Dodaj do ulubionych

Jaka gestosc maja protony?

12.10.06, 19:42
I zy neutrony lub elektrony maja taka sama gestosc?
I czy istnieje jakies cialo fizyczne o gestosci wiekszej od protonu?
Obserwuj wątek
    • alsor Re: Jaka gestosc maja protony? 13.10.06, 12:39
      Gęstość neutronu można obliczyć - masa przez objętość:
      m = 1.67e-27kg, r = 0.8e-15, to V = 4pi*r^3/3 = 2.14e-45 m3
      g = m/V = 7.78e+17 kg/m3

      Gorzej z elektronem - brak promienia...
      • nelsonek Re: Jaka gestosc maja protony? 13.10.06, 14:13
        Elektron nie ma promienia? Punkt matematyczny?:)
        • bonobo44 Re: Jaka gestosc maja protony? 13.10.06, 16:17
          nelsonek napisał:

          > Elektron nie ma promienia? Punkt matematyczny?:)

          wręcz przeciwnie - to raczej nieokreślona chmura - elektron to dużo
          bardziej "mgła" niż cząstka-kuleczka... dużo dużo bardziej niż... proton...
          (a potrafisz podać dokładny promień mgły unoszonej przez niewielki wiatr 8-)
          • nelsonek Re: Jaka gestosc maja protony? 13.10.06, 20:02
            Czyli moj przedmowca wyrazil sie nieprecyzyjnie. Elektron ma promien, ale nie jestesmy w stanie go okreslic.
            • alsor Re: Jaka gestosc maja protony? 13.10.06, 20:14
              Elektron jest przedstawiany jako chmura głównie w atomie (związany).
              Jest to tylko interpretacja równań falowych, które podają położenie
              w postaci rozkładu prawdopodobieństwa.

              W totolotku szansa trafienia dowolnego układu wynosi 1/kilku milionów,
              ale nigdy nie wylosowano miliona fragmentów różnych układów,
              których suma dała 1 - zawsze jest 1 cały.
              -----

              Promień elektronu jest tak mały że trudno go zmierzyć,
              maksymalna dopuszczalna wartość to około 10e-21 m,
              większy nie może być... punktem też nie może być - nieskończone siły itd.

              A chmury mają masę i objętość, więc i gęstość.
              • bonobo44 Czyżbym się mylił ? 13.10.06, 20:43
                alsor napisał:

                > Elektron jest przedstawiany jako chmura głównie w atomie (związany).
                > Jest to tylko interpretacja równań falowych, które podają położenie
                > w postaci rozkładu prawdopodobieństwa.

                najwyraźniej tak:

                <<Z biegiem lat coraz dokładniejsza aparatura pozwalała osiągać coraz mniejsze
                i mniejsze wartości promienia elektronu – wszystkie niesprzeczne z koncepcją
                zerowego promienia. Jakby Bogini wzięła elektron w swe ręce i ścisnęła go
                najmocniej, jak tylko potrafiła. Przy użyciu wielkich akceleratorów zbudowanych
                w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych osiągnięto dalszy wzrost
                dokładności pomiarów.
                W roku 1990 stwierdzono, że promień elektronu jest mniejszy niż
                0,000000000000000001 cm, czyli 10^–18 cm.To jest najlepsze zero, jakie fizycy
                mogą nam ofiarować...>>
                www.wiw.pl/fizyka/BoskaCzastka/Esej.asp?base=r&cp=1&ce=61

                Jak on to zatem robi, że przełazi przez dwie szczeliny odległe o milimetry
                naraz? Każden jeden z osobna, że tak to wyrażem?

                Przychodzi mi do mojej bonobiastej głowy tylko jedna odpowiedź, a właściwie
                pytanie: czy przypadkiem nie zabrano się za ten pomiar od niewłaściwej strony?
                To tak jakby badać rozpraszanie powiedzmy F-16 na zwyczajnej chmurze.
                Im większą prędkość mu nadamy, tym słabiej się na niej odchyli...
                • bonobo44 Re: Czyżbym się mylił ? 13.10.06, 21:59
                  > Im większą prędkość mu nadamy, tym słabiej się na niej odchyli...

                  powinienem napisać:
                  Im większą prędkość mu nadamy, tym bardziej wcale się na niej nie odchyli...

                  na zasadzie: "Im bardziej Pufatek zagłębiał się do domku Prosiaczka, tym
                  bardziej Prosiaczka w nim nie było", hi!hi!
                • alsor Re: Czyżbym się mylił ? 13.10.06, 23:00
                  > Jak on to zatem robi, że przełazi przez dwie szczeliny odległe o milimetry
                  > naraz? Każden jeden z osobna, że tak to wyrażem?

                  Nie widziałem czegoś takiego...
                  gdy zobaczę, to wyjdę przez zamknięte drzwi i jednocześnie wyskoczę przez okno.

                  Ciekawe w czym były te szczeliny - zgaduję: kondensator?
                  • bonobo44 Elektron: "Przecież siem nie rozerwem" 8-) 14.10.06, 09:14
                    eksperyment z podwójną szczeliną
                    dla fotonów: <<Jako pierwszy przeprowadził go lekarz Thomas Young w 1802 roku.
                    Rezultat został rozgłoszony jako niezbity dowód świadczący o falowym
                    charakterze światła. Eksperymentator skierował wiązkę światła, powiedzmy
                    żółtego, na przegrodę, w której wyciął dwie, bardzo blisko siebie położone,
                    wąskie równoległe szczeliny. Na odległym ekranie widać było światło, które
                    przedostało się przez szczeliny. Kiedy Young zasłonił jedną z nich, na ekranie
                    widać było wyraźny, nieco rozszerzony wizerunek otwartej szczeliny. Gdy jednak
                    zostały odsłonięte obie, rezultat okazał się dość nieoczekiwany. Drobiazgowe
                    oględziny oświetlonego obszaru ekranu wykazały, że widać na nim serię
                    równomiernie rozmieszczonych jasnych i ciemnych pasków>>
                    interferencyjnych...

                    i elektronów:
                    <<W zasadzie doświadczenie Younga można przeprowadzić w odniesieniu do
                    elektronów i w pewnym sensie to właśnie zrobił Davisson w Laboratorium
                    Bella. Eksperyment z elektronami także daje w efekcie obraz interferencyjny.
                    Na ekranie umieszcza się maleńkie liczniki Geigera, które trzeszczą, gdy padnie
                    na nie elektron. Liczniki Geigera służą do wykrywania cząstek. By upewnić się,
                    że działają należycie, zasłaniamy jedną ze szczelin grubą, ołowianą płytką, tak
                    że nie przechodzą przez nią żadne elektrony. Teraz – jeśli poczekamy
                    dostatecznie długo, aż parę tysięcy elektronów prześlizgnie się przez czynną
                    szczelinę – okaże się, że każdy z liczników potrzaskuje co jakiś czas.
                    Natomiast kiedy otwarte są obie szczeliny, pewne kolumny liczników ani pisną!
                    Chwileczkę! Zaraz, zaraz! Gdy jedna szczelina jest zamknięta, elektrony
                    wychodzące z drugiej rozprzestrzeniają się. Jedne lecą prosto, inne w lewo,
                    jeszcze inne w prawo, dając w efekcie z grubsza jednorodny rozkład trzasków
                    pochodzących z liczników Geigera na całej powierzchni ekranu; podobnie jak u
                    Younga żółte światło dawało szeroki jasny pasek. Innymi słowy, elektrony,
                    zgodnie z oczekiwaniem, zachowują się jak cząstki. Natomiast z chwilą, kiedy
                    usuniemy ołowianą przesłonę i pozwolimy elektronom przedostawać się także
                    przez drugą szczelinę, obraz ulega zmianie i żadne elektrony nie docierają do
                    pewnych kolumn liczników, co stanowi odpowiednik pojawiających się na
                    oświetlonym ekranie ciemnych pasków. Teraz z kolei elektrony zachowują się jak
                    fale. A przecież wiemy, że są cząstkami, bo liczniki trzeszczą.>>

                    w tym jednym naraz:
                    <<Może, mógłby ktoś powiedzieć, dwa elektrony albo więcej przechodzą
                    jednocześnie przez obie szczeliny i w ten sposób symulują falowy obraz
                    interferencyjny. Żeby wykluczyć taką możliwość, zmniejszamy tempo emitowania
                    elektronów do jednego na minutę. Ten sam obraz. Wniosek: elektron przechodzący
                    przez pierwszą szczelinę wie, czy druga szczelina jest otwarta, czy zamknięta,
                    bo w zależności od tego zmienia swe zachowanie. >>
                    www.wiw.pl/Fizyka/BoskaCzastka/Esej.asp?base=r&cp=1&ce=77

                    a to ostatnie oznacza, że elektron przełazi przez obie szczeliny naraz...
                    bo no bo przecież nikt ni euwierzy, ze może on o tej drugiej wiedzieć inaczej
                    niż "po omacku"....
                    • alsor Re: Elektron: "Przecież siem nie rozerwem" 8-) 14.10.06, 18:20
                      > a to ostatnie oznacza, że elektron przełazi przez obie szczeliny naraz...
                      > bo no bo przecież nikt ni euwierzy, ze może on o tej drugiej wiedzieć inaczej
                      > niż "po omacku"....

                      Ważne jest to co rozdziela te szczeliny i ich odległość.

                      Tonowa belka też jest falą - pięknie faluje na wodzie.
                      • lajkonik521 Re: Elektron: "Przecież siem nie rozerwem" 8-) 14.10.06, 18:33
                        alsor napisał:


                        > Ważne jest to co rozdziela te szczeliny i ich odległość.
                        >
                        > Tonowa belka też jest falą - pięknie faluje na wodzie.

                        I te fale interferują?

                        Lajkonix
                        panta rei - wszystko w płynie
                        • alsor Re: Elektron: "Przecież siem nie rozerwem" 8-) 14.10.06, 22:37
                          Wszystko płynie, interferuje i wiruje.
                      • bonobo44 Piłka wpadająca do 2 bramek oddalonych o 100 m... 15.10.06, 15:59
                        ... JEDNOCZEŚNIE!!!

                        wyobraźmy sobie 20 cm piłkę wpadającą jednocześnie w światło 2 bramek
                        znajdujących się od siebie w odległości 100 m !!!
                        a sędzia liczący bramki zalicza je regularnie... obu drużynom...
                        oto prawdziwe oblicze świata kwantów... i problemu, który sobie tu tak lekce
                        bagatelizujemy...

                        alsor napisał:

                        > Ważne jest to co rozdziela te szczeliny i ich odległość.
                        > Tonowa belka też jest falą - pięknie faluje na wodzie.

                        jeśli już to ta belka unosi się w stanie nieważkości w próżni
                        (falując chyba tylko na falach... eteru)...
                        szczeliny również "wypełnia" kosmiczna próżnia, a rozdziela kosmiczny
                        frachtowiec o długości 500 długości belki 8)


                        Zespół Antona Zeilingera z Wiednia zaobserwował przechodzenie przez 2 szczeliny
                        naraz pojedynczych molekuł węgla-60 i węgla-70 (złożonych z 60 i 70 atomów
                        węgla) w kształcie piłki footballowej o średnicy 1 nm
                        (makroskopowe cząsteczki - prawdziwe monstra mikroświata)
                        szczeliny odległe były od siebie o 500 nm! (500 średnic tych piłek; dla
                        footballowych o średnicy ca.20 cm oznacza to 100-metrową odległość bramek,
                        przez które taka piłka przechodzi równocześnie)
                        physicsweb.org/articles/news/8/2/9
                        --
                        www.quantum.univie.ac.at/zeilinger/
                        • bonobo44 Piłka wpadająca do 2 bramek oddalonych o 100 m 16.10.06, 08:53
                          > Zespół Antona Zeilingera z Wiednia zaobserwował przechodzenie
                          > przez 2 szczeliny naraz pojedynczych molekuł węgla-60

                          oczywiście "zaobserwował" to pośrednio, poprzez wzór interferencyjny, jaki
                          takie kolejno POJEDYNCZO wypuszczane piłki tworzyły za parą bramek (za
                          szczelinami)... wzór dokładnie taki, jakby każda z tych piłek była falą (np. na
                          wodzie), a nie drobinką (belką) o rozmiarach 1/500 odległości między
                          szczelinami (wyobraźmy sobie, że ta 100-metrowa przestrzeń między bramkami jest
                          dokładnie zamurowana)
                          • skoropis Re: Piłka wpadająca do 2 bramek oddalonych o 100 16.10.06, 13:56
                            <<Jako pierwszy przeprowadził go lekarz Thomas Young w 1802 roku...
                            A ja czytałem, że obraż interferencyjny w takim doświadczeniu powstaje punkt po
                            punkcie, o czym Young oczywiście nie mógł wiedzieć. To jak to z tą falą jest?
                        • alsor osobno! 16.10.06, 15:08
                          To nie jest dowód na przechodzenie przez dwie szczeliny naraz.

                          Copperfield robił lepsze numery - np. znikał całą lokomotywę!
                          a tygrysek pękał balony na odległość!
                          • bonobo44 Re: osobno? 16.10.06, 16:50
                            alsor napisał:

                            > To nie jest dowód na przechodzenie przez dwie szczeliny naraz.

                            to na co?
                            • alsor osobno 16.10.06, 19:56
                              > alsor napisał:
                              >
                              > > To nie jest dowód na przechodzenie przez dwie szczeliny naraz.
                              >
                              > to na co?

                              Na to, że strumienie cząstek interferują, i nic więcej,
                              a o tym to każdy wie - fale na wodzie, dźwięk w powietrzu, itp.
                              to są dokładnie takie same fale, czyli strumienie cząstek.

                              Skoro jeden już udowodnił, że to są korpuskuły,
                              to nikt już nie udowodni, że nie są.
                              Chyba nawet twierdzenie Godla to gwarantuje, co?
                              • bonobo44 Re: osobno ? 16.10.06, 20:42
                                alsor napisał:

                                > > > To nie jest dowód na przechodzenie przez dwie szczeliny naraz.
                                > >
                                > > to na co?
                                >
                                > Na to, że strumienie cząstek interferują, i nic więcej


                                chyba czegoś tu nie rozumiesz...
                                owe "interferujące ze sobą strumienie" ograniczają się do... jednej (!) cząstki

                                cząstka taka nie padnie za ekranem nigdzie poza miejscem na jeden z "jasnych"
                                prążków interferencyjnych (oddzielonych ciemnymi), jaki powstanie gdy wyślesz
                                przez te szczeliny naraz strumień miliarda takich cząstek...
                                wówczas zgoda - ma co interferować...

                                dokładnie ten sam obraz dostaniesz wysyłając przez nie jedną piłkę np. na...
                                rok, za to przez miliard lat...
                                o jakiej "interferencji strumienia" może tu być jednak Twoim zdaniem mowa?

                                jak jedna cząstka ma interferować sama ze sobą? jeśli Twoim zdaniem 20-cm piłka
                                przechodzi przez jedną tylko szczelinę, to przecież nawet nie może mieć pojęcia
                                o istnieniu drugiej 100 m dalej...

                                co innego, jeśli każda z nich ma swego brata bliźniaka, który z tym samym
                                prawdopodobieństwem co ona do bramki A wpada do bramki B... takie 2 cząstki
                                bliźniacze poruszałyby się ze sobą niczym para cooperowska elektronów w
                                nadprzewodniku... w dokładnie zsynchronizowany sposób... jedna byłaby cieniem
                                drugiej, jak Jacek Placka i vice wersal...

                                gdy Jacek prez A, Placek myk prem B, a po drugiej stronie spokojnie interferują
                                zajmując wspólnie dogodne z góry i w pełnym porozumieniu upatrzone pozycje...
                                Jacek bez Placka jest niczym... gdy zamkniemy drogę kariery B i Jacek sam
                                wpadnie do A, to wypadnie on na wprost po drugiej stronie ześlizgując się z
                                krzywej gaussowskiej jedynego jasnego prążka... i to samo będzie, gdy zamkniemy
                                ścieżkę A: Placek wyląduje na zboczu Gaussa vis a vis B przez którą wleciał...
                                • alsor osobno i w całości 16.10.06, 21:20
                                  > chyba czegoś tu nie rozumiesz...
                                  > owe "interferujące ze sobą strumienie" ograniczają się do... jednej (!) cząstki

                                  Kiedyś też, po odkryciu tego efektu, o mało nie pękły mi gały...
                                  i kombinowałem od razu z teleportacją itd.
                                  Było już tak fajnie... no bo tyle możliwości, i w ogóle...
                                  ale nagle rozgryzłem to... dziadostwo,
                                  i już wiem na czym polega ten trick.

                                  Jeśli zwyczajnie się mylę, to nic się nie stanie,
                                  ale jeśli nie, to... totalna dekoherencja kosmosu nastąpi niebawem...
                                  i oznaczymy sobie wszystko dokładnie.

                                  To dopiero zagadka, nie?
                                  • bonobo44 Re: osobno i w całości ? 16.10.06, 21:36
                                    alsor napisał:

                                    > ale nagle rozgryzłem to... dziadostwo,
                                    > i już wiem na czym polega ten trick.

                                    no to oczekujesz już chyba tylko na nominację do SAN przez PAN
                                    w przyszłym roku ;-)
                                  • lajkonik521 Re: osobno i w całości 17.10.06, 20:03
                                    alsor napisał:

                                    > > chyba czegoś tu nie rozumiesz...
                                    > > owe "interferujące ze sobą strumienie" ograniczają się do... jednej (!) c
                                    > ząstki
                                    >
                                    > Kiedyś też, po odkryciu tego efektu, o mało nie pękły mi gały...
                                    > i kombinowałem od razu z teleportacją itd.
                                    > Było już tak fajnie... no bo tyle możliwości, i w ogóle...
                                    > ale nagle rozgryzłem to... dziadostwo,
                                    > i już wiem na czym polega ten trick.

                                    No to mi kopara opadła na podłogę. Wal brat to rozwiazanie. Podziel się prawdą....


                                    > Jeśli zwyczajnie się mylę, to nic się nie stanie,
                                    > ale jeśli nie, to... totalna dekoherencja kosmosu nastąpi niebawem...
                                    > i oznaczymy sobie wszystko dokładnie.

                                    Kurczę, no nie wytrzymam, wal, alsor!

                                    > To dopiero zagadka, nie?

                                    No jak ma rozwiązanie, to juz nie zgadka.

                                    Lajkonix
                                    panta rei - wszystko w płynie
    • nelsonek Re: Jaka gestosc maja protony? 16.10.06, 16:54
      A czy istnieje cos co ma wieksza gestosc niz proton?
    • bonobo44 Jaką gęstość mają kwarki i dziwadełka ? 24.10.06, 14:03
      nelsonek napisał:

      > I czy istnieje jakies cialo fizyczne o gestosci wiekszej od protonu?

      gęstość większą od protonów czy neutronów mają ich składniki,
      czyli kwarki...

      hipotetyczne stabilne krople dziwnej materii kwarkowej nazywane są
      dziwadełkami...

      mogły by mieć rozmiary... gwiazdy !


      porównanie gwiazdy neutronowej i kwarkowej o takiej samej masie jak masa Słońca
      www.fizyka.net.pl/astronomia/grafika/neutronowaikwark.jpg

      jeszcze gęstsze mogą być tylko... czarne dziury...

      --
      "Pierwsza podejrzana o dziwność gwiazda to pulsar 3C58 z konstelacji Kasjopei
      oddalony 10 tysięcy lat świetlnych od Ziemi. Zespół Davida Helfanda z Columbia
      University określił jej temperaturę na ok. milion stopni. 3C58 jest uważana za
      pozostałość po wybuchu supernowej z 1181 roku, o którym wspominają chińscy
      kronikarze. Jeśli jednak to prawda, to pulsar jako gwiazda neutronowa jest dwa
      razy za chłodny, jak na swój wiek - twierdzą amerykańscy uczeni. Ponieważ zaś
      dziwna materia stygnie dużo szybciej, podejrzewają, że mają do czynienia
      właśnie z gwiazdą kwarkową.
      Drugim takim obiektem jest RX J1856.5-3754. Znajduje się ona w konstelacji
      Korony Południowej, jakieś 400 lat świetlnych od Ziemi. W świetle widzialnym
      jest sto milionów razy słabsza od najsłabszych gwiazd widocznych gołym okiem,
      ale emituje znacznie ilości energii w postaci promieni rentgenowskich. Pomiary
      przeprowadzone przez zespół Jeremy'ego Drake'a z Harvard-Smithsonian Center for
      Astrophysics wskazują, że powierzchnia gwiazdy ma temperaturę 700 tysięcy
      stopni, a z tego można wywnioskować, iż ma ona średnicę zaledwie 11 km.
      Na początku 2005 roku prof. Bohdan Paczyński i prof. Paweł Haensel wysunęli
      hipotezę, że gwiazdy kwarkowe powstają w wybuchu niektórych supernowych.
      Najpierw powstaje gwiazda neutronowa, a niedługo potem zamienia się ona w
      gwiazdę kwarkową. Powierzchnia gwiazdy kwarkowej nie wypuszcza żadnych
      cięższych cząstek. Do środka mogą wpadać nukleony (protony i neutrony) które
      natychmiast rozkładają się tam na kwarki. Ale na zewnątrz mogą wymknąć się
      tylko lekkie neutrina, elektrony, pozytrony oraz fotony, ponieważ one nie
      podlegają oddziaływaniu silnemu. Prawie cała energia związana z gwałtownymi
      narodzinami gwiazdy kwarkowej może więc zostać wyemitowana w kosmos w postaci
      strumienia materii mknącego z prędkością podświetlną, a w efekcie w postaci
      silnego błysku gamma. Takie błyski obserwujemy i nie umiemy ich wytłumaczyć.
      Hipoteza ta więc za jednym zamachem może rozwiązać aż dwie zagadki, jedne z
      największych we współczesnej astrofizyce. "
      www.fizyka.net.pl/index.html?menu_file=astronomia%
      2Fm_astronomia.html&former_url=http%3A%2F%2Fwww.fizyka.net.pl%2Fastronomia%
      2Fastronomia_za1.html

    • xmisieek Re: Jaka gestosc maja protony? 04.03.07, 12:12
      Takie ciało to gwiazda neutronowa. Gęstości większe niż 1.5-2 gęstości jądrowe
    • man_sapiens Re: Jaka gestosc maja protony? 09.03.07, 21:06
      Pojęcie gęstości w mikroświecie traci sens dlatego, że nie ma sensu objętość.
      To, co się nazywa średnicą elektronu, to wielkość wyznaczana pośrednio np. na
      podstawie oddziaływania z innymi cząsteczkami ("zderzenia"). Ale nie ma to nic
      wspólnego z objętością jako znamy z naszego poznawalnego zmysłami makroświata.
      • alsor Re: Jaka gestosc maja protony? 10.03.07, 00:53
        Objętość traci sens?
        To się dzieje tak samowolnie, czy na specjalne życzenie?
        • man_sapiens Re: Jaka gestosc maja protony? 14.03.07, 23:32
          czym zmierzysz średnicę protonu? i od jakiego punktu do jakiego? Potem już
          prościzna, objętość = 1/6 * pi *d^3. Tylko gdzie się kończy i gdzie zaczyna
          proton? To nie jest taka mała kulka, jak to bywa rysowane na różnych schematach.
          Objętość piłki do kosza da się sensownie określić i zmierzyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka