Osprey po polsku

IP: 212.160.165.* 02.08.02, 11:40
A wiecie kiedy w polsce rozpoczeto prace na pionowzlotem transportowym (nie
smiglowcem) podobnym do V-22?
W 1957r. Zwalo sie to to PZL S-2
    • dreaded88 Re: Osprey po polsku 02.08.02, 16:14
      No ale bez sterowania aktywnego to by sobie raczej nasi nie poradzili,
      Amerykanie z całą swą technologią nie mogą wciąż wyprowadzić Ospreya na prostą.
      W ogóle to na w latach 50-70 nad pionowzlotami, szczególnie bojowymi
      intensywnie pracowano z uwagi na strach, że bomby atomowe porozwalają lotniska.
      Były koncepty francuskie ( Dassault Balzac ), niemieckie ( VJ 101 ), masa
      amerykańskich i brytyjskich. Ostał się tylko Harrier i to w specyficznej roli i
      ruskie Jak-i-36/38 i niedoszły 141.
      • Gość: +++IGNOR Macie jakieś ciekawe linki? PODAJCIE! IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 02.08.02, 20:32
      • Gość: grogreg Re: Osprey po polsku IP: 212.160.165.* 09.08.02, 14:44

        > No ale bez sterowania aktywnego to by sobie raczej nasi nie poradzili,
        > Amerykanie z całą swą technologią nie mogą wciąż wyprowadzić Ospreya na
        prostą.

        Zdje sie, ze zamowienia juz sie posypaly.

        > W ogóle to na w latach 50-70 nad pionowzlotami, szczególnie bojowymi
        > intensywnie pracowano z uwagi na strach, że bomby atomowe porozwalają
        lotniska.

        I byl to strach uzasadniony. Swoja droga mysle, ze nadal jest to aktualne.
        Lotniska ciagle sa celem nr 1.

        > Były koncepty francuskie ( Dassault Balzac ), niemieckie ( VJ 101 ), masa
        > amerykańskich i brytyjskich. Ostał się tylko Harrier i to w specyficznej roli
        i
        >
        > ruskie Jak-i-36/38 i niedoszły 141.

        Nie, no. Kolega chyba zapomina ze mamy jeszcze JSF, ktory moze stac sie jednym
        z popularniejszych samolotow bojowych w tym w wariancie pionowzlotu.
        • dreaded88 Re: Osprey po polsku 09.08.02, 15:56
          Z Ospreyem nie jest tak fajnie, ciągle zdarzają się katastrofy, są kręgi które
          najchętniej anulowałyby cały program ( do czego nie było zresztą daleko w
          2000/2001 ). Zamówienia są, ale amerykańskie wojskowe. Na inne się liczy.
          Mimo wszystko rozwój samolotów poszedł w stronę konwencjonalnych. Nawet
          Irakijczycy potrafili w czasie Pustynnej Burzy pokazać, że nie tak łatwo
          wyeliminować pasy startowe.
          Ogromna większość JSF będzie w wariancie konwencjonalnym. V/STOL to w zasadzie
          tylko Royal Navy i USMC.
          • Gość: grogreg Re: Osprey po polsku IP: 212.160.165.* 12.08.02, 15:13
            Jednak Osprey sie trzyma. Możliwość samolotu transportowego, ktory nie bedzie
            wymagal pasow startowych, lub smiglowca o predkosci przelowowej ponad 400 km/h
            jest dosc ponetna. Z drugiej strony mysle, ze innych zastosown tego systemu nie
            bedzie. Ostatnio w NTW widzialem obrazek prezentujacy lekko dozbrojonego
            Osprey`a (NKM Gatlinga) i pelnej wersji bojowej. Mysle, jednak ze podobnie jak
            AH-54 to slepa uliczka.
            Co do F-35.
            Jednak "ladowe pionowzloty" byly dosyc istotnym elementem RAF`u. Cos bedzie
            musialo zastapic Harriery. Samy Typhoony w wersji uderzeniowej nie moga odwalic
            wszystkiego.
            • dreaded88 Re: Osprey po polsku 12.08.02, 15:37
              Toż ja przeciw Ospreyowi nic nie mam. Potencjalnie bardzo pożyteczna maszyna,
              niech tylko coś zrobią, żeby się nie rozbijał. Na moją wyobraźnię podziałał
              najbardziej wariant kadłuba Herculesa z dwoma płatami od V-22.
              Co do JSF ( a w zasadzie już Lockheed F-35 ) VTOL - owszem, RAF też. Kto wie,
              może spróbują posadzić F-35 na tych małych lotniskowacach europejskich -
              hiszpańskim Principe des Asturias i nowo budowanym włoskim ( 21 000 ton,
              Luigi ... )
              • Gość: grogreg Re: Osprey po polsku IP: 212.160.165.* 13.08.02, 10:47
                Hercules pionowzlotem? Faktycznie kuszaca wizja.
                Co do F-35. Prawde powiedziawszy mysle, ze ten samolot przyczyni sie do schylku
                klasycznych duzych lotniskowcow. Majac do dyspozycji pionowzlot o parametrach
                zwyklego samolotu raczej nie ma sensu inwestowac w tak kosztowne zabawki jak
                de`Gaul.
                Wracajac do Osprey`a. Mysle ze oprocz funkcji transportowca swietnie by sie
                sprawdzal jako morska maszyna poszukiwawczo - ratunkowa i zop. Stosunkowo duzy
                zasieg, predkosc i mozliwosc zawisu dla podniesienia rozbitka i opuszczenia
                sonaru.
                • dreaded88 Re: Osprey po polsku 13.08.02, 16:15

                  Co do lotniskowców to się z szanownym przedmówcą nie zgodzę. Obecnie
                  projektowane m.in. z myślą o F-35 są duże. Amerykanie mają na tapecie program
                  CVNX, który zaaowocować ma pod koniec drugiej dekady bydlakami większymi od
                  Nimitzów. Brytyjskie CVF-y, szyte wręcz na miarę pod F-35 będą prawdopodobnie
                  wypierać ok. 60 000 ton. Powód jest oczywiście dość prosty - zakres VTOL
                  pionowzlotu jest ograniczony do pewnej masy startowej, do misji szturmowej musi
                  i tak startować normalnie. Poza tym - inne nie mniej ważne - wielkość grupy
                  lotniczej ( te na lotniskowcach Harrierowych są zupełnie malutkie ) i
                  uniwersalność - na przykład Hawkeye.
                  • Gość: grogreg Re: Osprey po polsku IP: 212.160.165.* 14.08.02, 10:10
                    dreaded88 napisał:

                    >
                    > Co do lotniskowców to się z szanownym przedmówcą nie zgodzę. Obecnie
                    > projektowane m.in. z myślą o F-35 są duże. Amerykanie mają na tapecie program
                    > CVNX, który zaaowocować ma pod koniec drugiej dekady bydlakami większymi od
                    > Nimitzów.

                    Widocznie ich na to stac. O ile dobrze pamietam projektowane byly wrecz
                    plywajace wyspy, na ktorych moglyby lodowac np. C-17. Ale czy budzet USA to
                    wytrzyma?
                    Trzebaby sie zastanowic czy tak potezne jednostki sa naprawde konieczne. Czy
                    konflik zbrojny o takim rozmachu jak wojna w Iraku 1991r. jest prawdopodobny? Z
                    kim? A jesli juz trzeba wyeliminowac jednostkowe cele to moze wystarczy B-2?

                    >Brytyjskie CVF-y, szyte wręcz na miarę pod F-35 będą prawdopodobnie
                    > wypierać ok. 60 000 ton. Powód jest oczywiście dość prosty - zakres VTOL
                    > pionowzlotu jest ograniczony do pewnej masy startowej, do misji szturmowej
                    musi
                    >
                    > i tak startować normalnie.

                    Podobnie jak Sea Harier. No prawie normalnie (skocznia)


                    > Poza tym - inne nie mniej ważne - wielkość grupy
                    > lotniczej ( te na lotniskowcach Harrierowych są zupełnie malutkie ) i
                    > uniwersalność - na przykład Hawkeye.

                    12 maszyn. Faktycznie malo. Ale na Falklandach dwie takie grupy wystarczyly.
                    Co do morskiego AWACS`a. Zdaje sie ze nastepca E-3 ma byc utworzony na bazie S-
                    3 Viking. A to stosunkowo maly samolot. Zdaje sie ze nawed z Wasp`a moglby
                    operowac.




                    • dreaded88 Re: Osprey po polsku 14.08.02, 17:50
                      O budżet USA radziłbym się nie kłopotać :-) Z tego co wiem robiono analizy co
                      uczynić, żeby było taniej, miały być mniejsze lotniskowce konwencjonalne - ale
                      machnięto na to ręką, uznając, że tanie ( w sumie niewiele tańsze... ) mięso
                      psi jedzą a supermocarstwo nie może sobie pozwolić na dziadowskie oszczędności
                      satysfakcjonujące wprawdzie księgowych ale wychodzące od razu bokiem w czasie
                      wojny. Ponieważ nie buduje się tych lotniskowów na kopy tylko raz na parę lat (
                      a pływają kilkadziesiąt lat ) da się koszt przełknąć, siłownia atomowa jest
                      droższa ale zupełnie niekłopotliwa logistycznie itp. Oszczędności mają być
                      robione na załogach - robotyzacja na maxa itp., to teraz najwięcej kosztuje.
                      Pływające wyspy to zupełnie inna sprawa, to mają być ruchome bazy logistyczne
                      wożące w rejon kryzysu całe wielkie jednostki. Nie wiem jaki będzie ich los w
                      dobie aeromobilności i Strykera czyli Piranii 3 jako nowej i ulubionej zabawki
                      generałów a w szczególności głównodowodzącego.
                      Potężne jednostki mogą być konieczne - wiadomo - Chiny-Tajwan, Indie... Oba te
                      państwa mają siły wielkie ilościowo i coraz lepsze jakościowo, duże lotniskowce
                      też im się marzą, atomowe okręty podwodne... Mogą kiedyś wyniknąć wojny na dużą
                      skalę, garstka B-2 nie wystarczy, zresztą Spirity są chyba dość marne do
                      ochrony floty :-)
                      Na Falklandach Angole bili się z Argentyną, która miała na starcie niecałe 200
                      samolotów, dość przestarzałych głównie typów ( Mirage III/Dagger, Skyhawk,
                      Super Etendardy jako wyjątek ), o małych możliwościach uderzeniowych,
                      działających na granicy zasięgu. Gdyby nie zatopienie "Generala Belgramo" kto
                      wie - RN mogła marnie skończyć w ogniu Exocetów i dział, z Harrierami
                      zrzucającymi zwykłe bomby albo jako kamikaze :-) Chiny mają Su-30, uczą się
                      uzupełniać paliwo w powietrzu...
                      Tak miał być AEW na bazie Vikinga ale chyba na razie nic z tego.
                      P.S. Nie napuszczam Chin na USA, jeno sobie kalkuluję.
                      Sorry za wielką długość postu.
Pełna wersja