Dodaj do ulubionych

wiedza i życie

09.05.05, 19:42
Witam serdecznie ;-)
Chciałabym poruszyć problem wiedzy i jej znaczenia dla życia.
Obecnie następuje dynamiczny rozwój wielu dziedzin nauki a ciągle nie znamy
odpowiedzi na wiele pytań.
Czy to nie fascynujące,że nie tylko Ziemia krąży wokół Słońca ale i nasz
Układ Słoneczny również jest w ruchu i przemierza wszechświat i nawet nie
wiemy w jakim miejscu wszechświata się obecnie znajdujemy :-)
Właściwie dzięki zdobyczom nauki człowiek nauczył sie przedłużać swoje życie,
medycyna się tak rozwinęła, że mimo iż środowisko naturalne jest stale
zatruwane szkodliwymi emisjami gazów - przciętna długość życia człowieka
rośnie.
Ale pewnej granicy długości życia ludzkiego wynoszącej w najlepszym razie
100- 120 lat nie jesteśmy w stanie przdłużyć.
Czy jesteśmy bezradni?
Na szczęście nie- istnieje pewien rodzaj wiedzy która może nam przdłuzyc
życie na całą wieczność.
Jest to wiedza o Bogu zawarta w Biblii, pisze w Ewangelii Jana 17:3 "Życie
wieczne polega na tym, aby poznali Ciebie, Boga jedynego i prawdziwego, oraz
tego, którego Ty posłałeś Jezusa Chrystusa"
To jest zachęcające, ponieważ nasze życie jest jednak zbyt krótkie na
zrealizowanie naszych marzeń, dlatego warto zapoznać się z Biblią, skoro
wiedza zawarta w Biblii pomoże nam uzyskac życie wieczne, pozatym pomijając
wieczność poznawanie Boga i Jezusa sprawia nam radość juz dziś.
Wykształcenie ma znaczenie jeśli prowadzi do życia.





Obserwuj wątek
    • ipekakuana Re: wiedza i życie 09.05.05, 20:25
      Do czego to doszło ?
      Żeby "jehowi" tera nawet na forum nauka ludzi gnębili!!!
      • vacia Re: wiedza i życie 10.05.05, 06:42
        Twoja odpowiedź na mój wątek Ipekakuano świadczy o Twojej nietolerancji,
        skłonności do stereotypów w myśleniu i uprzedzeń. Powiedziałbym nawet pogardy
        dla drugiego człowieka.
        To Forum Nauka, mogłabyś wymyśleć inteligentniejszą wypowiedź.
        • ipekakuana Re: wiedza i życie 10.05.05, 12:14
          Twoja wypowiedź nr.1 świadczy o egzaltowanym fideizmie i skłonnościach do
          literatury kobiecej.
          Czyż to nie fascynujące?
          To Forum Nauka, mogłabyś oszczędzic nam takiej stylistyki.
          • vacia Re: wiedza i życie 10.05.05, 15:12
            ipekakuana napisała:

            > Twoja wypowiedź nr.1 świadczy o egzaltowanym fideizmie i skłonnościach do
            > literatury kobiecej.
            > Czyż to nie fascynujące?
            > To Forum Nauka, mogłabyś oszczędzic nam takiej stylistyki.

            Nie widzę sprzeczności między wiarą a rozumem lub nauką raczej występuje tu
            ścisły związek.
            Lubię literaturę, niekoniecznie kobiecą może być męska, aby tylko interesująca.
            Tak czy inaczej oczekiwałaby od dyskutantów argumentów a nie poniżania.
            W końcu na to Forum zagląda również młodzież, niech uczy się tolerancji dla
            ludzi innych wyznań, życzliwości, kultury dyskusji.
            A wogóle badaniem Biblii zajmują się pracownicy naukowi i Uniwersytety, więc
            temat treści Biblii na który swracam uwagę pasuje jak ulał na Forum Nauka.
            A co do stylu wypowiedzi, to ilu ludzi tyle stylów, masz też
            specyficzny ,indywidualny styl swoich wypowiedzi, każdy ma do tego prawo.
    • Gość: pea Re: wiedza i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 14:03
      vacia napisała:

      > Witam serdecznie ;-)
      > Chciałabym poruszyć problem wiedzy i jej znaczenia dla życia.
      > Obecnie następuje dynamiczny rozwój wielu dziedzin nauki a ciągle nie znamy
      > odpowiedzi na wiele pytań.
      > Czy to nie fascynujące,że nie tylko Ziemia krąży wokół Słońca ale i nasz
      > Układ Słoneczny również jest w ruchu i przemierza wszechświat i nawet nie
      > wiemy w jakim miejscu wszechświata się obecnie znajdujemy :-)
      co kogo fascynuje to już kwestia indywidualnych preferencji :)

      > Właściwie dzięki zdobyczom nauki człowiek nauczył sie przedłużać swoje życie,
      > medycyna się tak rozwinęła, że mimo iż środowisko naturalne jest stale
      > zatruwane szkodliwymi emisjami gazów - przciętna długość życia człowieka
      > rośnie.
      > Ale pewnej granicy długości życia ludzkiego wynoszącej w najlepszym razie
      > 100- 120 lat nie jesteśmy w stanie przdłużyć.
      > Czy jesteśmy bezradni?
      śmierć jest naturalną koleją rzeczy. czemu tak Cię przeraża? mnie nie.

      > Na szczęście nie- istnieje pewien rodzaj wiedzy która może nam przdłuzyc
      > życie na całą wieczność.
      a po jaki grzyb przedłuzać życie na wieczność ?!? rotfl!

      > Jest to wiedza o Bogu zawarta w Biblii, pisze w Ewangelii Jana 17:3 "Życie
      > wieczne polega na tym, aby poznali Ciebie, Boga jedynego i prawdziwego, oraz
      > tego, którego Ty posłałeś Jezusa Chrystusa"
      > To jest zachęcające, ponieważ nasze życie jest jednak zbyt krótkie na
      > zrealizowanie naszych marzeń, dlatego warto zapoznać się z Biblią, skoro
      > wiedza zawarta w Biblii pomoże nam uzyskac życie wieczne, pozatym pomijając
      > wieczność poznawanie Boga i Jezusa sprawia nam radość juz dziś.
      hehehe to znaczy że jak ktoś marzy o willi z basenem to po śmierci będzie miał czas się dorobić...?

      > Wykształcenie ma znaczenie jeśli prowadzi do życia.
      skąd taki wniosek?

      dlaczego umieszczasz na forum nauka posty nie mające nic wspólnego z nauką?
      • vacia Re: wiedza i życie 10.05.05, 15:22
        Gość portalu: pea napisał(a):

        > dlaczego umieszczasz na forum nauka posty nie mające nic wspólnego z nauką?

        Chyba żartujesz, to że Ty nie widzisz związku to nie znaczy że go nie ma.
        Czy postulowałabyś likwidację wydziałów teologicznych i filozoficznych w
        uczelniach wyższych na całym świecie? Nawet gdyby to i tak nikt by Ciebie nie
        posłuchał i całe szczęscie.
        A pozatym wielu uczonych zajmuje się badaniami pod kątem zgodności Biblii
        z odkryciami archeologicznymi, z nauką , z historią starożytną.
        Dokładnie przemyślałam tekst postu zanim zamieściłam go na Forum Nauka.
        Jesli na Forum zastanawiamy się czy picie mleka jest zdrowe dla dorosłych
        ludzi to tym bardziej można się zastanowić, czy wiedza zawarta w Biblii ma dla
        nas ważne znaczenie czy też nie.
        • europitek Re: wiedza i życie 10.05.05, 16:15
          Czy nalezy to rozumiec, ze chcesz dyskutowac o tym jaka to wiedza faktyczna, a
          nie koncepcje ideologiczne, zawarta jest Biblii ?
          Jesli tak, to rzuc jakies konkretne przyklady, bo sformulowalas temat zbyt
          ogolnie.
          Jesli zas chcesz wykazac prawdziwosc jakichs biblijnych opisow po to, by
          sluzyly one za dowod na istnienie Boga, tedy daruj sobie. Trzezwo myslacy
          niewierni tylko wzrusza ramionami i pojda dalej swoja droga, a wierzacy moga
          cie uznac za haretyczke. Nic nie zyskasz, a tylko skompromitujesz siebie
          i "sprawe".
          • vacia Re: wiedza i życie 10.05.05, 18:03
            europitek napisał:

            > Czy nalezy to rozumiec, ze chcesz dyskutowac o tym jaka to wiedza faktyczna,
            a > nie koncepcje ideologiczne, zawarta jest Biblii ?
            > Jesli tak, to rzuc jakies konkretne przyklady, bo sformulowalas temat zbyt
            > ogolnie.

            Wiadomo, że Biblia zawiera konkretne informacje, konkretną wiedzę, to na co
            chciałbym zwrócić uwagę to zawarty w Ewangelii kodeks moralny.
            Wiadomo, że etyka świecka zmienia się w zależności od tego co dane
            społeczeństwo uzna za moralne lub potępi.
            Natomiast etyka zaproponowana przez Jezusa i zawarta w czterech ewangeliach
            jest niezmienna , zawsze aktualna i stanowi drogowskaz do postępowania w
            zawiłych sytuacjach jakie niesie ze sobą wapółczesne życie.
            Na przykład Twoje ostrzeżenie, że moge się skompromitować jest nieuzasadnione.
            W myśl zasad moralnych Jezusa, ew. Mt 7:1 pisze:" Nie sądźcie , abyście nie
            byli sądzeni. Jak bowiem wy innych będziecie sądzić, tak też i was osądzą a
            jaką miarą mierzyć będziecie, taką i wam odmierzą" czyli osoba, która surowo
            osądza sama się kompromituje.



            • ipekakuana Re: wiedza i życie 10.05.05, 18:08
              Nie osądzaj osądzajęcego, bo się w myśl zasad Jezusa, kompromitujesz.
              • vacia Re: wiedza i życie 10.05.05, 19:40
                ipekakuana napisała:

                > Nie osądzaj osądzajęcego, bo się w myśl zasad Jezusa, kompromitujesz.

                Osądzamy dopiero gdy potępiamy konkretną osobę, ale uwagi ogólne nie są
                osądzaniem.

                • ipekakuana Re: wiedza i życie 10.05.05, 21:07
                  > Osądzamy dopiero gdy potępiamy konkretną osobę, ale uwagi ogólne nie są
                  > osądzaniem.

                  Dobre sobie. Czy wszyscy chrześcijanie używają słów w tak niecodzienny sposób czy tylko ty?
                  Od kiedy w języku polskim osądzanie, a więc wydawania sądów oznacza wydawanie sądów negatywnych? Jak stwierdzasz, że kogoś lub coś akceptujesz, to tego czegoś nie osądzasz, tylko tak sobie gadasz neutralnie.....

                  • Gość: Ala Re: wiedza i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 16:39
                    a twoja matka ciebie nie ochrzciła ? czy jej teraz nienawidzisz ?
                    a swoich dzieci czy nie ochrzciłaś ? jeteś zakłamana
            • Gość: Ja(j) Re: wiedza i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:14
              Skoro już taką tematykę koniecznie proponujesz, to moze cały zbór pod FN
              podłączyć?
              Ja(j)
              • vacia Re: wiedza i życie 10.05.05, 19:36
                Gość portalu: Ja(j) napisał(a):

                > Skoro już taką tematykę koniecznie proponujesz, to moze cały zbór pod FN
                > podłączyć?
                > Ja(j)

                To tematyka z Biblii i jest ona adresowana do wszystkich ludzi, niezaleznie od
                religi i światopoglądu.
                • Gość: Ja(j) Re: wiedza i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 20:44
                  >
                  > To tematyka z Biblii i jest ona adresowana do wszystkich ludzi, niezaleznie od
                  > religi i światopoglądu.
                  >
                  Nie na temat się z tobą rozmawia. I stąd widzę trudności w kontynuowaniu tej
                  tematyki.
                  Ja mówiłem o podłączeniu całego twojego zboru pod FN, a nie o tym do kogo jest
                  adresowana Biblia (wydanie 1000-lecia, no chyba, ze o innej mówisz).

                  Powtarzam, dawaj tu cały zbór jak nie macie lokum, zrobi się piękne forum
                  NAUKOWE. Świat się przewraca!

                  Ja(j)
                  • vacia Re: wiedza i życie 11.05.05, 06:20
                    Gość portalu: Ja(j) napisał(a):

                    > >
                    > > To tematyka z Biblii i jest ona adresowana do wszystkich ludzi, niezalezn
                    > ie od> > religi i światopoglądu.> >
                    > Nie na temat się z tobą rozmawia. I stąd widzę trudności w kontynuowaniu tej
                    > tematyki.
                    > Ja mówiłem o podłączeniu całego twojego zboru pod FN, a nie o tym do kogo
                    jest > adresowana Biblia (wydanie 1000-lecia, no chyba, ze o innej mówisz).>
                    > Powtarzam, dawaj tu cały zbór jak nie macie lokum, zrobi się piękne forum
                    > NAUKOWE. Świat się przewraca!
                    >
                    Ten wątek który napisałam, z powodzeniem mógłby być autorstwa katolika,
                    protestanta, zielonoświątkowca, osoby prawosławnej , baptysty, adwentysty.
                    Napisałam to co jest wspólne dla tych wyznań, które trochę też poznałam
                    Czyli moja religia w tym wypadku nie ma znaczenia, no ale ty sie uparłeś
                    ten problem rozdmuchiwać.
                    Wynika to z Twoich uprzedzeń do Swiadków Jehowy. Współczuję Ci, takie
                    uprzedzenia wynikają z fałszywych informacji krążących wśród ludzi na nasz
                    temat.
                    Mamy tak samo prawo zabierac głos na Forum nauka jak ateiści, katolicy i ty
                    (nie wiem nic o twoich poglądach bo zajmujesz się wyłącznie dokuczaniem).
                    Ilość osób danego wyznania na Forum Nauka nie jest limitowana.
                    Ty byś chciał wprowadzić limity wyznaniowe, lepsze byłyby limity na
                    nietolerancję, niezyczliwość i bezmyślność.
                    Tak samo jak poznanie Boga prowadzi do miłości tak samo poznanie ludzi innych
                    wyznań prowadzi do bardziej ludzkiego i życzliwego do nich odnoszenia.
                    Twoja wiedza którą posiadasz posiada pewne luki stąd wypowiadasz sie nie na
                    temat, który poruszam w wątku. Poruszam problem wiedzy ,nauki której poznanie
                    wpływa zarówno na przedłużenie naszego obecnego życia jak i daje szanse na
                    życie wieczne.
                    Pozdrawiam Cię.




                    • arcykr Re: wiedza i życie 11.05.05, 10:23
                      vacia napisała:

                      > Ten wątek który napisałam, z powodzeniem mógłby być autorstwa katolika,
                      > protestanta, zielonoświątkowca, osoby prawosławnej , baptysty, adwentysty.
                      Tylko że "dziwnym trafem" nie jest. ;-)
                      Ciekawe, co?
            • europitek Re: wiedza i życie 11.05.05, 00:54
              Jezus z Nazaretu byl jednym z wielkich filozofow Starozytnosci i wypada tylko
              zalowac, ze nie pozostawil po sobie zadnych wlasnych traktatow czy innego
              rodzaju dziel filozoficznych. Wyklad jego pogladow dotarl do nas jedynie za
              posrednictwem dziel jego uczniow i uczniow jego uczniow, ktorzy mogli, lecz nie
              musieli wiernie oddac glebie jego koncepcji. Istotne jest rowniez to, iz to nie
              on, ale uczniowie uczniow jego uczniow zadecydowali o tym, co mial na mysli
              mowiac to lub tamto. Ewangelie nie maja jego autoryzacji i zostaly uznane za
              prawidlowy wyklad jego mysli w drodze swoistego glosowania w 300 lat po jego
              smierci. Sposrod mnogosci dokumentow pisanych pretendujacych do miana
              adekwatnego wykladu jego pogladow niektore zostaly przyjete, a inne odrzucone.
              Powstaje wiec watpliwosc, czy Ewangelie rzeczywiscie sa idealnym odbiciem jego
              pogladow na swiat, czy tez raczej pogladow jakie o jego pogladach mieli ludzie,
              ktorzy nigdy z nim nie rozmawiali. Mozliwe wiec, ze poglady Jezusa, ktore
              uwazasz za niezmienne sa w gruncie rzeczy juz przez kogos przetworzone
              adekwatnie do jego wlasnych mozliwosci intelektualnych. Nie przywiazuje jednak
              do tego wielkiej wagi - moze cos pokrecili, a moze nie.
              2. Przytoczony przez Ciebie cytat rozumiem nie jako zakaz wypowiadania sadow o
              innych, bo to bylby idiotyzm, lecz jako przestroge przed wypowiadaniem glupich
              sadow, gdyz ich glupota moze sie obrocic przeciw tym, ktorzy je glosza.
              Rozumiem, ze znalazlas tu wygodna tarcze: nie bede wypowiadac sadow o innych,
              to sie nie skompromituje. Na pewno zmniejszysz prawdopodobienstwo zaistnienia
              takiej sytuacji, choc moze do niej dojsc rowniez, gdy bedziesz wypowiadac
              opinie nie o osobach, lecz o zjawiskach. Ja nie obawiam sie, ze bede sadzony
              przez innych w mysl zasad, ktore sam stosuje. Powiem wiecej, zyczylbym sobie,
              by inni stosowali moje zasady w stosunku do mnie. Bede mial wtedy pewnosc, iz
              rozumiem o co im chodzi.
              3. Doceniam spoleczne zalety stabilnosci, musze jednak zwrocic Twoja uwage, ze
              w danym przypadku nieslusznie przypisujesz ja wylacznie etyce Jezusa z
              Nazaretu. Koncepcje innych filozofow, ktorzy juz opuscili ten padol niedoli tez
              sa niezmienne od chwili napisania ostatniego z ich dziel.
              4. Zachecajac Cie do konkretyzacji pola zainteresowan mialem na mysli rzeczy
              bardziej konkretne niz filozoficzne dywagacje, ktore ze wzgledu na "ulotnosc"
              swego przedmiotu rzadko prowadza do namacalnych wnioskow. Jesli koniecznie
              chcesz pofilozofowac, to moze sprobuj na Usenecie u filozofow, bo mam
              uzasadnione podejrzenie, ze na forum Nauka nie znajdziesz nic wiecej ponad
              jalowe przepychanki lub obojetnosc.
              • vacia Re: wiedza i życie 11.05.05, 06:50
                europitek napisał:

                > Jezus z Nazaretu byl jednym z wielkich filozofow Starozytnosci i wypada tylko
                > zalowac, ze nie pozostawil po sobie zadnych wlasnych traktatow czy innego
                > rodzaju dziel filozoficznych. Wyklad jego pogladow dotarl do nas jedynie za
                > posrednictwem dziel jego uczniow i uczniow jego uczniow,

                Dla mnie Jezus jest największym filozofem wszech czasów (i nie tylko filozofem).
                Prawdziwość jego nauk, przyjmuję na zasadzie mądrości jego wypowiedzi, która to
                mądrość też nadaje rangę prawdziwości przekazu.
                Pozatym Jezus to nie tylko słowa ale i czyny a tu chyba lepiej aby inni ludzie
                o czynach Jezusa zaświadczyli niz gdyby miał to zrobic on sam.
                Znasz filozofów, to znajdż mi filozofa, którego myśli mogłyby całkowicie
                zastąpić nauki Jezusa.


                > 2. Przytoczony przez Ciebie cytat rozumiem nie jako zakaz wypowiadania sadow
                o > innych, bo to bylby idiotyzm, lecz jako przestroge przed wypowiadaniem
                glupich > sadow, gdyz ich glupota moze sie obrocic przeciw tym, ktorzy je
                glosza.
                > Rozumiem, ze znalazlas tu wygodna tarcze: nie bede wypowiadac sadow o innych,
                > to sie nie skompromituje. Na pewno zmniejszysz prawdopodobienstwo zaistnienia
                > takiej sytuacji, choc moze do niej dojsc rowniez, gdy bedziesz wypowiadac
                > opinie nie o osobach, lecz o zjawiskach.

                Dobrze mnie zrozumiałeś, chodzi mi o głupie sądy a więc na przykład
                powierzchowne.
                Jesli chodzi o moje sądy nie na temat ludzi a zjawisk to po to jest forum aby
                je wyprostować- ścierając swoje poglądy z poglądami innych. Mnie inetresuje
                prawda a nie obronienie mojego punktu widzenia, jeśli mój rozmówca ma rację i
                ją udowodni to chciałabym przyjąć jego punkt widzenia, bo przedkładam prawdę nad
                upieraniem sie przy swoim zdaniu tylko dlatego,że to ja je wygłosiłam a więc z
                samolubstwa.,

                >.
                > 4. Zachecajac Cie do konkretyzacji pola zainteresowan mialem na mysli rzeczy
                > bardziej konkretne niz filozoficzne dywagacje, ktore ze wzgledu na "ulotnosc"
                > swego przedmiotu rzadko prowadza do namacalnych wnioskow.

                Myśl ludzka jest czymś ważnym i konkretnym.
                Zanim jest uczucie i czyn najpierw jest myśl.
                Rozmawianie o ideologii jak to nazywasz jest bardzo istotne bo ta ideologia
                przekształca się w konkretne czyny w konkretnej rzeczywistości.
                Gdyby ludzie mieli ideologię miłości na wzór Jezusa z Nazaretu nie byłoby wojen
                i walki na świecie ani w skali makro ani w skali mikro (w rodzinie).
                Ta tematyka pasuje tez na Forum Nauka skoro dotyka równiez wiedzy, wiedzy
                zawartej w Biblii, wiedzy która już zmieniła świat a może dalej wywierać
                korzystny na niego wpływ.
                Pozdrawiam Cię.
                • europitek Re: wiedza i życie 11.05.05, 23:43
                  Wylozylas dwa wlasne pryncypia, ktore streszcze w skrocie:
                  1. Wszystko co powiedzial Jezus jest prawda, albowiem powiedzial to Jezus.
                  2. Szukam prawdy, a nie zwyciestwa w sporze.
                  Otoz oba te zalozenia koliduja ze soba w sposob zasadniczy. Jesli uznajesz
                  absolutny autorytet jakiejs osoby we wszystkich sprawach, co ktorych ona sie
                  wypowiadala, onacza to dla mnie, ze uwazasz ja za nieomylna w tych sprawach.
                  Jest to rownoznaczne z niemoznoscia przyjecia stanowiska interlokutora
                  niezaleznie od prawdziwosci jego tez, jesli tezy te roznia sie od pogladow
                  Jezusa z Nazaretu. Skoro nie jestes w stanie zaakceptowac tez rozmowcy, ze
                  wzgledu na zalozenia pozamerytoryczne, to nie szukasz prawdy, lecz jedynie
                  potwierdzenia swoich pogladow. Jakakolwiek sensowna dyskusja w takich ramach
                  jest ze mna niemozliwa, dopoki bedziesz utrzymywac, ze istnieje ktokolwiek
                  nieomylny.
                  Gdybym byl zlosliwy zaproponowalbym Ci dyskusje na innych zasadach:
                  1. Wszystko co powiedziel Jezus jest bledne, poniewaz on to powiedzial
                  2. Szukam prawdy, a nie zwyciestwa w sporze.
                  Ale zlosliwy nie jestem.
                  Szkoda, ze reprezentujesz takie kostyczne podejscie do rzeczywistosci, bo w ten
                  sposob odstraszasz od siebie i swoich idei ludzi samodzielnie myslacych. Takie
                  podejscie do rzeczywistosci jest przyczyna upadku religijnosci we wspolczesnym
                  swiecie, zwlaszcza wsrod najlepiej wyksztalconych warstw spoleczenstw krajow
                  rozwinietych. Smutne to, bowiem wielu ludzi potrzebuje religii, a religia nie
                  chce do nich przyjsc.
                  • vacia Re: wiedza i życie 12.05.05, 09:52
                    europitek napisał:

                    > Wylozylas dwa wlasne pryncypia, ktore streszcze w skrocie:
                    > 1. Wszystko co powiedzial Jezus jest prawda, albowiem powiedzial to Jezus.
                    > 2. Szukam prawdy, a nie zwyciestwa w sporze.
                    > Otoz oba te zalozenia koliduja ze soba w sposob zasadniczy.

                    Jest takie określenie jak ambiwalentne uczucia, jakaś sprzczność w człowieku.
                    Napewno są we mnie sprzeczności. W Tobie nie ma???
                    Ale jeśli chodzi o to, że uważam,że słowa Jezusa sa prawdą, to nie myśle tak
                    tylko dlatego,że sam Jezus tak powiedział o Słowie Bożym, że jest prawdą ale
                    myślę tak, biorąc pod uwagę fakt, że zasady które podał Jezus są mądre,
                    rozsądne i szlachetne.
                    W końcu każdy z nas ma jakiś rozum i sam bada czy coś jest dobre czy złe, mądre
                    czy głupie.


                    Jesli uznajesz
                    > absolutny autorytet jakiejs osoby we wszystkich sprawach, co ktorych ona sie
                    > wypowiadala, onacza to dla mnie, ze uwazasz ja za nieomylna w tych sprawach.
                    > Jest to rownoznaczne z niemoznoscia przyjecia stanowiska interlokutora
                    > niezaleznie od prawdziwosci jego tez, jesli tezy te roznia sie od pogladow
                    > Jezusa z Nazaretu. Skoro nie jestes w stanie zaakceptowac tez rozmowcy, ze
                    > wzgledu na zalozenia pozamerytoryczne, to nie szukasz prawdy, lecz jedynie
                    > potwierdzenia swoich pogladow. Jakakolwiek sensowna dyskusja w takich ramach
                    > jest ze mna niemozliwa, dopoki bedziesz utrzymywac, ze istnieje ktokolwiek
                    > nieomylny.

                    Chwileczkę, przystepując do dyskusji zawsze obie strony mają swoje przekonaia
                    które uważają za słuszne, czy jeśli Ty siebie będziesz uważał za absolutny
                    autorytet w jakiejś sprawie to będzie wszystko w porządku ale jeśli ja będę
                    uważała Jezusa za autorytet to już nie jest w porządku.
                    Na czas dyskusji ja mogę odstąpić od dogmatów bo przeciez na tym polega
                    dyskusja.
                    Przede wszystkim to co powiedział Jezus jest prawdą, nie dlatego ,że ja tak
                    uważam i nie dlatego, że on tak o Słowie Bożym powiedział ale jest prawdą
                    niezależnie od wszystkiego, prawdą obiektywną bo nie można wymyśleć nic
                    mądrzejszego.


                    > Gdybym byl zlosliwy zaproponowalbym Ci dyskusje na innych zasadach:
                    > 1. Wszystko co powiedziel Jezus jest bledne, poniewaz on to powiedzial
                    > 2. Szukam prawdy, a nie zwyciestwa w sporze.
                    > Ale zlosliwy nie jestem.
                    > Szkoda, ze reprezentujesz takie kostyczne podejscie do rzeczywistosci, bo w
                    ten sposob odstraszasz od siebie i swoich idei ludzi samodzielnie myslacych.
                    Takie > podejscie do rzeczywistosci jest przyczyna upadku religijnosci we
                    wspolczesnym > swiecie, zwlaszcza wsrod najlepiej wyksztalconych warstw
                    spoleczenstw krajow > rozwinietych. Smutne to, bowiem wielu ludzi potrzebuje
                    religii, a religia nie> chce do nich przyjsc.

                    Mi drogi do Boga nikt nie ułatwiał ale odstraszano mnie, jednak właśnie
                    samodzielne myślenie skłaniało mnie do poszukiwania Boga, moje świeckie
                    wykształcenie tylko mi w tym pomagało a nie było barierą, potrzebowałam religii
                    więc jej szukałam. Bóg nas zaprasza ale inicjatywa należy do nas,
                    nikt nie poda Ci na tacy wiary i pobożności ani drogi do niej nie będzie słał
                    płatkamio róż.
                    Ty mówisz ,że gdyby wierzący nie byli tacy skostniali to wiecej ludzi
                    interesowało by się religią, no i już znalazłeś wykręt i winnych.
                    Jezus też nie mial łatwo tocząc rozmowy z faryzeuszami, nie dlatego że Jezus
                    uważał Słowo Boże za prawdę ale dlatego że faryzeusze stawiali wyżej siebie niż
                    Boga, doszło do tego że Ci "pobozni" duchowni, najwyższy Sanhedryn tylko się
                    zastanawiał jak skutecznie zgładzic Jezusa.
                    To jest skutek uważania siebie za najwyższy autorytet w sprawach moralnych,
                    faryzeusze też nie uważali Słów Jezusa za prawdę. To jest częścią historii i
                    warto z historii wyciągac wnioski na dzisiaj.
                    Pozdrawiam Cię.
                    P.S.
                    Mimo sprzeczności naprawde zalezy mi na poznaniu prawdy :-)



                    • europitek Re: wiedza i życie 13.05.05, 00:58
                      Moje wnioski odnosnie Twoich "dwoch zasad glownych" wynikaly w Twojej
                      wczesniejszej wypowiedzi - formuluj swoje mysli w sposob prosty i jednoznaczny,
                      a unikniesz takich nieporozumien i nie bedzie ciagle zmuszona oglaszac
                      interpretacji wlasnych slow.
                      Twoje stwierdzenie o ambiwalentnosci uczuc zrozumialem nastepujaco:
                      1. uznaje slusznosc pogladow Jezusa, gdyz zgadzaja sie one z moim wewnetrznym
                      przekonaniem, lecz
                      2. chce zweryfikowac ich slusznosc w innym zrodle (na tym polega szukanie
                      prawdy), uzywajac do tego celu wlasnego rozumu
                      Uwagi dotyczace absolutnego autorytetu, jak mniemam, stracily juz swoja
                      aktualnosc, w swietle tego, co napisalem powyzej - chyba, ze wyciagnalem
                      falszywe wnioski. Ja nie uznaje zadnego absolutnego autorytetu, co powinnas
                      wiedziec po lekturze mojego poprzedniego postu. Nawet ja sam nie jestem dla
                      siebie takim autorytetem. Inaczej jest natomiast z autorytetami "zwyklymi",
                      ktorych autorytatywnosc moze zostac podwazona w kazdym czasie, o ile zostana
                      znalezione dostateczne argumenty na rzecz takiego podwazenia.
                      Powyzsze ustalenia odnosnie Twojego stanowiska sa jednak funta klakow nie
                      warte, poniewaz dalej stwierdzasz:
                      > Na czas dyskusji ja mogę odstąpić od dogmatów bo przeciez na tym polega
                      > dyskusja. Przede wszystkim to co powiedział Jezus jest prawdą, nie
                      > dlatego ,że ja tak uważam i nie dlatego, że on tak o Słowie Bożym powiedział
                      > ale jest prawdą niezależnie od wszystkiego, prawdą obiektywną bo nie można
                      > wymyśleć nic mądrzejszego.
                      W ten sposob oswiadczylas, ze nie chcesz zrezygnowac z dogmatow, z ktorych
                      moglabys zrezygnowac, a co zatym idzie potwierdzasz moja diagnoze z
                      poprzedniego postu. To znaczy, ze nie szukasz prawdy, lecz jedynie dodatkowych
                      potwierdzen pogladow przejetych od Jezusa z Nazaretu. I nie jest to zadne
                      oskarzenie pod Twoim adresem, a jedynie stwierdzenie okreslonego faktu z
                      istnieni ktorego mozesz sobie nie zdawac sprawy.
                      Jesli czcesz zweryfikowac prawdziwosc jakiejs tezy nie mozesz z gory zakladac,
                      ze jest ona prawdziwa, ze wzgledu na to, ze nie mozna wymyslec nic madrzejszego
                      lub pochodzi od jakiegos absolutnego autorytetu. Moje rada jest taka: nie
                      zawracaj sobie glowy szukaniem czegos, czego znalezc nie mozesz, bo szkoda
                      zycia na dzialania pozorne. Lepiej zajmij sie szukaniem prawdy tam, gdzie Twoim
                      zdaniem moga istniec rozwiazania madrzejsze od aktualnie Ci znanych.

                      Dogmatyzm religii byl skutecznym narzedziem, poniewaz ogolny poziom wiedzy
                      czlowieka o otaczajacej go rzeczywistoci byl przez prawie dwa tysiaclecia
                      prawie niezmienny (poszerzenie tej wiedzy nastepowalo bardzo powoli). W XIX
                      wieku doszlo jednak do radykalnej zmiany w tym wzgledzie - przyrost naszej
                      wiedzy stal sie tak duzy i szybki, ze wyszla ona poza ramy swiatopogladowe
                      dostepne dla istniejacych religii. Okazalo sie, ze religie ze wzgledu na swoja
                      zachowawczosc nie sa w stanie "pogodzic sie" z wiedza. Naplywu nowej wiedzy nie
                      da sie zachamowac w zaden sposob i jesli religie nie zaczna podejmowac prob
                      autentycznej dyskusji z nauka beda pozostawac w coraz wiekszej sprzecznosci z
                      rzeczywistoscia znana ludziom. By to moc to robic musza sie pogodzic z
                      ewentualnoscia zmian niektorych odwiecznych pogladow (niekoniecznie tych
                      boskiego pochodzenia), gdyz w przeciwnym wypadku beda w dluzszej perspektywie
                      czasowej tracic wyznawcow. Tu nie pomoga zadne cytaty z Biblii, tylko rozum.

                      PS1. Piszac do mnie nie musisz ciagle cytowac moich wypowiedzi, bowiem ja mam
                      je w glowie.
                      PS2. Ja nie odczuwam zadnej ambiwalencji, czy tez innej formy rozdarcia
                      wewnetrznego. Moj swiat jest jednolity oparty wzajemnej zgodnosci wiedzy i
                      zasad.
                      • vacia Re: wiedza i życie 13.05.05, 11:17
                        Drogi Europiteku
                        Wychodzisz z założenia,że nie możesz mną dyskutowac tylko dlatego że ja
                        uważam słowa Jezusa za prawdę.
                        To bezsensu.
                        Człowiek wierzący w Boga ceni Słowo Boże -Biblię i uważa ją za natchniona
                        duchem świętym, za prawdę.
                        Czy to oznacza że nie można dyskutowac z wierzącym?
                        Jezus rozmawiał z samartanką i ją przekonał,do swoich poglądów.
                        Apostoł Paweł odbywał dalekie podróze i dyskutował zarówno z Żydami jak i
                        poganami. Wielu przekonał do tego że słowa Jezusa sa prawdą.
                        Obecnie wielu misjonarzy dalej przemierza rózne kontynenty aby dotrzeć z Biblia
                        do najodleglejszych zakątków Ziemii.
                        Ci wierzacy jak najbardziej dyskutują z zainteresowanymi osobami, toczą długie
                        dyskusje, przekonują ,czasem pozyskają kogoś czasem nie.
                        Gdyby nie te dyskusje chrześcijaństwo ograniczyłoby się do Jezusa i 11 jego
                        uczniów.
                        CZłowiek przystępując do rozmowy musi mieć przekonania i poglądy bo inaczej
                        co by soba reoprezentował.
                        A Słowo Boże jest przyrównane do pokarmu Mt4:4 "
                        "Człowiek żyje nie samym chlebem, lecz wszelkim słowem które pochodzi z ust
                        Boga"
                        Nikt nie lubi chodzić głodny a głód duchowy jest o wiele bardziej dokuczliwszy
                        od głodu fizycznego.
                        Co o tym sadzisz?



                        • facet123 Re: wiedza i życie 13.05.05, 16:15
                          > Gdyby nie te dyskusje chrześcijaństwo ograniczyłoby się do Jezusa i 11 jego
                          > uczniów.

                          Dlaczego 11? Specjalistą w tej dziedzinie nie jestem, ale myslałem, że
                          apostołów było 12.

                          A co do dyskucji z wierzącym, to też uważam, że jest ona możliwa (dyskusja jest
                          w zasadzie mozliwa z każdym, jesli tylko wykazuje wolę). Jednak rozmowa
                          niewierzącego z wierzącym jest utrudniona i oboje powinni wysilić się na pewną
                          delikatność w stosunku do przekonać dyskutanta.
                          Niewierzący nie powinien stwierdzać autorytarnie "Boga nie ma, a jego wszyscy
                          prorocy to oszuści", nawet jeśli ostatecznie do tego sprowadzają się jego
                          przekonania.
                          W zamian za to wierzący nie powinien zarzucać swojego dyskutanta powodzią
                          stwierdzeń w stylu "bóg kocha nas wszystkich, jesteśmy braćmi w chrystusie,..."
                          które są szumem informacyjnym i nie niosą żadnych okrywczych myśli.
                          Pozdrawiam.
                          • europitek Re: wiedza i życie 13.05.05, 18:34
                            Drogi Europiteku
                            Wychodzisz z założenia,że nie możesz mną dyskutowac tylko dlatego że ja
                            uważam słowa Jezusa za prawdę.
                            To bezsensu.
                            Człowiek wierzący w Boga ceni Słowo Boże -Biblię i uważa ją za natchniona
                            duchem świętym, za prawdę.
                            Czy to oznacza że nie można dyskutowac z wierzącym?
                            Jezus rozmawiał z samartanką i ją przekonał,do swoich poglądów.
                            Apostoł Paweł odbywał dalekie podróze i dyskutował zarówno z Żydami jak i
                            poganami. Wielu przekonał do tego że słowa Jezusa sa prawdą.
                            Obecnie wielu misjonarzy dalej przemierza rózne kontynenty aby dotrzeć z Biblia
                            do najodleglejszych zakątków Ziemii.
                            Ci wierzacy jak najbardziej dyskutują z zainteresowanymi osobami, toczą długie
                            dyskusje, przekonują ,czasem pozyskają kogoś czasem nie.
                            Gdyby nie te dyskusje chrześcijaństwo ograniczyłoby się do Jezusa i 11 jego
                            uczniów.
                            CZłowiek przystępując do rozmowy musi mieć przekonania i poglądy bo inaczej
                            co by soba reoprezentował.
                            A Słowo Boże jest przyrównane do pokarmu Mt4:4 "
                            "Człowiek żyje nie samym chlebem, lecz wszelkim słowem które pochodzi z ust
                            Boga"
                            Nikt nie lubi chodzić głodny a głód duchowy jest o wiele bardziej dokuczliwszy
                            od głodu fizycznego.
                            Co o tym sadzisz?

                            Vaciu !
                            Nie jestes w stanie lub nie chcesz zrozumiec tego co do Ciebie pisze. Powtorze
                            to jeszcze raz w sposob rownie jednoznaczny. Masz w sobie niemoznosc przyjecia
                            prawd, ktore nie sa zgodne z Twoja wiara, a to oznacza, ze prawdziwa dyskusja z
                            Toba nie jest mozliwa. Byloby to bicie glowa w mur, ktory wokol siebie
                            wybudowalas - istnieja mniej jalowe zajecia. Oprocz tego taka dyskusja zaklada
                            nierownoprawnosc stron i jest to drugi argument za rezygnacja z niej.
                            Twoje slowa dotyczace rozmow Jezusa, Pawla i innych wierzacych z niedowierkami
                            jedynie potwierdzaja moja diagnoze.
                            Powtarzam jeszcze raz: nasza dyskusja bedzie mozliwa, kiedy Ty bedziesz w
                            stanie dopuscic mozliwosc, ze jakikolwiek z pogladow gloszonych przez twoja
                            wiare moze byc bledny. Z zadnym wzgledzie nie oznacza to, ze musisz zakladac
                            jego blednosc, a moze sie nawet zdarzyc tak, ze to ja bede Ciebie przekonywal
                            co do jego prawdziwosci.
                            Mnie zupelnie nie zalezy natym, by ktokolwiek wierzacy odstapil od wlasnej
                            wiary, a wrecz odwrotnie. Ludzie, ktorzy potrzebuja wiery w jakiegos boga
                            zawsze moga liczyc na moja sympatie, niezaleznie od tego jaka religie
                            reprezentuja. Przy tym nie wyklucza to faktu, ze jestem zatwardzialym ateista.
                            Ja nie potrzebuje religii, by zrozumiec otaczajaca mnie rzeczywistosc, moj
                            swiat jest materialnie jednolity, a wyjasnienia go opisujace sa komplementarne.

                            PS. Facet123 slusznie zwrocil Ci uwage na blednosc metody "bombardowania",
                            zwlaszcza w odniesieniu do zdecydowanej wiekszosci uczestnikow tego forum.
                            • Gość: europitek Re: wiedza i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 18:37
                              Przepraszam za ten ogromniasty cytat - znalazl sie tam przez moja nieuwage.
                            • vacia Re: wiedza i życie 13.05.05, 20:08
                              europitek napisał:
                              .
                              > Powtarzam jeszcze raz: nasza dyskusja bedzie mozliwa, kiedy Ty bedziesz w
                              > stanie dopuscic mozliwosc, ze jakikolwiek z pogladow gloszonych przez twoja
                              > wiare moze byc bledny.

                              Oczywiście, taką ewentualność dopuszczam, moja wiara nie zakłada swojej
                              nieomylności,tym bardziej i ja nie moge wychodzić z założenia że jestem
                              nieomylna,
                              moja wiara przyznaje się do popełnionych w przszłości błędów, stale reformuje
                              się. Jesteśmy tylko niedoskonałymi, omylnymi ludźmi.
                              Jesteś sympatycznym ateistą umacniającym innych w wierze. :-) , czy świat nie
                              przewrócił się dogóry nogami?




                          • vacia Re: wiedza i życie 13.05.05, 19:59
                            facet123 napisał:>>
                            > Dlaczego 11? Specjalistą w tej dziedzinie nie jestem, ale myslałem, że
                            > apostołów było 12.

                            No ale Judasz zrezygnował z roli ucznia Jezusa gdy wydał swojego naucyciela na
                            śmierć.
                            >
                            > W zamian za to wierzący nie powinien zarzucać swojego dyskutanta powodzią
                            > stwierdzeń w stylu "bóg kocha nas wszystkich, jesteśmy braćmi w
                            chrystusie,..."

                            Czy ja to robię?

                            Zauważyłam, że potrafisz byc taktowny w rozmowie z wierzącym, to duża zaleta,
                            która jest cechą godną naśladowania.
                            • facet123 Re: wiedza i życie 16.05.05, 09:18
                              > Zauważyłam, że potrafisz byc taktowny w rozmowie z wierzącym, to duża zaleta,
                              > która jest cechą godną naśladowania.

                              Dzięki! Poprostu kiedy zależy mi na dyskusji to naprawdę zależy mi na wymianie
                              myśli, a nie emocji. To drugie zwykle sprowadza się tylko do obrzucenia się
                              błotem.
            • facet123 Re: wiedza i życie 11.05.05, 09:28
              > Wiadomo, że etyka świecka zmienia się w zależności od tego co dane
              > społeczeństwo uzna za moralne lub potępi.

              Oj, tego nie puszczę płazem - Etyka katolików również zmienia się (iu zmieniała
              przez wieki) zaleznie od tego co społeczeństwo (duchwoni) uznali za moralne lub
              potępili.
              Palenie na stosach, rzezie na wyprawach krzyżowych, kamienowanie kobiet - to
              było kiedyś uznawane za moralne.


              • vacia Re: wiedza i życie 11.05.05, 11:49
                facet123 napisał:

                > > Wiadomo, że etyka świecka zmienia się w zależności od tego co dane
                > > społeczeństwo uzna za moralne lub potępi.
                >
                > Oj, tego nie puszczę płazem - Etyka katolików również zmienia się (iu
                zmieniała> przez wieki) zaleznie od tego co społeczeństwo (duchwoni) uznali za
                moralne lub> potępili.
                > Palenie na stosach, rzezie na wyprawach krzyżowych, kamienowanie kobiet - to
                > było kiedyś uznawane za moralne.

                Etyka zawarta w przekazie ewangelicznym zawierająca nauki Jezusa nie zmieniła
                się od ponad 2 tysięcy lat, a to że KościóŁ Katolicki popełnił błędy w czasie
                swojej historii ( przepraszał za swoje przeszłe błędy) nie oznacza,że sama
                etyka się zmieniała a raczej ,że tej etyki nie przestrzegano a to jest różnica,
                duchowni są też grzesznymi ludźmi, mogącymi popełniać błędy w czasie
                interpretacji Biblii dlatego człowiek powinien sam weryfikować to co słyszy od
                duchownego, czy zgadza się to z z duchem Biblii czy nie.


                >
                >
                >
                • facet123 Re: wiedza i życie 11.05.05, 12:57
                  Oczywiście, że etyka jako idea pozostaje niezmienna. Jednak skoro nawet
                  duchowni mogą popełniać błędy w jej definiowaniu, to tak samo niektórzy mogą
                  mylnie i na swój sposób zdefiniować etykę świecką.
                  • vacia Re: wiedza i życie 11.05.05, 16:38
                    facet123 napisał:

                    > Oczywiście, że etyka jako idea pozostaje niezmienna. Jednak skoro nawet
                    > duchowni mogą popełniać błędy w jej definiowaniu, to tak samo niektórzy mogą
                    > mylnie i na swój sposób zdefiniować etykę świecką.

                    Niestety tak jest, człowiek popełnia błędy ale najważniejsze aby się do nich
                    przyznawał i na nich uczył ,to znaczy starał się poprawić to w czym uchybia.
            • lukia3 Re: wiedza i życie 11.05.05, 09:51
              >Natomiast etyka zaproponowana przez Jezusa i zawarta w czterech ewangeliach
              > jest niezmienna , zawsze aktualna i stanowi drogowskaz do postępowania w
              > zawiłych sytuacjach jakie niesie ze sobą wapółczesne życie.>

              Droga Vaciu! Znasz poglądy Jezusa na podstawie tego, co mówią Ci kapłani, czy
              sama zgłębiasz Biblię?
              Przesyłam Ci pięć punktów. Miłej lektury.


              1. Jak w świetle Twoich wypowiedzi wytłumaczyć wiarę nieskończenie dobrego
              Jezusa w istnienie kary wiecznej?
              2. Czy naprawdę szlachetny bóg nie mógł unieszkodliwić demony jakoś inaczej niż
              wpędzając je w bogu ducha winne świnie? Pomyśl Vaciu.
              3.Kto naprawdę szlachetny tak paskudnie "urządziłby" drzewo figowe, które
              przecież niczemu nie było winne. Jezus przejawił tu specyficzne poczucie
              humoru.
              4.Dodajmy jeszcze słowa, które Jezus kieruje do apostołów, gdy posyła ich na
              misje wśród pobratymców: "Gdyby was gdzie nie chciano przyjąć i nie chciano
              słuchać słów waszych, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch
              z nóg waszych! Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej
              będzie w dzień sądu niż temu miastu". No pięknie Vaciu! Toż to przykład dobroci
              do naśladowania!
              5. I następne, w którym przechodzi samego siebie "Kto by się stał powodem
              grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać
              kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze" - toż to mały mściwiec a nie bóg
              droga Vaciu!.

              • vacia Re: wiedza i życie 11.05.05, 12:30
                Kochana Lukio bardzo dobrze Cię rozumiem :-) bo sama również nad tymi samymi
                sprawami się zastanawiałam, mając podobne do Ciebie odczucia.
                lukia3 napisała:

                > Droga Vaciu! Znasz poglądy Jezusa na podstawie tego, co mówią Ci kapłani, czy
                > sama zgłębiasz Biblię?

                Sama również zgłębiam Biblię ale i słucham tego co mówią mi na ten temat
                duchowni.

                > Przesyłam Ci pięć punktów. Miłej lektury.
                >
                >
                > 1. Jak w świetle Twoich wypowiedzi wytłumaczyć wiarę nieskończenie dobrego
                > Jezusa w istnienie kary wiecznej?

                To naturalne, że dobry Bóg nie karze ludzi wiecznymi mękami ale karą za grzech
                jest śmierć, której skutki są wieczne. I to człowiek ją wybiera sam, bo ma
                wolna wolę a Bóg dał każdemu człowiekowi wybór aby sam zdecydował czy wybiera
                życie wieczne( które ma dzięki okupowi złożonemu przez Jezusa) czy śmierć.


                > 2. Czy naprawdę szlachetny bóg nie mógł unieszkodliwić demony jakoś inaczej
                niż > wpędzając je w bogu ducha winne świnie? Pomyśl Vaciu.

                Tez mi szkoda tych świń. Czy jednak uzdrowienie tego człowieka nie było
                ważniejsze. Przecież ten człowiek siał grozę i sam cierpiał a spętany był
                łańcuchami tak że nikt nie śmiał się do niego zbliżyć.
                Idąc za tokiem Twojego rozumowania to nie należałoby również jeść świń a w
                Polsce i nie tylko wieprzowina króluje. Tamte pasące się świnie też w kwiecie
                wieku by zjedzono i co- miałabyś do tych ludzi żal o to, tak Jezusa obwiniasz.

                > 3.Kto naprawdę szlachetny tak paskudnie "urządziłby" drzewo figowe, które
                > przecież niczemu nie było winne. Jezus przejawił tu specyficzne poczucie
                > humoru.

                Jezus był człowiekiem takim jak Ty, pisze w Ewangelii, że było rano i Jezus był
                głodny.
                Byłas kiedyś naprawdę głodna? Jezus odczuwał ludzkie emocje a psychologowie
                stwierdzaja,ze człowiek głodny inaczej reaguje. Pozatym ten przykład z drzewem
                figowym świetnie ilustruje, co mogą uczynic słowa wypowiedziane z wiarą nie
                tylko akurat negatywnego jak w tym wypadku.

                .Dodajmy jeszcze słowa, które Jezus kieruje do apostołów, gdy posyła ich na
                > misje wśród pobratymców: "Gdyby was gdzie nie chciano przyjąć i nie chciano
                > słuchać słów waszych, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie
                proch> z nóg waszych! Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej
                lżej > będzie w dzień sądu niż temu miastu". No pięknie Vaciu! Toż to przykład
                dobroci do naśladowania!

                Dla osoby posłusznej Bogu te słowa nie są straszne a dlaczego to ludzie nie
                mieliby posłuchać przekazu apoatołow, tak trudno poświęcić trochę czasu dla
                przjaciół, którzy Cie proszą o chwilę rozmowy o Bogu i sa utrudzeni
                wielogodzinną piesza wędrówką w upale, spragnieni i głodni.
                Pozatym gdyby Jezus tak nie ostrzegł to dopiero miał by winę, przeciez tu
                chodzi o ratowanie życia tych ludzi.Chciałabyś aby cię lekarz np nie
                ostrzegł ,że jeśli nie rzucisz palenia i picia to nie możesz liczyć na poprawę
                zdrowia.
                Dzieki temu apostołowie wiedzieli że ich misja i trud jest ważny i decyduje o
                życiu słuchaczy, mogli też ze stosowną powaga przekazywać Słowa Jezusa.

                > 5. I następne, w którym przechodzi samego siebie "Kto by się stał powodem
                > grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać
                > kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze" - toż to mały mściwiec a nie bóg
                > droga Vaciu!.
                >
                To wieje grozą tylko dla osób uparcie tkwiących w grzechu a nie dla osób
                posłusznych Jezusowi.
                Stwierdzono z cała pewnością,że przestępczość rośnie gdy nie ma kary dla
                winowajców lub jest mała.
                Jeśli natomiast kara jest duża to wielu ludzi decyduje się przestrzegac prawa.
                Co Ty tak miła i łagodna zaproponowałabyś dla ludzi którzy popełniaja poważne
                przestępstwa?
                Pozdrawiam Cię serdecznie :-)
                • arcykr Re: wiedza i życie 11.05.05, 13:04
                  vacia napisała:

                  > > 1. Jak w świetle Twoich wypowiedzi wytłumaczyć wiarę nieskończenie dobreg
                  > o Jezusa w istnienie kary wiecznej?>
                  > To naturalne, że dobry Bóg nie karze ludzi wiecznymi mękami ale karą za grzech
                  > jest śmierć, której skutki są wieczne.
                  I tu widać jak nauczanie Jezusa i poglądy świadków Jehowy rozmijają się.
                  • vacia Re: wiedza i życie 11.05.05, 16:18
                    arcykr napisał:

                    > vacia napisała:
                    >
                    > > > 1. Jak w świetle Twoich wypowiedzi wytłumaczyć wiarę nieskończenie
                    > dobreg
                    > > o Jezusa w istnienie kary wiecznej?>
                    > > To naturalne, że dobry Bóg nie karze ludzi wiecznymi mękami ale karą za g
                    > rzech
                    > > jest śmierć, której skutki są wieczne.
                    > I tu widać jak nauczanie Jezusa i poglądy świadków Jehowy rozmijają się.

                    Wierzysz w wieczne męki w piekle?
                    Zobacz co pisze Paweł w drugim liście do Tesaloniczan:
                    "Wam zaś cierpiącym obecnie ucisk- i nam również-ześle ulgę,gdy Pan Jezus
                    objawi się na niebie, w ogniu płomienistym z aniołami w całej swej potędze, by
                    wymierzyć karę tym, którzy nie uznają Boga i nie słuchają Ewangelii Pana
                    naszego Jezusa. Spotka ich za to kara w postaci wiecznej zagłady oraz
                    odrzucenie od oblicza Pańskiwego i jego potężnego majestatu...."
                    • arcykr Re: wiedza i życie 12.05.05, 09:25
                      Wieczna zagłada jest interpretowana w tradycji katolickiej jako "umieranie,
                      wieczne cierpienie, bez końca i ulgi, bez nadziei i pociechy."
                      Przecież jest napisane w Apokalipsie "będą dręczeni dniem i nocą, na wieki wieków".
                      • vacia Re: wiedza i życie 12.05.05, 10:15
                        arcykr napisał:

                        > Wieczna zagłada jest interpretowana w tradycji katolickiej jako "umieranie,
                        > wieczne cierpienie, bez końca i ulgi, bez nadziei i pociechy."
                        > Przecież jest napisane w Apokalipsie "będą dręczeni dniem i nocą, na wieki
                        wieków".

                        Jesteś tego pewien, że taka jest współczesna interpretacja kościoła
                        Katolickiego bo słyszałam, że jednak przyjmuje się wieczną zagładę jako karę
                        Bożą a nie wieczne męki.
                        W Bilii pisze że karą za grzech jest śmierć Rzymian 6:23 "Zapłatą za grzech
                        jest śmierć"
                        Po śmierci ludzi już nie sa dalej karani, bo pisze w Rzymian 6:7
                        " Ten bowiem kto umarł jest już wolny od grzechu"
                        Pozatym Bóg jest miłością, interpretowanie wiecznej zagłady jako wiecznej męki
                        nie świadczyło by o miłości Stwórcy.


                        • arcykr Re: wiedza i życie 12.05.05, 15:17
                          vacia napisała:

                          > Jesteś tego pewien, że taka jest współczesna interpretacja kościoła
                          > Katolickiego bo słyszałam, że jednak przyjmuje się wieczną zagładę jako karę
                          > Bożą a nie wieczne męki.
                          Jedno nie wyklucza drugiego.
                          > W Bilii pisze że karą za grzech jest śmierć Rzymian 6:23 "Zapłatą za grzech
                          > jest śmierć"
                          > Po śmierci ludzi już nie sa dalej karani, bo pisze w Rzymian 6:7
                          > " Ten bowiem kto umarł jest już wolny od grzechu"
                          Co nie znaczy, że od kary.

                          > Pozatym Bóg jest miłością, interpretowanie wiecznej zagłady jako wiecznej męki
                          > nie świadczyło by o miłości Stwórcy.
                          Chodzi o męki miłości utraconej.
                • lukia3 Re: wiedza i życie 11.05.05, 13:17
                  1. o karze wiecznej
                  >To naturalne, że dobry Bóg nie karze ludzi wiecznymi mękami ale karą za grzech
                  jest śmierć, której skutki są wieczne.>

                  Skąd wiesz, że naturalne. Mnie przeraża świadomość, że nawet Stalin czy
                  Torqemada mogliby za swoje działania ponieść karę, której skutki byłyby
                  wieczne. Pojęcie takiej kary jest nieludzkie i (chyba) nieboskie.

                  2. o świniach
                  mógł wpędzić złe duchy w cokolwiek; np. w skały. Mielibyśmy wówczas martwe
                  jęczące skały a nie bogu ducha winne martwe świnie.
                  Jako boga stać Go było na wymyślenie takiego rozwiązania.
                  A świnie jemy, bo bóg je stworzył i widział, że były dobre. My jako
                  niedoskonałe owoce jego twórczości jemy świnie bo On tak świat urządził, że
                  potrzebujemy białka zwierzęcego – co przyznaję z wielkim współczuciem dla świń.

                  3. o drzewie figowym
                  Jezusowi zdarzało się karmić tysiące jednym bochnem chleba. Dlaczego nie
                  wykorzystał swoich zdolności teraz i nie nakazał fidze natychmiastowego
                  owocowania, zamiast mścić się nierozumnie na biednym drzewie?

                  4.o nawracaniu „Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej
                  lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu".

                  Droga Vaciu! Toż chrześcijaństwo występowało wielokrotnie w imię dobra tych,
                  którzy nie chcieli słuchać i biorąc dosłownie cytowane słowa Jezusa – robili im
                  dzień sądu natychmiast . Mówię chociażby o Indianach.

                  5. o kamieniu młyńskim
                  >„Jeśli natomiast kara jest duża to wielu ludzi decyduje się przestrzegac
                  prawa.>

                  Nie Vaciu. To nie jest prawda.

                  >Co Ty tak miła i łagodna zaproponowałabyś dla ludzi którzy popełniaja poważne
                  przestępstwa?”
                  >

                  Trzeba by się zastanowić jakie poważne przestępstwa Jezus miał na myśli. Czy
                  kamień trzeba wiązać za morderstwa, a może już za kradzież ?
                  A może też rodzicom, którzy swoim małym dzieciom mówią o poza chrześcijańskim
                  światopoglądzie?
                  Serdecznie pozdrawiam.
                  • arcykr Re: wiedza i życie 11.05.05, 14:40
                    lukia3 napisała:

                    > Skąd wiesz, że naturalne. Mnie przeraża świadomość, że nawet Stalin czy
                    > Torqemada mogliby za swoje działania ponieść karę, której skutki byłyby
                    > wieczne. Pojęcie takiej kary jest nieludzkie i (chyba) nieboskie.
                    www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_19.htm
                    www.mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_20.htm
                    • Gość: lukia3 Re: wiedza i życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.05, 15:30
                      Tak na szybko. Przeczytałam. Nie do przyjęcia. Ogólny wydżwięk tego wywodu jest
                      taki, że jak nie zachowasz się w odpowiedni sposób to spotka cię kara. Mało
                      tego! Kara najstraszliwsza jaką można sobie wyobrazić.
                      Tym samym nie mamy wyboru. A cóż to za wiara, gdy kocha się boga nie z czystej
                      miłości ale by uniknąć batów?
                      Poza tym, kto powiedział, że niewiara w waszą wiarę jest równoznaczna z
                      czynieniem zła?

                      • arcykr Re: wiedza i życie 12.05.05, 09:28
                        Gość portalu: lukia3 napisał(a):

                        > Tym samym nie mamy wyboru.
                        Jest wybór i są konsekwencje.

                        A cóż to za wiara, gdy kocha się boga nie z czystej
                        > miłości ale by uniknąć batów?
                        www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_26.htm
                        > Poza tym, kto powiedział, że niewiara w waszą wiarę jest równoznaczna z
                        > czynieniem zła?
                        Nikt.
                        • Gość: lukia3 Re: wiedza i życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.05, 09:50
                          > Poza tym, kto powiedział, że niewiara w waszą wiarę jest równoznaczna z
                          > > czynieniem zła?
                          > Nikt.
                          Jak to nikt.Z wszystkich niemalże strof artykułu wynika, że brak miłości do
                          boga jest złem.
                          Na przykład:
                          1.>On, Wszechmogący Bóg, do swojej bezsilności wobec tych, którzy nie chcą Go
                          kochać i czynią zło.>
                          2.>Potrafił w oczy powiedzieć faryzeuszom, że są plemieniem żmijowym i grobami
                          pobielanymi, ostrzegał nas wszystkich, abyśmy sobie nie przygotowywali ognia
                          wiecznego.>

                          Co do cytatu drugiego: Czy Jezus zwyzywał ich tak nieprzystojnie dlatego, że
                          byli złymi ludzmi, czy też dlatego, że głosili swoje – nie jego poglądy, bo to
                          chyba różnica?
                          • arcykr Re: wiedza i życie 12.05.05, 15:22
                            Gość portalu: lukia3 napisał(a):

                            > > Poza tym, kto powiedział, że niewiara w waszą wiarę jest równoznaczna z
                            > > > czynieniem zła?
                            > > Nikt.
                            > Jak to nikt.Z wszystkich niemalże strof artykułu wynika, że brak miłości do
                            > boga jest złem.
                            Według ciebie niewiara to to samo, co brak miłości?

                            > Co do cytatu drugiego: Czy Jezus zwyzywał ich tak nieprzystojnie dlatego, że
                            > byli złymi ludzmi, czy też dlatego, że głosili swoje – nie jego poglądy,
                            > bo to chyba różnica?
                            Chyba dlatego, że to, że nie chcieli uznać swojej grzeszności, powodowało, że
                            nie chcieli uznać słuszności nauk Jezusa.
                            _________________________________________

                            Proponuję przenieść naszą dyskusję na moje forum:
                            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15379
                            • Gość: lukia3 Re: wiedza i życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.05, 16:09
                              >Według ciebie niewiara to to samo, co brak miłości?>
                              Nie według mnie. Wynika to z materiału, który przedstawiłaś

                              >Chyba dlatego, że to, że nie chcieli uznać swojej grzeszności, powodowało, że
                              > nie chcieli uznać słuszności nauk Jezusa.>

                              Ale Ty mi powiedz na czym polegała ich grzeszność. Byli szanowanymi Żydami, być
                              może dobrymi ludzmi! Zjawia się jakiś Jezus (bez obrazy) a oni mają porzucić
                              wiarę swoich ojców, bo jak nie to będą bee?? Jak czyłabyś się na miejscu
                              faryzeuszy gdyby ktoś nagabywał Cię w ten sposób?
                              Pozdrawiam serdecznie.
                              • arcykr Re: wiedza i życie 13.05.05, 15:01
                                Gość portalu: lukia3 napisał(a):

                                > >Według ciebie niewiara to to samo, co brak miłości?>
                                > Nie według mnie. Wynika to z materiału, który przedstawiłaś
                                Możesz przedstawić, w jaki sposób wynika?
                                >
                                > >Chyba dlatego, że to, że nie chcieli uznać swojej grzeszności, powodowało,
                                > że
                                > > nie chcieli uznać słuszności nauk Jezusa.>
                                >
                                > Ale Ty mi powiedz na czym polegała ich grzeszność.
                                "Wszyscy zgrzeszyli."

                                Byli szanowanymi Żydami, być może dobrymi ludzmi!
                                "Nikt nie jest dobry, tylko Bóg."
                                • Gość: lukia3 Re: wiedza i życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.05, 15:14
                                  Dobra. Masz rację.
                                  Pozdrawiam
                  • vacia Re: wiedza i życie 11.05.05, 16:36
                    Podobnie jak Ty życzę wszystkim dobrze ale nie mogę Ciebie zrozumieć bo gorszy
                    cię i oburza wszelkie karanie ze strony Boga natomiast nic nie piszesz,o tym
                    że gorszą Cie grzechy ludzi. Mnie gorszą grzechy ludzi ,moje jak mi się zdarzą
                    :-( i innych ludzi a ty u doskonałego Boga szukasz uchybień.
                    To jest dla mnie zaskakujące i nie do zrozumienia.
                    Gdyby nie internet nie przyszłoby mi do głowy , że ktoś może podobnie myśleć.
                    Bóg jest miłością i przede wszystkim przebacza a do karania nie jest
                    prędki.
                    Jak łagodny nauczyciel prowadzi nas za rękę, tłumaczy co jest dobre a co złe.
                    Na pewno nie dorównujesz Bogu w dobroci.
                    Też nie lubie wszelkiego karania ale myslę że sprawiedliwość tego wymaga.




                    • facet123 Re: wiedza i życie 11.05.05, 17:38
                      > Bóg jest miłością i przede wszystkim przebacza a do karania nie jest
                      > prędki.
                      > Jak łagodny nauczyciel prowadzi nas za rękę, tłumaczy co jest dobre a co złe.

                      Nigdy nie zrozumiem jak _człowiek_ może z taką pewnością wypowiadać się o czymś
                      co jest tylko hipotezą i do z definicji nieweryfikowalną (żeby nie
                      powiedzieć "pobożnym życzeniem"). Vaciu, zapytam wprost: Skąd to wiesz?
                      • Gość: lukia3 Re: wiedza i życie IP: w3cache.* / *.2-0.pl 11.05.05, 21:00
                        Niestety Vaciu. Muszę poprzeć faceta 123.
                        Jest to hipoteza nie tylko nieweryfikowalna. Ona jest nonsensowna, skoro
                        niezależnie od tego czy "bóg" nam sprzyja czy doświadcza - i tak mówimy, że nas
                        kocha.
                      • vacia Re: wiedza i życie 12.05.05, 10:21
                        facet123 napisał:

                        > > Bóg jest miłością i przede wszystkim przebacza a do karania nie jest
                        > > prędki.> > Jak łagodny nauczyciel prowadzi nas za rękę, tłumaczy co jest
                        dobre a co > złe.
                        >
                        > Nigdy nie zrozumiem jak _człowiek_ może z taką pewnością wypowiadać się o
                        czymś>co jest tylko hipotezą i do z definicji nieweryfikowalną (żeby nie
                        > powiedzieć "pobożnym życzeniem"). Vaciu, zapytam wprost: Skąd to wiesz?

                        To przekonanie, jest zbudowane na studiowaniu Biblii, uczeniu sie od dobrego
                        nauczyciela jakim jest Jezus Chrystus i wprowadzaniu rad z Biblii w życie,
                        weryfikowaniu tych prawd z Biblii przez zwykłe codzienne życie.
        • Gość: pea Re: wiedza i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:12
          >Czy postulowałabyś likwidację wydziałów teologicznych i filozoficznych w
          > uczelniach wyższych na całym świecie?
          teologicznych - tak!
          naukowo religiami zajmuje się religioznawstwo.
          a filozofia jest nauką - na niewyznaniowych uczelniach rzecz jasna.

          >Nawet gdyby to i tak nikt by Ciebie nie
          > posłuchał i całe szczęscie.
          to na razie jest pieśń przyszłości ale... ten się cieszy kto się cieszy ostatni...? :)
        • facet123 Re: wiedza i życie 11.05.05, 09:25
          Wtrące tylko, że "wydziały teologiczne" na wszelkich uniwersytetach, to relikt
          dawnych czasów i nie miał bym nic przeciwko żeby zostały zlikwidowane. Obecnie,
          naukowo, z punktu widzenia socjologii i psychologii religiami zajmuje się
          religioznastwo. Natomiast sprawami etyki, morlaności oraz absolutem zajmuje się
          filozofia (oczywiście świecka).
          Teologia to nie nauka, ale wiara. A na wiare miejsce jest nie na uczelni, ale w
          kościele bądź w domu.
          • vacia Re: wiedza i życie 11.05.05, 12:44
            facet123 napisał:

            > Wtrące tylko, że "wydziały teologiczne" na wszelkich uniwersytetach, to
            relikt > dawnych czasów i nie miał bym nic przeciwko żeby zostały zlikwidowane.

            Wydziały teologiczne to najstarsze wydziały na uczelniach, czy nie widzisz jak
            przyczyniły się do rozwoju różnych dziedzin nauki takich jak matematyki,
            biologii, astronomii,filozofii,filologii itp.



            Obecnie,>
            > naukowo, z punktu widzenia socjologii i psychologii religiami zajmuje się
            > religioznastwo. Natomiast sprawami etyki, morlaności oraz absolutem zajmuje
            się filozofia (oczywiście świecka).
            Dlaczego filozofia świecka, a co z filofzofią chrześcijańską?

            > Teologia to nie nauka, ale wiara. A na wiare miejsce jest nie na uczelni, ale
            w> > kościele bądź w domu.
            Jednak wielu ludzi uważa inaczej, na pewno mają do tego powody.
            Może dla Ciebie to dziwne ale wiara nie kłóci się z rozumem i nauką a więc
            to co naukowe może byc przedmiotem badań tak jak jest nią np Biblia.
            Czemu nie protestujesz że tworzy się specjalnie wydziały Dietetyki na
            Uczelniach wyższych i tworzy różne mało ważne kierunki studiów a tu nagle
            miano by zlikwidować biblistykę.


            • facet123 Re: wiedza i życie 11.05.05, 13:05
              > Wydziały teologiczne to najstarsze wydziały na uczelniach, czy nie widzisz
              jak
              > przyczyniły się do rozwoju różnych dziedzin nauki takich jak matematyki,
              > biologii, astronomii,filozofii,filologii itp.

              Tak, ale kiedyś, kiedy nauka i filozofia raczkowała, było o wiele mniej
              wyspecjalizowanych dziedzin nauki, a każdy naukowiec poruszał się biegle w
              wielu dziedzinach. Tak więc średniowieczni i starożytni myśliciele byli zarazem
              teologami, matematykami, filozofami itd.
              Teraz nauka stała się zbyt rozległa aby jeden człowiek mógł ją w całościo
              objąć, dlatego postępuje specjalizacja. Współczesny teolog nie jest już
              matematykiem.

              > Jednak wielu ludzi uważa inaczej, na pewno mają do tego powody.
              > Może dla Ciebie to dziwne ale wiara nie kłóci się z rozumem i nauką a więc
              > to co naukowe może byc przedmiotem badań tak jak jest nią np Biblia.

              Sam przedmiot badań teologicznych mozna potraktowaćź naukowo. Jednak pisałem,
              że takie naukowe traktowanie ma już miejsce w przypadku religioznastwa,
              socjologii, historii, języka i innych kierunków. Teologia nie jest nauką
              dlatego, że opiera się na dogmacie "Bóg istnieje". Jest więc ukierunkowana na
              jeden i tylko jeden sposób myślenia. Co więcej, polskie wydziały teologiczne są
              jeszcze bardziej ukierunkowane, bo wszelkie badania i prace prowadzą z punktu
              widzenia poglądu chrześcijańskiego-katolickiego.
              Teologia to wiara w jeden konkretny system wartości i jeden zbiór faktów bez
              prób podważania go.
              • vacia Re: wiedza i życie 11.05.05, 16:58
                facet123 napisał:

                `. Co więcej, polskie wydziały teologiczne są > jeszcze bardziej ukierunkowane,
                bo wszelkie badania i prace prowadzą z punktu > widzenia poglądu
                chrześcijańskiego-katolickiego.
                > Teologia to wiara w jeden konkretny system wartości i jeden zbiór faktów bez
                prób podważania go.

                Wolałabym aby teologia nie bazowała na konkretnej religii tak jak to jest w
                olsce ale zajmowała się studiowaniem, badaniem Biblii.
                Wtedy ludzie róznych wyznań mogliby razem studiować ten kierunek a może
                doszli by wtedy do jedności poglądów, jeśli chodzi o interpretację Biblii,
                mielibyśmy mniejsze rozbicie w ramach chrześcijaństwa.
                W średniowieczu wielu filozofów uważało, że nauka bazuje na wierze w Boga
                bo człowiek tylko odkrywa te prawa i porządek w naturze którego autorem jest
                Bóg
                czyli że to BÓG jest najlepszym naukowcem :matematykiem, biologiem, filozofem
                a my ludzie tylko odkrywamy to co Bóg zaprojektował.
                Jak moglibyśmy więc stać się na tyle zarozumiali aby rozwijajać poszczególne
                dziedziny nauki i się od niego uniezalezniać a nawet
                usuwać wszystko co w uczelniach się jeszcze z nim wiąże.
                Może mnie nie rozumiesz ale wyobraź sobie że Bóg istnieje , zrozumiesz wtedy
                że to on jest najważniejszy wszędzie nawet na uczelniach wyższych
                • facet123 Re: wiedza i życie 11.05.05, 17:30
                  > Wolałabym aby teologia nie bazowała na konkretnej religii tak jak to jest w
                  > olsce ale zajmowała się studiowaniem, badaniem Biblii.

                  Choćby w tym zdaniu uwidacznia się Twoje ukierunkowanie na "jedyną prawdziwą
                  księgę". A co z koranem? Co z filiziofią hinduizmu i buddyzmu? Albo z
                  tzw "prymitywnymi" wierzeniami ludów afrykańskich, indian czy dawnych słowian?
                  Właśnie dlatego do tego typu badań lepsze jest religioznastwo, bo ono będzie
                  analizować pod różnymi kątami wszystkie te religie, a nie opierać się tylko na
                  tym co w napisane w biblii i przyjmować to jako pewnik.

                  > W średniowieczu wielu filozofów uważało, że nauka bazuje na wierze w Boga
                  > bo człowiek tylko odkrywa te prawa i porządek w naturze którego autorem jest
                  > Bóg

                  Rówież obecnie naukowiec ma pełne prawo wierzyć w boga i uważać, że jedynie
                  odkrywa mechanizm świata zaplanowany przez boga. Takie przekonanie można
                  pogodzić z nauką, ponieważ w żaden sposób nie wpływa na logiczne i naukowe
                  wywody ani nie narzuca żadnej ideologii. Jednak zadaniem teologii nie jest
                  racjonalne odkrywanie faktów, ale zagłębianie się w to co nienaukowe i
                  niepoznawalne. A niepoznawalne z samej definicji nie może być przedmiotem badań
                  naukowych.

                  > Może mnie nie rozumiesz ale wyobraź sobie że Bóg istnieje , zrozumiesz wtedy
                  > że to on jest najważniejszy wszędzie nawet na uczelniach wyższych

                  Nie wierzę, ale mogę sobie wyobrazić, że istnieje. I wyobrażając sobie ciągle
                  uważam, że kwestie z nim związane to kwestie wiary i osobistego światopoglądu.
                  Nie są one przedmiotem badań naukowych, ale sprawą osobistego przekonania.
                  Wydział teologii to tak jak by "wydział lewitacji" lub "kontaktów z ufo" - nie
                  ma jasnych dowodów na istnienie tych zjawisk, jednak nie ma też ostatecznych
                  dowodów na ich nieistnienie, więc to czy ktoś w nie to wierzy czy nie zależy od
                  osobistego przekonania.
                  • vacia Re: wiedza i życie 12.05.05, 10:31
                    facet123 napisał:

                    >.
                    > Wydział teologii to tak jak by "wydział lewitacji" lub "kontaktów z ufo" -
                    nie > ma jasnych dowodów na istnienie tych zjawisk, jednak nie ma też
                    ostatecznych> dowodów na ich nieistnienie, więc to czy ktoś w nie to wierzy czy
                    nie zależy od> osobistego przekonania.

                    Jeśli już uważasz za zasadne aby był kierunek religioznawstwa, który obejmuje
                    swoim zasięgiem wszystkie religie świata, cóż stoi na przeszkodzie aby była
                    teologia. To podobne kierunki.
                    • facet123 Re: wiedza i życie 13.05.05, 08:47
                      > Jeśli już uważasz za zasadne aby był kierunek religioznawstwa, który obejmuje
                      > swoim zasięgiem wszystkie religie świata, cóż stoi na przeszkodzie aby była
                      > teologia. To podobne kierunki.

                      Religioznastwo traktuje swój obiekt badań z punktu widzenia psychologii,
                      socjologii, historii i tym podobnych. Nie mam nic przeciwko kierunkowi kitóry
                      będzie badał tylko i wyłącznie chrześcijaństwo. Kierunkiem tym nie jest jednak
                      teologia, ponieważ jak już pisałem, nie jest ona w stanie zastosować do
                      przedmiotu badan metody naukowej. Nie jest w stanie traktować chrześcijaństwa
                      obiektywnie.
                • Gość: Ja(j) Naukowa dyskusja ze Świadkiem Jehowy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 21:54
                  > Wolałabym aby teologia nie bazowała na konkretnej religii tak jak to jest w
                  > olsce ale zajmowała się studiowaniem, badaniem Biblii.

                  1. Czy chcesz powiedzieć, ze Świadkowie Jehowy nie bazują na konkretnej religii
                  a zajmują się studiowaniem, badaniem Biblii? Czyżby się przechrzcili na islam i
                  badali biblię?. Coś mi tu nie gra.

                  2. Poza tym teologia na polskich uczelniach jest chrześcijańska. Jest to
                  dorobek polskiej 1000-letniej kultury chrześcijańskiej, a nie pomysłów
                  ostatniego wieku. Jeśli Świadkom Jehowy nie podoba się wydział teologiczny na
                  KUL, to nic nie stoi chyba na przeszkodzie swoją uczelnie założyć. Czyżby złą
                  teologię wykładali? Papież JP II wielki też tam wykladał i jakoś to teologii
                  nie zaszkodziło. To o co te pretensje?

                  > Wtedy ludzie róznych wyznań mogliby razem studiować ten kierunek a może
                  > doszli by wtedy do jedności poglądów, jeśli chodzi o interpretację Biblii,
                  > mielibyśmy mniejsze rozbicie w ramach chrześcijaństwa.

                  Czy to deklaracja nawrócenia się na chrześcijaństwo?

                  > W średniowieczu wielu filozofów uważało, że nauka bazuje na wierze w Boga
                  > bo człowiek tylko odkrywa te prawa i porządek w naturze którego autorem jest
                  > Bóg
                  > czyli że to BÓG jest najlepszym naukowcem :matematykiem, biologiem, filozofem
                  > a my ludzie tylko odkrywamy to co Bóg zaprojektował.

                  Czy mowisz o boskości Jezusa Chrystusa? Bo nie rozumiem do konca.

                  > Jak moglibyśmy więc stać się na tyle zarozumiali aby rozwijajać poszczególne
                  > dziedziny nauki i się od niego uniezalezniać a nawet
                  > usuwać wszystko co w uczelniach się jeszcze z nim wiąże.

                  Znam wybitnych wierzących lekarzy i fizyków. To znaczy, ze się tak nie
                  uniezależniają się jak ty kraczesz, a i z uczelni jakoś wszystkiego nie usuwają
                  (jakieś przykłady konkretne masz, czy tak tylko ogólnie narzekasz?). W sejmie
                  nawet krzyż powiesili.

                  > Może mnie nie rozumiesz ale wyobraź sobie że Bóg istnieje , zrozumiesz wtedy
                  > że to on jest najważniejszy wszędzie nawet na uczelniach wyższych

                  Nie muszę sobie wyobrażać. Wierzę nawet, ze był wsród nas w osobie Pana naszego
                  Jezusa Chrystusa - Boga Wszechswiata.

                  PS. Może rzeczywiście należałoby przenieść tę twoją prowokacyjną dyskusję na
                  forum Świadkow Jehowy (moze dasz link?)

                  Pozdrawiam chrześcijańskim alleluja.

                  Ja(j)
    • Gość: Ja(j) eraster, ciachnij no po tym wątku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 20:47
      bo ci się jeszcze innych muzułmanów nazłazi (przeć koran też jest adresowany do
      ludzi), nie? Też mają prawo pchać się na forum nauka
      Ja(j)
      • eraster Re: eraster, ciachnij no po tym wątku... 10.05.05, 21:08
        na razie nie widzę powodów do "ciachania"
        a jak się zejdą, to zobaczymy
        pozdrawiam :)
    • Gość: eljasz [...] IP: *.ekspres.net.pl / *.ekspres.net.pl 11.05.05, 10:31
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: eljasz Re:dowiedzcie się IP: *.ekspres.net.pl / *.ekspres.net.pl 11.05.05, 13:48
      że jesteście tylko procesorami poddanymi symulacji życia, a niedługo to ja
      wykasuję tych co wykasowali mój tekst
      • eraster Re:dowiedzcie się 11.05.05, 14:29
        dowiedzieliśmy się i OK

        ps jeżeli nie będziesz w każdym swym poście zamieszczał linku,
        to pewnie twe posty kasowane nie będą
    • Gość: fantomas Re: wiedza i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 00:00
      czy Jezus obiecał, jak i pytanie o to w co wierzą chrześcijanie,
      zmartwychwstanie po śmierci: duszy ludzkiej czy też ciała ludzkiego, a jeżeli
      ciała, to z jakiego okresu życia, i gdzie po zmartwychwstali będą żyć, tzn.
      konkretnie w jaki miejscu
      • Gość: lukia3 Re: wiedza i życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.05, 10:03
        Zmartwychwstanie i dusza i ciało. Jeśli w Hiroszimie był jakiś dobry
        chrześcijanin i rozpadł się na atomy, to bóg sprawi, że te atomy zostaną
        zebrane do kupy i utworzą jego ciało. Bóg jest wszechmogący, więc taka sztuczka
        to betka.
        A jeśli masz jakieś wątpliwości to tłumaczą się one uniwersalną, wszystko
        wyjaśniającą zasadą: bóg to uczyni.
        Pozdrawiam
      • Gość: fantomas Re: wiedza i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 15:42
        jestem ciekawy jakie czy vacia zna odpowiedź na to pytanie i w co sama wierzy,
        i czy jej współwyznawcy wierzą w to samo, bo mam wrażenie, że każdy człowiek ma
        własne wyobrażenie
        • vacia Re: wiedza i życie 16.05.05, 17:58
          Gość portalu: fantomas napisał(a):

          > jestem ciekawy jakie czy vacia zna odpowiedź na to pytanie i w co sama wierzy,
          > i czy jej współwyznawcy wierzą w to samo, bo mam wrażenie, że każdy człowiek
          ma własne wyobrażenie

          Jezus powiedział, że ludzie zmartwychwstaną zarówno do życia wiecznego na
          ziemii:
          Ew. Mateusza 5:5 "Szczęśliwi łagodnie usposobieni albowiem oni posiądą ziemię"
          czyli zmartwychwstali ludzie zasiedlą całą naszą planetę
          jak i do życia jako osoby duchowe w niebie ew. Jana 17:24 "Ojcze! Chcę ,aby
          ci, których mi dałeś,byli ze mną gdzie ja jestem"
          Przypuszczamy, że ci ludzie, ludzie którzy zmartwychwstaną do życia na ziemii
          ożyją w takim wieku i wyglądzie w jakim odeszli a następnie wróca do lat
          swojej młodości a zmartwywstałe dzieci dorosną do dojrzałości.
          Albo będziemy żyć jako osoby duchowe w niebie albo jako ludzie na ziemii ,
          jednak najważniejsze jest to że będziemy żyli wiecznie wolni od cierpień,
          chorób i śmierci.
          Pozatym jeśli chodzi o naszą przyszłość nie wiemy dokładnie co bedzie dlatego
          opieramy się na tym co Biblia donosi a jest tam niewiele wzmianek na ten temat.
          Jeszcze masz jakieś pytanie?
          • Gość: Ja(j) Obiecanki Świadków Jehowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 20:21
            vacia napisała:

            > Jeszcze masz jakieś pytanie?

            Dręczy mnie ta nieszczęsna liczba 144.000. Wiem, ze ŚJ uparli się w ten sposób
            interpretować PŚ, iż tylko tylu sprawiedliwych dostąpi życia rajskiego. Ani
            jeden sprawiedliwy więcej. Nawet gdyby było 700.000 sprawiedliwych ponad tę
            liczbę to klapa, nie wejdą.
            Skoro zatem dostałaś na zborze zadanie ewangelizacji na Forum Nauka, to jakie
            szanse dajesz nowo nawróconym naukowcom? Załapią się na te 144 tys.? A od
            strony naukowej jakie jest prawdopodobieństwo tej załapki (144 tys./20 mld)?

            Tych 144 tys. nie wymyśliłem sam - uparł się na nie jeden ŚJ i nie chciał
            przyjać do wiadomości zadnego symbolizmu tej liczby (12*12). Czy moze już
            odstąpiliście od tej interpretacji?

            Ja(j)

            Do erastera - proszę nie kasować, post jest naukowy: stawia problem warunkowego
            prawdopodobieństwa zbawienia (przy warunku sprawiedliwości zycia ziemskiego).
            • vacia Re: Obiecanki Świadków Jehowy 16.05.05, 21:58
              Gość portalu: Ja(j) napisał(a):

              > vacia napisała:
              >
              > > Jeszcze masz jakieś pytanie?
              >
              > Dręczy mnie ta nieszczęsna liczba 144.000. Wiem, ze ŚJ uparli się w ten
              sposób > interpretować PŚ, iż tylko tylu sprawiedliwych dostąpi życia
              rajskiego. Ani > jeden sprawiedliwy więcej. Nawet gdyby było 700.000
              sprawiedliwych ponad tę> liczbę to klapa, nie wejdą.

              Oczywiście, że do życia rajskiego wejdzie ogromna ilość ludzi, o wiele więcej
              niż 144 tysiące.
              Każdy człowiek ,który jest godny życia w nowym systemie wejdzie do niego, Bóg
              nie stawia żadnych granic liczbowych, jedyny warunek to przestrzeganie
              przykazań Bożych.
              Liczba 144 tysiące jest rzeczywiście interpretowana dosłownie przez Świadków
              ale dotyczy liczby ludzi powołanych do życia w niebie, którzy będą
              współkrólowac z Jezusem nad ziemią.
              Pisze w Biblii (Psalm 37 :9) że sprawiedliwi ludzie odziedziczą życie wieczne
              na ziemii w rajskich warunkach i ludzi tych będzie niezliczona ilość.
              Tak więc niech Cię już więcej nie dręczy liczba 144 tysiące a raczej możesz
              się pocieszyć, że jest dla Ciebie też możliwość życia wiecznego o ile zechcesz
              skorzystać z zaproszenia.
              Ale już teraz zaakceptuj Świadków Jehowy, bo skąd wiesz czy nie bedziesz ich
              musiał tam spotykać. Forum nauka to tylko wstęp do takich kontaktów.


              .

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka