Gość: Ekonomia
IP: 210.50.143.*
14.12.04, 11:32
Ideolodzy Nowej Prawicy (New Right) są zdolni do podtrzymywania swych,
nieracjonalnych zresztą z definicji, wierzeń, pomimo piętrzących sie dowodów
empirycznych, wskazujących, iż nie mają oni racji. Istnieje tu wyraźna
analogia do idologii skrajnej (komunistycznej, a właściwie stalinowskiej)
lewicy w ZSRR w latach 1930tych (kolektywizacja wsi) czy też w Polsce w
późnych latach 1940 i wczesnych latach 1950 (kolektywizacja wsi oraz tzw.
bitwa o handel) – tam także trwano przy obłędnej, ideologicznie a nie
racjonalnie umotywowanej polityce, opartej na wulgarnej interpretacji (tym
razem) Marksizmu, pomimo wyraźnych sygnałów, iż kolektywizacja wsi prowadzi
do masowego głodu (ZSRR) albo przynajmniej poważnych trudności
aprowizacyjnych (Polska), a tzw. bitwa o handel prowadzi także do gorszego
zaopatrzenia ludności i mniejszej swobody konsumentów, a więc de facto do
pogorszenia położenia klas pracujących, które teoretycznie miały skorzystać
ze zwycięstwa owej “bitwy o handel”.
“Ideologia rynku” (“ideology of the market”) jest wewnętrznie sprzeczna,
niezgodna z rzeczywistościa, bowiem oparta jest ona na nader uproszczonych
założeniach dotyczących natury ludzkiej, oraz de facto ignoruje istnienie
społeczeństwa, na rzecz “luźnej zbieraniny konsumentów, każdy z nich
troszczący się tylko o siebie (najwyżej o swą własną rodzinę), i w pocie
czoła maksymalizujących wartość użytkową (utility) posiadanych przez siebie
dóbr i usług materialnych”. Jest to ideologia oparta na wulgarnej
interpretacji Darwinowskiej zasady “przeżywania najbardziej dostosowanych”
(“survival of the fittest”, inaczej “Darwinizm społeczny” – “social
Darwinism”), oparta na założeniu (niezgodnym z empirią), iż człowiek jest z
natury rzeczy racjonalny (w tym miejscu wystarczy tylko przypomnieć
rozpowszechnienie się w społeczeństwie różnego rodzaju wierzeń religijnych i
parareligijnych, w tym ideologii „New Age”, a także powodzenie astrologii,
wiarę w duchy, reinkarnację itp. nieracjonalne przesądy (więcej w C. Sagan
The Demon Haunted World, 1997 szczególnie rozdziały 7, 10, 12, 14 oraz 24), a
wiec z definicji pseudonakowa, nieracjonalna (podobnie jak ideologia oparta
na wulgarnej, bolszewickiej bądź Maoistowskiej interpretacji Marksizmu).
Pomija ona także kluczowy fakt, iż człowiek staje się w pełni człowiekiem
(homo sapiens sapiens) jedynie w społeczeństwie, oraz de facto sprowadza
wszystkie rodzaje niezmiernie skomlikowanych, społecznych z natury,
interakcji między ludźmi do prostych, komercjalnych transakcji, możliwych do
wyrażenia w pieniądzu.
Roger Douglas, były minister finansów Nowej Zelandii, odpowiedzialny za
reformy zaczęte tamże w roku 1984 użył w celu ich uzasadnienia chwyt
erystyczno-retoryczny, polegający na tzw. fałszywej dychotomii (false
dichotomy), czyli na pomijaniu przypadków pośrednich, a rozważaniu tylko
dwóch ekstremów (por. C. Sagan The Demon Haunted World 1997 s. 199-204):
wprowadzenia przez niego popieranych radykalnych reform prorynkowych, albo
kontynuowaniu status quo, bez uwzględnienia jakichkolwiek pośrednich
rozwiązań. Co więcej, Douglas rozpowszechniał z gruntu fałszywe,
niezweryfikowane empirycznie teorie, głoszące np. iż rynek jest tworem
naturalnym, ergo apolitycznym, na dodatek posiadającym niemalże
nadprzyrodzone moce, niemożliwe do pokonania przez ludzkość. Nasuwają się tu
znów oczywiste analogie do Leszka Balcerowicza, polskiego odpowiednika Rogera
Douglasa, który głosił bardzo podobne opinie na początku lat 1990tych
Podobnie jak Leszek Balcerowicz w Polsce, Roger Douglas przedstawił swą
prorynkową politykę nie jako pochodną prawicowo-liberalnej ideologii, ale
jako “jedynie słuszny” wynik poprawnego zrozumienia “obiektywnych” praw
rządzących godspodarką, co jest z naukowego punktu widzenia zwykłym oszustwem.
Ideolodzy Nowej Prawicy (New Right) widzą więc jako największego wroga w
domenie gospodarczej inflację, która “pożera” oszczędności klasy średniej i
zmniejsza realne zyski właścicieli kapitału, a nie bezrobocie, które uderza
najbardziej w klasy utrzymujące się z pracy najemnej. Monetarystyczna
polityka Rogera Douglasa (a w dużej części też i Leszka Balcerowicza)
polegała więc na:
1. Zmniejszeniu dopływu pieniądza do gospodarki w celu radykalnego
ograniczenia inflacji (monetaryści widzą praktycznie jedyną przyczynę
inflacji w nadmiermej, ich zdaniem, podaży pieniądza). Owo zmniejszenie
podaży pieniądza zostało zaimplementowane poprzez:
- zwiększoną stopę procentową (podrożenie kredytu) oraz
- drastyczne cięcia w budżecie, aby ograniczyć jego deficyt, finansowany
przez kredyt.
2. Ograniczenie wzrostu płac, jako iż rosnące płace są widziane przez
monetarystów jako jedna z głownych sił napędowych inflacji. W tym celu
ograniczono w Nowej Zelandii prawa pracowników najemnych i ich zrzeszeń
(głownie związków zawodowych), aż do de facto zdelegalizowania (tym razem
przez konserwatystów) strajków w roku 1991.
Polityka drogiego pieniądza i faktycznego zamrożenia płac miała doprowadzić
do zwiększenia konkurencyjności Nowej Zelandii, jednakże przyniosła
diametralnie odmienne wyniki: bezprecedensową ekonomiczną katastrofę (wzrost
bezrobocia, zadłużenia zagranicznego, deficytu budżetu oraz, last but not
least, skurczenie się gospodarki), niemniej jednak zupełnie zignorowaną w
Polsce i pozostałych europejskich państwach “post-komunistycznych”. Kryzys
nowozelandzki został pogłebiony poprzez zniesienie ograniczeń na przepływ
kapitału do, a szczególnie z Nowej Zelandii, co po krótkim okresie
zaineresowania zagranicznych spekulantów dolarem nowozelandzkim, doprowadziło
do krachu na giełdzie na przełomie lat 1985 i 1986. Zwiększony dopływ
kapitału z zagranicy wytworzył początkowo w Nowej Zelandii złudzenie
prosperity (analogiczne do tego w Polsce na początku lat 1970tych). Jednakże
ponieważ ów kapitał, który napłynął do Nowej Zelandii po roku 1984 był
wybitnie spekulacyjny, to nie pozostawił on po sobie inwestycji produkcyjnych
czy też unowoczesnionej i rozbudowanej infrastruktury.
Monetaryści, skonfrontowani z klęską swej ideologicznie umotywowanej
polityki, tłumaczyli się, iż ich ideologia i polityka są z natury rzeczy
słuszne, a ich niepowodzenie w Nowej Zelandii tłumaczy się takimi
specyficznymi dla tego kraju czynnikami, jak (s. 77):
- wciąż silną pozycją związków zawodowych, niepozwalającą na pełną
liberalizację rynku pracy,
- wciąż istniejący protekcjonizm (cła, akcyze itp.),
- istnienie monopoli w takich dziedzinach jak poczta, transport, energetyka i
górnictwo, oraz
- zbyt silną (niemalże monpolistyczną) rolę rządu w wielu dziedzinach
gospodarki.
Cytując za Michaelem Brownem: “Prawdziwym efektem monetarystycznej polityki,
wtedy (wczesne lata 1980te – LK) utrzymywanym w tajemnicy, jest
restrukturyzacja kapitału na rzecz wielkich korporacji, a kosztem pracy”
(Models in Political Economy: A Guide to Arguments Harmonsdworth (UK):
Penguin, 1984 s. 74).