Dodaj do ulubionych

Chiński wielki skok w kosmos

12.03.07, 11:46
Szkoda pieniędzy na wystrzeliwanie kosmicznych, załogowych fajerwerków, z
których jest minimalny pożytek. Zejdźmy na Ziemię, inaczej nigdy nie polecimy
do gwiazd.
Obserwuj wątek
    • Gość: ziom Re: Chiński wielki skok w kosmos IP: 212.244.179.* 12.03.07, 15:35
      na co nie szkoda?
      • toja3003 Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą 12.03.07, 16:18
        Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą
        wykopać najgłębszą dziurę w ziemi albo
        zrobic inne dziwactwo - np. polecieć na Marsa.
        Tylko proszę: nie za moje podatnicze pieniądze.
        Kiedy wreszcie zaczniemy mierzyć zamiary na siły?
        Owszem, to na razie problem chiński ale boję się czy
        to wariactwo nie dotrze i do Europy.

        Na co nie szkoda? Odpowiadam:
        proponuję rozwijać badania bezzałogowe
        a oszczędzone pieniądze przeznaczyć
        na badania nowych napędów rakiet,
        bo na paliwie chemicznym to daleko nie polecimy.
        Co to za sukces lecieć miesiącami na Marsa i z powrotem?
        A nowe rodzaje energii i na Ziemii się przydadzą.

        Sądzę, że dotychczasowe programy z a ł o g o w y c h
        badań kosmicznych były bardzo kosztowne a
        przyniosły znikome efekty. Program Apollo kosztował
        ok. 30 miliardów (starych!) dolarów i "zaowocował"
        jedynie setką kilogramów księżycowych kamieni.
        Czy trzeba tak ryzykować ludzkie życie i wydawać tak wielkie
        pieniądze dla tak minimalnych osiągnieć?
        Zresztą podobne cele Rosjanie osiągneli
        bezzałogowymi i znacznie tańszymi Łunochodami.

        Już tylko to porównanie pokazuje że
        baza na Księżycu czy loty na Marsa
        to wydatki idące nie w dziesiątki ale
        w setki miliardów dolarów.
        No cóż, amerykański deficyt budżetowy się
        powiększy, euro się dalej umocni i po co to wszystko?
        Rosyjskich mrzonek nawet nie zamierzam komentować,
        bo tam wielu nieraz nia ma co porządnego do garnka włożyć.

        Mamy w kosmosie setki a nawet już tysiące satelitów
        telekomunikacyjnych - to są bardzo opłacalne
        i bezpieczne (bezzałogowe!) inwestycje; w ten
        sposób również można iść z postępem.

        Owszem jestem pod wrażeniem osiągnięć lotów bezzałogowych i tu dokonano
        najbardziej spektakularnych wyczynów w dalszych przestrzeniach Układu
        Słonecznego, za relatywnie znacznie mniejsze pieniądze. Przykład sondy
        Cassini/Huygensa (europejskiej zresztą), która za 400 milionów euro (nie
        miliardów) zbadała księżyc Saturna – Tytan. Albo amerykański Pioneer 10,
        wystrzelony w 1972 roku, stał się pierwszym próbnikiem Jowisza, opuścił Układ
        Słoneczny ponad 10 lat temu i bijąc rekordy odległości, także dla łączności
        radiowej, mknie w głąb Galaktyki. A Voyagery? Odkrywają jego 10(!) nowych
        księżyców Urana i na dokładkę 6 dalszych Neptuna.

        Co może więcej zobaczyć i odkryć człowiek, stając na danej planecie niż
        rejestrują przyrządy i kamery?
        • Gość: leonard3 Re: Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.07, 17:47
          toja3003, jakby pragmatyzm byl jedyna motywacja ludzlosci to daleko bysmy nie
          zaszli. Czy braciom Wright zamiast samolotu nie warto bylo "pragmatycznie
          poradzic" zeby produkowali dylizanse albo udoskonalili bicykle?
          Kosztow Programu Apollo wydawaly sie olbrzymie. Ale zauwaz , ze USA
          zmarnowaly sume 100x wieksza na wojne w Wietnamie. Obecnie na wojne w Iraku
          wydano juz 10x wiecej niz na przewidywany na lot na Marsa.
          Jezeli sie pieniedzy nie wyda na lot na Marsa czy baze na Ksiezycu
          to zostana one na PEWNO zmarnowane na jakis straszna mala wojenke.
          Po co ludzie maja latac w Kosmos? To wiekszosc Amerykanow pojmuje.
          "Poniewaz jest". A bardziej metafizycznie. Wierze , ze ludzie sa
          jedyna forma inteligencji w Kosmosie. Jestesmy najwyzszym tworem
          samokompleksacji Kosmosu. Naszym przeznaczeniem jest zaludnic Kosmos
          inteligancja. Na chwale Boga. Jak widac teisci maja motywacje. Najgorzej
          jest z tym ateistycznym ciemnogrodem.
          • Gość: darkonza Re: Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą IP: *.srg.vectranet.pl 12.03.07, 18:18
            > "Poniewaz jest". A bardziej metafizycznie. Wierze , ze ludzie sa
            > jedyna forma inteligencji w Kosmosie. Jestesmy najwyzszym tworem
            > samokompleksacji Kosmosu. Naszym przeznaczeniem jest zaludnic Kosmos
            > inteligancja. Na chwale Boga. Jak widac teisci maja motywacje. Najgorzej
            > jest z tym ateistycznym ciemnogrodem.

            odrobina pokory Leonardzie by Ci się przydała
            jak możesz twierdzić że najwyzszym tworem jestes?
            przypomina to sytuacje w której architekt zaprojektował i zbudował wspaniałe
            miasto wielkści kontynetu i w jednym z zapomnianych miejsc, w jakimś zaułku czy
            śmietniku wręcz leża resztki po obiedzie jakimś a na nim się rozwija kilka
            miliardów bakterii które to uparcie twierdzą ze są najwyższym tworem w całym
            tym cudownym mieście i celem tego miasta istnienia....śmieszne te bakterie są
            niemożliwie!
            mimo że porównanie ich znaczenia i wielkości w tym mieście do naszej wielkości
            i znaczenia przy rozmiarach naszego wszechswiata zdecydowanie wypada na ich
            korzyść!
            skoro one są smieszne w takim razie jak my wypadamy?
            • Gość: leonard3 Re: Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.07, 18:35
              Darknoza , jak mi przedstawisz jaden dowod na istnienie pozaziemskiej
              inteligencji to zmienie zdanie. Jestesmy na forum Nauka i Science Fiction,
              Fantasy i pobozne zyczenia nas nie interesuja.
              • Gość: darkonza Re: Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą IP: *.srg.vectranet.pl 12.03.07, 19:48
                > Darknoza , jak mi przedstawisz jaden dowod na istnienie pozaziemskiej
                > inteligencji to zmienie zdanie. Jestesmy na forum Nauka i Science Fiction,
                > Fantasy i pobozne zyczenia nas nie interesuja.

                nie przedstawie dowodów
                mogę przedstawić zaledwie maluteńką poszlakę :)
                nie zaobserwowaliśmy dotychczas zjawiska we wszechświecie które byłoby
                wyjątkowe do tego stopnia że zaszło raz i nie zachodzi więcej - no skłamałem -
                życie jest tym zjawiskiem, jeśli jednak wszystkie inne się powtarzają dlaczego
                i ztym zjawiskiem nie miałoby być podobnie?

                ale ja nie chcę udowadniać że istnieje gdzieś życie
                bawi mnie skala z jaką się mierzymy
                skąd mamy pewnośc że jesteśmy pępkiem świata?
                czy tylko dlatego że nic bardziej niezykłego niż my sobie wyobrazić nie możemy?
                równie dobrze na jakiejś planecie może istnieć jakaś pleśń zaledwie która to
                przekonana jest że to ona najważniejsza we wszechświecie jest!
                lub jakieś skały dziwne i kolorowe które za najniezwyklejsze się uważają (jeśli
                tylko się uważać za coś potrafią)?
                a może istnieją "takie cosie" przy których my nawet pleśnią czy skała
                porównując się do nich nie jesteśmy? :)

                w każdym razie pychą niesamowitą jest to twierdzenie że taki pyłek jak my
                zamieszkujący jakś planetkę w jakiś nic nie znaczącym zakątku ma być celem tego
                wszechświata
                pozdrawiam
                • Gość: leonard3 Re: Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.07, 20:57
                  Darknoza, byc moze i twoje tozumowanie jest eleganckie.
                  ALE TO NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA, nie uprawiamy w tej chwili filozofii ani
                  metafizyki i dlatego zadne nasze pobozne zyczenia nie sa brane pod uwage.
                  NIE MA Inteligencji w kosmosie innej niz nasza. ( jezeli bysmy ja odkryli
                  to bym sie bardzo cieszyl). Ale na razie NIE MA i kropka.
                  • Gość: Dodo Re: Przez pryzmat teologii? IP: *.stat.gov.pl 13.03.07, 09:08
                    Pomijając literaturę fachową - odpowiedź na tego rodzaju rozterki duchowe,daje
                    chociażby Lem w swoich powieściach. Na innej planecie, przedstawiciel
                    innej "wulkanicznej" cywilizacji neguje istnienie życia we wszechświecie
                    udowadniając to w sposób naukowy. W innej powieści - z Ziemi wysyłani są do
                    innych cywilizacji misjonarze mający nawracać pogan i o...zgorszenie wracają
                    całkowicie uleczeni i nawróceni. W zapisach sanskrytu też coś się wspomina
                    o "niszczycielach i budowniczych planet" i rozprzestrzenianiu życia w kosmosie.
                  • Gość: darkonza Re: Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą IP: *.fkz.com.pl 13.03.07, 09:21
                    > Darknoza, byc moze i twoje tozumowanie jest eleganckie.
                    > ALE TO NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA, nie uprawiamy w tej chwili filozofii ani
                    > metafizyki i dlatego zadne nasze pobozne zyczenia nie sa brane pod uwage.
                    > NIE MA Inteligencji w kosmosie innej niz nasza. ( jezeli bysmy ja odkryli
                    > to bym sie bardzo cieszyl). Ale na razie NIE MA i kropka

                    no nie ma
                    mi chodzi tylko że smieszni możemy się komuś wydawać jesli ten ktoś istnieje
                    no spójrz z boku na bakterie żyjące na okruszku chleba w nowym jorku i z butą,
                    pychą i dumą twierdzące że to nie tylko ten okruszek ale całe to miasto to
                    tylko dla nich zbudowano...no ubaw po pachy! :)
                    może Pan Bóg też ma taki ubaw?
                    może jak już go to przestaje śmieszyć to jakieś małe trzesienie ziemi, wulkanik
                    lub tsunami nam funduje...ale to nas pokory i tak nie uczy
                    dalej mamy się za cud nad cuda:)
        • saturn5 Re: Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą 12.03.07, 22:54
          > Zresztą podobne cele Rosjanie osiągneli
          > bezzałogowymi i znacznie tańszymi Łunochodami.

          Przepraszam ale porownywanie rezultatow otrzymanych z Lunochodow z Apollo to
          lekki idiotyzm.
          Akurat lot ludzi na Ksiezyc mial sens bo cel blisko i osiagalny za stosunkowo
          nieduze pieniadze (plus byl to wyscig polityczny miedzy USA i ZSRR). USA bylo
          stac na Apollo. Lot na Marsa, itp. to zupelnie inna para kaloszy, inne wydatki i
          tu sie zgadzam ze moze nie byc sensu.
          • pax777 Re: Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą 13.03.07, 01:03
            I mozna dodac ze ZSRR wydalo krocie na loty czlowieka na Ksiezyc a to ze nie
            dolecieli to inna sprawa. A nie ma nic drozszego niz program kosmiczny ktory
            kompletnie zawiodl. Lunochod byl tylko na otarcie lez ...
        • Gość: Pablo Re: Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą IP: 148.81.192.* 13.03.07, 01:27
          "Postanowiliśmy polecieć na Księżyc! Tak! Postanowiliśmy polecieć na Księżyc
          przed końcem tej dekady i dokonać wielu innych rzeczy nie dlatego że są one
          łatwe, ale dlatego że są trudne, że dokonanie ich pozwoli nam na pełne
          wykorzystanie i zorganizowanie naszych umiejętności i zasobów....Postanowiliśmy
          polecieć na Księżyc dlatego, że jest to wyzwanie które zamierzamy podjąć, nie
          chcemy go dłużej odkładać i zamierzamy odnieść zwycięstwo! Oto otwiera się przed
          nami nowy ocean i ludzie wolni muszą go przepłynąć! Przestrzeń kosmiczna jest
          tam, nad nami i zamierzamy do niej dotrzeć!"
          JFK -przemówienie na Uniwersytecie

          Rice'a 1961r.

          " Gdy człowiek raz wzniesie się w powietrze, zawsze już będzie patrzył w niebo-
          bo tam już był, i tam znów podąży!"
          Leonardo DaVinci
          I jeszcze jeden cytat- na pewno bliższy Twojej filozofii życiowej:
          " Mamy wszystko czego nam potrzeba, nie zamierzamy handlować dziwnymi i
          niegodnymi przedmiotami, które nam oferujecie, królu Anglii kłaniaj się nisko i
          nie okazuj lekceważenia!"
          XVIII w Cesarz Chin w czasie
          audiencji brytyjskiego ambasadora- ok 50 lat przed przegranymi wojnami opiumowymi.
          W XVI w Chińczycy jeśli chcesz wiedzieć podejmowali na Zachód wyielkie
          wyprawy odkrywczo- handlowe- które gdyby były widziane przez Vasco Da Gamę, czy
          Kolumba- z pewnością wprawiły by ich w kompleksy- składały się z setek(!)
          statków, po 3 wyprawach chiński cesarz kazał jednak spalić całą oceaniczną
          flotę, twierdząc że z odkryć nie ma żadnego pożytku, a zaoszczędzone pieniądze
          można znacznie lepiej wykorzystać na miejscu- do rozwoju rolnictwa, sieci
          kanałów itd. Tymczasem biedna Portugalia( najbiedniejsze wtedy państwo w
          Europie!), pod wodzą króla -wizjonera( Henryk Żeglarz) wysyłała wyprawę za
          wyprawą- po pewnym czasie świat leżał u stóp Zachodu " ze wszystkimi zasobami-
          do używania, nadużywania, lub ignorowania- wedle woli. Wielka cywilizacja
          chińska zamykając się w sobie popadła w zastój i skazała się na los odkrytych
          przez kogoś innego" R.Zubrin "Entering Space"
          Jak widzisz Chińczycy to inteligentny naród- wyciągają wnioski z
          przeszłości i nie zamierzają powtarzać tych samych błędów
          • leonard3 Re: Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą 13.03.07, 01:47
            Chinczycy siedza na gorze banknotow dolarowych i chca cos z tego miec dopoki
            USA nie zdewaluuje ich ponizej ceny papieru na ktorym sa wydrukowane.
            Chiny nie maja zadnych szans na mocarstwowosc. Na przeszkodzie stoi ich
            rozchwiany etos pracy , etyki i moralnosci. To jest ateistyczne bagno trzymane
            w ryzach przez terror. Jedyne panstwo na swiecie gdzie za kradziez dokonuje
            sie wyroki smierci. A dlaczego ? Bo jak poluzuje sie terror to ateistyczny
            motloch rozkradnie wszywtko w ciagu roku tak jak to bylo w Sowiecie.
            I stanie sie to juz bardzo niedlugo. Chinczycy nigdy nie wyladuja na ksiezycu.
            • pax777 Re: Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą 13.03.07, 02:51
              > Chinczycy nigdy nie wyladuja na ksiezycu.

              nawet nie beda na serio probowac. Nie byloby dla nich nic gorszego niz jakies
              niepowodzenia ktorych teraz nie ukryja przed swiatem. Zastosuja filozfie
              Konfucjusza i zrezygnuja ....
          • toja3003 dzięki za przykład z 13.03.07, 11:32
            Kolumbem. Otóż wielu żeglarzy
            przed nim i po nim chciało wyruszyć w podobną
            podróż ale była to głównie kwestia przekonania
            np. królowej Izabeli Kastylijskiej, że
            przedsięwzięcie się opłaci. Tak też się szybko stało
            w bardzo wymiernym, finansowym wymiarze.

            Tymczasem załogowe loty kosmiczne to głównie
            wielki koszt i wielkie ryzyko - tak jest
            od dziesięcioleci i nie widać żeby coś się tu
            miało zmienić. Problematyczne jest także
            inwestowanie w drogie projekty bezzałogowe
            jeśli nie przynoszą zysków.
            • madcio Re: dzięki za przykład z 13.03.07, 22:13
              > Problematyczne jest także inwestowanie w drogie projekty bezzałogowe
              > jeśli nie przynoszą zysków.

              O twoim idiotycznym przekonaniu, że państwo to komercyjna firma (lub powinno
              takową być), już kiedyś rozmawialiśmy. Niech zgadnę, głosujesz na UPR?
              • toja3003 poza tym, że 14.03.07, 09:12
                operujesz "argumentami" typu "idiotyczne przekonania"
                czy "głosujesz na UPR" masz coś rzeczowego
                powiedzenia w tej dyskusji? Na razie nie widać.

                A na początek proponuję uwolnić się od
                myślenia typu "państwo zrobi to czy tamto"
                i przejść do myślenia w kategoriach
                społeczeństwa obywatelskiego, bo tego
                nam bardzo brakuje i stąd nieporozumienia
                bądź nierealne oczekiwania. Przelicz koszty
                misji załogowych i porównaj z bezzałogowymi
                a potem podejmuj decyzje budżetowe, bo mówimy
                o konkretach a nie o literaturze s-f.
                • Gość: braat1 Re: poza tym, że IP: *.centertel.pl 14.03.07, 09:42
                  Czy mozesz przedstawic roznice w cenie misji zalogowych i bezzalogowych.
                  Najlepiej by bylo na podstawie podobnych misji. Moze okrazenie ksiezyca/ziemi
                  przez statek zalogowy i bezzalogowy, bo chcialbym sie dowiedziac o jakiej
                  roznicy tu mowimy.

                  A co do probrk to o ile pamietam 3 bezzalogowe misje Luna przywiozly cos kolo
                  400g probek, a szesc misji Apollo cos kolo 400kg. To tez trzeba brac pod uwage.
                  Poza tym misje zalogowe moga zrobic duzo wiecej niz bezzalogowe, czlowiek
                  bedacy na miejscu moze zmienic swoj plan dzialania na podstawie obserwacji
                  otoczenia, maszyna juz nie. Ludzie sa elastyczniejsi. Dlatego trzeba dokladnie
                  przemyslec czy to nam sie nie oplaci.
                  • toja3003 co to znaczy "zmienić plan działania"? 14.03.07, 10:08
                    jeżeli mam roboty, które wyposażone są w czujniki, kamery to też mogę "zmienić
                    plan dzoałania" i zebrać próbki w innym miejscu. Czekam dalej na konkretny
                    przykład: czego nie jest w stanie zrobić zdalnie sterowany automat na innej
                    planecie a musi być to człowiek.
                    • Gość: braat1 Re: co to znaczy "zmienić plan działania"? IP: *.centertel.pl 14.03.07, 11:27
                      > jeżeli mam roboty, które wyposażone są w czujniki, kamery to też
                      mogę "zmienić
                      > plan dzoałania" i zebrać próbki w innym miejscu. Czekam dalej na konkretny
                      > przykład: czego nie jest w stanie zrobić zdalnie sterowany automat na innej
                      > planecie a musi być to człowiek.

                      Ja czekam, az podasz liczby. O jakich roznicach kosztow tu mowimy. Po prostu
                      nie wiem czy to jest roznica kilku rzedow wielkosci, czy moze w obrebie jednego
                      rzedu wielkosci??

                      A co do planu dzialania.
                      Tak z przymruzeniem oka :) Robot podnosi kamien i spod niego wyskakuje robal i
                      ucieka. Czlowiek moze go zlapac, zrobic zdjecie, szybko powiadomic Ziemie,ze
                      tam jest zycie. Powiesz, ze odpowiednie zaprojektowany i zaprogramowany robot
                      moze zrobic to samo. Ale takich robotow sie nie robi, po prostu dlatego, ze nie
                      sposob przewidziec wszystkich sytuacji, na ktore robot moze sie natknac.
                      Czlowiek moze improwizowac, robot niestety nie moze.

                      A tak z drugiej strony. Jesli mamy w przyszlosci kolonizowac inne planety, to
                      potrzebujemy lotow zalogowych, zeby przetestowac takie statki. Masz racje, ze
                      koszty sa wazne, ale nie moze byc porownan 1:1, jestem w stanie zaakceptowac,
                      ze loty zalogowe moga byc 2,3 razy drozsze od bezzalogowych. Przy wiekszych
                      roznicach trzeba sie powaznie zastanowic.
                      • leonard3 Re: co to znaczy "zmienić plan działania"? 14.03.07, 13:04
                        "Robmy swoje" - tak mozna by podsumowac dotychczasowa duskusje.
                        Tak jak nasi przodkowie przemierzali oceany na zaglowcach i odkryli Ameryka nie
                        czekajac na parowce tak i my dotrzemy na Marsa uzywajac napedu chemicznego
                        nie czekajac na naped jonowy etc.
                        Kosmos jest przeznaczeniem czlowieka i Bog go stworzyl dla nas abysmy mogli
                        go zdobywac. Tylko swiatopoglad teistyczny stwarza idealistyczna motywacje
                        do nieustannego rozwoju. Jak bysmy byl ateistami to bysmy musieli
                        sie ograniczyc to ateistycznego pragmatyzmu " zjedz, wypij, wysr*j i p*jebaj"
                        Teisci w droge do gwiazd.
                        • toja3003 a rób sobie swoje ale za twoje pieniądze 15.03.07, 14:58
                      • madcio Re: co to znaczy "zmienić plan działania"? 14.03.07, 18:48
                        > ze loty zalogowe moga byc 2,3 razy drozsze od bezzalogowych. Przy wiekszych
                        > roznicach trzeba sie powaznie zastanowic.
                        He, he, he.

                        Co to znaczy "droższe" od misji bezzałogowych? Jakie ty chcesz misje z sobą
                        porównywać i względem jakich kryteriów? Misje załogowe są w stnaie zorbić to,
                        czego nie mogą zrobić żadne misje bezzałogowe i w tedy w ogóle nie ma czego
                        porównywać. Miliardy $ kontra... nic. Bo na dzisiejszy stan technologii, nie
                        jesteśmy na przykład w stanie bezzałogowo naprawić Hubble'a.
                        • Gość: braat1 Re: co to znaczy "zmienić plan działania"? IP: *.chello.pl 14.03.07, 19:51
                          Madcio, nie ma sie co unosic :) Zlosc pieknosci szkodzi :)

                          Wiem, ze sa misje ktore moze wykonac czlowiek. Chodzi mi o porownanie misji o
                          takim samym celu, ktore moga byc wykonane i przez czlowieka i przez robota. Ile
                          kosztowaloby przywiezienie 1 kg skal z Ksiezyca, przez misje zalogowa i
                          bezzalogowa?? Chce wiedziec ile kosztuje samo "podtrzymanie zycia".
                          • madcio Re: co to znaczy "zmienić plan działania"? 14.03.07, 22:19
                            > Ile kosztowaloby przywiezienie 1 kg skal z Ksiezyca,
                            Czyli niektóre misje załogowe i bezzałogowe można spróbować porównać względem
                            kosztów wypełnienia tego samego celu. Zgadza się.

                            > przez misje zalogowa i
                            > bezzalogowa?? Chce wiedziec ile kosztuje samo "podtrzymanie zycia".
                            Nie bardzo wiem, jak by to obliczyć. Jednak wiem, ile kilogramów zebrały
                            wszystkie misje bezzałogowe z Księżyca, a ile załogowe.

                            Bezzałogowe: 326 g (Luna)
                            Załogowe: 382 kg (Apollo)

                            Przybliżony koszt radzieckiego projektu Luna: 4,5 mld $
                            Przybliżony koszt amerykańskiego projektu Apollo, które zebrały owe kamienie:
                            25,4 mld $

                            Ceny z 1969 roku. Należy zauważyć, że ciężko policzyć koszta w sposób
                            precyzyjny, gdyż niektóre rzeczy wymagały badań i postępów dokonanych przez
                            poprzednie projekty. Zdecydowałem się wziąć po prostu koszt całościowy obydwóch
                            projektów, gdyż do diabła jest to dyskusja na internetowym forum, a nie rozprawa
                            naukowa.

                            Podsumowywując, z pewnością dodatkowe wposażenie konieczne dla podtrzymania
                            życia człowieka kosztuje sporo, ale do pewnych rodzajów misji się zwraca szybko,
                            a inne w ogóle umożliwia. Dlatego dla mnie jest bez sensu bezpośrednie
                            porównywanie misji załogowych z bezzałogowymi. Szczególnie, ze ja nigdy i
                            nigdzie nie postulowałem, by prowadzić wyłącznie loty załogowe.
                        • toja3003 jakie 2,3 razy? 100 razy! 15.03.07, 15:00
                          Podaję kilka reprezentatywnych danych: załogowy lot na Marsa wyceniono przez
                          NASA 20 lat temu (tzw. plan SEI, 1985 rok) na 450 miliardów USD. Istnieją plany
                          alternatywne, nie mniej niż 50 mld. Większość szacunków wychodzi z kwoty
                          powyżej 100 mld. Mówimy tu zresztą o teoretycznych oszacowaniach, które
                          najprawdopodobniej są zaniżone, bo na to wskazują doświadczenia dotychczaowych
                          projektów. Ale przyjmijmy optymistycznie sumę 100 miliardów. Z drugiej strony
                          mamy konkretny marsjański projekt bezzałogowy MER o znanych kosztach realnych.
                          Koszty wyniosły 820 mln. dolarów, wliczając w to konstrukcję 2 pojazdów, zakup
                          rakiet nośnych oraz 90 dni pracy na Marsie w ramach pierwszego etapu misji.
                          Założenia misji (kilometry na Marsie) zostały wielokrotnie przekroczone a
                          długość misji już w ub. roku wyniosła ponad 1000 dni roboczych. Przyjmijmy, że
                          zapłacono za to 1 miliard.

                          Dla ilustracji podam fragmenty wyposazenia MER:
                          PanCam (Panoramic Camera – kamera panoramiczna) - dwie sprzężone kamery
                          stereoskopowe - określanie mineralogii, tekstury, i struktury terenu.
                          Wykonywanie przestrzennych obrazów powierzchni Marsa
                          MI (Microscopic Imager) – przyrząd obrazowania mikroskopowego - wykonywanie
                          zdjęć o wysokiej rozdzielczości skał i gleby
                          Mini-TES (Miniature Thermal Emission Spectrometer) – miniaturowy spektrometr
                          emisyjny podczerwieni - identyfikacja składu skał i gleby oraz wykonywanie
                          profili temperaturowych atmosfery
                          MS (Mössbauer Spectrometer) – spektrometr Mössbauera - badanie składu skał
                          zawierających związki żelaza
                          APXS (Alpha Particle X-Ray Spectrometer) – spektrometr rentgenowski cząstek
                          alfa - badanie obfitości pierwiastków w skałach i glebie
                          RAT (Rock Abrasion Tool) – narzędzie ścierające skały w celu zbadania ich
                          wnętrza
                          Magnet Array – pułapki magnetyczne do łapania pyłu ferromagnetycznego -
                          chwytanie cząstek pyłu i skał startych przez RAT w celu zbadania ich przez
                          spektrometry APXS i MS

                          Co zatem wybrać jeśli mamy 100 miliardów? Jedną misję załogową, składającą się
                          głównie z długiego lotu tam i z powrotem czy 100 (słownie: sto!) misji
                          bezzałogowych, które przez lata pozwoliłyby na badanie nie tylko Marsa ale i
                          innych obiektów Układu Słonecznego. Ja opowaidam się za tym drugim rozwiązaniem.
                    • darr.darek co to znaczy "zmienić plan działania"? O CO PYTasz 16.03.07, 14:27
                      toja3003 napisała:
                      >jeżeli mam roboty, które wyposażone są w czujniki, kamery to też mogę "zmienić
                      >plan dzoałania" i zebrać próbki w innym miejscu. Czekam dalej na konkretny
                      >przykład: czego nie jest w stanie zrobić zdalnie sterowany automat na innej
                      >planecie a musi być to człowiek.

                      Zadajesz właśnie najgłupsze pytanie.
                      Widziałeś gdzieś robota, który wsiada do pojazdu jedzie nim, potem wysiada i
                      patroluje teren i nawet nie chodzi o to, aby to robił dobrze, ale aby w ogóle
                      to wykonał ? Takie żałośnie proste zadanie, które nawet dziecko wykona, kiepsko
                      bo kiepsko, ale wykona - w Afryce małe dzieci dostają sprzęt wojskowy i to
                      wykonują jako "żołnierze".
                      No, nie widziałeś takiego robota, bo gdyby takie były, to Amerykanie straciliby
                      w Iraku 3000 robotów a nie 3000 ludzi.

                      A Ty zadajesz pytanie, co mogą zrobić ludzie więcej, w czasie paroletniej
                      misji, w porównaniu do tego co zrobi robot. Zejdź na Ziemię !

                      P.S. Jeszcze lewicowy zadają Ci pytania, czy nie głosujesz na UPR.
                      Gdyby UPR rzadziło, to nawet Polska wysłałby ludzi na Ksieżyc. Warto pamiętać,
                      że czerwona hołota w Polsce doprowadziła do tego, że zatrudnionych jest już
                      550.000 urzędników państwowych, którzy ROCZNIE kosztują ponad 30 MLD PLN.

                      • madcio Re: co to znaczy "zmienić plan działania"? O CO P 16.03.07, 21:23
                        > Gdyby UPR rzadziło, to nawet Polska wysłałby ludzi na Ksieżyc.
                        Myślę, że to zdanie najlepiej obrazuje poziom intelektualny zwolenników UPR. :D
                • madcio Re: poza tym, że 14.03.07, 18:43
                  > A na początek proponuję uwolnić się od
                  > myślenia typu "państwo zrobi to czy tamto"
                  Choćbyś się zapluł, były, są i będą rzeczy, które będzie w stanie zrobić TYLKO
                  państwo, mój ty mały, biedny liberałku.
            • Gość: robak Re: dzięki za przykład z IP: *.arc.nasa.gov 13.03.07, 22:41
              > Problematyczne jest także
              > inwestowanie w drogie projekty bezzałogowe
              > jeśli nie przynoszą zysków.

              ???????????
              Powiedz jak taki Voyager przyniosl zyski? Na gorze zachwycales sie (i slusznie)
              osiagnieciami Pionierow 10/11, Voyagerow, czy lazikow marsjanskich ale wytlumacz
              gdzie tu zysk? To wszystko sporo kosztowalo i przynioslo wiele naukowych odkryc
              ale dolara jeszcze nikomu to nie przynioslo poza samymi firmami w to
              zaangazowanymi. Podatnik amerykanski zainwestowal i dostal za to ... wiedze.
              • toja3003 oczywiscie, że wiedza to też zysk i dlatego 14.03.07, 09:14
                uważam, że efektywność misji bezzałogowych
                jest większa niż załogowych i dlatego
                proponuję koncentrować się na tych pierwszych.
      • madcio Re: Chiński wielki skok w kosmos 12.03.07, 18:51
        Daj sobie siana z odpowiadaniem mu. Jedyne, co ten gość potrafi, to wklejać od
        lat to samo, czy to pasuje, czy nie. Petryfikacja intelektualna.
        • toja3003 moüesz podać przykład czego nie jest 13.03.07, 17:24
          w stanie na innej planecie zrobić automat i dlaczego zamiast zbierania próbek
          przez robota trzeba tam geologa z łopatą?

          A moeż uważasz, że to co koparka może zrobić w tydzień ty też zrobisz łopatą w
          7 dni? Ciekawe jak? Przecież główna praca tych geologów to nie bieganie z
          młotkiem po planecie, bo tu robot może być i szybszy i precyzyjniejszy i mniej
          się „męczy” ale badanie próbek w laboratorium. A tu możliwości na Ziemii są
          nieporównywanie większe niż w „marsjańskiej bazie”. Wystarczy zatem o wiele
          taniej pobrać automatycznie i bezzałogowo próbki i badać na Ziemii. Koszta o
          wiele mniejsze i w żadnym momencie nie narażasz życia ludzi.

          No ale co tam życie ludzi dla ciebie, skoro ty tam nie polecisz. A może
          należysz z tych co jak wysyłają mejla to go najpierw drukują i posyłają gońcem
          do adresata? Przecież dane ze wszystkich przyrządów i tak idą do komputera i
          tam są analizowane wiąc równie dobrze ten geolog może je przesłać do swojej
          bazy kilometr dalej albo zrobi to robot i wyśle na Ziemię. Też taniej wyjdzie.

          Znasz się trochę na technice kosmicznej? Zauważasz różnicę między pojazdem
          kosmicznym do przewozu ludzi i robotów? Jakie są wymagania temperaturowe,
          narażenia mechaniczne, potrzeby oddychania, wydalania? Dotarło?

          A zamiast nieudolnie i bez nowych napędów rakiet przygotowywać osadnictwo poza
          Ziemią może najpierw nauczymy się osadnictwa na rozległych i niezamieszakłach
          terenach naszej planety? Np. skolonizowanie Sahary czy Antraktydy. Z pewnością
          byłoby bardziej praktyczne a jednak nie bardzo się udaje. Takie wyzwanie
          również byłoby impulsem rozwojowym i poliytycznym dla ludzkości.

          Proponuję: rozwijać badania bezzałogowe
          a oszczędzone pieniądze przeznaczyć
          na badania nowych napędów rakiet,
          bo na paliwie chemicznym to daleko nie polecimy.
          Co to za sukces lecieć miesiącami na Marsa i z powrotem?
          • Gość: leonard3 Re: moüesz podać przykład czego nie jest IP: 83.238.144.* 13.03.07, 21:32
            Toja 3003, madcio mowi o tobie, ze jestes sklerotyczny mozg. No i tak czytam
            te twoje maile i rzeczywiscie jestes zakuta pala. A najbardziej
            ubawil mnie twoj protest jako podatnika , ktory nie chce finansowac lotow
            zalogowych kosmicznych. Czlowieku , te twoje podatki to nawet babcie sedesowa
            by rozbawily. Toja3003 finansuje astronautyke ha,ha,ha,ha,ha,ha, Oj , ci
            dziwni ludzie nie widza swojej mikroskopijnej malosci i swej zupelnej nicosci
            w biegu historii.
          • madcio Re: moüesz podać przykład czego nie jest 13.03.07, 22:08
            > możesz podać przykład czego nie jest w stanie na innej planecie
            > zrobić automat i dlaczego zamiast zbierania próbek
            > przez robota trzeba tam geologa
            Zespół dwóch geologów z osprzętem polowym w łaziku terenowym zrobi więcej w
            tydzień w terenie, niż MER w rok. Jakieś jeszcze pytania?

            > z łopatą? A moeż uważasz, że to co koparka może zrobić w tydzień ty też
            > zrobisz łopatą w 7 dni?
            Argument bez sensu. Jeśli ty myślisz, że ci geologowie będą drałować na piechotę
            po marsjańskiej pustyni z łopatami na ramieniu, to sie cholernie, a to cholernie
            mylisz. Mam nadzieję, że chociaż skafander i młotek pozwoliłeś im zachować... :)))))

            > o wiele taniej pobrać automatycznie i bezzałogowo próbki i badać na Ziemii.
            > Koszta o wiele mniejsze i w żadnym momencie nie narażasz życia ludzi.
            Oczywiście, że to zostanie zrobione przed wysłaniem tam człowieka. Niestety,
            misje typu MSR (Mars Sample Return) są ciągle odkładane i odkładane. Ja się cię
            spytam o coś innego: po kiego grzyba badać Marsa, jeśli nie planuje się na niego
            któregoś dnia wyprawić osobiście?

            > Znasz się trochę na technice kosmicznej?
            Nie, wcale.

            > Zauważasz różnicę między pojazdem
            > kosmicznym do przewozu ludzi i robotów? Jakie są wymagania temperaturowe,
            > narażenia mechaniczne, potrzeby oddychania, wydalania? Dotarło?
            To zupełna, zupełna nowość dla mnie. :o

            > Takie wyzwanie również byłoby impulsem rozwojowym i poliytycznym
            > dla ludzkości.
            Nie byłoby choćby z tego prozaicznego względu, ze "ludzie na Marsie" znacznie
            lepiej działają na wyobraźnię podatnika, niż "ludzie na Antarktydzie".
            Zwłaszcza, że ci drudzy już są.

            > Proponuję: rozwijać badania bezzałogowe
            Ja proponuję rozwijać obydwa. Z sensem (Wizja Krzaka tu wypada dość blado, choć
            w teorii nienajgorzej). I z kasą. Kasą. Kasą. Bo to, co sie w NASA dzieje teraz,
            inaczej jak burdelem budżetowym nie da nazwać. Czemu każdy rząd USA, niezależnie
            od aktualnie rządzącej partii, uważa, że NASA to skarbonka?

            A co do protestów podatnika, to napisz do Gryfusia, a nie mnie. Może cię
            posłucha. :> Na razie to przegina w drugą stroną, ku mojej też rozpaczy.

            > Co to za sukces lecieć miesiącami na Marsa i z powrotem?
            Tu mnie zawsze najbardziej rozkładasz. :))) Zdajesz sobie sprawę z tego, że
            robisz tu z siebie kretyna totalnego?
            • Gość: robak Re: moüesz podać przykład czego nie jest IP: *.arc.nasa.gov 13.03.07, 22:35

              > Ja się cię
              > spytam o coś innego: po kiego grzyba badać Marsa, jeśli nie planuje się na
              nieg któregoś dnia wyprawić osobiście?

              Pytanie ale zzy na powaznie???
              A to zaiste argument od sasa do lasa.
              Co ma piernik do wiatraka? Wyslali probniki w kierunku Saturna, ladowali na
              Tytanie, "ladowali" na Jowiszu, leca do Pluto lub na Merkurego ... co to ma
              wspolnego z byciem czy nie byciem tam ktoregos dnia osobiscie? Raczej na
              Merkurym bys wyparowal w 1/1000 sekundy.
              • madcio Re: moüesz podać przykład czego nie jest 14.03.07, 18:57
                > Co ma piernik do wiatraka?
                Cholernie dużo. Ja traktuję badania kosmosu jaki inwestycję w przyszłosć.
                Odległą przyszłość. Nie tylko dalej niż 4 lata kadencji jakiegoś żałosnego
                polityka czy też 10 lat inwestycji kapitalisty. To inwestycja w Ludzkość, i
                jeśli zwróci się w ciągu zaledwie 200 lat, to bedzie bardzo, bardzo, BARDZO dobrze.

                Sądzę, że będą kiedyś środki technologizne, by człowiek postawił stopę i na
                Merkurym. Podziemny posterunek z zmianą raz na rok kilkuosobowej załogi będzie
                równie kosztowny dla cywilizacji kontrolującej cały układ słoneczny, jak dla nas
                dziś posterunek na biegunie północnym.

                > Raczej na Merkurym bys wyparowal w 1/1000 sekundy.
                Nie sądzę. Zginę przy bezpośredniej ekspozycji, oczywiście, ale do wyparowania w
                ciągu jednej tysięcznej sekundy temu daleko. A poza tym... żebyś się nie
                zdziwił. Są teoretycznie możliwe miejsca, gdzie nigdy słońce nie spojrzy
                (niektóre kratery na biegunach), podobne do takowych miejsc na Księżycu.
            • toja3003 widzę, że nie znasz się na temacie, ponieważ 14.03.07, 09:07
              nie podajesz żdnych argumentów a operujesz jedynie hasłami.

              Powiadasz, że "Zespół dwóch geologów z osprzętem polowym w łaziku terenowym
              zrobi więcej w tydzień w terenie, niż MER w rok. Jakieś jeszcze pytania?"
              Owszem są pytania: na jakiej podstawie tak twierdzisz i jak policzyłeś koszyt
              tych badań, tzn. ile misji bezzałogowych można zrealizować za cenę jednej
              załogowej?

              Zignorowałeś moją wskazówkę co do różnicy kosztów misji załogowych i
              bezzałogowych (podałem kilka szczegółów" - odsyłam do źródeł, bo
              na razie sam przyzanjesz, że "to zupełna nowość". Dla mnie nie, bo dość długo
              siedzę w temacie.

              Wresczei używasz całkowicie pozaracjonalnego argumentu typu
              "ludzie na Marsie znacznie lepiej działają na wyobraźnię podatnika".
              Otóż ten "podatnik" to nie jest głupek, który kieruje się
              tylko "wyobraźnią" ale umie też liczyć. Mówimy tu o konkretnych
              przedsięwzięciach a ty coś o wyobraźni nadajesz. Pieniądze
              przyznawane na naukowo-techniczne projekty to
              konkretny budżet a nie mrzonki kanapowego miłośnika literatury s-f.

              No a wypowiedzi nazywające dyskutanta "kretynem" uważam
              za dyskwalifikujące w rzeczowej dyskusji. Ty takich
              słów używasz prawda? Zapewne pod wrażeniem długiego
              wpatrywania się w lustro.

              Pozostaję
              z niewielkim poważaniem
              • madcio Re: widzę, że nie znasz się na temacie, ponieważ 14.03.07, 19:10
                > nie podajesz żdnych argumentów a operujesz jedynie hasłami.
                Ach, szczęśliwy ten, co nie widzi belki w własnym oku, do tego wielokrotnie
                wklejanej od lat...

                > Powiadasz, że "Zespół dwóch geologów z osprzętem polowym w łaziku terenowym
                > zrobi więcej w tydzień w terenie, niż MER w rok. Jakieś jeszcze pytania?"
                > Owszem są pytania: na jakiej podstawie tak twierdzisz
                Pi razy oko. Nie sądzę, bym się pomylił bardziej, niż o 50%. Ty masz jakieś
                wskazówki, że ten stosunek byłby znacznie gorszy?

                > i jak policzyłeś koszyt tych badań, tzn. ile misji bezzałogowych można
                > zrealizować za cenę jednej załogowej?
                Jak ty chcesz porównywać misje załogowe z bezzałogowymi, jestem bardzo ciekaw.
                Innymi słowy, złe pytanie, mój drogi. Powinno ono brzmieć: "co umożliwiają loty
                załogowe, a czego nie potrafią bezzałogowe"?

                > bo na razie sam przyzanjesz, że "to zupełna nowość"
                Kup sobie nowy sarkazmomierz, bo twój stary chyba ci sie kompletnie zepsuł.

                > Wresczei używasz całkowicie pozaracjonalnego argumentu typu
                > "ludzie na Marsie znacznie lepiej działają na wyobraźnię podatnika".
                Sam zacząłeś, to teraz nie płacz. Ktoś tu wczesniej mówił coś o impulsie
                rozwojowym i politycznym poprzez zasiedlanie Sahary. To nie było pozaracjonalne?
                :))))

                > Otóż ten "podatnik" to nie jest głupek, który kieruje się
                > tylko "wyobraźnią" ale umie też liczyć.
                Sprawdzałeś, jaki % amerykańskich podatników popiera amerykańskie loty załogowe
                w kosmos? Oni pewnie wszyscy to głupki albo kanapowi miłośnicy sf.

                > Mówimy tu o konkretnych przedsięwzięciach a ty coś o wyobraźni nadajesz.
                Wiem, że tej ostatniej praktycznie w ogóle nie masz.

                > Pieniądze przyznawane na naukowo-techniczne projekty to
                > konkretny budżet
                Facet, projekt naukowo-techniczny to jedna sprawa, a SENS i CEL robienia takiego
                projektu to inna sprawa. Apollo miało konkretny budżet i konkretny cel,
                wyznaczony z konkretnych powodów.

                > No a wypowiedzi nazywające dyskutanta "kretynem" uważam
                > za dyskwalifikujące w rzeczowej dyskusji
                Dla mnie ktoś, kto zbywa lekceważąco zrealizowany załogowy los na marsa z powodu
                kilkumiesięcznego czasu podróży, jest zwyczajnym kretynem.

                Dla przypomnienia, goły cytat: "Co to za sukces lecieć miesiącami na Marsa i z
                powrotem?" Kontekst: środki transportowe, jakimi aktualnie dysponujemy.

                Wnioski? Dla czytelnika. Moje zdanie o tej rewelacji już wyraziłem.

                Dziękuję za uwagę.
                • toja3003 poza uporczywym powtrzaniem słowa "kretyn", 15.03.07, 15:03
                  to twój słownik prawda? - nie odpowiedziałeś na żadne z moich pytań.

                  Zatem kilka kilka reprezentatywnych danych: załogowy lot na Marsa wyceniono
                  przez NASA 20 lat temu (tzw. plan SEI, 1985 rok) na 450 miliardów USD. Istnieją
                  plany alternatywne, nie mniej niż 50 mld. Większość szacunków wychodzi z kwoty
                  powyżej 100 mld. Mówimy tu zresztą o teoretycznych oszacowaniach, które
                  najprawdopodobniej są zaniżone, bo na to wskazują doświadczenia dotychczaowych
                  projektów. Ale przyjmijmy optymistycznie sumę 100 miliardów. Z drugiej strony
                  mamy konkretny marsjański projekt bezzałogowy MER o znanych kosztach realnych.
                  Koszty wyniosły 820 mln. dolarów, wliczając w to konstrukcję 2 pojazdów, zakup
                  rakiet nośnych oraz 90 dni pracy na Marsie w ramach pierwszego etapu misji.
                  Założenia misji (kilometry na Marsie) zostały wielokrotnie przekroczone a
                  długość misji już w ub. roku wyniosła ponad 1000 dni roboczych. Przyjmijmy, że
                  zapłacono za to 1 miliard.

                  Dla ilustracji podam fragmenty wyposazenia MER:
                  PanCam (Panoramic Camera – kamera panoramiczna) - dwie sprzężone kamery
                  stereoskopowe - określanie mineralogii, tekstury, i struktury terenu.
                  Wykonywanie przestrzennych obrazów powierzchni Marsa
                  MI (Microscopic Imager) – przyrząd obrazowania mikroskopowego - wykonywanie
                  zdjęć o wysokiej rozdzielczości skał i gleby
                  Mini-TES (Miniature Thermal Emission Spectrometer) – miniaturowy spektrometr
                  emisyjny podczerwieni - identyfikacja składu skał i gleby oraz wykonywanie
                  profili temperaturowych atmosfery
                  MS (Mössbauer Spectrometer) – spektrometr Mössbauera - badanie składu skał
                  zawierających związki żelaza
                  APXS (Alpha Particle X-Ray Spectrometer) – spektrometr rentgenowski cząstek
                  alfa - badanie obfitości pierwiastków w skałach i glebie
                  RAT (Rock Abrasion Tool) – narzędzie ścierające skały w celu zbadania ich
                  wnętrza
                  Magnet Array – pułapki magnetyczne do łapania pyłu ferromagnetycznego -
                  chwytanie cząstek pyłu i skał startych przez RAT w celu zbadania ich przez
                  spektrometry APXS i MS

                  Co zatem wybrać jeśli mamy 100 miliardów? Jedną misję załogową, składającą się
                  głównie z długiego lotu tam i z powrotem czy 100 (słownie: sto!) misji
                  bezzałogowych, które przez lata pozwoliłyby na badanie nie tylko Marsa ale i
                  innych obiektów Układu Słonecznego. Ja opowaidam się za tym drugim rozwiązaniem.
                  • madcio Re: poza uporczywym powtrzaniem słowa "kretyn", 15.03.07, 20:21
                    > nie odpowiedziałeś na żadne z moich pytań.
                    Odpowiedziałem. Jak ci się moje odpowiedzi nie podobają, to trudno.

                    > Zatem kilka kilka reprezentatywnych danych:
                    To ejst coś nowego, wczęsniej tego nie widziałem. Ale nawet tu nie zawiodłeś
                    moich nadziei: ten nowy tekst zdążyłęś już wkleić w conajmniej dwóch (a
                    właściwie trzech) miejscach tego samego wątku. Nie ma chyba lepszego przykładu,
                    że gadasz w kółko to samo, tylko płytę czasem zmieniasz. Zrobiłbyś raz a dobrze.

                    > Co zatem wybrać jeśli mamy 100 miliardów? Jedną misję załogową, składającą się
                    > głównie z długiego lotu tam i z powrotem
                    Pozwolisz, że o koszcie misji marsjańskich pogadamy po ich realizacji. Aktualnie
                    ejst to wróżenie z fusów, choc niewątpliwie taka misja będzie kosztować sporo.
                    Pomijam to, że misja załogowa składająca się z długiego lotu tam, długiego lotu
                    z powrotem oraz króciutkiego pobytu na miejscu nie ma żadnego sensu. Już kiedyś
                    pisałem, że pierwszy będę protestować przeciwko misji typu "zatknięcie flagi".

                    > czy 100 (słownie: sto!) misji
                    > bezzałogowych, które przez lata pozwoliłyby na badanie nie tylko Marsa ale i
                    > innych obiektów Układu Słonecznego.
                    Twoja alternatywa jest fałszywa. Misje bezzałogowe są przeznaczone do innych
                    celów, niż misje załogowe. Robienie tego samego (a załogowe są kosztowne i nikt
                    temu nie przeczy) ma sens tylko, gdy jest o wiele efektywniejsze (vide przykład
                    z ilością ksieżycowych skał przywiezionych przez automaty a przywiezionych przez
                    ludzi). Innymi słowy, chcę rozwijać obydwie dziedziny eksploracji kosmosu na
                    równych prawach, nie to co pewien Gryfuś i pewne rządy pewnego mocarstwa
                    kosmicznego...
                    • toja3003 jak widzisz nadal operujesz tylko ogólnikami 16.03.07, 09:26
                      typu "Pozwolisz, że o koszcie misji marsjańskich pogadamy po ich realizacji.
                      Aktualnie ejst to wróżenie z fusów, choc niewątpliwie taka misja będzie
                      kosztować sporo." Mnie natomiast interesują konkrety.

                      Uważam, że jeśli przygotowuje się jakieś przedsięwzięcie
                      to najpierw sporządza się plan i definiuje koszty a
                      nie dopiero po realizacji. Nie jest to też
                      "wróżenie z fusów" ale w sposób kwalifikowany szacuje
                      się budżet. Robią to specjaliści i podałem dane
                      przygotowane przez ekspertów z NASA. Są one
                      dla mnie bardzije konkretne i wiarygodne niż
                      twoje stwierdzenie "taka misja będzie kosztować sporo".

                      Cóż z tego, że mówisz "pierwszy będę protestować przeciwko misji
                      typu 'zatknięcie flagi'". Koszty, które podałem dotyczą
                      właśnie takiego wariantu. Na inny na razie nie
                      ma środków finansowych a nawet są problemy technologiczne.

                      Pytałem wielokrotnie: co takiego może zrobić człowiek na Marsie czego nie
                      mogłaby wykonać zdalnie sterowana grupa robotów?
                      Mówisz o "ilości ksieżycowych skał przywiezionych przez automaty a
                      przywiezionych przez ludzi". Sugerujesz, że automat nie jest w stanie zebrać
                      określonej ilości próbek a człowiek tak? Niby dlaczego nie miałoby to być
                      możliwe? Otóż te "skały" i tak muszą być przywiezione na Ziemię a więc wąskim
                      gardłem jest tu wielkość przestrzeni załadowczej środka transportowego
                      z Marsa na Ziemię a nie to czy na Marsie będzie
                      je zbierał geolog z łopatą czy też programowana
                      koparka.

                      Ja opowiadam się za bezzałogowym badaniem innych planet, bo jest
                      to o wiele efektywniejsze więc jeśli mówisz
                      "Twoja alternatywa jest fałszywa. Misje bezzałogowe są przeznaczone do innych
                      celów, niż misje załogowe" to musisz podać konkretne
                      argumenty. Jakie "inne cele" masz na myśli?
                      • madcio Ogólnikami, jasne... 16.03.07, 21:53
                        > Są one dla mnie bardzije konkretne i wiarygodne
                        Niestety, nie zawsze, szczególnie ta 450 mld $ bzdura. Tego typu kwiatki
                        powstają, gdy się usiłuje uwzględnić interesy i zachcianki każdego lobbysty z
                        każdej dziedziny przemysłu. Nie od dziś mówi się, że idealny projekt państwowy
                        to taki, który zatrudni ludzi z każdego stanu USA.

                        > Koszty, które podałem dotyczą właśnie takiego wariantu.
                        O czym ty bzdurzysz? Znam wiele wariantów, które nie ograniczają się do
                        zatknięcia flagi, a które nie są droższe od oryginalnych propozycji NASA.

                        > nawet są problemy technologiczne.
                        Nie widzę ŻADNYCH problemów technologicznych. Uważam, ze dysponujemy techniką,
                        która dziś pozwoliłaby wykonać załogowe lądowanie na Marsie przy poziomie
                        bezpieczeństwa podobnym do misji Apollo. (dziś taki poziom jest nie do
                        przyjęcia, ale fakt pozostaje faktem)

                        Jedyne, czego brakuje, to pieniędzy. Jak zawsze i do wszystkiego.

                        > Pytałem wielokrotnie: co takiego może zrobić człowiek na Marsie czego nie
                        > mogłaby wykonać zdalnie sterowana grupa robotów?
                        Niżej jest odpowiedź.

                        > Mówisz o "ilości ksieżycowych skał przywiezionych przez automaty a
                        > przywiezionych przez ludzi". Sugerujesz, że automat nie jest w stanie zebrać
                        > określonej ilości próbek a człowiek tak?
                        Oczywiście, że nie. Dziś, powtarzam, DZIŚ nie mamy technologii, która by
                        pozwoliła automatami przywieźć te 400 kg skał księżycowych. Podałem zreszta
                        koszta misji Apollo a Lun. Załogówka była 5x droższa, a przywiozła o trzy RZĘDY
                        wielkości WIĘCEJ skał. Summa sumarum Apollo było 200x bardziej efektywne.
                        Dwieście razy. I co się tu opłaca, hę????

                        > Niby dlaczego nie miałoby to być możliwe?
                        Pewnie, że teoretycznie jest możliwe. Jak tak ci zależy, to spoko. Jak chcesz
                        płacić za 400kg skał zebranych automatami typu Luna te 4500 mld $, to nie ma
                        sprawy. O ile taniej było zebrać tyle samo skał misjami załogowymi, to już sam
                        sobie policz. Odejmować chyba umiesz?

                        > czy na Marsie będzie je zbierał geolog z łopatą czy też programowana
                        > koparka.
                        Ty chyba myślisz, ze łazikiem marsjańskim steruje się jak samochodzikiem na
                        radio. Współczuję.

                        > Ja opowiadam się za bezzałogowym badaniem innych planet, bo jest
                        > to o wiele efektywniejsze
                        Nie zawsze, co przed chwilą udowodniłem na przykładzie księżycowych skał.

                        > więc jeśli mówisz
                        > "Twoja alternatywa jest fałszywa. Misje bezzałogowe są przeznaczone do innych
                        > celów, niż misje załogowe" to musisz podać konkretne
                        > argumenty. Jakie "inne cele" masz na myśli?
                        Eksploracja na serio jest niemożliwa bez obecności ludzi na miejscu. Co to
                        znaczy "na serio"? Dzisiejsze badania robotyczne mają wielkie osiągnięcia i
                        sukcesy, ale nie można nimi zrobić wszystkiego. W końcu dojdzie się do pułapu,
                        kiedy zaczyna być opłacalna ludzka obecność, tak jak w przykładzie z
                        księżycowymi skałami.

                        Weźmy takie odwierty - głębsze niż na kilka metrów mają interesującą skłonność
                        do ustawicznego blokowania się. Odwierty na platformach wiertniczych mają
                        obsługę załogi 24 godziny na dobę.

                        W najdalszej perspektywie, oczywiście, ostatecznym celem jest kolonizacja. Tego
                        też nie zrobisz robotami. Rozwijać chyba nie muszę?

                        Jeśli to, co napisałem, to dla ciebie nadal same ogólniki, to nie trudź się
                        odpisywaniem, bo szkoda czasu.
    • krychola jednak UE trwoni masę pieniędzy w wspólnej 12.03.07, 15:48
      polityce rolnej. A może też wpadła by na to żeby wysłać jakiegos człowieka w
      kosmos? A do gwiazd to jak na razie i tak nie ma szans na latanie, zresztą po
      co skoro tam bedzie jeszcze mniejszy sens
      • Gość: Pablo Re: jednak UE trwoni masę pieniędzy w wspólnej IP: 148.81.192.* 13.03.07, 01:50
        Macie rację! Po co lecieć do gwiazd? tam na pewno nic nie ma! Po co było wogóle
        schodzić z drzewa? A po co było opuszczać strefę klimatu równikowego, do której
        jesteśmy fizjologicznie przystosowani, a jedzenie głównie rośnie na drzewach? A
        ten Kolumb? Przecież to jakiś czub! Po cholerę morska droga do Indii? jest
        przecież Jedwabny Szlak! A ten Magellan? -to jeszcze większy świr! Przecież nie
        da się opłynąc Ziemi! Kościół Swięty przecież od wieków mówi że Ziemia jest
        płaska, a więc statki na pewno spadną w otchłań! A zresztą po co ją opływać,
        przecież wszyscy wiedzą że cały liczący się świat to Europa, no może jeszcze
        Chiny i Indie, a poza nimi niema nic godnego uwagi! Jakieś nowe lądy- przecież
        to mżonki! Gdyby były wielcy filozofowie- Platon, Arystoteles- na pewno coś by o
        nich napisali, a że nie napisali to znaczy albo ich nie ma! A wogóle Mundus
        senecrit( świat się starzeje) złoty wiek już dawno przeminął i nic godnego uwagi
        już nie zostanie odkryte
        • toja3003 słuszna uwaga co do 13.03.07, 11:34
          UE; masz rację: to nonsens, że
          UE jest de facto EUWR (Europejską Unią Wspierania Rolnictwa),
          skoro połowa jej budżetu idzie na te cele.

          Jednocześnie blokuje to krajom rozwijającym się
          sprzedaż tego co akurat potrafią robić: produkować
          środki spożywcze. W ten sposób podatnik musi
          potem drugi raz wyłożyć na pomoc dla tych krajów.
          Nonsens.

          Oczywiście (także z tego powodu, że rolnicy mogą protestować) nie postuluję
          nagłego ukrócenia im dotacji ale powiedzmy 3% mniej rocznie, przez 30 lat – ci,
          którzy są w wieku produkcyjnym stopniowo (statystycznie) mając mniej, jakoś
          dociągną do emerytury ale zniknie motywacja dla następnych pokoleń rolników,
          którzy kupują glebę i sieją na niej co popadnie (albo i nic) i kasują kasę.

          A co do lotu w kosmos - to leć ale pozwól mi zadecydować czy ja na to dam moje
          podatnicze pieniądze. A nie dam i będę wszędzie protestował.
          • Gość: Dodo Re: Aspekt ekonomiczny IP: *.stat.gov.pl 14.03.07, 08:55
            Wydatkowanie pieniędzy na badania militarne, ochronę środowiska, czy też na
            badania kosmiczne, pozwala zapobiegać i łagodzić skutki kryzysów
            ekonomicznych. Rozwój nowych technologii wojskowych, zbrojenia, badania
            kosmosu, ochrona środowiska - stanowią pewnego rodzaju siłę napędową
            gospodarki, angażując tysiące firm (bezpośrednio i pośrednio), i miliony
            pracowników - zwłaszcza w Chinach, gdzie przejście do kapitalizmu odbywa się w
            formie łagodnej. Trzeba sobie zadać pytanie - ilu ludzi byłoby pozbawionych
            pracy, gdyby zaprzestać lotów kosmicznych? Ile nieodkrytych technologii
            utraciłaby nasza cywilizacja?
            • toja3003 a ilu ludzi na świecie byłoby 14.03.07, 09:25
              "pozbawionych pracy" gdyby nie było sieci sklepów z zabawkami "Barbie"
              produkowanych w Chinach czy gdzie indziej? Tą "rodzaju siłę napędową
              gospodarki", o której mówisz można też uzyskać rozwijająC przemysł zabawkarski
              na przykład, zgadza się? Albo lansując modę na jednorazową, nieszkodliwą dla
              środowiska odzież jednorazową. Można sobie wiele rzeczy wymyśleć, które
              "napądzają gospodarkę". Co wybrać? W tym kontekście radzę spojrzeć na strukturę
              wydatków i osiągnięć technicznych, naukowych generowanych przez kompleks
              militarno-scentralizowany (odchodzi do przeszłości) i rozrywkowo-indywidulany
              (ciągły wzrost dynamiki) a więc spędzanie czasu wolnego, multimedia, Web 2.0,
              medycyna, turystyka, logistyka i in. I w tm zakresie bezzałogowa technika
              kosmiczna jest bardzo efektywna (np. systemy nawigacyjne, telekomunikacja) i
              należy ją bezwzględnie rozwijać. Co do misji załogowych to wyraziłem mój
              sceptycyzm.
              • Gość: Dodo Re: Nie ta skala IP: *.stat.gov.pl 14.03.07, 10:00
                Tu nie ma co tłumaczyć. Zabawkarstwo, jednorazowa odzież itp - siłą napędową
                gospodarki?. Dodaj jeszcze koszykarstwo i cepelię. Przecież to nie ta skala.
                Proponuję wziąć do ręki podręcznik ekonomii i tam szukać odpowiedzi. Takie
                podręczniki tworzyli znani ludzie obeznani z gospodarką. Ale być może,
                zainteresują ich Twoje pomysły.
                • toja3003 oczywiście, że te żartobliwie podane 14.03.07, 10:13
                  przykłady "to nie ta skala". Ale w drugiej części mojej wypowiedzi wyraźnie
                  stwierdziłem, że całość sfery związanej z rozrywką, turystyką czy medycyną a
                  więc zaspokajaniem indywidualnych potrzeb człowieka jest jak najbardziej już
                  dzisiaj potężną siłą napędową gospodarki. To właśnie jest "ta skala". Więc nie
                  próbuj udawadniać, że musimy wydawać na czołgi żeby napędzać gospodarkę. To
                  znane z przeszłości argumenty wojskowych. Tej logice już dziękujemy.
                  • Gość: Dodo Re: Inna waga problemu IP: *.stat.gov.pl 14.03.07, 11:16
                    Rozrywka, turystyka - no cóż, jest to tylko mało istotna otoczka, która ma
                    swoje znaczenie, gdy zaspokoi się podstawowe potrzeby człowieka. Zawsze
                    kładziono nacisk na rozwijanie istotnych dla gospodarki dziedzin, takich jak
                    przemysł, rolnictwo, budownictwo, transport itp. Kolejne wojny, mimo nieszczęść
                    jakie przyniosły, przyczyniły sie do skoku cywilizacyjnego ludzkości. Obecnie
                    środek ciężkości z badań militarnych przenosi się na badania kosmiczne,
                    ponieważ są one istotne dla dalszego rozwoju cywilizacyjnego. Badania kosmiczne
                    przyczyniają się do rozwoju lotnictwa, kosmonautyki, budownictwa, medycyny,
                    rolnictwa,hutnictwa, ochrony środowiska, komunikacji itd. Obecnie duże kraje
                    takie jak USA, Rosja, Chiny, India, Francja i także UE prowadza takie badania i
                    widzą w nich sens. Uczestniczy w nich także Polska, przygotowując: sprzęt dla
                    satelitów, oprogramowanie i uczestnicząc w programach kosmicznych. Przyszłe
                    technologie i uzyskane z nich narzędzia mogą np. zapobiec kosmicznej
                    katastrofie (upadek meteorytu na Ziemię). Badanie innych planet jest istotne
                    dla pozyskiwania surowców i nowych źródeł energii, przecież na Ziemi się one
                    kiedyś skończą.
                    • toja3003 wszystko to prawda co piszesz więc pytam: 15.03.07, 15:06
                      Co zatem wybrać jeśli mamy 100 miliardów? Jedną misję załogową, składającą się
                      głównie z długiego lotu tam i z powrotem czy 100 (słownie: sto!) misji
                      bezzałogowych, które przez lata pozwoliłyby na badanie nie tylko Marsa ale i
                      innych obiektów Układu Słonecznego. Ja opowaidam się za tym drugim rozwiązaniem.

                      Podaję kilka reprezentatywnych danych: załogowy lot na Marsa wyceniono przez
                      NASA 20 lat temu (tzw. plan SEI, 1985 rok) na 450 miliardów USD. Istnieją plany
                      alternatywne, nie mniej niż 50 mld. Większość szacunków wychodzi z kwoty
                      powyżej 100 mld. Mówimy tu zresztą o teoretycznych oszacowaniach, które
                      najprawdopodobniej są zaniżone, bo na to wskazują doświadczenia dotychczaowych
                      projektów. Ale przyjmijmy optymistycznie sumę 100 miliardów. Z drugiej strony
                      mamy konkretny marsjański projekt bezzałogowy MER o znanych kosztach realnych.
                      Koszty wyniosły 820 mln. dolarów, wliczając w to konstrukcję 2 pojazdów, zakup
                      rakiet nośnych oraz 90 dni pracy na Marsie w ramach pierwszego etapu misji.
                      Założenia misji (kilometry na Marsie) zostały wielokrotnie przekroczone a
                      długość misji już w ub. roku wyniosła ponad 1000 dni roboczych. Przyjmijmy, że
                      zapłacono za to 1 miliard.

                      Dla ilustracji podam fragmenty wyposazenia MER:
                      PanCam (Panoramic Camera – kamera panoramiczna) - dwie sprzężone kamery
                      stereoskopowe - określanie mineralogii, tekstury, i struktury terenu.
                      Wykonywanie przestrzennych obrazów powierzchni Marsa
                      MI (Microscopic Imager) – przyrząd obrazowania mikroskopowego - wykonywanie
                      zdjęć o wysokiej rozdzielczości skał i gleby
                      Mini-TES (Miniature Thermal Emission Spectrometer) – miniaturowy spektrometr
                      emisyjny podczerwieni - identyfikacja składu skał i gleby oraz wykonywanie
                      profili temperaturowych atmosfery
                      MS (Mössbauer Spectrometer) – spektrometr Mössbauera - badanie składu skał
                      zawierających związki żelaza
                      APXS (Alpha Particle X-Ray Spectrometer) – spektrometr rentgenowski cząstek
                      alfa - badanie obfitości pierwiastków w skałach i glebie
                      RAT (Rock Abrasion Tool) – narzędzie ścierające skały w celu zbadania ich
                      wnętrza
                      Magnet Array – pułapki magnetyczne do łapania pyłu ferromagnetycznego -
                      chwytanie cząstek pyłu i skał startych przez RAT w celu zbadania ich przez
                      spektrometry APXS i MS
                  • madcio Re: oczywiście, że te żartobliwie podane 14.03.07, 19:14
                    A co powiesz na turystykę kosmiczną?

                    A nie, nie. To nie ten argument.

                    Choć jak na razie wszyscy turyści korzystali z uprzejmości rosyjskiej agencji
                    kosmicznej, to wielu prywatnych przedsiębiorców ostrzy sobie zęby na potencjał
                    ukryty w kosmicznej turystyce. toja2003, zdaje się, nie ma nic przeciw prywatnej
                    eksploatacji kosmosu. Dobre i to.
                    • toja3003 całkowicie popieram 15.03.07, 15:09
                      prywatne przedsięwzięcia jakiekolwiek by nie były
                      (oczywiście w ramach obowiązującego prawa) a więc
                      cieszyłbym się też gdyby np. Bill Gates za swój
                      majątek kupił sobie bilet na Marsa - zdaje
                      się, że ten gość ma te 100 miliardów dolców.
                      Nie lubię jednak gdy ktoś wsadzami łapę
                      do mojej podatniczej kieszeni i wydaje
                      bez pytania grubą kasę.
            • krychola co do kosmosu to oczywiście się zgadza.Ale 14.03.07, 22:30
              badania w wojsko to już raczej niezbyt słuzy postepowi. Jest dużo lepszych metod
        • krychola wcale nie twierdze że rozwijanie nauki 14.03.07, 22:27
          nawet loty w kosmos to bzdura. Stwierdziłem że EU trwoni pieniadze na rolnictwo
          więc gdzie jej tam do gwiazd!
          • toja3003 słusznie mówisz krychola: to nonsens, że 15.03.07, 15:11
            to nonsens, że UE jest de facto EUWR
            (Europejską Unią Wspierania Rolnictwa),
            skoro połowa jej budżetu idzie na te cele.
            Jednocześnie blokuje to krajom rozwijającym się
            sprzedaż tego co akurat potrafią robić: produkować
            środki spożywcze. W ten sposób podatnik musi
            potem drugi raz wyłożyć na pomoc dla tych krajów.
            Nonsens.

            Oczywiście (także z tego powodu, że rolnicy mogą protestować) nie postuluję
            nagłego ukrócenia im dotacji ale powiedzmy 3% mniej rocznie, przez 30 lat – ci,
            którzy są w wieku produkcyjnym stopniowo (statystycznie) mając mniej, jakoś
            dociągną do emerytury ale zniknie motywacja dla następnych pokoleń rolników,
            którzy kupują glebę i sieją na niej co popadnie (albo i nic) i kasują kasę.

            • krychola Ale te 3% to pewnie i tak nie przejdzie! 16.03.07, 19:01
              Ale jeszcze jak się doda że Polska dodatkowo dodała na rolnictwo w tym roku
              3mld zł. plus jeszcze coś na biopaliwa, czego poprzednio nie było
    • leonard3 Re: Chiński wielki skok w kosmos 12.03.07, 16:12
      W 60-letnia rocznice ladowania Amerykanow takze Chinczycy wyladuja na ksiezycu.
      To sie nazywa szybkosc postepu technicznego. Cholera , az dech zapiera.
      Od pierwszego lotu samolotem do ladowania na ksiezycu minelo ok. 60 lat.
      Od ladowania Apollo do ladowania Chinczykow minie tez ok. 60 lat.
    • rudy102_t_34_85 Chiński wielki skok w kosmos 12.03.07, 19:58
      W swoim czasie napisałem o tym jak prawdopodobnie będzie wyglądać chiński
      załogowy statek księżycowy i jak będzie przebiegać jego misja:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=31468459&a=31505041
      Teraz dołączam jego rysunki wygrzebane w necie:
      www.astronautix.com/graphics/s/shenzlun.jpg
      www.astronautix.com/hires/shenzlun.jpg
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka