Dodaj do ulubionych

Pierwszy był Challenger

IP: *.riviera.pw.edu.pl / 10.1.48.* 02.02.03, 23:47
Bardzo ciekawych rzeczy dowiadujemy się z tych artykułów. Jestem
ciekaw, jak to możliwe, że paliwo wyciekło z rakiety na stały
materiał pędny. Powiem więcej, w takiej rakiecie zbiornik i
komora spalania to jedno i to samo.

W katastrofie Challengera rozszczelnienie w częściach rakiety
pomocniczej doprowadziło do wylotu tamtędy gorących gazów. Ich
ilość i temperatura wypaliła ponad metrowej średnicy dziurę.
Gorące gazy zniszczyły zbiornik główny, który rzeczywiście
eksplodował. Wahadłowiec spadł do oceanu. Gdy go wydobyli,
stwierdzili u dwóch (chyba) astronautów wodę w płucach. Ci dwaj
się utopili.
Przed startem Challengera dwóch inżynierów (z kilkunastu)
odpowiedzialnych za stan techniczny nie podpisało pozwolenia na
start, bo zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Ale tego dnia
start był koniecznie potrzebny. Dlaczego? Bo Kohl przyjechał do
USA zobaczyć start wahadłowca. Wobec tego, przełożeni tamtych
dwóch, politycy a nie inżynierowie, podpisali zgodę na start.
Start sie odbył. I to jaki.
Polecam:
www.astronet.pl/redir.cgi?g&750
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka