego zelazna logika i genialnego pisarza. O teodycei (to dla naszego przyjaciela Kagana, pozdrowienia) pisal Lewis w ksiazce The Problem of Pain. Jest pewnie w kazdej bibliotece w kraju "Down and Under". Wszystkiego dobrego i spokojnego weekendu. Daniel albo specjalnie dzisiaj - "Man at Work" Ps. Tolkien - film "Wladca pierscieni" jest niezly. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnieha Re: Bóg osobowy ? TAK. IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 22.01.02, 21:30 Cześć!!! wari napisał(a): > Od ładnych paru lat zajmuję się nauką i jakoś wydaje mi się, że nauka jednak > neguje istnienie Boga - choć wprost nikt tego nie mówi(chyba że teologia - ale > to > nie jest nauka, jak by chcieli sami teologowie). Gdybym próbował wyjaśnić jakie > ś > zjawisko za pomocą sił nadprzyrodzonych to by mi publikacji nigdzie nie przyjęl > i > i stałbym się pośmiewiskiem w środowisku. Coś mi się mocno wydaje, podobnie jak Mirkowi, że nauka nie jest w stanie negować istnienia Boga. To o czym mówisz, że w nauce nie udowadnia się zjawisk za pomocą sił nadprzyrodzonych jest oczywiste, no bo po to jest nauka- żeby spróbować jak najwięcej dowiedzieć się o świecie racjonalnymi metodami. W tym nie ma ani żadnych sprzeczności z istnieniem Boga, ani nic takiego. A Bóg trochę z definicji nie jest po prostu rzeczą jak inne- którą da się poznać, zmierzyć, zbadać. Da Ci się poznać na tyle na ile zechce, podejrzewam, że człowiek jest trochę zbyt ograniczony by pojąć Boga. Często w naukowych argumentach ludzie zapominają, że Bóg jest boski :)) - jeżeli założy się, że Bóg jest Bogiem to generalnie znaczy, że On może wszystko, czyli... No po prostu wyobraźcie sobie. Wszystkie argumenty są o kant stołu bo On się wymyka naszej logice. Logika Go nie ogarnia ani nauka- spróbujcie to sobie wyobrazić. No a jeżeli ktoś założy, że Bóg nie jest Bogiem :)) no to nie ma o czym gadać no nie? Czyli wychodzi, że tak czy siak trzeba sobie dać spokój. ZNaczy się, czytałam na początku wypowiedź Fizyka, bardzo fajna, takie coś jest potrzebne, bo rozwija umysł i może faktycznie coś w tym jest, tlyko że nie lubię zabierać się za coś,co jest z góry skazane na niepowodzenie ... Poczekam na oświecenie w sprawach bożych, a swoją dziedziną nauki (nauki przyrodnicze, matematyka) będę się pasjonować dalej na ludzkim poziomie) A jeżeli chodzi o teologię, to też myślę, że teologowie-teoretycy błądzą po omacku i troszeczkę niepotrzebnie... Po prostu takie niepotrzebne dywagacje. Myślę, że takie coś może podkopać czyjąś wiarę, bo Bóg na pewno dla każdego jest trochę inny no i ktoś przeczyta pracę jakiegoś Augustyna i się przerazi, że Bóg jest taki okrutny i bezduszny, a ten biedny Augustyn się okaże, że pisał tak, bo akurat tak mu się zdawało, albo bo była moda na Platona, albo dlatego, że to jest może część prawdy, ale część prawdy wiecie jak może wyglądać. Wiecie jak to jest wyrwać zdanie z kontekstu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Do wszystkich. IP: *.pkesa.com 23.01.02, 19:32 Cześć, Odpowiadam Kłosowi: 1. Czy pamietasz jak to sie stalo, ze od 16 lat wierzysz że istnieje BÓG OSOBOWY a (16 lat - 1 dzien) czyli dzien wczesniej nie wierzyles ?? 2. Czyli przed tym 16 letnim okresem nie wierzyles. Czy to Twoje przejscie z niewiary w wiare odbylo sie skokowo/stopniowo ?? - Wychowywałem się wśród ludzi, których zaliczyłbym do trzech grup: ateiści, katolicy A (starali się żyć jak katolicy) i katolicy B (poza nazwą niewiele mieli wspólnego z chrześcijaństwem). Raczej balansowałem między tymi grupami, jak mi było źle to próbowałem żyć jak katolicy A, a jak dobrze to identyfikowałem się z pozostałymi grupami. W pewnym momencie życia spotkałem ludzi, którzy zaproponowali mi abym sprawdził jak to jest z tym Bogiem. Jest, czy go nie ma ... To mi się spodobało, tym bardziej, że byłem w tym czasie porządnie zakochany. Stwierdziłem, że trzeba się w końcu na coś w życiu zdecydować. Zacząłem uczęszczać na spotkania biblijne pewnej grupki chrześcijan (istniejącej przy Duszpasterstwie Akademickim). W okresie ok. 6 miesięcy starałem się studiować w tej grupie (i osobno, i w większej grupie, i w kościele słuchać co mówią...) Pismo Św., szczególnie przyglądając się postaci Jezusa. Przy okazji przyglądałem się pozostałym uczestnikom grupy - czy są szczerzy w tym co robią, czy też udają, czy też są jakimiś "dziwnymi" maniakami. Powoli zacząłem zmieniać swoje myślenie... W pewnym momencie doszłem do wniosku, że wiem już na tyle dużo, że mogę zdecydować: - zostawiam to wszystko i wracam do wcześniejszego życia (imprezy do rana, itp.) - zwlekam i zobaczę jak to dalej będzie - podejmuję DECYZJĘ przed Bogiem (w modlitwie), że ODWRACAM się od mojego dotychczasowego życia, szczerze wyznaję Mu moje grzechy (to co czyniłem wcześniej a co dowiedziłem się, że się Bogu nie podoba) i deklaruję, że chcę od tej pory żyć w taki sposób aby się to Bogu podobało. Po pewnych wahaniach zdecydowałem się na to trzecie rozwiązanie i powiedziłem Jezusowi Chrystusowi : TAK. Nie wiązało się to z żadnym przeżyciem emocjonalnym, myślę że była to decyzja rozumu (nie chorego umysłu). Aha, chyba jednak czułem sporo radości, tam gdzieś w środku. 3. Czy byles swiadom tego przejscia ? - TAK. 4. Czy byla to Twoja decyzja ? - TAK, po wielu, wielu godzinach rozmów i przemyśleń... 5. Moglbys powiedziec jak to sie szuka Boga ?? Moze opisz jak ty to robiles i jak dlugo to twoje szukanie trwalo ?? - Na to pytanie odpowiem dokładniej za jakiś czas, wydaje mi się że to co wcześniej napisałem jest częściową odpowiedzią... Pozdrowienia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Do Mirka .......... IP: 131.137.84.* 18.01.02, 21:13 Cześć, Piszesz: "Od 16 lat wierzę, że istnieje BÓG OSOBOWY. Do tej pory się na tym nie zawiodłem, a wręcz przeciwnie. Mając wolność wybrałem - wiarę. Mając tylko chwilę czasu zachęcam Was do ...szukania BOGA." Moglbys odpowiedziec na pare pytan: 1. Czy pamietasz jak to sie stalo, ze od 16 lat wierzysz że istnieje BÓG OSOBOWY a (16 lat - 1 dzien) czyli dzien wczesniej nie wierzyles ?? 2. Czyli przed tym 16 letnim okresem nie wierzyles. Czy to Twoje przejscie z niewiary w wiare odbylo sie skokowo/stopniowo ?? 3. Czy byles swiadom tego przejscia 4. Czy byla to Twoja decyzja ? 5. Moglbys powiedziec jak to sie szuka Boga ?? Moze opisz jak ty to robiles i jak dlugo to twoje szukanie trwalo ?? Pozdrowienia ......... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: swiadectwo IP: 192.168.77.* 18.01.02, 21:33 Bardzo sie ciesze, ze w koncu KTOS zadal takie pytania i jestem przekonany, ze Mirek na nie odpowie, by dac swiadectwo o Jezusie Chrystusie. Czy nauczy Cie to wierzyc,da Ci cudowna metode? Pewnie nie. Musisz sprobowac sam(a). Wszystkiego dobrego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Do Daniela ...... IP: 131.137.84.* 18.01.02, 22:18 Czesc Daniel !! > Bardzo sie ciesze, ze w koncu KTOS zadal takie pytania i jestem przekonany, ze > Mirek na nie odpowie, by dac swiadectwo o Jezusie Chrystusie. > Wyglada na to, ze ty czekales az ktos zada takie pytania ?? Czemu sam tego nie zrobiles ?? Hej, kolego odwagi !! Kto pyta nie bladzi !!!!!!!!!!!! > Czy nauczy Cie to wierzyc,da Ci cudowna metode? Pewnie nie. Musisz sprobowac > sam(a). > Oczywiscie, nie licze na zadna cudowna odpowiedz choc jestem b.ciekaw .... zreszta nigdy nic nie wiadomoooooo ....... Wszystkiego dobrego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Do Daniela ...... IP: 192.168.77.* 19.03.02, 17:01 Do Daniela...Daniel. Oczywiscie zauwazylem, drogi Ktosiu Twoje pytanie. Mam zadac pytania, ktore juz postawiles (postawilas?)czy dac swiadectwo o Jezusie Chrystusie? To drugie (i pierwsze) chetnie uczynie. Tylko ja jestem tak leniwy, jesli chodzi o pisanie dlugich postow, wiec moje swiadectwo byloby cokolwiek dlugie (moze nawet nie nudne), ale ...dlugie - bo cala moja historia jest dluga i widze, ze to jeszcze nie koniec. Chyba, ze Duch Swiety mnie natchnie - to wtedy, rozumiesz, nie wymigam sie. Wszystkiego dobrego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: I jeszcze raz sam do siebie/do Daniela ...... IP: 192.168.77.* 19.03.02, 17:11 Wiesz co (napiecie rosnie), moze faktycznie odpowiem Ci na te 5 pytan. Powinieniem, musze, chce. Do nastepnego razu, o ile dozyje jutra. Bog jeden wie (pracuje przeciez w wiezowcu). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnieha Re: Do Mirka .......... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 22.01.02, 21:39 Cześć!! Nie wiem czy dobrze robię, że się wtryniam, może to wywiad tylko z Mirkiem, ale wydaje mi sie, że po prostu interesuje Cię jak to jest kiedy Bóg Cię tak jakby nawraca? Znaczy się kiedy nagle się w Tobie zapala coś takiego, że nagle już masz wrażenie, że zrozumiałeś prawdę i stajesz się fanatycznym członkiem Gwardii Pana :))? Może mogłabym CI trochę pomóc, tylko że zanim zacznę pisać epistoły na 50 stron daj mi znak, że to nie było nieporozumienie i że Cię dobrze zrozumiałam :))ALbowiem jestem tu od niedawna. Ściśle rzecz biorąc od dzisiaj. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Do Agniehy .......... IP: 131.137.84.* 22.01.02, 22:44 Czesc Agnieha !! > Nie wiem czy dobrze robię, że się wtryniam, może to wywiad tylko z Mirkiem, ale > wydaje mi sie, że po prostu interesuje Cię jak to jest kiedy Bóg Cię tak jakby > nawraca? Znaczy się kiedy nagle się w Tobie zapala coś takiego, że nagle już > masz wrażenie, że zrozumiałeś prawdę i stajesz się fanatycznym członkiem > Gwardii Pana :))? Interesuja mnie odpowiedzi na 5 pytan ktore zadalem Mirkowi. Jesli Ty Agnieho masz ochote to odpowiedz i Ty na te pytania (choc te pytania sa postawione dosc specyficznie pod poprzednia wypowiedz Mirka !!!). > Może mogłabym CI trochę pomóc, tylko że zanim zacznę pisać epistoły na 50 stron > daj mi znak, że to nie było nieporozumienie i że Cię dobrze zrozumiałam :)) Zrozumiec mnie na tym etapie to chciec odpowiedzic na te 5 pytan. > ALbowiem jestem tu od niedawna. Ściśle rzecz biorąc od dzisiaj. > Pozdrowienia Pozdrawiam i ja serdecznie ...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: V.C. Russell o istnieniu Boga IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 20:41 " Istnienie inteligentnego Stwórcy udowodniono ." C.T.Russell "Boski plan wieków" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnieha Re: Do Mirka .......... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 25.01.02, 00:36 Hej! > 5. Moglbys powiedziec jak to sie szuka Boga ?? Moze opisz jak ty to robiles i j > ak > dlugo to twoje szukanie trwalo ?? W sumie to nie chce sie za bardoz powtarzac co Mirek napisal, tlyko ze to moze nie zawsze wyglada tak pieknie. Wlasciwie moze jest nawet tak, ze do kazdego On znajduje jakas inna droge, trzeba tylko w odpowiednim momencie wykazac tak jakby troche dobrej woli- nawet tak z ciekawosci- "a tam, wykaze dobra wole na pewno i tak nic z tego nie bedzie" (tylko niestety cos z tego jest z reguly :) niestety- stety) Ja rozumiem jak ktos jest takim sceptykiem i wogle, bo sama taka jestem, zreszta Mirek napisal ze w tym nie bylo nic emocjonalnego, tez mysle ze niedobrze jak w tym jest duzo emocjonalnego bo to nie chodzi o emocje, ze hurrra, jestem w oazie spiewam super piosenki, jestem cool, spiewam takim anielskim glosem, i w ogole ekstaza. (Prosze blagam tych co byli w Oazie zeby sie nie obrazali, tlyko ze ja nie bylam no i to moze TROSZECZKE sie czasem wydawac fanatyczne ta cala oaza, chociaz wiem ze w gruncie rzeczy to jest fajna sprawa, wiekszosc ludzi tam to przeciez nie fanatycy, no a dziewczynom w okresie dojrzewania trzeba troszke wiecej wybaczyc i to jest fakt, sama taka bylam) No wiec jak juz mowilam troche z przekory sprobowac tej pokory no i jezeli sie nie bedzie odwalac fuchy to na pewno podziala. To chyba jest nawet takie bolesne- jezeli jestes rokmenem takim to mozesz miec uczucie ze musisz sie calkiem zmienic, stac zupelnie kims innym, wynicowac na druga strone, zmalomiasteczkowieć ale potem sie okazuje ze to nieprawda, ze rozumie sie wiecej i jakby sie uroslo. Znaczy zmadrzalo. Nabylo sie jakas wiedze prawdziwa. Uczynilo kolejny krok. I nie chcialoby sie wracac do tamtego poprzedniego. Dalej jest sie rocknrollowcem tylko madrzejszym. Jezeli chodzi o jakies praktyczne rzeczy, to chyba rzeczywiscie wazny jest dobry kosciol, gdize nie gadaja pustoslowami i takimi wytartymi sloganami, chyba dobre sa koscioly gdzie sa duszpasterstwa akademickie, mozna na takie cos pochodzic, chociaz nigdy nie bylam :)), ale pewnie to sa wlasnie dobre rzeczy jezeli ktos nie ma nauczyciela osobistego tak zwanego. Jak ktos z Gdanska to moge polecic dobry kosciol :)) Ja na przyklad jak ide do siebie na parafie to potem jestem chora, bo nie lubie patosu i rutyny, a juz polaczonych razem to wogóle. Trzeba miec cierpliwosc, pokore, posluszenstwo, dobra wole, Pismo sw. no i tego ludzkiego przewodnika jakiegos. Ksiedza co mowi dobre kazania, dziewczyne/chlopaka, dobrze jak to jest ktos z kim mozesz podyskutowac, ale tak naprawde to chyba naprawde sie poznaje doswiadczeniem. No a potem przychodza profity. :)) DLa Ciebie i dla otoczenia. Nie wiem czy o to Ci chodzilo kiedy pytales jak sie szuka Boga. Wydaje mi sie ze w pewnym sensie to On Ciebie znajduje. Daje pewna szanse, moze bardziej drogowskaz. Ktos moze powiedziec ze jak to jest ze jednym daje innym nie daje. Chyba wszystkim daje, kto potrzebuje. No ale to teoria i dopoki jakos sie nie znajdziecie to kwestia kto kogo i w ogole jest drugorzedna. To by bylo na tyle. Pewnie juz takie zdanie tu padlo, ale moze nie- chyba sie nie wierzacy (specjalnie pisze oddzielnie-chodzi mi o ludzi, ktorzy nie sa wierzacy naprawde t. sloganowo zw. zywa wiara) z wierzacymi nigdy nie porozumieja tak jakby slownie, jezlei wiecie o co mi chodzi. Idzie dyskusja, wypowiada sie wierzacy, inni wierzacy mu przytakuja, niewierzacy kreca glowami ze nie, potem odwrotnie, malo kto w ogole kogos przekonuje. Po prostu slowa oznaczaja dla nas co innego. Tez jak bylam nie-wierzaca to myslalam ze te wszytkie slowa to jest taki fanatyzm czy moze raczej egzaltacja i takie przeemocjonowanie. Ale chyba wierzacy maja pewna przewage... Dlatego ze wiekszosc z nich byla kiedys niewierzaca i dopiero potem zrozumieli i dlatego znaja wszystkie slowa i definicje, a ci nie-wierzacy tylko jedna strone. ;) Chyba przekonac mozna tylko faktami- znaczy sie jak ktos zyje itede. Jak np. masz cudownego wyrozumialego, pelnego pokory profesora i potem ise okazuje ze jest chrzescijaninem to jest fakt, tak samo jak np. sasiad- biedny, ale szczesliwy, usmiechniety, nie jest zawistny- tez jest faktem. No wiec niech faktem bedzie ze kiedy porownuje moje zycia- tamto i to, to teraz zyje mi sie lepiej i nic mi nie brakuje. Wtedy ciagle czego szukalam. Wolnosci zdaje sie :)) Ale to juz temat na inna forumowa dyskusje- Bog a wolnosc :)) Ale ze mnie gadula!!!!... juz koncze Spokojnego piatku- dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Do Agniehy IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.01.02, 05:37 Rzeczywiscie pisane to Ty masz ...... Swietej pamieci ks. Prof. Tishner uwazal, ze wiara jest laska jednemu dana a innemu nie ..... Co Ty na to ?? Odpowiedz Link Zgłoś
donjuan Re: Do Agniehy 25.01.02, 09:41 Agnieszko ... przeczytaj wypowiedzi niejakiego Fizyka i wyraz swoja opinie ..To zupelnie inny punkt widzenia niz ten , z ktorym spotykasz sie w Oazie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_z_danii Re: Do Agniehy 19.02.02, 20:46 Przepraszam, ze sie wtracam w te milusinska dyskusje ;) Ja tez moge podac pare cytatow (sorry, niestety *bardzo wulgarnych*) pochodzacych od tego samego tzw. Fizyka, uzywajacego wielu innych nickow jak np. Gucio, Oicug, Dzidek, Ped (w porywach Pedagog) na forum Zdrowie, Kobieta, Mezczyzna, Seksuologia itp. Z mniej wiecej kwietnia- maja ubieglego roku. Facet mysli, ze jest intelektualista, i do tego prawdziwym katolikiem, ale BARDZO DALEEEEKO mu do tego (coz za eufemizm ;) Uzyj po prostu przeszukiwarki Forum, na dzialach Kobieta, Mezczyzna, nawet Nauka - sama zobaczysz Po prostu zyczliwa i z takimiz pozdrowieniami Mary Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Do wszystkich... i Agniehy IP: *.pkesa.com 25.01.02, 10:44 Cześć, Tylko dwa słowa. Myślę, że Bóg wybiera tych, których powołuje. Moim zdaniem już wybrał ... i wybrał wszystkich ludzi. Według mnie pytanie o szukanie Boga ma bardzo głęboki sens. W chwili obecnej wydaje mi się, że to najważniejsze pytanie w życiu... PS: Wiele czasu spędziłem na analizie wcześniejszych wypowiedzi Fizyka i doszłem do wniosku (chyba już o tym kiedyś napisałem), że Jego bóg nie jest moim Bogiem... Mirek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefilim Re: Bóg osobowy ? TAK. IP: 212.244.180.* 25.01.02, 19:30 Tzw. "bog osobowy" jest pewna przenosna zjawisk psychologicznych,dziejacych sie we wnetrzu kazdej jazni. To,jakby nie majac duzego wgladu we wnetrze ludzkiego organizmu,rzec ze wszystkie czynnosci fizjologiczne wykonuja jakies demoniczne istoty. Czlowiek od srodka jest istotoa zlozona i posiada wiele autonomicznych narzadow jak watroba , czy serce ktore moga zyc tez i poza nim. Podobnie jest z umyslem. Tez posiada "w srodku" takie autonomiczne istoty przejawiajace sie w archetypach i nie zawsze dobrze uzasadnionych pragnieniach badz fobiach. Kiedys wnetrze ciala bylo sprawa boska,pozniej, w miare wzrostu znaczenia nauk przyrodniczych powli stawalo sie to domena nauki. Za 100 lat pojecie boga bedziemy tak definiowac jak dzis uklad krwionosny :-) Pojecie boga ma zbyt wiele,zbyt materialistycznych konotacji. Wiekszosc ludzi nawet nie wie ze to,w co oni wierza,to jeszcze jakies 600 lat temu bylo forma gnostycznej herezji.Panteistyczne bostwo do ktorego docieram patrzac w glab jazni.Niby to jakas personifikacja Chrystusa ale bardziej majaca charakter wpojenia nizli wewnetrznej prezentacji. Poza tym ludzie myla humanitaryzm z chrzescijanstwem. Niewiele jest swiadectw o RZECZYWISTYM zyciu jezusa. Poza ewangeliami nie ma o nim za wiele wzmianek. Poza tym same ewangelie powstaly dosc pozno i na dodatek najstarsze egzemdlarze jakie znamy,pochodza z wieku IV naszej ery wiec nie mozna wykluczyc po prostu falszerstw, uspojniajacych synoptyczny punkt widzenia (zdarzalo sie to nieraz w historii kosciola) . Wiele odmiennych spojrzen,na ta postac,bardziej waleczna czy mistyczna,zostalo odrzuconych jako "apokryfy",chociaz ich autentycznosc nie jest specjalnie mniej ukonstytuowana nizli tych "prawdziwych" ewangelii. Biblioteka z Nag Hammadi tez jest ciosem w mesjanska postac chrystusa. Przez wiele lat kosciol chcial ukryc fakt,ze chrystus byl zwyklym czlowiekiem i tak tepil wszelkie apostazje od swego zarania.Niszczyl badz ukrywal te ksiegi,ktore nie byly wygodne dla klerykalow,ktore mogly by podwazyc przewodnictwo papiestwa nad rzadem dusz i jego postpiotrowski a wiec niemalze ewangelicki,majacy boski wymiar urzad. WIerzyc mozna w co sie chce,w jednorozce, w wine koboldow za zla gospodarke,w to ze masoni nie wplywaja na losy swiata i w zbojczy dla zycia ogon komet,ale nie czyni to jeszcze prawdy. Wiara to za malo by gory przenosic a jak ktos ma watpliwosci to niech sprobuje ta wiara ruszyc chociazby papierek :-) Ani drgnie,chyba ze sie chuchnie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
mkrawczyk Re: Bóg osobowy ? NIE! 28.01.02, 06:38 Gość portalu: Nefilim napisał(a): > Tzw. "bog osobowy" jest pewna przenosna zjawisk psychologicznych,dziejacych sie > we wnetrzu kazdej jazni. To,jakby nie majac duzego wgladu we wnetrze ludzkiego > organizmu,rzec ze wszystkie czynnosci fizjologiczne wykonuja jakies demoniczne > istoty. Czlowiek od srodka jest istotoa zlozona i posiada wiele autonomicznych > narzadow jak watroba , czy serce ktore moga zyc tez i poza nim. Podobnie jest z > umyslem. Tez posiada "w srodku" takie autonomiczne istoty przejawiajace sie w > archetypach i nie zawsze dobrze uzasadnionych pragnieniach badz fobiach. > Kiedys wnetrze ciala bylo sprawa boska,pozniej, w miare wzrostu znaczenia nauk > przyrodniczych powli stawalo sie to domena nauki. Za 100 lat pojecie boga > bedziemy tak definiowac jak dzis uklad krwionosny :-) K: Uklad krwionosny jest (na razie) niezbedny do zycia, zas "Bog" tylko je utrudnia... > Pojecie boga ma zbyt wiele,zbyt materialistycznych konotacji. > Wiekszosc ludzi nawet nie wie ze to,w co oni wierza,to jeszcze jakies 600 lat > temu bylo forma gnostycznej herezji.Panteistyczne bostwo do ktorego docieram > patrzac w glab jazni.Niby to jakas personifikacja Chrystusa ale bardziej majaca > charakter wpojenia nizli wewnetrznej prezentacji. Poza tym ludzie myla > humanitaryzm z chrzescijanstwem. Niewiele jest swiadectw o RZECZYWISTYM zyciu > jezusa. Poza ewangeliami nie ma o nim za wiele wzmianek. Poza tym same > ewangelie powstaly dosc pozno i na dodatek najstarsze egzemplarze jakie > znamy,pochodza z wieku IV naszej ery wiec nie mozna wykluczyc po prostu > falszerstw, uspojniajacych synoptyczny punkt widzenia (zdarzalo sie to nieraz w > historii kosciola) . Wiele odmiennych spojrzen,na ta postac,bardziej waleczna > czy mistyczna,zostalo odrzuconych jako "apokryfy",chociaz ich autentycznosc nie > jest specjalnie mniej ukonstytuowana nizli tych "prawdziwych" ewangelii. K; W ogole to powinnismy mowic o Zydzie Jeszu, synu Zydowki Miriam i N.N. ojca, a nie o greckim "Jezusie"... > Biblioteka z Nag Hammadi tez jest ciosem w mesjanska postac chrystusa. Przez > wiele lat kosciol chcial ukryc fakt,ze chrystus byl zwyklym czlowiekiem i tak > tepil wszelkie apostazje od swego zarania.Niszczyl badz ukrywal te ksiegi,ktore > nie byly wygodne dla klerykalow,ktore mogly by podwazyc przewodnictwo papiestwa > nad rzadem dusz i jego postpiotrowski a wiec niemalze ewangelicki,majacy boski > wymiar urzad. K: Piotr odsunal potomstwo Jeszu i Marii Magdaleny od wplywu na oficjalny kosciol. Templariusze, za kultywacje spadku po MM, zostali tez okrutnie wymordowani... > WIerzyc mozna w co sie chce,w jednorozce, w wine koboldow za zla gospodarke,w > to ze masoni nie wplywaja na losy swiata i w zbojczy dla zycia ogon komet,ale > nie czyni to jeszcze prawdy. Wiara to za malo by gory przenosic a jak ktos ma > watpliwosci to niech sprobuje ta wiara ruszyc chociazby papierek :-) Ani > drgnie,chyba ze sie chuchnie ;-) K: Kagan wierzy w Sierotke Marysie... Ona podobno czyni cuda! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Bóg osobowy ? Tak! Do wszystkich. IP: *.pkesa.com 04.02.02, 18:11 Cześć, Na niniejszym forum pojawiło się znowu wiele nowych wątków i pomysłów. Ja powrócę do tematu szukania Boga. Napiszę parę słów o początku "szukania". Będzie to kwintesencja doświadczeń moich własnych i kilkudziesięciu moich przyjaciół z całej Polski i z paru innych krajów. W pewnym momencie swojego życia człowiek uświadamia sobie, że czegoś mu brakuje, że nie radzi sobie z problemami wokół siebie, że ludzie wokół niego tak naprawdę go nie rozumieją... Odczuwa pewnego rodzaju samotność, której nie potrafią wypełnić ani ludzie z tłumu, ani koledzy, ani przyjaciele, ani nawet rodzina. W tym momencie można pójść w różnych kierunkach, np. "życie na gorąco", sex - non stop (na ile to jest możliwe), odpowiednia ilość używek, praca 16 h/dobę, psychoanaliza, okultyzm itd. Słyszałem na ten temat wiele opowieści... To oczywiście nie moje oryginalne pomysły, ale proponuję na początek rozwiązanie składające się z dwóch elementów: 1. Monolog do Boga zaczynający się od słów: "Boże jeśli istniejesz, ...". Aby to robić nie musisz wierzyć w osobowego Boga, ale możesz przyjąć założenie, że On istnieje (i to warunkowe). 2. Czytanie Biblii (szczególnie Ewangelii) pod kątem pytania: "Kim był Jezus: szaleńcem, kłamcą a może kimś kto mówił prawdę". Możesz oczywiście ułożyć swoje pytanie. Mirek PS: mój e-mail: mirk17@poczta.onet.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Bóg osobowy ? NIE! Do wszystkich. IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 09:19 Gość portalu: Mirek napisał(a): Cześć, Na niniejszym forum pojawiło się znowu wiele nowych wątków i pomysłów. Ja powrócę do tematu szukania Boga. Napiszę parę słów o początku "szukania". Będzie to kwintesencja doświadczeń moich własnych i kilkudziesięciu moich przyjaciół z całej Polski i z paru innych krajów. W pewnym momencie swojego życia człowiek uświadamia sobie, że czegoś mu brakuje, że nie radzi sobie z problemami wokół siebie, że ludzie wokół niego tak naprawdę go nie rozumieją... Odczuwa pewnego rodzaju samotność, której nie potrafią wypełnić ani ludzie z tłumu, ani koledzy, ani przyjaciele, ani nawet rodzina. W tym momencie można pójść w różnych kierunkach, np. "życie na gorąco", sex - non stop (na ile to jest możliwe), odpowiednia ilość używek, praca 16 h/dobę, psychoanaliza, okultyzm itd. Słyszałem na ten temat wiele opowieści... K: Religia to tez rodzaj okultyzmu, a na pewno rodzaj narkotyku, bo oslabia proces myslenia, dostarcza pozornych, ale latwych i przyjemnych rozwiazan (przyjemniej sobie pomyslec, ze jest sie poodobnym do Boga, a nie do malpy itp.td.)... To oczywiście nie moje oryginalne pomysły, ale proponuję na początek rozwiązanie składające się z dwóch elementów: 1. Monolog do Boga zaczynający się od słów: "Boże jeśli istniejesz, ...". Aby to robić nie musisz wierzyć w osobowego Boga, ale możesz przyjąć założenie, że On istnieje (i to warunkowe). K: A po co temu nieskonczonemu Bogu nasze glupawe monologi? Skad wiesz, ze sa one mu mile? Rownie dobrze moze byc przeciwnie, wiec po co tracic czas... prawdopodobienstwo piekla jest bowiem dokladnie takie same... 2. Czytanie Biblii (szczególnie Ewangelii) pod kątem pytania: "Kim był Jezus: szaleńcem, kłamcą a może kimś kto mówił prawdę". Możesz oczywiście ułożyć swoje pytanie. K: A czemu nie studia nad Starym Testamentem? ST uznaja tez wyznawcy Juidaizmu i Islamu, wiec jest znacznie bardziej autentyczny niz NT, uznawany tylko przez sekte Jeszuitow/Miriamowcow z HQ w Rzymie... ljkel2@netsacpe.net Odpowiedz Link Zgłoś
arct Kagan jak zwykle sie myli. 02.02.02, 18:27 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Poczytajcie Newsweek (Polish Ed.) Nr. 13/2001, tam jest dosc dobrze wylozone, > ze tzw. Bog to produkt umyslu ludzkiego, i to niezbyt dobrze funkcjonujacego. > Religijnosc to produkt uboczny np. padaczki, wizje "polaczenia sie ze swiatem" > to np. produkt zlego funkcjonowania mozgu, ktory niewlasciwie interpretuje > sygnaly z receptorow, w wyniku czego mamy iluzje "jednosci z calym swiatem". > Oczywiscie, osobnik z takimi iluzjami jest narazony na atak, bo nie widzi > granicy miedzy "ja" i "reszta swiata", i moze np. latwo nie zauwazyc, ze gdy on > > (ona) ma owe wizje, to znika mu (jej) np. portfel... > Nestety, religia to: > - Dla jednostki: choroba psychiczno-neurologiczna. > - Dla spoleczenstwa: zbiorowa psychoza, czesto objawiajaca sie zbiorowa > histeria. Niestety jest to tylko jedna z teorii, błąd autora tekstu polega na uogólnieniu klasy szczególnych przypadków na całość zagadnienia. Poza tym nie bierze pod uwagę, że rzeczywiscie w takich stanach może miec kontakt z Bogiem (dobry naukowiec powinien wziąć taką ewentualność pod uwagę). Przedstawiona argumentacja nie jest rozstrzygajaca i zawiera podstawowe błędy. > A tak przy okazji: jesli Bog jest niepoznawalny naszym rozumem, to co robia ci > szarlatani na wydzialach teologii? > Do roboty ich, autostrady budowac, smieci sprzatac, nad chorymi sie opiekowac! Święte słowa. > A dualistczna natura swiatla i inne tzw. "tajemnice przyrody" > sa bardzo dobrze wyjasnione np. teoria superstrun (superstrings), inne modele > fizyczne tez latwo sobie wyobrazic, > jak ktos liznal nieco wyzszej matematyki (np. wielowymiarowe tablice pozwalaja > zrozumiec model swiata 10, czy 11 wymiarowego). Kazde pojecie z fizyki mozna > zrozumiec, jesli ma sie nieco przygotowania matematycznego i wyobrazni (glownie > przestrzennej). Opisane teorie i zjawiska fizyczne maja sie nijak do całości watku. Niektóre pojęcia mozna zrozumiec innych raczej nie chyba ze pod pojeciem "rozumienia" rozumie sie sens matematyczny jaki za nimi stoi. Np pojęć fizyki kwantowej nie da sie zrozumiec pzry pomocy aparatu w jaki wyposażyła nas pzryroda - umysłu, doswiadczeń i pojęć opartych o makroskalę, wielkie w porównaniu z atomowymi i subatomowymi ddległości. W swiecie subatomowym "rzeczywistość" wyglada zupełnie inaczej. > Bog zas jest sprzeczny, jako idea, bo jest np.: Bóg nie koniecznie jest ideą. Powinieneś napisac "Idea Boga jest wewnętrznie sprzeczna ponieważ" > 1. Samym dobrem i przy tym wszechpoteznym, a toleruje skrajne zlo. Jak moze > superpotezne superdobro tolerowac nawet mimialne zlo? Wtedy nie jest przeciez > dobrem, ale zlem! Błą - nie bierzesz pod uwage że pojęcia dobra i zła moga nie miec zastosowania do Boskosci. Może bowiem być i tym i tym albo prosciej - z naszego punktu widzenia istnieje podział na "dobro" i "zło" ale tylko dlatego, że nie widzimy i nie rozumiemy całości. > 2. Wszechpoteznym, czyli mogacym stworzyc Boga potezniejszego od siebie; ale > wtedy juz nie jest wszechpotezny, bo ten nowy Bog jest od niego potezniejszy. To tylko sztuczka słowna i zonglerka pojęciam wszechpotężności. Nieporozumienie polega na tym, że nadajesz obiektowi cechy, których sam nie posiada. Można rzoumieć wszechpotęge jako mozliwość stworzenia wszystkiego poza samym sobą (to nie jest do końca dobra definicja) albo odwołać sie do rzeczywistości i wskazac nieadekwatność stosowanych pojęć do jej opisu - patrz uwagi odnoście swiata subatomowego, tu mamy do czynienia z "drugim końcem skali" > 3. "Krolestwo jego jest z innego swiata", to po co mialby > on tworzyc swiat materialny? Przeciez jest on nieskonczony, > wiec NIC poza nim NIE jest mu potrzebne do szczescia... Może jednak miał w tym jakiś cel, który nie został wyrażony w tym jednym zdaniu wyrwanym z kontekstu? Błąd generalizacji i uproszczenia. > 4. Wszechwiedza Boga kloci sie tez z jego aktywnoscia w swiecie materialnym, bo > > wyglada, ze tworzac ten swiat dokonywal on niejako eksperymentu, ale PO CO, > jesli jako wszechwiedzacy znal on z gory i to dokladnie wynik tegoz > eksperymentu? Eksperymenty przeprowadzaja tylko ograniczeni ludzcy uczeni, bo > nie sa nigdy w 100% pewni, ze ich terorie sa prawdziwe! Bog zna zas wszystko, > wiec NIE musi weryfikowac swej wiedzy, bo jest on absolutnie pelna i absolutnie > > prawdziwa! ITP. ITD. > Może jego celem wcale nie było zdobycie dodatkowej wiedzy o świecie czy sobie? Co wtedy? Fałszywe przesłanki. > Wniosek: idea Boga (jako superducha, istoty z "innego swiata"), jedynego, > wszechpoteznego, wswzechwiedzacego, wiecznego i dobrego zarazem, a jednoczesnie > stworzyciela materialnego swiata jest wewnetrznie sprzeczna! Idea byc może tak, ale dla ciebie, bo czytam kilka razy to zdanie i nie znajduje w nim sprzeczności o której wspominasz. Powyżej pokazałem Ci podstawowe błędy które popełniłeś przy wnioskowaniu.To raz. Dwa - konsekwentnie nie potrafisz odróżnić bytów od ich opisu. Jaśniej - nawet jesli znajdziesz jak to nazywasz "sprzeczność" pomiędzy Twoimi wyobrazeniami i pojęciami, to nie jest powiedziane że w jakikoleiek sposób odnoszą sie one do rzeczywistości (oczywiście ze sie nie donoszą z powodu błędów) > Nie moze miec on bowiem na raz tych wszystkich atrybutow... > Oczywiscie, mozecie rzec, ze rzadzi sie on inna logika. > Ale wtedy to juz zupelnie NIC o nim rzec nie mozna, nawet ze > On istnieje! Niekoniecznie - po prostu ja na razie twoja "logika" jest zbyt uboga (w sensie zakresu pojęciowego i zrozumienia tego o czym mówisz) abys mógł powiedziec cokolwiek mającego szanse byc prawdą o istnieniu bądź nie. Odpowiedz Link Zgłoś
donjuan Re: Kagan jak zwykle sie myli. Do Arcta 03.02.02, 08:45 Brawo ! Dzialasz w duchu wywodow Fizyka . Odpowiedz Link Zgłoś
arct Re: Kagan jak zwykle sie myli. Do DonJuana 03.02.02, 19:20 Cześć! Tak sie składa, że jest to mój zawód. Odpowiedz Link Zgłoś
donjuan Re: Kagan jak zwykle sie myli. Do DonJuana 04.02.02, 08:18 To sie dobrze sklada , bo moj tez . Moze dzieki temu rozumiemy sie , jak przyrodnik z przyrodnikiem .Jesli masz jeszcze zapal , to kontynuuj watek . Sadze , ze warto to robic dla tak szlachetnego celu jakim jest walka z wulgarnym materializmem . POzdrawiam . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: +++ignor TO PROSTEJ!!!!! OJ!!!!!!OJ!!!!!!!OJ!!!!!!!!!!OJ!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.02.02, 08:47 To proste: Jasne, że istnieje! Oj nie było się w kościólku w ostatnia niedzielę..... Nie było..... A inne religie potwierdzają... Z wyjatkiem buddystów i materialistów..... Bo to ateiści... Pozatem, który Bog? Trygław? Swarog? Pan? Ten ostatni już nie! Bo umarł za panowania Tyberiusza... Nawet byłó sledztwo, czy któryś z Obywateli lub barbarzyńców nie pomógł... Wasz Ignorant +++ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza do Agniechy IP: 172.16.61.* 25.02.02, 10:59 piszesz ze niewierzacy staja sie wierzacvymi ja bylem bardzo mocno wierzacym a dzis jestem w twoim rozumieniu tego slowa ateista i ta przemiana trwala az trzy lata, i dzis widze jak bardzo bylem wtedy slepy na argumenty pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel wektory IP: 192.168.77.* 26.02.02, 17:49 Drogi Darkonzo, czy Ty myslisz, ze jakiekolwiek zjawiska zachodza tylko w jednym kierunku? Jedni znajduja Boga, a inni od Niego odchodza i tyle. Kazdy ma wolny wybor. Szatan - Woland, (ale jesli sobie zyczysz, podam inny przyklad, nieliteracki) przybywszy do Moskwy, powiedzial Berliozowi, zanim mu ucielo glowe: jesli pan nie wierzy w Boga, t o p r z y n a m n i e j dam panu dowod na istnienie diabla. Powtarzac sie nie bede - Dobro i Zlo istnieje obiektywnie, a nie subiektywnie - nie zostaly wymyslone i istnieja odwiecznie. Tylko nie pytaj mnie dlaczego Bog pozwala na Zlo na tym najdoskonalszym ze swiatow? Powiem Ci na ucho dlaczego (madrzejsi ode mnie sie tym zajmowali), ale najpierw prosze poczytaj na ten temat wiecej niz jedna ksiazke - i zacznij od jakiejkolwiek. Na tym, jak i na innych forach - w wiekszosci przypadkow obowiazuje przykra zasada. Mam poglady (!!!!), ale wiedzy to nie mam i cos tak sobie palcami po stole... Badz cierpliwy, mysle, ze jak kazdy z nas, doczekasz jednoznacznej odpowiedzi na pytania podstawowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Re: wektory IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.02, 21:09 Drogi Danielu oczywiscie ze zjawiska nie zachodza w jednym kierunku i wlasnie TO chcialem wytlumaczyc Agnieszce bo to Ona tak uwaza a nie ja radzisz abym przeczytal jakies ksiazki a ja Tobie radze abys Ty przeczytal jeszcze raz te ktore juz czytales ale z wiekszym zrozumieniem niz rozumienie listow ktore czytasz na tym portalu pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Jak klamia katolicy... IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 01:15 Gość portalu: Liceum napisał(a): > Licealista pisał..... > > 5.Jest oczywiście E2 równe połowie E1. > Tu Kagan napisał: > (??? - tell me WHY?). K: poniewaz E2 moze byc E z subskryptem 2 i E mnozone przez 2, i E do potegi drugiej... > Licealista: O RANY. TRZYMAJCIE MNIE, TO JEST MNIEJ NIZ ELEMENTARZ DLA SZKOŁY > ZAODOWEJ (sic). 'GONNA TELL YOU - keep clear off any elementary school - never > return here!!You even do not understand the question - far to answering it!! > Nawet nie rozumiesz pytania - jak możesz na nie odpowiadać!! K: Wyszlo szydlo z worka: zaden "licealista" a oszolom z USA, bo tylko tam sa te "elementary schools"... Przed przeczytaniem mej odpowiedzi zarzuca mi klamliwie, ze NIE rozumiem pytania! K: Nie przeczytales calosci, patrz klamco i oszucie na ten link: www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1243305 Tam wyraznie napisalem: Najpierw powinienes sie mnie zapytac, czy mi odpowiada klasowka ponad 30, lat po ukonczeniu technikum! Po czym odpowiedzialem: K: Energia sie nigdzie nie podziala, bo to jest niemozliwe. Wiadomo, ze dwa kondensatory odpowiednio,polaczone, maja pojemnosc (potencjalna, NIE aktualna) rowna sumie ich jednostkowych pojemnosci, wiec niejako moga przechowac dwa razy tyle energii. Ale jak tylko jedne z nich mial ladunek, a drugi nie, to po prostu, po polaczeniu, beda one mialy one razem ten sam ladunek, tyle ze kazdy po jego polowie. Od laczenia kondesatorow ladunku w nich nie przybedzie! Tylko Balcerowicz czy Belka wierza w takie cuda, ze manipulujac finansami uzdrowi sie realna gospodarke... A gdybym byl zlosliwy, to napislabym tak: najpierw zdefiniuj mi, co rozumiesz przez "E2": E do kwadratu, E z subskryptem 2 czy E mnozone przez 2. Ja technikum konczylem w roku 1968, i od tego czasu NIE potrzebowalem tych wzorow, co dowodzi, ze: 1. Nie sa one potrzebne 99.9% populacji. 2. Marnujecie czas na ich nauke (chyba, ze chcecie byc inzynierami-elektrykami). 3. Ja nie lubie takich zagadek... > I nie popisuj się angielskim. To śmieszne!! K: Moze i smieszne, ale was kompromituje wyciagnie cytatow "out of context", a przede wszystkim ORDYNARNE KLAMANIE, bo kazdy moze zobaczyc ma POPRAWNA odpowiedz pod adresem: www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1243305 > NIE ODPOWIEDZIAŁEŚ. OBLAŁEŚ ŻENUJĄCO.BRAK ZIELONEGO POJĘCIA O FIZYCE. Bez > dalszych wniosków. Z wyrazami współczucia > Licealiści NIE "LICEALISCI" ale KLAMCY BEZ HONORU, ot po PROSTU KATOLE-MUGOLE! Jak smiecie tak ordynarnie klamac? Obrazacie uczestnikow tego Forum! Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MK Re: Jak klamia katolicy... IP: 217.153.14.* 19.03.02, 14:03 Z całym szacunkiem Kagan; nie ma co się denerwować, ale padłeś ofiarą tego co nazwałeś sprzecznościa religii (czy idei Boga) - tylko nie łap mnie za słowa - skoro Bóg jest wszechpotężny i wszystko przewidział to po co "eksperymentuje". U podstaw takich stwierdzeń zawsze leży ludzka marność żądająca od pretendentów na autorytety wiedzy absolutnej i prostej odpowiedzi na każde przewrotne pytanie, każdy kiedyś się potknie A WTEDY jest triumfalne - giń gnoju - nic nie wiesz - wszystko co powiedziałeś wcześniej można teraz podważyć i między bajki włożyć - i więcej się nie wychylaj ....itd. Sam atakujący przeważnie nic nie lepszy niż przegrany - ale co za satysfakcja ściągnąć kogoś w dół. Ale to wszystko jest tylko ludzkie i nie ma nic wspólnego z Bogiem - w końcu on nie musi grać w Naszą grę, trochę pokory Kagan bo widzisz jak to się fatalnie kończy Pozdrawiam MK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel kosmiczna plesn IP: 192.168.77.* 28.02.02, 14:48 Drogi Darkonzo, "a Tobie radze...", czyzby: witamy w szeregach Kagana (ponizej)? Ja niewiele rozumiem - wiec jako wiejski glupek w tej globalnej wsi, stosuje sie do Twojej rady zanim (!) mi ja dales - ciagle czytam te same rzeczy. Nie czytam postow o kosmitach i plesni (ktos juz to tutaj pisal), Kagana z Australii (z powodu formy listow) i jego ciaglego odsylania do siebie samego. Jestem spokojny i Tobie tez tego zycze - nie mysl, jak mi tu przylozyc. A pomysl z plesnia byl niezly i parafrazujac; jestesmy plesnia, ale plesnia...myslaca. Zmien wektor,moze Ci sie oplacic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza dla Daniela IP: *.w.kafei.hajnowka.com.pl 02.03.02, 15:00 witam Danielu > Jestem spokojny i Tobie tez tego zycze - nie mysl, jak mi tu przylozyc. zaraz tam przylozyc, , piszesz o mnie ze nie mam wiedzy a sam sie obrazasz na slowa "Tobie radze", bronie sie poprostu moze to wyjasnienie Ci sie nie spodoba ale ponad 3 miliardy lat ewolucji wytworzyly we mnie mechanizm powodujacy ze jak mnie ktos atakuje to probuje sie bronic, naprawde winisz mnie za to? > A pomysl z plesnia byl niezly i parafrazujac; jestesmy plesnia, ale > plesnia...myslaca. hi hi, myslaca powiadasz, chwalimy sie mysleniem rzecza najbardziej niezwykla z niezwyklych, ale to tylko kwestia skali jesli na jakiejs planecie istnieje np: tylko czerwona plesn i my powiemy o niej pogardliwie ze to tylko plesn, to ona gdyby tylko mogla odpowiedzialaby: tak jestesmy plesnia ale plesnia..... czerwona dla niej jej kolor bylby ta rzecza najbardziej niezwykla z niezwyklych wiec naszenie myslenie niesamowite takie jest dla nas wspaniale, ale nie jestesmy obiektywni siebie oceniajac i ktos lub cos moze sie z nas zasmiac tak jak my zasmialibysmy sie z plesni ktora sie chwali swa czerwienia TO TYLKO KWESTIA SKALI nadal wiec uwazam ze niczym wiecej niz plesnia nie jestesmy i pozostajje w pokorze nie uznajac sie za szczyt ewolucji nie bedac zwienczeniem rozwoju wszechswiata > Zmien wektor,moze Ci sie oplacic. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Nieskonczonosc... IP: *.vic.bigpond.net.au 17.03.02, 02:02 Nieskonczonosc istnieje np. w geometrii euklidesowej, czyli na otwartej, niograniczonej plaszczyznie. W tej geometrii dwie linie proste nie krzyzuja sie (nie przecinaja) TYLKO wtedy, gdy kat miedzy nimi jest dokladnie rowny 0 stopni. Jesli kat ten jest on tylko nieznacznie rozny od zera (np. 1 sekunda katowa, lub nawet 0.001 sekundy katowej), to linie te sie krzyzuja. W tej geometrii istnieje abstrakcyjne pojecie nieskonczonosci. Niemniej jest ona nielogiczna, bo w/g niej mozna np. poprowadzic z punktu A do punktu B (A rozne od B) NIESKONCZONA ilosc odcinkow, jako iz odcinek (odcinek prostej) ma tylko jeden wymiar (dlugosc), NIE ma on w/g Euklidesa szerokosci (albo szerokosc=0). Nie zgadza sie to oczywiscie z doswiadczeniem, bo doswiadczalnie mozna poprowadzic tylko jeden prosty odcinek miedzy dwoma roznymi punktami na plaszczyznie. Stad mamy inne geometrie, ktore bardziej zgadzaja sie z empiria. Jedna z nich jest geometria na powierzchni kuli. W tej geometrii nie jest istotne, jaki kat jest miedzy dwoma liniami prostymi, ale jak sa one polozone na powierzchni kuli. Jesli sa one odpowiednio polozone wzglem siebie, to nawet jak sa wobec siebie o 90 stopni, to sie one NIE przecinaja (proponuje wziac globus, pilke itp. model kuli i wykonac kilka prostych eksperymentow, np. przytknac dwie obraczki do powierchni kuli: obraczka to model prostej na powierchni kuli). Co wiecej, linie proste na powierzchni kuli NIE sa nieskonczone: maja one skonczona dlugosc (maksymalnie 2 razy "pi" razy promien kuli, czyli nie wiecej niz 8 razy promien kuli, bo "pi" jest liczba niewymierna, ale na 100% mniejsza niz 4). Nieskonczonosc wiec NIE istnieje w tej geometrii! I teraz NAJWAZNIEJSZE: najlepszym modelem naszego wszechswiata jest wlasnie powiekszajaca sie kula (np. nadymajacy sie kulisty balon). Kula ma, jak wiadomo, skonczona objetosc (ok. 1/2 razy srednica do szescianu, na pewno mniej niz 0.6 razy d^3, gdzie "d" jest srednica kuli) i skonczona powierchnie ("pi" razy srednica do kwadratu, czyli mniej niz 4 razy d^2). Nieskonczonosc wiec w niej NIE wystepuje, bo zarowno wnetrze jak i powierzchnia naszego wszechswiata jest skonczona (olbrzymia, ale dajaca sie wyrazic liczba rzeczywista i skonczona...). Stad bredzenia Cantora i jego nasladowcow o tzw. nieskonczonosci sa czysta abstrakcja, nie majaca niec wspolnego z realna, fizyczna rzeczywistoscia. Matematycy sie czesto bawia w tworzenie roznych, abstrakcyjnych, "swiatow" (przestrzeni), niektore znajduja czasem zastosowanie w fizyce (np. 11 wymiarowa przestrzen w teorii superstrun), ale wiekszosc z nich to czyste abstrakcje, bez zadnego lacznika z realna rzeczywistoscia fizyczna nassego wszechswiata. Stad tzw. nieskonczonosc istnieje tylko w matematyce teoretycznej, ale NIE ma ona prawa bytu w naszym realnym wszechswiecie, a wiec i w fizyce go opisujacej. We wszechswiecie, ktorego najlepszym obecnie modelem jest nadymajaca sie kula, o olbrzymimm, ale SKONCZONYM promieniu, nie ma nieskonczonosci, bo ow wszechswiat jest po prostu skonczony w czasie i przestrzeni (zarowno jego wiek jak i wymiary dadza sie wyrazic skonczonymi liczbami rzeczywistymi)!... Oczywiscie, jesli ten model zostanie zastapiony innym, lepszym, to jestem gotow zmienic me poglady, ale na razie, dopoki fizyka przyjmuje model czasoprzestrzeni jako powiekszajacej sie kuli, to nie masz nieskonczonosci w naszym wszechswiecie. Kagan (nie udajacy ani matematyka, ani fizyka). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Re: Nieskonczonosc... IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 19:24 nie zebym sie czepial ale nasz swiat to raczej hiperkula, znaczy kula 4 wymiarowa, a my zyjemy sobie na jej 3 wymiarowej powierzchni puchniecie kuli odczuwamy zas jako uplyw czasu ktory jest w istocie ruchem powierzhni kuli po jej rosnacym promieniu dobrze to rozumiem? pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Nieskonczonosc... IP: *.arts.monash.edu.au 26.03.02, 03:14 Gość portalu: darkonza napisał(a): nie zebym sie czepial ale nasz swiat to raczej hiperkula, znaczy kula 4 wymiarowa, a my zyjemy sobie na jej 3 wymiarowej powierzchni; puchniecie kuli odczuwamy zas jako uplyw czasu ktory jest w istocie ruchem powierzhni kuli po jej rosnacym promieniu dobrze to rozumiem? pozdrowienia K: Chyba TAK! Tyle, ze to jest tylko model... A propos modeli: forum2 napisał(a): Jezeli kogos z uczestnikow forum to zainteresuje - to prosze zajrzec do skrzynki forum2@poczta.gazeta.pl (login: forum2; haslo: forum), sa tam zamieszczone (w celu nauki Kagana) wyniki symulacji komputerowej "problemu" czyli oslego mostka,przy pomocy ktorego dowiedlismy elementarnego nieuctwa Kagana i ktorego zabawnosci Kagan nie byl w stanie pojac mimo nieskonczenie (he, he a Kagana konik to nieistnienie zyrafy i nieskonczonosci...)wielkiej cierpliwosci nauczyciela - amatora o nicku "andrzejmat". K: Tzw. symulacja komputetrowa mozna udowodnic wszystko, takie symulacje sa przeprowadzane codziennie przez ekonomistow, tyle ze ich wyniki nijak sie nie maja do rzeczywistosci. Gdyby te symulacje byly takie dobre, to nie trzeba by wykonywac prototypow samolotiw czy samochodow, a tymczasem nawet stosukowo prosty most dla pieszych w Londynie (laczacy katedre Sw. Pawla i galerie sztuki Tate Modern), choc byl zaprojektowany z uzyciem najnowoczesniejszych komputerow, wymagal wielomiesiecznych i jakze kosztownych poprawek, bo byl po prostu niebezpieczny. A w Izraelu taki "komputerowo" zaprojektowany most sie po prostu zawalil, i wiele osob utonelo! Tyle o wartosci modeli komputerowych... A "andrzejmat" NIE potrafil odpowiedziec na zadne z mych, jakze prostych i jasno sformulowanych pytan... Poza tym: my tu dyskutujemy o filozofii, a nie o rozwiazywniu glupich zadan z zakresu szkoly sredniej! Kagan jako zwolennik (byc moze) spiskowej teorii wszechrzeczy uwaza zreszta zdaje sie, ze andrzejmat i LICEUM to jedno - no ale co mozemy na to poradzic... K: Tzw. Wielka Rewolucja Pazdziernikowa byla spiskiem, II Wojna Swiatowa wybuchla na skutek spisku ZSRR-Niemcy (pakt Ribentrop-Molotow), tzw. Rozmowy Okraglego Stolu tez sie okazaly spiskiem politykow... My z Kaganem nie dyskutowalismy - chcielismy go tylko czegos nauczyc, ale okazal sie odporny na wiedze elementarna. Tego samego probowal bez powodzenia andrzejmat - i stad podobienstwo. K: Kagan sie was NIE pytal o nauki, bo on dawno skonczyl szkoly. Probujac uczyc starszych, madrzejszych i bardziej doswiadczonych sie po prostu SKOMPROMITOWALISCIE: i "liceum" i "andrzejmat"! Zal mi was... TYLE O MODELACH... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Kagan sie NIE myli. IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 01:18 Ale jego atakuja unfair i ad personam, przy tym bezczelnie klamiac: Gość portalu: Liceum napisał(a): > Licealista pisał..... > > 5.Jest oczywiście E2 równe połowie E1. > Tu Kagan napisał: > (??? - tell me WHY?). K: poniewaz E2 moze byc E z subskryptem 2 i E mnozone przez 2, i E do potegi drugiej... > Licealista: O RANY. TRZYMAJCIE MNIE, TO JEST MNIEJ NIZ ELEMENTARZ DLA SZKOŁY > ZAODOWEJ (sic). 'GONNA TELL YOU - keep clear off any elementary school - never > return here!!You even do not understand the question - far to answering it!! > Nawet nie rozumiesz pytania - jak możesz na nie odpowiadać!! K: Wyszlo szydlo z worka: zaden "licealista" a oszolom z USA, bo tylko tam sa te "elementary schools"... Przed przeczytaniem mej odpowiedzi zarzuca mi klamliwie, ze NIE rozumiem pytania! K: Nie przeczytales calosci, patrz klamco i oszucie na ten link: www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1243305 Tam wyraznie napisalem: Najpierw powinienes sie mnie zapytac, czy mi odpowiada klasowka ponad 30, lat po ukonczeniu technikum! Po czym odpowiedzialem: K: Energia sie nigdzie nie podziala, bo to jest niemozliwe. Wiadomo, ze dwa kondensatory odpowiednio,polaczone, maja pojemnosc (potencjalna, NIE aktualna) rowna sumie ich jednostkowych pojemnosci, wiec niejako moga przechowac dwa razy tyle energii. Ale jak tylko jedne z nich mial ladunek, a drugi nie, to po prostu, po polaczeniu, beda one mialy one razem ten sam ladunek, tyle ze kazdy po jego polowie. Od laczenia kondesatorow ladunku w nich nie przybedzie! Tylko Balcerowicz czy Belka wierza w takie cuda, ze manipulujac finansami uzdrowi sie realna gospodarke... A gdybym byl zlosliwy, to napislabym tak: najpierw zdefiniuj mi, co rozumiesz przez "E2": E do kwadratu, E z subskryptem 2 czy E mnozone przez 2. Ja technikum konczylem w roku 1968, i od tego czasu NIE potrzebowalem tych wzorow, co dowodzi, ze: 1. Nie sa one potrzebne 99.9% populacji. 2. Marnujecie czas na ich nauke (chyba, ze chcecie byc inzynierami-elektrykami). 3. Ja nie lubie takich zagadek... > I nie popisuj się angielskim. To śmieszne!! K: Moze i smieszne, ale was kompromituje wyciagnie cytatow "out of context", a przede wszystkim ORDYNARNE KLAMANIE, bo kazdy moze zobaczyc ma POPRAWNA odpowiedz pod adresem: www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1243305 > NIE ODPOWIEDZIAŁEŚ. OBLAŁEŚ ŻENUJĄCO.BRAK ZIELONEGO POJĘCIA O FIZYCE. Bez > dalszych wniosków. Z wyrazami współczucia > Licealiści NIE "LICEALISCI" ale KLAMCY BEZ HONORU, ot po PROSTU KATOLE-MUGOLE! Jak smiecie tak ordynarnie klamac? Obrazacie uczestnikow tego Forum! Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kagan jak zwykle sie myli. IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 01:42 arct napisał(a): Gość portalu: Kagan napisał(a): Poczytajcie Newsweek (Polish Ed.) Nr. 13/2001, tam jest dosc dobrze wylozone, ze tzw. Bog to produkt umyslu ludzkiego, i to niezbyt dobrze funkcjonujacego. Religijnosc to produkt uboczny np. padaczki, wizje "polaczenia sie ze swiatem" to np. produkt zlego funkcjonowania mozgu, ktory niewlasciwie interpretuje sygnaly z receptorow, w wyniku czego mamy iluzje "jednosci z calym swiatem". Oczywiscie, osobnik z takimi iluzjami jest narazony na atak, bo nie widzi granicy miedzy "ja" i "reszta swiata", i moze np. latwo nie zauwazyc, ze gdy on (ona) ma owe wizje, to znika mu (jej) np. portfel... Niestety, religia to: - Dla jednostki: choroba psychiczno-neurologiczna. - Dla spoleczenstwa: zbiorowa psychoza, czesto objawiajaca sie zbiorowa histeria. > Niestety jest to tylko jedna z teorii, błąd autora tekstu polega na > uogólnieniu klasy szczególnych przypadków na całość zagadnienia. K: W nauce uogolnia sie z poszczegolnych przypadkow. To sie nazywa indukcja... > Poza tym nie bierze pod uwagę, że rzeczywiscie w takich stanach może miec > kontakt z Bogiem (dobry naukowiec powinien wziąć taką ewentualność pod > uwagę). K: Jak naukowiec zaczyna brac po uwage "kontakt z bogiem", to przestaje byc naukowcem, z zostaje tepym religiantem... > Przedstawiona argumentacja nie jest rozstrzygajaca i zawiera podstawowe > błędy. K: Mianowicie jakie? Jestes typowym katolem-mugolem, wypowiadasz opinie, ktore NIE maja zadnych empirycznych podstaw, np. twierdzisz, ze tzw. bog istnieje, ale NIE masz NA TO ani fragmentu empirycznego dowodu... K: A tak przy okazji: jesli Bog jest niepoznawalny naszym rozumem, to co robia ci szarlatani na wydzialach teologii? Do roboty ich, autostrady budowac, smieci sprzatac, nad chorymi sie opiekowac! > Święte słowa. > K: A dualistczna natura swiatla i inne tzw. "tajemnice przyrody" sa bardzo dobrze wyjasnione np. teoria superstrun (superstrings), inne modele fizyczne tez latwo sobie wyobrazic, jak ktos liznal nieco wyzszej matematyki (np. wielowymiarowe tablice pozwalaja zrozumiec model swiata 10, czy 11 wymiarowego). Kazde pojecie z fizyki mozna zrozumiec, jesli ma sie nieco przygotowania matematycznego i wyobrazni (glownie przestrzennej). > Opisane teorie i zjawiska fizyczne maja sie nijak do całości watku. Niektóre > pojęcia mozna zrozumiec innych raczej nie chyba ze pod pojeciem "rozumienia" > rozumie sie sens matematyczny jaki za nimi stoi. Np pojęć fizyki kwantowej nie > da sie zrozumiec pzry pomocy aparatu w jaki wyposażyła nas pzryroda - umysłu, > doswiadczeń i pojęć opartych o makroskalę, wielkie w porównaniu z atomowymi i > subatomowymi ddległości. W swiecie subatomowym "rzeczywistość" wyglada zupełnie > inaczej. K: Nie mozna sobie wyobrazic elektronu, ale mozna soebie wyobrazic pole elektromagnetyczne czy tez przeplyw pradu elektrycznego. To NIE moja wina, ze masz tak marnie rozwinieta wyobraznie, ze wszystko bierzesz doslownie... Ty pewnie wciaz wierzysz, ze starszy facet z broda stworzyl swiat w 6 dni... K: Bog zas jest sprzeczny, jako idea, bo jest np.: > > Bóg nie koniecznie jest ideą. Powinieneś napisac "Idea Boga jest wewnętrznie > sprzeczna ponieważ" K: Bog jest duchem, a wiec jeno idea, bo NIE jest materialny! K: 1. Samym dobrem i przy tym wszechpoteznym, a toleruje skrajne zlo. Jak moze superpotezne superdobro tolerowac nawet mimialne zlo? Wtedy nie jest przeciez dobrem, ale zlem! > Błą (SIC) - nie bierzesz pod uwage że pojęcia dobra i zła moga nie miec zastosowania do Boskosci. K: Czyzby? poczytaj katechizm: tam jest wyraznie powiedzine, ze Bog jest samym dobrem! Czyzbys byl heretykiem? :) > Może bowiem być i tym i tym albo prosciej - z naszego punktu widzenia > istnieje podział na "dobro" i "zło" ale tylko dlatego, że nie widzimy i nie > rozumiemy całości. K: Herezja manichejska! Slyszales o niej? K: 2. Wszechpoteznym, czyli mogacym stworzyc Boga potezniejszego od siebie; ale wtedy juz nie jest wszechpotezny, bo ten nowy Bog jest od niego potezniejszy. > To tylko sztuczka słowna i zonglerka pojęciam wszechpotężności. Nieporozumienie > polega na tym, że nadajesz obiektowi cechy, których sam nie posiada. K: Znow herezja! Zaprzeczasz wszechpotedze boskiej! > Można rzoumieć wszechpotęge jako mozliwość stworzenia wszystkiego poza samym sobą (to nie jest do końca dobra definicja) albo odwołać sie do rzeczywistości i wskazac nieadekwatność stosowanych pojęć do jej opisu - patrz uwagi odnoście swiata subatomowego, tu mamy do czynienia z "drugim końcem skali" K: Wedlug ciebie "wszechpotega nie oznacza wszechpotegi"... To jest wrecz karkolomna zonglerka slowami! Albo jest ktos (cos) wszechpotezne, albo NIE jest. Popatrz na moj watek o logicznym dowodzie na nieistnienie tzw. boga! Zaplatales sie w nieskonczonosci, skonczysz jak biedny Cantor... K: 3. "Krolestwo jego jest z innego swiata", to po co mialby on tworzyc swiat materialny? Przeciez jest on nieskonczony, wiec NIC poza nim NIE jest mu potrzebne do szczescia... > Może jednak miał w tym jakiś cel, który nie został wyrażony w tym jednym > zdaniu wyrwanym z kontekstu? Błąd generalizacji i uproszczenia. K: Jaka "generalizacja", jakie "uproszczenie"? Pytam sie raz jeszcze, po co komus, kto jest absolutnym idealem, ma wszystko i jest wszystkim, cos wiecej, a szczegolnie marnawy swiat zaludniony glownie nieciekawymi mugolami? K: 4. Wszechwiedza Boga kloci sie tez z jego aktywnoscia w swiecie materialnym, bo wyglada, ze tworzac ten swiat dokonywal on niejako eksperymentu, ale PO CO, jesli jako wszechwiedzacy znal on z gory i to dokladnie wynik tegoz eksperymentu? Eksperymenty przeprowadzaja tylko ograniczeni ludzcy uczeni, bo nie sa nigdy w 100% pewni, ze ich terorie sa prawdziwe! Bog zna zas wszystko, wiec NIE musi weryfikowac swej wiedzy, bo jest on absolutnie pelna i absolutnie prawdziwa! ITP. ITD. > Może jego celem wcale nie było zdobycie dodatkowej wiedzy o świecie czy sobie? Co wtedy? Fałszywe przesłanki. K: A jaki inny cel mialby on? Stworzyl nas dla kaprysu, albo niechcacy? Bog NIE ma kaprysow, nic nie robi "niechcacy"... K: Wniosek: idea Boga (jako superducha, istoty z "innego swiata"), jedynego, wszechpoteznego, wswzechwiedzacego, wiecznego i dobrego zarazem, a jednoczesnie stworzyciela materialnego swiata jest wewnetrznie sprzeczna! > Idea byc może tak, ale dla ciebie, bo czytam kilka razy to zdanie i nie > znajduje w nim sprzeczności o której wspominasz. Powyżej pokazałem Ci > podstawowe błędy które popełniłeś przy wnioskowaniu.To raz. K: Zadnych bledow NIE popelnilem, za to ty kupe... > Dwa - konsekwentnie nie potrafisz odróżnić bytów od ich opisu. K: Byt nieistniejacy (np. tzw, bog) jest tylko opisem tegoz bytu... > Jaśniej - nawet jesli znajdziesz jak to nazywasz "sprzeczność" pomiędzy Twoimi > wyobrazeniami i pojęciami, to nie jest powiedziane że w jakikoleiek sposób > odnoszą sie one do rzeczywistości (oczywiście ze sie nie donoszą z powodu > błędów) K: W rzeczywistosci twego "boga" po prostu NIE ma! Nie moze miec on bowiem na raz tych wszystkich atrybutow... Oczywiscie, mozecie rzec, ze rzadzi sie on inna logika. Ale wtedy to juz zupelnie NIC o nim rzec nie mozna, nawet ze On istnieje! > Niekoniecznie - po prostu ja na razie twoja "logika" jest zbyt uboga (w sensie > zakresu pojęciowego i zrozumienia tego o czym mówisz) abys mógł powiedziec > cokolwiek mającego szanse byc prawdą o istnieniu bądź nie. K: Ja sie logiki (filozoficznej) uczylem z podrecznika Kotarbinskiego. Rozumiem, ze poniewaz nie byl on katolikiem, wiec wszystko co pisal, to w/g ciebie nieprawda... Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek A IP: *.pkesa.com 28.02.02, 17:55 Cześć, Nasze rozważania co najmniej "mocno się skomplikowały". Mam proste pytanie. Co myślicie o słowach, które kiedyś wypowiedział Jezus o sobie: "Ja jestem drogą i prawdą i życiem, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie". Mirek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Checz Re: A IP: *.ostrzeszow.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 23:04 To są słowa, każdy je inaczej ocenia, zależnie od tego za kogo ma tego co je wypowiedział. Mnie szczególnie zastanawia słowo "prawda". Jakże często nadużywają ich ci, ktorym się coś wydaje. Moskiewska "Prawda" "Najwyższa Prawda"... Ładnie to brzmi, tyle tylko ze nie ma tam żadnej prawdy. Dzisiejszy człowiek z rezerwą odnosi się do ksiąg, do słów napisanych, i tych nowych i tych starych. Kiedyś pewno nawet dla analfabetów, sam widok wspaniale oprawionych ksiąg musiał budzić respekt i szacunek. Dziś trzeba by innych argumentów i dowodów, a tych tak niewiele... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek A IP: *.pkesa.com 06.03.02, 13:51 Cześć, Trochę o tym myślałem i doszłem do wniosku, że moja prywatna definicja słowa "prawda" bardzo się zmieniła... Kiedyś wierzyłem bardziej politykom (teraz 1%), telewizji (teraz 10%, choć mój bliski kolega, który tam pracuje w chwili szczerości mówi, że to kolejne wielkie bagno...), itd, itp, itd. Byłem też pasjonatem nauki - czytając i dyskutując ile się tylko na tamat jakiś nowych odkryć i hipotez... Teraz lubię słowa Koheleta z ST: "wszystko to marność...". W chwili obecnej "osoba, która mówi prawdę" to dla mnie KTOŚ, komy mogę zaufać i kto swoim życiem potwierdza to o czym mówi. Dla mnie Jezus jest taką osobą. Mirek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Byt i Niebyt, bez brzytwy. IP: 192.168.77.* 15.03.02, 17:33 Drogi Kaganie, ani mi w glowie walczyc z Toba, ironizowac, czuc sie obrazonym na Twoje sformulowania (te oczywiscie poza-merytotyczne). Prowadzic fanatyczna dymitriade, zebys mysla tak ,jak ja mysle. Nie nie chce tego. Nie kpie rowniez zamieszczajac zalacznik autorstwa osoby, ktora znasz i jak wiem masz duze zaslugi w zagranicznych wydaniach jego ksiazek. Dzisiaj przez przypadek czytalem to raz jeszcze i oczywiscie - domyslasz sie - wyczytalem, co chcialem, jako czlowiek, ktory wierzy. Niezaleznie od tego to jest dobry kawalek literatury i rozrywka na weekendd. Z wyrazami szacunku.Daniel. Ponizej tekst. Jak ocala³ ¶wiat (opowiadanie z Cyberiady) Konstruktor Trurl sporz±dzi³ raz maszynê, która umia³a robiæ wszystko na literê n. Kiedy by³a gotowa, na próbê kaza³ jej zrobiæ nici, potem nanizaæ je na naparstki, które te¿ zrobi³a, nastêpnie wrzuciæ wszystkie do sporz±dzonej nory, otoczonej natryskami, nastawniami i naparami. Wykona³a polecenie co do joty, ale poniewa¿ nie by³ jeszcze pewny jej dzia³ania, kolejno musia³a zrobiæ nimby, nausznice, neutrony, nurty, nosy, nimfy i natrium. Tego ostatniego nie umia³a i Trurl, bardzo zmartwiony, kaza³ siê jej t³umaczyæ. - Nie wiem, co to jest - wyja¶ni³a. - Nie s³ysza³am o czym¶ takim. - Jak to? Ale¿ to sód. Taki metal, pierwiastek... - Je¿eli nazywa siê sód, jest na s, a ja umiem robiæ tylko na n. - Ale po ³acinie nazywa siê natrium. - Mój kochany - rzek³a maszyna - gdybym mog³a robiæ wszystko na n we wszelkich mo¿liwych jêzykach, by³abym Maszyn± Która Mo¿e Wszystko Na Ca³y Alfabet, bo dowolna rzecz w jakim¶ tam obcym jêzyku na pewno nazywa siê na n. Nie ma tak dobrze. Nie mogê robiæ wiêcej, ni¿ to wymy¶li³e¶. Sodu nie bêdzie. - Dobrze - zgodzi³ siê Trurl i kaza³ jej zrobiæ niebo. Zrobi³a zaraz jedno, niewielkie, ale zupe³nie niebieskie. Zaprosi³ wtedy do siebie konstruktora Klapaucjusza, przedstawi³ go maszynie i tak d³ugo wychwala³ jej nadzwyczajne zdolno¶ci, a¿ ów rozgniewa³ siê skrycie i poprosi³, aby i jemu wolno by³o co¶ jej rozkazaæ. - Proszê bardzo - rzek³ Trurl - ale to musi byæ na n. - Na n ? - rzek³ Klapaucjusz. - Dobrze. Niech zrobi naukê. Maszyna zawarcza³a i po chwili plac przed domostwem Trurla wype³ni³ siê t³umem naukowców. Wodzili siê za ³by, pisali w grubych ksiêgach, inni porywali te ksiêgi i darli je na strzêpy, w dali widaæ by³o p³on±ce stosy, na których skwierczeli mêczennicy nauki, tu i ówdzie co¶ huka³o, powstawa³y jakie¶ dziwne dymy w kszta³cie grzybów, ca³y t³um gada³ równocze¶nie, tak ¿e s³owa nie mo¿na by³o zrozumieæ, od czasu do czasu uk³adaj±c memoria³y, apele i inne dokumenty, w odosobnieniu za¶, pod nogami wrzeszcz±cych, siedzia³o kilku samotnych starców i bez przerwy maczkiem pisa³o na kawa³kach podartego papieru. - No co, mo¿e z³e?! - zawo³a³ z dum± Trurl. - Wykapana nauka, sam - przyznasz! Ale Klapaucjusz nie by³ zadowolony. - Co, ten t³um to ma byæ nauka? Nauka to co¶ ca³kiem innego! - Wiêc proszê, powiedz, co, a maszyna zaraz to zrobi! - obruszy³ siê Trurl. Ale Klapaucjusz nie wiedzia³, co powiedzieæ, wiêc o¶wiadczy³, ¿e postawi maszynie jeszcze dwa inne zadania, a je¶li je ona rozwi±¿e, uzna, ¿e jest taka, jak ma byæ. Trurl przysta³ na to i Klapaucjusz rozkaza³, aby zrobi³a nice. - Nice! - wykrzykn±³ Trurl. - S³ysza³ kto co¶ takiego, co to s± nice?! - Ale¿ jak to, druga strona wszystkiego - odpar³ Klapaucjusz spokojnie. - Nicowaæ, przewracaæ na podszewkê nie s³ysza³e¶ o tym? No no, nie udawaj! Hej, maszyno, bierz siê do roboty! Maszyna jednak dzia³a³a ju¿ od dobrej chwili. Zrobi³a najpierw antyprotony, potem antyelektrony, antyneutrina, antyneutrony, i tak d³ugo pracowa³a nie ustaj±c, a¿ natworzy³a bez liku antymaterii, z której zacz±³ siê z wolna, podobny do dziwnie b³yszcz±cej chmury w niebie, formowaæ anty¶wiat. - Hm - rzek³ bardzo niezadowolony Klapaucjusz - to maj± byæ nice? Powiedzmy, ¿e tak... Dajmy na to, dla ¶wiêtego spokoju... Ale oto trzeci rozkaz: Maszyno! Masz zrobiæ Nic! Maszyna przez d³u¿szy czas w ogóle siê nie rusza³a. Klapaucjusz j±³ zacieraæ z zadowolenia rêce, Trurl za¶ rzek³: - O co ci chodzi? Kaza³e¶ jej nic nie robiæ, wiêc nic nie robi! - Nieprawda. Kaza³em jej zrobiæ Nic, a to co innego. - Te¿ co¶! Zrobiæ Nic, a nie zrobiæ nic, znaczy jedno i to samo. - Sk±d¿e! Mia³a zrobiæ Nic, a tymczasem nie zrobi³a nic, wiêc wygra³em. Nic bowiem, mój ty przem±drza³y kolego, to nie takie sobie zwyczajne nic, produkt lenistwa i niedzia³ania, lecz czynna i aktywna Nico¶æ, to jest doskona³y, jedyny, wszechobecny i najwy¿szy Niebyt we w³asnej nieobecnej osobie!! - Zawracasz g³owê maszynie! - krzykn±³ Trurl, lecz naraz rozleg³ siê jej spi¿owy g³os: - Przestañcie siê k³óciæ w takiej chwili! Wiem, co to Niebyt, Nico¶æ, czyli Nic, poniewa¿ te rzeczy nale¿± do klucza litery n, jako Nieistnienie. Lepiej po raz ostatni przyjrzyjcie siê ¶wiatu, bo wnet go nie bêdzie... S³owa zamar³y na ustach rozjuszonym konstruktorom. Maszyna w samej rzeczy robi³a Nic, a to w ten sposób, ¿e kolejno usuwa³a ze ¶wiata rozmaite rzeczy, które przestawa³y istnieæ, jakby ich w ogóle nigdy nie by³o. Usunê³a ju¿ nat±gwie, nupajki, nurkownice, nêdzio³y, na³uszki, niedostópki i nêdasy. Chwilami wydawa³o siê, ¿e zamiast redukowaæ, zmniejszaæ, wyrzucaæ, usuwaæ, unicestwiaæ i odejmowaæ - powiêksza i dodaje, poniewa¿ zlikwidowa³a po kolei niesmak, niepospolito¶æ, niewiarê, niedosyt, nienasycenie i niemoc. lecz potem znowu zaczê³o siê robiæ wokó³ patrz±cych rzadziej. - Ojej! - rzek³ Trurl. - ¯eby co¶ z tego z³ego tylko nie wynik³o... - E, co tam! - rzek³ Klapaucjusz. - Przecie¿ widzisz, ¿e ona nie robi wcale Nico¶ci Generalnej, a jedynie Nieobecno¶æ wszystkich rzeczy na n, nic siê nie stanie, bo te¿ ta twoja maszyna ca³kiem da niczego! - Tak ci siê tylko wydaje - odpar³a maszyna. - Zaczê³am, istotnie, od wszystkiego co na n, bo by³o mi to bardziej familiarne, ale co innego zrobiæ jak±¶ rzecz, a co innego usun±æ j±. Usuwaæ mogê wszystko, z tej prostej przyczyny, ¿e umiem robiæ wszy¶ciuteñko, ale to wszy¶ciuteñko na n, a wiêc Niebyt je Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Byt i Niebyt, bez brzytwy - jeszcze koncowka IP: 192.168.77.* 15.03.02, 17:39 Koncowka opowidania sie zawieruszyla (przez przypadek). a jedynie Nieobecno¶æ wszystkich rzeczy na n, nic siê nie stanie, bo te¿ ta twoja maszyna ca³kiem da niczego! - Tak ci siê tylko wydaje - odpar³a maszyna. - Zaczê³am, istotnie, od wszystkiego co na n, bo by³o mi to bardziej familiarne, ale co innego zrobiæ jak±¶ rzecz, a co innego usun±æ j±. Usuwaæ mogê wszystko, z tej prostej przyczyny, ¿e umiem robiæ wszy¶ciuteñko, ale to wszy¶ciuteñko na n, a wiêc Niebyt jest dla mnie fraszk±. Zaraz was nie bêdzie ani niczego, wiêc proszê ciê, Klapaucjuszu, aby¶ powiedzia³ jeszcze prêdko, ¿e jestem prawdziwie uniwersalna i wykonujê rozkazy, jak siê nale¿y, bo bêdzie za pó¼no. - Ale¿ to... - zacz±³ przestraszony Klapaucjusz i w tej chwili zauwa¿y³, ¿e istotnie ju¿ nie tylko na n nikn± ró¿ne rzeczy: przesta³y ich bowiem otaczaæ, kambuzele, ¶ci¶niêta, wytrzopki, gryzmaki, rymundy, trzepce i pæmy. - Stój! Stój! Cofam to, co powiedzia³em! Przestañ! Nie rób Niebytu!! - wrzeszcza³ na ca³e gard³o Klapaucjusz, ale zanim maszyna siê zatrzyma³a, znik³y jeszcze graszaki, plukwy, filidrony i zamry. Wtedy dopiero maszyna znieruchomia³a. ¦wiat wygl±da³ wrêcz przera¼liwie. Zw³aszcza ucierpia³o niebo: widaæ by³o na nim ledwo pojedyncze punkciki gwiazd; ani ¶ladu prze¶licznych gryzmaków i gwajdolnic, które tak dot±d upiêksza³y niebosk³on! - Wielkie nieba! - zakrzykn±³ Klapaucjusz. - A gdzie¿ s± kambuzele? Gdzie moje murkwie ulubione? Gdzie pæmy ³agodne?! - Nie ma ich i nigdy ju¿ nie bêdzie - odpar³a spokojnie maszyna. Wykona³am, a raczej zaczê³am wykonywaæ to tylko, co¶ mi kaza³... - Kaza³em ci zrobiæ Nico¶æ, a ty... ty... - Klapaucjuszu, albo jeste¶ g³upcem, albo g³upca udajesz - rzek³a maszyna. - Gdybym zrobi³a Nico¶æ naraz, za jednym zamachem, przesta³oby istnieæ wszystko, wiêc nie tylko Trurl i niebo, i Kosmos, i ty, ale nawet ja. Wiêc kto w³a¶ciwie i komu móg³by wtedy powiedzieæ, ¿e rozkaz zosta³ wykonany i ¿e jestem sprawn± maszyn±? A gdyby nikt tego nikomu nie powiedzia³, w jaki sposób ja, której by tak¿e ju¿ nie by³o, mog³abym otrzymaæ nale¿n± mi satysfakcjê? - Niech ci bêdzie, nie mówmy ju¿ o tym - rzek³ Klapaucjusz. - Ju¿ niczego od ciebie nie chcê, ¶liczna maszyno, tylko proszê zrób murkwie, bo bez nich ¿ycie mi niemi³e... - Nie umiem tego, poniewa¿ s± na m - rzek³a maszyna. - Owszem, mogê na powrót zrobiæ niesmak, nienasycenie, niewiedzê, nienawi¶æ, niemoc, nietrwa³o¶æ, niepokój i niewiarê, ale na inne litery proszê siê po mnie niczego nie spodziewaæ. - Ale ja chcê, ¿eby by³y murkwie! - rykn±³ Klapaucjusz. - Murkwi nie bêdzie - rzek³a maszyna. - Popatrz, proszê, na ¶wiat, jaki jest ca³y pe³en olbrzymich czarnych dziur, pe³en Nico¶ci, która wype³nia bezdenne otch³anie miêdzy gwiazdami, jak wszystko doko³a sta³o siê ni± podszyte, jak czyha nad ka¿dym skrawkiem istnienia. To twoje dzie³o, mój zawistniku! Nie s±dzê, ¿eby nastêpne pokolenia mia³y ciê za to b³ogos³awiæ... - Mo¿e siê nie dowiedz±... Mo¿e nie zauwa¿±... - wyj±ka³ poblad³y Klapaucjusz, patrz±c z niewiar± w pustkê czarnego nieba i nie ¶mi±c nawet w oczy spojrzeæ swemu koledze. Pozostawiwszy go obok maszyny, która umia³a wszystko na n, wróci³ chy³kiem do domu - ¶wiat za¶ po dzi¶ dzieñ pozosta³ ju¿ podziurawiony Nico¶ci± - tak jak go w toku nakazanej likwidacji zatrzyma³ Klapaucjusz. A poniewa¿ nie uda³o siê zbudowaæ maszyny na ¿adn± inn± literê, trzeba siê obawiaæ, ¿e nie bêdzie ju¿ nigdy takich wspania³ych zjawisk jak pæmy i murkwie - po wieki wieków. ã Stanis³aw Lem, Kraków 2000 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Byt i Niebyt, bez brzytwy. IP: *.arts.monash.edu.au 19.03.02, 07:24 Gość portalu: Daniel napisał(a): > Drogi Kaganie, > > ani mi w glowie walczyc z Toba, ironizowac, czuc sie obrazonym na Twoje > sformulowania (te oczywiscie poza-merytotyczne). Prowadzic fanatyczna > dymitriade, zebys mysla tak ,jak ja mysle. Nie nie chce tego. > Nie kpie rowniez zamieszczajac zalacznik autorstwa osoby, ktora znasz i jak > wiem masz duze zaslugi w zagranicznych wydaniach jego ksiazek. > > Dzisiaj przez przypadek czytalem to raz jeszcze i oczywiscie - domyslasz sie - > wyczytalem, co chcialem, jako czlowiek, ktory wierzy. > Niezaleznie od tego to jest dobry kawalek literatury i rozrywka na weekendd. > > Z wyrazami szacunku.Daniel. > > Ponizej tekst. K: Dziekuje, milo spotkac sympatyka tworczosci Lema! (Tworczosc odrozniam od Tworcy)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Re: Byt i Niebyt, bez brzytwy. IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 19:20 > Dzisiaj przez przypadek czytalem to raz jeszcze i oczywiscie - domyslasz sie - > wyczytalem, co chcialem, jako czlowiek, ktory wierzy. witam Daniela przepraszam ze Ci na glowe wchodze ale czy zastanawiales sie kiedys nad znaczeniem slowa "wiara" ? zauwaz ze wiara to inaczej "nadzieja" ktos kto mowi: "wierze" mowi w istocie "mam nadzieje" ze istnieje Bog, czy Ty wierzac w Boga zdajesz sobie sprawe ze mowiac "wierze" mowisz tylko "mam nadzieje" ? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Giaur IP: 192.168.77.* 19.03.02, 21:01 Mily Darkonzo! chetnie odpowiem, to bardzo dobre pytanie. Zajmuje sie bowiem od dawna i dla zabawy wszelkimi pojeciami, znakami, symbolami. Slowami w koncu. Nic w tym dziwnego SLOWO jest zbudowane z liter alfabetu, ktore sa niczym innym przeciez, jak znakami, ktore pozwalaja czlowiekowi zapisac to, co potrafil wy-glosic (uzywajac odpowiednich dzwiekow swoim glosem). Tym slowem tez sie zajmowalem, sam dla siebie. Slowo >>wierzyc>>>, >>>wiara>>> w jezyku polskim pochodzi pierwotnie od bardzo starego slowa >>>>wierny>>>. Wierzyc oznacza w najprostszy sposob bycie wiernym (Bogu). Odstepstwo od Boga jest zas aktem niewiary i (w kontekscie zrodloslowu - j.w.) mowi o niewiernosci wobec Boga. Co ciekawe: w StTest, jak i w niektorych ksiegach NwTest, odstepstwo od Boga okreslano wlasnie mianem cudzolostwa, czyli>>>>>nie-wiernosci<<<<<. Odstepstwem jest odejscie od praw nadanych przez Boga (nie mowimy tu o skladanie ofiar pod drzewami, nad potokiem itpitd, okay?), a "wiara" w prawa ludzkie . Jakie sa, mozna sprawdzic doswiadczalnie za oknem: bez-prawie. Cd., wiadomo: cudzo-lozyc, oznacza, ze ktos sypia w cudzym lozku i z cudza zona, czyli przestal byc wierny swojej zonie - to jest ten ciag odniesien. Wiesz juz do czego zmierzam - prosze zrozum mi nie chodzi o popisywanie sie (zbedna) erudycja w zakresie etymologii! Dodatkowo >>>>niewierny<<< oznaczal u nas jeszcze kilka stuleci temu, poganina (blad) lub (gorzej) wyznawce islamu, choc przeciez oni w cos wierzyli. Dla rownowagi oni - muzulmanie nazywali nas tak samo giaurami - niewiernymi (Giaura - Byrona pamietasz?), choc w naszym kregu rel.-kult rowniez w cos wierzylismy. Puenta i jednoczesnie osobista odpowiedz: Jesli mowie: nie wierze, to przestaje byc wierny Bogu(pamietasz takie pojecie o Polakach przy Napoleonie - ostatni wierni, to ci, co pozostali, bo reszta uciekla - przestali wierzyc w gwiazde cesarza). Nowoczesny czlowiek odpowie dzisiaj - nie ma Boga, nie moge byc wierny czemus, czego nie ma - wiec nie wierze. Na-dzieja (tez bardzo stare slowo) jest jak najbardziej blisko wiary, zgadza sie - ale dotyczy przyszlosci i oczekiwania, co bedzie sie dziac, prawda? Mowisz przeciez: mam nadzieje spotkac sie z Ania, mam nadzieje wyjechac do Grenlandii, itpitd. Ale tez: jesli nie zadzwonisz do dziewczyny lub nie uzbierasz srodkow na podroz, w obu przypadkach Twoja nadzieje nie am szans sie wypelnic. Jesli powiesz, ze miales nadzieje, ze cos uzyskasz, ale nie udalo sie - to wiadomo, ze COS SIE PO PROSTU NIE WYDARZYLO. Wierze, czyli jestem wierny (choc latwo, lekko i przyjemnie nie jest) boskim prawom i oczekuje na rzeczy, ktore beda sie dziac, bo mam na-dzieje. Byl ktos przede mna, ktory lepiej o tym powiedzial. Te 2 slowa sa bowiem tylko wstepem. Jest jeszcze slowo nr 3 - Milosc. Bez kazania, ale to jest niezle, wiec zacytuje, dobrze? "Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość". Zerknij, jesli mozesz, do calego 1 Listu do Koryntian, rozdzial XIII - hymn o milosci. Tam jest rowniez o naszej - ludzkiej rozkawalkowanej, rozwalonej i fragmentarycznej (niedoskonalej)wiedzy wszelakiej. I mam do Ciebie prosbe - 2 pytania: co dla Ciebie oznacza to 3 slowo (wyzej). Tylko nie idz po najmniejszej linii oporu i nie koncz na Love Story (zartuje). Choc mozesz zacza od "czegobadz". Mam w tym swoj cel. A pytanie nr 2: dlaczego nosisz przydomek >>dark-onza<<? Wszystkiego dobrego zycze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Re: Giaur IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.02, 21:45 witam Daniela >Wierze, czyli jestem wierny (choc latwo, lekko i przyjemnie nie jest) boskim >prawom i oczekuje na rzeczy, ktore beda sie dziac, bo mam na-dzieje. przyjalem do wiadomosci, szczerze mowiac nie wiedzialem ze najpierw bylo "wierny" >I mam do Ciebie prosbe - 2 pytania: co dla Ciebie oznacza to 3 slowo (wyzej). >Tylko nie idz po najmniejszej linii oporu i nie koncz na Love Story (zartuje). >Choc mozesz zacza od "czegobadz". >Mam w tym swoj cel. no jesli masz cel to boje sie odpowiedziec, ale poniewaz tez mam zamiar o cos zaytac Ciebie to z tej prostej przyczyny nie mam wyjscia i odpowadam to 3 slowo ma dla mnie 2 znaczenia 1) stan upojenia zwiazkami chemicznymi (chyba endorfiny) produkowanymi odrobine orgiastyczno-sadomasochistycznie przez moj wlasny mozg pod wplywem bodzcow, zdarzalo sie ze tylko wzrokowo-sluchowych a czesto takze dotykowo-wechowo- smakowych powstalych na skutek kontaktow z plcia przeciwna 2) to co czuje myslac o wszystkich istotach zywych ktore podejrzewam o istnienie w ich mozgach chocby iskierki swiadomosci (a wiec nie tylko ludziach) w chwilach gdy mysle jak ciezkie, beznadziejne i bezcelowe jest ich zycie naznaczone cierpieniem i jak okrutna, straszna, przerazajaca i bolesna bedzie dla wiekszosci z nich ich ostatnia chwila, a szczesliwe te ktore tej chwili nieswiadome byly lub beda A pytanie nr 2: dlaczego nosisz przydomek >>dark-onza<<? jest to zlepek liter powstaly w najglebszych zakamarkach mojego ja, ksywka powstala dla celow wielce przyjemnego mordowania swoich przyjaciol w grze sieciowej "duke" - troche mi wstyd z tego powodu ale niestety zadne glebokie przeslanie sie w niej nie kryje o co ja pewnie podejrzewales daje slowo, nie widzialem tego ze zawarte jest w tej ksywce slowo "dark" (moze to nie przypadadek?), ja sam czytam swoja ksywke jako "dar-konza" co i tak jak dla mnie i moich znajomych brzmi odrobine diabelsko teraz ja chcialbym Cie zapytac jako czlowieka wierzacego i czytajacego biblie a przy tym z zylka naukowca, nie potraktuj pytan jako pulapek, ja po prostu uwazam ze bibli jest po prostu ksiazka, jesli uwazasz inaczej wyjasnij dlaczego: 1) istnieja rozne rasy ludzkie, biala zolta, czarna, czerwona - biblia mowi o Adamie i Ewie nie precyzuje ich koloru skory ale jesli odrzucamy ewolucje to kazda rasa musiala miec swojego Adama i Ewe, 2) juz to gdzies na forum pisalem - jakim cudem Noe upchnal na Arke kilka milionow gatunkow ktore przezyly potop, no i znowu, musial zabrac rowniez zoltych, czerwonych i czarnych prawda? sorry za prostote argumentow, ale takie sa najlepsze bo nikt nikogo erystyka nie zalatwi na poczatek wystarczy - ja nazywam to "paradoksy biblijne" kazde dziecko powinno je zauwazyc, a nikt ich nie zauwaza co mnie bardzo dziwi, byc moze ktos potrafi to wytlumaczyc., ja nie potrafie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel dzis pytanie, dzis odpowiedz , czyli przedbiegi IP: 192.168.77.* 25.03.02, 19:45 Witaj Darkonzo. To jeszcze nie jest post odpowiadajacy na Twoje dwa pytania. Nie, nie gram na czas i nie uwazam tez, ze postawione przez Ciebie kwestie sa jakimis pulapkami. Odpowiem, jak potrafie najlepiej - bez, jak to okresliles tzw. erystyki i zeby nie wyrzadzic szkod. Sam stwierdziles, ze mam zylke naukowca - tak, jak wystapi mi ona na czole, wiec..., czy zechcialbys uwaznie przeczytac swoje pytanie nr 1 od slow: >>>ja po prostu uwazam ze biblia jest po prostu ksiazka, jesli uwazasz inaczej wyjasnij dlaczego: 1) istnieja rozne rasy ludzkie, biala zolta, czarna, czerwona - biblia mowi o Adamie i Ewie nie precyzuje ich koloru skory ale jesli odrzucamy ewolucje to kazda rasa musiala miec swojego Adama i Ewe.<<<< No, sam pomysl nad jego budowa>....jesli....dlaczego....ale jesli...to.... Do uslyszenia. Daniel Ps. Przerywnik> przydomek Darkonzo jest odpowiednim pseudonimem dla uczestnika gry sieciowej, w ktorej morduje sie - na niby - swoich przyjaciol - wspolgraczy. Ksywa Darus lub Czarus nie bylaby przeciez dobrym okresleniem na kilera, nawet, jesli jest to tylko zabawa w play station, prawda? Nie jest to wiec jedynie zlepek liter. To bylo a'propos, ale przyda mi sie w nastepnym mailu. Wszystkiego dobego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel wielkie pranie IP: 192.168.77.* 26.03.02, 20:02 Czesc Dar-Gonzo! nie kpie, tylko chce zwrocic uwage, ze jesli zmienisz tylko jedna litere w Twoim przydomku niesie on zupelnie inny przekaz. Kieruje myslenie w strone zabawnego i sympatycznego bohatera Muppet Show (czyli do Gonza z duzym nosem), a nie mrocznego zabojcy dark-onza. Nie wiem, czy zauwazyles, ze w Twoim pytaniu nr 1 dales na nie sam odpowiedz: Biblia nie precyzuje koloru skory (!) Adama i Ewy - opis dotyczy pierwszej pary ludzkiej (w ogole) i jest zgodny ze stanem wiedzy i wyobrazen, po pierwsze owczesnych (!) autorow przekazow ustnych, a nastepnie pisanych; po drugie zas nie odbiega od teorii XX wiecznej antropogenzy. Pomimo wielu sladow szczatkow czlowieka z Jawy, Chin, Afryki (Tanzanii,Etiopii i Kenii), przyjmuje sie dzisiaj, ze czlowiek bierze swoj poczatek z jednego miejsca, najprawdopodobniej z terenow srodkowej i wschodniej Afryki. I jesli nie pomyle anegdoty, to utwor The Beatles >>Lucy in the sky<< byl poswiecony kobiecie z Kenii (a raczej jej szczatkom, sprzed ok.4 mln lat), ktora antropolodzy nazwali wlasnie Lucy. Ostatnia antropo- koncepcja to tzw. "czarna Ewa" - pierwszym czlowiekiem byla kobieta z Afryki itpitd. Opis z Biblii ma charakter symboliczny w j. hebrajskim Adam oznacza czlowieka, Ewa - dajaca zycie lub pobudzajaca zycie. Po aramejsku zas (to juz zupelnie á propos, ale ciekawe, jak cholera (ups)Ewa - waz/hefja/. Jesli zas pytales o rasy - to kolor skory jest wspolzalezny od zawartego w niej pigmentu oraz naslonecznienia miejsca, gdzie przedstawiciel danej rasy zamieszkuje. Cd. Biblia jest faktycznie po prostu ksiazka. Nie mam tez przeswiadczenia, ze wierzac, jest sie zarazem przeciwnikiem ewolucji, jak widzisz jej nie "odrzucamy" (my tzn. pewnie ja, wiem, ze chciales byc ogledny i wcale nie miales mnie zamiaru pakowac do grupy antyewolucjonistycznych fundamentalistow). Jednak to chce powiedziec wyraznie: teoria ewolucji jest intelektualna propozycja, ktora stara sie najlepiej tlumaczyc pochodzenie gatunkow, w tym czlowieka. Teksty StTestu i NwTestu (niezle brzmi ten skrot, czyz nie?)zas, mowia o innej historii (akcent polozony jest w Biblii gdzie indziej. Jest to historia ludzkiego upadku (jako wyniku pierwszego przekroczenia) i historia mozliwosci ratunku dzieki osobie Jezusa Chrystusa. W jaki sposob: poczytaj mi mamo...chcialem powiedziec poczytaj o tym sam. 2. Potop poswiadczaja przedwojenne wykopaliska Wooleya w dorzeczu Tygrysu i Eufratu i odkryte przez niego warstwy mulu (wiek: IV/III tys.p.n.e.). Opowiesc biblijna o Noem jest niemalze identyczna z ta o sumeryjskim Gilgameszu i tam ma swoje historyczne zrodla. O rasach juz wspominalem, wiec co z tymi milionami gatunkow zwierzat- do sekty scjentystow (ostatnio jednego spotkalem na lotnisku - mily facet, swoja droga) nie naleze, ale wyobraznie to mam duza: co to za problem dla Pana Boga "spakowac" dla Noe DNA gatunkow, ktore maja przetrwac ("w tym dzieci polskie, czeskie i radzieckie")....Ale powaznie, scjentysta nie jestem, wiec moja odpowiedz brzmi - przykro mi znowu powiedziec, ale to dotyczy kary (Dar- Gonzo, przeczytaj sam za co, bo mail urasta do niebo-tycznych rozmiarow, ha,ha). Opowiesc o potopie ma charakter dydaktyczno - moralizatorski i to jest glowny cel zamieszczenia jej w Biblii. Bibila ma uswiadomic na przykladach, co sie dzieje, kiedy "narod" niewierny jest oraz gdzie szukac nalezy ratunku. Howgh! Wszystkiego dobrego i pozdrawiam. Dan-one. Ps. Oczywiscie najpierw jest czynnosc, wiec: wierzyc, wierzacy, wiara, wierny, wiarus (to ten od Napol-leon-a, zawsze sie zastanawialem dlaczego zawsze stary wiarus?). Tak nota bene mowi sie o czlowieku religijnym, jako wiernym, np. wierni wyznania....tu wstaw, co chcesz. O milosci - nie dales satysfakcjonujacej odpowiedzi - troche wysilku i wyobrazni - moze byc nieortodoksyjnie. Uff. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Re: wielkie pranie IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 21:36 czesc Daniel Gość portalu: Daniel napisał(a): > nie kpie, tylko chce zwrocic uwage, ze jesli zmienisz tylko jedna litere w > Twoim przydomku niesie on zupelnie inny przekaz. Kieruje myslenie w strone > zabawnego i sympatycznego bohatera Muppet Show (czyli do Gonza z duzym nosem), > a nie mrocznego zabojcy dark-onza. nie mam duzego nosa!!! :) co Ty tak ciagle o tej mojej ksywce... uwierz mi to tylko zlepek liter wymysl jakas nazwe, tak od razu: czasem wychodzi np. bewotek, czasem - riwocen, idiotyczne w brzmieniu (nie wiem od czego to zalezy) a mi sie wymyslilo: darkonza (co brzmi chyba o wiele lepiej niz dwie poprzednie) wiec sie przyjelo i uwierz mi to sa dwie sylaby dar-konza a nie dark-on-za a co do "mrocznego zabojcy" no nie jestem nim bo czesto sie smieje, ale fakt, uwielbiam strzelac w plecy > 2. Potop poswiadczaja przedwojenne wykopaliska Wooleya w dorzeczu Tygrysu i > Eufratu i odkryte przez niego warstwy mulu (wiek: IV/III tys.p.n.e.). potop 5 6 tysiecy lat temu.... oznacza to ze Noe w ciagu tych kilku tysiecy lat mial potomkow ktorzy rozpadli sie na poszczegolne rasy i to w niesamowitym tempie nawet jak dla ewolucjnistow myslisz ze to mozliwe? najpierw jego potomkowie musieliby dotrzec we wszystkie rejony swiata co przy owczesnej technice transportu wedlug mnie tez musialo zajac wiele wiele lat co to za problem dla Pana > Boga "spakowac" dla Noe DNA gatunkow, ktore maja przetrwac ("w tym dzieci > polskie, czeskie i radzieckie") no tak, cuda, ale w bibli chyba nic o tym nie ma w kontekscie historii o Noe, swietnie pamietam jak na lekcjach religi ksiadz pokazywal obrazek na ktorym Noe wprowadzal pare labedzi a za nimi w kolejce czekala para lwow i tygrysow, a na moje stwierdzenie ze Arka to musiala chyba byc baaaardzo duza ksiadz odpowedzial "byla" (uwierzylem), nie bronil tej historii cudami, dzis Ty tak robisz Danielu, spojrz na to troche z boku, (nie obraz sie) nie uwazasz ze wielu ludzi, nauka, czasem ja - zadaja ciosy, dziurawia lodke na ktorej plyna Wierzacy, a Oni uparcie ja lataja czym sie da i za nic nie chca jej opuscic? tak niestety odbieram ewentualny pomysl z DNA ktorego Ty sam nie traktujesz powaznie, poza tym latwiej bylo otruc lub udusic tylko grzesznikow niz pakowac miliony gatunkow w postaci DNA na Arke - biedne zwierzatka pozostawiajac w spokoju, taki cud bylby latwiejszy mysle i oszczedzil wiele zachodu oraz cierpien zwierzat - czemu my sie dzisiaj przejmujemy ze zwierzeta cierpia? wedlug bibli one nie znacza kompletnie nic (Bog chcac zabic grzesznych pozabijal przy okazji i niewinne zwierzeta) > Opowiesc o potopie ma charakter dydaktyczno - moralizatorski i to jest glowny > cel zamieszczenia jej w Biblii. wiec jednak to nie prawda? a tylko wymyslona historia majaca dawac przyklad? to Danielu podwazaloby prawdziwosc wszystkich historii zawartych w bibli... > Jednak to chce powiedziec wyraznie: teoria ewolucji jest intelektualna > propozycja, ktora stara sie najlepiej tlumaczyc pochodzenie gatunkow, w tym > czlowieka. czym w takim razie jest biblia i wiara? teoria ewolucji jest jakos tam udokoumentowana i sklada sie tylko z dwoch skladnikow ktore oddzielnie sa uwazane za pewne: prawo doboru naturalnego - chyba jedno z najpowszechniejszych, decyduje o ksztalcie galaktyk a takze o tym jakie firmy moga przetrwac w kapitalizmie zmiennosc genetyczna - jesli kopiujemy dane to czasem musi sie zdarzyc blad, proste wiec ewolucja to tylo suma tych dwoch rzeczy, pozostaja niuanse a Biblia? tu wierzysz tylko kilku ludziom na slowo - co uwazasz za pewniejsze? > O milosci - nie dales satysfakcjonujacej odpowiedzi - troche wysilku i > wyobrazni - moze byc nieortodoksyjnie. > > Uff. naprawde nic wiecej nie umiem powiedziec, slabo wychodzi mi mowienie o takich rzeczach.. a ja myslalem ze sie wysililem i bylem dumny nawet, a Ty mi ze to za malo, zalamalem sie pozdrawiam P.S. w nastepnym liscie postaram sie Ci udowodnic ze Bog (jesli istnieje) nie jest "rzeka milosci i milosierdzia" jak uslyszalem ostatnio w kosciele lecz "najwiekszym okrutnikiem bez krzty litosci o jakim slyszalem" uff uff ufff Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: wielkie pranie IP: 212.33.87.* 05.04.02, 15:32 A propos pojawiającej się informacji o wykopaliskach Wooleya. Nie ma poświadczeń żadnych, że nawet w Mezopotamii była wielka powódź. Wykopaliska w Mezopotamii pokazują że były powodzie, ale żadne nie ogarneła całego kraju. Potopu nigdy nie było. To fakt naukowy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek B IP: 194.242.52.* 06.04.02, 13:28 Cześć, Krótka refleksja. Jednym z moich najważniejszych celów życiowych jest poznanie tego jaki jest Bóg. Wydaje mi się, że robię w tym postępy (drobne). Niemniej uważam, że na Ziemi jestem Go w stanie poznać tylko w małej części. Skąd staram się czerpać o Nim informacje? 1. Biblia, nie tylko czytanie ale solidne wielogodzinne studiowanie - aby rozróżnić co jest symbolem a co mam rozumieć dosłownie. 2. Otaczający świat, jego piękno, złożoność itd. 3. Rozmowy i dyskusje z ludzmi, i wierzącymi i niewierzącymi. Co mi pomaga? Świadomość tego, że jestem tylko stworzeniem (choć nie wiem do końca JAK Bóg stworzył człowieka, znam wiele teorii o pochodzeniu ludzkości, ale na dzień dzisiejszy nie wiem, która jest najbliższa prawdy),a Bóg jest Bogiem. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MK Re: B i Inni IP: 217.153.14.* 09.04.02, 10:10 Pozdrawiam; tak sobie myślę że trudno jest poznać Boga Czytając, Obserwując, Rozmawiając; nie dlatego bym postępował inaczej i owszem to dość wygodna pozycja i zależnie od możliwości intelektualnych można dostrzec więcej lub mniej, podziwiam wiedzę Kagana czy Fizyka z tego forum, którzy potrafią poskładać większe fragmenty układanki, a jenak mam wrażenie że walą głową w mur - ba nawet mam przeczucie że oni sami mają to wrażenie, które bezskutecznie probują zgasić zalewając innych potokiem logicznych wywodów -> ale jak rozumiem tej "satysfakcji nigdy nie dośc", a niektórzy już nawet nieco podupadli cytując Koheleta " wszystko to marność" ..... Propnuję co innego niż tylko "skanowanie " rzeczywistości na początek cytując coś z początku księgi rodzaju co zawsze na mnie robiło wrażenie -> po kazdym stworzeniu jest tekst ".....i widział Bóg że .... było dobre" (tak przy okazji jak pysznie przy Bogu wygladaja Kagan i inni zacietrzewiajac sie przy swoich prawdach) .... ale by nie zgubić wątku, nie trzeba stwarzać świata by poczuć to co niosą wyżej cytowane słowa, a to spory dar i warto go wykorzystać tylko trzeba coś robić do jasnej cho.... , by to poczuć, a warto bo satysfacja jest wielka -> a przy tym wiele można "dowiedzieć" się o Bogu.. Do miłego MK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: B i Inni IP: 194.242.52.* 09.04.02, 15:46 Cześć! Chciałbym tylko napisać, że podoba mi się tekst osoby posługującej się pseudonimem MK. Mam nadzieję, że zaliczam się do osób, które starają się robić "coś dobrego" dla innych... i zgadzam się z tym, że takie działanie pozwala lepiej poznawać Boga... i człowieka zarazem. W stylu Koheleta: "Sama wiedza intelektualna (nawet o Bogu) to tylko marność nad marnościami". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejN Re: B i Inni IP: 150.254.71.* 12.04.02, 10:35 Chyba truizmem jest fakt istnienia "prawa" przedłużenia gatunku. Jeżeli się je odrzuci, to oczywiście trzeba by przyjąć skrajnie deterministyczny punkt widzenia, że całe istnienie zostało zaprogramowane przez "Stwórcę" wraz z wszystkimi złożonościami. A wtedy co z "bogami" rozwielitek czy tygrysów? Jeżeli życie zaistniało to ma sens tylko wtedy jeżeli dąży do przetrwania. Prawo przedłużenia gatunku jest tak samo obiektywne jak prawo ciążenia i to zupełnie niezależnie od faktu czy potrafimy wyjaśnić istotę tego prawa na dowolnym poziomie. Drugim prawem jest dążenie do minimalizacji zużycia energii dla realizacji jakiegoś zadania, celu. Jeżeli uda nam się znaleźć metodę pójścia na skróty to oczywiście ją wykorzystamy bo w przeciwnym razie byłoby to zbędną stratą energii. Te dwa "prawa", z tak innych dziedzin w pełni tłumaczą wszelkie działania człowieka a nawet wszystkich pozostałych stworzeń. Różnice są tylko w stopniu komplikacji organizmu (tego Super super super... komputera z jego super super... skomplikowanym systemem operacyjnym). Może lepiej byłoby powiedzieć, że wszelkie zachowania nie mogą być sprzeczne z tymi prawami. Może ktoś potrafi obalić tą tezę? To jest podejście fizykalne i z niego wynika w prosty sposób, że pojęcie Boga w dowolnej postaci jest faktem socjologicznym. Człowiek sobie coś wymyśla dla swojego usprawiedliwienia, bądź dla wytłumaczenia - tworzy sobie substytut wiedzy. Dużo łatwiej jest stwierdzić: ktoś tak to zaprogramował i tak to działa, niż bardzo dużym nakładem pracy zgłębiać tajniki wiedzy i dążyć do wyjaśnienia zjawiska. Ale takie wytłumaczenie ma bardzo "krótkie nogi". Wcześniej czy później znajdzie się ktoś kto świadomie bądź nieświadomie wyjaśni to zjawisko. Tak więc można wchyba wyciągnąć wniosek, że najważniejszą nauką (nie ujmując ważności innym dziedzinom) jest SOCJOLOGIA pomimo wszelkich historycznych zakrętów w jej rozwoju. Ona potrafi (albo będzie potrafić) wyjaśnić wszelkie problemy związane z ludzkim zachowaniem. Byłoby żeby zrobiła to możliwie szybko dopóki nie wytną się w pień wszystkie boskie produkty w Palestynie, Kosowie czy Zairze. Socjolodzy do roboty!!!!!!! Wzywa Was fizyk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leinaD einarp eikleiw, wszystko na odwrot IP: 192.168.77.* 09.04.02, 19:37 Drogi Darkonzo, nie moglem Ci natychmiast odpowiedziec, gdyz kiedy Ty wysylales swoj list, ja bylem w takim miejscu, gdzie nie musialem korzystac z zadnej tele-komunikacji. Czytac wszystkich tzw. info z kraju i ze swiata, ustosunkowac sie do nich i zajac stanowisko, chocby prywatnie i miec tzw. swoje zdanie. Kiedy zas przeczytalem Twoj tekst, to pierwsza - i powiem, glupia moja mysla - bylo: teraz to mu odpowiem! Czy sadzisz, ze nie potrafilbym przy odrobinie intelektualnego wysilku odpowiedziec Ci ,,naukowo'' i inteligentnie na Twoje kontr-argumenty? Teorii, ksiazek, tzw. szkol ze swoimi tymczasowymi twierdzeniami, rowniez na temat poruszonej przez Ciebie kwestii genetyki, ewolucji i rozwoju kapitalizmu, jest pod dostatkiem, chocby w tym medium, ktore teraz uzywamy. Ewentualnie sa jeszcze realne biblioteki z papierowymi ksiazkami. I co z tego wynikloby dla Ciebie? Pewnie przygotowalbys zwrotnie kolejny list, a ja byc moze poczulbym wczesniej krotka satysfakcje - alez jestem bystry... Tylko to nie o to chodzi. Co innego ma dla mnie znaczenie. Inne przeslanki kieruja mna, a inne Toba. Na co innego Ty poswiecasz swoj czas, a ja na co innego. Kierujesz swoja uwage na co innego, a ja na co innego. Po prostu mam inne priorytety i dokonuje innych wyborow, rowniez jesli chodzi o tzw. intelektualne podstawy moich pogladow na otaczajaca mnie rzeczywistosc. Jesli chcesz poswiecic swoj czas na dziurawienie - jak to okresliles - lodki ludzi wierzacych, no coz - Twoj wybor. Ale po co chcesz oswiecic takich ciemnych ludzi, jak np. ja? Nie wszystko jest i bedzie racjonalnie i naukowo wyjasnione, nawet za pomoca czesto cytowanego na tym forum narzedzia do golenia. Po prostu tak bedzie, bo poznanie - rowniez to naukowe, wcale nie zmniejsza ilosci poznanych juz zakresow, ale skutecznie je jeszcze rozdrobni. Ilu naukowcow - oczywiscie w dobrej wierze! - uruchamia cos, czego nawet dobrze nie rozumie, ilu specjalistow od zarzadzania puszcza z torbami banki wraz z ich klientami-drobnymi ciulaczami, ktorzy ufaja nowoczesnym sposob zarzadzania pieniedzmi do czasu, kiedy nie zdarza sie cos - nieracjonalnego, czego oni w ogole nie zauwazali? Ilu swietnie wyksztalconych ekonomistow wszelakich firm powoduje swymi tzw. przemyslanymi decyzjami skutki, za ktore placa podatnicy, ktorzy nic z taka firma nie mieli i nie chcieliby miec wspolnego? Moze przydalaby sie nam odrobina pokory w nasza ograniczonosc i jednak, niedoskonalosc? Serdecznie pozdrawiam. Ps. Twoje przydomki nie sa przypadkowe, nawet jesli ad hoc je tworzysz. To inny temat. Zbuduj jaks przyzwoita lodke, zamiast dziurawic czyjas! Czas, Darkonzo, czas plynie! Jako Daniel, Ci to mowie, ha,ha. Darkonzo, nie chce mi sie pisac oddzielnego listu do Alexa, wiec podczepiam to tutaj: kazda powodz, w ktorej topia sie ludzie jest po-topem, niezaleznie jaki obszar znalazl sie pod woda. Ale, ze jestem zgodnym czlowiekiem, to nawet powiem wiecej, ze nie tylko potop zostal wymyslony, ale nigdy nie istnial ktos taki, jak Wooley. Fakt. Fakt naukowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: einarp eikleiw, wszystko na odwrot IP: 212.33.87.* 10.04.02, 11:25 Gość portalu: leinaD napisał(a): Darkonzo, nie chce mi sie pisac oddzielnego listu do Alexa, wiec podczepiam to > tutaj: kazda powodz, w ktorej topia sie ludzie jest po-topem, niezaleznie jaki > obszar znalazl sie pod woda. > Ale, ze jestem zgodnym czlowiekiem, to nawet powiem wiecej, ze nie tylko potop > zostal wymyslony, ale nigdy nie istnial ktos taki, jak Wooley. Fakt. Fakt > naukowy. Wooley istniał. Kopał skandalicznnie jak przystało na tamte czasy (ile dziś lepiej by zbadano materiał archeologiczny!), ale istniał. Przeciwieństwie do potopu, po którym nie ma śladu. Biblijny tekst mitu o potopie pochodzi z prostej linii od tekstów mezopotamskich (asyryjskich, akkadyjskich tekst), których początek związany jest oczywiście z Sumerem. Mit potopie związany jest z jednym z miast Sumeru Szarupak. Jakaś powódź (powodzie) na tyle utrwaliła sie w pamięci mieszkańców tego miasta, że dała ona początek mitowi. Tyle fakty Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Danio serek waniliowy dla dzieci IP: 192.168.77.* 10.04.02, 18:41 Drogi Alexie ew. Droga Alexo siegne do nudnego sposobu jednego z uczestnikow rowniez tego forum i zacytuje sam siebie z innego postu: opowiesc biblijna o Noem jest niemalze identyczna z ta o sumeryjskim Gilgameszu i tam ma swoje historyczne zrodla. Nic innego nie napisalem + po co ten tekst zostal zamieszczony w Biblii. Teorie dyluwium zarzucono dawno temu i co do tego zgoda. Choc jest kilku zamoznych ludzi, ktorzy chocby w minionym roku poszukiwali sladow opisywanego kataklizmu - potopu - ...nad Morzem Czarnym. Pisano o tym nawet w tym, ze tak sie wyraze, internecie. Alex, interesujesz sie archeologia, byc moze studiowales ta dziedzine, wiec wiesz, ze metoda wykopaliskowa i datowanie artefaktow - ze tak sobie uzyje slowka z archeo-zargonu - sa niedokladne, zawodne, bo WZGLEDNE: inaczej nie- bezwzgledne. Tego ucza zaraz na pierwszym roku archeologii. Porzadny naukowiec i przyzwoity badacz, powinien wiedziec, gdzie leza ograniczenia jego dziedziny. Inaczej jego krytyczne podejscie, a takie powinno byc w nauce zamienia sie w wiare!!! w nieomylnosc tej nauki, Alexie. Tak, jak wielu milych i sympatycznych ludzi na tych tu wszystkich forumach wierzy w cos przemijajacego i marnego, bo potrzebuje substytutow jakiegos wyznania. Wierza wiec sobie w teorie naukowe, ubostwiaja Mel B ew. MManson, podziwiaja boski kunszt Beckhama i kultywuja jakiegos aktora, aktorke z odpowiednim biustem, ale bez talentu. Eklezjasta i marnosc nad marnosciami jest wiec calkowicie usprawiedliwiona rowniez na tym forum. No bo gdzie sa sniegi z zeszlej zimy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: serek waniliowy dla dzieci IP: 193.0.117.* 11.04.02, 18:24 Dyluwizm został odrzucony, gdyż nie było faktów potwierdzających go. Oczywiście budowanie hipotez na argumentach ex silentio zawsze może być zawodne, ale w tym miejscu nie żadnych wątpliwości. Chronologia - są metody datowania względne ale są i bezwzględne. Zawsze istnieje możliwość pomyłki, ale jeżeli pamieta się o wadach danej metody to zmiejsza to ryzyko błędu. Pamiętajmy, że to co odkopujemy to nie jest kultura żywa (która istniała była w uzyciu), ani to co znalazło się w ziemi (kultura martwa), ale to co odnajdujemy, ze wszystkimi związanymi z tym zastrzeżeniami. A co do Morza Czarnego. Masz rację i nie masz jej. Geolodzy pokazali (ze zastrzeżeniami do metod datowania itd), że morze czarne było stosunkowo niedawno słodkowodnym jeziorem o mniejszej powierzchni, które w pewnym momencie utworzyło połaczenie z Morzem Śródziemnym w wyniku czego uległo szybkiemu powiększeniu, wymianie fauny itd. Do tego momentu Ryan i Pittman mają rację. Ale potem już oczywiście nie. Wydarzenie te nie miało wpływu na stworzenia mitu o potopie - wywody owych geologów o wczesnych kulturach są śmieszne łącznie z mania doszukiwania się we wszystkicvh ludach które znały opowieść o potopie, albo z ich etnogenezą był problem potomków ludzi którzy żyli nad jez. czarnym (wśród tych ludów mieli być Semici, Indoeuropejczycy, Sumerowie, Baskowie, Egipcjanie brrr). Problemem tej książki jest raczej dobry tekst dotyczący geologii i bardzo naiwna i błędna interpretacja znalezisk archeologicznych - powoduje to, że ona ma albo bardzo dobre recenzje, albo bardzo złe. A zasługuje na poślednią Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel sernik po wiedensku - tom razom IP: 192.168.77.* 11.04.02, 19:32 Dzieki za ciekawy list, tu: uklony Wielki Czlowieku (Alex-andros), bez krzty ironii! Przeczytalem z duzym zainteresowaniem. Do uslyszenia. Ser-decznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: sernik po wiedensku - tom razom IP: 212.33.87.* 12.04.02, 14:29 Gość portalu: Daniel napisał(a): > Dzieki za ciekawy list, tu: uklony Wielki Czlowieku (Alex-andros), bez krzty > ironii! Przeczytalem z duzym zainteresowaniem. > Do uslyszenia. > > Ser-decznie pozdrawiam Nie rozumiem? Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andrzejN Re: Czy Bóg jest potrzebny? IP: 150.254.71.* 12.04.02, 13:21 Chyba truizmem jest fakt istnienia "prawa" przedłużenia gatunku. Jeżeli się je odrzuci, to oczywiście trzeba by przyjąć skrajnie deterministyczny punkt widzenia, że całe istnienie zostało zaprogramowane przez "Stwórcę" wraz z wszystkimi złożonościami. A wtedy co z "bogami" rozwielitek czy tygrysów? Jeżeli życie zaistniało to ma sens tylko wtedy jeżeli dąży do przetrwania. Prawo przedłużenia gatunku jest tak samo obiektywne jak prawo ciążenia i to zupełnie niezależnie od faktu czy potrafimy wyjaśnić istotę tego prawa na dowolnym poziomie. Drugim prawem jest dążenie do minimalizacji zużycia energii dla realizacji jakiegoś zadania, celu. Jeżeli uda nam się znaleźć metodę pójścia na skróty to oczywiście ją wykorzystamy bo w przeciwnym razie byłoby to zbędną stratą energii. Te dwa "prawa", z tak innych dziedzin w pełni tłumaczą wszelkie działania człowieka a nawet wszystkich pozostałych stworzeń. Różnice są tylko w stopniu komplikacji organizmu (tego Super super super... komputera z jego super super... skomplikowanym systemem operacyjnym). Może lepiej byłoby powiedzieć, że wszelkie zachowania nie mogą być sprzeczne z tymi prawami. Może ktoś potrafi obalić tą tezę? To jest podejście fizykalne i z niego wynika w prosty sposób, że pojęcie Boga w dowolnej postaci jest faktem socjologicznym. Człowiek sobie coś wymyśla dla swojego usprawiedliwienia, bądź dla wytłumaczenia - tworzy sobie substytut wiedzy. Dużo łatwiej jest stwierdzić: ktoś tak to zaprogramował i tak to działa, niż bardzo dużym nakładem pracy zgłębiać tajniki wiedzy i dążyć do wyjaśnienia zjawiska. Ale takie wytłumaczenie ma bardzo "krótkie nogi". Wcześniej czy później znajdzie się ktoś kto świadomie bądź nieświadomie wyjaśni to zjawisko. Tak więc można wchyba wyciągnąć wniosek, że najważniejszą nauką (nie ujmując ważności innym dziedzinom) jest SOCJOLOGIA pomimo wszelkich historycznych zakrętów w jej rozwoju. Ona potrafi (albo będzie potrafić) wyjaśnić wszelkie problemy związane z ludzkim zachowaniem. Byłoby żeby zrobiła to możliwie szybko dopóki nie wytną się w pień wszystkie boskie produkty w Palestynie, Kosowie czy Zairze. Socjolodzy do roboty!!!!!!! Wzywa Was fizyk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: D-aniol Czy Bóg jest potrzebny? Termitom? IP: 192.168.77.* 12.04.02, 18:04 Witam, socjologia zajmuje sie najogolniej - zaraz pewnie sie odezwa glosy powaznych naukowcow - spoleczenstwem i prawami, ktore nim rzadza. Dodam, ze spolecznoscia ludzka. Dopoki wiec istnieje czlowiek - istnienie tej nauki jest uprawnione. Podales przyklad rozwielitek, wiec moge rowniez uzyc przykladu ze swiata biologii: istnieja spolecznosci termitow, ktore doskonale sa zorganizowane, ale nikt nie zaproponowal na podstawie jakichkolwiek badan, ze termity wierza w jakiegos "boga". Wiara jest cecha ludzka. I prosze Cie nie rozsmieszaj mnie: wierzen nie wymyslila gromada szamanow w paleolicie, czy np. jak u Monty Pythona kikunastu rybakow (choc to bylo zabawne), zeby ciemiezyc ciemny lud. Wiara w Transcendencje istnieje od poczatku rozwoju spolecznego czlowieka. Dlaczego? Nie wiem i nawet nie zamierzam Ci odpowiedziec, tym bardziej na gazetowym forum, ha,ha. Na pewno znajdziesz jakichs "amerykanskich" uczonych, ktorzy nawet ostatnio daja jeden przez drugiego bardzo oryginalne tlumaczenia. To musi byc oryginalne z powodu marketingu na rynku ksiazki... Andrzej, nie mieszaj w to Kosowa, Palestyny i Zairu. Jesli czlowiek nie wierzy w Boga, tworzy substytuty jakiejs wiary w cokolwiek. Przyzwoici naukowcy wierza, ze nauka wszystko im wytlumaczy (szczegolnie od czasow konca XIX wieku), a np. religia scjentystow z p. Ronem Hubbardem na czele i przystojnym T. Cruisem jest po prostu nauka. Jak jest roznica miedzy dobra babcia, ktora modli sie do Boga w jakiejkolwiek swiatyni, a naukowcem? Taka, ze naukowiec wstawil w miejsce Boga, nauke i ja wyznaje. Ciekawi mni, co musi sie stac nieracjonalnego i nielogicznego, w Waszym naukowcy pojeciu, zebyscie sie zastanowili, ze nie wszystko jest oparte na wyliczeniu i wzorach. A teraz czekam na cala sfore zakurzonych badaczy. I mimo wszystko, prosze mnie nie zabic swoimi postami, bo jestescie przeciez oswieceni i tolerancyjni. Z wyrazami sympatii D-aniol. (a tak bawie sie slowem). Ps. Alex, to znaczy, ze sa rozne naukowe teorie nt. "potopu", tak? Pomijam teorie, kiedys bardzo naukowa (czyz nie?) dyluwium. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejni1 Re: Czy Bóg jest potrzebny? Termitom? 13.04.02, 11:20 Drogi Aniele!!! Dziwiłbym się bardzo gdyby Twoje stanowisko było inne. Można powiedzieć, że byłoby to sprzeczne z tym do czego zostałeś wymyślony. Przyznajesz, że: > socjologia zajmuje sie najogolniej - spoleczenstwem i prawami, ktore nim rzadza. Dodam, ze spolecznoscia ludzka. Dopoki wiec istnieje czlowiek - istnienie tej nauki jest uprawnione.> I bardzo dobrze. cały czas mi chodzi o to aby ktoś zajmował się człowiekiem i prawami które rządzą społecznością ludzką. I to by było na tyle. Zauważ, że jeżeli mówimy o istnieniu nauki to w oczywisty sposób zgadzamy się na stosowanie reguł logiki (formalnej, matematycznej itp) oraz eksperymentu który jako jedyny może weryfikować nasze wypociny pseudointelektualne. I jeszcze jedno, chyba jest truizmem, że z matematyką kłócić się nie można a statystyka to wszak dział matematyki. > Wiara jest cecha ludzka. I prosze Cie nie rozsmieszaj mnie: wierzen nie > wymyslila gromada szamanow w paleolicie, Drobna poprawka: wiary nie wymyśiła. Wymyśliła wierzenia. Piszesz: > Jesli czlowiek nie wierzy w Boga, tworzy substytuty jakiejs wiary w cokolwiek. a może jest odwrotnie: Jeżeli nie umie (nie może) wierzyć w coś weryfikowalnego to tworzy sobie Boga i on jako Deus Machina wszystkie jego problemy załatwia i tłumaczy. > Jak jest roznica miedzy dobra babcia, ktora modli sie do Boga w jakiejkolwiek > swiatyni, a naukowcem? > Taka, ze naukowiec wstawil w miejsce Boga, nauke i ja wyznaje. > Ciekawi mni, co musi sie stac nieracjonalnego i nielogicznego, w Waszym > naukowcy pojeciu, zebyscie sie zastanowili, ze nie wszystko jest oparte na > wyliczeniu i wzorach. Ciekawostką jest, że bardzo wielu światłym ludziom Kościoła (coćby ks.Tiszner czy kosmolog ks.Heller) nie przychodzi do głowy konfrontować wiarę i naukę tak jak Ty to czynisz. W każdym bądź razie ja Ci nie zabraniam wierzyć w cokolwiek aby tylko to nie owocowało właśnie Kosowem, Palestyną czy konkwistą. Ten wątek jest oczywiście bardzo ciekawy ale zdaję sobie sprawę z tego że my jako ludzie nie dorośliśmy do tego aby analizować w dostateczne otwarty i jawny sposób związek pomiędzy Wiarą i Kosowem. Różne tabu padają, pewnie i na to przyjdzie pora. Pozdrawiam Aniołów i zazdroszczę wiary. > > A teraz czekam na cala sfore zakurzonych badaczy. I mimo wszystko, prosze mnie > nie zabic swoimi postami, bo jestescie przeciez oswieceni i tolerancyjni. > > Z wyrazami sympatii > D-aniol. (a tak bawie sie slowem). > > Ps. Alex, to znaczy, ze sa rozne naukowe teorie nt. "potopu", tak? Pomijam > teorie, kiedys bardzo naukowa (czyz nie?) dyluwium. > > > > > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: D-aniol Fizyka..., a Kaska butow nie ma IP: 192.168.77.* 13.04.02, 14:02 Cie-plo witam, ja jestem z innej branzy, w odroznieniu od sw. pamieci ksiedza Tischnera, czy ksiedza Hellera. Nie jestem od zwalczania, nawracania, a jedynie od przypominania - na szczescie od wypominania. Taki mam charakter. Andrzeju, przeciez dobrze wiesz, ze: 1 konkwista, 2 konflikt w Palestynie, 3 Kosowo czy 4 wojny plemienne w Zairze itpitd swietnie wykorzystuja i wykorzystywaly religie jako praktyczny instrument do walki z przeciwnikiem. Podstawy tych konfliktow czy wydarzen maja inne podstawy. W kolejnosci: 1 nadmiar rycerstwa po rekonkwiscie w Hiszpanii, 2 brak panstwa palestynskiego, 3 rozmrozenie Fed. Jugoslowianskiej z wszelkimi tego konsekwencjami, 4 ziemia i podzial panstw afrykanskich wg linijki. Ta sa skoty myslowe! Nie beda tu tloczyl, co jest oczywiste. Religia, dla kreujacych te zdarzenia przywodcow to polewa - politura, lakier. Ladnie sie blyszczy i skutecznie ogniskuje tlum. Jednak nawet mlodzi bojownicy Hamasu poza miejscem w raju i hurysami, otrzymuja wynagrodzenie w szatanskiej walucie, tzn. w dolarach amerykanskich. Jest to oficjalna oferta przywodcy Iraku, ktory watpie zeby wierzyl w Allacha. On wierzy jedynie w siebie. Moglbym tak dlugo, ale nie chce mi sie. Wiec zachecam Cie, przestan sie moze martwic calym swiatem, wszystkimi wojnami, niesprawiedliwosciami w odleglosci 3000km, bogatymi duchownymi i ich samochodami. Okay, mozesz wyjsc na ulice z transparentem i pokrzyczec. Kazdy odpowiada za siebie i NA KONCU rachunek zaplaci kazdy za siebie. Ja za siebie, a Ty za siebie. To, ze kazdy czlowiek ma swoj koniec i jest smiertelny swiadcza spokojne miejsca zwane cmentarzami, ha,ha. Konkwista byla calkowicie negatywnym zjawiskiem, jak rowniez wszelkie jej wspolczesne mutacje, ale najwiekszy wplyw masz na siebie osobiscie, tu i teraz i posiadasz wlasny biologiczny zegar, ktory odmierza Twoj osobisty czas. To tyle na razie na TEN temat. Jak D-aniol, czyli aniol do de..., chce Ci powiedziec, ze to calkiem mozliwe, a ja oczywiscie w to wierze, ze Bog pojawi sie w tej rzeczywistosci, jak Deus ex machina. Wiesz zdradze Ci w tajemnicy, ze moj nick oscyluje wokol imienia starotestamentowego proroka Daniela, ha,ha. Przykro mi - dokladnej daty Ci nie podam. Tylko Ojciec w niebie ja zna. A statystyka to moja ulubiona nauka, Andrzeju. To pomacham skrzydelkiem i pozdrawiam. D. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andrzejN Re: Fizyka..., a Kaska butow nie ma IP: 150.254.71.* 13.04.02, 17:39 Dość dawno minął czas kiedy wierzyłem, że można zbawić świat. Oduczyło tego mnie życie, doświadczenie. Odpuściłem sobie to. W końcu bliżej mi już do tego miesjsca spokojnego. Zostało mi jednak przeświadczenie uzyskane z doświadczenia i przemyśleń, że wszelki totalitaryzm jest szkodliwy i może tylko przynosić szkodę ludziom. Oczywiste jest, że nie uda się go zlikwidować uchwałą odnośnego organu dowolnego szczebla. To, że poszczególni kacykowie wykorzystują religię dla swoich celów - to truizm. Problem w tym, że ich działania padają na podatny grunt społeczny. To jasne, że gdyby Tito żył do tej pory nie byłoby Kosowa a po odejściu Słońca Karaibów rozpocznie się Kosowo na Kubie. Ale to tylko potwierdza istnienie takiej pożywki którą można wykorzystać. Trzeba wyciągnąć jakieś sztandary, zaprząc jakąś organizację do np.czystek etnicznych, rasowych czy religijnych. I całkiem nie ważne jest jak długo będą trwały boje tego typu. Chodzi mi o to, że przeciwstawiam sobie dwie postawy: Konopnickiej - "pójdź dziecię ja cię uczyć każę", oraz Mahatmy Ghandiego czy Matki Teresy z Kalkuty. Konopnicka proponowała wędkę. To rozwój nauki w końcu prowadzi do poprawy życia ludzi (chociaż to nie to samo co zwiększenie poziomu szczęśliwośći). Fakt, że teraz możemy wymieniać sobie nasze myśli przy pomocy tego medium, jest ogromną szansą na zmianę mentalności LUDZKOŚCI - choć może dopiero za 300lat. W końcu nie tak dawno za analogiczne dyskusje czy opinie było się jeśli nie napiętnowanym to w każdym razie miało się problemy. Coś o tym wiem. Religia w swej istocie jest totalitarna i to mnie mierzi. To, że mi pozwalasz wierzyć w co chcę to bardzo dobrze, to że ja jestem tylko odpowiedzialny za swoje życie - to oczywiste (choć nie tak całkiem). Czy znajdą ludzie sposób na pozbycie się totalitaryzmów? Mam taką nadzieję. Ale kiedy? Przestałem w to wierzyć jak i w pozostałe inne kanony. Wierzę tylko w ludzi i ich rozum. Pozdrawiam ... ale dlaczego ta Kaśka nie ma butów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: D-aniol Re: Racja fizyka..., a Kaska butow nie ma IP: 192.168.77.* 13.04.02, 19:45 Witojcie, to paradoksalne zdanie brzmi w calosci, tak, jak w tytule tego listu. W tej postaci mogloby ono byc dopiskiem do Twojego poprzedniego listu. Rozum = ratio = racja, niestety nie chroni nas przed nierozumnym dzialaniem i skutkami, ktore sa nim wywolane. Korzystam, chocby teraz z komputera - wynalazku naukowego, samochodu czy lodowki - i ulatwia mi to zycie, ale jak slusznie zauwazyles nie ma to nic wspolnego z ludzkim szczesciem. Sokratejska mysl, ze jesli czlowiek bedzie wiedzial wiecej, to bedzie swiadomie wybieral dobro, bo zlo wynika z niewiedzy - niestety nie obowiazuje i dzisiaj. Jestesmy obciazeni jakas skaza, ktora ma wplyw na to, ze wciaz brukujemy pieklo dobrymi checiami. Proby silowej eliminacji religii z zycia spolecznego, jedynie ja wzmacniaja, a wzrost materialnej jakosci zycia i wypelnienie go rzeczami, wcale glodu duchowosci nie eliminuja. Czesto jedynie kieruja czlowieka do dziwnych synkretycznych grup religijnych, ktore mieszaja w kotle wszystkie mozliwe doktryny, albo jednostka ludzka zaczyna szukac jakiegos podrecznego wielkiego Szamana. I z reguly sie on znajduje... Nauka tego nie zlikwiduje, no chyba, ze genetyka wyprodukuje nowego czlowieka w odpowiedniej ilosci egzemplarzy. To ja tez wtedy poszukam spokojnego miejsca. Z szacunkiem, milej soboty. D-aniol Ps. Sam "wzorcem z Sevres" nie jestem, ale to juz przynajmniej wiem. Fizyk z Kaska pochodza z "Podrecznika madrosci tego swiata" autorstwa pewnego swietnego logika z krainy czekolady... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andrzejN Re: Socjologia->Przyszłość->Lepiej IP: 150.254.71.* 13.04.02, 23:51 Wiele dziedzin poszło tak daleko w swoim rozwoju, że specjaliści w bardzo zbliżonych specjalnościach nie mogą się porozumieć. Socjologia do niedawna była nauką którą wybierało się bo nie dostałem się na coś poważniejszego. A w końcu ta nauka jest w stanie wytłumaczyć działania ludzi. Ale musi w końcu stać się nauką przez duże N. Jeżeli wytłumaczy, to łatwo będzie znaleźć receptę na błędy a w konsekwencji poprawę bytu ludzi. Ja upatruję praktycznie tylko w tym nadzieję. Czekam na kontrargumenty pozdrawiam andrzejn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Z ssssocjologia na ty IP: 192.168.77.* 14.04.02, 03:10 Drogi Andrzeju, nie spodziewaj sie ode mnie kontrargumentow, szanuje Twoja odwage obstawienia socjologii, jako nauki, ktora ma uzdrowic ludzkosc...w przyszlosci, jednakowoz mam odmienne od Twojego zdanie. Jesli mam do wyboru pomiedzy czytaniem np. socjologicznych ksiazek, a uwaznym czytaniem Ewangelii i przylaczeniem sie do starej babci w modlitwie...to wybiore to drugie. Obawiam sie, ze jesli czeka nas jeszcze jakas /odlegla /przyszlosc, to predzej genetyka wyprodukuje nowy egzemplarz huxleyowskiego czlowieka, a moze juz to czyni na jakiejs odleglej pacyficznej wyspie dr-a Moreaux, elektronika pomoze w jego totalitarnej kontroli, a socjologia na uslugach propagandy - dzisiaj to nazywa sie modnie PR - jakiegos ziemskiego wladctwa skutecznie utrzyma tego niewolnika na intelektualnej uwiezi. To bedzie proste, skoro w najblizszych 3 dziesiecioleciach ponad 90%ludzi bedzie zamieszkiwac w zurbanizowanych skupiskach, zaopatrzonych w PeCet w kazdym domu. Na razie to my sie wpatrujemy w ekran kompa, za moment moze byc, jak w domu niejakiego Wilsona... Medialna pasza + pasza do konsumpcji w ujednoliconych centrach handlowych, gdzie wszystko jest takie tanie = nowy wspanialy swiat. Bedzie po prostu cudownie. Nie bede wymachiwal Biblia, jak Woody Allen w jednym smiesznym filmie, ale wybieram Boga z Jego szalenstwem i dla ktorego madrosc tego swiata jest glupstwem, jak powiedzial w jednym ze swych listow pewien Zyd z Tarsu. Nie pokladam wiec zadnej nadziei ani w socjologii, ani w zadnej ludzkiej nauce i taka jest moja odpowiedz. Z dawnego dialogu Fronczewskiego i Kociniaka: z sssssocjologia na ty; co tak sssyczy, panie Piotrze? A terazsss? Juz przessstalo... Spokojnej niedzieli. I bez wyglupow juz, pozdrawia Daniel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: Z ssssocjologia na ty, poprawka IP: 192.168.77.* 14.04.02, 03:24 To byl oczywiscie Ross i Fronczewski, ale soc ten sam. Sorki. D. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Do Daniela IP: 193.0.117.* 14.04.02, 15:09 W wątku zaczętym przez Andrzeja dotyczącym starożytnych dziejów Ziemi Świetej wypowiadałem sie kilka razy na ten temat. Chcesz podyskutować Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Ziemia niezbyt Swieta - Alex IP: 192.168.77.* 14.04.02, 17:01 Dzien dobry, dziekuje za zaproszenie. Przegladalem watek, o ktorym wspominasz, ale nie przylaczylem sie do tej - nazwe to - wymiany pogladow?, z powodu wlasnie pierwszego listu Andrzeja. Chyba wiesz dlaczego? Twoje posty czytalem i sa interesujace, niektore troche za dlugie dla mnie, ale dobre. "Chcesz podyskutowac?" - brzmi z Twojej strony, jak jakies wyzwanie, ha,ha - do jakiejs sportowej rywalizacji. Jesli tak, to w ta gre nie gram, choc pewna dyscypline szczegolnie lubie. Alex,ja chyba zadaje inne pytania tekstowi Biblii, raczej a-historyczne: wynika to z przylozonej przeze mnie "matrycy", ktora wynika z wiary w Jezusa Chrystusa. Obawiam sie, ze nasze posty moglyby sie kompletnie rozminac lub zamienic w akademicka dyskusje, czyli bez znaczenia. Pozdrowienie D. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza socjologia? memetyka IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.02, 22:11 socjologia fajna rzecz ale jest lepsza roznica miedzy memetyka a socjologia jest taka jak miedzy genetyka a biologia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Miłosierdzie Boże IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.02, 22:14 tylko dla chrzescijan wierzacych w Biblie, jesli ktos nie spelnia tych warunkow nie ma sensu zeby to czytal w zyciu jest tak niestety ze kierujemy sie dogmatami np. aspiryna jest dobra na wszystko - wiec ja bierzemy po prostu i malo kto sie zastanawia czy to sluszne jednym z dogmatow jest to ze "Bog nas kocha i jest milosierny" nikt z chrzescijan sie nad tym nie zastanawia, przyjmuje to za pewnik i juz przeanalizujmy nasz poczatek wedlug Bibli byl sobie Adam i Ewa i zyli sobie szczesliwi, zrobili cos zlego, podobno poszlo o jakies jablko, niewazne o co, po prostu nawalili otrzymali za to kare (gdyby Adam mial prawnika i proces odbyl sie w niezawislym sadzie pewnie zadnej kary Adasko by nie dostal, bo Bog zachowal sie nieladnie podstawiajac drzewo z ktorego nie mozna rwac a w dodatku weza ktory do tego namawia - jawna prowokacja - w najgorszym razie wyrok powinna dostac Ewa, Adam mogl sie bronic ze nie wiedzial co to za jablko) :) trudno stalo sie nie mam dzieci, ale jak je juz bede mial to jak zrobia cos zlego to bede na tyle okrutny ze moze nawet pasek ze spodni sciagne i zrobie co do ojca nalezy, z domu nie wypedze a i kary smierci nie dam a milosierny Bog i wypedzil i kare smierci dal... i powiem ze byla to jedyna kara smierci w histori...tak tak... juz tlumacze dlaczego dygresja: widzialem kiedys jak odczytuja wyrok smierci przy skazancu, chrzescijanin 60 lat, jak uslyszal wyrok to pekl, siadl i zaczal sie trzasc, wygladalo ze sie takze posikal, mialem ochte tam wskoczyc i dac mu po twarzy dla otrzezwienia krzyczac - kare smierci to dostales gosciu w momencie narodzin od twojego Boga, ten sad to tylo skazal cie na "ewentualne przyspieszenie smierci", nic wiecej - poniewaz facet mial 60 lat to mial duze szanse ze umrze zanim wykonaja wyrok, zaden sad nie moze dac chrzescijaninowi kary smierci, moze tylko sprobowac przysppieszyc ten nieodwolany wyrok... koniec dygresji no dobrze, moze Adam zrobil cos naprawde strasznego (ale niby co mogl zrobic zeby tak ciezko zostac ukaranym?) i mu sie nalezlalo idzmy dalej, jak sie za grzech naszego pra pra tysiac razy pra dziadka my rowniez musimy pokutowac!! jakim k#%@a prawem!!!!? wyobrazacie sobie najbardziej niesprawiedliwy, zly, zawistny, zlosliwy, okrutny sad - czy moglby on skazac nie tylko skazanca ale rowniez dzieci? malo dzieci, dzieci dzieci, dzieci dzieci dzieci.. i tak dalej, nigdy zaden sedzia nie byl tak niesprawiedliwy i okrutny mamy wiec naszego Boga nadal uwazacie ze dobry i milosierny? pozdrowienia dla wszystkich niewinnie skazanych chrzescijan i pamietajcie jesli zrobicie cos bardzo zlego to nikt wam kary smierci dac nie moze, dostaliscie ja od swojego Boga za darmo, za friko, ot tak w prezencie, sad moze ta kare ewentualnie przyspieszyc pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Re: Miłosierdzie Boże IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.02, 22:25 takie male sprostowanie wyrok smierci to widzialem w telewizji a nie na zywo i mialem ochote wskoczyc do telewizora, w sadzie nigdy nie bylem no Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dan-iel curiosity killed the cat IP: 192.168.77.* 16.04.02, 04:18 Czesc Darkonzo! Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. 16 A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: «Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; 17 ale z DRZEWA POZNANIA DOBRA I ZLA nie wolno ci jeść, bo gdy z niego SPOZYJESZ, niechybnie UMRZESZ»*. 1 A wąż* był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: «Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?» 2 Niewiasta odpowiedziała wężowi: «Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, 3 tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście NIE POMARLI». 4 Wtedy rzekł wąż do niewiasty: «Na pewno nie umrzecie! 5 Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali DOBRO I ZLO». 6 Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia WIEDZY. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł. 7 A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i POZNALI, że są nadzy. Darkonzo, byc moze pierwsi ludzie korzystajac ze swojej wolnej woli- juz po zjedzeniu tego owocu - sami sie wykluczyli z miejsca, w ktorym do tego momentu przebywali. Tam tzn. w miejscu, zwanym Eden, juz nie mogli przebywac. Ostrzezenie dane wczesniej przez Boga, nie bylo goloslowne - ludzie stali sie rzeczywiscie smiertelni /"abyscie nie pomarli"/. Zauwaz, ze Bog nie powiedzial: bo ukaze was smiercia! Bog poswiecil swojego Syna, Jezusa Chrystusa, by wyzwolic czlowieka od skazy pierwszego Adama, zwanej od pierwszego przekroczenia, grzechem pierworodnym. Jezus Chrystus jest drugim Adamem. Nadal jednak mamy wolnosc wyboru i mozemy wybierac - znamy przeciez DOBRO I ZLO - tak?. Trzeciej czesci tej historii jednak juz nie bedzie: najpierw byla stara umowa, a nastepnie nowy kontrakt. Wszystko zostalo powiedziane i dane. Cala historia konczy sie podsumowaniem naszej wspanialej dzialanosci juz poza kasa "Ogrodu botanicznego", doprowadzeniem do sadu, dead or alive. Do sadu, ale nie owocowego - to bedzie najwyzsza instancja. Czasu bylo dostatecznie duzo. Prawnikiem w tej opowiesci - czyli "lojerem vel lajerem, jak mowil pewien Azbest" - jest diabel. = Gr.diabolos znaczy oskarzyciel- ale, rowniez niestety oszczerca. Trzymaj sie, w Polsce to juz pewnie jablonki kwitna... D. Ps Cytaty sa z Ks. Rodzaju, Biblia Tysiaclecia/ wyd.Pallotinum Darkonzo, nie traf przypadkiem do przetworni jablek, hm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza kara za nic IP: 172.16.61.* 17.04.02, 10:10 witaj Danielu bardzo ladnie napisales za co ukarano Adama ale odpowiedz na pytania (jesli masz ochote): 1) po co Bog zasadzil drzewo z ktorego i tak rwac nie mozna? no i stworzyl weza ktory do tego namawia? - coz to innego jak zloskiwa prowokacja? w dodatku wyposazyl Bog Adama w takie cechy ktore go do tego czynu poprowadzily (ciekawosc, przekornosc) czy to jest w porzadku? 2) dlaczego ja mam umierac za bledy jakiegos Adama? no dlaczego? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza jeszcze raz Bog i Adam IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.02, 21:27 nasunela mi sie ciekawa analogia dotyczaca stosunkow miedzy Bogiem i Adamem nalezy spojrzec z pozycji Boga jego zachowanie wzgledem Adama mozna porownac do Ojca ktory swojego bezbronnego dzieciaka umieszcza w wygodnym starannie przygotowanym pokoju (Raj) ale wklada rowniez w gniazdko dwa nieizolowane druty i mowi do syna "nie dotykaj ich bo umrzesz" (zakazane jablko) po czym wychodzi z pokoju nie nie, jest jeszcze gorzej, On jeszcze dodatkowo umieszcza w pokoju jedna z tych japonskich zabawek (waz) ktora mowi do dziecka "dotknij, nic ci sie nie stanie, stary nie ma racji" - dla pelnej jasnosci koniecznie nalezy sobie w wyobrazni przesledzic ta scene czy tak sie zachowuje dobry ojciec? glupie pytanie tak sie zachowuje super-potwor ktory chce sie pozbyc swojego bekarta (moze sie nie udal po prostu...) nie brudzac przy tym raczek i zwalajac wine na niegrzecznego syna mi ciagle jakos wychodzi ze Bibiljny Bog to potwor i okrutnik a nie dobry i milosierny starzec z dluga broda pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: jeszcze raz Bog i Adam IP: 212.33.87.* 20.04.02, 09:12 Obserwuyje tu dyskusję i widzę zupełne nieporozumienie. Niezależnie czy jest się wierzącym czy też nie trzeba pamietać że tekst Biblii nie zawsze podlega interpretacji dosłownej. Taka po prostu zniekształca przesłanie zawarte w tekście. Nie mozna abstrachować od historycznej warstwy, ale należy interpretować ją uwzględniając okoliczności powstania danego tekstu. Tak jest z tekstami w księdze Genesis. Księga ta w dużej mierze zawiera przemyślenia kapłanów, którzy w czasie niewoli babilońskiej zastanawiali sie nad światem, swoim miejscem w nim. Opowieści w księdze Genesis były tkane z róznorodnych motywów: wykorzystywano stare mity mezopotamskie (jak mit o potopie), z różnorodnych opieści tworzono zrąb wspólnej chronologii mimo,że postavcie te reprezentowały różne tredycje (jak z patryjarchami), wreszcie tworzono własne opowieści które tłumaczyły świat (mit o Adamie i Ewie nie ma odpowiednika w mitologiach mezopotamskich, odnajdujemy w nich poszczególne elementy, ale tylko tyle). Opowieść o Adamie i Ewie miałą tłumaczyć dlaczego świat jest taki jaki jest. Dlaczego ludzie muszą pracować, umierać, są nieszczęśliwi. Co powoduje upadek człowieka. Dlaczego kobieta była podporządkowana mężczyźnie. I na tą opowieść należy patrzeć z tej stony. Jako alegoryczne wytłumaczenie upadku człowieka. Nie należy do tego mitu przykładać naszych odczuć gdyż jest to niesprawiedliwe. A osoby wierzące (chrześcijanie) nie powinny traktować ks. Genesis jako rzeczywiście rozgrywajacych sie wypadków, ale jako alegorią wedle której Hebrajczycy tłumaczyli fundamentalne zasady istniwenia świata i zasady wedle których następował upadek człowieka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel showtime IP: 192.168.77.* 20.04.02, 20:07 A czyje odczucia mamy przykladac? Ty mi, Alex wyjasnij, Tys taki madry! No tlocz dalej. Darkonzo, moja odpowiedz otrzymasz, bo postawiles bardzo dobre pytania, przy okazji odpowiem naszemu archeologowi i historykowi w jednym - Alexowi. Teraz jednak ide pozyc, czyli zjesc dobrze i napic sie czerwonego wina. Z dala od wszelkiej masci tloczenia. Serwus. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stranger Re: showtime IP: 168.143.113.* 21.04.02, 06:04 Rozum, ateizm, wiara Istnieją dwa ateizmy, z których jeden jest oczyszczeniem pojęcia Boga. Być może, każda rzecz zła ma swój drugi aspekt, który na drodze postępu do dobra stanowi oczyszczenie, a także trzeci - który jest dobrem nadrzędnym. Trzeba te trzy aspekty rozróżniać, bo pomieszanie ich stanowi wielkie niebezpieczeństwo dla myśli i dla skutecznego kierowania życiem. Z dwóch ludzi, którzy nie doświadczyli sami istnienia Boga, ten, który przeczy Jego istnieniu, jest Mu być może bliższy. Fałszywy Bóg, który we wszystkim przypomina prawdziwego, z wyjątkiem tego, że nie można się z nim zetknąć, będzie zawsze przeszkodą w dojściu do Boga prawdziwego. Religia jako źródło pociechy jest przeszkodą w prawdziwej wierze: w tym sensie ateizm jest oczyszczeniem. Tą częścią mojej istoty, która nie jest przeznaczona dla Boga, powinnam być ateistką. Wśród ludzi, u których nie obudziła się nadprzyrodzona część ich istoty, ateiści mają rację, a wierzący jej nie mają. Za pośrednictwem rozumu wiemy, że to, czego rozum nie ogarnia, jest bardziej rzeczywiste niż to, co może ogarnąć. Wiara to doświadczenie tego, że rozum jest oświecony przez miłość. Tylko, że tę wyższość miłości rozum powinien uznać przechodząc właściwą sobie drogę stwierdzenia i dowodzenia. Podporządkować się powinien dopiero wtedy, kiedy wie dlaczego, i to w sposób doskonale ścisły i jasny. Bez tego podporządkowanie się jest błędem, a to, czemu się rozum podporządkowuje, wbrew etykietce nie jest miłością nadprzyrodzoną, ale czymś innym. Może to być na przykład wpływ środowiska. Wiara nie jest zetknięciem z Bogiem: w tym wypadku nie byłaby nazwana nocą, zasłoną. Jest to poddanie tych części duszy, które nie stykają się z Bogiem, tej części, która ma z Nim styczność. Wiara i dobro Aby być posłusznym Bogu, trzeba otrzymywać rozkazy. Jak to się stało, że otrzymywałam je we wczesnej młodości, kiedy wyznawałam ateizm ? Wierzyć to mieć przeświadczenie, że pragnienie dobra jest zawsze nagrodzone; ktokolwiek je ma, nie jest ateistą. Wierzyć w jednego Boga, który może pozostawić w ciemnościach tych, którzy pragną światła - to nie mieć wiary. Istota wiary: niepodobieństwem jest naprawdę pragnąć dobra i nie osiągnąć go. Albo odwrotnie: to, czego można naprawdę pragnąć i nie otrzymać, nie jest naprawdę dobrem. Niepodobna otrzymać dobra, kiedy się go nie pragnęło. Gdyby wszystkie rzeczy poddać posłuszeństwu wobec Boga bez żadnych zastrzeżeń i z tą myślą: Jeśli Bóg istnieje rzeczywiście, wszystko przez to zyskam - choćby nawet chwila śmierci miała przynieść nicość; gdyby to słowo nie odpowiadało niczemu poza złudzeniem, nie straciłam nic, bo w tym wypadku nie ma w ogóle żadnego dobra, nie ma zatem nic, co można by utracić; zyskałam nawet, docierając do prawdy, bo odrzuciłam złudne dobra, które istnieją, ale które nie są dobrem, dla rzeczy, która (wedle tego przypuszczenia) nie istnieje, ale która, gdyby istniała, byłaby przecież jedynym dobrem ... Jeśli w ten sposób pokierować swoim życiem, żadne odkrycie w chwili śmierci nie zdoła wywołać w nas żalu; bo choćby wszystkimi światami rządził los albo szatan, nie musielibyśmy żałować, żeśmy tak życie przeżyli. To o wiele lepsze od zakładu Pascala. Choćby Bóg był złudzeniem, jeśli chodzi o istnienie, pozostaje On jedyną rzeczywistością, jeśli chodzi o dobro. Tu mogę mieć pewność, bo to jest definicja. Za ten przywilej, aby przed śmiercią osiągnąć stan duszy w doskonały sposób podobny do stanu duszy Chrystusa, kiedy wisząc na krzyżu mówił: "Boże mój, czemuś mnie opuścił ?" - za ten przywilej wyrzekłabym się chętnie wszystkiego co nazywa się rajem. Bo całe Jego pragnienie było bez reszty skierowane ku Bogu, a zatem posiadał Boga w sposób doskonały. Cierpiał męki niemal piekielne, ale czyż to taki ważny szczegół ? Zasadniczy punkt chrystianizmu (i platonizmu): Tylko myśl o doskonałości wytwarza dobro - dobro niedoskonałe. Jeśli stawiamy sobie za cel niedoskonałość, czynimy zło. Nie ma człowieka o tak twardym sercu, aby nie odczuwał współczucia na widok nieszczęść przedstawianych w teatrze. Bo nie dążąc do niczego, nie starając się niczego zdobyć, nie czując się zagrożonym żadnym niebezpieczeństwem, żadnym brudem, wciela się w oglądane postacie. Daje ujście swojemu współczuciu, bo wie, że znajduje się poza rzeczywistością. Gdyby to była rzeczywistość, stałby się zimny jak lód. Wielu chrześcijan opłakujących w ciągu wieków ukrzyżowanie Chrystusa nie wzruszyłoby się wcale widząc Go na krzyżu. Łzy ich były bezpłodne. Człowiek, który całe swoje pragnienie przelał na dobro, jest ustawicznie skłonny do współczucia, tak jak człowiek w teatrze. Myśl jego nie ucieka od obrazu nieszczęścia, bo wie, że nieszczęście nie jest złem. Cierpi jednak na jego widok, bo wie, że nieszczęście sprawia ból. A cierpienie skłania go do tego, by próbował mu zaradzić. I to wszystko. Nie ma nic poza tym. To jest tak proste, że w tejże chwili, kiedy próbuje zaradzić cierpieniu, prawa jego ręka nie wie, co czyni lewa. Sens wszechświata Jesteśmy częścią, która ma naśladować całość. Atman. Niech dusza człowieka wcieli się w cały wszechświat. Niech z całym wszechświatem nawiąże ten związek, jaki kolekcjonera wiąże z jego kolekcją, żołnierza umierającego ze słowami: "Niech żyje Cesarz !" - z Napoleonem. Dusza potrafi przenieść się z ciała, w którym mieszka, w coś innego. Niech więc przeniesie się w cały wszechświat. Utożsamić się z całym wszechświatem. Wszystko, co jest mniejsze od wszechświata, poddane jest cierpieniu. Cóż z tego, że umrę, wszechświat istnieje nadal. Nie pocieszy mnie to, jeżeli jestem czymś innym niż wszechświat. Ale jeśli wszechświat jest dla mojej duszy jak gdyby drugim ciałem, własna śmierć staje się dla mnie czymś równie mało ważnym, jak śmierć jakiegoś nieznajomego. I tak samo cierpienie. Bóg osobowy i nieosobowy Bóg, jak mówią Hindusi, jest zarazem osobowy i nieosobowy. Jest nieosobowy w tym sensie, że Jego nieskończenie tajemniczy sposób bycia Osobą różni się nieskończenie od ludzkiego sposobu bycia osobą. (...) Niektórzy święci o bardzo wysokim stopniu uduchowienia, jak święty Jan od Krzyża, pojęli równocześnie i z równą siłą osobowy i nieosobowy aspekt Boga. (...) Ponieważ na Zachodzie słowo "Bóg" w zwykłym jego użyciu oznacza osobę, ludzie, których cześć, wiara i miłość skierowane są niemal wyłącznie na nieosobowy aspekt Boga, mogą uważać się i podawać za ateistów, choć w duszy ich mieszka miłość nadprzyrodzona. Ci będą z całą pewnością zbawieni. Poznać ich można po stosunku, jaki maja do rzeczy ziemskich. Ci wszyscy, którzy mają w sobie w czystym stanie miłość bliźniego i godzą się na istniejący ład świata włącznie z cierpieniem; wszyscy ci, nawet jeśli żyją i umierają pozornie jako ateiści, są z pewnością zbawieni. Ci, którzy w stopniu doskonałym posiadają te dwie cnoty, nawet jeśli żyją i umierają jako ateiści, są święci. Spotykając takich ludzi, nie trzeba starać się ich nawracać. Oni są w pełni nawróceni, choć nie w sposób widoczny; nawet jeśli nigdy nie byli ochrzczeni, zostali na nowo zrodzeni z wody i z ducha; nawet jeśli nigdy nie przyjmowali komunii świętej, spożywali chleb życia. Wszechmoc i słabość Boga Bóg jest na ziemi wszechmocny tylko w tym sensie, że zbawia tych, którzy chcą być przez Niego zbawieni. Całą resztę swojej mocy oddał księciu tego świata i bezwładnej materii. Jego moc jest tylko duchowa. Ale to co duchowe, ma tu na ziemi tylko tyle mocy, ile jej trzeba, żeby istnieć. Ziarno gorczyczne, perła, zaczyn chlebowy, sól. Bóg nie jest wszechmocny, skoro jest Stwórcą. Stwarzanie jest zrzekaniem się władzy, abdykacją. Ale jest wszechmocny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stranger Re: showtime c.d. IP: 168.143.113.* 21.04.02, 06:13 Bóg nie jest wszechmocny, skoro jest Stwórcą. Stwarzanie jest zrzekaniem się władzy, abdykacją. Ale jest wszechmocny w tym sensie, że zrzeka się tej władzy z własnej woli. Zna skutki tego aktu i pragnie ich. Tu, na drodze, leży jakiś nędzarz, na pół martwy z głodu. Bóg otacza go swym miłosierdziem, ale nie może zesłać mu chleba. Ale obok jestem ja, i na całe szczęście nie jestem Bogiem; mogę mu dać kawałek chleba. To moja jedyna wyższość nad Bogiem. "Bo byłem głodny, a daliście mi jeść." Bóg może prosić o chleb dla nędzarzy, ale nie może go im dać. Miłość W całej pełni uświadamiamy sobie istnienie tylko tych istot ludzkich, które kochamy. Przeświadczenie, że inne istoty ludzkie istnieją jako takie, jest miłością. Energia seksualna nie występuje u ludzi okresowo. Świadczy to najlepiej, że przeznaczeniem jej nie jest użytek naturalny, ale miłość Boga. Miłość odczuwa potrzebę wyjścia z tego, co Hindusi nazywają stanem rozdwojenia, rozdzieleniem podmiotu i przedmiotu (...). Przede wszystkim pożądanie zmysłowe, pochłaniając całą energię życiową, sprawia to, że jest już tylko jeden przedmiot, a reszta nie istnieje; stać się za tym jednym i tym samym z owym przedmiotem oznaczałoby definitywne zerwanie ze stanem rozdwojenia; w ten sposób miłość, osiągnąwszy cel swego pożądania, stałaby się urzeczywistnieniem myśli Wedanty. Ale tu na ziemi miłość nie może osiągnąć celu swego pożądania. Musi przebić Niebo i przedostać się na drugą stronę. Jeśli tego nie czyni, zamienia się częściowo w nienawiść. Jak przebaczyć drugiemu człowiekowi, że wciąż jest inny ? Miłość Boga jest wtedy czysta, kiedy równą wdzięczność budzi w nas i radość i cierpienie. Lucyfer chciał być Bogiem. Cóż bardziej naturalnego. Tylko miłość każe nam przystać na to, że nie jesteśmy Bogiem. Miłość każe przystać na to, że jest się czymkolwiek, albo niczym. Zaspokaja ją bez reszty myśl, że Bóg jest. Trzeba tak kochać albo być jak Lucyfer; wszystko inne jest służalstwem. Freudyzm byłby najzupełniej prawdziwy, gdyby kierunek myśli nie był w nim taki, że jest czymś najzupełniej fałszywym. Robić mistykom zarzut z tego, że kochają Boga tą władzą, jaka jest przeznaczona do miłości seksualnej, to tak jakby wyrzucać malarzowi, że maluje obrazy farbami wyrabianymi z substancji materialnych. Tylko tą władzą możemy kochać, innej nie mamy. Można by zresztą równie dobrze postawić ten zarzut mężczyźnie, kochającemu kobietę. Cały freudyzm przepojony jest przesądem, którego zwalczanie stawia sobie jako misję, a mianowicie, że wszystko co seksualne, jest niskie. Kto jest przekonany, że ma niewiele grzechów, o niewiele Boga prosi i kocha niewiele. Ale prostytutka najgorszej kategorii nie może nie wiedzieć, że ma grzechów wiele, bo społeczeństwo nie zostawi jej w tej nieświadomości. Jeśli ktoś przeżył życie niemal bez grzechu, ale czuje w sobie wszystkie możliwe zbrodnie i za wszystkie, choć niespełnione, Boga przeprasza, może mieć łaskę kochania Boga tak jak prostytutka. Jeśli miłość nie znajduje żadnego przedmiotu, ten, kto kocha, musi pokochać samą swoją miłość, pojętą jako coś z zewnątrz. Wtedy znalazło się Boga. Prawdziwość innych religii Pomiędzy mistykami prawie wszystkich tradycji religijnych istnieje rzeczywiście wspólnota dochodząca niemal do identyczności. Oni stanowią o prawdzie każdej z tych tradycji. Kontemplacja, praktykowana w Indiach, Grecji, Chinach itd. jest w równym stopniu nadprzyrodzona, jak kontemplacja u mistyków chrześcijańskich. Szczególnie silne pokrewieństwo istnieje na przykład pomiędzy Platonem i świętym Janem od Krzyża. A także pomiędzy Upaniszadami a świętym Janem od Krzyża. Bardzo bliski mistyce chrześcijańskiej jest również taoizm. Religia katolicka mieści w sobie i formułuje wyraźne prawdy, które w innych religiach zawarte są w sposób ukryty. Ale i odwrotnie: inne religie zawierają w sobie sformułowane prawdy, które w chrystianizmie są zawarte w sposób ukryty. Najbardziej wykształcony chrześcijanin może się jeszcze wiele nauczyć o sprawach Boskich, czerpiąc z innych tradycji religijnych; choć wewnętrzne światło, może mu także ukazać to wszystko poprzez jego własna tradycję religijną. Niemniej jednak byłoby niepowetowaną stratą, gdyby te inne tradycje religijne znikły z powierzchni ziemi. Misjonarze aż nadto przyczynili się do ich zanikania. Święty Jan od Krzyża wiarę porównuje do odblasków srebra, podczas gdy prawda jest złotem. Różne autentyczne tradycje religijne to różne i być może równie cenne odblaski tej samej prawdy. Ale nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo każdy żyje tylko jedną spośród tych tradycji, a inne ogląda z zewnątrz. A tymczasem religię można poznać tylko od wewnątrz, jak to, całkiem słusznie, powtarzają bez przerwy katolicy ludziom niewierzącym. To tak jakby dwóch ludzi, mieszkających w dwóch połączonych ze sobą pokojach, widziało słońce - każdy przez swoje okno - a jednocześnie ścianę w pokoju sąsiada, oświeconą odblaskiem słońca, i każdy z nich był przeświadczony, że on tylko widzi słońce, a sąsiad - tylko jego odblask. Kościół uznaje różnorodność powołań za rzecz cenną. Trzeba by rozszerzyć tę myśl i na powołania istniejące poza Kościołem. Bo są i takie. Każda religia jest jedynie prawdziwa, to znaczy, że myśląc o niej trzeba jej okazywać tyle uwagi, jakby poza nią nie istniała żadne inna. (...) W pojęciu "syntezy" różnych religii zawiera się niższy stopień uwagi. Chrześcijaństwo - Kościół Izrael oparł się Rzymowi, bo jego Bóg, chociaż niematerialny, był doczesnym władcą na poziomie Cesarza. Dzięki temu mógł narodzić się chrystianizm. Religia Izraela nie była dosyć szlachetna, aby być krucha i, dzięki tej odporności, mogła chronić wzrost tego, co jest najbardziej szlachetne. Święty Augustyn (przeciw Pelagiuszowi). Jeśli niewierny przyodzieje tych, co są nadzy itd., czyni źle, choć uczynek jego jest dobry. Bo złe drzewo przynosi złe owoce. A drzewo jest złe, bo "bez wiary nie można się Bogu podobać". To coś dokładnie przeciwnego niż słowa Chrystusa, który mówił: "Po ich owocach poznacie ich" - a nie po drzewie poznacie owoce. I przeciwnie - to zupełnie przypomina postawę faryzeuszy wobec Chrystusa. To społeczne bałwochwalstwo, bałwochwalcza cześć oddawana Kościołowi, podobna do bałwochwalczej czci Izraela u Żydów. To coś zupełnie przeciwnego niż historia o Samarytaninie (heretyku tamtych czasów). Oto totalitaryzm. W jaki sposób chrystianizm może przepoić wszystko, nie stając się totalitarnym ? Wszystko we wszystkich - i nie stać się totalitarnym. W totalitarnej ortodoksji Kościoła jest jakiś niedostatek wiary. Ktokolwiek prosi Boga o chleb, nie otrzyma kamieni. Jeśli temu, kto pragnie prawdy, ukaże się jakieś błędne rozwiązanie, jest ono dla niego widocznie tylko etapem na drodze do prawdy, i jeśli nie ustanie w drodze do prawdy, dojrzy, że to był błąd. Ten, kto nie pragnie prawdy, tkwi w błędzie, ale tkwi w błędzie nawet wtedy, gdy recytuje Credo. Potępienie błędów było słuszne, ale nie anathema sit (ekskomunika). Skąd można wiedzieć, że taki właśnie błąd nie był dla danego umysłu konieczny jako przejściowy etap ?Wystarczyło powiedzieć: "Ktokolwiek mówi, że ... nie doszedł jeszcze do prawdy". Chronić maluczkich ? A czy nie można ich było chronić modlitwą ? Jeśli modlę się o prawdę, każda myśl, która mi się wydaje prawdziwa, pochodzi od Boga, choćby sama była błędem, i nie mam prawa jej odtrącać przez uległość wobec autorytetu, choćby z własnej woli przyjętego. Chrystus powiedział: "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je ...", to znaczy te, które uwierzą w Niego. Ale nigdy nie powiedział: "Zmuszajcie ich, żeby wyparli się wszystkiego, c Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek ; IP: *.pkesa.com 26.04.02, 15:44 Cześć! Nie mam za wiele czasu aby podyskutować dłużej. Staram się jednak od czasu do czasu czytać teksty, które piszecie i myśleć nad nimi. Dwa słowa komentarza. Znam pewnego człowieka, z którym rozmawiam od wielu lat, też o Bogu. Ten człowiek w Boga wierzy (tak mówi) - ale ma do Niego mnóstwo różnych pretensji, wysuwając wiele podobnych argumentów jak Darkonza. I takich ludzi jest wielu... Mnie pomogła zmiana sposobu patrzenia na Boga. Jeśli próbuję zrozumieć postępowanie Boga staram się nie stosować do tego ludzkich kategorii. Np. pojęcie "sprawiedliwość" - według mnie ta, którą reprezentuje Bóg bardzo różni się od tej, która panuje (nie panuje) na ziemi. Jednak przyznaję, że zrozumienie sprawiedliwości Bożej (oczywiście tylko w pewnym stopniu) zajęło mi dużo czasu (polecam uważne czytanie Biblii, rozpoczynając od Ewangelii, Dziejów Ap. i Listów NT). Myślę także, że sprawiedliwość Boża wiąże się bardzo ściśle z Jego miłosierdziem. PS: Stwarzając świat (nie rozumniem dokładnie "JAK") i człowieka -Bóg ustanowił reguły "gry". ... I dał nam wolną wolę abyśmy te reguły zaakceptowali - bądź nie. ... Jakkolwiek byśmy nie wybrali - "reguły gry obowiązują". Jako stworzone "stworzonko" wiele lat się buntowałem. Ale w pewnym momencie się to zmnieniło ... i dzisiaj tego nie żałuję. Mirek Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: showtime 03.11.02, 17:36 Narobiles tyle podstawowych bledow w logice, ze nie wiem gdzie zaczac. A wiec, Totalne zaprzeczanie istnienia rzeczywistosci nie zmienia tej rzeczywistosci. A tylko ona(rzeczywistosc) istnieje. Oczywiscie, ze rzeczywistosc ma sens i logike. Nie ma w swiecie chaosu, bezwzgledu czy dodasz do niego Boga czy nie. Bo Bog nie jest rzeczywistoscia tylko wytworem slabej wyobrazni. Nie ma wplywu na rzeczywistosc cos co nie istnieje albo istnieje tylko w Twojej glowie. Jaknajbardziej wiara moze byc przedmiotem dyskusji. Mowimy o rozumowej wiarze a nie slepej wiarze. Wiare jako nadzieje posiada wiekszosc ludzi. Ludzie np.wierza w pomyslnosc jakiegosc przedsiewziecia na podstawie doswiadczenia i ciaglej analizy faktow. To jest normalna i zdrowa nadzieja. Natomiast to co Ty chcesz tu przemycic pod nazwa 'wiara' jest bezrozumne, slepe ufanie mistycznym tworom zubozonej wyobrazni. I tu sie zgodze z Toba - taka 'wiara' nie podlega dyskusji. Jest poprostu bezprzedmiotowa. Rownie dobrze mozemy dyskutowac o 'wierze' w Pinti. Tak wiec zeby dyskusja miala sens musisz najpierw okreslic ta 'rzecz' o ktorej chcesz dyskutowac. Postawiles teze o istnieniu czegos co nazywasz 'BOG'. Teraz okresl co to jest. Do okreslenia czegokolwiek uzywamy mozgu(rozumu) wiec w sposob inteligentny opisz to co zwiesz BOG. Inaczej Twoje twierdzenie nie ma zadnego sensu. Nawiasem mowiac, czy wierzysz w Pinti? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Re: jeszcze raz Bog i Adam IP: *.stargard.sdi.tpnet.pl 29.04.02, 15:04 Gość portalu: Alex napisał(a): > Obserwuyje tu dyskusję i widzę zupełne nieporozumienie. Niezależnie czy jest > się wierzącym czy też nie trzeba pamietać że tekst Biblii nie zawsze podlega > interpretacji dosłownej. Taka po prostu zniekształca przesłanie zawarte w > tekście. Nie mozna abstrachować od historycznej warstwy, ale należy > interpretować ją uwzględniając okoliczności powstania danego tekstu. Tak jest z > > tekstami w księdze Genesis. Księga ta w dużej mierze zawiera przemyślenia > kapłanów, którzy w czasie niewoli babilońskiej zastanawiali sie nad światem, > swoim miejscem w nim. Opowieści w księdze Genesis były tkane z róznorodnych > motywów: wykorzystywano stare mity mezopotamskie (jak mit o potopie), z > różnorodnych opieści tworzono zrąb wspólnej chronologii mimo,że postavcie te > reprezentowały różne tredycje (jak z patryjarchami), wreszcie tworzono własne > opowieści które tłumaczyły świat (mit o Adamie i Ewie nie ma odpowiednika w > mitologiach mezopotamskich, odnajdujemy w nich poszczególne elementy, ale tylko > > tyle). a mnie zawsze uczono na lekcjach religi ze to Duch Swięty zstepowal na piszacego i ze pisal on dokladnie to co Bog chcial zeby napisane bylo, ciesze sie ze swiatopoglad wyznawcow Bibli zmienia sie we wlasciwym kierunku >Opowieść o Adamie i Ewie miałą tłumaczyć dlaczego świat jest taki jaki > jest. Dlaczego ludzie muszą pracować, umierać, są nieszczęśliwi. >Co powoduje > upadek człowieka. Dlaczego kobieta była podporządkowana mężczyźnie. I na tą > opowieść należy patrzeć z tej stony. Jako alegoryczne wytłumaczenie upadku > człowieka. Nie należy do tego mitu przykładać naszych odczuć gdyż jest to > niesprawiedliwe. >A osoby wierzące (chrześcijanie) nie powinny traktować ks. > Genesis jako rzeczywiście rozgrywajacych sie wypadków, ale jako alegorią wedle > której Hebrajczycy tłumaczyli fundamentalne zasady istniwenia świata i zasady > wedle których następował upadek człowieka no to jak to jest, z jednej strony mamy traktować te historie jako tlumaczaca dlaczego musimy umierac a z drugiej strony piszesz ze nie jest ona faktem autentycznym bo jest mitem powstałym na innych mitach, czyli bajka dla doroslych - ogromny paradoks - nieprawdziwe historie nie moga tlumaczyc naszej rzeczywistosci nadal nie wiadomo dlaczego Bog kaze Ci umierac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Bog jako konstruktor IP: *.stargard.sdi.tpnet.pl 29.04.02, 15:19 dam na razie spokoj Bibli bo jak widze nawet najlepsze argumenty mozna obalic przy pomocy "to tylko mity i przypowiesci i nienalezy ich traktowac doslownie" zabierzmuy sie wiec za rzeczywistosc budowniczy ktory buduje dom w ktorym maja mieszkac ludzie buduje go tak aby byl wygodny i bezpieczny, jesli budynek sie zawali (bez nieprawidłowych działan lokatorów) jest to jego wina i psy sie na budowniczym wiesza na naszym swiecie ktory jak wiekszosc uwaza zbudowal Bog wystepuja jak wiadomo trzesienia ziemi, choroby, tajfuny, wulkany, nie mowie o wojnach zanieczyszczeniu srodowiska bo sami sobie winni jestesmy jednak za powodzie i trzesienia ziemi mozna winic budownizcego swiata bo On go tak zaprojektowal aby sie one zdarzaly gina w nich ludzie rowniez tacy zupelnie niewinni (2-3 letnie dzieci ktore nie zdarzyly zgrzeszyc) dlaczego Bog je morduje? 1) jest nieudolnym konstruktorem? 2) jest zlosliwy i lubi ogladac nasz nieszczescia? zauwazcie ze to my ludzie walczymy z tymi Jego pomyslami, budujemy sejsmografy, sprzet ratunkowy itp. musimy walczyc sami, mozemy lizcyc na przyjaciol i ofiarnych nieznajomych Bog moglby (tak mysle) zlikwidowac te kilka niedogodnosci ale tego nie robi wiec zamiast marnowac czas na modlitwy pomagajcie ludziom tak aby oni wam kiedys pomogli wystarczy na razie pozdrawiam wszystkich a szczegolnie Alexa ktorego zapomnialem pozdrowic w poprzednim liscie Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Jeszcze 666 a bedzie 999! 29.04.02, 15:18 Przepraszam za psie figle, ale jak zobaczylem, ze w tym watku sa 333 posty, to nie moglem sie powstrzymac. Jeszcze raz prosze o wybacznie. i. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek Re: Jeszcze ? Może 0. IP: *.pkesa.com 17.05.02, 15:50 Cześć, Wszystko się kiedyś kończy (przynajmniej na Ziemi). Może i nasz temat się wyczerpał i każdy pozostał przy swoim zdaniu? Jakkolwiek by nie było - pozdrowienia dla wszystkich dyskutantów. Mirek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: donjuan Re: Jeszcze ? Może 0. IP: 212.191.70.* 26.05.02, 13:57 Zalecam lekture Christofera Dawsona :"Geneza chrzescijanstwa ". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel sagrada familia IP: *.skyrr.is / 192.168.77.* 29.05.02, 04:39 Nie, nie musialem "doczytac", zastanawialem sie jedynie nad sensem odpowiadania Tobie. Ty przeciez nie potrzebujesz niczego wiecej wiedziec, jedynie podjac decyzje. Nalezy sie odpowiedz, a jakze, chocby dobre wychowanie tego wymaga... Nie bede, Darkonzo komentowal kolegi, ktory wyslal ten dlugi synkretyczny list, z mieszanka wszelkich religii, wiesz ktory? Mam nadzieje, ze nie oglosi za moment nowym "jezusem chrystusem" (tu oczywiscie z malej litery), a zreszta, dlaczego nie? Wszystko wolno. A propos Twoich pytan, no niesamowicie mnie dobiles, niemal jak w jakiejs grze komputerowej, strzalem w plecy. Skoro jednak zblizaja sie mistrzostwa w pilce kopanej, to jest taka historia: kilkadziesiat lat temu do prezesa wegierskiej federacji pilkarskiej przyszedl czlowiek, ktory zamierzal mu przedstawic projekt zmian w futbolu. Prezes z uwaga wysluchiwal go przez bite kilka godzin i ogladnal nawet wszystko bardzo dobrze rozrysowane..., a na koniec odrzekl: panie Kovacs, to rzeczywiscie bardzo fascynujace, ale wie pan...szachy wymyslono kilka tysiecy lat temu. Po co ta historia? Odpowiedz bedzie krotka i uwzgledniajaca wszystkie Twoje pozornie trudne pytania. Reguly zostaly nakreslone przez Boga raz, wraz z wyposazeniem tego, co stworzyl w wolna wole. To jest regulamin tej gry, ktora sie toczy na swiecie: mozesz oczywiscie faulowac, ale wiedz, ze bedziesz ostrzezony zolta kartka lub ukarany czerwona. Nie zmieniasz zasad w trakcie gry i nie zaczynasz sie nagle poruszac po boisku ruchem konika szachowego. Czy Wszechwiedzacy Bog nie wiedzial, co sie przytrafi Adamowi i Ewie przy drzewie wiadomosci zlego i dobrego w obecnosci tego oslizlego doradcy spolecznego w postaci weza? Wiedzial, to byla jedna z opcji, wydarzen rozgrywajacych sie na linii czasu. Ludzie wybrali jedna z nich i ciag zdarzen zaczal sie toczyc w tym, a nie innym kierunku. O "regulaminie" pisalem chwile wczesniej. Kara cie Darkonzo nie spotka, jesli wypelniasz przynajmniej dwie zasady. Jakie? Poszukaj sobie, wiesz przeciez gdzie. Koncowka bedzie prosta: kazdy odpowie za siebie, za swoje slowa (np. wulgarne internetowe komentarze), swoje faule i swoje "wspaniale" postepowanie. Odrzucenie nastapi automatycznie, jak w magnesie - przeciez nie bedziemy mieli nic WSPOLNEGO z Jezusem Chrystusem. To juz w ogole ostatnie zdanie na tym znakomitym forum, gdyz opuszczam szanowne towarzystwo: Darkonzo, tu nie chodzi o Twojego sasiada, przyjaciolke, czy krysztalowej przejrzystosci polityka (np. w Polsce). Tu chodzi o Ciebie i Twoj wybor, bo reguly przeciez juz znasz sam. Pozdrowienia i wszystkiedo dobrego. Daniel 1.Ps. Dawson jest dobry, ale mowi sie polecam. Chyba, ze jestes na jakies uczelni lub lekarzem, to wtedy zalecam... Swoja droga, wielu uczestnikow dyskusji jest bardzo oczytanych (czytaja nawet wszystko o Biblii, kwantach i genetyce)i niewiele z tego wynika. "Dopoki mamy czas, dopoki mamy czas - az czas bedzie mial nas. " Odpowiedz Link Zgłoś
extension_cord_69 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 29.05.02, 04:37 Zeby to pytanie mialo jakis sens musisz najpierw jednoznacznie okreslic, co dla Ciebie oznacza slowo "Bog". Istnieje milion definicji, a i tak zadna z nich nie usatysfakcjonuje w pelni wiekszosci z nas. Masz wiec milion roznych odpowiedzi na to pytanie, a i tak zadna z nich nie jest w stu procentach zadowalajaca. To pytanie jest wiec w gruncie rzeczy jalowe, mozna je traktowac jedynie jako pretekst do refleksji nad tym, co dla Ciebie samego oznacza to pojecie, a nad tym nijak nie da sie dyskutowac na forum, bo to rzecz calkowicie subiektywna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel pustota i juz zero (listow) IP: *.skyrr.is / 192.168.77.* 29.05.02, 04:46 Nie kolego, definicja jest jedna. Jezus Chrystus. Ale ustalaj dalej kolejny milion defincji. Ci pa! D. Odpowiedz Link Zgłoś
extension_cord_69 Re: pustota i juz zero (listow) 29.05.02, 07:01 > Nie kolego, definicja jest jedna. Jezus Chrystus. > Ale ustalaj dalej kolejny milion defincji. No wlasnie. Dyskusja jest nie tylko zbedna, ale w ogole niemozliwa. Dlatego pytanie w temacie tego watku jest z definicji bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: pustota i juz zero (listow) IP: *.vic.bigpond.net.au 30.05.02, 06:23 Gość portalu: Marcel napisał(a): K: Można dzielić przez zero. No to ja wymiękam. Pewnie wielu z WAs sie zastanawiało dlaczego nie można dzielić przez 0. Otóż dlatego: Załóżmy,że można dzielic przez 0. Wtedy np.: 5 przez 0 = Z więć działanie odwrotne, mnożenie: Z razy 0 = 5 (analogicznie: 6 przez 2 = 3, 3 razy 2 = 6). Ale Z razy 0 nie równa się 5, Z razy 0 = 0. I tak z tego wynika, że dzielenie przez 0 nie ma sensu. K: Czyzby? Wyjasnij mi, czemu to "Z razy 0 nie równa się 5"? Zalozmy, ze 5/0=k. (/ oznacza dzielenie, k to liczba "kagan"). Analogicznie jak pierwiastek kwadratowy z minus jeden rowna sie "i" (i - imaginary number czyli liczba urojona). Zapisujemy to: i=SQR(-1) albo i=(-1)^(1/2) (^oznacza potegowanie, ulamkowy wykladnik to odpowiednik pierwiastkowania). Tak samo, jaki istnieje liczba "i", ktora podniesiona do kwdratu daje minus jeden (i^2=-1), tak samo moze istniec liczba "k", ktora pomnozona przez zero daje 1. To jest liczba k1, analogicznie k2 * 0 = 2, k3 * 0 =3,... k999 * 0 = 999, ...kn * 0 = n itd. (* oznacza mnozenie, n to dowolna liczba naturalna, mozna to zreszta rozszerzyc na liczby calkowite, wymierne itd.). Nie jestem matematykiem, wiec nie bede sie wypowiadal bardziej szczegolowo na temat wlasciwosci liczb "k"... Niech to zrobia za mnie specjalisci od teorii liczb! Tak wiec mozna dzielic przez zero uzywajac liczb "k". CNU... ;) Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
mircon Re: pustota i juz zero (listow) 31.10.02, 08:43 Cześć, Zajrzałem po długim czasie i widzę, że "wszystko już zostało powiedziane". OK. Mirek PS: Daniel napisz co u Ciebie słychać i gdzie jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isma Re: pustota i juz zero (listow) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.02, 11:53 To nie jest ta odpowiedz, Mirku, ktorej oczekiwales, ale - przy okazji - przeprosiny i za moje milczenie. duzo sie u mnie pozmienialo, ale to opowiesc na dluzszy list. A Daniel zniknal rzeczywiscie (jesli rzeczywiste moze byc czyjes znikniecie). Z Bogiem I. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: pustota i juz zero (listow) 03.11.02, 17:39 Narobiles tyle podstawowych bledow w logice, ze nie wiem gdzie zaczac. A wiec, Totalne zaprzeczanie istnienia rzeczywistosci nie zmienia tej rzeczywistosci. A tylko ona(rzeczywistosc) istnieje. Oczywiscie, ze rzeczywistosc ma sens i logike. Nie ma w swiecie chaosu, bezwzgledu czy dodasz do niego Boga czy nie. Bo Bog nie jest rzeczywistoscia tylko wytworem slabej wyobrazni. Nie ma wplywu na rzeczywistosc cos co nie istnieje albo istnieje tylko w Twojej glowie. Jaknajbardziej wiara moze byc przedmiotem dyskusji. Mowimy o rozumowej wiarze a nie slepej wiarze. Wiare jako nadzieje posiada wiekszosc ludzi. Ludzie np.wierza w pomyslnosc jakiegosc przedsiewziecia na podstawie doswiadczenia i ciaglej analizy faktow. To jest normalna i zdrowa nadzieja. Natomiast to co Ty chcesz tu przemycic pod nazwa 'wiara' jest bezrozumne, slepe ufanie mistycznym tworom zubozonej wyobrazni. I tu sie zgodze z Toba - taka 'wiara' nie podlega dyskusji. Jest poprostu bezprzedmiotowa. Rownie dobrze mozemy dyskutowac o 'wierze' w Pinti. Tak wiec zeby dyskusja miala sens musisz najpierw okreslic ta 'rzecz' o ktorej chcesz dyskutowac. Postawiles teze o istnieniu czegos co nazywasz 'BOG'. Teraz okresl co to jest. Do okreslenia czegokolwiek uzywamy mozgu(rozumu) wiec w sposob inteligentny opisz to co zwiesz BOG. Inaczej Twoje twierdzenie nie ma zadnego sensu. Nawiasem mowiac, czy wierzysz w Pinti? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 31.10.02, 09:38 Rozumiem , ze ateisci dopuszczaja mozliwosc nieistnienia Boga . Ale nie sposob przeciez nie wierzyc w diabla , skoro spotykamy sie z tak wielka iloscia zla ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 02.11.02, 15:50 Dyskusja pomiedzy przyrodnikiem i teologiem na temat Boga przypomina walke pomiedzy tygrysem i rekinem . Kazdy jest mistrzem nie do pokonania w swoim srodowisku i przegrywa sromotnie , gdy przenosi sie na teren przeciwnika . Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 03.11.02, 17:15 Gość portalu: fizyk napisał(a): > Dyskusja pomiedzy przyrodnikiem i teologiem na temat > Boga przypomina walke pomiedzy tygrysem i rekinem . Kazdy > jest mistrzem nie do pokonania w swoim srodowisku i > przegrywa sromotnie , gdy przenosi sie na teren > przeciwnika . Dobry temat. Wydaje mi sie, ze pytanie jest bledne. Zeby odpowiedziec na pytanie czy cos isnieje musimy to najpierw zdefiniowac. Wszystko w zyciu zawdzieczamy rozumowemu podejsciu, od zdobywania jedzenia do podbojow kosmicznych. A wiec nie mozemy powiedziec, ze cos nam sie wydaje istnieje a potem traktowac 'to' jako fakt. Poprosze o pelna rozumowa definicje tego co nazywasz 'bog' a wtedy bedziemy mogli rozwazac czy 'to' isnieje. Inaczej to ma tyle sensu co pytanie czy Winti istnieje? Na marginesie, czy wiezysz w Winti? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.netcom.ca 09.11.02, 04:29 kapitalizm napisał: > Gość portalu: fizyk napisał(a): > > > Dyskusja pomiedzy przyrodnikiem i teologiem na temat > > Boga przypomina walke pomiedzy tygrysem i rekinem . Kazdy > > jest mistrzem nie do pokonania w swoim srodowisku i > > przegrywa sromotnie , gdy przenosi sie na teren > > przeciwnika . > > Dobry temat. > > Wydaje mi sie, ze pytanie jest bledne. Zeby odpowiedziec na pytanie czy cos > isnieje musimy to najpierw zdefiniowac. > Wszystko w zyciu zawdzieczamy rozumowemu podejsciu, od zdobywania jedzenia do > podbojow kosmicznych. > A wiec nie mozemy powiedziec, ze cos nam sie wydaje istnieje a potem > traktowac 'to' jako fakt. > Poprosze o pelna rozumowa definicje tego co nazywasz 'bog' a wtedy bedziemy > mogli rozwazac czy 'to' isnieje. > Inaczej to ma tyle sensu co pytanie czy Winti istnieje? > > Na marginesie, czy wiezysz w Winti? > Z powodu duzej liczby systemow religijnych definicja Boga nie jest latwa, Kazdy dorosly czlowiek musi sobie w tym pomoc sam. Spotkalem sie z taka proba definicji ; "Bog jest uosobieniem motywow dzialania lub systemem wartosci , ktory funkcjonuje w zyciu ludzi. " Bog jest centralna postacia wiekszosci starszych mitologii. Moim zdaniem jest projekcja ludzkiej wyobrazni. Osobiscie podoba mi sie "definicja" Boga w ostatniej scenie filmu "Odyseja kosmiczna 2001" S. Kubricka , ale z przyczyn obiektywnych nie potrafie "zacytowac". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.proxy.aol.com 10.11.02, 17:22 Gość portalu: diabelek napisał(a): > kapitalizm napisał: > > > Gość portalu: fizyk napisał(a): > > > > > Dyskusja pomiedzy przyrodnikiem i teologiem na temat > > > Boga przypomina walke pomiedzy tygrysem i rekinem . Kazdy > > > jest mistrzem nie do pokonania w swoim srodowisku i > > > przegrywa sromotnie , gdy przenosi sie na teren > > > przeciwnika . > > > > Dobry temat. > > > > Wydaje mi sie, ze pytanie jest bledne. Zeby odpowiedziec na pytanie czy co > s > > isnieje musimy to najpierw zdefiniowac. > > Wszystko w zyciu zawdzieczamy rozumowemu podejsciu, od zdobywania jedzenia > do > > podbojow kosmicznych. > > A wiec nie mozemy powiedziec, ze cos nam sie wydaje istnieje a potem > > traktowac 'to' jako fakt. > > Poprosze o pelna rozumowa definicje tego co nazywasz 'bog' a wtedy bedziem > y > > mogli rozwazac czy 'to' isnieje. > > Inaczej to ma tyle sensu co pytanie czy Winti istnieje? > > > > Na marginesie, czy wiezysz w Winti? > > > Z powodu duzej liczby systemow religijnych definicja Boga nie jest latwa, Kazdy > > dorosly czlowiek musi sobie w tym pomoc sam. > Spotkalem sie z taka proba definicji ; "Bog jest uosobieniem motywow dzialania > lub systemem wartosci , ktory funkcjonuje w zyciu ludzi. " > Bog jest centralna postacia wiekszosci starszych mitologii. Moim zdaniem jest > projekcja ludzkiej wyobrazni. > Osobiscie podoba mi sie "definicja" Boga w ostatniej scenie filmu "Odyseja > kosmiczna 2001" S. Kubricka , ale z przyczyn obiektywnych nie > potrafie "zacytowac". Czy kazdy dorosly czlowiek musi sobie sam pomoc z definicja Winti. To, ze definicja Winti jest trudna nie znaczy, ze nie mamy jej podac. Winti - uosobnieniem systemu wartosci?? Cos chyba przesadzasz. > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.netcom.ca 10.11.02, 20:30 Moj poprzedni post dotyczyl calosci cytowanej wypowiedzi fizyka i Twojej. Zalozylem z gory, ze piszacy po polsku operuja symbolika cywilizacji judeo- chrzescijanskiej badz klasycznej greckiej i rzymskiej. Ja nie mieszkam w Surinamie i Winti jest dla mnie religia egzotyczna. Jezeli chodzi o definicje Winti to moge ,polegajac na autorytecie ludzi zajmujacych sie religioznawstwem odpowiedziec, ze jest Winti jedna z religi rozpowszechnionych wsrod potomkow afrykanskich niewolnikow zamieszkujacych w Surinamie ( dawniej Gujana Holenderska). Zdaniem Henri Stephena (w "Culture and religion") system wartosci w Winti opiera sie na czterech elementach: Matka-ziemia, powietrze, ogien i woda. Duchowosc i magia odgrywa w Winti podstawowa role. Wyznawcy wierza w niesmiertelna dusze "Kra", duchy przodkow,itp. Jest to , moim zdaniem jedna z wielu religii animistycznych gdzie przypisuje sie istnienie duszy zwierzetom, roslinom, tworom przyrody nieozywionej. Jezeli chodzi o twoje wczesniejsze pytanie dot. definicji jakiegos Pinti to nie wiem . Nigdy sie z czyms takim wczesniej nie spotkalem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.proxy.aol.com 10.11.02, 20:53 Gość portalu: diabelek napisał(a): > Moj poprzedni post dotyczyl calosci cytowanej wypowiedzi fizyka i Twojej. > Zalozylem z gory, ze piszacy po polsku operuja symbolika cywilizacji judeo- > chrzescijanskiej badz klasycznej greckiej i rzymskiej. > Ja nie mieszkam w Surinamie i Winti jest dla mnie religia egzotyczna. > Jezeli chodzi o definicje Winti to moge ,polegajac na autorytecie ludzi > zajmujacych sie religioznawstwem odpowiedziec, ze jest Winti jedna z religi > rozpowszechnionych wsrod potomkow afrykanskich niewolnikow zamieszkujacych w > Surinamie ( dawniej Gujana Holenderska). Zdaniem Henri Stephena (w "Culture and > > religion") system wartosci w Winti opiera sie na czterech elementach: > Matka-ziemia, powietrze, ogien i woda. Duchowosc i magia odgrywa w Winti > podstawowa role. Wyznawcy wierza w niesmiertelna dusze "Kra", duchy > przodkow,itp. Jest to , moim zdaniem jedna z wielu religii animistycznych > gdzie przypisuje sie istnienie duszy zwierzetom, roslinom, tworom przyrody > nieozywionej. > Jezeli chodzi o twoje wczesniejsze pytanie dot. definicji jakiegos Pinti to nie > > wiem . Nigdy sie z czyms takim wczesniej nie spotkalem. To odpowiedz mi wreszcie co to jest Bog, czy Pinti, Winti? Nie pytam o slowo religia, znam definicje slepej wiary. Pytam co to jest Bog? Czy jest niewidoczna postacia, czy odczuciem, czy fantazja i czyims wyobrazeniem? A wiec czy jak ktos uzywa slowa Bog to mowi o niezrozumialych odczuciach i czy wszystko czego nie rozumiemy okreslamy slowem Bog? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 11.11.02, 14:34 Samo pojecie Boga z natury samej nie poddaje sie definicji i jest nie do pojecia dla ludzkiego umyslu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.proxy.aol.com 11.11.02, 17:13 Gość portalu: fizyk napisał(a): > Samo pojecie Boga z natury samej nie poddaje sie > definicji i jest nie do pojecia dla ludzkiego umyslu. Czy mam przez to rozumiec, ze dyskusja o tym jest calkowicie bezprzedmiotowa? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 12.11.02, 14:34 Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > Gość portalu: fizyk napisał(a): > > > Samo pojecie Boga z natury samej nie poddaje sie > > definicji i jest nie do pojecia dla ludzkiego umyslu. > > Czy mam przez to rozumiec, ze dyskusja o tym jest calkowicie bezprzedmiotowa? Bog jako twor umyslu ludzkiego zostal tak pomyslany aby udawac niepojetego dla ludzkiego umyslu i tlumic wszelka dyskusje. Konstrukcja prosta jak cep. Trzeba jedynie wiedziec do czego jej uzyc. Cepem zamiast widelca nie da sie zjesc obiadu !!! Bogiem mimo, ze wszechmogacy nie da sie tez zaorac pola. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 12.11.02, 14:50 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? adres: 212.191.70.* Gość: fizyk 31-10-2002 09:38 > Rozumiem , ze ateisci dopuszczaja mozliwosc nieistnienia > Boga . Ale nie sposob przeciez nie wierzyc w diabla , > skoro spotykamy sie z tak wielka iloscia zla ! Czyste nieporozumienie. Dokladnie tak samo moze rozumowac krzewinka borowki rosnaca w lesie, ktorej wysokie drzewa przyslaniaja swiatlo sloneczne. Dla niej to oczywiste zlo gdy ktos (Szatan) zabiera jej zyciodajne swiatlo. Czy istnieje zlo absolutne czy jedynie relatywne? Amen Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 12.11.02, 14:59 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? adres: *.man.polbox.pl Gość: fizyk3 25-04-2001, 15:19:36 > Kościół i z tego znajdzie wyjście wychodząc na przeciw zapotrzebowaniu > społecznemu na rozgrzeszenie za popełnione świństwa i świństewka. Większości > ludzi potrzebna jest świadomość, że ktoś nad nimi czuwa, ktoś wynagrodzi im > niezasłużone krzywdy a nade wszystko, że kiedyś będą żyli w wiecznej > szczęśliwości, żeby tylko dzisiaj dali dostatecznie szczodrze na tacę. Najciekawsze w tym jest, ze nie boja sie korumpowac Sedziego Ostatecznego poprzez jego ziemskich adwokatow. Korupcja rzecz naganna a wobec wiecznosci ludzie popelniaja taka zbrodnie. Trzeba byc mocno odmozdzonym aby tak reagowac. Kler jest dobry na stado baranow. > Łatwiej im nieść swój krzyż przez to marne życie. Religia jest jak gra w TotoLotka. Jak nie zaplacisz to nie wygrasz. A jednak co tydzien ludzie wygrywaja. Nadzieja ... Amen Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 12.11.02, 15:13 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? adres: unknown, 213.25.207.* Gość: Andmal 12-03-2001, 18:48:40 > KOD BIBLIJNY To piramidalna bzdura z książek i filmów SF, wg której > odpowiednio > odczytując Biblię można dostrzec kod genetyczny DNA. Odpowiednio odczytujac uklad lisci w pobliskim lesie tez mozna tez dostrzec kod genetyczny. Cudownosc umieszczona jest w slowie odpowiednio. Czyste tradycje kabaly. > Większe głupoty wypisuje tylko Daniken i autor Zakazanej Archeologii. Obu lubie czytac. Nigdy nie biore powaznie zadnych wnioskow z zadnych ksiazek. Natomiast cala reszta ktora obaj pisza nie zawiera nic glupiego. Fotografie z pustyni Nasca to falszerstwo? Nietypowe kosci to falszerstwo? Konskie klapki u naukowcow to przeciez odwieczna tradycja. Kiedy wejdziesz miedzy wrony musisz krakac jak i one. Ewentualnie mozesz zaryzykowac dostanie nagrody Nobla. Wybor nalezy do ciebie. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 12.11.02, 17:56 Bog osobowy to tylko antropomorficzny twor na uzytek maluczkich i "ubogich duchem ". Ale bardzo sie przydaje , gdyz "jak trwoga to do Boga ". Wszystkie koscioly to jego urzednicy spelniajacy te sama moralna role co instynkty u dzikich zwierzat pozwalajace im pogodzic egoizm indywidualny z koniecznoscia zycia w spolecznosci i zachowania gatunku . Totez pomimo grzechow kaplanow nie nalezy lekcewazyc znaczenia Kosciola jako czegos w rodzaju kregoslupa moralnego , swoistego "smaru " lagodzacego konflikty miedzyludzkie . Ale dla przyrodnika prawdziwym Bogiem jest grecki LOGOS . kosmiczny rozum przejawiajacy sie poprzez prawa przyrody i tych praw stworca . I on wlasnie jest niepojety , zarowno dla naszych zmyslow jak i naszego rozumu . Na ten temat pisalem poltora roku temu . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.proxy.aol.com 12.11.02, 18:08 Czyli Bog to nasz wymysl i odpowiedz na nasze frustracje. Z tym sie chyba moge zgodzic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.netcom.ca 13.11.02, 01:28 Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > > > Czyli Bog to nasz wymysl i odpowiedz na nasze frustracje. Z tym sie chyba moge > zgodzic. -------------- Bog to SLOWO , a to co slowo okresla nie jest scisle, ulega transformacji (ewolucji); rozumiane bylo i jest rozmaicie przez ludzi roznych kultur i jezykow. Slowo Bog nie sluzy ,jak slusznie zauwazyl Rycho7 do orania pola ale do wymiany informacji. SLOWO jest uzyteczne poniewaz pozwala "powstrzymac" chaos i uproscic zlozonosc swiata , ktorego zreszta sami jestesmy czastka. Pamiec ludzi Zachodu przez cale wieki zdominowana byla slowami Biblii. Wedlug niej czlowiek zostal stworzony przez Boga (-Slowo) i w swiecie wczesniej stworzonej natury jakby z zewnatrz zostal umieszczony. Jest to oczywiscie metafora. Na poziomie biologicznym jestesmy czescia przyrody, od niej pochodzimy i jej prawom podlegamy. Jedne formy zycia istnieja dzieki drugim ; zycie pozera zycie. Ale jest roznica miedzy ludzmi i reszta przyrody ozywionej. To dzieki Slowu i technikom jego kodowania Ssak drapiezny stworzyl tzw. kulture. Ten komputer i internet to jeden z wielu jej technicznych przykladow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.proxy.aol.com 13.11.02, 01:56 Czyli jest projekcja ludzkiej wyobrazni. I jako taka nie mozemy slowa Bog traktowac powaznie na forum 'Nauka". Proponuje zamiast slowa Bog uzywac zwrotu 'mistyczna wyobraznia'. Bedzie mniej nieporozumien. Nie tylko na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 13.11.02, 07:52 Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > Czyli jest projekcja ludzkiej wyobrazni. > I jako taka nie mozemy slowa Bog traktowac powaznie na forum 'Nauka". > Proponuje zamiast slowa Bog uzywac zwrotu 'mistyczna wyobraznia'. > Bedzie mniej nieporozumien. > Nie tylko na forum. Zupelnie bledny wniosek. Slowa maja takie znaczenie jakie nadaje im ogol mowiacych. Totez maskarady ze slowami nie maja sensu. Oczywiscie poza przypadkami zlodziejskiego slangu. Ale to inna historia. Stany ludzkiego umyslu sa jak najbardzej przedmiotem nauki totez mozna o nich powaznie dyskutowac na forum 'Nauka". Kosciol twierdzi, ze 95% Polakow to katolicy. Zajmowanie sie stanem umyslow takiej wiekszosci to zajecie jak najbardziej naukowe. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.proxy.aol.com 13.11.02, 23:43 rycho7 napisał: > Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > > > Czyli jest projekcja ludzkiej wyobrazni. > > I jako taka nie mozemy slowa Bog traktowac powaznie na forum 'Nauka". > > Proponuje zamiast slowa Bog uzywac zwrotu 'mistyczna wyobraznia'. > > Bedzie mniej nieporozumien. > > Nie tylko na forum. > > Zupelnie bledny wniosek. Slowa maja takie znaczenie jakie nadaje im ogol > mowiacych. Totez maskarady ze slowami nie maja sensu. Oczywiscie poza > przypadkami zlodziejskiego slangu. Ale to inna historia. > > Stany ludzkiego umyslu sa jak najbardzej przedmiotem nauki totez mozna o nich > powaznie dyskutowac na forum 'Nauka". Kosciol twierdzi, ze 95% Polakow to > katolicy. Zajmowanie sie stanem umyslow takiej wiekszosci to zajecie jak > najbardziej naukowe. > > Pozdrawiam Oczywiscie, ze mozemy dyskutowac na forum. Radzilem tylko uzywac lepszych zwrotow w miejsce 'BOG', jak np. mistyczna wyobraznia. Wtedy mozemy rozwazac o czyjejs interpretacji odczuc, lekow i innych psychologicznych stanow. Gdy uzywamy zastepczych slow jak 'BOG', niepotrzebnie zaciemniamy istote argumentu i powodujemy wiele nieporozumien semantycznych. rowniez pzdr, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.netcom.ca 14.11.02, 04:12 > > Oczywiscie, ze mozemy dyskutowac na forum. Radzilem tylko uzywac lepszych > zwrotow w miejsce 'BOG', jak np. mistyczna wyobraznia. -------- Ostatnie zdanie powyzej to zrownanie przyczyny ze skutkiem. Nie jest sama "wyobraznia mistyczna " Bogiem ale to Bog ( a dokladnie rozumienie tego slowa) jest skutkiem takiej wyobrazni. W historii religii mozna znalezc wiele przykladow mistycznej wyobrazni. Czesto w tym przypadku uzywano synonimu "pustka", "nicosc" itp. Na przyklad pewien mnich buddyjski mial wyglosic mowe (kazanie;) Gdy stanal na srodku i myslal co powiedziec, ptak siedzacy w poblizu na galezi dal glos ( zacwierkal?). "O, To bylo cale kazanie" uslyszeli zainteresowani. Sa na pewno lepsze przyklady , w historii chrzescijanstwa takze. Jednak Bog to nie tylko ekspresja wyobrazni mistycznej. Na jednodolarowym banknocie amerykanskim obok pieczeci z piramida i okiem opatrznosci jest napis "In God We Trust", ale nie chodzi tu chyba o Boga chrzescijan. Dla autorow tego przekazu ,ludzi okresu Oswiecenia bogiem byl rozum. Kim zatem jest bog chrzescijan? Papiez wzywa do milosierdzia, synonimem tego jest wspolczucie , empatia. Dla niektorych ludzi, cos czego nie widac pod mikroskopem, nie mozna zwazyc, zmierzyc i policzyc nie istnieje. Nie twierdze tym samym , ze nalezy sie obowiazkowo kierowac litoscia czy wspolczuciem( dot.szczegolnie "wyznawcow" kapitalizmu) ale nikt mnie nie przekona , ze to COS nie istnieje. A to jak Ty sobie wszystko sam dla siebie ponazywasz to twoja sprawa. Na tym poziomie rzeczywistosci jestesmy 100% wolni. ------- >Wtedy mozemy rozwazac o > czyjejs interpretacji odczuc, lekow i innych psychologicznych stanow. > Gdy uzywamy zastepczych slow jak 'BOG', niepotrzebnie zaciemniamy istote > argumentu i powodujemy wiele nieporozumien semantycznych. > > rowniez pzdr, ---------------- Ja nie zaczalem tego watku na forum Nauka . Psychologia to nauka i o ile mi wiadomo nie zajmuje sie "bogami" ale sama czesto sztuke przypomina. -----pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Rychu, wyluzuj się, 14.11.02, 14:34 Gość portalu: Jerzy napisał(a): > Dom stawia sie na fundamencie. Ja Ci wyjasniam fundament, na ktorym stoi dom > milosci. Ty mozesz sobie uzywac jako fundamentu zeszlorocznych sniegow. > > Jerzy: O czym tu z tobą dyskutować? Jak czegoś nie rozumiesz, to imputujesz > adwersarzowi ‘zastraszanie bełkotem pseudonaukowym.’ Zbyt szybko s > kaczesz do > konkluzji. I niepotrzebnie jesteś emocjonalny. Nie wyjaśniłeś mi na czym polega > ów ‘dom miłości. ‘ "Dom milosci" jest bardzo zlozona konstrukcja ludzkiego pojecia milosci. Ja nie neguje Twojej definicji milosci. Uwazam, ze zarowno Ty jak i inni maja do niej prawo. Ja po prostu zauwazam, ze dom to nie tylko kurek na dachu, na ktorym siada Twoj Duch Swiety. To takze fundamenty, "czarna" strefa seksu dzieki ktorej istniejemy jako gatunek biologiczny. Jak to w domu kurek na dachu takze odgrywa swoja role bo gdyby nie to by go nie bylo. Ja ostrzegam przed budowaniem zamkow na lodzie. Poniewaz wiem, ze gdy przyjdzie wiosna to "czarna" strefa seksu przepieknie zakwitnie, wyjdzie z nas zwierz i z Ducha Swietego po ptokach. Wiem, ze na parterze i na pietrze mieszkaja normalni ludzie dbajacy o swe dzieci i zony i nie zamieniajacy sie w wilkolaki przy pelni ksiezyca. Wiem tez ze przy pelni ksiezyca dzieja sie rozne rzeczy i Jezus mowil: niech pierwszy rzuci kamieniem kto bez grzechu. Kultura ludzka jest wielopietrowa. A kultura otaczajaca milosc to najwyzszy wiezowiec na swiecie. Emocjonalnym mozna byc. Staram sie aby to Cie nie urazalo. Moze mi nie wychodzi. Co do ortografii to zaznaczam, ze jezeli chcesz abym cos zmienil to popraw. Nie mam programu korekty a ksiazek polskich jak na lekarstwo. Na codzien jedynie w internecie funkcjonuje po polsku. W ciagu tygodnia musze uzywac conajmniej trzech innych jezykow. Popelnianie bledow to dla mnie nic dziwnego. Sprobuj jak Ci sie to uda w takich warunkach. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 14.11.02, 14:42 Gość portalu: diabelek napisał(a): > A to jak Ty sobie wszystko sam dla siebie ponazywasz to twoja sprawa. Na tym > poziomie rzeczywistosci jestesmy 100% wolni. Tu absolutnie nie moze byc zgody. W komunikacji to co pochodzi od nadawcy musi byc zrozumiale dla odbiorcy. W innym przypadku jest szum i nie ma komunikacji. Jezeli ktos nie rozumie slowa Bog to moze zmienic watek. Moze przejsc na fora obcojezyczne i szprechac o Gott, Dieux itd. Pozdrawiam Moj post wcial sie z innego watku. Przepraszam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.proxy.aol.com 14.11.02, 18:08 rycho7 napisał: > Gość portalu: diabelek napisał(a): > > > A to jak Ty sobie wszystko sam dla siebie ponazywasz to twoja sprawa. Na t > ym > > poziomie rzeczywistosci jestesmy 100% wolni. > > Tu absolutnie nie moze byc zgody. W komunikacji to co pochodzi od nadawcy musi > byc zrozumiale dla odbiorcy. W innym przypadku jest szum i nie ma komunikacji. > > Jezeli ktos nie rozumie slowa Bog to moze zmienic watek. Moze przejsc na fora > obcojezyczne i szprechac o Gott, Dieux itd. > > Pozdrawiam > Moj post wcial sie z innego watku. Przepraszam Dobrze powiedziane, niektorzy uzywaja slow ktorych nie rozumieja. A slowa sa wazne w komunikacji. No, ale ja juz chyba nie doczekam sie wyjasnienia co to jest ten 'BOG' pzdr, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Rychu, wyluzuj sie. IP: *.netcom.ca 15.11.02, 02:00 rycho7 napisał: > Gość portalu: diabelek napisał(a): > > > "A to jak Ty sobie wszystko sam dla siebie ponazywasz to twoja sprawa. Na t > ym > > poziomie rzeczywistosci jestesmy 100% wolni." > > Tu absolutnie nie moze byc zgody. W komunikacji to co pochodzi od nadawcy musi > byc zrozumiale dla odbiorcy. W innym przypadku jest szum i nie ma komunikacji. > > Jezeli ktos nie rozumie slowa Bog to moze zmienic watek. Moze przejsc na fora > obcojezyczne i szprechac o Gott, Dieux itd. ----------- Prosze przeczytac jeszcze raz cytowane przez siebie zdanie. Jest tam:...SAM DLA SIEBIE PONAZYWASZ... - byl to list do kapitalisty konkretnie, ktory wczesniej chcial wiedziec co to jest Pinti czy cos takiego. Zgadzam sie Rychu z Twoim twierdzeniem dot. komunikacji miedzyludzkiej i mam nadzieje, ze rowniez Kapitalista sie z tym zgodzi. ------------- > Pozdrawiam > Moj post wcial sie z innego watku. Przepraszam ------ Nie ma za co przepraszac ; post "Rychu, wyluzuj sie" to bardzo ciekawy tekst. Czytalem tez kilka innych na forum kraj. PS. Omylki zycia codziennego np. przejezyczenia, zapominanie rzeczy, mylenie imion, sa wynikiem nieswiadomych pragnien i motywow , a nie (sic!) dzialaniem przypadku. ("Freuda teoria pomylek"- Internetowa encyklopedia WIEM.onet.pl ) Mysla centralna psychoanalizy bylo, ze psychicznosc nie jest identyczna ze swiadomoscia. Istnieje takze zycie psychiczne nieswiadome. Ma ono w calosci podloze irracjonalne ; Pierwotnymi bowiem elementami zycia sa popedy , zwlaszcza seksualne, rozum zas odgrywa role sluzebna(... Tamze) ------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.proxy.aol.com 14.11.02, 18:01 Bog jest wytworem wyobrazni a nie odwrotnie. Tak, rzeczywistosc istnieje i jest realna. Najpierw musi byc 'cos' zebysmy mogli o tym rozmawiac, badac, mierzyc itp., nawet nasze wyobrazenia czy sny sa przynalezne do 'czegos', w tym przypadku do istoty ludzkiej. Do czego przynalezy osoba('rzecz') BOG? Nie twierdze tym samym , ze nalezy sie obowiazkowo kierowac litoscia czy > wspolczuciem( dot.szczegolnie "wyznawcow" kapitalizmu) ale nikt mnie nie > przekona , ze to COS nie istnieje. Prawde powiedziawszy nic nie zrozumialem. Zupelnie oderwane puste slowa, slogany. Nie interesuje mnie czym kto sie kieruje, wazne sa rezultaty. A te religie maja zalosne, w przeciwienstwie do kapitalizmu. Piekne slowa papieza nie nakarmia ludzi. Wrecz przeciwnie. Ale to temat na kiedy indziej. Chetnie podyskutuje o tym, jesli interesuje Cie moj punkt widzenia. Nie rozumie rowniez Twojego wyznania wiary: "nikt mnie nie przekona, ze COS nie istnieje. Co to jest te 'COS'? Bog? Winszuje samozaparcia. pzdr, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.netcom.ca 15.11.02, 02:13 Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > > > Bog jest wytworem wyobrazni a nie odwrotnie. > > Tak, rzeczywistosc istnieje i jest realna. Najpierw musi byc 'cos' zebysmy > mogli o tym rozmawiac, badac, mierzyc itp., nawet nasze wyobrazenia czy sny sa > przynalezne do 'czegos', w tym przypadku do istoty ludzkiej. > Do czego przynalezy osoba('rzecz') BOG? > > Nie twierdze tym samym , ze nalezy sie obowiazkowo kierowac litoscia czy > > wspolczuciem( dot.szczegolnie "wyznawcow" kapitalizmu) ale nikt mnie nie > > przekona , ze to COS nie istnieje. > > Prawde powiedziawszy nic nie zrozumialem. Zupelnie oderwane puste slowa, > slogany. Nie interesuje mnie czym kto sie kieruje, wazne sa rezultaty. A te > religie maja zalosne, w przeciwienstwie do kapitalizmu. > Piekne slowa papieza > nie nakarmia ludzi. > Wrecz przeciwnie. > Ale to temat na kiedy indziej. Chetnie podyskutuje o tym, jesli interesuje Cie > moj punkt widzenia. > Nie rozumie rowniez Twojego wyznania wiary: "nikt mnie nie przekona, ze COS nie > > istnieje. > Co to jest te 'COS'? Bog? > Winszuje samozaparcia. > > pzdr, ---------- Nie dziwie sie , ze niewiele zrozumiales. Niewielu ludzi interesuje metafizyka. Jezeli chodzi o twoje poglady polityczno- gospodarcze, to rowniez jestem ich ciekaw. pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.proxy.aol.com 15.11.02, 07:45 "nikt mnie nie przekona, ze COS nie > > istnieje. > Co to jest te 'COS'? Bog? > Winszuje samozaparcia. > > pzdr, ---------- Nie dziwie sie , ze niewiele zrozumiales. Niewielu ludzi interesuje metafizyka. Jezeli chodzi o twoje poglady polityczno- gospodarcze, to rowniez jestem ich ciekaw. pzdr. Myslalem, ze wyjasnisz co rozumiesz przez: 'nikt mnie nie przekona, ze cos nie istnieje' Nie jestem theista wiec mam klopot zlapac o co chodzi gdy ktos wstawia do rzeczywistosci mistyczne okreslenia stanow swojej psychiki. Szczegolnie poslugujac sie slowem 'wytrychem' BOG. Po prostu nie widze takiej potrzeby w tym wzgledzie. Co do pogladow polityczno-filozoficznych to jestem zwiazany z nurtem Objektywizmu zapoczatkowanym przez Ayn Rand, opierajacym sie na wspolczesnym rozumieniu swiata realnie nas otaczajacego jako jedynej rzeczywistosci. Absolutnie nic we wszechwiecie nie jest zagadkowe w sensie mistycznym(cudownym) czy w tymze znaczeniu niewytlumaczalnym. W wielkim skrocie sily podazy-popytu sa naturalnym zjawiskiem(aksjomatem) nie tylko w ekonomii ale rowniez w stosunkach spolecznych i miedzyludzkich. Jako aksjomat prawo to jest niezmienne i dzialajace zawsze. Kazdy system polityczny czy pojedynczy czlowiek probojacy obejsc to prawo, wczesniej czy pozniej, placi za to cene. Kazde naruszenie tego balansu ma negatywne skutki we wszystkich dziedzinach ludzkiego zycia. Szczegolnie w etyce i moralnosci. Laissez-faire kapitalizm jest jedynym spojnym i objektywnym systemem wartosci podazy-popytu, a USA w mniejszym lub wiekszym zakresie sa liderem na tym polu. Stad moje sympatie i poglady sa jaknajbardziej odlegle od wszystkiego co nie jest zwiazane z realnoscia i zyciem 'doczesnym'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.proxy.aol.com 15.11.02, 07:50 Widze, ze mi urwalo zakonczenie. Krotko, chetnie pogaworze na ten temat jak Cie to nie zanudza. pzdr, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza rzeczywistosc IP: proxy / 172.16.61.* 15.11.02, 08:14 a jak Ty definiujesz "rzeczywistosc" pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: rzeczywistosc IP: *.proxy.aol.com 17.11.02, 17:38 Gość portalu: darkonza napisał(a): > a jak Ty definiujesz "rzeczywistosc" > > pozdrawiam Najkrocej mowiac wszystko co jest zwiazane z istnieniem materii. Zycie jako istnienie, istnieje (existence exists) i zawsze istnialo. A wiec zycie nie mialo poczatku jako, ze istnienie nie ma poczatku. Ludzkie rozwazanie o istnieniu 'boga' nie ma sensu jesli nie okreslimy co rozumiemy przez slowo 'bog'. Jesli 'bog' to dla nas wyzsza forma zycia niz ta ktora znamy, to niczego nie wyjasniamy oprocz tego, ze sa wyzsze formy zycia (istnienia). Jesli twierdzimy, ze 'bog' jest poczatkiem wszystkiego to kto(co?) stworzyl 'boga'. Poniewaz istnienie istnialo zawsze, a rzeczywistosc jest jego potwierdzeniem, nie ma potrzeby wstawiania kolejnego nadistnienia(nadzycia) w formie 'boga do objasniania zjawisk czasem trudnych do wytlumaczenia. Rzeczywistosc wyjasnia sie sama wraz z rozwojem naszej zdolnosci percepcji. Kiedys 'cudem' bylo zacmienie slonca, dzis jeszcze 'cudem' sa narodziny czlowieka. W tym swietle sam koncept 'boga', nadnaturalnosci i 'cudow' nie ma zadnego sensu. cdn. pzdr, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darkonza Re: rzeczywistosc IP: proxy / 172.16.61.* 18.11.02, 10:56 Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > Najkrocej mowiac wszystko co jest zwiazane z istnieniem materii. Zycie jako > istnienie, istnieje (existence exists) i zawsze istnialo. A wiec zycie nie > mialo poczatku jako, ze istnienie nie ma poczatku. tu mnie zaskoczyles, jak to "zycie zawsze istnialo" jestem przekonany ze kiedys sie zaczelo, no chcialem sie troche podroczyc ale mialem zamiar w innym miejscu.... > > Poniewaz istnienie istnialo zawsze, a rzeczywistosc jest jego potwierdzeniem, > nie ma potrzeby wstawiania kolejnego nadistnienia(nadzycia) w formie 'boga do > objasniania zjawisk czasem trudnych do wytlumaczenia. zgadza sie, az dziwie sie ze nie powiedziales o pewnej brzytwie pewnego Pana (moze za czesto byl cytowany) > Ludzkie rozwazanie o istnieniu 'boga' nie ma sensu jesli nie okreslimy co > rozumiemy przez slowo 'bog'. > Jesli 'bog' to dla nas wyzsza forma zycia niz ta ktora znamy, to niczego nie > wyjasniamy oprocz tego, ze sa wyzsze formy zycia (istnienia). > Jesli twierdzimy, ze 'bog' jest poczatkiem wszystkiego to kto(co?) > stworzyl 'boga'. gdyby ludzie szli zawsze tym torem myslenia to po odkryciu atomu nikt nie zadalby sobie pytania, a z czego sa atomy?, po odkryciu elektronow i protonow nikt by sie nie zapytal a z czego to one sie skladaja, no i obecnie mamy kwarki a co dalej bedzie nie wiadomo oczywiscie ze istnienie Boga nie tlumaczyloby by wszystkiego do konca, i wogole jego istnienie nie jest do niczego konieczne, ale nie oznacza to ze On nie istnieje, jego istnienie mogloby latwo wytlumaczyc istnienie swiata, a to ze nie potrafilibysmy wytlumaczyc skad On sie z kolei wzial nie powinno nam, przeszkadzac w probach "odkrycia" Go > > Rzeczywistosc wyjasnia sie sama wraz z rozwojem naszej zdolnosci percepcji. > Kiedys 'cudem' bylo zacmienie slonca, dzis jeszcze 'cudem' sa narodziny > czlowieka. > > W tym swietle sam koncept 'boga', nadnaturalnosci i 'cudow' nie ma zadnego > sensu. > alez Boga nie trzeba laczyc z cudami, tak robia ludzie wierzacy, jesli to on mial stworzyc swiat to po co mu cuda? przeciez to on ustalal zasady (prawa fizyki) po co mial by je lamac, jesli juz to wprowadzilby zmiany w stalych fizycznych albo np: we wzorze E=mc2 :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Kapitalista uciekl ? IP: *.netcom.ca 17.11.02, 00:04 Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > Widze, ze mi urwalo zakonczenie. > Krotko, chetnie pogaworze na ten temat jak Cie to nie zanudza. > > pzdr, ------------- Co tam z zakonczeniem? / D. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Kapitalista uciekl ? IP: *.proxy.aol.com 17.11.02, 16:43 Gość portalu: diabelek napisał(a): > Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > > > Widze, ze mi urwalo zakonczenie. > > Krotko, chetnie pogaworze na ten temat jak Cie to nie zanudza. > > > > pzdr, > ------------- > Co tam z zakonczeniem? / D. Zakonczenie to bylo w zasadzie tylko prosba o stawianie konkretnych pytan na moje wywody, nie chce zanudzac jak nie wiem czy jest zainteresowanie. No i pozdrowienia, pzdr, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Re: Kapitalista uciekl ? IP: *.netcom.ca 17.11.02, 17:17 Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > Gość portalu: diabelek napisał(a): > > > Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > > > > > Widze, ze mi urwalo zakonczenie. > > > Krotko, chetnie pogaworze na ten temat jak Cie to nie zanudza. > > > > > > pzdr, > > ------------- > > Co tam z zakonczeniem? / D. > > Zakonczenie to bylo w zasadzie tylko prosba o stawianie konkretnych pytan na > moje wywody, nie chce zanudzac jak nie wiem czy jest zainteresowanie. > No i pozdrowienia, > > pzdr, ----------- W miedzyczasie zalozylem nowy watek. No coz, trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 15.11.02, 13:15 Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > Nie jestem theista wiec mam klopot zlapac o co chodzi gdy ktos wstawia do > rzeczywistosci mistyczne okreslenia stanow swojej psychiki. Szczegolnie > poslugujac sie slowem 'wytrychem' BOG. > Po prostu nie widze takiej potrzeby w tym wzgledzie. Wstawianie pojec abstrakcyjnych do rzeczywistosci faktycznych kapitalistow interesuje jak najbardziej. Takim abstrakcyjnym pojeciem jest zero. Kapitaliste bardzo interesuje zero na wlasnym koncie. Fizycznie zero nie istnieje bo nie moze. Tak to jest z pojeciami abstrkcyjnymi w tym i z Bogiem. Kopitalisci posluguja sie abstrakcyjnym pojeciem zadowolenie klienta (stan psychiki) i nawet potrafia zamieniac abstrakt na pieniadze. > Absolutnie nic we wszechwiecie nie jest zagadkowe w sensie mistycznym (cudownym) > czy w tymze znaczeniu niewytlumaczalnym. A poezja, piekna kobieta, wiosna? Ze "szkielkiem i okiem" nie podchodz. > W wielkim skrocie sily podazy-popytu sa naturalnym zjawiskiem(aksjomatem) nie > tylko w ekonomii ale rowniez w stosunkach spolecznych i miedzyludzkich. Jest popyt na Boga. Widac to golym okiem. > Stad moje sympatie i poglady sa jaknajbardziej odlegle od wszystkiego co nie > jest zwiazane z realnoscia i zyciem 'doczesnym'. Ale to jest podejscie nieamerykanskie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.33.87.* 15.11.02, 17:43 rycho7 napisał: > > Absolutnie nic we wszechwiecie nie jest zagadkowe w sensie mistycznym > (cudownym) > > czy w tymze znaczeniu niewytlumaczalnym. > > A poezja, piekna kobieta, wiosna? Ze "szkielkiem i okiem" nie podchodz. Alex: Dlaczego? Co jest niezwykłego w naszych strategiach prokreacyjnych? Albo w tym, że wiosna jest dobrym okresem na gody? Nie jest to wcale mniej tajemnicze niż budowa gwiazd, czy powód dla którego one świecą Pozdr > Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 18.11.02, 09:43 Gość portalu: Alex napisał(a): > rycho7 napisał: > > > > Absolutnie nic we wszechwiecie nie jest zagadkowe w sensie mistycznym > > (cudownym) > > > czy w tymze znaczeniu niewytlumaczalnym. > > > > A poezja, piekna kobieta, wiosna? Ze "szkielkiem i okiem" nie podchodz. > > Alex: Dlaczego? Co jest niezwykłego w naszych strategiach prokreacyjnych? Albo > w tym, że wiosna jest dobrym okresem na gody? Nie jest to wcale mniej > tajemnicze niż budowa gwiazd, czy powód dla którego one świecą Ja nie twierdze, ze jest tajemnicze lecz mistyczne (cudowne) w sensie przenosni. Nie wystarczy byc naukowcem trzeba tez byc poeta albo poezje miec w duszy (nie transcedentnej). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.proxy.aol.com 16.11.02, 06:31 rycho7 napisał: > Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > > > Nie jestem theista wiec mam klopot zlapac o co chodzi gdy ktos wstawia do > > rzeczywistosci mistyczne okreslenia stanow swojej psychiki. Szczegolnie > > poslugujac sie slowem 'wytrychem' BOG. > > Po prostu nie widze takiej potrzeby w tym wzgledzie. > > Wstawianie pojec abstrakcyjnych do rzeczywistosci faktycznych kapitalistow > interesuje jak najbardziej. Takim abstrakcyjnym pojeciem jest zero. Kapitaliste > > bardzo interesuje zero na wlasnym koncie. Fizycznie zero nie istnieje bo nie > moze. Tak to jest z pojeciami abstrkcyjnymi w tym i z Bogiem. Kopitalisci > posluguja sie abstrakcyjnym pojeciem zadowolenie klienta (stan psychiki) i > nawet potrafia zamieniac abstrakt na pieniadze. > > > Absolutnie nic we wszechwiecie nie jest zagadkowe w sensie mistycznym > (cudownym) > > czy w tymze znaczeniu niewytlumaczalnym. > > A poezja, piekna kobieta, wiosna? Ze "szkielkiem i okiem" nie podchodz. > > > W wielkim skrocie sily podazy-popytu sa naturalnym zjawiskiem(aksjomatem) > nie > > tylko w ekonomii ale rowniez w stosunkach spolecznych i miedzyludzkich. > > Jest popyt na Boga. Widac to golym okiem. > > > Stad moje sympatie i poglady sa jaknajbardziej odlegle od wszystkiego co n > ie > > jest zwiazane z realnoscia i zyciem 'doczesnym'. > > Ale to jest podejscie nieamerykanskie. Widze, ze zaczynasz zauwazac walory kapitalizmu, takie jak zadowolenie kazdego klienta (kazdego czlowieka) - w odroznieniu do wiecznie nieszczesliwych klientow religii(papieza). To juz maly sukces! Ani poezja, ani kobieta, ani wiosna nie sa cudem tylko realnym, istniejacym faktem. Chyba, ze mowisz metaforycznie np. o kobiecie, ale z tym bylbym ostrozny - moze sie okazac przykrym faktem (niekochana zona!). Popyt moze jest, tylko gdzie ta podaz. A moze Ty widziales tego 'boga'? Wierz mi, rzeczywistosc w Ameryce jest bardzo realna! Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 18.11.02, 09:56 Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > Widze, ze zaczynasz zauwazac walory kapitalizmu, takie jak zadowolenie kazdego > klienta (kazdego czlowieka) - w odroznieniu do wiecznie nieszczesliwych > klientow religii(papieza). > To juz maly sukces! Poniewaz jestem ateista to chyba w tym momencie zaden sukces. > Ani poezja, ani kobieta, ani wiosna nie sa cudem tylko realnym, istniejacym > faktem. Chyba, ze mowisz metaforycznie np. o kobiecie, ale z tym bylbym > ostrozny - moze sie okazac przykrym faktem (niekochana zona!). Jestem dosc konkretny w zestawianiu atrybutow. Zakochanie zawsze bede uwazal za cud mimo znajomosci jego biochemicznych podstaw. Erzace to nie to. Branie czegos podobnego do amfy zamiast zakochania? Brrr... > Popyt moze jest, tylko gdzie ta podaz. > A moze Ty widziales tego 'boga'? Jest popyt na bycie oszukiwanym. Czy do tego potrzeba objawienia? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.proxy.aol.com 20.11.02, 22:30 rycho7 napisał: Rozumie, ze uzywasz slowa 'cud' w cudzyslowie. Ja tez uwazam to za 'cud' w przenosni, co nie zmienia faktu, ze mowimy o czyms jaknajbardziej realnym. Popyt na religie czy bycie oszukiwanym jest zaspakajany przez roznych duchownych i zwyklych oszustow' bez potrzeby wprowadzania osoby trzeciej. np. 'boga' pzdr, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.netcom.ca 16.11.02, 08:25 Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > "nikt mnie nie przekona, ze COS > nie > > > > istnieje. > > Co to jest te 'COS'? Bog? ------------ d:Wielu ludzi wierzy ,ze tak. ------------ > > Winszuje samozaparcia. > > > > pzdr, > ---------- > Nie dziwie sie , ze niewiele zrozumiales. Niewielu ludzi interesuje metafizyka. > Jezeli chodzi o twoje poglady polityczno- gospodarcze, to rowniez jestem ich > ciekaw. > > pzdr. > > > Myslalem, ze wyjasnisz co rozumiesz przez: 'nikt mnie nie przekona, ze cos nie > > istnieje' > Nie jestem theista wiec mam klopot zlapac o co chodzi gdy ktos wstawia do > rzeczywistosci mistyczne okreslenia stanow swojej psychiki. Szczegolnie > poslugujac sie slowem 'wytrychem' BOG. ----------- d: Napisalem przeciez juz wczesniej, ze spotkalem sie z taka m.in. definicja Boga: "A god is a personification of a motivating power or a value system that functions in human life and in a universe" -cytat w jezyku ktorym poslugiwal sie autor "The power of mith"-Joseph Campbell. Podawalem tez kilka prostych przykladow. W Objektywizmie , ktorego jestes zwolennikiem tez macie swoja hierarchie waznosci. Ann Rand 1905-1982) byla pisarka (The fountainhead, Atlas shruged itd.) i miala swoj swiatopoglad ktory Ty nasladujesz. Howard Roark w powiesci The Fountainhead to skrajny indywidualista. Nie twierdze , ze jest to twoj idol. Byc moze twoim bogiem jest tylko "rzeczywistosc obiektywna" o ktorej pisze Twoja guru. -------------- > Po prostu nie widze takiej potrzeby w tym wzgledzie. > > Co do pogladow polityczno-filozoficznych to jestem zwiazany z nurtem > Objektywizmu zapoczatkowanym przez Ayn Rand, opierajacym sie na wspolczesnym > rozumieniu swiata realnie nas otaczajacego jako jedynej rzeczywistosci. > Absolutnie nic we wszechwiecie nie jest zagadkowe w sensie mistycznym (cudownym) > > czy w tymze znaczeniu niewytlumaczalnym. > > W wielkim skrocie sily podazy-popytu sa naturalnym zjawiskiem(aksjomatem) nie > tylko w ekonomii ale rowniez w stosunkach spolecznych i miedzyludzkich. > Jako aksjomat prawo to jest niezmienne i dzialajace zawsze. > Kazdy system polityczny czy pojedynczy czlowiek probojacy obejsc to prawo, > wczesniej czy pozniej, placi za to cene. ------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.160.91.* 14.11.02, 15:34 a Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: *.netcom.ca 15.11.02, 02:17 Gość portalu: a napisał(a): > a ---------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.33.87.* 15.11.02, 17:47 Chyba dyskusja zbyt kręci się w kółko. Po prostu jeden wierzy w świat transcendentalny, a inny nie. Dowodów na istnienia Boga brak. Podobnie jak przeciwko. Pozostaje tylko wiara, lub jej brak. A w nauce nic nie przyjmuje się na wiarę. Może pora założyć jakieś forum światopoglądowe. Tam ten temat pasowałby jak ulał. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
donjuan Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 11.12.02, 18:03 Zapewne przydaloby sie takie forum . A jak by na to nie patrzec i cokolwiek by o tym sadzic jedno jest pewne : wierzac w Boga czlowiek nic nie traci a z pewnoscia wiele moze zyskac. Odpowiedz Link Zgłoś
berbecia Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 12.12.02, 10:46 No proszę, jakie praktyczne podejście do rzeczywistości. Ciekawe czy twoje stanowisko jest popularne. Mnie się raczej wydaje, że panuje taka ogólna obojętnośc w stosunku do religii. Niby mamy w Polsce 90% katolików, ale chyba niewiele z tego wynika, nie przekłada się to nie tylko na codzienne życie, ale i na sposób myślenia. Czy ty też tylko wierzysz, bo lepiej być ubezpeiczonym, w razie czego, ale z twoim życiem nie ma to nic wspólnego? Odpowiedz Link Zgłoś
jarekpie Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 12.12.02, 11:24 donjuan napisał: > jedno jest pewne : wierzac w Boga czlowiek nic nie traci > a z pewnoscia wiele moze zyskac. To nie jest pewne. Rzekłbym, że pewne jest coś przeciwnego. Wierząc można wiele stracić, jeśli go nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
donjuan Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? 12.12.02, 13:49 To co napisalem jest dobra rada dla sceptykow i watpiacych i nie musi miec zwiazku z wiara w istnienie czy tez nie istnienie zycia pozagrobowego . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: donjuan Re: Czy Bóg istnieje? A co z innymi religiami? IP: 212.191.70.* 17.12.02, 16:54 Kiedy znajdujesz na pustkowiu zegarek to natychmiast nasuwa sie mysl o jego tworcy . Odpowiedz Link Zgłoś