26.01.15, 12:20
Po dłuższej przerwie parabioza wraca do łask. Poniżej moje tłumaczenie z woleja ustępu ze strony:
www.nature.com/news/ageing-research-blood-to-blood-1.16762
"In the past few years, however, a small number of labs have revived parabiosis, especially in the field of ageing research. By joining the circulatory system of an old mouse to that of a young mouse, scientists have produced some remarkable results. In the heart, brain, muscles and almost every other tissue examined, the blood of young mice seems to bring new life to ageing organs, making old mice stronger, smarter and healthier. It even makes their fur shinier. Now these labs have begun to identify the components of young blood that are responsible for these changes. And last September, a clinical trial in California became the first to start testing the benefits of young blood in older people with Alzheimer's disease."

"W ciągu ostatnich kilku lat ożywiono parabiozę, aczkolwiek przez niewielką liczbę laboratoriów, szczególnie w dziedzinie badań nad starzeniem się. Przez połączenie układu krążenia starej myszy z młodą myszą, naukowcy odnieśli parę znakomitych wyników. W sercu, mózgu, mięśniach i niemal w każdej innej badej tkance, krew młodych myszy wydaje się ożywiać starzejące się narządy, czyniąc stare myszy silniejszymi, sprytniejszymi i zdrowszymi. To sprawia, że nawet ich futro jest bardziej błyszczące. Teraz laboratoria te zaczęły identyfikować składniki młodej krwi, które są odpowiedzialne za te zmiany. A we wrześniu ubiegłego roku, badanie kliniczne w Kalifornii, jako pierwsze, rozpoczęły testowanie korzyści z młodej krwi u osób starszych z chorobą Alzheimera."

Droga jest zapewne jeszcze długa, ale jeśli się to potwierdzi u ludzi, będzie to wielkim osiągnięciem medycznym. Coś na rzeczy jest, bowiem w dopingach sportowcom przetaczano krew dzięki czemu osiągali rekordy nie do uzyskania bez tego sposobu (czyli dopingu z krwi, trudnego do wykrycia).

"W jaki sposób można „zwiększać sportową wydajność” poprzez specjalne transfuzje krwi?

Zadaniem transfuzji jest zwiększenie zawartości przenoszonego przez krew tlenu, co może być wywoływane przez zwiększenie liczby właśnie erytrocytów. Naukowiec szwedzki, Björn Ekblöm, już w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia opracował metodę zwiększenia wytrzymałości sportowców aż o 40% w wyniku specjalnych transfuzji, tak trudno wykrywalnych w chwili obecnej.

Istnieją dwa rodzaje transfuzji. Do danego organizmu można doprowadzić krew pochodzącą od innego człowieka (oczywiście pod warunkiem, że ma ona tę samą grupę i to samo Rh: plus lub minus), albo przeprowadzić tzw. autotransfuzję – czyli jak gdyby „oddać krew samemu sobie”. Ale, oczywiście, po pewnej modyfikacji. Najpierw od delikwenta krew tę się pobiera. Organizm, „dostrzegając”, że „ zabrano mu” pewną ilość czerwonych krwinek, zaczyna je szybko wytwarzać. Kilka dni później, gdy udaje się mu w 100% " wyrobić normę", do organizmu z powrotem wprowadza się krew pobraną kilka dni temu – pamiętając, aby była ona przechowywana przez cały czas w niskiej temperaturze. I tak liczba erytrocytów w danym organizmie wyraźnie rośnie.

Można też danemu osobnikowi, pragnącemu się "wzmocnić", wstrzyknąć krew innego osobnika. I jest to do wykrycia dzięki odkryciom z roku 2004. Parametrów wchodzących w skład „przetaczalnej” krwi jest ponad 20 – i nie tylko chodzi tu o grupę. Szansa znalezienia dawcy, u którego wszystkie te parametry byłyby takie same, jak u sportowca, jest jak 1:7000. Jeśli dany lekarz dobrze się postara i dobrze poszuka, to takiego dawcę znajdzie. A tego rodzaju doping jest nie do wykrycia. Oczywiście, nie można też wykryć autotransfuzji. Zamrażanie krwi blokuje poza tym starzenie się krwinek czerwonych."

Ze strony:
www1.rfi.fr/actupl/articles/089/article_1224.asp

--
brawa
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka