Gość: BRAWO IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 28.11.05, 21:14 Widać nie tylko kasa jest istotna w takich operacjach. Oby tak dalej to może jeszcze coś ciekawego się wydarzy za mojego żywota :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lolgut Czy ten sokół do nas wróci? 28.11.05, 22:00 Trzymam kciuki za pełen sukces tej wyprawy, niech pokaza jankesom ze są lepsi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dal Re: Czy ten sokół do nas wróci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 01:05 Nie wiem czy na pewno są lepsi, bo jednak Amerykanie też mają wielkie osiągnięcia w badaniu Kosmosu, ale to, co zrobili Japończycy (żeby tylko nie zapeszyć), zasługuje na prawdziwy podziw. Tak precyzyjne operacje, przeprowdzone w tak wielkiej odłegłości od Ziemi to wyczyn, do którego potrzeba japońskiej pomysłowości, dokładności i cierpliwości. Mam nadzieję, że wejście Japończyków do gry kosmicznej popchnie badania przestrzeni zdecydowanie naprzód. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r39 Re: Czy ten sokół do nas wróci? IP: *.ifpan.edu.pl 28.11.05, 22:01 Gdyby miał problemy, to pewnie wyśle się po niego stosowny holownik. To wydaje się znacznie prostsze, niż dotychczasowe wyczyny Hayabusy, które są niewątpliwym kamieniem milowym w technologii poznawania Układu Słonecznego. Odpowiedz Link Zgłoś
memor3 Probki asteroidow mamy juz od tysiecy lat! 29.11.05, 00:24 Spadaja jako meteoryty na Ziemie. Oczywiscie nie umniejsza to sukcesu Japow. W szczegolnosci Europejczycy moga czuc sie pokonani przez Japonie w kosmicznych badaniach. Wydatki ESA sa wielokrotnie wieksze a sukcesy w badaniach planet sa nieszczegolne. Z drugiej strony japonski sukces nie zmienia faktu, ze Japy nie maja porzadnej rakiety a obecny sukces jest wciaz niepewny (dopiki probki nie wyladuja bezpiecznie na Ziemi) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Probki asteroidow mamy juz od tysiecy lat! 29.11.05, 01:30 Prawda - ja sam na urodziny dostałem meteoryt żelazoniklowy (oktaedryt drobnoziarnisty, Gibeon, Namibia) ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Probki asteroidow mamy juz od tysiecy lat! 29.11.05, 15:44 memor3 napisał: > W szczegolnosci Europejczycy moga czuc sie pokonani przez Japonie > w kosmicznych badaniach. wydawało mi się, że to raczej Ami z racji niepowodzenia w lądowaniu na Erosie powinni odczuwać w tej materii niejakie zażenowanie ;) > Wydatki ESA sa wielokrotnie wieksze czy może także od NASA w przeliczeniu na jedną misję? > a sukcesy w badaniach planet sa nieszczegolne. istotnie, lądowanie europejczyków na Tytanie to drobny szczegół - doprawdy nic szczególnego w zestawieniu z "bezlikiem" (0 to w końcu też "niepoliczalna" liczba ;) lądowań Amów na kolejnych planetoidach i księżycach innych planet 8) Ach gdybyż to tylko była ta jedyna słuszNASzAgencja kosmiczna, a nie JAXAńsko- japowska? Każdy dostarczony przez nią mikroskopijny pyłek z takiej asteroidy byłby na wagę wydatkowanego przez nią średnio i jak dotąd bezskutecznie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=32446668&a=32569557 na ten cel biliona dolarów (a tu proszę - tym "Japom" wystarczyło zaledwie parę procent tej kwoty 8). Rozbrzmiewać by tu mogły wówczas same korne peany dziękczynne i pienia pochwalne, nie mówiąc o tym, że na pewno nie rozległby się żaden pomruk, że oto "Probki asteroidow mamy juz od tysiecy lat!", po cóż nam więc był ten lot? Czyż nie jest to właśnie "kompletnie kłamliwe zaniżanie rzeczywistego znaczenia danego sprzętu w celach pozametorycznych"? - jak to raczył napisać MaDeR przy innej podobnej okazji w innym podobnym wątku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=28871060&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
memor3 Wyglupy Bonobo 29.11.05, 20:13 DOucz sie zanim cos napiszesz. Piszesz normalnie takie bzdury ze chce sie smiac. Rozumiem, ze jestes chory na antyamerykanizm ale to nie usprawiedliwia az takiego wydurniania sie. A moze po prostu lubisz Goebellsa i normalnie klamiesz? Jeszcze raz zrobie wyjatek i wyjasnie ci jakie bzdury piszesz. bonobo44 napisał: > memor3 napisał: > > > W szczegolnosci Europejczycy moga czuc sie pokonani przez Japonie > > w kosmicznych badaniach. > > wydawało mi się, że to raczej Ami z racji niepowodzenia w lądowaniu na Erosie > powinni odczuwać w tej materii niejakie zażenowanie ;) Na Erosie nikt nie zamierzal ladowac. Wykorzystano niepotrzebna juz sonde do badan Erosa i uzyskano dodatkowy sukces (calkiem za darmo) bowiem nieprzystosowana do ladawania sonda (nawet zadnych podpor do ladowania nie miala!) najpierw stala sie pierwsza sztuczna satelita Erosa a pozniej dotarla na jego powierchnie. A tak na boku, czy jestes folksdojczem, ze uzywasz niemieckiego okreslenia Ami na Amerykanow? > > > Wydatki ESA sa wielokrotnie wieksze > > czy może także od NASA w przeliczeniu na jedną misję? > > > a sukcesy w badaniach planet sa nieszczegolne. Wydatki ESA sa mniejsze a suksesy jeszcze mniejsze od NASA > > istotnie, lądowanie europejczyków na Tytanie to drobny szczegół - doprawdy nic > szczególnego w zestawieniu z "bezlikiem" (0 to w końcu też "niepoliczalna" > liczba ;) lądowań Amów na kolejnych planetoidach i księżycach innych planet 8) > Ladowanie bylo tylko mozliwe dlatego, ze Huygens dotarl na plecach amerykanskiej rakiety i amerykanskiej sondy Cassini. Techniczne problemy ladowania na ciale z gesta atmosfera sa mniejsze poniewaz wlasciwie chodzi o to by wejsc w atmosfere i w odpowiednim momencie otworzyc spadochrony. > Ach gdybyż to tylko była ta jedyna słuszNASzAgencja kosmiczna, a nie JAXAńsko- > japowska? > Każdy dostarczony przez nią mikroskopijny pyłek z takiej asteroidy > byłby na wagę wydatkowanego przez nią średnio i jak dotąd bezskutecznie > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=32446668&a=32569557 > na ten cel biliona dolarów (a tu proszę - tym "Japom" wystarczyło zaledwie > >parę procent tej kwoty 8). > Rozbrzmiewać by tu mogły wówczas same korne peany dziękczynne i pienia > pochwalne, nie mówiąc o tym, że na pewno nie rozległby się żaden pomruk, że >oto > "Probki asteroidow mamy juz od tysiecy lat!", po cóż nam więc był ten lot? Pewnie Bonobo nie wierzysz ze meteoryty pochodza z asteroid. Ale niestety pochodza i w wielu przypadkach wiemy nawet z jakiej asteroidy. A dlaczego Japonczykom chcialo sie ladowac i cos przywozic to juz tajemnica. Sam sprobuj sie dowiedziec. Ja wiem ale nie powiem. > Czyż nie jest to właśnie "kompletnie kłamliwe zaniżanie rzeczywistego > znaczenia danego sprzętu w celach pozametorycznych"? - jak to raczył napisać > MaDeR przy innej podobnej okazji w innym podobnym wątku: > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=28871060&v=2&s=0 No nie wiem kto to Mader i co on pisze. Warto tam zagladac? Co do klamliwego zanizania rzeczywistego znaczenia to ty Bonobo jestes w tym najlepszy! Patrz twoje idotyczne 'klasyfikacje'. Takie sa one glupie, ze nie moge uwierzyc, ze sam w to wierzysz. Moim skromnym zdaniem nawet najciezszy przyklad syndromu antyamerykanizmu nie usprawiedliwia wiary w takie bzdury, Pozdrawiam i lecz sie prosze. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 bzdury memora3 30.11.05, 16:13 memor3 napisał parę bzdur, które dobitnie swiadczą o jego ideolo zwichnięciu proamerykanskim popartym zupełną ignorancją... pierwsza bzdura: > Na Erosie nikt nie zamierzal ladowac. gdyby NIKT nie zamierzał, nie byłoby żadnej próby lądowania... na pewnym etapie KTOŚ jednak zwyczajnie "zamierzył"... faktem jest - i nikt tego nie neguje - że NEAR nie był zaprojektowany do tego celu... > nieprzystosowana do ladawania sonda (nawet zadnych podpor do ladowania nie > miala!) podobnie zresztą jak Hayabusa, która uległa uszkodzeniu właśnie w wyniku nieprzewidzianego programem sposobu lądowania > najpierw stala sie pierwsza sztuczna satelita Erosa a pozniej dotarla > na jego powierchnie. dotarła jako kupa złomu, co było w związku z powyższym do przewidzenia... doswiadczone i zaprawione w bojach NASA potrafiło jedynie rozbić sondę (NEAR) o planetoidę (Eros), przedstawiono to jako niebywały sukces, bo praktycznie martwa już sonda transmitowała jeszcze przez jakis czas jakis sygnał (na poziomie Sputnika-1): "Jak z niepokojem obserwował personel misji, ośrodki śledzenia NASA w Kalifornii i w Hiszpanii odbierały sygnał małej mocy, ale nie dane, po pierwszym w historii lądowaniu [sic!] na tak małym ciele niebieskim Układu Słonecznego." "Dyrektor misji Robert Farquhar poinformował, że dalsze analizy powinny umożliwić ustalenie czy sygnał sondy może dostarczyć jakichkolwiek użytecznych danych. Mimo, że kamera i inne instrumenty zainstalowane w dolnej części sondy zostały najprawdopodobniej zniszczone to nadal powinien funkcjonować jej magnetometr. Dotychczas nie wykrył on jednak żadnego pola magnetycznego zarówno samej asteroidy jak i indukowanego przez wiatr Słoneczny. Niestety, NASA planuje przerwanie nasłuchu sondy 14 lutego b.r. kiedy to misja NEAR-Shoemaker zostanie oficjalnie zakończona." sol.put.poznan.pl/~tommy/skypub/2001/news_2001021201.html "Ostatnie ujęcie, pokazane na powyższym montażu najbardziej po lewej, wykonano z odległości 128 metrów. " apod.oa.uj.edu.pl/apod/ap050212.html a tu po prawej: sol.put.poznan.pl/~tommy/skypub/2001/images/010212news01s.jpg tzn., po "wylądowaniu" NEAR nie był już w stanie wykonac żadnego zdjęcia... dokładniej: nawet trwająca transmisja tego ostatniego ustała w momencie "delikatnego" (akurat ! ;) walnięcia w powierzchnię Erosa... NEAR rąbnął o nią z prędkoscią ok. 1,5 m/s (sic!) tylko (?) 2 razy mniejszą od sond lądujących na Marsie i Księżycu (o konstrukcji specjalnie do tego przewidzianej: "Sondy, które lądowały na Marsie czy Księżycu, uderzały w powierzchnię z dwa razy większą prędkością") > A tak na boku, czy jestes folksdojczem, możesz uznać, ze własnie dostałes ode mnie w pysk > ze uzywasz niemieckiego okreslenia Ami na Amerykanow? niemieckiego? czyż 'Ami' nie oznacza raczej pieszczotliwego zdrobnienia hiszpaniolskiej formy 'Amigo' wszystkich ludzi? (A jesli już jestesmy na boku, to jest jakis szczególny powód twojego probushystowskiego zacietrzewienia?) > Wydatki ESA sa mniejsze a suksesy jeszcze mniejsze od NASA Na 4 dotąd podjęte przez ESA misje pozaziemskie, zaledwie jedna skończyła się połowicznym niepowodzeniem (87,5% sukcesu). Wszystkie razem kosztowały mniej więcej tyle co w NASA jedna wspomniana misja NEAR, zakończona dosłownie popisową... klapą. > Ladowanie bylo tylko mozliwe dlatego, ze Huygens dotarl na plecach > amerykanskiej rakiety i amerykanskiej sondy Cassini. Naprawdę jesteś taki głupi, czy tylko o drogę pytasz? Już pisałem wielokrotnie: Europejczycy wykorzystują najtańsze dostępne systemy nosne. W przypadku Huygensa wykorzystali amerykański, w przypadku ME i VE - rosyjski. Czy to znaczy, że te 2 ostatnie misje to misje rosyjskie, a ta pierwsza - to misja amerykańska? Może zaraz zaczniesz utrzymywać, ze to było zarazem pierwsze udane AMERYKAŃSKIE lądowanie na Tytanie? POdUCZę cię za darmo: AMERYKANIE NIGDZIE DOTĄD NIE WYLĄDOWALI JAKO PIERWSI - NIGDZIE !!! > Techniczne problemy ladowania na ciale > z gesta atmosfera sa mniejsze poniewaz wlasciwie chodzi o to by wejsc w > atmosfere i w odpowiednim momencie otworzyc spadochrony. Jeśli to taki banał, to wskaż mi JEDNO udane lądowanie w wykonaniu NASA w takiej gęstej atmosferze pozaziemskiej. Powtarzam ci pODUCZ SIĘ, zanim zaczniesz znowu powtarzać bzdury za naszymi publikatorami! Nie było ani jednego! I kolejna bzdura podyktowana szowinistyczną bezsilnoscią typową dla bushysty: > Pewnie Bonobo nie wierzysz ze meteoryty pochodza z asteroid. Ale niestety > pochodza i w wielu przypadkach wiemy nawet z jakiej asteroidy. dziwne by było, gdyby takowe TEŻ nie istniały... jeśli jednak dla ciebie, memor, każde 3 na 3 pochodzą z asteroidy, to po prostu 3.14159...-sz 3 po 3.... > A dlaczego > Japonczykom chcialo sie ladowac i cos przywozic to juz tajemnica. Sam sprobuj > sie dowiedziec. Ja wiem ale nie powiem. A dlaczego Amim chcialo sie ladowac i cos przywozic z Księżyca to juz na pewno dla nikogo nie jest tajemnica. Jesli nie wiesz, doUCZ się - wiedza na ten temat leży dosłownie w zasięgu ręki nawet przeciętnie tępego bushmena. > No nie wiem kto to Mader i co on pisze. Warto tam zagladac? Widzisz madciu, nie jesteś tu wcale taki sławny, jak by to ci się mogło wydawać... > Co do klamliwego zanizania rzeczywistego znaczenia to ty Bonobo jestes w tym > najlepszy! Patrz twoje idotyczne 'klasyfikacje'. DOUCZ się: rankingi, które przedstawiłem bazują na obiektywnych i niepodważalnych wskaźnikach. Nie wierzysz - zapytaj nieco bardziej od ciebie rozgarniętego MaDeRa. On przynajmniej ma okruchy wiedzy na temat najnowszej historii badań kosmicznych. Nie podobają ci się kryteria, przedstaw własne... > Takie sa one glupie, ze nie moge uwierzyc, ze sam w to wierzysz. Znowy wyliczasz stosunek obwodu okręgu do jego średnicy? Powtarzam , to są obiektywne niepodważalne fakty: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=28871060&a=29833746 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=28871060&a=32447800 wg wymiernych, niesłychanie istotnych kryteriów, które mówią jasno i dobitnie: Ami idą wyłącznie szlakami kosmicznymi przetartymi przez innych w tych wszystkich obszarach, które są najtrudniejsze i najłatwiej w nich o niepowodzenia - w lądowaniach na kolejnych obiektach kosmicznych. Moim skromnym zdaniem nawet najciezszy przyklad zauroczenia proamerykanizmem nie usprawiedliwia wiary w takie bzdury, które nam tu usiłowałeś zaserwować. Pozdrawiam i polecam okłady z lodu na rozgorączkowaną głowę. 8)44 Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: bzdury memora3 30.11.05, 20:15 > Europejczycy wykorzystują najtańsze dostępne systemy nosne. > (...) > AMERYKANIE NIGDZIE DOTĄD NIE WYLĄDOWALI JAKO PIERWSI - NIGDZIE !!! Twoje Goebbelsowskie kłamstwo skomentowałem już gdzie indziej. > Jeśli to taki banał, to wskaż mi JEDNO udane lądowanie w wykonaniu NASA > w takiej gęstej atmosferze pozaziemskiej. Co ty tak o tej gęstej atmosferze? Ach tak, w ten sposób eliminujesz nasz Księżyc i Marsa. Sowiecki urząd statystyczny byłby z ciebie dumny. Jednak ciebie łaskawie poinformuję, że lądowanie na globie bez atmosfery jest często znacznie trudniejsze niż na takim z gęstą atmosferą. Zgadnij, czemu. > > No nie wiem kto to Mader i co on pisze. Warto tam zagladac? > Widzisz madciu, nie jesteś tu wcale taki sławny, jak by to ci się mogło > wydawać... Niespecjalnie mnie to wzrusza, czy jestem znany, czy nie. Jeśli choć jedna osoba uzna moje wynurzenia za interesujące, to wystarczy. > Ami idą wyłącznie szlakami kosmicznymi przetartymi przez innych w tych O tak. Wspomniane przez ciebie w innym wątku Marinery to wcale nie było przecieranie szlaków. Wcale a to wcale. > wszystkich obszarach, które są najtrudniejsze i najłatwiej w nich o > niepowodzenia - w lądowaniach na kolejnych obiektach kosmicznych. Był czas w historii ludzkości, kiedy oderwanie się z trzecią kosmiczną był niewybale trudny. Wiem, że w to nie możesz uwierzyć (a świat był czarnobiały przed wynalezieniem kolorowego filmu). Bez opanowania tych podstaw o twoim Huygensie, którym się ciągle tu podniecasz, byś mógł tylko pomarzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psh Re: bzdury memora3 IP: *.net.autocom.pl 30.11.05, 21:22 > AMERYKANIE NIGDZIE DOTĄD NIE WYLĄDOWALI JAKO PIERWSI - NIGDZIE !!! > Twoje Goebbelsowskie kłamstwo skomentowałem już gdzie indziej. wim wiem na ksiezycu pierwsi byli chinczycy jeden na drugiego jeden na drugiego i przeszli Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: bzdury memora3 01.12.05, 09:52 za kryterium udanego pierwszego lądowania uznalismy tam z madciem fakt podjęcia transmisji zdjecia z powierzchni... przy okazji Hayabusy nalezy moim zdaniem dolaczyc start z probkami gruntu... oczywiscie wynika to poniekad ze skrzywienia MaDeRa, który przedkłada loty automatyczne nad załogowe... ja natomiast od zawsze zgadzam się bez zatrzezen, ze najwiekszym osiagnieciem w historii lotów kosmicznych było - jak dotad - pierwsze ladowanie człowieka na Ksiezycu... nigdzie tego nei kwestionuję... tu jednak mowa była o rankingu pierwszych ladowan w ogole... Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: bzdury memora3 01.12.05, 09:57 madcio napisał: > Co ty tak o tej gęstej atmosferze? Jesteś przeczulony - odpowiadam po prostu na bezpośrednie zapotrzebowanie - kolejną bzdurną uwagę memora3: "Techniczne problemy ladowania na ciale z GESTA atmosfera sa mniejsze poniewaz wlasciwie chodzi o to by wejsc w atmosfere i w odpowiednim momencie otworzyc spadochrony. " serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3038023.html zresztą podchwutujesz tę samą bzdurę ze zrozumiałych probushmeńskich powodów "lądowanie na globie bez atmosfery jest często znacznie trudniejsze niż na takim z gęstą atmosferą" ciekawe po co zaznaczasz to CZĘSTO? nie tak znowu CZĘSTO dochodziło do tego typu udanych PIERWSZYCH lądowań? ponadto - jeśli nawet, to - dlaczego Amim NIGDY w takich warunkach nie udało się wylądować z powodzeniem na obcym ciele niebieskim? Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: bzdury memora3 04.12.05, 10:29 Zaznaczm "często", bo zawsze się znajdzie atmosfera, która jest dość gęsta, by móc użyć oporu areodynamicznego i spadochronów (ułatwiająych lądowanie i zmniejszających zużycie paliwa), a nie na tyle gęsta, by zwiększyć ryzyko np. spalenia się czy niebezpiecznych turbulencji, o paskudnej pogodzie nie wspominając. > dlaczego Amim NIGDY w takich warunkach nie udało > się wylądować z powodzeniem na obcym ciele niebieskim? Najpierw trzeba spróbowac, by potem mówić, że się udało lub nie udało. Amerykańcy z zrozumiałych powodów interesują się przede wszystkim Marsem, a nie np. Wenus. Zapewnie, gdyby jutro Ami wylądowali na Marsie, to będziesz dalej skrzeczeć "a czy wyladowali na [tu wstaw dowolny glob gdzie jeszcze nie wylądowali]??? Nie? A więc to patałachy!" :)) Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Beagle vs Huygens 05.12.05, 13:09 PS: Najlepszy dowód na trudność dostarczyła nam zresztą sama ESA. Prosze porównać locy Beagle'a i Huygensa... :] Odpowiedz Link Zgłoś
memor3 Malpia lingwistyka 09.12.05, 15:36 >> A tak na boku, czy jestes folksdojczem, >> ze uzywasz niemieckiego okreslenia Ami na Amerykanow? >> niemieckiego? > czyż 'Ami' nie oznacza raczej pieszczotliwego zdrobnienia hiszpaniolskiej formy > 'Amigo' wszystkich ludzi? Ani po tobie ani po hitlerowcach nie ma co sie spodziewac aby prezetowali jakas sympatie do Amerykanow. Pogardliwy termin pochodzi z niemieckiego i oczywiscie dobitnie swiadczy o tym kto tego uzywa. Pozdrawiam i zycze psychicznego zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Probki asteroidow mamy juz od tysiecy lat! 29.11.05, 22:52 > Spadaja jako meteoryty na Ziemie. Jednak warunki, w jakich przebywają, są wtedy nieszczególnie sprzyjające zachowaniu w nienaruszonym stanie, chyba to wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J_P Re: Czy ten sokół do nas wróci? IP: *.ibch.poznan.pl 29.11.05, 15:10 probki skal to raczej pyl a nie skaly (o ile - czego autorom misji zycze - byly pobrane) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r39 Re: Czy ten sokół do nas wróci? IP: *.ifpan.edu.pl 30.11.05, 19:52 Tylko że geolodzy nawet na ropę naftową potrafią powiedzieć "skała". A pył to jednak okruszki skały. Nie czepiałbym się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J_P Re: Czy ten sokół do nas wróci? IP: *.ibch.poznan.pl 01.12.05, 16:43 ok. ja tez bym sie nie czepial ale wszysko inne jest Ok :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Re: Czy ten sokół do nas wróci? IP: 82.139.30.* 29.11.05, 20:21 Ta operacja to jest głaz? Czy dziennikarzyna nie umie napisać po polsku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hmmm Hayabusa usiadła ??? IP: *.netkomp.net / *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.06, 12:07 A wydawałoby się, że wylądowała... booooo- jakby siedziała toby jej nóżki dyndały :] Odpowiedz Link Zgłoś