Dodaj do ulubionych

pierwszy dzień

04.10.04, 16:55
Pierwszy dzień na studiach doktoranckich - pustka na uczelni, nikt, łącznie z
promotorem, nic nie wie, totalny bałagan. Jak ja mam sie do tego zabrać?
Planów masa, a już ostrzegają, że nie ma za dużo pieniędzy na badania.
Stypendium - zero. Na co ja się porywam? Mam doła.
Jak wspominacie początki Waszych doktoratów? Może nie tylko mnie tak dobiło?
Obserwuj wątek
    • neferet Re: pierwszy dzień 04.10.04, 17:07
      Temat mam, literatura zebrana, pierwsza praca seminaryjna prawie napisana.
      Promotor czas to i ma, ale na jego pomoc raczej liczyć nie mogę - taki z niego
      trochę niebieski ptak:)
      Znacie coś dobrego na dolinę?
    • rilian Re: pierwszy dzień 04.10.04, 20:24
      Ojej, doceniam coraz bardziej moje "studia"... Jeszcze luźniejsze niż tamte
      pięcioletnie. Żadnego biegania, żadnego bałaganu (bo nikt się nie przejmuje, że
      on jest, więc jakby go nie było)...

      > Pierwszy dzień na studiach doktoranckich - pustka na uczelni, nikt, łącznie z
      > promotorem, nic nie wie, totalny bałagan. Jak ja mam sie do tego zabrać?
      > Planów masa, a już ostrzegają, że nie ma za dużo pieniędzy na badania.
      > Stypendium - zero. Na co ja się porywam? Mam doła.
      > Jak wspominacie początki Waszych doktoratów? Może nie tylko mnie tak dobiło?
    • ar.pl Re: pierwszy dzień 05.10.04, 08:16
      Chi chi, ja tez jestem po pierwszym dniu. Nawet mielismy zajecia, za to okazalo
      sie, ze nikt nie przyszedl na inauguracje (nic nie wiedzielismy) i od razu
      wielka chryja na cala uczelnie:) Reszta tez dobijajaca jak u Ciebie: stypendium
      zero, a zajecia w takich godzinach, ze pracowac mozna chyba tylko nocami,
      zazdroszcze tylko, ze juz masz promotora, temat itd. - u mnie na razie wielka
      niewiadoma. Ale trzeba sobie bedzie jakos poradzic, po to chyba tez jest to
      forum, zeby sie nawzajem pocieszac czasem:) Mnie bardziej intryguje inna rzecz:
      jak Wy ludzie zbieracie literature przy takim milym stanie polskich bibliotek?
      Pozdrawiam.
      • neferet Re: pierwszy dzień 05.10.04, 08:55
        ar.pl - czy Twój login ma moze jakiś zwiazek z akademią rolniczą? Jeśli tak to
        studiujemy na tym samym typie uczelni:)
        Dzisiaj zebranie informacyjne - może coś mi się w głowie poukłada.
        Co do literatury - jak narazie przekopałam zasoby Elseviera na uczelni, gdyz
        biblioteka z powodu remontu jest jeszcze zamknięta i nawet nie wiadomo do
        kiedy. Ale faktycznie nie spodiewam sie znaleźć jakichś cudów w bibliotece.
        Pozdrawiam
        • ar.pl Re: pierwszy dzień 05.10.04, 13:43
          Nie nie, to nie akademia rolnicza, tylko architektura (na 'ar' sie zaczyna,
          chociaz paradoksalnie login jest taki z zupelnie innego powodu:)
          Literatura mnie przeraza, bo nasza czytelnia swieci pustkami, same
          komunistyczne opisy blokowisk, a podobno na innych wydzialach jest jeszcze
          gorzej. Pamietam swoje rozterki z czasu studiow, skad skombinowac ksiazki -
          klasyki najoczywistsze chociazby. Nowe ksiazki zamawiane internetem oddpadaja,
          bo pensji starczyloby mi na 2 miesiecznie:) Pod koniec miesiaca jade do
          Holandii i chyba spedze dlugie godziny w bibliotekach, zeby pokserowac pare
          ksiazek i nadrobic braki. Wakacje doktorantki:) Pozdrawiam PS.: Tez jestes
          swiezo po studiach?
    • r.richelieu ale tu się tłok zrobił ;) 05.10.04, 18:11
      to domena pierwszorocznych, bo zazwyczaj informacji brak w sierpniu, we
      wrześniu, w październiku coś tam zaczyna świtać...

      ale
      coraz więcej chętnych jest na st dr, więc powinno niby się cieszyć, że przeszło
      się gęste sito rekrutacji, ze średnią 4,99, 15 publkacjami itd.
    • pseudodoktorant Re: pierwszy dzień 06.10.04, 13:16
      Witam w klubie. Doła to może nie mam, ale nastawiony entuzjastycznie do
      pseudostudiów doktoranckich też nie jestem. Bałagan jest i owszem, nikt nic nie
      wie, ale ja już się do takiego stanu rzeczy zdążyłem przyzwyczaić. Stypendium
      nie dają, więc nic wymagać nie mogą. Póki co nie przepracowuję się.
    • lukasz.w5 Re: pierwszy dzień 09.10.04, 21:49
      Ja miałem już pierwsze zajęcia tzn. byłem na zajęciach promotora i na
      seminarium doktoranckim (miał rozmowa przy obiedzie na starym mieście w
      Toruniu, promotor stawiał), ale jeszcze formalnie nie jestem przyjety na
      studia, bo jest tu taki bałagan. Miałem wczoraj złożyć dokumenty w
      skeretariacie studiów doktoranckich i nie zrobiłem tego, bo kierownik mojej
      katedry zapomnia poinformować, że mają w planie przyjąć jeszcze jednego
      doktoranta, czyli mnie. Wobec tego z decyzja o przyjeciu będę czekał do 27
      października, kiedy z wyjazdu zagranicznego wróci mój promotor. Więc do końca
      miesiąca będę żył w stresie. Bo nie wiem, czy mam teraz szukać pracy na etacie,
      czy czekać na przyjęcie na studia i wypłate stypendium.
        • euraszek Re: pierwszy dzień 10.10.04, 21:53
          ja jutro ide dopiero po raz pierwszy, stypendium mam, ale juz wiem, ze na
          uczelni jest totalny balagan, moja promotorka nie ma czasu na razie, dobrze, ze
          mam temat i literature zatwierdzona przez nia....wiem, ze zajecia dopiero sie
          rozpoczna za jakis,wiec co ja na razie bede robila?jakas totalna paranoja....
          • rilian opanujcie się, ludzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.10.04, 22:30
            A co się przejmujesz?!?!?!?!... Poczytaj, odpocznij, idź do kina na "rybki z
            ferajny", posiedź w knajpach, znajdź swoje lalki z dzieciństwa, zadzwoń do
            mamy, napisz zaległe listy, kochaj ludzi, oddychaj powietrzem, bądź wdzięczna
            za bieżącą wodę, prąd i gaz w twoim mieszkaniu...

            Czy wy naprawdę nie macie innych zajęć, niż przeżywanie hasła "bałagan na
            uczelni"?... Śmieszne...
            • euraszek Re: opanujcie się, ludzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.10.04, 23:12
              tak, kochany, tylko, ze pamietam, ze przez balagan na studiach mi na przyklad
              przelecialo stypendium pod nosem:)
              generalnie na razie sie przejmuje, chociaz nie sikam w majtki na mysl o tym
              oraz ciesze sie powietrzem, mieszkam z mama, wiec dzwonic do niej nie bede, a
              gazu aktualnie nie posiadam, bo butla sie skonczyla...(jak chcesz pogadac o
              gazie, to znajdz inne forum!!!!)
                • rr.richelieu Re: opanujcie się, ludzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.10.04, 16:53
                  e, ja cały czas to przeżywam. Znaczy wątpliwości czy dobra recenzja jest za
                  wartość artykułu czy za moja piękne oczy, hehe. Źle ze mną, bo zamiast
                  wykorzystywać walory naturalne ciapkam się z swoim popieprzonym poczuciu
                  sprawiedliwości i niedobrze mi za każdym razem, gdy mój promotor (chwała mu za
                  to) przedstawia mnie różnym znaczącym w środowisku. Chwała mu, bo bez tego
                  nieustannego popychania w życiu samej nie przyszło by do głowy by uśmiechać się
                  wybielonymi zębami i potrząsać fruzurą prosto od fryzjera. Obrzydliwie się
                  czuję w takich sytuacjach, a wiem jak wiele pozytywów dostanę i jak bardzo
                  zostanę zapamiętana jeśli będę się uśmiechać na konf. zamaist być mrukiem w
                  szarym sweterku.

                  Za uczciwa jestem i za mało cyniczna. Hm, z tym cynizmem wprost
                  nieprawdopodobne w moim przypadku, hehe

                  zaś mój pierwszy raz na st był niczym specjalnym, bo rok popracowywałam sobie
                  jako asystent zanim przyjęto mnie na st dr
                • euraszek Re: opanujcie się, ludzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.10.04, 19:42
                  widzisz, kazdy ma swoj problem, ja jednak Twojego nie bagatelizuje....po to
                  jest ten post na forum, zeby sie wypowiedziec odnosnie swojego pierwszego
                  dnia...mmam gdzies, jak dlugo jestes na tym forum...jezeli Ci to nie
                  interesuje, to siedz cicho i zajmij sie pomnikami Papieża...szybciej skończysz
                  i zabraknie nam wspolnych tematow:)
                  • miluszka trochę wspomnien 12.10.04, 17:13
                    Oj - coś przycisnęłam i poszedł pusty list - sorry. mam nadzieje,że nie
                    wyrzucicie mnie z tego forum, bo ja już od maja jestem dr?
                    Mój pierwszy dzień - czeski film, najwięcej pomógł nam doktorant z trzeciego
                    roku, wiedział więcej niż opiekun doktorantów. Mój promotor super - ale na
                    początku nie był zbyt pomocny, czekał, co ja sama wymyślę. Ksiązek w bibliotece
                    zero, szukałam po znajomych, a takze sama kupowałam przez amazon,lub inne
                    księgarnie internetowe( pisałam z buddyzmu).Może to nie jest sposób dla
                    uboższych - ja nie miałam niestety innego wyjścia, bo w Polsce takich
                    wydawnictw po prostu nie było. ( Moi następcy mają trochę lepiej, bo spory
                    księgozbiór buddyjski się teraz gromadzi w Szczecinie). Promotor dopiero wszedł
                    w ostatnim etapie pracy, pilnował, by praca była strawna dla recenzentów.
                    • cymesik6 Ja też pierwszy raz 13.10.04, 08:35
                      Ja również mam za sobą pierwszy dzień. Było bardzo miło, rozdanie indeksów ,
                      przyjemne przemówienia i informacja,że na moim wydziale nie ma stypendium dla
                      doktorantów. Po legitymacje musiałam pojechać w inne miejsce, i tu sie
                      okazało,że legitymacji nie ma. Za dwa dni znowu nie było,kazano mi przyjść za 2
                      dni, ale mi sie nie usmiechało jeździć , i o dziwo, okazało się,że legitymację
                      można zrobić od ręki.
                      Zajęć mam mało, ( wczoraj odbyły się pierwsze, bardzo owocne). Ale mam mały
                      problem, bo niektóre kolidują z moja pracą. Mam nadzieję,że uda mi się
                      poprzestawiać. Jutro idę do promotora i zobaczymy co powie na moje plany.
                      Narazie układam sobie wszystko, a że mam rodzinę, dzieci młodszoszkolne, ,
                      które trzeba jeszcze przypilnowac z lekcjami, i bardzo chorą babcię w szpitalu,
                      to musze przyznać,że się czasowo niewyrabiam. Mam nadzieję,że to chwilowe
                      zachwianie. Zawsze lepiej się organizuję jak mam więcej zajęć. Oby z doktoratem
                      też tak było.
                      Wiem,że wszędzie jest bałagan, niewiele się zmieniło przez 10 lat, nawet jak
                      robiłam studia podyplomowe na mojej uczelni też ciągle były jakieś
                      niedociągnięcia. Więc stram sie patrzeć na to z dystansem.
                      Narazie najbardziej obawiam się zawiłości komputerowo bibliotecznych. Może sie
                      Wam to wyda dziwne, ale nigdy nie korzystałam z wielkich bibliotek. Mam
                      nadzieję,że poradzę sobie z komputerami.
                      Gdybym miała jakieś watpliwości i problemy mogę tu na forum radzić się, prawda?
                      Pozdrawiam wszystkich doktorantów.
                      cym-świeżo upieczona doktorantka
                      • rilian serdecznie zapraszamy i witamy! 13.10.04, 11:59
                        Witamy Cię serdecznie i zapraszamy!!... Czasem się tu przytykamy ale w 99,5%
                        przypadków staramy się sobie pomóc i ułatwić nasze studyjne i badawcze
                        problemy. Napisz coś o sowim kierunku i temacie (mniej więcej) to może ktoś coś
                        ciekawego podrzuci i wymyśli!...

                        Biblioteki są różne, ja najmilej wspominam właśnie te największe i najbardziej
                        skomputeryzowane (NYPL,BJ), najgorsze są te w pipidówkach, gdzie niby powinny
                        być lokalne i nieosiągalne nigdzie indziej wydawnictwa, ale ich nie ma bo
                        sołtys pożyczył. :)
    • sunday Re: pierwszy dzień 18.10.04, 17:11
      > Jak wspominacie początki Waszych doktoratów? Może nie tylko mnie tak dobiło?

      brrr, przywiózł mnie znajomy, szef przyjechał mnie odebrać na motorze ubrany w
      czarną skórę, rozmawialiśmy w trzy osoby w trzech językach, każdy z każdym w
      innym, współdoktorant równie przestraszony jak ja, Hindus, musieliśmy się
      przyzwyczaić do swoich plenglisha i hinglisha, wkoło ludzie gadają w jeszcze
      innym języku z któego nic nie rozumiem, strażnikowi na bramie się praktycznie
      salutuje, o temacie pracy pojęcia najzieleńszego nie mam...
      ... No właśnie jakoś tak: bez kropek i zdań, a przecinki nie tam, gdzie by było
      trzeba. Ale się przyzwyczaiłem. I polubiłem.

      pozdrawiam!
      Luki
      • aniutka77 Re: pierwszy dzień 19.10.04, 12:17
        O rety, to nie brzmi jak pierwszy dzień na studiach doktoranckich, tylko jak
        pierwszy dzień w obozie prztrwania w jakimś strasznie dzikim miejscu, gdzie
        wszystko czycha na człowieka, żeby go dziabnąć. Łącznie z promotorem.
        • sunday Re: pierwszy dzień 19.10.04, 12:22
          > O rety, to nie brzmi jak pierwszy dzień na studiach doktoranckich, tylko jak
          > pierwszy dzień w obozie prztrwania w jakimś strasznie dzikim miejscu, gdzie
          > wszystko czycha na człowieka, żeby go dziabnąć. Łącznie z promotorem.

          :) Właśnie mniej więcej tak się czułem. Po trzech miesiącach chciałem
          zrezygnować. Ale przeczekałem zły nastrój i polubiłem cały ten cyrk.

          A z promotorem była jeszcze inna bajka: poznałem go dopiero po trzech latach
          pisania pracy, gdy już porządkowałem wyniki i zabierałem się do pisania... Nie
          dziobał, nawet napisał bardzo pozytywną recenzję, przeczytałem wczoraj.

          pozdrawiam!
          Luki
          • aniutka77 Re: pierwszy dzień 19.10.04, 12:32
            Ja strasznie ubolewam nad tym, że jak do tej pory nie spotkałam tu medyka, raz,
            kiedyś chyba....
            Bo na studiach doktoranckich na Akademii Medycznej studia polegają na normalnej
            pracy, prawie jak asystent, czyli codziennie widuje się promotora, i robi się
            wiele rzeczy niezwiązanych z doktoratem.Także mój pierwszy dzień wyglądał jak
            pierwszy dzień w pracy.
            No, oczywiście, wyłączywszy fakt, że tego piewrwszego dnia zepsulam komputer w
            laboratorium. Ale nie tak do końca, coś mu tam naprawili i dziś właśnie z niego
            piszę.
            • kohomologia Re: pierwszy dzień 19.10.04, 18:42
              >Bo na studiach doktoranckich na Akademii Medycznej studia polegają na
              normalnej
              > pracy, prawie jak asystent, czyli codziennie widuje się promotora, i robi się
              > wiele rzeczy niezwiązanych z doktoratem

              Na Wydziale Fizyki UW tez. Dni na studiach doktoranckich niewiele roznia sie od
              dni zwyklych studiow (i tak spedza sie na uczelni caly dzien :-) Z ta roznica,
              ze mniej jest zajec na ktore sie chodzi (za to sa inne ktore sie prowadzi). No
              i troche inaczej traktuje sie magistranta i doktoranta.
              Moj pierwszy dzien studiow doktoranckich wygladal o tyle nietypowo, ze bylismy
              z promotorem od prawie tygodnia we Francji i robilismy tam pomiary. A i tak
              prawie caly wrzesien przesiedzialm na uczelni konczac prace magisterska.
              • aniutka77 Re: pierwszy dzień 20.10.04, 11:14
                Jednak przypomniałam sobie pewną historię ale nie z pierwszego dnia tylko
                okolic pierwszego tygodnia. Poszłam razem z jednym z pracowników zakładu na
                oddział kardiochirurgii, do pokoju asystentów. takiej lekarskiej dyżurki.
                Kanapki tam takie stały. Posadzili mnie na jednej i zaczęli biegać naokoło, bo
                przyznac musze, że warunki pracy mają bardzo uciążliwe. Lekarze ledwo odejdą od
                stołu operacyjengo a juz wpadają w tonę papierków do wypełnienia a to wszystko
                w malutkim pomieszczeniu, które dzielą w sześciu. I są tylko dwa komputery.
                Bałagan panuje tam totalny. Tak mi się jakoś średnio wygodnie siedziało, i
                dopiero jak wstałam, to zorientowałam się żu usiadłam na ...........zastawce
                sercowej.
                Musze tu nadmienić, że nie takiej ociekającej krwią z żywego człowieka, tylko
                plastikowej, czymś w rodzaju protezy, którą wstawia się na miejsce naszej
                własnej, chorej zastawki.
                I muszę również dodać, że jak się później okazało, nie była to zastawka
                przeznaczona do operacji a jedynie obiekt szkoleniowy młodych lekarzy.
                także nie bójcie się, jak wam się przydarzy wylądować w szpitalu(oby nie!!!) ja
                na waszej zastawce nie usiądę.
                • skrzydlaczek Re: pierwszy dzień 21.10.04, 09:32
                  :)))))
                  A ja podobnie jak rilian - spotkania z promotorem raz w tygodniu (razem
                  prowadzimy zajecia, wic to glownie dlatego, choc sa dni, kiedy wolalabym mu sie
                  nie pokazywac na oczy..... zwlaszcza, gdy nadchodzi czas oddania jakiegos
                  kawalka tekstu - np. podrozdzialu). Ale ostatnio skads wytrzasnal moj nr
                  komorki i czasem do mnie dzwoni (i chwali za rozne rzeczy :).
                  • ar.pl Re: pierwszy dzień 21.10.04, 10:26
                    Wczoraj na spotkaniu z 'potencjalnym promotorem' ulyszelismy: 'szanowni
                    Panstwo, jesli chca Panstwo zrobic doktorat, to prosze juz zrezygnowac z
                    kupowania jakichkolwiek ubran, butow, kosmetykow itd.'...
                    Dokonczylismy:'takze z kupowania jedzenia, pieluch, oplacania czynszu'...

                    Wszyscy nas strasza na razie, najbardziej tym, ze nie da sie za bardzo laczyc
                    pracy z doktoracikiem. Chyba maja racje: czytelnia jest otwarta 9-15 tylko w
                    dni powszednie:)))
                    Pozdrawiam Was wsyztskich!
                    • skrzydlaczek Re: pierwszy dzień 21.10.04, 10:41
                      Nie chce byc Kasandra, ale rozni moi znajomi probujacy laczyc jedno i drugie w
                      wiekszosci nie dali. Znaczna czesc rzucila doktorat, jeden rzucil prace :).
                      Wiele zalezy od pracy - jesli zwiazana w jakis sposob z doktoratem, to rzucac
                      nie nalezy!!!
                      Powodzenia
                      (mnie martwi polaczenie doktorat + dziecko i jakos na to drugie nie moge sie
                      zdecydowac, a czas leci....)
                      • miluszka Re: pierwszy dzień 21.10.04, 12:58
                        A ja połączyłam jedno z drugim ( pracę i doktorat), natomiast praca do
                        doktoratu miała się kompletnie nijak. Mam mianowicie firmę,która administruje
                        nieruchomosciami, a także czasem coś sprzeda lub wynajmie, zas doktorat był z
                        buddyzmu. No ale ja jestem pasjonat tematu, to może dlatego wyszło. W każdym
                        razie po powrocie z pracy , po małym odpoczynku zasiadałam do pisania , tez
                        soboty i niedziele nie były moje. Minusy takiego działania - przytyłam ( na
                        szczęście już zdązyłam zgubić kilogramy) i zepsułam wzrok ( tu niestety bez
                        poprawy).
                          • ar.pl Re: pierwszy dzień 22.10.04, 08:05
                            O kurcze, o dzieciach to ja nawet nie mysle, ale jeszcze mam czas na
                            szczescie:) Boje sie laczenia jednego z drugim, moze i z trzecim, bo szykuje mi
                            sie na najblizsze 2-3 lata tak fantastyczna dodatkowa robota, ze raczej
                            zrezygnuje ze studiow niz z niej. Ale na razie nie chce rezygnowac z niczego,
                            sprobuje jak to wszystko sie razem uklada. Dzieki Bogu Wydzial jest mocno
                            olewacki i chyba nie beda cisnac na samych zajeciach, wiec moje pisanie pracy
                            bedzie nieregularne jak diabli i przerywane urlopami, dziekankami itd. Pewnie
                            anwet bedie takie msuailo byc, bo nie wyrobie finansowo. Zobaczymy:) Na razie
                            mysle juz tylko o urlopie - caly przyszly tydzien! A potem zaczynam nowa prace
                            i juz nie moge sie doczekac. Pozdrawiam forumowiczow!
    • neferet Re: pierwszy dzień 23.10.04, 11:58
      Witam wszystkich:)
      Jestem już po pierwszych zajęciach na studiach doktoranckich. To dopiero była
      komedia pomyłek. Na sam początek - spóźniłam się na pierwszy wykład (ah ta
      poznańska komunikacja...), potem zadałam pani profesor pytanie, które
      doszczętnie rozwaliło jej teorię (pewnie mnie znienawidziła). Po wykładach
      monograficznych przyszła kolej na ekonomię i poszukiwanie sali, w której miała
      się odbyć, co zajęło mi ładnych parę minut. Następnie okazało sie, że sala do
      której zostaliśmy wysłani na ekonomię może pomieścić ledwie połowę wszystkich
      doktorantów - wykład odwołano. Czekałam dwie bezczynne godziny na wykład z
      pedagogiki, na którym to wykładzie okazało sie, że osoby posiadające
      uprawnienia nauczycielskie są z przedmiotu zwolnione. No super! Straciłam kilka
      godzin na bezsensowne czekanie. Jakoś niespecjalnie nam zorganizowano ten
      pierwszy dzień zajęć.
      Z doła powoli wychodzę - na horyzoncie pojawiają się ciekawe możliwości:)
      Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka