Gość: dociekacz
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
23.02.07, 08:48
Religię i naukę postrzega się niekiedy jako nieprzejednanych wrogów. W pewnej
mierze spór ten rozwinął się na gruncie nieprawdziwych lub niesprawdzonych
twierdzeń obu stron. Przez setki lat przywódcy religijni głosili legendy i
fałszywe dogmaty, które pozostają w sprzeczności z odkryciami naukowymi i
wcale nie są oparte na Piśmie Świętym. Na przykład Kościół katolicki potępił
Galileusza, który twierdził, że Ziemia krąży wokół Słońca. Poglądy Galileusza
w żaden sposób nie zaprzeczały Biblii, ale nie były zgodne z tym, co wtedy
głosił Kościół. W rzeczywistości sprawdzone poglądy naukowe i religia
prawdziwa wręcz się uzupełniają, a nie wykluczają. Albert Einstein powiedział:
“Nauka bez religii jest kulawa, religia bez nauki jest ślepa”. Zdaniem części
naukowców funkcjonowanie wszechświata można wytłumaczyć racjonalnie i nie ma
potrzeby uwzględniać w tym boskiej mądrości. Ale wiele innych osób, także
naukowców, nie podziela tego poglądu. Próbują zrozumieć świat zarówno przy
pomocy nauki jak i religii. Według nich nauka wyjaśnia okoliczności powstania
wszechświata oraz istniejących form życia, a religia zajmuje się głównie celem
ich stworzenia. Komentując to dwoiste podejście, fizyk Freeman Dyson
powiedział: “Nauka i religia to dwa okna, przez które ludzie wyglądają
próbując pojąć otaczający ich ogromny wszechświat”. “Nauka zajmuje się tym, co
wymierne, a religia- tym, co niewymierne” według publicysty Williama Rees-
Mogga. “Nauka nie może ani udowodnić, ani zakwestionować istnienia Boga,
podobnie jak nie może udowodnić ani zakwestionować żadnego twierdzenia natury
moralnej lub estetycznej. Nie ma żadnego naukowego powodu, by miłować
bliźniego albo szanować ludzkie życie (...). Wniosek, iż coś, czego nie można
potwierdzić naukowo, nie istnieje, to najoczywistszy błąd; oznaczałoby to
odrzucenie prawie wszystkiego, co cenimy, nie tylko Boga czy ludzkiego ducha,
ale też miłości, poezji i muzyki”. Teorie naukowe nierzadko oparte są na
założeniach, które wymagają czegoś w rodzaju wiary. Na przykład w kwestii
powstania życia większość ewolucjonistów wyznaje poglądy oparte na swoistych
“dogmatach wiary”. Fakty miesza się z przypuszczeniami. A kiedy uczeni siłą
autorytetu narzucają innym ślepą wiarę w ewolucję, niejako twierdzą: “Ludzie
nie ponoszą odpowiedzialności za swe zachowanie, gdyż są jedynie wytworem
biologii, chemii i fizyki”. Jak oświadczył biolog Richard Dawkins, we
wszechświecie 'nie ma żadnego planu ani celu, zła ani dobra- nie ma nic poza
bezcelową obojętnością'. Broniąc takich poglądów, niektórzy naukowcy wolą
ignorować liczne wyniki badań innych uczonych, którzy podważają założenia ich
teorii co do pochodzenia życia. Na przykład wykazano, że nawet gdybyśmy
czekali miliardy lat, prawdopodobieństwo przypadkowego powstania złożonej
cząsteczki niezbędnej do utworzenia żywej komórki byłoby nieskończenie małe. A
zatem dogmatyczne teorie o pochodzeniu życia, przedstawiane w wielu
podręcznikach, należałoby uznać za oparte na błędnych przesłankach. Pogląd,
że życie powstało przez przypadek, wymaga więcej wiary niż przekonanie, że
zostało stworzone. Astronom David Block napisał “ Człowiek, który nie wierzy w
Stwórcę, musiałby mieć więcej wiary niż ten, który w niego wierzy. Mówiąc, że
Bóg nie istnieje, ktoś taki wysuwa pochopne, bezpodstawne twierdzenie, oparte
na wierze”. Wielu uczonych pod wpływem odkryć naukowych odczuwa szacunek i
podziw. Albert Einstein przyznał: “Pośród wybitnych naukowców trudno znaleźć
takiego, który nie doznawałby jakichś przeżyć o charakterze religijnym. (...)
Przeżycia religijne przybierają formę głębokiego podziwu dla harmonii prawa
naturalnego, w której przejawia się rozum tak doskonały, że w porównaniu z nim
wszelkie racjonalne myślenie i czyny człowieka wydają sie być nic nie znaczącą
refleksją”. Jednakże nie zawsze prowadzi to uczonych do wiary w Stwórcę,
osobowego Boga. Nauka pomaga nam zrozumieć materialny wszechświat, czyli
wszystko, co da się obserwować. Ale nawet najbardziej wnikliwe badania naukowe
nie wskażą celu istnienia wszechświata. “Są pytania, na które uczeni nigdy nie
znajdą odpowiedzi”- zauważył pisarz Tom Utley. “ Być może Wielki Wybuch
faktycznie zdarzył się 12 miliardów lat temu. Ale dlaczego do niego doszło?
(...) Skąd się wzięły pierwsze cząstki? Co było wcześniej? “ Pisarz ten
wyciągnął następujący wniosek: “Wydaje mi się bardziej oczywiste niż
kiedykolwiek przedtem, że nauka nigdy nie nasyci ludzkiej dociekliwości”.
Zgromadzona dzięki tej dociekliwości wiedza naukowa wcale nie każe sądzić, iż
Boga nie ma; potwierdza raczej, że żyjemy w świecie niezwykle skomplikowanym ,
złożonym, wzbudzającym podziw i respekt. Wielu myślących ludzi uważa za
rozsądny wniosek, iż prawa fizyczne, reakcje chemiczne, jak również DNA i
zdumiewająca różnorodność form życia wskazują na istnienie Stwórcy. Nie ma
niepodważalnych dowodów, by temu zaprzeczały. Biolog molekularny Francis
Collins uważa, że wiara i wartości duchowe wypełniają lukę pozostawioną przez
naukę: “Nie oczekuję, że religia będzie odpowiednim narzędziem do ustalenia
sekwencji ludzkiego genomu, i podobnie nie oczekiwałbym, że nauka pozwoli
poznać świat nadprzyrodzony. Nauka nie potrafi odpowiedzieć na nurtujące nas
głębokie pytania, na przykład: 'Dlaczego tu jesteśmy?' albo 'Dlaczego człowiek
ma potrzeby duchowe?'. Wiele przesądów pojawiało się i znikało. Wiara
przetrwała, co wskazuje na jej związek z czymś realnym”. Prawdziwa religia nie
tylko wyjaśnia, skąd się wzięło życie i na czym polega jego sens, ale zapewnia
też wartości moralne i etyczne, jak również mądre przewodnictwo. Naukowiec
Allan Sandage tak to wyraził: “Podręcznik biologii nie nauczy mnie, jak żyć”.
Zarówno nauka jak i religia- w swej najczystszej postaci- poszukują prawdy.
Jak mówi The Daily Telegraph (Londyn, 26 maja 1999) “nauka i religia nie są
już nie do pogodzenia”. Nauka wszędzie odkrywa niezwykły porządek;
wszechświat, w którym widać ślady inteligentnego planowania Religia prawdziwa
nadaje tym odkryciom sens, wyjaśniając że uporządkowanie widoczne w świecie
materialnym ma swe źródło w umyśle Stwórcy. “Religia pozwala mi lepiej
zrozumieć naukę”- powiedział biolog molekularny Francis Collins. “Kiedy
odkrywam nowe szczegóły ludzkiego genomu, odczuwam podziw i szacunek dla
tajemnicy życia. Mówię sobie: 'Niesamowite, do tej pory widział o tym tylko
Bóg'. To wspaniałe, wzruszające uczucie, które pomaga mi bardziej cenić Boga i
sprawia, że nauka daje mi jeszcze więcej satysfakcji”. Nie widać końca
poszukiwań odpowiedzi na pytania dotyczące wszechświata, przestrzeni i czasu.
Biolog Lewis Thomas zauważył: “proces ten trwał będzie w nieskończoność, gdyż
jesteśmy gatunkiem odczuwającym ciągły głód wiedzy, wciąż badającym,
szukającym i usiłującym zrozumieć otaczający nas świat. Nigdy nie zdołamy
wszystkiego dociec. Nie wyobrażam sobie chwili, w której każdy mógłby
odetchnąć z ulgą i powiedzieć: 'Nareszcie wszystko rozumiemy'. Pozostanie to
dla nas nieosiągalne”. Podobnie rzecz się ma z prawdą religijną. Jeden z
pisarzy biblijnych, apostoł Paweł, oznajmił: “Teraz widzimy niejasno jak w
zwierciadle(...) teraz poznaję częściowo”. To, że mamy jedynie częściową
wiedzę, zarówno w dziedzinie nauki jak i religii, nie przeszkadza nam w
wyciąganiu rozsądnych wniosków na podstawie znanych faktów. Nie musimy
dokładnie wiedzieć, skąd się wzięło słońce, żeby mieć całkowitą pewność, że
jutro znowu wzejdzie. Szukając odpowiedzi musimy kierować się zdrowymi
zasadami. Jeśli nie będziemy opierać się na niezbitych dowodach, łatwo możemy
zostać wprowadzeni w błąd, tak w kwestiach naukowych, jak i religijnych.
Logicznie rzecz biorąc, nikt z nas nie jest w stanie zgłębić całej wiedzy
nagromadzonej w