Dodaj do ulubionych

"uczeni" z partyjnych szkół

28.10.05, 14:57
W 1992 roku była w Sejmie propozycja, aby anulować lub uniewaznić stopnie
naukowe uzyskane w uczelniach partyjnych zarówno Polski jak i byłego ZSRR.
Wtedy się nie udało, bo "stara gwardia" komuny twardo broniła
tych "uczonych". Dzis jest okazja aby zrobic porzadek z tym reliktem
realsocjalizmu. To może być dobre zadanie dla grupy posłów - profesorów,
których w parlamencie jest wielu. A może inicjatywą wykaże się cały klub PiS?
Na pewno uzyska dzis poparcie wszystkich poza SLD. To jest okazja, aby
wspólnie z PO zrobić coś pozytecznego. I nie mozna w tym miejscu mówić, że PO
tej ustawy nie poprze, bo Platforma Obywatelska okazałaby sie
prokomunistyczna. Nie ma żadnych powodów, aby ci "uczeni" rodem z PZPR i KPZR
stroili sie w piórka zwolenników wolnego rynku i zarabiali dziś olbrzymie
pieniądze na uczeniu ekonomi albo marketingu. Może zagłosujemy? Kto jest za
unieważnieniem tych stopni i tytułów naukowych?

Obserwuj wątek
    • alex.4 A może unieważnić tytuły małych i prywatnych 28.10.05, 15:27
      uczelni. ich poziom naukowy jest najczęsciej bardzo niski...
    • dokowski A jakie by to były konkretnie uczelnie i wydziały? 28.10.05, 15:48
      bezimienny7 napisał:

      Najbardziej idiotycznym przedmiotem w PRL była ekonomia polityczna socjalizmu,
      a najgorszych bredni uczyli na SGPiS. Był też na UW Wydział Dziennikarstwa i
      Nauk Politycznych - kuźnia w której wykuwano najgorszych polskich sowietów.
      • kot.behemot Nie przesadźmy 28.10.05, 22:21
        dokowski napisał:

        > Najbardziej idiotycznym przedmiotem w PRL była ekonomia polityczna socjalizmu,

        Uwarunkowania były, jakie były: ci ludzie musieli uczyć, ja się musiałem uczyć
        (załapałem się jeszcze na te przedmioty). Przedmioty przedmiotami jednak
        (partyjni nadzorcy mogli być zadowoleni, że istnieją), ale w ramach ekonomii
        politycznej uczono mnie teorii i praktyki małego biznesu, a jak juz się
        przekręcić przedmiotu nie dało (przykład: filozofia marksistowska), to szedłem
        na egzamin, z poważną miną opowiadałem straszne brednie, z równie poważną miną
        asystent mnie słuchał, dawał zaliczenie do indeksu i miło się żegnaliśmy. Nie
        stawiajmy pryncypialnie kreski na wszystkich tych ludziach!

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15562

      • kundel_bury1 Re: A jakie by to były konkretnie uczelnie i wydz 29.10.05, 10:33
        dokowski napisał:

        > bezimienny7 napisał:
        >
        > Najbardziej idiotycznym przedmiotem w PRL była ekonomia polityczna
        socjalizmu,
        > a najgorszych bredni uczyli na SGPiS. Był też na UW Wydział Dziennikarstwa i
        > Nauk Politycznych - kuźnia w której wykuwano najgorszych polskich sowietów.
        >
        Bezimienny nie pisał o ekonomii poltycznej tylko o uczonych partyjnych. Cytuję,
        towarzysze:

        W 1992 roku była w Sejmie propozycja, aby anulować lub uniewaznić stopnie
        naukowe uzyskane w uczelniach partyjnych zarówno Polski jak i byłego ZSRR.
        Wtedy się nie udało, bo "stara gwardia" komuny twardo broniła
        tych "uczonych". Dzis jest okazja aby zrobic porzadek z tym reliktem
        realsocjalizmu. To może być dobre zadanie dla grupy posłów - profesorów,
        których w parlamencie jest wielu. A może inicjatywą wykaże się cały klub PiS?
        Na pewno uzyska dzis poparcie wszystkich poza SLD. To jest okazja, aby
        wspólnie z PO zrobić coś pozytecznego. I nie mozna w tym miejscu mówić, że PO
        tej ustawy nie poprze, bo Platforma Obywatelska okazałaby sie
        prokomunistyczna. Nie ma żadnych powodów, aby ci "uczeni" rodem z PZPR i KPZR
        stroili sie w piórka zwolenników wolnego rynku i zarabiali dziś olbrzymie
        pieniądze na uczeniu ekonomi albo marketingu. Może zagłosujemy? Kto jest za
        unieważnieniem tych stopni i tytułów naukowych?

        Ja głosuję za uniewaznieniem tych stopni i tytułów naukowych, albo
        zweryfikowaniem. Niech je opublikuja w Internecie, a do kazdego niech sie
        wypowiedza obecne autorytety naukowe we własciwych dziedzinach. To co mamy to
        skandal. Człowiek, który dostał stopień naukowy za cytowanie Lenina naucza
        współczesnej ekonomii.
        • Gość: axx Re: A jakie by to były konkretnie uczelnie i wydz IP: 5.5R* / *.nyc.untd.com 29.10.05, 13:40
          No i prosze nie zapomniec o KUL. Ta uczelnia przeciez przez pol wieku zasilala
          Sluzbe Bezpieczenstwa i nie tylko.
        • dokowski Ale co to takiego jest? 31.10.05, 09:45
          kundel_bury1 napisał:

          > uczonych partyjnych. Cytuję,
          >
          > towarzysze:
          >
          > W 1992 roku była w Sejmie propozycja, aby anulować lub uniewaznić stopnie
          > naukowe uzyskane w uczelniach partyjnych

          czy to uczelnie, których rektorem był I sekretarz? jaka jest definicja "uczelni
          partyjnej"?
          • kundel_bury1 Re: Ale co to takiego jest? 06.11.05, 17:03
            dokowski napisał:

            > kundel_bury1 napisał:
            >
            > > uczonych partyjnych. Cytuję,
            > >
            > > towarzysze:
            > >
            > > W 1992 roku była w Sejmie propozycja, aby anulować lub uniewaznić stopnie
            >
            > > naukowe uzyskane w uczelniach partyjnych
            >
            > czy to uczelnie, których rektorem był I sekretarz? jaka jest
            definicja "uczelni
            >
            > partyjnej"?
            >

            To chyba takie szkoły, które oficjalnie były przy komitetach partii jak np.
            WSNS a potem ANS w Warszawie, albo takie, które miały jednostki organizacyjne
            zajmujace sie tematyką "partyjną" np. historia ruchu robotniczego albo naukowym
            komunizmem.
            • dokowski A co znaczy to sformułowanie? 06.11.05, 23:47
              kundel_bury1 napisał:

              > szkoły, które oficjalnie były przy komitetach partii

              Jaką formę organizacyjną lub prawną miało takie "przy"? Nazwa "szkoła partyjna"
              mnie się osobiście kojarzy np. z czymś takim, że nauczycielami byli ludzie bez
              wykształcenia, a zamiast niego mają "wykształcenie" partyjne czyli np. wysokie
              stanowisko w partii albo pokończone wewnętrzne szkolenia partyjne.
    • Gość: LUCYFER W przyblizeniu obejmuje to okolo 10% najlepiej IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 29.10.05, 19:34
      "okopanej" starej gwardii marksitow-leninistow. Wszystkie Wyzsze Szkoly
      Partyjne, Instytuty Marksizmu-Leninizmu, czesc Wydzialow Filozoficznych (znawcy
      Diamat-u), pewne kierunki nauk biologiczno-przyrodniczych opartych na
      Lysekowskich bajdurzeniach, itd. wypuszczaly tabuny "znawcow" ekonomii,
      polityki, socjologii, nauk przyrodniczych, itp. Zatrwazajace jest nie to, ze
      absolwenci tych kierunkow uzyskiwali tytuly naukowe w okresie socjalizmu;
      przeciez byli czescia struktury oglupiania "mas". Naprawde zatrwazajace jest
      to, ze ciagle wykladaja.
      • stefan4 Re: W przyblizeniu obejmuje to okolo 10% najlepie 29.10.05, 21:23
        LUCYFER:
        > pewne kierunki nauk biologiczno-przyrodniczych opartych na Lysekowskich
        > bajdurzeniach

        Lucyferze, nie pomyliły Ci się kraje? Łysenko był na topie w ZSRR, w Polsce nie
        zdążył. Przecież Stalin umarł w 1953, a Chruszczow natychmiast utrącił karierę
        tego towarzysza. O ile wiem, w Polsce łysenkizm nigdy nie zapuścił korzeni;
        albo może tylko na jakimś marginesie

        Ten projekt Ci się nie udał, diabełku.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • Gość: axx Re: W przyblizeniu obejmuje to okolo 10% najlepie IP: 5.5R* / *.nyc.untd.com 30.10.05, 01:37
          Nic podobnego. Powiedzmy taki Bauman stalinista. jak wyjechal na zachod to stal
          sie bojownikiem slusznej sprawy i stopien mial dobry bo z komuny czy powiedzmy
          Kolakowski ktory sie nawrocil i nawet wykladal w Anglii. W pelni uznano jego
          komunistyczne korzenie ale jak sie nawrocil na jedyna i sluszna wiare.
          • stefan4 Re: W przyblizeniu obejmuje to okolo 10% najlepie 30.10.05, 12:06
            axx:
            > Nic podobnego.

            Do jakiego stwierdzenia to zaprzeczenie? Podczepiłeś się pode mnie, więc sądze,
            że nie zgadzasz się z czymś, co ja powiedziałem. Ale ja nie mówiłem nic o
            żadnym Baumanie, ani o żadnym staliniście, ani o żadnym zachodzie, ani o żadnym
            nawróceniu. Ja tylko stwierdziłem, że łysenkizmu w Polsce praktycznie nie było.

            Trofim Łysenko, bez trudu znajdziesz w internecie, jeśli interesują Cię
            wypaczenia powstające tam, gdzie do nauki miesza się polityka.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • axx61 Re: W przyblizeniu obejmuje to okolo 10% najlepie 30.10.05, 17:51
              Tylko stwierdzenie ogolne. Zapomniales o miczurinie. Na marginesie uwaga. Ten
              problem nie odnosi sie tylko do Polski a do wszystkich krajow i stary jest jak
              swiat. W ubieglym wieku szczegolnie Niemcy gdzie nauli takie jak
              medycyna ,biologia ,ekonomia a nawet technika byly podpora rezimu. Ale czy
              Werner von Braun i jego osiagniecia moga byc kwestionowane. niestety nie a
              wprost przeciwnie spotkal go awans i nawet zostal kierownikiem programu
              kosmicznego ...USA. Smaku dodaje fakt ze byl super hitlerowcem i wykorzystywal
              wiezniow. Miczurin przy nim to niewiniatko. Mialem kiedys bardzo dawno
              temu "Maly Slownik Filozoficzny" pod redakcja Zygmunta Baumana wg.wydania
              czwartego uzupelnionego i poprawionego w Moskwie a wydany w Warszawie. Super
              ksiazka. Ale bauman sie nawrocil i jest o.k. To samo Leszek Kolakowski. Od
              czasow marksa pojawilo sie rowniez wielu ekonomistow a nawet niektorzy z nich
              otrzymali nagrody Nobla. Nic to nie zmienilo na swiecie. Prawo wartosci dodanej
              pozostaje w dalszym ciagu i Marks sie klania. Ideologia weszla na trwale nawet
              do religii. Wiare w Boga mozna rowniez traktowac jako doktryne co zreszta sie
              robi a szczegolnie w Polsce. Doktoraty,swieci itp. To zyje wlasnym zyciem.
              • kundel_bury1 to nieporozumienia 30.10.05, 18:02
                To chyba nieporozumienie. Nikt nie ma pretensji do naukowców, którzy byli
                dobrzy w swojej dziedzinie za PRL-u i byli nawet zajadłymi komuchami. Takie ich
                prawo. Chodzi o to, zeby z jakiegoś partyjnego profesora nie robić specjalisty
                od wolnego rynku!!. A to jest zupełnie co innego. Tak ja zrozumiałem
                bezimiennego.
                • axx61 Re: to nieporozumienia 30.10.05, 18:08
                  Oczywiscie ze nieporozumienie. Przeciez ci naukowcy w co nie nalezy watpic
                  znali takze i zasady wolnego rynku tym bardzie ze np. czolowy ideolog Lange
                  studiowal w USA. Znali i doskonale wiedzieli podobnie jak lekarze co wiedza a
                  nie powiedza . Reprezentowali w tym czasie inne wartosci i dzisiaj moga byc i
                  sa ekspertami od wolnego rynku.
                  • Gość: LUCYFER Siedzialem w PRL (w swym wcieleniu polskim) jako IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 30.10.05, 19:00
                    jeden z atakujacych bzdury ekonomii socjalistycznej. Lange, Brus, Fedorowicz,
                    Grabowski, Kalecki, Madej, Melich, Minc, Mujzel, Nasilowski, Rajkiewicz,
                    Wiszniewski, itp. nie tylko propagowali to, w co sami naprawde nie wierzyli,
                    ale rowniez gnoili z checia tych, ktorzy polemizowali z nimi. Zaden mlody
                    ekonomista nie mial szans aby sie wybic (chocby obronic doktorat) jesli nie
                    zgadzal sie z nimi, a wiec z bzdurami opartymi caly czas na pismach Marksa,
                    Engelsa, Lenina, Stalina i calej chmary sowieckich 'naukowcow'. A to, ze nie
                    wierzyli, potwierdza fakt, ze jak mieli szanse ucieczki z bloku, lub tez ich
                    wyrzucano z niego, od razu zmieniali zdanie na temat centralnie sterowanej
                    gospodarki. Jesli chodzi o Lysenke to nie ma znaczenia kiedy on zmarl tylko
                    jaka spuscizne zostawil po dlugoletnim zwalczaniu chocby genetyki. Jego
                    uczniowie byli wszedzie od NRD do Korei. Ktos tu napisal, ze Lysenko, nie bedac
                    fizycznie w Polsce, nie wplynal na polskie nauki biologiczne. Wplynal synus i
                    to bardzo. Nie znasz komuny i tyle. Podobnie jak smierc batiuszki Dzaugaszwili,
                    nie zmiotla stalinowcow ani w Sowiecji ani w bloku. Przykladem chocby rzady
                    dlugoletnie rzady Brezniewa, Husaka, Ulbrichta, itd., nie mowiac o "wspanialym
                    przywodcy" narodu rumunskiego Causescu. Nauka w bloku byla pod scisla kontrola
                    partii, tak jak polityka partii bloku byla pod scisla kontrola Kremla.
                    • stefan4 Łysenko -- i nie rozszerzaj tematu 30.10.05, 20:43
                      LUCYFER:
                      > Jesli chodzi o Lysenke to nie ma znaczenia kiedy on zmarl tylko
                      > jaka spuscizne zostawil po dlugoletnim zwalczaniu chocby genetyki. Jego
                      > uczniowie byli wszedzie od NRD do Korei. Ktos tu napisal, ze Lysenko, nie
                      > bedac fizycznie w Polsce, nie wplynal na polskie nauki biologiczne. Wplynal
                      > synus i to bardzo. Nie znasz komuny i tyle.

                      Dziekuję, Tatku, za czułość.

                      A teraz do Łysenki. Proszę, podaj mi jakiekolwiek dane świadczące o tym, że w
                      Polsce działali łysenkiści w jakimś znaczącym zakresie. Nie mogę wykluczyć, że
                      zebranie kolektywu przodujących dójek w Twojej wsi mogło uchwalić poparcie dla
                      towarzysza Łysenki (bo przeciez nie znam komuny), ale chodzi mi o znaczenie dla
                      polskiej nauki.

                      A więc nie pisz mi o Stalinie, ani o Baumanie, ani o Kaleckim, ani o Ptolomeuszu
                      • Gość: LUCYFER Widzicie towarzyszu Stefanie, MY tu nie jestesmy IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 31.10.05, 01:26
                        od uczenia, wiec poszukajcie sobie sami. Przy okazji zacytuje wam towarzyszu,
                        znanego pozniej polskiego biologa, ktory jeszcze na konferencji w Warszawie w
                        1961 r. wolal, "ze genow nie ma". Przy okazji: Trofim stracil wplyw na nauke w
                        bloku sowieckim dopiero w 1964 r., chociaz jego byli poplecznicy jeszcze dlugo
                        zasiadali w Akademiach Nauk.
                        PS. Masz jakas niechec do wsi? Jakie to ma znaczenie dla Ciebie? Kompleks
                        pochodzenia? W polskim wcieleniu urodzilem sie na Wawelskiej (zgadnij jaka to
                        czesc W-wy) ale nigdy nie zarzucalem moim kolegom, ze sa np. z Bialegostoku czy
                        Zuromina.
                        • stefan4 Re: Widzicie towarzyszu Stefanie, MY tu nie jeste 31.10.05, 07:27
                          LUCYFER:
                          > MY tu nie jestesmy od uczenia

                          Aha, no to dziekuję za to wyznanie. Też tak myślałem, ale z grzeczności nie
                          mówiłem głośno.

                          LUCYFER:
                          > Przy okazji zacytuje wam towarzyszu, znanego pozniej polskiego biologa, ktory
                          > jeszcze na konferencji w Warszawie w 1961 r. wolal, "ze genow nie ma".

                          Jak obiecaliście zacytować, towarzyszu, to cytujcie, bo inaczej to obiecanki
                          cacanki. Albo lepiej nie cytujcie, bo to przecież też nie na temat... Chodziło
                          o łysenkizm w Polsce a nie o spory na temat nośników cehc wrodzonych. Łysenkizm
                          nie polegał na negowaniu istnienia akurat genów; tylko (z grubsza) na wierze (bo
                          dowodów nie było) w możliwość dziedziczenia cech nabytych i na politycznym
                          podpieraniu tej wiary.

                          LUCYFER:
                          > Masz jakas niechec do wsi? Jakie to ma znaczenie dla Ciebie? Kompleks
                          > pochodzenia?

                          Strrrraszny kompleks. Jestem okropnie zakompleksiony. Szczególnego kompleksu
                          dostaję, gdy rozmówca ma rozwolnienie myślowe, nie potrafi się skupić na jednym
                          temacie a jego wnioskowanie jest bardziej manifestem politycznym niż rozumowaniem.

                          LUCYFER:
                          > W polskim wcieleniu urodzilem sie na Wawelskiej (zgadnij jaka to czesc W-wy)

                          Wiesz, my po tej stronie Atlantyku nie musimy takich rzeczy zgadywać, bo mamy
                          plany miast. Również w internecie. Tylko że ta informacja nie jest dla mnie
                          warta kliknięcia. Co mnie może obchodzić miejsce Twojego urodzenia w dyskusji o
                          łysenkizmie.

                          - Stefan

                          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                  • kundel_bury1 Re: to nieporozumienia 30.10.05, 19:06
                    axx61 napisał:

                    > Oczywiscie ze nieporozumienie. Przeciez ci naukowcy w co nie nalezy watpic
                    > znali takze i zasady wolnego rynku tym bardzie ze np. czolowy ideolog Lange
                    > studiowal w USA. Znali i doskonale wiedzieli podobnie jak lekarze co wiedza a
                    > nie powiedza . Reprezentowali w tym czasie inne wartosci i dzisiaj moga byc i
                    > sa ekspertami od wolnego rynku.


                    To jednak nie to samo. Nauki techniczne czy ścisłe sa "ideologicznie obojetne",
                    a wykładowca może wierzyc bez szkody dla nikogo w to co mówi. Jesli człowiek
                    mówi cos innego niz mysli i w co wierzy (tu wierzy, że ekonomia socjalistyczna
                    jest gorsza niz kapitalistyczna) to jest zwykłym kłamcą. A taki nie powinien
                    wykładac na uniwersytecie.
      • kundel_bury1 Re: W przyblizeniu obejmuje to okolo 10% najlepie 02.11.05, 19:38
        Gość portalu: LUCYFER napisał(a):

        > "okopanej" starej gwardii marksitow-leninistow. Wszystkie Wyzsze Szkoly
        > Partyjne, Instytuty Marksizmu-Leninizmu, czesc Wydzialow Filozoficznych
        (znawcy
        >
        > Diamat-u), pewne kierunki nauk biologiczno-przyrodniczych opartych na
        > Lysekowskich bajdurzeniach, itd. wypuszczaly tabuny "znawcow" ekonomii,
        > polityki, socjologii, nauk przyrodniczych, itp. Zatrwazajace jest nie to, ze
        > absolwenci tych kierunkow uzyskiwali tytuly naukowe w okresie socjalizmu;
        > przeciez byli czescia struktury oglupiania "mas". Naprawde zatrwazajace jest
        > to, ze ciagle wykladaja.

        10% kadry, to bardzo dużo. To byłoby ca 9-11 tysiecy osób!
        • kundel_bury1 Re: W przyblizeniu obejmuje to okolo 10% najlepie 05.11.05, 12:13
          Ale trochę o tym juz piszą

          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3001720.html
    • nfa05 CKK w Nauce i Edukacji 30.10.05, 21:05
      Niewątpliwie potrzebna jest Czarna Księga Komunizmu w Nauce i Edukacji
      www.nfa.pl/articles.php?topic=5
      ale nie ma woli 'uczonych' aby powstala
    • Gość: pamiać Re: "uczeni" z partyjnych szkół IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.05, 19:49
      Waszym zadniem, nasze zaliczenia zdobywane w pocie czoła z ekonomii politycznej
      socjalizmu i kapitalizmu są nadal aktualne? Jeżeli tak, to OK., jeżeli nie to
      świadectwa należy chyba skorygować. Ciekawe co na to nasze uczelnie?
      Pozdrawiam
      • maksimum WSNS wydala nam mgr Millera 01.11.05, 05:33
        www.wsns.lublin.pl/
        Tytul mgr kosmetologii mozna zdobyc.
        A WSNS w Warszawie swego czasu,to byla galopka dla nieudolnych partyjniakow jak
        tow.Miller.
        Jak sobie przypominam na SGPiS byl tylko jeden rok ekonomii polit socjalizmu i
        filozofii marksistowskiej,a studiowalo sie 4 lata,wiec byla kupa innych
        przedmiotow.
        Tak w ek pol soc jak i w fil marks podawane zawsze bylo w opozycji do czego one
        stoja,czyli mozna bylo liznac sporo normalnej filozofii i ekonomii na tych
        wykladach.
        • maksimum EKONOMII UCZONO NA UNIWERSYTETACH 01.11.05, 06:05
          Z mojej grupy juz po pierwszym semestrze wyrzucono gamonia,ktory skonczyl
          zarzadzanie na UW.
          Na UW byly 2 kierunki ekonomiczne:ekonomia i zarzadzanie i oba na beznadziejnym
          poziomie.
          Na uczelniach technicznych zupelnie nie uczono jezykow obcych,a na SGPiS byl na
          dobrym poziomie.
          Poza tym uczelnie techniczne karmily starociami swoich
          studentow,nieporownywalnym z tym co bylo na zachodzie.
        • kundel_bury1 Re: WSNS wydala nam mgr Millera 02.11.05, 12:15
          Mgr Miller uzyskał tytuł chyba juz w Akademii Nauk Społecznych, następczyni
          WSNS.
    • Gość: mgr Re: "uczeni" z KUL IP: *.crowley.pl 01.11.05, 09:10
      wyzsze wyksztalcenie na podstawie bajek o aniolkach, swietoszkach i innych bajdach?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka