Dodaj do ulubionych

Kulisy nowej ustawy o finansowaniu badań naukowych

IP: *.rz.uni / *.bodenkunde.uni-hohenheim.de 01.11.02, 15:29
i znowu jakis pan minister tudziez pani bedzie decydowala o tym czy wesprzec
pana Kazia meza swojej ciotecznej siostry czy tez innego pociotka. ciekawe w
ktorych to krajach jak mowi p. minister, to minister podejmuje decyzje o tym,
jaki projekt badawczy nalezy finansowac a jaki nie? to zadanie nalezy tylko i
wylacznie do naukowcow oceniajacych dany projekt, a rola urzednika sprowadza
sie do tego by sprawdzic czy dokumenty sa dobrze wypelnione i czy wszystko
jest dopelnione od strony formalnej. i tyle. byc moze nalezyloby z KBN'u
wyrzucic troche urzedasow i nieco zmniejszyc im obiekt jaki zajmuja (oj
wielki maja...) to i z tym 0.34% byloby wiecej na nauke...

Grzes
Obserwuj wątek
    • cyklista Re: Kulisy nowej ustawy o finansowaniu badań nauk 02.11.02, 23:06
      Nie wiem kogo będzie popierał minister. Problem w tym, że to właśnie obecny
      system stworzył układ powiązań rodzinno-towarzyskich dławiących dziś polską
      naukę. Kilkuosobowe grupy prof. prof. na wzajem przydzielają sobie pieniądze i
      recenzują projekty. Gdyby ministrowi udałą się ten układ rozbić (w co wątpię)
      korzyści byłyby ogromne.
    • Gość: kapitalizm Re: Kulisy nowej ustawy o finansowaniu badań nauk IP: *.proxy.aol.com 03.11.02, 07:07
      Gość portalu: Grzes napisał(a):

      > i znowu jakis pan minister tudziez pani bedzie decydowala o tym czy wesprzec
      > pana Kazia meza swojej ciotecznej siostry czy tez innego pociotka. ciekawe w
      > ktorych to krajach jak mowi p. minister, to minister podejmuje decyzje o tym,
      > jaki projekt badawczy nalezy finansowac a jaki nie? to zadanie nalezy tylko i
      > wylacznie do naukowcow oceniajacych dany projekt, a rola urzednika sprowadza
      > sie do tego by sprawdzic czy dokumenty sa dobrze wypelnione i czy wszystko
      > jest dopelnione od strony formalnej. i tyle. byc moze nalezyloby z KBN'u
      > wyrzucic troche urzedasow i nieco zmniejszyc im obiekt jaki zajmuja (oj
      > wielki maja...) to i z tym 0.34% byloby wiecej na nauke...
      >
      > Grzes

      Problem jest w tym, ze ministerstwo nie powinno finansowac zadnych badan ani
      tez zakupow czekokolwiek. To nie jest rola rzadu tylko biznesu. Jezeli
      wynalazak naukowy jest ludziom potrzebny to zawsze sie znajdzie chytry biznes
      ktory bedzie chcial na nim zarobic i uruchomi produkcje.
      Dla zysku.
      • Gość: galon W nauce kapitalizm nie zadziala IP: *.ucdavis.edu 03.11.02, 21:25
        Hahahahahaha... znawca nauki to kolega chyba nie jest :). Sorry za brutalnosc
        ale jakos mnie kusilo.
        A tak na powaznie, jesli chcesz podyskutowac, to prosze o przyklad chociaz
        jednego kraju gdzie badania naukowe robi sie bez poparcia panstwa. A ja moge
        uprzedzic np. argument o, dajmy na to, lekarstwach przeciwnowotworowych. otoz
        ZADNEJ! firmy farmaceutycznej na swiecie nie stac byloby zeby prowadzic
        badania naukowe prowadzace do niezbednych w projektowaniu lekow odkryc. Wiec
        nie gadajze tu czlowieku o biznesie, ktory moze finansowac nauke, BO NIE MA NA
        SWIECIE TAK POTEZNYCH BIZNESOW, ktore moglyby sobie na to pozwolic.
        I niestety musi to robic jakas wieksza organizacja, jak na razie panstwo, albo
        taka np. UE.




        > Problem jest w tym, ze ministerstwo nie powinno finansowac zadnych badan ani
        > tez zakupow czekokolwiek. To nie jest rola rzadu tylko biznesu. Jezeli
        > wynalazak naukowy jest ludziom potrzebny to zawsze sie znajdzie chytry
        biznes
        > ktory bedzie chcial na nim zarobic i uruchomi produkcje.
        > Dla zysku.
        • Gość: kapitalizm Re: W nauce kapitalizm nie zadziala IP: *.proxy.aol.com 04.11.02, 07:10
          Gość portalu: galon napisał(a):

          > Hahahahahaha... znawca nauki to kolega chyba nie jest :). Sorry za brutalnosc
          > ale jakos mnie kusilo.
          > A tak na powaznie, jesli chcesz podyskutowac, to prosze o przyklad chociaz
          > jednego kraju gdzie badania naukowe robi sie bez poparcia panstwa. A ja moge
          > uprzedzic np. argument o, dajmy na to, lekarstwach przeciwnowotworowych. otoz
          > ZADNEJ! firmy farmaceutycznej na swiecie nie stac byloby zeby prowadzic
          > badania naukowe prowadzace do niezbednych w projektowaniu lekow odkryc. Wiec
          > nie gadajze tu czlowieku o biznesie, ktory moze finansowac nauke, BO NIE MA
          NA
          > SWIECIE TAK POTEZNYCH BIZNESOW, ktore moglyby sobie na to pozwolic.
          > I niestety musi to robic jakas wieksza organizacja, jak na razie panstwo,
          albo
          > taka np. UE.
          >
          >
          >
          >
          > > Problem jest w tym, ze ministerstwo nie powinno finansowac zadnych badan a
          > ni
          > > tez zakupow czekokolwiek. To nie jest rola rzadu tylko biznesu. Jezeli
          > > wynalazak naukowy jest ludziom potrzebny to zawsze sie znajdzie chytry
          > biznes
          > > ktory bedzie chcial na nim zarobic i uruchomi produkcje.
          > > Dla zysku.

          Domyslam sie, ze piszesz z Polski. Dawno tam nie bylem i przykro mi slyszec, ze
          niewiele sie zmienilo.
          Doceniam szczere intencje i gorace zaangazowanie ale powiedz mi skad rzad
          wezmie duze pieniadze na finansowanie badan? Rzad nie jest podmiotem
          gospodarczym wiec nie zarabia pieniedzy. Jedyna droge jaka widze to poprzez
          przymusowe dodatkowe podatki. Zmuszanie wszystkich ludzi do udzialu w
          przedsiewzieciu gospodarczym(jakimkolwiek) jest, pomijajac moralna strone,
          ekonomicznie chybione. Istnieja inne znacznie efektywniejsze metody
          finansowania - nazywa sie to gielda papierow wartosciowych.
          Tu w USA jak wiesz, rzad nie robi zadnych badan naukowych,medycznych itp.
          Zajmuje sie tym prywatny biznes ktory najszybciej i najefektywniej gromadzi
          potrzebne srodki. Z tad tez ogromne sukcesy naukowe prywatnych przedsiebiorstw
          farmaceutycznych w USA. Zreszta to sie odnosi do wszystkich dzialow gospodarki
          USA - efektem czego jest ekonomiczna potega.
          Temat ten jest mi bliski bo osobiscie pracuje na rynku finansowym wiec sluze
          zdaniem jak zajdzie taka potrzeba.
          • Gość: SM Re: W nauce kapitalizm nie zadziala IP: *.igf.fuw.edu.pl 04.11.02, 10:15
            Tak sie sklada ze jesstem naukowcem i mam doswiadczenia z
            obu stron oceanu. Faktem jest, ze biznes finansuje w USA
            wiele przedsiewziec naukowych, szczegolnie tych, ktore
            moga przyniesc pieniadze. Sa tez dziedziny nauki ktore
            przynosza bezposrednie lub perspektywiczne zyski w skali
            kraju. Sporo naukowych przedsiewziec z dziedziny zdrowia
            finansowanych jest z budzetu, np. badania
            epidemiologiczne, sluzace ustawodastwu (np. w sprawie
            skutkow wypadkow, powietrza w pomieszczeniach, norm
            zanieczyszcenia i.t.p. Takze finansowane z funduszy
            publicznych jest wiele spraw zwiaznych z pogoda,
            klimatem, ostrzezeniami o zagrozeniach, o bardzo
            znaczacym wspomaganiu nauki z funduszow militarnych nie
            wspominajac.
            Takie jednostki jak national Laboratories (np. Los
            Alamos) czy National Bureau of Standards czy wreszcie
            National Center for Atmospheric research sa tez
            finansowane z budzetu. Uczelnie i naukowe jednostki
            stanowe sa wspomagane przez stany, nie przez rzad
            federalny. Tak wiec nawet w sercu kapitalizmu znaczna
            (ok. polowy) czesc nakladow na nauke pochodzi z budzetu.
            Nikt nie neguje potrzeby wiekszego zaangazowania kapitalu
            prywatnego w badania naukowe w Polsce do tego tez jednak
            przyda sie wsparcie panstwa przy pomocy odpowiedniego
            ustawodawstwa (co tez robi sie w Europie i za oceanem).
            Tak wiec w wielu krajach oba naczynia zasilajace nauke sa
            zsilane jesli nie bezposrednio przez panstwo, to przez
            jego polityke, istnieje tez pewien poziom zasilania nauki
            z poziomu wladz lokalnych. U nas tylko do jednego z
            naczyn prowadzi waski kanalik na ktorym co roku buduje
            sie nowe zapory.
            Jest takze drugi aspekt sprawy: nauka/ksztalcenie. W tej
            chwili wiele technologii jest na wielkim poziomie
            zaawansowania i rozwija sie blyskawicznie.
            Niezorientowanym wydaje sie, ze wystarczy kupic sprzet
            (np. komputerowy z oprogramowaniem), medyczny i.t.p.
            przeszkolic ludzi i bedzie dzialao. Nic z tego... Proces
            ksztalcenia jest skomplikowany, trwa dlugo przez ten czas
            technologia jest juz przestazala. zarowno zakup, jak i
            ksztalcenie kosztuja sporo a nie posuwaja rozwoju kraju.
            Luke moga wypelnic tylko naukowcy odchodzacy z nauki do
            innych przedsiewziec, czy to do firm czy do agend
            rzadowych. Na zwolnione miejsce w nauce musza naplywac
            nowi. W koncu jak powstaly te slawne firmy komputerowe,
            farmaceutyczne czy inne?
            Wiele krajow, ktore rozwinely sie bardzo w ostsnich
            latach dostrzeglo ten problem. U nas nikt o tym nawet nie
            pisnie.
            Inna sprawa jest rozdzial funduszy. Mysle, ze modyfikacje
            systemu sa potrzebne i zgadzam sie z wiekszoscia
            propozycji prof. Kleibera. Jest tez sporo rzeczy do
            poprawienia wewnatrz instytutow i uczeli. Jednak z
            proznego i Salomon nie naleje...
            Pozdrawiam
            SM
            • Gość: kapitalizm Re: W nauce kapitalizm nie zadziala IP: *.proxy.aol.com 04.11.02, 21:39
              Gość portalu: SM
              Duzo nieporozumienia w tej dyskusji bierze sie z dwoch roznych podejsc do roli
              panstwa(rzadu) w danym spoleczenstwie. Po jednej stronie mamy gospodarke z
              relatywnie malym wplywem panstwa, po drugiej obciazona coraz to wieksza
              ingerencja rzadow. Nie musze chyba wskazywac w ktorym modelu nauka i cale
              spoleczenstwo znajduje sie w dynamicznym rozwoju. Twoje obserwacje sa sluszne;
              rzad federalny(USA), jak i lokalny, czesto ingeruje w gospodarke, czym
              ewidentnie wychodzi poza zakres swoich uprawnien do ktorych zostal powolany, a
              mianowicie do ochrony(z zewnatrz i wewnatrz kraju) prywatnej wlasnosci swoich
              obywateli.
              Ale sa to wynaturzenia systemu nie godne nasladowania, wypaczenia na ktore
              bogate USA 'moze' sobie pozwolic, ale nie biedna Polska.
              Czy sa dziedziny zycia ludzkiego w ktorych rzad powinien partycypowac w
              finansowaniu? Oczywiscie, ze tak. Jak juz wspominalem, jedynym celem w jakim
              potrzebny jest ludziom rzad jest ochrona prywatnej wlasnosci(konstytucja USA).
              Dla zapewnienia tego jest potrzebna armia zbrojna do ochrony granic oraz wymiar
              sprawiedliwosci wewnatrz kraju. Z tym oczywiscie zwiazane sa wydatki i niektore
              badania naukowe. Poza sektorem prywatnym nie ma zadnych powaznych badan
              naukowych czy to w dziedzinie zdrowia,skutkow wypadkow,zanieczyszczeniu zdrowia
              czy sledzenia pogody. A i te ktore istnieja sa przykladem marnotrawstwa i
              niskiej jakosci.
              Nie wiem skad wziales liczbe 50% rzadowego finansowania nauki, na pewno nie ze
              statystyk. Jak zapewne wiesz jednym z najwiekszych pojedynczych wydatkow rzadu
              jest defense(300 Bil$), na rozne wydatki naukowe poza obrona wydano z kasy
              panstwa mniej niz 5 Bil$(o wiele za duzo). Nie zapominaj, ze mowimy o 10
              Trilionowej(GTP)gospodarce.
              Do wiekszego udzialu prywatnego kapitalu(jak to okresliles) w badania naukowe
              jest potrzebne mniej panstwa a nie wiecej. Nauka i inne dziedziny zycia
              ludzkiego jak produkcja, kultura, handel, uslugi czy turystyka potrzebuja
              wolnosci i otwartego rynku a nie wiecej regulacji i ograniczen.

              >Niezorientowanym wydaje sie, ze wystarczy kupic sprzet
              > (np. komputerowy z oprogramowaniem), medyczny i.t.p.
              > przeszkolic ludzi i bedzie dzialao. Nic z tego... Proces
              > ksztalcenia jest skomplikowany, trwa dlugo przez ten czas
              > technologia jest juz przestazala. zarowno zakup, jak i
              > ksztalcenie kosztuja sporo a nie posuwaja rozwoju kraju.
              > Luke moga wypelnic tylko naukowcy odchodzacy z nauki do
              > innych przedsiewziec, czy to do firm czy do agend
              > rzadowych. Na zwolnione miejsce w nauce musza naplywac
              > nowi. W koncu jak powstaly te slawne firmy komputerowe,
              > farmaceutyczne czy inne?
              Troche niejasny wywod, ale o ile sie nie myle to popierasz mnie tym watku.
              Jesli nie, to wyjasnij.
              Nie znam propozycji prof. Kleiberga ale po niektorych z Twoich wypowiedzi
              przypominaja mi sie wywody Gomulki i Gierka, szczegolnie gdy piszesz 'fundusze'.
              'Fundusze' czyli po polsku pieniadze to sie zarabia a nie rozdziela.
              • Gość: galon Re: W nauce kapitalizm nie zadziala IP: *.ucdavis.edu 04.11.02, 23:35
                > Duzo nieporozumienia w tej dyskusji bierze sie z dwoch roznych podejsc do
                roli
                > panstwa(rzadu) w danym spoleczenstwie. Po jednej stronie mamy gospodarke z
                > relatywnie malym wplywem panstwa, po drugiej obciazona coraz to wieksza
                > ingerencja rzadow. Nie musze chyba wskazywac w ktorym modelu nauka i cale
                > spoleczenstwo znajduje sie w dynamicznym rozwoju. Twoje obserwacje sa
                sluszne;
                > rzad federalny(USA), jak i lokalny, czesto ingeruje w gospodarke,
                Wiec jeszcze raz wyjasniam: Nauka to nie jest i nie bedzie biznes w znaczeniu
                dzialalnosci, ktorej celem jest osiagenie zyskow, choc czesto zyskli przynosi.
                I to jest dosc oczywiste dla kazdego, kto ma jekie takie doswiadczenie w
                badaniach n.

                > ewidentnie wychodzi poza zakres swoich uprawnien do ktorych zostal powolany,
                a
                > mianowicie do ochrony(z zewnatrz i wewnatrz kraju) prywatnej wlasnosci
                swoich
                > obywateli.
                A takze ich dobrobytu, i dlatego MUSI finansowac badania naukowe, bo nikt inny
                tego nie zrobi.

                > Ale sa to wynaturzenia systemu nie godne nasladowania, wypaczenia na ktore
                > bogate USA 'moze' sobie pozwolic, ale nie biedna Polska.
                Wiec zawsze bedzie biedna... :(

                > Czy sa dziedziny zycia ludzkiego w ktorych rzad powinien partycypowac w
                > finansowaniu? Oczywiscie, ze tak. Jak juz wspominalem, jedynym celem w jakim
                > potrzebny jest ludziom rzad jest ochrona prywatnej wlasnosci(konstytucja
                USA).
                > Dla zapewnienia tego jest potrzebna armia zbrojna do ochrony granic oraz
                wymiar
                >
                > sprawiedliwosci wewnatrz kraju. Z tym oczywiscie zwiazane sa wydatki i
                niektore
                >
                > badania naukowe. Poza sektorem prywatnym nie ma zadnych powaznych badan
                > naukowych czy to w dziedzinie zdrowia,skutkow wypadkow,zanieczyszczeniu
                zdrowia
                Wlasnie sek w tym, ze w sektorze prywatnym jest bardzo malo badn naukowych
                naprawde powaznych, choc to sie troche zmienia, ale raczej nie jest to trend
                stabilny tylko chwilowa fluktuacja, zwiazana z boomem gentechnicznym.

                > Nie wiem skad wziales liczbe 50% rzadowego finansowania nauki, na pewno nie
                ze
                > statystyk. Jak zapewne wiesz jednym z najwiekszych pojedynczych wydatkow
                rzadu
                > jest defense(300 Bil$), na rozne wydatki naukowe poza obrona wydano z kasy
                > panstwa mniej niz 5 Bil$(o wiele za duzo).
                Plus wielokrotnosc z budzetow stanowych na utrzymanie uczelni. Tu dygresja
                o "prywatnosci". Z uczelni najwyzej notowanych naprawde niewiele jest w pelni
                prywatnych: Harvard, Stanford, Princeton, Northwestern, znacie jeszcze jakies?
                Wiekszosc to wciaz jednak stanowe: Berkeley, Ohio State, MIT, Pennstate, Texas
                A&M, a nawet te "prywatne" wiekszosc srodkow na badania naukowe biora z
                agencji panstwowych. Wiec jak to jest w tej ameryce? niby kapitalistycznej.Po
                prostu oni wiedza co robia.

                Nie zapominaj, ze mowimy o 10
                > Trilionowej(GTP)gospodarce.
                > Do wiekszego udzialu prywatnego kapitalu(jak to okresliles) w badania
                naukowe
                > jest potrzebne mniej panstwa a nie wiecej. Nauka i inne dziedziny zycia
                > ludzkiego jak produkcja, kultura, handel, uslugi czy turystyka potrzebuja
                > wolnosci i otwartego rynku a nie wiecej regulacji i ograniczen.
                Jeszcze raz, nauka to nie turystyka czy handel czy cokolwiek,bo to wszystko
                inne to po prostu handel, tak czy owakm(moze z wyjatkiem niektowrych dziedzin
                kultury). A nauka sie nijak do tego nie ma...

                > Nie znam propozycji prof. Kleiberga ale po niektorych z Twoich wypowiedzi
                > przypominaja mi sie wywody Gomulki i Gierka, szczegolnie gdy
                piszesz 'fundusze'
                > 'Fundusze' czyli po polsku pieniadze to sie zarabia a nie rozdziela.
                I tu dla odmiany calkowicie popieram ten wniosek, ale to raczej wynika z
                totalnych niedoborow i beznadziejnie skorumpowanego systemu, "rozdawnictwa"
                pieniedzy. W tej dziedzinie Polska jest znacznie do przodu w porownaniu do usa
                i jest przykladem braku zainteresowania panstwa badaniami naukowymi. Skutek:
                patrz Tadzykistan, Bialorus itp. Sposob: Wyslac wszystkich naukowcow z polski
                za granice i niech tam pracuja, to samo ze studentami. Taniej wyjdzie!


          • Gość: galon A jednak nie dziala IP: *.ucdavis.edu 04.11.02, 23:18

            > Domyslam sie, ze piszesz z Polski. Dawno tam nie bylem i przykro mi slyszec,
            ze
            >
            > niewiele sie zmienilo.
            Na szczescie "Kalafiornia" nie jest w Polsce :), natomiast "niestety"
            nieprawda jest ze w usa rzad nie prowadzi badan naukowych. Jako tutejszy,
            pewnie slyszales o czyms takim jak NIH, ktore jest niczym innym jak agenda
            rzadowa, i produkuje wiekszosc "nauki" w zakresie biomedycznym, a nie
            przemysl, ktory raczej korzysta tylko z ich osiagniec w badaniach
            podstawowych. Przemysl NIGDY!!, nie sfinansuje badan, nie przynoszacych zysku
            bezposredniego, i wlasnie tu, oprocz obronnosci jest rola panstwa. Dla
            kontrastu, kraje o niklym udziale panstwa w nauce to chocby Afganistan,
            Tadzykistan, Rwanda, czy Ekwador. A z bogatszych np. Luksemburg. I czy jest
            sie z czym porownywac? Wiec naprawde usa sa zdecydowanie przykladem na
            niezbedna i elementarna role PANSTWA w finansowaniu badan naukowych. Jesli
            ktos zna przyklad naprawde waznych wynikow wyprodukowanych bez udzialu panstwa
            chetnie przeczytam, ale bedzie cieeezko znalezc, zapewniam. Z innych
            przykladow rzadowych agencji robiacych i finansujacych badania naukowe to
            NASA, USDA, Dept. of Energy, i pare pomniejszych finansowanych badz z budzetow
            federalnych badz stanowych.
            Pamietaj, ze ja pisze o nauce-nauce a nie wynalazczosci, bo to dwie rozne
            rzeczy, choc czesto powiazane.

            > Doceniam szczere intencje i gorace zaangazowanie ale powiedz mi skad rzad
            > wezmie duze pieniadze na finansowanie badan? Rzad nie jest podmiotem
            > gospodarczym wiec nie zarabia pieniedzy. Jedyna droge jaka widze to poprzez
            > przymusowe dodatkowe podatki. Zmuszanie wszystkich ludzi do udzialu w
            > przedsiewzieciu gospodarczym(jakimkolwiek) jest, pomijajac moralna strone,
            > ekonomicznie chybione. Istnieja inne znacznie efektywniejsze metody
            > finansowania - nazywa sie to gielda papierow wartosciowych.
            > Tu w USA jak wiesz, rzad nie robi zadnych badan naukowych,medycznych itp.
            > Zajmuje sie tym prywatny biznes ktory najszybciej i najefektywniej gromadzi
            > potrzebne srodki. Z tad tez ogromne sukcesy naukowe prywatnych
            przedsiebiorstw
            > farmaceutycznych w USA. Zreszta to sie odnosi do wszystkich dzialow
            gospodarki
            > USA - efektem czego jest ekonomiczna potega.
            > Temat ten jest mi bliski bo osobiscie pracuje na rynku finansowym wiec sluze
            > zdaniem jak zajdzie taka potrzeba.
            • Gość: kapitalizm Re: A jednak nie dziala IP: *.proxy.aol.com 05.11.02, 01:54

              Na szczescie "Kalafiornia" nie jest w Polsce :), natomiast "niestety"
              nieprawda jest ze w usa rzad nie prowadzi badan naukowych. Jako tutejszy,
              pewnie slyszales o czyms takim jak NIH, ktore jest niczym innym jak agenda
              rzadowa, i produkuje wiekszosc "nauki" w zakresie biomedycznym, a nie
              przemysl, ktory raczej korzysta tylko z ich osiagniec w badaniach
              podstawowych. Przemysl NIGDY!!, nie sfinansuje badan, nie przynoszacych zysku
              bezposredniego, i wlasnie tu, oprocz obronnosci jest rola panstwa. Dla
              kontrastu, kraje o niklym udziale panstwa w nauce to chocby Afganistan,
              Tadzykistan, Rwanda, czy Ekwador. A z bogatszych np. Luksemburg. I czy jest
              sie z czym porownywac? Wiec naprawde usa sa zdecydowanie przykladem na
              niezbedna i elementarna role PANSTWA w finansowaniu badan naukowych. Jesli
              ktos zna przyklad naprawde waznych wynikow wyprodukowanych bez udzialu panstwa
              chetnie przeczytam, ale bedzie cieeezko znalezc, zapewniam. Z innych
              przykladow rzadowych agencji robiacych i finansujacych badania naukowe to
              NASA, USDA, Dept. of Energy, i pare pomniejszych finansowanych badz z budzetow
              federalnych badz stanowych.
              Pamietaj, ze ja pisze o nauce-nauce a nie wynalazczosci, bo to dwie rozne
              rzeczy, choc czesto powiazane.
              Na szczescie "Kalafiornia" nie jest w Polsce :), natomiast "niestety"
              nieprawda jest ze w usa rzad nie prowadzi badan naukowych. Jako tutejszy,
              pewnie slyszales o czyms takim jak NIH, ktore jest niczym innym jak agenda
              rzadowa, i produkuje wiekszosc "nauki" w zakresie biomedycznym, a nie
              przemysl, ktory raczej korzysta tylko z ich osiagniec w badaniach
              podstawowych. Przemysl NIGDY!!, nie sfinansuje badan, nie przynoszacych zysku
              bezposredniego, i wlasnie tu, oprocz obronnosci jest rola panstwa. Dla
              kontrastu, kraje o niklym udziale panstwa w nauce to chocby Afganistan,
              Tadzykistan, Rwanda, czy Ekwador. A z bogatszych np. Luksemburg. I czy jest
              sie z czym porownywac? Wiec naprawde usa sa zdecydowanie przykladem na
              niezbedna i elementarna role PANSTWA w finansowaniu badan naukowych. Jesli
              ktos zna przyklad naprawde waznych wynikow wyprodukowanych bez udzialu panstwa
              chetnie przeczytam, ale bedzie cieeezko znalezc, zapewniam. Z innych
              przykladow rzadowych agencji robiacych i finansujacych badania naukowe to
              NASA, USDA, Dept. of Energy, i pare pomniejszych finansowanych badz z budzetow
              federalnych badz stanowych.
              Pamietaj, ze ja pisze o nauce-nauce a nie wynalazczosci, bo to dwie rozne
              rzeczy, choc czesto powiazane.


            • Gość: kapitalizm Re: A jednak nie dziala IP: *.proxy.aol.com 05.11.02, 07:26
              Gość portalu: galon napisał(a):

              >
              > > Domyslam sie, ze piszesz z Polski. Dawno tam nie bylem i przykro mi slysze
              > c,
              > ze
              > >
              > > niewiele sie zmienilo.
              > Na szczescie "Kalafiornia" nie jest w Polsce :), natomiast "niestety"
              > nieprawda jest ze w usa rzad nie prowadzi badan naukowych. Jako tutejszy,
              > pewnie slyszales o czyms takim jak NIH, ktore jest niczym innym jak agenda
              > rzadowa, i produkuje wiekszosc "nauki" w zakresie biomedycznym, a nie
              > przemysl, ktory raczej korzysta tylko z ich osiagniec w badaniach
              > podstawowych. Przemysl NIGDY!!, nie sfinansuje badan, nie przynoszacych zysku
              > bezposredniego, i wlasnie tu, oprocz obronnosci jest rola panstwa. Dla
              > kontrastu, kraje o niklym udziale panstwa w nauce to chocby Afganistan,
              > Tadzykistan, Rwanda, czy Ekwador. A z bogatszych np. Luksemburg. I czy jest
              > sie z czym porownywac? Wiec naprawde usa sa zdecydowanie przykladem na
              > niezbedna i elementarna role PANSTWA w finansowaniu badan naukowych. Jesli
              > ktos zna przyklad naprawde waznych wynikow wyprodukowanych bez udzialu
              jpanstwa
              > chetnie przeczytam, ale bedzie cieeezko znalezc, zapewniam. Z innych
              > przykladow rzadowych agencji robiacych i finansujacych badania naukowe to
              > NASA, USDA, Dept. of Energy, i pare pomniejszych finansowanych badz z
              budzetow
              > federalnych badz stanowych.
              > Pamietaj, ze ja pisze o nauce-nauce a nie wynalazczosci, bo to dwie rozne
              > rzeczy, choc czesto powiazane.
              >
              > > Doceniam szczere intencje i gorace zaangazowanie ale powiedz mi skad rzad
              > > wezmie duze pieniadze na finansowanie badan? Rzad nie jest podmiotem
              > > gospodarczym wiec nie zarabia pieniedzy. Jedyna droge jaka widze to poprze
              > z
              > > przymusowe dodatkowe podatki. Zmuszanie wszystkich ludzi do udzialu w
              > > przedsiewzieciu gospodarczym(jakimkolwiek) jest, pomijajac moralna strone,
              >
              > > ekonomicznie chybione. Istnieja inne znacznie efektywniejsze metody
              > > finansowania - nazywa sie to gielda papierow wartosciowych.
              > > Tu w USA jak wiesz, rzad nie robi zadnych badan naukowych,medycznych itp.
              > > Zajmuje sie tym prywatny biznes ktory najszybciej i najefektywniej gromadz
              > i
              > > potrzebne srodki. Z tad tez ogromne sukcesy naukowe prywatnych
              > przedsiebiorstw
              > > farmaceutycznych w USA. Zreszta to sie odnosi do wszystkich dzialow
              > gospodarki
              > > USA - efektem czego jest ekonomiczna potega.
              > > Temat ten jest mi bliski bo osobiscie pracuje na rynku finansowym wiec slu
              > ze
              > > zdaniem jak zajdzie taka potrzeba.

              Sorry, zrobilem misclick,

              Dlaczego na 'szczescie'? przydaloby sie troche slonca i zdrowego rozsadku.

              Jeszcze raz: zeby Polska 'ruszyla' ekonomicznie powinna nasladowac postepowy
              XIXw kapitalizm z cala wolnoscia tworcza i minimalnym panstwem a nie skostniale
              struktury biurokracji XXIw. Moglaby Polska przejsc przez okres gwaltownego
              rozkwitu biznesu, nauki, handlu, wynalazczosci i wogole wszystkich dziedzin
              zycia jak to mialo miejsce w USA

              Skad przypuszczenie, ze biznes nie jest zainteresowany biomedycyna. Czyzbys
              myslal, ze biznes nie lubi duzych zyskow. Tak to juz jest, ze jak dlugo ludzie
              gonia za zyskiem tak dlugo nie musimy sie obawiac niedoborow na rynku.
              Niedoboru towarow, uslug, naukowcow, artystow, handlarzy i innych profesji.
              Wolny rynek sie klania! A na wolnym rynku nauka jest jedna z najbardziej
              profitowych dziedzin ludzkiej dzialalnosci. Pod wzgledem finansowym ale nie
              tylko. Wszystkie wielkie osiagniecia nauki i techniki byly mozliwe nie dzieki
              rzadow tylko indywidualnych naukowcow-przemyslowcow nie zatrudnionych przez
              panstwo. Nie wspominam juz o legendarnym marnotrastwie urzednikow. Czy sa
              wydatki panstwa na badania naukowe? Niestety sa, choc sladowe to i tak za duze
              w porownaniu do wydajnosci naukowcow w biznesie.
              Co do jednego z Toba sie zgadzam: biznes nigdy nie sfinansuje cos co nie
              przynosi zyskow. To jedno juz jest wystarczajacym powodem dlaczego panstwo nie
              powinno brac sie za biznes czy nauke. Dla unikniecia ciaglych strat
              materialnych obywateli.
              Czy pojecie 'nauka-nauka' odnosi sie do czegos co nie ma praktycznego uzytku
              dla ludzi? Jesli tak to rozumiesz, to 'chwala bogu' US rzad wydaje tylko 0.21%
              budzetu na niepotrzebne 'badania'
              W Afganistanie czy Rwandzie nie ma nawet sladowego wolnego rynku i gospodarki
              kapitalistycznej a wiec GNP bliski zeru. Myslalem, ze Polska juz jest chociaz
              na poczatkowej drodze do kapitalizmu.
              • Gość: Stefan Re: A jednak nie dziala IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 05.11.02, 11:29
                kapitalizm:
                > Jeszcze raz: zeby Polska 'ruszyla' ekonomicznie powinna nasladowac postepowy
                > XIXw kapitalizm z cala wolnoscia tworcza i minimalnym panstwem a nie
                > skostniale struktury biurokracji XXIw.

                Nie musisz jeszcze raz, powtarzales to juz wiele razy. Osoby znajace sie na
                uwarunkowaniach rozwoju nauki po prostu nie zgadzaja sie z Toba. Jesli
                powtorzysz swoje wyznanie wiary jeszcze tysiac razy, to nadal nie beda sie z
                Toba zgadzac.

                Wolny rynek mial wiele sukcesow, ale bardzo nierowno rozlozonych. Najlepiej
                spisuje sie w dziedzinach zycia, w ktorych chec zysku jest glowna motywacja
                ludzkich dzialan. Maja one malo wspolnego z nauka a nawet nie obejmuja calej
                gospodarki.

                Rownowaga rynkowa tym lepiej utrzymuje sie sama, im wieksza elastycznosc cenowa
                maja produkty na danym rynku. Jesli cos wiesz o klasycznej ekonomii, chocby na
                poziomie dobrych opracowan popularnych, to potrafisz sam podac dziedziny, w
                ktorych elastycznosc cenowa jest praktycznie zerowa albo nawet ujemna (czyli
                podwyzszenie ceny wywoluje wzrost popytu). W tych dziedzinach rynek
                pozostawiony bez opieki radzi sobie slabo.

                Wolny rynek dziala tym lepiej im krotszy jest czas zwrotu inwestycji. Na
                podejmowanie inwestycji o czasie zwrotu liczonym na pokolenia firmy rynkowe
                nigdy nie moga sobie pozwolic. Dlatego na przyklad ochrona srodowiska moze byc
                przedmiotem zainteresowan firm rynkowych tylko pod panstwowa ochrona (glownie
                prawna, ale nie tylko). To samo dotyczy nauki.

                Intelektualna podstawe Twojego liberalizmu (w USA nazywanego libertarianizmem)
                stanowia rozwazania o statycznej rownowadze rynkowej. To sa cenne rozwazania
                przyblizajace rozumienie pewnych prawidlowosci. Jednak od czasu przeprowadzenia
                ich w XVIII wieku wiele zmienilo sie w rozumieniu dzialania rynku. Po pierwsze
                stan rownowagi niezawsze jest pozadany a dobrze wycelowana ingerencja panstwa
                potrafi czasem przepchnac caly uklad w inny stan rownowagi na wyzszym poziomie
                wszystkich waznych wskaznikow. Po drugie zjawiska gospodarcze maja charakter
                dynamiczny, burzliwy, i statyczny obraz A.Smitha jest jedynie ich bardzo grubym
                pierwszym przyblizeniem.

                Wolny rynek jest waznym wspolnym dobrem, ale raczej watla roslinka o ktora
                trzeba sie troszczyc, bo latwo moze zwiednac. Taka troske w Twoim kraju
                sprawuja m.in. prawa anty-trustowe
                • Gość: galon final remarks IP: *.ucdavis.edu 05.11.02, 19:08
                  Gość portalu: Stefan napisał(a):
                  .....

                  Dzieki S. za poparcie, bowiem juz sie poczulem zmeczony tlumaczeniem
                  oczywistosci.
                  Na razie zegnam sie z tym forum, a zwolennikom "przemyslowego finansowania"
                  nauki polecam artykul o "Czerwonych ksiegach" gatunkow ginacych i refleksje
                  czy badanie rzeczywistosci (w tym rowniez "tak nierzeczywistej" jak
                  matematyka - sprawdzajaca sie, o dziwo, czesto w ekonomii) musi przynosic
                  zyski bezposrednie inwestorom, czy wystarczy rze wszystkim, czy sobie z tego
                  zdaja sprawe czy nie?.
                  Pa
                • Gość: kapitalizm Re: A jednak nie dziala IP: *.proxy.aol.com 06.11.02, 00:51
                  Gość portalu: Stefan

                  Stefan;

                  Wreszcie ktos choc czesciowo znajacy sie na ekonomi.

                  Pozwol, ze zaczne od konca. Osobiscie dlugie cytaty mnie tez nudza ale
                  poradzilem sobie z tym problemem w prosty sposob; omijajam powtorne ich
                  czytanie. Indykator > w tym pomaga, mysle, ze tez go dostrzegasz, a o pojemnosc
                  pamieci komputera nie dbam, jest wystarczajaca.
                  Ale jak prosiles nie wysylam Ci calosci i licze na Twoja pamiec co niestety nie
                  jest regula z innymi dyskutantami na tym forum.

                  Male sprostowanie, nie jestem liberterianinem i moje poglady nie calkiem sa
                  zbiezne z A. Smithem. Jestem aktywnym czlonkiem Ayn Rand Institute, organizacji
                  zalozonej na wartosciach Filozofi Objectywnej propagujacej min. moralne idealy
                  kapitalizmu.

                  Moj zwrot 'ruszyla' odnosil sie do narzekan moich poprzednikow na powolnosc
                  polskich reform gospodarczych oraz niesprawiedliwe dzielenie 'funduszy' przez
                  wladze.

                  Co do wyjatkowosci uwarunkowan nauki to rozumie Twoja osobista wrazliwosc w tym
                  wzgledzie, ale nie podzielam tego pogladu. Kazda dziedzina ludzkiego zycia ma
                  swoje szczegolnie wyjatkowe uwarunkowania, a mimo to podlega tym samym
                  naturalnym mechanizmom rynkowym. Zaprzeczanie czy manipulowanie rynkiem nie
                  powoduje ze on przestaje istniec. Po prostu zmienia sie tylko cena i rosnie
                  niedobor towarow, uslug, aktywnosci nauki, przemyslu,produkcji itd. Dlatego tez
                  cena nauki jest nieporownywalnie wysoka w krajach o duzej ingerencji ('opiece')
                  panstwa. Mowie o cenie jako wartosci % GDP.
                  Wrazliwosc naukowcow w tym wzgledzie nie jest czyms wyjatkowym bo
                  przedstawiciele kazdego zawodu marza o wolnym rynku dla wszystkich tylko nie
                  dla ich profesji. Poszukiwanie silnego mecenata w panstwie jest wszedzie
                  powszechne, nie tylko w nauce czy sztuce ale rownierz w biznesie.

                  Wolny rynek jako mechanizm nie zakloconego dzialania sil podazy i popytu nie
                  jest zadnym 'wspolnym' dobrem tak jak nie jest nim przyciagania ziemskie czy
                  inne naturalne zjawiska.

                  Roznimy sie podejsciem do tych kluczowych zagadnien i w tym sensie moze masz
                  racje, ze trudno mi bedzie przekonac forumowiczow do porzucenia myslenia w
                  kategoriach 'wspolnot'.

                  Ustanawianie praw antymonopolowych przez panstwo jest smiesznym oxymoronem jako
                  ze tylko panstwo moze zainicjowac i posiadac monopol. Monopol jest to
                  utrzymywanie wylacznosci za pomoca przepisow prawnych, ktorych to ustanawianie
                  jest wlasnie domena panstwa.
                  Powtarzam : "za pomoca przepisow prawnych"

                  Jesli chodzi o praktycznosc czy nie praktycznosc to tu nauka rownierz nie jest
                  w niczym nadzwyczajna. Wielu odkrywalo lady, prawa fizyki, formulowalo wciaz
                  nowe pojecia filozoficzne czy matematyczne nie dla korzysci finansowych, ale
                  dla zaspokojenia wlasnej ciekawosci i zadzy poznania. Jest to nadzwyczajnosc
                  ludzkiego rozumu i jako taka napotykamy nie tylko wsrod naukowcow.

                  Niebezpieczenstwo nieprawidlowego wykorzystania tego fenomenu rosnie
                  gwaltownie w momencie 'zatrudnienia' bezimiennego, niezainteresowanego osobista
                  korzyscia posrednika, panstwa, jako 'kolektywnego rozumu' i glownego
                  odpowiedzialnego.
                  Przyklady mozemy mnozyc w nieskonczonosc od naukowcow Hitlera, Stalina czy
                  dzisiejszych politycznie motywowanych badan naukowych nad efektem cieplarnianym
                  czy zakazami badan nad klonowaniem, zeby wymienic tylko kilka.

                  Spiesze rozwiac obawy o pauperyzacji naukowcow na wolnym rynku, nie ma nic
                  bardziej odlegego od prawdy. Nawet na czesicowo wolnym rynku USA dobrzy
                  naukowcy maja sie znacznie lepiej finansowo od kolegow 'chronionych' przez
                  znacznie mniej kapitalistyczne(wolne) gospodarki UE.

                  Wracajac do zagadnienia oplacalnosci nauki, to pragna zauwazyc, ze kazde
                  pozytywne dzialanie czy idea predzej czy pozniej znajduje swojego nabywce.
                  Ale tak dlugo jak pozostaje tylko w sferze teoretycznej to zgadzam sie, nie ma
                  wartosci rynkowej. Dopiero gdy mysl zostanie w unikalny sposob sformulowana i
                  zawiera potencjalna wartosc komercjalna, moze byc ona chroniona patentem i
                  wlasciciel moze oczekiwac korzysci finansowych w udzielaniu tejze licencji.
                  Wchodzimy tu dziedzine praw autorskich i praw wlasnosci do ktorych ochrony rzad
                  jest powolany i mysle, ze o takiej roli panstwa w nauce tu mowimy.

                  Jesli jestes zainteresowany tematem wartosci rynkowej nauki i osobiscie
                  poszukujesz zrodel w tej dziedzinie to podaj mi swoj e-mail, przesle Ci ciekawe
                  materialy. Rozumie ze czytasz po angielsku.

                  Celem wolno-rynkowych przedsiebiorstw jest zysk, ktory to mozna osiagnac przez
                  coraz to lepsze opanowywanie srodowiska naturalnego z korzyscia dla ludnosci
                  (konsumenta). Czy sa chybione prywatne inwestycje? Oczywiscie ze tak, roznica
                  jest w tym, ze szybko wysycha zrodlo finansowania a ewentualne straty pokrywaja
                  dobrowolni akcjonariusze a nie cale spoleczenstwo.
                  Im w wieksze przedsiewziecie prywatny kapital sie angazuje tym dokladniejsze
                  robi badania i analizy rentonosci, bezpieczenstwa oraz funkcjonalnosci
                  projectu. I znowu mozemy porownac powage i odpowiedzialnosc sektora panstwowego
                  w stosunku do prywatnego, np. Ford vc. Yugo, GE vc. Czarnobyl czy lokalnie
                  prywatne parki, lasy i ogrody vc. ciagle afery lapowkowe z wycinaniem
                  publicznych lasow.
                  Nie wiem czy znasz powiedzenie starych kapitalistow: "czlowiek moze samego
                  siebie oklamywac, moze nawet popelnic samobojstwo, ale nie moze samego siebie
                  okrasc".
                  Jest to poprostu niewykonalne.

                  >Myslalem, ze Polska juz jest chociaz na poczatkowej drodze do kapitalizmu.

                  > No, to juz jest problem Mahometa i gory, Kapitalizmie. Jesli chcesz byc w
                  > Polsce, to Ty musisz ruszyc w droge. Nie mozesz oczekiwac, ze caly duzy
                  obiekt
                  > geograficzny uda sie z pielgrzymka do pojedynczego anonimowego korespondenta
                  > internetowej listy dyskusyjnej...

                  Twoja odpowiedz tu traktuje jako humor, jakze nam wszystkim potrzebny.

                  Juz na samo zakonczenie, nie odbieraj moich krytyk zbyt osobiscie, tu w USA tez
                  niewielu, choc wielokrotnie wiecej niz w Polsce czy Europie, podziela moj
                  poglad widzenia. Nie jest to postawa latwa i konformistyczna niemniej jednak
                  nie zmniejsza to mojego zapalu do propagowania coraz wiekszej wolnosci
                  przeplywu towarow, mysli(nauki), kapitalu i uslug pomiedzy wszystkimi ludzmi na
                  swiecie. Propagowania wolnego rynku.

                  Jednym slowem KAPITALIZMU.

                  pzdr,
                  Janusz
                  • Gość: Stefan Re: A jednak nie dziala IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 11:27
                    kapitalizm:
                    ) Wreszcie ktos choc czesciowo znajacy sie na ekonomi.

                    Nie chcialbym udawac kogos, kim nie jestem. Nie jestem ekonomista. Ale przez
                    pewien czas interesowalem sie tym, co robila moja dziewczyna. Przeczytalem
                    wtedy kilkanascie roznych ksiazek
                    • Gość: kapitalizm Re: A jednak nie dziala IP: *.proxy.aol.com 06.11.02, 22:18

                      Stefan;

                      interesujace, czekam na zakonczenie.

                      j.
                    • Gość: kapitalizm Re: A jednak nie dziala IP: *.proxy.aol.com 07.11.02, 00:54


                      Stefan;

                      mam teraz troche malo czasu, duzy ruch w interesach(if you know what I mean),
                      czytalem strone, ktora mi podales, jest to strona rzadowa(sic!) ale i tak
                      mozesz znalezc potwierdzenie tego co mowilem:

                      Q: My town has given an exclusive franchise to one firm to provide all trash-
                      collection services. I think I could get a better price from another hauler.
                      Isn’t the franchise restraining competition?

                      A: Although the town’s decision to grant an exclusive franchise prevents
                      competition in trash collection, it probably is within the municipal powers
                      granted by the state. If so, the town is immune from the antitrust laws under
                      the state action doctrine, which says that the antitrust laws are not meant to
                      apply to the actions of a state.

                      Monopol mozesz uzyskac tylko za pomoca ustawy zabraniajacej konkurencje.
                      To sie nazywa 'sina qua nons' - ("without which not").

                      Twoj ostatni post nie przeszedl w calosci.
                      pzdr,
                      j.
                      • Gość: Stefan Re: A jednak nie dziala IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 01:39
                        kapitalizm:
                        > mam teraz troche malo czasu

                        Ja wlasciwie tez...

                        > Twoj ostatni post nie przeszedl w calosci.

                        Tak, rozgadalem sie zbytnio. Koncowka nie byla zbyt wazna. To, co wazne,
                        przeszlo. Owocnej pracy.

                        - Stefan
                    • Gość: kapitalizm Re: A jednak nie dziala IP: *.proxy.aol.com 07.11.02, 19:23



                      Stefan,

                      Otoz to, poniewaz rozczarowales sie rzeczywistoscia wokol siebie to odrzucasz
                      teorie. Teoria zachowania rynku (popyt-podaz) jest niezmienna, obojetnie czy
                      nam sie to podoba czy nie. Obojetnie czy rynek jest wolny czy nie, te prawo sie
                      nie zmieniaja. Poprostu im swobodniejszy jest ten przeplyw pomiedzy podaza a
                      popytem tym cena jest nizsza i wieksza liczba ludzi na tym korzysta.
                      Tak jak napisales, swiadomie czy nie swiadomie rozni wladcy, krolowie, cesarze,
                      ksieza, fuerezy, sekretarze partii czy rabusie i nieuczciwi 'byznesmeni'
                      korzystali na ukrocaniu i sterowaniu rynkiem. Oczywiscie dla wlasnych korzysci
                      jakkolwiek krotkowzroczne i nie rozwojowe one byly.
                      Dopiero ok. 200 lat temu pojawily sie pierwsze prawne i naukowe uwarunkowania,
                      ktore przyczynile sie do powstania pierwszego panstwa opartego na gwarancji dla
                      kazdego do korzystania z tego fenomenu (wolnego rynku) dla kazdego. Poprzez US
                      Konstytucje, na ktorej notabene byla oparta Polska Konstytucja 3-go Maja,
                      obywatele mieli gwarantowane prawo do zycia, wolnosci i poszukiwania wlasnego
                      szczescia.
                      Te trzy prawa znakomicie reguluja stosunki miedzyludzkie.
                      Po pierwsze masz(i kazdy) prawo do zycia, a wiec nikt Ci nie moze go odebrac
                      tylko Ty sam. Swiadomie i celowo mordujac druga osobe sam sobie to prawo
                      odbierasz.
                      Po drugie masz(i kazdy) prawo do wolnosci, a wiec nikt Tobie a nikomu Ty nie
                      mozesz jej odebrac bezprawnie. Tu procesy sadowe decyduja o tym czy np. stereo
                      mojego sasiada nie jest za glosne, jesli roznimy sie opinia co do tego.
                      Dlaczego sedzia a nie urzednik o tym decyduje? A no bo sedzia jest nizawisly,
                      wybierany na cale zycie i nie podlega naciskom wyborcow.
                      Dlatego nawet w sytuacji patowej wyborow prezydenckich glos decydujacy ma Sad
                      Najwyzszy. Tu na marginesie uwaga, USA nie sa panstwem demokratycznym tylko
                      republika i na prezydenta nie glosujemy w bezposrednich wyborach
                      demokratycznych tylko poprzez stanowych senatorow(elektorow). Ale to inny
                      temat, nawet tu wielu go nie rozumie.
                      Po trzecie masz prawo do poszukiwania szczescia, a wiec Ty okreslasz co jest
                      dla Ciebie szczesciem. Nigdzie na swiecie nie widzialem tak bardzo
                      zroznicowanego pojecia szczescia, jak tu w USA.
                      Wsrod bogatych, biednych, madrych, glupich, ipt. - 'you name it' - zyjacych w
                      tolerancji i usmiechu.

                      Wszystkie punkty a), b), c), d) odnosza sie jednakowo do kazdej ludzkiej
                      dzialalnosci.
                      - Okres inwestycji w budowie autostrady, elektrowni czy auta jest ogromny.
                      - Zadna elastycznosc cenowa nie pozwala Ci sprzedawac ciagle ze strata.
                      - Motywacja zyskiem potrafi byc u wszystkich ludzi jednakowa.
                      Im wieksza tym lepiej dla spoleczenstwa.
                      - Brak rownowagi istnieje tylko dzieki regulacjom czyli zatorami na drodze
                      popyt - podaz.

                      Rzad USA robi wielki blad dofinansowujac jakikolwiek przemysl. Jest to zawsze
                      motywowane wzgledami politycznymi a nie ekonomicznymi. Najlepiej rozwijaja sie
                      te galezie, ktore nie sa dotowane wogole. Przyklad motoryzacja - ale 30 lat
                      temu panstwo omal nie doprowadzilo do bankrupcji dotujac motoryzacje i tym
                      samym zmniejszajac konkurencyjnosc ameryk. samochodow wobec japonskich.
                      Produkcja zywnosci jest w USA ogromnie kosztowna bo rolnicy nie musza sie
                      martwic o profit. Panstwo doplaca pieniedzmi podatnika i w zamian oczekuje
                      glosow silnego lobby.

                      Jest to zaprzeczenie kapitalizmu (wolnego rynku), a nie jego potwierdzenie.

                      pzdr,
                      j.
                      • Gość: Stefan Re: A jednak nie dziala IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 08.11.02, 00:50
                        kapitalizm:
                        > Otoz to, poniewaz rozczarowales sie rzeczywistoscia wokol siebie to odrzucasz
                        > teorie.

                        Ja jestem matematykiem; a wiec o wiele bardziej teoretycznym teoretykiem, niz w
                        ogole wystepuja gdziekolwiek w ekonomii. Rozne rzeczy moge odrzucic, ale nigdy
                        nie wyrzekne sie teoretyzowania. Ale teorie lepsze wypieraja teorie gorsze.
                        Liberalna teoria pochodzaca od Ricarda, Smitha i Milla jest pierwszym
                        przyblizeniem rzeczywistosci ekonomicznej. Obecnie dysponujemy nie tylko ogolna
                        zasada, ze jak cena rosnie to popyt spada, ale rowniez precyzyjnymi miarami o
                        ile spada, w jakich warunkach, i ktore elementy rynku sa na ta zaleznosc
                        bardziej a ktore mniej wrazliwe. Tego tamci liberalowie jeszcze nie wiedzieli.

                        kapitalizm:
                        > Teoria zachowania rynku (popyt-podaz) jest niezmienna, obojetnie czy nam sie
                        > to podoba czy nie.

                        Mowisz nieprecyzyjnie. TEORIE zmieniaja sie stale w miare zwiekszania sie
                        naszej wiedzy. Masz chyba na mysli, ze PEWNE ELEMENTY RZECZYWISTOSCI
                        ekonomicznej sie nie zmieniaja. Na tym poziomie ogolnosci
                        • Gość: kapitalizm Re: A jednak dziala!! IP: *.proxy.aol.com 09.11.02, 23:17
                          Gość


                          Oj Stefan, Stefan;
                          zrelaksuj sie i wiecej usmiechu, zycie nie jest takie zle ani w Polsce ani w
                          Ameryce. Zyciowe zadowolenie i usmiech jest rowniez kwestia percepcji i
                          ogolnego duchowego nastawienia do swiata nas otaczajacego.
                          Dobrze, ze lubisz teoretyzowac bo ja tez, dlatego tak dlugo ciagniemy ten
                          watek.
                          Zgadzam sie, ze teorie okreslajace rozne reguly sie zmieniaja w miare
                          udoskonalania metod, chocby pomiarowych dla przykladu. Ale to nie znaczy, ze
                          aksjomaty sie zmieniaja. Chocbysmy najpiekniej opisali zjawiskja rynkowe to tym
                          nie zmienimy zasady popytu - podazy.

                          Popyt wcale nie musi spadac jak cena rosnie, to cena spada jak podaz rosnie.

                          Tak, konstytucja tu jest smiertelnie powaznie traktowana. Ja na poczatku tez to
                          wysmiewalem ale z czasem i wiedza zdanie zmienilem. Prawo jest prawem a
                          konstytucja okresla jego ramy.

                          Co do niewolnictwa to nie widze zwiazku z tematem, nie zapominaj ze ok. 1/3
                          swiata dalej nie jest wolna a i Europa Wsch. dopiero od kilkunastu lat
                          zakonczyla wspolczesne niewolnictwo. Pamietaj, ze Lincoln byl legendarnie
                          dobrym opiekunem niewolnikow w przeciwienstwie do Stalina, Castro czy Husajna
                          200 lat pozniej.

                          Kwestia zabojstw jest tematem w ktorym jest duzo niescislosci matematycznych
                          (cos dla Ciebie!).
                          Otoz z grubsza w USA jest ok. 10000 zabojstw rocznie i to sie porownuje do ok.
                          3000 w Europie zapominajac, ze dane statystyczne z Albani czy Rosji nie sa tak
                          dokladne jak z Angli. A to co powiem teraz zapewne popsuje Ci humor.
                          Otoz zycie ludzkie trwa srednio 75 lat i zabitym mozna byc tylko raz w zyciu,
                          zgoda?
                          Biorac pod uwage jakikolwiek okres 75 lat od powstania USA to Europa bije
                          Ameryke w stosunku 1 : 50 w ilosci zabitch ludzi. Pamietaj, ze nie ma znaczenia
                          czy zostales zabity w obozie jako 5-letni chlopczyk czy w pracy jako 45-letni
                          mezczyzna. Pure statistics and time.
                          W samym XXw 100mln zamordowanych ludzi w Europie. W latach 90-tych ok. 0.5 mln
                          Legalne posiadanie broni jest jedna z przyczyn niskiego stopnia kryminalnosci i
                          tym samym prawdopodobienstwa bycia zamordowanym w Ameryce. Nie mowiac juz o
                          tym, ze rocznie 2 mln razy przestepstwo jest powstrzymywane dzieki brandish
                          gun. Te dane stat. sa za ostatnie 10 lat i coraz wiecej stanow wprowadza
                          swobode posiadania broni w mysl zasady : 'more guns less crime'. Polecam
                          ksiazke J. Lott pod tym tytulem:
                          www.press.uchicago.edu/Misc/Chicago/493636.html

                          Na koniec krotko o motoryzacji i wolnosci. Moj stary kolega jak mnie odwiedzil
                          przed laty to rowniez stwierdzil, ze my w USA mamy mniej wolnosci jak zobaczyl
                          mnie z kosiarka do trawy w niedziele przad moim domem (70% mieszka we wlasnych
                          domach - najwyzszy wskaznik na swiecie).
                          Kwestia percepcji.
                          Przed laty amerykanie rowniez podrozowali koleja a jeszcze wczesniej konno.
                          Coz, czasy sie zmieniaja i dzis dystans 300 mil(Gdansk-gory) tj. ok. 4 godz w
                          aucie nikt nie zamieni na 6-8 godz. w pociagu. Jest to dystans do Vegas z L.A.
                          cena biletu $19.95 w jedna strone. Wiem, bo czesto korzystam.
                          Czas, niezaleznosc i cena.
                          Choc czsem mlodziez i niektorzy emeryci podrozuja masowym srodkiem komunikacji
                          jak 'Greyhound' czy 'Amtrak'. Kwestia gustu. Tu nikt nie spedza calego dnia na
                          jazde samochodem jak moze wziasc samolot w tej samej cenie.
                          Ogolna liczba lotow dziennie nad Stanami : ok.70 tysiecy,

                          a), b), c), d) odnosilo sie do Twojej tezy o szczegolnosci finansowania nauki,
                          dalem przyklady temu zaprzeczajace. Chyba, ze kategorycznie twierdzisz (bez
                          pokrycia), ze naukowcy maja mniejsza motywacje zyskiem od np. rolnikow albo 30%
                          to juz monopol, czemu nie 25?, albo inna cyfra?

                          No to narazie koniec z moimi nudnymi statystykami,

                          na marginesie - usmiechaj sie wiecej a z czasem odpowiednie miesnie sie wyrobia
                          same.

                          j.

                          >
                          • Gość: Stefan 1000 kwiatow IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 10.11.02, 00:09
                            kapitalizm:
                            > Oj Stefan, Stefan; zrelaksuj sie i wiecej usmiechu, zycie nie jest takie zle
                            > ani w Polsce ani w Ameryce. Zyciowe zadowolenie i usmiech jest rowniez kwestia
                            > percepcji i ogolnego duchowego nastawienia do swiata nas otaczajacego.
                            [...]
                            > na marginesie - usmiechaj sie wiecej a z czasem odpowiednie miesnie sie
                            > wyrobia same.

                            Oj, kapitalizm, kapitalizm, SMIEJ sie troche z siebie, zamiast sie do siebie
                            USMIECHAC. A propos, skad przypuszczenie, ze ja jestem za malo zrelaksowany?

                            Zycie jest piekne i ROZNORODNE, jesli wiesz, co mam na mysli (moi znajomi
                            Amerykanie slabo rozumieli termin ,,diversity'', stad to ,,jesli''). Co do
                            mnie, to nie zamierzam udawac Amerykanina, wiec witam przejawy zycia SMIECHEM a
                            nie usmiechem. Ale takze innymi emocjami, mniej znanymi na Twoim kontynencie.
                            Usmiech w stylu amerykanskim jest wspaniala rzecza dla ekspedientki w sklepie.
                            Chyba juz w tym zyciu nie zostane ekspedientka, wiec poradze sobie z takimi
                            miesniami, jakie mam.

                            Smiej sie, nawet gdyby mialy Ci sie porobic zmarszczki wokol ust.

                            - Stefan

                          • Gość: bchem jak to dziala IP: *.banyu.co.jp 12.11.02, 10:21
                            Witam,
                            Z ciekawoscia sledzilem dyskusje, nie wlaczajac sie do
                            niej, ale akurat pojawil sie w sieci przedruk czegos, co
                            znakomicie ilustruje jak wolny rynek reguluje dzialanie
                            przemyslu farmaceutycznego:
                            tygodnikforum.onet.pl/1100709,0,4049,962,artykul.html
                            Po co teoretyzowac, jak mozna po prostu otworzyc oczy i
                            popatrzec...
                            pozdrawiam,
                            Pawel
                            • Gość: kapitalizm Re: jak to dziala IP: *.proxy.aol.com 16.11.02, 05:57
                              Gość portalu: bchem napisał(a):

                              > Witam,
                              > Z ciekawoscia sledzilem dyskusje, nie wlaczajac sie do
                              > niej, ale akurat pojawil sie w sieci przedruk czegos, co
                              > znakomicie ilustruje jak wolny rynek reguluje dzialanie
                              > przemyslu farmaceutycznego:
                              > <a
                              href="tygodnikforum.onet.pl/1100709,0,4049,962,artykul.html"target="_
                              > blank">tygodnikforum.onet.pl/1100709,0,4049,962,artykul.html</a>
                              > Po co teoretyzowac, jak mozna po prostu otworzyc oczy i
                              > popatrzec...


                              Dzieki za artykul, potwierdza kilka tez ktore poruszalem, ale w wielu innych
                              wnioski sa wyciagane blednie.

                              Jednym z przykladow jest uznanie ogromnych postepow amerykanskiej medycyny
                              przedluzajacej dlugosc ludzkiego zycia, ale zaraz z drugiej 'pobozne' zyczenia
                              by spoleczenstwa nie posiadajace tej samej wolnosci tworczej(prawa wlasnosci)
                              cieszyly sie tym samym owocem. Pewna niekonsekwencja.

                              Innym przykladem niekonsekwencji artykulu jest fakt, ze mimo iz autor zauwaza
                              relacje pomiedzy zwiekszona ingerencja panstwa(USA,Niemcy) a spadajaca podaza,
                              to lekarstwem zalecanym jest jeszcze wieksza kontrola i ukrocanie produkcji.
                              Jakze charakterystyczne.

                              Zdaniem autora poniewaz 3/4 globu musi pozostac(dlaczego?) na poziomie Swiata
                              Zachodniego sprzed wybuchu kapitalistycznej rewolucji przemyslowej i byc biedne
                              (dlaczego?) wiec nalezy zmienic relacje cenowe w krajach uprzemyslowionych a
                              wtedy bedzie 'cud' i wszyscy zdrowi i szczesliwi.
                              Mam przykra wiedomosc dla tak myslacych - 'cudownego' uzdrowienia nie bedzie.
                              A skutek wlasciwie bylby odwrotny - wiecej biednych i schorowanych oczekujacych
                              jeszcze wiecej pomocy.
                              Miliardy przeznaczone na pomoc dla Afryki w ostatnich 30 latach spotegowaly
                              tamtejsza biede.

                              Czasem odnosze wrazenie, ze tzw 'elity postepowe' na zachodzie tego wlasnie
                              oczekuja - pozostawienie Status Quo. Jakze latwo i tanio mozna wygladac
                              na 'dobroczynce'- szczegolnie nie za swoje pieniadze.

                              Jedynym skutecznym sposobem na poprawe warunkow zycia w tych krajach jest
                              zdecydowana postawa Zachodu zmuszajaca tyranskie rzady do kapitulacji i
                              gruntownych reform politycznych. Dobrym poczatkiem do tego mogloby byc
                              wyrzucenie tych rzadow z ONZ.
                              Tylko czy sytym biurokratom ONZ w Nowym Jorku chodzi o zmniejszenie ilosci
                              posiedzen i narad?
                              Oczywiscie - nie.

                              Problem zapewne lezy w podejsciu do fundamentalnych praw czlowieka, w
                              szczegolnosci do prawa posiadania i dysponowania swoim zyciem i majatkiem jak i
                              rowniez sposobem uzycia tychze. Jesli zalozymy, ze autor mial na mysli, iz to
                              spoleczenstwo (ogol) ma prawo dobrowolnie dysponowac czyims zyciem (majatkiem),
                              a nie jednostka, to ja nie widze platformy do prowadzenia dyskusji z tym
                              artykulem.

                              Poprostu dwa rozne swiatopoglady i dwa rozne jezyki.

                              pzdr,
                              • Gość: bchem Re: jak to dziala IP: *.banyu.co.jp 16.11.02, 07:49
                                Gość portalu: kapitalizm napisał(a) co napisal.

                                Chwileczke, chwileczke, komentujesz akurat rzeczy, ktore
                                niekoniecznie musza miec wiele wspolnego z faktem, ze
                                prawa rynku dzialaja w przemysle farmaceutycznym tak, ze
                                robi sie produkty, ktore mozna sprzedac jak najwiekszej
                                liczbie ludzi, a nie to, co jest naprawde potrzebne. W
                                tym artykule masz przyklad na to, ze leki dla ludzi
                                chorych moga stac sie wrecz marginesem produkcji
                                przemyslu farmaceutycznego (vide sprawa szczepionek),
                                poniewaz prawa rynku promuja produkty, ktore oplacaja sie
                                bardziej. Czy jest na to jakas lepsza recepta, niz
                                interwencja "panstwa" - a wiec mnie, ciebie i innych
                                ludzi, ktorzy decyduja, ze prawa rynku zaczynaja dzialac
                                na nasza wlasna niekorzysc i trzeba cos z tym zrobic?
                                Wybacz, nie jestem ekonomista, nie posluguje sie
                                odpowiednim jezykiem, i moze patrze na problem z zupelnie
                                innej strony niz ty. Ale na moj chlopski rozum, jesli
                                pozostawi sie ta tendencje bez interwencji z zewnatrz, to
                                przemysl farmaceutyczny zupelnie zrezygnuje z produkcji
                                nierentownych lekow.
                                A juz zupelnie na marginesie pozostawiam taka sprawe -
                                firmy farmaceutyczne, biotechnologiczne, chemiczne itd.
                                pelnymi garsciami czerpia dane do swoich badan
                                rozwojowych z dostepnej zupelnie za darmo literatury
                                produkowanej przez naukowcow, ktorzy zyja i pracuja na
                                pieniadzach rzadowych. Bez tych danych pieniadze, jakie
                                firma musialaby wlozyc w opracowanie od podstaw
                                jakiejkolwiek technologii bylyby tak wielkie, ze
                                byc moze produkcja bylaby nieoplacalna. I tu jest wielka
                                wartosc badan i wynikow, ktore zaczynaja miec znaczenie
                                iles tam lat po zaistnieniu dla swiata "bezinteresownej"
                                nauki, ktore wtedy nie mialy zadnych implikacji
                                praktycznych, a teraz sa wykorzystywane bez ponoszenia
                                jakichkolwiek kosztow przez firmy nie finansowane przez
                                rzad. Takie firmy nigdy nie wylozylyby ani pol centa na
                                badania, ktorych wyniki "byc moze za trzydziesci lat na
                                cos sie przydadza". Slowem, nauka lezaca u podstaw
                                dzialalnosci roznych galezi przemyslu byla i jest
                                finansowana przez rzad. Wiec tak naprawde wszystkie firmy
                                czerpia pelnymi garsciami z pieniedzy publicznych.
                                pozdrawiam,
                                Pawel

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka