Dodaj do ulubionych

Drugi "Powrót superbestii"

15.06.05, 17:42
Panie Redaktorze!

Prosze nie szerzyc tu jakiejs fizykofobii. Bo patrzac na ponizszy cytat od
razu przychodza na mysl teoretycy, fizycy i ewolucja.

Watson i Crick. Odkrywcy DNA.

Warto by w popularyzatorskim fachu wprowadzić ostrzegawcze systemy alarmowe:
współwystępowanie wyrazów "fizyk", "teoretyk" i "ewolucja" powinno włączać nie
gwizdek, lecz syrenę alarmową.
Obserwuj wątek
    • a_s_i_m_o I jeszcze dodam 15.06.05, 18:37
      Uogolnianie z olbrzymiej ilosci przykladow (indukcja), rzadko kiedy jest
      skuteczne uzywajac jedynie sil wlasnego mozgu. Nie obedzie sie bez
      superkomputerow i nowoczesnej matematyki. A umiejetnosci obslugi jednego i
      drugiego biologom na razie brakuje...
      • krzys1231 moze w Polsce 15.06.05, 18:57
        Nie obedzie sie bez
        > superkomputerow i nowoczesnej matematyki. A umiejetnosci obslugi jednego i
        > drugiego biologom na razie brakuje...



        • a_s_i_m_o Re: moze w Polsce 15.06.05, 19:00
          W zyciu nie spotkalem biologa ktory potrafilby cos wiecej na kompie niz krotki
          program w matlabie albo innym interpreterze. Nie mowiac o niejednorodnych
          ukladach rownan rozniczkowych.

          A to tylko podstawa. Znajomosc fizyki tez slabiutka, a jak bez niej zrozumiec
          chociaz biologie komorki?
          • Gość: J_P fizyka dobra - biologia nie ... IP: *.ibch.poznan.pl 15.06.05, 22:39
            no wlasnie i dlatego biologie powinni robic fizycy i informatycy ale jakos im
            nie wychodzi stad robia ja ci co sie znaja. Ale ... : co to jest podwojna slepa
            proba w medycynie ? - dwoch chirurgow nad wykresem EKG.
            • a_s_i_m_o Re: fizyka dobra - biologia nie ... 15.06.05, 23:11
              Fajne, to z chirurgami.

              Oczywiscie fizycy nie moga sie zajmowac biologia, bo sie zajmuja fizyka :). Ale
              osiagniecia biofizyki sa tez bardzo dostojne.
            • Gość: zla_suka Re: fizyka dobra - biologia nie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 23:52
              > no wlasnie i dlatego biologie powinni robic fizycy i informatycy ale jakos im
              > nie wychodzi stad robia ja ci co sie znaja. Ale ... : co to jest podwojna slepa
              >
              > proba w medycynie ? - dwoch chirurgow nad wykresem EKG.

              G_o_wno prawda. Przecietny informatyk nie jest w stanie rozwiazac numerycznie
              prostego ukladu planetarnego (jedno slonce i 3 planety).
              • Gość: Jacek Re: fizyka dobra - biologia nie ... IP: *.cs.ubc.ca 17.06.05, 01:41
                Mysle, ze sprawiedliwiej byloby napisac "przecietny programista", a nie
                "przecietny informatyk".

                Pozdro,

                J
              • Gość: Jas_Wedrowniczek Re: fizyka dobra - biologia nie ... IP: *.prs.pl 17.06.05, 11:02
                W Twoim otoczeniu jest bardzo niska "przeciętna" więc:

                a) Zmień szybko informatyków z którymi się zadajesz,
                - przeciętna pójdzie w górę!
                b) NAUCZ się jakiegokolwiek języka programowania,
                - sam staniesz się nieprzeciętny!

                Pozdrawiam,
                Jas_Wedrowniczek / Gdańsk
          • Gość: Mariusz (Meksyk) Re: moze w Polsce IP: 200.57.22.* 15.06.05, 23:34
            > W zyciu nie spotkalem biologa ktory potrafilby cos wiecej na kompie niz krotki
            > program w matlabie albo innym interpreterze.

            No, to Kolega niewiele w zyciu widzial. Wprawdzie - co jest prawda - fizycy maja
            opanowany szerszy aparat matematyczny niz przecietny biolog, ale sa wyjatki.
            Wsrod biologw sa biofizycy, ekolodzy teoretyczni ktorzy uzywaja matematyki,
            genetycy, biomatematycy etc.
            Sam jestem takim biologiem, ktory uzywa matematyki i to nie tylko matlaba (tego
            akurat nie potrafie uzywac), ale nawet pisze programy obliczeniowe ktore
            zawieraja kilkadziesiat tysiecy linii kodu.

            Proponuje zerknac do niektorych czasopism biologicznych i stwierdzi Kolega, ze
            nie przesadzam.

            Pozdrawiam
            • a_s_i_m_o O.K. 16.06.05, 00:25
              Ja tylko mowie ze JA nie spotkalem :).

              A ci ktorzy stosuja matematyke w biologii zazwyczaj sa po matematyce albo fizyce
              (z tych ktorych spotkalem). Ale wiem, ze swiat jest szerszy niz moje horyzonty :)

              Pozdrawiam kolege "po fachu" (Niemcy)
              • a_s_i_m_o P.S. 16.06.05, 01:24
                Co Pan ma na mysli mowiac kilkadziesiat tysiecy linii kodu. Bo jakos nie wierze :)
          • Gość: Marcinlet Re: moze w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 22:14
            a_s_i_m_o napisał:

            > W zyciu nie spotkalem biologa ktory potrafilby cos wiecej na kompie niz krotki
            > program w matlabie albo innym interpreterze. Nie mowiac o niejednorodnych
            > ukladach rownan rozniczkowych.
            >
            > A to tylko podstawa. Znajomosc fizyki tez slabiutka, a jak bez niej zrozumiec
            > chociaz biologie komorki?
            Biolog ma znać biologię, a nie fizykę. Chyba, że wyznajesz prymitywny
            redukcjonizm, że wszystko da się sprowadzić do fizyki.
            • Gość: wielguś Re: moze w Polsce IP: *.toya.net.pl 21.06.05, 21:08
              > Biolog ma znać biologię, a nie fizykę. Chyba, że wyznajesz prymitywny
              > redukcjonizm, że wszystko da się sprowadzić do fizyki.

              najwiecej moga zdziałac naukowcy współpracujący, z racji tego że wszystkie dziedziny nauk na siebie zachodzą i moga się wspierać, ale jak się na siebie naukowcy wypinają na wzajem, to daleko nie zajądą...
          • fotr Re: moze w Polsce 21.06.05, 17:57
            Drogi Asimo. Można stąd wysnuć wniosek,że biologia nie istnieje.
            pozdrowienia
            Biolog
    • kremdorak ufff, a juz sie wystraszyłem 15.06.05, 18:51
      że to Violetta Villas wraca na scene...
    • krzys1231 Sabbath, bloody sabbath... 15.06.05, 18:56
    • Gość: ? Kto myślał, że chodzi o Tysona? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 19:01
      ?
    • Gość: r39 Re: Drugi "Powrót superbestii" IP: *.ifpan.edu.pl 15.06.05, 19:33
      Kiedy niejaki Conway wymyślił rozrywkę komputerową
      "Life" (życie), to do głowy mu nie przyszło dorabiać
      do tego podobnych teorii. A mogłoby.
      Nie, wcale na tym nie ucierpiał. Znamy go i lubimy
      za to, że właśnie pokazał jak się można bawić nowym
      (wówczas) urządzeniem, znanym dziś jako pecet.
      W jakimś sensie jego pomysł przeszedł do historii
      cywilizacji autentycznie inspirując innych, nie tylko
      do czczej rozrywki.
      A tu? Sam sobie pokombinuj, drogi Czytelniku - ja nie
      jestem prorokiem.
    • sothis666 Zabawne:) 15.06.05, 20:29
      "Nie dziwi więc, że artykuł o superdrapieżnikach przyjęło do druku pismo fizyczne, a nie poświęcone paleontologii czy choćby ekologii populacyjnej. Recenzenci z tych dziedzin szybko bowiem zauważyliby nieadekwatność założeń modelu do realnych systemów biologicznych".

      Co najmniej 10 z nas, wypowiadajacych sie na forum, dostrzeglo bez wiekszego trudu wady opisywanego eksperymentu. A zaryzykuje twierdzenie ze nie byli to "recenzenci z tych dziedzin":) (ja na pewno nie np;P)

      Lekko źlosliwy ton wypowiedzi Prószyńskiego i Sabatha jest jak najbardziej na miejscu; to i tak niewielka kara za tak bolesnie bezkrytyczne odniesienie czysto matematycznego konstruktu do rzeczywistości...
      • Gość: J_P Zabawne:) tak ale w innym sensie ... IP: *.ibch.poznan.pl 15.06.05, 22:45
        ... zwroc uwage ze wlasnie ta publikacja ( czy , scislej - info o niej) miala
        jedna z wiekszych ilosci postow kompetentnych czy chocby rzeczowych a wiec
        temat jest interesujacy dla licznych czytelnikow i pobudza do myslenia - juz za
        znalezieie takiego tematu pracy naukowej nalezy sie moc +++++++ . A wiec
        garatulacje !
        • europitek Re: Zabawne:) tak ale w innym sensie ... 16.06.05, 02:22
          Po przeczytaniu wersji artykulu "zalecanej" przez Lipowskiego, ale jeszcze do
          konca nie "przetrawionej", mam wrazenie, ze on sam nie wie co wlasciwie wykazal
          swoim modelem. Moim "szybkim" zdaniem: udalo mu sie pokazac, ze gatunek
          (osobnik/replikator) lepiej przystosowany wypiera w procesie konkurencji o
          zasoby srodowiska gatunki (osobniki/replikatory) gorzej przystosowane.
          Pokazal tez, iz sam jest dobrze przystosowany.

          PS. Najbardziej "trafia" mnie to "wysysanie z palcow".
          • europitek Re: Zabawne:) tak ale w innym sensie ... 17.06.05, 01:27
            Chyba znalazlem blad w modelu Lipowskich, na poziomie procedur wykonawczych, w
            wyniku ktorego mniejszy drapieznik "zabija" wiekszego. Blad ten powinien
            wplynac na "przezywalnosc" poszczegolnych "gatunkow" oraz tempo wypierania
            jednych "gatunkow" przez drugie, ale wlasciwa jego wage mozna by zobaczyc po
            zapuszczeniu poprawionego modelu.
            Cytuje za artykulem wskazanym przez autora jako najlepiej oddajacym jego
            intencje (link w artykule-odpowiedzi prof. Lipowskiego, rozdzial "Model" punkt
            c.):
            "For a predator of the site Mi it is possible to place an offspring at the site
            J provided that J is not occupied by a predator (Xj=0 or Xj=1) or is occupied
            by a predator (Xj=2 or Xj=3) but of a smaller size than Mi (in such a case the
            smaller-size predator is replaced by an offspring of the larger-size predator)."
            (Nazwy zmiennych pisze wielkimi literami dla poprawienia czytelnosci zapisu.)
            Z tego wyjasnienia wynika, wedlug mnie, ze zastosowano bledna kolejnosc krokow
            w programie:
            1. mozliwosc umieszczenia potomka na danym polu J jest sprawdzana przez
            porownanie wielkosci Mi rodzica (z pola I) z wielkoscia Mj drapieznika
            aktualnie okupujacego pole J i jesli Mi>Mj, to na polu Mj jest lokowany potomek
            drapieznika z pola I.
            2. dopiero w kolejnym kroku jest obliczny rzeczywisty rozmiar potomka
            drapieznika z pola I i rozmiar ten (w konkretnych przypadkach) moze byc
            mniejszy od rozmiaru drapieznika zajmujacego pole J przed tym potomkiem.
            W efekcie mniejszy potomek duzego drapieznika "zabija" innego drapieznika
            wiekszego od siebie, a mniejszego od swego rodzica.

            Jesli jest tak, jak to odczytalem, to jest to sprzeczne z zalozeniami modelu -
            wieksze drapiezniki maja wypierac mniejsze. Chyba, ze znow autor cos nie
            wyjasnil do konca lub pokrecil jedynie w opisie dzialania modelu. A moze ja
            czegos nie rozumiem ?
            • europitek Re: Moze nawet ragiczne ? 19.06.05, 07:17
              Tym razem znalazlem chyba przyczyne "sukcesu ewolucyjnego" wielkich
              drapieznikow w modelu Lipowskich. Ponizej krotki opis a w dodatkowym poscie
              cytat z tekstu wskazanego przez prof. Lipowskiego jako najlepiej oddajacego
              istote jego eksperymentu.

              Ofiary i drapiezcy maja mozliwosc rozmnazania sie. Kazde wydanie na swiat
              potomstwa zachodzi z pewnym prawdopodobienstwem i zalezy rowniez od spelnienia
              dodatkowych warunkow. W przypadku ofiar prawdopodobienstwo wydania na swiat
              potomstwa wynosi r i jest ustalane przez eksperymentatora (i stale dla
              konkretnej symulacji), a w przypadku drapiezcow wynosi ono (1-r)mi, gdzie mi
              oznacza rozmiar danego drapieznika-rodzica. Na moj rozum, to dla dowolnego r
              prawdopodobienstwo wydania potomstwa jest proporcjonalne do rozmiarow
              drapieznika.
              Przyjecie takiej konstrukcji oznacza de facto, ze tempo rozmnazenia sie
              drapieznikow zalezy od ich rozmiarow - czym wieksze, tym szybciej sie
              rozmnazaja. Duze drapiezniki maja wiec przewage nie tylko z tytulu "zjadania"
              mniejszych, lecz rowniez dzieki wyzszej wydajnosci "produkcji" potomstwa. A
              roznice w tempie rozmnazania moga byc bardzo duze (wielokrotnosci), gdyz
              rozmiar ciala waha sie 0<m<1.
              Wielkie drapiezniki beda sie rowniez rozmnazaly znacznie szybciej od ofiar
              (zwlaszcza przy przyjmowanym w artykule wskazniku r=0,2).

              Takie rozwiazanie jest tez niezgodne z obserwowana w przyrodzie zaleznoscia, iz
              wielkie zwierzeta generalnie rozmnazaja sie wolniej od malych.

              W zwiazku z powyzszym mozna chyba powiedziec, ze symulacja ta musi prowadzic do
              dominacji wielkich drapieznikow nie ze wzgledu na jakas "wewnetrzna dynamike",
              lecz na bledne zalozenia. Prawdopodobnie (prawdopodobienstwo ->1), gdyby nie
              ten wplyw rozmiaru drapieznikow na tempo ich rozmnazania w ogole nie byloby
              nawet mowy o jakiejs dominujacej "superbestii" pozerajacej caly swiat.

              Mam racje, czy tylko szukam dziury w calym ?
            • europitek Re: Zalacznik-cytat 19.06.05, 07:21
              Fragment tekstu zalecanego przez autora jako najlepiej oddajacego "ducha"
              modelu.

              "2 Model
              Numerical simulations and models of various levels of description have been
              frequently used to study extinctions of species (Newman & Palmer, 2003). In the
              simplest cases, the dynamics of models was formulated at the level of species
              and had to refer to the notion of fitness that is not commonly accepted. In
              more recent approaches, an individual-oriented dynamics has often been used and
              although computationally more demanding, such models are considered as more
              adequate (Caldarelli et al., 1998; Chowdhury et al., 2003; Coppex et al.,
              2004). Our model uses the individual-oriented dynamics but in addition it
              is spatially extended. Such a feature increases the computational complexity
              even more but it also takes into account, e.g., dynamically generated spatial
              inhomogeneities that sometimes are known to play an important role. Our model
              can be also considered as a multi-species generalization of the already studied
              spatially extended prey-predator model (Lipowski, 1999; Lipowski and Lipowska,
              2000).
              Our model describes a multi-species prey-predator system defined on a square
              lattice of linear size N (Lipowski, 2005). At each site of a lattice i we have
              an operator xi that specifies whether this site is occupied by a prey (xi = 1),
              by a predator (xi = 2), by both of them (xi = 3), or is empty (xi = 0). Each
              predator is characterized by its size m (0 < m < 1) that determines its
              consumption rate and at the same time its strength when it competes with other
              predators. Predators and preys evolve according to rules typical to such
              systems (e.g., predators must eat preys to survive, preys and predators
              can breed provided that there is an empty site nearby, etc.). In addition, the
              relative update rate for preys and predators is specified by the parameter r (0
              < r < 1) and during breeding mutations are taking place with the probability p.
              Some more detailed definition of the model dynamics is given below:
              (a) Choose a site at random (the chosen site is denoted by i).
              (b) With the probability r update a prey at the site i (i.e., if xi = 1 or xi =
              3, otherwise do nothing). Provided that at least one neighbor (say j) of the
              chosen site is not occupied by a prey (i.e., xj = 0 or xj = 2), the prey at the
              site i produces an offspring and places it on an empty neighboring site (if
              there are more empty sites, one of them is chosen randomly). Otherwise (i.e.,
              if there are no empty sites) the prey does not breed.
              (c) Provided that i is occupied by a predator (i.e., xi = 2 or xi = 3) update
              this site with the probability (1 - r)mi, where mi is the size of the predator
              at site i. If a chosen site is occupied by a predator only (xi = 2), it dies,
              i.e., the site becomes empty (xi = 0). If there is also a prey there (xi = 3),
              the predator consumes the prey (i.e., xi is set to 2) and if possible, it
              places an offspring at an empty neighboring site. For a predator of the size mi
              it is possible to place an offspring at the site j provided that j is not
              occupied by a predator (xj = 0 or xj = 1) or is occupied by a predator (xj = 2
              or xj = 3) but of a smaller size than mi (in such a case the smaller-size
              predator is replaced by an offspring of the larger-size predator). The
              offspring inherits its parent’s size with the probability 1-p and with the
              probability p it gets a new size that is drawn from a uniform distribution."
      • Gość: Miś Zlosliwy ton wypowiedzi Prószyńskiego i Sabatha IP: 67.187.118.* 16.06.05, 18:38
        sothis666 napisał:
        > Lekko źlosliwy ton wypowiedzi Prószyńskiego i Sabatha jest jak najbardziej
        > na miejscu

        Wypowiedzi prof. Jerzego Prószyńskiego i mgr Karola Sabatha członka Komitetu
        Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN sugeruja naukowa polemike. Zlosliwy ton
        tych wypowiedzi sugeruje jednak wrogosc do jakiejkolwiek konkurencji, do obrony
        swego podworka. Niestety otwarta wrogosc i agresywne zwalczanie jakichkolwiek
        innych hipotez niz wlasne to skuteczna metoda na blokowanie rozwoju nauki.
        • Gość: Marcinlet Re: Zlosliwy ton wypowiedzi Prószyńskiego i Sabat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 22:20
          Gość portalu: Miś napisał(a):
          > Wypowiedzi prof. Jerzego Prószyńskiego i mgr Karola Sabatha członka Komitetu
          > Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN sugeruja naukowa polemike. Zlosliwy
          ton
          >
          > tych wypowiedzi sugeruje jednak wrogosc do jakiejkolwiek konkurencji, do
          obrony
          >
          > swego podworka. Niestety otwarta wrogosc i agresywne zwalczanie jakichkolwiek
          > innych hipotez niz wlasne to skuteczna metoda na blokowanie rozwoju nauki.
          Tak, wiemy: skostniała nauka, sekciarstwo, boją się nowych hipotez bo może się
          okazać. że są lepsze. Już Daniken się poznał na tych naukowcach. ;)
        • Gość: Jas_Wedrowniczek2 Otwarte umysły IP: *.prs.pl 17.06.05, 10:22
          Ja także zauwazyłem jak dużo krytyków i tych "widzacych szerzej" wyżywa się na
          tym fizyku. Zabrał się za temat z dziedziny biologii i co?

          Wyszedł mu ciekawy eksperyment, zgodnie z opinią ekspertów prowadzacy raczej na
          manowce, a na pewno żle uwarunkowany, gdy spojrzy na niego kompetentny biolog.
          Krytycy dziwią się głównie - jak coś takiego mogło być opublikowane w poważanym
          czasopiśmie?

          Może jednak zamiast krytykować i ironizować warto skonstatować, jak wielką
          sztuką jest być specjalistą w kilku dziedzinach naraz. Nie jest większą sztuką
          (poza determinacją chyba) badać przez 20 lat życie seksualne ślimaka winniczka.
          Dużo rzadsze są umiejętności interdyscyplinarne.
          Fizyk pewnie nie skonsultował tego z rzadnym biologiem, zapuścił się na mniej
          znany dla siebie teren biologii i się trochę poparzył.

          A pomyślcie ile do odkrycia jest dla dobrych zespołów interdyscyplinarnych!
          np. fizyka + biologa + informatyka + genetyka + matematyka .
          (wymieniam tylko te dziedziny, które sam na poziomie popularnonaukowym jakoś
          czuję).
          Jesli ktoś samodzielnie porywa się na pracę interdyscyplinarną to ma większe
          szansę coś odkryc ale i trafić kulą w płot. Tym większy szacunek dla otwartych
          umysłów typu Leonardo Da Vinci...
          • Gość: Karol Sabath Re: Otwarte umysły IP: *.pgi.waw.pl 17.06.05, 16:57
            Model jest na pewno ciekawy, i to, że w warunkach tego wirtualnego świata
            dochodzi do cyklicznego "wielkiego wyżerania" jest interesujące. Krytyka
            dotyczy tylko zasadności przenoszenia tego modelu na ziemską biosferę i
            traktowania jako wyjaśnienie wielkich wymierań w naszym świecie. Niestety,
            czasy Leonardów da Vinci się skończyły - dziś trzeba po prostu tworzyć
            interdyscyplinarne zespoły badawcze, bo nikt nie może juz ogarnąć całej
            wiedzy...
            • Gość: Paweł Siwak Re: Otwarte umysły IP: *.sk-kari.put.poznan.pl 20.06.05, 21:39
              Model jest typowym automatem komórkowym. Zajmuję się automatami komórkowymi.
              Jednak tutaj model nie jest jednoznacznie zdefiniowany, stąd nie jest możliwa
              jego weryfikacja. Oto przykłady:
              1. Nie podano jak rozumiane jest sąsiedztwo (8 wokół czy cztery?).
              2. Zmiany stanów komórki (tj. wartości zmiennej xi) oraz jej sąsiada xj, nie są
              podane jednoznacznie; np.:
              2a. Raz jest napisane [w (c)], że dla xi = 2 zachodzi "update the site with the
              probability (1-r)mi", a nieco dalej, że "it dies". A więc drapeżnik ginie, czy
              ma szansę przeżyć?
              2b. Podobnie dla ofiar: podano [w (b)], że dla xi = 3 "update the prey with the
              probability r", a nieco niżej [w (c)]: "the predator consumes the prey". I
              znowu czy ofiara ma szansę przeżyć, czy ginie?

              Będę wdzięczny jeśli Pan prof. Lipowski rozwieje moje wątpliwości.
              Czy można prosić o postać tabelkową dla wszystkich możliwych par wartości
              zmiennych xixj?
              Taka tabelka mogłaby sprawę definitywnie wyklarować.

              Pozostają jeszcze inne poważne wątpliwości co do samej dynamiki modelu.
              Czy będzie ona taka sama jeśli uaktualniać w jednym kroku jednocześnie większą
              ilośc miejsc sieci, lub może nawet wszystkie (taka równoległość w przyrodzie ma
              faktycznie miejsce)? Wiadomo z teorii AK, że dynamika będzie inna (okresy i
              zbieżności).

              Z szanowaniem
              P.S.


          • Gość: oszołomobójca Re: Otwarte umysły IP: *.chello.pl 18.06.05, 10:22
            >>Fizyk pewnie nie skonsultował tego z rzadnym biologiem

            a juz na pewno z polonista ;-))
            • europitek Re: Otwarte umysły 18.06.05, 15:42
              Jezyk, jak i polityka z definicji naleza do dziedzin, na ktorych wszyscy sie
              znaja. :)
    • Gość: Borys Re: Drugi "Powrót superbestii" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 17:27
      A propos, tyranozaur zostal ostatnio (jakies 3 lata temu) zdetronizowany z
      piedestalu najwiekszego drapieznika przez jeszcze wiekszego giganotozaura z
      patagonii. Tak tylko celem sprostowania zdjecia :)
    • Gość: Karol Sabath Re: Drugi "Powrót superbestii" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 20:47
      W odpowiedzi prof. Lipowskiego, a także w dyskusji na forum, pojawił się wątek
      domniemanego zazdrosnego strzeżenia przez biologów swojej działki przed
      konkurentami. Oczywiście nie jest tak, by fizycy czy matematycy nie mogli
      wnieść ważnego wkładu w biologię (przeciwnie - wielu ma duże zasługi dla
      biologii teoretycznej). Podobnie absurdalne byłoby zabranianie biologom
      sięgania po komputery czy narzędzia statystyczne przez zazdrosnych informatyków
      lub matematyków.
      Rzecz w czym innym. Matematyka i fizyka opisuje zazwyczaj układy nieporównanie
      prostsze od biologicznych. Ta skłonność do uproszczeń czasem sprawia, że modele
      rozważane przez matematyków czy fizyków pozbawione są kluczowych cech realnych
      układów, których zachowanie mają odwzorowywać. Gdyby fizyk zaczął rozważania o
      ewolucji lokomocji dinozaurów od "Wyobraźmy sobie kulistego dinozaura o
      promieniu r i masie m toczącego się z prędkością v...", byloby oczywiste, że
      przy całej poprawności wywodu nie powie nam on nic o biofizyce realnej anatomii
      dinozaurów.
      Innymi slowy, nie chodzi o to, że biolodzy są zazdrośni o to, że ktoś ośmiela
      się wkraczać na ich teren. Chodzi o to, że opisany scenariusz cyklicznego
      pojawiania się superdrapieżcy, który zjada całą biosferę i ginie z głodu nie
      jest dobrym wyjaśnieniem wielkich wymierań obserwowanych w zapisie kopalnym.
      Nie jest zaś dlatego, że nie uwzględnia kluczowych faktów.
      Po pierwsze, "wewnętrzne" przyczyny wymierań były od dawna przez samych
      biologów sugerowane. W I połowie XX wieku powszechne były poglądy o tym, że np.
      mezozoiczne "jaszczury" wyginęły, bo przegrały konkurencję ze ssakami, były za
      duże, za głupie, czy z innych powodów wpędziły się w "ślepy zaułek" ewolucji.
      By zacytować prof. Lipowskiego: widziano w tym przejaw ""odsunięcia od władzy"
      jurajskich gigantów przez niepozorne wówczas ssaki, których rozmiary uległy
      następnie istotnemu powiększeniu" (dziś oczywiście nikt już nie przypisuje
      ssakom odsunięcia dinozaurów od władzy, bo same ssaki ucierpiały z końcem kredy
      równie poważnie jak dinozaury, a wcześniej nie stanowiły dla nich konkurencji,
      zajmując zupełnie inne nisze). Przywoływanie katastrof kosmicznych było
      niedopuszczalne jako "deus ex machina". Dopiero kiedy coraz bardziej jasne
      stawało się, że wewnętrzne biologiczne mechanizmy nie nadają się na wyjaśnienie
      synchronicznego wymierania na skalę globalną, zaczęto w desperacji szukać
      nieaktualistycznych wyjaśnień.
      Po drugie, omawiany model symuluje jedynie konkurencję drapieżników (kto
      większy, ten lepszy), a nie wyścig zbrojeń z udziałem ofiar. Jednak nawet dla
      pojedynczych ekosystemów ten model jest trudny do zaakceptowania (duży
      drapieżnik np. będzie słabo sobie radził z małymi, zwrotnymi czy nadrzewnymi
      ofiarami). Gdyby ewolucja ekosystemów przebiegała w ten sposób, w każdym
      ekosystemie wkróce byłby jeden drapieżnik. Tymczasem np. lew nie eliminuje
      lampartów, gepardów, likaonów, hien, szakali, drapieżnych ptaków, lisów,
      surykatek, drapieżnych jaszczurek, węży itp.
      Wtargnięcie superdrapieżnika może podkopać jakiś ekosystem (np. po powstaniu
      Przesmyku Panamskiego imigracja kotów i innych nowoczesnych drapieżników do
      Ameryki Pd. mocno zachwiała fauną dużych ssaków i ptaków tego kontynentu, ale
      nie doprowadziła do radykalnej przebudowy fauny wodnych bezkręgowców czy ryb.
      Po trzecie, model superdrapieżnika nie może wyjaśnić równoczesnego krachu
      ekosystemów na izolowanych lądach i w ekosystemach morskich, ani licznych
      markerów fizycznych zmian (warstewki irydowe, wahnięcia poziomu morza,
      odchylenia krzywej izotopowej tlenu, sadza, piki zarodników paproci i grzybów)
      towarzyszących wielkim wymieraniom.
      Dlatego hipoteza harakiri popełnianego przez biosferę za sprawą regularnego
      wytwarzania superdrapieżnika nie wydaje się sensowna z punktu widzenia biologa
      czy paleontologa (a nie dlatego, że ośmielił się ją wymyślić ktoś spoza
      branży).
      • Gość: Geniusz Re: Drugi "Powrót superbestii" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 21:41
        Eee... Nie znasz się pan. Odchylenia krzywej izotopowej tlenu tworzyły krowy
        robiąc dziurę ozonową poprzez przechowywanie mleka w lodówkach z freonem.
        Organizmy powymierały właśnie przez tą dziurę. Jak powymierały ryby, to nie
        zajmowały miejsca w wodzie i poziom się wachnął. Warstewki irydowe to też z
        lodówek (bo one irydowe wkładki miały.
        Czy dostanę za tęśmiałą koncepcję jakąś nagrodę?
        • Gość: Q.I. Re: Drugi "Powrót superbestii" IP: *.acn.waw.pl 16.06.05, 23:32
          ;)

          CELE:Prosty sposób sprawdzenia kto ma rację: pomiar autorytetu:)

          METODY:
          Założenie: autorytet ~ wiedza i mądrość ~ stopień poznania prawdy.
          Miara autorytetu = indeks cytowań.

          /*Jakby to zrobić wieczorem i w necie, na szybko... OK - google! Wpisujemy....*/

          WYNIKI:
          "Adam Lipowski" ---> 582
          "Jerzy Prószyński" ---> 141

          /*Hehehe... eee.. ee? Zaraz... nie "ószyń" ale "oszyn", w końcu jak sławny to
          cytowany w świecie! No to jeszcze raz:*/

          "Adam Lipowski" ---> 582
          "Jerzy Proszynski" ---> 15 700

          /*I jeszcze szybka weryfikacja - ktoś o zbliżonych poglądach do Proszynski'ego:*/
          "Karol Sabath" ---> 832

          WNIOSKI: Rację ma prof. George Proszynski, a prof. Adam Lipovsky sie pomylił.

          Ukłony,
          Q.I.
      • Gość: Miś Dyskusja czy strzezenie wlasnego podworka? IP: 5.5R* / *.ext.ti.com 16.06.05, 23:31
        Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):
        > W odpowiedzi prof. Lipowskiego, a także w dyskusji na forum, pojawił się
        > wątek domniemanego zazdrosnego strzeżenia przez biologów swojej działki ...

        Dziekuje za rzeczowa krytyke publikacji Prof. Lipowskiego. Dziekuje rowniez za
        unikanie zwrotow "kosmiczna bzdura", "prymitywna wulgaryzacja" i "włączanie
        syreny alarmowej" gdy ktos spoza grona swoich biologow osmiela sie opublikowac
        publikacje z hipoteza wyginiecia dinozaurow. Chyba zacytowawszy terminy uzywane
        przez prof. Jerzego Prószyńskiego mam prawo napisac, ze sa one aroganckie i
        wspolczuje ludziom, ktorzy sa skazani na prace z tym profesorem
        (przypuszczam ,ze biologowie w Polsce moga miec trudnosc ze znalezieniem innej
        pracy). Poniewaz Prószyński nie uzywa ani jednego rzeczowego argumentu poza
        inwektywami w stosunku do innego profesora wiec wydaje mi sie on byc
        pracownikiem naukowym, ktory zapomnial lub nigdy nie nauczyl sie elementarnych
        zasad rzeczowej polemiki. Byc moze jest ignorantem w dziedzinie dinozaurow,
        ktory strzeze tylko podworka biologow podpierajac sie swoim tytulem profesora
        uzyskanym w dziedzinie nie zwiazanej z ani z dinozaurami ani z symulacja
        komputerowa.
        • Gość: Michał Re: Dyskusja czy strzezenie wlasnego podworka? IP: *.indy.res.rr.com 17.06.05, 04:48
          Chyba sprawe wyjaśnia cytat z wypowiedzi Profesora
          Prószyńskiego: "modelowanie komputerowe procesów w
          przyrodzie musi być oparte na wystarczającym zestawie
          faktów, a nie na błysku inteligencji". Czyli według
          niego inteligencja nie jest biologowi potrzebna ...
        • Gość: Karol Sabath Re: Dyskusja czy strzezenie wlasnego podworka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 09:18
          Gratuluję stanowczości dalekosiężnych wniosków - dotyczących osobowości prof.
          Prószyńskiego i tragicznego losu jego podwładnych/skazańców - wyciągniętych na
          podstawie krótkiego komentarza polemicznego...
          A serio: listy zbulwersowanych czytelników do gazet (podobnie jak typowe
          dyskusje na forum) są formą literacką premiującą lapidarność i wyrazistość
          sformułowań, maja wyrażać odczucia czytelnika, a nie kłaść nacisk na naukowe
          wyważanie argumentów. Naukowy elaborat uzasadniający swoje racje z pełną
          argumentacją za i przeciw ma małe szanse w rubryce "listy do redakcji". Może
          prof. Prószyński napisze tym stylu obszerny tekst do czasopisma, które
          opublikowało artykuł prof. Lipowskiego. A może zrobi to ktoś z badaczy
          zajmujących się wielkimi wymieraniami (wśród których jest zresztą sporo
          fizyków, bo jest to interdyscyplinarna dziedzina).
      • Gość: zla_suka Re: Drugi "Powrót superbestii" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 23:59
        > Rzecz w czym innym. Matematyka i fizyka opisuje zazwyczaj układy nieporównanie
        > prostsze od biologicznych.

        Oj! Chyba nie ma pan ZIELONEGO pojęcia o współczesnej fizyce!

        > Gdyby fizyk zaczął rozważania o
        > ewolucji lokomocji dinozaurów od "Wyobraźmy sobie kulistego dinozaura o
        > promieniu r i masie m toczącego się z prędkością v...", byloby oczywiste, że

        Fizyka i matematyka nie kończą się na szkole średniej, prosze mi wierzyć.
        • Gość: Karol Sabath Re: Drugi "Powrót superbestii" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 09:06
          Nie chciałem powiedzieć, że układy biologiczne nie są zarazem poddane prawom
          fizyki czy coś w tym rodzaju. Ale - o ile wiem - wciąż matematyczno-fizyczne
          modele radzą sobie dobrze z prostymi obiektami (np. ewolucja gwiazd),
          wspomagane superkomputerami mogą nawet pokusić się o opisywanie i modelowanie
          nieco bardziej skomplikowanych, takich jak ruch powietrza w atmosferze i
          przewidywanie pogody na najbliże parę dni, natomiast z trudem nadają się do
          opisu pojedynczego żywego organizmu, a tym bardziej długofalowej ewolucji
          biosfery realistycznie modelowanego od poziomu genów do ekosystemów. Dlatego w
          modelach takich trzeba radykalnie upraszczać. Sęk w tym, czy uproszczony model
          nie pomija ważnych aspektów rzeczywistego modelowanego zjawiska.
          Mój retoryczny przykład nie miał sugerować, że fizyka kończy się na wiedzy
          licealnej, a tylko dać do zrozumienia, że model komórkowy prof. Lipowskiego ma
          się tak do faktycznej złożoności ewoluującej biosfery jak "kulisty dinozaur" do
          lokomocji prawdziwego dinozaura (którego minimalnym adekwatnym modelem byłby
          układu prostych dźwigni składających się na szkielet kończyn plus pewne
          dodatkowe ograniczenia anatomiczno-fizjologiczne).
          W skrócie: chodziło mi o to, że model jest ZBYT UPROSZCZONY (czego w nim
          brakuje - wyliczyłem już gdzie indziej).
          • Gość: Miś Modelowanie komputerowe IP: 67.187.118.* 17.06.05, 09:47
            Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):
            > W skrócie: chodziło mi o to, że model jest ZBYT UPROSZCZONY ...

            Kazdy model jest uproszczony. Jednak nawet bardzo uproszczony model pozwala
            lepiej zrozumiec jak dziala rzeczywisty system fizyczny lub w tym przypadku
            biologiczny. Aby tak sie stalo trzeba model doskonalic poprawiajac symulacje
            komputerowa aby zblizyla sie do symulowanej rzeczywistosci. W tym przypadku
            nastapil konflikt osobowosci - jak wybitni profesorowie z dwu odrebnych
            dziedzin moga ze soba wspolpracowac? W praktyce biolog powinien zatrudnic
            programiste aby symulowal uklad biologiczny. W ten sposob definiuje sie na
            poczatku "porzadek dziobania" i profesor biolog nie musi obrzucac wyzwiskami
            konkurenta.

            Gość portalu: Q.I. napisał:
            > Prosty sposób sprawdzenia kto ma rację: pomiar autorytetu:
            > "Jerzy Proszynski" ---> 15 700

            Rzeczywiscie imponujace! Ale w jakiej dziedzinie sa te cytowania? Dinozaurów
            czy pająków? Cytowania w jego wąskiej specjalnosci mogly spowodowac taki
            przerost ego u Proszynskiego, ze uwaza siebie za eksperta od wszystkiego.
            • Gość: Karol Sabath Re: Modelowanie komputerowe IP: *.pgi.waw.pl 17.06.05, 15:57
              Gość portalu: Miś napisał(a):

              > nawet bardzo uproszczony model pozwala lepiej zrozumiec jak dziala
              > rzeczywisty system fizyczny lub w tym przypadku
              > biologiczny. Aby tak sie stalo trzeba model doskonalic poprawiajac symulacje
              > komputerowa aby zblizyla sie do symulowanej rzeczywistosci.
              > W praktyce biolog powinien zatrudnic programiste aby symulowal uklad
              > biologiczny. W ten sposob definiuje sie na poczatku "porzadek dziobania".

              No właśnie. Symulacja powinna spełniać warunek minimum zgodności z modelowanym
              systemem. I biolodzy właśnie na to w tej dyskusji zwracają uwagę (np. ja -
              pisząc, że hipoteza opublikowana przez fizyka w czasopiśmie fizycznym zapewne
              nie miała okazji być wcześniej poddana wnikliwej krytyce - choćby na etapie
              recenzji - przez specjalistów z zakresu biologii, zwłaszcza ekologii, czy też
              paleontologii. Matematyka pozwala budować bardzo ciekawe modele, ale o tym, czy
              opisują one nasz świat, czy jakąś alternatywną (nie mniej ciekawą
              rzeczywistość, powedzmy "fizykę Star Treku") decyduje ich zgodność z wieloma
              empirycznymi faktami (na co zwracał uwagę prof. Prószyński). Model może być
              bardzo błyskotliwy intelektualnie i dawać nietrywialne przewidywania, ale
              chodzi o to, czy spełnia kryterium adekwatności do realnego, ziemskiego świata
              przyrody, a nie tylko pokazuje rozwój wirtualnego świata rządzącego się INNYMI
              prawami.
              Dlatego sensowne tłumaczenia zjawisk biologicznych wymagają przynajmniej
              konsultacji biologów. I dlatego specjaliści z danej dziedziny mają prawo
              krytykować pomysły przedstawiane na jej temat przez ludzi z innej dyscypliny,
              którzy mają wprawdzie świeże spojrzenie i własne narzędzia analityczne, ale
              może im umknąć jakiś istotny aspekt oczywisty dla reprezentanta owej dziedziny.
              Myśle, że naukowcy z dowolnej dziedziny stykają się z outsiderami, którzy
              radośnie oznajmiają im, że oto rozstrzygnęli jakiś problem (perpetuum mobile,
              budowę piramid, leczenie rak itp.) i są nieco przeczuleni na
              punkcie "nawiedzonych dyletantów". Biolodzy np. miewaja regularnie do czynienia
              z [nielicznymi! nie jest to uogólnienie!] fizykami, którzy np. udowadniają
              probabilistycznie niemożność biogenezy, korzystnych mutacji i w ogóle ewolucji,
              wbrew empirii i mimo że dobór naturalny jest jak na biologię wyjątkowo prosty
              konceptualnie. Myślę, że to właśnie skojarzenie uruchomiło alergiczne odruchy
              prof. Prószyńskiego...
              W każdym razie do zgłębienia tak złożonego zagadnienia jak mechanizmy wielkich
              wymierań potrzebne jest uwzględnienie bardzo wielu danych i stąd potrzebna jest
              współpraca interdyscyplinarna (z nieodzownym udziałem biologów różnych
              specjalności).
    • meehow1 Historia pewnych kotow 16.06.05, 23:39
      Dawno temu przeczytalem gdzies nastepujaca historyjke. Otoz jakies 100 lat temu
      z pewnego statku wysadzono na mala bezludna wysepke parke kotow. Co kilka lat
      sprawdzano, co sie z nimi dzieje. Koty te strasznie sie rozmnozyly i po jakims
      czasie zezarly wszystko, co sie nadawalo dla nich do jedzenia: drobne gryzonie,
      ptaszki itp. Podejrzewano, ze w tej sytuacji cala populacja kotow wyginie. Przy
      kolejnej wizycie na wysepce (po nastepnych kilku latach) okazalo sie jednak, ze
      koty nauczyly sie plywac i lapac ryby...
      Nie pamietam, gdzie to wyczytalem i czy ta historia jest prawdziwa. Moze ktos
      ja tez slyszal i jest w stanie zweryfikowac? Jako laik w biologii ewolucyjnej
      (i kazdej innej zreszta) nie wiem, co o tym myslec. Jakie konsekwencje ma ta
      historia - o ile jest prawdziwa - dla prezentowanych modeli?

      --

      "Najwazniejszy jest czlowiek i wszystko inne nalezy mierzyc jego interesem"
      • Gość: Miś Metoda na niektorych profesorow biologii IP: 67.187.118.* 17.06.05, 10:00
        Znam autentyczne zdarzenie z konferencji biologow. Jednen profesor biolog,
        pracownik instytutu PAN w Warszawie, niezadowolony z wystapienia swojej
        asystentki zaczal na nia krzyczec w kuluarach. Obecny tam dziennikarz widzac
        to, podszedl do tego profesora i powiedzial mu "Przestan krzyczec chamie!".
        Profesora zatkalo i przestal krzyczec.
        • Gość: Karol Sabath Re: Metoda na niektorych profesorow biologii IP: *.pgi.waw.pl 17.06.05, 15:23
          Myśle, że w każdym środowisku zawodowym można spotkać choleryków, albo facetów
          odnoszących się do asystentek/studentek w naganny sposób (sądząc po
          anegdotycznych przykładach z uczelni technicznych i kierunków ścisłych nie
          brakuje ich też wśród fizyków czy matematyków). Nawet jednak gdybyśmy uzyskali
          drogą ankiety na tym forum przybliżony obraz dystrybucji profesorów z
          przerośniętym ego w poszczególnych dyscyplinach - od teologii, sztuk pięknych i
          humanistyki poprzez biologię i medycynę aż po fizykę i matematykę - niewiele
          nas do zbliży do oceny meritum dyskusji - czyli do trafności modelu wielkich
          wymierań jako "wielkich wyżerań" (nazwa wymyślona przez dyskutanta forum
          paleontologia.pl). Apelowałbym do dyskusji na temat samego modelu, a nie bicia
          piany na temat tego, że biolodzy to ogólnie chamy, albo że jak ktoś się zajmuję
          ekologią pająków to nie ma prawa krytykować fizyków rozstrzygających planetarne
          problemy ekologii na podstawie prostych modeli numerycznych. Nakręcanie
          antagonizmów grupowych jest bardzo łatwe (co pokazują eksperymenty
          psychologiczne z losowym przydziałem do grup), ale naprawdę do niczego
          sensownego nie prowadzi.
          • meehow1 Re: Metoda na niektorych profesorow biologii 17.06.05, 20:23
            Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

            > Apelowałbym do dyskusji na temat samego modelu

            No wlasnie - dlaczgo panowie Mis i Sabath podczepili sie pod moj post o
            kotach??? ;)

            --

            "Najwazniejszy jest czlowiek i wszystko inne nalezy mierzyc jego interesem"
          • Gość: Miś antagonizmy grupowe i wplyw pająków IP: 67.187.118.* 19.06.05, 08:49
            Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):
            > ... że biolodzy to ogólnie chamy, albo że jak ktoś się zajmuję
            > ekologią pająków to nie ma prawa krytykować fizyków rozstrzygających
            > planetarne problemy ekologii na podstawie prostych modeli numerycznych ...

            Juz wczesniej napisalem, ze podobaja mi sie wypowiedzi pana Karolem Sabatha w
            kwestiach palentologii. Sa rzeczowe w przeciwienstwie do wypowiedzi fachowca od
            pajakow prof. Jerzego Prószyńskiego. Sam od czasu do czasu zajmuje sie
            modelowaniem komputerowym ale w dziedzinie elektroniki. Zdaje sobie wiec sprawe
            z jej zalet i ograniczen.

            Prof. Prószyński nie dyskutowal z prof. Lipowskim tylko apelowal aby fizycy nie
            wtracali sie do teorii paleontologicznych, bo sa rezultatem sa "kosmiczne
            bzdury". Wiec pomyslalem, ze prof. Prószyński pewnie przejal obyczaje od
            niektorych pajakow. Rok temu ugryzl mnie pajak "black widow - czarna wdowa" i
            zajelo mi ze dwa miesiace aby sie wyleczyc ze skutkow tego ugryzienia. Moze
            jestem teraz uczulony na wszystko związane z pająkami?
            • Gość: Karol Sabath Re: antagonizmy grupowe i wplyw pająków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.05, 12:48
              Jako dinozaurolog miewam od czssu do czasu do czynienia z autorami nowych
              hipotez na temat ich wyginięcia. Zwykle staram się najpierw wskazać słabe
              strony takich hipotez, nawet oszołomsowatych, i dopiero kiedy autor ignorując
              krytykę dalej domaga się, żeby mu przetłumaczyć wiekopomny elaborat na
              angielski i ułatwić publikację w światowym czasopiśmie wyłączam się z
              korespondencji. Generalnie, uważam, że outsiderzy powinni poddawać swoje
              koncepcje weryfikacji specjalistów. Prof. Lipowski opublikował pracę z
              dziedziny ekologii teoretycznej w piśmie fizycznym (to tak jakby biolog w
              piśmie biologicznym publikował artykuły o budowie gwiazd). Nic dziwnego, że
              taka taktyka budzi ostrą reakcję biologa (zważywszy na precedensy innych
              fizyków wypowiadających się na temat teorii ewolucji z powołaniem
              na "matematyczne dowody" - głównie probabilistyczne - z ewidentnym
              niezrozumieniem mechanizmów ewolucyjnych, i w związku z tym argumentujących
              kulą w płot). Myślę, że prof. Prószyński miał równie zniechęcajace
              doświadczenia z fizykami teoretyzującymi o ewolucji jak Miś z pająkami...
              Ważne natomiast, że dyskusja na forum pokazuje, że krytyka modelu nie wynika
              tylko z urażonej ambicji biologów, ale ma podstawy merytoryczne - model nie
              tylko nie uwzględnia wielu faktów geologiczno-paleontologicznych dotyczących
              wielkich wymierań (ślady nagłych zmian środowiska fizycznego, niemożność
              synchronicznego opanowania wszystkich izolowanych regionów i środowisk przez
              superdrapieżnika, brak skamieniałości takich kosmopolityczych superdrapieżców
              tuż przez wymieraniami), ale ma wewnętrzne cechy (różniące go od rzeczywistych
              ewoluujących ekosystemów), które sprawiają, że zachodzi efekt cyklicznej
              eksplozji populacyjnej "superdrapieżnika". Jak zwracali uwagę inni dyskutanci w
              tym wątku (i w forum "Prof. Lipowski odpowiada..."), 1) "ofiary" nie ewoluują,
              nie przystosowują się do drapieżnika, czyli de facto model opisuje nie tyle
              ewolucję drapieżników, co konkurencję roślin o skończoną podaż zasobów o
              ograniczonej odnawialności (np. gleby); 2) potomstwo większego "drapieżnika"
              (rośliny) ma "od małego" przewagę nad większymi dorosłymi konkurentami; 3)
              większy nie tylko z założenia modelu ma przewagę w konkurencji o zasoby, ale
              szybciej się mnoży. Z takich założeń nieuchronnie wynika trend do
              upowszechniania się większych kosztem mniejszych. Gdyby jednak model był
              uniwersalnie trafny (a ma być opisem prawidłowości działającej w całych
              dziejach biosfery, tłumaczącym wymierania), to musielibyśmy go stale obserwować
              już w skali mikro, w pojedynczych ekosystemach. Wśród roślin powinny wygrywać
              większe (o rozleglejszym systemie korzeniowym, zawłaszcząjącym więcej zasobów),
              wydające więcej nasion, po czym taki megalas powinien wyjaławiać glebę
              doszczętnie i ginąć pozostawiając pustynię)... Wydaje się, że teza prof.
              Prószyńskiego o tym, że fizycy powinni ostrożnie brać się za wyjaśnianie
              biologom mechanizmów ekologicznych nie jest taka bezzasadna.
      • Gość: historyk Re: Historia pewnych kotow IP: *.speed.planet.nl 17.06.05, 20:15
        To prawda historyczna, ale nie do konca.
        Mialo to miejsce w XVI wieku na jednej z wysp karaibów, jakiejs malej, przy
        ktorej rozbil sie hiszpanski statek wiozacy ladunek kotow z europy dla
        Cortazara. Statek sie rozbil, a koty rozmnozyly. Kiedy kilka lat poxnej
        znalezli ten statek i wysepke, to byly na niej koty, oraz trupy ludzi zjedzone
        przez koty, oraz dwa statki.

        • meehow1 Re: Historia pewnych kotow 17.06.05, 20:21
          Jestes pewien, ze to ta sama historia? Nie twierdze, ze Twoja jest
          nieprawdziwa, ale roznice sa zbyt wielkie.

          --

          "Najwazniejszy jest czlowiek i wszystko inne nalezy mierzyc jego interesem"
        • Gość: Karol Sabath Re: Historia pewnych kotow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 21:26
          wtedy koty były chyba dla Corteza, nie Cortazara? :-)
          PS. W kocim podwątku znalazłem się przedtem tylko dlatego, że odpowiedziałem na
          post Misia, który się znalazł w tym podwątku... Tak wyszło...
    • Gość: Karol Sabath A gdyby tak napisać replikę do Physical Review E? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 19:06
      Może by wysiłek myślowy uczestników forum zaowocował czymś nieco trwalszym niż
      archiwum elektroniczne portalu GW? Sądzę, że artykuł o cyklicznym samobójstwie
      biosfery za pomocą erdrapieżnika przez to, że ukazał się w czasopiśmie
      fizycznym może umknąć uwadze biologów, paleontologów, modelarzy ekologicznych
      itp. A szkoda, żeby przpadły spostzeżenia i analizy tu poczynione... Może by
      tak napisać do Physical Review E krótki komentarz po angielsku zbierający nasze
      uwagi krytyczne wobec modelu, a zwłaszcza jego biologiczno-paleontologicznej
      interpretacji? Zwracam się tu zwłaszcza do "europiteka" i Pawła Siwaka. Ja
      mógłbym napisać część paleontologiczną, ale nie chciałbym sobie przypisywać
      autorstwa spostrzeżeń dotyczących szczegółowych matematycznych własności
      modelu... Zapraszam do przeniesienia się (wraz ze swoimi spostrzeżeniami) na
      forum paleontologia.pl (o dłuższym okresie półtrwania) w celu dalszej
      dyskusji...
      • europitek Re: A gdyby tak napisać replikę do Physical Revie 22.06.05, 23:20
        Generalnie nie widze przeszkod - moze poza niemoznoscia zarejestrowania sie na
        paleontologia.pl (bede jeszcze probowal).
        Model jest na tyle prosty, ze mozna sprobowac go powtorzyc, a raczej zrobic
        wlasny bardzo podobny. Szczerze mowiac, to juz go mocno "rozgrzebalem" i jestem
        dobrej mysli - moze w ciagu kilku najblizszych dni uda mi sie go skonczyc.
      • Gość: Paweł Siwak Re: A gdyby tak napisać replikę do Physical Revie IP: *.sk-kari.put.poznan.pl 23.06.05, 18:30
        To dobry pomysł. Sprobuję przekazać jeszcze parę dalszych uwag
        i wątpliwości, które mi się nasuwają. Może zwarte ich opracowanie
        zaowocuje lepszym zrozumieniem co jest efektem poczynionych założeń.
        co jest "tylko" własnością modelu, a co wynika z jego interpretacji
        (i czy nie jest ona nadinterpretacją).
        A przede wszystkim pozwoli sam model zweryfikować i - jak sądzę -
        uściślic. Jest to bardzo ważne, gdyż opis wydaje mi się niepełny.
        Nawiążę kontakt na wskazanym forum.

        P. S.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka