Dodaj do ulubionych

Demagogia zamiast faktów ?

27.05.02, 13:15
Demagogia zamiast faktów ?

W numerze 21 "Wprost" pojawił się zjadliwy artykuł "Magia zamiast nauki"
autorstwa pana Pawła Góreckiego, poświęcony "paranauce". Autor popisuje się
znajomością wyników badań statystycznych przeprowadzonych na ten temat zarówno
w USA, jak i w Polsce. To dobrze - dzięki temu dowiedziałem się, że nie tylko
nie jestem osamotniony w swoich poglądach, ale być może - przy zachowaniu
obecnych tendencji już wkrótce - znajdę się w większości.
Tenże sam autor wykazuje się jednocześnie zupełną nieznajomością opisywanego
przez siebie zagadnienia, co zakrawa na kpiny z czytelnika. Jedynymi "dowodami"
na słuszność jego tezy są wypowiedzi trójki osób w sposób zdecydowany
uprzedzonych do wszelkich przejawów paranauki. Zabrakło natomiast - co powinno
być naczelną zasadą przy omawianiu tak kontrowersyjnego tematu - choćby próby
przybliżenia stanowiska drugiej strony.
Autor zdaje się nie wiedzieć (co źle świadczy o jego przygotowaniu do tej
konkretnej publikacji), a jego rozmówcy starannie przemilczają fakt, iż ogromna
część współczesnej nauki wywodzi się właśnie z niegdysiejszej sfery magii,
herezji i paranauki.
"... merytorycznie tak zwana medycyna alternatywna to po prostu
ciemnota..." - twierdzi cytowany przez autora profesor Wiesław Jędrzejczak,
przemilczając jednocześnie, że to właśnie medycyna ma na swoim koncie
największą ilość "wyrwanych" paranauce technik i rozwiązań.
Pragnę więc przypomnieć, iż jeszcze stosunkowo niedawno za objawy "ciemnoty"
uznawano wiarę w skuteczność hipnozy, a jej orędowników obwoływano
hochsztaplerami. Prekursorka jej medycznego zastosowania w Polsce - profesor
Maria Szulc - przez niemal cały okres "realnego socjalizmu" była szykanowana
pomimo udanych prób analgezji (znieczulenia) hipnotycznej u tych pacjentów
poddawanych zabiegom chirurgicznym, którym z różnych względów nie można było
zaordynować narkozy. Także ona opracowała - rewolucyjną, jak na owe czasy -
metodę resocjalizacji opartą na elementach hipnozy oraz skutecznie pomagała w
leczeniu uzależnień. O ile mi wiadomo, jej zasługi na tym polu nie zostały
docenione do dziś. Tymczasem nie dalej, niż pięć lat temu polskie środowiska
lekarskie wystąpiły z żądaniem, aby prawo do posługiwania się hipnozą
przynależne było wyłącznie osobom z wykształceniem medycznym.
To medycyna, po wiekach leczenia wyłącznie ciała, zdała sobie nagle sprawę,
że są choroby fizyczne, dla powstawania i leczenia których kardynalne znaczenie
ma stan umysłu pacjenta. Konkluzja ta wydaje się o tyle dziwna, iż zależność
taka - głoszona przez rozmaitych uzdrowicieli różnych tradycji i kultur od
setek lat - była i nadal jest powszechnie wyśmiewana !
Innymi zaanektowanymi przez medycynę "magicznymi sztuczkami" są akupunktura
i akupresura, czyli sztuka nakłuwania bądź uciskania określonych punktów na
ciele pacjenta w celu poprawy jego funkcjonowania. Medycyna nie potrafi co
prawda jednoznacznie wyjaśnić mechanizmu jej działania (istnieje kilka teorii
związanych z przewodnictwem nerwowym lub równowagą chemiczną organizmu),
jednakże badania kliniczne nie pozostawiają cienia wątpliwości co do jej
skuteczności. Kiedy więc i mocą jakiego zaklęcia niemożliwe staje się możliwe,
a magia i zabobon stają się częścią medycyny akademickiej ?

Nie sposób nie wspomnieć tutaj także o nieszczęsnym różdżkarstwie, nad
którym wiele środowisk pastwi się do dziś, a które radiestetom (zweryfikowanym -
co należy wyraźnie podkreślić) w zachodniej i południowej Europie przynosi
spore zyski z tytułu określania położenia rozmaitych złóż i lokalizacji terenów
dogodnych do określonych inwestycji. Ja sam cieszę się wodą ze studni
wywierconej w miejscu wskazanym niezależnie przez dwóch radiestetów, pomimo iż
przy odwiercie próbnym zaledwie metr od wskazanego punktu wody już nie
znaleziono.
Astrologia - bez względu na jej faktyczną efektywność w próbach opisywania
świata, jest niezaprzeczalnie matką astronomii. Przy czym wypadałoby wspomnieć,
iż wpływ ciał niebieskich na organizm jest naukowo udowodniony - chodzi o
oddziaływanie Księżyca na wodę zawartą w naszych ciałach. Podobna relacja
zachodzi pomiędzy alchemią i chemią, a z medycyny ludowej wywodzi się olbrzymi
arsenał leków (dziś jednak w większości syntetyzowanych już sztucznie).

Przykłady można mnożyć długo, chciałbym jednak wspomnieć o jeszcze jednym,
za to bardzo znamiennym.
W 1772 roku Francuska Akademia Nauk wyznaczyła komitet do zbadania doniesień
o kamieniu, który spadł z nieba w miejscowości Luce, zaś jednym z członków
komitetu był słynny chemik Lavoisier. Przeprowadził on analizę kamienia z Luce.
Wierzono wówczas, że kamienie nie spadają z nieba, czego rzeczona
analiza "dowiodła absolutnie", a co skwitowane zostało przez tego, skądinąd
wielkiego, naukowca stwierdzeniem, iż "gdyby w niebie znajdowały się kamienie,
Biblia niechybnie by o tym wspominała". Jakiś czas później
dziennikarz "fachowego" pisma naukowego, opierając się na wspomnianym
autorytecie napisał: "Spadanie z nieba wielkich kamieni bez jakiejkolwiek
dającej się wyjaśnić przyczyny ich uprzedniego wyniesienia zdaje się być jakimś
cudem wykluczającym działanie znanych i naturalnych czynników." (Monthly Review
1796-426)

Najwięksi i najgenialniejsi uczeni mylili się, mylą i mylić się będą. Pomimo
chełpliwych zapewnień o naszej - niemal pełnej - wiedzy o otaczającej nas
rzeczywistości, ciągle jeszcze odkrywamy nowe prawa i zasady zastępujące to, co
jeszcze wczoraj uznawaliśmy za pewnik. Nie jest moim celem udowodnienie, iż
paranauka jest najdoskonalszą formą poznania. W istocie zdaję sobie sprawę, że -
jak w mało której dziedzinie - wielu tutaj zwykłych oszustów, fałszywych
informacji i błędnych wniosków. Ale jest to także winą środowisk naukowych,
które zamiast zburzyć swoje papierowe wieże "udowodnionych teorii" w obliczu
nowych faktów, wolą tych faktów nie dostrzegać i nieodmiennie utrzymywać, że
żaden kamień nie może spaść z nieba, w którym takowych przecież nie ma.
Chciałbym jedynie, aby publikacje dotyczące tego typu tematyki -
kontrowersyjnej, niepewnej, pełnej wewnętrznych sprzeczności - przygotowywane
były z zachowaniem elementarnej przyzwoitości, rzetelności i obiektywizmu.
Inaczej już tylko krok dzieli nas od obozów koncentracyjnych dla myślących
inaczej. Tym łatwiej uwierzyć mi w ten czarny scenariusz, że już pod koniec
ubiegłego, dwudziestego stulecia zdarzały się przypadki represji wobec osób
otwarcie wyznających i głoszących własną wizję świata i własne rozumienie praw
nim rządzących.
Chciałbym, aby kompetentni ludzie potrafili dostrzec w paranauce potencjał
odkrywczy i źródło nowych kierunków badań. Dokładnie tak, jak Schliemann
dostrzegł w homerowskiej Troi prawdziwe miasto, a Kopernik w pozornie bezładnym
ruchu planet - uporządkowane "obroty sfer niebieskich". Jak setki, a może
tysiące innych odkrywców - na przekór paradygmatom uprawomocnionym przez
establishment zbyt ciasnych umysłów bojących się odesłania do lamusa historii.
Czy tak trudno zrozumieć i przyznać się, że są jeszcze rzeczy na niebie i
Ziemi, o których nie śniło się naukowcom ?

alex44@bogowie.org
www.bogowie.org
Obserwuj wątek
    • Gość: +++IGNOR Re: Demagogia zamiast faktów ? IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 27.05.02, 23:28
      Witam!

      Wreszcie ktoś wygarnął od początku do końca...

      Zupełnie się zgadzam!

      Ale nie bądźmy aż tak surowi...
      Bo nie tak dawno wszyscy wybitni luminarze twierdzili, że rozbicie jądra
      atomowego jest niemożliwe...
      Do tego stopnia, że
      Enrico Fermi robił to od 1934 roku i nikt tego nie zauwazył...
      Więc część sławy go ominęła...

      Dziasiaj takimi świętymi krowami są dawie hipotezy: Darwina i B-B..,
      a w takich wiar jest mnóstwo: w biologii, psychologii, naukach społecznych,
      ekonomii...


      Pozdrawiam!

      ignorant
      +++
    • Gość: McKey Re: Demagogia zamiast faktów ? IP: *.amuz.wroc.pl 28.05.02, 10:49
      Witam, jakem paranaukowiec dyplomowany :))
      (przyjalem to jako pewne wyzwanie, gdyz w nauce
      autorytetami staja sie automatycznie profesorowie,
      doktorzy, uczeni... - traktuje sie ich jako autorytety
      mimo tego, ze moga czasem mowiac ogolnie - wciskac kity).

      Ale przejdzmy do glownego watku - czyli paranauki.

      Zaczniemy moze najpierw od tego, czym jest tzw.
      paranauka. Mozna skorzystac z definicji slownikowej,
      ale ona nie oddaje dokladnie sensu. Na podstawie
      definicji slownikowej mozna wywnioskowac, ze paranauka
      jest antynauka (czyli neguje naukowe metody badawcze,
      nie stosuje sie do empirii itp.)

      I tu lezy pies pogrzebany. Otoz jesli tak traktuje sie
      paranauke (jako antynauke) - to wtedy faktycznie moze
      dojsc do pelnego niezrozumienia.

      Ale czym tak w ogole paranauka jest?

      Najprostsza odpowiedz stanowi chyba stwierdzenie, ze
      paranauka jest "przedsionkiem" nauki. Czyli tym, co
      stoi niejako wczesniej. Znajduje sie 'przed' nauka -
      porusza sie w sferach takich, w ktorych modele naukowe
      (uznane i stosowane) sie nie mieszcza. Zarazem
      proponuje cala mase innych modeli, ktore moga pozniej
      stac sie modelami naukowymi.

      W paranauke wrzuca sie magie, parapsychologie,
      astrologie, medycyne "niekonwencjonalna", fizyke
      alternatywna, chiromancje, jasnowidzenie itp.

      Znow nastepuje tu pomieszanie pojec. Otoz magia jest
      obiektem badan paranauki, a nie sama paranauka.
      Podobnie jak np. chiromancja, czy jasnowidzenie. Jesli
      np. ktos uwaza, ze wrozki czy jasnowidze sa
      paranaukowcami - to sie grubo myli. Wrozki i jasnowidze
      stanowia obiekty badan paranaukowych, ktore skupiaja
      sie np. na analizowaniu prekognicji.

      Jak zauwazyl przedmowca - paranauki stanowia wstep do
      nauki. Astrologia - jest matka astronomii, fizyki,
      geografii.

      Alchemia - matka chemii, fizyki (wiele pierwiastkow
      odkryto nie na uczelniach - ale w laboratoriach
      alchemikow).

      Znachorstwo, zielarstwo - matka wspolczesnej medycyny.

      Wrozbiarstwo - matka prognozowania.

      Mamy wiec sytuacje, w ktorej nauki wyrosle z ogolniej
      rozumianych paranauk - staraja sie zdewaluowac owe
      paranauki. Jest to o tyle dziwne, ze wlasnie stamtad
      sie wywodza.

      Z drugiej strony system ksztalcenia tworzy ludzi,
      ktorzy znajduja sie na koncu drogi. A wiec nie ma np.
      wykladow z alchemii, czy astrologii ;)) Nauka odcina
      sie od tego zdecydowanie (dlaczego?).

      Pojawia sie tutaj zarzut, ze istnieje wiele oszustow,
      naciagaczy. Ale pomija sie wymownym milczeniem fakt, ze
      rowniez w tej oficjalnej nauce sa oszusci i naciagacze.
      Tak wiec robienie z tego zarzutu jest nieuprawnione.

      Modne staje sie "dewaluowanie" bioenergoterapeutow,
      wyciaga sie "nieskuteczne" przypadki.
      Czy ktos jednak pokusil sie o to, aby te "nieskuteczne"
      przypadki zbadac wsrod normalnych lekarzy? Jaki jest
      odsetek?
      Moglbym np. napisac, ze wszyscy lekarze to lapowkarze i
      dac 10 przykladow.
      (lekarze znow lubia dawac 5 przykladow i mowic, ze
      wszyscy bioenergoterapeuci to naciagacze).

      Paranauka nie jest przeciwko nauce (jak chcialoby to
      widziec wielu naukowcow mieniacych sie sceptykami).
      Paranauka to wstep do nauki - co ciekawe, najwiekszych
      odkryc dokonywali paranaukowcy (mimo zakazow sceptykow).

      Wsrod nich wymienimy np. Thomasa T. Browna, Nicole
      Tesle, w pewnym sensie i Mikolaja Kopernika czy Alberta
      Einsteina. Poniewaz wystapili oni ponad nauke - okazalo
      sie, ze w sumie wniesli duzy wklad w nauke.

      Tymczasem powolywane sa specjalne "naukowe komitety",
      ktore maja na celu nawracanie na "wlasciwa droge".
      Organizacje typu www.randi.org oferuja duze nagrody, za
      "demonstracje zjawisk para".

      Rownie dobrze mozna oferowac spora nagrode za np.
      zdjecie Czarnej Dziury z lewego profilu.
      Ale i tacy sie zdarzaja.

      Na razie tyle.

      Szanowanko
      McKey
      Paranaukowiec dyplomowany
      odwiedz pl.misc.paranauki w dziale usenet.
      • Gość: Alex bzdura nad bzdurami i wszystko bzdura IP: 193.0.117.* 28.05.02, 16:16
        Gość portalu: McKey napisał(a):

        > Witam, jakem paranaukowiec dyplomowany :))
        > (przyjalem to jako pewne wyzwanie, gdyz w nauce
        > autorytetami staja sie automatycznie profesorowie,
        > doktorzy, uczeni... - traktuje sie ich jako autorytety
        > mimo tego, ze moga czasem mowiac ogolnie - wciskac kity).
        >ALEX: bez komentarza, jest on zupełnie zbędny. Nie wszyscy profesorowie powinni
        nimi być to fakt. Sam tytuł jeszcze nie stanowi jeszcze o fakcie bycia albo nie
        autorytetem
        > Zaczniemy moze najpierw od tego, czym jest tzw.
        > paranauka. Mozna skorzystac z definicji slownikowej,
        > ale ona nie oddaje dokladnie sensu. Na podstawie
        > definicji slownikowej mozna wywnioskowac, ze paranauka
        > jest antynauka (czyli neguje naukowe metody badawcze,
        > nie stosuje sie do empirii itp.)
        > ALEX: co jest akurat zgodne z prawdą. Może nie anty- ale pozanauką. Ale to
        oczywiście nazwa jak najbardziej pejoratywna

        > Ale czym tak w ogole paranauka jest?
        > Najprostsza odpowiedz stanowi chyba stwierdzenie, ze
        > paranauka jest "przedsionkiem" nauki. Czyli tym, co
        > stoi niejako wczesniej. Znajduje sie 'przed' nauka -
        > porusza sie w sferach takich, w ktorych modele naukowe
        > (uznane i stosowane) sie nie mieszcza. Zarazem
        > proponuje cala mase innych modeli, ktore moga pozniej
        > stac sie modelami naukowymi.
        > ALEX: NIE, NIE. Paranauka nie zajmuje się tematami, którymi nauka jeszcze nie
        wchodzi. Zajmuje się ona tematami, które znajdują się poza nawiasem nauki. Nie
        dlatego, że są zbyt nowe, ale dlatego że dawno zostały one odrzucone (jak
        astrologia), nie mają odpowiedniego poświadczenia. Nie są sprawdzalne
        > W paranauke wrzuca sie magie, parapsychologie,
        > astrologie, medycyne "niekonwencjonalna", fizyke
        > alternatywna, chiromancje, jasnowidzenie itp.
        > Znow nastepuje tu pomieszanie pojec. Otoz magia jest
        > obiektem badan paranauki, a nie sama paranauka.
        > Podobnie jak np. chiromancja, czy jasnowidzenie. Jesli
        > np. ktos uwaza, ze wrozki czy jasnowidze sa
        > paranaukowcami - to sie grubo myli. Wrozki i jasnowidze
        > stanowia obiekty badan paranaukowych, ktore skupiaja
        > sie np. na analizowaniu prekognicji.
        > ALEX: Tak można badać pewne zjawiska. Ale powinny one mieć empiryczne
        podwierdzenie. Mogą być pewne wyjątki od reguł, ale nie może być tak że wyjątków
        jest więcej niż potwierdzeń
        > Jak zauwazyl przedmowca - paranauki stanowia wstep do
        > nauki. Astrologia - jest matka astronomii, fizyki,
        > geografii.
        >ALEX: aNie. Po prostu bardzo długo nie ma różnicy między astrologią a
        astronomią. To synonimy. Dopiero w renesansie zaczyna być rozróżnienie. Wcześniej
        astronomowie zajmują się również astrologią. Ale po prostu odrzucone błędne
        przekonania, które nie daja się udowodnić empirycznie.
        > Alchemia - matka chemii, fizyki (wiele pierwiastkow
        > odkryto nie na uczelniach - ale w laboratoriach
        > alchemikow).
        >ALEX: Alchemia była czymś dużo bardziej skomplikowanym. W każdym razie w pewnym
        momencie (w oświeceniu) nastąpiło się ostateczne rozejście się nauki (chemii) od
        pseudonauki (alchemia)
        > Znachorstwo, zielarstwo - matka wspolczesnej medycyny.
        >
        > Wrozbiarstwo - matka prognozowania.
        > ALEX: tu ręce opadają
        > Mamy wiec sytuacje, w ktorej nauki wyrosle z ogolniej
        > rozumianych paranauk - staraja sie zdewaluowac owe
        > paranauki. Jest to o tyle dziwne, ze wlasnie stamtad
        > sie wywodza.
        > Alex: Nie. Pewne poglądy były zupełnie błędne więc je się odrzuca. To wszystko
        > Z drugiej strony system ksztalcenia tworzy ludzi,
        > ktorzy znajduja sie na koncu drogi. A wiec nie ma np.
        > wykladow z alchemii, czy astrologii ;)) Nauka odcina
        > sie od tego zdecydowanie (dlaczego?).
        > ALEX: Ale po co? Chyba, gdy mówimy o mentalności ludzi n.p. w starozytności czy
        renesansie. Astrologia czy Alchemia to nie nauki jak fizyka. To sposób patrzenia
        na świat, który uległ odrzuceniu gdyż był błędny. Alchemia czy astrologia jest
        interesująca nie dlatego, że pokazują ukryte fakty o świecie, ale dlatego że
        pokazują sposób myślenia ludzi postrzegania przez nich świata w historii
        > Pojawia sie tutaj zarzut, ze istnieje wiele oszustow,
        > naciagaczy. Ale pomija sie wymownym milczeniem fakt, ze
        > rowniez w tej oficjalnej nauce sa oszusci i naciagacze.
        > Tak wiec robienie z tego zarzutu jest nieuprawnione.
        >ALEX: Jest prawomocne. Liczy się skala. W nauce są naciągacze, ale to jednostki.
        W przeciwieństwie do pseudonauki. W nauce są mechanizmy weryfikacji.
        > Modne staje sie "dewaluowanie" bioenergoterapeutow,
        > wyciaga sie "nieskuteczne" przypadki.
        > Czy ktos jednak pokusil sie o to, aby te "nieskuteczne"
        > przypadki zbadac wsrod normalnych lekarzy? Jaki jest
        > odsetek?
        > Moglbym np. napisac, ze wszyscy lekarze to lapowkarze i
        > dac 10 przykladow.
        > (lekarze znow lubia dawac 5 przykladow i mowic, ze
        > wszyscy bioenergoterapeuci to naciagacze).
        > ALEX: można empirycznie przebadać skuteczność tradycyjnej medycyny i naciągaczy
        bioenergoterapeutów. Wynik jest jednoznaczny. A co łapówek. To jeszcze nie
        świadczy o medycynie, jedynie o lekarzach.
        > Paranauka nie jest przeciwko nauce (jak chcialoby to
        > widziec wielu naukowcow mieniacych sie sceptykami).
        > Paranauka to wstep do nauki - co ciekawe, najwiekszych
        > odkryc dokonywali paranaukowcy (mimo zakazow sceptykow).
        > Wsrod nich wymienimy np. Thomasa T. Browna, Nicole
        > Tesle, w pewnym sensie i Mikolaja Kopernika czy Alberta
        > Einsteina. Poniewaz wystapili oni ponad nauke - okazalo
        > sie, ze w sumie wniesli duzy wklad w nauke.
        > ALEX: po pierwsze wkład w nauke czasami mieli laicy. Ale to było dawno. Od
        dawna wszelkie odkrycia to praca specjalistów naukowców. Móienie o Einsteinie czy
        Koperniku jako paranaukowcach brzmi tak samo humorystycznie jak stwierdzenie, że
        Kopernik był kobietą.
        > Tymczasem powolywane sa specjalne "naukowe komitety",
        > ktore maja na celu nawracanie na "wlasciwa droge".
        > Organizacje typu www.randi.org oferuja duze nagrody, za
        > "demonstracje zjawisk para".
        >
        > Rownie dobrze mozna oferowac spora nagrode za np.
        > zdjecie Czarnej Dziury z lewego profilu.
        > Ale i tacy sie zdarzaja.
        > ALEX: każda teoria naukowa ma możliwości weryfikacji. Wymagać należy tego od
        tych którzy za naukę chcą uchodzić. Ale nie udaje sie im to w żadnym razie
        >
        • Gość: McKey Re: i znow demagogia... IP: *.amuz.wroc.pl 29.05.02, 15:33
          Gość portalu: Alex napisał(a):

          > >ALEX: bez komentarza, jest on zupełnie zbędny. Nie
          wszyscy profesorowie pow
          > inni
          > nimi być to fakt.

          Nie wszyscy profesorowie sa autorytetami od wszystkiego.
          A tak widzi ich nauka.

          > > jest antynauka (czyli neguje naukowe metody badawcze,
          > > nie stosuje sie do empirii itp.)
          > > ALEX: co jest akurat zgodne z prawdą. Może nie anty-
          ale pozanauką.

          Jesli paranauka bylaby antynauka - to nazywala by sie
          antynauka. Tymczasem jest "prawie"nauka. Czyli tak nie do
          konca dokladnie zbadana i opisana.

          > > ALEX: NIE, NIE. Paranauka nie zajmuje się tematami,
          którymi nauka jeszcze
          > nie
          > wchodzi.

          Zajmuje sie tematami, w ktorych obowiazujace modele
          naukowe nie dzialaja. Ot i dlaczego nauka w nie nie
          wchodzi. Brak zalozen.

          > Zajmuje się ona tematami, które znajdują się poza
          nawiasem nauki. Nie
          > dlatego, że są zbyt nowe, ale dlatego że dawno zostały
          one odrzucone (jak
          > astrologia),

          odrzucone... ze wzgledu na to, ze nie ma odpowiedniego
          aparatu badawczego. Widocznie jeszcze nie na to czas.

          > nie mają odpowiedniego poświadczenia. Nie są sprawdzalne

          W takim razie antynauka lub paranauka sa takie dziedziny
          nauki jak:
          - psychologia
          - kosmologia
          - filozofia
          - astrofizyka

          W tych bowiem dziedzinach rowniez nie ma ani empirii, ani
          dowodow (pomijajac rozwazania matematyczne).

          > > sie np. na analizowaniu prekognicji.
          > > ALEX: Tak można badać pewne zjawiska. Ale powinny one
          mieć empiryczne
          > podwierdzenie.

          Wtedy moja uwaga podana wyzej jest wlasciwa. Czyzby
          kosmologia byla pseudonauka??
          Prace Hawkinga, Novikova, teorie Wielkiego Wybuchu,
          ekspansji wszechswiata wedlug tego kryterium nalezaloby
          uznac za antynauke.

          > >ALEX: aNie. Po prostu bardzo długo nie ma różnicy
          między astrologią a
          > astronomią. To synonimy. Dopiero w renesansie zaczyna
          być rozróżnienie. Wcześni
          > ej
          > astronomowie zajmują się również astrologią. Ale po
          prostu odrzucone błędne
          > przekonania, które nie daja się udowodnić empirycznie.

          Astronomia zawiera sie w astrologii. Do dzis.
          Czesc astrologii (astronomia) zafunkcjonowala oficjalnie.
          Ale astrologia to nie wylacznie przewidywanie przyszlosci
          z gwiazd. Astrologia to nie przepowiadanie, czy ktos ze
          znaku Raka bedzie jutro mial wypadek.
          Astrologia to analiza cykli.

          > > Alchemia - matka chemii, fizyki (wiele pierwiastkow
          > > odkryto nie na uczelniach - ale w laboratoriach
          > > alchemikow).
          > >ALEX: Alchemia była czymś dużo bardziej
          skomplikowanym. W każdym razie w pe
          > wnym
          > momencie (w oświeceniu) nastąpiło się ostateczne
          rozejście się nauki (chemii) o
          > d
          > pseudonauki (alchemia)

          Powszechnie panujace przekonanie, ze glownym zadaniem
          alchemii mialoby byc jakoby poszukiwanie kamienia
          filozoficznego oraz uzyskiwanie zlota z innych skladnikow
          jest bledne. Oczywiscie - byl to jeden z celow, ktore
          mialy duze znaczenie w alchemii, ale alchemia to nie
          tylko to.

          > > Alex: Nie. Pewne poglądy były zupełnie błędne więc je
          się odrzuca.

          Czy mozna odrzucic poglad, ze wszechswiat powstal w
          Wielkim Wybuchu, poniewaz nie istnieja zadne empiryczne
          dowody?

          > renesansie. Astrologia czy Alchemia to nie nauki jak
          fizyka. To sposób patrzeni
          > a
          > na świat, który uległ odrzuceniu gdyż był błędny.

          Nie, to tylko pewne pozytywistyczne nastawienie
          "ukierunkowalo" nauke w strone skrajnego racjonalizmu i
          materializmu, co automatycznie odrzucilo wszelkie nie do
          konca okreslone kierunki badan. Niemniej jednak dzis w
          nauce funkcjonuje wiele calkowicie nieempirycznych i
          niesprawdzalnych teorii (zwlaszcza w kosmologii,
          psychologii itp.). Uczy sie ich w szkolach. Niektorzy
          traktuja je jako sztywne paradygmaty, nie zdajac sobie
          sprawy, ze ich powodzenie uwarunkowane jest jedynie
          liczba wyznajacych je osob. :)

          > > Tak wiec robienie z tego zarzutu jest nieuprawnione.
          > >ALEX: Jest prawomocne. Liczy się skala. W nauce są
          naciągacze, ale to jedno
          > stki.

          Nie. Nie sa to jednostki. Nie mowi sie o tym jednak, bo
          "nie wypada". Jesli nauka ma szczycic sie takimi
          wpadkami, jak zaliczyla juz wielokrotnie (sprawa np.
          slynnej czaszki z Piltdown - przez 50 lat oficjalnie
          uznawanej, czy np. zimnej fuzji). Ciekawe, ile jeszcze
          takich humbugow istnieje w nauce, w ktore wierzy ogol (bo
          tak uczono w szkolach), a ktore okaza sie calkowicie bledne.
          Polecam goraco ksiazke A. Kuhna "Falszywi prorocy"
          traktujaca o motywach postepowania wielu naukowcow,
          ktorzy celowo wprowadzaja bledne i niepoprawne teorie,
          aby zyskac tytul, uzyskac slawe. W ksiazce opisane jest
          wiele przypadkow oraz sposobow, w jaki dowolna teoria
          moze zostac zaakceptowana przez nauke (np. przekupywanie
          przelozonych, zapewnianie sobie odpowiedniego poparcia
          wsrod wyzszych ranga).
          Wiec moze sie okazac, ze w tak holubionej "nauce"
          znajduje sie wiele dziur, ktore kazdy naukowiec usiluje
          przykryc, uzywajac do tego celu wlasnej pozycji jako
          autorytetu.

          > W przeciwieństwie do pseudonauki. W nauce są mechanizmy
          weryfikacji.

          W paranauce rowniez sa mechanizmy weryfikacji.

          > > ALEX: można empirycznie przebadać skuteczność
          tradycyjnej medycyny i nacią
          > gaczy
          > bioenergoterapeutów. Wynik jest jednoznaczny.

          Czyzby? Badania mozna bardzo latwo "ustawic".

          > A co łapówek. To jeszcze nie
          > świadczy o medycynie, jedynie o lekarzach.

          Podobnie kilku naciagaczy nie swiadczy o
          bioenergoterapii, a o bioenergoterapeutach.

          > > ALEX: po pierwsze wkład w nauke czasami mieli laicy.
          Ale to było dawno.

          ... bowiem nauka sie zinstytucjonalizowala. Zostala
          upolityczniona oraz uekonomiczniona. Nie ma "swobodnej
          nauki", jaka istniala jeszcze w XIX wieku i na poczatku
          XX wieku. Coraz mniej jest pasjonatow, a "naukowcy
          uczelniani" zajmuja sie wyciaganiem kasy z KBNu i
          pochodnych. Zdecydowana wiekszosc przelomowych odkryc
          dokonala sie w zaciszu domowych laboratoriow, a nie na
          wielkich uczelniach.

          > dawna wszelkie odkrycia to praca specjalistów naukowców.

          Bzdura. Jakiez to wielkie przelomowe odkrycia dokonano w
          ostatnich czasach przez panow profesorow? Moze
          ograniczymy sie do Polski, jako bliskiej nam rzeczywistosci.

          > > Rownie dobrze mozna oferowac spora nagrode za np.
          > > zdjecie Czarnej Dziury z lewego profilu.
          > > Ale i tacy sie zdarzaja.
          > > ALEX: każda teoria naukowa ma możliwości weryfikacji.
          Wymagać należy tego
          > od
          > tych którzy za naukę chcą uchodzić.

          Prosze zweryfikowac empirycznie teorie kosmologiczne,
          teorie w psychologii....
          Czyzby to nie byly nauki?
          Ale nie udaje sie im to w żadnym razie

          Pozdrawiam,
          paranaukowiec z dyplomem


          • Gość: Stefan Czym sie rozni nauka IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 29.05.02, 22:45
            McKey:
            > Nie wszyscy profesorowie sa autorytetami od wszystkiego.
            > A tak widzi ich nauka.

            Profesorowie rzadko sa obiektem badan nauki. Moze jakiegos egzotycznego dzialu
            socjologii? Jesli jakis gosciu zajmujacy sie zawodowo nauka mowi o jakims
            profesorze ,,
          • node Re: i znow demagogia... 29.05.02, 22:56
            > Nie wszyscy profesorowie sa autorytetami od wszystkiego.
            > A tak widzi ich nauka.

            Co to znaczy "tak widzi ich nauka"? Nauka jest tworzona przez ludzi i nie ma
            swojego spojrzenia na sprawe...
            Tytul profesorski nie wiaze sie z zadnymi przywilejami jak 'nieomylnosc'. Jak
            profesor zrobi blad, kazdy moze go poprawic, pod warunkiem ze udowodni ze ma
            racje.

            > > > ALEX: NIE, NIE. Paranauka nie zajmuje się tematami,
            > którymi nauka jeszcze
            > > nie
            > > wchodzi.
            >
            > Zajmuje sie tematami, w ktorych obowiazujace modele
            > naukowe nie dzialaja. Ot i dlaczego nauka w nie nie
            > wchodzi. Brak zalozen.

            Zacznijmy od tego, ze 'paranauka' zajmuje sie czesto zjawiskami, ktorych
            istnienie jest, delikatnie mowiac, 'dyskusyjne'. Dotyczy to astrologii, magii,
            UFO, czy nawet rozdzkarstwa.
            Kiedys, widzialem strone www z wynikami badan dotyczacymi rozdzkarstwa w
            Niemczech. Badania zrobiono bardzo porzadnie, i okazalo sie, ze rozdzkarze sa
            rownie skuteczni jak losowe proby.
            Mam natomiast w szufladzie wyniki badan, ktore probowaly sprawdzic, czy modlenie
            sie za chorego poprawia jego stan zdrowia. :)

            > odrzucone... ze wzgledu na to, ze nie ma odpowiedniego
            > aparatu badawczego. Widocznie jeszcze nie na to czas.

            A niby do czego brakuje aparatu badawczego?
            - sprawdzenie, czy rozdzkarstwo 'dziala' jest trywialnie proste.
            - jasnowidzenie
    • Gość: Pulbek Glos betonu IP: *.dcs.ed.ac.uk 28.05.02, 11:16
      Witam,

      Byloby niepowazne gdyby w takim watku nie zabral glosu
      jakis naukowy beton, na ktorym wszyscy kreatywni i
      swiezo myslacy paranaukowcy mogliby wieszac psy.

      Przede wszystkim chcialbym powiedziec ze paranauka to
      nie zjawiska i obiekty, a sposob ich badania. Hipnoza,
      jasnowidzenie, slupy magnetyczne -
    • yidele Re: Demagogia zamiast faktów ? 28.05.02, 17:22
      Chyba waść zły adres podajesz, przecież to "para/pseudo nauki" chrakteryzują
      sie brakiem faktów, dowodów potwierdzajacych swe twierdzenia. O ile wiem, nauka
      scisła nie musi sie "bronić" udawadniająć błędność tez "paranauk" - to
      paranauki powinny pierwej przedstawic dowody poierające ich tezy.
      • Gość: bchem Re: Demagogia zamiast faktów ? IP: *.banyu.co.jp 29.05.02, 05:48
        Co wiecej, dodajac swoj glos do tej dyskusji, pozwole sobie zauwazyc, ze teza,
        jakoby z paranauki wylonila sie nauka, jest co najmniej naciagana. To fakt, ze
        alchemicy poszukujac kamienia filozoficznego odkryli mase innych rzeczy, i z
        tych badan wyrosla chemia. Ale chemia nie powstala bynajmniej w wyniku odkrycia
        kamienia filozoficznego i opisania jego wlasciwosci. Innymi slowy, paranaukowa
        dzialalnosc alchemikow nigdy nie dala zadnych sensownych wynikow, natomiast ich
        dzialalnosc naukowa owszem. I ta ostatnia nazywamy dzisiaj chemia, i jest to
        to, co zostalo z alchemii po negatywnym zweryfikowaniu tego, czym zajmowala sie
        jej paranaukowa czesc. I tyle. Podobnie jest z astrologia, zadne naukowe
        odkrycia nie wylonily sie z proby przypisania ludzkich losow ukladom planet,
        natomiast aktywnosc naukowa astrologow dala poczatek astronomii, ktora znowu
        mogla wylonic sie jako nauka po zweryfikowaniu i odrzuceniu elementow nie
        majacych potwierdzenia w faktach.
        I jak zostalo tu juz powiedziane, nauka dawno zweryfikowala (negatywnie) np.
        radiestezje, natomiast po zajeciu sie hipnoza zweryfikowala to zjawisko
        pozytywnie. To wszystko - nauka zbadala zjawisko, wykonano odpowiednie
        eksperymenty, zinterpretowano wyniki. Teraz mozna badac mechanizmy zjawisk, co
        do ktorych mamy dowody, ze istnieja. Po co tu zajmowac sie czyms "para", skoro
        jest to kompletnie niepotrzebne, nauka w zupelnosci wystarcza...
        pozdrawiam.
        dyplomowany naukowiec

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka