Dodaj do ulubionych

Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego

IP: *.autocom.pl 01.10.04, 09:06
Zaproszenie do dyskusji na początek roku akademickiego:

Józef Wieczorek, Cezary Wójcik

PETRYFIKACJA CZY ZMIANA SYSTEMU?
Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego

Stan obecny - stan niepokoju

Nie ulega wątpliwości, że w dzisiejszym świecie sukces gospodarczy danego
kraju zależy w większym stopniu od zaawansowanych technologii, a w mniejszym
stopniu od wydobycia surowców i produkcji prostych dóbr materialnych. Za
sukcesem gospodarczym kryją się badania naukowe i ich umiejętne wdrażanie w
przemyśle. Świadomość tego faktu zaczyna docierać do coraz szerszego kręgu
obywateli. Jeżeli chcemy, aby nasz kraj był czymś więcej niż drugorzędnym
członkiem UE, źródłem taniej siły roboczej i rynkiem zbytu dla przestarzałych
technologii, to niezbędne jest odpowiednie inwestowanie w naukę. Jej
finansowanie w Polsce znajduje się obecnie na tragicznym poziomie - od wielu
lat są to ułamki procenta PKB, co stawia nas na samym końcu krajów UE. Na
dodatek, wiele z tych pieniędzy jest niestety marnotrawione, a system
organizacji nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce stanowi skansen PRL-u.
System ten jest co prawda korzystny dla korporacji profesorów
("belwederskich"), ale nie jest korzystny dla poziomu nauki i edukacji, a co
za tym idzie dla - rozwoju gospodarczego Polski.

W systemie edukacji rozpoczęto reformy, ale nie zreformowano głowy, czyli
pionu szkolnictwa wyższego i nauki, stąd poprawiła się nieco sytuacja na
poziomie przedszkolnym, ale im wyżej, tym gorzej. Mimo braku pieniędzy na
naukę, nadal istnieje PAN w postaci niezmienionej zasadniczo od czasów, kiedy
powołano ją do życia według narzuconych, sowieckich wzorców. Na istnienie
takich rozbudowanych struktur oderwanych niemal całkowicie od szkolnictwa
wyższego nie stać nawet bogatych krajów. Dubluje się całą infrastrukturę,
biblioteki, drogą aparaturę, która i tak często nie jest wykorzystana.
Korporacja profesorów, w niemałej części o miernych kwalifikacjach
intelektualnych i moralnych, broni dostępu do stanowisk, aparatury i
projektów badawczych.

Liczne rzesze nowych absolwentów ogromnej już liczby szkół wyższych
powiększają co prawda statystykę ludzi z wyższym wykształceniem, ale i
statystykę bezrobotnych. Coraz powszechniejsze stają się studia doktoranckie,
ale poziom doktoratów zdaje się niewiele odbiegać od poziomu dyplomów
magisterskich sprzed ćwierć wieku.

Obecne dyplomy magisterskie na ogół niewiele są warte, ponieważ profesorowie
rzadko są w stanie wykształcić dobrych absolwentów. Prowadzą niekiedy po
kilkaset prac dyplomowych, nie znając nawet ich treści. Prace dyplomowe można
zresztą kupić bez problemu za kilkaset złotych. System kształcenia, jak i
poziom opiekujących się pracami profesorów jest taki, że niemal nikt tego nie
jest w stanie wykryć, a przy tym mało kto tego chce.

Konkursy na obsadzanie etatów akademickich są najczęściej "ustawiane", a
kariery od studenta do profesora, a potem nawet dziekana lub rektora, na tej
samej uczelni, są wzorcowe dla naszego systemu. Wieloetatowość profesorów ma
zapewnić im jedynie lepszy byt materialny, ale jest katastrofalna dla
edukacji i poziomu badań naukowych.

W większości są "ustawiane" także konkursy na projekty badawcze, których
rezultaty są zresztą niejawne. Finansuje się mgliście zarysowane projekty o
nikłych szansach realizacji, a nie konkretne wyniki badań. Aby być
finansowanym, trzeba mieć osobowość prawną, ale osobowość naukowa nie jest
konieczna. Wykonawcy i recenzenci projektów badawczych stanowią często
zamknięte grono popierających się nawzajem osób, niekiedy z jednej rodziny.
Finansuje się obecnie wiele oderwanych od nauki, edukacji, jak i gospodarki
jednostek badawczo-rozwojowych, ale zarejestrowanie nowej, konkurencyjnej dla
już istniejących, placówki naukowej przez zespoły naukowców o dużych
osiągnięciach jest praktycznie niemożliwe.

Transformacja ustrojowa prawie zupełnie ominęła środowisko nauki i
państwowego szkolnictwa wyższego. W latach stanu wojennego wiele osób o
niezależnych poglądach zmuszonych było do odejścia z polskich uczelni,
podczas gdy awansowali ludzie usłużni wobec reżimu komunistycznego,
selekcjonowani według kryterium "mierni, bierni ale wierni". To oni i ich
lojalni wychowankowie stanowią niestety dalej trzon kadr naukowych hamujących
rzeczywiste przemiany, które by ten układ mogły naruszyć.

Pomimo tego w Polsce wciąż pracują wybitne osobistości naukowe i dobre grupy
badawcze. Niestety, panuje u nas tendencja do równania w dół, zamiast do
promowania tych najlepszych. Tendencji tej sprzyja hierarchiczny system
tytułów i stanowisk naukowych, w którym o jakości danego uczonego - w oczach
zarówno społeczeństwa, jak i władz - nie świadczy jego dorobek mierzony
publikacjami w recenzowanych czasopismach zagranicznych i efekty edukacyjne,
lecz ilość dożywotnio nadanych tytułów.

Z takim poziomem kadr "naukowych" nasze wejście do Europy będzie tylko
pozorne, a trzeba wiedzieć, że inne kraje europejskie, które posiadały system
podobny do naszego - jak np. Niemcy - wprowadzają obecnie reformy wzorowane
na brytyjskich i amerykańskich rozwiązaniach, gdyż i system panujący w wielu
krajach unijnych stanowi hamulec dla rozwoju nauki, pomimo dużo wyższego
poziomu jej finansowania.

Prezydencki projekt petryfikacji systemu

Niestety brakuje ogólnej przyszłościowej wizji systemu nauki i edukacji w
Polsce, a rektorzy nawołujący niekiedy do dyskusji na temat reform nauki i
edukacji - na ogół nie chcą dyskutować na szerszym forum, co najwyżej we
własnym gronie. Stan nauki i edukacji to problem dotyczący całego
społeczeństwa i taki monopol jednej korporacji jest niemożliwy do
zaakceptowania. Potrzebna jest ogólnospołeczna debata nad całościową reformą,
a nie podawanie wycinkowych rozwiązań do milczącej akceptacji.

Społeczeństwo jest informowane przez korporację profesorów, że w wyniku
konieczności dostosowania się do standardów unijnych opracowany został tzw.
prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyższym. A trzeba wiedzieć, że jest
to projekt niezgodny z tzw. kartą bolońską (Wielka karta uniwersytetów
europejskich - dokument ogłoszony we wrześniu 1988 roku przez rektorów
uczelni europejskich i podpisany także przez rektorów uczelni polskich
http://www.uni.torun.pl/uczelnia/dokumenty/statut/katra/ bo jest moralnie i
intelektualnie uzależniony od czynników politycznych. Zatem ewentualne
przyjęcie go w parlamencie może być zaskarżone do Trybunału Europejskiego.
Projekt zresztą petryfikuje dotychczasową hierarchię stopni i tytułów
naukowych tak odmienną od rozwiązań europejskich i amerykańskich, w tym taki
relikt ubiegłej epoki jak habilitacja czy takie kuriozum jak
profesor "belwederski". Pozostaje także w tym systemie umocowana przy
premierze od czasów komunistycznych Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów.
Zwiększona ma być i tak autokratyczna władza rektora oraz utrzymana
praktyczna nieusuwalność profesorów "belwederskich" ze stanowisk.
Projektowana ustawa nie wymaga od profesorów dalszej efektywnej pracy
naukowej, mimo że obecnie należą do rzadkości ci, którzy dalej uprawiają
naukę po uzyskanej profesurze. Projekt stanowi zwycięstwo korporacji
profesorów dobrze pilnującej swoich interesów. Interesy te zabezpieczają
ponadto Rada Główna Szkolnictwa Wyższego, która nie ma ochoty zajmować się
zgłaszanymi patologiami w szkołach wyższych i ponadto Państwowa Komisja
Akredytacyjna, której działania - zupełnie inaczej niż w krajach
europejskich - nie są do końca jawne. Zapomniano całkiem o potrzebie
instytucji mediatora akademickiego, znanego zarówno z USA, jak i z krajów
europejskich.

Istnieją co prawda rozbieżności między uczelniami państwowymi i
niepaństwowymi, ale niestety rektorzy uczelni niepublicznych walczą głównie o
utrwalanie patologii w postaci wieloetatowości profesorów, akceptując inne
systemowe m
Obserwuj wątek
    • Gość: Józef Wieczorek Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.autocom.pl 01.10.04, 09:48
      Istnieją co prawda rozbieżności między uczelniami państwowymi i niepaństwowymi,
      ale niestety rektorzy uczelni niepublicznych walczą głównie o utrwalanie
      patologii w postaci wieloetatowości profesorów, akceptując inne systemowe
      mankamenty ustawy. Niedobrze to wróży dla przyszłości nauki i edukacji w
      Polsce.

      Czy jest wyjście?


      Niewątpliwie konieczne jest przeprowadzenie w Polsce reformy nauki i edukacji w
      oparciu o gruntowne rozwiązania systemowe. Bez powiązania nauki i edukacji z
      gospodarką i otwarciem się na sprawdzone rozwiązania zachodnie, nie jest to
      możliwe. Obecny system nie przystaje do współczesności. Wiąże on ze sobą
      elementy tradycyjnego, przedwojennego systemu europejskiego z narzuconymi w
      latach powojennych rozwiązaniami wzorowanymi na modelu sowieckim. Tymczasem
      sukcesy na polu nauki i szkolnictwa wyższego, a co za tym idzie także sukcesy
      gospodarcze, odnoszą kraje, w których wprowadzono różne warianty systemu
      opartego na rzeczywistej konkurencji i współzawodnictwie zarówno na poziomie
      poszczególnych uczonych, jak i na poziomie uczelni. Współzawodnictwo to wyraża
      się z jednej strony na wolnym rynku usług edukacyjnych, a z drugiej w otwartych
      konkursach na projekty badawcze. W systemie takim nie liczą się tytuły przed
      nazwiskiem, lecz rzeczywisty poziom naukowy, który reprezentuje sobą dana osoba
      lub zespół badawczy.

      Proste skopiowanie wzorców zachodnich nie jest możliwe, gdyż w Polsce państwo
      jest wciąż praktycznie jedynym sponsorem badań naukowych. Brakuje bowiem w
      naszym kraju prywatnych fundacji wspomagających naukę, podczas gdy pozostający
      w obcych rękach przemysł nie jest zainteresowany badaniami badawczo-rozwojowymi
      w Polsce i korzysta z odpowiednich ośrodków w swoich krajach macierzystych.
      Stąd rola finansowania badań naukowych z budżetu państwa będzie wciąż duża. Nie
      wolno jednak marnotrawić tych nielicznych funduszy, które są na naukę
      przeznaczane. Szkoły nie mogą być fabrykami bezwartościowych nierzadko
      dyplomów, lecz winny kształcić kreatywną kadrę dla gospodarki opartej na
      autentycznej nauce. Nie może być tolerowana wieloetatowość profesorów i
      bezetatowość doktorów. Na to nie stać żadnego kraju, nawet mocarstwa
      gospodarczego. Należy zlikwidować relikty poprzedniego systemu, tj. znieść
      habilitację i profesury "belwederskie", zaostrzając jednocześnie wymagania
      stawiane kandydatom do stopnia doktora. Profesura powinna być jedynie
      stanowiskiem nadawanym przez uczelnię osobom wygrywającym autentyczny konkurs.
      O kwalifikacjach kandydata na stanowisko profesora powinien decydować jedynie
      jego dorobek naukowy oceniany przez gremia międzynarodowe, a nie tytuły i
      koneksje czy działalność polityczna, jak to ma miejsce i obecnie. Takie zmiany
      stworzyłyby odpowiedniejsze warunki do powrotu polskich naukowców pracujących
      za granicami, którzy obecnie nie mają po co do kraju wracać (niekiedy dobrze
      opłacany amerykański profesor musiałby pracować w Polsce na etacie co najwyżej
      adiunkta, o ile w ogóle byłby zatrudniony).

      Uczelnie powinny ze sobą współzawodniczyć na wolnym rynku przyciągając
      studentów odpowiednią ofertą edukacyjną, a nie ilością, figurujących niekiedy
      jedynie na liście płac, profesorów "belwederskich". Należałoby zweryfikować
      obecne kryteria akredytacji szkół wyższych, aby zapobiegały patologiom zamiast
      je preferować.

      Wyniki badań naukowych, finansowanych wyłącznie na drodze autentycznych
      konkursów na projekty badawcze, winny być jawne i rozliczane przed podatnikiem.

      Należałoby zlikwidować PAN, włączając jego silne instytuty do struktur
      uniwersyteckich, a finansowanie wartościowych jednostek badawczo-rozwojowych
      winno spoczywać na resortach zainteresowanych ich badaniami.
      Państwo powinno wspierać możliwość finansowania badań naukowych przez
      pozarządowe organizacje czerpiące środki z darowizn zwolnionych od podatku.
      Trzeba dążyć do stworzenia systemowych udogodnień i ulg podatkowych promujących
      rozwój drobnych i średnich firm zakładanych często przez samych uczonych, które
      miałyby na celu wdrażanie nowych technologii i osiągnięć naukowych.

      Józef Wieczorek & Cezary Wójcik

      Tekst opublikowany w dwumiesięczniku OBYWATEL, nr 4 (18) 2004


      • Gość: Szczepan Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.crowley.pl 07.10.04, 17:57
        Generalnie, i od dawna, zgadzam się z tezami głoszonymi równiez w Waszym
        artykule, ale obawiam się, że jest w nim tak dużo "żółci" iż możecie zrazić do
        swoich myśli nawet waszych zwolenników.
        Niektóre kwestie wydają mi sie jednak dyskusyjne, ale może nie zbyt dobrze znam
        polskie realia. Jakie to kwestie? - zapraszam do założonego wczoraj
        wątku: "uniwersytety - ewolucja czy maeandry". Pozdrawiam i życzę wytrwałości!
        • Gość: Józef Wieczorek Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.autocom.pl 07.10.04, 20:34
          Jeśli jakieś kwestie sa dyskusyjne to najlepiej je przedyskutowac pod tym
          tekstem. Po to ten tekst zostal tu umieszczony i wybroniony przed cenzurą. Żeby
          zapoznać się bliżej z polskimi realiami najlepiej zajrzeć na strone
          www.naukowcy.republika.pl
          Tam mozna też dyskutowac nad kondycja nauki i edukacji w Polsce bez cenzury !
          • Gość: Szczepan Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.crowley.pl 07.10.04, 22:04
            O Mój Boże jaka piękna i głęboka replika. Życze dużo zdrowia!
    • Gość: B.T., Zabrze Inwestycja w N+B+R dopiero da to o czym piszecie IP: 213.241.17.* 02.10.04, 09:56
      Powyżej JW i CW napisali, cytuję: "Jeżeli chcemy, aby nasz kraj był czymś
      więcej niż drugorzędnym członkiem UE, źródłem taniej siły roboczej i rynkiem
      zbytu dla przestarzałych technologii, to niezbędne jest odpowiednie
      inwestowanie w naukę."

      W naukę to się w Polsce inwestuje ogromne sumy, procentowo (2,2 % z budżetu
      państwa poprzez KBN, ileś tam z MNiIP i innych) najwięcej spośród krajów Świata
      (najbogatsze to 0,5 do 1,0 % z budżetu).

      Aby podnieść to o czym mówicie to trzeba inwestować w cały proces działalności
      N+B+R (Naukowo-Badawczo-Rozwojowej). A, przede wszystkim, określić jasno
      kryteria oceny wyników prac badawczych i jak te kryteria mają się do wpływu na
      ten rozwój o któryym piszecie.

      Trzeba też zainwestować w zmianę poglądów nauczycieli akademickich i PAN-ów
      narzuconych dogmatami WTMiI (Wróblewski - Turski - Marciniec i Innych).

      Z poważaniem dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
      • Gość: jw Re: Inwestycja w N+B+R dopiero da to o czym pisze IP: *.autocom.pl 02.10.04, 19:00
        Kryteria oceny chyba sa w naszej propozycji jasno okreslone, i są to kryteria
        merytoryczne ktore powinny zastąpić obecne kryteria genetyczno-towarzyskie.
    • Gość: Ewa Kostarczyk Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.cust.tele2.pl 02.10.04, 22:01
      List wysłany do GW w związku z pierwszym Ogólnopolskim Dniem Nauki oraz
      ukazaniem się w GW z dnia 21.09.2003 artykułu Danuty Zagrodzkiej „ Einsteini
      pod parą”

      List wysłałam powtórnie na ręce Redaktora Naczelnego Adama Michnika.

      Nigdy nie otrzymałam odpowiedzi.

      Załączam na tym Forum – niestety jest nadal aktualny.


      EKSPERT W KRAINIE POLSKIEJ NAUKI

      Ewa Kostarczyk


      Prawie od dwóch lat z niezmiennym zainteresowaniem śledzę w mediach
      wypowiedzi Ministra Nauki Prof. Kleibera. Kiedy w listopadzie 2001 przeczytałam
      wypowiedź Pana Ministra zamieszczoną na łamach Gazety Wyborczej odebrałam ją
      personalnie, a rodzinie i przyjaciołom obwieściłam, że nareszcie problem
      odpowiedniego wykorzystania potencjału intelektualnego wykształconych Polaków
      zostanie wzięty pod uwagę. Podobnie przyjmowałam kolejne, krótkie czy
      obszerniejsze wystąpienia telewizyjne Pana Ministra. Sądziłam, że widoczna
      poprawa mojej sytuacji nastąpi niebawem. Dzisiaj, kiedy usłyszałam wypowiedź
      Pana Ministra z okazji ogólnopolskiego Dnia Nauki już tak nie sądzę. Asertywne
      wypowiedzi Pana Ministra Nauki irytują mnie i nużą jak zbyt długo powtarzany
      kawałek kataryniarza.

      O tytułach naukowych, ustawach i władzy

      Kiedy ktoś dotknięty niesprawiedliwością losu czyta cytowane w wyżej
      wymienionym artykule (XI.2001) wypowiedzi osoby świeżo desygnowanej do NAPRAWY
      RZECZY ogarnia go nadzieja. Nadzieja jest tym większa im wyraźniejsza
      identyfikacja z problemem. A jeśli dodatkowo podobne sformułowania padają co
      rusz z okienka TV – naprawa patologii wewnątrz struktur dysydenckich i
      organizacyjnych zaczyna jawić się w świadomości obywatela jako postępujący
      proces. Jest to zgodne z prawidłami percepcji na poziomie neuropsychologicznym.
      Zgodnie z tymi prawidłami, dodanie jakiegoś mało istotnego lecz nowego
      szczegółu w sposób iluzoryczny przeistacza statyczny obraz w proces.
      Proces z definicji - może nie mieć końca.
      „Mało czujni odbiorcy” czyli tacy, których problem bezpośrednio nie dotyczy,
      nie zadają sobie nawet pytań czy poruszane problemy są rozwiązywane i w jaki
      sposób. Wystarczy puścić od czasu do czasu zdartą płytę…
      Natomiast u odbiorców, których problem dotyczy pojawia się pewna forma
      dysonansu poznawczego . Odbiorca „zakorzeniony” w temacie różni się od „mało
      czujnego” prostym faktem posiadania bieżących informacji, bagażu doświadczeń,
      przemyśleń oraz własnych pomysłów na naprawę rzeczy.
      Zakorzeniony odbiorca posiada również, a może przede wszystkim umiejętność
      merytorycznej oceny jednostek aparatu ferującego decyzje o polityce
      zatrudniania, podziale środków finansowych na cele badawcze, przyznawaniu
      stanowisk oraz wszelkich awansach i nagrodach.
      W dobie Internetu z przebogatymi w hasła wyspecjalizowanymi wyszukiwarkami
      sprawdzenie w skali światowej dorobku naukowego Kowalskiego nie stanowi
      naprawdę żadnego problemu.
      W naszym kraju, szybciej sprawdzi student profesora, niż profesor
      kolegę. Co – gorsza – profesor nie zadaje sobie takiego trudu, nie chcąc
      narażać się na niepotrzebny stres. W końcu, niczym zmącony spokój profesor ma
      zapewniony powyżej przeciętnego wieku emerytalnego. Zapewnia mu to odpowiednia
      ustawa uwzględniająca szczególna wartość jego ciężkiej pracy oraz wykształcenia
      w trosce i służbie dla edukacji narodu. Ustawa nie bierze pod uwagę ani
      dziedziny, którą reprezentuje profesor ani dorobku naukowego profesora.
      Najprościej, oznacza to, że w skokowo rozwijających się dziedzinach nauki
      profesorowie stosunkowo szybko tracą swoje kompetencje i blokują miejsca
      zatrudnienia osobom, które właśnie byłyby niezbędne by kompetentnie pchnąć daną
      dziedzinę nauki do przodu.
      Nowomodna ukształtowała nowy rodzaj profesora zorientowanego na buisiness. Taki
      profesor miast wziąć indywidualną odpowiedzialność za swoją przedsiębiorczość,
      traktuje uczelnię jako swoisty, prywatny poligon doświadczalny. Profesor o
      zadęciu buisinessowym korzystając z funduszy państwowych, często rozpowszechnia
      dodatkowo idee o nie przystosowalności autorytetu uczonego do współczesnych
      zadań uczelni. Takie autorytarne, wykrętne tłumaczenie niewątpliwie może pomóc
      profesorowi na własny niedostatek intelektu, nie pomoże jednak ani na
      prawdziwy sukces uczelni (nie ten rankingowy ze szpalt polskich czasopism) ani
      na kształtowanie motywacji poznawczej młodzieży.
      Niestety, status profesora w nauce polskiej przypomina pod pewnymi względami
      uprzywilejowanie pewnego zwierzęcia na Dalekim Wschodzie.

      Uczeni, mędrcy, naukowcy i badacze –czyli pracownicy nauki

      W latach międzywojennych, uczony był określany jako człowiek zajmujący
      się stale nauką, czyli jakimś systemem (przedmiot) logicznie powiązanym
      systemem ustalonych prawd. Znaniecki (lata 30-te) podkreślał, że uczonym jest
      tylko ten człowiek, którego praca naukowa jest obiektywnie wartościowa, co
      gwarantuje mu uznanie społeczne w obrębie kręgu ludzi, którzy podobnie jak i on
      zajmują się nauką. W konsekwencji pracy naukowej uczony uzyskuje stanowisko
      społeczne z którego wynikają pewne uprawnienia, a jego praca zaczyna pełnić
      funkcje społeczną, natomiast on sam odgrywać w danym kręgu rolę społeczna
      uczonego .
      Różnice pomiędzy mędrcem a uczonym dotyczą zasadniczo posiadania formalnego
      wykształcenia. Choć obydwa pojęcia zakładają pewną wszechstronność
      wykształcenia czy też renesansowość umysłu, to mędrzec bez dyplomu nie mógłby
      zostać uczonym.
      Pojęcia naukowca i badacza wywodzą się z pragmatycznej filozofii
      technokracji o rodowodzie anglojęzycznym (scientist, researcher) a oznaczając
      raczej wąską specjalizację nie wymagają wszechstronności.
      Z kolei bliżej nieokreślonych, a więc szeroko pojętych pracowników nauki bierze
      w opiekę Komitet Etyki w Nauce przy Polskiej Akademii Nauk w swoim „Dobrych
      obyczajach w nauce. Zbiór zasad i wytycznych (2001)”.
      Odmienność zadań jakie ma do spełnienia uczony czy naukowiec
      przekładają się na istotne różnice systemów edukacyjnych w różnych krajach. W
      przodujących pod względem myśli naukowo-technicznej krajach (USA, Wielka
      Brytania) stopień doktora nauk jest najwyższym sensu stricte stopniem naukowym
      upoważniającym do samodzielnej pracy naukowej oraz obejmowania stanowisk
      kierowniczych w instytucjach badawczych i naukowych. W anglosaskim modelu
      nauki, doktorzy nauk po odbyciu dwóch lub trzech kilkuletnich staży
      podoktoranckich (postdoctoral position – „postdoc”) w różnych laboratoriach
      posługujących się różną (WAŻNE!) metodologią badawczą stanowią dynamit, który
      ma szansę twórczo eksplodować.
      W odróżnieniu, polski system edukacyjny nie akceptuje doktora nauk jako
      samodzielnego pracownika naukowego, Doktor nauk uzyskuje samodzielność dopiero
      po uzyskaniu stopnia doktora habilitowanego.
      Obecnie, w wielu placówkach naukowych na terenie naszego kraju prowadzona jest
      polityka nie zatrudniania bądź nie przedłużania umowy o pracę świeżo
      wydoktoryzowanym pracownikom naukowym. Pracodawców przed poczuciem winy (bo
      przecież nie sankcji!) chroni racjonalizacja według której wysyłają oni świeżo
      upieczonego specjalistę w świat. W polskich realiach wysokiego bezrobocia,
      symbolicznych nakładach na naukę oraz niewielkiej liczbie instytucji naukowo-
      badawczych oznacza to po prostu podcinanie gałęzi. Szanse młodego naukowca na
      to by spełnić marzenie i zostać uczonym, albo rozwijać dobrze zapowiadający się
      temat badawczy – rozpływają się wśród niewyraźnych uśmiechów kolegów naukowców
      ni to współczucia, ni to ulgi.
      Zgodnie z regułami prawidłowo przeprowadzonego przewodu doktorskiego to
      nie promotor lecz doktoryzowany pracownik naukowy posiada najszerszą i
      najnowszą wiedzę dotyczącą danego zagadnienia. W prawidłowo funkcjonujących
      środowiskach naukowych powszechnie znaną metodą szybkiego uzyskiwania
      najnowszych i wiel
      • Gość: Ewa Kostarczyk Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.cust.tele2.pl 02.10.04, 22:05
        c.d. Expert w krainie polskiej nauki

        Zgodnie z regułami prawidłowo przeprowadzonego przewodu doktorskiego to nie
        promotor lecz doktoryzowany pracownik naukowy posiada najszerszą i najnowszą
        wiedzę dotyczącą danego zagadnienia. W prawidłowo funkcjonujących środowiskach
        naukowych powszechnie znaną metodą szybkiego uzyskiwania najnowszych i
        wieloaspektowych informacji przeglądowych jest korzystanie z prac doktorskich.
        Co zatem sprawia, że proceder wylewania dziecka z kąpielą stał się tak
        powszechny w środowiskach naukowo-dydaktycznych? Otóż ten prosty w swej istocie
        zabieg chroni zinstytucjonalizowanych pracowników nauki przed nieuniknioną
        rywalizacją o zajmowane stanowiska. Do kategorii zinstytucjonalizowanych
        pracowników nauki oczywiście można zaliczyć przede wszystkim samodzielnych
        pracowników naukowych (czyli według polskiego ustawodawstwa doktorów
        habilitowanych i profesorów). Należą do tej kategorii również wszyscy pozostali
        pracownicy naukowi (magistrzy i doktorzy nauk), którzy ponad marzenia o
        samodzielnej pracy naukowej przedkładają stabilność zatrudnienia oraz premię
        pracując na sukces swoich przełożonych.

        Problemu jakości polskiej nauki nie można sprowadzać tylko i wyłącznie
        do braku pieniędzy. To organizacja instytucji naukowo-badawczych i
        dydaktycznych w Polsce nie promuje ani nauki ani pracowników naukowych.
        Opiniotwórcze hasła, że zwyciężają najlepsi, bo nawet w Polsce tylko tacy mogą
        się przebić jest medialnym nadużyciem. Problem niskich nakładów finansowych
        państwa na rozwój nauki jest zagadnieniem całkowicie odrębnym.

        Każdy wzrost dotacji finansowych bez zmian strukturalnych w obrębie
        istniejących placówek naukowych i dydaktycznych byłby zjawiskiem korupcjogennym.


        • Gość: itakdalej Świetny tekst IP: *.chello.pl 03.10.04, 00:24
          Gratuluję Pani serdecznie tego tekstu, przedstawiającego w bardzo rzetelny i
          wyważony sposób sytuację w polskiej nauce. Zdumiewające, że powstał on we
          wrześniu roku 2003, czyli kilka miesięcy przed ukazaniem się artykułu Pana
          Cezarego Wójcika w "Nature" i bez żadnego związku z działalnością publiczną
          Pana Józefa Wieczorka oraz tekstami prof. Józefa Kalisza. Pisali to zatem
          niezależnie od siebie różni ludzie, z zupełnie różnym doświadczeniem, którzy
          jednak doszli do takich samych wniosków.
          Sprawy nabrały dramatyzmu od czasu Pani publikacji, bo:
          - po pierwsze weszliśmy do Unii i zdolna młodzież zaczyna nam uciekać szeroką
          falą,
          - po drugie Chińczycy opublikowali świetny ranking, z którego wynika czarno na
          białym, że król jest nagi - czwarta liga jak napisała "Polityka"
          - a po trzecie wyszło na jaw przynajmniej kilkanaście afer w których głównymi
          bohaterami są polscy profesorowie (są one opisane w wątku "LIST OTWARTY W
          SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!!":
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12951752 );
          A zatem nie ma już wątpliwości jak daleko posunięta jest degeneracja. Wszystko
          o czym Pani pisała rok temu znalazło potwierdzenie co do joty.
          Ja sądzę, że Pani tekst się nie ukazał, bo "Gazeta" dała go do zaopiniowania
          jakiemuś profesorowi, a on go ocenił negatywnie, bo tekst ten uderza przecież w
          tę grupę i wini ją za patologię i upadek polskiej nauki i uczelni. Na
          przyszłość proszę spróbować wysłać coś do "Polityki" lub do "Przeglądu". Te
          pisma są bardziej otwarte i lepiej zorientowane co się dzieje. "Gazeta
          Wyborcza" nie pomaga siłom odnowy na swoich łamach (stałymi gośćmi są tam
          raczej osoby bardzo źle oceniane przez zwolenników reform, największy beton w
          polskiej nauce), ale za to wykrywa afery i daje nam wolny dostęp do swego
          Forum. To też coś.
        • Gość: Józef Wieczorek Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.autocom.pl 03.10.04, 20:40
          Byłbym wdzięczny za przeslanie tego tekstu na strone Polskiego Cyrku Naukowego
          www.naukowcy.republika.pl
          Namawiam także inne osoby do pisania równie interesujacych tekstow ktore mozna
          umieszczać na w/w witrynie.
          Najlepiej przesyłać bezpośrednio na adres: jozef.wieczorek@interia.pl

          • Gość: itakdalej Drobne błędy w tekście IP: *.chello.pl 03.10.04, 20:57
            Gość portalu: Józef Wieczorek napisał(a):

            > Byłbym wdzięczny za przeslanie tego tekstu na strone Polskiego
            > Cyrku Naukowego

            W tym tekście przed publikacją przydałaby się drobna korekta językowa. Pani
            Kostarczyk długo była za granicą i w tekście są drobne błędy. Na przykład:

            > naprawa patologii wewnątrz struktur dysydenckich

            Rozumiem, że chodziło o struktury decydenckie (dysydenci to opozycjoniści, np.
            Pan Wieczorek jest dysydentem wobec grupy trzymającej władzę w polskiej nauce;
            my też, ale anonimowo).

            > Nowomodna ukształtowała nowy rodzaj profesora zorientowanego na buisiness.

            "Nowomodna" to słowo nieznane w języku polskim. Bliskobrzmiącym słowem
            jest "nowomowa" ale oznacza ono co innego: "newspeech" z "Folwarku zwierzęcego"
            Orwella.
            Mam nadzieję, że Pani Ewa nie obrazi się na mnie za te uwagi, jej tekst
            merytorycznie jest świetny, jak się poprawi te drobne błędy, będzie jeszcze
            lepszy.
            • Gość: itakdalej Ja też się pomyliłem IP: *.chello.pl 03.10.04, 21:06
              Gość portalu: itakdalej napisał(a):

              > Bliskobrzmiącym słowem
              > jest "nowomowa" ale oznacza ono co innego: "newspeech" z "Folwarku
              > zwierzęcego" Orwella.

              Sorry, chodziło o "Rok 1984".
            • ekostar Re: Drobne błędy w tekście 04.10.04, 17:07
              Dziekuje za poprawki.

              Właczenie tego tekstu, pomineło równiez kilka waznych przypisów, ktorych juz
              nie sposób zaznaczyc w tekście oryginalnym.

              Jednak, te najwazniejsze z nich chzialabym omowic:


              Dysonans poznawczy jest w psychologii poznawczej uznawany za siłę napędową
              myślenia, w związku z czym nikogo nie może dziwic, że mamy to forum i że coś
              wymyslimy. Jest to moment bardzo optymistyczny i chcialabym, żeby wszyscy zdali
              sobie z tego sprawe.


              Istota aktualnego konfliktu naukowców wynika z prostego faktu, że elita
              polskich profesorów oraz doktorów habilitowanych ma się nijako do pełnienia w
              środowiskach naukowych roli społecznych uczonych opisywanych przez
              Znanieckiego.

              Proponuję, żeby w tym miejscu kazdy czytelnik forum, który spędził w zachodnich
              strukturach naukowo-badawczych czy akademickich conajmniej 2 lata wykonał
              nastepujący test: wymienil 5 znanych osobiście polskich profesorow, ktorzy sa
              dla niego autorytetem: naukowym i moralnym oraz reprezentują jednoczesnie
              postawę, ktora mu imponuje i którą pragnąłby nasladować?

              Z przykrością muszę stwierdzic, że nie chciałabym podawać mojej numerycznej
              odpowiedzi na to pytanie... pomimo iż nie jestm oporna na fascynacje ludźmi
              intelektu oraz duszy


              Komisja d/s Etyki w Nauce przy KBN działa niestety tylko teoretycznie i
              nieefektywnie co znam z autopsji



              Wg standardów polskich to długoletnie przywiązanie do jednego zakładu pracy
              świadczy pozytywnie o pracowniku, a nie zechstronność jego doswiadczeń w
              zakresie jego tematu badawczego. jak kto zmienia zakłady to żle!

              • xerxes2 stary tekst o przekretach 04.10.04, 18:42
                Wejsc na strone www.slowoludu.com.pl/, wybrać Słowo Ludu on line,
                nastepnie, 22 kwietnia 2002 roku, potem stronę 8 "opinie-relacje'.
                • gregor_998 Re: stary tekst o przekretach 06.10.04, 18:03
                  Trzeba być bardzo odważnym albo świrem aby zadzierać z tzw. kieleckimi uczonymi.
          • Gość: ekostar Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 07:47
            Jako osoba ukształtowana przez anglosaski system edukacyjno-naukowy,
            przypominam w tym miejscu ich ulubione przysłowie:

            The pen is mighter than the sword.

            • Gość: ekostar Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 14:12
              Przepraszam za liczne pomyłki moich tekstach.

              The pen is MIGHTIER than the sword.
    • Gość: czytelnik Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.autocom.pl 04.10.04, 21:17
      www.forumakad.pl/archiwum/2004/09/10-agora-odnowa_w_szkolnictwie_wyzszym.htm

      Odnowa w szkolnictwie wyŻszym
      Zasadniczy szkielet, na którym opiera się obecne prawo o szkolnictwie wyższym,
      nie różni się w istocie od obowiązującego w poprzednim ustroju.
      Krzysztof Schmidt-Szałowski
      • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 07:57
        Kraków w lutym 46 r

        Kochani Rodzice!

        Cieszy mnie niewymownie fakt, ze zrozumieliście mnie należycie i ze chcecie
        występować w mojej obronie. Co do tego to zgadzam się na waszą interwencję
        jedynie (oczywiście gdyby zaszła tego potrzeba) w Warszawie w min. oświaty. Zaś
        na terenie uniwersytetu ja ponoszę odpowiedzialność za swoje czyny i ja muszę
        ich bronić osobiście.
        Sprawa ta nie przedstawia się tak tragicznie jak się wam wydaje. Z punktu
        widzenia prawnego racja jest po mojej stronie natomiast niekorzystnym faktem
        jest to, ze istnieją rozgrywki prywatne miedzy profesorami czułymi na punkcie
        swej sławy i popularności. To też prof. G. nie może darować tego, ze studenci
        go nie lubią znając jego ordynarność i wolą zdawać u M., człowieka o wysokiej
        kulturze i takcie. To też stając na gruncie prawnym mam zamiar sam rozpocząć
        atak początkowo na sekretarza. Gdyby to nie poskutkowało chcę uzyskać rozmowę z
        dziekanem. Gdyby dziekan nie uznał naszych argumentów skieruję pismo do Rady
        Wydziału lekarskiego, która u nas jest instancją najwyższą. Gdyby i to nie
        pomogło wówczas skieruję pismo do Ministra Oświaty i ogłoszę całą sprawę w
        prasie. Tak przedstawia się mój plan i mam wrażenie, ze ostatecznie ktoś musi
        uznać paragrafy prawa a nie omijać ich tylko w celu zaspokojenia ambicji
        jakiegoś profesora. Do tego czasu nikt nam egzaminu nie kwestionował.
        Zakwestionował go jedynie G., który w ogóle nie dał nam dojść do słowa. Ale on
        jest tylko wykładowcą chirurgii i do niego nie należy uznawanie względnie
        nieuznawanie egzaminów. Punktem zwrotnym będzie słowo dziekana. Dlatego też
        dziękuję wam bardzo za pomoc ale walkę prowadzić będę ja ze Stasiem.
        Odpowiedzcie mi szybko co sadzicie o planie kampanii, bez waszego orzeczenia
        zaczynać jej nie będę.
        Całuję
        J.
        • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 07:42
          Kraków w maju 46 r
          Kochany Tatusiu!
          Sprawę anatomii nareszcie załatwiłem pomyślnie. Byłem z protokołami u dziekana,
          który skreślił nam niedostatecznie a wpisał wynik bardzo dobry. Sprawa jest
          więc ostatecznie załatwiona a indeksy zostawiłem do wizy dziekańskiej. Kupiłem
          3 tomy anatomii patologicznej i uczę się chcąc ja zrobić na 1 lipca. Materiał
          jest duży ale ciekawy, czyta się go więc z przyjemnością. Korzystam z wolnego
          czasu gdyż rozpoczynamy strajk akademicki w związku z aresztowaniem 3 maja koło
          100 studentów. Nie wiadomo jak długo to potrwa. Korzystam więc z czasu i uczę
          się.
          Dowiedziałem się, ze w Krakowie po 4 roku wolno zdawać neurologię i psychiatrię
          nie mając zdanej interny. Jest to dla mnie duże ułatwienie a w Warszawie jest
          to niedopuszczalne. Nie jest więc wykluczone, ze kończyć będę w Krakowie. Staś
          wrócił do Krakowa 3 maja. Pochwalił się, że jest już szczęśliwym ojcem i ma
          córkę, która waży 5 1/2 kg.
          Gdyby nie ostatnie zajścia to w Krakowie byłoby całkiem przyjemnie. Korzystając
          z wolnego czasu byłem 2 razy na wycieczce za miastem. W Krakowie jest już lato
          w pełni. Drzewa zielone i upały jak nad morzem.
          Rozpoczynam obecnie prace systematyczną z tym, że w niedzielę będę jeździł na
          basen czy na wycieczki gdyż jest to dobra forma odpoczynku.
          Kończę więc i biorę się do roboty.
          Całuję
          J.

          Przypis historyczny:
          W maju 1946 manifestacyjne obchody święta Konstytucji 3 maja. Po raz pierwszy
          przeciwko demonstrantom zostają użyte siły milicji i wojska. W Krakowie po
          nabożeństwie w kościele mariackim, formują się na Rynku pochody demonstrujące
          poparcie dla S. Mikołajczyka. Interweniuje wojsko i UB, a konsekwencja są
          masowe aresztowania wśród studentów. W czasie rozpędzania podobnych
          demonstracji w Łodzi, Katowicach i Zabrzu dochodzi do użycia broni palnej przez
          milicję.
          • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 07:41
            Kraków w lipcu 46 r
            Kochani Rodzice!

            …….Należy dziecku pokazać życie takim jakim ono jest, żeby poglądy wyznawane w
            przyszłości nie były autorytatywnym zdaniem rodziców, ale żeby wychodziły z
            krytycznego zapatrywania na to co popularnie nazywamy dobrym i złym.

            Jeśli więc dziecko jest inteligentne należy w nim zaszczepić krytycyzm w
            osądzaniu zjawisk życia, jeśli jest zaś przeciętne należy go wychować na
            przeciętnego szarego uczciwego i sumiennego człowieka.
            Tyle jeśli chodzi o rozważania ogólne. Oczywiście jest to tylko wiązka luźnych
            uwag, gdyż czas i brak miejsca zmusza mnie do ograniczenia swych wywodów.…
            Potrafiliście bowiem wychować mnie w ten sposób, ze każde zjawisko mogę
            krytycznie ocenić, że stworzyłem sobie jako cel naukę, która moim zdaniem jest
            celem najwyższym i że mam niewzruszone zasady w rozpoznawaniu zła i dobra.
            To też wdzięczny Wam jestem za to co uczyniliście dla mnie a także tym samym
            dla całego społeczeństwa. Jeśli wszyscy rodzice postępowaliby w ten sposób
            społeczeństwa na pewno byłyby zdrowsze i nie widzielibyśmy tyle zła na świecie
            ile jest obecnie.
            Składam więc Wam ….. życzenia dalszej owocnej pracy nad uszlachetnianiem i
            odrodzeniem duszy naszego społeczeństwa.
            Wasz J.
            • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 08:02
              Kraków 6.11.46 r
              Kochani Rodzice!

              Podróż wbrew oczekiwaniom miałem bardzo dobrą. Okazało się, że pół wagonu było
              zupełnie puste więc przeniosłem się tam i miałem do mej dyspozycji nie tylko
              miejsce przy oknie ale i całą ławkę. Konduktor kwestionował moje zaświadczenie
              ale pieniędzy nie dopłaciłem ani grosza więcej.. Udało się więc przejechać i
              tanio i wygodnie. Inna rzecz, że pociąg spóźnił się o całe 2 godziny….
              ……Chodzą tu paniczne wieści, że egzaminy można będzie zdawać dopiero po 4 roku.
              Byłaby to przykrość wielka. Jutro idę do sekretarza dowiedzieć się czy jest to
              prawda. Byłoby bowiem lepiej zdać farmakologię zimą niż czekać z nią do lata.

              Nie wiem jednak czy dziekan zgodzi się na ustępstwa gdyż chce on wprowadzić
              system przedwojenny co w obecnych warunkach utrudnia studia i odwleka uzyskanie
              dyplomu jeszcze o rok. Na razie kończę.

              Całuję
              J.
              • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 08:15
                Kraków w styczniu 47 r
                Kochany Tatusiu!

                Podróż nasza przekroczyła najśmielsze marzenia. W wagonie mieliśmy cały czas
                bardzo ciepło i pociąg przybył tylko z 10-cio minutowym opóźnieniem...

                …Obecnie powoli zaczynają się wykłady. P. Dziekan przychylił się do żądań ale
                tylko w odniesieniu do studentów przedwojennych motywując tym, że stracili oni
                6 lat. W stosunku do studentów wojennych obowiązuje nadal zarządzenie
                poprzednie. Będę więc mógł zdawać farmakologię dopiero po Wielkiej Nocy i to
                łącznie z bakteriologią w terminie dwudniowym. Nie będę tu szczegółów
                analizował tej ustawy stwierdzę tylko, ze uważam zarządzenie p. Dziekana za
                nieetyczne, gdyż stwarza różnice między studentami, przyczynia się do powstania
                niezdrowych rywalizacji i uczuć wśród młodzieży.

                A teraz kilka aktualnych rzeczy. Zarejestrowałem kartę odzieżową na IV kwartał.
                W lutym bowiem wydawane będą kupony wełniane. Wskutek tego odpadnie nam poważny
                wydatek na materiał i będziemy tylko się martwić z czego zapłacić krawca. Zima
                w Krakowie jest w całej pełni. Były tu duże opady śnieżne i trwają dotychczas.
                Mróz około -10 C…

                Czekamy na odpowiedź
                Całujemy J. z mamą.
                • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 09:29
                  Kraków w styczniu 47 r
                  Kochani Rodzice!

                  Z prawdziwą przyjemnością stwierdzam fakt, że wyszliśmy już z okresu zimy i
                  głodu i zaczynamy myśleć także o odpoczynku i turystyce…
                  …Gdybym i ja mógł teraz pojechać uczyniłbym to z największą przyjemnością.
                  Niestety ćwiczenia są jednak obowiązkowe a ja postanowiłem w końcu lutego nie
                  oglądając się na dziekana pójść osobiście do prof. L. i poprosić o egzamin.
                  Sądzę, że nie powinien mi odmówić, gdyż jak się okazało z całego IV i V roku
                  zgłosiło się zaledwie trzech przedwojennych studentów po terminy egzaminów.
                  Jak więc z tego widać dziekan nie bardzo się orientował w stosunkach, gdyż
                  właśnie starzy studenci przejmują się nauką bardzo mało….
                  ...Co do moich wakacji to prawdopodobnie zaczną się one istotnie koło 15-20
                  marca, gdyż Wielkanoc wypada 7.4. Gdyby udało mi się przedtem zdać farmakologię
                  to wyjazd do Zakopanego byłby dla mnie prawdziwym odpoczynkiem. A gdyby się nie
                  udało wówczas pojechałbym z książką.
                  ... A teraz kronika krakowska. W poniedziałek idę na „Fausta”, w lutym będą
                  wydawane unrowskie wełny, przestałem palić Chesterfieldy gdyż zdrożały na 12
                  zł., mam możność kupienia skryptów interny, chirurgii i psychiatrii ale brak mi
                  pieniędzy. Czekam więc na paczkę i parę groszy.
                  Całuję i dziękuję za dobre wiadomości J.
                  • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 07:52
                    Kraków 12.2. 47 r
                    Kochani Rodzice!

                    Wobec ujawnienia fałszerstw dokumentów na U.J. dziekan zarządził kontrolę
                    dokumentów tymczasowych. Wskutek tego proszę Was o natychmiastowe a najpóźniej
                    do 25 bm przysłanie następujących dowodów urzędowych z pieczątkami (!) gdyż
                    moje aczkolwiek są autentyczne tym niemniej pieczęci nie mają.
                    1. zaśw. egzaminu z chemii (bardzo dobrze lipiec 44 r.) dr T. jest do
                    złapania na Politechnice.
                    2. identyczne zaświadczenie z fizyki (lipiec 44 r. b. dobrze) prof. S.
                    jest do złapania na katedrze fizyki w Warszawie, gdzie go łapać poinformują na
                    Krakowskim Przedmieściu w rektoracie.
                    3. wysłuchane wykłady i zdane kolokwia z anatomii dr P.
                    4. o ile są w dziekanacie U.W. dane studentów konspiracyjnych to należy
                    wziąć ogólne zaświadczenie z dziekanatu, ze byłem studentem I roku i odbyłem
                    wykłady, ćwiczenia i egzaminy z fizyki i chemii.

                    Najlepiej więc uzyskać najprzód pierwsze trzy zaświadczenia i dopiero z nimi
                    pójść do dziekanatu i na tej podstawie uzyskać ogólne zaświadczenie. Najlepiej
                    sądzę załatwiłaby to mama, gdyż zna osobiście profesorów no ale gdyby w tym
                    czasie wyjechała do Krakowa więc sadzę, że Tata powinien się tymi sprawami
                    energicznie zająć.
                    Zależy mi na tym bardzo gdyż w razie nie przedstawienia dowodów urzędowych w
                    miejsce tymczasowych zaświadczeń grozi skreślenie z listy studentów U.J.
                    Pamiętajcie o tym żeby wszędzie były pieczęci. Proszę o nadesłanie dokumentów
                    jako ekspres.

                    Czekam na odpowiedź.
                    Całuję
                    J.
                    • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 07:52
                      Kraków 22.5.47
                      Kochani Rodzice!

                      Niestety nie udało mi się złożyć egzaminu w terminie, gdyż p. profesor musiał
                      wyjechać służbowo do Łodzi i wobec tego bardzo was przepraszam, ale egzamin
                      odbędzie się dopiero za tydzień.
                      Dlatego też na Święta nie będę mógł przyjechać o czym was w depeszy
                      zawiadomiłem. Sprawa przyjemna nie jest i święta są w ten sposób zmarnowane,
                      ale ja przyzwyczaiłem się już do tych niespodzianek i mam jeszcze tyle
                      cierpliwości żeby jeszcze tydzień zaczekać. O ile nie byłoby dalszych
                      niespodzianek wówczas…
                      W środę po Świętach otrzymam wreszcie materiał kartkowy. Nie wiadomo co dostanę
                      gdyż obowiązuje losowanie.
                      A jeśli chodzi o gotówkę to ponieważ musiałem kupić nowy skrypt do
                      bakteriologii więc pieniędzy starczy mi tylko do 26 bm. Liczę, że o mnie
                      będziecie pamiętać. Całuję J.

                      Warszawa, d.27.5.47 r.
                      Drogi J.!

                      …Te odkładanie terminów egzaminu to są głupie i nieprzyjemne kawały, powodują
                      niepotrzebna stratę czasu i zdenerwowanie. Ty jednak nie masz na to żadnego
                      wpływu, więc pozostaje Ci znosić to cierpliwie i z filozoficznym spokojem.
                      Przypuszczam, że farmakologia obrzydła Ci dostatecznie. Mogę Cię tylko
                      pocieszyć, że w końcu pozbędziesz się jej…
                      …Święta spędziłem u Siostry. Młyn mają upaństwowić. Już tam byli odpowiedni
                      przedstawiciele władzy w tej sprawie. Robię starania, żeby temu zapobiec…
                      …Jak widzisz kłopotów jest dosyć i w dodatku nie wszystkie pomyślne.
                      Spotkałem przypadkowo p. Winczarka. Zapytywałem o cenę roboty jesionki.
                      Zaśpiewał mi 12 tysięcy za uszycie z dodatkami, a za uszycie garnituru z
                      dodatkami bierze 16 tysięcy. Będzie więc z tym problem nie lada.
                      Serdecznie całuję Ciebie i Mamę
                      Tatuś
                      • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 08:04
                        Kraków 20.10.47
                        Kochany Tatusiu!

                        ……. U mnie zaczęły się wykłady położnictwa, laryngologii, okulistyki i medycyny
                        sądowej są bardzo ciekawie prowadzone więc chętnie na nie chodzę i biję się z
                        myślami czy zrezygnować z nich na korzyść patologii czy też chodzić na wykłady
                        i uczyć się powoli. W tym wczesnym rozpoczęciu wykładów widać rękę Ministerstwa
                        Oświaty, gdyż przed tym panował tu pod tym względem nieopisany bałagan. A co do
                        studium doktoranckiego to jest ono rzeczywiście utworzone ale oficjalnych
                        ogłoszeń na ten temat brak. W każdym bądź razie jest to urządzenie pomyślane w
                        formie rygorystycznej więc trzeba to będzie załatwić urzędowo… Po egzaminach z
                        psychiatrii wkrótce wróciłem do równowagi ale jeszcze jestem bardzo zmęczony
                        umysłowo i patologia idzie mi bardzo leniwie. Nie zaszkodził by mi miesięczny
                        urlop od nauki, ale na ten luksus nie myślę sobie pozwolić więc uczę się. Mama
                        twierdzi, że dostałeś jakiś szary kupon na ubranie...
                        ….. Co do mego przyjazdu na 1.11.47 nic nie mogę powiedzieć bo nie wiem czy
                        będą ogłoszone dni rektorskie. Czekam odpowiedzi.
                        Całujemy Cię serdecznie
                        J. z Mamą

                        Przypis historyczny.
                        W październiku 1947 wchodzi w życie dekret ograniczający autonomie wyższych
                        uczelni. Zmienia się tryb powoływania rektora – nominacji dokonuje prezydent na
                        wniosek ministra oświaty. Po ograniczeniu kompetencji rektorów minister
                        uzyskuje możliwość ingerencji w sprawy wewnętrzne uczelni.
                        • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 07:54
                          Warszawa, d.14.11.47 r.
                          Kochany J.!

                          …Muszę jeszcze dodać, że w Warszawie od paru dni jest plugawa pogoda – wichura
                          podobna do huraganu i deszcz.
                          Taka pogoda również znakomicie wpływa na samopoczucie. Pomimo tego muszę jednak
                          jutro jechać na wieś, choć nie bez wstrętu. Muszę zakończyć sprawę tego
                          scalania spółdzielni. W zeszłą niedzielę miałem walne zgromadzenie, a obecnie
                          jadę w tym celu, żeby zakończyć różne formalności, których wymaga ustawa o
                          spółdzielniach.
                          Latem takie wyjazdy nie męczyły mnie, a teraz są przykre.
                          Poza tym widocznie jestem trochę zmęczony i chciałbym odpocząć. Myślę wziąć w
                          grudniu 2 tygodnie urlopu i wyszukać sobie jakieś miejsce na wypoczynek.
                          Najchętniej pojechałbym na Marsa, tylko, ze ta stratosferyczna komunikacja
                          jeszcze nie jest uruchomiona. Widocznie brak do tego energicznego dyrektora, a
                          bardzo żałuję, bo mi się wydaje, ze tam bym najlepiej wypoczął. Jednak zdaje mi
                          się, że będę musiał szukać znacznie bliżej miejsca wypoczynku.
                          Zresztą nie ma nic nowego, wszystko po staremu, wszystko jak dawniej.
                          Ja jednak musiałem się bardzo postarzeć. Gdybym był młodszy, zacząłbym
                          studiować medycynę. Zazdroszczę Ci tej specjalności. Poświęciłbym się studiom
                          nad leczeniem głupoty. Sadzę, że miałbym dosyć roboty. Obecnie muszę jednak
                          zrezygnować z tych dumnych zamiarów…
                          Serdecznie Cię całuję
                          Twój Tatuś
                          • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 07:41
                            Kraków 20.11.47.
                            Kochani Rodzice!

                            Ostatni Wasz list sprawił mi wielka radość, gdyż był pisany w wesołym nastroju
                            i miał charakter przedświąteczny…
                            … Ostatnio miałem tylko przyjemny dzień gdyż byłem na odczycie prof. M. o
                            pracownikach naukowych i nauce. Wykład był abstrakcyjny na bardzo wysokim
                            poziomie i miał charakter filozoficzny. Uważam, ze był nawet za mądry dla
                            audytorium Towarzystwa Lekarskiego.
                            Bowiem najlepszym dowodem niezrozumienia myśli prelegenta był niski poziom
                            dyskusji. Szczególnie zaś ostro prelegent rozprawił się z jednym z dyskutantów,
                            który nawiązując do chwili obecnej wygłaszał hasło nauki kierowanej i opłacanej
                            przez państwo.
                            M. bowiem uznaje naukę jako cel w sobie i uważa, że tylko absolutna swoboda
                            może stworzyć twórczy rozwój myśli ludzkiej. Tak samo nie uznaje on masowej
                            produkcji geniuszów i popularyzacji nauk ścisłych.
                            Tyle na tematy abstrakcyjne. Na razie kończę i obliczam, że za 3 tygodnie
                            zobaczymy się w domu.
                            Całuję
                            J.
                            • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 08:38
                              Kraków 12.2.48
                              Kochani Rodzice!

                              Miałem dziś chwilę prawdziwej przyjemności. A dlaczego to zaraz Wam pokrótce
                              opiszę.
                              Wybraliśmy się z Januszkiem we wtorek robić sekcję sądowo-lekarską. Zawsze
                              mieliśmy dziwaczne pomysły więc i teraz postanowiliśmy w ten sposób zakończyć
                              karnawał, gdyż był to akurat wtorek przed środą popielcową. Poprzednio
                              wyczytaliśmy w gazecie w kronice wypadków, ze zdarzył się wypadek zatrucia
                              czadem wskutek nieostrożności wynikłej z upojenia alkoholowego. Poszliśmy do
                              Zakładu Medycyny Sądowej i rzeczywiście były zwłoki tego pijaka. Za 500zł
                              służący zrobił nam sekcję, która istotnie to zatrucie wykazała, co zresztą
                              zostało potwierdzone przez natychmiast wykonane badanie chemiczne krwi.
                              Profesor sekcję odebrał a my poszliśmy do domu pisać protokół. Mając gotowy
                              szkic poszliśmy następnie do asystenta, który poprawił nam protokół i napisał
                              opinię do Sądu. Następnego dnia oddaliśmy protokół do sekretariatu. We czwartki
                              profesor na ćwiczeniach zawsze omawia wykonane w tygodniu sekcje i ocenia
                              protokoły i opinie. Dziś więc ten protokół był omawiany. A trzeba Wam wiedzieć,
                              że prof. O. jest bardzo złośliwy i zawsze musi coś powiedzieć. Tym razem
                              zdarzyła się jednak rzecz dziwna, która jeszcze się nie zdarzyła, a mianowicie
                              profesor pogratulował nam i powiedział, że protokół jest wyjątkowo dobry i bez
                              zarzutu. Mamy więc pełna satysfakcję, gdyż nikomu jeszcze się nie zdarzyło,
                              żeby ten stary złośliwy satyr składał gratulacje. Cieszymy się więc i
                              odpoczywamy.
                              Po tych 3 dniach przerwy powracam do interny, którą zdążyłem zapomnieć. Poza
                              tym zaczyna się tu zima i pada śnieg.
                              Życie idzie spokojnym krakowskim śpiącym trybem. Ja co dzień spoglądam na
                              kalendarz i liczę ile mi jeszcze dni zostało do 15 marca. Czekam od Was
                              wiadomości i całuje serdecznie
                              J.
                              • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 07:51
                                Warszawa, d. 13.II.48 r.
                                Kochany J.!

                                List z opisem bali otrzymaliśmy i dziękujemy. Szkoda tylko, że się źle na nich
                                bawiłeś. Bale po to są, żeby się bawić, a ludzie są tacy, że chcą się bawić i
                                szybko zapominają o wojnie i jej skutkach. Nie potrafię określić czy jest to
                                zjawisko dodatnie czy ujemne, ale jest faktem, że ono istnieje. Myślę jednak,
                                że sam ponury nastrój też nie byłby w życiu ciekawy.
                                Mnie bale zupełnie nie interesują, toteż mój sąd o nich jest czysto
                                teoretyczny.
                                Jest teraz konkretna sprawa tego rodzaju. Demokracja jest po to, żeby każdy
                                miał swój grosz. Będziesz go miał i Ty. Wyszedł bowiem dekret o dodatkach
                                rodzinnych. Otrzymasz jako dziecko choć wprawdzie pełnoletnie, ale studiujące w
                                wyższym zakładzie naukowym, 650 zł dodatku rodzinnego. Żeby ten dodatek
                                otrzymać (obowiązuje od 1 stycznia b.r.) trzeba przedstawić zaświadczenie
                                uczelni, że jesteś studentem z zaznaczeniem, ze w celu przedstawienia
                                Ubezpieczalni Społecznej. Bądź łaskaw takie zaświadczenie przysłać mi jak
                                najprędzej.
                                Mama, choć również pełnoletnia, ale jako moja żona korzysta z przywileju
                                dodatku rodzinnego i otrzyma 500 zl miesięcznie, wprawdzie trochę mniej od
                                Ciebie, ale to słusznie, bo Ty musisz mieć większe wymagania.
                                Jednym słowem sprawiedliwość dziejowa sprawiła to, ze i Ty i Mama będziecie
                                otrzymywać stałą pensję nic nie robiąc, a tylko z tego tytułu, że jesteście
                                członkami mojej rodziny. Uważam, ze gdyby te dodatki powiększyli o jedno jedyne
                                zero na końcu to byłoby bardzo ładnie…
                                Serdecznie Cię całuję
                                Twój Tatuś
                                • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 07:42
                                  Kraków 22.11.48
                                  Kochany Tatusiu!

                                  W piątek 19 bm zostałem wezwany przez Dziekana, który zawiadomił mnie, że w
                                  najbliższym czasie otrzymam nominację na asystenta.

                                  Obejmuję etat starszego asystenta z tym, że do chwili zrobienia dyplomu będę na
                                  warunkach asystenta młodszego, a z chwilą uzyskania dyplomu automatycznie
                                  przejdę na warunki asystenta starszego z racji zajmowanego przeze mnie etatu.
                                  W związku z tym musze złożyć niezbędne dokumenty, gdyż wysyłane są one do
                                  Ministerstwa Oświaty, które teraz każdą nominacje musi wszędzie zatwierdzić.

                                  Toteż mimo, że nominacje na uniwersytecie mam już załatwioną to jednak, ze
                                  względu na konieczność zatwierdzenia w Warszawie, oficjalną nominację i umowę
                                  otrzymam dopiero za jakiś czas.
                                  Finansowo wyniesie to teraz koło 8 tysięcy, a po dyplomie 16 tys.
                                  Jestem niezmiernie zadowolony, że nareszcie moja pozycja została tak ładnie
                                  wyjaśniona. Dzięki temu nie tylko, że obecnie dostanę etat, ale po dyplomie mam
                                  zagwarantowany etat starszego asystenta. O dalszych sprawach z tej dziedziny
                                  niezwłocznie Was zawiadomię. Co do pieniędzy to otrzymam je dopiero po
                                  oficjalnej nominacji, a więc w grudniu lub styczniu. Jeżeli idzie o egzaminy to
                                  robię laryngologię i będę zdawał 10 grudnia. W piątek idę na klinikę zapisać
                                  się na ambulatorium.
                                  Oczekuję odpowiedzi.
                                  Całuję Cię serdecznie
                                  J.
                                  • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 08:06
                                    Kraków 5.4.49

                                    Kochany Tatusiu!

                                    Otrzymałem list a także pieniądze za które dziękuję.
                                    Jak mnie poinformowano, wyrównanie za kwiecień i maj otrzymam prawdopodobnie
                                    dopiero w czerwcu, gdyż sprawy nominacji załatwia się bardzo powoli.
                                    Czyli , że jeszcze w maju otrzymam moją dotychczasową pensję…
                                    Mama już wyjechała aby poczynić świąteczne przygotowania…
                                    Jak przyjadę to sobie odpoczniemy i pogadamy…
                                    Całuje serdecznie
                                    J.

                                    Przypis historyczny:

                                    W 1949 r. dokonano czystki na wyższych uczelniach, którymi zaczęły rządzić
                                    komitety partyjne i ZMP, ingerujące w treść wykładów i
                                    oceniające „prawomyślność”, sprzyjające awansowi miernych karierowiczów.
                                    • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.04, 07:47
                                      Kr. 12.4.49r.
                                      Kochani Rodzice!

                                      Całkiem niespodzianie obcięto nam tygodniowy urlop do dwóch dni. Wskutek tego
                                      wziąłem urlop na wtorek i środę po Świętach. Wobec tego wyjadę w Wielką Sobotę
                                      pociągiem pośpiesznym po południu. Zaś we środę będę musiał już wracać. Jak
                                      widzicie skończyły się już piękne wakacje akademickie i trzeba ciężko pracować.
                                      Całuję serdecznie
                                      J.

                                      Przypis historyczny:
                                      W styczniu 1949 wydano dekret ograniczający publiczne uprawianie kultu
                                      religijnego, zakazano zbiorowych pielgrzymek, procesji na drogach oraz
                                      wznoszenia krzyży i figur przydrożnych.
                                      • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 07:51
                                        Kraków 24.04.49
                                        Kochani Rodzice!

                                        Przyjechałem do mojego prastarego grodu Jagiellonów punktualnie co do minuty…
                                        Co do stażu to zaczekam jeszcze do środy 27 bm a jeśli nic się nie zmieni to
                                        pójdę na oddział wewnętrzny omówić te kwestie z dyrektorem…
                                        Całuje…
                                        J.


                                        Kraków 4.8.49
                                        Kochany Tatusiu!
                                        …Ja mam mnóstwo zajęć i siedzę od wczesnych godzin porannych w Zakładzie, gdyż
                                        poza praca bieżącą siedzę w bibliotece i gromadzę materiały do moje pracy…
                                        Jeżeli chodzi o moje pobory to dostałem jak zwykle pensję 17535 zł, plus 4000
                                        zł. za czynności sadowo-lekarskie, czyli razem 21500 zł. Jak więc widzisz moje
                                        pobory są skromne i w skromnych ramach zupełnie wystarczające…
                                        …Moje przeczucia co do tego, żeby nie robić stażu były jak najbardziej
                                        rzeczowe. Otóż mnóstwo lekarzy, w tym nawet docenci, posiadający praktykę
                                        lekarską dostało nakazy wysiedlenia z Krakowa z obowiązkiem osiedlenia na
                                        prowincji…

                                        Całujemy…
                                        J.
                                        • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 08:42
                                          Kraków 10.2.50
                                          Kochana Mamusiu!

                                          Otrzymałem dwa listy od Ciebie i dowiedziałem się jak przedstawia się sprawa
                                          mojego podania. Oczywiście w tej sytuacji nic nie poradzimy tylko trzeba czekać
                                          do 18 lutego na odpowiedź i potem na szybkie przesłanie jej przez Województwo
                                          do Krakowa. Co do tego czy staż ma być płatny czy też nie to dobrze im
                                          powiedziałaś, że jest to dla mnie zupełnie obojętne, byle by go tylko można
                                          było zacząć. Oczywiście lepiej by było ażeby coś za to zapłacili, ale uważam to
                                          za rzecz drugorzędną….
                                          Całujemy…
                                          J.
                                          • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 08:32
                                            Kraków 1 marca 1950

                                            Kochany Tatusiu!

                                            Dopiero teraz zasiadam do pisania listu gdyż ostatnio miałem mało bowiem w
                                            wielkim natchnieniu kończyłem moją ostatnia pracę o ewolucji zagadnienia…
                                            Praca ta miała charakter wybitnie literacki gdyż poza stroną lekarską musiałem
                                            rozpatrywać zagadnienia prawa, historii, socjologii itp., a więc w celu
                                            opracowania takiego wszechstronnego materiału musiałem wynaleźć stosowną
                                            literaturę.

                                            Obecnie pracę mam już w brudnopisie ukończoną i od przyszłego tygodnia dam ją
                                            sekretarce do przepisania i następnie złożę ją do łaskawej oceny Profesorowi,
                                            gdzie zapewne poleży sobie z pół roku, sądząc z dotychczasowego doświadczenia.
                                            W każdym bądź razie nabrałem rozpędu do tej pracy pisarskiej i nie zamierzam
                                            zmniejszać tempa…

                                            …Co do stażu to jak zwykle krakowskie urzędniki załatwiają rzecz bardzo powoli
                                            mimo że zapewniają mnie, że lada dzień nadeślą mi konieczne pismo…

                                            Całujemy …
                                            J

                                            • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 08:29
                                              Kraków 12.9.49.
                                              Kochany Tatusiu!

                                              …Ja od 1 września dostaję już pobory starszego asystenta, chociaż nowych umów
                                              na bieżący rok jeszcze nam nie przysłali, zdaje się zresztą dlatego, że
                                              zostajemy odłączeni od U.J. i Ministerstwa Oświaty i będziemy tworzyć Akademią
                                              Lekarską pod zarządem Ministerstwa Zdrowia….
                                              ….Co do mnie, to niedługo zacznę staż, a obecnie rozpocząłem bardzo ciekawą,
                                              oryginalną pracę naukową, która o ile mi się uda to będzie pracą bardzo
                                              oryginalną i zupełnie nową na temat jeszcze w ogóle nie opracowany w
                                              literaturze….

                                              Całujemy….
                                              J.
                                              • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 07:45
                                                Kraków 23.11.49.

                                                Kochani Rodzice!

                                                Po raz pierwszy piszemy do was list na naszej własnej maszynie. Bowiem
                                                wypłacono nam 40% dodatek zakaźny do uposażenia wstecz za okres od 1 stycznia
                                                do 1 listopada br. Wyrównanie to wyniosło 66 tysięcy złotych. Dlatego też
                                                postanowiliśmy nie wydawać pieniędzy na rzeczy drobne tylko kupić rzecz
                                                konieczną i praktyczną a mianowicie maszynę. Kupiliśmy doskonałą maszynę firmy
                                                Mercedes walizkową z polskim układem czcionek, nowoczesny model, za cenę 47
                                                tysięcy złotych….
                                                ….Poza tym sytuacja finansowa układa się dobrze, gdyż wymieniony 40% dodatek
                                                zakaźny mamy przyznany na stałe, co wynosi miesięcznie około 8-9 tys.
                                                Podobno istnieje projekt zreformowania uposażeń lekarzy we wszystkich
                                                instytucjach i ustalania pensji wg. ilości godzin, przy czym stawki godzinne
                                                mają być podobno dość wysokie. Na razie jednak o tej sprawie nic konkretnego
                                                nie wiemy i będzie to zdaje się dopiero aktualne po pierwszym stycznia, z
                                                chwilą utworzenia Akademii Lekarskiej…

                                                Całujemy…
                                                J…
                                                • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 07:51
                                                  Kraków 4.5.50

                                                  Kochany Tatusiu!

                                                  …Sprawa wydania Twojej książki była dla nas przykrą niespodzianką i jesteśmy
                                                  bardzo tym zdziwieni, bo jeżeli wydanie książki było w planie 6-letnim, to
                                                  sprawa zezwolenia na tłumaczenie powinno być załatwione właśnie przez
                                                  zainteresowaną instytucję. Współczujemy Ci więc z tego powodu, ale sądzimy, że
                                                  wydawnictwo wyjaśni tę sprawę w należyty sposób, a wydaje mi się, że nie
                                                  istnieją żadne przeszkody wydania zezwolenia na tłumaczenie skoro książka jest
                                                  przeznaczona na eksport i znajduje się na półkach księgarskich.
                                                  Natomiast wnosząc z sumy 12 tys. zł. jaką zapłaciłeś za 150 stron druku, wydaje
                                                  mi się, że maszynistka słono nabiła Cię w butelkę i że przy tak dużym
                                                  zamówieniu strona nie powinna kosztować więcej niż 50 – 60 zł…

                                                  …Nie odpisywałem Ci długo na list, za co zresztą przepraszam, ale jestem
                                                  ostatnio tak zawalony robotą, ze jak wychodzę z domu o 7 rano to wracam o 6 -
                                                  6:30 wieczorem i jestem już zupełnie wykończony. Bowiem od rana do 11:30
                                                  marnuje zdrowie za darmo w szpitalu gdzie mnie zdrowo obłożyli robotą a ponadto
                                                  wlepili dyżury popołudniowe i świąteczne. W Zakładzie siedzę do trzeciej, a
                                                  potem jadę samochodem do Ubezpieczalni o ile jest tam robota...

                                                  ...Moje prace te które były w czytaniu u Profesora są już wysłane do druku…
                                                  …A zatem mam już 4 prace w druku i nie mam pojęcia kiedy one w ogóle ukażą się,
                                                  gdyż jak uczy doświadczenie spoczywają one w teczkach redakcyjnych całymi
                                                  miesiącami. Co do pracy doktorskiej to na razie panuje ponure milczenie…

                                                  Całujemy…i oczekujemy z niecierpliwością wiadomości o Twojej książce.
                                                  J.
                                                  • Gość: ekostar Z kącika historycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 08:39
                                                    Kraków 4 marca 1951

                                                    Kochany Tatusiu!

                                                    ….Jednak stopniowo dochodzę do wniosku, że w Krakowie właściwie zrobiłem
                                                    wszystko co się dało bowiem zdobyłem dwa stopnie naukowe w najstarszej uczelni,
                                                    przepracowałem prawie trzy lata w Zakładzie i około dwóch lat w prosekturze
                                                    szpitalnej oraz ukończyłem staż. W tym stanie rzeczy będąc ponadto biegłym
                                                    sądowym usamodzielniłem się do tego stopnia że mogę myśleć o pracy samodzielnej…
                                                    …W obecnym stanie rzeczy obserwując pracę w Zakładzie uważam, że dalszy pobyt
                                                    na asystenturze byłby już raczej tylko dochodową wegetacją i dla mnie jako
                                                    lekarza nie dałby nic nowego i ciekawego, a raczej przez to traciłbym dalej
                                                    kontakt z medycyną praktyczną wydając papierowe orzeczenia…..
                                                    … Zaś jeżeli chodzi o dalszą prace naukową to obecnie jest ona bez żadnych
                                                    szans powodzenia, gdyż profesor nie ma żadnych zamiarów habilitacyjnych a na
                                                    pracę pisarską asystentów patrzy na ogół niechętnie, uważając, ze po doktoracie
                                                    nie ma co dalej pisać…
                                                    …uważam, ze najlepiej byłoby praktycznie rzecz załatwić odgórnie via
                                                    Ministerstwo Zdrowia i stąd dostać skierowanie na nowa placówkę, bowiem w
                                                    przeciwnym razie tutejszy Wydział Zdrowia mógłby mnie wysiedlić na prowincję….
                                                    Napisz mi jakie widzisz praktyczne możliwości załatwienia tej sytuacji na
                                                    miejscu, gdyż ja jestem skrępowany dyscypliną i nie mogę dostać żadnego urlopu
                                                    i przyjechać do Warszawy. A sprawa jest dość pilna gdyż w kwietniu będziemy
                                                    składać podanie o asystentury i muszę więc wiedzieć czy mogę zrezygnować z
                                                    dotychczasowej pracy…

                                                    …całujemy…
                                                    J…
    • Gość: Józef Wieczorek Polityka - Niższe szkoły wyższe IP: *.autocom.pl 06.10.04, 18:01
      Niższe szkoły wyższe

      W artykule Niższe szkoły wyższe (POLITYKA NUMER 40/2004 (2472)
      polityka.onet.pl/162,1190956,1,RA,artykul.html
      zawarto wiele bardzo trafnych spostrzeżeń odnośnie kiepskiej kondycji nauki i
      edukacji Polsce. Niestety w sposób łatwo zauważalny zostały pomylone ( być
      może w sposób niezamierzony) projekty ustaw o szkolnictwie wyższym.

      Autor pisze : ‘Krajowa Sekcja Nauki Solidarność, która kilka lat temu
      opracowała własny projekt, uważa, że powinno się uprościć model kariery
      akademickiej, jednak projekt miast likwidować habilitacje, konserwuje stary
      system.’ To twierdzenie jest słuszne, ale odnośnie projektu prezydenckiego,
      który petryfikuje stary system zamiast upraszczać model kariery naukowej
      zawarty w projekcie poselskim, opartym w dużym stopniu na projekcie
      solidarnościowym! To właśnie postulat zniesienia habilitacji zawarty w
      projekcie poselskim (!) budzi takie emocje i sprzeciwy ze strony zespołu
      rektorskiego odpowiedzialnego za przygotowanie projektu prezydenckiego.
      Scenariusz jaki przedstawiono w artykule ‘ że zdolni, aktywni, twórczy
      naukowcy zostaną przejęci przez inne europejskie uczelnie, które nie będą się
      oglądać na to, czy ktoś jest po habilitacji, czy przed nią, ale będą patrzeć,
      czy ten ktoś jest po prostu dobry’ to bardzo prawdopodobne skutki jakie
      czekają Polskę po przyjęciu projektu prezydenckiego. Jeśli posłowie pomylą
      sobie tak projekty jak to uczyniono w artykule to nic dobrego nas nie czeka.

      Rektorzy zdają sobie sprawę z tego, że tą ustawę dobrze zabezpieczającą ich
      interesy może uchwalić tylko ten upadający już Sejm. Rektor UJ Franciszek
      Ziejka mówił ostatnio ‘Jeśli przetrwa ten Sejm, to jest szansa na to, aby
      ustawa o szkolnictwie wyższym była uchwalona w tej kadencji sejmowej (tekst '
      Dwie propozycje' (Dziennik Polski - 14-09-2004) Jest bowiem oczywiste, że gdyby
      powołano nowy, nie daj Boże mający większe poparcie społeczne i bardziej
      zatroskany o losy kraju Sejm, nie byłoby już takiej szansy.


    • Gość: Antek Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: 168.143.113.* 07.10.04, 08:45

      Polska nauka to gnojowka.Profesory chodza tam jak pelikany
      kiwajac sie nawzajem,znam ten bol bo sam bylem ojcem.
      I tak np.w takim krakowie naukwcy tzw. nie robia nic absolutnie
      poza tzw. seminariami "naukowymi" gdzie opowiadaja sobie duperele
      o tym co kto kogo i za ile.
      Moge nawet podac konkretne przyklady
      Bialas (UJ fizyki) Rybicki (IFJ Krakow) ktory zostal profesorem
      bo poslubil corke sp.Miesowicza,ktory byl takim samym jak on fizykiem.
      Ona zreszta tez pracuje jako "fizyk",zona Bialasa zreszta juz sp.tez.
      Jedni poprzez drugich przesciguja sie w wyposazenie np.swoich mieszkan
      czy tez to juz secesja,czy tez jeszcze trzeba troche mebli dokupic.
      To bagno snobow i idiotow,i jak w tej sytuacji moze miec szanse
      na cokolwiek mlody czlowiek po studiach.
      Jest ich tam oczywiscie wiecej niz ci wymienieni,ale co tu gadac,i tak
      nie odejda bo nie umieja nic robic poza zawracaniem pupy.
      Kiedys moze przyjdzie czas na eksterminacje tych pacholkow,oby,
      im wczesniej tym lepiej dla mlodego pokolenia,ktore chce wiedzy i zrobi
      wszystko i to normalnie.po ludzku uczciwie,bez zadnych podchodow.
      Ale dopoki oni tam beda nic z tego nie bedzie,to ludzie ktorych powinno
      sie sadzic i skazywac na ciezkie roboty.A to dlatego,ze nie tylko,ze niszcza
      oni ducha aktywnosci i dynamiki naukowej u ludzi mlodych,ale rowniez kradna
      panstwowe pieniadze,urzadzajac sobie za to wlasne mieszkania w stylu secesji.
      Czas z tym skonczyc i poslac tych podstarzalych profesorow do roboty w
      Przedsiebiorstwie Zieleni i Parkow.
      Juz czas.


      • Gość: Ewa Kostarczyk Do Erasera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 13:46
        „Bogowie zebrali się w baraku na przedmieściu. Zeus mówił jak zwykle długo i
        nudnie. Wniosek końcowy: organizację trzeba rozwiązać, dość bezsensownej
        konspiracji, należy wejść w to racjonalne społeczeństwo i jakoś przeżyć. Atena
        chlipała w kącie…”

        Kto to napisał?

        Jeśli ERASER potrafi odpowiedzieć na to pytanie, to znaczy, że totalnie
        zmarnował się ideologicznie i nie powinien koordynować kilku forumów
        jednocześnie.
        Sadzę, że jeśli na forum pojawia się paląca kwestia jaką w tym wypadku jest
        projekt ustawy dotyczącej reformy szkolnictwa wyższego, to zadaniem ERASERA
        jest wstawianie hiperłączy do różnych żywych, a nie martwych forumowych wątków
        na stronie głównej www.gazeta.nauka. Wstawianie hiperłączy do wątków w których
        na otwierającej sie stronie pojawiają sie nazwiska zasłużonych dziennikarzy
        Gazety oraz rzeszy profesorów, to chyba nie jest zacheta do uczciwej wymiany
        zdań. Dla informacji: aktualny wątek z hiperłączem to sytuacja nauki polskiej.

        Aktualnie, działalność ERASERA sprowadza się do zamykania forumowiczów w getta
        do których żaden potencjalny, nowy uczestnik forumu nie ma już dostępu! W ten
        sposób forum sprowadzimy istotnie do dyskusji nad przewaga mieszania klei nad
        dyskusją koniecznego ich składu. Czy to świadome?

        Jeśli ERASER nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie, to znaczy, że powinien być
        zwolniony z tej funkcji w trybie natychmiastowym, bo zdecydowanie brakuje mu
        wyczucia chwili. W związku z czym nieprawidłowe wywiązywanie się z funkcji
        ERASERA pozostaje w ogóle poza moją interwencją i zostawiam to bez komentarza.

        Osobiście wydaje mi się, że gdyby ERASER potrafił odpowiedzieć na to pytanie to
        i tak by na nie bezpośrednio nie odpowiedział ponieważ w pierwszej instancji
        musiałby się zwrócić do NACZELNEGO czy go czasem nie zwolni jeśli udzieli
        odpowiedzi.
        • khmara Do Adama Michnika 07.10.04, 15:57
          W serwisie Nauka znajduje się łącze do tematycznego cyklu artykułów
          zatytułowanego "Sytuacja polskiej nauki". Od pierwszego artykułu poświęconego
          tej tematyce, opublikowanego pół roku temu, dyskusja na forum toczy się niemal
          bez przerwy, publikowane artykuły przynoszą po kilkaset komentarzy, wyłoniło się
          szerokie grono uczestników, którzy z większą lub mniejszą częstotliwością
          wypowiadają się na temat sytuacji w polskiej nauce. Grono czytelników tego forum
          jest prawdopodobnie kilkakrotnie większe.

          Sytuacja polskiej nauki jest dramatyczna. Powodów zapaści jest wiele - przede
          wszystkim drastyczne niedofinansowanie oraz archaiczna, nieprzystająca do
          realiów XXI wieku struktura organizacyjna, odziedziczona po latach komunizmu.
          Jedyna istotna zmiana, jaką na polskich uczelniach przyniosło 15 lat
          transformacji ustrojowej, to przekształcenie uczelni z przybytków wiedzy w
          biznes edukacyjny. Wyłonieni z komunistycznego nadania profesorowie zamienili
          się w sprawnych menadżerów, pilnując, by opłaty za naukę płynęły wartkim
          strumieniem do kas uczelni państwowych i ich własnych. Nauka jako taka przestaje
          w Polsce istnieć. Pojawiło się za to silne lobby akademickie, którego celem jest
          zagwarantowanie prawnej ochrony własnych interesów i pozyskanie instrumentów
          umożliwiających skuteczniejszą eliminację potencjalnych konkurentów do tego
          edukacyjnego żłoba.

          W chwili obecnej w Sejmie R.P. trwają prace nad nową ustawą o szkolnictwie
          wyższym. Kształt tego nowego prawa zadecyduje o tym, czy polscy naukowcy będą
          uczestniczyli w budowaniu nowoczesnego, demokratycznego państwa, czy pozbawieni
          możliwości twórczego działania, będą bezsilnie przyglądać się, jak prywata i
          partykularyzmy, rządzące dotąd polskimi uczelniami, skutecznie niwelują wszelką
          nadzieję na jakikolwiek rozwój.

          Lobby rektorsko-profesorskie, dążące do zakonserwowania obecnego stanu,
          dysponuje potężnymi możliwościami nacisku. Od pół roku mnożą się naciski,
          głównie ze strony polityków SLD, by Sejm przyjął jak najszybciej, a najlepiej
          bez jakiejkolwiek dyskusji, projekt ustawy w wersji zaproponowanej przez
          rektorów. Ostatnio nawet prezydent Kwaśniewski, uczestnicząc w inauguracji
          nowego roku akademickiego, ponaglał Sejm do uchwalenia ustawy. A przecież prawo
          stanowione w pośpiechu nie może być dobrym prawem.

          Przeciwnicy projektu prezydenckiego ustawy takimi możliwościami nie dysponują.
          Poza niskonakładowymi czasopismami (biuletyny "Solidarności", "Forum
          Akademickie") możliwości wypowiedzi są ograniczone - pozostają fora internetowe.
          Wśród uczestników dyskusji nie brakuje samodzielnych pracowników naukowych,
          jednak większość głosów jest anonimowa, gdyż wolność wypowiedzi w polskiej
          codzienności akademickiej jest iluzoryczna.

          W ostatnim numerze "Polityki" ukazał się bardzo krytyczny artykuł o stanie
          polskiej nauki i zmianach proponowanych w prezydenckim projekcie ustawy. Cały
          nakład błyskawicznie zniknął ze wszystkich kiosków w pobliżu mojej uczelni. W
          środowisku akademickim wrze, ale jest to wrzenie podskórne, gdyż władze uczelni
          popierają projekt prezydencki, a wyrażanie poglądów odmiennych przez pracowników
          uczelni nie jest mile widziane. Demokracja akademicka jest również fikcją, która
          ma tyle wspólnego z demokracją, co centralizm demokratyczny z demokracją
          parlamentarną. Mój przełożony zajmuje się obecnie tłumieniem buntu w instytucie,
          buntu, który jeszcze nie wybuchł. Jako osoba znana z posiadania własnych i
          niezależnych opinii, jestem na czarnej liście potencjalnych wichrzycieli, mimo
          że moja działalność publicystyczna w internecie nie jest znana nawet moim
          najbliższym współpracownikom. A takich szefów są na polskich uczelniach setki.

          Smuci, że "Gazeta Wyborcza" nie zajmuje w tej sprawie żadnego stanowiska.
          Wprawdzie głównym zadaniem gazety jest tylko informować, ale wydaje się, że
          "Wyborcza" w tej kwestii pozostaje wyborczą już tylko z nazwy. Czy Adam Michnik
          wybrał święty spokój?
          • Gość: ekostar Re: Do Adama Michnika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 19:45
            Jest godzina 19:36

            To moja dzisiaj trzecia wizyta na forum (pierwsza była około godz. 8 rano)

            Jako naukowiec mam nawyk sprawdzania i za każdym razem sprawdzałam wejścia na
            stronie: www:gazeta.nauka podswietlone hiperłączami: Sytuacja polskiej nauki
            oraz tajemniczo brzmiące Naukowcy bez granic (?).

            ŻADNE Z NICH NIE DZIAŁAŁO!

            CZY BĘDZIE?

            Widać mamy poważny problem nie tylko z ustawa o szkolnictwie wyższym, lecz
            również z mediami. Widać specjaliści od honoru też ulegają petryfikacji.
            • Gość: ekostar Re: Do Adama Michnika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 17:25
              Kierownictwo wyjechało na przedłuzony weekend?

              Na stronie: www:serwisy.gazeta.nauka podswietlone hiperłączami: Sytuacja
              polskiej nauki oraz tajemniczo brzmiące Naukowcy bez granic (?), nadal o godz.
              17.19 poniedziałek:
              ŻADNE Z NICH NIE DZIAŁAŁO!
              CZY BĘDZIE?

              Mamy jednak na cytowanej stronie super na czasie sondaże:

              Zostań ławnikiem w sprawie wyginięcia mamutów i odpowiedz na pytanie : kto
              zabił mamuty?

              A. Winny jest człowiek. Bez dwóch zdań!
              B. Winny jest Podejrzany Klimat
              C. Nie nadaję się na ławnika. Powołać komisję śledczą!
              D. Człowiek czy klimat... Nie wiem kto mataczył

              To medialne znalezisko potrzymuje tylko tezę o petryfikacji zespołu. Bliższe
              sercu mamuty niz tętniące życiem aktualne problemy elity polskich obywateli.




          • khmara Re: Do Adama Michnika - postscriptum 12.10.04, 00:40
            Dzisiejsza GW to dwa wspaniałe artykuły o aferze z odwołaniami na UG:
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2333180.html
            i o pisaniu prac na zamówienie:
            serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2330762.html
            Nie jest prawdą, że GW nie dostrzega objawów patologii akademickiej. Ale to
            tylko objawy, wierzchołek góry lodowej. Źródłem choroby jest złe, przestarzałe
            prawo, pozwalające na samowolę i bezkarność "uczonych" i "uczelni", w których
            nauka stała się tylko ekstrawaganckim dodatkiem do dochodowej działalności, do
            odcinania kuponów od uzyskanych tytułów. Jedyne działania, do jakich władze
            akademickie poczują się zobowiązane w rezultacie ujawnienia tych
            "nieprawidłowości" będą działaniami maskującymi - leczeniem gangreny za pomocą
            aspiryny. Bez dobrej ustawy wymuszającej zmianę dotychczasowego postsowieckiego
            systemu, promującego wszelkiego rodzaju uczone kliki, polska nauka i polskie
            uczelnie będą coraz szybciej osuwać się po równi pochyłej.

            Żeby oszukać polskiego profesora, autorowi pisanej na zlecenie pracy
            magisterskiej wystarczy stałe łącze, skaner i drukarka, a profesorem zostaje się
            po to, by wygodnie tkwić w lokalnych układach i w zamian za najrozmaitsze
            przysługi przyjmować na studia niedouczone dzieci miejscowych notabli. Profesur
            tytularnych o tak wielkiej wartości broni się w Sejmie R.P. niczym
            niepodległości, a pozycja najlepszych polskich uczelni w światowych rankingach
            leci na łeb, na szyję.

            Anno Domini 2004
            • khmara Re: Do Adama Michnika - postscriptum 14.10.04, 14:50
              Serdecznie życzę Adamowi Michnikowi szybkiego powrotu do zdrowia
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2339479.htmlkhmara
              • Gość: ekostar Choroba Adama Michnika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 21:01
                Dla zainteresowanych opiniami czytelników:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=16694373&v=2&s=0
          • Gość: fiufiu Ktoś chyba zajął stanowisko!! IP: *.238.97.62.adsl.inetia.pl 07.02.05, 12:26
            Wpisz w google "sytuacja polskiej nauki". Pierwsze miejsce, to strona, na ktorej chyba cos sie zaczyna krecic, drugie to wlasnie list khmary z tego watku.

            Pozdr.
            • khmara Re: Ktoś chyba zajął stanowisko!! 07.02.05, 18:51
              www.nauka-edukacja.p4u.pl/index.php
      • Gość: xyz Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 09:05
        Prof. Rybicki nie żyje już od ponad roku. Może by nie obmawiać zmarłych?
        • jooplin Perspektywy 08.10.04, 10:40
          W sprawie kondycji nauki tylko mala skromna uwaga:
          1. czcze gadanie, ta dyskusja, jest kolejna z tysiaca.
          2. pracowac w nauce warto.

          Krotko podsumuje bladzace mysli:
          W Naszym slodkim kraju jest niewielka grupa ZESPOLOW, ktore tworza nauke.
          90% zajmuje sie glownie czytaniem gazet. 90% profesorow
          nie ma bladego pojecia o prowadzeniu badan, fascynujacej otoczce przygody,
          sa ograniczeni i niepostepowi.
          90% kolegow i kolezanek po fachu cieszy sie z cudzych niepowodzen.

          Nauko w Polsce nie dajesz zadnych szans juz na starcie. Winie:

          1. Stara kadre. Stare nawyki. Zgorzknialosc przelewana na mlodych.
          Brak oparcia i wiary w ludzi, ktorzy jeszcze nie potrafia, ale chcieliby
          duzo zrobic w tym kraju i szukaja Mistrzow, a znajduja opor masy naukowej
          w postaci OGOLNEJ NIEMOCY SIEDZACYCH PRACOWNIKOW UCZELNI.

          ROZWIAZANIE:
          Z powodu tego, ze Ziemia jest jedna i nauka jedna, nie wazne gdzie pracujesz,
          byleby trwal postep. Wybieram inne miejsca niz Polska. Takie w ktorych moge
          godnie zyc i skromnie brac udzial w postepie.

          no to nara
        • Gość: ekostar Duchy zmarłych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 15:05
          > Prof. Rybicki nie żyje już od ponad roku. Może by nie obmawiać zmarłych?

          Bo duchy zmarłych już nie odpowiedzą. Czy tak?

          Zapewnijmy im godny, chrześcijański spokój! A czy duchy przed śmiercią
          wyspowiadały się chociaż?

          W upowszechnianiu informacji obowiązują pewne reguły, które conajmniej można
          nazwać regułami dobrego smaku i poszanowania szeroko rozumianej osoby ludzkiej.
          I w tym miejscu zgodziłabym się z XYZ.

          Problem leży natomiast gdzie indziej. Osoby, które tych reguł nie
          przestrzegaja, sądzę, że są w jakimś stopniu zdesperowane. To z punktu widzenia
          psychologii jest objawem braku kontroli, podobnym do agresji fizycznej.
          Jeden naubliża personalnie, drugi zrobi to w mediach, a trzeci kupi broń i
          postrzela po uniwersyteckim zakładadzie. Potem o takich mówi sie, że wariat, a
          nikt nie szuka przyczyn. I ta niezbyt kontrolowana wypowiedż jest raczej
          świadectwem poziomu oburzenia niż braku kultury autora. Myślę, że czasem to
          naprawdę potrzeba explicite o czymś o czym nie napisze ani Pan, ani ja ani
          wielu innych dyskutantów tego forum. To też daje do myślenia, choć na innym
          poziomie. Nie znam Prof. R. ale znam niestety bardzo wielu podobnych mu,
          których opisała ta wypowiedź. Niestety!

          Jeśli duchy administratorów nauki i szkolnicta polskiego sie wyspowiadają,
          jesli udzielimy im rozgrzeszenia i duchy bedą mogły przejść z czyśca na wyższe
          poziomy, to z pewnością tego typu interwencje nie będą potrzebne
          • Gość: Antek Re: Duchy zmarłych IP: 168.143.113.* 10.10.04, 07:59

            Widze,ze niezly z Ciebie psycholog jak i zapewne dobry czlowiek.
            Dobroc i milosc dzis nie poplaca,ale Ty jestes w sobie taki,i takich
            ludzi jest poprostu malo.
            Moje pisanie niestety nie zawiera w sobie nic z nienawisci czy desperacji,
            jest pisaniem dla samego pisania,bo mi brakuje Polski.
            A to,ze czasami objade jednego czy drugiego,to nietylko,ze im sie nalezy
            ale rowniez dlatego,ze ich wszystkich lubie,i tesknie za tym co przeminelo
            i nie wroci.Jezyk pozostal jedyna moja Ojczyzna,jest to jezyk mojej mlodosci
            jak mowil niejaki Milosz,i w tym jestem do niego dosc podobny,bo mowiac
            zle o kims kocham go i chce jego dobra,tak jak on to robil i nie byl rozumiany
            poprzez to.Bo ludzie chca aby milosc nazywac miloscia,tymczasem juz tyle
            razy to slowo zostalo sponiewierane,ze trzeba by chyba wymyslec inne srodki
            wyrazu.Jestem czlowiek,ktory kocha ludzi do obledu,tak wlasnie jak nasz Milosz.
            Ostatnio,z tego powodu mialem nawet troche nieprzyjemnosci,bo podeszlem
            do kobiety ktora trzymala na reku okolo 6 letnia dziewczynke i tak i pokochalem
            od pierwszego wejrzenia i tak mi sie ich zal zrobilo,ze musza kiedys umrzec,
            ze powiedzialem do tej kobiety "I kill you,and I kill all your childreen".
            Narobilo sie troche zamieszania,bo ona sie wystraszyla.
            ale jakos przeszlo na razie,byc moze poda mnie do sadu za ta milosc.
            Zreszta ten problem skrajnej milosci do ludzi przejawia sie poprzez cala
            tworczosc literacka i filmowa.Prawdziwa milosc graniczy ze smiercia i tylko
            tak mozna wyrazic ja.Przykladow filmow na ten temat mozna by podac wiele
            np."The green line","of mice and men","English pacient","czyz nie dobija
            sie koni",i wiele wiele innych.Poprostu prawdziwa milosc nie znosi falszu
            i mowi sama za siebie oddajac sie calkowicie.W tej sytuacji moje wypowiedzi
            o tych ludziach sa wyrazem milosci do nich,chociaz zrobili mi kiedys krzywde,
            ale ja nie dbam o siebie,bo kto to robi jest glupcem.
            Tak naprawde,czy zyja,czy juz nie chce ich dobra za wszelka cene.
            A to co pisze jest tylko slowem,ktore ma przypominac nam ludziom jak waznym
            jest kiedy jest wypowiedziane zle lub niesprawiedliwie.Ja nigdy tego nie
            zrobilem,a pomimo to nie mam zadnego zalu nawet dla najwiekszych moich
            "oprawcow",wrecz przeciwnie.
            "Zawsze bylem torturowany mysleniem o przyszlosci i przyszlosci" (Milosz)
            dlatego tez i teraz w bolu wspomnien chcialbym o tym zapomniec.
            pozdrowienia,
            A.


            • Gość: ekostar Do Antka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 08:27
              O "niewyrównanych rachunkach krzywd" spiewał nasz bard, niewyrównanymi
              rachunkami krzywd zajmują sie nawet niektórzy nasi politycy, którzy otrząsnęli
              się z rzekomych dobrodziejstw czarnej kreski i innych równie niefortunnych
              rozwiązań...

              Jeśli ktoś krzywdzi, to nie można go kochać! To nie jest droga do
              ogólnoludzkiej miłości tylko do indywidualnego ześwirowania.

              Antku, zrobiłes dobry krok, że o tej krzywdzie napisałeś. Tego nie można
              tłumic, bo jak mówi psychologia tłumione konflikty prowadzą do choroby i
              jeszcze zrobisz krzywdę nie tym co trzeba.
              Jesli wyrządzono Ci krzywdę, masz prawo do nienawiści, pomimo, że rodzice
              nadali Ci chrzescijańskie imię i uczyli, że masz wszystkich kochać.

              A poza tym poruszyłes rzeczywiście pare ciekawych kwestii dotyczących pozornych
              insygnii godności polskich akademików. Muszą przeciez jakoś podbudowac poczucie
              własnej wartości!

              Dostojewski pisał, że woli jednego bitego niż dwóch niebitych. Ja też.
              Pozdrawiam.





              • Gość: jw Re: Do Antka IP: *.autocom.pl 11.10.04, 09:58
                U nas bity to - nieudacznik i frustrat - skoro nie jest zadowolny z tego, że go
                biją. Jak się chce u nas zrobic karierę w nauce to trzeba bić. U nas powszechne
                jest mniemanie jeśli ktoś jest bity to znaczy że na to zasłużyl.
                U nas nie bije się o dobrych, u nas dobrych się bije i to rzutuje na
                perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce.
                • Gość: ekostar Re: Do Antka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 11:47
                  A biorąc sprawę bicia dosłownie. Preferencje Dostojewskiego wynikały z jego
                  głębokiego przekonania, że bici myślą - w przeciwieństwie do niebitych.

                  Co dopowiadam z niemałą satysfakcją!

                  • Gość: Antek Re: Do Antka IP: 168.143.113.* 12.10.04, 02:01

                    Otoz,to.Wlasnie tym moim pierwszym postem chcialem panstwa
                    sprowokowac do takiej dyskusji i sposobu wyrazania i widzenia
                    swiata wlasnie w taki sposob.
                    Gdyby ludzie w Polsce,sczegolnie ci od ktorych cos zalezy,zaczeli
                    to wszystko tak pojmowac nie rozwodziliby sie na dawnych winach
                    tych czy innych,a raczec skoncetrowali na obecnej pracy i tej
                    rzeczywistosci.Niekiedy przebaczenie daje wiecej niz zawzieta pamiec,
                    i tak naprawde trzeba tez w tym wszystkim rozumiec i wczuc sie troche
                    w strone przeciwna,ktora akurat w tym przypadku myslala ze sie nie myli
                    i postepuje zgodnie z jakims system wartosci dobra,tymaczasem pomylila
                    sie.Ja nie chce mowic teraz o pomylce jaka powstala,bo to wszystko staloby
                    sie zbyt osobiste;byc moze wynikla ona z przewartosciowania siebie lub
                    niedowartosciowania,ale mysle ze raczej to pierwsze,bo byly to czasy inne.
                    To co tutaj jest wazne to wlasnie to przejscie do nowej rzeczywistosci,
                    ktore dla Polski i jej obywateli jest jak widac dosc duzym wysilkiem.
                    Mysle,ze z czasem stanie sie to wszystko poprostu martwe tak jak stalo sie
                    we mnie.Niemniej jednak zaplacilem za to pewna cene,juz nie lubie fizyki,
                    i dziwie sie jak kiedys moglem ja tak kochac?
                    Wszelkie dyskusje fizyczne sa dla mnie niezlym programem rozrywkowym,
                    bo sa tak smieszne w tej swojej naiwnosci,podobnie zreszta jawia mi sie
                    nowoczesne teorie prowadzace nawet do Nobla.
                    Niejaki B.Pascal uwazal,ze sa dwa rodzaje umyslow myslacych (pomijamy
                    tu "niemyslace"),a wiec pierwsze mysla szczegolowo,a drugie obszernie,
                    czyli analitycznie,ja naleze do tej drugiej kategorii,i kiedy bylem
                    studentem pierwszego czy drugiego roku fizyki bylem prymusem,potem
                    nim byc przestalem bo moj umysl zaczal sie jak mi sie wydaje rozwijac
                    coraz bardziej i juz nie moglem zniesc tych bzdur kwantowej teorii
                    pola i innych,ktore przed tym zachwycaly mnie.To raczej nastapilo pozniej
                    niz na 2 roku,ale zauwazylem,ze czlowiek np.fizyk,ktory powineien byc
                    uwazany i zreszta jest za kogos,kto wie co mowi,mozw mowic bzdury i
                    tworzyc bzdury ktore sa zapisywane jako teorie.
                    Tak jest dzis ze wspolczesna fizyka teoretyczna.
                    Niestety.
                    Wracajac do rzeczy dziekuje wszystkim tym co mnie probowali zrozumiec,
                    jak tez za wszelkie slowa pociechy.
                    pozdrowienia.



    • Gość: Kagan MARNE perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 08:35
      Diagnoza bardzo dobra, ale co z tego? Prognoza jest wedlug mnie taka, ze
      polskiej nauce grozi kompletna zapasc. Tyle, ze na swiecie jest tez niewiele
      lepiej: od lat 1970tych mamy recesje, a wiec mniej funduszy na nauke, stad
      wszedzie, moze poza Chinami sie zle dzieje... Nauke moze uzdrowic tylko
      gruntowna reforma calego systemu, a wiec odejscie od poddawania sie bezwolnie
      rynkowi, ale bez skrajnosci w strone etatyzmu a la PRL. Ale to temat na osobny
      watek...
    • khmara Związki w sprawie ustawy o szkolnictwie wyższym: 15.10.04, 23:05
      Związki w sprawie ustawy o szkolnictwie wyższym: Nie chcą habilitacji
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2342481.html?v=0&f=28
      • Gość: ekostar Re: Związki w sprawie ustawy o szkolnictwie wyższ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 10:43
        Zamieszczam tekst Eliota dotyczacy CKK. Świetne podsumowanie zasługujace na
        rozpowszechnienie.
        info.onet.pl/1,15,11,8006116,0,1249528,0,forum.html
        Propozycje zmian dotyczących CKK

        1. CKK w obecnym kształcie stanowi jakieś kuriozum, sąd kapturowy rodem z epoki
        stalinowskiej (utajnione recenzje, recenzowany pozbawiony prawa do obrony
        poglądów itd.).Dawniej służyło do utrącania mądrych, ale niewygodnych. Dziś
        służy pielęgnowaniu tej głęboko demoralizującej tradycji (uczciwy recenzent nie
        boi się spojrzeć w oczy osobie opiniowanej, jest otwarty na polemikę, bo nie
        celebruje swojej nieomylności i swoich naukowych tytułów)2. Habilitacja to
        nagroda za kadzenie starym ramolom. Nie ma mowy ani o polemice naukowej, ani
        nawet o samodzielności myślowej (Einstein w Polsce zapewne nie zrobiłby
        habilitacji, bo by go odstrzelili zasiedziali profesorowie za brak zgodności
        jego poglądów z tym, co autorytarnie głoszą 3. Istnienie CKK podważa
        samodzielność wyższych uczelni; 4. Wręczanie dyplomów naukowych przez
        prezydenta jest krępujące dla obu stron, niepotrzebnie dodatkowo upolitycznia
        naukę. 4.CKK należałoby przekształcić w rodzaj komisji wydającej opinie
        dotyczące uprawnień poszczególnych wydziałów do nadawania stopni naukowych.

        • Gość: jw Re: Związki w sprawie ustawy o szkolnictwie wyższ IP: *.autocom.pl 16.10.04, 12:14
          Dobre podsumowanie. W takiej formie jak obecnie CK się nie sprawdzila -patrz
          m.in. 'Dajemy szanse' www.naukowcy.republika.pl/CKK.html
          Niestety członkowie CK maja problemy ze zrozumieniem słowa pisanego
          np.www.naukowcy.republika.pl/czarna_ksiega.html
          a czasami nader slabo znaja sie na dziedzinach ktore reprezentuja
          np. członek CK J. Wyrozumski ktorego nieznajomość historii Polski jest doprawdy
          imponująca.
          Niestety to co dzis tworzy elyte tytularna przeszło przez sito CK - odsiano
          ziarno, plewy zostały, chlubne wyjatki tylko potwierdzają regułe.
    • Gość: jw Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.autocom.pl 17.10.04, 09:46
      akson.sgh.waw.pl/biip/informacje/opisy/Inauguracja_2004.html
      INAUGURACJA ROKU AKADEMICKIEGO 2004/2005
      29 WRZEŚNIA 2004 ROKU
      Przemówienie Rektora SGH prof. Marka Rocki
      ' kierunki zmian w szkolnictwie wyższym oddalają się od wizji uczelni jako
      ośrodka z natury swojej niezależnego i funkcjonującego dotąd według
      sprawdzonych reguł korporacyjnych'
      • Gość: ekostar Perspektywy wewnętrznych ustaleń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 17:15
        Zachęcam do zapoznania się z listami wyselekcjonowanych wybrańców, którzy
        dostapili zaszczytu umieszczenia na listach: nauka-polska.pl/



        STATYSTYKA BYŁA PROWADZONA OD 12.05.2003

        Z ZAKRESU MOJEJ DZIEDZINY, W KTÓREJ MAM NA TYLE KOMPETENCJI ABY PAMIĘTAĆ KTO
        KIEDY ZROBIŁ DOKTORAT, Z CZEGO I JAK BRZMI JEGO NAZWISKO I IMIĘ - ISTNIEJĄ
        SPORE BRAKI PERSONALNE!

        A do tego na koniec super uwaga:
        nauka-polska.pl/prawa.htm
        Wszystkie prawa zastrzeżone,
        Ośrodek Przetwarzania Informacji
        al. Niepodległości 188b, 00-608 Warszawa.

        Wtórna publikacja lub rozpowszechnianie treści umieszczonych na każdym ekranie
        serwisu, w całości lub części, w każdej formie i w każdym medium, bez
        uprzedniej pisemnej zgody
        Ośrodka Przetwarzania Informacji
        ZABRONIONE.

        W tym miejscu z pełnym przekonaniem mogę tylko stwierdzić, że jeśli coś jest
        zabronione, to z pewnością podawanie do publicznej informACJI FAKTÓW
        NIEZGODNYCH Z PRAWDĄ.

        A fakty, ktore sa podane na tej liście nie są zgodne z prawdą!

    • Gość: jw Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.autocom.pl 21.10.04, 07:47
      www.gazetaprawna.pl/dzialy/28.html?numer=1316&dok=1316.28.489.3.19.2.0.1.htm

      TRZY PYTANIA do...Dariusza Rotta
      rzecznika prasowego Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego

      Zmienić system awansu naukowego
      • Gość: itakdalej Nie dajmy się nabrać na piękne słówka IP: *.chello.pl 21.10.04, 08:45
        Dariusza Rott, rzecznik prasowyo Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego:

        " W dłuższej perspektywie czasowej prawdopodobnie [habilitacja] będzie
        zniesiona – najdalej do 2015–2020 r. W środowisku akademickim powinniśmy
        zapoczątkować dyskusję, która doprowadzi do sformułowania długofalowej
        strategii rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce. Na razie nie ma takiego
        dokumentu. Jeśli oddolnie nie określimy celów strategicznych, to żadna ustawa,
        nawet najlepsza, nie uporządkuje sytuacji.
        ...
        poprzeczka nad pracami doktorskimi powinna być podniesiona zdecydowanie wyżej,
        tak by urosły one do rangi małej habilitacji. W momencie gdy doktorat będzie
        oznaczał pracę bez zarzutu, możliwe stanie się umorzenie procedur związanych z
        tradycyjną habilitacją.

        Nie wykluczam, że w najbliższych latach pojawią się dwie, równoległe ścieżki
        awansu naukowego: funkcjonujący dziś tradycyjny model i propozycja dla
        wybitnych, młodych naukowców. Obecnie w środowisku dominują stosunki feudalnej
        zależności między niesamodzielnymi a samodzielnymi pracownikami naukowymi, co
        prowadzi do jego skostnienia. "

        JUŻ TERAZ, w nowej ustawie ma być podane jaki jest model ostateczny stopni,
        stanowisk i awansowania. Żadnej dyskusji oddolnej w systemie feudalnym nie
        będzie, bo wszyscy są sterroryzowani przez samodzielnych i będą tylko
        wypowiedzi tych ostatnich, że habilitacja powinna pozostać, że inaczej to
        będzie upadek jakości (jakby teraz było swietnie). Natomiast bardzo ożywiona
        dyskusja toczy się w prasie - i wysokonakładowej i różnych biuletynów
        środowiskowych - i anonimowo, np. na tym Forum.
        Habilitacja może być pozostawiona jako alternatywna ścieżka tylko w okresie
        przejściowym dla tych którzy zaczęli ją już pisać. W nowej ustawie trzeba podać
        ile ten okres będzie trwał - moim zdaniem w zupełności wystarczy 5 lat.
        Jeśli to nie będzie zapisane w ustawie, nic się nie zmieni i za 15 lat, bo
        stare miernoty zastąpią nowe i będą wszystko blokować. Trzeba już teraz
        określić model docelowy i jest to obowiązek władz tego państwa. Jeśli ktoś na
        tym poziomie nie ma wizji, powinien opuścić swoje stanowisko.
      • Gość: ekostar DO DARIUSZA ROTTA skończmy z tym mydleniem oczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 16:35
        DO DARIUSZA ROTTA RZECZNIKA PRASOWEGO RADY GŁÓWNEJ SZKOLNICTWA WYŻSZEGO:
        „Już od wielu lat szkolnictwo wyższe jest oceniane przez Komitet Badań
        Naukowych i różne jego zespoły.”

        I OD WIELU LAT ROBI TO NIEUDOLNIE. Obowiązują wewnętrzne ustalenia i wzajemne
        zależności. Komisje Komitetu Badań Naukowych nie wydają ocen obiektywnych, a
        ich ruchy są pozorne. Jeśli ktoś alarmuje o problemie naukowym jest przez owe
        komisje i środowisko naukowe napiętnowany.

        „Sformułowanie mówiące o „znaczącym, istotnym wkładzie w rozwój danej
        dyscypliny naukowej” stosuje się w ocenach dorobku naukowego w trakcie
        habilitacji. Recenzenci takiego dorobku powinni stwierdzić, że dany kandydat
        wniósł taki właśnie wkład w rozwój określonej nauki. Jest to jedna z
        ważniejszych konkluzji w ocenie dorobku habilitacyjnego.” –

        RECENZENTÓW NIE INTERESUJE PRAWDZIWY DOROBEK NAUKOWY, a w każdym razie nie to
        determinuje przejście przez poprzeczkę habilitacji. Recenzentów interesuje
        perspektywa realizacji własnych korzyści w procesie: napisanie recenzji-
        akceptacja tejże recenzji przez najbliższe tematycznie środowisko „naukowe”-
        prognoza dalszego rozwoju naukowego kandydata do stopnia oraz ewentualne
        konsekwencje tego rozwoju dla decydentów. Zbyt często pozytywna prognoza
        decyduje o wykluczeniu dopuszczenia do przewodu habilitacyjnego.

        „W dłuższej perspektywie czasowej prawdopodobnie będzie zniesiona – najdalej
        do 2015–2020 r. W środowisku akademickim powinniśmy zapoczątkować dyskusję,
        która doprowadzi do sformułowania długofalowej strategii rozwoju szkolnictwa
        wyższego w Polsce”.

        A OWA DŁUŻSZA PERSPEKTYWA CZASOWA OZNACZA PO PROSTU ZABEZPIECZENIA FINANSOWE,
        PRESTIŻÓWE I EMERYTALNE AKTUALNYM DOKTOROM HABILITOWANYM. „Sformułowania
        długofalowej strategii” to eufemizm. O zniesieniu habilitacji mówiono już w
        1991 roku. Jesteśmy już od kilkunastu lat na tej długiej fali.

        „Tymczasem młodzi, dynamiczni naukowcy powinni otrzymać możliwość szybszego
        awansu, by mając jeszcze 30 czy 40 lat mogli zostać profesorami i wykorzystać
        swój potencjał dla dobra nauki. Taka zmiana pokoleniowa już zachodzi.”

        BYĆ MOŻE ZACHODZI –ale nie wszędzie! Zbyt często osoby posiadające potencjał
        naukowy są brutalnie eliminowane z nauki i kończą na zasiłkach państwa o ile
        nie podejmą decyzji o emigracji. Niestety, obowiązuje bezpieczny dobór
        negatywny.

        Portal Gazety Prawnej czeka na Państwa opinie:
        www.gazetaprawna.pl/dzialy/28.html?numer=1316&dok=1316.28.489.3.19.2.0.1.htm
      • Gość: ekostar Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 14:30
        Sprawdź czy jesteś dobrym kierownikiem zakładu naukowego?

        1. Czy wszyscy Twoi pracownicy czytają publikacje naukowe w języku angielskim?

        Tak Nie

        2. Czy zatrudniasz przynajmniej jednego pracownika, który jest z Tobą
        spokrewniony, bądź jest dzieckiem Twoich znajomych, kwestora uczelni lub innych
        osób od których w jakiś sposób jesteś lub możesz być w przyszłości
        uzależniony, a jednocześnie możesz mieć do niego zaufanie?

        Tak Nie

        3. Czy urządzasz regularnie (zlecając zastępstwo prowadzenia zebrania komu
        innemu jeśli nie możesz w nim uczestniczyć), raz w tygodniu zebrania naukowe
        zakładu, na których kolejni pracownicy prezentują zarówno postęp swoich badań
        jak też przeglądu literatury zawiązanej z tematem zagadnienia?

        Tak Nie

        4. Czy rezerwujesz sobie odpowiednią ilość czasu w tygodniu, na indywidualne,
        nawet niezaplanowane rozmowy naukowe z Twoimi pracownikami?

        Tak Nie

        5. Czy o Twojej decyzji zatrudnienia młodego kandydata przesądzają jego stopnie
        w indeksie, wyniki konkursów oraz opinie ewentualnych pracodawców?

        Tak Nie


        6. Czy rezerwujesz sobie kilka godzin w miesiącu na spotkania czysto
        towarzyskie ze swoimi pracownikami?

        Tak Nie

        7. Czy chronisz starszych pracowników naukowych przed krytycznymi uwagami
        młodszych pracowników?

        Tak Nie

        8. Czy urządzasz regularnie (zlecając zastępstwo prowadzenia zebrania komu
        innemu jeśli nie możesz w nim uczestniczyć), raz w tygodniu zebrania klubowe,
        na których kolejni pracownicy prezentują według uznania ciekawą, nową lub
        starszą publikację naukową, która w jakiś sposób prezentuje problemy badawcze
        waszego zakładu i wspólnie przeprowadzacie krytyczną analizę tej publikacji?

        Tak Nie

        9. Czy sympatia oraz dostrzeżenie w kandydacie potencjału na pracownika nauki
        pozostają bez wpływu na Twoją decyzję zatrudnienia?

        Tak Nie

        10. Czy zapewniasz Twoim pracownikom nieograniczony dostęp do Internetu,
        telefonów oraz korzystania z biblioteki naukowej (nawet w sytuacji kiedy jest
        ona zlokalizowana w miejscach odległych od zakładu) w godzinach pracy?

        Tak Nie

        11. Czy jesteś jedyną osobą w zakładzie, która w ciągu ostatnich trzech lat
        wyjechała na zagraniczna konferencję naukową?

        Tak Nie

        12.Czy udostępniasz swoim pracownikom ogólne informacje dotyczące możliwości
        stypendialnych w formie broszur, ulotek, adresów internetowych?

        Tak Nie


        Odpowiedzi prawidłowe:
        1. tak 2. nie 3. tak 4. tak 5. nie
        6. tak

        7. nie 8. tak 9. nie 10. tak 11. nie 12. tak

        Opracowanie testu: dr n. Ewa Kostarczyk
        • Gość: ekostar Perspektywy nauki i niewykorzystana aparatura nauk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 11:43
          polityka.onet.pl/1,1,8,8115886,24209391,1256188,0,forum.html

          ....Nasi profesorowie nie potrafili opanować swoich ambicji. Niemal każdy
          chciał mieć swój sekwenator - tłumaczy proszący o anonimowość genetyk z
          warszawskiej uczelni - toteż większość maszyn jest w tej chwili rozproszona.
          Zdobią laboratoria lub pracują na ćwierć gwizdka. Prawdziwa nauka przegrała z
          egoizmem profesorów. Odosobnione sukcesy tego nie zmienią...


          NATOMIAST ALARMOWANIE KOMITETU BADAŃ NAUKOWYCH O PROBLEMIE ZŁEGO WYKORZYSTANIA
          DROGIEJ APARATURY
          POWODUJE:
          1. MILCZENIE WŁADZ KBN
          2.NEGOWANIE PROBLEMU
          3.ELIMINACJĘ OSOBY ALARMUJACEJ Z ZYCIA NAUKOWEGO

          Cytuję autentyczny przykład alarmowania w 2001 o niewłasciwym wykorzystaniu,
          bardzo drogiej aparatury specjalistycznej:

          "Obok opisanych powyzej atrap, w posiadaniu tego Zakladu znajduje sie spora
          ilosc swietnej jakosci, markowej drogiej aparatury, jak np.:
          - 1 stymulator (Grass S88)
          - 2 jednostki izolujace bodzce (Grass Stimulus Isolation Unit)
          - 1 stymulator/injektor (World Precision Instruments Duo 773 -Electrometer)
          - 1 Narishige - drive
          - aparaty stereotaktyczne dla kota i szczura
          - 2 oscyloskopy 2 kanalowe

          Jak wynika z Ksiegi Ewidencji Doswiadczen, ta droga aparutura zakupiona w
          wiekszosci przez granty KBN przyznawane prof. G. jest po prostu niewykorzystana
          (zaslużony kurz na zalaczniku 10), a na terenie uczelni nie ma osób
          kompetentnych ani do oceny badan neurofizjologicznych ani wlasciwego
          uzytkowania tej specjalistycznej aparatury."

          A oto odpowiedź na powyższą kwestię KBN: " Co dopozostałych punktów zawartych w
          pismie, to ich rozważenie nie leży w kompetencjach naszego Zespołu".

          KOMITET BADAŃ NAUKOWYCH nie dysponuje żadnym kompetentnym zespołem, który
          rzetelnie ocenia wykorzystywanie aparatury oraz wyliczanie wydatków w relacji
          do realnych osiągnięć w postaci publikacji w znaczących czasopismach nnaukowych
          (w wyniku uzyskania tejże aparatury i funduszy).



          • khmara Re: Perspektywy nauki i niewykorzystana aparatura 25.10.04, 12:03
            Gość portalu: ekostar napisał(a):

            > polityka.onet.pl/1,1,8,8115886,24209391,1256188,0,forum.html
            >
            > ....Nasi profesorowie nie potrafili opanować swoich ambicji. Niemal każdy
            > chciał mieć swój sekwenator - tłumaczy proszący o anonimowość genetyk z
            > warszawskiej uczelni - toteż większość maszyn jest w tej chwili rozproszona.
            > Zdobią laboratoria lub pracują na ćwierć gwizdka. Prawdziwa nauka przegrała z
            > egoizmem profesorów. Odosobnione sukcesy tego nie zmienią...
            >

            Problem przedstawiony w cytowanym artykule obrazuje, że dysponentami drogiej
            aparatury są u nas z reguły profesorowie, którym nie zależy lub nie są zdolni do
            prowadzenia badań naukowych na liczącym się poziomie. Na prowadzeniu badań
            zależy najczęściej jedynie adiunktom, takim jak bohater artykułu. Bohater miał
            wiele szczęścia, że dostał do tej aparatury w ogóle dopuszczony, gdyż nawet to
            nie jest u nas oczywiste. Pokonanie oporu geriatrii to wyczyn nie lada, a im
            większe sukcesy, tym opór silniejszy.
        • Gość: g. dobry kierownik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 18:42
          Przyklady rozwiazan testu w imieniu (bez upowaznienia) kilku znanych mi dobrze
          (z autopsji) kierownikow (3 polskich, 3 z krajow cywilizowanych):
          podaje sume odpowiedzi "nieprawidlowych":
          kierownik 1 (polski): 7/12
          kierownik 2 (tez polski): 11/12
          kierownik 3 (USA): 3/12
          kierownik 4 (zgadnijcie): 10/12
          kierownicy 5 i 6 (D i CH): 2/12.

          P.S. kontrowersyjne sa pytania o spotkania czysto towarzyskie - w przypadku
          polskich kierownikow lepiej jakich nie ma, a w przypadku "tamtejszych" i tak
          rozmawia sie glownie o "nauce", i o braku wplywu sympatii i czegos tam przy
          zatrudnianiu - kierownik ktoremu nie podobalby sie kandydat musialby byc
          masochista, zeby wbrew temu go/ja zatrudniac (dziala to zreszta tez chyba w
          druga strone).
          g.
          • Gość: ekostar Re: dobry kierownik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 21:16
            Gość portalu: g. napisał(a):


            > kierownik 4 (zgadnijcie): 10/12

            Czyżby NACZELNY?

            > P.S. kontrowersyjne sa pytania o spotkania czysto towarzyskie - w przypadku
            > polskich kierownikow lepiej jakich nie ma,

            ALE TO ODBIERA IM KOMPLETNIE SZANSĘ!

            a w przypadku "tamtejszych" i tak
            > rozmawia sie glownie o "nauce",

            RAMY TOWARZYSKIE NADAJĄ JEDNAK WYMIAR LUDZKI TEMU WYSCIGOWI, NO A POZA TYM
            LAGODZĄ OBYCZAJE. POWINNY. NIESTETY NIE WSZEDZIE, RÓŻNIE TO BYWA

            i o braku wplywu sympatii i czegos tam przy
            > zatrudnianiu - kierownik ktoremu nie podobalby sie kandydat musialby byc
            > masochista, zeby wbrew temu go/ja zatrudniac (dziala to zreszta tez chyba w
            > druga strone).

            CZY NAGMINNE ZATRUDNIANIE AZJATÓW W NAJLEPSZYCH PRACOWNIACH NAUKOWYCH JEST
            ZATEM WYNIKIEM SYMPATII? CZY MASOCHIZMU?

            p.s. Dziękuję za przetestowanie. Wynik jest bezdyskusyjny i pozostawiam bez
            komentarza.
    • Gość: czytelnik Perspektywy znakomite - bijemy Harvard na głowę IP: *.autocom.pl 27.10.04, 11:40
      polityka.onet.pl/162,1197381,1,0,2476-2004-44,artykul.html

      Jeszcze niższe szkoły wyższe
      • Gość: itakdalej UW lepszy niż Harvard + dobry link IP: *.chello.pl 27.10.04, 12:30
        czytelnik podał złego linka; dobry:

        polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1197343&MP=1

        A do bulwersującej wypowiedzi rektora UW prof. Węgleńskiego:

        > skoro studenci informatyki Uniwersytetu Warszawskiego od kilku lat zajmują
        > miejsca w pierwszej dziesiątce mistrzostw świata, a dwa lata temu zajęli
        > pierwsze miejsce (gdy Harvard nie zmieścił się w pierwszej pięćdziesiątce),

        mam następujące uwagi:
        1) Musi być jakiś powód, że Chińczycy i nie tylko nie uwzględniają przy ocenie
        uczelni sukcesów studentów w olimpiadach. Jeżeli to co robią studenci ma dla
        nich znaczenie, to przez publikacje pod szyldem uczelni.
        2) Jeśli dobrze pamiętam (pisały o tym wszystkie gazety), zwycięzcy olimpiady
        informatycznej odnosili sukcesy, chyba także międzynarodowe, w olimpiadach
        przedmiotowych jeszcze w szkołach średnich. To bardzo dobrze, że UW nie
        zmarnował ich talentów. Prawdziwym sukcesem będzie jednak, jeżeli zostaną one
        przekute w osiągnięcia naukowe. Na Uniwersytecie Harvarda prawdopodobnie nie
        przykładają aż tak wielkiej wagi do olimpiad, bo że mają równie zdolnych
        studentów, chyba nikt nie wątpi.
        Piszę to, żeby przywrócić proporcje w ocenie pewnych rzeczy, bo rektor UW jest
        najwyraźniej w stanie euforii. Ale oczywiście jako Polak bardzo się cieszę ze
        wszystkich sukcesów naszych studentów. Rektor Węgleński powinien teraz myśleć
        co zrobić by ich zainteresować nauką i pozostaniem na UW.
        • khmara Rozwój bardzo dynamiczny 27.10.04, 14:31
          Szanowny Panie Rektorze Węgleński!
          Nie tylko UW rozwija się dynamicznie. Dotyczy to całego szkolnictwa wyższego, co
          zilustruję dwoma przykładami:
          1. Jestem adiunktem w dużej państwowej uczelni. Tylko w tym roku zwróciły się do
          mnie trzy różne uczelnie państwowe i prywatne z ofertą pracy, z tego dwie
          oddalone o ok. 300 km od mojego miejsca zamieszkania, jedna w stolicy. Moi
          koledzy-profesorowie są zatrudnieni na pięciu etatach, zatrudnienie na etat w
          trzech różnych miejscowościach to standard - obsługujemy szkolnictwo wyższe od
          Małopolski po Bałtyk. A w Rzeszowie wykłady na studiach zaocznych są prowadzone
          po słowacku, bo nie starczyło polskich profesorów.
          2. Na dużej państwowej uczelni prowadzę seminarium magisterskie. 90% materiałów
          potrzebnych seminarzystom do pisania prac magisterskich pochodzi z moich
          prywatnych zbiorów, ponieważ uczelni nie stać na zakup literatury. Na kserokopie
          też, więc studenci płacą za kopiowanie książek.
          Rzeczywiście szkolnictwo wyższe i nauka rozwija się w Polsce w sposób żywiołowy
          i niekontrolowany. Takie USA to powinny brać z nas przykład. Wstyd!!!
    • Gość: czytelnik Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.autocom.pl 27.10.04, 13:07
      polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1197343&MP=5
      Mariusz Czubaj na podsumowanie polemiki o Niższych szkolach wyższych :
      'Celem naszego Raportu było wywołanie dyskusji o kondycji polskiego szkolnictwa
      wyższego i o tym, jak czynić je nowocześniejszym i bardziej konkurencyjnym.
      Można zastanawiać się, czy lepszy jest tradycyjny model kariery naukowej,
      proponowany w tzw. projekcie prezydenckim, czy też ten (zgłaszany m.in. przez
      Niezależne Stowarzyszenie na rzecz Nauki i Edukacji), który stawia na dynamikę
      awansu naukowego i mobilność kadry. Można mieć rozmaite pomysły, co zrobić z
      uczelnianym nepotyzmem i – wielokrotnie wytykaną w listach do redakcji –
      folwarcznością życia akademickiego, trudno jednak zamykać na to wszystko oczy'
    • Gość: czytelnik rozwoj przez promocje mizerii IP: *.autocom.pl 28.10.04, 07:57
      www.forumakad.pl/archiwum/2004/10/05-opinie_srizun.htm
      Mirosław Zdanowski

      Unia Europejska stwarza nowe szanse rozwoju polskim uczelniom.
      To nieprawda, że polskie wyższe uczelnie należą do światowej czwartej ligi. Po
      prostu nie potrafimy posługiwać się współczesnymi narzędziami promocji, nie
      rozumiemy znaczenia pojęć ranking i rating. Musimy się tym profesjonalnie zająć
      i wówczas szybko zajmiemy czołowe miejsca na znaczących listach rankingowych
      uczelni wyższych świata.

      Polska może stać się ważnym ośrodkiem akademickim Europy. Głęboko w to wierzę.
      • Gość: Ewa Kostarczyk www.forumakad.pl/archiwum/2004/10/05-opinie_srizun IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 09:02
        Odpowiedź na artykuł: W europejskiej konkurencji
        Unia Europejska stwarza nowe szanse rozwoju polskim uczelniom. Możemy stać się
        ważnym ośrodkiem akademickim Europy. Jakie posiadamy atuty?
        Mirosław Zdanowski


        ad. Po pierwsze, mamy wysoki poziom kształcenia w większości polskich uczelni,
        wyższy niż w przeważającej liczbie uczelni w Europie Zachodniej.
        Stwierdzam to na podstawie własnych doświadczeń...

        Jako osoba z bagażem zarówno studiów na zagranicznej uczelni jak również 10 lat
        przepracowanych w wiodących uczelniach Anglii oraz USA odebrałam powyższe
        stwierdzenie nie tylko jako subiektywny ogólnik, powiało mi rownież demagogią
        siegająca conajmniej lat 70 -tych.


        ad 2. .. polska młodzież, zdecydowanie lepiej i wszechstronniej przygotowana do
        wspólnych zajęć, szczególnie w zakresie teoretycznym...

        Uszczegółowienie autora mówi samo za siebie. Typ kształcenia na naszych
        uczelniach nie odpowiada praktycznemu zapotrzebowaniu.

        ad. 3. ...Po drugie, tradycja akademicka i krytykowany często konserwatyzm
        polskich uczelni wyższych. Tradycja tworząca specyficzną atmosferę studiów,
        wykładów, sesji egzaminacyjnych, egzaminów dyplomowych, publicznych obron
        rozpraw doktorskich. Tradycja, której zazdroszczą nam uczelnie zagraniczne.
        Konserwatyzm wynikający z pielęgnowanych i utrwalanych procedur dydaktycznych,
        rytmu studiów, a także uroczystych akcentów w życiu środowisk akademickich -
        tego także nam zazdroszczą...

        Sadzę, że autor artykułu tak głęboko osadzony w tradycji nie jest w stanie
        przeprowadzic hierarchii ważności celów i funkcji wyższej uczelni. Trudno
        rozstac sie z myslą o założeniu gronostaji na najblizszą okazję?
        A poza tym kto tak naprawde tego zazdrości. Szanowny autorze, spójrzmy prawdzie
        w oczy: z tego po prostu się śmieją!


        ad.4....Po trzecie, zachowywana ciągle w polskich uczelniach dyscyplina w
        procesie edukacyjnym i w życiu akademickim. Wciąż jeszcze radzimy sobie nieźle
        np. z powszechną w uczelniach europejskich plagą narkomanii młodzieży.

        Czy to jest zasługa uczelni?


        ad 5. ...Po czwarte, potencjalne możliwości rozwojowe szkolnictwa wyższego.
        Polskie uczelnie są silne, potrafią umiejętnie przekształcać się i dostosowywać
        do potrzeb. No i znajdują się w pięknym kraju, który warto poznać. Polskie
        uczelnie mogą wykorzystać swoją europejską szansę, jeżeli zdołają skutecznie
        zaprosić na studia europejską młodzież. Konieczne jest też przygotowanie
        wykładowców do prowadzenia zajęć w języku angielskim oraz przetłumaczenie i
        wydrukowanie odpowiednich materiałów dydaktycznych. Realizację projektów
        europejskiej ekspansji można rozpocząć od wspólnych przedsięwzięć edukacyjnych,
        studiów organizowanych wspólnie z partnerskimi uczelniami z Europy. Warto
        spróbować...

        Inwestujmy więc w niedouczonych polskich nauczycieli akademickich, posyłajmy
        ich na kursy językowe żeby potrafili porozumieć się ze studentami zagranicznego
        zarówno na zajęciach jak i na wycieczkach krajoznawczych po całym naszym
        pięknym kraju!


        ...Polska może stać się ważnym ośrodkiem akademickim Europy. Głęboko w to
        wierzę...

        Ja też w to głęboko wierzę. Problem tylko z metodą tego przekształcenia oraz
        właściwego wykorzystania potencjału naukowego Polaków, wyeliminowania
        nepotyzmu, korupcji oraz wszystkich mechanizmów które hamują rozwój nauki w
        Polsce oraz uniemożliwiają rozwój naukowy osób, ktore chcą być nauczycielami
        akademickimi czy naukowcami, a nie siedzieć na kilku etatach.
        Problem tego przekształcenia, to nie rozmowa o pięknie naszego kraju ani o
        tradycji naukowej.

        Zgadzam się z autorem w punkcie opisu jakie zagrożenia dla polskiego
        szkolnictwa wyższego stwarza UE oraz konieczności racjonalizacji wydatków w
        każdej polskiej uczelni, restrukturyzacji zatrudnienia, zweryfikowania
        programów inwestycyjnych i zrewidowania zawartych wcześniej umów tworzących
        stałe koszty uczelni.
        Brak jednak sugestii co do organizacji tych restrukturyzacji, ich nadzoru oraz
        sformułowania ich celowości.

        Nie wymaga również komentarza konieczność nawiązywania współpracy z
        zagranicznymi ośrodkami naukowymi, z uczelniami za granicą umożliwiającymi
        nawiązanie pośrednich kontaktów także z działającymi w Polsce koncernami i
        zagranicznymi organizacjami gospodarczymi.
        Problem polega jedynie na tym w jaki sposób wykorzystywane są te nawiązane już
        kontakty, kto czerpie z nich korzyści i czemu maja one służyć.
    • Gość: czytelnik rozwiązania systemowe IP: *.autocom.pl 28.10.04, 16:58
      www.forumakad.pl/archiwum/2004/10/06-notatki_przewodniczacego_krun.htm

      Problem dwuetatowców
      Aby dojść do komfortowej sytuacji, w której nauczyciel pracowałby tylko na
      jednym etacie, należy podjąć cały szereg rozwiązań systemowych.
      Józef Szabłowski
      • Gość: Ewa Kostarczyk Zlikwidować wielo- i dwuetatowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 08:41
        > www.forumakad.pl/archiwum/2004/10/06-notatki_przewodniczacego_krun.htm

        > "Musimy rozróżnić pojęcie wieloetatowości i dwuetatowości. Konferencja
        Rektorów Uczelni Niepaństwowych wielokrotnie wypowiadała się, że w polskich
        warunkach jeszcze przez jakiś czas należy dopuścić zatrudnianie profesorów na
        dwóch etatach. Już obecnie uczelnie rzadko kiedy zatrudniają profesorów, którzy
        się im nie liczą do minimów kadrowych. Nie pozwalają na to zasoby finansowe
        uczelni. Aby dojść do komfortowej sytuacji, w której nauczyciel pracowałby
        tylko na jednym etacie, należy podjąć cały szereg rozwiązań systemowych.

        Należy stworzyć mechanizmy mobilności kadr naukowo-dydaktycznych. Należy
        odpowiedzieć na pytanie, jakie są warunki przepływu nauczycieli akademickich z
        uczelni, które mają nadmiar kadr do uczelni, którym tych kadr brakuje? "


        Jedynym mechanizmem rozwiazania sytuacji wieloetatowości, a zarazem
        dwuetatowości jest wykorzystanie potencjału dydaktycznego osób, które nie są
        zatrudnione w systemie szkolnictwa wyzszego.

        Tych osób jest ogromna liczba, a wśród nich sa zarówno doktorzy niehabilitowani
        jak i habilitowani. Często, sa to osoby z dużym doświadczeniem zawodowym,
        przekraczajacym znacznie doswiadczenie wieloetatowców. Do tych osób należą
        również osoby przebywajace za granicą, które nie mają żadnych perspektyw
        zawodowych w Polsce dopóki aktualny system zatrudniania istnieje.

        Ilość osób, które pracują poza etatem na uczelni przekracza znacznie ilość
        wieloetatowców.

        Dla wielu "nie-etatatowców" wykonywanie różnych prac zleconych dla uczelni, a
        nierzadko dla indywidualnych pracowników akademickich jest koniecznością
        życiową. Ten, dla jednych życiowy przymus, innym - etatowym pracownikom
        naukowym, pomaga w niezaburzonym funkcjonowaniu.

        Należą tutaj wszystkie tłumaczenia na języki obce w celu publikacji w
        czasopiśmie o zasięgu międzynarodowym, wszelkie typu statystyczne obliczania
        wyników, opisy materiału przedmiotu, nie mówiąc juz o drobnych sprawach
        informatycznych. Bez-etatowiec zazwyczaj korzysta z zasiłku dla bezrobotnych,
        posiada ubezpieczenie socjalno-zdrowotne i w powyższy sposób jest zdolny
        dociagnąć do pierwszego. Po trzech latach takiego funkcjonowania, przestaje
        pracy szukać (szukał jej przez 3 lata bezskutecznie). Po pięciu latach,
        pojawiają sie pierwsze objawy depresji, a tym czasie etatowiec, robi kolejny
        stopień naukowy...

        Inny typ prac zleconych przez uczelnię, jak np. prowadzenie wykładów
        specjalistycznych jest również formą pchania do przodu pracownikow danej
        uczelni. Specjalista bez etatu dostarcza nowej wiedzy, której rozbudową w
        postaci prowadzenia chociażby prac magisterskich zajmują się tylko etatowcy...

        Autorowi pomysłu zachowania dwuetatowców polecam wejście na stronę Science
        Direct. Jeśli ktoś traktuje poważnie zarówno swoją pracę naukową jak i
        dydaktyczną, doskonale wie jak trudno je pogodzić.

        Aktualna nauka ma charakter interdyscyplinarny, żeby dotrzymać kroku trzeba
        śledzić bieżącą literaturę problemu. W każdym tygodniu, ukazuje się conajmniej
        10 nowych specjalistycznych czasopism, które poważny naukowiec powinien
        przejrzeć. W każdym miesiącu, ukazuje się conajmniej 10 czasopism dotyczących
        szkolnictwa wyższego czy też nowych propozycji zmian edukacji w jakiejś
        dziedzinie.

        Z tej wiedzy w takim systemie nikt tak naprawdę nie korzysta. Ani wielo-
        etatowcy, ani dwu-etatowcy, ani oczywiście studenci. Być może najwięcej z
        szerokiej wiedzy korzystaja bez-etatowcy. Mają więcej czasu i myślą. Niestety
        nie mają możliwości korzystania z tej wiedzy dla własnego rozwoju.

        Z tej wiedzy najmniej korzystają profesorzy, którzy tak łatwo zostają
        zatrudnieni na kilku uczelniach jednocześnie.
    • Gość: czytelnik Zacznijmy lepiej uczyć studentów IP: *.autocom.pl 02.11.04, 16:17
      tygodnik.onet.pl/1547,1195766,0,340263,dzial.html

      Zacznijmy lepiej uczyć studentów
    • Gość: czytelnik Źródła zapaści i warunki koniecznej reformy polski IP: *.autocom.pl 03.11.04, 18:59

      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=31

      Magister profesorem
      Źródła zapaści i warunki koniecznej reformy polskiej nauki
      • khmara Leczymy raka czy migdałki? 03.11.04, 20:25

        > www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=31
        >

        Wędzki odpowiada: migdałki, bo taniej, a na raka jesteśmy za słabi mentalnie.
        Co do szczegółów:
        Wprowadzenie amerykańskich rozwiązań w polskiej nauce jest "jak budowanie
        gospodarki rynkowej na wzór amerykański w Polsce – budujemy kilkanaście lat i
        końca nie widać". Gdyby Balcerowicz tyle myślał, to byśmy do dzisiaj mieli
        centralne planowanie i system nakazowo-rozdzielczy, a nie gospodarkę rynkową. Na
        pytanie reformować czy nie Wędzki odpowiada, że to trudne i się nie uda. Więc po
        co zaczynać? No bo na przykład "Zlikwidowanie wymogów stawianych habilitantom
        przez Centralną Komisję ds. Tytułów i Stopni Naukowych spowoduje szturm na
        doktoraty magistrów ze słabszych ośrodków akademickich i prywatnych szkół
        cierpiących na chroniczny brak kadry. Wkrótce po nich nastąpi wysyp profesorów
        mianowanych przez uczelnie." Jak zlikwidujemy habilitacje, to wzrośnie liczba
        doktoratów. Co ma piernik do wiatraka, to ja nie wiem, chyba dlatego, że
        profesorem nie jestem. A profesorem można już dzisiaj zostać bez habilitacji - w
        Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej, jednej z 30 państwowych wyższych uczelni w
        Polsce - i to Wędzkiemu nie przeszkadza. Ale gdyby jego uczelnia mianowała
        jakiegoś doktora profesorem, to chyba dziura w niebie by się zrobiła. Jeżeli
        polskie uczelnie powszechnie cierpią na brak kadry, to niech sobie tych
        profesorów mianują. I co z tego? Czy profesura to jakiś patent na mądrość albo
        rozum? Za to na liście filadelfijskiej, Wędzki zna się jak wilk na gwiazdach:
        Nature, Science i więcej tytułów nie zna.


      • Gość: itakdalej Jest beznadziejnie, ale nic nie zmieniajmy IP: *.chello.pl 03.11.04, 23:44
        Takie jest przesłanie tego dziwnego artykułu. To co pisze prof. Wędzki kupy się
        nie trzyma. Bo nie może, bo sprawa której próbuje bronić jest nie do obrony.
        Podstawowym błędem który popełnia jest mylenie skutków z przyczynami.

        A teraz uwagi szczegółowe.

        Pan profesor pisze:

        > Rzeczywiście zostanie doktorem w Polsce jest relatywnie łatwe.

        Ostatnio rzeczywiście tak jest. Ale przyczyną tego jest degeneracja
        samodzielnych, to oni m.in. "organizują" przychylne recenzje kiepskich prac. To
        oni obniżyli kryteria i tworzą towarzystwa wzajemnej adoracji i współpracy przy
        recenzowaniu doktoratów i przyznawaniu grantów. Zresztą dotyczy to również
        habilitacji. Powiedziałbym, że nawet w większym stopniu, bo przy doktoracie
        liczy się choć trochę meritum, a przy habilitacji już tylko układy. Przy
        obronie doktoratu o pozytywnym wyniku decyduje mniejsze grono osób najbardziej
        kompetentnych z danej rady wydziału/naukowej, a przy habilitacji przychodzą
        wszyscy samodzielni - często tłum - jak na przedstawienie. Ponadto obrony prac
        doktorskich są publiczne, a kolokwia habilitacyjne nie. Jak bardzo
        upublicznienie spraw wpływa na jakość działania instytucji w Polsce AD 2004
        chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć.
        A zatem upadek poziomu doktoratów jest konsekwencją jeszcze większego upadku
        poziomu habilitacji i samodzielnych.

        > Dla każdego naukowca jest to prawdziwa nobilitacja, która kiedyś być może
        > otworzy bramy nieśmiertelności. Gdyby jednak było to jedyne kryterium
        > uznawania kogoś za naukowca w Polsce, zniknęłoby ich 90%, łącznie z niejednym
        > profesorem udzielającym się w telewizji.

        Zgadzam się, że 90% polskich profesorów nic nie wniosło do nauki światowej. Ale
        to jest patologia, którą trzeba koniecznie, jak najszybciej, zmienić. Trzeba
        zadać pytanie, czy osoby które nie mogą być żadnymi partnerami dla
        odwiedzających nas profesorów z Zachodu powinny być w ogóle profesorami (ja na
        przykład zawsze sprawdzam, co jest w sieci o osobie z którą się spotykam, oni
        pewnie też)? My się tym kompromitujemy i nie korzystamy tak jak powinniśmy z
        dobrodziejstw wymiany międzynarodowej. Tych 90% profesorów traktuje zagraniczne
        konferencje naukowe jak wyjazdy na wczasy, z ich obecności na nich nic
        pożytecznego nie wynika. Czy stać nas na takie marnotrawstwo?

        > Dlatego że są to zbyt wysokie wymagania jak na poziom rozwoju cywilizacyjnego
        > Polski. Czy od polskiego reżysera należy oczekiwać realizacji filmu w
        > Hollywood,

        Nieważne, czy reżyser kręci film w Hollywood, czy w małym miasteczku w Polsce.
        Ważne jest, czy coś tym filmem wnosi, czy jest on interesujący i ważny dla
        światowej publiczności. Miarą wartości jest udział w światowej kulturze,
        rozpoznawalność. Filmy szkoły polskiej i kina moralnego niepokoju były kręcone
        w Polsce przez debiutujących reżyserów. Mimo to świat się poznał, Hollywood
        było potem. Tak samo jest w nauce. I dlatego nie uciekniemy od LF i IF: jeśli
        ktoś nie zrobił nic istotnego, nic nie wniósł, nie powinien robić kariery i
        rządzić innymi.

        > Zlikwidowanie wymogów stawianych habilitantom przez Centralną Komisję ds.
        > Tytułów i Stopni Naukowych spowoduje szturm na doktoraty magistrów ze
        > słabszych ośrodków akademickich i prywatnych szkół cierpiących na chroniczny
        > brak kadry. Wkrótce po nich nastąpi wysyp profesorów mianowanych przez
        > uczelnie

        Jakoś u innych ten system działa całkiem nieźle. A na pewno jest bardziej
        efektywny niż nasz. A co do braku kadry, to może warto zamiast habilitowanej
        Słowaczki, na której wykładach po słowacku studenci siedzą jak na tureckim
        kazaniu, zatrudnić Polaków którzy zrobili doktoraty w Australii, USA, Wlk.
        Brytanii. Nawet na tym Forum są tacy. Oni by się chętnie zatrudnili np. w
        Rzeszowie, ale system jest taki, że się nie da. Lepszy habilitowany Mongoł bez
        żadnej publikacji po angielsku, a może i w ogóle, niż ktoś kto w USA mógłby być
        profesorem, ale jest naiwny jak dziecko i wrócił do kraju, licząc że się na coś
        przyda.
        Dlaczego do cholery u nas nie może być normalnie?`
    • Gość: czytelnik Reformy w polskiej nauce IP: *.autocom.pl 03.11.04, 20:04
      www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=3&pf=1&id=346

      Reformy w polskiej nauce

      Józef Kalisz :: Polska :: 3 listopada 2004, 09:36
      Potrzeba gruntownych reform w organizacji i prawodawstwie polskiej nauki staje
      się coraz bardziej oczywista. Forsowany przez pewne grupy nacisku „prezydencki”
      projekt „Prawa o szkolnictwie wyższym” napotyka na uzasadnioną krytykę w
      mediach. Idąc w tym samym kierunku, w niniejszym tekście przedstawiam pewne
      propozycje zmian organizacyjnych i prawnych w polskiej nauce
    • Gość: itakdalej Strategia lizbońska-ważny artykuł prem. Danii i RP IP: *.chello.pl 04.11.04, 09:46
      Polecam artykuł w dzisiejszej "Rzeczpospolitej" premierów Rasmussena i Belki:

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041104/publicystyka/publicystyka_a_3
      .html
      Ja widzę zapowiedź istotnej zmiany akcentów - odejście od programów
      wdrożeniowych jak w FP5, FP6 w kierunku badań podstawowych:

      "W przyszłości powinniśmy koncentrować się na promowaniu współzawodnictwa wśród
      naukowców i instytutów badawczych, a także na eliminowaniu barier hamujących
      mobilność przy jednoczesnym wzmacnianiu europejskiej współpracy w dziedzinie
      badań. Dziedziną, w której wzmocniona współpraca mogłaby przynieść wartość
      dodaną, są badania podstawowe. Utworzenie europejskiego funduszu badań
      podstawowych, nadzorowanego przez Europejską Radę ds. Badań, powinno umożliwić
      najlepszym badaczom i zespołom badawczym prowadzenie prac na najwyższym
      poziomie."

      Inne fragmenty któe mogą nas zainteresować:

      "Zespoły badawcze, finansowane przez Europejską Radę ds. Badań, powinny dołożyć
      wszelkich starań w celu zapewnienia naukowcom z całej Unii odpowiednich
      możliwości szkoleniowych, a także w celu upowszechniania wyników badań w
      środowiskach akademickich i przemysłowych."
      ...
      Ponadto, zasady uczestnictwa w europejskich programach ramowych badań powinny
      zostać uproszczone i stać się bardziej elastyczne. Powinno to zachęcić do
      uczestnictwa w nich nie tylko duże i od dawna funkcjonujące zespoły badawcze,
      ale również te, które dopiero rozwijają swoją działalność, jednostki
      przemysłowe, a w szczególności małe i średnie przedsiębiorstwa. "
      ...
      "Jednym z głównych celów programu powinna być pełna integracja środowisk
      naukowych w poszerzonej Unii. "
      ...
      "Tradycyjnie wysoki poziom wykształcenia i dynamizm młodych naukowców z nowych
      państw członkowskich mogą stanowić wyjątkową szansę dla Unii Europejskiej,
      jeżeli zostaną wyeliminowane bariery hamujące mobilność poza granice narodowe.
      Należy podjąć działania na poziomie europejskim zmierzające do zniesienia tych
      przeszkód w sposób niedyskryminujący naukowców z nowych państw członkowskich. "
      • Gość: itakdalej Adres artykułu jeszcze raz (automat obcina) IP: *.chello.pl 04.11.04, 09:51
        Mam nadzieję, że tym razem nie obetnie. Końcówka
        powinna być: "publicystyka_a_3.html"

        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041104/publicystyka/publicystyka_a_3.html
    • Gość: jw Perspektywy czarnej księgi komunizmu w nauce IP: *.autocom.pl 06.11.04, 08:36
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.29/Magazyn/07/07.html

      Publicystyka 29-10-2004

      Szpilki z drzewa SB .Rozmowa ze ZBIGNIEWEM FIJAKIEM, działaczem opozycji
      antykomunistycznej
      Czy na Uniwersytecie Jagiellońskim bezpieka miała wielu tajnych informatorów?
      - Wśród około 500 najaktywniejszych członków "Solidarności" UJ agentów było
      około 50. Na całym uniwersytecie, rzecz jasna, było dużo więcej tajnych
      współpracowników bezpieki. Ilu dokładnie, tego nie wiem
    • Gość: Ewa Kostarczyk Nauka bez granic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 12:03

      RE: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=17380129&wv.x=2&a=17390801

      O konformistycznej postawie polskich środowisk szkolnych, akademickich i
      naukowych mówiono już w kuluarach od lat 50-tych ubiegłego wieku. Właściwa była
      też społeczna diagnoza, że wszystkiemu winny awans społeczny. Nikt się tym
      jednak nie przejmował, ba nie można było nawet o tym pisać. W latach 70-tych
      pomimo filmów Zanussi’ego, które podejmowały tematykę konformizmu polskich elit
      akademickich, nadal obowiązywały punkty na egzaminy wstępne za pochodzenie
      społeczne, a marcowi docenci na dobre opanowali polskie uczelnie oraz instytuty
      naukowe. Niektórych z nich do tej pory nie można ruszyć. Awans społeczny nadal
      zbiera żniwo.
      Co złego w awansie społecznym? Nie neguję, że w populacji zdolności i talenty
      rozrzucone są w sposób przypadkowy w związku, z czym dostępność nauki powinna
      być równa. Jednak, nie tylko o zdobycie wykształcenia tutaj chodzi. Uczelnie
      wyższe, kształcą nie tylko w zawodzie, kształcą światopoglądowo. Absolwent
      uczelni wyposażony jest w świadomość swojej specyficznej reprezentatywności
      oraz ulokowania w świecie. Studenta Oxfordu nie zainteresują studia podyplomowe
      na Uniwersytecie Jagiellońskim, a student prywatnej Wyższej Szkoły Psychologii
      Społecznej z trudem nawiąże intelektualny kontakt ze studentem psychologii na
      Uniwersytecie w Cambridge. Nie z przyczyn językowych, z przyczyn
      światopoglądowych. Przeskakiwanie tych barier zabiera lata samodzielnej pracy,
      podczas której polski absolwent musi rozbić w sobie mity wtłaczane mu przez
      rodzimych wychowawców: o dobrej jakości polskich uczelni, o dokonaniach
      polskich naukowców w świecie, o cudownych polskich tradycjach akademickich.
      Niestety, powyższe mity nadal są nam wciskane do głów jako silne punkty
      polskiego życia akademickiego.
      Znakomita większość polskich samodzielnych pracowników naukowych to pazernie
      trzymające się na kilku etatach osoby w wieku emerytalnym oraz ich wierni
      uczniowie. Chociaż, w każdym innym obszarze działalności dawno zmuszono by
      zacnych profesorów do przejścia na emeryturę, polskie ustawodawstwo ich
      ochrania, w imię wdzięczności za przejście do elit wybrańców chronią ich często
      również uczniowie, pozwalając szanownym profesorom wyrobić na kilku etatach
      jakąś przyzwoitą emeryturę. Od strony ekonomicznej temat ten był omawiany przez
      wielu publicystów i drenaż budżetu polskich instytucji dydaktyczno-naukowych
      dla realizacji w/w celów jest już dla wszystkich oczywisty. Skupmy się, zatem
      na problemie wyrabiania światopoglądu naukowego u studentów oraz młodych
      pracowników nauki przez aktualne gremium polskich samodzielnych pracowników
      naukowych. Profesorowie i docenci często z nadania belwederskiego, jeszcze
      częściej z polityczno-towarzyskich układów, słabo znający języki obce, z reguły
      po podstawowym wykształceniu uniwersyteckim zdobytym w którejś z naszych nie
      najlepszych uczelni. Dobrze, jeśli niektórzy z nich mogą poszczycić się jakimś
      kilkunastomiesięcznym stażem zagranicznym. Czy są wśród nich tacy, którzy
      zdolni są do obudzenia w młodych ludziach typowej dla inteligenta
      niepokorności?
      Paragraf 1.8 „Dobrych obyczajów w nauce” wydanych przez Komitet Etyki w
      Nauce PAN nakazuje pracownikowi naukowemu przyjmowanie postawy krytycznej: „W
      swojej działalności profesjonalnej pracownik nauki szanuje poglądy autorytetów
      naukowych, ale wyżej niż autorytety stawia rzeczowe argumenty. Pracownika nauki
      powinna cechować stała gotowość do kwestionowania, rewidowania i odrzucania
      teorii, nawet będącym jego własnym dorobkiem, jeśli nie wytrzymuje próby
      racjonalnej krytyki lub konfrontacji z faktami.”
      Ilu aktualnych samodzielnych pracowników nauki postępuje według tej
      podstawowej, niezbywalnej reguły zapewniającej ciągły postęp w nauce? Większość
      pracowników naukowo-dydaktycznych, na każdym szczeblu awansu przyjmuje postawę
      konformistyczną, nie zasługując, zatem nawet na miano naukowca czy dydaktyka.
      Dlaczego? Otóż jestem przekonana, że powoduje nimi nie tylko strach przed
      utratą trudnego do zdobycia etatu lub brak poczucia wartości własnych
      przekonań. Przyczyną tego stanu rzeczy jest również brak odpowiednich wzorów
      zachowania oraz wzorów postaw. Polski system nauczania jest ciągle systemem
      statycznym. Wykładowca przekazuje niepodważalną wiedzę i wymaga jej
      przyswojenia. Nie zasiewa żadnego ziarna zwątpienia, być może żeby się samemu
      nie pogubić?
      Tomas Huxley mówił: „…nowe prawdy rozpoczynają się jako herezje, a kończą jako
      przesądy”. I dlatego rozwój angielskiej myśli naukowej w XIX i XX wypracował
      jedyny możliwy system nauczania oraz awansu naukowego, który gwarantuje szybki
      i skuteczny rozwój nauki. System ten jest jedynym obowiązującym systemem
      obowiązującym we współczesnym, szybko rozwijającym się świecie naukowym. Ten
      system posługuje się odpowiednim typem kształcenia myślenia
      nonkonformistycznego, podważania autorytetów, dostarczania wiedzy
      interdyscyplinarnej, umiejętności korzystania z technik multimedialnych oraz
      globalnej sieci wymiany informacji (e-mail, Internet, telefon internetowy).
      Sadzę, że naukowiec, który w takim optymalnym dla współczesnego świata systemie
      przepracował dwa lata nie jest w stanie przystosować się do obowiązującego w
      Polsce systemu szkolnictwa, który przypomina nieco epokę Apuchtina. Polskich
      naukowców, którzy wyjechali z naszego zaścianka nie tyle odstraszają niskie
      pensje oraz brak perspektyw na Nobla, o ile: brak poszanowania dla myślenia,
      konieczność podporządkowania się fałszywym autorytetom, niedouczenie środowiska
      naukowego, porzucenie aktualnych problemów nauki, brak łatwego dostępu do
      środków przekazu informacji naukowej, brak ciekawości poznawczej studentów.
      I w końcu, nieuchronne wyobcowanie spowodowane prezentowaniem odmiennych
      wartości.
      • mn7 Re: Nauka bez granic 06.11.04, 14:17
        Gość portalu: Ewa Kostarczyk napisał(a):

        > Znakomita większość polskich samodzielnych pracowników naukowych to pazernie
        > trzymające się na kilku etatach osoby w wieku emerytalnym oraz ich wierni
        > uczniowie.

        Z tą "znakomitrą większością" to oczywiście przesada, ale niestety to są osoby
        nadające ton.

        > Chociaż, w każdym innym obszarze działalności dawno zmuszono by
        > zacnych profesorów do przejścia na emeryturę, polskie ustawodawstwo ich
        > ochrania, w imię wdzięczności za przejście do elit wybrańców chronią ich
        często
        > również uczniowie

        Czarnym charakterem jest w dyskusjach często model niemiecki. Tymczasem tam nie
        do wyobrażenia byłyby sytuacje, które obserwujemy w Polsce - wieczne
        przedłużenia, blokowanie awansu "młodym" (czterdziestokilkuletnim) profesorom.

        > Czy są wśród nich tacy, którzy
        > zdolni są do obudzenia w młodych ludziach typowej dla inteligenta
        > niepokorności?

        Ano właśnie...

        > Większość
        > pracowników naukowo-dydaktycznych, na każdym szczeblu awansu przyjmuje
        postawę
        > konformistyczną, nie zasługując, zatem nawet na miano naukowca czy dydaktyka.
        > Dlaczego? Otóż jestem przekonana, że powoduje nimi nie tylko strach przed
        > utratą trudnego do zdobycia etatu lub brak poczucia wartości własnych
        > przekonań. Przyczyną tego stanu rzeczy jest również brak odpowiednich wzorów
        > zachowania oraz wzorów postaw. Polski system nauczania jest ciągle systemem
        > statycznym. Wykładowca przekazuje niepodważalną wiedzę i wymaga jej
        > przyswojenia. Nie zasiewa żadnego ziarna zwątpienia, być może żeby się samemu
        > nie pogubić?

        Na to wskazują ludzie z zachodu, którzy mieli okazję ptrzyjrzec się systemowi w
        Polsce (zresztą w innych krajach tej części świata jest z reguły gorzej).


        > przepracował dwa lata nie jest w stanie przystosować się do obowiązującego w
        > Polsce systemu szkolnictwa, który przypomina nieco epokę Apuchtina.

        Mogę coś na ten temat napisać, ale może przy innej okazji.

        Polskich
        > naukowców, którzy wyjechali z naszego zaścianka nie tyle odstraszają niskie
        > pensje oraz brak perspektyw na Nobla, o ile: brak poszanowania dla myślenia,

        nie uogólniajmy - w różnych placówkach i w różnych zespołach różnie bywa.

        > konieczność podporządkowania się fałszywym autorytetom,

        a to niestety tak. Nawet, jeśli w danym zespole wszystko działa jak nalezy,
        daną dyscypliną w skali kraju często "rządzą" różni tacy, jak opisani
        wcześniej.

        > niedouczenie środowiska
        > naukowego, porzucenie aktualnych problemów nauki, brak łatwego dostępu do
        > środków przekazu informacji naukowej, brak ciekawości poznawczej studentów.
        > I w końcu, nieuchronne wyobcowanie spowodowane prezentowaniem odmiennych
        > wartości.

        jedno bym dodał - reprodukcja takich "elit". Byli już różni buntownicy, którym
        z czasem opryka się zmieniała. I tak w kółko. A więc nie tyle w ludziach wina
        (choć także!), ile w systemie, który się samoreprodukuje.
    • Gość: czytelnik Perspektywy dobrej praktyki naukowej IP: *.autocom.pl 08.11.04, 17:14
      www.naukowcy.republika.pl/dobra_praktyka.html
      • Gość: ekostar Pieniądze unijne na reintegrację po powrocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 10:01
        O unijnych rozwiązaniach trudnych przezyć naukowcow do kraju:
        serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2381790.html
        Szczególnie zachwyca omówienie sytuacji dr Litwinienki, który w Polsce
        ma „swobodę badawczą” zamiast pieniędzy, natomiast w Kanadzie ma pieniądze
        ale „musiałby zmienic kierunek zainteresowań”.
        Panie Doktorze, coś wyglada na to, że po prostu nie lubi Pan dotrzymywać kroku
        współczesnym natomiast lubi Pan podróżować i kupować aparaturę za pieniądze,
        które może lepiej wykorzystaliby inni?

        A jeśli chodzi o powrotu do kraju to zachęcam lekturę:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=13505095&a=16062944&wv.x=2

        Dobór przykładów oficjalnych wywiadów dziennikarzy GW jest specyficznie
        propagandowy.
    • Gość: jw Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.autocom.pl 09.11.04, 11:54
      Strategia lizbońska a sprawa nauki w Polsce

      Nie sposób przyznać racji autorom artykułu „Nauka to potęgi klucz” (Rzepa,
      4.11.2004
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041104/publicystyka/publicystyka_a_3.html
      , którzy stwierdzają , że w Unii Europejskiej, a w Polsce w
      szczególności „kariera naukowa powinna przyciągać coraz więcej osób” gdyż celem
      szeroko zakrojonej strategii rozwoju zjednoczonej Europy (tzw. strategii
      lizbońskiej) jest - „więcej lepiej wykwalifikowanych naukowców dla całej
      Europy”. Co więcej, autorzy artykułu podkreślają, że najlepsza metoda rozwoju
      nauki polega na „promowaniu współzawodnictwa wśród naukowców i instytutów
      badawczych”. Jest to stwierdzenie bardzo istotne, jeżeli weźmie się pod uwagę,
      iż współautorem artykułu jest Marek Belka, premier Rzeczypospolitej Polskiej.
      Tymczasem, deklaracje zawarte w tym artykule stoją w wyraźnej sprzeczności z
      tym co dzieje się w naszym kraju. Kolejne pokolenia polskich naukowców albo
      porzucają karierę naukową, albo kontynuują ją poza granicami naszego kraju,
      najczęściej nie w krajach UE, lecz poza oceanem. Polskie uniwersytety plasują
      się co najwyżej w czwartej lidze światowego rankingu szkół wyższych, bez
      perspektyw na wyraźną poprawę. Poszczególne osoby lub grupy badawcze, które
      prowadzą wartościowe badania naukowe i odnoszą uznawane na świecie sukcesy,
      czynią to najczęściej dzięki pieniądzom z trudem zdobywanym za granicą.
      Wykwalifikowani naukowcy - w kraju stosunkowo biednym - są często wręcz
      represjonowani za to, że wybijają się ponad przeciętną. Z wieloetatowością
      wśród profesorow kontrastuje coraz większa bezeetatowość wśród absolwentów
      szkół wyższych, w tym doktorów. Dzieje się tak dlatego, że polska nauka
      pozostaje pod kontrolą starzejącego się lobby profesorskiego, składającego się
      w większości z uczonych noszących w sobie jarzmo PRL-u. Dobieranie sobie
      podwładnych według kryteriów genetyczno-towarzyskich i nade wszystko zasady
      lojalności, skutecznie eliminuje kreatywność, inicjatywę i niestandardowe
      myślenie, bez czego trudno sobie wyobrazić współczesną naukę. Pozostaje
      tytułomania, nepotyzm, wieloetatowość, plagiaryzm. Niestety Sejm pracujący nad
      nową ustawą o szkolnictwie wyższym opiera sie w głównej mierze na projekcie
      złożonym przez prezydenta RP, bardzo dalekim od standardów najbardziej
      wydajnego w nauce systemu anglosaskiego. Jeżeli zasadnicze założenia projektu
      prezydenckiego petryfikującego obecny system zostaną przegłosowane przez Sejm,
      to strategia lizbońska w Polsce pozostanie jedynie na kartkach papieru. Jeżeli
      w Polsce nie dokona się reformy systemu organizacji i finansowania nauki na
      wzór anglosaski, wprowadzając wypróbowane rozwiązania oparte na konkurencji i
      współzawodnictwie, to polskie ośrodki naukowe nie sprostają konkurencji na
      obszarze Europejskiej Przestrzeni Badawczej. O ile fundusze w ramach
      dotychczasowych programów ramowych UE były rozdzielane według klucza
      politycznego, to granty na badania z Europejskiej Rady ds. Badań będą w
      większości rozdzielane na zasadzie otwartego konkursu projektów badawczych.
      Może to doprowadzić w przyszłości do sytuacji, że polscy podatnicy będą
      finansować badania w świetnych ośrodkach badawczych UE w Heidelbergu,
      Oksfordzie czy Paryżu, podczas gdy pozostałości polskich ośrodków badawczych
      będą dogorywać z zupełnego braku funduszów. Z punktu widzenia UE jako całości
      jest to rozwiązanie korzystne, jednak czy jest to rozwiązanie korzystne dla
      naszego kraju?

      Cezary Wójcik, Dallas

      Józef Wieczorek, Kraków

      Autorzy są inicjatorami Niezależnego Stowarzyszenia na Rzecz Nauki i Edukacji w
      Polsce

      • ekostar Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego 10.11.04, 11:39
        Nowy wątek: POLITYCY A REFORMA SZKOLNICTWA WYŻSZEGO I NAUKI
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=17516580

        ZAPROSZENIE DO DYSKUSJI NAD REPREZENTACJĄ W PAŃSTWOWYCH ORGANACH
        USTAWODAWCZYCH ORAZ ADMINISTRACYJNYCH PROBLEMÓW NAUKI I SZKOLNICTWA POLSKIEGO
        OSÓB, KTÓRE NIE BOJĄ SIĘ IDENTYFIKACJI, A WŁASNE POGLĄDY MOGĄ FIRMOWAC
        WŁASNYM PODPISEM.
        • pesymist07 Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego 13.11.04, 12:59
          Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego
          ekostar 10.11.2004 11:39 + odpowiedz


          Nowy wątek: POLITYCY A REFORMA SZKOLNICTWA WYŻSZEGO I NAUKI
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=17516580

          ZAPROSZENIE DO DYSKUSJI NAD REPREZENTACJĄ W PAŃSTWOWYCH ORGANACH
          USTAWODAWCZYCH ORAZ ADMINISTRACYJNYCH PROBLEMÓW NAUKI I SZKOLNICTWA POLSKIEGO
          OSÓB, KTÓRE NIE BOJĄ SIĘ IDENTYFIKACJI, A WŁASNE POGLĄDY MOGĄ FIRMOWAC
          WŁASNYM PODPISEM.


          Rozumiem intencje. Obawiam sie jednak, ze spośród ludzi aktualnie pracujacych w
          uczelniach niewielu zdecyduje sie pisać pod własnym nazwiskiem. Być moze
          uczynia to profesorowie, którzy widza mizerie tego szkolnictwa. Większość
          adiunktów czy wykładowców bedzie sie po prostu bała ujawniać. Przy okazji.
          Myśle, ze tak jest z wielpma dyskutantami na tym forum Znakomicie piszący
          Khmara, itakdalej i wielu innych prawdopodobnie pracuja i chcialiby nadal
          pracować, ich głos, równiez w tym temacie moze być interesujący. Nie liczyłbym
          też na nowy parlament, bo problemy nauki i szkolnictwa wyższego sa własciwie
          zupełnie niezrozumiałe dla przecietnego człowieka. Jednomandatowe Okregi
          Wybiorcze nie tylko nie pomoga, ale wręcz pogorsza sytuacje, bo udział ludzi
          majacych pojecie o Szkolnictwie Wyższym albo gwałtownie zmaleje (ludzie beda
          wybierac takich jak oni sami) albo wybrane zostana obecne autorytety w tej
          dziedzinie ("wybierzemy znanych i szanowanych profesorów"). Jednomandatowe
          okręgi wyborcze skieruja uwage posłów na sprawy bardzo lokalne, a często pewnie
          na kombinowanie z miejscowym lobbingiem, co raczej nie spowoduje zmian, ale
          spetryfikuje na kilka przynajmniej lat obecny układ. Z drugiej jednak strony,
          patrzac w perspektywie no 20 czy 30 lat sa JOW-y chyba rozwiazniem najlepszym i
          nalezałoby je jaknajbardziej popierać. Mnie sie wydaje, iz obecnie bardziej
          skuteczne byłoby pokazywanie zasadniczych błędów istniejacego prawa (bardzo
          dobrze robi to czasami Khmara pokazujac naruszanie konkretnych przepisów np.
          przez MENiS) i popełnianych przekretów oraz działania na rzecz zmiany prawa o
          szkolnictwie wyższym niezależnie od tego, kto w nowym parlamencie zasiadzie.
          Ja, pamietajac historie II RP zasdniczych zmian w składzie tego parlamntu nie
          oczekuję. Niezaleznie od tego, kto wybory wygra. Grupa trzymajaca władzę
          trzymac ja bedzie dalej, choć być moze rękami innych przedstawicieli. Tego sie
          nie zmieni. Można tylko próbować zmienic lokalny układ dotyczący nauki. Aby to
          osiągnąc potrzeba wielu głosów w różnych tematach zwiazanych z nauką. I dlatego
          obawiam sie, że ograniczanie wypowiadajacych sir do tych tylko, którzy chca
          ujawniac swoje nazwiska może zminiejszych oddziaływanie tej syskusji. Myślę
          jednak, ze tym, którzy wypowiedzi wsoje podpisuja należa sie wyrazy uznania za
          odwage, konsekwencje i bardzo wysoi poziom merytoryczny wypowiedzi.
          • pesymist07 Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego 13.11.04, 15:22
            Nawiazujac do wypowiedzi ekostar w innym watku (o politykach) pozwolę sobie tu
            zauważyć,że politycy maja to do siebie, ze reaguja dopiero wtedy, gdy zagrozone
            sa ich interesy albo gdy moga cos zyskac. Moze warto podjąc dyskusje jak
            zainteresować ich działaniami na rzecz sensownych zmian w prawie o szkolnictwie
            wyższym.
          • ekostar Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego 14.12.04, 11:02
            www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=56
            Nie dziwi mnie, że rektor Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania, prof.
            Andrzej K. Koźmiński wyraża pogląd, iż „Autonomia wyższych uczelni jest w Polsce
            pewną wartością, która została wypracowana u schyłku komunizmu. Była wyrazem
            walki środowisk akademickich z dominacją państwa i polityki obowiązującej w
            poprzednim systemie.”
            Prof. Koźmiński występuje nieudolnie w roli mędrca, którego zwodzi proste
            myślenie przyczynowo-skutkowe.

            Rektor wraz całą rodziną, przyjaciółmi oraz doradcami mniej lub bardziej
            buisinessowymi są bezpośrednimi beneficjentami autonomii uczelni.
            Właśnie owa autonomia sprawia, że jak wypowiada się w innym miejscu prof.
            Koźmiński „...Środowiska intelektualne też nie mają silnej legitymacji, żeby
            wypowiadać się w tych sprawach, ponieważ dopuściły się różnych przewinień.
            Profesor na czterech etatach nie powinien pouczać o lojalności wobec jednego
            pracodawcy.”, a dalej „...Gorszą sprawą, bardziej kompromitującą, są plagiaty
            wśród kadry naukowej, włącznie z profesorami. To żenująca historia, nie znam
            takich przypadków w innych państwach.”

            Krytyka, owszem rektor Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania może jej
            dokonywać do woli, ale nie Bank Światowy, który szerzy fałszywe pogłoski o tym,
            że spada poziom szkół prywatnych. Jakim prawem to robi, nie mając „zielonego
            pojęcia o tym, czym jest Polska, jaka jest jej specyfika”.

            Podzielam zdanie prof. Koźmińskiego, że „jeżeli politykowi nie wystarcza szarych
            komórek, czasu ani cierpliwości, nie będzie rozmowy.” , wątpię natomiast, czy
            model debaty, której przeprowadzony wywiad jest groteskowym anonsem jest
            otwarciem na istotne problemy szkolnictwa wyższego i dowodem na nadmierną
            aktywność szarych komórek u intelektualistów.

          • ekostar Re: Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego 14.12.04, 12:19
            dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/12.14/Nauka/02/02.html
            „...My jesteśmy oczywiście na wielkim zakręcie historii, ponieważ mamy do
            czynienia ze zwielokrotnieniem liczby studentów. W związku z tym są potrzeby
            zwiększenia liczby uczących. Powtarzam cały czas jedno: walka Uniwersytetu
            Jagiellońskiego z wieloetatowcami wreszcie znajduje wsparcie nie tylko w Polsce.
            Prof. Słonimski wyraźnie powiada, że z wielką radością przyjął do wiadomości
            naszą decyzję Senatu UJ o podjęciu walki z wieloetatowcami.

            Ja mam inną jeszcze satysfakcję: w pracach nad nową Ustawą o szkolnictwie
            wyższym przyjęto rozwiązania, które mówią o możliwości dodatkowego zatrudnienia
            poza uczelnią rodzimą, ale w jednym miejscu, i to już jest uregulowanie. Gdyby z
            taką koncepcją wystąpiono jeszcze 2 lata temu, na pewno by nie przeszła. W tym
            roku została zaakceptowana dlatego, że wcześniej przetoczyła się cała fala
            dyskusji w związku z uchwałą Senatu UJ. Stąd satysfakcja.

            ... Jedno jest niewątpliwie ważne, ja nie tylko walczę przeciwko wieloetatowcom,
            ja także walczę o miejsca pracy dla młodej kadry naukowej, bo mamy znakomitą
            młodą kadrę naukową...

            Co roku wypuszczamy na rynek ok. 4,5 - 5 tys. doktorów. To są ludzie młodzi,
            którzy powinni zasilić szeregi nauczycieli akademickich, którzy powinni znaleźć
            w znacznej części zatrudnienie w szkołach publicznych i niepubicznych na
            etatach, aby mogli prowadzić dalej swoje badania. W związku z tym potrzebne są
            pewne decyzje, które zlikwidują ten cały niezdrowy system, który jeszcze
            niedawno był powszechny.

            Wniosek jest jeden: powoli następuje regulacja całego rynku edukacyjnego w Polsce."

            Szanowny panie Rektorze,

            Dla przeciętnie wykształconego człowieka w tym tekście trudno sie dopatrzyć
            jakiejkolwiek logiki i koherentnego myślenia.

            Według Pana Rektora, Senat UJ podjął walkę z wieloetatowcami, ale jednocześnie
            "przyjęto rozwiązania, które mówią o możliwości dodatkowego zatrudnienia poza
            uczelnią rodzimą, ale w jednym miejscu" i to wszystko dlatego, że to Pan tak
            dzielnie walczy "... przeciwko wieloetatowcom, ja także walczę o miejsca pracy
            dla młodej kadry naukowej, bo mamy znakomitą młodą kadrę naukową..."

            Gratuluję dobrego samopoczucia. Przecież to bełkot.
          • Gość: kontest W sprawie gerontów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 15:46
            www.naukawpolsce.pap.pl/cgi-bin/index.pl?id_depeszy=PAP20041220W03170&k=13

            Kostarczyk: Są fakty podtrzymujące tezę Rychlewskiego
    • Gość: czytelnik Mniej wolności dla uczelni IP: *.autocom.pl 16.11.04, 10:20
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2392749.html

      Mniej wolności dla uczelni

      Danuta Zagrodzka 15-11-2004 , ostatnia aktualizacja 15-11-2004 18:55

      Przygotowywana ustawa o szkolnictwie wyższym ogranicza wolność nauczania -
      alarmują profesorowie i studenci - pisze Danuta Zagrodzka

      • Gość: ABC Re: Mniej wolności dla uczelni IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 16.11.04, 15:19
        O perspektywach - dwa linki do raczej odmiennych treści:
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=reportaz&name=40
        tygodnik.onet.pl/1,104,8,8369519,25002599,1291937,0,forum.html
        • pesymist07 Jeszcze o zwiazkach z polityką 16.11.04, 18:31
          Dowiedziałem sie własnie, że nie tak dawno odbył sie w Kielcach kongres (moze
          jakies inne spotkanie) ruchu na rzecz okregów jednomandatowych. Honorowym
          przewodniczacym komitetu wojewódzkiego tego ruchu jest Rektor Akademii
          Świetokrzyskiej prof. dr hab. Adam Massalski, większość członków tego komitetu
          to rektorzy (obecni wszyscy) kieleckich uczelni i prominentni ich pracownicy.
          Jednym z gości honorowych był Rektor Uniwersytetu Gdańskiego prof. dr hab.
          Andrzej Ceynowa. Byli też gośćmi profesorowie z innych uczelni. Moze to dobry
          znak? Albo wskazówka?
    • Gość: czytelnik Perspektywy irackiej nauki i szkolnictwa wyższego IP: *.autocom.pl 21.11.04, 14:13
      kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1203710&KAT=241

      Masakra irackich profesorów


      Przerażeni terrorem naukowcy uciekają za granicę
      • Gość: czytelnik Perspektywa wschodnia IP: *.autocom.pl 22.11.04, 12:43
        dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=NAU&poddzial=POS&id_depeszy=15469724
        2004-11-20 15:49]
        Powstanie sieć uniwersytetów wschodnioeuropejskich

        'Rektorzy z Polski, Rosji, Białorusi i Ukrainy chcą, by szkoły akademickie z
        byłego bloku wschodniego znów ze sobą współpracowały i zdecydowali w Warszawie
        o utworzeniu tzw. Sieci Wschodnio-Europejskiej. Należące do niej szkoły będą
        organizowały wymiany dla studentów, staże dla kadry, wspólnie prowadziły
        badania naukowe....'
      • ekostar Re: Perspektywy irackiej nauki i szkolnictwa wyż 24.11.04, 10:53
        Cytuję jedna z bardzo licznych odpowiedzi:

        "W Polsce co prawda nie strzela
        się do naukowców, ale kolejne rządy również urządziły 'masakrę' obcinając
        środki na badania i edukację. Efekt zdaję się jest podobny, bo również ludzie
        wyjeżdżają za granicę, a poziom w szkołach wyższych konsekwentnie spada od lat."

        kiosk.onet.pl/1,2,8,8424568,25173621,1300291,0,forum.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka