Dodaj do ulubionych

Rolex - dowód na istnienie Boga

10.02.06, 19:03
Wyobraźcie sobie że dopłynęliście do dziewiczej wyspy która nie jest
zarejestrowana w żadnych katalogach czy atlasach, więc zgodnie z
prawdopodobieństwem jesteście pierwszymi odkrywcami tej wyspy.
Wchodząc na piasek tej wyspy znajdujecie w piasku zegarek Rolexa.
Teraz jest zasadnicze pytanie:
1. Czy był na tej wyspie kiedyś jakiś człowiek? Rolex powinien być dowodem na
to że był.
2. Jednak chwileczkę. Z punktu widzenia matematycznego nie jest to żadnym
dowodem. Jest teoretycznie możliwe że sama przyroda uformowała tego Rolexa na
zasadzie czystego przypadku. Mało prawdopodobne, ale jednak matematycznie
możliwe.
3. Oczywiście zdrowo myślący człowiek tą możliwość odrzuca jako nierealną w
naszym rzeczywistym świecie i formułuje tezę że jednak była przed nami na tej
wyspie istota wyższa, na przykład inny człowiek, i tego Rolexa w piasku
zostawiła.

No i co z tego wynika? No to na przykład że co się stanie jak znajdziemy
takiego Rolexa gdzieś w naturze? Na przykład w naszym własnym genomie.
Znajdziemy pewną kombinację, na przykład jakąś sekwencję liczb pierwszych
bądź inny skomplikowany zapis który będzie realnie niemożliwy do stworzenia
przez naturę na przestrzeni tego miliarda lat, czyli czasu w jakim ten genom
ewoluował.
Na przykład jakie jest prawdopodobieństwo że jeśli dasz małpie maszynę do
pisania, to w ciągu miliarda lat napisze ona przypadkowo inwokację z Pana
Tadeusza? Zakładając że będzie ona przez ten miliard lat żyła.
Nawet w ciągu miliarda lat to prawdopodobieństwo będzie na tyle niskie, że z
punktu widzenia realnego świata można tą możliwość całkowicie odrzucić.

Jeśli więc znajdziemy takiego Rolexa w naszym genomie albo innej innej
strukturze uformułowanej przez naturę, to czy to nie będzie dowodem na zapis
od samego Boga?

Oczywiści cynicy zawsze znajdą sobie podstawę do drwin. No cóż, może to i
dobrze. Możę cynicy też odgrywają jakąś ważną rolę w tym kosmicznym teatrze...
Obserwuj wątek
    • Gość: ZG22 Re: Rolex - dowód na istnienie Boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 19:43
      Odpowiem tak: niestety w genomie nie znaleźliśmy Rolexa, a to , co w nim jest da
      się wytłumaczyż na 1000 sposobów - np. ewolucja.
      Moja taka głupia postawa - nie szukajmy Boga w prostych prawach przyrody. Jeśli
      już, możemy się zastanowić, czemu prawa przyrody sa akurat takie. Ale myślę
      sobie , że istnienie/nieistnienie Boga jest - z punktu widzenia nauki = po
      prostu nieudownawialne, gdyż jest to inny język i inne pojęcia.
    • Gość: ZG22 Biedny Kant. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 19:47
      Zaraz, zaraz czy to Kant rozpatrzył 6 dowodów na istnienie Boga? Biedn Kant.
    • marcinlet Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 10.02.06, 19:59
      swiatlo napisał:
      > Wyobraźcie sobie
      Wyobrazić to można sobie wszystko. Reszta Twojego postu to banały obalane na
      tysiące sposobów. Szkoda na nie czasu.
      • swiatlo Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 10.02.06, 20:49
        marcinlet napisał:

        > Wyobrazić to można sobie wszystko. Reszta Twojego postu to banały obalane na
        > tysiące sposobów. Szkoda na nie czasu.

        Uczę swoje dziecie następującej prawdy: jak masz coś pozytywnego do powiedzenia
        to powiedz, a jak masz coś negatywnego, to nie mów nic.

        Podobnie się to tyczy i zarozumialstwa....
        • rs_gazeta_forum Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 11.02.06, 22:55
          swiatlo napisał:
          > Uczę swoje dziecie następującej prawdy: jak masz coś pozytywnego do powiedzenia
          > to powiedz, a jak masz coś negatywnego, to nie mów nic.

          marcinlet dopisał Ci do tego, może w sposób mało wytworny, że jak się nie ma nic
          do powiedzenia, to też się nic nie mówi...
    • maureen2 Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 10.02.06, 20:05
      to,że na plaży bezludnej wyspy leży Rolex nie oznacza,że był tam człowiek.
      Trzeba sprawdzić korytarze powietrzne linii lotniczych,oraz zbadać zjawisko
      przypływow i odpływow.
    • Gość: T2n Re: Rolex - dowód na istnienie Boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 20:53
      Może mi się coś pomieszało, ale gdyby można było naukowo udowadniać istnienie
      Boga, religia i wiara by znikła.
    • kapitalizm Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 10.02.06, 21:55
      ...popelniasz logiczny blad, ten przyklad nie dowodzi, ze Wszechswiat jest
      inteligentnie zaplanowany,

      otoz przybywajac na ta wyspe i ogladajac ten zegarek posiadasz wiedze o
      czlowieku i jego zdolnosciach produkcyjnych,

      tak wiec wnioskujesz, ze zegarek jest zaprojektowany (a nie dzielem przypadku)
      poniewaz wiesz, ze jest wyprodukowany przez czlowieka,

      a nie odwrotnie, ze zegarek jest wyprodukowany przez czlowieka poniewaz posiada
      cechy inteligentnego projektowania,

      i tu jest problem pogrzebany, aby mowic, ze Wszechswiat mial swego
      inteligentnego tworce, najpierw musimy udowodnic istnienie tego tworcy,
      najpierw musimy znac jego mozliwosci 'produkcyjne' - dopiero pozniej mozemy
      stwierdzic, ze cos zostalo przez niego stworzone,

      pomijam juz tu zupelna nielogicznosc poszukiwania tworcy Wszechswiata,

      Wszechswiat jako calosc (wszystko co istnieje) nie moze miec zadnej przyczyny,
      gdyz ta przyczyna musialaby rowniez byc czescia tego wszystkiego (Wszechswiata).
      • swiatlo Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 10.02.06, 22:12
        kapitalizm napisał:

        > i tu jest problem pogrzebany, aby mowic, ze Wszechswiat mial swego
        > inteligentnego tworce, najpierw musimy udowodnic istnienie tego tworcy,
        > najpierw musimy znac jego mozliwosci 'produkcyjne' - dopiero pozniej mozemy
        > stwierdzic, ze cos zostalo przez niego stworzone,

        No więc jak byś na przykład zinterpretował, teoretycznie, jak by odkryto w
        genomie sekwencję kolejnych liczb pierwszych?
        Czy ta sekwencja by nie była, jeśli nie dowodem, to przynajmniej bardzo silnym
        argumentem dla ingerencji pewnej istoty wyższej?
        Wiadomo przecież z naszej obecnej wiedzy że nie ma naturalnego procesu który by
        generował liczby pierwsze.
        Oczywiście ta sekwencja liczb pierwszych jest bardzo uproszczonym przykładem,
        ale akurat nie przychodzi mi do głowy lepszy...
        • yoric Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 10.02.06, 22:53
          Mógł go złożyć ślepy zegarmistrz.
        • madcio Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 11.02.06, 13:34
          Najpierw znajdź taką sekwencję, a potem pogadamy.
        • Gość: kapitalizm Re: Rolex - dowód na istnienie Boga IP: *.oc.oc.cox.net 13.02.06, 03:37
          swiatlo napisał:

          > kapitalizm napisał:
          >
          > > i tu jest problem pogrzebany, aby mowic, ze Wszechswiat mial swego
          > > inteligentnego tworce, najpierw musimy udowodnic istnienie tego tworcy,
          > > najpierw musimy znac jego mozliwosci 'produkcyjne' - dopiero pozniej moze
          > my
          > > stwierdzic, ze cos zostalo przez niego stworzone,
          >
          > No więc jak byś na przykład zinterpretował, teoretycznie, jak by odkryto w
          > genomie sekwencję kolejnych liczb pierwszych?
          > Czy ta sekwencja by nie była, jeśli nie dowodem, to przynajmniej bardzo
          silnym
          > argumentem dla ingerencji pewnej istoty wyższej?
          > Wiadomo przecież z naszej obecnej wiedzy że nie ma naturalnego procesu który
          by
          >
          > generował liczby pierwsze.
          > Oczywiście ta sekwencja liczb pierwszych jest bardzo uproszczonym przykładem,
          > ale akurat nie przychodzi mi do głowy lepszy...


          - nie wiem co rozumiesz przez odkrycie liczb w genomie?

          liczby jako takie nie istnieja - sa pojeciem matematycznym,

          natomiast wszystko co istnieje ma swoja przyczyne i wlasciwosc, tozsamosc,

          pojecie Boga istnieje tylko w sferze fantazji, jako takie nie swej
          reprezentacji w swiecie naturalnym (rzeczywistym) i dlatego nie ma zadnej
          tozsamosci i przyczyny....bo nie istnieje.
    • madcio Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 11.02.06, 13:35
      Mam dla ciebie radę - najpierw nam pokaż, że jest w kodzie człowieka taki Rolex.
      Bo jedyne, co ja tam widzę, to jeden wielki śmietnik, tak wielki, jak to tylko
      możliwe, by jeszcze człowiek żył i się rozmnażał.

      Retrowirusy, transpozony, "smieciowe" DNA, gigantyczna liczba recesywnych genów
      letalnych i cała reszta menanżerii... rzeczywiście, ten Inżynier, co projektował
      ludzkie DNA był wprost bossski.

      > Oczywiści cynicy zawsze znajdą sobie podstawę do drwin. No cóż, może to i
      > dobrze. Możę cynicy też odgrywają jakąś ważną rolę w tym kosmicznym teatrze...
      Wasz rzekomy Kreator rzekomo jest taki doskonały, a stworzył taki SYF i SZAMBO.
      No, jak tu nie szydzić??
      • swiatlo Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 11.02.06, 17:40
        madcio napisał:

        > Wasz rzekomy Kreator rzekomo jest taki doskonały, a stworzył taki SYF i
        > SZAMBO. No, jak tu nie szydzić??

        Wyjrzyj przez okno - wlasnie zaswiecilo slonce. Byc moze nie jest to az takie
        szambo i syf?
        • madcio Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 12.02.06, 00:16
          > > Wasz rzekomy Kreator rzekomo jest taki doskonały, a stworzył taki SYF i
          > > SZAMBO. No, jak tu nie szydzić??
          > Wyjrzyj przez okno - wlasnie zaswiecilo slonce.
          Argumenty estetyczne niespecjalnie mnie ruszają.

          > Byc moze nie jest to az takie szambo i syf?
          Widzę, że do wierzących trzeba mówić powoli, wolno, głośno i wyraźnie.
          Kontekstem powyższej wypowiedzi (z SYF i SZAMBO) była jakość kodu genetycznego
          gatunku homo sapiens, co każdy może sprawdzić czytajac cały mój poprzedni post.
          Czy też mam ci wyjaśnić znaczenie słowa "kontekst"?
      • vacia Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 11.02.06, 18:40
        madcio napisał:

        > a stworzył taki SYF i SZAMBO.

        Niektórzy tworzą dużo zła, prawdę napisała Nałkowska o obozie w Oświęcimiu
        że : "ludzie ludziom zgotowali taki los"
        Ale ludzie mogą też być wspaniali i tworzyć dobro, czemu niektórzy nie chca?
        Pomyśl Madcio jak wyglądał by nasz świat gdyby wszyscy ludzie l chcieli tworzyć
        dobro i kierować się w życiu miłością , róznież na Forum Nauka.


        > No, jak tu nie szydzić??

        Można nie szydzić, jak najbardziej, nikt nikogo do tego nie zmusza.
        Jest takie ludowe powiedzenie które ma też odniesienie w Biblii:
        Kto pod kim dołki kopie sam w nie wpada"
        "Co siejesz to i żąć będziesz"
        Jeśli człowiek sieje szyderstwo niech nie spodziewa się nagrody.
        Pozdrawiam i życze udanego weekendu
        • yoric Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 11.02.06, 19:16
          Ja bym wolał, żeby na Forum Nauka ludzie kierując się zasadą życzliwości i
          miłości bliźniego nie zawracali głowy innym ludziom swoimi poglądami
          ideologicznymi i kaznodziejstwem.
          • vacia Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 11.02.06, 21:40
            yoric napisał:

            > Ja bym wolał, żeby na Forum Nauka ludzie kierując się zasadą życzliwości i
            > miłości bliźniego nie zawracali głowy innym ludziom swoimi poglądami
            > ideologicznymi i kaznodziejstwem.

            Spójrz do słownika języka polskiego na potoczną definicję słowa nauka i
            porównaj ją z innymi definicjami.
            Temat Boga mieści się zarówno w potocznym znaczeniu słowa nauka jak i wystepuje
            w bardziej wąskim zakresie tego słowa bo występuje w filozofii , która jak
            wiesz należy do nauk społecznych.
            Pozatym jesteś tu gościem tak jak ja i nie będziesz wyznaczał tu nikomu treści
            postów.
            Zresztą nie ja ten watek założyłam i nie ja jedna się w nim wypowiedziałam.
            Yoric omijaj wątki które cię nie interesują i będzie wszystko okey, masz tu w
            czym wybierać.

            -
            Bojaźń przed Bogiem jest początkiem mądrości.
            • Gość: ssss Vaciu, czemu chcesz tu dyskutującym narzucić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.06, 22:38
              Twą (swą) ideę? Może nawet nie Twą własną ideę tylko wyuczoną przez cwaniaków
              chcących zarobić na takich naukach. A może masz jakieś własne przemyśllenia,
              nie tylko te wyuczone? Podziel się z nami.
              • vacia Re: Vaciu, czemu chcesz tu dyskutującym narzucić 12.02.06, 11:22
                Gość portalu: ssss napisał(a):

                > Twą (swą) ideę? Może nawet nie Twą własną ideę tylko wyuczoną przez cwaniaków
                > chcących zarobić na takich naukach. A może masz jakieś własne przemyśllenia,
                > nie tylko te wyuczone? Podziel się z nami.



                Mam pełno własnych przemyśleń nie tylko religijnych i chętnie się z nimi
                podzielę.
                Na przykład przemyślałam to, że ludzie z niewiedzy nazywają cwaniakami tych
                idealistów, którzy dla idei poświęcili całe swoje życie.
                Lepiej nie wydawać pochopnie sądów ale dobrze poznać obiekt, który oceniamy,
                najlepiej przez osobiste doświadczenia Zresztą doświadczenie odgrywa też
                fundamentalną rolę w nauce , w codziennym życiu też warto z niego korzystać
                zamiast powtarzać zasłyszane gdzieś informacje.
                Pozatym niczego nikomu nie narzucam ale dzielę się z innymi tym co uważam
                za cenne.
                Ścieranie się różnych poglądów na forum pozwala na zweryfikowanie naszych
                przekonań, czy zawierają prawdę o rzeczywistości a kiedy prezentowane poglądy
                są podobne nie ma szansy na taką weryfikację.
                Życzę miłej niedzieli.
                • Gość: ddd Ten "obiekt" dał sie już dobrze poznać. Brrrrrrrr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.06, 15:57
                  Nigdy i już nic więcej!!!

                  Patrz: Karlheinz Deschner "Kryminalna historia chrzecijaństwa". 10 tomów
                  dokumentów.
            • yoric Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 11.02.06, 22:44
              No tak też można:
              'i co się czepiasz śmiecenia, po prostu jak idziesz ulicą to omijaj śmieci i
              będzie ok' :).
          • Gość: aaa Yoric jesteś geniusz!!! Dobra odpowiedź. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.06, 22:35
            Słyszałem dziś takie coś, cytuje "był z normalnej katolickiej rodziny...".
            Myślę, że skoro już katolicka (protestancka, jehowska, muzułnmańska, itd) to
            nie jest normalna tylko katolicka itd.
    • Gość: k2k Drogi yoric, droga vacia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 23:20
      Dyskusje na tematy religijne są -moim zdaniem- na zupełnie innej płaszczyźnie
      niż naukowe. Owszem, można dyskutowac "do jakiego stopnia nasze poznanie
      zdeterminowane jest wiarą, jaka teraz posiadamy" - i to jest wg mnie b. ciekawy
      temat. Ale NIE należy chyba tego poruszać na FN, i - droga vaciu - raczej
      odnieśmy to na nowe (nie istniejące na razie) forum "wiedza a wiara".
      • madcio Re: Drogi yoric, droga vacia 12.02.06, 00:18
        Obawiam się, ze dopóki nie bedzie takiego forum "wiedza i wiara", dopóty takie
        dyskusje bedą tutaj.
      • vacia Re: Drogi yoric, droga vacia 12.02.06, 11:03
        Gość portalu: k2k napisał(a):

        > Dyskusje na tematy religijne są -moim zdaniem- na zupełnie innej płaszczyźnie
        > niż naukowe. Owszem, można dyskutowac "do jakiego stopnia nasze poznanie
        > zdeterminowane jest wiarą, jaka teraz posiadamy" - i to jest wg mnie b.
        ciekawy
        > temat. Ale NIE należy chyba tego poruszać na FN, i - droga vaciu - raczej
        > odnieśmy to na nowe (nie istniejące na razie) forum "wiedza a wiara".


        "Wiedza a wiara" to ciekawy tytuł dla forum, myślę, że rzeczywiście dyskusje
        religijne odbywają się na nieco innej płaszczyźnie niż dyskusje naukowe ale
        jednak są punkty wspólne między tymi dyskusjami.Dla tych punktów wspólnych
        które są bardzo ważne zostawiłabym te tutaj nieliczne wątki religijne, są to
        czasem ciekawe dyskusje o charakterze filozoficznym.
        Zauważyłam też, że na tym forum panuje marazm, jest mało żywych dyskusji, więc
        wątki religijne, które z reguły mają dobra frekwencję ożywiają to śpiące forum
        i są jego ozdobą.
        Pozdrawiam.
    • Gość: Sadam Re: Rolex -Bog nigdy nie istnial IP: *.nf.sympatico.ca 12.02.06, 05:51
      Kto jest w stanie udowodnic ,ze Bog istnial czy istnieje.
      Slowo Bog to slowo wymyslone przez ksiezy roznych narodow. Wymyslili to dla
      swego interesu i utrzymania narodu w ciemnocie. Slowo Bog to super biznes.
      Czy istnieje ktos co udowodni ,ze Bog istnieje. Mysle ,ze nie ma takiego
      czlowieka. Ta sa bajki dla doroslych.Bajki dla ludzi slabych charakterach.
      Ja do dzisiaj nie moge sobie darowac ,ze kiedys chodzilem do koscila marnujac
      czas i starac sie wierzyc w kompletnew bzdury wykreowane przez sekte
      ksiezy ,ludzi pierwszch na tym swiecie uczonych,ktorzy wykorzystywali ludzka
      ciemnote i naiwnosc.
      • Gość: kolegaX Re: Rolex -Bog nigdy nie istnial IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 11:00
        Gość portalu: Sadam napisał(a):

        > Kto jest w stanie udowodnic ,ze Bog istnial czy istnieje.
        > Slowo Bog to slowo wymyslone przez ksiezy roznych narodow. Wymyslili to dla
        > swego interesu i utrzymania narodu w ciemnocie. Slowo Bog to super biznes.
        > Czy istnieje ktos co udowodni ,ze Bog istnieje. Mysle ,ze nie ma takiego
        > czlowieka. Ta sa bajki dla doroslych.Bajki dla ludzi slabych charakterach.
        > Ja do dzisiaj nie moge sobie darowac ,ze kiedys chodzilem do koscila marnujac
        > czas i starac sie wierzyc w kompletnew bzdury wykreowane przez sekte
        > ksiezy ,ludzi pierwszch na tym swiecie uczonych,ktorzy wykorzystywali ludzka
        > ciemnote i naiwnosc.

        Otóż każdy przy zdrowych zmysłach wie ze takiego dowodu nie ma i nie bedzie.
        Istnienie Boga jest przedmiotem WIARY a nie WIEDZY.
        Gdyby taki dowód był, to:
        a) wierzący nie potrzebowaliby wierzyć, tak jak nie potrzebują wierzyć w
        istnienie krów - to sie po prostu wie,
        b) niewierzący odnotowalibyby kolejne odkrycie.

        Brak dowodu istnienia Boga jest potrzebny, by wiara była WIARĄ oraz by to od
        człowieka zależało czy chce ją wybrać czy nie. To on ma zrobić pierwszy krok.
        Tu sprawa jest prosta, Sadam - NIE MA DOWODÓW, ty wybrałeś odrzucenie, wierzący
        wybrali wiarę.

        Usilne poszukiwanie dowodu, wciskanie pseudodowodów (zob. ŚJ - vacia) oraz ataki
        na wiarę za brak dowodu (zob. Sadam), a takze naukowe dowodzenie nieistnienia
        Boga i odrzucanie wiary na podstawie empirii - opierają się na wypaczonym
        rozumienia sensu WIARY. Nie nadają się na FN.

        Kolega X - dla jasnosci: wierzący

        • vacia Re: Rolex -Bog nigdy nie istnial 12.02.06, 11:32
          Gość portalu: kolegaX napisał(a):

          wciskanie pseudodowodów (zob. ŚJ - vacia)


          Kolego x podaj jakie pseudowody podałam na forum?
          • Gość: kolegaX Re: Rolex -Bog nigdy nie istnial IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 13:06
            Droga waciu, proszę:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=34168562&a=34436670
            cyt: "Jeśli chodzi o mnie to zarówno przekonanie Einsteina, że _Wszechświat jest
            uporządkowany_ jak i odkrycie przez fizyków _kwantowej nieokreśloności_ -
            wszystko to _łącznie i jednocześnie potwierdza istnienie Boga_."

            [podkr. moje]

            To tak z brzega. Takie dowody jaki poziom.
            Droga waciu zrobili ci wode z mozgu. Nie proponuj tego innym.

            Życzę ci milego dnia,

            KolegaX
            • vacia Re: Rolex -Bog nigdy nie istnial 12.02.06, 14:38
              Gość portalu: kolegaX napisał(a):

              > Droga waciu, proszę:
              >
              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=34168562&a=34436670
              > cyt: "Jeśli chodzi o mnie to zarówno przekonanie Einsteina, że _Wszechświat
              jes
              > t
              > uporządkowany_ jak i odkrycie przez fizyków _kwantowej nieokreśloności_ -
              > wszystko to _łącznie i jednocześnie potwierdza istnienie Boga_."
              >
              > [podkr. moje]
              >
              > To tak z brzega. Takie dowody jaki poziom.
              > Droga waciu zrobili ci wode z mozgu. Nie proponuj tego innym.
              >
              > Życzę ci milego dnia,
              >
              > KolegaX


              Kolegox zgodnie z zasadą wzajemnej życzliwości też mam Ci napisać, że zrobili
              ci wodę z mózgu i że życzę ci miłego dnia? NIe widzisz obłudy zawartej w Twoim
              poście z jednej strony zasmucasz mnie a z drugiej życzysz miłego dnia?
              Starsi zboru uczą mnie, że mam na wzór Chrystusa z szacunkiem odnosić się do
              ludzi nawet jak mają błędne poglądy a jeśli już te poglądy prostuję to mam to
              robić za pomocą argumentów a nie poniżania rozmówcy.
              Zapytaj swojego księdza czy uporządkowanie Wszechświata nie jest dowodem
              pośrednim na istnienie Boga a wtedy się okaże, że nie ma różnicy między
              Świadkami Jehowy, Kościołem Katolickim, Prawosławnym, Protestanckim,
              Adewntystów i Zielonoświątkowców itd.
              Czytałam trochę publikacji różnych wyznań i wszystkie one nawiazują do tego
              wersetu z Biblii -Hebrajczyków 3:4 " Każdy dom jest bowiem przez kogoś
              zbudowany. Otóż Bóg jest tym, który zbudował wszystko"
              Piszesz, że jesteś osobą wierzącą więc ten werstet jest również dla Ciebie
              ważny. Ten werset podaje dowód pośredni na istnienie Boga, że widzialny świat
              przyrody jest dziełem niewidzialnego Boga.
      • Gość: Jazzek Re: Rolex -Bog nigdy nie istnial IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 18:36
        Drogi Sadamie! Odnoszę wrażenie, że czasu zyskanego na porzuceniu religii nie
        jesteś w stanie spożytkować z sensem. Twoja wypowiedź jest żałosna. Popracuj nad
        sobą, albo zajmij się tym, co naprawdę potrafisz.

        Jazzek (też niewierzący)
    • swiatlo Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 12.02.06, 10:56
      Oto dywagacja o nieskonczonosci istnienia Boga.
      To jest wlasnie caly ten problem. Jak sie na to spojrze logicznie, to czy w
      ogole jest mozliwa jakas nieskonczona egzystencja.
      Mowi sie ze Bog istnial zawsze. Slowo "zawsze" sugeruje ze czas istnial
      wiecznie. Czyli od minus nieskonczonosci. Zatem w tej calej nieskonczonosci
      fakt stworzenia ziemi musi byc punktem kulminacyjnym tej nieskonczonosci. Czyli
      mozna powiedziec ze ta cala nieskonczonosc musiala niejako "pracowac" na ten
      jeden punkt stworzenia Ziemi. Czyli Bog musial niejako ewoluowac w kierunku
      tego stworzenia. Ewoluowac od minus nieskonczonosci.
      Jak wygladala ta krzywa ewolucji Boga od minus nieskonczonosci do teraz? Jezeli
      byla to po prostu linia prosta biegnaca od minus nieskonczonosci, to dlaczego
      nagle sie zatrzymala na jakims losowym punkcie wlasnie teraz? Oraz na jakiej
      zasadzie dokonala sie ta selekcja tego naglego punktu stworzenia?
      Czyzby takie kosmiczno-boskie urzeczywistnienie aksjomatu wyboru? Aksjomatu
      ktory w uproszczeniu mowi ze dla kazdego zbioru nieskonczonego mozna sobie
      wybrac jeden punkt i ktory to aksjomat jest kwestionowany przez wielu logikow?

      Jezeli natomiast nie zakladamy tego ze Bog zastosowal owego kwestionowanego
      wyboru punktu ze zbioru nieskonczonego, to jak wiec nastapilo to stworzenie
      Ziemi po tym calym czasie jaki minal od minus nieskonczonosci?
      Jedyna wiec odpowiedzia jest teza o nieskonczonej ewolucji Boga, ktora to
      znalazla wreszcie kulminacje w pewnym punkcie i sie wreszcie urzeczywistnila
      stworzeniem Ziemi.
      Taka nieskonczona ewolucja musialaby wiec byc krzywa odwrotnie asymptotyczna,
      czyli taka ktora wzrasta stopniowo od punktu zerowego. Na przyklad cos w
      rodzaju arcusa tangensa. Jednak w tym przypadku Bog w dawnej przeszlosci
      chociaz istnial, to jednak musial byc tak "maly", ze praktycznie nie istnial.
      Zatem nie byl Bogiem, bowiem Bog z definicji musi byc wszechmocny, a wiec
      obalamy teze o nieskonczonym istnieniu Boga.

      Czyli jak widzimy Bog raczej nie jest nieskonczony. Nawet On musial kiedys
      powstac.
      Jak? Kwantowo spontanicznie? Kwantowo spontanicznie to powstal akurat
      Wszechswiat, czyli Bog musial powstac razem z Wszechswiatem i razem z nim sie
      zewoluowac. Czyli innymi slowy Bog musial byc tak samo podatnym na procesy
      fizyczne jak i my, czyli znowu dochodzimy do punktu ze nie jest Bogiem.

      No to na razie na tyle, juz 1:55 w nocy....
      • swiatlo Nieskonczone istnienie Boga - prosciej 12.02.06, 18:24
        Sprawe mozna postawic w uproszczeniu tak: jak to mozliwe ze Bog po tym calym
        swoim minus nieskonczonym bycie w nicosci nagle sie ocknal aby cos stworzyc?
        • Gość: k2k Re: Nieskonczone istnienie Boga - prosciej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 18:29
          Stary, to już było. Czy Bóg może stworzyć tak wielki kamień, że nie może go
          unieść? Dajmy sobie spokój z uczniackimi paradoksami, bo mądra osoba itak będzie
          się śmiała, a uczniowi zamącisz w głowie.
          • swiatlo Re: Nieskonczone istnienie Boga - prosciej 12.02.06, 18:49
            Gość portalu: k2k napisał(a):

            > Stary, to już było. Czy Bóg może stworzyć tak wielki kamień, że nie może go
            > unieść? Dajmy sobie spokój z uczniackimi paradoksami,

            Od tego tu jestesmy na tym forum. Jak chcesz pisac prace naprawde naukowe, to
            rob to na uniwersytecie. Jak chcesz sobie pogadac na poziomie popularno-naukowo-
            fikcyjnym, to wlasnie tutaj. I dlatego takie zarozumiale muly nie powinny tutaj
            w ogole wchodzic.
            • Gość: kolegaX Re: Nieskonczone istnienie Boga - prosciej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 19:47
              Światło napisało:

              > Jeśli więc znajdziemy takiego Rolexa w naszym genomie albo innej innej
              strukturze uformułowanej przez naturę, to czy to nie będzie dowodem na zapis
              od samego Boga?

              Chyba Bóg nie byłby taki nieroztropny, zeby człowieka nie postawić przed wyborem
              , a tym bardziej rolexa udostępnic tylko nam - nie dajac takiej szansy naszym
              dziadkom i pradziadkom. Nie czekaj na dowód Świadło.


              swiatlo napisało też:

              > Sprawe mozna postawic w uproszczeniu tak: jak to mozliwe ze Bog po tym calym
              swoim minus nieskonczonym bycie w nicosci nagle sie ocknal aby cos stworzyc?

              Wymiar czasu jest ponoc całkiem podobny do wymiarów przestrzennych.
              W odniesieniu do wymiaru przestrzennego nie zapytałbyś ile przeszedłeś przez
              godzinę, jeśli od godziny stoisz. Nie ma ruchu - nie ma drogi.
              Czy sądzisz, ze Bóg w swoim bycie porusza się bezwładnie wzdłuż wymiaru
              czasowego??? I stad pytasz co go ocnkneło w pewnym momencie??
              Otóż on się nie porusza, ani czas dla niego nie plynie. Nie ma zatem w
              odniesieniu do niego "od minus nieskonczonosci do ockniecia".
              Wierzymy, ze skoro nazwał się "Jestem, który jestem", to znaczy to - "Jestem
              trwający", "Ponad-czasowy". Jeśli chcesz spróbować emirycznie jak to jest, to
              stań poza czaso-przestrzenią i popatrz sobie z lotu ptaka oś czasu - tam plynie
              czas.
              Zatem Bóg nie istniał ZAWSZE, to nasz Wszechswiat istnieje od zawsze, Bóg
              natomiast istnieje PONAD-ZAWSZE. I dla mnie jest to niezrozumiałe, choć sama
              konstrukcja niezwykle ciekawa (czy mozliwe ze plemię pasterskie takie coś
              wykombinowało - nadać Bogu, jako podstawowy, atrybut ponaczasowości?).
              Bez wątpienia są to dywagacje na temat przedmiotu wiary a nie nauki.
              Pewnie wiecej bys się dowiedział na specjalistycznym wątku dotyczącym wiary i
              religii, bo tych kwestii nauka nie rozstrzygnie - i dobrze.
              • madcio Re: Nieskonczone istnienie Boga - prosciej 12.02.06, 20:11
                > (czy mozliwe ze plemię pasterskie takie coś
                > wykombinowało - nadać Bogu, jako podstawowy, atrybut ponaczasowości?).
                Nie wykombinowało. Uzasadnienie do wymysłów owego plemienia wymodzili teologowie
                tysiąc lat później.
                • Gość: kolegaX Re: Nieskonczone istnienie Boga - prosciej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 20:59
                  madcio napisał:

                  > > (czy mozliwe ze plemię pasterskie takie coś
                  > > wykombinowało - nadać Bogu, jako podstawowy, atrybut ponaczasowości?).

                  > Nie wykombinowało. Uzasadnienie do wymysłów owego plemienia wymodzili teologowi
                  > e
                  > tysiąc lat później.
                  >
                  Taaaa...? To imię YAHWEH katole w Watykanie żydom wymyslili? To pierwsze słyszę.
                  Musiałem coś przeoczyć w miedzyczasie. Dawaj linki. To moze byc ciekawe.

                  KolegaX
                  • madcio Poziom skomplikowania koncepcji Boga 13.02.06, 21:04
                    Jak zwykle trzeba wierzącym mówić głośno i wyraźnie. :)

                    Dla przypomnienia:

                    > > > (czy mozliwe ze plemię pasterskie takie coś wykombinowało -
                    > > > nadać Bogu, jako podstawowy, atrybut ponaczasowości?).
                    Oczywiście, ten tekst sugeruje, że takie coś nie mogło być wykombinowane przez
                    jakieś "pasterskie plemię". Ergo, Bóg rzeczywiscie się objawił owym pastuchom.

                    Problem, oczywiście, polega na tym, że dzisiejsze tłumaczenia i teologiczne
                    dywagacje na temat istoty Boga, jego ponadczasowości oraz różnorakie tego
                    intepretacje nie były znane owym pastuchom. Bóg był wszechpotężny i mógł ci dać
                    w mordę, jakby zechciał i koniec. Taki supersamiec alfa.*

                    I żeby wymyślić sobie bóstwo o takich parametrach, wcale nie musieli wymodzić
                    jakichś wielce skomplikowanych atrybutów. Te były konsekwencją i mniej lub
                    bardziej logicznym wnioskiem z tych cech, które były przypisywane Bogu przez
                    owych pastuchów. Te cechy naprawdę mieściły się całkowicie w ramach ich
                    możliwości intelektualnych (nie tak znów małych - w końcu to byli
                    przedstawiciele tego samego gatunku co ja czy ty). Wymadzaniem komplikacji
                    zajęto się o wiele później.

                    Dlatego też, jak pisałem, zupełnie inny Bóg przyświecał pastuchom tysiące lat
                    temu, inny Bóg groził zza ramienia średniowiecznych teologów, a jeszcze inny Bóg
                    wyglada z słów Jana Pawła II.

                    Co, oczywiście, nie dodaje specjalnie wiarygodności całemu pomysłowi w świńskich
                    oczkach takiego parszywego ateusza jak ja.

                    *Do dziś zresztą jest takim supersamcem alfa, tylko nieco bardziej
                    wyrafionwanym, gdyż w dzisiejszym świecie na piorunach i ognistych krzakach
                    interesu się nie zrobi. Może niech poprosi o pomoc Chucka Norrisa?
            • Gość: EER Re: Nieskonczone istnienie Boga - prosciej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 20:21
              Too nie jest uniwersytecki problem, ale b. prosty. Zakładasz, ze czas nie został
              stworzony przez Boga?
    • yoric Re: Rolex - dowód na istnienie Boga 12.02.06, 21:18
      Czy bóg jak tworzył czas to już miał siwą brodę, czy ta dopiero potem mu urosła?
    • dokowski Aaa, więc to człowiek jest Bogiem. Z taką wiarą... 13.02.06, 09:52
      swiatlo napisał:

      > była przed nami na tej wyspie istota wyższa, na przykład inny człowiek,
      > i tego Rolexa w piasku zostawiła.

      ... to nawet ja mógłbym się zgodzić
    • Gość: eeeee Re: Rolex - dowód na istnienie Boga IP: *.wolfson.cam.ac.uk 14.02.06, 00:29
      > No i co z tego wynika? No to na przykład że co się stanie jak znajdziemy
      > takiego Rolexa gdzieś w naturze? Na przykład w naszym własnym genomie.
      > Znajdziemy pewną kombinację, na przykład jakąś sekwencję liczb pierwszych
      > bądź inny skomplikowany zapis który będzie realnie niemożliwy do stworzenia
      > przez naturę na przestrzeni tego miliarda lat, czyli czasu w jakim ten genom
      > ewoluował.


      Rolex Ok ale kombinacja liczb pierwszych w genomie?
      to jakis belkot;



      > Na przykład jakie jest prawdopodobieństwo że jeśli dasz małpie maszynę do
      > pisania, to w ciągu miliarda lat napisze ona przypadkowo inwokację z Pana
      > Tadeusza? Zakładając że będzie ona przez ten miliard lat żyła.



      swietej pamieci Wojtyla stwierdzil byl, ze autorzy biblii pochodzili od malpy,
      a Darwin to nie byl taki glupi;

    • marcinlet Sorry za trochę niegrzeczny ton... 14.02.06, 15:50
      mojego wcześniejszego postu, ale ten przykład z zegarkiem na pustyni czy
      bezludnej wyspie został już dawno obalony.
      Wiadomo, zegarek jest przedmiotem zrobionym przez człowieka. Równie dobrze
      jednak zamiast o zegarku można pisać o pustyni i oazie. Nie powiesz przecież,
      napotykając na taką oazę na pustyni, że ktoś inteligentny ją zbudował. Sama się
      zrobiła.
      Popełniasz błąd rozumowania przez analogię. To, że zegarek ma swego
      konstruktora, nie znaczy, że cały świat ma takiego twórcę.
      Druga sprawa jest taka, że jak poznasz, czy coś rzeczywiście zostało
      zaprojektowane w przyrodzie czy nie? Taka dżungla może dla jednych być
      chaotyczna, a dla drugich może kryć w sobie jakiś artystyczny porządek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka