19.05.05, 00:27
Podam link do artykulu, ktory znalazla T_B, co prawda juz mailowo o nim podyskutowalysmy, ale
chyba sa tu ludzie, ktorzy albo konczyli nasz wydzial, albo podobny. Na razie sie nie wypowiem,
zeby nie skrecac ewentualnej dyskusji :-)
www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=49
Obserwuj wątek
    • czajek76 Re: Wiem 20.05.05, 17:41
      Generalnie oczywiscie zgadzam sie z faktami przedstawionymi w tym artykule.
      Ja ze ZGUW-u ucieklem po 2 miesiacach...
      Co nie zmienia faktu ze Maciek to straszna maruda ;)
      • lukasz97 Re: Wiem 20.05.05, 19:17
        czajek76 napisał:

        > Generalnie oczywiscie zgadzam sie z faktami przedstawionymi w tym artykule.
        > Ja ze ZGUW-u ucieklem po 2 miesiacach...
        > Co nie zmienia faktu ze Maciek to straszna maruda ;)

        jaki autor to nie wiem. ale artykul, faktycznie, marudny...
        l
      • true_blue Re: Wiem 20.05.05, 19:49
        Czajek, ze studiow jednak nie uciekles :-) a on pisal o studiach. A akurat nie
        robil pracy w ZGUWie... Natomiast ja wcale nie wiem czy zgadzam sie z wieloma
        punktami. Prace magisterskie grupowe - czemu nie? Tylko, ze ciekawe ile lat te
        magisterki by trwaly? Poza tym - prace teoretyczne z biologii - czemu nie, ale
        wszystko z umiarem. Wiedza i teoretyzowanie to nie wszystko.
        Nie bede pisac argumentow stauy, niech sama napisze.
        Pozdr.
        • staua Re: Wiem 20.05.05, 21:26
          To podam tylko te sprawy, ktore napisalam true_blue.
          Po pierwsze- brak stalych grup to nie jest specyfika polskich uczelni, akurat jak my bylismy na biologii
          na UW, to ich nie bylo, ale na medycynie w tym samym czasie byly, nie wiem, co sprawdza sie lepiej,
          mnie sie udalo poznac na studiach ludzi, z ktorymi nawiazalam przyjaznie wartosciowe i dlugotrwale,
          mimo tego, ze nie bylam z nimi na kazdych zajeciach w tej samej grupie. Uwazam, ze to niezle uczylo
          samodzielnosci, jak sie nie pracowalo caly czas np. w parze z ta sama osoba. Zreszta, u mnie juz w
          liceum byly duze rotacje grup (klasa byla podzielona na alfabetyczne polowy, na jezykach byly inne
          grupy, na wf inne, a na etyce i religii jeszcze inne).
          Biologia teoretyczna to fajny przedmiot i pewnie powinna byc wykladana, u nas dosc niezlym wstepem
          to tego byl wyklad profesora Uminskiego na zoologii. Nie byl nazwany biologia teoretyczna, fakt.
          Wydaje mi sie, ze podlozem odmowy Mackowi mogla nie byc niechec do zaistnienia tego przedmiotu.
          Oczywiscie, ze powinien byc egzekwowany system ocen wykladowcow i asystentow, ale to nie nowa
          teza. Zreszta wiele slusznych postulatow nie w tym artykule nie zostalo wymyslonych przez Macka.
          Bardzo go lubie i cenie, podoba mi sie jego strona internetowa, ale do dobrych wynikow magisterki w
          biologii molekularnej trzeba robic doswiadczenia, inaczej niekoniecznie trzeba sie specjalizowac
          wlasnie w tym. Mozna liczyc ptaki.
          I jeszcze, wedlug mnie, Maciek kompletnie myli sie w swojej ocenie przydatnosci i nieprzydatnosci
          badan podstawowych wykonywanych na uczelniach. Ktos tam zreszta w dyskusji o artykule juz do tego
          nawiazal, i na tym forum niedawno tez.
          • lukasz97 Re: Wiem 20.05.05, 21:40
            staua napisała:

            > Biologia teoretyczna to fajny przedmiot i pewnie powinna byc wykladana,
            > u nas dosc niezlym wstepem to tego byl wyklad profesora Uminskiego na
            > zoologii. Nie byl nazwany biologia teoretyczna, fakt.

            hmmm... co sie kryje pod etykietka 'biologia teoretyczna' ?

            > Bardzo go lubie i cenie, podoba mi sie jego strona internetowa, ale do
            > dobrych wynikow magisterki w biologii molekularnej trzeba robic
            > doswiadczenia, inaczej niekoniecznie trzeba sie specjalizowac
            > wlasnie w tym. Mozna liczyc ptaki.

            hmm.. a jak ktos robi magisterke, powiedzmy, z interpretacji (cudzych)
            widm MS/MS, wynikow (cudzych) z microarrays czy wrozenia z fusow (aka
            protein fold prediction ;o) to juz na biologa mlekularnego sie nie
            zalapie ? :o(

            > I jeszcze, wedlug mnie, Maciek kompletnie myli sie w swojej ocenie
            > przydatnosci i nieprzydatnosci badan podstawowych wykonywanych na
            > uczelniach. Ktos tam zreszta w dyskusji o artykule juz do tego
            > nawiazal, i na tym forum niedawno tez.

            badania dziela sie z grubsza na te z sensem i te bez . i jest to
            raczej slabo skorelowane z podzialem na podstawowe/nie podstawowe ;o)

            l
            • ex-rak Re: Wiem 20.05.05, 21:52
              badania dziela sie z grubsza na te z sensem i te bez

              Tyle, ze linia takiego podzialu jest dosc ulotna i subiektywna.

              Moje wlasne badania zawsze maja sens.
        • czajek76 Re: Wiem 21.05.05, 00:22
          OK, sorry ze tak skrotowo napisalem, ale wlasnie w tym tygodniu generuje wyniki
          (nie w photoshopie ;) i nie mam czasu na rozpisywanie sie. Oczywiscie, Maciek
          ma racje w kwestii marazmu intelektualnego na polskich uczelniach. Zgadzam sie
          z nim ze braki w kasie tego nie usprawiedliwiaja. Ale moze po kolei.
          Co do grup, to zgadzam sie ze Staua. Mnie sie podobalo, ze na kazdych zajeciach
          bylem z innymi osobami. Nasz rok (MISMaP+Biologia) i tak byl stosunkowo maly
          (szczegolnie od 3 roku w obrebie naszej specjalizacji) wiec jak sie z kims
          chcialo zzyc to sie zzywalo i tak. A rotacja w grupach pozwolila na "sampling"
          wiekszej ilosci osob ;)
          Co do jakosci samej nauki, to niestety Maciek ma racje. Widze to szczegolnie
          wyraznie z pozycji UCLA - tutaj poziom zajec poczawszy od wykladowcow a
          skonczywszy na podrecznikach jest o niebo wyzszy. Przykro mi bardzo, ale prawda
          jest taka ze wielu naszych wykladowcow to po prostu miernoty intelektualne
          (chociaz oczywiscie kilkoro rodzynkow, szczegolnie wsrod mlodych asysytentow
          sie zdarzylo). A o ksiazkach wole nie wspominac - jak w 1995 roku wszedlem do
          ksiegarni naukowej w Londynie to doznalem wstrzasu (wrocilem do domu
          z "Molecular Biology of the Cell" i "Genami V" w plecaku :)
          Ja osobiscie bojkotowalem intelektualnie glupich wykladowcow i glupie zajecia.
          Szczerze mowiac, nie czuje zebym sie czegokolwiek na nich nauczyl a 80% wiedzy
          jaka posiadlem pochodzi z instytutu gdzie pracowalem od 2 roku. Sposrod zajec
          ktore mialem na studiach najbardziej pomogly mi podstawy zarzadzania (regula
          SWAT, pamietasz jeszcze T_B, ja stosuje do dzisiaj) oraz niezapomniane
          Negocjacje z Piskiewiczem, ktory byl postacia niezwykla i musze szczerze
          powiedziec ze odmienil moje zycie (nie znaczy to ze teraz wszystko negocjuje,
          na tych zajeciach nuczylem sie jak obcowac z ludzmi i dawac sobie rade z samym
          soba).
          Teraz o magisterkach. Koncepcja zeby robic magisterki wspolnie to jest chyba
          lekka przesada, nie bardzo tez widze jak by to mialo wygladac. Oczywiscie
          uwazam ze tematyka labu powinna byc koherentna i praca malych zuczkow powinna
          sie skladac na jakas fajna wieksza calosc - wtedy czlowiek ma poczucie ze jest
          potrzebny i ma motywacje do pacy. Co do badan podstawowych - to sa one jak
          najbardzej potrzebne i stwierdzenie ze nie ma sensu badac zjawisk
          fundamentalnych jest oczywisce bez sensu. Faktem jest, ze czesto nawet madrzy
          ludzie brna w temat ktory nie ma specjalnych perspektyw bo boja sie ze straca
          czas kiedy zmienia zagadnienie (oraz kaske, bo taka zmiana to przynajmniej 2
          lata bez publikacji). Takich przyladow na UW mozna znalezc przynajmniej kilka.
          Teraz co do samego autora. Jest on bardzo sympatycznym czlowiekiem (i ladnym
          chlopcem ;) ale wydaje mi sie ze troszke zbyt idealistycznie podchodzi do zycia
          i przez to dostaje od niego klapsy. Nie mozna liczyc ze wladze wydzialu tak po
          prostu pozwola komus na mieszanie w programie tylko dlatego ze on ma taki
          genialny pomysl. Jesli chcesz cos znaczyc w obrebie takiej instytucji jak
          uniwerek, to najpierw pokaz na co cie stac, zdobadz szacunek i respekt, a potem
          mieszaj w strukturach. Takie reguly sa na calym swiecie a nie tylko na UW.
          Nie wiem czy sie jasno wypowiadam, ale mam nadzieje ze mnie zrozumiecie.

          Acha, jeszcze mala wycieczka personalna. Nie chce zeby ktos pomyslal, ze nie
          szanuje i nie doceniam ZGUW-u i ludzi tam pracujacych - jest wrecz przeciwnie.
          Uwazam ze magisterka w tym zakladzie dawala znakomite podstawy teoretyczne i
          doskonala znajomosc warsztatu i tego Wam zawsze zazdroscilem (pozytywnie
          zazdroscilem oczywiscie). Ale druga strona medalu jest taka, ze bardzo ciezko
          bylo miec publikacje z wlasnej pracy mgr :(
          • true_blue Re: Wiem 21.05.05, 09:03
            Jak zwykle najciekawsze dyskusje sie "dziaja" gdy ja jestem na wyjezdziw i
            absolutnie nie mam czasu pisac takie wywody jak czajek... Dlatego ustosunkuje
            sie tylko do jednego akapitu, ktory mnie uderzyl :

            czajek76 napisał:
            > Acha, jeszcze mala wycieczka personalna. Nie chce zeby ktos pomyslal, ze nie
            > szanuje i nie doceniam ZGUW-u i ludzi tam pracujacych - jest wrecz przeciwnie.
            > Uwazam ze magisterka w tym zakladzie dawala znakomite podstawy teoretyczne i
            > doskonala znajomosc warsztatu i tego Wam zawsze zazdroscilem (pozytywnie
            > zazdroscilem oczywiscie).

            I to naprawde najprawdziwsza prawda, przekonuje sie tym dzien po dniu, caly czas.

            > Ale druga strona medalu jest taka, ze bardzo ciezko
            > bylo miec publikacje z wlasnej pracy mgr :(

            Hmmm... Zalezy jednak od tego w jakich kregach sie obracalo... Zerknij sobie na
            publikacje i zobaczysz...

            Na reszte odpowiem jak pewnie juz wszyscy kompletnie znudzicie sie tematem :-)

            Pozdr.
    • broch zdarta płyta 21.05.05, 06:55
      uwagi niezwykle "odkrywcze" o stanie polskiej są stare jak świat. Biologia
      teoretyczne nie istnieje. Reszta dość naiwna.

      Aha, dodatkowo popracowałbym na miejscu autora artykułu nad strukturą tekstu, bo
      wygląda jakby licealista pisał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka