galaxy2099
03.08.05, 05:46
W renomowanej muzułmańskiej szkole w Niemczech uczniowie szkoleni są w
nienawiści do Zachodu
W Niemczech można publicznie drwić z Osamy bin Ladena, ale przecież nie ma on
nic wspólnego z "prawdziwym", a więc pokojowym islamem. Ktoś, kto śmiałby
skrytykować Mohameta czy Koran, miałby do czynienia nie tylko z muzułmanami,
ale też z obrońcami poprawności politycznej i religijnej tolerancji. Zresztą,
czy terroryzm to w sumie nie nasza wina? Czy można się dziwić tym biednym,
zdesperowanym ludziom, że nienawidzą bogatego i niesprawiedliwego Zachodu?
Wszyscy dobrze znamy historię wypraw krzyżowych i kolonializmu.
Wolność dla wrogów wolności
W Niemczech obowiązuje reguła: fundamentalizm "nie", islam "tak". Oznacza to,
że każdy muzułmanin swobodnie może praktykować religię. Islamska literatura
dostępna jest w każdej księgarni i bibliotece, istnieją setki muzułmańskich
organizacji, a w kraju powstało 2,5 tys. meczetów. Dlaczego więc nie miałaby
powstać prawdziwa muzułmańska szkoła, z klasami od pierwszej do dwunastej, z
wszystkimi przedmiotami? Tym bardziej że jest inwestor, który chce pokryć jej
koszty.
Kiedy we wrześniu 1995 r. w ówczesnej stolicy Niemiec Bonn została otwarta
Akademia Króla Fahda, wszyscy byli zadowoleni. Nietrudno się domyślić, że to
Fahd, król Arabii Saudyjskiej, wyłożył prawie 30 mln marek na budowę szkoły,
meczetu i minaretu. Na otwarcie przybyli: książę Arabii Saudyjskiej Abdulaziz
bin Fahd bin Abdulaziz, ówczesny premier Nadrenii Północnej-Westfalii
Johannes Rau i minister spraw zagranicznych Klaus Kinkel. Na internetowej
stronie Bonn ukazała się dumna wzmianka o "elitarnej instytucji arabskiej,
która ma filie tylko w Londynie i Bonn". Zasadniczo do szkoły miały
uczęszczać dzieci muzułmanów tymczasowo przebywających w Niemczech,
szczególnie dyplomatów. Odpowiedni urząd mógł jednak wystawiać pozwolenia
także dzieciom zamieszkałym w Niemczech na stałe, czyli dzieciom emigrantów.
Ponieważ tych pozwoleń udzielano hojnie, niektóre rodziny przeprowadziły się
nawet z innych miast do Bonn. Rok szkolny 1995/1996 rozpoczęło około 600
chłopców i dziewczynek.
Te dzieci zapewne nadal chodziłyby do królewskiej szkoły, gdyby nie kilku
dziennikarzy niemieckiej telewizji ARD. Jesienią 2003 r. weszli oni z ukrytą
kamerą do szkolnego meczetu i nakręcili piątkowe wystąpienie kaznodziei
wzywającego do "świętej wojny przeciwko niewierzącym".
Wyemitowany w telewizji materiał nie mógł pozostać bez echa. Główny szef
administracji ds. szkolnictwa w Kolonii, Juergen Roters, wyszedł z propozycją
zamknięcia szkoły, lecz nie zgodziło się na to Ministerstwo Spraw
Zagranicznych. Obawiano się pogorszenia relacji z Arabią Saudyjską. Roters
przeszedł więc do strategii "wysuszania" szkoły, odbierając pozwolenia
wystawione dzieciom na stałe zamieszkałym w Niemczech. Po ośmiu latach
istnienia szkoły zaczęto się też zastanawiać, co zawierają sprowadzane z
Arabii Saudyjskiej podręczniki. Przetłumaczono 22 z 60 książek i natrafiono
na kolejne niespodzianki.
W czytance dla klasy szóstej zamieszczona jest mapka Arabii Saudyjskiej i
basenu Morza Śródziemnego, a pod mapką widnieje tekst: "To jest twoja
muzułmańska wspólnota, która ma chlubną historię wypełnioną dżihadem,
pachnącą ofiarami, pełną triumfu na przestrzeni 1400 lat. Kiedyś krzyżowcy
próbowali oderwać muzułmańską wspólnotę od jej religii, ale nie odnieśli
sukcesu. Teraz Zachód stara się oderwać niektórych jej synów. Świat otrzymał
od muzułmańskiej cywilizacji dużo, ale pełne nienawiści wyprawy krzyżowe,
które opierały się na zdradzie Żydów, miały za cel rozerwanie muzułmańskiej
wspólnoty".
Z książki do religii dla klasy pierwszej można się dowiedzieć, jakie kary są
przewidziane dla tego, kto nie przestrzega przykazań: "Albo zostanie zabity,
albo ukarany cieleśnie, albo wrzucony do więzienia". Po śmierci oczekuje
go "zniszczenie". Uczeń klasy siódmej uczy się z czytanki, że "Allah daruje
życie w raju tym, którym zostało dane zginąć na Bożej drodze". Raj jest
miejscem "wynagrodzenia i przebaczenia, które Allah przygotował dla
wojowników".
Do wyuczenia się na pamięć przewidziany jest w klasie szóstej tekst pod
tytułem "Bądź odważny!": "Dążenie do tego, co wyższe, i pragnienie
zrealizowania ich życzeń, stara się ogarnąć dusze wielu młodych ludzi. To
dążenie zaprząta ich myśli. Nie bądź zadowolony z tego, co małe. Ponieważ
smak śmierci w sprawie marnej nie jest inny niż w sprawie wspaniałej".