Dodaj do ulubionych

Balagan w labie

14.02.05, 17:40
wiecie co? Zaobserwowalam dziwna rzecz. W kolejnych labach, w ktorych pracowalam (liczac
stypendium polroczne) bylo coraz mniej porzadnie. W obecnym jest juz balagan na granicy absurdu.
Wydajnosc natomiast (mierzona publikacjami) jest odwrotnie proporcjonalna do porzadku. Ciekawe...
Obserwuj wątek
    • ex-rak Re: Balagan w labie 14.02.05, 18:00
      staua napisała:

      > wiecie co? Zaobserwowalam dziwna rzecz. W kolejnych labach, w ktorych
      pracowala
      > m (liczac
      > stypendium polroczne) bylo coraz mniej porzadnie. W obecnym jest juz balagan
      na
      > granicy absurdu.
      > Wydajnosc natomiast (mierzona publikacjami) jest odwrotnie proporcjonalna do
      po
      > rzadku. Ciekawe...

      ...CV. Dobrze nie rokuje na przyszlosc.

      Jest pewnie gdzies zloty srodek. Za czysto tez pewnie nie dobrze. Zbyt wiele
      energii wkladanej w ciagle porzadkowanie Ale cos w tym jest.

      A moje swiezo podpisane widma leza sobie obok rowniotko na kupce i przytakuja.

      No, to sobie odreagowalem i ide dalej je monotonnie podpisywac.

    • czajek76 Re: Balagan w labie 14.02.05, 18:43
      U mnie w labie jest syf nie z tej ziemi. Ja niegdy do pedantow nie nalezalem,
      ale to co tutaj mamy to przechodzi wszelkie granice.
      Moja teoria jest taka, ze ilosc balaganu jest odwrotnie proporcjonalna do
      sredniego okresu zatrudnienia pracownikow. Jesli lab jest oparty na postdokach
      ktorzy przyjezdzaja na 2-3 lata, to bedzie w nim syf, bo zaden z postdokow nie
      ma interesu w utrzymaniu czystosci (wystarczy im zeby jakos dotrwac do konca
      projektu). Skutek jest taki, ze po ok. 6 latach od otwarcia labu zaczyna
      brakowac miejsca w lodowkach i szafkach, stare odczynniki i probki mieszaja sie
      z nowym, a nikt nie chce robic porzadkow, bo to strata czasu (trzeba na to
      poswiecic pare dni). Zazwyczaj szef nie ma tez czasu i ochoty na przesledzenie
      zawartosci tychze szafek/lodowek (a jesli ma czas to tylko oznacza ze nie ma
      nic lepszego do roboty co raczej zle o nim swiadczy). Ratunkiem dla labow jest
      posiadanie lab managera, ale nie kazdego na to stac.
      • staua Re: Balagan w labie 14.02.05, 19:15
        hm...nie wiem... lab mojego meza ma lab managera, a jest jeszcze gorzej niz u mnie...
        W moim poprzednim labie zasada przyjmowania pracownikow byla taka sama, a bylo duzo czysciej,
        naprawde duzo! (bylam tam najbardziej balaganiarska osoba, a tutaj jestem jedna z dwoch najbardziej
        porzadnych, chociaz sie nie zmienilam)
        • true_blue Re: Balagan w labie 14.02.05, 21:20
          W balaganie pracowac moge. Ale w brudzie nie. Zdaje sie, ze przez kontrast do
          moich wspolkolegow w labie wpadlam w manie sprzatania. Moj bench wyglada jakby
          nikt na nim nie pracowal. Jest to w skrajnym kontrascie ze stolami
          laboratoryjnymi kolegow w labie gdzie kroluja kurz, brud i rozlane roztwory,
          brrrr. Dochodzi to tego, ze potrafie nie wierzyc w ich wyniki :/ Jakos za czesto
          im sie rozne rzeczy myla... Zreszta i tak nie najgorszy jest balagan u nich,
          ale to, ze zostawiaja zaswinione "common space". Koszmar.
          No to sobie ponarzekalam :-)
          A jeszcze pewnie o nich napisze, niech tylko mnie znowu wyprowadza z rownowagi....
          Pozdr.
          • czajek76 Re: Balagan w labie 14.02.05, 22:51
            Hmm, znacie mnie co poniektorzy wiec moze to zabrzmi dziwnie, ale ja tez jestem
            najporzadniejsza osoba w moim nowym labie (na koniec dnia nawet ukladam pipety
            na stojaku). Czasem mam balagan "tworczy" ale nigdy brud. Przez 2 miesiace
            walczylem z obsluga budynku zeby wymienili filtry w AC bo co rano na moim
            benchu byla warstewka brudu. Okazalo sie ze nie ma kto za to zaplacic. Wydzial
            bierze overheady z grantow i powinno byc to w jego gestii ale okazuje sie ze to
            uzytkownicy musa sami placic za budynek - zwlasnych funduszy. A nasz szef nie
            palil sie np do czyszczenia podlog w naszym budynku!
          • kot.behemot Pożyteczne rozróżnienie 14.02.05, 23:12
            true_blue napisała:

            > W balaganie pracowac moge. Ale w brudzie nie.

            Dawno, dawno temu, uczono mnie, że szkło ma byc czyste, miejsce pracy też,
            wszelkie pipetki i elementy potrzebne później ułożone na czystym kawałku
            bibułki. Dlatego, jak widzę przeważający w Ameryce styl pracy, to mną rzuca.

            • ex-rak Re: Pożyteczne rozróżnienie 14.02.05, 23:39
              U mnie w grupie postdoktorskiej byl taki jeden Niemiec, co mial niesamowity lad
              i porzadek.

              Doslownie wszedzie. Na stole, pod wyciagiem, w szufladach, na biurku. Nigdzie
              odrobiny kurzu. Wszystko ulozone pod linijke.

              Fatalnie skonczyl. Z habilitacją.

              Natomiast u mnie w pracy porzadek podlega rutynowym inspekcjom. Jesli jest syf,
              to dostaje sie nakaz posprzatania. Ze wzgledu na bezpieczenstwo swoje i innych.
              • happili Re: Pożyteczne rozróżnienie 15.02.05, 15:25
                Czytam, czytam i serce sie moje cieszy. :))) Bo juz myslalam, ze ja jestem
                dziwna (po w brudzie nie moge i myje ciagle stol do elektroforezy) i ze ludzie
                wokol mnie jacys dziwni (bo oni na tym brudnym stole pracuja bez problemu).
                Ciekawe, czy potrzeba czystosci i porzadku, to polska choroba?... Jak myslicie?
                Najbardziej nieporzadni w moim labie sa Chinczycy, najczysciejsze Rosjanki, a
                Hindus miewa ataki. :|
              • ex-rak Re: Pożyteczne rozróżnienie 15.02.05, 15:33
                Skonczylem wlasnie serie pipetowan, barcodowan itd.

                W ramach odpoczynku dodam wiec jeszcze, ze u mnie w grupie postdoktorskiej byl
                takze jeden Walijczyk, co mial syf niesamowity. Wszedzie. Na stole lab., pod
                wyciagiem, biurku. W robieniu totalnego burdelu i syfu byl mistrzem.
                Sprzatal jedynie jak profesora szlag trafial i jak dostal od niego propozycje
                nie do odrzucenia. Chlopak byl bardzo zainteresowany chemia, literaturowo
                oczytany i elokwentny. Tyle ze, az za bardzo rozmowny. Spedzal wlasciwie cale
                dnie z kims o czyms rozmawiajac. Po czym pojawial sie labie, gdzies o drugiej
                nad ranem, chcac nadrabic stracony przez caly dzien czas. Pozniej bylo tylko
                slychac brzek tluczonego szkla, pare siarczystych fu****ow i wlasciwie cala
                dzialalnosc konczyla sie na dodatkowej stercie smieci, poplamionych stolach i
                scianach.

                Epilog: pomimo swojego oczytania w literaturze, mnostwa pomyslow i sporej
                wiedzy nie udalo mu sie doktoratu dociagnac do konca.

          • lukasz97 Re: Balagan w labie 15.02.05, 20:28
            true_blue napisała:

            > W balaganie pracowac moge. Ale w brudzie nie.

            tak, tak... balagan (tforczy ;o) od brudu nalezy zdecydowanie
            rozroznic ;o)

            najgorzej to jest jak sie czlowiek zabierze i taki tforczy,
            wielowarstwowy 'uporzadkuje'... potem przez dlugi jeszcze
            czas (potrzebny do odrodzenia rzeczonego) nie wiadomo gdzie
            rozne cenne artykuly a inne swistki zostaly 'uporzadkowane' ;o)

            l
    • smia Re: Balagan w labie 15.02.05, 18:51
      u nas chyba w normie. tj. lekki balaganik, czasem nie mozna znalezc potrzebnych
      rzeczy, bo ktos je wlasnie przelozyl do innej szafki/lodowki/zamrazarki, ale z
      drugiej strony "z zewnatrz" nie wyglada to zle... ale coz tu mowic o labie,
      ktory ma baze danych wszelkich mozliwych odczynnikow jakie posiadamy i szczepow
      robaka tez, a szef wciaz rysuje mind-mapy. nie mozna sie nie dostosowac ;-)
      • staua Re: Balagan w labie 15.02.05, 20:35
        My tez mamy baze danych odczynnikow i mozna je znalezc, ale balagan jest i brud na
        ogolnodostepnych obszarach (elektroforeza np.) straszny. "Z zewnatrz" wyglada tragicznie :-) Czasem
        nie mozna znalezc nowych autoklawowanych tipsow, czasem ktos wykancza enzym i nie zamawia
        nowego, takie kwiatki.
        • ex-rak Re: Balagan w labie 15.02.05, 21:55
          No dobra. W tym watku mozecie sobie poutyskiwac, ponarzekac i wyzalic do woli.

          Chyba zaraz zaloze inny, w ktorym bedzie mozna wyspowiadac sie i wyrazic
          skruche.

          A takze taki, gdzie bedzie mozna chwalic przymioty supervisora.

          Lubu dabu, lubu dabu,
          Niech nam zyje
          Prezes naszego labu....
          • staua Re: Balagan w labie 15.02.05, 22:57
            Supervisora moge pochwalic nawet zaraz. Bo moj obecny szef to aniol, nie czlowiek (chyba stad
            poniekad wynika balagan w labie, bo moj szef jest tak dobry, ze wszyscy mu wlaza na glowe)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka