t0g
29.05.06, 21:14
ZSRR.
Proponuję taki temat dyskusji, jako pewnego rodzaju "kompromisowy temat".
Dyskutanci proszeni by byli o całkowite wstrzymanie sie od nawiązywania do
zagadnienia energetyki jądrowej W POLSCE. Ten temat, jak pokazały
doświadczenia z ubiegłych miesiecy na Forum tym, jest potwornie drażliwy.
Sprawa jest zrozumiała, bo Polska, jak i kilka innych krajów b. "bloku
sowieckiego", leżały w bezpośredniej bliskości Czarnobyla, no i to pozostawiło
uraz psychiczny, który będzie jeszcze długo długo długo trwał.
Ale oprócz Polski istnieje jeszcze świat, no i wielu z nas chyba czuje sie nie
tylko Polakami, ale i "obywatelami globu". Więc warto by też podyskutować o
enegetyce jądrowej w tej skali.
Kategoryczne wstrzymywanie się od nawiązywania do Polski spowoduje, że ten
wątek nie będzie drażnił ani Bonobo ani niejakiego p. - co stwarza nadzieję na
spokojną i rzeczową wymiane myśli.
Ci panowie, na przykład, mnie przykleili etykietkę "atomowego lobbysty", co
jest nonsensem, bo ja do żadnego lobby nie należę i wszystkie poglądy, jakie
tu wygłaszam, są pogladami prywatnej osoby, która nie ma żadnego wpływu na
bieg odnośnych spraw. Ja jak najbardziej uwazam za ideał sytuację, w której
moglibyśmy 100% energii na swoje potrzeby czerpac ze słońca, bezpośrednio lub
pośrednio (wiatr, hydro, biomasa, to wszystko jest energia słoneczna).
Niestety w tej chwili można w ten sposób zaspokoic tylko niewielki procent
istniejących potrzeb. Jest jeszcze Mount Everest problemów, które trzeba
rozwiązać, zanim taka sytuacja stanie sie mozliwa. Na przykład, gdyby energia
elektryczna z ogniw słonecznyc miała stanowic znaczną częsc zuzwabnej energii,
to trzeba się nauczyć magazynować energię wytworzona za dnia. Proponenci
wołają: "Wodor!", co jest bardzo ładnnym pomysłem, ale tylko na razie na
papierze, bo w tej chwili nie umiemy ani magazynowac takich ilości wodoru,
które wchodzą w grę, ani później ich przetwarzać z powrotem na elektrykę w tak
ogromnej skali.
Oczywiście, jeśli ITER wypali, to ta metoda moze stanowic wybawienie -
niestety, "ignition" przewiduje sie dopiero na rok 2020, o ile sie nie mylę,
a później jeszcze trzeba będzie nauczyć sie budować takie elektrownie na skale
"komercyjną". ITER to przeciez dopiero instalacja doświadczalna! To będzie
jeszcze w najlepszym przypadku kilkadziesiąt dodatkowych lat. I cały czas, z
warunkiem, JEŚLI ITER wypali. Historia nauki i techniki gęsto usiana jest
wspaniałymi urządzeniami, które miały działać, a nigdy nie zadziałały. Kto
wątpi, niech sobie wypożyczy film "Grek Zorba". Na podobna ewentualność
("pieknej katastrofy" - w tym przypadku nie rzeczywistej, ale zawalonych
nadzieji i finansów) musimy byc przygotowani. Módlmy sie, żeby ITER okazał sie
sukcesem, ale bądzmy też przygotowani na mniej optymistyczny obrót spraw i
miejmy w zanadrzu rozwiązania na taki wypadek!
Energetyka jadrowa to dobry sposób na przeczekanie "okresu przejsciowego", w
którym albo nauczymy sie wytwarzać prąd na skale komercyjną z syntezy
termojądrowej, albo znadziemy rozwiązania dla wszystkich istniejących "wąskich
gardeł", które jeszcze w tej chwili uniemożliwiają uczynienie energii ze
"źródeł odnawialnych" fundamentem systemu energetycznego nowoczesnego
uprzemysłowionego kraju.
W sprawach energetyki jądrowej też dzieje sie dużo ciekawego. Bardzo
interesujace są pomysły spalania toru (Thorium), którego zasoby są dwa razy
większe, niz zasoby uranu - i do tego proponowane cykle umożliwiają spalanie
wszystkiego, nie tylko ok. 1%, jak w przypadku konwencjonalnego cyklu
paliwowego z uranem i powolnymi neutronami. Równiez cykle uranowe na
neutronach prędkich wyglądaja bardzo interesująco. Jest w tym wszystkim
mnóstwo ciekawej nauki. A jeśli, jak powtarzam, z góry zrobimy zastrzeżenie,
że dyskusja NIE DOTYCZY spraw Polski, to jest nadzieja, że nie zamieni sie ona
natychmiast w kolejną awanturę. I taki Picard będzie mógł brac udział, a taki
człowiek, jak on, to skarb na forum typu naukowego, ze względu na jego
rozległa wiedze "w temacie".