Dodaj do ulubionych

post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych

26.07.05, 15:02
Witam Wszystkich bardzo serdecznie.

Spora chwilke mnie tu nie bylo i w miedzyczasie zdolalam obronic moj
doktorat. Moralniaka po obronie i cala depresje po-obronna mam juz za soba i
moge teraz zabrac sie za szukanie pozycji w Tri-State. W zwiazku z tym mam
kilka pytan:

1) Jaka jest praktyczna i znaczaca dla ludzi-takich-jak-my roznica pomiedzy
wizami H-1B i J-1? (To mnie chyba co prawda nie bedzie dotyczylo, bo byc moze
uda sie nam we wlasciwym czasie zalatwic mi wize K-3, ale wolalabym wiedziec
tak na wszelki wypadek.)

2) Czy ktos z Was ma doswiadczenie w tzw. "phone interview"?... Mam takowe
odbyc pod koniec tego tygodnia i jestem ciezko przerazona. Bedzie to pierwsze
w moim zyciu interview, a ja od razu zalapuje sie na mutanta. Moje szczescie.

3) Ile w tym momencie wynosi przecietna pensja post-doca tuz po doktoracie,
tak circa about?

4) Jesli ktos jest z Filadelfii, to wdzieczna bylabym za informacje odnosnie
dostepnosci i cen mieszkan w miescie. Ktore czesci miasta sa "dobre", a ktore
naleza raczej do kategorii "getto"?

Tyle na teraz. Z gory dziekuje za wszystkie informacje. Do przeczytania!

Pozdrowienia serdeczne wciaz z Bawarii.

Ilona
Obserwuj wątek
    • ex-rak Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 15:22
      happili napisała:

      > Witam Wszystkich bardzo serdecznie.
      >
      > Spora chwilke mnie tu nie bylo i w miedzyczasie zdolalam obronic moj
      > doktorat. Moralniaka po obronie i cala depresje po-obronna mam juz za soba i
      > moge teraz zabrac sie za szukanie pozycji w Tri-State.

      Spora chwilke. Gratulacje!!!

      Tylko co to jest ta depresja po-obronna?

      Moze chodzilo ci o ekspresje po-obronna?
      • happili Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 15:30
        ex-rak napisał:

        > Spora chwilke. Gratulacje!!!

        --> Dziekuje serdecznie!! Teraz juz moge. :)))


        > Tylko co to jest ta depresja po-obronna?
        >
        > Moze chodzilo ci o ekspresje po-obronna?

        --> A co to jest 'ekspresja po-obronna'?... Depresja po-obronna manifestuje sie
        przede wszystkim zmeczeniem oraz poczuciem beznadzieji i pustki. Depresja po-
        obronna jest czyms zupelnie roznym niz moralniak po-obronny, ktory
        charakteryzuje sie li i jedynie odruchem wymiotnym (przepraszam za wyrazenie)
        na mysl o minionym egzaminie. Tak czy inaczej, bylo minelo. :)))

        Pozdrowionka radosne.

        Il

        P.S. Dzieki za info o Mercku. Wyslalam juz kilka aplikacji do tego nowego
        centrum w Bostonie.
        • ex-rak Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 18:29
          Expresja po-obronna to roznorakie sposoby dobitnego wyrazania doznan o
          charakterze euforycznym spowodowanych naglymi i wszechogarniajacymi uczuciami
          ulgi i samospelnienia, ktore to uczucia moga byc wynikiem reakcji na napiecia
          emocjonalne i egzoteryczne niedogodnosci egzystencji a zwiazanymi z
          doswiadczaniem misterium obronnego.
          • true_blue hi hi 26.07.05, 18:42
            ciekawe kto na to cierpi :-))))
            • kot.behemot Uczucia poobronne 26.07.05, 19:12
              Przyznam, że jedyną myślą, jaką miałem w momencie zakończenia obrony, były
              nieśmiertelne słowa Bronisława Pawlika z "Misia z okienka":

              "A teraz, drogie dzieci, pocałujcie misia w ..."
            • ex-rak Re: hi hi 27.07.05, 11:01
              Po dluzszym zastanowieniu, doszedlem do wniosku, ze raczej cierpie na demencje
              po-obronna. Wyglada na to, ze juz prawie nic nie pamietam z tamtych lat.
              • happili Re: hi hi 27.07.05, 11:54
                Nic sie nie przejmuj, pytan zadawanych w czasie egzaminu nie pamietalam juz po
                wyjsciu z sali i do tej pory niektorych nie pamietam. ;))) A jesli chodzi o
                pamiec o ostatnich 4 latach, to wolalabym przykryc ja zaslona milczenia. Tak
                jak zapowiadal mi szef na samym poczatku: "doktorat ma byc najbardziej
                traumatycznym doswiadczeniem w twoim zyciu". Mission accomplished.

                ex-rak napisał:

                > Po dluzszym zastanowieniu, doszedlem do wniosku, ze raczej cierpie na
                > demencje po-obronna. Wyglada na to, ze juz prawie nic nie pamietam z tamtych
                > lat.
                • ex-rak Re: hi hi 27.07.05, 13:30
                  happili napisała:

                  > Nic sie nie przejmuj, pytan zadawanych w czasie egzaminu nie pamietalam juz
                  po
                  > wyjsciu z sali i do tej pory niektorych nie pamietam. ;))) A jesli chodzi o
                  > pamiec o ostatnich 4 latach, to wolalabym przykryc ja zaslona milczenia. Tak
                  > jak zapowiadal mi szef na samym poczatku: "doktorat ma byc najbardziej
                  > traumatycznym doswiadczeniem w twoim zyciu". Mission accomplished.

                  Czy to przypadkiem nie byl jakis sadysta, a uczelnia Akademia Piechoty Morskiej?
                  >
                  • happili Re: hi hi 27.07.05, 13:45
                    ex-rak napisał:

                    > happili napisała:
                    >
                    > > Nic sie nie przejmuj, pytan zadawanych w czasie egzaminu nie pamietalam juz
                    > > po wyjsciu z sali i do tej pory niektorych nie pamietam. ;))) A jesli
                    > > chodzi o pamiec o ostatnich 4 latach, to wolalabym przykryc ja zaslona
                    > > milczenia. Tak jak zapowiadal mi szef na samym poczatku: "doktorat ma byc
                    > > najbardziej traumatycznym doswiadczeniem w twoim zyciu". Mission
                    > > accomplished.
                    >
                    > Czy to przypadkiem nie byl jakis sadysta, a uczelnia Akademia Piechoty
                    > Morskiej?

                    Podejrzewam, ze sadysta mogl byc jak najbardziej. Wskazywac na to moga inicjaly
                    SS, pamiec o dziadku w Wehrmacht'cie i podkreslanie czystego aryjskiego
                    pochodzenia... A uczelnia byla ta, ktora jako jedna z pierwszych w Reichu
                    podpisala akt wiernosci Fuehrerowi.
    • lukasz97 Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 15:36
      happili napisała:

      > Witam Wszystkich bardzo serdecznie.
      >
      > Spora chwilke mnie tu nie bylo i w miedzyczasie zdolalam obronic moj
      > doktorat. Moralniaka po obronie i cala depresje po-obronna mam juz za soba i
      > moge teraz zabrac sie za szukanie pozycji w Tri-State. W zwiazku z tym mam
      > kilka pytan:
      >
      > 1) Jaka jest praktyczna i znaczaca dla ludzi-takich-jak-my roznica pomiedzy
      > wizami H-1B i J-1? (To mnie chyba co prawda nie bedzie dotyczylo, bo byc moze
      > uda sie nam we wlasciwym czasie zalatwic mi wize K-3, ale wolalabym wiedziec
      > tak na wszelki wypadek.)

      w skrocie:
      J-1 - prostsza procedura (dla pracodawcy), do 3 lat, oblozona
      '2 year home residency requirement' (usuwalny, ale zajmuje
      to troche czasu); po ukonczeniu mozna na H1B przerobic
      H-1B - bardziej skomplikowana procedura (dla pracodawcy) do
      6 lat (potem, typowo, zielona karta)

      H1 jest z reguly wygodniejsza; czasami sie zdarza, ze
      PI/uniwerek woli ludzi na J1

      > 2) Czy ktos z Was ma doswiadczenie w tzw. "phone interview"?... Mam takowe
      > odbyc pod koniec tego tygodnia i jestem ciezko przerazona. Bedzie to pierwsze
      > w moim zyciu interview, a ja od razu zalapuje sie na mutanta. Moje szczescie.

      alternatywa to dzien ganiania od czlowieka do czlowieka + seminarium
      (tak jest u nas). nie wiem co lepsze...

      > 3) Ile w tym momencie wynosi przecietna pensja post-doca tuz po doktoracie,
      > tak circa about?

      na ucla to chyba niskie $30k/rok (brutto, ale z ubezpieczeniem zdrowotnym)

      > 4) Jesli ktos jest z Filadelfii, to wdzieczna bylabym za informacje odnosnie
      > dostepnosci i cen mieszkan w miescie. Ktore czesci miasta sa "dobre", a ktore
      > naleza raczej do kategorii "getto"?
      >
      > Tyle na teraz. Z gory dziekuje za wszystkie informacje. Do przeczytania!
      >
      > Pozdrowienia serdeczne wciaz z Bawarii.

      z Bawarii = z Monachiuim moze ?

      > Ilona

      l
      • happili Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 15:48
        lukasz97 napisał:

        > w skrocie:
        > J-1 - prostsza procedura (dla pracodawcy), do 3 lat, oblozona
        > '2 year home residency requirement' (usuwalny, ale zajmuje
        > to troche czasu); po ukonczeniu mozna na H1B przerobic
        > H-1B - bardziej skomplikowana procedura (dla pracodawcy) do
        > 6 lat (potem, typowo, zielona karta)
        >
        > H1 jest z reguly wygodniejsza; czasami sie zdarza, ze
        > PI/uniwerek woli ludzi na J1

        --> Co to znaczy '2-year home residency'? Ze mam pozniej w Polsce byc przez 2
        lata? Niestety uniwersytet, ktorym jestem zainteresowana sprowadza post-docow
        na J-1. :| Zastanawiam sie, czy bedac zona Amerykanina moglabym przyjechac do
        pracy na J-1, a potem, gdy juz moj maz wroci do Stanow, przerobic to na zielona
        karte... Bardzo nie lubie utarczek z USCIS. Ojk.

        > > 2) Czy ktos z Was ma doswiadczenie w tzw. "phone interview"?... Mam takowe
        > > odbyc pod koniec tego tygodnia i jestem ciezko przerazona. Bedzie to
        > > pierwsze w moim zyciu interview, a ja od razu zalapuje sie na mutanta. Moje
        > > szczescie.
        >
        > alternatywa to dzien ganiania od czlowieka do czlowieka + seminarium
        > (tak jest u nas). nie wiem co lepsze...

        --> Tez nie wiem, ale podejrzewam, ze na 'phone interview' zabawa mi sie nie
        skonczy... Co nie zmienia faktu, iz nadal nie wiem, jak owo 'phone interview'
        moze wygladac.

        > > 3) Ile w tym momencie wynosi przecietna pensja post-doca tuz po doktoracie,
        > > tak circa about?
        >
        > na ucla to chyba niskie $30k/rok (brutto, ale z ubezpieczeniem zdrowotnym)

        > z Bawarii = z Monachiuim moze ?

        --> Nie, z okolic Norymbergii. :)))

        Dzieki za informacje. :)))
        Pzdr.
        Il
        • lukasz97 Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 16:24
          happili napisała:

          > lukasz97 napisał:
          >
          > > w skrocie:
          > > J-1 - prostsza procedura (dla pracodawcy), do 3 lat, oblozona
          > > '2 year home residency requirement' (usuwalny, ale zajmuje
          > > to troche czasu); po ukonczeniu mozna na H1B przerobic
          > > H-1B - bardziej skomplikowana procedura (dla pracodawcy) do
          > > 6 lat (potem, typowo, zielona karta)
          > >
          > > H1 jest z reguly wygodniejsza; czasami sie zdarza, ze
          > > PI/uniwerek woli ludzi na J1
          >
          > --> Co to znaczy '2-year home residency'? Ze mam pozniej w Polsce byc
          > przez 2 lata? Niestety uniwersytet, ktorym jestem zainteresowana

          acha :o[ normalnie dostaje sie toto na podstawie tzw 'skill list'
          (ie listy zawodow uzgodnionej pomiedzy US a PL ktore sa 'deficytowe'
          w PLu) odkreca sie toto przez ambasade - oni pisza tzw 'non-objection
          letter' i sla dzie tam (Dept of Labour ?) i tamci sie zgadzaja na waiver.
          tak przynajmniej bylo ze 3 lata temu (i byla to, z tego co sie orientuje,
          uciazliwa formalnosc - ie kto wystapil to dostawal; tracilo sie tylko
          cas na papierkoogie). czy od tej pory cos sie zmienilo nie mam pojecia :o(

          > sprowadza post-docow na J-1. :| Zastanawiam sie, czy bedac zona
          > Amerykanina moglabym przyjechac do pracy na J-1, a potem, gdy juz moj
          > maz wroci do Stanow, przerobic to na zielona karte... Bardzo nie lubie

          przerobic, a owszem, mozesz, ale najpierw bedziesz musiala waivera zdobyc.
          (albo odkiblowac 2 lata w PLu :o[

          > utarczek z USCIS. Ojk.

          nie ty jedna... :o[

          > > > 2) Czy ktos z Was ma doswiadczenie w tzw. "phone interview"?... Mam
          > takowe
          > > > odbyc pod koniec tego tygodnia i jestem ciezko przerazona. Bedzie t
          > o
          > > > pierwsze w moim zyciu interview, a ja od razu zalapuje sie na mutan
          > ta. Moje
          > > > szczescie.
          > >
          > > alternatywa to dzien ganiania od czlowieka do czlowieka + seminarium
          > > (tak jest u nas). nie wiem co lepsze...
          >
          > --> Tez nie wiem, ale podejrzewam, ze na 'phone interview' zabawa mi sie ni
          > e
          > skonczy... Co nie zmienia faktu, iz nadal nie wiem, jak owo 'phone interview'
          > moze wygladac.
          >
          > > > 3) Ile w tym momencie wynosi przecietna pensja post-doca tuz po dok
          > toracie,
          > > > tak circa about?
          > >
          > > na ucla to chyba niskie $30k/rok (brutto, ale z ubezpieczeniem zdrowotnym
          > )
          >
          > > z Bawarii = z Monachiuim moze ?
          >
          > --> Nie, z okolic Norymbergii. :)))
          >
          > Dzieki za informacje. :)))
          > Pzdr.
          > Il

          l
        • lukasz97 Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 28.07.05, 23:27
          > > z Bawarii = z Monachiuim moze ?
          >
          > --> Nie, z okolic Norymbergii. :)))
          >
          > Dzieki za informacje. :)))
          > Pzdr.
          > Il

          ok.. to sparafrazuje ;o) moze ktos tu jest z Monachium ?

          l


    • true_blue Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 16:10
      Czesc happili! Gratulacje serdeczne i dzieki za ten watek! Ja jestem dokladnie w
      takiej samej sytuacji, tylko moje przygotowania sa na wiosne 2006 (kiedy Ty sie
      wybierasz?). Tez mam miec phone interview i z tego co slyszalam od staua'y
      (ktora na pewno napisze cos na tym watku jak zajrzy :-) ) to calkiem normalna
      opcja. Napisz koniecznie jak bylo, tez chce sie przygotowac psychicznie.
      Czy bedziesz sie starac o jakies pieniadze swoje czy chcesz pensje od szefa? U
      mnie na razie wyglada, ze obie opcje mam mozliwe, ale chyba chcialabym swoje
      pieniedze, a troche donegocjowac z przyszlym szefem (na przyklad ubezpieczenie
      zdrowotne). Dodatkowe wiec pytanie mam do naszym "amerykancow" - jak sie
      negocjuje takie dodatki? I ile wynosi pensja (mniej wiecej) postdoca na drugim
      postdocu?
      A co do depresji po-obronnej to bardzo dobrze ja znam, musialam sie niezle
      pomeczyc. Na szczescie mialam co robic, nowe projekty itp, bardzo mi to pomoglo...
      Pozdrowienia - z Genewy jak zwykle.
      • happili Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 16:31
        Hej, hej!

        Dzieki!! :))) W tej chwili zbieram sie do przeprowadzki z Niemiec do Polski. Do
        Stanow chcialabym jechac w styczniu, ale jesli cos nadarzy sie wczesniej, to
        niechetnie, ale pojade. Moj maz bedzie wracal do Stanow na poczatku przyszlego
        roku, wiec pewnie jakos uda sie nam to wszystko zgrac. Ja pewnie raczej bede
        sie starac o pozycje z pensja od szefa, poniewaz zupelnie chce zmienic dzialke
        i po doktoracie z alternatywnego splicingu ciezko byloby mi wymyslic cos z
        neuro-onkologii i jeszcze dostac na to pieniadze. ;))) Ja depresje po-obronna
        leczylam wakacjami w Disney World na Florydzie i pakowaniem dobytku. ;))) Na
        moje nieszczescie, moj kontrakt wygasal niemal rownoczesnie z data obrony.
        Napisz co wiesz na temat "phone interview". Jestem naprawde ciezko przerazona.
        Ale postaram sie cos zapamietac i potem opisac. ;))) Nie tak jak moj egzamin
        doktorski... Gdzie bedzie sie wybierac w US? Wschod czy Zachod?
        Pzdr.
        Il

        true_blue napisała:

        > Czesc happili! Gratulacje serdeczne i dzieki za ten watek! Ja jestem
        dokladnie
        > w
        > takiej samej sytuacji, tylko moje przygotowania sa na wiosne 2006 (kiedy Ty
        sie
        > wybierasz?). Tez mam miec phone interview i z tego co slyszalam od staua'y
        > (ktora na pewno napisze cos na tym watku jak zajrzy :-) ) to calkiem normalna
        > opcja. Napisz koniecznie jak bylo, tez chce sie przygotowac psychicznie.
        > Czy bedziesz sie starac o jakies pieniadze swoje czy chcesz pensje od szefa? U
        > mnie na razie wyglada, ze obie opcje mam mozliwe, ale chyba chcialabym swoje
        > pieniedze, a troche donegocjowac z przyszlym szefem (na przyklad ubezpieczenie
        > zdrowotne). Dodatkowe wiec pytanie mam do naszym "amerykancow" - jak sie
        > negocjuje takie dodatki? I ile wynosi pensja (mniej wiecej) postdoca na drugim
        > postdocu?
        > A co do depresji po-obronnej to bardzo dobrze ja znam, musialam sie niezle
        > pomeczyc. Na szczescie mialam co robic, nowe projekty itp, bardzo mi to
        pomoglo
        > ...
        > Pozdrowienia - z Genewy jak zwykle.
      • lukasz97 Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 16:37
        true_blue napisała:

        > Czesc happili! Gratulacje serdeczne i dzieki za ten watek! Ja jestem dokladnie
        > w
        > takiej samej sytuacji, tylko moje przygotowania sa na wiosne 2006 (kiedy Ty sie
        > wybierasz?). Tez mam miec phone interview i z tego co slyszalam od staua'y
        > (ktora na pewno napisze cos na tym watku jak zajrzy :-) ) to calkiem normalna
        > opcja. Napisz koniecznie jak bylo, tez chce sie przygotowac psychicznie.
        > Czy bedziesz sie starac o jakies pieniadze swoje czy chcesz pensje od szefa?

        tutaj ostrzezenie - zdecydowana wiekszosc stypendiow w US (w tym, przede
        wszystkim, wszstko co idzie przez NSF/NIH - a to jest gro $$ na bio/med)
        jest oblozone klauzula 'citizen/permanent resident'. wiec zdobyc cos jest
        zagranicnikowi trudniej. ale sie da. slalem juz czajkowi linewke z tutejszej
        grad division:
        www.gdnet.ucla.edu/grpinst.htm

        > U mnie na razie wyglada, ze obie opcje mam mozliwe, ale chyba chcialabym swoje
        > pieniedze, a troche donegocjowac z przyszlym szefem (na przyklad ubezpieczenie
        > zdrowotne). Dodatkowe wiec pytanie mam do naszym "amerykancow" - jak sie

        ubezpieczenie moze zalezec od uczelni - na ucli kazdy postdoc ma uczelnianie
        niezaleznie od woli szefa (ie szef, coby zarudnic postdoca, musi mu za
        ubezpieczenie zaplacic - wymog uczelniany)

        dostep do wlasnych $$ jest dobry. szczegolnie w kontekscie $$ na zjazdy
        i equipment (czyt laptop ;o) problem jest ze znalezieniem zrodla rzeczonych
        (vide powyzej)

        > negocjuje takie dodatki? I ile wynosi pensja (mniej wiecej) postdoca na drugim
        > postdocu?

        nie mam zielonego... uposledzony jakis jestem bo nigdy niczego negocjowac
        nie musialem :o( uwaga co do drugiego postdoca - slyszalem opinie (od goscia
        co w roznych tutejszych komisjach rekrutacyjnych zasiada, ze moze to ograniczac
        pozniejsza zatrudnialnosc (ie twierdzil, ze oni z reguly aplikantow po drugim
        postdocu do kosza... chyba ze jakis szczegolny przypadek)

        > A co do depresji po-obronnej to bardzo dobrze ja znam, musialam sie niezle
        > pomeczyc. Na szczescie mialam co robic, nowe projekty itp, bardzo mi to
        > pomoglo
        > ...
        > Pozdrowienia - z Genewy jak zwykle.

        l
        • happili Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 17:48
          Hej Lukasz!

          Dzieki za wszystkie informacje. Mam jeszcze pytanie do ponizszego fragmentu:

          > uwaga co do drugiego postdoca - slyszalem opinie (od goscia
          > co w roznych tutejszych komisjach rekrutacyjnych zasiada, ze moze to
          > ograniczac pozniejsza zatrudnialnosc (ie twierdzil, ze oni z reguly
          > aplikantow po drugim postdocu do kosza... chyba ze jakis szczegolny przypadek)

          Czy chodzi Ci o zatrudnialnosc w firmach, czy generalnie na uniwersytetach?
          Rozumiem, iz po drugim post-docu nalezy zakladac wlasny lab, tak?

          Pzdr.
          Il
          • lukasz97 Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 23:34
            happili napisała:

            > Hej Lukasz!
            >
            > Dzieki za wszystkie informacje. Mam jeszcze pytanie do ponizszego fragmentu:
            >
            > > uwaga co do drugiego postdoca - slyszalem opinie (od goscia
            > > co w roznych tutejszych komisjach rekrutacyjnych zasiada, ze moze to
            > > ograniczac pozniejsza zatrudnialnosc (ie twierdzil, ze oni z reguly
            > > aplikantow po drugim postdocu do kosza... chyba ze jakis szczegolny przyp
            > adek)
            >
            > Czy chodzi Ci o zatrudnialnosc w firmach, czy generalnie na uniwersytetach?

            gosc z tutejszego uniwerku reprezentowal stanowisko, ze jak ktos robi
            drugiego postdoca to pewnie dlatego, ze po pierwszym nie byl sie w stanie
            na profesure zalapac... wiec po drugim takiego tym bardziej trzeba ulac
            (chyba ze sa jakies okolicznowci lagodzace; na pocieszenie postdoca
            robionego przez chwile w labie od doktoratu dla pokonczenia projektow
            chyba nie liczyl jako prawdziwego postdoca ;o)

            > Rozumiem, iz po drugim post-docu nalezy zakladac wlasny lab, tak?

            zakladac to nalezy po pierwszym... ;o)

            firmy to pewnie zupelnie inaczej z zatrudnianiem maja... moze sie
            jacys zaprzedani takowym wypowiedza ? ;o)

            > Pzdr.
            > Il
            • ex-rak Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 23:58
              Moim zdaniem z punku widzenia firmy kandydat z doswiadczeniem w dwoch
              renomowanych osrodkach to nawet lepiej. Ci, ktorzy zalapali sie na profesure i
              tak sa wlasciwie straceni. W takim przypadku prownuje sie tych co sie po
              pierwszym postcie sie nie zalapali lub nie chcieli zalapac, z tymi ktorzy robia
              to samo rok, dwa pozniej, bogatsi w wiedze i rozmaite doswiadczenia. A w CV do
              Harvarda lub MIT, dorzucaja sobie Scrippsa lub Stanforda plus pare powalajacych
              publikacji.

              A i tak w efekcie decyduje firmowy magiel.

              Zaprzedaniec.
            • true_blue Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 27.07.05, 10:49
              E no, chyba wszystko zalezy od dlugosci pierwszego postdoca. Jesli jest to 5cio
              letni postdoc z jedna publikacja to moze i tak, ale jesli 2 lata (no powiedzmy
              tez z jedna) to chyba jednak inaczej sie to mierzy. Natomiast slyszalam, ze sa
              jakies przepisy co do wysokosci pensji jesli jest to drugi postdoc, co
              oczywiscie mnie ineteresuje jak najbardziej :-).
              Pozdr.
    • kotorybka Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 17:10
      Gratuluję i ja :-)

      Mogę odpowiedzieć na kilka z Twoich pytań. Co do wiz to nie za bardzo wiem, bo obecnie jestem na
      "free trade visa" TN-1.

      Co do wysokości stypendium, wiele labów (tak jak i mój, ale to niestety nie jest regułą) używa stawek
      NIH jako standard, a one zależą od ilości doświadczenia. Np. pensja na pierwszym roku wynosi ok.
      $38,000 - tu jest tabela:
      www.training.nih.gov/stipends.asp
      Nie orientuję się jak sytuacja wygląda na drugim postdoku, ale napewno dostaniesz nieco więcej.

      Co do negocjacji rzeczy takich jak extra pieniądze na komputer, jeżdżenie na konferencje, itp. - jeśli
      masz swoje pieniądze to te granty zwykle mają na takie rzeczy dodatki (coś od $2,000 do $10,000,
      zależnie od agencji). Jeśli płaci Ci boss, będziesz musiała to uzgodnić, ale często tak jest (u nas), że
      każdy ma jakąś sumę (np. $2,000 rocznie) na konferencje (i jeśli wydasz więcej, sama dopłacasz :-O).
      Tak jak ktoś pisał, uczelnia ma obowiązek oferowac Ci ubezpieczenie zdrowotne, tylko płacisz
      miesięczne składki (to od $50-$200/miesiąc, zależnie od planu który wybierzesz).

      Co do "phone interview", miałam jeden, właśnie na postdoka. Przygotuj się na zwięzły opis Twojej pracy
      i planów. Postaraj się poczytać o tym co się dzieje w labie do którego chcesz jechać, wspomnij który
      projekt by Cię ewentualnie interesował. Jak wiesz, taki "phone interview" to tylko wstęp - jeśli spiszesz
      się, będziesz zaproszona na rozmowę/prezentację.

      Życzę powodzenia!
      Marta
      *******
      A oto mój Matti-mam już 9 miesięcy!
      • happili Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 17:50
        Marta, dzieki wielkie za gratulacje i za informacje. Ile trwa takie "phone
        interview", blizej 20 minut czy raczej 2 godzin?
        Pzdr.
        Il
        • kotorybka Phone interview... 26.07.05, 18:26
          ... może trwać od 20 minut do godziny, zależy jak Wam się fajnie gada ;-D

          Co wg. mnie jest ważne w takim interview to to, żebyś robiła wrażenie osoby energetycznej, oczywiście
          dobrze poinformowanej (o tym co się dzieje w labie i ogólnie w Twojej domenie), zainteresowanej
          (zadawaj pytania), no i w miarę "normalnej" ;-O. Zwykle interview zaczyna się od odrobiny "small talk"
          aby się rozluźnić a zarazem ocenić poziom języka. W razie czego poczytaj trochę CNN, może dzieję się
          coś o czym możesz zagadać (trzymaj się z dala od polityki!!!). Pamiętaj, że interview to nie tylko
          szacowanie Ciebie jako naukowca - będziesz (w miarę możliwosci) także oceniana jako człowiek - czy
          będziesz np. pasować do grupy?
          *******
          A oto mój Matti-mam już 9 miesięcy!
          • happili Re: Phone interview... 26.07.05, 20:58
            OK, dzieki. Teraz to juz tylko trzeba mi znormalniec i zmadrzec i do piatku
            dowiedziec sie, czego chce. ;))) Trzymaj kciuki!!
            Il

            kotorybka napisała:

            > ... może trwać od 20 minut do godziny, zależy jak Wam się fajnie gada ;-D
            >
            > Co wg. mnie jest ważne w takim interview to to, żebyś robiła wrażenie osoby
            ene
            > rgetycznej, oczywiście
            > dobrze poinformowanej (o tym co się dzieje w labie i ogólnie w Twojej
            domenie),
            > zainteresowanej
            > (zadawaj pytania), no i w miarę "normalnej" ;-O. Zwykle interview zaczyna się
            o
            > d odrobiny "small talk"
            > aby się rozluźnić a zarazem ocenić poziom języka. W razie czego poczytaj
            trochę
            > CNN, może dzieję się
            > coś o czym możesz zagadać (trzymaj się z dala od polityki!!!). Pamiętaj, że
            int
            > erview to nie tylko
            > szacowanie Ciebie jako naukowca - będziesz (w miarę możliwosci) także
            oceniana
            > jako człowiek - czy
            > będziesz np. pasować do grupy?
    • staua Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 17:23
      Gratuluje obrony!!!
      Moge dodac do tych informacji potwierdzenie telefomicznych interview - rzeczywiscie to nawet w
      obrebie USA popularna metoda, wydaje mi sie, ze poniewaz rozmowca Cie tylko SLUCHA, nie masz
      prezentacji ani nie ma zadnych bodzcow wizualnych, bardzo wazne jest mowienie pelnymi zdaniami i
      spokojnie, nie robiac wrazenia nerwowej, chaotycznej osoby...
      Co do wizy, to dla Ciebie, skoro bedziesz sie starac o malzenska i tak, nie ma to chyba znaczenia czy J1
      czy H1, bo pewnie od razu, jak dostaniesz malzenska, wystapisz o zielona karte, w Labor Cert. teraz
      dostaje sie bardzo predko (pol roku) wiec przed wygasnieciem waznosci ktorejkolwiek z tych wiz
      bedziesz juz mogla legalnie pracowac. (moja logika, byc moze jest tu jakis blad, ale na podstawie
      wiadomosci, ktore posiadam, jest wlasnie tak).
      Co do pensji, to ZAWSZE mozna negocjowac w pewnych granicach, oferta zalezy nie tylko od lat pracy,
      ale od miejsca (geograficznie i prestizowo :-)), jak bedziesz miala stypendium nie z USA, to moga nie
      chciec Ci dac ubezp. (do True_Blue: moi znajomi, ktorzy maja stypendium z SNSF, Ty pewnie tez od
      nich chcesz, nie dostali ubezpieczenia automatycznie, jeden wynegocjowal dodatek ok. 5000$ od szefa
      i benefits od tego - b. malo, a drugi nie ma i healthcare sam placi). Happili, jesli Twoj maz bedzie
      pracowal, to moze on miec ubezpieczenie dla Was obojga (zawsze tak jest, to sie wybiera), wiec lepiej
      sprawdzic, ktory pracodawca daje lepsze.
      Jeszcze o pensji, w wymaganiach wizowych na H1 i J1 jest tylko klauzula, ze osoba, ktora ma te wize,
      nie moze zarabiac mniej niz 23K$ rocznie, to jest duzo mniej niz pensja postdoca (mysle ze na
      poczatku powinna byc ona w granicach miedzy 30 i 40K), ale znam przypadki Chinczykow i Rosjanina,
      ktorzy zarabiali na postdocu 24 i 26K, pracujac przy tym jak mrowki. Mysle, ze Tobie, skoro
      przyjezdzasz z Europy, nikt nawet takiego czegos nie zaproponuje, ale podaje ten przyklad, zebys
      wiedziala, ze jest tu duzy margines i rekomendacje NIH nie sa respektowane (no, bo to sa
      rekomendacje, nie prawo).
      Lukasz, potwierdzam, bardzo trudno dostac stypensium bedac w USA nie-rezydentem (ja nie
      dostalam), ale mozna sie starac o europejskie, jak pisalam wyzej, z fundacji kraju, gdzie sie robilo
      doktorat, albo EU, czasem niezle sie na tym wychodzi. Np. to ze Swiss National Science Foundation to
      bylo 30K, ale dolar tak bardzo spadl w stosunku do franka, ze osoby, ktore dostaly je na poczatku
      postdoca i trzymaja franki na szwajcarskim koncie, przelewajac co miesiac, troche na tym zarobily :-))
      Pozdrawiam!!!!
      Lukasz, aha, jeszcze mam pytanie: po co jest wiza O? Czy nie lepiej od razu zielona karta, wymagania
      wygladaja tak samo...
      • happili Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 17:57
        Hej Staua!

        Dzieki za gratulacje i wszystkie informacje. Jeszcze odnosnie "phone
        interview", bo to mnie czeka w najblizszej przyszlosci. Jakie pytania-pulapki
        moga sie pojawic? Nie mialam jeszcze zadnego interview, wiec nie wiem, czy bede
        pytana z wiedzy ogolnej, mojego ostatniego projektu, czy tez projektu
        przyszlego potencjalnego szefa? Czy pojawiaja sie pytania odnosnie ukladow z
        ostatnim szefem?... Tak, tak, byly u mnie z tym problemy. Ile takie "phone
        interview" moze trwac? Jejku, alez jestem przerazona. Musze sie pozbierac do
        kupy, chyba jakis papier przeczytam na otrzezwienie.

        Pzdr.
        Il
        • ex-rak Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 18:37
          Nie przejmuj sie tak. To tylko postdok.
        • staua Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 18:43
          Moj maz mial ostatnio takie pytanie (na normalnej rozmowie, nie telefonicznej), na troszke wyzsza
          pozycje co prawda niz postdoc, ale okazalo sie, ze jego szef "zapomnial" wyslac list rekomendacyjny,
          no i przyszla szefowa zapytala dlaczego, a biedny Mihai nawet nie wiedzial, ze szef nie wyslal tego
          listu, bo mu powiedzial, ze zaraz wysyla, po czym wyjechal. Powiedzial wiec, ze na pewno zapomnial i
          to wlasnie jego szef potem, zapytany, potwierdzil, ale wydaje nam sie, ze nie wyslal specjalnie, bo Mihai
          mial oferte pozostania na naszym obecnym wydziale i szef te opcje promowal. A ze jest staruszkiem,
          wiec takie "zapominanie" to jego czesty wybieg. No coz.
          Roznie to chyba bywa, np. moj szef przyjal dziewczyne, ktora nie miala rekomendacji od jedynego
          poprzedniego szefa, nie odbieral on tez telefonow z pytaniami o nia.
          Co do czasu, to chyba troche zalezy od Ciebie (pamietaj, ze Ty tez w trakcie tej rozmowy mozesz i
          powinnas o wiele rzeczy pytac!), co najmniej godzina chyba.
          Ilona, jeszcze mi sie przypomnialo, ze jesli chcesz zmienic profil, to specjalnym stypensium dla takich
          wlasnie osob jest Human Frontiers, zajrzyj tam
          www.hfsp.org/
          co prawde jast ono trudne do zdobycia, ale bardzo prestizowe i korzystne finansowo, wiec warto
          sprobowac, tym bardziej, ze cala aplikacja jest online i niezbyt skomplikowana.
          Pozdrawiam
          Ola
        • true_blue Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 18:46
          Chyba najwazniejsze to "wiedziec co sie chce". Czyli po prostu ogolne
          przekonanie, ze "wie sie co sie robi". Ha ha, ale poradzilam :-))) Sama tez sie
          boje, ale jakos to bedzie. Ciekawe czy w ogole bedzie chcial ze mna rozmawiac
          jeszcze moj przyszly potencjalny szef, bo wlasnie zechcialam takie phone
          interview przelozyc... Chyba igram z ogniem...
          Wybieram sie na zachodnie wybrzeze, bo na wschodnim w zimie zimno, a latem sie
          nie da oddychac :-)))) A poza tym tam jest wlasnie TEN lab :-)
          Bede na pewno czekala na opis tego interview, a kiedy bedzie?
          Pozdr.
          • happili Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 20:56
            Hej!
            Tez bym chciala na Zachodnie, ale coz mam poradzic. Bede musiala sie jakos
            zmutowac, zeby przetrwac w tym klimacie. Na szczescie laby, ktore chce sa na
            Wschodnim. ;)))
            Moje interview bedzie w ten piatek. Jak przezyje, to opisze.
            Pzdr.
            Il

            true_blue napisała:

            > Chyba najwazniejsze to "wiedziec co sie chce". Czyli po prostu ogolne
            > przekonanie, ze "wie sie co sie robi". Ha ha, ale poradzilam :-))) Sama tez
            sie
            > boje, ale jakos to bedzie. Ciekawe czy w ogole bedzie chcial ze mna rozmawiac
            > jeszcze moj przyszly potencjalny szef, bo wlasnie zechcialam takie phone
            > interview przelozyc... Chyba igram z ogniem...
            > Wybieram sie na zachodnie wybrzeze, bo na wschodnim w zimie zimno, a latem sie
            > nie da oddychac :-)))) A poza tym tam jest wlasnie TEN lab :-)
            > Bede na pewno czekala na opis tego interview, a kiedy bedzie?
            > Pozdr.
      • lukasz97 Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 19:54
        staua napisała:

        >
        > Co do wizy, to dla Ciebie, skoro bedziesz sie starac o malzenska i tak, nie ma
        > to chyba znaczenia czy J1 czy H1, bo pewnie od razu, jak dostaniesz malzenska,
        > wystapisz o zielona karte, w Labor Cert. teraz dostaje sie bardzo predko
        > (pol roku) wiec przed wygasnieciem waznosci ktorejkolwiek z tych wiz
        > bedziesz juz mogla legalnie pracowac. (moja logika, byc moze jest tu jakis
        > blad, ale na podstawie wiadomosci, ktore posiadam, jest wlasnie tak).

        wszystko prawda za wyjatkiem 2HRR - jak to czlowiekowi wbija to trzeba
        toto potem zwalczyc. inaczej ani nie zmienisz wizy ani zielonej karty
        nie zalatwisz - niezaleznie od tego z jakiego powodu...

        > Lukasz, potwierdzam, bardzo trudno dostac stypensium bedac w USA
        > nie-rezydentem (ja nie dostalam), ale mozna sie starac o europejskie,
        > jak pisalam wyzej, z fundacji kraju, gdzie sie robilo doktorat, albo EU,
        > czasem niezle sie na tym wychodzi. Np. to ze Swiss National Science
        > Foundation to bylo 30K, ale dolar tak bardzo spadl w stosunku do franka,
        > ze osoby, ktore dostaly je na poczatku postdoca i trzymaja franki na
        > szwajcarskim koncie, przelewajac co miesiac, troche na tym zarobily :-))
        > Pozdrawiam!!!!
        > Lukasz, aha, jeszcze mam pytanie: po co jest wiza O? Czy nie lepiej od
        > razu zielona karta, wymagania wygladaja tak samo...

        to jak sie waivera na 2HRR nie ma na czas :o[

        l
        • staua Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 20:38
          Aha... no, jak J-1 w ogole nie mialam, wiec ominelo mnie to.
          A teraz bedziesz mial H1? Czy przedluzasz to O? (w Krakowie)?
          • lukasz97 Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 20:52
            staua napisała:

            > Aha... no, jak J-1 w ogole nie mialam, wiec ominelo mnie to.
            > A teraz bedziesz mial H1? Czy przedluzasz to O? (w Krakowie)?

            przedluzam O (tzn przedluzone mam tutaj; ale jak nos stad
            wystawie to bede musial wbijac w paszport - w Krakowie zapewne-
            bo piecztka od roku niewazna...)

            l
    • esterka13 Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 26.07.05, 23:42
      Czesc happili,
      odpisuje, poniewaz jestem wlasnie w Filadelfii, od 9 miesiecy pracuje jako postdoc na Upenn i
      jestem zachwycona.Wiem, ze kazdy marzy o Kalifornii, ale to nie jest siodme niebo - duzo
      drozsze zycie, nizsze zarobki niz tu i gorsza atmosfera pracy, w gruncie rzeczy tu sie zyje
      latwiej i lepiej, nawet bez samochodu. Mieszkam niedaleko Fila w Ardmore - cudowne
      miasteczko, biale, wszedzie blisko, dobre zwlaszcza, kiedy jest sie z dziecmi (dwoje..).Jesli Cie
      zainteresuje - pytaj o co chcesz, ja calym sercem polecam, nie placze tez juz za Kalifornia...
      moj adres: aciernie@mail.med.upenn.edu
      A rozmowe mozna przezyc, czego dowodem jestem ja, oblozylam sie wszystkimi swoimi
      publikacjami, napisalam kilka zdan i troche czytalam do sluchawki. Nikt nie pyta o rzeczy z
      ksiezyca, tylko o to co sie robilo, robi, publikowalo, dla mnie najwiekszy problem to
      zrozumienie - nie widzisz czlowieka, a oni mowia naprawde roznie, trzeba prosic, zeby mowili
      wolno i wyraznie i juz. To co, czekamy na Was ?
    • akawill Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 27.07.05, 04:33
      Hej Staua!

      happili napisała:

      Jeszcze odnosnie "phone
      interview", bo to mnie czeka w najblizszej przyszlosci. Jakie pytania-pulapki
      moga sie pojawic? Nie mialam jeszcze zadnego interview, wiec nie wiem, czy bede
      pytana z wiedzy ogolnej, mojego ostatniego projektu, czy tez projektu
      przyszlego potencjalnego szefa? Czy pojawiaja sie pytania odnosnie ukladow z
      ostatnim szefem?... Tak, tak, byly u mnie z tym problemy. Ile takie "phone
      interview" moze trwac? Jejku, alez jestem przerazona. Musze sie pozbierac do
      kupy, chyba jakis papier przeczytam na otrzezwienie.
      _____________________________________________________________

      Raczej nie oczekuj pytań-pułapek. Bądź gotowa na pytania o swojej pracy i
      odpowiadaj na nie krótko. Rozwiń jak będą chcieli. Rozmowa niemal na pewno nie
      będzie egzaminem Twojej wiedzy, ale na temat swojej pracy powinnaś zabrzmieć jak
      ekspert. Miej rozeznanie czym sie grupa zajmuje, ale bez szczegółów. O to Ty
      możesz ich zapytać jeśli chcesz, oni Ciebie raczej nie zapytają. Jak już tu
      pisano, powinnaś wykazać zainteresowanie Twoim przyszłym projektem. Unikaj
      stanowczych opinii i bądź pozytywna. Jeżeli miałaś problemy z szefem, nie
      wspominaj ich, jezeli coś dotarło do nich na ten temat, zbagatelizuj i podkreśl
      że najważniejsze jest ile się od niego nauczyłaś. Słuchaj uważnie, nie mów za
      dużo ani za mało. Staraj się być na luzie, bo nerwy są Twoim wrogiem. Zrób cos
      rozluźniającego tuż przed - może głośna muzyka? Jeżeli potrafisz, uśmiechaj
      się, to widać z drugiej strony, a jak pewnie wiesz Amerykanie to uśmiechnięte
      bestie. Powodzenia!

      A co/kto to jest mutant?

      Pytanie do grona: czy jest obecnie zasadą przy postdocu zapraszanie na wizytę po
      rozmowie telefonicznej? Wydawało mi się że publikacje, rekomendacje i telefon
      są wystarczającym pakietem na postdoca. (No chyba że się jest blisko).
      • ex-rak Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 27.07.05, 10:59
        Dobre rady.

        Zapraszanie to nie jest raczej przyjete. Zawsze mozna sobie urzadzic
        wideokonferencje z prezentacja slajdow i pogadanka on-line.

        Wazne moga tu byc rekomendacje np. szefa.

        W mojej grupie problemem byli postdocy, ktorzy ''nagle'' wyparowywali. Z
        nieznanych przyczyn. Albo bo dostali prace w przemysle. I szef sie wkurzal, bo
        zostawiali rozgrzebane projekty, ktore trzeba bylo wlasciwie zaczynac od nowa.

        Konferencje to dobre miejsce do testowania przyszlego narybku.
      • happili Re: post-doc w Stanach - kilka pytan praktycznych 27.07.05, 11:56
        Hej!
        Dzieki za rady. :))) Ja bym raczej wolala zobaczyc lab i przyszlych
        wspolpracownikow przed podpisaniem cyrografu... Zobaczymy jak to bedzie.
        Pzdr.
        Il

        akawill napisał:

        > Raczej nie oczekuj pytań-pułapek. Bądź gotowa na pytania o swojej pracy i
        > odpowiadaj na nie krótko. Rozwiń jak będą chcieli. Rozmowa niemal na pewno
        ni
        > e
        > będzie egzaminem Twojej wiedzy, ale na temat swojej pracy powinnaś zabrzmieć
        ja
        > k
        > ekspert. Miej rozeznanie czym sie grupa zajmuje, ale bez szczegółów. O to Ty
        > możesz ich zapytać jeśli chcesz, oni Ciebie raczej nie zapytają. Jak już tu
        > pisano, powinnaś wykazać zainteresowanie Twoim przyszłym projektem. Unikaj
        > stanowczych opinii i bądź pozytywna. Jeżeli miałaś problemy z szefem, nie
        > wspominaj ich, jezeli coś dotarło do nich na ten temat, zbagatelizuj i
        podkreśl
        > że najważniejsze jest ile się od niego nauczyłaś. Słuchaj uważnie, nie mów za
        > dużo ani za mało. Staraj się być na luzie, bo nerwy są Twoim wrogiem. Zrób
        co
        > s
        > rozluźniającego tuż przed - może głośna muzyka? Jeżeli potrafisz, uśmiechaj
        > się, to widać z drugiej strony, a jak pewnie wiesz Amerykanie to uśmiechnięte
        > bestie. Powodzenia!
        >
        > A co/kto to jest mutant?
        >
        > Pytanie do grona: czy jest obecnie zasadą przy postdocu zapraszanie na wizytę
        p
        > o
        > rozmowie telefonicznej? Wydawało mi się że publikacje, rekomendacje i telefon
        > są wystarczającym pakietem na postdoca. (No chyba że się jest blisko).
      • koekast jeszcze o wywiadzie telefonicznym... 27.07.05, 13:18
        Przeszedlem dwa takie - jeden na postdoka, drugi do pseudonaukowej instytucji w
        UE. Zazwyczaj sa to takie rozmowy posrednie miedzy luznym wybadaniem kandydata
        a prawdziwym wywiadem. Ogolnie mialem wrazenie, ze chodzi o sprawdzenie czy
        czlowiek naprawde istnieje, czy naprawde mowi po angielsku i jest w miare
        komunikatywny i czy zna podstawowe hasla w danej pracy. Wiec raczej nic
        strasznego.
        Na postdoka mnie przyjeli na podstawie tego wywiadu tel. (wiem np, ze odrzucili
        za to osobe, ktora pojawila sie u nich osobiscie), tyle ze potem pojechalem na
        dwa dni obejrzec sobie lab i to czy oni mi sie podobaja. Do UE chyba za bardzo
        w telefonie ujawnilem swoja niechec do biurokracji ;) i wiecej sie nie
        odezwali.
        • happili jak grzecznie nie przyjac pozycji?... 27.07.05, 13:51
          Bardzo mi sie ta informacja podoba. :))) Dzieki za zasianie we mnie odrobiny
          optymizmu. :))) A tak swoja droga, jesli lab ci sie nie spodoba po wizycie, to
          jak nalezy grzecznie odmowic pozycji?... Czy nalezy napisac, ze ci sie nie
          spodobalo, czy ze dostales lepsza oferte?... Ma ktos w tym doswiadczenie?
          Pzdr.
          Il

          koekast napisał:

          > Przeszedlem dwa takie - jeden na postdoka, drugi do pseudonaukowej instytucji
          > w UE. Zazwyczaj sa to takie rozmowy posrednie miedzy luznym wybadaniem
          > kandydata a prawdziwym wywiadem. Ogolnie mialem wrazenie, ze chodzi o
          > sprawdzenie czy czlowiek naprawde istnieje, czy naprawde mowi po angielsku i
          > jest w miare komunikatywny i czy zna podstawowe hasla w danej pracy. Wiec
          > raczej nic strasznego.
          > Na postdoka mnie przyjeli na podstawie tego wywiadu tel. (wiem np, ze
          > odrzucili za to osobe, ktora pojawila sie u nich osobiscie), tyle ze potem
          > pojechalem na dwa dni obejrzec sobie lab i to czy oni mi sie podobaja. Do UE
          > chyba za bardzo w telefonie ujawnilem swoja niechec do biurokracji ;) i
          > wiecej sie nie odezwali.
          • lukasz97 Re: jak grzecznie nie przyjac pozycji?... 27.07.05, 16:26
            happili napisała:

            > Bardzo mi sie ta informacja podoba. :))) Dzieki za zasianie we mnie odrobiny
            > optymizmu. :))) A tak swoja droga, jesli lab ci sie nie spodoba po wizycie, to
            > jak nalezy grzecznie odmowic pozycji?... Czy nalezy napisac, ze ci sie nie
            > spodobalo, czy ze dostales lepsza oferte?... Ma ktos w tym doswiadczenie?
            > Pzdr.
            > Il

            zdarzaja sie u nas osoby, ktore odmawiaja - zazwyczaj dlatego, ze cos
            bardziej im pasujacego/lepszego znajduja... wliczone jest toto w koszt
            zabawy w rekrutacje wiec nikt nad tym bardzo nie placze. powody (przynajmniej
            oficjalne) to znalezienie innego miejsca, czy tez problem z zatrudnieniem
            wspolmalzonkiem.
            fkurzajace jest za to wodzenie za nos - ie opowiadanie przez miesiac
            czy dwa, ze sie mysli i potem odmowa... to, ze miejsce delikwentowi sie
            nie podoba/ma cos lepszego jest zrozumiale. marnowanie czasu osob trzecich
            juz raczej nie...

            l (w oczekiwaniu na kandydata z wczesniejszego watku co to wlasnie na
            interwju ma sie pojawic ;o)


            • happili Re: jak grzecznie nie przyjac pozycji?... 27.07.05, 22:35
              Swieta racja... Dzieki za rade. :))) Jak wypadlo interwju?...
              Il
    • happili jeszcze odnosnie wiz 27.07.05, 13:54
      Aha! I jeszcze jedno pytanie, ile trwa wyrabianie dokumentow potrzebnych do
      zatrudnienia? Miesiac, czy dluzej? Nie sadze, ze krocej, znajac USCIS i
      procedury uniwersyteckie.
      Pzdr.
      Il
      • esterka13 Re: jeszcze odnosnie wiz 27.07.05, 15:35
        Masz na mysli formalnosci ze strony amerykanskiej ? Mysle, ze mogliby to zrobic w miesiac, ale
        nikt nie jest w stanie ich przycisnac, chyba, ze szefowi przyjmujacemu zalezy na Tobie i czasie
        wyjatkowo. Trzeba wziac pod uwage to, ze chyba nigdy nie zdarza sie bezbledne wypelnienie
        przez nich dokumentow. Zarowno ja, jak i moi znajomi to przezywali. W moim przypadku -
        wyprawa 4 osobowej rodziny - zupelnie ich rozlozyla. Przysylali mi dokumenty 3 razy, za
        kazdym razem inny blad w imionach. Ostatecznie lapalam DSy w locie - czyli jadac z Lodzi do
        Warszawy na rozmowe z konsulem sama odbieralam w skladzie jakiegos poslkiego
        przedstawiciela swoje DSy, bo umowiony dostawca (nie pamietm czy DHL) nie dowiozl mi ich.To
        byl koszmar. Trzeba miec zapas czasowy, ale mozna sobie zarezerwowac samolot wczesniej, a
        nawet kilka lotow i mozna tez zaryzykowac i umowic sie z konsulem nie majac dokumentow w
        rece.Ryzyko jest, ale gdyby czlowiek mial to zrobic tak jak nalezy i spokojnie, to pewnie
        wszystko trwaloby rok.
        Sama zostalam zaproszona na rozmowe, ale podziekowalam, uwazam, ze gdybysmy mieli
        jezdzic z Polski do Stanow do kazdego, kto o to prosi, to moznaby zwariowac. Referencje sa dla
        nich bardzo wazne i powaznie do tego podchodza, warto podac kogos ze Stanow, do kogo
        moga zadzwonic, kogos wiarygodnego, wtedy osobisty przyjazd nie jest potrzebny. Ogladania
        labu chyba sie raczej nie praktykuje, a moze to jest po prostu niewykonalne dla wiekszosci z
        nas. I tak wszystko wyjdzie w praniu.
      • kotorybka Wizyta osobista 27.07.05, 16:47
        A mi się wydaje, że *bardzo* dobrym pomysłem jest pojechać do wybranego labu i poznać ludzi.
        Przecież będziesz tam pracować przez kilka dobrych lat!! Jeśli absolutnie nie ma takiej możliwości,
        przynajmniej zapytaj szefa aby Ci wysłał adresy emailowe kilku obecnych postdoków i napisz do nich,
        pytając o atmosferę w lab, itp. U nas to jest normalne. A co do wizyty, jeśli jesteś zainteresowana w
        kilku labach zbliżonych geograficznie, możesz je wszystkie naraz odwiedzić (czasem ciągnie to za sobą
        skomplikowane plany, ale wg. mnie warto spróbować).
        Trzymam kciuki, na pewno wszystko pójdzie świetnie :-))
        *******
        A oto mój Matti-mam już 9 miesięcy!
        • staua Re: Wizyta osobista 27.07.05, 17:24
          Mnie tez sie wydaje, ze najlepiej jest poznac lab i ludzi, a takze warunki. Sama znalam szefa i trzech
          doktorantow, zanim sie zdecydowalam, ale dla mnie bardzo wazne jest srodowisko pracy. Niestety
          jednej osoby nie poznalam, a okazala sie ona wlasnie ta, ktora psuje atmosfere w laboratorium.
          Moj maz ostatnio tez bardzo dokladnie obejrzal sobie lab, dopytal sie o finansowanie i poznal
          wspolpracownikow, zanim sie zdecydowal.
          Co do wizy - zarezerwuj sobie troche czasu. Mozna wszystko przyspieszyc, jak szef chce (bo jak jest
          znany, to zna senatorow :-)) a tak serio, to kazdy moze tutaj zadzwonic do senatora albo MP i poprosic
          o przyspieszenie jego podania. Natomiast nie ma sensu sie denerwowac.
          • lukasz97 Re: Wizyta osobista 27.07.05, 18:11
            staua napisała:


            > Co do wizy - zarezerwuj sobie troche czasu. Mozna wszystko przyspieszyc,
            > jak szef chce (bo jak jest znany, to zna senatorow :-)) a tak serio,

            to jest jak najbardziej serio i jest stosowane... niestety nie zawsze
            dziala (nawet jak sie jest czlonkiem akademii...)

            > to kazdy moze tutaj zadzwonic do senatora albo MP i poprosic
            > o przyspieszenie jego podania. Natomiast nie ma sensu sie denerwowac.

            a szlusznie.. co bedzie to bedzie.. nerwy nic nie pomoga ;o(

            l
            • staua Re: Wizyta osobista 27.07.05, 19:14
              U mnie zadzialalo :-) (czlonek akademii itd. wlasnie, wtedy bylam w szoku, teraz juz nie...)
        • happili pytanie o publikacje 27.07.05, 22:34
          Zgadzam sie w calej rozciaglasci i bede dazyc do tego, zeby lab sobie obejrzec.
          Powiedzcie mi jeszcze jedno, czy wypada mi zapytac sie w czasie mojego "phone
          interview", ile publikacji przecietnie mozna w danym instytucie osiagnac w
          czasie trwania post-doca. Jest to problem dla mnie nietrywialny, poniewaz
          patrzac sie na wynik w PubMedzie, widze, ze na pierwszymi autorami sa PI, a
          czasami rowniez i szef centrum. Inne nazwiska sa tak jakos po srodku... Dziwne
          mi sie to wydaje. Poza tym, ciekawa jestem Waszej opinii w jeszcze jednej
          sprawie. Zakladajac, iz marnie wybiore miejsce na pierwszego postdoca - nie
          bedzie do uniwersytet pierwszoligowy i nie bede miala po pobycie tam zbyt wielu
          publikacji, jak bardzo wplynie to na moja przyszlosc naukowa?... Dodam, iz
          pociaga mnie praca w przemysle. Z gory dziekuje za cierpliwosc dla moich pytan.
          Pzdr.
          Il
          • ex-rak Re: pytanie o publikacje 27.07.05, 23:48
            No to sie do konca nie utopilem w bajorze. Rodzinka juz wakacyjnie w Polszcze,
            wiec tez odpisze.

            Ja bym sie o ilosc publikacji nie pytal, bo tak naprawde to trudno przewidziec.
            A ilosc publikacji z twoim nazwiskiem zalezec bedzie od ciebie (twoje zdolnosci
            i umiejetnosci) i twojego szczescia (w jaki temat sobie wybierzesz lub zostanie
            ci narzucony). Najlepiej to skorzystac z baz danych i zobaczyc ile rocznie
            wypuszcza dana grupa i dokad wypuszcza. To da ci jakies pojecie.

            Pierwsza liga (uniwerek, ale tez grupa) bardzo wszystko pozniej ulatwia. Po
            pierwsze te kilka lat z reguly jest bardziej wartosciowe. Ocierasz sie o nauke
            najwyzszych lotow. To pozniej otwiera drzwi. Na przyklad w przemysle dostajesz
            na jeden wakant powiedzmy ze 100 aplikacji. Wybierasz z 10. Na zasadzie
            doktorat w ....., postdok u ......, zarliwie rekomendowany przez....
            I zapraszasz ta 10. A na rozmowach kwalifikacyjnych liczysz sie juz tylko Ty i
            co o tobie sadza inni.

            W akademii pewnie wazne sa tez projekty dotyczace tematyki badawczej.
            • happili Re: pytanie o publikacje 27.07.05, 23:57
              OK, ale co powiesz o tych PI, ktorzy sa umieszczani na papierze jako
              pierwsi?... Czy to powinno wzbudzac moj niepokoj?... Czy powinnam trzyma sie z
              dala od takiego miejsca?...
              • ex-rak Re: pytanie o publikacje 28.07.05, 00:20
                Ja osobiscie patrze na to kto jest glownym autorem pracy (gosc z gwiazdka,
                czesto szef grupy), a nie kto jest pierwszy.

                Ale przyznam sie, ze nigdy doglebnie nie analizowalem list autorow pod tym
                katem.
                Podchodzilbym do tego tak. Jesli jestes glowna autorka, nie ma sprawy.
                Jesli pierwszym na liscie autorow z roznych wzgledow (czasami za rzeczywisty
                wklad) jest twoj szef, to rozwazajac ciebie jako kandydatke patrzylbym dalej,
                gdzie Ty sie na tej liscie znajdujesz. Jesli jestes druga to znaczyloby, ze Ty
                robias ten ekspetyment. Jesli trzecia to znaczy, ze mylas szklo po
                doswiadczeniu.

                Juz mielismy raz taka dyskusje i chyba w biologii bardziej liczy sie kolejnosc
                nazwisk.
                • kotorybka Re: pytanie o publikacje 28.07.05, 02:51
                  Mnie trochę by martwił fakt że PI jest pierwszym autorem na wielu publikacjach. W "mojej" dziedzinie
                  (neurobiologia), kolejność nazwisk bardzo się liczy, powiedziałabym nawet, że wszystko znaczy. Jako
                  postdok liczą się przedewszystkim publikacje z Twoim pierwszym autorstwem, na te się patrzy. Zwykle
                  PI jest na ostatniej pozycji. Do tego bym dążyła.
                  *******
                  A oto mój Matti-mam już 9 miesięcy!
                  • kot.behemot Re: pytanie o publikacje 28.07.05, 04:44
                    Tak jest chyba najsprawiedliwiej. Pierwszy autor to ten, kto w labie najwięcej
                    się napracował. Ostatni, corresponding author, ten, co dał pieniądze, ideę i
                    dobre rady. A pośrodku ci, którzy się dołożyli.
                    • true_blue Re: pytanie o publikacje 28.07.05, 08:37
                      Podpisuje sie pod tym co kotorybka napisala (nie dziwne, w koncu ta sama
                      dziedzina :-) ). I dodam, ze nie widzialam pracy, zeby PI byl na pierwszym
                      miejscu, chyba, zeby sam zrobil prace (co sie zdarza).
                      Ja tez bym nie pytala ile przecietnie prac mozna opublikowac w danym labie.
                      Natomiast jak juz przyjdzie Ci sie spotkac z labem (przed zatrudninieniem) i z
                      ludzmi, to ich mozesz zapytac jak jest z publikowaniem. Moze ten co myslisz, ze
                      to PI to po propstu senior postdoc i dlatego jest na pierwszym miejscu, bo ma
                      taki uklad z szefem?
                      Pozdr.
                      • staua Re: pytanie o publikacje 28.07.05, 16:08
                        W laboratorium, gdzie robilam doktorat, szef lubil umieszczac sie na pierwszym miejscu. W pewnym
                        momencie zaprotestowalismy, jak zrobil tak wysylajac prace dziewczyny, ktora skonczyla postdoc i
                        wyjechala, a zrobila w tej pracy wszystko.
                        Uwazam, ze szef, zwlaszcza, jak juz nie robi sam doswiadczen, powinien byc ostatnim autorem, chyba,
                        ze pisze przegladowki.
                      • lukasz97 Re: pytanie o publikacje 28.07.05, 16:10
                        true_blue napisała:

                        > Podpisuje sie pod tym co kotorybka napisala (nie dziwne, w koncu ta sama
                        > dziedzina :-) ). I dodam, ze nie widzialam pracy, zeby PI byl na pierwszym
                        > miejscu, chyba, zeby sam zrobil prace (co sie zdarza).
                        > Ja tez bym nie pytala ile przecietnie prac mozna opublikowac w danym labie.
                        > Natomiast jak juz przyjdzie Ci sie spotkac z labem (przed zatrudninieniem) i z
                        > ludzmi, to ich mozesz zapytac jak jest z publikowaniem. Moze ten co myslisz, ze
                        > to PI to po propstu senior postdoc i dlatego jest na pierwszym miejscu, bo ma
                        > taki uklad z szefem?
                        > Pozdr.

                        wszystko prawda - poza przegladowkami - jak sie jaki postdoc na taka
                        zalapie to zwykle za szefem laduje...

                        l


                        • true_blue Re: pytanie o publikacje 28.07.05, 18:18
                          A, oczywiscie, przegladowki rzadza sie swoimi prawami.
    • ex-rak Wielki Boze juz piatek!!! 29.07.05, 22:06
      No i jak poszla rozmowa?
      • bledatonn Re: Wielki Boze juz piatek!!! 12.08.05, 06:04
        O! Dopiero dzis znalazlem ten topic.
        A ja wlasnie wyjezdzam ze stanow z postdoca.
        Jestem mocno zniesmaczony. Niby zarabiam duzo, ale nie stac mnie na
        sprowadzenie rodziny (probowalem). Moze jest to swietna okazja dla osob
        samotnych, ze swietnym zdrowiem, zadowolonych, ze moga siedziec w labie swiatek
        piatek rzedu 70 godzin tygodniowo.
        Ja wysiadam.
        Ps. Ciekawe ile strace na odsprzedaniu mojej Hondy?
        • ex-rak Re: Wielki Boze juz piatek!!! 12.08.05, 11:35
          Nigdzie postdok nie zarabia duzo. To przeciez krotkotermiony staz dal uzyskania
          wiekszego doswiadczenia. Ponadto naukowcy w jakis sposob nie sa grupa
          specjalnie uprzywilejowana finansowo birac pod uwage czynnik wykszalcenia czy
          potencjal intelektualny. Proste relacje typu naukowiec-lekarz w USA czy
          naukowiec-hydraulik w UK.
          To moze wygladac duzo z pozycji polskiego stypendium doktoranckiego, ale po
          uwzglednieniu kosztow zycia w danym kraju, stanu przejscowego takiej sytuacji i
          opodatkowania stypendium po powrocie do kraju, o czym pisala esterka, to na
          rodzine duzo nie zostaje. Nie te czasy, gdzie resztki z rocznego stypendium
          wystarczaly na kupno mieszkania po powrocie.

          A gdzie sie wybierasz i co zamierzasz robic?
          • staua Re: Wielki Boze juz piatek!!! 12.08.05, 15:53
            Wlasnie, bledaton, duzo zarabiasz, to chyba wzgledne? Moj maz byl postdokiem w Szwajcarii i tutaj
            zarabial jako postdoc prawie dwa razy mniej... Nie po to sie jedzie na postdoc do USA.
            A gdzie jestes (byles) i co robiles? Bo to chyba pierwszy Twoj wpis...
            • bledatonn Re: Wielki Boze juz piatek!!! 12.08.05, 21:23
              Formalnie jestem na srednim poziomie postdoka, po oplaceniu ubezpieczenia na
              dosc niskim. Wyszlo mi, ze gdybym sciagnal rodzine to kwalifikuje sie na bony
              zywnosciowe/food stamps/.
              Nie wiem, moze przesadzam, ale mam wrazenie, ze po oplaceniu wszystkiego jestem
              tu biedniejszy niz w kraju. Jedna postdoc na 3 osoby to za malo.
              Po co ja sie tu pchalem. Trzeba bylo jechac do Albionu. Olalem ich, a teraz oni
              o mnie nie chca slyszec.
              Chemia, Tejas. Taki malutki uniwereczek.
              A podatku nie bede mial z czego zaplacic. Po splacie dlugow na wyjazd i
              zainstalowanie sie tutaj wychodze na troche powyzej zera.
              Rachunki medyczne to mordercza sprawa, nawet jesli sa to co-paye do
              ubezpieczenia.
              • ex-rak Re: Wielki Boze juz piatek!!! 12.08.05, 22:21
                Z podatkami to problem, bo placi sie od tego co sie dostanie, a nie od tego co
                zostanie. Ale moze diety cie uratuja.

                Moje stypendium Royal Society of Chemistry wynosilo 700 funtow miesiecznie (na
                szczesci nieopodatkowanego). I urzedniczka z szacownego Towarzystwa sceptycznie
                patrzyla na nasz pomysl wyprawy we trojke na to stypendium. Z definicji
                przeznaczone bylo dla jednej osoby, a nie hordy krewnych i znajomych krolika.
                Ale jakos pojechalismy. No i nie starczalo. Kolacje trzeba juz bylo zagryzac
                prestizem. Nawet kwalifikowalismy sie do upustu w placeniu podatku gminnego, ze
                wzgledu na przekraczajaca dobry ton niskosc dochodow gospodarstwa domowego.
                Na szczescie Prof (czesc Mu i chwala) stanal na wysokosci zadania i podrzucil
                nam do stypendium kilka odzywczych setek, bo nie mial w grancie
                pozycji ''ostatnia posluga i pochowek postdoka''.
              • staua Re: Wielki Boze juz piatek!!! 12.08.05, 23:06
                Zartujesz, ja mam co-pay $15... to przeciez tyle co nic (chyba, ze chodzisz codziennie od poczatku
                postdoca).
                Ogolnie nie narzekam, ale zarabiam mniej, niz gdybym zostala w CH.
                • bledatonn Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 01:55
                  Jak sie (odpukac) znajdziesz w szpitlu, to pogadamy.
                  Moj kolega jak sie zle poczul to pojechal do Monterrey(Nueva Leon, Mex). Na
                  rentgena i do lekarza. Tu go nie bylo stac.

                  > Zartujesz, ja mam co-pay $15... to przeciez tyle co nic (chyba, ze chodzisz
                  cod
                  > ziennie od poczatku
                  > postdoca).
                  > Ogolnie nie narzekam, ale zarabiam mniej, niz gdybym zostala w CH.
                  • staua Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 02:28
                    Bywam i w szpitalu :-) Lecze sie intensywnie, wierz mi, takze out of network. Nie narzekam. Mialam juz
                    wszelkiego rodzaju drogie badania wlacznie z MRI i ubezpieczenie placilo, nie ja :-)
          • bledatonn Re: Wielki Boze juz piatek!!! 12.08.05, 21:33
            Nie Raku,nie mialem zamiaru kupowac mieszkania, az tak oderwany od
            rzeczywistosci to ja nie jestem.
            A jesli chodzi o uzyskanie wiekszego doswiadczenia, to wierz mi, budowalem swoj
            CV przez ostatnie 21 lat. Ponoc jest 'very impressive'
            I co, k...., z tego.
            Jak tak dalej pojdzie to bede mial naprawde swietny CV i pojde na emeryture.
            A ja bym chcial troche pozyc, pobyc troche z rodzina. Pojechac na wakacje do
            cieplego kraju (moze byc przed albo po sezonie, nie jestem wymagajacy.
            Na razie spadam do domu, pewnie na bezrobocie. Poszukam pare tygodni/miesiecy.
            Albo sie zachacze w kraju, albo wyjade na postdoka na Wyspe. A moze przemysl?
            Straszne nudy, ale placa nie najgorzej i nie wymagaja pracy na okraglo.
            • staua Re: Wielki Boze juz piatek!!! 12.08.05, 23:09
              To od jakiego momentu uwzgledniasz wydarzenia ze swojego zycia w CV? (lub, innymi slowy, ile masz
              lat? jesli uwazasz, ze to obcesowe pytanie, to nie odpowiadaj. Pytam, bo sama wczoraj skonczylam 31 i,
              rzecz oczywista, 21 lat doswiadczenia nie opisuje w CV)
              • ex-rak Re: Wielki Boze juz piatek!!! 12.08.05, 23:17
                No to pije Ola za Twoje zdrowie.

                Moze bledatonnowi CV zaczyna sie tak :

                1984 - dostalem mlodego chemika.
                1985 - zdalem do 4 klasy (z czerwonym paskiem)
                ......
                • staua Re: Wielki Boze juz piatek!!! 12.08.05, 23:28
                  Dzieki :-)
                  Spytalam go, bo... No nie wiem, ale po tych kilku wpisach wydaje smi sie, ze Bledatonn jest nieco
                  zgorzknialy i chcialabym dociec przyczyny (moze cos sie uda poradzic). Moze w ogole sie myle i to
                  tylko taki styl pisania...
                  • ex-rak Re: Wielki Boze juz piatek!!! 12.08.05, 23:45
                    Ano nieco zawiedziony. Daleka odleglosc, brak bliskich w zasiegu reki,
                    finansowa bryndza, naukowa beznadzieja (Tutaj spekuluje. Maly nie znaczy zly).
                    Nic tylko sie pochlastac. Jeszcze do tego duszny gorac Teksasu. Amoku mozna
                    dostac albo delirium, o niewielkim zawodzie nie wspominajac.
                  • bledatonn Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 01:58
                    Staua, czy twoja ksywa/nick/ ma cos wspolnego ze "stieua Bukareszt" ??(pisze
                    fonetycznie, nie wiem jak bedzie po rumunsku)
                    Ex-rak - zmienil ci sie znak zodiaku, produkujesz anticancer drugs, w innym
                    wcieleniu robiles sie czesto czerwony???
                    • staua TAK!!!!! 13.08.05, 02:09
                      Jestes PIERWSZA osoba, ktora zgadla!!!! Wszyscy sie zawsze dopytuja, albo narzekaja, ze niezrozumialy
                      nick. Pisze sie steaua (a znaczy gwiazda :-) co za megalomania, co?), ale uproscilam troche, bo juz za
                      duzo byloby tych samoglosek jak na polski jezyk.
                      A Twoj nick?
                      I skad jestes z Polski?
                      • bledatonn Re: TAK!!!!! 13.08.05, 02:31
                        Paaaa!
                        Trzeci list i juz zrobilem na Tobie wrazenie.
                        Estrella, estrelinha, estrellita
                        A to byl slynny klub. Swietni pilkarze. Kto jeszcze dzis pamieta, ze w 1982 w
                        finale Mundialu ogralismy druzyne Francji, ta z Tresorem i Tigana (chyba i z
                        Platinim).
                        Mam mnostwo takiej smieciowej wiedzy, ktora nikomu do niczego nie jest
                        potrzebna. Z Roma'nia pamietam Nadie Comaneci, Ceaucescu, Doina Melinte...
                        Komu na przyklad jest potrzebne ze dla Gruzinow Gruzja to Sarkatvalo,
                        Armenia w orginale to Hajastan itp
                        Moj nick to polaczenie imienia brata Atylli (nie jestem megalomanem, BRATA),
                        wodza Hunow, Bolgarow i Kipczakow(Polowcy z "Kniazia Igora")
                        i koncowki rodzaju meskiego rzeczownikow arabskich (Jezyk jest odlotowy, ale
                        pismo nie takie trudne)
                        Takie male miasteczko pod Wa-wa.
                        • staua Re: TAK!!!!! 13.08.05, 02:49
                          Stella po wlosku :-) Hiszpanskiego nie znam, ani portugalskiego (choc latwo je zrozumiec)
                          Studiowales na UW? Ja jestem z Warszawy, ale studiowalam biologie, nie chemie.
                          Hm, jak studiowales na UW i dobrze oszacowalam Twoj wiek, to pewnie znasz paru moich znajomych
                          :-)
                          Moja rumunska rodzina to fani Dinama. Ale pilka nozna Rumunii po ostatnim blysku z Hagim jako
                          gwiazda schodzi na psy. A teraz w pucharze UEFA sa gorsi od Wisly Krakow :-)
                          Pisz pisz, poprawi Ci sie humor, zobaczysz. Jak trafiles na to forum?
                          • bledatonn Re: TAK!!!!! 13.08.05, 02:53
                            No moze pozostane troche tajemniczy co do szczegolow.
                            Pono Rumunia to piekny kraj. Mowili znajomi.
                            Trafilem tu przypadkiem.
                            Spadam. Zostalem sam w budynku. Zly znak. Tfu, tfu, na psa urok.
                            • staua Re: TAK!!!!! 13.08.05, 02:55
                              Na razie. Sorry, jesli bylam zbyt natretna. Chyba mam taki charakter.
                              Pozdrowienia!
                              • bledatonn Re: TAK!!!!! 16.08.05, 06:36
                                Nie jestes natretna, to ja jestem tajemniczy/nie lubie sie za bardzo
                                uzewnetrzniac, to ja mam taki/nieprzystajacy charakter. Przepraszam, jesli
                                zabrzmialo zbyt ostro.
                                staua napisała:

                                > Na razie. Sorry, jesli bylam zbyt natretna. Chyba mam taki charakter.
                                > Pozdrowienia!
                          • ex-rak Re: TAK!!!!! 13.08.05, 11:22
                            Stella brzmi bardzo apetycznie.
                      • kramicha Re: TAK!!!!! 13.08.05, 10:04
                        :(((

                        No wiesz co staua! Jestem zbulwersowany, przeciez ja tez zgadlem, i to dawno
                        temu. Wtedy wydawalo mi sie, ze to nic takiego, kazdy skojarzy... ale teraz
                        widze ze to bylo cos :))

                        to wszystko pewnie przez to ze sie nie wywnetrzniam na forum ;-)))
                        pzdr goraco
                        • staua Re: TAK!!!!! 13.08.05, 17:39
                          Reczywiscie! Ale masz za swoje - nie wywnetrzniasz sie, to zostales zapomniany!
                          Teraz za to mozesz w ramach podzialu zajec przejac od t_b forumowa pisanine i powywnetrzniac sie
                          troche :-)
                          Powaznie - nie wyobrazasz sobie, ile dostawalam pytan (nawet na poczte) co to za dziwaczny nick.
                          A ja Twojego nie zgadlam...(choc jest tak oczywisty)
                          • bledatonn Re: TAK!!!!! 16.08.05, 06:56
                            Z ta "stieua" to jest calkiem fajnie.
                            W polskim nie ma dyftongow. Wiec nawet autor wymawia sie jak "al'tor". Gdzie
                            tam nam do hiszp. Marija (tryftong -trzy samogloski razem), ale "stieua" - to
                            sa razem CZTERY samogloski, nawet nie wiem jak to sie nazywa -tetraftong,
                            quadroftong?
                            Slyszeliscie Amerykanina probojacego wymowic "Zdrastwuj"-tu akurat mamy 3
                            spolgloski razem, nie mam pojecia, jak to sie nazywa.
                            Jest na sali polonista???
                            Polonista, polonista potrzebny!!!!!
                            Nie musi byc doktor
                            • staua Re: TAK!!!!! 16.08.05, 15:39
                              W rumunskim jest tego troche. Steaua, cafeneaua... mnie dobijaja roznice w wymowie niektorych
                              samoglosek (np. par - z akcentem nad a-nie mam tego w klawiaturze - wlosy, wymawia sie inaczej niz
                              pir z akcentem nad i, obydwa to cos miedzy a i y, ale rozne od siebie. Oprocz tego oczywiscie czasem
                              to samo i z akcentem oraz a z akcentem stosuje sie zamiennie, bo zmieniono pisownie, wiec spotyka
                              sie "piine" i "paine" jako chleb, wymawiane oczywiscie tak samo).
                              Moj maz niedawno uczyl sie wymawiac "wszystko". Smieszne to bylo :-)
                              • bledatonn Re: TAK!!!!! 16.08.05, 20:30
                                staua napisała:

                                > W rumunskim jest tego troche. Steaua, cafeneaua...
                                znaczy kawusia?

                                mnie dobijaja roznice w wymo wie niektorych
                                > samoglosek (np. par - z akcentem nad a-nie mam tego w klawiaturze - wlosy,
                                wyma
                                No popatrz, a po hiszp. wlosy to pelo, calkiem podobnie

                                > wia sie inaczej niz
                                > pir z akcentem nad i, obydwa to cos miedzy a i y, ale rozne od siebie. Oprocz
                                t
                                > ego oczywiscie czasem
                                > to samo i z akcentem oraz a z akcentem stosuje sie zamiennie, bo zmieniono
                                piso
                                > wnie,
                                A co powiesz na nasze slowo jem wymawiane jako jjem z niezapisywanym "j" w
                                srodku. Czesi nadal to zapisuja.
                                Poza tym w hiszp. i franc. jest scisle ustalona wymowa, dokladnie tak jak u
                                nas, ale we franc. (ale nie hiszp.) obowiazuje kryterium historyczne wiec
                                mozesz nie wiedziec, jak uslyszane slowo zapisac(jak u nas albo w ar.).
                                Co mnie dobija w angielskim, to brak wzorca wymowy. Jest to dosc dowolne i
                                kazdy moze mowic po swojemu.

                                wiec spotyka
                                > sie "piine" i "paine" jako chleb, wymawiane oczywiscie tak samo).
                                Chleb=pan (hiszp.),aha! wymowa hiszp jest znacznie blizsza naszej niz ang
                                > Moj maz niedawno uczyl sie wymawiac "wszystko". Smieszne to bylo :-)
                                tak, te nasze ukochane spolgloski,
                                W sumie mam calkiem sporo przyjemnosci znajdujac pokrewne slowa w calkiem
                                odleglych jezykach. Takie hobby
                                • staua Re: TAK!!!!! 16.08.05, 20:37
                                  Jak znasz jeden romanski, to wszystkie rozpoznasz. Po wloski wlosy=capelli, chleb=pane itd. Moj maz
                                  nigdy sie nie uczac oglada z przyjemnoscia filmy portugalskie i hiszpanskie, podczas wakacji w Brazylii
                                  byl bardzo towarzyski (prowadzac dlugie rozmowy w pubach, podczas, gdzy ja z wysilkiem, choc znam
                                  wloski, bylam w stanie sluchac).
                                  "Jjem" mowila sp. ciocia mojej babci :-)
                                  Jeszcze do Twojej powyzszej odpowiedzi na moje natrectwo: dopyuje sie tak, bo z W-wy z chemii znam
                                  ludzi, ktorzy odniesli sukces w branzy tutaj w Stanach, moze Ty tez ich znasz... Jak chcesz sie tak
                                  troszke moze odslonic, ale nie na forum, to napisz na staua@gazeta.pl.
                                  Pozdrawiam!
                    • ex-rak Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 10:48
                      Antyrakowe substancyje robilem postdokiem bedac.
                      Teraz to raczej psychiatria i neurologia. Mozgi penetruje.
                      • bledatonn Re: Wielki Boze juz piatek!!! 16.08.05, 06:48
                        ex-rak napisał:

                        > Antyrakowe substancyje robilem postdokiem bedac.
                        > Teraz to raczej psychiatria i neurologia. Mozgi penetruje.
                        Znaczy stwierdziles, ze "trzeba wiedziec, kiedy wyjsc", czy tez budujesz wlasny
                        lab/grupa naukowa?
                        • ex-rak Re: Wielki Boze juz piatek!!! 16.08.05, 19:09
                          bledatonn napisał:

                          > ex-rak napisał:
                          >
                          > > Antyrakowe substancyje robilem postdokiem bedac.
                          > > Teraz to raczej psychiatria i neurologia. Mozgi penetruje.
                          > Znaczy stwierdziles, ze "trzeba wiedziec, kiedy wyjsc", czy tez budujesz
                          wlasny
                          >
                          > lab/grupa naukowa?

                          Gdzie tam. Ide na basen. Urlopik w kraju.
                • bledatonn Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 01:33
                  1984-Olimpiada Chemiczna dla Szkol Podstawowych etap krajowy II miejsce
                  1985-Technikum Chemiczne z pominieciem egz wstepnych. Ukonczone 1990 z
                  wyroznieniem
                  1989 - Olimpiada Chemiczna, etap krajowy
                  1990 -Wstep na studia chemiczne z pominieciem procedury egzaminacyjnej.
                  Ukonczone......
                  '86, '89 2 umiarkowanie grozne eksplozje... co mi tam maly chemik, dyrdymaly.

                  I na co mi to bylo. Moze trzeba bylo pojsc na piwo albo na dysko

                  Nigdy nie dostalem swiad z czerwonym paskiem. Uczylem sie tylko wybranych
                  przedmiotow, a w techn omal nie kiblowalem z ruskiego (ktorym zreszta wladam do
                  dzis, nieskolka). Gdyby nie przedmioty kierunkowe, to kto wie...
                  • staua Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 02:04
                    To ja o olimpiadach z podstawowki ani liceum nie pisze (moze powinnam napisac?) Zaczynam od
                    ukonczenia szkoly sredniej :-)
                    W chemicznej tez mialam drugie miejsce, tylko w 1989 (chyba, bo wtedy bylam w osmej klasie)
                    Przyjemnie ja wspominam...
                    Wyglada na to, ze jestes w wieku mojego meza. Ale on (mimo ze zarabia mniej niz w poprzedniej pracy,
                    o czym pisalam powyzej) nie narzeka, moze dlatego, ze jest z Rumunii, a tam jakby wrocil, to
                    zarabialby 80 Euro miesiecznie.
                    Na pewno wszystko Ci sie ulozy. Stany wielu ludzi rozczarowuja, niektorym jest normalnie, a niektorzy
                    sa zachwyceni (jak ze wszystkim). Szukasz juz teraz nowej pracy, czy po powrocie zaczniesz sie
                    rozgladac?
                    Pozdrawiam!
                    • bledatonn Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 02:18
                      Dla sportu aplikuje w stanach, ale jak dotychczas wszystkie interview konczyly
                      sie na pytaniu, czy mam zielona karta.
                      Taaa, jestem rozczarowany. Ten postdoc powiniem byc ukoronowaniem mojej kariery
                      i mozliwoscia kontynuacji. Duza perspektywa.
                      Nie jest. Powinienem chyba byl stad spieprzyc pol roku temu. Ale ja sie tak
                      latwo nie poddaje.
                      Intensywnie aplikuje w Anglii, ale w zasadzie powinienem sie rozgladac po kraju.
                      • staua Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 02:26
                        Nie poddawaj sie!
                        Moj maz (przepraszam, ze caly czas o nim pisze, ale to dobry przyklad) dostal Research Associate teraz
                        i oni mu zaaplikuja o zielona karte. Wydaje mi sie, ze to powinno byc Twoje wymaganie (on tak zrobil -
                        na interview zaznaczal, ze chce ZH i tyle). Aplikowales w firmach czy w akademii?
                        Czym sie dokladniej zajmujesz? Pytam, bo mam tez tutaj znajomych chemikow, moze Ci przypasuje
                        tematyka i moze sie skontaktujesz... a moz ektos z forum cos doradzi, tu tez chemikow jest troche.
                        • bledatonn Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 02:40
                          Gwiazdo, dzieki za propozycje pomocy. Zapamietam.
                          Jesli chodzi o pobyt tutaj to najgorsze jest to, ze nie moge tu sciagnac
                          rodziny. To nie jest zle samopoczucie. Jestem zdewastowany. Nie najlepiej po
                          polsku, ale dobrze oddaje moj stan.
                          Napisalem ze aplikuje dla sportu,poniewaz raczej nie dostane nic za pieniadze
                          ktorych oczekuje, i.e. dalej musialbym byc bez rodziny.
                          Maly byl tydzien w szpitalu.
                          Ja bylem tutaj.
                          Co ja tu jeszcze robie???
                          • staua Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 02:53
                            Jak duzy (jak maly) jest Twoj synek? Czy zona pracuje? Bo moze tutaj tez moglaby... juz znamy na
                            forum przypadki znalezienia pracy przez wspolmalzonkow!
                            Rozumiem Cie, mam znajomego z Argentyny, ktory wytrzymal rok - w Argentynie zostawil zone z
                            dwojka dzieci.
                            U mnie jest akurat o tyle dobrze, ze oboje pracujemy w nauce, poza tym (na razie i oby jak jnajkrocej to
                            trwalo, ale na razie) nie mamy dzieci.
                            • bledatonn Re: Wielki Boze juz piatek!!! 16.08.05, 06:42
                              staua napisała:

                              > Jak duzy (jak maly) jest Twoj synek?
                              Niecale 2 lata.
                              Czy zona pracuje? Bo moze tutaj tez moglab
                              > y...
                              Nie pracuje, nie jest z branzy
                              juz znamy na
                              > forum przypadki znalezienia pracy przez wspolmalzonkow!
                              Ja tutaj mam znajomych doktorow Hindusow, maja super coreczke. Ale chyba
                              wyjada. We trojke.
                              Swoja droga, to jest jednak dyskryminacja. Zeby sie dostac na postdoca na
                              cienki amerykanski universytet Hindus musi napisac ze 20 publikacji. Mi
                              wystarczylo 6.
                              > Rozumiem Cie, mam znajomego z Argentyny, ktory wytrzymal rok - w Argentynie
                              zos
                              > tawil zone z
                              > dwojka dzieci.
                              Ostatnio rozmawialem o tym z kolezanka kolegi i wyszlo na to ze moj pobyt tutaj
                              jest calkiem niedaleki od definicji wiezienia.
                              > U mnie jest akurat o tyle dobrze, ze oboje pracujemy w nauce, poza tym (na
                              razi
                              > e i oby jak jnajkrocej to
                              > trwalo, ale na razie) nie mamy dzieci.
                              Dzieciaki sa super. Polecam.
                              • staua Re: Wielki Boze juz piatek!!! 16.08.05, 20:40
                                Niekoniecznie z tymi Hindusami. U mnie sa postdocy z Chin i Indii, ktorzy przyjezdzajac tutaj nie mieli
                                zadnych publikacji z doktoratu. Dopiero tu, jako postdocy, zaczynaja kariere. I niezle im idzie...
                                Wiem, ze dzieciaki sa super, ale... tutaj akurat sytuacja jest skomplikowana, jesli o mnie chodzi.
                                • lukasz97 Re: Wielki Boze juz piatek!!! 18.08.05, 07:13
                                  staua napisała:

                                  > Niekoniecznie z tymi Hindusami. U mnie sa postdocy z Chin i Indii, ktorzy
                                  > przyjezdzajac tutaj nie mieli zadnych publikacji z doktoratu. Dopiero tu,
                                  > jako postdocy, zaczynaja kariere. I niezle im idzie...

                                  tylko potwierdzic moge... ostatnio szef przyjal na postdoca goscia z Meksyku
                                  z jedna publikacja.

                                  l

                                  > Wiem, ze dzieciaki sa super, ale... tutaj akurat sytuacja jest skomplikowana, j
                                  > esli o mnie chodzi.
                          • ex-rak Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 11:19
                            Znam ten bol. Spedzilem tutaj prawie dwa lata bez rodzinki.
                            • bledatonn Re: Wielki Boze juz piatek!!! 16.08.05, 06:50
                              ex-rak napisał:

                              > Znam ten bol. Spedzilem tutaj prawie dwa lata bez rodzinki.
                              I nie zwariowales?
                              Twardziscie sa, panie ex-rak.
                              Ja bez rodziny nie mam motywacji. Do niczego. Ale w alkoholizm nie popadam.
                              Trzeba sie trzymac
                            • happili bez rodziny, a poza tym to juz w domu 16.08.05, 09:45
                              To ja sie pochwale moimi rekordami - w 06.2003 wyszlam za maz i od tego czasu
                              (a w sumie od momentu poznania w 2002) spedzilam z mezem ok. 4 miesiace
                              zliczajac wszystko do kupy, nawet te godzinne spotkania na lotnisku we
                              Frankfurcie. I tak po dwoch latach malzenstwa wciaz sie kwalifikuje
                              na "newlywed". Wiec prosze mi nic nie mowic o oderwaniu od Rodziny. :(((

                              I jeszcze zmieniajac temat (moge, bo w koncu ja ten watek rozpoczelam ;PPP), to
                              informuje, ze juz zdolalam dotrzec z Niemiec do Polski i jestem znow w domu
                              rodzinnym, czekajac na powrot meza z wojny. :))) A tak w ogole to Smia jest THE
                              BEST. Bez niej pakowalabym sie pewnie do tej pory. Dzieki robakowa
                              panienko!! ;)))

                              Pozdrowienia serdeczne z krolewskiego stolecznego miasta. I usmiechajcie sie,
                              bo kazda meka kiedys sie konczy!!

                              Il
                    • lukasz97 Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 04:30
                      staua napisała:

                      > To ja o olimpiadach z podstawowki ani liceum nie pisze (moze powinnam
                      > napisac?) Zaczynam od ukonczenia szkoly sredniej :-)
                      > W chemicznej tez mialam drugie miejsce, tylko w 1989 (chyba, bo wtedy
                      > bylam w osmej klasie)
                      > Przyjemnie ja wspominam...

                      wspomnienia , wspomnieniami ;o) ale pisac tego w CV nie ma chyba za
                      bardzo po co (no, chyba ze to CV na okolicznosc zielonej karty. wtedy to,
                      zdaje sie, im wiecej michalkow tym lepiej :o[ na tym etapie to licza sie
                      publikacje (i to pewnie z naciskiem na ostatnie, a nie te z okolic
                      wczesnego doktoratu) opinie i pasowanie do oferowanego stanowiska (to
                      ostatnie pewnie duzo bardziej istotne w przemysle)

                      l (tez z michalkami ;o)

                      > Wyglada na to, ze jestes w wieku mojego meza. Ale on (mimo ze zarabia
                      > mniej niz w poprzedniej pracy, o czym pisalam powyzej) nie narzeka,
                      > moze dlatego, ze jest z Rumunii, a tam jak by wrocil, to
                      > zarabialby 80 Euro miesiecznie.
                      > Na pewno wszystko Ci sie ulozy. Stany wielu ludzi rozczarowuja, niektorym
                      > jest normalnie, a niektorzy sa zachwyceni (jak ze wszystkim). Szukasz juz
                      > teraz nowej pracy, czy po powrocie zaczniesz sie rozgladac?
                      > Pozdrawiam!
                      • staua Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 05:07
                        ..
                        >
                        > wspomnienia , wspomnieniami ;o) ale pisac tego w CV nie ma chyba za
                        > bardzo po co

                        Dlatego tez dotychczas nie przyszlo mi to do glowy :-)
                  • kot.behemot Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 06:44
                    > '86, '89 2 umiarkowanie grozne eksplozje... co mi tam maly chemik, dyrdymaly.

                    Nie lekceważ "Młodego chemika"! O pewne strategiczne odczynniki zawsze było
                    trudno, a w tym zestawie była wspaniała probówka pełna nadmanganianu potasu.
                    Można go było zmieszać z pyłem aluminiowym, kupionym w sklepie z gospodarstwem
                    domowym, jako tzw. "sreberko". Kawałek magnezu też był. Rzeczy drobne, ale nie
                    do pogardzenia w sytuacji permanentnego braku ingrediencji potrzebnych do
                    następnego "bum!". Raz tylko trafiłem w sklepie z chemią (taki był w Łodzi przy
                    Moniuszki) na stężony kwas siarkowy. Ile z tego było radości! Od razu się
                    popędziło do gospodarczego po saletrę i zabrało do destylacji...

                    Co do sytuacji z pracą po postdocu, to jestem w takiej samej. Ale próbuję dalej
                    w USA, bo mi znajomi w Polsce donoszą, że zupełnie nie ma do czego wracać.
                    • kot.behemot bledatonn, sprawdz poczte na gazeta.pl 13.08.05, 08:11
                      Pojawila sie oferta pracy, ktora mozesz byc zainteresowany.
                      • bledatonn Re: bledatonn, sprawdz poczte na gazeta.pl 16.08.05, 06:47
                        kot.behemot napisał:

                        > Pojawila sie oferta pracy, ktora mozesz byc zainteresowany.
                        Jakbys, prosze kocie.behemocie dolaczyl link. Jakos nic sensownego nie
                        zauwazylem. Dzieki.
                        • kot.behemot Re: bledatonn, sprawdz poczte na gazeta.pl 16.08.05, 07:59
                          > Jakbys, prosze kocie.behemocie dolaczyl link. Jakos nic sensownego nie
                          > zauwazylem. Dzieki.

                          Linku nie ma, bo to oferta, ktora przyslala mi emailem rekruterka. Dlatego
                          poslalem to dalej na Twoje konto bledatonn@gazeta.pl. Zginelo?
                          • bledatonn Re: bledatonn, sprawdz poczte na gazeta.pl 16.08.05, 12:07
                            Dzieki Kocie, juz znalazlem.
                            No niestety to niezupelnie moja specjalnosc.
                            Jak aplikuje o cos takiego to najczesciej odpadam.
                            Takze chyba sobie odpuszcze.
                            Jeszcze raz dzieki.
                    • ex-rak Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 11:03
                      Ja kwas siarkowy wycyganilem od mechanikow samochodowych w warsztacie naprawy
                      autobusow. Miasteczko, w ktorym zylem w epoce przedstudenckiej, liczylo okolo
                      10tys mieszkancow i jedyny sklep z chemia byl z chemia gospodarcza. Moze mozna
                      bylo zaslony dymne z pasty do podlogi robic. Nie wiem, ale wode amoniakalna 25%
                      mieli. KMnO4 z apteki. Na szczescie lab w szkole mielismy dosyc dobrze
                      zaopatrzony. W misteczku byly magazyny wojsk chemiczych, wiec jak cos
                      wyrzucali, to dziwnym trafem ladowalo to w naszej pracowni, a pozniej szybko
                      bylo przerabiane przez entuziastow hukow i smrodow. Ale niektore oczynniki
                      rzeczywiscie byly ciekawe.
                      • kot.behemot Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 18:11
                        > Nie wiem, ale wode amoniakalna 25%
                        > mieli.

                        Co się natychmiast kojarzy z jodem. Albo z formaliną. :)

                        W mojej pracowni chemicznej największym przebojem były dwa duże słoje kwasu
                        pikrynowego. Po co to było licealnej pracowni - nie wiem.
                    • bledatonn Re: Wielki Boze juz piatek!!! 16.08.05, 06:46
                      kot.behemot napisał:

                      > Co do sytuacji z pracą po postdocu, to jestem w takiej samej. Ale próbuję
                      dalej
                      > w USA, bo mi znajomi w Polsce donoszą, że zupełnie nie ma do czego wracać.
                      No nie wiem, wychodzi na to ze najbardziej szczesliwy jestem w samolocie, kiedy
                      wylatuje, albo wracam. W Stanach jestem mocno nieszczesliwy, w kraju tylko
                      troche. Jesli nie masz do splacania mieszkania, to bez wielkich problemow
                      mozesz pozyc w kraju z niewielka pensyjka. W US sie po prosu nie da. Albo masz
                      wystarczajaco duzo, albo jesz psie zarcie i boisz sie ze zachorujesz.
                      • lukasz97 Re: Wielki Boze juz piatek!!! 18.08.05, 07:11
                        bledatonn napisał:

                        > kot.behemot napisał:
                        >
                        > > Co do sytuacji z pracą po postdocu, to jestem w takiej samej. Ale próbuję
                        >
                        > dalej
                        > > w USA, bo mi znajomi w Polsce donoszą, że zupełnie nie ma do czego wracać
                        > .
                        > No nie wiem, wychodzi na to ze najbardziej szczesliwy jestem w samolocie, kiedy
                        >
                        > wylatuje, albo wracam. W Stanach jestem mocno nieszczesliwy, w kraju tylko
                        > troche. Jesli nie masz do splacania mieszkania, to bez wielkich problemow
                        > mozesz pozyc w kraju z niewielka pensyjka.

                        plus dotacja nauki polskiej przez krewnych i znajomych krolika, plus 3 fuchy
                        coby koniec z koncem zwiazac ? dziekuje, postoje. jak sie w nauke bawic
                        to na powaznie a nie chalturzyc.

                        > W US sie po prosu nie da.
                        > Albo masz wystarczajaco duzo, albo jesz psie zarcie i boisz sie

                        uh.. moglbys sprecyzowac to 'wystarczajaco duzo' ?
                        wlasnie wrociwszy z lazenia po Sierra (fujj.. pierwszy raz mialem okazje
                        przesiedziec w namiocie caly dzionek - lalo rowno, ciut wyzej sypal snieg;
                        pozostale 3 dni calkiem ladne za to. tyle ze ambitne plany na niczym spelzly)
                        ze znajomymi - przyjechali tu ~ 6 lat temu, dwojka dzieci, zona niepracujaca,
                        niskie 30k/rok na poczatek. sprawiaja wrazenie calkiem zadowolonych, psiego
                        zarcia nie zauwazylem, ubezpieczenie uczelniane. o wracaniu do PL-u raczej
                        nie wspominaja (kol Cz. wie o kogo chodzi ;o)

                        l

                        > ze zachorujesz.
                  • ex-rak Re: Wielki Boze juz piatek!!! 13.08.05, 10:55
                    bledatonn napisał:

                    > 1984-Olimpiada Chemiczna dla Szkol Podstawowych etap krajowy II miejsce
                    > 1985-Technikum Chemiczne z pominieciem egz wstepnych. Ukonczone 1990 z
                    > wyroznieniem

                    Technikum Chemiczne pod Warszawa kojarzy mi sie z Piastowem. Mialem tam w tych
                    latach praktyki studenckie. Uwieczenie, ach jak ulubionej, dydaktyki chemii.
                    Juz nie pamietam kiedy to dokladnie bylo wrzesnien 86 lub moze 87.
                    Pozniej tylko raz mialem okazje prowadzic lekcje w szkole. Jedna godzinke
                    chemii w zastepstwie chorej malzonki w I SLO.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka