braat1
04.08.06, 07:12
Przeczytalem to i zastanawialem ie gdzie to podac tutaj, czy na forum
humorum :) Zastanawia mnie tylko jaki procent ludzkosci wierzy w takie
brednie...
"
PROROCTWO ORIONA na 2012 rok. Zagłada Ziemi.
O wszystkim tym wiedzieli ludzie, którzy żyli w starożytności i niepodobna im
nie wierzyć. Dlaczego? Bo nasze pole magnetyczne jest jednym z najmniej
zrozumiałych cudów wszechświata. W artykule "Zmiany kierunków pola
magnetycznego Ziemi" w "Science" z 17 stycznia 1969 roku Allan Cox
stwierdza: "Istnieje zawstydzający brak teorii wyjaśniającej obecny stan pola
magnetycznego Ziemi". Jeszcze w roku 2000 sytuacja pozostawała niezmieniona.
Co teraz myślą naukowcy? Nasze pole magnetyczne jest elektromagnesem. Wszyscy
to wiedzą. Jak to się dzieje? Ponieważ nasza planeta obraca się, magnetyzm
jest indukowany w taki sam sposób, jak w cewce, przez którą płynie prąd
elektryczny. Innymi słowy, Ziemia jest gigantyczną prądnicą z biegunem
północnym i południowym. Nie pytaj o więcej - naukowcy naprawdę tego nie
wiedzą! Odwrócenie biegunów się zdarza. Potwierdzają to geolodzy. Dzieje się
to co mniej więcej 11 500 lat, ale nikt nie wie dlaczego. Wszystkie
spekulacje sprowadzają się do "nieznanej siły", powodującej te odwrócenia -
ale dotychczas nie ma na to odpowiedzi. Zawstydzające? No chyba!To kieruje
naszą uwagę ku Słońcu - tam możemy zobaczyć, jak potężne mogą być odwrócenia
magnetyczne! Siły magnetyczne są prawdziwym powodem milionów wybuchów
jądrowych na Słońcu, jest ono bowiem gwiazdą magnetyczną: ma biegun północny,
biegun południowy i równik. Podobnie jak Ziemia, Słońce się obraca. Obrót
Słońca jest bardzo szybki, ponad 6000 kilometrów na godzinę. Powstaje mnóstwo
pól magnetycznych, które rozgrzewają koronę słoneczną do temperatury powyżej
l 000 000°C. Pojedynczy rozbłysk słoneczny spowodowany krótkim spięciem w
jednym z pól magnetycznych wytwarza energię równą dwóm miliardom bomb
wodorowych! Wyobraźcie sobie taki wybuch na Ziemi, a szybko obliczycie
straty, jakie mógłby spowodować. Następnie weźmy plamy słoneczne.
Charakteryzuje je potężne pole magnetyczne. Siła magnetyczna plam słonecznych
jest ogromna - 20000 razy większa, niż Ziemi. Plamy słoneczne przebijają
powierzchnię Słońca co 11 lat - tyle wynosi ich cykl. Na początku każdego
cyklu bieguny plam słonecznych odwracają się, powodując gigantyczne eksplozje
nuklearne!
To kieruje nas ponownie ku starożytnym. Odkryli oni teorię pól magnetycznych
Słońca. Cotterell w swojej książce Prorocza wiedza Majów opisuje tę teorię,
przedstawiając obliczenia Majów dotyczące zmian pola magnetycznego Słońca. To
jest doprawdy coś nadzwyczajnego. Kiedy to się dzieje, ogromne rozbłyski
słoneczne sięgają biegunów Ziemi. I wtedy - bum! Pole magnetyczne Ziemi
również się odwraca i zaczyna ona krążyć w odwrotnym kierunku. Biegun
północny staje się południowym i na odwrót! Rozumiecie? Ziemia rusza w
przeciwnym kierunku, a bieguny się odwracają!
Po przeczytaniu tych zapisków ogarnął mnie strach. To jasne, że czeka nas
światowa katastrofa o nieznanych rozmiarach. Niemal cała ludzkość zniknie z
powierzchni Ziemi. Europa powróci do epoki lodowcowej i stanie się terenem
niemożliwym do zamieszkania z powodu zaniknięcia ciepłego prądu -
Golfsztromu. W Ameryce Północnej będzie jeszcze gorzej. W jednej chwili
znajdzie się ona pod lodem bieguna południowego, tak jak to się stało z
Atlantydą. Nieuchronność katastrofy nie budziła wątpliwości. W swojej książce
The Path of the Pole profesor Charles Hapgood pisze: "Znalazłem dowód na trzy
rozmaite pozycje bieguna północnego w niedawnym okresie. Podczas ostatniego
zlodowacenia Ameryki Północnej biegun wydawał się znajdować w Zatoce Hudsona,
(...). Przesunął się na swoje obecne miejsce pośrodku Oceanu Arktycznego
jakieś 12000 lat temu."
Datowanie za pomocą metody badania rozpadu cząstek radioaktywnych sugeruje,
że biegun znalazł się w Zatoce Hudsona jakieś 50 000 lat temu, a przedtem był
ulokowany na Morzu Grenlandzkim (...). Jeszcze 30 000 lat wcześniej biegun
mógł znajdować się w okręgu Yukon w Kanadzie. Jeśli zmieni się biegun
północny, zmieni się także południowy. Hapgood pisze, co następuje: "Poważny
dowód na umiejscowienie bieguna w Zatoce Hudsona pochodzi z Antarktydy. Przy
ustawieniu bieguna północnego na 60o szerokości północnej i 83o długości
zachodniej, biegun południowy odpowiednio znajdowałby się na 60o szerokości
południowej i 97o długości wschodniej - na oceanie poza Wybrzeżem Mac-
Roberstona Ziemi Królowej Maud, na Antarktydzie. To umieszczałoby biegun
południowy około siedem razy dalej od Morza Rossa na Antarktydzie, gdzie
znajduje się on teraz."
Powinniśmy się zatem spodziewać, że w tamtym czasie Morze Rossa nie było
pokryte lodem. Mamy dokładne potwierdzenie tego faktu. Połącz ze sobą
precesję równonocy, przesunięcie się skorupy ziemskiej i odwrócenie pola
magnetycznego, a otrzymasz w ten sposób obraz kolosalnego mordercy. Góry i
wyspy wypiętrzy on w niebo i spowoduje gigantyczną zagładę. Nikt nie
kwestionuje powiązania pomiędzy epoką lodowcową i zmianami magnetycznymi.
Zlodowacenie odgrywało główną rolę niemal we wszystkich katastrofach w
dziejach Ziemi. Steven M. Stanley z Uniwersytetu Johna Hopkinsa twierdzi, że
ochłodzenie klimatu było czynnikiem sprawczym wyginięcia gatunków w kambrze,
a także w permie, w dewonie itd.
Niewiele ponad 100 lat temu ludzi szokowało przypuszczenie, że wielkie płyty
lodowcowe o grubości półtora kilometra mogły pokrywać kiedyś tereny o
umiarkowanym klimacie w Ameryce Północnej i w Europie. Później przyjęto
teorię nie jednej, ale wielu epok lodowcowych. Z czasem znaleziono dowody
występowania okresów zlodowaceń na całej Ziemi, nawet w regionach
tropikalnych. Odkryto, że płyty lodowe obejmowały niegdyś ogromne
przestrzenie zwrotnikowych Indii i równikowej Afryki. Coleman, jeden z
największych znawców epok lodowcowych, pisał w swojej książce Ice Ages Recent
and Ancient (Epoki lodowcowe dawne i nowe): "Odkryto również, że te płyty
lodowe rozmieszczone były w sposób niejako kapryśny. Syberia, na której
znajdują się teraz najzimniejsze tereny świata, nie była pokryta lodem. To
samo dotyczy większości Alaski i terytorium Yukonu w Kanadzie, podczas gdy
północna Europa, z jej stosunkowo łagodnym klimatem, pokryta była lodem
daleko na południe, aż do szerokości Londynu i Berlina. Również większość
obszaru Kanady i Stanów Zjednoczonych była pokryta lodem - lodowiec sięgał aż
doCincinnati i do doliny Missisipi."
Współcześni naukowcy zgadzają się, że opis Colemana jest zasadniczo ścisły.
Profesor l.K. Charlesworth z Queen's University w Belfaście wyraża swoją
opinię następująco: "Przyczyna tych wszystkich zmian, jedna z największych
zagadek w historii geologii, pozostaje nierozwiązana; mimo usiłowań całych
pokoleń astronomów, biologów, geologów, meteorologów i fizyków, odpowiedź
ciągle nam umyka". Coleman, który w swoich poszukiwaniach spenetrował wiele
terenów Afryki i Indii, badając tam dowody istnienia na nich zlodowaceń,
interesująco opisuje swoje doświadczenia w wynajdowaniu oznak bardzo niskich
temperatur w miejscach, gdzie spływał potem w promieniach palącego
tropikalnego słońca: "W upalny wieczór na początku zimy 2,50 w głąb strefy
gorącej, wśród tropikalnego otoczenia trudno sobie wyobrazić, że ten teren
był przez tysiące lat pokryty warstwą lodu o grubości tysięcy metrów.
Kontrast pomiędzy przeszłością i teraźniejszością jest tak zdumiewający, że
łatwo zrozumieć, dlaczego geolodzy długo i zaciekle walczyli z teorią
zlodowacenia Indii pod koniec karbonu. Kilka godzin gmerania i stukania
młotkiem w intensywnym afrykańskim słońcu, bez kropli wody, aby zebrać
prążkowane kamyki i płytkę łupku - to najbardziej wyrazisty kontrast pomiędzy
teraźniejszością i przeszłością, bo chociaż 27 sierpnia to dopiero wczesna
wios